All language subtitles for Better Call Saul S02E01 Switch (1080p x265 10bit Joy)

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian Download
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese Download
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Napisy pobrane z https://kickasssubtitles.com

Nie! A niech to szlag!

No we藕.

S艂yszy mnie kto艣?

/Wyj艣cie tylko ewakuacyjne. Otwarcie drzwi /aktywuje alarm i powiadamia policj臋.

/SG TU BY艁.

.:: GrupaHatak.pl ::. facebook.com/GrupaHatak

Better Call Saul 2x01 /Switch

T艂umaczenie: j贸zek & michnik

- O, jest. - Super.

- Jimmy, w sam膮 por臋. Mi艂o widzie膰. - Cze艣膰, Howard. Witajcie.

- James McGill, Clifford Main. - Starczy Jimmy. Mi艂o ci臋 pozna膰, Clifford.

Wzajemnie. S艂yszeli艣my o twojej pracy nad Sandpiper.

To wsp贸lne starania. Ekipa z HHM

- nada艂a sprawie bieg. - Ale bez ciebie tej sprawy by nie by艂o.

Dok艂adnie tak. Jak tylko do was do艂膮czy,

- zrozumiecie jego ksywk臋 "Charlie Cwaniak". - Jimmy, moi wsp贸lnicy...

Brian Archuleta i Erin Brill.

- Mi艂o was pozna膰. - Wzajemnie.

To niegrzeczne, ale czy m贸g艂bym porwa膰 na chwil臋 pani膮 Wexler?

- Wybaczycie? - Przepraszam.

- Co si臋 dzieje? - Po prostu...

Pos艂uchaj, je艣li wezm臋 t臋 posad臋, to oznacza, 偶e my dwoje...

Znaczy... Czy to znaczy...

Co to ma by膰?

Je艣li zgodz臋 si臋 pracowa膰 dla Davis & Main, czy to oznacza, 偶e my...

Czy co艣 mi臋dzy nami b臋dzie?

Jimmy...

Jedna rzecz nie ma nic wsp贸lnego z drug膮.

- Ani troch臋? - Nie.

No jasne, 偶e nie, bo niby dlaczego?

Super.

Wybaczcie, prosz臋. Chc臋 wam szczerze podzi臋kowa膰

za zainteresowanie mn膮. To prawdziwy zaszczyt.

Jednak w tej chwili musz臋 si臋 wycofa膰.

Dzi臋kuj臋. Tobie r贸wnie偶, Howardzie.

Szybko posz艂o. Bez op艂aty.

Wyja艣nij mi co艣. Czy mi si臋 艣ni艂o,

偶e na biurku mia艂em 1,6 miliona w got贸wce?

Nikt na 艣wiecie nie wiedzia艂, 偶e je mieli艣my.

Mogli艣my podzieli膰 je 50/50 i wr贸ci膰 do domu bogatsi o 800 tysi臋cy

wolne od podatku!

- Do czego zmierzasz? - Czemu tego nie zrobili艣my?

Pami臋tam, 偶e m贸wi艂e艣 co艣 o post臋powaniu w艂a艣ciwie.

Chcesz wiedzie膰, dlaczego nie wzi膮艂em tej forsy?

- O to pytasz? - Dok艂adnie.

Zatrudni艂e艣 mnie do konkretnego zadania.

Wykona艂em je i na tym koniec pie艣ni.

Wiem, co mnie powstrzyma艂o.

Ale powiem ci, 偶e wi臋cej mnie to nie powstrzyma.

Pani Nguyen, mamy pi臋kny dzie艅. Powinna pani czasem st膮d wyj艣膰.

- Porzuca膰 frisbee, zabawi膰 si臋. - Prowadz臋 interes.

Nie, to on prowadzi pani膮.

Prosz臋 pos艂ucha膰 mojej rady. Podzi臋kuje pani p贸藕niej.

Woda z og贸rkami tylko dla klient贸w.

KANCELARIA PRAWNICZA

To ja!

To ja. Mam now膮 bryk臋.

- Podoba si臋? - Nie pojedziemy tym na spotkanie.

To jak si臋 tam dostaniemy?

Poprowadz臋. Moim wozem.

- Dlaczego? - W tym biznesie liczy si臋 umiar.

A to jego przeciwie艅stwo.

Ale mi si臋 podoba. Jestem z niego dumny.

I dobrze, zatem b膮d藕 dalej, ale nie przy mnie.

Nie wsi膮d臋.

No to nie wsiadaj.

Szczerze m贸wi膮c, to i tak nic nie robisz.

P艂ac臋 ci jak za trzech tylko za to, 偶e za mn膮 stoisz.

A ostatnie kilka transakcji... Ten ca艂y Nacho przyje偶d偶a sam.

Skoro on nie potrzebuje obstawy, to po co mi ty?

Powinienem jecha膰 sam. To wyrzucanie pieni臋dzy w b艂oto.

Wyrzucanie ich do 艣mietnika.

Zrobisz, jak zechcesz, ale radz臋 ci jecha膰 z kim艣,

- kto b臋dzie ci臋 os艂ania艂. - Musisz tak gada膰.

Nie chcesz straci膰 艂atwej pracy.

Sorki, ale to poci膮g z 艂atw膮 fors膮, kt贸ry w艂a艣nie odje偶d偶a.

Ostatnia szansa. Wszyscy na pok艂ad.

To naprawd臋 ostatnia szansa. Licz臋 do dziesi臋ciu, a potem...

Skoro tak, panu ju偶 podzi臋kujemy.

Bez dziadka? Z艂ama艂 biodro czy jak?

Nie, my... Rozstali艣my si臋. R贸偶nica pogl膮d贸w.

Bywa, nie?

Ciekawy.

- Podoba ci si臋? - Mog臋 si臋 przyjrze膰?

No jasne, wskakuj.

- Imponuj膮ce. - Wskakuj i poczuj sk贸r臋.

To H2. Prosto z ta艣my.

Chudszy od H1, ale d艂u偶szy i wy偶szy.

Istne cudo. V-8, 325 koni, trzystrefowa klima.

Mo偶esz zabra膰 niuni臋 w bikini, a drug膮 w parce,

i obu b臋dzie przyjemnie.

By艂oby ci przyjemnie wozi膰 si臋 z dwiema lalami w SUVie?

No jasne.

- Szybko przelicz臋. - R贸b swoje, sprawd藕, czy si臋 zgadza.

Spoko loko. Gra.

Tak samo jak wcze艣niej. Fabrycznie zapakowane.

Zach臋cam do przeliczenia.

- Ufam ci. - Super, dzi臋ki.

Do nast臋pnego.

S艂ucham? Tak.

Nie, przykro mi.

Ale... Tak, to ja, James McGill, tyle 偶e ju偶 nie prawnik...

Dok艂adnie, nie jestem prawnikiem.

Wi臋c to tak wygl膮da kryzys wieku 艣redniego?

呕aden kryzys. Raczej klarowno艣膰.

- Klarowno艣膰 wieku 艣redniego. - Klarowno艣膰?

Wyt艂umacz mi zatem klarownie, dlaczego ola艂e艣 najwi臋ksz膮 okazj臋 swego 偶ycia.

- Wskakuj do basenu, a wyja艣ni臋. - Do basenu?

Tak, wskakuj.

Le膰 do sklepiku po str贸j... Jednocz臋艣ciowy, bez przesadyzmu.

Woda jest idealna. 28 stopni.

Zam贸w sobie drineczka, ten dip krabowy te偶 jest super.

- Dlaczego tak si臋 zachowujesz? - Ale o co ci chodzi?

W ko艅cu zdecydowa艂em, 偶e b臋d臋 sob膮.

Wszystko gra, panie Cumpston? Jeszcze jednego drinka?

Na razie dzi臋ki.

Panie Cumpston, je艣li chcesz pan pogada膰, czekam w barze.

Nie za d艂ugo.

Rolando. Rachunek.

Jak to "rzucasz prawo"?

- Tak po prostu. - Dzi臋ki za wyja艣nienie.

- Teraz wszystko rozumiem. - Kole偶ko.

- To jaka艣 liter贸wka? Chyba tak? - Zafiro Anejo?

- Prosz臋 wierzy膰 lub nie, ale nie. - Kurde felek, pi臋膰 dych za kielona tequili?

- To tyle warte? - Najwyra藕niej. To osobisty wyb贸r.

Musz臋 spr贸bowa膰 shota tequili za 50 dolc贸w, zatem... Dwa.

- Prosz臋 obci膮偶y膰 pok贸j... - Nie mo偶emy.

- Ja p艂ac臋. - On walnie kielona waszego trunku,

- a ja prosz臋 o kielich czerwonego wina. - Cabernet, Pinot czy Syrah?

- Cokolwiek, byle z alkoholem. - Nie ma sprawy.

- Jimmy, co艣 si臋 sta艂o w Cicero? - A czemu musia艂o si臋 co艣 sta膰?

Bo kiedy wcze艣niej gadali艣my o Davis & Main, chcia艂e艣 bra膰 t臋 robot臋.

Potem wracasz i ko艅czysz z prawem, naci膮gasz hotele na drogie alkohole

i nosisz dziwny sygnet. Dzia艂asz w mafii?

Pytasz, czy mamy szans臋.

Sk膮d to wszystko?

Nie wiem, po prostu... Cicero nie ma z tym nic wsp贸lnego.

Chodzi o ca艂e moje 偶ycie. Odk膮d Chuck 艣ci膮gn膮艂 mnie do Albuquerque.

Odk膮d tu jestem, tylko uszcz臋艣liwia艂em Chucka.

Chuck to, Chuck tamto. Mam do艣膰.

Rezygnacja z prawa te偶 zadowoli Chucka.

Kogo to obchodzi? Idzie o mnie.

Zaj膮艂em si臋 prawem ze z艂ych pobudek.

Ufam swojemu instynktowi. Ufam, 偶e spo偶ytkuj臋 go lepiej.

Jak? P艂ywaj膮c w czyim艣 basenie?

Jimmy, jeste艣 艣wietnym prawnikiem. Po co z tego rezygnowa膰?

Nie m贸wi臋, 偶e nie mia艂em sukces贸w,

ale to, co w prawie lubi艂em... przekonywanie ludzi...

Nie trzeba by膰 prawnikiem, 偶eby to robi膰.

Poza tym ludzie m贸wi膮, jak mnie widz膮,

- i rzadko pada s艂owo prawnik. - No i prosz臋.

- Dzi臋kuj臋. - Dajcie zna膰, jak b臋d臋 potrzebny.

/Bobby, co tam, brachu?

Wydupcaj.

Wywalaj w choler臋. Te udzia艂y s膮 g贸wno warte.

To jak cyrk bez klauna. A to jeszcze gorzej. Sk膮d to wiesz?

Zr贸b co艣 dla mnie. We藕 poduch臋, przy艂贸偶 udzia艂om do twarzy i ci艣nij,

- a偶 wydadz膮 z siebie przed艣miertny j臋k. - No wi臋c...

Skoro nie prawnik, to kto?

B臋dziesz si臋 obija艂 do czasu, a偶 sp艂ynie twoja dola z Sandpiper?

- To mo偶e trwa膰 lata. - Sandpiper nie ma nic do rzeczy.

No to jaki masz plan?

- Otwarcie na Wszech艣wiat. - Czyli zero planu.

Chcesz po prostu si臋 szwenda膰 jak Jules na ko艅cu "Pulp Fiction"?

Cokolwiek podsunie mi Wszech艣wiat, wezm臋 to.

Cokolwiek? A Davis & Main to nie okazja?

To wielka okazja, kt贸r膮 lekcewa偶ysz.

Zanim odm贸wisz, powiniene艣 przynajmniej spr贸bowa膰.

Mam marnotrawi膰 sw贸j czas i czas innych?

Kim, doceniam twoj膮 trosk臋, ale to nie dla mnie.

- Nie chce tego. - Pami臋tasz, jak d艂ugo uczy艂e艣 si臋 do egzaminu?

Jak ci臋偶ko na to pracowa艂e艣? A teraz chcesz to zmarnotrawi膰?

- Koszta nie do odzyskania. - 呕e co?

Maksyma graczy. Tak robi膮 hazardzi艣ci.

Stawiaj膮 ostatni膮 kas臋 w nadziei, 偶e los si臋 odwr贸ci.

"Straci艂em ju偶 tyle czasu i kasy... A co mi tam, pr臋 dalej!".

Tyle 偶e na ko艅cu tej gry nie ma nagrody.

Pope艂niasz b艂膮d.

- Wiem, 偶e to powa偶ny b艂膮d. - Od tylu lat post臋puj臋 "w艂a艣ciwie"

- i dok膮d mnie to zaprowadzi艂o? Donik膮d. - Wybacz, nie wiem...

- Po prostu nie rozumiem. - To jest dobre dla mnie.

/Sranie w bani臋.

/Wall Street jest dla cio艂k贸w. Po co to komu?

Jak Oracle tam nie siedzi, to tym bardziej ja nie musz臋.

/Mog臋 zarobi膰 milion dzi臋ki lapkowi, siedz膮c na klopie.

Jak Midas sra膰 z艂otem na tronie.

Dlatego Speigelman i Deitch tak mnie chc膮.

/Jestem z艂otym cielcem.

/Jasne, 偶e pami臋tam. /Kto zapomina takie rzeczy?

/Pierd ni贸s艂 gniew uciemi臋偶onej mniejszo艣ci. /Jak komu艣 tak przywalisz,

/mo偶esz mu zerwa膰 powieki na wieczno艣膰.

/Fajna gadka. /Do nast臋pnego, wariacie.

- Chod藕 ze mn膮. - Co?

Chod藕my, zaufaj mi.

- Co zamierzasz? - Chcesz zrozumie膰, o czym m贸wi艂em?

Chod藕 ze mn膮.

Stary, m贸g艂by艣 rozstrzygn膮膰 nasz zak艂adzik?

- 呕e jak? - Nie my艣l, 偶e pods艂uchiwa艂em,

po prostu s艂ysza艂em, jak m贸wisz o udzia艂ach.

- Nom. - Wi臋c mam pytanie,

czy pom贸g艂by艣 rozstrzygn膮膰 sp贸r mi臋dzy mn膮 a siostr膮?

- Nie powinni艣my zawraca膰 panu g艂owy... - Nie robi艂bym tego,

ale potrzebujemy eksperta, a facet najwyra藕niej si臋 na tym zna.

- No dobra. - Oto pytanie.

Czy jest jaki艣 limit sumy, ile mo偶e zainwestowa膰 cz艂owiek na gie艂dzie?

Limit? Nie, nie ma.

Wiedzia艂em. Nawet, je艣li chodzi o spadek?

- Wie pan, podatek od spadku i takie tam. - Nie ma.

Fantastycznie. Dzi臋ki, kolego.

Widzisz? M贸wi艂em ci, 偶e mo偶emy zainwestowa膰 ca艂o艣膰.

W dodatku to sprytne posuni臋cie. Po co kisi膰 wszystko w banku?

Tak, mo偶ecie zainwestowa膰 wszystko,

- ale pami臋tajcie o r贸偶nicowaniu. - R贸偶nicowanie.

To znaczy... Musisz...

- Co to jest r贸偶nicowanie? - R贸偶nicowanie...

Znacie powiedzenie: "Nie stawiaj wszystkiego na jedn膮 kart臋"?

- Ta sama zasada. - Fakt, to ma sens.

Gdybym wiedzia艂, o jakiej kwocie m贸wimy, m贸g艂bym poda膰 kilka przyk艂ad贸w

m膮drego r贸偶nicowania.

Wujek od strony ojca niedawno zmar艂.

Zostawi艂 nam jakie艣 1,4 miliona.

Nie chodzi o chciwo艣膰, ale gdyby艣my m膮drze teraz je zainwestowali,

t臋 liczb臋 mo偶na by pomno偶y膰 przez dwa, trzy, a nawet cztery.

Chcesz zna膰 moje zdanie? Fortuna sprzyja odwa偶nym.

Je艣li przy艂膮czycie si臋 na drinka, mog臋 udzieli膰 wam darmowej konsultacji.

Poradzimy sobie jako艣. Jest tyle dom贸w maklerskich online.

Zagramy klasycznie.

- Jak to zw膮? Bezpieczne akcje. - Mo偶ecie tak post膮pi膰.

Pewnie, 偶e mo偶ecie postawi膰 pieni膮dze na Hindenburg,

Andre臋 Dori臋, czy "Corky'ego Romano".

Wydaj膮 si臋 dosy膰 bezpieczn膮 opcj膮, ale...

- Nie do ko艅ca. - Dok艂adnie.

- A jak to przewidzie膰? - Przydaje si臋 kto艣 taki jak ja.

Jestem sprawdzonym doradc膮. Podejmuj臋 kalkulowane i agresywne ryzyko,

bo chc臋 dorwa膰 b艂yskawic臋. I udaje mi si臋 to.

Praktycznie jestem maszynk膮 do drukowania kasy.

A to niez艂e. Maszyna do drukowania pieni臋dzy.

Tam jest boks. Zapewni troch臋 prywatno艣ci. Pogadamy bez zobowi膮za艅.

Po prostu chwil臋 o tym pogadamy.

Czemu nie. Co ty na to, siostrzyczko?

Mo偶emy pogada膰?

Pi臋kny 艣lizg. Pogadajmy. Jestem Ken.

- Viktor przez K. - Czad.

A ta pi臋kna dama?

- Giselle Saint Claire. - 艢licznie.

Siadaj. Nie gryz臋.

Viktor przez K i Giselle. Egzotyczne imiona.

- Holenderskie. - A dok艂adnie burskie.

Rodzina od strony ojca pochodzi z Afryki Po艂udniowej.

- Tam w艂a艣nie zmar艂 wujek Humphrey. - Afryka Po艂udniowa. Pi臋knie tam dojrzewaj膮.

Charlize Theron. Ty.

Nigdy tam nie by艂am, ale licz臋, 偶e kiedy艣 polec臋.

Kiedy z wami sko艅cz臋, b臋dziecie mieli w艂asny odrzutowiec.

- Nie藕le. - Przepraszam.

Teraz siedzimy tu. Poprosimy list臋 win.

- Lubisz tequil臋? - Tak.

- Masz ochot臋? - A pr贸bowa艂e艣 Zafiro Anejo?

Nie, ale nie mam nic przeciwko. Trzy razy to, co powiedzia艂a.

Jasne.

Gie艂da. 艢wietna inwestycja. Wybrali艣cie odpowiedni moment.

Z pozdrowieniami od barmanki. Uzna艂a, 偶e zechcecie pami膮tk臋.

- Czy wypili艣my ca艂膮 butelk臋? - Ma si臋 rozumie膰.

- Zdr贸wko! - Poprosimy rachunek.

To rozs膮dne wyj艣cie.

呕eby艣my dobrze zrozumieli. Zabierasz pieni膮dze z naszego konta

- i inwestujesz je? - Zr贸偶nicowanie.

Tak, a wszystkie dywidendy, zyski i tak dalej wracaj膮 do nas.

Dok艂adnie. Dostaniecie szczeg贸艂owy wykaz, zobaczycie, jak fortuna si臋 pomna偶a.

Kolego, zr贸bmy to.

- 艢wietnie. Tu na dole. - To ekscytuj膮ce.

- By艂o nam mi艂o. - Ja si臋 tym zajm臋.

- Nie pozwol臋 ci. - Moment.

- Jeste艣 w dech臋. Dzi臋kuj臋. - Nie ma sprawy.

- To b臋dzie wasza najlepsza decyzja. - Wierz臋.

Powinni艣my ucieka膰.

To dla was. S膮 tam namiary na mnie.

Dzwo艅cie o ka偶dej porze.

Pa. Zadzwo艅cie.

Spr贸buj nas powstrzyma膰.

Po prostu...

- To si臋 zgadza? - Tak.

- Zafiro Anejo! - Bo jeszcze wyjdzie.

- Nie zauwa偶y艂em drobnego druczku. - Zaczekaj.

Cholercia.

- Mog臋 po偶yczy膰, jak ju偶 sko艅czysz? - Nie. Ohyda.

Niby dlaczego? Nasze zarazki ju偶 si臋 wymiesza艂y.

To moja szczoteczka, to co innego.

- Dlaczego? - Bo tak.

Krwawienie dzi膮se艂, opryszczka.

- Do tego resztki jedzenia... - Poka偶 mi to.

- Nie! - Mnie to nie przeszkadza.

- Musz臋 umy膰 z臋by! - Nie mam zapasowej, to tw贸j problem.

Dobrze, zr贸bmy tak.

- Spoko, nie rusza mnie to. - Mnie te偶 nie.

Zaraz zobaczysz, co pos艂u偶y za ni膰.

- To pami膮tka. - Dzi臋kuj臋, Viktorze przez K.

- A gdyby艣my robili to co wiecz贸r? - By艂oby fajnie.

Ale nie mo偶emy.

Wiem, ale gdyby艣my mogli, by艂oby w dech臋.

Szkoda, 偶e nie mo偶emy.

Kurde, nie mog臋 si臋 dzi艣 sp贸藕ni膰.

Howard przydziela zadania. Kto si臋 sp贸藕nia, siedzi w archiwum.

Musisz gdzie艣 jecha膰?

Jasne. Gdzie艣 musz臋.

Gotowy?

Jasne.

Daniel Wormald? Funkcjonariusz Baker i Saxton.

Prosz臋, wchod藕cie.

Zapraszam, to tutaj.

Widzicie, co zrobili? Wszystkie znikn臋艂y.

- Co takiego? - Mia艂em kolekcj臋 kart baseballowych.

Ogromn膮 kolekcj臋. Wszystkie zosta艂y skradzione.

Przykro s艂ysze膰. Wszyscy wiedzieli o tej kolekcji?

Niezbyt.

- Nie podejrzewa pan nikogo konkretnego? - Nie, nikogo.

- Jak weszli? - Tylnymi drzwiami.

Kiedy wr贸ci艂em na lunch, by艂y otwarte.

To znaczy zamkni臋te, ale musieli majstrowa膰 przy zamku.

- O kt贸rej to si臋 mog艂o sta膰? - O 8:15 wyszed艂em do pracy,

na lunch wr贸ci艂em o 12:30 i natychmiast was wezwa艂em.

- Co艣 jeszcze zabrali? - Got贸wk臋.

Ile?

Skupmy si臋 na najwa偶niejszym. Interesuj膮 mnie wy艂膮cznie moje karty.

Mia艂em jedn膮 z Mickeyem Mantle'em, kt贸ra jest niezast膮piona.

W stanie idealnym. Mog臋 dalej wymienia膰.

Wszystkie karty s膮 w opakowaniach, ale je艣li kto艣 je wyci膮gnie

i, bro艅 Bo偶e, zabrudzi, ich warto艣膰 drastycznie spadnie.

Rozumiem, 偶e w takich 艣ledztwach najwa偶niejsze jest pierwsze 48 godzin,

a im wi臋cej czasu up艂ynie, tym mniejsze szanse na odnalezienie.

Czas jest tu kluczowy.

- Pomo偶emy w miar臋 naszych mo偶liwo艣ci. - Dobrze.

Zrobili tu niez艂y bajzel. Na pewno nie szukali niczego wi臋cej?

- Niby czego? - Nie wiem. Mo偶e pan wie?

- Pewnie kolejnych kart. - Ma pan wi臋cej kart?

Tak, z ty艂u. Ca艂e tysi膮ce.

Ale to by艂y klejnoty koronne. Wszystkie najwi臋ksze gwiazdy.

Jasne.

- Co? - Pr贸buj臋 to zrozumie膰.

A co tu do rozumienia? Sprawca szuka艂 kolejnych kart.

A mo偶e si臋 czego艣 nafuka艂 i ponios艂o go z wandalizmem.

To mo偶liwe.

Niez艂y Hummer stoi na podje藕dzie. Pa艅ski?

Tak, m贸j.

W leasingu. Dosta艂em niez艂膮 ofert臋.

Elegancki.

M贸wi膮, 偶e istnienie Hummer贸w zawdzi臋czamy Arnoldowi Schwarzeneggerowi.

- Nie widz臋 zwi膮zku, ale tak m贸wi膮. - Serio?

- Czym si臋 pan zajmuje? - Jestem informatykiem.

W firmie farmaceutycznej.

Komputery? Mog艂em te偶 i艣膰 w ten biznes.

Mia艂bym takiego Hummera.

Ciesz臋 si臋, 偶e podoba si臋 wam m贸j samoch贸d, ale patrzymy na to od z艂ej strony.

- Priorytetem s膮 moje karty. - Oczywi艣cie.

Mam szczeg贸艂ow膮 list臋 ca艂ej kolekcji. Zaznaczy艂em te najbardziej warto艣ciowe.

To jasne, kt贸re b臋d膮 chcieli opyli膰 w pierwszej kolejno艣ci.

S膮 bardzo cenne.

Dostarczcie t臋 list臋 do lombard贸w, kolekcjoner贸w,

przepytajcie osoby, kt贸re pope艂ni艂y podobne przest臋pstwa.

Oczywistych podejrzanych.

- Da膰 wam t臋 list臋? - Jasne, przyda si臋.

Wydrukuj臋 wam.

Hank Aaron w stanie idealnym. Derek Jeter z autografem.

Willie Mays z O-Pee-Chee. Musz臋 oddycha膰.

No nie?

- Zostawili telewizor i komputer. - No w艂a艣nie.

Co艣 tu nie gra.

To ja. Sp臋dzam kolejny dzie艅 w raju. P艂ywam w basenie.

Zadzwo艅.

- Cze艣膰. - Przynios艂a艣 lunch, kotku?

Owszem.

Jeste艣 ca艂y czerwony.

M贸wi艂am, 偶eby艣 si臋 schowa艂 przed s艂o艅cem.

To znowu ja.

Patrz臋 w艂a艣nie na kolejny cel, nie dalej jak siedem metr贸w ode mnie.

Stary bogacz z m艂od膮 sikork膮. 呕ywa reklama Gucciego.

Jakbym by艂 przy wodopoju,

spasiony, najwolniejszy baw贸艂 ods艂ania przede mn膮 szyj臋,

a ja jestem got贸w do ataku niczym lwica.

Chod藕, do艂膮cz do mnie. Zapolujmy razem.

Por贸wna艂em si臋 do lwicy, bo to samice poluj膮.

Chcia艂em, 偶eby to by艂o jasne. Nie ma to zwi膮zku z moj膮 p艂ci膮.

To ciekawostka z National Geographic.

Przyjed藕 tu. Pa.

Santa Fe w stanie Nowy Meksyk. Poprosz臋 numer do kancelarii Davis & Main.

Mo偶ecie mnie po艂膮czy膰.

Jest kilka opcji w kwestii s艂u偶bowego samochodu.

- Mo偶emy si臋 um贸wi膰 na jazd臋 pr贸bn膮. - S艂u偶bowy samoch贸d?

Dostarcz膮 go panu, gdzie tylko sobie pan za偶yczy.

Je艣li nie b臋dzie pan zadowolony, mo偶na go b臋dzie zmieni膰.

Ca艂kiem...

To ciekawe.

Je艣li panu nie odpowiada, mamy kolekcj臋, z kt贸rej mo偶e pan wybra膰.

Mog臋 przygotowa膰 pr贸bki.

- Ten mi si臋 podoba. - Dobrze.

Je艣li ma pan jakie艣 inne pro艣by, jestem do dyspozycji.

Artyku艂y biurowe, posi艂ki. Zaopatrzy膰 lod贸wk臋 w co艣 konkretnego?

Mo偶e chce pan nawil偶acz powietrza? Powietrze bywa tu strasznie suche.

- Nie mam 偶adnych wymaga艅. - Jasne.

Je艣li co艣 pan potrzebuje, jestem za drzwiami.

艢wietnie. Je艣li co艣 mi przyjdzie do g艂owy.

S膮dzisz... Tak patrz臋 na to...

- Mo偶emy wybra膰 sobie biurko? - A o jakim pan my艣li?

- Mog臋 dosta膰 biurko z drewna kokobolo? - Biurko z kokobolo?

Oczywi艣cie. Ju偶 si臋 tym zajmuj臋.

/ZAWSZE POZOSTAWIA膯 W艁膭CZONE! /NIE WY艁膭CZA膯!

W basenie p艂ywa艂: j贸zek Wod臋 z og贸r贸w spija艂: michnik

.:: Napisy24.pl - Wprost od t艂umaczy ::.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.