Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bihari
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Uciekaj, złapię cię! Nie, tam nie idź!
Twoja mama nas zabije. Przestań.
- Złapię cię! - Nie chcę iść spać.
No już, pora do łóżka.
Bo Trzej Królowie przyłapią cię na jawie.
Nie jestem śpiący.
Ale musimy z ciocią wracać już do domu.
Dobranoc.
Wujku, mogę zobaczyć Lúcula?
- Dobrze, tylko szybko. - W porządku.
Ale potem idziesz spać.
Naciśnij, żeby go przywołać.
Lúculo!
Spójrz, idzie cię zobaczyć.
Widzisz go? Tutaj.
Mogę go nakarmić?
Chcesz, żeby spuchł jak balon?
Żeby nie mógł się ruszać i był takim pulpetem jak ty?
- Nie jestem pulpetem. - Nie?
Już nigdy się nie ruszy.
Do spania, zanim mama wróci.
Wujku, jeszcze pięć minut!
Zaczekam na was,
o ile będziecie tu jutro, żeby otworzyć prezenty.
Braciszku...
Było ciężko, ale chyba w końcu zasnął.
Zobaczysz, za dwie godziny
przyjdzie pytać, czy byli już Trzej Królowie.
Na pewno nie zostaniecie dłużej?
Nie, chcemy zdążyć przed korkami.
Przykro mi, że nie spotkałeś się z Mariem. Wciąż jest w bazie.
To nic, powiedz mu, że nadal jest moim ulubionym szwagrem.
Dobrze.
- Dzięki, że wpadliście. - Pa, Belén.
Na razie.
Zgadamy się.
- Kocham cię. - Ja ciebie też.
- Ostrożnie tam. - Jasne.
O co chodzi?
- Júlia? - Dobrze wiesz.
Przestań.
- To nie jest dobry moment. - A kiedy będzie?
Jeśli nie chcesz mieć dzieci, po prostu mi powiedz.
Júlia, proszę.
Mam już dość tego, że cały czas mnie zwodzisz.
Powiedz, że nie wiesz, czy będziesz dobrym ojcem.
Że sobie nie poradzę.
- Rzucasz wymówki... - Uważaj!
Jesteś cała?
Tak, a ty?
ROK PÓŹNIEJ...
Nadal czekamy na wyniki
specjalnego posiedzenia Rady Unii Europejskiej,
gdzie omawiana jest kwestia zamknięcia granic.
Jak się na to zapatrujecie?
Powinniśmy być rozsądni i czekać na opinię ekspertów.
Wybaczcie na moment,
łączymy się z Danielem Romero,
WIRUS TSJ: EUROPA ZAMYKA GRANICE Z ROSJĄ
który doradza UE,
a konkretnie Dyrektoriatowi ds. Bezpieczeństwa i Zdrowia Publicznego.
Dzień dobry, Danielu. Trudny dzień w Brukseli?
Dzień dobry, Antonio. Tak, to bardzo trudny dzień.
Od kilku godzin dostajemy bardzo przykre zdjęcia z granic.
Wszyscy je widzieliście.
Krążą plotki, że istnieją plany zamknięcia granic
na wzór tego, co obecnie jest omawiane w Unii Europejskiej.
Jakie jest prawdopodobieństwo zamknięcia granic na całym świecie?
Bardzo wysokie.
Zachorowalność na TSJ jest druzgocąca,
a środki zapobiegawcze zawiodły.
Sugerując się pandemią COVID-19,
myślę, że za kilka dni podejmiemy drastyczne środki.
Brane są pod uwagę wytyczne...
Witamy pana deputowanego, Gonzáleza Escalóna.
Dziękuję.
Pierwsze pytanie jest oczywiste,
dlaczego pana partia neguje teorię broni biologicznej?
Nie rozumiemy,
dlaczego ożyła idea naturalnego pochodzenia.
Czyli nie wierzy pan w raport ONZ,
WITAMY NA POCZĄTKU KOŃCA
który upatruje źródła zarazy w opuszczonych laboratoriach ZSRR?
Zawiera on wiele rażących błędów.
Takich jak...
Wspomina o trzech opuszczonych laboratoriach...
- Combarro. - Co?
- Combarro. - To chyba on.
Pan sprzedaje łódkę?
Miło mi. To María.
Miło poznać.
Cześć.
Gdzie ona jest?
- Tutaj. - Tu?
Wszystko było w ogłoszeniu. Ma dziewięć metrów długości.
Silnik nabił ponad 2000 godzin,
ale jest na bieżąco z serwisem.
NA SPRZEDAŻ
Tak?
Żagle nie były używane od roku, ale są w idealnym stanie.
Dziękuję.
Dzięki.
Ma pan jakieś faktury?
Chyba tak.
Zobacz, w środku...
Pasuje mi czy nie?
Nie pasuje.
- Jak to? Przypatrz się. - Nie podoba mi się.
- To dokładnie mój rozmiar. - Ja bym to zdjęła.
Kochanie, zaczepiłam się!
- Uważaj, to moja ulubiona. - Dobrze, spokojnie.
- Nie martw się. - Dobrze.
- Przepraszam. - Zepsułeś ją.
To twoja wina, przystojniaku.
Przepraszam.
Przepraszam...
Drodzy klienci, otwieramy dwie dodatkowe kasy.
Aby ułatwić wam zakupy, mamy nowe godziny otwarcia...
Drodzy klienci, staramy się dostarczać towar tak szybko,
jak to możliwe.
Przypominamy, że rząd zaleca, aby nie kupować więcej
niż dwie sztuki danego produktu. Serdeczne dziękujemy.
Dobry wieczór.
Aby wyjaśnić zaistniałą sytuację,
dołączy do mnie minister zdrowia, Fernando Aguirre.
Dziękuję, panie prezydencie.
Po pierwsze, chcemy poinformować,
że wczoraj władze La Rioja opanowały dwa przypadki w mieście Haro.
Z kolei władze Balearów donoszą
o braku nowych przypadków
od czasu incydentów w Cala Ratjada oraz Ince, oba na Majorce.
Chodź tutaj. Spokojnie.
Te wieści mówią nam,
że Hiszpania ma wszystko pod kontrolą,
że powstrzymujemy tę chorobę.
Lúculo!
Gdzie Lúculo?
Daj mu spokój, muszę porozmawiać z wujkiem.
Mario, proszę, zabierz go.
- No już. - Chcę Lúcula.
- Chodźmy. - Chcę go zobaczyć.
- Gdzie Lúculo? - W końcu.
- Co się dzieje? - Dzwoniłam kilka razy.
Pokazywałem łódź jednej parze.
Powiedz, że sprzedałeś ją za kupę kasy.
Wolały coś bardziej nowoczesnego.
Mam propozycję. Chwileczkę.
Dziś rano dzwonili do Mario.
Przenoszą nas na Kanary,
choć tyle się dzieje.
Myśli, że chodzi o sprawdzenie systemów informatycznych,
ale nic więcej nie powiedzieli.
Kiedy wyjeżdżacie?
Dziś w nocy.
I powiadomili was dzisiaj?
Może pojedziesz z nami?
- Zapewnią nam dom. - Nie mogę. Przykro mi, Belén.
Ależ możesz, sprawdziłam. Jutro masz lot z Vigo.
- Nie zostaniesz sam. - Nic mi nie będzie.
Przyjedź przynajmniej na kilka dni.
Aż to wszystko się uspokoi. A jak zechcesz wrócić,
- możesz... - Belén, nie naciskaj.
Jeśli nas zamkną jak przy covidzie,
a ty utkniesz tam sam...
Mam Lúcula.
Zrób to dla mnie.
Zrób to dla mnie, proszę.
Daj spokój. To tylko kilka dni.
Wiele źródeł potwierdza niepokojące wieści
o nowym wariancie wirusa TSJ,
który przez ostatnie 24 godziny utrudniał pracę europejskim władzom.
Ta mutacja, wciąż bez oficjalnej nazwy,
na nowo definiuje to, co wiemy o wirusie.
Okres inkubacji jest skrócony do zaledwie kilku minut
od momentu zarażenia do pojawienia się ciężkich objawów.
WYBACZ NAM, PANIE
Może przenosić się poprzez kontakt z krwią,
zwłaszcza przez ugryzienia i rany podskórne,
ale nie drogą powietrzną.
Dziękuję. Nie.
Pasażerowie lotu KTV043D do Barcelony
proszeni są do bramki numer cztery.
Twój pierwszy lot.
Denerwujesz się?
Pasażerowie lotu VTL290J na Gran Canarię
- proszeni są do bramki numer trzy. - Chodźmy.
Pasażerowie pierwszej grupy mogą wejść na pokład.
Proszę przygotować kartę pokładową i dowód.
Dziękujemy.
Tak, tędy.
BARCELONA WEJŚCIE NA POKŁAD
Dziękuję. Miłej podróży.
Witam.
- Miłej podróży. - Dziękuję.
Witam, jak się pan miewa?
Proszę zaczekać. Tędy.
Wchodzę na pokład, dam znać, jak wyląduję.
Dziękuję. Udanej podróży.
Nie wiem, co się dzieje.
- Może stanąć pan z boku? - Dlaczego, o co chodzi?
Zaraz to wyjaśnimy.
Chwileczkę, my nie...
Dobrze.
Stanie pani z tym panem? Jeszcze chwileczkę.
- Spokojnie, proszę... - Nie, już się zdenerwowałam.
ODWOŁANY
Proszę o trochę cierpliwości.
GRAN CANARIA ODWOŁANY
Proszę o cierpliwość.
Próbujemy ustalić, co się dzieje.
ODWOŁANY
- Wyjaśnimy to. - Nie ma żadnych lotów?
Trochę cierpliwości. Sprawdzimy, co się dzieje.
- Na razie nie wiemy. - Jakim cudem?
Doskonale wiecie.
- Nieprawda. - Łżesz.
Proszę się uspokoić.
Pogrywają sobie z nami. Chcą, żebyśmy wszyscy tu zginęli.
Alert bezpieczeństwa cywilnego TYMCZASOWY STAN ALARMOWY
Proszę wrócić na miejsce.
Chcę wsiąść do samolotu!
Ochrona!
- Tak? - Zamykają przestrzeń powietrzną.
Właśnie to ogłaszają.
Pojawił się wariant z kilkuminutową inkubacją.
Wróć do domu i zamknij się, dopóki nie dowiemy się więcej.
Dobrze.
- Rozejść się! - Uwaga!
Rzuć broń!
Rzuć broń! Natychmiast!
Wiadomość o stanie wyjątkowym spowodowała incydenty
jak ten na lotnisku w Vigo, gdzie aresztowano mężczyznę
za kradzież broni i grożenie ochronie.
Były też zajścia w innych miejscach.
Nadal czekamy na wystąpienie prezydenta
i wyjaśnienia,
czy nagłe ogłoszenie stanu wyjątkowego
ma związek z możliwym pojawieniem się nowego wariantu wirusa w Hiszpanii
i czy będą jakieś wytyczne
6,4 KM DO PONTEVEDRY
dotyczące ograniczenia ruchu w tej nowej sytuacji.
Wracamy do Galicji,
gdzie regionalny Departament Infrastruktury i Transportu
informuje o dużym ruchu we wszystkich sieciach drogowych.
Na autostradzie Ferrol-Villalba mogą wystąpić
utrudnienia w ruchu aż do Puentes de García Rodellar.
W zasadzie wszystkie autostrady są mocno zakorkowane.
Zalecamy znalezienie objazdów.
Wiadomości 24/7, Galicja.
Mieszkańcy Santiago martwią się o żołnierzy, którzy opuścili...
Potrzebujecie czegoś?
Musimy jechać do Chantady. Jest tam rodzina mojego męża.
Szczerze, najlepiej będzie zawrócić.
Co takiego?
Najlepiej zawróć, póki się da.
Bo w tę stronę nie pojedziemy.
- Dziękujemy. - Tak.
...próbował siłą przejąć statek ratownictwa morskiego,
który dostarczał im żywność i wodę.
Do tych zakłóceń musimy dodać grupę protestujących,
którzy zaatakowali ciężarówkę
zmierzającą do bazy w Saragossie,
wierząc, że ewakuują wojskowych.
Jesteśmy w kontakcie z naszą korespondentką w Aragonie.
Judit, czy masz więcej informacji
o tym ataku w okolicy bazy?
Dzień dobry, Saúl. Wiemy, że dwóch oficerów sił powietrznych
trafiło do szpitala...
Wracajmy do domu.
- Proszę się odsunąć. - Z jakiej racji?
- Co się dzieje? - Do tyłu.
- Proszę stąd odejść. - Co jest grane?
Proszę stąd iść.
Rozejść się. Oczyścić teren.
- Uwaga! - Ostrożnie!
- Co się dzieje? - Proszę, to mój...
Przechodzimy do... Oczyścić teren.
- Kochanie, nie! - Idziemy! Rozejść się!
Wynocha! Nie ma tu czego oglądać!
To Joaquín Teban!
...poważny stan. Prosimy o pomoc z opóźnieniem.
BELÉN – ODBIERZ
Cześć.
Jak się czujesz?
Wziąłeś coś na uspokojenie?
Powiedzieli, kiedy otworzą przestrzeń powietrzną?
Przy nowym wariancie nie ma planów na krótką metę.
Posłuchaj, to ważne.
Organizują bezpieczne strefy, by redystrybuować ludność.
Chcą nas przenieść?
Chcą ustalić strefy kwarantanny, by kontrolować wirusa.
Ale nie wszystkim w wojsku się to podoba.
Im więcej ludzi, tym większa liczba infekcji.
W Belgii sporo się wydarzyło.
Choćby nie wiem co, zostań w domu.
Rozumiesz? Choćby nie wiem co.
- Obiecujesz? - Tak, oczywiście.
Informuj mnie na bieżąco.
Mario jest w pogotowiu i zabierze cię, jak tylko będzie mógł.
- Bardzo cię kocham. - Ja ciebie też.
Dzień dobry, najnowsze wieści.
Niemcy ogłaszają kwarantannę w Monachium.
Od kilku godzin obowiązuje zakaz wjazdu i wyjazdu
z 11. najbardziej zaludnionego miasta Unii Europejskiej.
Nie jest to pierwsze zamknięte miasto na kontynencie,
ale za to największe.
Nadal nie wiadomo, w jaki sposób rząd zareaguje.
Boże, co on robi?
Czy on to je? To...
Pomożemy mu czy jak?
Mamy my pomóc? O kurwa.
...tereny Bawarii będą oceniane co osiem godzin.
Przyjechaliśmy do pastora Greene'a z Benson w Arizonie...
Takie rzeczy nadają się na zbroję. Są wytrzymałe.
Jeśli chcą ugryźć, gryzą tutaj. Mają przesrane.
Widzicie? Niezawodne.
Co? Tędy? A może tędy? Którędy się dostaną?
STAN WYJĄTKOWY
Na obszarze kraju obowiązuje stan wyjątkowy,
który ma pomóc zachować ład i porządek.
Wdrażamy następujące środki:
ZAKAZ DZIAŁALNOŚCI HANDLOWEJ PO 14.00.
MOŻLIWA MILITARYZACJA.
Prosimy o zastosowanie się.
Nie wiem.
Nie wiem, co się dzieje. Chodźmy.
- Ktoś tu idzie. - Wiejemy.
- Otwórz auto. - Spadamy.
Pogięło cię, czubie?
Wynośmy się stąd!
Pomocy!
Ratunku! Pomocy!
No dalej, kurwa.
Ratunku!
Nie.
- Żyjesz? - Nie zbliżaj się.
Nie podchodź!
Dobry wieczór.
Przepraszam za późną godzinę zakończenia obrad gabinetu.
Pojawiam się na krótko,
bo za pół godziny wrócimy
do koordynowania działań z partnerami z Europy.
Obecnie wskaźnik zachorowań na TSJ wymyka się spod kontroli na całym świecie,
a Hiszpania nie jest wyjątkiem.
Wczoraj o 20.00 mój rząd nakazał tymczasową ewakuację
kilku ośrodków ludności na śródziemnomorskim wybrzeżu Hiszpanii
i rozszerzył blokadę
miast mających ponad 400 000 mieszkańców.
Pozostałe ośrodki ludności będą przeniesione do bezpiecznych stref.
W tym celu obywatele muszą przestrzegać wytycznych
regionalnych jednostek kontroli
i służb bezpieczeństwa, które podlegają ich zwierzchnictwu.
Obywateli uprasza się, by wykonywali
POJAZD EWAKUACYJNY
ich rozkazy.
Niezastosowanie się spowoduje konsekwencje karne
po przywróceniu normalności.
Z tymczasowego centrum dowodzenia
w La Graciosie na Wyspach Kanaryjskich
składamy hołd setkom funkcjonariuszy organów ścigania,
którzy oddają życie,
by ocalić jak najwięcej obywateli.
Macie szacunek Korony, rządu i kraju.
Kończąc,
służby ratunkowe uznały, że z uwagi na brak konserwacji
i możliwość awarii zwykłych sposobów komunikacji,
wykorzystywana będzie wyłącznie awaryjna sieć radiowa.
Dziękuję państwu.
Przygotujcie się na ewakuację do najbliższej bezpiecznej strefy.
Zostaniecie tam, dopóki nie minie zagrożenie zdrowotne.
Odmowa ewakuacji będzie stanowić naruszenie bezpieczeństwa narodowego.
Proszę.
Proszę wsiadać.
Nie wiem. Proszę.
- Nie może pani zamknąć auta. - Zamknij się.
Przygotujcie się na ewakuację do strefy bezpieczeństwa.
Nie wsiadaj do autobusu Proszę, zostań w domu
Dobrze
Wkrótce cię znajdziemy
Przestań, proszę.
Już idę, już.
Tu armia! Musimy się ewakuować!
Cicho!
Wiemy, że tam jesteście! Wyjdźcie!
Mamy rozkaz wszystkich ewakuować!
Otworzyć drzwi!
Już! Wchodzimy!
Nie traćmy więcej czasu.
Musimy przenieść was do bezpiecznej strefy.
Pokażcie się! To rozkaz!
Otworzyć drzwi!
Wchodzę!
Zamknięte. Zbieramy się.
Cześć, Belén.
Liczę, że masz się dobrze.
DWA TYGODNIE PÓŹNIEJ...
I że TSJ nie dotarł na Kanary.
Nie mam łączności, ale nic mi nie jest.
PRZYMUSOWA EWAKUACJA
Problem w tym, że zaczyna brakować mi jedzenia.
Myślałem, żeby zaryzykować i wyjść z domu,
ale nie wiem, co może mi grozić.
Dobrą rzeczą jest to, że dzięki panelom i bateriom
mogę tu jakiś czas zostać.
SYSTEM MAGAZYNOWANIA ENERGII BATERIA LITOWA
Ale mniejsza o to. Zobaczymy, czy znów złapię sygnał.
I w końcu porozmawiamy.
Kocham was.
Nic nie mam.
Powiedział, że zabiorą dzieci w bezpieczne miejsce
i że wkrótce wróci.
Ale pół godziny później jego telefon był już głuchy.
Dlaczego nie poszedłeś z żołnierzami?
Mój szwagier jest w wojsku i radził mi zostać. A ty?
Autobus był szybszy ode mnie.
Dobrze zrobiłaś.
Wyobraź sobie, co by było, gdyby wśród zabranych wybuchła epidemia.
Ty też dobrze zrobiłeś.
Na pewno nie pozwoliliby ci zabrać twojego pięknego kota.
Często patrzy na mnie z okna.
Wybacz, że tak pytam...
ale czy masz coś do jedzenia?
Przed tym wszystkim nie dało się za wiele kupić.
Poza terenem mieszkalnym mogą być zarażeni ludzie.
Dlatego wyglądasz jak nurek.
- To jest... - Ochrona przed ugryzieniem.
Dobrze pomyślane.
Nie znalazłeś nawet pudełka ciastek?
Wszystkie domy są puste.
Mogę ci z tym pomóc.
Ten.
Dom państwa Fidalgo. Poszli razem z żołnierzami.
Ale dzień wcześniej widziałam, jak wracają z torbami.
Wątpię, że wszystko zjedli.
To dom Arnaizów.
Pięcioro dzieci. Mogą tam być różne rzeczy,
ale raczej nie jedzenie.
Rodzina Rosalesów.
Najmłodsza to koleżanka mojej córki.
Niezłe ziółko.
Możesz tam znaleźć ich porzuconych rodziców.
TO NAS NIE POKONA
Z tyłu były większe domy.
Tam na pewno znajdziesz coś do jedzenia.
- Znasz wszystkich. - Nazywasz mnie plotkarą?
Nazywam cię zbawicielką.
Krótkofalówki.
Jeśli to wszystko, co mamy, trzeba było iść z wojskiem.
Pożremy się nawzajem.
Albo przyjdzie po nas Santa Compaña.
W jednym domu mogło zostać jedzenie.
W którym?
- Będę cię informował. - Dobrze.
Gabriela, wchodzę.
Przepraszam.
- Myślałem, że nikogo nie ma. - Nie, ja...
- Już wychodzę. - Poczekaj, możemy...
Tęsknisz za nimi?
Za tym, że się nie pożegnali.
Gabrielo.
Przykro mi, ale rodzina nie traktowała cię dobrze.
Starali się, jak mogli.
Czasem można zrobić to lepiej.
A ty za nią nie tęsknisz?
Dawno jej nie widziałam.
- Wybacz, nie chciałam... - Nie, nie.
Przykro mi, Gabrielo.
Zmarła nieco ponad rok temu.
W wypadku samochodowym.
Tak mi przykro.
Może lepiej, że tego nie widzi.
Masz jej zdjęcia?
Tak, oczywiście.
Proszę.
Jak uroczo.
Powinnaś poznać moją sąsiadkę.
Jeszcze tydzień i będę miał anegdot na resztę życia.
Belén...
Chciałem tylko powiedzieć, że cię przepraszam.
Że przez cały rok cię nie odwiedziłem.
Mieszkałaś tylko pół godziny drogi stąd i...
Idiota ze mnie.
To wszystko.
Całusy.
Jesteś tam?
Słyszysz mnie?
- Tak? - Tu Gabriela. Masz radio?
Ustaw na 100.
Dobrze.
Chyba coś mam.
- Grają muzykę. - Czekaj.
To wiadomość dla wszystkich ocalałych, którzy słuchają.
Znajdziecie nas przy ujściu Arousy,
- współrzędne 36° 37-31 do 72 W. - Co o tym sądzisz?
- Wysyłamy ocalałych na Kanary. - Nie wiem.
Nie ufam ujściom.
Jeśli ludzie się tam zbiorą, istnieje większe ryzyko infekcji.
Tak, ale kończy nam się jedzenie.
Możemy spróbować.
Nie wiem, synu.
Jak się tam dostaniemy?
Możemy popłynąć moją łodzią.
Ja nie mogę.
Jak to nie? Oczywiście, że możesz.
Ledwo mogę wyjść na ulicę.
Nie. Nie martw się.
Pomogę ci. Zrobię wszystko.
Gabriela.
Słyszysz mnie?
Jestem.
W porządku.
Jeśli uważasz, że nie będę ciężarem, pójdę z tobą.
Damy radę, Gabrielo.
Zobaczysz.
Gabrielo, będę za pięć minut.
Gabrielo, słyszysz mnie?
Gabrielo?
Gabriela!
DZIĘKUJĘ ZA TE WSPÓLNE DNI A TERAZ RATUJ SIEBIE
Gabrielo.
Belén,
pojawiają się tu zarażeni.
Nie mogę dłużej na was czekać.
Odebrałem przez radio wiadomość
od grupy ocalałych przy ujściu rzeki,
którzy stamtąd ruszą na Kanary.
Spotkam się z nimi.
Przy odrobinie szczęścia złapię gdzieś zasięg
i wyślę ci to wszystko naraz.
Nie martw się, jeśli przez kilka dni nie będę się odzywał.
Lúculo!
Nic ci nie jest? Dobrze.
Zmiatajmy stąd.
Kurwa!
W porządku. Spokojnie.
Właśnie tak.
Już dobrze.
No zapal.
Szlag!
Cześć, siostra.
Nadal nie znalazłem zasięgu.
Mieliście rację, nie ufając bezpiecznym strefom.
Wyjeżdżając z osiedla,
widziałem opuszczony oddział wojskowy albo coś takiego.
A teraz płynę ujściem w Pontevedrze.
Wszystko jest zniszczone.
Chcę, żebyś wiedziała, że nic mi nie jest i jestem silny.
Chyba wiem, jak dostać się na Wyspy Kanaryjskie.
Kocham was.
I naprawdę za wami tęsknię.
Hej! Halo!
Pomocy! Tutaj!
Spokojnie.
Witam.
Nazywam się Priczenko. Wiktor Priczenko.
To Uszakow, kapitan łodzi.
Kapitan chce wiedzieć, czy jesteś stąd.
Mieszkam bardzo blisko Pontevedry. Na osiedlu mieszkaniowym.
A wy skąd jesteście?
Co robiłeś w ujściu?
Podążałem za komunikatem radiowym,
- by udać się na Kanary. - Na Kanary?
Tak. Rząd, wojsko, wszyscy tam są.
Mogę was tam zabrać. Znam trasę.
Statek zepsuł się, gdy tylko przybyli „chorzy”.
Policja nikogo nie wypuściła, dlatego wszyscy są tutaj.
Przykro mi.
- Czym się zajmujesz? - Jestem prawnikiem.
I mam małą firmę zajmującą się panelami słonecznymi.
Powiedziałem, że jesteś inżynierem.
Nikt nie lubi prawników.
Parę miesięcy temu przyjechałem z Ukrainy, by pilotować śmigłowce strażackie.
I zobaczyć słynną Gwiazdkę w Vigo.
Jak na Ukraińca dobrze mówisz po hiszpańsku.
Tak, moja matka była Meksykanką.
W szkole nauczyłem się rosyjskiego.
Tam to było jak angielski.
Tylko tyle możemy zaoferować.
- Bardzo dziękuję. - Jutro będziesz musiał
wskazać miejsca w okolicy,
gdzie znajdziemy materiały i zapasy.
- Dobrze? - Co tylko zechcecie.
- Dobrze. - Przepraszam.
Znaleźliście innych ocalałych?
Obawiam się, że jesteś pierwszy.
Odpocznij, dobrze?
Ratujcie. Wasi przyjaciele poszli do talibów.
Zostawcie nas.
- Pasztun. - Hezbollah.
Jak ci się spało?
Nie wbiegaj po schodach, są bardzo śliskie.
Kapitan chce z tobą porozmawiać.
W nocy przybyli jacyś nowi?
Nie ma żadnych nowych.
Widziałem dwóch mężczyzn, kobietę i dziewczynę.
Nikt tu nie przybył, jasne?
To fabryka samochodów. Kojarzysz?
Na pewno ją splądrowano,
ale można tam znaleźć różne materiały.
Jest tam jakiś beton?
Nie wiem. Beton?
Po drodze do Vilagarcíi jest fabryka.
Ci, którzy tu wczoraj byli, są na dole?
Uszakow chce twojej pomocy.
Podziękuj i zapomnij o wszystkim innym.
Co tu się odpierdala?
Wiktorze, powiedz mi prawdę. Jesteśmy więźniami?
Przesłuchanie skończone.
Wiem, gdzie jest helikopter.
W szpitalu na obrzeżach Pontevedry.
Możemy nim polecieć na Kanary. Jesteś pilotem, prawda?
Chcesz przeżyć?
Nie wychylaj się. Nie zadawaj więcej pytań.
Wakacje na morzu dobiegły końca.
Proszę, nie znienawidź mnie.
WYJŚCIE
Moja żona i córka!
- Uspokój się. - Proszę.
Wyciągnij rękę!
Co robisz? Nie rób tego.
Ręce na dół!
- Błagam, nie! - Gotowe.
Uspokój się. Nie wiem, gdzie są.
Jak bardzo jeszcze nas zgnębicie?
Zakuliście mnie w kajdanki.
Zostawcie nas w spokoju. Ile jeszcze ucisku?
Ile jeszcze okrucieństwa? Złamaliście mi rękę.
Idź na bok.
Bracie, zostaw nas!
Miałeś unikać kłopotów.
Oby ten helikopter okazał się prawdziwy.
Szybciej!
Chodź, Wiktorze.
Trzymaj się. Kurwa.
ŁADUJĘ
Niedaleko stąd jest helikopter.
Będziemy na Kanarach, zanim się obejrzysz.
- Wiktorze, obudź się! - Nie śpię.
Dziękuję.
Dziękuję, że uratowałeś mi życie.
Uszakow to potwór.
To piekło pasuje mu jak ulał.
Co zrobił z rodzinami tych ludzi?
Buduje schronienie na wyspie Sálvora.
Oszczędza tylko tych, którzy mu służą.
Gdy to wszystko się skończy, ludzie odpowiedzą za swoje czyny.
Rozejrzyj się.
To się nigdy nie skończy.
Nie, nie.
Gdzie on jest? Nie.
Co z helikopterem?
Dobrze, spokojnie. Nie.
Chodźmy, Wiktorze.
SZPITAL SAN LOURENZO
Zaczekaj tutaj.
Chodźmy.
Właśnie tak.
Idziemy.
Zaczekaj.
Chodźmy.
Czekaj.
Chodź.
Czekaj.
Idziemy.
Tak jest.
- Wyjmij ją. - Co?
- Nie rozumiem. - Musisz wyjąć kulę.
Musisz ją wyjąć.
Dobrze.
Dobrze. Chwileczkę.
Poczekaj.
Nie ruszaj się stąd. Zostań z nim.
Max, proszę.
Uciekaj, oni tu są!
Halo?
To ja, Leila.
To byłam ja, Lucío.
Iria, złapią cię!
Halo?
Halo?
Jest tam kto?
- Halo? - Gdzie jesteś?
- Jest tu mężczyzna. - Gdzie? No dole?
Tak, na dole.
- Proszę. - Halo!
Jest tam jakiś mężczyzna. Tak, i słychać go.
- Halo? Proszę, tutaj! - Ktoś tam jest?
Tak, cześć. Jesteśmy na sali operacyjnej.
Jesteśmy tutaj. Słyszycie nas?
Nie!
Tutaj! Prędko!
Idziemy.
- Pomóż mi. - Jasne.
Zaczekaj.
- Wstań, Wiktorze. - Uwaga na szyję.
Chodźmy.
Nogi.
Jest w kiepskim stanie.
- Szybko. - Tak.
Na tyły.
Lucía.
Pomóż nam, jest ranny.
- Co mu się stało? - Został postrzelony.
Chodźmy. Dzieci, odsuńcie się.
Myślicie, że drapie?
- Wydaje się miły. - Tak.
- Pozwoli nam go pogłaskać? - Nie wiem.
Zapytaj.
- Idź, chcę go pogłaskać. - Tak, ja. Ty idź.
- Powiedz mu. - Ty mu powiedz.
Jak się wabi?
- To Lúculo. - Lúculo?
Jak rzymski wódz, Lukullus, który dużo jadł.
Ale więcej nie wiem, nie ja go tak nazwałem.
- Jest bardzo stary? - Ma cztery lata.
Chcecie go pogłaskać?
Chodźmy.
W porządku.
Spokojnie, chcą cię tylko poznać.
Ostrożnie. Bardzo dobrze.
- Tak jest, powolutku. - Ale miękki.
- Bardzo dobrze. - Mięciusi.
Jest bardzo piękny.
Spokojnie, już dobrze. Chcemy tylko się przywitać.
Usunęłyśmy kulę.
Ma lekką gorączkę, więc musimy poczekać.
Bardzo wam dziękuję.
Nie wiedzieliśmy, że ktoś tu jest.
Szukaliśmy helikoptera, ale się spóźniliśmy.
Jesteś pilotem?
To był punkt triażu i kwarantanny.
Nie wytrzymał pół dnia.
Da się tam jakoś dotrzeć?
Nie z tego budynku.
Na dziedzińcu jest ich pełno,
a bez broni nie przetrwalibyśmy długo.
Poniżej są kotły, jest tam dostęp do dziedzińca,
ale kilka dni temu usłyszeliśmy wybuch i...
Nie wiem,
to niebezpieczne dla dzieci.
Twój znajomy naprawdę potrafi pilotować?
Tak, jeśli wyzdrowieje.
Kończy nam się jedzenie.
A ich rodzice?
Umarli. Pracowali tu.
Było im bardzo ciężko. Biedne małe aniołki.
Iria nie odzywała się przez tydzień.
Leila wciąż przyzwyczaja się do sytuacji.
Czasem pyta, kiedy wróci jej matka.
- I co jej mówisz? - Prawdę.
W ich sposób, ich słowami.
W ciągu dnia szukamy chwil, by porozmawiać o ich rodzicach.
Prosimy, by przypominali sobie o radosnych momentach.
Siostro Cecylio, chce mi się pić.
Dobrze.
Kluczem jest niewypieranie bólu
i nauczenie się z nim żyć.
To jedyny sposób, by odpuścić, krok po kroku.
Gdyby to było takie proste.
Moja żona tu umarła.
- Nieco ponad rok temu. - Przykro mi.
...zatrzymanie akcji serca.
Przykro mi, Júlio.
Myślałem, że mamy mnóstwo czasu.
Wybacz mi.
Powiadomienia Belén
- Mamo, chodź do basenu. - Chwileczkę.
Carlos, poczekaj, dzwonię do twojego wujka.
Nie odzywałeś się od dwóch godzin.
Mario mówi, że brak sieci to norma.
- Mamo, no chodź! - Carlos, proszę, zaczekaj.
Spróbuję później. Pa, pa. Chłopaki!
Zostawili mnie samą w domu.
Organizują na plaży mecze dla dzieci.
Martwię się, braciszku.
Mam nadzieję, że to odsłuchasz
i przypomnisz sobie, jak bardzo cię kocham.
Nie wiem, kiedy znów uda nam się pogadać. Trzymaj się.
Kiedy do nas przyjedziesz?
Bo my...
- Bardzo za tobą tęsknimy. - Bardzo.
- I bardzo cię kochamy! - Kochamy cię.
Pa.
A Lúculo? Gdzie on jest?
Jak się czuje? Może wyszedł...
Przestań kraść mój... Przestań kraść mój telefon!
Belén.
Mam się dobrze.
Naprawdę dobrze.
Tylko...
Nie uwierzyłabyś, dokąd trafiłem.
- Nadchodzą groźni ludzie. - Przyszli za tobą?
Szukają w okolicy zapasów.
Naraziłeś nas na niebezpieczeństwo.
Musimy dotrzeć do śmigłowca. Gdzie są te tunele?
- Chodźmy. - Co się stało?
- Przebierzmy się. - Po co?
- Dokąd idziemy? - Chodźmy.
Ostatni wysiłek, obiecuję.
Szczelnie usta.
Bardzo dobrze.
Jak tam? Gotowy?
Nie zdejmujcie ich.
Nieważne, co się stanie. Chodźmy.
Ostrożnie, schody.
Powoli.
Dzieciaki, nie patrzcie.
Trzymamy się blisko siebie.
- Daleko jeszcze? - Kawałeczek.
Słyszałeś to?
Pospieszmy się.
Dalej.
Ciepło musiało wygiąć drzwi.
Max.
- Ostrożnie. - Dobrze.
Uderz siekierą.
Siostro Cecylio.
Nie, nie zbliżajcie się.
Ratujcie dzieci.
Proszę, uratujcie je.
Drzwi są zamknięte od zewnątrz, muszę je otworzyć.
Będę cię krył.
Mamo.
Chodźmy.
Wszystko w porządku?
- Leila! O Boże. - Po wszystkim, dzieciaki.
- Nic wam nie jest? - Lúculo.
- Tak... - Wszystko dobrze?
Już idziemy, kochanie.
Wszystko dobrze?
Ostatni wysiłek.
Co się stało?
Ile czasu potrzebujesz, by uruchomić śmigłowiec?
Zależy od stanu, ale...
Jeszcze trochę. Chodźmy.
Mam plan.
Nadchodzą!
Idę!
Szybko!
Szybko! Biegiem!
- Uciekaj! - Lucía!
- Lucía! - Lucía!
Lucía, prędko!
Biegnij! Lucía!
Biegnij, Lucía!
Lucía!
- Chodźmy! - Dawaj!
Biegiem!
Szybko!
Co się dzieje?
Nie mam pojęcia.
- To niemożliwe, Wiktorze. - Niech się zastanowię.
Nie ma czasu.
Zachowajcie spokój.
Dalej!
Jak się czujesz?
Żywy.
- A ty? - Ledwie.
BELÉN – ODBIERZ
- Belén. - Manel?
- Manel, słyszysz mnie? - Tak.
Manel, gdzie jesteś?
- W drodze. - W drodze?
- W helikopterze. - Co? Powtórzysz?
Lecę na Kanary. Udało mi się, Belén.
Nie!
- Nie przylatuj! - Co?
Posłuchaj! Nie przylatuj na Kanary!
Na miłość boską, tylko nie Kanary!
Zawróć, nie leć tam!
Trzymaj się z dala od Kanarów!
Czternastka do Bazy...
APOKALIPSA Z: POCZĄTEK KOŃCA
Napisy: Marcin Kędzierski
Nadzór kreatywny nad tłumaczeniem Krzysztof Wollschlaeger
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.