All language subtitles for A Place To Call Home - 05x01 - Own Worst Enemy.KCRT.Polish.C.orig.Addic7ed.com

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Elizabeth Bligh, wyjdziesz za mnie?

Tak.

Pani Douglasowa Goddard.

- Elizabeth. - Za matkę.

W Kościele katolickim unieważnienie jest możliwe pod pewnymi warunkami.

I nie tylko dlatego, że nie mogę mieć dzieci.

Okłamałaś mnie.

Nie ma go!

Naprawdę cię kocham.

David Bligh.

Jak mogłabym zaprzeczyć, skoro cię kocham?

Zostań tam!

Nie myśl, że go nie skrzywdzę.

Daj mi tylko pretekst.

Moje czyny będą moją obroną.

Niewinna z powodu niepoczytalności.

Jest niezrównoważona psychicznie.

Jack powiedział, że jej megalomania zaczęła się wiele lat temu.

MIEJSCE ZWANE DOMEM odcinek 1 sezonu 5

Tłumaczenie: nkate

1958 Święto Pamięci Poległych

Własny najgorszy wróg

Nie zapomnimy

Nie zestarzeją się, tak jak my wszyscy.

Wiek ich nie znuży, lata nie potępią.

Będziemy o nich pamiętać o świcie, i o zmroku.

Nigdy nie zapomnimy.

Uczcijmy ich chwilą ciszy.

♪ Szaleję na punkcie tego chłopaka

♪ Wiem, że to głupie, by tak szaleć za chłopakiem

♪ Bardzo się tego wstydzę

♪ Bezsenne noce... ♪

Strażnik!

Cicho!

Muszę się zobaczyć z dr Samuelsem, jak najszybciej!

Proszę.

Podżegacze wojenni!

Przeklęty chuligan!

Okropny chłopak!

Co za dziewczyna z nim była? Nie widziałam za dobrze.

Nie jestem pewna.

- Herbaty, panie Fox? - Zjem śniadanie w szpitalu.

- Przekażcie to też na pocztę. - Dobrze, proszę pana.

- Chodź tu. - Nie teraz, Ed.

Mówię tylko, że to było głupie. Gdyby mnie zobaczyli...

Patrzyli tylko na mnie.

Powiedzą wujkowi Izaakowi.

Wszyscy kochamy wojnę. Bzdura!

Nie uwierzy, że tylko rozmawialiśmy.

Muszę iść.

Pomyślisz o tym, co powiedziałem?

Możesz to zrobić.

Tego szczeniaka trzeba przywołać do porządku.

Żadnego szacunku.

- A gdy byłeś młody, było inaczej? - Takiej błazenady nie było.

Słyszałam, że z ciebie też było niezłe ziółko.

Daj spokój, chodźmy na śniadanie.

- Głodny zawsze jest nie w humorze. - Tak.

- Człowiek słowa nie może powiedzieć. - Może, gdy będzie najedzony.

Potrafi sobie z nim radzić.

Ktoś powinien dać nauczkę temu smarkaczowi.

Jestem pewna, że ktoś to zrobi.

Zdaje się, że George'a zatrzymali. Może cię podwieźć?

Poczekam.

Ten Aborygen szybko się zmył.

Tacy ludzie nigdy nie wiedzą, gdzie należą.

- Nawet tutaj? - Niestety.

Zależy od miasta.

Nie, próbuję ci wyjaśnić...

Zrób nam obu przysługę.

Usiądź, albo spadaj stąd, dobra?

Jedno, albo drugie. Tam, na uboczu.

Coś poważnego?

W święto zawsze nie brakuje pijaków, ale ten wcześnie zaczął.

Dlaczego nie posadzisz go na ławce?

Uszanuj ten dzień, chłopie.

Hej!

Załatwię to.

Zadzwoń na policję, jeśli się nie uspokoi.

Przekażę to premierowi.

Ten kraj podupadnie.

Nie można uchwalać ustawy przeciwdziałającej młodzieńczej żywiołowości.

Ale trzeba okazać szacunek.

Jestem pewna, że siostra Nordmann się z tym zgodzi.

Tak.

Jestem pewna, że tak samo i pan Menzies.

W rzeczy samej.

W rzeczy samej.

Znasz tego chłopaka?

Larry Gray.

Jest tak zły, jak się wydaje?

Mam nadzieję, że nie, ze względu na Izaaka Golda.

Sarah.

Oczywiście, Ceremonia Pamięci, to tłumaczy godzinę.

Przejeżdżaliśmy, a wiem, że ranny ptaszek z ciebie.

Mam pytanie do Leah.

Chodzi o jedną z jej koleżanek, w klinice dla kobiet.

Babskie sprawy?

- Czyli na osobności. - Tak byłoby najlepiej.

- Przyjdziecie wieczorem na Szabat? - Oczywiście.

Do wieczora, George!

Leah, przyszła pani Nordmann.

Bądź dobrą dziewczyną i nie każ jej czekać.

Właśnie się obudziłam.

Wcześnie przychodzisz.

Widziałam cię.

Masz szczęście, że Doris Collins nie widziała.

Lepiej omówić to przed wieczorem.

- Wydasz mnie? - Zależy, co mi powiesz.

To nie ma nic wspólnego z tobą.

Twoja ciocia prosiła, bym się tobą opiekowała.

Mogę to zrobić sama.

Zakładam, że wymknęłaś się, gdy wujek zasnął,

a potem Larry odwiózł cię do domu?

To dlatego, że wyjeżdżamy. Wieki go nie zobaczę.

To był pierwszy raz.

- Co robiliście? - Nie to, o czym myślisz.

Nie wiem, co myśleć.

Izaak wie, że się spotykacie?

Jasne, że nie, przecież on nie jest Żydem.

Wiem, co robię.

Codziennie w klinice widzę dziewczyny,

które myślą, że mają wszystko pod kontrolą.

Kończą z dzieckiem i zszarganą reputacją.

To złamałoby serce twojemu wujkowi.

Zaciągając mnie do Izraela, rozbija moje!

- Zabiera cię do rodziny! - Nawet ich nie znam.

Nie o to chodzi!

Nie nocowałam w domu, i co z tego?

Nie powinnam była wracać, wtedy wujek by mnie nie wywiózł.

Powiedz mu, co chcesz, nie obchodzi mnie.

Słuchaj, nie trzeba go denerwować, jeśli obiecasz, że to się nie powtórzy.

Wyląduję na tej łodzi, zanim będę miała szansę.

Obiecuję.

Ale to niesprawiedliwe.

Utrata ciotki była wystarczająco bolesna.

Dla was obojga.

Trzymam cię za słowo.

Idź.

Dziękuję.

Gary, nie sądziłam, że zobaczymy cię w tym roku.

Słyszałam, że znalazłeś pracę.

Nie przegapiłbym tego za żadne skarby.

Dla mnie to też ważny dzień.

Smacznego.

Powinieneś pójść do lekarza.

Mam się dobrze, to tylko te poranne powietrze.

Więc uważasz te krzyki za normalne?

Dla jego pokolenia wojna to Rosja i bomba atomowa.

Gloryfikowanie tego wydaje się szaleństwem.

W III wojnie światowej nie będzie zwycięzców.

Nikt niczego nie gloryfikował. To tylko wyraz szacunku.

Jeśli zapomnimy, wtedy kolejna wojna będzie bardziej prawdopodobna.

Tak to widzi młode pokolenie.

Tylko tacy jak on.

Boże!

Te listy tylko wywołają plotki.

I rodzina Olivii też będzie się zastanawiać.

- Przyjaciele piszą do siebie. - Prawie codziennie?

Adresuje "Pan i Pani",

w najgorszym razie pomyślą, że się w niej podkochuje.

Albo się domyślą.

Nie potrzebujemy głównego chirurga z taką reputacją.

Jack!

Będę szczęśliwy, gdy jego kwatera będzie gotowa i stąd zniknie.

Jaka pilna!

Coś mi przyszło do głowy. Tam jest kawa.

- Zobaczmy. - Kiedy skończę.

Książkę, nie ten fragment.

Kiedy to będzie? Unikasz pytania.

Nie idzie tak łatwo, jakbym chciała.

Twój wydawca ma prawo popędzać.

- Jeszcze kawy? - Proszę.

A kochanek ma prawo do pocałunku.

Jego ręce były jak papier ścierny na jej skórze,

zdzierały ostatnie warstwy jej poczucia własnej wartości.

Powiedz Davidowi, że go kocham, i by nie dręczył kotów.

W jego wieku też to robiłem.

Więc jest synem swego ojca.

Powinnam skończyć do południa.

Co się stało?

Pijany jak bela, teraz zasnął.

Widziałam go na uroczystościach, wyglądał na trzeźwego.

Proszę pana?

Halo?

Czy wszystko...

Potrzebuję pomocy!

- Pan Fox powiedział, by go zostawić. - Pan Fox się mylił.

Szybko!

Zaniesiemy cię do środka, dobrze?

Podtrzymaj mu głowę, weź go pod ramię.

Tak, raz, dwa, trzy i do góry.

- Dwójka jest wolna? - Tak.

- Świetnie. - Mówiłem jej.

Łóżko jest dla potrzebujących, może wytrzeźwieć na zewnątrz.

Zapada w śpiączkę cukrzycową.

Natychmiast proszę o płyny dożylne i badanie poziomu glukozy.

Siostro...

Zauważyłbyś, gdybyś pofatygował się sprawdzić.

- Jesteś na dyżurze! - Myślę...

Sprawdziłbyś, gdyby był biały.

Szybko, Valda.

Wejść!

Możesz zamknąć drzwi?

Nie potrzeba już takiej ochrony.

Mam nadzieję.

Proszę usiąść.

Dziękuję za szybkie przyjęcie.

- Myślę, że nastąpił przełom. - Tak?

Nucąc, sprzątałam rano mój pokój,

i nagle uświadomiłam sobie, co śpiewam.

"Mad About the Boy."

Powinien pan to mieć w swoich notatkach.

To była ulubiona piosenka mojej siostry.

Dostawałam furii, gdy tylko ją słyszałam.

Przypomniała o niej?

Elaine i George tańczyli ją w noc ich zaręczyn.

Mówiła, że to ich piosenka.

A dziś rano?

Zauważyłam, że nucąc ją - nic nie czuję.

To musi być znaczące.

Można tak sądzić.

Zaczęłam sprawdzać inne rzeczy...

Na przykład słowo "Żyd"... i "Sarah".

- Wypowiedziałam je głośno. - Tego ranka?

- Po tej piosence. - I?

Nie czułam nienawiści.

Niczego nie czułam.

To były tylko słowa.

Podjęłam decyzję.

Tak?

Wiem, że będzie pan zadowolony.

Tatuś!

Moja psotna małpka!

- Dobrze się sprawował? - Tak, proszę pana.

Mamusia kazała ci przekazać, że cię kocha,

ale musisz przestać dokuczać kotom.

- Gdzie ona jest? - Jest bardzo zajęta.

Musiała wcześnie iść do pracy.

- Mówiła ci wczoraj, pamiętasz? - Nie.

Pewnie byłeś zbyt zajęty dokuczaniem kotom?

George! Telefon do ciebie.

Powinieneś odebrać.

Rozumiem.

Tak... rozumiem.

Dziś nie mogę.

Przyjadę jutro, późnym rankiem.

Dziękuję, doktorze.

Trzy lata ciszy.

Dałeś jasno do zrozumienia, że nie chcesz mieć kontaktu z Reginą?

W końcu zaoferowała rozwód.

I chce mnie widzieć.

Według jej lekarza zrobiła znaczne postępy.

- Jeśli przyzna się do winy... - Może to znowu jej stare sztuczki.

Po latach ciszy? Dlaczego teraz?

Więc ją zobaczysz?

- Jeśli Sarah się zgodzi. - Zgodzi się na co?

Zadziwiające, że nie latasz mając takie uszy.

Zaryzykuję...

za jej zgodą.

Żadna pielęgniarka w moim szpitalu nie będzie tak ze mną rozmawiać,

kim by nie była.

Twoim szpitalu?

Tak. Jestem głównym chirurgiem, ty głównym lekarzem ogólnym.

Współpracujemy z grzeczności.

Pod takimi warunkami przyjąłem to stanowisko.

Przyjąłeś, by być blisko Jamesa.

To był profesjonalny wybór z jasnymi warunkami.

Unikaliśmy tego problemu odkąd przyjechałem.

- Czas stawić temu czoła. - Rozwiążemy to później.

Można założyć, że Sara mówiła w porywie chwili.

- Tak? - Wzywałeś mnie.

Jak pacjent?

Ustabilizowany.

Poziom glukozy był niski, na skutek silnego odwodnienia.

Opuścił śniadanie, by wziąć udział w uroczystościach.

Miał szczęście, że pomogliśmy mu na czas.

Jego objawy łatwo było pomylić z upojeniem.

Lepiej mogłem sprawdzić.

Tak, ale poprzestałeś na założeniu.

Henry'emu nie spodobał się twój ton.

Panu Foxowi.

Gdyby ktoś inny tak warknął na mnie, już poniósłby konsekwencje.

Tym razem przymknę na to oko.

Ale wszelkie sugestie uprzedzeń rasowych

skończą się postępowaniem dyscyplinarnym.

Na pewno chcesz być traktowana, jak inne pielęgniarki.

Dziękuję, siostro.

Jakby dwóch mężczyzn w jednym.

Henry w domu i pan Fox tutaj.

Chirurdzy...

Służbiści z kompleksem Boga.

Na pewno mu niełatwo,

skoro James wyjechał, gdy tylko się tu sprowadził.

Usprawiedliwiamy go odkąd tylko przyjechał.

Ponieważ go lubimy.

Nigdy nie byłem tak entuzjastyczny jak inni.

Teraz pokazuje swe prawdziwe zamiary.

Już tak się zdarzało.

Powinienem był poświęcić więcej uwagi.

Pijany, stary Aborygen...

To idzie w parze, prawda?

Nie przypominam sobie, bym tak myślał.

To pomaga sumieniu, czyż nie?

W przyszłości proszę z większą uwagą monitorować swój stan.

Próbuję się rozgrzać, był ranny przymrozek.

- Ceremonia poszła dobrze? - Tak.

Wspaniale było widzieć ich takimi dumnymi.

Święta Elżbieta! Patronka poszkodowanych weteranów.

Tak, mają tendencję do idealizowania mnie.

Boże uchowaj, byś na to zasługiwała.

Jeśli ktoś jest świętym, to Douglas.

A ty, moja droga?

Dało się zauważyć twoją nieobecność od kilku tygodni.

- Ładny czajniczek. - Z Maroka.

Dużo pracujesz?

Szczerze mówiąc, druga książka to droga przez mękę.

Przekleństwo bestsellera. Trzeba mu dorównać.

Tak, dylemat następnej książki.

A co z twoją niewydaną powieścią?

Oczywiście nie mówię o "Domu kłamstw", ale twojej pierwszej powieści.

"Delikatnych winoroślach"?

Temat makaroniarzy jest modny dzięki "They are a Weird Mob".

Myślałam o tym, ale...

jest w niej zbyt dużo Gino.

Wspomnienia są zbyt bolesne.

A co ci pozostaje?

Samotna rozwódka z zanikiem inwencji twórczej,

i wydawca, który łudzi się, że książka posuwa się do przodu.

Rozważ "Delikatne winorośle".

Może ona pomoże zaleczyć wciąż jątrzące się rany.

Nie ma po nim śladu i nie mam pojęcia, dokąd się udał.

- Nikt nie zebrał jego danych? - Zamierzali, gdy odkryli, że zniknął.

- Przynajmniej jest ustabilizowany. - Potrzebuje monitorowania.

Z jego ciśnieniem i poziomem glukozy, w każdej chwili może zapaść w śpiączkę.

- Popytam o niego. - Daj temu pierwszeństwo.

- Jest coś? - Nie.

Wiedz, że wyjaśniliśmy sobie nasze nieporozumienie.

Jego odejście nie ma nic wspólnego ze mną.

Nie jestem pewna, czy takie nieporozumienie można tak łatwo wyjaśnić, panie Fox.

Musi pan jeszcze wiele się nauczyć o prowincjonalnych szpitalach.

Sala operacyjna czeka.

Nie drażnij lwa.

Po tym, co mi powiedziałeś, pokazałam, komu jestem wierna.

Łokcie ze stołu.

Chciałabyś dołączyć?

Oczywiście.

Idź do taty. Dobrze.

Zuch chłopak.

- Dobrego Szabatu. - Dobrego Szabatu.

Jej odmowa zapalenia świec musiała go zranić.

Był zawstydzony, gdy poprosił mnie.

Wszyscy trzymamy się naszych rytuałów. To ważne.

Myślisz, że to związane ze śmiercią Miriam?

Tylko częściowo.

Przez gruźlicę latami była odseparowana,

a teraz chce być jak wszyscy.

Do tego dochodzą hormony.

Mam ochotę na drinka przed snem.

A ty?

Brandy, dziękuję.

Picie w samotności mnie przygnębia.

Utknięcie tutaj musi byś dla ciebie niełatwe.

Od czasu do czasu robię wypady do miasta, by naładować baterie.

U mnie przynajmniej praca wypełnia godziny.

Dziękuję.

Nie chciałem, by to zabrzmiało protekcjonalnie.

Nie, to czysty realizm.

Sama zagłębiam się w moją, jak tylko potrafię. Cin cin!

Twoje zdrowie.

Nie zawsze z powodzeniem.

Jack już mi opowiedział.

Moje wytyczne są jasne -

mam stworzyć nowoczesny oddział chirurgiczny.

Szpital Jacka ugrzązł w przeszłości.

Podobnie jak Inverness.

Może jedno i drugie trzeba zaciągnąć w przyszłość.

Kopniakami i krzykiem?

Popieram mojego męża.

Jak James poparłby mnie, gdyby tu był.

Musisz za nim tęsknić.

Naprawdę uważasz jego maskaradę za niezbędną?

To pomoże Olivii ogłosić rozwód bez zbędnych pytań.

Jej ojciec nienawidzi homoseksualistów.

Ironiczne, biorąc pod uwagę jego syna.

Dlatego James udaje wiarołomnego męża oglądającego się za spódniczkami.

Odejście Williama od żony spowodowało dość domysłów.

Mam rację w sprawie szpitala.

Nie rozumiem, dlaczego jest tak przeciwny zmianom.

Dobranoc.

Dobranoc.

Na pewno nie masz nic przeciwko mojemu spotkaniu z Reginą?

Cóż, musisz ją wysłuchać.

Bez tego nie możemy podjąć decyzji.

Na samą myśl aż mnie skręca.

Lepiej jak ty pojedziesz, a nie ja.

Pożegnamy się rano.

- Nie ma potrzeby. - David będzie chciał.

Śpij dobrze.

Ty też.

Musiałem cię zobaczyć.

Nie powiedziała.

Myślałaś o tym, co mówiłem?

Tak, nie mogę.

Nie zabierze cię, jeśli cię tu nie będzie.

Dokąd mam iść? W każdym razie... obiecałam.

Mam jedno miejsce.

Schowałbym cię i byłabyś bezpieczna.

Możemy to zrobić.

Dobrze, jutro.

Przywiozę ci prezent.

- Słonia? - Zobaczymy.

Powodzenia.

Dla mamy od kucharza.

- Ucałuj ją. - Dobrze.

Szerokiej drogi!

- Pa! - Pa.

- Zdenerwowana? - Wkrótce się zobaczymy.

Dobrze robi.

Na pierwszy rzut oka.

Od kiedy to Reginie można wierzyć na słowo?

Pójdziesz z ciocią Caro?

Chodźmy, ścigamy się?

Namierzyłem twojego kolesia.

Tydzień temu wprowadził się do starej chaty Tommo.

Dobra, jedźmy.

Przesuń się, stary.

Panie Gibbs?

Halo?

Panie Gibbs, jest tam pan?

Otwarte.

Frank? Frank!

Hej!

- Frank. - Nie żyje?

Nie, jest nieprzytomny.

Możesz podjechać bliżej ciężarówką?

- Tak, Frank. Dobrze. - Boże.

Słuchaj mego głosu, dobrze?

W porządku.

Położę głowę.

Musisz to połknąć.

O tak, jedz.

Połknij.

Dobrze, chodź tutaj.

Muszę okropnie wyglądać.

Pozwalają tylko na grzebień i szminkę, jeśli ma się szczęście.

To mój naturalny kolor.

Wspiera moją potrzebę zmiany, nie sądzisz?

Najważniejsze, że czujesz się lepiej.

Próbuję odzyskać zdrowie psychiczne.

Mam nadzieję, że ci się uda.

Po to sąd mnie tu wysłał.

Robi wielkie postępy.

Ufam, że rodzina ma się dobrze.

Tak.

A twój syn?

Cudowny chłopiec.

Żałuję swoich postępków.

Ale nie dlatego tu jesteś.

Biorąc pod uwagę, że nie było u nas porzucenia,

ono nie może być podstawą do rozwodu.

Jedno z nas może obwinić drugiego.

Jeśli obwinię ciebie,

Sarah i David zostaną obrzuceni błotem w sądzie.

Może obwinić mnie?

Moja reputacja bardziej już nie ucierpi.

Odmawianie ci twojej przyszłości nie sprawia już mi przyjemności.

Przyjmę winę na siebie.

To ogromny przełom u pani Bligh.

Ciężko pracowaliśmy, by osiągnąć taki postęp.

Oczywiście wątpisz, biorąc pod uwagę przeszłe manipulacje.

To nie podstęp.

Nie próbuję wrócić do twego życia.

Pozwól mi dać ci szansę zostania ojcem i mężem, jakim chciałbyś być.

Z pewnością to też pomoże ci z nową kadencją w Parlamencie.

Przekaż wszystkim moje przeprosiny.

Rozważę twoją ofertę.

Wrócisz i odpowiesz mi osobiście?

Gdy będziesz gotów.

Rozumiem, że inni też są w to zaangażowani.

Brawo.

Proszę mu pomóc zrozumieć.

Skąd pan wie, że ona nami nie manipuluje?

Jest tu od trzech lat. Miniony rok pod moją opieką.

Pan widział ją ostatnio na procesie.

Proszę mi zaufać, wiem, kim się stała.

Potrzebuję czasu.

- Proszę nie zapomnieć. - Dziękuję.

- Siostro? - Tak, Doris?

Pomyślałam o tylnej werandzie.

Do czego?

Cóż, niektórzy mogą czuć się nieswojo.

- Dlaczego? - Dzieląc pokój.

Wydaje się, że panu Gibbsowi jest wygodnie.

- Chodzi mi o... - Wiem, co miałaś na myśli.

Oczywiście miałam na myśli innych, nie mnie.

Nie mam problemu z Aborygenami.

Jestem tego pewna.

Wrócił pan do nas.

Już dwukrotnie mnie pani uratowała.

Więc zasłużyłam, by mnie pan posłuchał i został do wyzdrowienia.

- Jeśli czuje się pan nieswojo... - Jestem przyzwyczajony.

Wyobrażam sobie.

Muszę wracać do kliniki, proszę odpoczywać, dobrze?

- Widziałam pańskie obrazy. - Tak?

Są cudowne.

Zajmuję się nimi, gdy nie mam innych zleceń.

Nie obawia się pan tak ich zostawiać?

Inverness jest mekką złodziei sztuki?

Nie chciałabym, by coś się z nimi stało.

Będzie dobrze.

Zamknę domek, jak tylko zdołam się wyrwać.

- Kto by się tym przejmował? - Lepiej dmuchać na zimne.

Wydają się dobre.

Jestem skonany.

Proszę odpoczywać.

Dzięki jeszcze raz.

Ma piątkę dzieciaków, i lepsze rzeczy do roboty.

Panie O'Rourke, każdy guzek w piersi powinien zbadać lekarz.

To głupstwo, prawie niewyczuwalne.

Lekarz zdecyduje.

Po prostu ją wykreślcie, ona nie przyjdzie.

Umówiła wizytę, powinna sama anulować.

- Jestem jej mężem. - Będzie potrzebować pana wsparcia.

- Coś nie tak? - Tak.

To miejsce.

Robicie z igły widły.

Mąż Sheili, prawda?

Nic wam nie powiem, jeśli będziecie traktować mnie z góry.

Mężczyzna ma swoje prawa.

Będą słabą pociechą,

jeśli guzek okaże się poważny i nie dopilnowany.

- To maleńki guzek. - Ale istnieje.

Chce pan mieć jej śmierć na sumieniu?

Cholerny cios poniżej pasa.

Cholerne kobiety.

Kolejny zadowolony klient.

Daj znać, gdy przyjdzie pani Partridge.

Przeniosła wizytę na 17. Masz przerwę.

Świetnie się składa.

Dlaczego?

Mam nadzieję, że nie miałby nic przeciwko, bym spojrzała.

Nie wydaje mi się.

Zaintrygowałaś mnie.

Jak myślisz?

Widziałam o wiele gorsze na wystawach.

On dopiero co przyjechał?

Stary Tommo wyjechał, zakładam, że Frank go zna.

Jakby nie Inverness.

Dobry artysta.

- Tak. - To pewne.

Nie!

- Co? - Mój Boże.

Nie możesz tego wziąć.

Jest podpis Namatjiry. Wygląda na autentyk.

Frank ceni sobie prywatność. To nie nasza sprawa.

Pozwól przynajmniej go sfotografować. Jego prace też.

Mam kontakty. Każdy artysta pragnie uznania.

Możesz go zapytać, kiedy wyjdzie ze szpitala.

Kim on jest? Skąd ma ten obraz?

To weteran wojenny z cukrzycą.

Dopóki nie zostanie wypisany, nie można go niepokoić.

Zgoda?

Tego samego tonu użyłaś ze Stanem O'Rourke.

I odniósł skutek. Więc jak?

Zgoda.

Jak podobała się ceremonia?

Całkiem niezła.

Dopóki nie zacząłem czuć się trochę nieswojo.

Nie musiałeś stać z boku.

Byłbyś mile widziany.

Może przez niektórych.

Tak jak i tutaj. Tak już jest.

Ktoś cię kiedyś przeganiał?

Nie każdy weteran radośnie wita takiego jak ja.

Kula nie jest w stanie odróżnić koloru skóry.

Wszyscy tak samo ryzykowaliśmy.

Proszę powiedzieć to innym, doktorze.

Jack.

Pozostanę przy doktorze, jeśli wolno.

W takim razie niech będzie.

Jak poszło z panią Grace?

Jeszcze godzina i doszłoby do zapalenia otrzewnej.

Jak on się czuje?

Zatrzymam go na noc, by się upewnić.

Nie musisz sprawdzać.

Może odszedł przeze mnie.

Nie potrzebuje twego poczucia winy.

Musimy znaleźć sposób na wspólną pracę.

Racja.

Ale nie będę zmieniać swych standardów.

I jeśli musisz tak często pisać do Jamesa,

wysyłaj listy sam. To staje się zbyt oczywiste.

"Delikatne winorośle"

Cześć, to ja.

Odnośnie "Delikatnych winorośli", może się myliłam.

Porozmawiajmy o publikacji.

To zupełne szaleństwo.

Ona właśnie tego pragnie.

Uważaj na swe serce!

Już ty mi nie mów o moim zdrowiu.

- Poradzisz sobie. - Dzięki, Douglas.

Na pewno nie chcesz czegoś mocniejszego?

Chcę jedynie, by George zachował rozsądek.

Jasne, że chciałbyś wreszcie się ożenić, ale jakim kosztem?

Obecny układ wydaje się sprawdzać.

Zbliżają się wybory, pamiętasz?

Miałbym je w kieszeni, gdyby to zostało rozwiązane.

Absolutnie nic nie jest warte dania jej szansy wyjścia na wolność.

Wyrok brzmiał: "niewinna z powodu niepoczytalności".

Dlatego jest tam zamknięta.

Lizzie się martwi, że to pomoże jej udowodnić swą poczytalność.

- A jeśli naprawdę wyzdrowiała? - Akurat!

Ile razy można cię oszukać?

Spokojnie, Lizzie.

Jeśli się na to zgodzisz...

pożałujesz tego.

Mówię ci, wszyscy pożałujemy.

- Myślisz, że to właściwa decyzja? - George wydaje się przekonany.

- Skończyłoby się to zawieszenie. - Tak, trwało do tej pory.

Dzięki temu David dorastał blisko ojca,

ale te osobne domy są już frustrujące.

Elizabeth ma rację.

Oczywiście przekazała to w swój matriarchalny sposób.

Biedny George.

Przynajmniej ty się uśmiechasz.

Nie przypuszczam, by wypuścili ją właśnie z tego powodu?

Mam nadzieję, że Caro nie zmyła się zostawiając cię na lodzie.

Jeśli Anna jej potrzebuje...

To jej zwykła wymówka.

Myślę, że po prostu się nudzi.

Wszystko w porządku?

Ostatnio często się ścieramy.

Sarah.

Przepraszam, doktorze.

Zostawię was.

Leah nie poszła do pracy.

A w domu zauważyłem brak ubrań i torby.

Uciekła.

Gdybyśmy tylko żyli na świecie,

w którym rodzina Olivii mogłaby zaakceptować twą miłość do mężczyzny,

który jest teraz jej dobrym przyjacielem.

Role narzucone nam przez niedorzeczny świat

sprawiają, że nasza miłość jest haniebna i nielegalna.

Czuję się gorzej, gdy cię nie ma, ale zostań ile trzeba.

Całuję cię, Olivio. Tęsknię za obojgiem z was.

Henry.

Mogę to nadać, panie Fox.

Dziękuję, Doris. Ale potrzebuję świeżego powietrza.

Sam doświadczyłem uprzedzeń.

Jeśli zademonstrowałem jakieś, to nieświadomie, przepraszam.

Pan?

Tak, na swój sposób.

Musiało być ciężko, naprawdę ciężko.

Co to było?

Śmiech to zdrowie, prawda doktorze?

Jack. A co mi tam, mam dobry humor.

Policja będzie się rozglądać. Porozmawiają z Larrym.

Powinnam była coś powiedzieć, wybacz.

Jest Żydówką, nie może temu zaprzeczyć.

- A jeśli jej nie znajdą? - Też będziemy szukać.

A jeśli nie zdążymy na czas?

- Ten Larry, on... - Mówiła, że to niewinne.

Od jak dawna?

Jak mogę wyjechać?

Jeśli ją znajdziemy, zabierzesz ją ze sobą.

Jeśli nie, zaufaj mi. Przekonam ją, by do ciebie dołączyła.

W przyszłym roku w Jerozolimie.

Może sama z nią pojadę.

A David?

To również jego dziedzictwo.

Chodź.

Oddaj! To moja praca!

Anno!

Okłamałaś mnie.

- A jeśli ktoś tu przyjdzie? - Nikt tu nie przychodzi.

Boję się.

To wszystko jej rzeczy.

Kto by pomyślał, że szalona Regina odda nam przysługę?

Wciąż wywołuje u mnie gęsią skórkę, nawet jeśli jest zamknięta.

Zostanę...

tak długo, jak zechcesz.

Usiądź.

Dobrze... po prostu tam zostań.

Poczekaj.

♫ Brydon Stace - "Loving you"

♪ Całe me życie spędzę

♪ Na kochaniu cię

♪ Kochaniu cię

♪ Zimą, latem, wiosną też...

♪ będę cię kochał

♪ Kochał cię

♪ Gdzie bym nie był

♪ I co bym nie robił

♪ Wiedz, że zawsze będę

♪ kochał cię ♪

Poproszę Poppy, by przygotowała gościnny pokój.

Nie, nie trzeba, zaraz wracam.

Musiałam tylko podrzucić coś do fotografa.

Cieszę się, że wstąpiłaś do nas.

Douglas!

Witamy!

Cóż to za ważne zdjęcia?

Potrzebuję paru powiększeń na spotkanie w przyszłym tygodniu.

Myślę, że dokonałam wielkiego odkrycia.

Dobrze, najpierw najważniejsze.

- Sytuacja z Reginą. - Nie mieszam się do tego.

Nikt z nas nie może sobie pozwolić na stanie z boku.

Ktoś musi przemówić George'owi do rozumu.

Jeśli to konieczne, niech to zrobi Sarah. Jestem tak podekscytowana.

Chyba natknęłam się na oryginaln...

Kochanie?

Douglas?

Wody!

Kochanie, zachowaj spokój. Po prostu...

Oddychaj. Tylko oddychaj.

- Carolyn! - Idę!

Proszę, napij się.

Boże!

Pogotowie, szybko!

Wszystko będzie dobrze.

Trzymaj się, kochanie. Oddychaj.

Powieść mojej siostrzenicy.

To był wielki sukces.

Dotąd nie mogłam się zmusić, by ją przeczytać.

Dlaczego?

Czułam wściekłość.

A dzisiaj...

wcale.

- I jak? - Jeszcze nic nie słychać.

Nie nastawiaj się za bardzo.

Muszę być cierpliwa.

Chyba warto?

Cierpliwość.

Jej lekarze są szkoleni, by nie dać się nabrać.

Jest mistrzynią obłudy.

Wolałbym, by rządził mną optymizm, nie strach.

Strach może być mądrym przyjacielem.

Już zbyt długo żyjemy w tej sztucznej aranżacji.

Chcę, byśmy stali się dumnymi małżonkami,

i rodzicami.

Sarah?

Chodzi o Izaaka. Leah zaginęła.

Uświadomiłam sobie, że jest coś, z czym musimy się zmierzyć.

To może oznaczać, że nie będzie ślubu.

Tłumaczenie: nkate

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.