Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Marilyn: historia nieopowiedziana
na podstawie książki Norman Mailer- " Marilyn"
w roli Marilyn Monroe- Catherine Hicks
w pozostałych rolach
czerwiec 1962
Jak się pani czuje?
Ty jesteś pielęgniarką?
A, to ty...
Jestem cały czas w Hollywood?
Jeden z pani prawników chce się z Panią widzieć.
Dzwonił także pan DiMaggio i pani agent prasowy.
Jaki mamy dzień?
O Boże...
Hej, spójrz na mnie.
Masz oczy jak pielęgniarka.
Czy ktoś do mnie dzwonił?
Mówiłam, że dzwonił agent.
A dzwonił pan Kennedy?
Nie.
Pamięta Pani, że będzie mieć gościa?
Po której jest stronie?
Cóż, proszę się nie spóźnić.
Mój lekarz powinnien Cię zatrudnić. I wcale się nie spóźniam!
To wszyscy inni się spóźniają.
Kto żyje w takim pośpiechu?
Witam!
Dzień dobry.
Dla kogo Pan pracuje?
Dla wytwórni Fox czy dla mnie?
Jestem pani agentem, pani Monroe.
Jestem Marilyn.
Marilyn.
Masz ochotę na szampana?
Nie piję, dziękuję.
Nikt nie nazywa mnie "Panią Monroe".
To brzmi jakoś tak jak nauczycielka.
Ale przecież one się tak nie ubierają, prawda?
Och, usiądź, proszę.
Tak, dziękuję.
Cieszę się, że mnie odwiedziłeś.
Droga Pani, rozmawialiśmy ze studiem a propos pani-
- Studio? Jak dałeś radę rozmawiać?
Z kim?
Ze studiem. Ja go nigdy nie spotkałam.
Cóż, powołuję się na ich przedstawicieli.
Dziękujemy.
Masz ochotę na kawę?
Nie, dziękuję.
Marilyn, musisz się pozbierać.
Ależ pozbierałam.
Ale jak mam pracować z ludźmi, którzy--
traktują mnie jak jakieś...
pośmiewisko.
Studio zaproponowało Ci powrót do pracy
jeśli tylko--
Marilyn?
Czy dziś sobota?
Tak.
Zrujnowałam Ci weekend, prawda?
Nie, nie całkiem.
Tak, zawsze uwielbiałam soboty.
Zawsze.
Czasami przychodziła odwiedzać mnie w soboty.
Wiesz, moja mama.
Zwykle odwiedzała mnie w niedziele, ale--
raz na jakiś czas sprawiała mi niespodzianki.
Niespodzianki przychodząc w sobotę.
Mama!
Mamo!
Mama?
Och, skarbie, jestem, już jestem!
Znowu zaspałaś?
Nie, teraz już nigdy nie zaśpię.
Zostawiasz mnie?
Och, nie!
Nie pamiętasz jak mówiłam Ci, że pewnego dnia kiedy
umrze babcia, przyjadę po Ciebie
i zabiorę z domu Landerów i wtedy
zamieszkasz ze mną już na zawsze?
Mamo?
-To już dziś! - Dzisiaj?
Będę mieszkać z Tobą w Hollywood?
Tak! Chodźmy po Twoje rzeczy!
Będę mieszkać z moją mamą!
Mieszkać z moją mamą!
Poczekaj aż zobaczysz dom, który dla nas kupiłam.
Obetniesz mi włosy tak, żeby wyglądały jak Twoje?
Och, pewnie, że tak!
Widzisz ten budynek? To właśnie tutaj pracuję.
To jest studio?
Pewnie, że tak!
Ty jesteś jak gwiazda filmowa!
Nie, ja tylko zajmuję się negatywami.
Chciałabyś pójść i zobaczyć studio?
Pewnie!
-Uważaj jak będziesz przechodzić przez ulicę, dobrze? - Dobrze!
Jeszcze kostiumy! Chodźcie, dziewczęta- tańczymy!
-Mamo, czy on tam był?
Kto, skarbie?
Mój tatuś!
Wsiadaj teraz do samochodu.
Możesz wziąć moją szminkę, dobrze?
A dlaczego się z nim nie przywitamy?
Normo Jean, musimy już jechać.
Jego tutaj nie ma.
Chcę tylko zobaczyć, jak wygląda.
Normo Jean, wsiadaj do samochodu!
Czemu? Jak chcę go zobaczyć! Nie muszę nic mówić!
Zamknij się! Zamknij!
Przepraszam, kochanie. Przepraszam.
Chodź, usiądziesz koło mamusi.
Tak bardzo Cię kocham.
Połóż rączki tutaj.
Pomożesz mamusi prowadzić samochód.
Tak dobrze.
Teraz pociągnij w dół.
Dobrze!
I jedziemy!
A jutro zabiorę Cię na film!
Do obiecanego Chinese Theatre!
A kiedy skończy się film,
poczekasz mnie mnie tutaj.
A ty ze mną nie idziesz?
Mamo? Nie idziesz?
Normo Jean, mówiłam Ci. Dzisiaj muszę iść do pracy.
Och, mamo, proszę!
Nie mam nikogo, kto mógłby się Tobą zająć.
Babcia nie żyje.
A chciałabyś zobaczyć film dwa razy?
A mogę?
Tak!
Dziękuję.
Pa!
Ona spędza całe dnie oglądając filmy.
Powiedziałam jej, że kiedy urośnie
może będzie pracować za ladą z cukierkami
Tak by się cieszyła.
Przepraszam?
Czy nie widziała Pani mojej mamy?
Ona ma kręcone włosy i jest bardzo ładna.
Mamo!
Mamo!
Mama?
Mamo?
Mamo?
Nie przyszłaś po mnie.
Nie mogłam Cię znaleźć.
Mamo!
Dlaczego tak wyglądasz?
Powiedz coś!
Wiedziałam, że coś takiego się stanie.
To wariatka!
Wyobraź sobie taką kobietę wychowującą dziecko.
Proszę!
Nie zabierajcie mamy!
Nie!
Nie! Nie zabierajcie mamy!
Mamo!
Mamo!
Nie zabierajcie jej!
Proszę!
Ja chcę do mamy! Do mamy!
Ja wcale nie uciekłam, nie uciekłam!
Przestań!
Uspokój się, młoda damo!
Musisz poczekać!
Słyszysz?
Teraz to jest Twój dom.
Możesz zacząć się przyzwyczajać.
Jesteś spóźniona, Normo Jean!
Pani Dewee na Ciebie czeka.
Proszę wejść!
Ja tylko...
Ja wyglądałam przez okno.
I zapomniałam.
Wszystko w porządku.
Usiądź tutaj, proszę.
Chciałabym z Tobą chwilkę pogadać.
Lubię rozmawiać ze wszystkimi dziewczynkami kiedy tu przychodzą.
Na co tak wyglądałaś?
Ehm?
Przez okno.
Na studio filmowe.
Podkręcałaś swoje włosy?
Musiało Ci to zająć wiele czasu.
To dlatego spóźniłam się na śniadanie.
Jesteś bardzo ładna, Normo Jean.
Jesteś piękną dziewczynką.
Spróbujmy użyć trochę pudru.
Moja mama
pozwalała mi czasem
tego używać.
Kiedy byłam małą dziewczynką...
Moja mama nie żyje.
Bardzo mi się to podobało.
Makijaż
sprawiał, że czułam się
tak wyjątkowo, tak inaczej.
Spójrz na to.
Śmiało!
Więc
co sądzisz o tej nowej osobie?
Noś go cały dzień jeśli masz tylko ochotę.
Dziękuję.
Powinnam poprawić jeszcze nosek.
Przerywamy ten program żeby przedstawić następujące doniesienia
Japońskie siły powietrzne zaczęły drugi napad powietrzny na Dutch Harbor na Alasce.
- Nudy... - Całe wybrzeże proszone o stan czujności.
Teraz, wracamy już do nagrań.
Jimmy, co się dzieje? Nie lubisz mnie całować?
Jesteś na to za młoda.
Och, nie.
Wiesz, że inne dziewczyny robią o wiele więcej w moim wieku.
Słyszałaś, że wybrzeże Pacyfiku jest w niebezpieczeństwie?
Nie rozmawiajmy o tym, Jimmy.
Myślę o tym, żeby wstąpić do służby morskiej.
Ja zginę bez Ciebie, Jimmy.
Nie śmiej się ze mnie, ale...
Ty jesteś dla mnie jak rodzina.
Nie potrafię uciec od marzeń o Tobie.
Normo Jean...
Porzebuję dziewczyny na okładkę, którą chłopcy...
Czy ta wojna kiedyś się kończy?
Hej, kierownik idzie.
Pięknie!
Nigdy wcześniej nie modelowałaś?
Myślli Pan, że dobrze mi idzie?
Nie ruszaj się.
Dobrze!
Spróbuj uśmiechać się niżej.
Jeśli uśmiechasz się zbyt wysoko--
Twój nos wydaje się dłuższy.
A co powiesz na parę zdjęć bez obrączki?
Och, pewnie. Dobrze.
Cóż, obiektyw Cię uwielbia.
Jesteś naturalna, Normo Jean.
Jak naturalna?
Posłuchaj--
Dam Ci namiary do paru fotografów, których znam.
Będziesz mogła zarobić trochę kasy na zdjęciach.
Jeśli Twój mężulek nie będzie miał nic przeciwko.
Och, nie będzie miał.
Poza tym, on jest na morzu.
Zresztą, to i tak nie jest prawdziwe małżeństwo.
Tak! Super! Bosko!
Och, teraz, wiem, że to prawda.
Co?
Kochasz się ze swoimi wszystkimi modelkami.
To w porządku.
Rozwiodłam się.
W pewnym sensie byłam już znudzona.
Poza tym, jestem chrześcijańskim naukowcem.
Mój tatuś
czasami zabierał mnie do Nowego Jorku w weekendy
i wtedy w soboty chodziliśmy do hali muzycznej
miejskiego radia.
O Boże, takie szczere!
Takie naturalne!
Nie możesz oszukać aparatu.
On zawsze mówi prawdę.
Serio, huh?
Dobrze, dobrze.
Chciałabym być gwiazdą filmową.
Co w tym złego?
Spójrz na mnie.
Właśnie tutaj. O tak!
-Co się dzieje? On zawsze się spóźnia.
Miał tutaj być przed dziesiątą.
Mówili mi, że wyglądam jak Chay.
Chay Chenessy.
Nie sądzę, że wyglądasz choć trochę jak Chay.
-Czy moje włosy wyglądają dobrze?
-Przyciemniłaś je? - Podobają Ci się?
- Są w porządku.
Ale pan Lyon lubi blondynki.
Ktoś wie co z Rockfore?
Kolejny weekend w Palm Springs.
W porządku! Uśmiech, dziewczęta!
Uśmiech, dziewczęta, uśmiech!
Pan Lyon już jest.
No dalej!
Chcę dwa rzędy.
Blondynki tutaj, brunetki tam.
No dalej, ustawcie się! Wyglądajcie pięknie!
Tak jest!
Dobrze!
Dobrze. W takim razie...
Ty, ty, ty i ty- wyjść!
O pięć stopy za dużo!
Dziękuję.
Zdjęcia do CV gotowe, dziewczęta?
Dobrze?
Dobrze!
Kochanie, ty możesz iść.
Dziękuję!
Uśmiech, uśmiech!
Tak jest dobrze. Uśmiech, uśmiech!
Bardzo ładnie!
Skarbie--
Dlaczego jesteś w rzędzie blondynek?
Och!
Boże...
Zdaje się, że nie odróżniam kolorów.
Przepraszam.
-Czy mogę coś dla Ciebie zrobić?
To śmieszne stwierdzenie.
Panie Cranion.
Chcę żeby mi pan pomógł.
Ach, malutka! Co zdaje się być problemem?
Jacyś mężczyżni mnie śledzą.
- Naprawdę?
Nie potrafię zrozumieć dlaczego.
To jest ciekawe.
Ona już nieco gra.
- Ona jest dobra!
Byłaś czarująca.
Gra mnie przerosła.
Wątpię w to.
Dziękuję.
Chodź ze mną.
Odprowadzę Cię do Twojego samochodu.
Dobrze.
Marilyn to Twoje prawdziwe imię?
Wcześniej nazywałam się Norma Jean.
Baker.
Byłam sierotą.
Naprawdę?
Tak.
Wychowywałam się w domach zastępczych właśnie tutaj, w Hollywood.
Czy kiedykolwiek poznałaś swojego ojca? Albo matkę?
Nie.
Mój ojciec umarł zanim się urodziłam.
I nikt mi nic nie powiedział o mojej--
Mojej matce.
Rozumiem więc, że nie byli małżeństwem.
Także--
Kiedy pan Lyon zasugerował
imię Marilyn,
pomyślałam: Pewnie! Czemu nie?
Norma Jean nie przybyła z żadnego miejsca.
Przynajmniej wiem skąd wzięła się Marilyn.
Och, zawsze tak robią.
Chyba chodzę trochę zabawnie.
To jest wspaniały chód!
Och, nie wiem.
Ale widzi Pani, ja zawsze tak chodziłam.
Nie mogę na to poradzić, że skręcam kolana.
Głupie, prawda?
Nie.
-Jasne, że tak.
Jednak--
Nie obchodzi mnie to.
Jak wtedy
kiedy ten facet
z Columbia Studio
wie Pani, kim on jest
cóż, zwolnił mnie
za to, że nie
przespałam się z nim.
Cóż, on powiedział, że to dlatego
że nie wykorzystuję swojego potencjału.
Nie mam pojęcia--
ale dla mnie to jest to samo.
Mam na myśli--
każdy uważa, że skoro chodzę w zabawny sposób kręcąc tyłkiem
nie jestem wartościowa.
Cóż, może nie jestem bystra czy wykształcona, pani Parsons
ale jedyna rzecz, którą znam naprawdę to swoja wartość.
Boże!
Nie mogę uwierzyć, że rozmawiam z znaną na
całym świecie dziennikarką Louellą Parsons.
Muszę się aż uszczypnąć!
Czy mogę Panią o coś zapytać?
Ależ proszę bardzo!
Jaki naprawdę jest Clark Gable?
Och, zawsze ją gubię. Pewnie dlatego, że nic tam nie ma.
Ale to w porządku, bo jutro mam wyznaczone ważne modelingowe zadanie
i muszę zabrać wszystkie ubrania.
Do widzenia, Marilyn.
Do widzenia.
Hej! Bardzo miło było Panią poznać!
Ciebie też, Marilyn!
Tak wygląda dobrze!
Zapłacicie mi gotówką, prawda?
Obróc się w tą stronę.
50 dolarów?
Tak trzymaj.
Tak, gotówką będzie dobrze.
Na pewno nikt tego nie zobaczy?
Marilyn, to jest kalendarz.
On będzie wisiał na zapleczach sklepów z narzędziami.
Czy mój makijaż jest w porządku? W przypadku jeśli
ktoś to zobaczy, chcę dobrze wyglądać.
Wyglądasz fantastycznie!
A którym miesiącem będę?
Grudzień/styczeń.
O jeny.
Oby nie.
Jeszcze złapię przeziębienie.
Tak trzymaj.
Tak w porządku.
Idealnie!
Kolejne przyjęcie w Palm Springs.
Super!
Darmowe jedzenie!
A kto bym tam jadł!
Wszyscy Ci faceci
pragną tylko jednej rzeczy.
Pewnego dnia, znajdę kogoś kto będzie mnie szanował.
Skarbie--
Szacunku nie da się jeść na kolację.
Idę zostać odkryta.
Odkryta?
Po prostu mam dość bycia traktowaną jak śmieć.
Daj spokój, nie rozmawiajmy o tym kolejny raz.
Słuchaj, zaproponowałem Ci cenę.
Zdecyduj się.
W porządku.
Panno Monroe!
Widziałem Panią w--
" Szczęśliwej miłości".
Dziękuję.
Wie Pani kim jestem?
Musi Pan być kimś.
Inaczej by tu Pana nie było.
Tańczysz?
Uprawiam także szermierkę.
Śpiewasz?
Zamężna?
Mieszkasz sama?
Jestem spłukana.
Żyję z moim nauczycielem aktorstwa.
Jak on się nazywa?
Natasha Lytess.
Poniedziałek.
W południe.
Johny Hyde-Wiceprezes Agencji William Morris.
Jest Pan pewien, że chce właśnie mnie?
Stanowczo.
Hej!
Dziękuję.
Połącz mnie z Foxem.
Albo nie, bezpośrednio z Sanikiem.
Zabrał mnie na lunch do Romanoff.
Każdy wiedział kim on jest.
Spoźniłaś się.
No dalej, zabierzmy się do pracy.
Zdejmij swoje buty.
Przedstawił mnie tym wszystkim znanym ludziom.
Czas na dzisiaj.
O tak.
Zrób parę okrążeń szyi.
Opuść brodę.
Zrelaksuj się.
Kontroluj swoją postawę.
To taki dżentelmen.
Dżentelmen!
Nie mogę teraz myśleć o swojej postawie.
Powiedział mi wszystko o Ricie Hayworth,
Alu Jolsonie, Grecie Garbo,
Clarku Gable i Comecie Brandonie.
Same gwiazdy, prawda?
Zrobisz taką ze mnie, Natasho?
Próbuję.
Kiedyś będę mieć taki pokój, pełen książek.
Tak, przeczytasz je także.
Dzięki, kochana.
Boże, on nawet niczego nie próbował.
Może nie jestem w jego typie?
Cóż--
Może on jest zainteresowany tylko
Twoim aktorskim potencjałem.
Myślę, że spytam go, czy powinnam jeszcze trochę rozjaśnić włosy?
Wiesz, Marilyn.
Co to zmieni, jeśli na razie nie wiesz o tym
na co jesteś gotowa.
I nieważny jest kolor Twoich włosów.
Jeśli będziesz aktorką.
Zabrzmiało jakby to miało się nie udać.
Nie, nie, nie.
Ja jestem realistką, Marilyn.
Dobrze, teraz powinnyśmy się skupić--
Tak, proszę Pani.
Teraz--
czego dowiedziałaś się o Cruikshanku?
To dobre cygaro, John.
Dobre cygaro.
Znam generała na Kubie- Fulgenico Batista.
Krajowe i dobre.
Witaj, kochanie.
Witaj, skarbie.
Panowie, oto moja żona Mizelle.
Znasz Johna Hustona?
Pewnie, witaj, John.
Mizelle.
Skarbie, mogę Cię na chwilę prosić?
Jasne.
Do zobaczenia.
Pewnie.
Czy to ta blondynka, o której tyle słyszałam, Johny?
Ona jest po prostu--
aktrakcyjną dziewczyną
z pewną przyszłością.
Widzisz tamtego faceta?
To Jack Warner.
Och, naprawdę?
Uśmiechnij się.
Zwróć uwagę na tego mężczyznę pierwszego na lewo.
To Charlie Beater.
Tutaj są ważni ludzie, Marilyn.
Chciałabyś poznać moją żonę?
Nie!
Pytała o Ciebie.
Wiesz, że się jej nie spodobam.
A to Ostrovsky- dziennikarz.
Simone Signoret-
francuska aktorka.
Jest świetnie, Marilyn.
Każdy zastanawia się kim Ty jesteś.
Nie wiedzą, że jestem tylko kolejną dziewczyną, prawda?
To jedna rzecz, którą nie jesteś.
I doskonale o tym wiesz.
Moje nogi całe się trzęsą.
Chodź, usiądźmy.
Zapomnij, ja nie mogę.
Mogę już isć do domu?
Limuzyna czeka.
Wiesz wszystko, o czym myślę, prawda?
Widziałaś z kim rozmawiałem, kiedy wchodziłaś?
Z tym wysokim mężczyzną?
Tak, to był John Huston.
Zaczyna próby do " Asfaltowej dżungli" w ten piątek.
Jest Tobą zainteresowany.
Mówi, że wyglądasz odpowiednio.
Ale--
Reszta należy do Ciebie, Marilyn.
Naprawdę dużo się uczę, Johny.
Natasha mówi, że idzie mi coraz lepiej.
To mała rola--
ale ten film
będzie ważny.
Nie zawiodę Cię, Johny.
Będę stuprocentowo profesjonalna.
Szczerze!
Dziękuję.
Teraz gotowi do próby.
Może Pani opuścić plan, pani Lytess?
Akcja!
Panie Huston, nie sądzę, że mogę zagrać tą scenę stojąc.
Chciałabym usiąść na podłogę.
W porządku, w porządku, Marilyn.
Dziękuję.
A moja nauczycielka Natasha mówi, że nie powinnam się spieszyć--
więc chciałabym się skoncentrować.
Pewnie.
Jasne, Marilyn.
Dziękuję.
Przepraszam, że się tak denerwuję.
Po prostu to zrób.
Spróbuj.
Ja też się boję.
Naprawdę?
Cholera, wszyscy jesteśmy przerażeni, mamy sucho w ustach. To zrozumiałe.
Dobrze.
Zaczynamy.
Jestem gotowa.
"Asfaltowa dżungla" zdjęcia próbne- ujęcie 1.
Nie smuć się, Teddy.
Wcześniej bywały już trudne czasy.
Przypomnij sobie meteorologów. Oni zawsze mówią-
deszcz dziś,
a jutro--
słońce!
Cięcie!
Byłam straszna!
Proszę, mogę zagrać jeszcze raz?
Marilyn, pewnie.
Miałeś rację.
Nie jest zła.
Dobrze.
Rozumiem, że jesteś zainteresowany ponad 10 procentami jej pracy.
Gotowa, kochanie?
Pewnie poruszam się jak mężczyzna w średnim wieku.
Nigdy nie mówisz o swojej przeszłości.
Wiesz--
Twoje życie nie zaczęło się wtedy, gdy Cię spotkałem.
Och, ależ tak.
W każdym razie--
To i tak nie byłoby interesujące.
Nie musisz nic przede mną ukrywać.
Chcesz wiedzieć, o kim myślałam, że był moim ojcem?
Clark Gable.
Moja mama zawsze mówiła, że on jest najprzystojniejszym
mężczyzną na świecie, więc naturalnie myślę, że to musiał być Clark Gable.
Dużo kłamię.
Muszę.
Ale nie o moich uczuciach do Ciebie, John.
Chciałbym, żebyś za mnie wyszła.
Tak szybko jak to możliwe.
Będę taka dobra w " Wszystko o Ewie"!
Zobaczysz!
Rozjaśnię też moje włosy.
Skoro chcą blondynki--
dam im prawdziwą blondynkę.
Nie mogę za Ciebie wyjść, Johny.
Po prostu nie mogę.
Wiesz, tak sobie myślałam--
co jeśli zdejmą bandaż a on nadal tam będzie?
Jesteś przeważnie cichy, panie Hyde.
Dzwonili z Metro Goldwyn Meyer?
Nie--
jeszcze nie.
Mam dobre recenzje- co się z nimi dzieje?
Metro Goldwyn Meyer sądzi, że masz pewne--
ograniczenia.
Ja myślę, że to Metro Goldwyn Meyer ma ograniczenia.
Nie potrzebujesz ich.
Poradzimy sobie bez nich.
Wyglądasz na bardzo zmęczonego, Johny.
Potrzebujesz więcej odpoczynku.
Masz nowy nos--
a co powiesz na nazwisko?
Nie chcę zostawić ci tylko kariery.
Naprawdę chciałabym móc.
Mogę poczekać.
Witaj, Johny.
Witaj.
Dobre wieści.
Wytwórnia " Fox'
była bardzo zadowolona z pracy z Tobą
we " Wszystko o Ewie".
Zgodzili się podpisać siedmioletni kontrakt
zaczynając od
750 dolarów tygodniowo.
Twoim kolejnym filmem będzie
" As young as you feel"
To historia Paddy'ego Chayefsky'ego.
Nie musisz płakać.
Będziesz gwiazdą.
Uwierz w to.
Uwierz, Marilyn.
Miej w swojej opiece
Yossela Hyde'a.
Słowami żałobników w modlitwie Kadisz:
Co teraz, pani Monroe?
Zostawcie mnie w spokoju!
Odejdźcie ode mnie!
Zostawcie w spokoju!
Mieliście dzieci, pani Monroe?
Odejdźcie ode mnie!
Pani Monroe!
Pani Monroe!
Czy on miał problemy z sercem, pani Monroe?
Macie tutaj telefon?
Tak, jest zaraz za drzwiami.
Dziękuję.
Witam.
-Witam.
Czy jest tam pan Gifford?
Z tej strony Marilyn.
-Kto?
Jestem jego córką.
Cóż, widzi Pani
on nie wie, kim ja jestem, ale--
proszę mu po prostu powiedzieć, że--
Córka pani Gladys Baker
próbuje się do niego dodzwonić.
Będzie wiedział kim jestem.
Wciąż Pani tam jest?
Tak, tak--
Mogę tam być za dwadzieścia minut.
Pan Gifford nie ma Pani nic do powiedzenia.
Jeśli chce się Pani porozumieć
proszę pozwolić mi zasugerować
żeby zadzwoniła Pani do jego adwokata.
Ja nie potrzebuję adwokata.
Ma Pani coś do pisania?
Nie, nie mam niczego do pisania.
Daj mu kopa!
Daj mu kopa!
Słucham?
Jest popsuty.
Kopnij go!
A niech mnie!
Jesteś dziewczyną z mojego kalendarza!
Znasz mnie?
Moja żona nigdy w to nie uwierzy.
Powiedz swojej żonie,
że Marilyn ją pozdrawia.
Zrobisz mi jeszcze jedną przysługę?
Powiedz, żeby zadzwoniła do Pana Stanleya Gifforda.
Niech powie, że nie musi się on już więcej martwić.
Ponieważ Norma Jean nie będzie mu przeszkadzać.
Ona odeszła na zawsze!
Cóż! A niech mnie!
Cięcie!
W porządku!
Jeszcze raz proszę!
Marilyn? - Tak?
Tak, jest w porządku.
Tak, ładnie!
Ta dziewczyna to w sobie ma.
Cięcie!
Byłaś piękna!
To była świetna próba.
To będzie na taśmie.
Podobało Ci się?
W porządku, równie dobrze, skarbie.
Teraz chcę porozmawiać z Tobą o tym drugim kroku
Myślę, że--
Nie, Marilyn, nie teraz.
Po prostu damy Ci szeroki wachlarz
i nagrywamy to, w porządku?
Skoncetruj się na tańcu.
On nigdy nie chce ze mną rozmawiać na temat żadnej ze scen
Wykańczają mnie, a mam być gotowa do nagrania.
Byłam fatalna?
Oczywiście, że nie.
Nie widzieliśmy Pani Monroe już od kilku godzin.
Proszę, czy ktoś może przynieść mi jakąś kawę?
Pani Monroe?
Pani Monroe?
Witam.
Witaj.
Pamiętam Cię.
Zauważyliśmy się na tamtym przyjęciu.
Pisałeś do mnie te wszystkie listy.
O tym jak nie powinnam
zachwycać się Tobą
ale powinnam podziwiać Abrahama Lincolna.
Dziękuję.
Posłuchajcie.
Chciałabym, żebyście wszyscy poznali Arthura Millera.
To najlepszy dramaturg w Ameryce, a może i na całym świecie.
Wcale się nie zmieniłaś.
Och, ależ zmieniłam się.
Jeśli czytasz magazyny plotkarskie,
powinnieś wiedzieć, że jestem teraz bardziej blond. Wszędzie!
Usiądź, proszę.
Widzisz jak się teraz pobudziłam?
Zastanawiam się dlaczego.
Dziękuję.
Więc- jak się miewa żona?
Bardzo dobrze, dziękuję.
Tacy ujmujący są zawsze zajęci.
Czekamy już godzinę, pani Monroe.
Pani Monroe!
Uzyskuję straszną reputację.
Nigdy nie noszę bielizny i zawsze się spóźniam.
Jedna minuta!
Proszę zostawić mnie w spokoju!
Czy oni są w zmowie?
Nie.
Nie martwiłbym się tym.
Nie mogą Cię zwolnić.
Straciliby zbyt dużo pieniędzy.
Wiesz, pewnego dnia kiedy będę wystarczająco wielką gwiazdą--
zapłacą za to, co mi zrobili.
Uwierz lub nie!
Lepiej się pośpiesz i powtórz tekst, Marilyn.
Znam cały tekst.
Będzie lepiej jak już pójdę, prawda?
Bardzo przepraszam.
Przepraszam za spóźnienie.
Naprawdę podoba mi się ten sweter.
Dzięki.
Może pewnego dnia zagram coś na Broadway'u?
W porządku.
Widzimy się na premierze.
Umowa stoi.
Marilyn, do cholery, obiecałaś.
Nie mam zamiaru chodzić już na żadne randki.
On nazywa się Joe DiMaggio.
Przecież wiesz kto to jest.
Przeszedł na emeryturę już półtora roku temu,
ale wciąż jest sławny.
To jedno z największych nazwisk baseballu w historii.
On jest bożyszczem!
I chce poznać Ciebie.
Tak, ale ja go nie chcę poznać.
A czemu nie?
Mam dużo książek do przeczytania.
Natasha dała mi ich cały stos.
Poza tym, nie podobają mi się sportowcy.
Te wszystkie rozciągniete ubrania i wielkie muskuły.
I za dużo płynu po goleniu.
On taki nie jest.
Pytał się mojego chłopaka, czy ja
mogłabym zaaranżować spotkanie.
To najbardziej sympatyczny facet, Marilyn.
No chodź.
Nie chciałabym go zawieść.
Obiecałaś.
No dalej.
I jesteś mi coś winna.
Jeśli masz na myśli Palm Springs,
nie jestem Ci nic winna.
Czy wyglądam okropnie?
Nie sądzę, że Ty kiedykolwiek wyglądałaś okropnie.
Ale jestem na nią zła.
Powiedziała mi, że jesteś baseballistą.
Byłem.
Nie jesteś baseballistą. Po prostu w to grałeś.
Hej! Ty masz grochy dokładnie w samym środku węzła krawata.
Zaplanowałeś to w ten sposób?
Po prostu--
Po prostu szczęście.
Chyba powinniśmy się zbierać.
On jest taki cichy!
Myślałam, że Ci się podoba.
Podoba, ale jest taki nieobecny.
Nie sądzę, że mu się podobam.
Jest po prostu małomówny.
Ja bym powiedziała--
Jeśli nie wiedziałabym, że jest baseballistą,
pomyślałabym, że jest potentatem stali albo kongresmenem.
Randka z Panem DiMaggio to dopiero doświadczenie.
Wszyscy pozostali mężczyźni
nie byli zainteresowani mną, tylko popisywali się sobą.
Muszę wybrać się na mecz baseballu
ponieważ muszę się dowiedzieć, co on właściwie robi.
O Boże, rano byłam taka senna.
Teraz w ogóle nie jestem zmęczona. Zastanawiam się dlaczego.
Cóż, myślę, że lepiej będzie jeśli już pójdę do domu.
Zatrzymałem się niedaleko.
Chcesz wpaść do mnie do hotelu?
Pewnie.
Cóż, udało Ci się.
Żadne spotkanie towarzyskie pomiędzy weteranami Jankesów
nie może być zakończone bez udziału najlepszego ze wszystkich
Joltina Joe DiMaggio.
Ostatnio odstąpił on od stroju Jankesów.
Joe DiMaggio wyprowadza grę naprzód!
Hej Joey!
Co tam u Ciebie?
Chcielibyście poznać moją przyjaciółkę Marilyn?
Jasne, siadajcie. - Dziękuję.
Usiądźcie.
Dobry mecz!
Byłeś dzisiaj wspaniały, Joey.
Widziałeś go tam na boisku.
Nigdy nie będzie kolejnego DiMaggio.
-Jakaś szansa, żebyś zrezygnował z emerytury? - Nie!
Och, Joe, byłeś wspaniały!
Świetna ta dzisiejsza gra.
Gra towarzyska.
Nigdy nie będzie takiego jak ty, Joe.
Joe, jakie masz plany?
Mów, Marilyn. Jakie są Wasze plany?
Próbowałam powiedzieć Joe, żeby zabrał mnie do Metropolitan Museum of Art.
Żadnych planów.
Możemy poprosić tutaj jakieś piwo?
Daj spokój, Marilyn. Zupełnie żadnych planów?
Jesteśmy po prostu dobrymi przyjaciółmi.
-Hej Joe, pozwól mi postawić sobie drinka. - Nie, to ja płacę.
A oto piwo dla damy!
Witamy w Gallagher!
Witamy!
Dziękuję.
Ja chcę wyjść za tego faceta!
Którego faceta?
Faceta ze scenariusza.
Nie wierz w to, kochanie.
Nie wierz w to.
Witaj, Joe!
Z tej strony Harry Forman z gazety Herald Press.
Mam nadzieję, że wybaczy mi Pani, że Panią niepokoję, ale--
właśnie otrzymaliśmy potwierdzenie, że Pani matka znajduje się w zakładzie zamkniętym.
Chciałbym otrzymać od Pani oświadczenie albowiem wielokrotnie powtarzała Pani
że Pani matka jest chora.
Może mi Pani pomóc?
Bez komentarza.
Co to było?
Oni zawsze wszystko wyolbrzymiają.
A może nie?
Czy to, że nie wysłałam jej kartki na święta , robi ze mnie wariatkę?
Nie mam pojęcia, o czym Ty mówisz, Marilyn.
Okłamałam Cię, Natasho.
Moja matka żyje. Ona przebywa w szpitalu psychiatrycznym.
Jest wariatką, po prostu zapomina wiele rzeczy.
Naprawdę.
Och, Natasho.
Co ona powie? To ukaże się we wszystkich gazetach.
Czy ty umawiasz się z piłkarzem?
Wydaje mi się, że o tym czytałam.
Przyniosłaś mi kwiaty?
To takie urocze.
Czy mogłabyś wyświadczyć mi przysługę?
Oczywiście, mamo.
Po prostu zrób mi przysługę.
Daj mi swój autograf.
Tylko napisz--
Dla Gladys Baker- Twoja na zawsze najlepsza przyjaciółka--
Marilyn Monroe.
W końcu nie tak często odwiedzają mnie gwiazdy filmowe.
G-L-A-D-Y--
Wiem, mamo.
To wielka przyjemnośc z Tobą rozmawiać.
Och, mamo.
Joe, ona wygląda tak pięknie. Mam na myśli to--
Te gazety nie obchodzi to, co piszą o ludziach.
Ona nie jest wariatką, Joe.
Powinieneś ją zobaczyć.
Wygladała na tak szczęśliwą, że mogła się ze mną zobaczyć.
Właściwie, kiedy następnym razem będę ją odwiedzać- pójdziesz ze mną?
Chodzi mi o film, nie o mamę.
Widzisz, Preminger zabronił Natashy przychodzić na plan.
Po czym uszkodziłam sobie nogę.
Potem powiedziałam mu, że nie będę grać jeśli nie
będzie ze mną Natashy.
Tak więc Preminger powiedział: w porządku, może wrócić, ale
nie ma pozwolenia żeby z kimkolwiek rozmawiać.
Joe, proszę zostań ze mną do czasu, aż skończy się ten film.
Wszyscy się kłócą
a Natasha, ona wygląda tak staro.
Tęskniłam za Tobą.
Nie potrzebujesz ich.
Niczego nie potrzebujesz. Już nie.
Masz ochotę powędkować?
To wędkarstwo muchowe.
Och, Joey. Czuję się tak bezpiecznie, kiedy jestem z Tobą.
Ale nie krzywdźmy ich.
Nie krzywdźmy, dobrze?
Krzywdzić kogo?
Wiesz, ryby.
Joe--
nie jestem wariatką, prawda? To znaczy--
wciąż mnie lubisz?
Ja Ciebie kocham.
Ja Ciebie też.
Marilyn, czy wciąż będziesz grać w filmach?
Będę chciała nadal robić filmy.
Ale nie mogę się doczekać, żeby stać się gospodynią domową.
A gdzie jedziecie w podróż poślubną?
Cóż, wybieramy się do Japonii.
Kręcisz coś w Japonii?
Ja będę sprawdzał pewne zespoły piłkarskie w Yokohama i Tokio.
Marilyn, nie możesz się doczekać powrotu do domu?
Myślę, że tak. -Marilyn?
Słucham? - Jak to jest ożenić się z gwiazdą filmową , Joe?
-Marilyn, czy czytasz recenzje? - Tylko, jeśli są dobre.
To prawdziwa perła.
Wie Pani, że jest jeszcze piękniejsza niż w każdym swoim filmie?
Dziękuję.
Myśli Pani, że znajdzie czas, aby zabawić odrobinę oddziały wojska?
Żartuje Pan?
Nie. Mówię poważnie.
Chodźmy zapytać Joe.
W porządku. Zróbmy to.
Joe! Joe! Chcą, żebym pojechała do Korei!
Bawić chłopców!
To nasza podróż poślubna.
Wiem, ale mogłabym pojechać kiedy ty będziesz miał odczyt w Fuji.
Porozmawiamy o tym.
Joe, zaopiekujemy się nią bardzo dobrze.
Joe, przynajmniej to możemy dziś dla nich zrobić.
Ale jeśli nie chcesz, żebym pojechała, zrezygnuję. To zależy od Ciebie.
Jednak nie widzę w tym nic złego.
Dobrze się bawicie?
Teraz dopiero będzie zabawa! Oto Marilyn Monroe!
Dziękuję, dziekuję.
Och, dziękuję.
Do zobaczenia!
Pa!
To było cudowne!
Podobałam im się!
Wyobraź sobie, jak to jest bawić 15,000 ludzi!
Joe, nie to miałam na myśli.
Tęsknisz za mną?
To znaczy--
wciąż mnie kochasz, Joe?
Mógłbyś tu przyjechać?
W porządku.
Tak, jest w porządku.
Będę z powrotem w przyszłym tygodniu. Zostały mi tylko 4 obozy do odwiedzenia.
Kocham Cię.
Joe?
Joe Was wszystkich pozdrawia!
Mówi, że kiedy następnym razem to wy będziecie w Los Angeles--
przyjeżdżajcie się z nami spotkać.
O jeny, czyż nie wyglądam dziś jak wielka, gruba dynia?
Nie sądzę, że moje włosy są ładne.
Joe, myślisz, że moja fryzura jest w porządku?
Po pierwsze, wiesz,że to nie jest tak, iż ja pokazuję biust celowo.
O co tyle szumu?
Wszyscy są tak zszokowani
jakby to była
sprawa narodowa czy coś takiego.
Tak jakby wszystkie kobiety zaangażowały w to swoje biusty.
Głupota.
Uważam, że teraz jest lepiej.
Joe, nie sądzisz?
Joe?
Coś nie tak?
Nie sądzę, że mogę zaakceptować całą Ciebie.
Ten szalony rozgłos.
Nie musisz wcale być tego częścią.
Ale jestem.
Kiedy grałeś w baseball, nie uchylałeś się od rozgłosu.
Och, ależ tak.
Cóż, tym się różni ten biznes od baseballu.
Teraz to wiem.
Joe, co chcesz, żebym zrobiła? To znaczy--mam się ukrywać?
Do zobaczenia później, Marilyn.
Dziękuję.
Zamknęłam drzwi.
Mówią, że nigdy ich nie zamykam.
A teraz nawet zamknęłam na klucz.
Przepraszam.
Powiem wytwórni, że
nie chcę więcej tandety
ani taniego rozgłosu.
Nie mam zamiaru grać więcej głupich blondynek.
Będę upierać się przy tym, żeby grać dramatyczne role. Zobaczysz.
Praca nad czytaniem jest w porządku.
Teraz przynieś mi sztukę.
Dobrze, do zobaczenia. Pa-pa!
Natasho, uważasz, że ten sweter jest zbyt obcisły?
Mówią, że na wystąpienia publiczne ubieram się tak specjalnie.
Todd dał mi ten scenariusz.
A podoba Ci się?
Dekolt za bardzo wycięty. Joe tego nienawidzi.
Joe? Kim jest Joe?
Kto wyreżyseruje ten film?
Pan Wilder.
Cóż, wspaniale.
Ależ wiem to, wiem.
To właśnie powiedziałam Joe.
Nie mam pojęcia. On jest ostatnio taki przygnębiony.
Prywatne osoby chyba zawsze bardziej się złoszczą, prawda?
On jest Włochem. Nie wiedziałaś o tym?
Byłam wierna przez całe swoje małżeństwo.
Osiem miesięcy.
Muszę być naprawdę zakochana, prawda?
Wiesz--
Kiedy Joe był małym chłopcem, jego ojciec nigdy nie pozwalał mu grać w baseball
ponieważ był za szybki w swoich butach.
Czasami kiedy nie mogę zasnąć,
obserwuję go
i wciąż widzę w nim tego małego chłopca pogrążonego w marzeniach,
biegnącego po boisku baseballowym.
I wiem, że nikt nigdy nie będzie kochał mnie tak, jak on mnie kocha.
Marilyn, przybrałaś na wadze.
To trochę niepokojące.
Jestem na diecie.
Łatwo to zgubię. Przecież o tym wiesz.
Jak to pogodzisz? Będziesz żoną czy aktorką?
Jestem dwiema.
Mogę być dwiema.
Wątpię w to, kochanie.
Jak dotąd nikomu się to nie udało.
Przynajmniej nie w Hollywood.
Natasho, czy ja nie wyglądam śmiesznie? To znaczy--
moje włosy.
Wiesz, mam włosy po swojej matce.
Włosy są cudowne, kochanie.
Będę wspaniała w tym filmie!
Joe go pokocha!
Będzie ze mną na planie.
Nikt go stamtąd nie wyrzuci.
Co myślisz o Marilyn, Joe?
Jak się czułeś, Joe--
przyglądając się tam swojej żonie?
Marilyn! Dlaczego rozwód?
Marilyn! Czy to prawda, że opuszczasz Hollywood?
Jakie masz plany na przyszłość?
Czy toczysz walkę z wytwórnią?
Panowie! Panowie!
Wszystkim, co mogę powiedzieć jest to, że
mamy tutaj do czynienia z konfliktem dotyczącym karier.
Marilyn, czy Joe był zazdrosny?
Proszę, powiedz nam, Marilyn!
Nie jestem w stanie teraz z Wami rozmawiać.
42 stopy całej jej!
Marilyn Monroe! Tutaj w kinie Loew's w samym sercu Nowego Jorku
lśniąca białym światłem!
Dzisiaj trochę pada, tutaj na Times Square.
Już dziś wieczorem, gwiazdy będą błyszczeć na premierze 'Słomianego wdowca'!
Co Pan o tym sądzi, proszę Pana?
Myślę, że to jest wspaniałe.
A Pani?
To jest ktoś, komu mogę się przyglądać i naprawdę podziwiać.
Dziękuję.
Co Pan sądzi?
Och, cudowne!
Cudowne!
Czy jest się czym chwalić?
Jeśli Pyta Pan mnie--
uważam, że to jest wulgarne.
Ja myślę, że jest bardzo ładne.
Ale żałuję, że ja tak nie wyglądam.
Polewasz sobie drinka?
Podłączasz przewody swoich maszyn?
Wszystko jest takie nie do opowiedzenia.
W porządku, Debra. Tak?
Cóż, Panie Strasberg--
Nie odniosłam wrażenia, że w tej scenie była jakakolwiek wewnętrzna siła.
Po prostu nie wydaje mi się to tak bardzo wyraźne.
Dobrze, rozumiem, Debro. W porządku--
Nie mam pojęcia o niej, ale nie uważam, żeby całe życie było tak oczywiste.
Tak.
Chyba masz rację.
Nie wiem.
David?
Tutaj Marilyn.
Lee Strasberg powiedział, że powinnam z Tobą porozmawiać
na temat robienia sceny na zajęcia z aktorstwa?
A Twój telefon jest wyłączony.
Nazywam się Monroe. Czasem siedzę z tyłu.
Czy to jakiś żart?
Nie, naprawdę.
Marilyn Monroe, prawda?
Hej, spójrz--
Możesz wybrać scenę jakąkolwiek zechcesz.
Ja teraz nie pracuję, więc
możemy mieć próby, kiedy tylko chcesz.
Żartujesz?
Naprawdę żartujesz.
No chodź.
Więc--
powiedz mi.
Mnie możesz powiedzieć.
Cóż--
Pewnego dnia chciałabym grać na scenie.
W czymś prawdziwym.
Wiesz, nic takiego jak głupia blondynka, którą gram w Hollywood.
Wiesz, może coś takiego jak z --
repertuaru Paula Thompsona albo--
Agaty Christie.
Śmiejesz się ze mnie, prawda?
O Boże, nie! Nie śmieję się z Ciebie.
W porządku.
Jestem do tego przyzwyczajona. Naprawdę.
Wszyscy się ze mnie śmieją.
Rozwiodłam się z Joe,
zostawiłam Hollywood,
wytwórnia pozwała mnie do sądu.
Moje życie to jedna wielka komedia.
Czym ja się przejmuję?
Jestem tutaj, w Nowym Jorku.
I pracuję z Lee Strasbergiem.
A jego żona będzie moim trenerem aktorstwa.
Tak, ona jest dobra.
Tak!
Ale
co stało się z--
Natashą Lytess?
Och, cóż.
Uwielbiam Natashę.
Ona bardzo dużo mi pomogła, ale--
ja muszę ruszyć dalej. Rozumiesz to?
Tak.
To znaczy--
Mam zamiar być poważną aktorką.
Muszę się dalej rozwijać.
Jasne.
Tak, ale nie utrać tej starej Marilyn.
Chciałbyś ją zobaczyć?
Co?
Marilyn.
Chodź!
-Chodź! - Boże, ja w to nie wierzę!
Czy to jest--?
Wow! To Marilyn Monroe!
Po prostu nie mogę w to uwierzyć.
Witam.
Witaj!
Co u Ciebie słychać?
U mnie w porządku.
A Ty jak się miewasz?
Bardzo dobrze.
Napisałeś już dramatyczną sztukę dla mnie?
Cóż, pracuję nad nią.
Teraz jestem prawdziwą aktorką.
Ja zawsze wierzyłem, że jesteś prawdziwą aktorką.
Tak, ale teraz naprawdę potrafię grać.
Cóż, wiem, ale zawsze wierzyłem, że potrafisz grać.
Masz ochotę na coś do picia? To znaczy-- jedzenia?
Do picia.
To chodź.
Wiesz--
Zachowałam wszystkie listy, które do mnie napisałeś.
Ale musiałam je ukrywać, ponieważ Joe
on zachowywał się tak
jak Włoch.
Wciąż jesteś żonaty?
Tak.
Cóż--
Cóż.
To prawdziwie intelektualna konwersacja.
Ty jesteś naprawdę bardzo piękna.
Dziękuję Ci.
Lubię przebywać sama, ale nie
bycie samotną. Wiesz, o co mi chodzi? W tym jest różnica.
Kiedy jestem w Nowym Jorku
albo kiedy przebywam z Tobą
czuję się sama.
Jak mam to rozumieć?
Wiesz, o co mi chodzi.
O Boże.
Żałuję, że nie mogę zatrzymać tej chwili.
I wepchnąć jej do swojej kieszeni, ponieważ jestem cholernie pewna, że
nie chcę jej stracić.
Mam coś.
To jest coś... innego.
Myślę, za dałam za dużo soli.
Pracowałabyś z Laurencem Olivierem.
Proszę, spróbuj.
On zająłby się też reżyserią.
Co myślisz?
Nie jest złe.
Trzeba go trochę dopracować.
Ale cóź, znowu- który scenariusz tego nie potrzebuje?
To się nazywa, że zrobiłam zupę.
Zupę?
Zupa jest dobra.
Twój gust jest dobry, gorzej ze smakiem, panie Miller.
Zobaczysz, co ugotuję następnym razem, kiedy przyjdziesz na obiad.
Prawnik poinformował mnie,
moje usługi nie są Ci już dłużej potrzebne.
To prawda?
Nie wiedziałam, że jesteś w Nowym Jorku.
Natasho, czy tak będzie w porządku?
Masz już zastępstwo na dobre, prawda?
Natasho, potrzebowałam pomocy.
A ty byłaś chora.
Dlaczego nie powiedziałaś mi tego sama? Nawet na to nie zasłużyłam?
Porzuciłam wszystkich aktorów z powodu Twojej zabawy.
Dlaczego nie powiedziałaś mi sama?
Nie potrafiłam! Po prostu nie potrafiłam.
Oni zrozumieją,
jeśli będziesz chciała uczyć się z kimś innym.
Kocham Cię, Marilyn!
Kocham Cię tak, jak matka kocha córkę.
Dlaczego?
Dlaczego nie możesz w to uwierzyć?
Nie wiem.
Myślisz, że możesz uciec od przeszłości?
Kto to był?
Tylko jakaś--
jakaś kobieta.
Szukała kogoś, kto tu kiedyś mieszkał.
Boję się, że dowiesz się jaka jestem naprawdę.
Ty jesteś najbardziej egzotyczna,
erotyczna,
ciepła, wrażliwa,
cudowna,
piękna.
Chcesz więcej?
Naprawdę?
Zastanawiałem się nad czymś.
Napiszę coś dla Ciebie.
Naprawdę.
To nawet nie ma znaczenia, jeśli tylko tak mówisz.
Ale ja to zrobię.
Nie chcę, żeby Twoje dzieci mnie znienawidziły.
Nie chcę skrzywdzić ich, ani Ciebie, ani nikogo.
Nie chcę zabierać Ci rodziny, mówię szczerze.
Teraz posłuchaj.
To jest mój problem
i ja sobie z nim poradzę.
Marszczysz się?
Będziesz mi się opierać?
Tak?
Do czego potrzebuje Pani aż 27 walizek?
Będą jeszcze trzy.
W czym Pani zwykle sypia?
Czasami w Chanel nr 5.
Panie Miller!
Jak to jest być mężem Marilyn?
Cóż, dwie prace przeciwko mojej prywatności - obawiam się, że to nieustający konflikt.
Jaka jest Pani ulubiona muzyka?
Lubię jazz, a także
Beethovena.
Jaki będzie Pani dochód za ten film, Pani Monroe?
Cóż, nie jestem zbyt dobra jeśli chodzi o liczby.
Powinnam stać.
Dobrze, Marilyn.
Obchodzisz krzesło--
Nie, może lepiej będzie, jeśli usiądę.
W porządku.
Obchodzisz krzesło
i siadasz.
Wiesz, siedzenie jest jak pójście po linii najmniejszego oporu.
Właściwie nie wiem, czy w ogóle wejdę do pokoju.
Cóż, jeśli nie wejdziesz do pokoju, tak naprawdę nie zdołamy nagrać filmu, prawda?
Moje drogie dziewczę--
Nie ma potrzeby się nad sobą rozczulać z powodu tej sceny.
Ja wiem, że Ty odrobiłaś swoje zadanie domowe.
Tak, oczywiście.
W porządku.
Chodzi po prostu o to, że już grałeś tę rolę na scenie
i właśnie zastanawiałam się, czy mógłbyś mi powiedzieć jak--
Obchodzisz tutaj,
do tego miejsca.
I siadasz.
Tam jest kamera.
Wypowiadasz swoją kwestię
do kamery.
Nie wiem, jakie jest moje wnętrze. Nie mógłbyś mi po prostu troszkę opowiedzieć?
Marilyn--
Po prostu
bądź seksowna.
Tylko parę minut.
Zaraz wróci.
Ona jest nerwowa, bardzo wrażliwa.
Nie odbieraj!
Tak, Laurence. Nie, będzie tam.
Tak, ona się teraz przygotowuje.
To był Olivier?
Wciąż chce żebym była seksowna?
Tak.
Marilyn, teraz musisz już wyjść z wanny.
On nienawidzi ze mną pracować.
Wszyscy na Ciebie czekają.
Cóż, nie mogę tego zrobić.
Nie potrafię grać bez mojego nauczyciela na planie.
Marilyn, czy Ty mnie słuchasz?
Tak, słucham.
A Natasha zawsze mówiła, żeby--
Skup się, Marilyn. Skup na tym, co mówię.
Skupiam się!
Ostatnio myślałam o Natashy.
Ona wygląda tak staro, Arthurze.
Ja nie chcę się zestarzeć.
Marilyn, wychodź z wanny! Teraz!
Ubierz się, wysusz, jeśli chcesz możemy coś zjeść.
A ja przygotuję jakąś kawę.
Och, Arthur. Nienawidzę Anglii.
Proszę.
Jestem w podróży poślubnej!
Za dużo ich bierzesz.
Nie potrafię bez nich zasnąć.
Nie możesz spać po ich zażyciu.
Czepiasz się mnie!
W porządku. To jest Twoja kariera.
Ale nie przychodź do mnie się wypłakiwać dlatego, że nikt nie traktuje Cię
poważnie jako aktorki.
Ponieważ jeżeli nie będziesz się zachowywać w sposób profesjonalny,
nikt, włączając w to mnie, nie uwierzy w Ciebie, Marilyn!
Nie chce mi się dzisiaj pracować!
Ale musisz.
Słucham?
Panie Miller,
Zastanawiam się, czy mogłabym zamienić parę słów z Marilyn?
To Dame Sybil Thorndike.
Słucham?
Marilyn, tak rozpaczliwie Cię potrzebujemy, najdroższa.
Ty jesteś jedyną z nas, która naprawdę wie, jak powinno się grać przed kamerą.
Z pewnego powodu wydaje mi się, że nie mogę dzisiaj wyjść.
Spróbuj, kochana.
Wiesz, my wszyscy jesteśmy na śmierć przerażeni, Larry jest w okropnym nastroju.
Postaraj się przyjechać. To by nam bardzo pomogło.
Przyjadę na miejsce tak szybko, jak tylko będę mogła. Dziękuję.
Przecież to bardzo znana osobistość.
Ta aktorka mnie docenia.
Arthur, powinnieneś ją słyszeć.
Zamierzam jechać do pracy.
Och, wyjedźmy stąd. Zakończmy to wszystko.
Pragnę być w domu. Pragnę być w Connecticut.
Witam!
Gdzie je zabieracie?
Ci chłopcy już niedługo będą kotletami z cielęciny.
Co to znaczy?
Są właśnie w drodze do rzeźni.
Nie możecie mu tego robić! On tutaj mieszka.
Arthur!
Arthur!
On na tym zarobi! On dostanie
pieniądze, tylko dlatego, że go zabije!
To mleczarz. On na tym zarabia. Bez sensu żebyś--
Myślałem, że tutaj jest cudownie.
Tutaj się umiera.
W mieście też się umiera, Marilyn.
Wiem, ale tam nie musisz na to patrzeć.
Nie pozwól im tego zrobić, Arthur.
Joe.
Poczekaj. Nigdzie nie jedź.
Daj mi pięć minut.
W porządku, Panie Miller.
Już dobrze?
Jest dobrze.
Uspokój się. Jest w porządku.
Pięć minut.
Będziemy mieć dzieci, prawda Arthur?
Pewnie!
Będziemy mieć bardzo dużo dzieci.
Poczekaj chwilę. Wyjmij kluczyki. Trochę tu posiedzimy.
Dziecko.
Dlaczego akurat ja--
poroniłam.
Już dobrze, Marilyn.
Będziemy mieć kolejne dziecko.
Dużo dzieci.
Dziecko.
Zostaw mnie w spokoju.
Marilyn, ja nie mogę Ci pomóc
jeśli nie bedziesz chciała mi pozwolić.
Co się dzieje?
Powiedz mi, co się dzieje.
Gdzie jest moja mama?
Czy mogę zdjąć ten gorset?
Zresztą, która jest godzina?
Trzy godziny spóźnienia. Właśnie taki mamy czas.
Trzy godziny.
Przepraszam.
Spóźniłam się?
Przepraszam.
Jack--
Naprawdę bardzo przepraszam.
Nauczyłam się wszystkich swoich kwestii!
Tak, Twoimi kwestiami są powyklejane całe ściany planu, Marilyn.
Och, to nie będzie potrzebne. Nauczyłam się całego tekstu.
Dobrze, w porządku. Teraz chodź.
Na pozycje wyjściowe i nagrywamy.
Ty przechodzisz przez drzwi, Marilyn.
Proszę wszystkich. Zaczynijmy. Zabierzmy się za film!
Dobrze, Marilyn. Tekst jest na wprost przed Tobą. Widzisz go?
Uda Ci się. Wiem, że potrafisz.
Przygotuj się.
"Pół żartem, pół serio" : scena 147, ujęcie 23.
W porządku, Marilyn.
Akcja!
Gdzie jest moje ukulele?
Cięcie.
Koniec zdjęć!
Mówiłam Ci, że znam swój tekst.
Jesteś w porządku.
Dobrze Ci idzie.
Arthur!
Arthur!
Arthurze, posłuchaj.
Pani Monroe posiada więcej zalet niż mogłoby się wydawać
grając w ekscentrycznej komedii zwanej 'Pół żartem, pół serio'.
Nawet moje śpiewanie się podobało!
Udowadnia, że jest uosobieniem nie głupiej blondynki,
ale utalentowanej aktorki komediowej.
Och, przepraszam Cię, zapomniałam.
Ty pracujesz.
Nie, jest w porządku.
I tak potrzebuję przerwy.
Inteligentna recenzja.
A ty na nią zasłużyłaś.
Jak możesz wyrzucać te wszystkie strony, Arthurze?
Napisanie czegoś przyzwoitego dla mnie musi być dla Ciebie trudne, prawda?
Nie, ja zawsze wyrzucam to, czego nie chcę tutaj trzymać.
Arthur, czy mogę zobaczyć to, co do tej pory napisałeś? Proszę.
To jest bardzo prowizoryczne.
Mnie to nie przeszkadza.
To będzie naprawdę pod bardzo dobrą opieką.
Tak bardzo doskonałe.
Arthurze?
Czy to jest to, czego chcesz?
A ty?
Wiesz, że chciałam.
Ale teraz nie jestem tego pewna.
Chodzi o to, że napisałeś tu o sprawach,
o których ja powiedziałam Ci poufnie.
Jestem pisarzem. Korzystam ze swoich doświadczeń.
Ona jest wrażliwą, zranioną kobietą.
To fikcja.
To jestem ja!
Wykorzystujesz mnie!
Ciebie?
Ty nawet nie wiesz, kim jesteś.
To niemożliwe, że mogłabyś rozpoznać siebie w czymś, co napisałem.
Cóż, nie zamierzam jej zagrać.
Nie zagram.
Słyszałeś mnie, Arthurze?
Powiedziałam, że nie mam zamiaru jej grać.
W porządku. Zdobędę inną aktorkę.
Profesjonalną aktorkę.
Może i nie jestem profesjonalistką, Arthurze,
ale tutaj to ja zarabiam duże pieniądze
i każdy o tym wie.
Jestem tego świadomy.
Miałam romans.
Wiem.
Na planie filmu " Pokochajmy się".
On jest we mnie zakochany.
On ma żonę.
A co to ma z tym wszystkim wspólnego?
Piłaś coś?
Chyba nie jestem typem otwartej książki, prawda?
Dlaczego ty zawsze musisz wszystko niszczyć?
To sok pomarańczowy.
Chcesz to sprawdzić?
Jestem Twoim mężem, a nie pielęgniarką!
Nieustannie siebie rujnujesz!
A kiedy to Cię już w życiu nie satysfakcjonuje, zaczynasz biegać
za innymi facetami, prawda?
Kłamiesz!
-Wariatka! - Kłamca!
Narcyz!
Kłamca!
Ja?
To Ty wszystko niszczysz!
Stworzenie tej całej babydoll, o której tak marzyłaś, zniszczyłoby
każdego mężczyznę. - Ale ja nigdy nie wyszłabym za każdego!
Nigdy! To ty jesteś moim mężem!
A ty jesteś ze stali!
Pokonałaś wytwórnie!
Pokonałaś mnie.
Pokonałaś wszystkich.
Kochałam Cię.
Kochałam wszystkich.
Po prostu
Johny był taki stary.
A Joe-
Chyba mam złe wyczucie czasu.
Nigdy nie spotkałam właściwego mężczyzny we właściwym czasie.
Och, przepraszam Cię.
Nie to miałam na myśli.
Gdybym tylko mogła spać.
W tym tkwi problem, Arthur.
Gdybym mogła po prostu zasnąć.
Kiedy tylko
się zakocham,
nigdy nie zmieniam zdania.
Ale co miłość dla Ciebie znaczy, Marilyn?
Możesz mnie zostawić samą?
Powiem Ci coś, Arthur.
Tutaj, na wsi jest zbyt cicho.
Nie podoba mi się tu.
Nic dziwnego, że nie mogę zasnąć.
Nie będę piła tyle, co w mieście. Szczerze.
To dobrze.
Wspaniały scenariusz.
Pozwól mi sobie pomóc.
Chciałabym zagrać Roslyn.
Wciąż chcesz być moim mężem?
Tak.
Wiesz, Joe--
On wciąż przysyła mi kwiaty.
Wiem.
Nie obchodzi mnie to. Niech nadal przysyła kwiaty.
Wciąż Ci się podobam?
Ja Cię kocham.
Nie potrafisz tego zrozumieć?
Nie obchodzi mnie, czy jesteś Normą Jean Baker, Marilyn Monroe--
Kocham Ciebie. Ja kocham Ciebie.
Będziemy kręcić " Skłóconych z życiem".
Masz w sobie dużo odwagi.
-Ja? - Ty.
Ja.
Dzisiaj stanęłaś w obliczu większej ilości demonów niż jeden człowiek w całym życiu.
Wyślijmy scenariusz do Johna Hustona.
On był dla mnie tak uprzejmy.
Wiesz, kto byłby idealny?
Clark Gable.
Włóżmy w ten film sporo pieniędzy, w porządku?
Nie będę piła ani robiła nic podobnego.
Rzucę to wszystko.
To będzie wspaniały film.
Będzie właśnie tak
jak w pewnego rodzaju--
rodzinie.
Rodzinie
artystów.
Będzie po prostu cudownie!
Powiedz mi, Arthur. Myślisz, że ile się dzisiaj spóźni?
Ona jest chora, John.
Marilyn wciąż śpi.
Ona jest niedysponowana.
To nowa wersja, John.
W porządku.
Ale nie mogę kręcić bez niej, Arthur.
John, ona jest pod ogromną presją.
Wszyscy jesteśmy pod presją, Arthur. Wszyscy pod presją.
-Ona nie potrafi pracować bez trenera na planie.
W porządku, w porządku.
Monty!
Witaj!
Więc--
jak podoba Ci się pustynia?
Jaka pustynia?
Wiesz co, Monty?
Nie potrafię zapamiętać swoich kwestii.
Myślę, że wypiłam za dużo szampana.
Znasz mnie od lat. Musimy się jakoś trzymać na nogach.
Tak, dlaczego?
Bo my nie mamy grubej skóry.
Tak?
Ktoś zamknął od węwnatrz drzwi w mojej przyczepie. Chciałem, żebyś to była Ty.
Dobrze?
Tak.
Dokładnie tak.
Powierzę Ci sekret.
Tylko Ci z cienką skórą przetrwają.
Przepraszam za spóźnienie, Panie Gable.
Wie Pan, poniekąd trochę się uczyłam.
Usiądź, Marilyn.
Marilyn--
Uważam, że wykonujesz naprawdę dobrą robotę.
Szczerze?
Wie Pan, kiedy byłam małą dziewczynką,
miałam w zwyczaju mówić wszystkim, że to Pan jest moim tatą.
Naprawdę!
I wie Pan, to prawie nie było kłamstwo, ponieważ
tak bardzo tego pragnęłam, że w końcu zaczęłam w to wierzyć.
A teraz z Panem gram.
Nie mogę w to uwierzyć!
Chodźmy do Johna.
Jesteśmy gotowi do pracy.
Dobrze, zaczynamy próbę.
Ma być jasno i wyraźnie, kochanie. Jasno i wyraźnie.
Tak, proszę Pana!
Będę kręcić dużo scen wyścigów konnych.
Spróbujmy jeszcze raz.
" Skłóceni z życiem" scena 127, ujęcie 14!
Akcja, kochanie!
Ile za nie chcecie?
Za tą dwójkę?
Cięcie.
W porządku.
Zacznijmy jeszcze raz.
Tym razem przyjdź tutaj trochę szybciej, kochanie.
" Skłóceni z życiem"
scena 127, ujęcie 50!
Akcja!
Ile za nie chcecie?
Dwieście dolarów?
Cięcie. Cięcie.
Zaczynamy od nowa.
Tym razem przyjdź jeszcze trochę szybciej, kochanie.
Akcja!
Ile za nie chcecie?
Zapłacę dwieście dolarów!
Czy to Wam wystarczy?
Cięcie! Cięcie.
Idealnie!
Właśnie tak, jak chciałem.
Ona jest warta tych kłopotów, Arthur. Warta kłopotów.
Nigdy nie mam wystarczająco dużo czasu, żeby zbić gorączkę.
Cóż, nie możemy już dłużej tutaj kręcić.
Marilyn!
Obudź się!
Po prostu zemdlała.
Będziesz dzisiaj ze mną pracować?
Hej.
Teraz będą się pieklić i rozprawiać o czasie.
Zupełnie jakbyśmy byli parą zegarków.
Lubisz mnie tak bardzo jak Elizabeth Taylor.
Nie możesz spać w nocy, bo śpisz całymi dniami.
Z Tobą nie rozmawiam, Ty stary zgredzie!
Widziałaś już góry?
Spędziłem tam całą noc.
Och, Monty.
Jesteś jedyną osobą, jaką znam,
która jest taka zagubiona.
Zacznijmy więc grać.
Dobrze, niebieskooki.
Halo?
Pani Monroe? Z tej strony Alan z prasy.
Otrzymaliśmy wiadomość, że Clark Gable miał rozległy zawał.
Czy moglibyśmy uzyskać od Pani jakieś potwierdzenie?
Właśnie skończyliśmy kręcić " Skłóconych z życiem" a z nim wszystko
było w porządku.
Pani Monroe, nie sądzi Pani, że te wszystkie spóźnienia--
To musi być jakaś pomyłka.
Czy Pani opóźnienia na planie mogły się do tego przyczynić?
Pani Monroe, czy rozmawiała Pani ze swoim byłym mężem, Panem Millerem?
Posłuchaj, Marilyn. My potrzebujemy jakiegokolwiek oświadczenia.
Rozmawiałaś z Johnem Hustonem albo Montgomerym Cliftem?
Pani Monroe, czy wiedziała Pani, że Pan Gable leczył się na serce?
Marilyn--
Czy czujeś się w jakikolwiek sposób winna--
Słyszy mnie Pani, Pani Monroe?
Marilyn?
Ja doskonale wiem, gdzie jestem!
Wiem, gdzie jestem!
Nie możecie mnie oszukać!
Nie możecie mnie tutaj tak trzymać!
Nie poszłam na pogrzeb, ponieważ
wszyscy Ci ludzie mówią, że to
moje spóźnienia,
ciągłe powtarzanie scen.
W tym upale.
To go zabiło.
Tak samo mówili, że
to ja zostawiłam mojego przyjaciela Johny'ego kiedy on umierał.
Mówili, że okażę się kompletną porażką.
Ale ja się podniosłam.
Udało mi się to zrobić.
Chce Pan się czegoś o mnie dowiedzieć, doktorze?
Myślę, że pozbyłam się słowa 'nie' ze swojego słownika.
Potrafi Pan zobaczyć moje serce, doktorze?
Jest takie oszołomione.
Wygląda jak twarz zawodowego boksera.
Wie Pan, co mam na myśli?
Ciągle wracam do--
ale do czego?
Znów jestem rozwódką,
wytwórnia jest na mnie wściekła.
Nie mam pojęcia.
Być może w pewnym sensie odchodzę.
Tracę swój pęd życiowy.
Widzi Pan--
Ja pamiętam rzeczy,
które się naprawdę wydarzyły.
I te, o których marzyłam.
A potem nie jestem do końca pewna
czy one naprawdę się wydarzyły,
czy ja tylko je wymyśliłam.
Ale może to nie jest ważne, czy te zdarzenia są prawdziwe
ponieważ one i tak wydarzyły się w mojej głowie!
Nie wiem, doktorze--
Chodzi o to, że moim głównym
zasadniczym zmartwieniem
jest po prostu brak snu.
Po prostu brak snu.
Ale byłam grzeczną dziewczynką.
Próbowałam--
Zrobiłam to, co Pan mówił.
Odstawiłam tabletki.
Wszystkie?
Przypłyń do nas.
Wspaniale!
" Something's got to give" - ujęcie drugie.
O, tutaj.
Dobrze!
Pięknie, Marilyn!
Bardzo dobrze!
Umiem pływać tylko pieskiem.
Trochę bliżej, kochana.
Już płynę!
Właśnie tutaj.
" Something's got to give" - ujęcie 3!
Pięknie wyglądasz!
W każdej chwili!
Wspaniale pracujesz!
To ta sama stara rola.
Kiepski scenariusz i głupiutka blondynka.
Jak wyglądam?
Wyglądasz młodziej niż kiedykolwiek, Marilyn!
Tak dobrze być w domu!
Wyprawiasz jakieś przyjęcie, Marilyn?
Och, tak! Wielkie, wspaniałe przyjęcie!
Jeszcze jedno, Marilyn! Jeszcze jedno!
Dlaczego?
Ty już jesteś sławna, Marilyn. A teraz sprawisz, że ja będę sławny.
Ostatni tydzień nie mogła pracować, bo miała grypę.
Prawda?
Cóż, przynieśli na plan tort, a ona złapała przeziębienie.
To było tydzień temu.
Sprawdziłem to! Rozmawiałem z jej lekarzem. Naprawdę miała gorączkę.
Zdaje się, że czuje się dobrze, kiedy śpiewa dla prezydenta.
Wyjechała z Los Angeles i porzuciła wszystkie produkcje.
Traci dużo pieniędzy.
Posłuchajcie, zadzwonię do niej.
Nie.
Telefon nie będzie konieczny, nie dzisiaj.
Ona już nie gra w filmie.
Zatrudnijmy Shirley MacLaine albo Doris Day.
Poczekaj chwilę.
Posłuchaj tego.
To stara dupa. Ona ma 36 lat.
Zwariowałeś? Filmy z nią naprawdę zarabiają.
Ona nie może brać urlopu w samym środku kręcenia zdjęć.
Nie stać nas na to.
A co z Elizabeth Taylor i " Kleopatrą" ?
Elizabeth była chora.
Marilyn też jest.
Przemyślisz to?
Oni chcą Cię z powrotem.
Wrócisz?
Marilyn.
Cóż, powiem im, że się nad tym zastanowimy.
Zadzwonię do Ciebie jutro.
Hej!
Dziękuję.
Chciałbym zobaczyć Cię ponownie na ekranie, Marilyn.
Zanim to się wydarzy, legenda może odejść w zapomnienie.
Nie dziewczyna, ale legenda.
Dbaj o siebie.
Z tej strony Marilyn.
Czy on tam jest?
Och, w porządku.
Czy mogłabyś mu przekazać, że dzwoniłam?
Tak, to ważne.
Przekażesz mu?
Dobrze.
Dziękuję.
Czy to służba zdrowia?
Chciałabym rozmawiać ze swoim lekarzem.
On był tutaj wcześniej, ale ja
zapomniałam mu coś powiedzieć.
Wie Pani, pamiętam to,
co powinnam była mu powiedzieć.
Czy mogłaby mu Pani przekazać, że Norma Jean--
Chciałabym, żeby przestało mnie to dręczyć.
Zastanawiałam się, czy ktoś do mnie dzwonił.
Nie?
Odbiorę.
Ja potrafię
to zrobić.
Żegnaj.
tłumaczenie: melania28
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.