Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
WWW.MY-SUBS.CO
Poprzednio w "Bitten"...
To sta³o siê poprzedniej nocy. Niemal na oczach Philipa.
Musia³am sk³amaæ, by wyjæ.
Jedyne, co odró¿nia cz³owieka od wszystkiego innego, to osobowoæ.
Maska, pod któr¹ chowamy wszystkie nasze pragnienia.
Uwa¿aj tam na siebie.
...Blue, co masz?
To wygl¹da³o na wilka, ale wyczu³em, ¿e to nie by³ jedynie wilk.
Dlaczego jaki przypadkowy kundel zabija na naszym terytorium?
Wataha ciê potrzebuje.
Musisz siê bardziej postaraæ, je¶li mamy wytropiæ kundla.
Te¿ siê za tob¹ stêskni³em.
Ty masz byæ komitetem powitalnym?
Albo mo¿e Jeremy wreszcie przyku³ ciê do bramy wejciowej, gdzie twoje miejsce?
Spokojnie. Chcê tylko pomóc z torb¹.
W porz¹dku. Poradzê sobie.
CZTERY LATA WCZENIEJ
Hej...
Nie denerwuj siê, dobra? Poradzimy sobie.
Jeli tak to uj¹³e... To siê denerwujê.
S³uchaj, to wielka rzecz, ¿e przedstawiasz mnie swojej rodzinie.
- Co jeli Jeremy mnie nie polubi? - Niemo¿liwe.
Okej, wiêc przyznam siê -
Nigdy wczeniej nie pozna³am czyjej rodziny, nie, no wiesz, w tym kontekcie.
Nie w kontekcie, ¿e... To jest kto, kogo kocham
i chcê z nim spêdziæ resztê ¿ycia, a jeli wam siê nie podobam, to...
Kochanie.
Rozumiem ciê.
Okej.
Witaj w domu.
Dom.
- Nic siê z nie zmieni³o. - Niektóre rzeczy tak.
Co?
Gdy tu mieszka³a, pozwala³a Nickowi kupowaæ wszystkie swoje ubrania.
Myla³em, ¿e nienawidzisz zakupów.
Mylisz, ¿e sama bym tego nie wybra³a?
Ty mi powiedz.
Mówiê tylko, ¿e...
Dobrze wygl¹dasz.
Jako cz³owiek prezentujê siê ca³kiem niele.
- Gdzie Jeremy? - Nie ma go tutaj.
Eleno, powinna co zjeæ. Musisz umieraæ z g³odu.
Gdzie on jest?
- Biega. - Eleno...
S³uchaj, nie jestem tu by rozmawiaæ, czy nadganiaæ czas albo cokolwiek innego chodzi ci po g³owie.
Jestem tu, bo trzeba wytropiæ wilka.
I jasne by³o, ¿e wszyscy bêdziecie na mnie naciskaæ, dopóki nie wrócê.
Wszyscy?
Chcê mieæ to za sob¹, ¿eby st¹d odjechaæ.
Im szybciej Jeremy dowie siê, ¿e tu jestem,
tym szybciej mogê zacz¹æ tropiæ zabójcê.
- Nie jestem tu z naszego powodu. - Najwyraniej.
Przestañ.
Jeremy!
Synchro i poprawki: Golboth® ¤¤¤ serialeatv.blogspot.com ¤¤¤
BITTEN 01x02 - Prodigal -
t³umaczenie: cat84
- Zatrzymaj siê. Nie puszczê ciê tam. - Muszê...
Nie masz pojêcia, co siê tu dzieje.
Miejscowi, myliwi. Jest nagroda za wilka.
Wiêc tym bardziej powinnimy siê upewniæ, czy Jeremy'emu nic nie jest.
Nie jest bezpiecznie.
Jest, wróci³. Odpuæ ju¿..
Staram siê tylko ciê chroniæ.
Strza³y?
Chod tu.
- Tak siê cieszê, ¿e jeste w domu, Eleno. - Nic ci nie jest?
Nie, jest w porz¹dku.
Pod³apa³em zapach myliwych przy zachodniej granicy posiad³oci
i natychmiast zszed³em im z oczu.
- Strzelali do kundla? - Nie wyczu³em go tam.
Ale ka¿dy trzask ga³¹zki czy szeleszcz¹cy liæ
spotka siê z kulami, dopóki ta sytuacja nie zostanie rozwi¹zana.
Dobra.
- Jaka jest twoja opinia? - Ostatnio by³o spokojnie.
A potem to pojawia siê dos³ownie znik¹d.
Teraz, gdy jeste w domu, mamy znacznie wiêksze szanse na znalezienie go.
Jasne.
S³uchaj, tak dla cis³oci, pomogê ci wytropiæ zabójcê.
Ale gdy nam siê uda, znowu odejdê.
Zaczniemy jutro, gdy bêdziemy wszyscy razem.
Nie, mogê iæ ju¿ teraz.
Gdy pójdziesz sama i go znajdziesz, wtedy spróbuje ciê zabiæ.
Czy jeste gotowa, by zabiæ jego?
- Nie. - Wiêc wylê z tob¹ Claya.
Nie, wola³abym raczej pójæ z miejscowym psychopat¹.
Zapominasz, kochanie, to ja jestem miejscowym psychopat¹.
Zaczekam, a¿ wszyscy tu dotr¹.
To by³ d³ugi dzieñ. Chyba siê rozpakujê.
Wszystko, czego potrzebujesz tu jest, dok³adnie tak jak to zostawi³a.
Wróci³a.
To jaki pocz¹tek.
- Logan. - Hej, Philip.
To moja dziewczyna, Rachel.
- Czeæ. - Czeæ.
Myla³em, ¿e bêdziesz na pó³nocy stanu z Elen¹.
Nie, wyruszam zaraz z rana. Philip to ch³opak Eleny.
- Straszna ta wiadomoæ o wypadku. - Tak, szczególnie, gdy bra³y w nim udzia³ dzieci.
- Mam nadziejê, ¿e nic im nie jest. - Dzieci?
Tak, dzieci mojego kuzyna. Nie chcia³em ciê martwiæ.
Dzieci s¹ niesamowicie odporne.
Có¿, jeli ty bêdziesz przy nich, na pewno s¹ w dobrych rêkach.
Powinienem siê zbieraæ.
- Mi³o by³o ciê poznaæ. - Ciebie te¿.
Nie musisz mnie oszczêdzaæ, dobra?
Masz racjê. Chodmy.
- Mogê siê dosi¹æ? - S³ucham?
Tylko na chwilê. Dopóki nie dokoñczê piwa.
Dobra.
Wiêc jeste myliwym?
Polujesz na wilka?
S³ysza³am, ¿e nagroda wynosi jakie 1000 dolców.
Jestem myliwym.
Ale nie interesuj¹ mnie pieni¹dze.
Tylko zabijanie.
- Aby pomciæ tê biedn¹ dziewczynê. - Christie.
Skoñczy³a szko³ê cztery lata przede mn¹.
Zosta³a wybrana, "Najwiêksz¹ nadziej¹ na sukces".
A ty? Niech zgadnê...
Naj³adniejsza.
Nie, nadal jestem w pierwszej klasie.
A wolno ci tu w ogóle przebywaæ?
Dla ka¿dego poni¿ej 18 lat ustalili godzinê policyjn¹, dopóki nie z³api¹ wilka.
- Nie mogê sama iæ do domu. - Wiêc doskonale siê sk³ada.
Drinki na koszt firmy. Moja siostra ju¿ nie.
Autobus Pete'a oficjalnie siê spónia.
Jak siê trzyma rodzina Christie?
Taka ³adna dziewczyna.
Planuj¹ ceremoniê z zamkniêt¹ trumn¹.
Braxton i jego ch³opcy tego ranka parkowali w pobli¿u Stonehaven.
Powiedzieli, ¿e prawdopodobnie co widzieli.
Zaczekajmy na Pete'a na zewn¹trz.
Widzia³am ciê kilka razy w okolicy,
ale nigdy nie zostalimy sobie przedstawieni.
Antonio Sorrentino. A to mój syn, Nick.
Jestemy starymi znajomymi rodziny Danversów.
Moi koledzy myliwi mówili, ¿e chyba widzieli wilka na waszej posiad³oci.
Jeli wilk zadomowi³ siê na ziemi Danversów,
- ...bêdziemy musieli tam wejæ. - Oczywicie.
Wszyscy ju¿ wczeniej s³yszelimy tam wilki.
Tak, przechodz¹ tamtêdy, ale wiecie, one id¹ dalej.
Chcemy tylko z³apaæ zwierzê i zaradziæ problemowi.
W³anie siê dowiedzia³am, ¿e zaginê³a kolejna dziewczyna.
To dwie w jednym tygodniu. Du¿o jak na tak nudne miasteczko.
Hej!
Czeæ.
- Jemy tu? Umieram z g³odu. - Jedziemy do domu.
Chêtnie pomo¿emy, jak tylko bêdziemy mogli.
- Doceniam to. - Dobranoc.
Eleno.
Eleno.
- Nie powiniene tu byæ. - Powiedz, abym odszed³.
Powiedz, ¿e nie chcesz mnie ju¿ widzieæ.
Albo, ¿e nie chcesz, ¿ebym zobaczy³ ciebie.
Wszystko, co musisz zrobiæ, to powiedzieæ mi "nie".
Eleno.
Eleno.
Nick, co robisz?
Przyszed³em ciê obudziæ.
I powiedzieæ ci, ¿e wygl¹dasz...
- Niesamowicie. - Wygl¹dam tak samo, Nick.
Tak samo jak wygl¹da³am rok temu, tak samo jak piêæ lat temu.
Widzisz, nie dla nas wszystkich to "kl¹twa".
Przed³u¿ona m³odoæ. To co dobrego, nie?
Tak, ale to oznacza, ¿e jak siê zestarzejemy, bêdziemy starsi d³u¿ej.
- Po prostu przyjmij komplement. - Albo co?
- Nie chcia³aby wiedzieæ. - Ty nie chcia³by próbowaæ.
Szkoda, ¿e nie mo¿emy spuciæ z siebie pary biegaj¹c, nie?
Chcia³bym móc.
Du¿o czasu minê³o, odk¹d mog³am swobodnie pobiegaæ.
Podano niadanie?
Tak, tata grillowa³ przesz³o pó³ godziny.
Lepiej schodmy, zanim Peter zje ca³y bekon.
- Nie... - Albo móg³bym...
Zostaæ z tob¹ w ³ó¿ku przez ca³y dzieñ, jeli wolisz.
Mi³a próba, ale bez nagrody.
A teraz biegnij ma³y piesku. Muszê siê ubraæ.
Id!
- Ma³y piesku? - Taa.
Widzia³a koæ, któr¹ móg³bym zakopaæ?
Dzieñ dobry piêkna.
- Co nowego? - To dopiero pocz¹tek.
Ale jutro powinnam co wiêcej wiedzieæ.
Wczoraj g³ównie za³atwia³am sprawy.
Hej, wpad³em wczoraj na Logana
I tak jakby wspomnia³em, ¿e twój kuzyn ma dzieci.
Jego dziewczyna by³a zaskoczona. Mam nadziejê, ¿e w nic go nie wpakowa³em.
Rachel te¿ pozna³e?
Jestem pewna, ¿e nic siê nie sta³o.
Dobrze. Gdy to trochê siê uspokoi, powinnimy siê z nimi wybraæ na drinka.
Wiêc masz swój wielki dzieñ?
Tylko spotkanie z potencjalnym nowym klientem.
A ty co robisz?
W³anie wsta³am.
Nie pamiêtam, kiedy ostatnio nie spa³am obok ciebie.
To by³o ostatniej nocy.
Zamknij siê. Wiesz, o co mi chodzi.
Tak, ale przedtem to nie mia³o znaczenia. Skupmy siê na tym, aby wróci³a do domu.
Lepiej ju¿ pójdê. Wszyscy czekaj¹.
Pogadamy wkrótce, ok?
Jasne, kocham ciê.
Zamierzasz tropiæ kundla w tych ciuchach?
Albo mo¿e wyje¿d¿asz.
Mo¿esz przestaæ bawiæ siê w wartownika. Nigdzie siê nie wybieram.
Nie, ale jedynie próbujesz st¹d wyjechaæ, najszybciej jak siê da.
- Wiêc teraz pods³uchujesz? - Niczego nie s³ysza³em.
A by³o czego s³uchaæ?
Pewni ludzie chc¹ wiedzieæ, gdzie jestem.
- Ludzie czy osoba? - Przestañ dr¹¿yæ.
Przecie¿ i tak ci nie zale¿y.
Ka¿dego dnia minionego roku, walczy³em z potrzeb¹, aby ciê odnaleæ...
Aby ciê zobaczyæ.
- A mimo to trzyma³e siê z daleka. - Wykonywa³em rozkazy Jeremy'ego.
Racja.
Nie wykaza³by niepos³uszeñstwa.
Nie le¿y to w twojej naturze.
A ty s¹dzisz, ¿e wiesz, co le¿y w mojej naturze.
- Wsta³ ju¿? - Nie widzia³em go dzi rano.
- Czekamy na Logana? - Nie, on przyjedzie póniej.
To wietnie pachnie.
Nie, najpierw wszyscy tu musz¹ byæ.
Nie wiem jak wy ch³opaki, ale ja umieram z g³odu. O patrzcie.
Dzieñ dobry pi¹ca królewno.
- T³uszcz. - Mniam!
Co tam t³uszcz, jeli jeste wród przyjació³, nie?
- Jak siê masz? - Czeæ. Co?
Czeæ.
Chi se move mangia, e chi sta fermo secca.
"Ten, który siê rusza, je. Ten, który stoi, usycha."
Wiêc ruszaj siê...
I jedz.
To chyba przez ¿ycie w miecie.
Próbowa³am przywróciæ swój apetyt do poprzedniego stanu.
Niemo¿liwe.
Mówiê za³ogom, z którymi podró¿ujê, ¿e mam przeroniêt¹ tarczycê.
Inaczej przy takiej iloci jedzenia, by³bym naprawdê ogromny.
Chyba jest prociej, gdy jeste facetem.
Chcesz owoce?
Jakie wieci od Logana?
Jedzie tu.
Nie musimy czekaæ. Mogê ju¿ zacz¹æ tropiæ.
Nie mo¿esz siê przemieniæ w dzieñ. To zbyt ryzykowne.
A pójcie tam jako cz³owiek nie wchodzi w grê.
Polij ze mn¹ ch³opaków. Nadal mogê tropiæ jako cz³owiek.
Eleno, nie by³o ciê z watah¹ ponad rok.
Mo¿e odwie¿ysz sobie informacje o kundlach.
Wszystkie nasze akta s¹ na dole, tam gdzie je zostawi³a.
Zaczniemy wype³niaæ mój plan, gdy Logan tu dotrze.
- A do tego czasu? - Jedzcie.
I odpocznijcie.
- Gotowa na odpoczynek"? - Nie potrzebujê odpoczynku.
- Mam co do zrobienia. - Najwyraniej wysz³a z wprawy.
Oszczêdzaj j¹.
Nie musicie mnie oszczêdzaæ, dobra?
Udowodnij to.
Za piêæ minut. Na ty³ach patio.
Tylko nie mów, ¿e mu odpuszczasz.
- Mo¿e. - Kiepski z ciebie k³amca.
- Miejskie ¿ycie ciê zmiêkczy³o. - Serio...?
- Stojê poprawiaj¹c siê. - Poprawiaj¹c siê, tak.
Ale stoisz? Ledwie.
O, "pod³ó¿ nogê".
Niez³e posuniêcie, Cobra Kai.
Kto za bardzo woskowa³ w Nowym Jorku.
A ty co robi³a w Toronto?
- Co dla sportu? - Mo¿emy zacz¹æ tutaj.
Racquetball.
Co? To dobre æwiczenie.
Trudno to æwiczyæ gdziekolwiek indziej.
Clayton Danvers? Przygl¹dasz siê walce?
Jest pierwszy.
Nie przygl¹dam siê. Oceniam.
Oceniasz jak ci dokopiê?
Bo¿e... a po co mia³bym upokarzaæ mojego najstarszego i najdro¿szego przyjaciela?
- Idê pod prysznic. - Chwila, chwila, chwila!
Nie chcesz zobaczyæ jak niszczê gocia?
W³aciwie to tak. Chcê.
Teraz to siê doigra³e.
Cholera!
Nie móg³by choæ raz daæ mi wygraæ?
To nie le¿y w mojej naturze.
- I tak od dzieciñstwa, co? - Nie, to by³o co innego.
Tym razem zdo³a³e siê nie posikaæ.
Wiesz, ona ma racjê.
Ju¿ teraz moglibymy tam byæ, tropi¹c kundla jako ludzie.
Wydaje siê, ¿e poluje noc¹.
Wtedy najlepiej go wytropiæ.
Tak?
A w chwili, gdy tylko go znajdziemy, Elena znowu odejdzie.
Wszyscy chcemy, aby wróci³a.
Najlepszym sposobem, aby tu wróci³a
to przypomnienie, ¿e tu jest jej dom.
Miejmy tylko nadziejê, ¿e te dobre rzeczy tutaj przewa¿aj¹ nad z³ymi.
Tak.
...wtedy przekona³em siê, ¿e istniej¹
dwie frakcje wilko³aków -
szlachetna wataha, która ustala g³ówne regu³y;
I kundle, samotne wilki, które powinny byæ pod nadzorem
i karane.
Z regu³, najwa¿niejsz¹ jest utrzymywanie naszego istnienia w tajemnicy.
Zabrania siê nam przemieniaæ przed ludmi,
oraz ich zabijaæ, chyba ¿e przemiana zajdzie w ich obecnoci.
Jedynym sposobem, by kobieta zosta³a wilko³akiem, jest ugryzienie.
Od dawna spekulowano, ¿e
kobiety nie s¹ wystarczaj¹co silne, by prze¿yæ proces.
Przez ostatni rok próbowalimy to zrozumieæ.
Ale twoja metoda segregacji, jest wiêcej ni¿ tajemna.
Dla mnie nie jest tajemna.
Jeremy wys³a³ ciê po szczegó³y o kundlach?
Nie.
Sam siê zg³osi³em, jak idiota.
Dok³adnie jak to zostawi³a.
Chcesz dodaæ Zachary'ego Caina do swojej czarnej listy.
Nie mia³em okazji uaktualniæ akt,
ale Clay mia³ z nim utarczkê w Wenatchee przed kilkoma miesi¹cami.
Dobrze wiedzieæ.
Wiemy, gdzie znajduje siê ka¿dy tropiony przez nas kundel.
Dobrze.
Jest tu wiele wspomnieñ o Clayu.
Bo¿e, nienawidzi³am tego pokoju.
Tak, no bez jaj.
Ale twoje lekcje historii...
Sprawia³y, ¿e chcia³am tu przychodziæ.
Có¿...
ty te¿ jeste czêci¹ historii.
Jedyna kobieta, która prze¿y³a ugryzienie... To jest kawa³ historii.
Jednego nigdy nie zrozumia³am.
Chodzi o to, ¿e ¿ycie mog³o ciê zaprowadziæ dok¹dkolwiek.
A kiedy Jeremy dzwoni... Dlaczego tu wracasz?
Stara, Jeremy uratowa³ mi ¿ycie.
Nikt nie lubi o tym mówiæ, ale...
Ten Pete, którego znasz... nie zawsze taki by³.
Jakie 12 lat temu, podczas Warped Tour...
By³em wtedy porz¹dnie wyniszczony.
I tamtej nocy zabra³em do pokoju jedn¹ groupie.
I otumaniony narkotykami, zacz¹³em siê przed ni¹ przemieniaæ.
Spanikowa³em i j¹ zabi³em.
Od razu zadzwoni³em do Jeremy'ego, b³agaj¹c o ¿ycie,
powiedzia³em, ¿e dla niego to wszystko odkrêcê.
Dominic Sorrentino by³ wtedy Alph¹ i...
Skaza³by mnie na mieræ, gdyby Jeremy o mnie nie walczy³.
Wiedzia³am, ¿e mia³e ciê¿k¹ przesz³oæ, ale...
Zabicie cz³owieka?
Jeremy wszystko naprawi³, w³¹cznie ze mn¹.
Da³ mi czas na wêdrówkê, ¿eby siebie posk³adaæ do kupy.
To samo robi³ dla ciebie przez ostatni rok.
Wiêc tak, jeli Jeremy dzwoni, ja wracam.
Wiesz, we wszystkim, co robi, chodzi o nasze przetrwanie.
Jasne? O grê d³ugoterminow¹.
I czy ci siê to podoba czy nie, jeste czêci¹ tego planu.
Nie chcê ciep³ego powitania w gronie rodziny.
Po tym co zrobi³am...
Po zabiciu Jose Cartera, chcia³am siê st¹d jedynie wyrwaæ.
Ale wsparcie watahy... rodziny, tego domu...
Bez tego jestemy skazani na pora¿kê.
Tak, ale z tym wszystkim, jestemy skazani na zabijanie.
- Nigdy wiêcej nie chcê tego zrobiæ. - Nikt nie ka¿e ci zabijaæ.
Ale ty idziesz krok dalej, próbujesz byæ cz³owiekiem.
A to równie niebezpieczne.
Próbujesz st³umiæ w sobie wilka, Eleno,
ale wilk d³ugo nie da siê odpychaæ.
Fozzie?
Nie dam siê na to nabraæ, Caitlin.
Mo¿e jeste ode mnie starsza o trzy lata i trzy miesi¹ce, ale nie...
Wiêc, nadrobi³am najwie¿sze zapachy i miejsca pobytu potencjalnych podejrzanych.
Kundli znanych z potyczek z watah¹.
Na pocz¹tek Zachary Cain.
Prowadzi³ wycigi kradzionymi samochodami w Wenatchee.
Clay go z³apa³, zamkn¹³ ten interes.
Ale nie mam nic nowego o Malcolmie Danversie.
Moim ojcu?
Nie ¿yje.
- Kiedy? - Osiem miesiêcy temu.
Dosz³y nas s³uchy, ¿e zosta³ wyzwany przez kundla z Churchill.
Kto zawsze siê na niego zasadza³. W koñcu musia³ przegraæ.
Nie wiem co powiedzieæ.
Mój ojciec mnie nienawidzi³...
Od urodzenia.
Chyba nie by³em jego wymarzonym synem.
A po bitwie o pozycjê Alphy, nie by³o szans siê pogodziæ.
Nie op³akujê go.
Choæ pewnie op³akiwa³bym, gdyby by³ ojcem, jakim móg³ byæ.
Trudno dzi trafiæ na dobrych ojców.
Nikt nie nienawidzi watahy bardziej ni¿ Daniel Santos.
Clay zabi³ jego brata, Daniel zosta³ wykluczony...
Dobra myl, ale to nie by³ jego zapach.
- Patrzcie, jakiego wilka tu zaci¹gniêto. - On nie ¿artuje.
Praktycznie ci¹gn¹³ mnie tu od frontowych drzwi.
Dobrze ciê widzieæ, Logan.
Wszyscy ju¿ s¹, zaczynajmy.
Miejscow¹ dziewczynê zabi³ kundel.
Jej cia³o porzucono na przedmieciach.
A teraz na granicy posiad³oci mamy myliwych.
A przy nagrodzie za tego wilka, mo¿ecie byæ pewni, ¿e bêdzie ich wiêcej.
Po³o¿ymy temu kres. Dzi w nocy.
Elena wyci¹gnê³a pewne akta
dotycz¹ce kundli z najbardziej aktualnymi zatargami z watah¹,
zaczynaj¹c od Zachary'ego Caina.
Zostawi³em go zranionego. Zrozumia³ wiadomoæ.
Nie zapominajmy, ¿e mo¿emy tu mieæ do czynienia
z ka¿dym, z kim siê zetknêlimy w przesz³oci.
Peter i Logan, macie byæ w West Bear Valley.
Antonio i ja obstawimy ulicê Main.
A reszta z was ma sprawdziæ obszar przemys³owy.
Przemieniacie siê gdy zajdzie potrzeba, ale dyskrecja jest tu kluczowa.
Jak chcesz to zrobiæ?
- Ja pójdê... - Rozdzielimy siê.
Rozdzielimy siê i spotkamy tu, jeli niczego nie znajdziemy.
Dajcie znak, jeli tak.
Przemieniamy siê?
- Obstawimy wiêcej terenu. - A co z myliwymi?
Zostajemy pod wiatr do nich. Wyczujemy ich, zanim nas zobacz¹.
Po prostu, jeli ich znajdziemy, chcê byæ w swojej wilczej formie.
- Nie zabijecie go. - Zamordowa³ dziewczynê.
I zap³aci za to.
Ale bez zabijania, gdy jestem w pobli¿u.
Zgoda?
Okej. Biegnijmy.
Ja tylko...
Spotkamy siê w rodku.
Nigdy wiêcej mnie tak nie pieæ.
Tu cuchnie mierci¹.
- Jak to znalaz³e przede mn¹? - Nie znalaz³em. ledzi³em ciê.
Nie potrzebujê ochroniarza.
To dla mojej w³asnej ochrony. Masz lepszy wêch.
Zwietrzy³aby myliwych przede mn¹.
Co?
To trochê "wiocha", ale nie za³o¿ê tego szlafroka.
Nie ma tu kundla.
- Jaki lad jego zapachu? - Jest dla mnie nowy.
Pachnie prawie, jak nowo przemieniony.
Mówisz, ¿e potrafisz wyczuæ "nowo przemienionych"?
Mówiê, ¿e ten pachnie inaczej.
Kawa³ek skalpa?
Nic dziwnego, ¿e cuchnie tu mierci¹.
Kolejne zabójstwo.
Wiedzia³am, ¿e powinnam tropiæ go poprzedniej nocy.
Wtedy to mog³aby byæ ty.
Powinnimy powiadomiæ o tym Jeremy'ego.
Chyba, ¿e chcesz zostaæ tutaj, czekaæ na kundla i skrêciæ mu kark.
Nie-nie-nie. Mo¿e nas wyczuæ i zwieje.
Najlepiej siê przemieniæ i skierowaæ do domu, by siê przegrupowaæ.
- Znowu przemieniæ? - Mamy iæ do domu na dwóch nogach?
Racja.
Wszyscy przemienimy siê tutaj. Spotkamy siê na zewn¹trz.
Dobra.
No dalej.
Och, cholera.
Co robimy?
Zabijemy to co i zgarniemy nagrodê.
To nikt, kogo znamy. To kto nowy.
Mylê, ¿e niedawno zosta³ ugryziony.
Kundle gryz¹, by zabiæ.
Poza tym szanse, ¿e cz³owiek prze¿yje ugryzienie s¹ niewielkie.
Rzucono go w samobójcze tempo po pierwszej przemianie,
i mamy tu do czynienia z bardzo rzadk¹ sytuacj¹.
Ale szanse nie s¹ zerowe, nie?
Jeli jest nowy, nie zna naszych regu³.
A jeli nie zna regu³, nie zdaje sobie sprawy,
¿e to grozi ujawnieniem nas wszystkich, jeli przemieni siê przed cz³owiekiem.
Dobra. Ustalimy wokó³ tego miejsca obwód i bêdziemy obserwowaæ.
Gdy siê pojawi, ³apiemy go po cichu.
Oczekujê dyscypliny, Clay. Chcê go ¿ywego.
Chcê wiedzieæ, kto go ugryz³.
Nie mo¿emy mieæ tu kundli tworzonych z kogo popadnie
i wypuszczanych w wiat.
Wyruszamy.
Zaczekaj.
Co siê z tob¹ dzia³o ostatniej nocy?
Wieki zajê³a ci przemiana w domu kundla.
Gdybymy zrobili po mojemu, wcale bym siê nie przemienia³a.
- Dwa razy dziennie to za du¿o? - Nie zmieniaj tematu.
Dobra, to, ¿e...
To, ¿e mnie "pieci³e".
Pozwoli³a mi.
Masz szczêcie, ¿e zachowa³e rêkê.
Nie chcê, aby rusza³a na to polowanie, chyba, ¿e bêdziesz przy mnie.
Nie idê na polowanie.
Nie dlatego tu przyjecha³am.
Oboje wiemy, ¿e to nieprawda.
Eleno, mo¿esz tu podejæ na chwilê?
Jakie miejscowe dzieciaki rozpuszczaj¹ plotki o wilku.
W¹tpiê, czy byliby ¿ywi, gdyby trafili na kundla.
To by³am ja.
Nie mam wyt³umaczenia. Przepraszam.
Miasto ustali³o godzinê policyjn¹.
Za wilka wyznaczono nagrodê.
A to siê bêdzie pogarszaæ, dopóki go nie z³apiemy.
Pomaga³am w tropieniu, jak prosi³e.
- Reszta mo¿e teraz siê tym zaj¹æ. - Prosi³e, abym pomog³a w jego z³apaniu.
A ja proszê, aby wiêcej mi tego nie robi³.
Jose Carter wystarczy...
Panie Carter, obiecywa³ pan dowód na wilko³aka.
Kolekcjonerzy, których reprezentujê, ¿¹daj¹ ostatecznego dowodu.
I zobaczysz go.
- Co to? - Wilko³ak.
Wytropi³em go i z³apa³em w po³owie przemiany.
Odr¹ba³em mu ramiê moj¹ maczet¹.
Ten wilko³ak nadal gdzie tam jest.
Myliwi zap³aciliby mi krocie, by go wytropiæ i znaleæ.
Ilu jeszcze to widzia³o?
Ty jeste pierwsza.
Zabiorê to teraz od pana. Proszê tylko podaæ cenê.
To nie tak dzia³a.
Jestem gotowa zap³aciæ ile pan chce.
Mam taki plan -
Myliwy, który zaoferuje najwiêcej, pojedzie ze mn¹ do Ekwadoru, aby to z³apaæ.
- Myla³am, ¿e chce pan to zabiæ. - W koñcu tak.
Ale najpierw zmusimy go, aby powiedzia³ gdzie s¹ inni tacy jak on.
Bo tam, gdzie jest jeden, mog¹ byæ i setki.
Przepraszam, ale nie mogê na to pozwoliæ.
Nigdzie tego nie zabierzesz.
Proszê, nie rób tego.
Jose Carter grozi³, ¿e nas ujawni.
Zabicie go by³o s³uszne. Tylko to mo¿na by³o zrobiæ.
Mo¿e dla ciebie. Ale dla mnie...
Straci³am swoje cz³owieczeñstwo.
Rozerwa³am go, jakby by³ jakim prezentem.
A w chwilê potem zda³am sobie sprawê, ¿e wszystko, co jest tu...
Ty, Clay, zdolnoæ biegania, nic nie jest tego warte...
Jeli muszê znowu byæ tym...
- Czym. - To "co", to teraz ty.
Nie.
Chcê byæ taka, jaka jestem w Toronto.
Normaln¹ osob¹, a nie zabójc¹.
Eleno, to zupe³nie co innego.
Ten kundel mo¿e znowu zabiæ.
Mo¿e.
A wy go znajdziecie i zabijecie.
A ja nie chcê braæ w tym udzia³u.
Mogê odejæ?
Jeszcze nie mo¿esz odjechaæ.
- Nie skoñczylimy. - Ja tak.
Nie o tym mówiê.
Bêdziesz chcia³ to zobaczyæ.
Hej. Hej! Mo¿e zadzwonimy po szeryfa.
Tak, moglibymy. Ale Blue z³apa³ zapach.
A my nie czekamy.
TEREN PRYWATNY WSTÊP WZBRONIONY
Co to?
To jeszcze dziecko.
Synchro i poprawki: Golboth® ¤¤¤ serialeatv.blogspot.com ¤¤¤
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.