Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Serial stanowi interpretację autentycznych zdarzeń.
Oparty o publicznie dostępne informacje, jest dziełem wyobraźni.
Główni bohaterowie są fikcyjni,
a niektóre sceny nie roszczą pretensji do przedstawiania faktów.
Po 10 latach reżimu Slobodana Miloševicia,
wojen, sankcji, inflacji i społecznego kryzysu,
przywódcy opozycji zjednoczyli się w koalicji
pod nazwą Demokratyczna Opozycja Serbii: DOS.
Dwóm największym partiom przewodzili Vojislav Koštunica i Zoran Dzindzić.
Pomimo politycznych różnic, połączyli się w jednym celu:
by pokonać Miloševicia.
24 września 2000 r. Vojislav Koštunica wygrał wybory,
ale Milošević nie uznał swojej porażki, co wywołało masowe demonstracje.
Opozycja zwołała na 5 października ogromny wiec,
ryzykując, że Milošević wyprowadzi na ulice wojsko i wywoła wojnę domową.
4 października 2000 r
Koniec z nim! Koniec z nim!
To jest z nami czy nie?
Co ci dokładnie powiedział?
Gdyby coś się zmieniło, dzwoń.
Zoran?
Jest zajęty.
Mnie powiedz.
- Dobrze, przekażę. - Co jest?
Pavković nie odbiera telefonu od Miloševicia.
- Wojsko nie będzie interweniować. - Świetnie.
Co? Coś jeszcze?
Legija.
Wojsko się nie ruszy, czego chce?
Legija to nie wojsko.
Może posłać berety na ulice i zacząć strzelać?
Mają czołgi, helikoptery, wozy opancerzone i wolną rękę.
Jeśli Legija zostanie z Miloševiciem,
szanse, że wojsko i policja będą z nami, są znikome.
- Muszę się z nim spotkać. - To niemądre, zabije cię.
I co mu zaoferujesz? Żadnych układów.
A co nam pozostaje? Co zrobimy, jeśli wpuści czołgi na ulice?
Nie ma odwrotu! Nie możemy się poddać!
Nie poddajemy się, ale nie chcę rozlewu krwi.
Milošević łatwo się nie podda. Berety i Legija to jego ostatnia nadzieja.
Čeda, dzwoń do niego.
- Nie zadzwoniłem do Ružicy. - Są bezpieczni.
- Dobry wieczór panom. - Dobry wieczór. Tędy.
Dziękuję.
Zostajesz.
- Przejmij. - Zaczekaj tu.
Będzie przesrane.
Na grubo.
Rozkazy są surowe, jest lista.
Jaka lista?
Waszych, do likwidacji.
Ponad 40 nazwisk.
Kto za to odpowiada?
Jednostka dostała rozkaz?
Słuchaj... jestem patriotą.
Moi ludzie, Jednostka Specjalna, to patrioci.
Przelewaliśmy krew za kraj. Chcę pomóc.
To pomóżcie. I jutro się nie wtrącajcie.
- A pojutrze? - Jak tylko Koštunica przejmie władzę,
- Milošević wypadnie z gry. - A co z jego ludźmi?
Potrzebujecie kogoś, kogo znają i szanują.
Autorytet nie do ruszenia. Mogę załatwić wszystko.
Wszystko.
Tylko nie wtedy... jeśli tłum ruszy na koszary,
rzuci się na policję i wojsko. Jednostka ma pilnować porządku!
Nie ma porządku, gdy fałszuje się wybory.
Nikt nie atakuje koszar, wiadomo, czego ludzie chcą.
Czego chcą ludzie, to jedno.
Ty i twoi to drugie.
A ja i moi to trzecie.
Nikt nie ruszy Jednostki.
A Haga?
Jednostka nie będzie miała problemów, za poszczególne osoby nie ręczę.
Które osoby?
Jeśli jutro postąpisz jak należy...
z pewnością ci to pomoże.
Gwarantujesz mi to?
Gwarantuję.
SZABLA
21 lutego 2003 r.
- Dzień dobry, słonko. - Muszę siku.
- Zaczekaj. - Zsikam się.
Wchodź.
Dzień dobry.
- Co mi kupiłaś na urodziny? - Zobaczysz w niedzielę.
- Tamagotchi? - Nie.
Nie można się w to gapić cały dzień.
Co mówiłyśmy wczoraj?
Że zrobimy przyjęcie i mogę zaprosić, kogo chcę.
Nie. Że będziesz cierpliwa i możesz zaprosić 10 koleżanek.
Pośpiesz się.
Maša, bez wygłupów.
A zaproszenia? Jest piątek, nikt nie przyjdzie.
Dobrze.
Maša! Masz kanapkę, zjedz ją i wychodzimy.
Žarko, przykro mi, ale powiem od razu, że to nie będzie proste.
Są przerzuty, jesteśmy zgodni,
że potrzebne jest agresywniejsze leczenie.
- To co was wstrzymuje? - Žarko ma problemy z sercem.
Od początku było jasne, że nie możemy operować.
Nawet chemoterapia jest ryzykowna w tym stanie,
ale to wiedzieliście od początku.
- Jakie problemy z sercem? - Nieważne.
Zaczniemy terapię i zobaczymy.
Wiemy, co będzie.
Siostro, proszę umówić pierwszą chemię.
- Osoba do kontaktu? - Wpiszcie jego.
W terenie nie odbiorę. Podaj Marinę.
Marina nie wie o wszystkim.
STOWARZYSZENIE NA RZECZ ZAGINIONYCH I WYSIEDLONYCH
Następny.
Ristić Dragan.
Urodzony 26 września 1958 r. w Dojnicach pod Prizrenem.
Hydraulik. Uprowadzony...
Uprowadzony 3 sierpnia 1999 r.
na drodze z Dojnic do Prizrenu około 14:00.
Wywieziony w kierunku Skorobište, miał na sobie
dresowe spodnie i niebieską koszulkę.
Czytałam, że znaleziono szczątki czterech osób.
Czy coś wiadomo? Zidentyfikowano ich?
Dragana wśród nich nie było, powiadomilibyśmy was.
Proszę mi wierzyć, nie musicie przychodzić.
Robimy, co się da.
Odkrywamy prywatne więzienia, obozy.
Może Dragan żyje.
Wiem, że nie żyje. Nie jestem głupia.
Chcę go pochować, żeby syn wiedział, gdzie leży jego ojciec.
Żebyśmy nie chodzili na pusty grób.
Jak tylko się czegoś dowiemy, damy znać.
Poproście następną osobę.
Kurwa mać.
Pomogę ci.
Czekają?
- Nie zagram już w piłkę. - I tak nie umiałeś grać.
Skąd się to tam wzięło?
Przy mnie nie musisz udawać twardziela.
Dzień dobry.
Milan, gdzie pozostałe gazety?
Nie kupili ich, szefie. Tylko te, co dałem.
Co przede mną ukrywasz?
Pokaż.
JEŚLI DZINDZIĆ PRZEŻYJE, SERBIA ZGINIE
OBALIĆ DZINDZICIA JAK MILO EVICIA
Co on wyprawia?!
- W porządku? - Tak.
Zatrzymajcie idiotę, my lecimy dalej.
Szefie... w porządku?
Tak.
- Na pewno? - Tak.
Žarko, rozumiem, że chcesz oszczędzić córkę,
- ale nie jest dzieckiem. - Boris...
- Nie chcę jej okłamywać. - To nie kłamstwo.
- Niemówienie nie jest kłamstwem. - Dla mnie nie ma różnicy.
Jeśli to nie pomoże, powiem jej.
Na tym poprzestańmy.
Powiedz, że wyniki są takie same. Nie gorsze, nie lepsze.
Co tam, Ljuba?
Zatrzymali kogoś?
Odwiozę Žarka i będę za kwadrans.
- Ktoś chciał staranować Dzindzicia. - Kiedy? - Dziś rano.
Dobra.
Dobra. Zadzwonię później.
- Cześć. - Co tam, Młody?
Ci dwaj idioci nie zapłacili.
- Ostatnio wzięli podwójnie? - Prosili o tydzień.
- Pojebało ich? - Dałem im czas do jutra.
Brawo, Młody.
Pojedziesz na komisariat po Bugsy'ego.
Odstawisz go tu.
Aresztowali go?
Nie twoja sprawa. Spadaj.
Maszyny kosztowały 13 mln euro,
nie zostały spłacone i nie były ubezpieczone.
To co? Jest doradcą premiera, nie ministrem transportu.
Wiem, ale firmę Čume wysadzono, a on uciekł.
Skoro maszyny kupił rząd, możesz mu zadać pytanie:
- czy zapłacą za wysadzony sprzęt? - Dobra.
Steva, mam umowy z firmami, które miały asfaltować drogi.
Też wynajęły firmę Čume Defense Road.
- Raša, gotowi? - Jak tylko to spakuję.
Vera, powinniśmy być już na dole.
- Mamy dowody, musisz spytać. - Teraz nie mogę!
Spojrzę w samochodzie.
Musi spytać, czemu rząd wspiera człowieka
uznawanego za szefa największej grupy przestępczej na Bałkanach.
Mnie nie posłucha.
Dzień dobry.
Inspektor Vasilijević, przesłuchać Dejana Milenkovicia.
Milenković?
Kierowca aresztowany na autostradzie.
Dostał mandat i go wypuściliśmy.
Wypuściliście? Kiedy?
Przed chwilą.
Milenković.
Pozwól.
- Idziemy. - Wypuścili mnie.
- To pomyłka. - Spokojnie.
Mamy problem.
Gdzie telefony?
Piszą, że miałeś dwa, teraz żadnego. Gdzie są?
Nie mam pojęcia, musiały mi wypaść. Nie wiem.
To możesz wciskać drogówce, nie nam.
Zajechałeś drogę premierowi.
Nieoznakowaną ciężarówką.
Nie wiedziałem, że to on.
Czyli zajechałeś drogę specjalnie?
Tylko nie wiedziałeś, że to premier?
Nie specjalnie. Dopiero uczę się prowadzić.
Przypadkiem zajechałeś drogę,
nie umiesz prowadzić, zgubiłeś telefony i tak będziesz się bronił w sądzie?
Dlaczego w sądzie?
Myślisz, że tylko ciebie aresztowano?
Że nie wiemy, kim jesteś i z kim pracujesz?
Synu... jesteś tu za usiłowanie zabójstwa premiera.
Proszę. Wiesz, co robić.
To nie twój pierwszy raz.
Tak?
- Przyszedł adwokat. - Nie teraz.
Dobrze wiem, co i kiedy. Dzień dobry panom,
- mam nadzieję, że dobrze się macie. - Božović.
O co jest oskarżony mój klient?
- O nic. Zadaliśmy kilka pytań. - Na razie.
- Czyli to rozmowa? - Tak.
W takim razie kończymy, pytania kierujemy do mnie,
znacie mój numer, idziemy.
Możemy go zatrzymać na 48.
A dowody? Na jakiej podstawie?
Na podstawie prawa. I długiej kartoteki pańskiego klienta.
Božović, to nie żarty.
Pod koniec 2001 r. premier ogłosił 2002
rokiem walki z przestępczością zorganizowaną.
Minęły prawie dwa lata i nie widzimy postępów.
To, że nie ich widzicie, nie znaczy, że ich nie ma.
To jasne, kto hamuje reformy w Serbii.
Vojislav Koštunica,
DSS i ich przyjaciele w Zgromadzeniu zrobili wszystko,
by zablokować ustawę o Sądzie Specjalnym,
niezbędnym do tej walki.
I gdy tylko rząd Zorana Dzindzicia chce przyspieszyć, oni go hamują.
Nie jest fair, zadawać to pytanie nam.
Proszę spytać DSS, dlaczego blokują reformy.
Prawie codziennie dochodzi do kryminalnych rozrachunków.
Klan Surčin prowadzi wojnę, a państwo kibicuje.
Uważa pan, że rząd powinien się wtrącać w przestępcze relacje?
Czy to prawda, że rząd chroni przywódcę klanu Surčin,
- Ljubiša Buhę Čume? - To absurd.
W ciągu 2 lat wdrożyliśmy reformy, które uczynią z Serbii nowoczesny kraj.
O tym powinniśmy rozmawiać.
Panie Popović, dziękuję za rozmowę.
- Mówiłam. - Koszmar.
Dobrze. Popović to świetny pomysł.
- A jak stoimy z czasem? - Brakuje 7 minut.
Mamy coś z rana? Pod jakimi zarzutami trzymają kierowcę?
Gdyby to był zamach, zatrzymaliby innych.
Sonja... nie ruszałbym tego.
Dobrze. Danica, weź co potrzebujesz do teasera.
Chodź, pomyślimy co dalej.
- Ty wymyśliłaś Popovicia. - Co z tego?
Wywiad jest słaby. Za co Sonja go tak lubi?
- Za to, że włazi jej w dupę. - Raport specjalny jest nieszczególny.
- Kończmy i idźmy do domu. - Przyniosę kawy.
Idziemy.
Chodź.
Tylko spokojnie.
Uroš.
Dzieciak Vesny.
Co się stało na komisariacie?
- Powiedziałem Mrówie. - Teraz powtórz nam.
Spokojnie, synu, wszystko gra. Jesteśmy swoi.
Powiedz, co widziałeś?
- Czekałem na niego w samochodzie. - I...?
Bugsy już szedł do mnie, ale dwa psy w cywilu...
- Nie słyszałem ich. - Skąd wiesz, że psy?
Pokazali legitymacje i go zgarnęli.
Widzieli cię?
- A telefony? - Bugsy je połamał i wyrzucił.
Nie wiedziałem, co robić, więc je zebrałem.
Dobrze.
- Dobrze. - Co "dobrze"?
Mają dwa dni, żeby go złamać!
Nie jest dzieckiem, łatwo im nie pójdzie.
Ten mięczak będzie sypał!
Zadzwoń do Božovicia. Niech opłaci kogo trzeba
i go wyciągnie.
- Co u mamy? - Dobrze, dziękuję.
- W pracy w porządku? - Tak.
Dziękuje panu za pomoc.
Ziomkom zawsze.
Posłuchaj...
byłoby dobrze, gdybyś podszedł do tego poważniej.
Będą akcje, muszę wiedzieć, czy mogę na ciebie liczyć.
Ci ludzie...
nigdy nie wiesz, kto wbije ci nóż w plecy,
przy pierwszej okazji.
Nie można im ufać.
Na mnie może pan liczyć.
Przepuść go.
Jestem!
Premier odniósł się do incydentu na autostradzie.
Nie robiłbym afery z tego, że ktoś uczy się prowadzić.
Przywiązywanie do tego wagi byłoby niebezpieczne.
- Smacznego. - Dzięki.
- Jak w szkole? - Nudno.
Nudno?
- Zjesz coś? - Chętnie.
- Rozmawiałam z tatą. - I...?
- Powiedział, że jest dobrze. - Bo jest.
Boris, nie kłam.
- Jakie ma wyniki? - Na ile rozumiem,
nie lepsze ani gorsze.
Wiem, że chce mnie oszczędzić. I wiem, że kłamiesz.
O co ci chodzi?
Chcę być przy nim w potrzebie.
On zawsze był przy mnie.
I bardzo nam pomógł.
Wiem. Oczywiście.
Daj mi zjeść.
Włóż to i zejdź na dół.
Versace.
Nie pierdol, ubieraj się.
Dzwonił?
Dobra.
Co mówił?
Dobrze.
- W porządku? - Odbierzemy go z bazy.
Prowadzisz. Weźmiemy passata.
Bierz wiadra.
Proszę państwa,
z ogromną przyjemnością ogłaszam,
że wreszcie przegłosowano nominację prokuratora specjalnego,
pana Jovana Prijicia.
Ustanowienie tego sądu
otwiera nowy rozdział w walce ze zorganizowaną przestępczością.
Wchodzimy w ciekawą i obiecującą fazę tej walki,
gdy pozyskujemy to, czego nam brakowało: ludzi z wewnątrz.
Osoby gotowe zeznawać o swoim udziale.
Mogliby nam pomóc rozwiązać wiele przestępstw,
a to pierwszy krok do całkowitego zduszenia
przestępczości zorganizowanej w tym kraju. Słucham.
Jeśli chodzi o incydent na drodze, podejrzewa pan zamach?
Skoro kierowcę zatrzymano.
Jeśli znajdą się dowody, że faktycznie był to zamach...
będzie to świadectwem obsesji ludzi, którzy sądzą, że nic się nie zmieniło
i mogą robić dalej to, co za minionego reżimu.
- Czyli nie była to nauka jazdy? - Pani Mandić...
Wczoraj ktoś nie umiał prowadzić,
dziś to zamach.
Co okaże się jutro?
Wiele zmieniło się od wczoraj.
Ale jeśli ktoś myśli, że pozbywając się mnie,
zatrzyma wdrażanie prawa, to się myli.
System nie jest mną, będzie działał dalej.
Usunięcie jednego czy dwóch urzędników
nie załatwi nikomu amnestii.
Następne pytanie.
Tak?
- Które piętro? - Drugie.
Vera, jesteś w redakcji?
Właśnie wyszłam, co za cyrk.
Zadajesz jedno pytanie i kompletnie się gubi.
Tak, zaraz będę. Jesteś głodna?
Dobrze, kupię. Zaraz jestem.
Incydent na trasie to poważna sprawa.
Mamy ustawę?
Pół roku na jedną zasraną ustawę. Co jeszcze mogę zrobić?
Poproś o większą ochronę. Albo prywatną.
Państwo cię nie ochroni.
Tego mi brakuje: snajperów na dachach, zamykanych ulic.
- Słyszałeś, o co mnie pytają? - Proszę cię...
Mamy sąd, świadka i prokuratora specjalnego.
Dość o pogróżkach.
Przesłuchujcie i zacznijcie aresztować.
Rozjebiemy ich.
- Zoran? - Dzieci wróciły ze szkoły?
- Jovana nie odbiera. - Są w domu, dać ci ją?
Nie trzeba, tylko sprawdzam.
Wszystko w porządku. A u ciebie?
- Zoran? - U mnie też.
- Ucałuj je, zadzwonię później. - Dobrze.
- Proszę. - Ale się plątał, co?
Kiedy sięga po frazesy, wszystko jest jasne.
Byłaś super, co jest?
Wiesz co?
Mógłby być z tego materiał.
Ale ja chcę go wziąć. Nie Steva.
Jaką masz tezę?
Widziałaś ciężarówkę. Jak takie coś miałoby go zabić?
Po drugie, Dzindzić wie, że jest po DOS,
a wybory wygra większa ofiara.
Opowieści o zamachach to PR. To moja teza.
A dowody? Musiałabyś udowodnić ustawkę.
Zadzwonię do kontaktu w policji, potwierdzi.
Potwierdź i przynieś konspekt. Tylko szybko, czas ucieka.
Jutro będziesz go miała.
Panie Prijić, dzień dobry.
- Gratuluję nominacji. - Dziękuję.
Prokurator specjalny specjalnego sądu.
Nie pora na świętowanie, siadajcie.
Czym mogę służyć?
Musimy przedłużyć areszt Milenkoviciowi.
Pojawiły się nowe dowody?
Macie telefony?
Odkąd zaangażował się Božović, nie mamy nic.
Jeśli Bugsy teraz wyjdzie, wszystko przepadnie.
Za dwie godziny mam lot.
Do Čume.
Zgodził się zeznawać.
Kto jest prokuratorem w waszej sprawie?
- Gordana Milić. - Niezła.
Młoda, ale sprawna.
Jedźcie do niej.
Poproście o pomoc, zyskajcie na czasie.
Nie te czasy, musimy przestrzegać prawa.
W tamtych czasach je łamaliśmy.
Pani Milić... Dejan Milenković ma powiązania z przestępczym klanem.
Z jakim? Macie dowody?
- Nie możemy tego teraz ujawnić. - Przyjdźcie, kiedy będziecie mogli.
Pani Milić, proszę mnie wysłuchać.
Dejan Milenković "Bugsy" należy do klanu Zemun,
najgroźniejszej organizacji przestępczej na Bałkanach.
Nie przypadkiem był w ciężarówce, kiedy premier...
I nie przypadkiem zajechał mu drogę.
Nawet jeśli, jakie macie dowody?
Bez pani pomocy ich nie zdobędziemy.
Siedem dni, tyle potrzebujemy, żeby zaczął mówić.
Pani prokurator... bez pani nie mamy nic.
Niemożliwe!
Osiem dni. Musimy tylko wpisać wykroczenie celne.
- Co jej zrobiłeś? - Zamknij się. Idziemy!
Danica, co to?
Konspekt.
- Wiesz, że tak było? - To jasne.
Co jest jasne? Rozmawiałaś z Ljubą?
Pogadam jutro.
Maša odrobiła lekcje?
Odrobiła.
- Zostań na noc. - Dlaczego?
- Jest późno i zimno. - Żaden powód.
Sonja coś ci obiecała?
Mówiłam ci, myśli tylko o własnej dupie.
Niczego mi nie obiecywała.
Robimy program na dwulecie rządu, potrzebujemy czegoś na koniec.
- A ty czego chcesz? - To nie twój program.
- Mój też. - Danica...
twój materiał to tania sensacja. Jak do tabloidu.
Dobrze, mamo. Dobrej nocy.
Dobrej nocy.
- Masz chwilę? - Coś ważnego? - Chcę o coś spytać.
- Wejdź. - Cześć, kiciu!
- Mogę nagrywać? - Nie.
Dobrze.
Wiesz coś o wypadku? Coś w tym jest?
Nie jesteś dzieckiem. Wiesz, że zawsze jest.
Chcę zrobić materiał. Z tezą, że to PR-owa sztuczka.
- Musisz mi to potwierdzić. - Nie teraz.
Dlaczego?
Mogę tylko powiedzieć, że sprawę przekazano mnie.
Czyli traktują to jako coś więcej niż wykroczenie drogowe.
Ljuba, mrugaj raz na "tak" i dwa razy na "nie".
- Gorsza niż twoja matka. - Nie wiem, co robiłeś ze Svetlaną.
- Jak się nazywa kierowca? - Wiesz, że nie mogę się wypowiadać
- o śledztwie. - To prawda, że był notowany?
Wierz, w co chcesz.
Ale to najgorszy moment na jechanie po premierze.
Dlaczego?
Nie masz pojęcia, o czym mówisz.
Ljuba... co się dzieje?
Wychodzę.
Idź.
Cześć.
Sam tego nie wymyśliłeś, jesteś za głupi.
Na tyle, żeby odsiedzieć 20 lat?
20 lat?
Myślisz, że ktoś w tym kraju pozwoli na coś takiego?
Rozerwą cię na strzępy. Zajebią cię.
A gdzie mój adwokat?
Adwokat Dućy. Myślisz, że Božović jest twoim?
A dlaczego akurat tobie kazali prowadzić ciężarówkę?
Poświęcili cię. Bo wiedzą, że wcześniej pracowałeś dla Čume.
Zabiją premiera, potem ciebie...
Kto będzie winien?
Čume.
Chuja rozumie.
Milenković...
nieważne, czy nam coś powiesz czy nie.
Kiedy stąd wyjdziesz... będzie po tobie.
Duća nie ryzykuje. To powinieneś już wiedzieć.
Jak dopali i wypije kawę, odprowadź go do celi.
- Rano zacznie sypać. - Wieczorem.
Panowie, szukam was.
Pół godziny temu mój klient odzyskał wolność. Jest tam?
Co to?
- To nie przejdzie! - Porozmawiaj z sądem.
Jakim sądem, chuje skorumpowane?!
- Dorwę cię za to! - Spokojnie.
Nawet się nie zorientujesz!
Zaczynajmy.
Danica, masz dla mnie dowód?
Rano sprawdziłam.
I...?
- Tak jak myślałam. - Zacznij nagrywać, skończ do 15:00.
Chciałabym się jeszcze upewnić.
To sprawdziłaś czy nie?
- Tak, ale chciałam... - Robisz materiał czy nie?
Nie kończyłbym tym, to ryzykowne.
Już mamy świetne zakończenie. Możemy wydłużyć początek.
Danica?
- Możemy nagrywać. - Dobrze.
Vera, zadzwoń, kiedy będzie gotowe.
A co ze spotkaniem?
Znasz tylko nas. Jeśli dzieciak spyta cię o godzinę, co powiesz?
- Spierdalaj. - Gdzie masz komórkę?
Daj. Chodź tu.
Ten jest na kartę. Od dziś używasz tylko tego, jasne?
Wy gnoje!
Komunikujesz się tylko z nami. Nie z dupami, mamą.
Chodź.
Nie jedziesz ze mną. Weź golfa i jedź do bazy.
Odbierzesz torbę i przywieziesz pod ten adres.
Żadnych pytań, bierzesz i już.
- Jasne? - Tak. - Idź.
Serbia musi odejść od praktyk z lat 90.
Tę obietnicę Dzindzicia obywatele wzięli za dobrą monetę.
Problemem są afery i negatywna kampania w mediach.
Dlatego premier Dzindzić traci w sondażach.
Maša?
Jak, działając w pojedynkę można zabić premiera, który ma ochronę?
Policja nie odpowiedziała,
czy w incydent na trasie zamieszanych było więcej osób.
Afery to podstawowy problem koalicji.
Dlatego nie ma zmian w prawie,
nie poprawia się życie obywateli...
nie ustanawia się instytucji itd.
Z czego płynie prosty wniosek, że to tylko kolejna afera,
którą politycy DS i DSS
wykorzystają w nadchodzącej kampanii.
Reformy idą bardzo powoli.
Nie spełniają obietnic z 5 października.
Zatem nic dziwnego, że obywatele nie przepadają za premierem.
Po co oglądasz te bzdury?
Już nie oglądam.
- Co jest, szefie? - Przyjedź na komisariat.
- Mamy problem. - Jadę.
Milošević co prawda stracił władzę, ale stworzony przez niego system trwa.
- Reszta. - Dziękuję.
Do widzenia.
Cześć.
- Byłem w okolicy, odwiozę cię. - Zaczekaj, kończę za 5 minut.
Wszystko w porządku? Uroš?
A gdybyśmy tak... wyjechali?
Dokąd?
Nie wiem. Do cioci w Wiedniu?
Co się dzieje? Masz kłopoty?
Nie. Żadnych.
Zapomnij o cioci. Sama ledwo wiąże koniec z końcem.
Jeśli to coś poważnego, zwróć się do Dušana.
Zawsze pomoże.
Wszystko gra, nie martw się.
Szefie.
Na ilerovej pusto,
- A w dziuplach? - Nic.
Nie korzystają z telefonów, które podsłuchujemy.
Żaden nie jest aktywny.
- Jak...? - Cynk.
Panowie, co robimy?
Nie wiem... ale nie jest dobrze.
Po spekulacjach o rzekomych powiązaniach z reżimem Miloševicia,
prokurator Jovan Prijić zrezygnował ze swojej funkcji
-w nowo powołanym specjalnym sądzie. - Prijić padł ofiarą medialnej histerii.
Fakt, że nikt go nie bronił, zemści się na nas.
Sam podjął decyzję, mówiłem mu, że to głupie.
- Zadzwoń do niego. - Nie chce rozmawiać.
Powiedz, że ja chcę, sam na sam.
Nie wycofujemy się!
Zachowują się tak, bo ich mamy. Jeszcze dzień, dwa...
dzień, dwa i będzie po wszystkim. Muszę kończyć, przekaż mu to.
Dzięki.
Przystojniak z ciebie.
Ruszył.
Kiedy miną rozjazd, przyjdzie pusty SMS.
Wtedy dasz mi znać.
- Nie możesz tu stać, blokujesz mnie. - Tylko to wyjmę.
- Mam to gdzieś. - 3 minuty.
Słyszysz, co mówię?
Wypad stąd!
Dobra.
Morava 3, zgłoś się.
Morava 3, zgłoś się.
- Morava 3, jesteś tam? - Jestem, odbiór.
Podjeżdżamy pod wejście.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.