All language subtitles for T.T.S02E03.WEB.H264.RBB

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

[MUZYKA PEŁNA NAPIĘCIA]

Ja pierdolę, Kaśka, co to jest za burdel?

Jesteś kompletnie pijana. Jak ty masz zamiar go przesłuchiwać?

Trepa, zatrzymaj się. Proszę.

Źle się czuję.

[KASZLE]

Do samochodu.

Wiem, jak to wygląda, ale musieliśmy wkroczyć, musieliśmy dokonać...

Tłumaczyć się będziecie Szymańskiemu.

Zobaczyliśmy podejrzanego w klubie i podążyliśmy za nim.

No i?

Wiedziałeś o Radwanie?

Nie.

To co on tam, kurwa, robił?

Dobra. Masz jakieś 20 minut, żeby uratować sobie dupę,

zanim Szymański tu przyjedzie.

Idź i pogadaj z Radwanem.

Tylko wyłączcie kamerę.

Brawo.

Powiem ci...

Orzeszka?

Powiesz coś?

Co ty tam, kurwa, robiłeś?

Jesteśmy sami.

Dasz mi...

kurwa, cokolwiek?

Jesteś pod przykrywką, tak?

Hm?

Nieoficjalnie?

Wyrzucili mnie ze służby. Potrzebowałem roboty.

U Molskiego?

Dobrze płaci.

Radwan.

Ja widziałam te nagrania.

Twoje i Wojtka z tymi dziewczynkami.

I przez tę całą akcję Wojtek strzelił sobie w łeb.

A teraz ty dla niego tak po prostu pracujesz?

[NIEPOKOJĄCA MUZYKA]

Dobra. Oliwier Galewski.

Co o nim wiesz?

Hm?

Młody chłopak, zginął w porcie. Niewinny.

Słucham.

Jesteś pijana. Nie jestem pewien, czy powinnaś przesłuchiwać ludzi.

Kaśka, wszystko dobrze?

Co?

Idą. [PUKANIE W SZYBĘ]

Co wy tu odpierdalacie?

Właśnie zaczynamy.

Tak?

A mi się wydaje, że właśnie skończyliście.

ZAWIEJA: Jak długo dla niego pracujesz?

Od jak dawna jesteś kierowcą Molskiego?

Naszą ostatnią sprawę pamiętasz?

Córeczkę Kosińskiej. Wszyscy myśleli, że nie żyje.

- Tylko ty nie przestałaś jej szukać. - Dobra, kończymy.

Zawieja, wychodzisz.

Ty zostajesz.

[KOBIETA ŚPIEWA SMUTNĄ PIOSENKĘ]

PIETRZAK: Zobaczyli podejrzewanego o morderstwo.

Zachowywał się dziwnie. Mieli prawo go śledzić.

SZYMAŃSKI, Z IRONIĄ: I dokonać tego spektakularnego zatrzymania?

- PIETRZAK: Molski wyciągnął broń. - SZYMAŃSKI: No tak.

W tym klubie znaleźli się przez przypadek.

- Piliście? - Nie, ja prowadziłem.

Dlaczego nie rozpytaliście go w klubie?

No bo potrzebowaliśmy dalszych dowodów.

- Obserwacja była jedynym wyjściem. - Mhm.

Rozumiem, że ktoś wydał zgodę na tę akcję?

Rozmawialiśmy przez telefon. Dałem im zielone światło.

Jest po tej rozmowie jakiś ślad?

Se, kurwa, sprawdź.

Wykonywali swoją pracę.

Rano przesłuchamy zatrzymanych.

Wezwiemy prokurator okręgową. Jak są podstawy, postawimy zarzuty.

Dobrze. Podczas następnego przesłuchania radzę nie wyłączać kamery.

Słuchaj...

- To wszystko? - PIETRZAK: Tak.

Do widzenia.

Ten Radwan, kurwa... On chciał mi coś powiedzieć. Rozumiesz?

Ta, ta.

Nie, ale serio.

On podczas tego przesłuchania chciał mi coś powiedzieć.

Jego dyscyplinarka. Przejrzyj sobie.

Sprawdź, czy warto mu wierzyć, czy nie.

Ja jadę do domu. Podwieźć cię?

Tak? Nie?

Na razie.

No i co, młody?

Dali ci ogon.

Wiem.

Przepraszam.

Nie zauważyłem, i...

A z tym kontenerem to o co chodzi?

Nie interesuj się.

[SMUTNA MUZYKA]

Janka wypisują dzisiaj ze szpitala.

O 16.00. Ogarnęłam ci to specjalne łóżko.

Hanię odbiorę ze szkoły.

Przywiozą go karetką, tylko ktoś musi być przy wypisie.

Ja się nie rozdwoję.

Podasz mi ręcznik?

I śniadanie masz gotowe, chodź.

- Kawę chcesz? - Tak, poproszę.

ZAWIEJA: Hania.

- Hania, wstań. - Mama?

Mhm.

Chodź na śniadanie.

I daj buziaka.

- Dzięki. - Słyszałaś, co ja do ciebie mówię?

Tak, słyszałam, że o 16.00 wypisują Janka ze szpitala,

i że ty się nie rozdwoisz.

No wymyślę coś. Pojadę po niego.

- Co? - Postarzałaś się.

Dzięki, mamo.

Ty za to jesteś coraz młodsza.

Ja też cię kocham.

Mhm.

[PRZYGNĘBIAJĄCA MUZYKA, SKRZEK MEW]

PATOLOŻKA: Roztrzaskane kości czaszki.

Wielonarządowe uszkodzenia wewnętrzne.

Pęknięta śledziona. Trzy pęknięcia wątroby.

Złamane żebro, które przebiło płuco.

Praktycznie nie miał szans, żeby przeżyć.

Mógł zostać pobity?

Przyczyną mógł być tylko upadek.

Mógł spaść z kontenera? Dwa, cztery metry?

Poziom uszkodzenia czaszki wskazuje, że musiał upaść z większej wysokości

na bardzo twarde podłoże.

Mógł zlecieć z dźwigu portowego.

Tam jest betonowe podłoże.

A ja go znalazłam przy kontenerach, a to jest 15 metrów dalej.

Ktoś go musiał przeciągnąć. To jest możliwe.

Najpierw został pobity, a potem zepchnięty.

Ma świeżo złamany nos, liczne poszarpania na ciele.

Ale bez żadnego DNA pod paznokciami.

Czyli się nie bronił?

Nie.

[SMUTNA MUZYKA]

[SYGNAŁ OCZEKUJĄCEGO POŁĄCZENIA]

TREPA: Cześć. Zostaw wiadomość. [SYGNAŁ]

Trepa, oddzwoń, jeżeli możesz.

ZAWIEJA: Molski przystawił Lańskiemu broń do głowy.

SZYMAŃSKI: Nie przyznał się. Marek trzyma jego stronę.

- Ale zabezpieczyliśmy tę broń. - Jest legalna.

Należy do klubu strzeleckiego.

- A pieniądze? 50 tysięcy złotych? - Mieli zaległą fakturę na taką kwotę.

To zapytajmy go o wieczór, kiedy zginął Oliwier.

- Powie, że był z Lańskim. - Technicy sprawdzą telefon.

Nic nie znajdą. Gość jest cwany. Wie, jak działamy.

- Po prostu go tak puszczamy? - Oszczędzamy sobie wstydu.

My go zatrzymaliśmy w sprawie morderstwa

i chyba my decydujemy, tak czy nie?

Nie. Pan nadinspektor ma rację. Nic na niego nie mamy.

Mam dziwne wrażenie, że chronisz tego gościa.

Mocne słowa.

Nie wiem, czy potrzebne.

ZAWIEJA: Dzisiaj rano dostałam raport z wynikami sekcji.

Byłam tam.

Wygląda na to, że nie był to nieszczęśliwy wypadek.

Oliwier został zepchnięty z dźwigu,

zaciągnięty między kontenery i tam porzucony.

BUDKA: Ale co pani sugeruje?

ZAWIEJA: Ktoś musiał się dowiedzieć o tym, że z nami współpracuje.

BUDKA: Ale kto? Lański?

PIETRZAK: Lański nie.

Nie zamordowałby chłopaka na swoim terytorium.

- Poza tym to nie w jego stylu. - ZAWIEJA: Ale w stylu Molskiego.

To Molski zleca Lańskiemu przerzut ludzi.

Jeżeli dowiedział się, że chłopak sypie, to po prostu go wyeliminował.

Prosiłam, żeby ściśle trzymała się pani regulaminu.

Kilka godzin później, pod wpływem emocji i alkoholu,

dokonała pani bezpodstawnego zatrzymania.

Śledziłam podejrzanego o zabójstwo.

Molski się napatoczył.

Od początku mówiłam, że te sprawy się łączą.

To nieistotne.

Istotne jest to, że nie mamy nic. I musimy ich wszystkich zwolnić.

Dacie mi przesłuchać Marka, to tak nie będzie.

Nie pozwolimy.

Ponieważ Marek Lański nie chce zeznawać bez adwokata.

Nie mam nic, co mogłabym przedstawić w sądzie.

- Porozmawiam z Radwanem. - Zawieja!

Powinnaś zostać zawieszona.

Postanowiliśmy wspólnie z panią prokurator,

że jeśli przejdziesz testy psychologiczne,

będziesz mogła wrócić do sprawy.

Gdzie jest Trepa?

Nie wiem.

Przestań się łamać tymi testami. Przeciągnę to jakoś.

Musiałem coś dać Budce, żeby się odczepiła.

Okej.

Co myślisz o Radwanie?

Gadałem z dowódcą jego oddziału.

Mówił, że facet się zatracił. Musiał go wypieprzyć.

Nie działa pod żadną przykrywką.

Zatrudnił się u Molskiego dla zabawy? Nie wierzę.

- Chciał mi coś powiedzieć. - Zostaw to. Dobrze ci radzę.

Nawet jeśli działał sam, już jest spalony.

- Skup się na sprawie Oliwiera. [PUKANIE]

Przepraszam. Zawieja, myślę, że to ważne.

Z raportu ochrony wynika, że Galewski opuścił teren portu

tuż po 24.00, a nie po 20.00, jak ci zeznał.

Mhm. Dziękuję.

No widzisz? Masz co robić.

Portfel, kluczyki, pasek, łańcuch,

plecak.

Co jest? Gdzie są moje pieniądze?

Zostają w depozycie. Do wyjaśnienia ich pochodzenia.

W jakim, kurwa, depozycie? To są legalnie zarobione pieniądze.

- Powie mu coś pani? - To nie jest mój problem.

Kurtka. Podpisz.

Kurwa. Ojciec mnie zajebie.

Nie wiem, kto cię zajebie, gdzie i kiedy,

ale jak mi nic nie dasz, będziesz następny.

Jedyne, co mogę pani dać, to całusa.

Bardzo zabawne.

- Uratowała mi pani życie. - Ojciec ci kazał zawieźć pieniądze?

Niech się pani odpierdoli od mojego ojca.

Marek, ej, pogadajmy.

Zapraszam do mojego klubu. Pogadamy sam na sam.

MAREK: Szmaciarze pierdoleni.

- I co? Sprułeś się? - Jebani kasę zabrali.

Świetnie.

Słuchaj.

Hej.

Jest problem.

No. Jest.

- O 16.00 wypisują Janka ze szpitala. - Mhm, no i?

Trzeba jechać do Galewskich, bo Galewski skłamał.

- Był w dokach do rana. - To jadę do Galewskich, a ty do Janka.

- Ja muszę do nich jechać. - Dlaczego?

- Bo to jest moja sprawa. - Aha, to jest twoja sprawa.

A ja myślałem, że ja też jestem policjantem.

A widzę, że jestem do czegoś innego.

- Zawieja, no to jedź, jedź! - Nie no, Trepa, kurwa...

[SYGNAŁ OCZEKUJĄCEGO POŁĄCZENIA]

- TREPA: Halo? - Trepa, no nie obrażaj się.

- To nie miało tak zabrzmieć. - Nie obrażam się.

Ale wyszło, jak wyszło.

To co teraz zrobisz?

No jak to co robię? Jadę do Janka, tak jak mi kazałaś, nie?

Okej.

Słuchaj, Trepa, ta sprawa z Radwanem nie daje mi spokoju.

Myślę, że po prostu powinnam do nich pojechać.

- Gdzie? Do kogo? - Do Radwana i do Zośki.

Myślę, że to jest jedyny sposób, żeby złapać z nim kontakt.

Moje zdanie na ten temat znasz.

Ja uważam, że pakujesz się w kolejne kłopoty,

ale jeśli tak czujesz, to jedź.

Dzięki.

Nie ma za co.

Jeszcze jakoś mogę ci pomóc?

- Nie. - TREPA: No to...

- pa. [SYGNAŁ PRZERWANEGO POŁĄCZENIA]

[PRZEJMUJĄCA MUZYKA]

- Cześć, chłopaki. - O, hej, ciociu!

- Jest mama? - Poszła do sklepu na zakupy.

- A wpuścicie mnie? - No pewnie.

No proszę.

- Siema, chłopaki. - Siema.

- Jak tam? Głodni? - Tak.

Zaraz wam zrobię kanapki. Zawołam was.

- Cześć. - Hej.

[GŁOŚNE WIERCENIE]

Panowie! Panowie!

Przestańcie. Chorego wieziemy.

JANEK, BEŁKOTLIWIE: Ja... ja... dam radę...

[JANEK STĘKA]

[JANEK POJĘKUJE]

JANEK: A, kurwa!

A, kurwa!

A, kurwa!

Ach...

- RATOWNIK: Podniosę nogę. - JANEK: Kurwa!

RATOWNIK 2: Tylko pomożemy. Nic złego nie zrobimy.

Kurwa.

- Teraz przerzucimy pana na łóżko. - JANEK: Dam se radę.

A, kurwa!

- Cześć, Haniu. Co słychać? - Dobrze.

- Dobrze się masz? - Tak.

- Dziadek trochę krzyczy, co? - Tak.

Wiesz, to, co dziadkowi się stało,

spowodowało w jego mózgu pewne blokady,

i dziadek nie może mówić, poruszać się w pełni.

- Dziadkowi zostało jedno słowo. - Jakie?

- Ja nie mogę powiedzieć. - Powiedz.

- To jest takie, kurwa, brzydkie słowo. - Właśnie powiedziałeś.

- Ja takiego, kurwa, słowa nie używam. - Znowu.

Tobie nie wolno tak mówić, dobra?

- Tak. - Ładnie się wysławiaj, nie jak dziadek.

A gdzie będę miała teraz swój pokój?

Nie wiem, ale coś z mamą wymyślimy.

Słyszałam, że Radwana wyrzucili z policji.

Więc przyszłam zobaczyć, co u was, jak się trzymasz.

Nie wiem, co ci mam powiedzieć.

Jest tak jak zwykle.

Zaczął pić. Ćpać.

To go wyjebali.

Proste. Jest uzależniony.

- A mieszka z wami? - Nie.

Znalazł jakąś robotę. Czasami się pojawia, żeby odwiedzić chłopaków.

Ale tak jest nam lepiej. Ja zarabiam pieniądze. Ja spłacam dom.

A wiesz, gdzie jest i dla kogo pracuje?

Nie.

I mnie to nie interesuje.

Chłopaki! Kanapki!

Przynajmniej teraz mają normalne życie.

Bez ojca, który ich ciągle zawodzi.

Ale czasami wpada pewnie, nie? Zobaczyć chłopców...

jakoś?

[CICHE PIKNIĘCIE] - Ja pierdolę.

SYN: Włącz to, włącz to, włącz to!

Gracie czy jecie?! Bo zaraz to wszystko wyrzucę przez okno!

Zosia, słuchaj. Mam sprawę.

W porcie. Handel ludźmi. Młody chłopak został zamordowany.

Nie wiem, czy Radwan jest w to zamieszany.

Muszę się z nim skontaktować.

Jesteś tak samo uzależniona jak on.

- Zosia. - Najlepiej będzie, jak już pójdziesz.

Zośka, błagam.

Powiedz mu, że tu byłam, i żeby się ze mną skontaktował.

No to na razie.

Chyba ty mi powiedziałaś, żeby mu dać drugą szansę, nie?

Wy się nigdy nie zmienicie.

[PRZYGNĘBIAJĄCA MUZYKA]

[ODGŁOS SZLIFIERKI]

Dobry wieczór! Panie Stanisławie!

Dobry wieczór.

Przepraszam, ale muszę jeszcze raz uzgodnić,

do której godziny pan tutaj był.

W tamtą noc.

- Do 19.00. - Na pewno?

- Tak. - Ja rozumiem, że były emocje,

i jakiś szczegół mógł umknąć.

Bo tak się składa, że mamy nagranie z monitoringu ze stoczni, więc jak było?

Pani pójdzie ze mną.

Poszedłem wtedy do Lańskiego, do firmy.

Pogadać o pieniądzach.

Jestem im winien pieniądze. Sporo pieniędzy.

A za co?

Pożyczyłem od nich pieniądze, żeby rozwijać naszą firmę.

Wtedy Andrzej siedział jeszcze w więzieniu. Jak wyszedł,

chciał, żebym mu oddał wszystko. Nie miałem z czego.

- Czemu nic nie mówiłeś? - Do niczego nie doszło.

Nie było żadnej rozmowy.

Lański nie przyszedł. Siedziałem tam jak pacan.

W dniu śmierci rozmawiałaś z moim synem.

Pracownicy cię widzieli. Czego od niego chciałaś?

Wasz syn był częścią śledztwa, które jest teraz prowadzone.

ELA: O czym ty mówisz?

- Jakiego śledztwa? Wiedziałeś o tym? - Rozmawiałam z nim wtedy.

Mówiłam mu, jaka jest jego sytuacja. Chciałam go z tego wyciągnąć.

To ci się, kurwa, nie udało, wiesz?

Dlaczego mi nie powiedziałaś? Ja jestem matką. Mogłam mu pomóc.

Zrozum, nie mogłam. Był pełnoletni.

Robię wszystko, żeby znaleźć osobę, która to zrobiła.

I tutaj go szukasz? Źle trafiłaś.

Znajdź go. Słyszysz? Rusz dupę!

Nienawidzę cię, rozumiesz? Nienawidzę cię.

- Przestań! - Przestań.

ELA: Nienawidzę cię! Nienawidzę cię, rozumiesz?!

[SMUTNA MUZYKA]

Kurwa mać.

Ja pierdolę.

[TREPA ZIEWA] - "...urządzić się w opuszczonym domu

przy dawnej kopalni. Trudno by..."

- Śpią. - Czemu ty to wszystko robisz?

Nie marnuj sobie życia. Dzieciaku.

Ja nie mam wyboru, a ty masz. Kasia nie jest...

[DZWONI TELEFON] - Kasia.

No? Halo?

No hej, jak tam u was?

TREPA: Dobrze, dobrze.

Ty jak? Dowiedziałaś się czegoś o Radwanie?

Nieszczególnie, oprócz tego,

że nie mieszka z rodziną, przynajmniej oficjalnie.

Zośka nie była zachwycona z mojej wizyty, więc nie chciała gadać.

Ale potem pojechałam do Galewskich.

Tam się dowiedziałam, że Galewski pożyczył kasę od Lańskiego.

Wtedy został dłużej w dokach, bo mieli się spotkać,

ale Lański nie przyszedł.

- A ty gdzie jesteś? - No...

Ja jeszcze mam kawałek do domu.

A co?

A kiedy będziesz?

Bo ja się chyba będę zbierał.

ZAWIEJA: No dobra. Niebawem będę.

To idź. Dzięki.

Dobra.

[TAJEMNICZA MUZYKA]

[WYCIE SYREN]

[MUZYKA PEŁNA NIEPOKOJU]

Coś spierdoliłam tym zatrzymaniem, tylko nie wiem co.

Jak się dowiedziałem, że Molski znowu przerzuca nieletnie,

to nie mogłem tego tak zostawić.

Zrobiłem wszystko, żeby mnie wyjebali.

Widziałam twoje akta. Działasz na własną rękę?

- Tak wyszło. - Ja pierdolę.

- Jestem to winien Wojtkowi. - Nic nie jesteś winien.

A Zośkę i chłopaków masz w dupie?

Czego nie rozumiesz? Tę sprawę trzeba doprowadzić do końca.

Chcesz być w tym sam?

Co? Bo jesteś jedyną osobą, której ja mogę zaufać.

Jeżeli ty mi zaufasz i dasz mi coś na niego,

to złapię Molskiego, a ty nie trafisz do pierdla i będziesz wolny.

Ta, wolny.

Nie no, ja jestem wolny, popatrz.

Okej.

Te dziewczyny z kontenerów wciąż gdzieś tu są.

Na jednej z nich wyjątkowo zależy Molskiemu.

Ten chłopak, który zginął, musiał gdzieś je ukryć.

Jak będę wiedział coś więcej, dam ci znać, okej?

[MUZYKA PEŁNA NAPIĘCIA]

[TAJEMNICZA MUZYKA]

Napisy na zlecenie HBO HIVENTY POLAND i Fundacja Siódmy Zmysł

Opracowanie: Karolina Woicka

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.