All language subtitles for Dead.Calm.1989.108064-CiNEFi

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German Download
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

movie info: MKV 1920x800 23.976fps 6.55 GB /Synch MS/

Z TIGEREM MENTAL wysiedzisz w napiêciu do koñca.

MARTWA CISZA

-Weso³ych Œwi¹t, kapitanie Ingram. -Weso³ych Œwi¹t, Evans.

Policjanci powiedzieli panu o dziecku?

Tak.

Przykro mi, ale musi pan zidentyfikowaæ zw³oki.

Dobrze.

Muszê pana ostrzec,

¿e wiêkszoœæ obra¿eñ dotyczy twarzy.

Policjanci powiedzieli,

¿e zgin¹³ na miejscu. To prawda?

Niezupe³nie.

Zaraz po przybyciu karetki.

-To znaczy? -By³ nieprzytomny.

Nie odczuwa³ bólu.

Jak d³ugo to trwa³o?

Dwadzieœcia minut.

-Zdjêcia rentgenowskie? -Zaraz bêd¹.

Trzeba zrobiæ badania na uszkodzenia organów wewnêtrznych.

Czynnoœci mózgu?

To jej m¹¿.

Niech pan do niej mówi.

Rae, to ja, John.

Jeszcze raz.

Rae, to ja.

To ja, John.

'Spad³ deszcz i zmy³ biednego Wincy'ego

'Zaœwieci³o s³oneczko

"Wysuszy³o deszcz

"I paj¹czek Wincy

"Wype³zn¹³ znów na wierzch"

Œmieszna.

Spróbujesz z mam¹?

Nie.

Nie b¹d¿ taki.

"I paj¹czek Wincy

"Wype³zn¹³ znów

"Na wierzch!

"Spad³ deszcz

"I zmy³ biednego Wincy'ego

-"Zaœwieci³o s³oneczko" -Upad³ mi!

"Wysuszy³o deszcz"

-Danny, wróæ na miejsce. -Mam go.

Uratowa³em go.

Nie!

Ju¿ dobrze.

Tuli³am go!

Wiem, wiem.

John, czu³am zapach jego w³osów.

Przestañ, Rae.

Nie mogê!

Tak siê bojê.

Tak siê bojê.

Odszed³, kochanie.

Nigdy go nie odzyskamy.

Bêdzie musia³o min¹æ wiele czasu.

Wiesz przecie¿. Lekarze uprzedzali.

Wracajmy do domu.

-Proszê. -Bêdzie jeszcze gorzej.

-Nie poradzê sobie z tym. -Poradzisz.

Nie potrafiê.

Nie mów tak.

Pos³uchaj.

Mamy przed sob¹ du¿o czasu.

Wiele spokojnych dni na spokojnym morzu.

Nabierzemy si³.

I jak ju¿ bêdziesz silna...

wrócimy do domu i zaczniemy wszystko od nowa.

Prawda, Rae?

Powiedz. Prawda?

Co jest, Ben?

Chod¿, ma³y.

Co to by³o?

Nic. Wschodzi s³oñce.

Jest wiatr?

Ani œladu.

Jaki dziœ dzieñ?

Œroda albo czwartek. W ka¿dym razie ma "R" w nazwie.

Popatrz.

Pierwsza ³ód¿ od trzech tygodni.

Wygl¹da, jakby dopad³ j¹ sztorm.

Jest ktoœ na pok³adzie?

Nie widaæ.

Po³¹czê siê z nimi.

Czy to konieczne?

Mnie jest tak dobrze.

Tylko my dwoje.

Mnie te¿.

Ale popatrz, Rae.

Wyra¿nie maj¹ k³opoty.

RADAR W£¥CZONY

Czarny szkuner na wschód ode mnie.

Tu jacht Saracen, Victor Kilo 2-7-6-2.

Pozycja 16-16 na po³udnie, 1 76-47 na zachód.

S³yszysz mnie? Odbiór.

2 kwietnia. 32. dzieñ na morzu. Œwit. Martwa cisza.

Zauwa¿yliœmy czarny szkuner.

80 stopni na wschód

Nazwa nieznana.

John!

Wydaje mi siê, ¿e coœ zbli¿a siê w naszym kierunku.

Co? ¯ó³w?

Nie. Coœ wiêkszego.

-Widzisz coœ? -Jeszcze nie. Poczekaj.

Jest.

Szalupa.

Pusta?

Nie, ktoœ w niej jest.

Poczekaj! Podp³yniemy do ciebie!

S³yszysz? Od³ó¿ wios³a!

Podaj os³onê, kochanie.

Uwa¿aj!

Spokojnie.

Przynieœ mu trochê wody. Nie za du¿o.

-Proszê. -Dziêkujê.

Nazywam siê Hughie Warriner.

John Ingram. To moja ¿ona, Rae.

Od 32 dni jestem na morzu. P³ynê na Fid¿i.

Kupi³em go trzy miesi¹ce temu.

Mia³em zamiar odbyæ rejs po Pacyfiku.

Kto by pomyœla³?

Co siê sta³o?

Mój jacht tonie. Oto co siê sta³o.

Nie przetrzyma do po³udnia.

Jest pan pewien?

Tak, wszystko przecieka.

Woda zala³a silnik?

Silnik,

radio, cholern¹ gród¿, kuchniê.

Wszystko.

Byliœcie moj¹ jedyn¹ szans¹.

Zaopiekuj siê panem Warrinerem i po³ó¿ go do ³ó¿ka, kochanie.

Dok¹d pan idzie?

Muszê do niego podp³yn¹æ.

Ilu jest ludzi na pok³adzie?

Nie ma nikogo. Jestem sam.

Chcia³ pan sam przep³yn¹æ Pacyfik?

Nie.

By³o nas szeœcioro.

Nie ¿yj¹ od 10 dni.

Umarli jeden po drugim.

Wszyscy jednego dnia.

Co siê sta³o?

Czasem ¿ycie mo¿e zale¿eæ od drobiazgu.

Od dziecka uwa¿a³em, ¿e ³osoœ to karma dla kotów.

£osoœ z puszki?

Tak.

Najpierw myœleliœmy, ¿e to zwyk³e rozwolnienie...

ale potem Chantal, patrz¹c na swoj¹ d³oñ powiedzia³a:

Móg³by to byæ obraz Picassa.

Mia³a siedem palców.

Widzia³a podwójnie, tak?

Wygl¹da na botulizm.

Co to jest?

Rodzaj œmiertelnego zatrucia pokarmem.

Próbowa³em wszystkiego.

Nie ma na to lekarstwa.

Nie na ma³ej ³ódce na œrodku oceanu.

Proszê siê nie spieszyæ.

Podp³yniemy, ¿eby zabraæ pana rzeczy.

Moje rzeczy? Mam wszystko ze sob¹.

Tam nic siê nie da uratowaæ.

Wszystko zniszczy³a woda.

Na pewno coœ tam jest.

Niech pan da spokój. Domyœla siê pan, co musia³em zrobiæ?

Tak.

Nie ¿yj¹ od wielu dni. Wie pan, co siê dzieje z cia³em po takim czasie?

Musi pan przestaæ o tym myœleæ.

To znaczy...

Do cholery, nie mogê tam wróciæ. Nie teraz.

Nigdy.

Dobrze. Rozumiem.

Proszê iœæ do ³ó¿ka i siê wyspaæ.

Dziêkujê.

Przykro mi, ¿e psujê wam dzieñ.

-Têdy? -Tak, proszê.

DZIENNIK POK£ADOWY

Nadchodzi wichura! Wszyscy do pomp.

Bellows chce filmowaæ, Hughie nie pozwala.

¯a³ujê, ¿e tu jestem. Wszyscy siê k³óc¹.

Nie œpimy. Brak œwie¿ego jedzenia.

NAPÊD ¯AGLEM CZY SILNIKIEM BEZ SILNIKA

TA G£UPIA £ÓDKA PRZYBYWA WODY.

BEZP£ATNY REJS NA WYSPY Russell Bellows

W porz¹dku?

Tak.

Mam siê œwietnie.

Na pewno?

Znalaz³em coœ ciekawego.

Pos³uchaj.

"Bezp³atny rejs na wyspy. Szukamy 4 m³odych kobiet na sesjê zdjêciow¹.

"Musz¹ byæ atrakcyjne i nowoczesne."

On ci siê nie podoba, prawda?

Nie zastanawia³em siê nad tym.

John, pomyœl, co on musia³ przejœæ.

Przykro mi Rae, ale w ¿aden sposób...

nie mogê w to uwierzyæ.

Masz jakiœ powód?

Nie. Poza 25 latami na morzu.

Pop³ynê go obejrzeæ.

Nie mo¿esz tego zrobiæ.

Nie dowie siê nawet. Œpi jak kamieñ.

Us³yszy silnik.

Nie. Wezmê szalupê.

Za³aduj broñ i trzymaj przy sobie.

Nie mówisz powa¿nie?

Zrób tak, proszê.

Nied³ugo wrócê.

Na razie.

Poczekaj.

No ju¿, we¿ to.

Raz, dwa...

Dalej!

Przynieœ j¹.

Rae, ¿le siê czujê! Muszê iœæ do ³azienki.

Rae, niedobrze mi! Proszê!

Nie chcê tu zwymiotowaæ!

Rae!

Skacz, Rae!

Skacz!

Nie! Co robisz?

Skacz, Rae!

Skacz!

Ben.

Gdzie jest John?

Co?

John, mój m¹¿.

Gdzie on jest?

Nie ma go.

Co mu zrobi³eœ?

Nic.

Pop³yn¹³ na twój jacht.

Musimy wróciæ.

Sam sobie winien.

Powinien by³ mi wierzyæ.

Ale zawsze mia³em z tym problem.

-Nie rozumiesz? -Nie krzycz, proszê.

Zawsze mia³em z tym problem.

Nie umiem na czas odczytywaæ ludzkich zamiarów.

Zawróæmy.

Dok¹d pop³yniemy?

-Zawróæmy! -Jesteœ bardzo agresywna.

To mo¿e staæ siê problemem na ma³ej ³odzi.

Mam doœwiadczenie. Nic tym nie zdzia³asz.

Patrzy³em na ciebie, jak spa³aœ.

Twoja twarz mnie fascynuje.

Nawet jak bêdziesz mia³a 80 lat, wci¹¿ bêdziesz piêkna.

Studiowa³em sztukê...

przez jakiœ czas.

Malarze, kiedy maluj¹ portrety...

zawsze przygl¹daj¹ siê twarzy niejako od ty³u,

chc¹c odkryæ, co nadaje jej formê.

Masz wspania³y uk³ad kostny.

"Wspania³y." Tak siê mówi...

na przyjêciu.

Powinienem ci daæ wizytówkê.

Wiedzia³em ¿e siê zaprzyja¿nimy.

O co chodzi?

Powiesz mi jedn¹ rzecz?

Jasne.

Muszê wiedzieæ, czy tamta ³ód¿ tonie.

Tonie?

Mo¿na u¿yæ czasu przesz³ego.

Tak. Tonie.

Dlaczego? Nie wierzysz mi?

Wierzê. Oczywiœcie.

-Dlatego w³aœnie musimy zawróciæ. -Zawróciæ?

-By zabraæ Johna. -Zawróciæ tam?

Tak, natychmiast.

Nie, Rae. To przesz³oœæ.

Skoñczy³o siê. Wyma¿my to z pamiêci i zacznijmy od nowa.

Nie ma powrotu!

Nie mów tak.

Utonie!

No masz! Znowu wszystko psujesz!

Ta ³ód¿ tonie!

To nie moja wina!

A ci ludzie?

To nie by³o zatrucie pokarmowe, prawda?

Musimy o tym teraz mówiæ?

Dobrze.

Próbowali mnie zabiæ, Rae.

Chcieli wypruæ ze mnie flaki, rozumiesz?

Kto?

Oni wszyscy!

Nikt nie chce...

Co?

Powtórz.

-Powiedzia³am, ¿e nikt... -Powiedz to. No, dalej!

To tylko twoja wyobra¿nia.

Nie.

Mo¿esz siê myliæ.

Myliæ? Moja droga...

Mylisz siê ty, s¹dz¹c, ¿e ja zmyœlam.

Nie.

Mówisz jak oni, to przera¿aj¹ce!

Próbowali mnie zabiæ. Rozumiesz?

Rozumiem.

TERAZ STRACH

Odwróæ siê. Nie patrz na tê cholern¹ ³ódkê. Patrz na mnie!

OK, przepraszam.

Co robisz, Hughie? Odejd¿!

-Drogie panie, to nie jest domowe wideo. -Jak siê odwrócisz,

to bêdzie œwietne ujêcie.

Jeœli bêdê potrzebowa³ rady, to ciê zapytam.

A póki co, zamknij siê!

Bêdê o tym pamiêtaæ, ale teraz, Russell, proszê.

Jeœli przesuniesz siê o dwa kroki w lewo, to bêdziesz na planie z ³ódk¹.

Któregoœ dnia poœmiejemy siê z tego.

Na mi³oœæ bosk¹, Hughie! Przestañ!

Robiê zdjêcia, Hughie. Wy tañczcie, a ja bêdê fotografowaæ.

O co ci, cholera, chodzi?

To jest stereo, Ben.

Niskiej jakoœci...

podwórkowa muzyka.

Dalej.

ODLEG£OŒÆ - 67 km

KURS - 220 stopni OBIEKTYW - 280 stopni

Saracen, Saracen, tu Orfeusz. S³yszysz mnie? Odbiór.

Saracen, tu...

John?

Tak!

Nic ci nie jest?

Jesteœ tam?

Tak, Rae, jestem. S³yszysz mnie?

Jesteœ tam?

Rae, to ja.

Nie s³yszê ciê.

Czy to ty, John?

Jesteœ ranny?

Co z jachtem? ldzie na dno?

Rozumiem.

Nie, nie jesteœ ranny; nie, ³ód¿ nie tonie. Prawda?

Rozumiesz?

Co mam zrobiæ?

Nie mogê go zmusiæ, ¿eby zawróci³.

Chcesz, ¿ebym zatrzyma³a ³ód¿?

Nie wiem, jak.

Spokojnie.

Nie martw siê. Poradzê sobie.

Pojawisz siê tu nied³ugo, prawda?

Punkt dla pani Ingram. Ma przed sob¹ œwietny sezon.

Ben, nie!

Zostaw!

Zostaw to tam.

Przynieœ to, Ben, dobry pies.

-Przynieœ. -Zostaw, Ben.

-Dalej. -Tutaj.

Zostaw ten klucz.

Trzymaj klucz.

-Zostaw go! -Trzymaj.

Tutaj. Do mnie.

Na grzbiecie.

Dalej.

Piêkny uk³ad kostny.

Dobry pies. Mistrz.

Wskakuj, Ben. Dalej.

Dziêkujê.

Przyja¿nimy siê?

Przyja¿nimy.

-Mów do mnie, Russell. -No, dalej. Krêcimy.

Zostaw to! Rozmawiaj ze mn¹, Russell. Kim jesteœ?

Nie b¹d¿ taki tajemniczy.

Zrzuæ maskê! Opowiadaj!

Rozumiem.

Wietnam, Castro, Cambod¿a!

Russell Bellows, wielki reporter wojenny.

Cz³owiek ryzykuj¹cy ¿ycie, by sfotografowaæ œmieræ.

Obecnie z piêcioma uciekinierami.

Piêcioma frajerami na ton¹cej ³ódce. Ostatnia sesja zdjêciowa.

Rozk³ad moralny.

Dalej, Russ. Woda jest œwietna.

Napompowa³eœ sobie g³owê. A brzuch?

Wyjd¿ zza kamery.

John, s³yszysz mnie?

Saracen do czarnego szkunera. Odpowiedz, proszê.

Odpowiedz, proszê.

John, to ja.

Wynios³am klucz na pok³ad, ale...

Co siê dzieje? Jesteœ ranny?

£ód¿?

Tonie?

Jak d³ugo?

Godziny?

lle? Dwie?

Cztery?

SzeϾ?

Wyssa³em z ciebie si³y, Russell! Przegra³eœ.

Dobranoc! Dobranoc!

SzeϾ?

Bêdê tam przed zachodem s³oñca.

Kocham ciê.

Odpowiedz. Odpowiedz, proszê.

STROJENIE

S³yszysz mnie?

John, proszê.

Muszê iœæ do ³azienki.

Przepraszam.

Jak trzeba to trzeba.

Halo?

-Na pó¿niej. -Czytasz w moich myœlach.

Przyja¿nimy siê, Rae.

-Lepiej go wyprowadzê na pok³ad. -Daj spokój. Id¿ st¹d!

-Lepiej... -No ju¿!

Id¿ sobie.

Dok¹d idziesz?

Przygotujê drinka.

Czy to nie wspania³e?

-Co? -Te cytryny, po prostu...

Bêdziemy ¿eglowaæ po Po³udniowym Pacyfiku, tylko ja i ty.

Jak wygl¹dam?

-Znakomicie. -Jak pachnê?

Dziêki za szczeroœæ.

Jedyne, czego mi brakuje w tej chwili, to g³osu...

Julio Iglesiasa, Joni Mitchell i muzyki z Albumu Broadway.

Dawali te taœmy przy zakupie no¿y?

Jest!

Wygl¹da na dobre.

Jest dobre.

Chcesz trochê?

No ju¿.

Chcesz. Napij siê.

Wiesz...

Chcesz?

Tak.

Dziêkujê.

Pójdê siê ubraæ.

Trzymaj. Przygotuj mi drugiego.

Pokojówka.

Nadchodzi szkwa³. Musimy spuœciæ plandekê.

Cholera.

PrzyjaŸnimy siê, Rae.

PrzyjaŸnimy.

PALIWO

Nie zmuszaj mnie.

Nikt ciê do niczego nie zmusza.

Zostañ, gdzie jesteœ!

Chcê tylko porozmawiaæ!

Znalaz³am ciê.

Œwie¿a woda.

To luksus.

Chcesz pos³uchaæ o luksusie?

Wanna z gor¹c¹ wod¹,

w której zanurzasz siê po uszy...

kawa i œwie¿y rogalik.

Rogalik.

Nadziewany...

konfitur¹.

I mango.

Bardzo zimne.

To mi siê podoba.

Wiesz, co bym chcia³a na obiad?

Œwie¿e szparagi.

Potem makaron.

Cienkie nitki.

Z bazyli¹, czosnkiem i oliw¹.

I szarlotka.

Masz rêcznik?

Polish subtitles by SOFTITLER

Po TIGERZE MENTAL pewnie nie otworzy³byœ drzwi mordercy.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.