All language subtitles for Thaw.S02E05

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish Download
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Kiepska sprawa, nie?

Straszny syf.

Idę do niej.

Dorwali ich?

- Krzysiek. - Nie. Jeszcze nie.

Mogę cię prosić na chwilę?

Zaraz wracam.

Moja córka. Gdzie...

Gdzie moja córka? Ją zabrali... Dwa człowieka...

Dwa człowieka... Zabrali ją.

Prosimy do namiotu, na pewno jeżeli...

Chcę ją znaleźć! Gdzie moja córka?

- Spokojnie. - Muszę ją znaleźć.

- Trzeba wypełnić dokumenty. - Które dokumenty? Które?

Zapraszam do stolika. Bardzo proszę.

- Mam córkę. Ma tylko 12 lat. - Dobrze, spokojnie.

Muszę ją znaleźć! Nie wiem, gdzie moja córka.

- Gdzie jest? - Rozumiem. Na pewno się znajdzie.

- Proszę wypełnić dokumenty. - Starszy aspirant Zawieja.

- Może mogę jakoś pomóc pani? - Jakby pani mogła.

Poproszę panią tutaj na chwileczkę. Proszę sobie usiąść.

Na spokojnie proszę opowiedzieć jeszcze raz, co się stało.

Ani zachorowała. Miała temperaturę.

Prosiłam kierowcę, żeby się zatrzymał.

Waliłam w ściany, rozumiesz, tak waliłam w ściany i prosiłam...

A potem taki młody chłopak odkrył kontener.

Poprosiłam go, żeby pomógł nam.

Żeby zabrał do lekarza.

Tak wyglądał? On?

- Ten. Ten chłopak. - Ten chłopak?

Pomógł nam, a potem z innym chłopakiem zabrali ją.

I nie wiem, co się stało, gdzie jest moja córka,

dlaczego do nas strzelali, gdzie jest moja córka...

Spokojnie. Czy ten drugi chłopak tak wyglądał?

- To on. - On?

- Oni ją zabrali. - Oni zabrali pani córkę?

Gdzie jest moja córka? Co... Dlaczego...

Proszę się uspokoić. Znajdę pani córkę.

Chciałabym teraz, żeby medyk panią zbadał.

Zawieź mnie na komendę.

- Muszę przesłuchać zatrzymanego. - Proszę.

Podejdź do kraty.

Wystaw ręce.

Otwórz.

Wyjdź.

- Paweł. - Idź.

Wchodź.

Siadaj.

Wiesz, że jesteś głównym podejrzanym w sprawie śmierci Oliwiera?

I skłamałeś, jak mówiłeś, że nie widziałeś go tamtej nocy.

Twój ojciec kazał ci przerzucać te kontenery?

A ty potrzebowałeś do tego Oliwiera,

i tamtej nocy Oliwier otworzył ten kontener,

i udzieliliście pomocy małej chorej dziewczynce. Tak?

A wiesz, skąd wiem? Bo właśnie odbiliśmy te kobiety

i niestety na tej akcji zginął mój przyjaciel.

Więc powiedz mi, dlaczego nie przyszedłeś z tym do mnie?

Może Oliwier by żył. Może mój kolega by żył.

Możesz za to beknąć. Za współudział.

Więc powiedz mi jedną rzecz: czy ta dziewczynka żyje?

Bo ja muszę coś powiedzieć jej matce.

- Jest bezpieczna. - Przerywamy to.

- Gdzie jest? - Weźcie go.

Gdzie jest?!

- Paweł, gdzie ona jest?! - Zawieja!

Opanuj się.

Możesz mi powiedzieć, co to miało być?

No słucham.

No... Próbuję znaleźć winnych.

Zweryfikować nowe informacje z głównym podejrzanym w sprawie.

Zawieja, weź odpuść. Chociaż na moment.

Nie odpuszczę, dopóki nie skończę tej sprawy.

Tak jak Radwan? On też nie odpuszczał.

I teraz jego ciało jedzie w worku do pierdolonej kostnicy.

Ani ty, ani ja nie jesteśmy w stanie dzisiaj przesłuchać kogokolwiek.

- Muszę wysłać ludzi do żony Radwana. - Co?

A nie chciałbym wysyłać do twojej matki.

Ja powinnam powiedzieć to Zosi. Ja muszę pojechać.

Zawieja, ja pierdolę. Co ci to zmieni?

No co to zmieni?

Spójrz na siebie.

Kiedy ostatnio spałaś?

Jedź do domu. Za parę godzin będziesz przesłuchiwać Lańskiego.

Przygotuj się do tego, okej?

- Okej?! - Tak.

Kaśka... Słuchaj.

Zrobiłaś wszystko, co w twojej mocy, żeby go ochronić.

Nie obwiniaj się za to teraz.

Kurwa, nie daruję mu tego.

Musimy dorwać Molskiego.

No jasne, ja wiem, Kaśka, tylko że naprawdę to była...

To była długa i ciężka noc.

I wszyscy są zmęczeni. Ty też.

Powinnaś odpocząć.

Okej.

Przejebane, co?

Przykro mi.

- Hej. - Hej.

Pakuję się. Za pięć minut ruszamy.

No? Co się stało?

Andrzej...

zginął postrzelony...

w akcji przeciwko handlarzom ludźmi.

Ale dzięki niemu...

uratowaliśmy 36 kobiet.

I co, kurwa, jeszcze może mu dacie medal, co?

Zosia...

Zosia, ja wiem, że wszystko, co powiem, jest teraz nieważne.

- Ale... - Dobrze.

Skończyło się.

Radwan nas uwolnił od siebie.

Wiesz, jak Wojtek zginął, to ja tak samo...

Pierdol się.

Ty i te twoje, kurwa, problemy.

I ta cała zasrana policja. Wiesz co, Zawieja?

- Wypierdalaj z mojego życia. - Zosia!

Wypierdalaj raz na zawsze, kurwa, razem z nim, rozumiesz?

Nienawidzę cię!

Zniknij! Nie dotykaj mnie!

- Uspokój się. - Zostaw ją.

- Wypierdalaj! - Spokojnie.

Już jedziemy. Spokojnie.

Zatracili się.

Wojtek, Radwan.

Za bardzo wdepnęli w tamten świat.

Dlatego ich zdjęliśmy.

Myślałem, że to wystarczy. Gliniarze wrócą do roboty i tyle.

Tak samo myślałem o Zawiei.

Okazuje się, że ona nie pojechała do domu, tylko do Radwanowej.

Trepa, kurwa, proszę cię.

Pojedź tam, zgarnij ją...

No i nie wiem, kurwa, co.

Jasne. Nie ma sprawy.

Dzień dobry, poproszę setkę.

I dwusetkę.

Proszę.

- Do widzenia. - Do widzenia.

Kurwa!

Ja pierdolę.

Kaśka! Pojebało cię?

- Kurwa mać. Kaśka, dasz radę? - Dam.

- Tak? - No i gdzie ty, kurwa, jesteś?

Obudziłeś mnie.

No i bardzo dobrze. Paweł Lański chce zeznawać,

więc bierz dupę w troki i przyjeżdżaj.

Dzień dobry państwu. Zaczynamy.

Trepa?

Jak tam, panie Janku, zdrówko? Do przodu?

A Kasia kiedy wróci?

Dużą akcję mamy z Kasią. Tak że nie wiadomo.

Trepa, powiedz mi, czy ta wasza akcja to na poważnie czy dla jaj?

W sensie? Nie rozumiem.

No ta wasza akcja. Twoja i Kasi. To ona...

Nie za bardzo wiem, o co pan pyta.

Ale czego nie rozumiesz za bardzo?

Masz. Hania, szybciutko. Bo nie zdążymy na autobus.

- Ja ją mogę podrzucić. - Tak?

- Tak, tak, pewnie. - Z Trepą jedziesz!

Do widzenia.

- Okej? - Tak.

Jak się czujesz?

Lepiej.

Wiesz, że pierwszy raz jestem u ciebie?

No i co?

- Jak? - Widać, że porządny z ciebie chłopak.

I że nie masz dziewczyny.

Dobra, tu masz rzeczy. Tam jest prysznic. Ogarnij się.

I wracamy na komendę.

Hej. Wiesz, że bym tego nie zrobiła?

Za bardzo was wszystkich kocham.

Jezu, jak ja wyglądam.

- Ty mnie opatrzyłeś? - No, a kto, jak nie ja?

Dziękuję.

Który ręcznik mogę użyć?

Każdy.

Wczoraj w nocy...

- To była zasadzka, prawda? - Mhm.

Tylko kilka osób wiedziało, że Radwan ma nas doprowadzić do tych dziewczyn.

Mieli może maks godzinę, żeby coś zorganizować.

Wiedzieli, że Oliwier jest naszym informatorem,

i za to zginął.

Czyli mamy przeciek.

- Może. - Może?

- Tyle masz mi do powiedzenia? - Co ja mam ci powiedzieć?

Przecież ty zawsze masz rację. Teraz pewnie też.

Dziękuję. Dalsze kroki będą uzależnione od tego, co zezna Paweł Lański.

Do roboty.

Przesłuchanie będzie nagrywane.

Obecni są starszy aspirant Katarzyna Zawieja

i młodszy aspirant Krzysztof Trepa.

Chcieliśmy zadać kilka pytań o wydarzenia z 24 stycznia...

Chciałbym złożyć oświadczenie.

Oświadczenie?

No dobra, to proszę.

Oświadczam, że na terenie portu w Szczecinie

prowadzę firmę transportowo-spedycyjną Lański Transport.

Potwierdzam, że w nocy,

w której znaleziono ciało Oliwiera Galewskiego,

nadzorowałem przeładunek zakontraktowanych kontenerów.

Odkryłem, że zawartość transportu nie zgadza się z dokumentacją.

Gdy natknąłem się na kontener, w którym przewożono młode dziewczyny,

zmuszono mnie pod groźbą śmierci,

abym ukrył kontener w dokach aż do wczorajszego wieczoru.

Wtedy załadowano go na ciężarówkę jadącą do Świnoujścia.

Tym samym oświadczam, że dok przeładunkowy, który prowadzę,

został wykorzystany

przez bezwzględnego i okrutnego człowieka,

handlarza ludźmi...

Andrzeja Radwana.

To wszystko, co chcesz oświadczyć?

Na mocy artykułu 182 kodeksu karnego odmawiam dalszych zeznań.

- To wszystko, co chciałem powiedzieć. - Paweł.

No i co?

Wykpił się Radwanem. Bzdura.

Postawimy mu zarzuty o udział w handlu ludźmi i o morderstwo.

Matka z transportu stwierdziła, że Paweł i Oliwier,

na jej prośbę, udzielili pomocy jej chorej córce,

więc to wyklucza Pawła jako mordercę Oliwiera.

No i co z nią? Gdzie jest teraz to dziecko?

Gdybyś mi wtedy nie przerwał, to...

To już teraz byłabyś zawieszona.

To zawieście mnie za to, że jako jedyna próbuję rozwiązać tę sprawę.

Tak, tak, jako jedyna. Zawieja, wyjdź.

Trepa, zostań. Ustalimy, co dalej.

- Co jej się stało? - Poślizgnęła się.

Pod prysznicem u mnie.

- U kogo, kurwa? - Nieważne u kogo.

- Ważne, że pod prysznicem. - Dobra, nieważne.

Zostało 10 godzin do wypuszczenia Lańskich.

Przyprowadź mi starego, przesłucham go.

- Tak? - Mhm. Tak.

Twój syn przyznał się, że wasza firma została wykorzystana

przez ludzi handlujących żywym towarem.

Dobrze pan wie, że nie zajmuję się już prowadzeniem firmy.

Wszystko ogarnia Paweł.

Według nas kryje Wiktora Molskiego,

zrzucając winę na zastrzelonego funkcjonariusza,

który pracował pod przykrywką.

Nie bardzo rozumiem, o co mnie pan pyta.

Skoro tak twierdzi, to tak było.

Tak się boicie Molskiego?

Wiktor Molski nie ma nic wspólnego z handlem ludźmi.

To dawny kontrahent. Znamy się od lat.

Kiedyś współpracowaliśmy. Utrzymujemy kontakty towarzyskie.

No i co? Po prostu pozwolisz, żeby twój syn beknął za to wszystko?

Skoro się przyznał, to co ja mam zrobić?

Muszę powiedzieć, że bardzo mnie rozczarował.

Czym? Tym, że poszedł w ślady ojca?

Ja zrobiłem wszystko,

żeby wychować go na porządnego człowieka.

Aneta, przyprowadzisz mi Marię Lańską?

- Dzięki. - Okej.

Cichy, prześlij mi materiały z przesłuchania Pawła Lańskiego.

- Jasne. - Dzięki.

Tym się potem zajmiemy.

Dzień dobry.

Proszę, niech pani usiądzie.

Poczęstuje się papierosem, jak ma pani ochotę.

Chciałam pani coś pokazać.

Potwierdzam, że w nocy, której znaleziono ciało Oliwiera,

nadzorowałem transport przeładunku kontenerów zakontraktowanych.

Tym samym oświadczam, że dok przeładunkowy, który prowadzę,

został wykorzystany przez bezwzględnego i okrutnego człowieka,

Andrzeja Radwana.

Obie wiemy, że to oświadczenie zostało podyktowane przez pani męża,

który manipuluje waszą rodziną.

Andrzej Radwan był policjantem pod przykrywką,

który zginął podczas tej operacji.

A pani syn właśnie się przyznał do udziału w akcji przemytniczej.

Z tego transportu zaginęła dziewczynka.

Jeżeli znajdę jej ciało, to też pójdzie na konto Pawła.

Skoro mąż podyktował takie oświadczenie, jak pani sądzi,

no to wie, co robi.

Dobrze, to jeszcze coś pani pokażę.

Pozwolisz, żeby twój syn beknął za to wszystko?

Skoro się przyznał, to co mam zrobić? Bardzo mnie rozczarował.

Tym, że poszedł w ślady ojca?

Zrobiłem wszystko, żeby wychować go na porządnego człowieka.

Moje ręce są czyste.

Więc najwyraźniej pani mąż wie, co robi,

zwalając całą odpowiedzialność na waszego syna.

Jeżeli chce pani obronić syna,

to radziłabym się zastanowić, co chce pani powiedzieć.

Naprawdę?

Pani nie wie, w czym my żyjemy.

Nie wie pani, co to za człowiek.

Mój mąż jest nieobliczalny.

Przecież wy jesteście rodziną. Pani jest jego żoną, to są jego synowie.

Jaką rodziną?

Tu nie ma sentymentów.

Mój mąż zrobi wszystko, żeby nie wrócić do więzienia.

Wszystko.

Dlatego ja nie odpuszczę, dopóki nie trafi do pierdla.

Informacje od pani i Pawła pomogłyby zbudować akt oskarżenia

i bylibyście od niego wolni.

Pawła mogę potraktować jako świadka,

gdyby nie ciążące na nim podejrzenia o morderstwo Oliwiera.

Bzdura.

W noc, kiedy zginął Oliwier, przyjechała do nas policja.

Ja zadzwoniłam do Pawła i mój syn był w domku na wsi.

Ma taki domek.

Mówi, że to jest jego samotnia.

Mhm. A gdzie jest ten domek?

Nie przeszkadzam?

Właśnie skończyłyśmy.

- Możesz zabrać panią do celi. - Zapraszam.

- Można? - Wejdź.

Myślę, że Maria Lańska zdecyduje się zeznawać.

Wypuścimy ją, będzie miała czas do namysłu.

Słuchaj, ktoś wynosi informacje z komendy.

Jakim cudem dowiedzieli się o akcji z Radwanem?

- Wiedzieli Szymański i Budka. - Nie siej paranoi, Zawieja.

A może aresztowaniem Lańskich wystraszyliśmy Molskiego?

I zaczął nam się uważniej przyglądać?

Te informacje mógł wynieść ktoś z zespołu.

Nie podoba mi się Szymański. Nie ufam mu.

Może dla sobie tylko znanych powodów kryje Molskiego.

Co ja mam z tobą zrobić, powiedz mi?

Dobra, idź zwolnić Lańską.

Niech sobie przemyśli sprawę bez męża. I ty też ochłoń.

Hej!

Nie bój się!

Jestem Kasia.

Chcę ci pomóc.

Wiesz, jak otworzyć?

Otworzyć drzwi?

Nie wiem. Paweł je zamknął.

A gdzie jest moja mama?

Tak, znam twoją mamę.

Ja zabiorę cię do mamy. Dobrze?

Zabiorę cię do mamy, ale muszę zbić szybę.

Idź do pokoju.

Schowaj się w pokoju, dobrze?

Hej.

Rozumiesz po polsku?

Trochę.

- A jak masz na imię? - Ani.

Twoja mama ma na imię Lea, prawda?

Mogę cię przytulić?

Jak ty się czujesz? Zimno ci?

Nie. Jestem bardzo głodna.

Bardzo głodna? Mhm.

Rafał, Zawieja mówiła, że gdzieś wychodzi?

Nic nie wiem. Nic nie mówiła.

Kurwa mać.

Ja byłam bardzo chora.

Paweł był miły.

Dał mi lekarstwa i herbatę.

Był tu cały czas ze mną, ale później wyszedł.

Zamknął dom i nie wrócił. Ja w nocy bardzo się bałam.

Jesteś bardzo dzielna.

Gdzie wchodziłyście do kontenera?

W Mińsku.

Mama mówiła, że musimy uciekać i że jedziemy do taty.

- Dobrze mówisz po polsku. - Mój tata jest Polakiem.

Ale mieszka w Szwecji.

A gdzie pracuje? Co robi?

Nie wiem. Nie pamiętam go.

Tak mama mówiła. Że mój tata nas kocha...

i że nam pomoże.

Na pewno was kocha. I na pewno na was czeka.

Dobrze, no to chodź.

Leć.

- A jak tata ma na imię? - Wiktor.

- Wiktor jak? - Molski.

Wiktor Molski.

Chodź!

Na podłogę!

Ej! Nie chcemy ci zrobić krzywdy!

Kur...

Nie strzelaj!

Oddaj tylko dziewczynkę!

- Oddaj dziewczynkę, słyszysz?! - Wsiadaj.

Jesteś tam?!

Opracowanie: Karolina Woicka

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.