All language subtitles for dttnt

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

KORPORACJA MCCKLUSKEY HAWTHORNE, STATEK GÓRNICZY "BOREALIS"

TRYB SNU KRIOGENICZNEGO

POZOSTAŁY CZAS: 4 LATA I 2 MIESIĄCE

Gdzie tatuś? Śpi?

Obudzimy go?

Wstawaj, tatusiu!

Czekajcie.

Nie idźcie.

Uwaga. Uszkodzenie powłoki. Aktywacja systemu przetrwania.

Trwa dopasowywanie wersji czwartej

Lekkiego Egzo-Osobistego Nawigującego Asystenta Radarowo-Dydaktycznego.

W skrócie: LEONARD.

Należy zachować spokój.

Zaraz! Co się dzieje?!

Będę cały czas z tobą.

Trzy sekundy do startu.

Co?!

Aby uniknąć urazów czaszki, należy pozostać nieruchomo.

Nie, nie chcę!

Cholera, co jest grane?!

Proces zakończony. W razie potrzeby, powiedz "Leonard".

Nie mogę oddychać.

Przyjąłem. Chwileczkę.

Regulator tlenu włączony. Systemy medyczne podtrzymane.

Nasza prędkość to 24 tysiące kilometrów. Z trajektorii wynika, że spadamy.

Co ty powiesz?!

Temperatura na zewnątrz jest wyższa niż zalecana przez producenta...

Zamknij się!

- Co jest?!- Naruszenie stabilizacji.

Przekroczenie zalecanej prędkości. Prawy tylny silnik sterujący nie działa.

Za niski pułap.

Nieuchronne zderzenie.

Proszę o potwierdzenie stanu przytomności.

- O co?- Potwierdzono.

Nienawidzę cię.

Za wysokie tętno. Ryzyko ataku serca. Przygotowuję defibrylator.

Nie, nie! Anuluj!

- Trzy... - Nie! Anuluj!

Defibrylator zdezaktywowany.

Niska aktywność neuronalna grozi udarem.

Nie mam zasranego udaru! Chcesz mnie dobić?!

- Zlecony czopek przeciw mdłościom. - Jeśli wsadzisz mi coś w dupę...

Dezaktywuj asystenta!

Wejście w tryb uśpienia. Czy jesteś pewny?

Jak niczego. Zjeżdżaj!

Miłego dnia!

Gdzie ja jestem?!

Umożliw kontakt.

Tu Andy Ramirez, 0725-E.

Czy ktoś mnie słyszy?

Nadaj na wszystkich częstotliwościach: Andy Ramirez, 0725-E. Odbiór!

Uwaga. Pęknięcie podłoża. Destabilizacja podwozia.

Należy opuścić kapsułę.

Nie panikuj, słyszysz? Wyluzuj.

RACA NIEDOSTĘPNA W KLASIE "E". - Naprawdę?!

Dzięki, chłopaki.

Myśl, Andy!

Jesteś w dupie.

GAŚNICA

Spadamy stąd!

Od razu lepiej.

O to chodzi, chłopie!

Uwaga. Uszkodzenie kombinezonu.

Atmosfera składa się z dwóch procent tlenu.

Konieczne działanie.

Poziom tlenu spada. 59%.

Nie umrę tu!

Pozostało: 42%.

To jakieś jaja?

Już stąd nie wyjdę. Zapomnij.

Uwaga. Wykryto przepięcie. Natychmiast opuścić kapsułę.

Szybciej!

Dobre wieści! Zlokalizowałem statek.

- Leonardzie?- W czym mogę pomóc?

Odtwórz moją trasę. Gdzie ja jestem?

Po opuszczeniu Ziemi przebyłeś 2,48 biliona kilometrów.

Kolizja zmieniła kurs statku.

Nie osiągnąłeś założonego celu.

Jako pierwszy człowiek w tym miejscu masz prawo nadać mu nazwę.

- Podaj ją. - Nie.

Szukam. Nazwa "Nie" jest zajęta.

Nie! Nie: "nie".

Szukam. Nazwa "Nie! Nie: nie" jest zajęta.

Pierdol się, Leonardzie.

Nazwa "Pierdol się, Leonardzie" jest wolna. Chcesz jej użyć?

Czemu nie?

Nazwa zgłoszona do rejestru planet posłonecznych.

Gratuluję ochrzczenia struktury astronomicznej.

Dezaktywuj asystenta.

Miłego dnia.

Kto cię stworzył?!

Tu Andy Ramirez, 0725-E. Czy ktoś tam jest?

Tu Andy Ramirez.

Andy Ramirez.

Nadawanie na wszystkich częstotliwościach. Czy ktoś mnie słyszy?

Gdzie ja jestem?

Mówi Andy Ramirez na wszystkich częstotliwościach.

Czy ktoś przeżył?

Ludzie! Mówcie coś!

Nie bądźcie świnie!

Leonardzie?

- W czym mogę pomóc? - Szukaj nadajników.

Zlokalizowano jeden nadajnik.

Jest tam kto?!

Halo?

Całe szczęście.

Nie rób tego. Nie rzygaj.

TLEN

Leonardzie? Znajdź źródło świateł.

Wyznaczono kurs. Czas marszu: 48 minut. Poziom tlenu spadnie o dwa i pół procent.

Lecimy!

Ej! Jezu!

Myślałem, że jestem tu sam! Pomóż mi, kończy mi się tlen.

Miło widzieć czyjąś twarz.

I to połączoną z ciałem! Jestem Dwayne.

Andy.

Widziałeś go?

Bywa, jak się ląduje na twarz.

Trzeba by go poporcjować. Daj mi kabel.

Poporcjować?!

W sensie...

Żeby go zjeść?

Najbliższa budka z burgerami jest półtora biliona kilometrów stąd.

No tak.

- Wiesz, gdzie jesteśmy? - Zdążyłem sprawdzić.

Po trzech latach i czterech miesiącach snu

firma zrobiła skrót przez pas planetoid. Żeby oszczędzić paliwo. I bum!

Wyszło jak wyszło.

Co to jest?

Światła SOS.

- Jesteś technikiem łączności? - Tu nie. W wojsku.

W Marines?

Semper fi, chłopie!

- Trafiłem na odpowiedniego człowieka! - Na jedynego.

200 osób i tylko my żyjemy.

- Jeśli to rozstawimy... - ... przekażemy naszą pozycję Ziemi.

Niech przyślą pomoc, zanim zostaniemy koneserami moczu.

Fajnie. Spoko.

A ile to potrwa?

W przypadku bezpośredniego sygnału, dziewięć miesięcy.

Ale Dwayne znalazł zajebisty skrót.

Odbiję sygnał od nawigacji inercyjnej statku i skrócę czas do ośmiu miesięcy.

Dobra, osiem wytrzymam.

Za osiem dostaną sygnał. Wtedy wyślą RTS.

Najszybsze co mają. Ciśnie jak złoto!

- Byle szybko. - Wliczając wpadki,

dotrą za półtora roku.

Ile?!

- Plus te osiem miesięcy. - To ma być szybko?!

Dla mnie nieźle.

Żartujesz?!

- Co my przez ten czas zrobimy? - Możemy pisać wniosek o odszkodowanie.

Zarobimy na tym!

Żartuję!

Założymy obóz!

Przetrwamy!

- Zrobimy sobie raj! - Dobra.

Przód Borealisa poleciał na południe. Może coś tam znajdziemy.

Zaraz wyruszamy.

Co za koszmar.

Nic z tego nie będzie! Umrzemy!

Dwayne nie umiera!

Dwa miesiące rozpuszczałem się w jeziorze kwasu na Tytanie.

Na orbicie wyssało mnie przez śluzę bez kombinezonu.

Dwa razy sobie przyszywałem zasraną rękę.

Trzymaj się mnie, nie będzie źle.

- Już, już podłączam! - Chcesz tu siedzieć dłużej?!

- Szybko! - Przepraszam.

Słuchaj, podzielisz się tlenem.

No już.

Dwayne?

Dwayne!

Nie rób jaj!

Słuchaj, to działa!

Uwaga. Poziom tlenu: 36%.

Należy uzupełnić rezerwy.

Wysyłam to!

Idzie!

No proszę!

Biorę twoją spluwę.

Kradzież to przestępstwo. Naruszenie regulaminu.

Muszę to zgłosić. Karą może być strata przywilejów, areszt lub wypowiedzenie.

- Czy chcesz kontynuować? - Śmiało, zabaw się.

Jezu, Dwayne.

Leonardzie?

W czym mogę pomóc?

Wyznacz trasę do Borealisa.

W promieniu dwóch kilometrów znajduje się 2307 odłamków statku.

To do największego.

Trwa przetwarzanie.

Wyznaczam najszybszą trasę.

Przez pięć kilometrów idź prosto.

Tu Andy Ramirez z jakiegoś zasranego kamieniołomu.

Jest tam kto?

Śmiało!

Tu Andy Ramirez, numer 0725-E.

- Co to, kurwa, jest?!- Najszybsza trasa do Borealisa.

Przez przepaść?!

Przepraszam.

Podlegam wymianie z powodu błędów procesu aktualizacji.

Proszę o zwrot do odpowiedniego działu.

- Anuluj!- Miłego dnia.

Umrę tu.

Powiedziałem: "Anuluj"!

Czy ktoś tam jest? Ktoś mnie słyszy?

- Halo?- Jest tam kto?

Powtórz!

Cholera! Proszę mówić!

Spróbuję namierzyć sygnał!

Słyszę cię!

Naprawdę?

A teraz?

Proszę mówić!

Skup się...

Zostań! Szukam sygnału!

Znajdę go! Tylko coś mów!

Mówi Naomi Calloway, numer 0928-A. Odbiór.

Słyszę!

- Ja jestem Andy.- A tak, Ramirez.

Skąd wiesz?!

- Bo gadasz o tym bez przerwy? - Fakt.

Nie słyszałeś mnie.

Nie działa żaden nadajnik.

Przeżyliśmy tylko my troje, ale ten drugi facet nie odpowiada.

Poznałem go. To świr, nie przydałby się. Jesteś cała?

Nie. Utknęłam w kapsule.

Mam zmiażdżoną nogę. Może złamaną.

- Kurde.- Wiem.

- Prośba o kontakt. - Coś mi się wyświetla.

Andy, to ja.

Zaakceptuj, to zobaczysz moje położenie.

Leonardzie? Kurs do 0928.

Przetwarzam. Uwaga. Cel może być niedostępny.

Niestabilne podłoże.

Niska widoczność. Przewidywane zużycie tlenu: 30%.

Jesteś 11 kilosów ode mnie.

Sporo.

I co?

To, że mam mało tlenu.

Widzę. Jakim cudem zużyłeś dwie trzecie?

Miałem pecha.

Pecha?

Ale to nic. Mam 34%.

Mniej więcej.

Dla mnie to nie jest "nic".

I tak mam kiepski dzień.

Słuchaj, nie wiem, czy dam radę.

Ale spróbujesz?

Wyznaczyłem inną trasę do Borealisa. Długość: 8,4 kilometra.

Trasa do "Calloway, Naomi" to szlak czerwony.

Mój kombinezon mówi, że to ryzykowne.

Olej go.

Zalecana ostrożność!

Tu chodzi o kasę.

Wszystko, czego nie znają, dają na czerwono, żeby ich nie pozywać.

Ale ja ich pozwę z całą pewnością.

Moim priorytetem jest bezpieczeństwo.

Szanse dotarcia do "Calloway, Naomi" są skrajnie małe.

Andy? Pewnie się zastanawiasz, po co ryzykować...

Po prostu się zastanawiam.

Jak tu dotrzeć?

Jezu, dziewczyno, wyluzuj.

Wiem, że mnie nie znasz, ale zaufaj mi. Mam tlen dla nas obojga.

I pomyślimy, co dalej. Dogadajmy się.

Dobra.

Umowa stoi?

Stoi.

Dziękuję. Będę z tobą przez całą drogę.

Ja gorzej wychodzę na tej umowie.

Zamieniłabym się, ale padam z nóg.

A ja lezę przez pustkowie do laski, której nie znam.

Pytaj! Co chcesz wiedzieć?

Wszystko. Co to za akcent?

Czyli od początku?

No dobra. Urodziłam się w zachodnim Londynie,

ale moi rodzice pochodzą z Azji Południowej.

Potem przeniosłam się na wschód Londynu i różnica jest wbrew pozorom duża...

W jakiem byłeś dziale?

Miałem odtykać kible niedofinansowanym górnikom

i ich przepłacanym, bucowatym szefom. A ty?

Nadzór odwiertów.

Jestem bucowatą szefową.

Już tak nie uważam.

Od kiedy?

Odkąd cię znam.

Jasne.

Na Ziemi też byłeś inżynierem?

Nie. Uczyłem muzyki w szkole, na Brooklynie.

Chciałem założyć własną.

Z muzyki w kosmos. Ciekawe.

Czekaj...

Leonardzie?

- W czym mogę pomóc? - Przeskanuj teren.

Funkcja niedostępna. Podlegam wymianie z powodu błędów procesu aktualizacji.

- Anuluj.- Miłego wieczoru.

Masz Leonarda?

Myślałam, że już ich nie produkują, było za dużo procesów.

Razili ludzi prądem, podpalali...

Nadrabiają osobowością.

Nadal mają tę idiotyczną melodyjkę?

Chętnie bym zaprzeczył, ale mają.

Ciągle to słyszałam w głowie! Jak to szło?

- Jestem pewna, że to piosenka! - Ja też!

Pięknie! Tkwię w kapsule z tym kreteńskim dżingielkiem.

- Pomyśl o swojej zmiażdżonej nodze.- Może nie jest zmiażdżona.

Tak ją sobie wyobrażam. Jak obgryzione indycze udko.

Nawet, jeśli tak myślisz, nie mów o tym.

Indycze udko w japonkach.

Jak widzę japonki, myślę o domu.

A tęsknisz?

Niezbyt.

Nie byłam mistrzynią związków.

Jasne.

Może nie było tak źle.

Chociaż, chyba było. Miałam zaplanowane całe życie!

Wyszłam po kawę, a jak wróciłam, był spakowany.

- Przykro mi.- Powinnam się domyślić.

Ale chyba nie chciałam być sama.

O ironio, biorąc pod uwagę obecną sytuację.

Potem pracowałam nad pozytywnym podejściem.

Uczucia upycham głęboko w sobie, żeby nie wylazły.

Nie znam tej metody, ale brzmi niezdrowo.

Jeśli ktoś ma szczęśliwe życie,

nie pali się do zasypiania na cztery lata,

żeby się obudzić na drugim końcu galaktyki, nie?

Co jest? Zatrzymałeś się.

Czekaj.

Andy?

Co się dzieje?

Nic. Pewnie nic.

Do celu zostały dwa kilometry na północny zachód.

Gdybym nie miała tlenu, nie pomógłbyś mi?

Czy ja wiem?

Ale za słoną przegryzkę też bym wyruszył.

Siedzę po szyję chipsach.

I pewnie je pożresz, zanim się doczłapię.

"Jezu, dziewczyno, wyluzuj!".

Co to było?

- Ty. - Nie brzmiało, jak ja.

- Jestem z Brooklynu, nie z New Jersey.- Mówisz jak mafiozo z filmów.

Tych, w których sobie kopiesz grób na pustyni.

Jeszcze coś, zanim zaryzykuję życie?

A może zawrócę do Borealisa, do Dwayne'a?

Dwayne'a? To ten świr?

Pomagałem mu wysłać sygnał SOS.

Ale gdy usłyszał, że chcę pożyczyć tlen, to się zmył.

Pożyczenie oznacza, że oddasz. Może nie chciał się dzielić.

I dobrze.

Samemu mi lepiej.

To nieskromne, ale nie jest ci lepiej.

- Nie zrób mnie w Dwayne'a. - Spoko.

Jest coś kojącego w obserwowaniu twojej niebieskiej kropki.

Dobrze, że jedno z nas się relaksuje. Tu jest ciemno jak w dupie.

Boisz się ciemności?

Mnie nie rusza.

Bardziej mnie przeraża głębia.

- Tak, niektórzy się boją gołębi.- Nie gołębi, tylko głębi.

W morzu.

To znaczy wiesz, lubię pływać,

ale przeraża mnie, że nie wiem, co mam pod sobą.

Powiedzmy, że jestem pośrodku oceanu, macham nogami

i w każdej chwili coś może mnie zjeść. Nagle.

O nie...

Sieci nie ruszam!

Co to znaczy?

Tu jest dziura, a w niej pajęczyna jakiegoś ufola!

Sprawdziłeś to?

Co ty! Pająki zabija moja żona.

- Mam się bać? - Nie.

Zapomnij o tym. To pewnie nic.

Nie brzmi, jak nic.

W sumie, nawet nie wiem, czy coś widziałem.

Jest ciemno, może to cień. Nie ma się czym martwić.

A jednak jakoś się martwię.

Poprzednia misja to był urlop pod palmą!

A ty? Byłeś już w kosmosie?

- Nigdy.- Niezłe pierwsze wrażenie, co?

Dlaczego tu przyleciałeś?

- Co?- Co tu robisz?

Porzuciłeś swoje życie, żeby wybierać szambo na innej planecie.

Nie mów, że bez powodu.

Lubię zmiany.

Czyli co? Uciekasz przed czymś? Zrobiłeś coś złego?

Masz mnie za przestępcę?

Do tej roboty nie zgłaszają się szczęśliwi i przystosowani.

Każdy przed czymś ucieka.

Tak...

- Dobra.- Dobra, czyli nie chcesz gadać.

Żona zabija pająki...

- Macie dzieci? - Syna.

Ile ma lat?

Niby pięć, ale chyba jest dorosły. Czasem mówi takie rzeczy...

Nie wiem, skąd je bierze, ale jest stanowczo za bystry.

- Pewnie trudno było odchodzić? - To oni odeszli.

Przepraszam, ja nie...

Słabo to brzmi.

Kiedy rozpada się rodzina, zawsze ktoś cierpi.

Pewnie za nim tęsknisz?

Codziennie.

Uwaga. Cel "Calloway, Naomi" może być nieosiągalny.

Spadek ciśnienia. Niska widoczność.

Szacowany poziom tlenu: 27%.

Spadek temperatury o 5,7 stopnia.

- Nie zaleca się... - Anuluj.

Miłego wieczoru.

Tkwię w ciasnej przestrzeni i mam klaustrofobię. Jakieś rady?

- Zgaś światło!- Chyba żartujesz!

- Klaustrofobia i ciemności?! - To było dziwne.

Co? Czekaj!

Kierują się do ciebie nadajniki! Wywołuję je, ale milczą!

Są sto metrów przed tobą. Nie widzisz?!

- Nic nie widzę!- Na pewno?!

- Leonardzie?- Słucham?

- Połącz z nadajnikami.- Trwa łączenie.

- Coś tu nie gra.- Wiem. Nie wykazują czynności życiowych.

Boże, Andy!

Oni nie żyją! I idą w twoją stronę!

30 metrów!

24! Stoją ci przed nosem!

Wycisz rozmowę.

No!

Nie odwracaj się!

Światło.

Włącz rozmowę.

Nie zostawiaj mnie, błagam...

Boże, prawie...

Andy?!

Co się stało?! Przestałeś mówić!

Jeśli chcesz mnie zostawiać, uprzedź!

- Wyłączyłem cię, bo uciekałem.- Dlaczego?!

Właśnie mówię!

Masz pojęcie, jak się przeraziłam?! Nie rób tak, jasne?!

Prawie umarłem!

- Co?! - Prawie umarłem.

- Przed chwilą.- I nic nie mówisz?!

Bo ciągle gadasz! I nie chcę cię straszyć.

Nie rozumiem.

- To ich zjadło. Ma nadajniki w brzuchu.- Co ich zjadło?!

Wielkie, straszne, z zębami i nogami pająka!

Atakowało ogonem jak skorpion!

Histeryzujesz!

Tak by mówił każdy, gdyby zobaczył to, co ja!

- Uspokój się, masz... - Ty się uspokój! Coś cię opętało!

Andy! Masz dziurę w kombinezonie!

Uwaga! Wykryto uszkodzenie powłoki! Poziom tlenu spada.

16...

14,5...

13...

Szybko!

Brak uszczelniacza.

Już dobrze. Załatałeś.

Odezwij się.

Staram się nie zesrać w kombinezon.

Przepraszam, dobra?

Ja też przepraszam, tylko mnie nie wyciszaj.

- Pomogę ci. - Nie jesteśmy sami.

Idź dalej. Zastanowimy się, co dalej, jak tu dotrzesz.

Andy! Ja żyję!

- Boże, to Dwayne?! - Pomóż mi!

- Słyszę cię!- Nie mogę z nimi dłużej walczyć!

Ramirez!

Mam jego położenie. Jest 50 metrów na wschód. Idź!

Czekaj! Nie wrócę tam!

Tylko on przeżył.

Nie! To coś nadal tam jest. Idę do ciebie!

Będę z tobą siedział w kapsule, aż ktoś po nas przyjdzie.

- Ale tym kimś może być tylko Dwayne. - Zastrzeliłem jednego!

Straciłeś mnóstwo tlenu! On ma 61%!

Te gnoje karmią swojego alfę.

Nie widzę, gdzie jestem!

Hełm się zepsuł, jak spadałem! Nie wiem, gdzie iść!

Pokieruję cię. Nie zostawię cię ani na chwilę.

Znajdźmy słaby punkt.

Andy! Potrzebujesz tlenu! Może on ci da!

Wątpię.

Musimy mieć wsparcie. Trzymać się razem.

To może być nasza jedyna szansa.

Ja uczę muzyki! Skąd się tu wziąłem?!

Posłuchaj. Dasz radę.

Dobrze!

Ale gdybyś się zastanawiała, nie podoba mi się to!

Tak, wiem.

Ruszysz dupsko, Andy?

Co za koszmar.

- Idę do ciebie, Dwayne!- Szybko, te skurwysyny...

Nie słyszę cię!

Ty fiucie! Co powiesz na ogień w gardło?!

Dwayne? Tracisz zasięg, ale Andy już prawie tam jest.

Widzę go!

Rozwalimy ich!

Dawaj, mam plan!

- Chodź no, ty gówniany pajęczaku! - Widzę cię, biegnę!

Już jestem! Jaki masz plan?

Wiem, jak pokonać...

Zgaś światła!

Co się dzieje?! Mów!

Dwayne nie umiera!

- Żyjesz? Co się dzieje?! - To coś wróciło!

Uciekaj!

- No idź! - Nie mogę.

Andy?

Wszystko w porządku?

- Znajdę ci inną trasę. - O Boże, o Boże, są dwa!

Z mapy wynika, że jesteś wśród wraków.

- I zwłok. - Wykończysz mnie.

Wykorzystamy to! Mam pomysł.

Już prawie! Odwrócę jego uwagę.

Prośba o kontakt.

- Podziałało?! - Prawie. Został jeszcze jeden.

- Mam nowe ciało. - Ciszej, usłyszą nas.

Zadzwonię, a ty uciekaj.

- Prośba o kontakt. - Anuluj to!

- Dlaczego?! - Ten trup jest obok mnie!

Nie reaguje na polecenia!

Mam pomysł! Przygotuj się do biegu.

Liczę do trzech

i biegnij! Słyszysz?! Leć!

Nienawidzę tego miejsca!

Co się dzieje?! Słyszysz?!

O mój boże!

Nie atakują mnie!

Jak to?

Nie wiem, ale zatrzymały się.

To dobrze, tak?

One się naradzają.

Atakują stadami i wciągają ludzi do gardła.

Co?! Jezu.

Otwierały kapsuły jak puszki z tuńczykiem!

- Też jestem w kapsule! - Musisz wyjść! I to szybko!

- Wiesz, że nie mogę! Moja noga... - Wymyśl coś!

Nie dam rady, jasne?

Nie chciałam ci mówić, ale już tej nogi nie czuję!

To chyba lepsze niż ból?

To znaczy, że tkanka umiera w wyniku zmiażdżenia!

Najpierw umiera noga, potem reszta, a na koniec ty.

- A do tego mam atak paniki! - Skąd ty to wszystko wiesz?!

Mieliśmy kursy reagowania w sytuacjach kryzysowych.

Odgrywaliśmy scenki.

- Więc co się wtedy robi?- Nie wiem. Gadasz z ludźmi.

Uspokajasz ich. Nie masz innego wyjścia,

bo wiesz, że i tak umrą. I ja też.

Boże, umrę sama w tej puszce, nie wyjdę stąd!

"Potwora nie ma w szafie. Nie ma też pod łóżkiem".

Co ty mówisz?!

Czasem śpiewam to Calebowi.

Potwora nie ma w szafie Nie ma też pod łóżkiem

Bo tatuś wziął łopatę I odciął łeb za uszkiem.

Potworów nie ma w wannie Nie ma też za drzwiami.

Bo tatuś im oderżnął nóżki I wymieszał z jelitami.

A jeśli się ostanie jeden czy dwa

Zrobimy z niego i miazgę My dwaj, ty i ja.

Naomi?

W porządku?

Sporo bebechów jak na kołysankę.

Caleb nie lubi wciskania kitu. Mówię mu, jak jest.

Fajnie. Szanuję to. Ale to miało uspokoić ciebie czy mnie?

Chyba...

Chyba nas oboje.

No tak.

Patrzę na swój ekran.

Zostaliśmy tylko we dwoje. Nie ma już nikogo więcej.

Dobra. W porządku.

Słuchaj.

Zostało ci 8% tlenu. Lepiej idź do Borealisa.

Nie. Umówiliśmy się!

Zrozumiem, jeśli się wycofasz.

Za późno. Nie pozbędziesz się mnie.

Miałam nadzieję, że to powiesz.

Szkoda, że tego nie widzisz. Jest pięknie!

Twoje pierwsze pozytywne słowa!

Latają wokół mnie jakieś świetliki.

To dobrze czy źle?

Nie wiem.

Cześć, robaczku!

Jeden chce się kumplować!

Zostaw mnie!

Czyli jednak źle?

Chyba, że to halucynacje?

Tlenu masz 6%, a majaki zaczynają się przy dwóch.

Nie wymyślam tego. To żyje, uwierz.

Może dlatego te skorpiony cię zostawiły.

Został ci już tylko kilometr. Nikogo nie zaczepiaj i śpiesz się.

Kurczę.

- Coś się dzieje.- Co? Mów!

Coś tu jest.

Nic nie widzę. Wróciły?

Nie.

To co innego.

- Coś mnie złapało w paszczę!- Jak to? Wszystko dobrze?

Siedzę w czyjejś gębie! Jak ma być dobrze?!

Tylko bez paniki. Co robisz?

Panikuję!

Powodzenia.

- Już po mnie.- Co ty gadasz?! Wymyślimy coś!

Musisz sobie radzić sama.

Zostań ze mną! "Potwora nie ma...".

Nie pamiętam słów! Opowiedz mi o swoim synu.

O Calebie?

Czym się interesuje?

Kometami. I gwiazdami.

Zna nazwy wszystkich planet. Dlatego tu przyleciałem.

Cokolwiek się będzie działo, słuchaj mojego głosu.

Masz przeżyć, rozumiesz?

Caleb cię potrzebuje. I ja też.

Twój stan się pogarsza. Co z Leonardem?

- Leonardzie? Ratuj.- W czym mogę pomóc?

Mam zawał.

Przygotowuję defibrylator. Odsunąć się od Ramireza, Andy'ego.

Defibrylacja udana. Zalecana kontrola medyczna.

Czy masz czas na krótką ankietę?

Nie, nie wierzę!

Jak, w skali od 1 do 10, oceniasz przebieg usługi?

Jeden to najniższa ocena.

Ratunku!

"Ratunku" nie jest liczbą całkowitą z wymaganego przedziału.

Możliwe odpowiedzi to: jeden, dwa, trzy...

Zostaw mnie!

Wpiszę "10".

- Żyjesz! Myślałam, że cię straciłam. - Uratowałaś mnie. Ocaliłaś mi dupę.

Już prawie umarłem i nagle usłyszałem twój głos.

Przywróciłaś mnie do życia!

Wzruszyłam się i w ogóle, ale oddychasz oparami. Idź!

Średnie zużycie tlenu daje większe szanse na dotarcie do Borealisa.

Dystans: 300 metrów.

Dystans do "Calloway, Naomi": 800 metrów.

Trzymajmy się szlaku.

Masz za mało tlenu! Idź do statku!

Nie dotarłem aż tu, żeby zmieniać zdanie.

Widzę cię!

Masz niecały procent, szybko!

Widzę cię! Jeszcze chwilę.

Cześć.

Cześć!

Trzeba cię stąd wyciągnąć, co?

Nie!

Przepraszam!

Nie mam już tlenu!

Odwróć się!

Tyłek wyżej.

Już!

Mogę oddychać! Dziękuję.

Nie ma za co.

Twoja kolej. Pokaż nogę.

- I już? Pomysłowe. - Pomóc ci czy nie?

Przepraszam. Pchaj.

Nic z tego.

Muszę to czymś podważyć.

Masz pełne wyposażenie!

Spróbuj tym.

Gotowa?

- W porządku? - Ruszyło się!

Mamy ją.

I jak?

Boli, ale chyba nie jest złamana.

Dzięki.

Spoko.

Dziwnie tak, z tym szkłem.

Jak w więzieniu, no nie?

Tak.

Tak?

Tam też rozmawia się przez szybę.

Czyli przyszedłem na widzenie?

I mówię, że będę na ciebie czekał?

A ja pytam, czy znalazłeś zakopane pieniądze.

I mówię, żebyś nie sypiał z moją kuzynką Cleto.

Nigdy bym z nią nie spał. Nie z Cleto.

A kasę wydałem na buty i inny szajs.

Sorry.

Zbieramy się?

Przyda ci się.

A mnie się przyda to.

Złap mnie za rękę.

Gotowa?

W porządku?

- Boli! - Czekaj.

Ale to nie złamanie. Pewnie zwichnięcie.

Mam pomysł.

I jak?

Znacznie lepiej! Skąd znasz ten myk?

Raz Caleb spadł z trampoliny.

Działa!

Poziom tlenu 60%.

Czyli po 30 na głowę.

Amie, podaj morfinę!

Twój kombinezon to ma środki?!

Podaję pięć miligramów.

Szprycuję się tym, odkąd walnęliśmy.

Już lepiej.

Czyli Amie poprowadzi nas do Borealisa i...

... módlmy się, żeby systemy działały.

Albo żeby działało cokolwiek.

To wyrzutnia?

Skąd ją masz?

Znalazłem w rzeczach Dwayne'a, ale nie działa.

Wziąłem na wszelki wypadek.

Mogę zobaczyć?

Ostrożnie.

No proszę!

Wiecznie je naprawiam, bo wszystko się zacina. Można oszaleć.

Dają nam najtańszy szajs i...

Andy?

Dziękuję, że mnie uratowałeś.

Potrzebowałem tlenu.

Uratowałem siebie.

Co to jest?! To cię goniło?!

Tak.

Gazu!

Szybko!

Szybciej!

Amie? Morfina!

Podaję pięć miligramów.

Działa?

Od razu lepiej. Nic nie czuję.

Udało się!

Jesteśmy!

Jeszcze nie. Szybko!

Biegniesz?

Zauważysz, jeśli się zatrzymam!

- Widziałeś?! - Jasna dupa!

Biegniemy!

- Nie mówiłeś, że są takie straszne! - Starałem się!

Za mało!

Dawaj!

Już prawie!

Czekaj!

- Nie śpiesz się... - Zamienimy się?

Jak się człowiek śpieszy...

Co to?!

Tak! O to chodziło!

Tak się zabija potwory!

Idziemy!

Skończyłeś?

Tak.

Chodźmy stąd.

Na jakiś czas je to zatrzyma.

Chyba, że jest więcej wejść.

Źle to wygląda.

Na wstępie też nie olśniewał.

Nie da się wejść do ładowni. Zawalił się pokład.

W prawo?

Nie wiem. Byłem tu dwa razy, w tym raz we śnie.

Jak noga?

Bosko. Zwłaszcza po tym biegu.

Przynajmniej jest jasno.

Działają zapasowe generatory.

Co za masakra.

Nie uwierzysz.

Jedzenie na 10 lat?

Nie! Chodzi o ciśnienie w ładowni.

A, tak. Czyli...

Można tam żyć.

Trzeba tam jeszcze tylko wejść!

Możemy tego nie sprawdzać?

Co to?

Coś złego.

Zgaś światła!

Porzygam się.

Przełknij!

Poszło. Poszło już, chodź!

Musimy spadać.

- Może jest ich więcej? - Nieważne, chodźmy.

Jest ich więcej.

Nie zamykaj!

Co?!

Uwięziłeś nas.

- Jak się to otwiera? - Od zewnątrz.

Niemożliwe!

To śluza powietrzna.

Przestań.

Przestań!

Zostaw to.

Stąd nie ma wyjścia.

To koniec.

Leonardzie?

Mój dysk, 15 lutego.

To moje urodziny.

Wracaliśmy do domu. Ciężarówka przejechała na czerwonym.

Powinienem był zginąć.

Bardzo mi przykro.

Nie mam pojęcia, co czujesz, ale to był wypadek.

- Nie mogłeś nic zrobić... - To nie koniec.

Straciłem wszystko i żyłem dalej.

Jaki człowiek trwa,

choć nie ma już nic?

- Nie ucieknę przed tym. - Przestań!

Twoja rodzina nie zginęła przez ciebie.

Ale ja...

Żyję tylko dzięki tobie.

Zgłosiłam się tu, bo ktoś sprawił, że przestałam ufać ludziom.

Myślałam, że wszyscy są tacy.

Ale to, co zrobiłeś?

Przywróciłeś mi wiarę w ludzi.

W to, że odpowiedzą na wezwanie.

Nieważne, co się stanie.

Chcę, żebyś to wiedział.

Masz na plecach bąbel światła.

Czyli co?

Lśniące paskudztwo pełne robali.

Robaczki świętojańskie! Weź to!

Naruszenie ciśnienia w śluzie!

- Łap ten worek! - Nie.

Łap!

I rzuć!

Ewakuacja. Trwa zamykanie śluz.

Spada poziom tlenu.

Szybciej!

Uważaj!

Musimy to zabić. Może wiertłem?

- Naomi? Idę do ciebie! - Wymyśl, jak to zabić.

Wiem! Zmiażdżymy to kapsułą! Daj mi chwilę!

- Co ty gadasz?! - Skołuj go! A jak zawołam, wracaj!

I to ma być plan?!

Początek. Reszta się robi!

Leonardzie?

- Znajdź działającą kapsułę!- Dwa poziomy wyżej.

Ale niszczenie cudzej własności to przestępstwo.

Zgaś światła!

- Co?! - One ciągną do światła!

- Szybko! - Jak dam radę...

Andy!

Skup się. Jakie masz hasło?

- Szefowa. - Nie czas na formalności. Hasło!

"Szefowa 2-6-7-7".

Trzymaj się!

Pomóż mi to odpalić!

Polecenie anulowane. Odcięcie zasilania.

- Więc je włączmy!- Pełen cykl trwa 15 minut.

- Nie mam tyle! Muszę to uruchomić!- Pozostaje zrobienie tego ręcznie.

Podlegam wymianie z powodu błędów procesu.

Nie teraz. Jak to zrobić?

Podłącz mnie. To wywoła zwarcie i uruchomi kapsułę.

Co?

Leonard pomoże uratować "Calloway, Naomi".

Prowadzę ci to coś. Jest wściekłe!

Gdzie jesteś?!

Kapsuła nie ma poduszek zabezpieczających.

- Wiem.- Szanse przeżycia są niskie.

Wiem.

Przygotuję aktualizację. Miło było cię poznać.

Ciebie też.

Zaczynam odliczanie.

Dzięki, brachu.

Miłego dnia!

Andy!

Obudź się!

Słyszysz? Błagam, obudź się...

Obudź się.

Otwórz oczy.

Nie zostawiaj mnie tu samej. Potrzebuję cię.

- Andy? - Naomi?

Boże!

Całe szczęście!

Czy...

Tak!

Gratuluję.

Czego?

Sam zabiłeś pająka!

Wstawaj.

Co to?

Chodźmy.

Rychło w czas...

TLEN

Przydałby się prysznic i łóżko.

Nawet nie mów!

Pomijając walkę o życie, pięknie tu mają.

Dwayne mówił, że ratunek dotrze za ponad rok.

Jeśli w ogóle dostali wiadomość.

Wiem, że się nie znamy, ale co powiesz na wspólne mieszkanie?

Przez jakieś, powiedzmy, półtora roku?

Może być fajnie.

To fajnie.

- Aktualizacja zakończona. - Wróciłeś!

Witaj w systemie LEONARD wersja piąta. Jest czwartek po wschodzie słońca.

Anuluj!

- Miłego dnia, Andy. - Znowu ta muzyczka!

Co to jest?!

Czekaj, miałam to!

Co to?!

Zadręczy mnie to!

To jakiś staroć, nie?

Moja babcia czegoś takiego słuchała.

Wycięli jakiś fragment.

Mam ją na końcu języka.

No nic.

Mamy czas, żeby to rozgryźć.

To na pewno.

Tłumaczenie na zlecenie Monolith Films: Julia Wolin

ROZDZIELENI

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.