Afrikaans
Akan
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
[WYCIE SYRENY OKRĘTOWEJ]
[PONURA MUZYKA]
No, sprawa wygląda tak, że było kilka ognisk pożaru.
Już po wstępnych oględzinach wiadomo, że to było podpalenie, a nie wypadek.
Spaliło się pięć łódek.
Jeszcze nie wiemy, co z monitoringiem, czy uległ zniszczeniu, czy nie.
Nie wiem. Może to Lańscy.
- A Galewscy? - Galewscy w środku. Rozpaczają.
I co, Kaśka? Wyspałaś się?
ELA: Staszek, przestań.
Jest i ona.
Kaśka, daj nam spokój.
Powiedz, jak to jest,
że ty się pojawiasz i wszystko się pierdoli.
Rozmawiałaś z moim synem i co?
Byłaś tu wczoraj i patrz.
No patrzę.
Może ty mi powiesz, Ela, co tu się stało?
To ty nie widzisz?
Bawi się nami na całego.
- Przykro mi. - Tobie jest przykro?
- Przez ciebie zginął mój syn. - Uspokój się.
Ja tutaj nie jestem dla własnej przyjemności.
Jestem funkcjonariuszem policji.
Jestem tu w sprawie morderstwa waszego syna,
który był zamieszany w handel ludźmi.
Staszek, no, rusz dupę.
Staszek.
- Przestań, Elka. - Powiedz coś!
Dlaczego mam być z tym sama?!
- Pewnie te gnoje go w to wciągnęły. - Słucham?
Mówię, że pewnie te gnoje go w to wciągnęły, potem go zabiły,
a teraz nas spaliły, skurwysyny.
Skończcie te wasze śliczne opowieści.
Macie jakieś twarde dowody na Lańskich? To mi je dajcie.
Jeżeli nie, to radzę w tej sytuacji siedzieć cicho.
[KOBIETA ŚPIEWA SMUTNĄ PIOSENKĘ]
Na szczęście twardy dysk nie uległ zniszczeniu podczas pożaru.
To jest nagranie ze stoczni z wczorajszego wieczoru.
Z tych ustawień kamer nie uda się zidentyfikować podpalacza.
Wygląda jak pracownik albo ktoś, kto się za niego przebrał.
Trepa, przewiń jeszcze raz do początku.
Porusza się jak ktoś, kto dobrze zna ten teren.
Dokładnie wiedział, gdzie są schowane materiały łatwopalne.
Czyli co? Wiemy, że Galewscy byli winni pieniądze Lańskim, tak?
Może to jest ciąg dalszy wojny o przejęcie terenu w stoczni.
Czemu Lański miałby się tak podkładać? Wie, że go obserwujemy.
Może Galewski podpalił, żeby dostać pieniądze z ubezpieczenia.
Sprawdzamy to. Sprawdzamy też billingi Lańskich i Galewskich.
Może to rzuci światło na obie te sprawy. Na razie, Zawieja, kręcisz się w kółko.
Dziękuję wszystkim. Do roboty.
Trepa, zostań jeszcze na moment.
Tobie dziękuję.
Macie teraz dużo pracy, co?
- TREPA: No. - PIETRZAK: Jak ona sobie radzi?
- Z córką? Z teściem? - No, z teściem już jest lepiej.
Jej matka przyjechała.
No, pomagamy sobie, tak?
PIETRZAK: Po akcji w klubie musi przejść badania psychologiczne.
- Nie może się drugi raz rozjebać. - No ale co ja mogę?
Ona robi, co chce.
Jak coś cię zaniepokoi, to mi to zgłoś. Będę z nią gadał.
Po prostu miej na nią oko.
Oko to ja akurat na nią mam zawsze.
- Można? - Tak.
Przejrzałem billingi Stanisława Galewskiego.
Zaznaczyłem powtarzające się numery.
Mhm. Dzięki.
I co on chciał?
Nic. Martwi się o ciebie.
No, ja też się martwię.
Szczególnie, jak jeździsz po rondzie nocą,
zamiast wejść do domu.
Zobacz.
Na ten numer Galewski dzwonił siedem razy w noc zabójstwa.
I nie tylko w tamtą noc.
No dobra. To dzwonię, nie?
[SYGNAŁ OCZEKUJĄCEGO POŁĄCZENIA]
[SYGNAŁ POCZTY GŁOSOWEJ]
- Dzień dobry, tu Maria Lańska. - Do Marii Lańskiej?
Zadzwoń później lub zostaw wiadomość.
[TREPA GWIŻDŻE]
Dobra, jedźmy tam.
[TAJEMNICZA MUZYKA]
Gdziekolwiek proszę to położyć.
Dzień dobry. Proszę.
Przepraszam za ten bałagan, ale mąż postanowił i tak ma być.
Witam, dzień dobry. W czym możemy pomóc?
Szukamy kontaktu z państwa synem, Pawłem,
ale niestety nie odbiera telefonu.
A jest tutaj zameldowany.
Wszystko się zgadza, ale w tej chwili go nie ma.
A gdzie jest?
Chyba pojechał obejrzeć spaloną halę Galewskich. Tak, Marysiu?
- Nie wiem, chyba tak. - Chciałabym z panią porozmawiać.
Bez obecności męża, jeżeli to jest możliwe.
Pamiętaj, Mary, że zawsze możesz odmówić.
Szczególnie w dniu swoich urodzin.
Zróbmy tak. Panie sobie porozmawiają tutaj na osobności,
natomiast ja zadam panu kilka pytań, dobra?
- Przepraszam za mojego męża. - Nic nie szkodzi.
Widzi pani, ja próbuję rozwiązać sprawę śmierci Oliwiera Galewskiego
i, niestety, ich rodzina obwinia waszą rodzinę
nie tylko za śmierć ich syna, ale i za spalenie im hali.
- Przecież to nie ma sensu. - Powiedzmy, że się z panią zgadzam.
Ale mam takie pytanie. Jak blisko była pani z rodziną Galewskich?
Właściwie w ogóle.
Poza tym, że kiedyś Oliwier opowiadał mi,
jak jeszcze mąż był w więzieniu,
że jego ojciec ma dar, że pięknie remontuje łódki.
Postanowiłam, że pożyczę Galewskiemu trochę pieniędzy.
Ale też chciałam zrobić przy tym interes. I tyle.
Czyli pożyczyła pani kasę Galewskiemu i teraz mąż się wścieka, tak?
Mąż oczywiście musiał wyrazić zgodę na tę pożyczkę.
I wyraził zresztą.
Kuchnia to nie jest mój żywioł, ale steki to moja specjalność.
Jak już mówiłem, Paweł miał jechać do doków.
Sprawdzić zabezpieczenia firmy po tym koszmarnym pożarze.
Stachu biedaczysko. Nic mu prawie nie zostało.
Jak Hiob jakiś.
Galewski wisi panu kasę, nie?
I co? Myślisz, łebku, że spaliłem mu firmę, bo nie mógł mnie spłacić?
To mało ma chłop tragedii na głowie?
- Po co te niepotrzebne słowa? - Za kogo wy nas macie?!
No, za porządnych, uczciwych ludzi, tak?
Sprawdziliśmy billingi obu firm.
I na ten numer tutaj szczególnie często dzwonił pan Galewski.
To pani numer, prawda?
Tak.
W nocy, kiedy zginął jego syn, tutaj było kilkanaście połączeń.
Więc o czym rozmawialiście?
Zadzwonił pijany, bo chciał, żebym do niego wróciła.
- Rozumiem. - No.
Bo jak Andrzej wyszedł z więzienia, no to się wszystko zmieniło.
A teraz, jak by to powiedział mój kochany mąż,
bardzo mi przykro, ale bez adwokata więcej pani nie powiem.
Przykro mi.
[DZWONI TELEFON]
- TREPA: Nie odbierzesz? - ZAWIEJA: Nie, nie odbiorę.
Kurde.
[DZWONI TELEFON]
Halo?
Tak.
No, już daję.
Halo, mamo?
Tak, wiem.
No. No dobra.
Mhm. Tak. Muszę teraz kończyć.
Dobrze. Pa.
Dlaczego to zrobiłeś?
Bo trzeba rozmawiać z rodziną. Co chciała?
Nic nie chciała. Nie daje mi spokoju i nic nie rozumie.
[PONURA MUZYKA]
[SZUM MASZYN, WALENIE MŁOTKIEM]
- ZAWIEJA: Gdzie jest szef zmiany? - W sterówce, na piątce.
[WYCIE SYRENY OKRĘTOWEJ, SKRZEK MEW]
Super, dzięki. [PUKANIE]
Dzień dobry. Możemy porozmawiać? W środku.
Strasznie głośno.
Państwo są z policji. Możemy?
Jesteśmy właśnie po rozmowie z Lańskimi.
Więc mamy parę pytań.
Może zaczniemy od relacji Pawła i Oliwiera.
Jeszcze raz gdybyś mógł to wszystko opowiedzieć.
Oliwier poza nimi świata nie widział. Przyjaźnili się od podstawówki.
Paweł i Marek zawsze byli rozpuszczeni. Zawsze były pieniądze, nowe samochody.
No, a ostatnio jeszcze Markowi kupili ten klub.
Jaka była twoja relacja z rodziną Lańskich?
Moja? Żadna.
Oprócz tego, że pożyczyłem od nich te pieniądze.
Ostatnio sprawdziliśmy billingi, prawda?
I okazało się, że dość często rozmawiałeś z Marią Lańską.
Trochę dziwne, nie? Maria Lańska przyznała, że...
Moja żona nie może się o tym dowiedzieć.
To była głupota, która już się dawno skończyła.
A w noc śmierci twojego syna dzwoniłeś do niej sześć razy.
Po pijaku, no. Upiłem się, bo byłem załamany.
Wiedziałem, że Oliwier pakuje się w jakieś gówno.
Zadzwoniłem do Marii, bo chciałem, żeby może jakoś to uporządkowała.
Obie wasze rodziny mataczą w tej sprawie i nikt do końca nie mówi prawdy.
Paweł to w ogóle nas unika.
Pan nie mówi prawdy o relacji z Marią Lańską.
Zwalacie na Lańskich, że spalili wam halę. Ja nie mam dowodów,
Więc co? Co robimy dalej?
Elżbieta nie może się dowiedzieć o moim romansie.
Błagam.
Ja nie mam zamiaru jej o tym mówić.
Pojedziemy do mnie.
Coś wam pokażę.
TREPA: Ten materiał dał nam sam Stanisław Galewski,
który twierdzi, że został nagrany na kilka godzin przed pożarem.
Galewski złożył zeznanie dotyczące tej sprzeczki.
Paweł mu groził, że jak piśnie słowo o interesach Lańskiego,
to skończy jak jego syn.
Z tego, co wiemy, to Paweł Lański
zrekrutował Oliwiera Galewskiego do przerzucenia kontenera na statek.
W noc śmierci Oliwier zadzwonił do mnie. Potwierdził ten transport.
Kilka godzin później zginął za udzielenie tej informacji.
- Czyli że zabił go Paweł Lański? - ZAWIEJA: Pokaż nagranie z kebaba.
Paweł Lański.
Nie przesłuchaliśmy go.
Według nagrania był jedną z ostatnich osób,
które widziały Oliwiera żywego. Skłamał w tej sprawie.
Szukając kontaktu z Pawłem Lańskim, ustaliliśmy, że dziś wieczorem
odbędzie się impreza urodzinowa Marii Lańskiej,
na której rodzina będzie w komplecie.
Zamknijcie Lańskich na 48
i przesłuchajcie na komendzie, żeby nie mogli mataczyć.
Musimy mieć coś mocnego, żeby postawić im zarzuty.
Uważam, że działamy zbyt pochopnie.
Sugeruję dalszą obserwację nie tylko Lańskich, ale też Galewskich.
Nie mamy czasu. Kontener z kobietami nie został namierzony.
- Chodzi o życie ludzkie. - Zgadzam się z panią.
Działamy tak, jak ustaliliśmy.
I dobrze, że pan jest.
Będziemy musieli zejść na dół.
Proszę.
Jak to zobaczyłem,
to od razu pomyślałem, żeby zadzwonić do pana ojca.
Bo co miałem robić? Tam na dół.
Tutaj to w ogóle rzadko ktoś zagląda.
A ja pomyślałem: przejdę się, sprawdzę, nie?
No i klops. Tam po lewej to będzie.
Tu wilgocią tak naszło, że tutaj nic nie można trzymać.
Tam dalej.
[MUZYKA PEŁNA NAPIĘCIA]
To tutaj.
Szefie, co robimy?
[PO ROSYJSKU] Wypuśćcie nas! Wypuśćcie!
Słuchaj, Stasiu.
Wyjedziesz z rodziną na wakacje, weźmiesz żonę, dzieci.
Zrobisz sobie trochę wolnego, co?
W życiu mnie tu nie było.
[SYGNAŁ OCZEKUJĄCEGO POŁĄCZENIA]
TREPA: Słuchajcie, mamy interwencję. [DZWONI TELEFON]
Aresztowanie w domu Lańskich. Za 10 minut widzę was na dole.
ZAWIEJA: Ja pierdolę, zwariuję z nią.
- Co jest? - No matka cały czas wydzwania.
Hania ma próbę generalną do spektaklu. Ja się nie rozdwoję.
Jedź tam.
Słuchaj, dla Hani to jest bardzo ważne. Jedź.
Słuchaj, Kaśka.
My tu sobie poradzimy.
Zrobimy aresztowanie. Wypiszemy kwity.
Nic cię nie ominie, przyjedziesz na gotowe.
Zrobisz przesłuchanie i git. Jedź.
- Bo rodzina jest...? - W domu?
[NIEPOKOJĄCA MUZYKA]
[SYRENA POLICYJNA]
Jak ty się czujesz?
Dużo lepiej. Dużo lepiej.
Jak tylko skończę śledztwo, wyremontuję pokój i zamieszkasz z nami.
Nie, ja postanowiłem, że...
Dom opieki.
Nie no, jaki dom opieki?
- My ze wszystkim damy sobie radę. - Ja wiem, że sobie dacie radę,
ale musisz mieć swoje własne życie.
Powinnaś się bardziej Hanią zająć.
Nie rób tego błędu, co ja zrobiłem.
Ja za mało czasu poświęcałem Wojtkowi.
Nic tylko śledztwo, śledztwo, śledztwo.
- Dziecko jest ważne, pamiętaj. - Rozumiem.
- Tak. - Mamo, spakowałam się. Idziemy?
Tak. Załóż buty.
- Pamiętaj... Pa, Haniu! - Pa!
...śledztwo nie jest ważne. Ważne jest dziecko.
Janek, ja wiem, że Hania jest najważniejsza,
- a do tematu domu starców... - Nie starców. Opieki.
Eee... Domu opieki... Jeszcze wrócimy.
Powiedz mi, mamo, które z was wymyśliło ten dom starców?
On. I miał rację.
Tak będzie lepiej dla wszystkich.
No to na razie.
[INSTRUKTORKA NUCI DO RYTMU]
I raz, dwa, trzy, po kolei!
[INSTRUKTORKA NUCI]
Pozycja!
[SPOKOJNA MUZYKA, NIE SŁYCHAĆ INSTRUKCJI]
MOLSKI: Masz szczęście, że paczka się znalazła.
Wysyłam tam swoich ludzi. Ciebie ta sprawa już nie dotyczy.
- No to rozumiem, że jesteśmy kwita. - Niech ci będzie.
Bo w sumie to cieszę się, że tak to się wszystko skończyło.
Ja też się cieszę.
No i git.
[SYGNAŁ ZAKOŃCZONEGO POŁĄCZENIA]
No, już się mieliśmy żegnać, staruszku.
[MUZYKA JAZZOWA W TLE]
- Cześć. - Cześć.
MAREK: Brat! Siema.
Możesz mi powiedzieć, co tu się, kurwa, odpierdala?
Stój. Policja cię szuka.
Matka zestresowana. Hala Galewskich spłonęła.
Uspokój się. Porozmawiamy później. Będziesz mi potrzebny.
O, jest już wreszcie starszy syn. Możemy zaczynać.
Mógłbyś czasem odebrać telefon.
Chodźcie, będę przemawiał. Cieszę się, że was widzę.
Pozwólcie mi na kilka słów o naszej dzisiejszej solenizantce,
mojej wspaniałej żonie.
Ja wiem, że czas jest niesprzyjający.
No przecież tylko raz w życiu kończy się 50 lat.
Moja piękna żono, która byłaś przy mnie zawsze...
...i w najtrudniejszych dla mnie chwilach nie opuściłaś mnie.
I byłaś mi wierna.
I za to właśnie chciałbym teraz wypić.
[ŚPIEW GOŚCI] Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam.
Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam.
Jeszcze raz, jeszcze raz, niech żyje, żyje nam,
- Niech żyje nam! - I za kolejne 50 lat,
które spędzimy razem.
Mary, dziękuję ci.
Dziękuję, kochanie.
Przepraszam bardzo, ja też chciałbym wznieść toast.
Za naszego papę.
Za to, że nauczyłeś nas, jak mamy sobie radzić bez ciebie.
Że pokazałeś nam, że w życiu najważniejsze są pieniądze.
No i żebyśmy nie bali się robić krzywych wałków,
bo wiadomo, że wszyscy w końcu trafimy do pierdla.
- Hamuj się. - Nie, kurwa.
Odkąd wyszedłeś, wszystko się pierdoli, a ty organizujesz mamusi urodziny.
Nawet nie spytałeś, czy tego chce.
- Wyjdź. - Oliwier nie żyje.
I to nie był, kurwa, wypadek, tylko ktoś go zamordował, i co?
Wyjdź.
[BRZĘK TŁUCZONEGO SZKŁA]
LAŃSKI: Czasem muszę ponosić konsekwencje swoich błędów.
Bardzo was za to przepraszam.
Jednocześnie chciałbym podziękować, że przyjęliście zaproszenie od być może
najgorszego ojca, jakim jestem.
I znowu, kochanie, muszę się z tobą zgodzić.
MARIA: Proszę podać gościom szampana.
- Najlepsze życzenia, mimo wszystko. - Dziękuję, kochanie.
Jak się masz? Trzymasz się?
No to, kurwa, mamy gości. Psy jebane.
Mówicie tylko w obecności adwokata.
- Dobry wieczór, policja. - Najmocniej przepraszamy za najście.
Andrzeju Lański, jest pan aresztowany
w związku z podejrzeniem o udział w handlu ludźmi i w morderstwie.
A państwa aresztujemy za współudział.
ZAWIEJA: Hania, pójdź już na górę, ja zaparkuję.
[TAJEMNICZA MUZYKA]
Ja nie wiem, czy Molski mnie sprawdza, czy chce mnie wystawić...
Ale co?
Słowo się rzekło, trzeba ryzykować.
Zrobimy to tak.
Jeżeli przejmiesz te dziewczyny, wyślesz nam swoją lokalizację.
Ustawimy patrol policji na trasie. Jak będziesz przejeżdżał, zgarniemy cię.
Będzie to wyglądało jak rutynowa kontrola.
Załatwię tobie status świadka koronnego i ochronę dla ciebie i twojej rodziny.
- Aha. - Będziesz mógł zeznawać spokojnie.
Mnie zamkną, a to ścierwo Molski wyjdzie z tego cało, tak?
A kto tak powiedział? Ja nie odpuszczę tej sprawy.
Ja nic na niego nie mam. Ty też nie.
Ale najważniejsze jest teraz życie tych kobiet, tak czy nie?
Kaśka, w trzy godziny nie załatwisz świadka koronnego.
Jebać to. Po prostu zacznijmy działać.
Jak nie załatwię, to nie ma mojej zgody na tę akcję.
- Co? - Nie taki był plan.
Ale teraz taki jest.
[MUZYKA PEŁNA NIEPOKOJU]
DYŻURNY: Dzień dobry, panie komendancie.
Zapraszam.
Pietrzak, właśnie rozmawiałam z Radwanem.
Ma konkretne informacje dotyczące przerzutu dziewczyn.
Okej? Trzeba ściągnąć Budkę.
Ja właśnie jadę na komendę.
BUDKA: No?
To co to jest za sprawa niecierpiąca zwłoki?
Godzinę temu skontaktował się z nami Andrzej Radwan.
A co znowu?
Twierdzi, że kontener z dziewczynami został odnaleziony
i że to on będzie go przerzucał.
Czyli Radwan dalej jest w strukturach Molskiego.
Radwan działa na własną rękę. To jego prywatna inicjatywa.
Chyba nie muszę tłumaczyć, dlaczego to robi.
- Ufacie mu? - Tak. To jest mój kolega.
Ja za niego ręczę.
Radwan przekaże trasę, jeśli otrzyma status świadka koronnego.
Wtedy będzie zeznawał. Przerzut kobiet zaplanowany jest dziś w nocy.
Dobra. Potrzebuję więcej szczegółów. Proszę.
Niech mi pani opowie wszystko jeszcze raz.
[MUZYKA PEŁNA NIEPOKOJU]
- [PO ROSYJSKU] Dawaj, ruchy! - Ruszać się! Już!
[SYGNAŁ SMS-A]
- PRACOWNIK: Radwan! - No?
Jest problem. Na moje oko jednej brakuje.
Co ja ci na to poradzę? Dzwoń do Molskiego.
Dobra. Zamykaj to, ja muszę jechać.
Dobra, już, wchodź.
ZAWIEJA: Trepa!
Załatwiłam świadka koronnego dla Radwana.
Wie, gdzie są te dziewczyny. I chce nas do nich doprowadzić.
Czyli u Hani nie byłaś.
Nie no, byłam u Hani. Okej?
Tylko właśnie tam spotkałam Radwana.
A, no to gratuluję. Może się napijemy?
Za zdrowie twojego przyszłego partnera, kurwa?
Ale co ty robisz?
Grzebiesz w moich rzeczach, w moim biurku? Kim ty jesteś?
Myślałem, że jesteśmy zespołem.
Powiedz mi, jaką rolę ty pełnisz w tym zespole,
będąc cały czas w moim życiu?
W moim domu? Zajmujesz się Hanią. Hania cię uwielbia. Prawie jak ojca.
A ty, kurwa, święty jesteś? Za mnie zamiatasz moje brudy?
O co ci chodzi? Chcesz, żebyśmy byli razem?
- Nigdy nie próbowałeś mnie przelecieć. - Przelecieć? Kurwa.
Tak, przelecieć. Nigdy o tym nie myślałeś?
Nie przeszkadzam?
- Nie. - Dobra, dzieciaki, zaczynamy.
Lańskich przesłuchamy jutro rano.
Trepa, pilnuj techników. Dowody mają być niepodważalne.
- Zawieja, jedziesz z Szymańskim. - Tak.
Kawaleria właśnie podjechała.
Przelecieć, kurwa.
Halo? No cześć. Hania chce z tobą rozmawiać.
Czekaj, czekaj. Proszę.
No cześć, Haniu.
Ty pewnie chciałaś się dodzwonić do mamy, ale mama teraz jest zajęta.
A ja myślałem, że ty jesteś już w łóżeczku.
Jem naleśniki, ale właśnie zaraz kładę się spać.
TREPA: Mam nadzieję, że są przynajmniej tak dobre jak mamy.
Dobry wieczór.
No, no to super. To kolorowych snów.
Dobranoc. Kocham cię.
Yyy...
Ja ciebie też kocham, Haniu.
[MUZYKA PEŁNA NAPIĘCIA]
[SYRENA POLICYJNA]
[DZWONI TELEFON] - Radwan dzwoni.
- RADWAN: Zawieja. - Tak, jestem.
Mamy problem.
Transport ruszył wcześniej i mam eskortę. Jeden samochód.
Radwan, trzymamy się planu.
W Goleniowie skręcisz na drogę wojewódzką 111.
Na dziesiątym kilometrze zgarnie cię kontrola drogowa.
Za ile możesz tam być?
- Nie wiem, za pół godziny. - Zostało nam jeszcze 40 kilometrów.
ZAWIEJA: Słuchaj, powinniśmy się wyrobić.
Radwan, nie martw się, będzie dobrze.
Mam nadzieję, że pani kolega powie coś, co przyniesie przełom w śledztwie.
Bo jeśli nie, to ja zaczynam operację od zera. A pani będzie miała kłopoty.
Bez obaw. Radwan rozpracowuje Molskiego wystarczająco długo,
by mieć odpowiedzi na pana pytania.
[PISK OPON]
Co on, kurwa, robi?
[MUZYKA PEŁNA NAPIĘCIA NARASTA] Proszę otworzyć.
[SERIA WYSTRZAŁÓW]
[SMUTNA MUZYKA] ZAWIEJA: Nie!
Wezwijcie kartkę!
Radwan.
Nie... [RADWAN ODDYCHA Z TRUDEM]
Słyszysz? Zostań ze mną.
Patrz na mnie, patrz na mnie! Wszystko będzie dobrze.
[RADWAN DŁAWI SIĘ]
[TAJEMNICZA MUZYKA]
Napisy na zlecenie HBO HIVENTY POLAND i Fundacja Siódmy Zmysł
Opracowanie: Karolina Woicka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.