Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Mam nadzieję, że to działa.
Kurwa, Radwan.
- [PO ROSYJSKU]: Znasz rosyjski? - Tak.
Ile masz lat?
[CHLIPANIE]
- RADWAN: Ja pierdolę. - [PO ANGIELSKU] Pomóżcie nam.
- MOLSKI: Myślałem, że ty masz żonę. - WOJTEK: A mam.
[ŚMIECH] - MOLSKI: Siadajcie.
Która jest najfajniejsza?
Która jest w twoim guście, Wojtusiu? No serio, która?
Którą wybierasz?
- WOJTEK: Mało rozmowne są. - MOLSKI: Nie po to tu są. Wybieraj.
- Nie chce mi się ruchać. - Nie pytam, czy ci się chce.
Powiedziałem, żebyś wybrał jedną. Ty też, Radwan.
- RADWAN: Nie po to tu przyszliśmy. - MOLSKI: A po co?
RADWAN: Żeby się dogadać, co dalej.
MOLSKI: Nie. Przyszliśmy tutaj, bo jesteście, kurwa, jebanymi psami,
które chcą mojego hajsu, i chcą zostać moimi dziwkami.
A wiecie, co jest najgorsze w dziwkach? Że potrafią cię wyruchać.
RADWAN: Nikt cię nie chce wyruchać. Wyluzujmy się, napijmy.
MOLSKI: Jakie "wyluzujmy się"?
- Jesteście ze mną czy z psiarnią? - WOJTEK: Z tobą.
MOLSKI: To jak mówię, że ruchacie kurwy, to ściągacie gacie.
Muszę mieć zabezpieczenie. Chodźcie tu!
MĘŻCZYZNA PO ROSYJSKU: Szybko! Szybko!
Rozbierajcie się!
Wojtuś, idziesz na pierwszy ogień? Tam jest kibel, jak się wstydzisz.
A ja tu wszystko będę nagrywał.
Na pamiątkę.
No przecież widzisz, każda przedszkole skończyła.
Chodź ty.
Tę ci wybrałem. Najmłodsza.
Dla potomności.
Te, Radwan!
Masz którąś wybrać. Bo ja ci wybiorę.
Wiktor Molski.
Powiązany z rosyjskimi handlarzami ludźmi.
Przerzucał setki kobiet rocznie.
Mój mąż Wojtek i jego partner Radwan
rozpracowywali go w ramach działań operacyjnych policji.
Z Molskim znali się z osiedla.
Wiedział, że są policjantami. Chciał to wykorzystać.
Przez jakiś rok ich zwodził.
Zapadali się w coraz większym gównie, udowadniając swoją lojalność.
Cały czas
dostarczali informacje, które również trafiały do was.
Informacje o znikomej wartości operacyjnej.
Sprawy z pani mężem zaszły za daleko.
Otrzymał rozkaz, żeby się wycofać, którego nie wykonał.
Po czymś takim miał się wycofać?
Pani aspirant, ja znam te materiały. Są w naszym archiwum.
Zróbmy tak.
Pani poprowadzi sprawę tego zabójstwa, a Molskiego zostawi nam.
Ale te sprawy się łączą.
Molski współpracuje z Lańskim. Przez Molskiego handel wrócił do portu.
I to Oliwier dał nam cynk, i za to zginął. To proste.
Dobra, to może inaczej.
Pracujemy osobno, ale jeżeli podczas operacji natrafimy na coś,
co może być pomocne w pani śledztwie, damy znać.
Ale liczę na wzajemność.
Może tak być?
Zawieja. Czy to jest jasne?
[KOBIETA ŚPIEWA SMUTNĄ PIOSENKĘ]
W najgorszych koszmarach nie sądziłam, że Wojtek musiał zrobić coś takiego.
Nic mi nie powiedział. Był w tym zupełnie sam.
To nie jest tak do końca. To były działania operacyjne.
Byli tam inni. Miał wsparcie. Był tam Radwan. To...
Ale Radwan jest inny. Radwan jest bardziej gruboskórny.
A i tak go to wszystko dojechało.
Po tym, jak Molski zmusił go do gwałtu na nieletniej,
Wojtek stał się pusty.
Tak się skończyła bliskość między nami.
Tylko nie bierz tego na siebie, dobra?
To nie jest twoja wina, Kaśka.
Trepa, akurat poczucie winy to moja specjalność.
Dzień dobry.
- Cześć, Zuzia. - Dzień dobry.
- Jest Elżbieta? - Tak. Jest na górze.
- Mogę? - Proszę bardzo.
Chodź, Zuzia, zrobię ci śniadanie. Zapraszam.
ELA: Proszę.
Tak mi przykro.
[PŁACZLIWIE] Prosiłam go, błagałam, żeby tam nie łaził.
Gdzie?
Do tego klubu młodych Lańskich.
- Myślisz, że mógł mieć tam wrogów? - Nie wiem, Kasiu.
Nie wiem. To był dobry, wrażliwy chłopak.
Rozumiesz?
Tak.
- Proszę bardzo. - A mleko?
Mleko jeszcze, właśnie.
Jedz. Smacznego, kochanie.
Może przejdziemy do pokoju? Tam swobodnie porozmawiamy.
Wie pan, Zuzia jeszcze nic nie wie.
Nie wiemy, jak jej powiedzieć.
Niech pan siada, proszę.
Muszę niestety zadać panu kilka pytań
dotyczących Oliwiera.
Kiedy pan go widział po raz ostatni? Co robił? Gdzie był?
Czy miał jakichś wrogów?
To był dobry dzieciak, a młodzi Lańscy po prostu mu imponowali.
Te skurwysyny go wciągnęły w to gówno.
Przecież tam wszystko było.
Były kurwy, była gorzała, narkotyki były. Ja wiem, że oni ćpali.
Tyle razy prosiłem, żeby tam nie chodził do tego klubu, kurwa.
ELA: Cały dzień był u nas w pracy.
Ja wyszłam wcześniej, bo chciałam odebrać Zuzię.
Skończył jak zwykle, koło 18.00.
Przebrał się w normalne ciuchy...
i wyszedł.
- Zresztą miał iść do Lańskich. - Do Lańskich?
Staszek mówił, że...
że Oliwier wyszedł z firmy około 19.00.
No ale co on tam może wiedzieć? Siedzi co noc w warsztacie,
udaje, że pracuje, a tak naprawdę chleje.
Zasrani Lańscy. To wszystko przez nich.
Oliwier pracował u Lańskich, prawda?
Tak, dorabiał tam.
U mnie na pewno by tego nie zarobił, co u nich.
Od pewnego czasu mamy problemy finansowe.
Jak stary Lański wyszedł z więzienia, to Staszek się załamał.
Dlaczego?
Bo stary Lański
robił wszystko, żeby przejąć naszą firmę.
Nachodził nas, nagabywał.
Pytał.
Kurwa, terroryzował. Ja się nie chciałem zgodzić.
No, to teraz...
Uważa pan, że
Lańscy mogą mieć jakiś związek ze śmiercią syna?
Panie, umówmy się, że ja tego nie powiedziałem, dobrze?
Był w nich zapatrzony. A teraz...
Ela.
Obiecuję ci, że zrobię wszystko,
żeby znaleźć winnych śmierci waszego syna.
Pan długo siedział jeszcze w dokach?
Nie wiem no, skończyłem tam chyba o 20.00 albo o 21.00.
Przebrałem się też, zamknąłem firmę, no i...
I wróciłem do domu.
[TAJEMNICZA MUZYKA]
ZAWIEJA: Jak dotąd podejrzewamy tylko, że denat Oliwier Galewski
opuścił port o godzinie 19.00 z Markiem Lańskim.
Podejrzewamy, że Andrzej Lański i jego firma
ma współudział w przerzucie kobiet,
i że robi to na zlecenie Wiktora Molskiego.
Wiktorem Molskim zajmuje się Szymański z CBŚ.
Nie są znane okoliczności śmierci Oliwiera.
Nie przeszkadzajcie sobie. Proszę bardzo.
Kontynuuj, Zawieja.
Proszę.
W każdym razie, znaleźliśmy go o 23.00.
Zmarł w szpitalu.
Ja z Trepą przesłuchamy Andrzeja Lańskiego,
który tego wieczoru był na meczu Pogoni,
ale taki przedział czasowy nie zwalnia go z podejrzeń.
Chcę dokładnie wiedzieć, kto był w porcie tamtego wieczoru,
a Wiktor Molski...
Proszę, żebyście ustalili, od jak dawna jest w Szczecinie,
z kim się zadaje...
i gdzie przebywa.
To wszystko, dziękuję.
Znasz prokurator okręgową Barbarę Budkę?
Tak. Pani badała sprawę śmierci mojego męża.
No. A teraz pani prokurator nadzoruje nasze śledztwo.
Szymańskiego interesuje wyłącznie zamknięcie całej trasy przerzutowej.
Nie obchodzi go jeden kontener z kobietami albo zamordowany chłopak.
A mnie obchodzi.
Szymański gotów jest dać się wymknąć mordercy Galewskiego,
jeżeli to pomoże jego sprawie.
Dlatego, jeżeli będzie blokował śledztwo,
proszę od razu przyjść do mnie.
I ściśle trzymać się regulaminu, żeby nie dać mu pretekstu. Jasne?
Tak.
Ja widziałam te nagrania.
Pani mąż przeszedł piekło.
Ale odpowiedzialny za to jest jeden z naszych głównych podejrzanych.
Ja potrafię być obiektywna.
Chcę mieć pewność, że pani sobie poradzi.
Mam nadzieję, że pani nie zawiodę.
Świetnie.
[MUZYKA PEŁNA NIEPOKOJU]
[DZWONEK DO DRZWI]
Nie słyszysz, że domofon dzwoni?
Słucham.
Dzień dobry, policja. Młodszy aspirant Krzysztof Trepa.
My do pana Andrzeja Lańskiego. Zastaliśmy go?
LAŃSKI: Kurwa.
Policja do ciebie.
Wpuść ich.
TREPA: Niezła chata.
Powiedz mi, co ja takiego złego w życiu zrobiłem?
A, już wiem.
Poszedłem do policji.
ZAWIEJA: Dzień dobry.
Proszę.
Jesteśmy w sprawie morderstwa Oliwiera Galewskiego.
Mamy kilka pytań.
- MARIA: Podać coś do picia? - Nie, dziękuję.
Dla mnie wody. Proszę, zapraszam.
Oliwiera Galewskiego znał pan ile? Z 15 lat?
Od takiego. Prawda, kochanie?
MARIA: Tak.
Przyjaźnił się z Markiem od pierwszej klasy.
LAŃSKI: W piłkę w naszym ogrodzie czasem graliśmy.
Fajny dzieciak.
Od jak dawna pan go zatrudniał?
Byłem na przymusowym urlopie przez ostatnie kilka lat.
Moja żona i synowie wspaniale poprowadzili firmę.
Przyjaźnili się, to dali mu dorobić.
Czyli to państwa synowie go zatrudnili?
A jego ojciec to staroświecki nudziarz.
Kazał chłopakowi pracować w upadającej firmie.
- Przestań, Andrzej, no... - Taka jest prawda.
Swego czasu żona chciała im pomóc.
Chcieliśmy ich wykupić, ale się nie zgodził.
Strasznie uparty.
Czyli Oliwier Galewski dorabiał u państwa
przy przeładunku?
To znaczy różne rzeczy robił.
Głównie pomagał prowadzić klub Markowi.
Zasrane dzieciaki. Myślą, że są facetami, a to tylko chłopcy.
To chyba nie był dobry pomysł z tym klubem.
Pili wódkę, za dużo chcieli poderwać dziewczyn,
za mało używali mózgu.
Kto wie, co oni tam nawywijali, komu zaleźli za skórę.
Teraz boję się, że jeden z moich synów mógłby być następny.
No właśnie.
Wiktor Molski.
Może o nim porozmawiamy?
Duży gracz.
Elektronika i podzespoły z Azji. Dużo teraz tego schodzi.
Interesowały go usługi logistyczne, transport.
Tym zajmuje się moja firma. Jeden z naszych kontrahentów.
TREPA: Realizował pan dla niego transport wczoraj w nocy?
Proszę pana, jesteśmy dużą firmą. Realizujemy różne kontrakty.
Wszystkie dokumenty są w firmie, można sprawdzić.
Wczorajszy wieczór spędził pan z Wiktorem Molskim na meczu.
Z każdym kontrahentem chodzi pan na mecze,
a potem na kolację?
Z każdym.
To jest biznes. Chyba pani rozumie.
Potem wróciłem prosto do domu. Do żony.
ZAWIEJA: I żona to pewnie potwierdzi.
Tak, potwierdzam.
Coś jeszcze?
Odprowadź państwa.
- ZAWIEJA: Mogę jabłko? - Na zdrowie.
Dziękuję.
[PONURA MUZYKA]
Apartament 2109.
O! No co za niesamowity zbieg okoliczności. Zobacz.
Paweł Lański.
TREPA: No, w takim miejscu mieszkać, powiem ci...
ZAWIEJA: Cicho.
PAWEŁ: To ja dostaję wpierdol, a ty siedzisz na dupie!
MAREK: Kurwa, co się z nim stało? Powiedz mi!
- MAREK: Kto tam? - Funkcjonariusze policji.
Dzień dobry. Aspirant Katarzyna Zawieja, młodszy aspirant Krzysztof Trepa.
- Czego, kurwa, chcecie? - Po co od razu takie brzydkie słowa?
Jesteśmy tu w sprawie śmierci Oliwiera Galewskiego.
Możemy wejść?
Proszę.
Dziękujemy.
Z tego, co kojarzę, to panowie są braćmi, prawda?
- Tak. - Ale to pan się przyjaźnił z Oliwierem?
Ta.
I kiedy po raz ostatni go widziałeś?
Wczoraj wieczorem. Poszliśmy na kilka piwek.
Nie musisz więcej mówić.
No i co było dalej?
Poszliśmy na kebab, bo byłem głodny.
Wpadło kilka koleżanek.
Imiona, nazwiska tych dziewczyn?
Nie wiem. Baśka, Kaśka i Agatka.
- Agatka chyba jeszcze jest. - Dobra, już, ty! Aktor!
Przyjechaliście tutaj razem z dziewczynami i Oliwierem?
Oliwier był zmęczony jakiś i zamulał,
i nie miał siły na melanż, więc mu odpuściłem, ale...
jakbym go pewnie wziął, toby się mogło to inaczej skończyć, nie?
[Z IRONIĄ] O, jakie wzruszające. Co to był za kebab?
Mięsny.
Bez żartów, dobrze?
Śmieszy cię to? Na jakiej ulicy był ten kebab?
- Na Kościuszki. - O której godzinie tam byłeś?
Nie wiem. 8.00, 8.30, 9.00. Coś takiego.
Rano czy wieczorem?
- Rano, po joggingu. - Znowu śmiesznie.
Sporo tu macie kasy. Skąd te pieniądze?
Prowadzi klub, więc się sporo gotówki przelewa.
I te pieniądze są z klubu, tak?
Tak. To właśnie powiedziałem.
- A on może odpowiedzieć za siebie? - To jest gotówka z klubu.
Okej.
Słuchajcie, niestety skończyła nam się kawa, więc...
Nie mam więcej pytań.
Współczuję straty kolegi.
Do widzenia.
[PONURA MUZYKA]
[W TLE: MUZYKA LUDOWA]
Dobry wieczór.
Monitoring działa? Potrzebujemy materiału sprzed 48 godzin.
- Może pan udostępnić? - AHMED: Tak, zaraz.
Dziękujemy.
Zamontowałem kamery, bo dwa razy mi już lokal poniszczyli.
Tak koledzy doradzali wasi.
- Tak. - Tu są nagrania sprzed kilku dni.
Dobra, dzięki.
- No dobrze. - No, no, no, dalej.
No to...
- No, to tu... - Wchodzą.
Są i koleżanki.
TREPA: Ta.
No i wyszli.
Oliwier poszedł do domu.
No to wszystko się zgadza.
Jak na razie.
O, stop.
- Samochód Pawła Lańskiego? - Aha.
No i jest i on.
Patrz, patrz, patrz.
ZAWIEJA: Noż kurwa. Ciekawe, gdzie pojechali.
Poproszę chłopaków, żeby sprawdzili monitoring z okolicy.
Braciszkowie, kurwa mać. Każdego trzeba będzie podejść osobno.
Chyba tak.
Panowie, musimy zabezpieczyć te nagrania.
TREPA: Kurde, głodny jestem. Mogliśmy zjeść tego kebaba.
Trzeba było zamówić, tobyś zjadł.
Ale wiesz, jakie to jest? Niezdrowe.
Oj, powiem ci...
czarne chmury się nad tym Pawełkiem zbierają.
I po co skłamał, co? Co ukrywa?
Jak na razie to on jest głównym podejrzanym w tej sprawie.
Pierwsza rzecz, którą powinniśmy jutro zrobić, to go namierzyć.
Dobra, wysadź mnie w centrum.
Ja muszę wrzucić jakiegoś kebsa. Trudno. Jakoś to strawię.
GOSIA: Dużo masz tych stałych zębów?
- HANIA: Hm... Osiem. - Osiem? Wow.
Dokładnie tak.
- Hej. - Jak się czuje dziadek?
Dziadek czuje się dobrze.
To dzięki tobie.
- Byłaś bardzo, bardzo... - Dzielna i mądra.
Dzięki tobie żyje.
Umyłaś ząbki?
- Tak. - Nie!
Nie chcę spać sama.
Wiem. Zaraz przyjdzie babcia i się położy obok ciebie.
Śpij, Hania, bo jutro trzeba wcześnie wstać do szkoły.
- Dobranoc. Kocham cię. - Kiedy będzie nocowanka u Zuzi?
A dlaczego pytasz?
Powiedziałaś, że w następny weekend będzie rewanż.
- Tak powiedziałam? - Tak.
Zadzwonisz do mamy Zuzi?
- Mhm, tak. Zadzwonię. - Śpij dobrze.
Jak będę dorosła, to też będę policjantką.
Dobranoc.
ZUZIA: Mamo, umyłam zęby, idę spać.
- Mogę ci coś pokazać? - Mhm.
Tada!
Kiedy wróci Oliwier?
Chodź.
[NUCI MOTYW Z FILMU "GWIEZDNE WOJNY"]
Zawieja, proszę do mnie natychmiast oddzwonić!
Bo trochę tęsknię za panią. Oddzwoń do mnie. Proszę.
Nalegam. Kocham. Pa.
Miśku, w moim biurku, w lewej szufladzie, jest żółta karteczka.
Tam jest numer telefonu. Bardzo go potrzebuję.
Może nie tak bardzo, jak ciebie, ale jednak.
Mam dla was zajebistego newsa.
Mój stary jest na wolności, dlatego robimy melanż!
Wczorajszej nocy zginął Oliwier, mój najlepszy przyjaciel.
Zróbmy coś dla niego.
Zróbmy najbardziej dojebaną imprezę, jaką się da.
22.00, dzisiaj.
[MUZYKA PEŁNA NIEPOKOJU]
[W TLE: SPOKOJNA MUZYKA POP]
Co dla ciebie?
- Wódka z lodem. - Jaka?
Co polecasz?
- Znałaś tego chłopaka? - Tak.
Pracował tu.
- A co się stało? - Podobno go zajebali.
To grubo.
No.
Jeszcze raz to samo.
- A kto go zajebał? - Nie wiem.
To wszystko jakieś pojebane.
Ta miejscówka, ten klub... O!
Z tym na czele.
- A ten to kto? - Nasz szef.
Jak tak dalej pójdzie, to będzie kolejny.
[PO ANGIELSKU] Moja droga, musisz zapłacić.
- Co? - [PO POLSKU] Zapłacić.
Sorry.
- Dzięki. - Reszty nie trzeba.
Mamo! Mamo!
Babciu! Babciu!
- Mm? - Babciu!
Nie ma mamy.
Nie ma?
- A dlaczego ty nie śpisz? - Nie mogę zasnąć.
Chodź do mnie.
No chodź tu.
[W TLE: MUZYKA KLUBOWA]
Ej, ludzie! Chodźcie wszyscy, wzniesiemy toast!
No ruszcie dupy! Chodźcie, chodźcie! Zapraszam.
Bierzcie płyny.
Shoty, driny, kieliszki w dłoń. Silencio!
[MUZYKA URYWA SIĘ]
Wszyscy dobrze wiemy, jaki był Oliwier.
Był cudownym wariatem z zajebistą wyobraźnią.
Pamiętam, jak tańczył kiedyś na tym stole,
a już było, kurwa, z trzy godziny po imprezie,
i ja do niego podchodzę: "Czas iść do domu!",
a Oliwier: "Kurwa! Tańcz!
Jakby jutra nie było!".
Trzymajmy go w naszych sercach. Niech będzie z nami na zawsze.
Za Oliwiera!
TŁUM: Za Oliwiera!
[BRZĘK TŁUCZONEGO SZKŁA, KRZYK]
Jazda!
[GŁOŚNA MUZYKA, OKRZYKI]
Ej, policjantka.
Śledzisz mnie?
Hej, ja tu jestem prywatnie. Chciałam pogadać o Oliwierze.
To zamknięta impreza. Wypierdalaj.
- Pogadasz czy nie? - Wypierdalaj z klubu.
- Śmieszy cię śmierć Oliwiera? - Spierdalaj.
Wyjdziesz sama czy panowie mają ci pomóc?
- Wychodzimy. - Zostaw mnie.
- ZAWIEJA: Nie dotykaj mnie. - Do wyjścia!
- Pogadamy czy nie? - Ej, wychodzimy.
- FACET 1: A, kurwa! - FACET 2: Co ty robisz?
Ty pierdolony...
Nie rozumiesz, kurwa?!
Zostaw mnie! Puszczaj!
- Wstawaj, Zawieja. - Co?
Wstawaj, bo nas zabiją.
Dobra, dobra, dobra, panowie. Spokojnie. Tak?
Ja już się panią zajmę.
- Nie ma psiarni, jest impreza, jazda! [TŁUM KRZYCZY]
Co ty, kurwa, robisz?
A ty co? A jak ty mnie tutaj znalazłeś, co?
Ty jesteś taki mój anioł stróż.
- TREPA: Jedziemy do domu. - ZAWIEJA: Poczekaj.
Powiedz "dwieście".
No, powiedz "dwieście".
Dwieście.
To masz dziewczynę w mieście.
Ona cię całuje, a ty mówisz: "jeszcze, jeszcze".
O kurwa.
- Jedź za nim. - Jedziemy do domu.
- Jedź za nim. - Nie jedziemy.
- Jedź, Trepa! - Nie!
- Kurwa! Odpalaj tą furę, jedź za nim! - Jesteś popierdolona!
[MUZYKA PEŁNA NIEPOKOJU]
No i co?
No i zgubiłeś go, no. Cześć i bye, hej i po akcji.
Kaśka, kurwa. Ja jestem trzeźwy, ja znam miasto i ja wiem, co robię.
ZAWIEJA: O, jest.
Ej, zwracam honor.
Niedługo będzie jechał boczną do portu.
Dobra, spokojnie. Jedź powoli, żeby się nie zorientował.
A ty myślisz, że ja pierwszy raz takie...
[PRYCHA] - Kurwa. Nie chce mi się gadać nawet.
TREPA, SZEPTEM: Kaśka...
MAREK: Dobry wieczór. Proszę.
Przesyłeczka od ojca. Mam nadzieję, że się wszystko zgadza.
MOLSKI: Czekaj chwilę.
- O kurwa. - Jebią mnie pieniądze. Gdzie transport?
Gdzie jest mój, kurwa, transport?
- Kasę przywieźć miałem. - Policja! Rzuć broń, kurwa!
- Rzuć broń, słyszysz? - Rzuć broń! Już!
Już! Dobra, trzymaj go. Ja przejmę.
Ej! Wyjdź z samochodu!
Wyjdź z samochodu!
Stój!
Stój!
[STRZAŁ] - Wyjdź z samochodu!
Dobra, ej, ej, ej! Na mnie! Ręce na maskę! Już!
Wyłaź z samochodu!
Wyłaź!
Chcę zobaczyć obie ręce!
A teraz odwróć się powoli.
Radwan?
[TAJEMNICZA MUZYKA]
Napisy na zlecenie HBO HIVENTY POLAND i Fundacja Siódmy Zmysł
Opracowanie: Karolina Woicka
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.