Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Zwierzęce instynkty
Nazywam się Joanne Cole. Ta znana z nagłówków.
Nie wiem co powiedzieć.
Coż... wyznałaś prawdę?
- Proszę? - To w wywiadach to prawda?
Część prawdy.
Ja chciałabym poznać całą.
Mamma mia.
Naukowcy z Caltech...
Davidzie, wciąż tu jestem.
Wiem kochanie.
Fletcher Ross, kandydat na burmistrza, deklaruje zamknąć klub ze striptizem,
który został otwarty w naszym rejonie.
Musimy powiedzieć dość, gdy takie rzeczy atakują naszą społeczność.
Ludzie mnie poprą.
Nawet jeśli nie otrzymam mandatu, i tak zwalczę to plugastwo.
- Ale oszust. - Kto taki?
Fletcher Ross.
Facet mógłby organizować wycieczki po klubach go go.
Wszystko za głosy, co nie Fletch?
- Nie odbieraj. - Może to z pracy.
- Proszę. - Halo?
Tak, przy telefonie.
Zaraz będę.
Możecie na mnie liczyć.
Przepraszam kochanie.
Czy tak musi być każdej nocy? Zawsze mnie zostawiasz.
Obowiązki wzywają, Joanne.
Obiecałeś, że dziś zostaniesz w domu.
Wolisz żebym tu został?
Czy może kasę w banku?
Powiedziałeś, że to koniec z nocnymi zmianami.
Słuchaj, żyję teraz pod dużą presją.
Opłacam byłej żonie mieszkanie, a do tego utrzymuję dwa auta...
Nie zaczynaj, dobrze?
Bo i tak nie doprowadzasz spraw do końca?
Może weź jakiś środek i idź spać.
- Wrócę za kilka godzin. - Nie chcę iść spać!
Chcę poczuć twój dotyk.
Chcę poczuć, że nadal mnie kochasz.
Tylko tego potrzebuję. Nie samochodów czy pieniędzy.
Chcę, żebyś był ze mną.
Potrzebuję cię.
Wiem o tym. Wrócę za kilka godzin.
Po ślubie nie miałam przyjaciół, do których mogłabym się zwrócić.
Zawsze byłam typem samotnika.
Moi rodzice... nieważne.
- Miałam tylko Davida. - A co z twoimi rodzicami?
- To znaczy? - Rozmawiałaś z nimi?
Im nie można było zawracać głowy.
Nic nigdy ich nie zadowalało.
Uważali mnie za pomyłkę.
A ja chciałam tylko ich miłości.
Czy zaczęłaś czuć, że nikt cię nie kocha, łącznie z Davidem?
David myślał, że dając mi rzeczy okazuje mi miłość.
Musiał... dostarczać.
Kiedy zaczęło brakować pieniędzy, był sfrustrowany i wycofany.
Wszystko kręciło się wokół pieniędzy.
Pozwolił, by go to zjadało od środka.
Sześć kawałków i zamieniam mojego gruchota na kabriolet.
Po co ci nowy samochód?
- Jesteś żonaty, to twój koniec. - Pieprz się, Rod.
- Ja nie muszę mieć nowej fury. - Co to?
Pamiętasz tę blondynkę z La Brea?
Dała mi swój numer.
- Jej mąż był w pokoju obok. - Wiem człowieku.
Dobrze, że go zająłeś. Doceniam to.
Widzisz jaki jesteś?
Pracujemy razem od miesiąca a to już trzeci raz.
Jesteś zwykłym napaleńcem, Tennison.
To właśnie lubię w domowych kłótniach.
Pełno tam nagrzanych gospodyń.
Powinieneś kiedyś spróbować, człowieku.
Nie, dziękuję. Mam wszystko w domu.
Masz złe podejście.
Musimy korzystać z tego gówna.
Kiedyś napiszę o tym książkę.
Zajmij się telewizją, tam jest kasa.
Masz w głowie tylko pieniądze. Musisz to zmienić.
Wróćmy na Bullhorn. Mam coś dla ciebie.
- Co to, bar z cyckami? - Dokładnie.
Może wpadnę na Lamberti'ego i Hernandeza.
- Znajomi? - Tak jakby.
Ci faceci to gnidy. Nazywają siebie agentami tancerek.
Handlują golizną i narkotykami.
Rekrutują młode dziewczyny, a potem zamieniają je w dziwki.
W okolicy panuje ecstasy, handlują grube ryby.
Mam marzenie, aby ich dojechać.
Powinni zorganizować specjalne zawody dla striptizerek.
Wyobrażasz sobie śliczne tyłeczki z całego świata,
zebrane razem w jednym wielkim Koloseum?
Byłby problem z reklamą na płatkach.
- Humor człowieka z kamienia. - Twardy niczym skała.
Czy to mój stary przyjaciel David Cole?
To funkcjonariusz Tennison, mój nowy partner.
William Lamberti.
Zawsze miło widzieć tu policję.
Moje dziewczyny kochają mężczyzn w mundurach.
Może po drinku?
- Piwo imbirowe? - Nie.
Sprawdzę tylko koncesję na alkohol.
Słuchaj, dosyć tego pieprzenia.
Przyjeżdżacie tu od lat i zazwyczaj wychodzicie jako ostatni.
Ściśle w ramach obowiązków, sir.
Jasne.
Ściśle z faktem, że mam najlepsze cycki w mieście.
Hej, młody.
Masz uczciwą twarz.
Nie poddaj się jego hipokryzji.
To jest legalny biznes. Spójrz na dziewczynę tutaj.
Trzy lata baletu, rok w Vegas.
Cztery miesiące w pierdlu. Sam ją przyskrzyniłem.
Cóż, jestem miłym facetem.
Dbam o nią, ma tu spokój.
Stać mnie na to.
Stać mnie na prawie wszystko.
Czy to koncesja, sir?
Tak naprawdę to nie jestem właścicielem. To jest właściciel.
Chce zobaczyć twoją koncesję na alkohol.
- Co my tu mamy? - Nic takiego.
To tylko sala gdzie urządzamy wesela, bar micwy,
bale policyjne.
Wiesz, zloty partyjne. Musisz wpaść.
Może zaniesiesz to swojemu przyjacielowi, Fletcherowi Rossowi.
Znasz tego dupka, prawda?
Panu Rossowi leży na sercu dobro miasta, jeśli o to pan pyta.
Właśnie wsadzałby jej w dupę 10 dolców gdyby nie kandydował na burmistrza.
Wiesz o tym.
- On cię przysłał, tak? - Nie widziałem go od miesięcy.
Cóż, kiedy go zobaczysz,
to mu powiedz, że jeśli ruszy to miejsce,
to każdą dziwkę, każdą striptizerkę, każdego alfonsa
wyślę do głosowania i przegra te wybory.
To nie powinno zbyt trudne, Bill. Każdemu z nich płacisz.
I my to wiemy.
Guillermo!
- Jak biznes? - Numer jeden i wciąż się rozwija.
- Posłałeś po gliny? - Nie, przyszli dla dziewczyn.
Znasz naszą reputację.
Słuchaj, chcę, żeby to miejsce było dziś wolne od narkotyków.
Nie martw się.
Wszyscy tutaj wiedzą, że jestem twardszy od pieprzonego DEA.
Mam na górze coś specjalnego dla ciebie.
Guillermo, zawsze znałeś mój gust.
Doceniam to, co robisz.
Cześć, tygrysico.
- Może być? - O, tak!
Wszystko dla przyjaciela.
Hasta la vista, mi amigo.
Vaya con Dios.
Dasz wiarę temu dupkowi, Lamberti'emu?
Ten kutas zarobi więcej w ciągu miesiąca, niż ja zobaczę w życiu.
Powiedz mi coś.
Kiedy wchodzisz do takiego miejsca, myślisz sobie
dlaczego do cholery jestem żonaty?
Nie, ponieważ Joanne to prawdziwa 10.
10?
- To dość niewiarygodne. - Ona też, kolego.
Ciekawe, co mówi o tobie.
Mówi, że jestem wszystkim, czego potrzebuje.
Porozmawiajmy o Primacu.
To przywołuje wiele wspomnień.
Wydaje się, że Primac pełni ważną rolę w twojej opowieści.
Z początku...
brałam go, bo byłam w depresji.
- Potrafił mnie rozluźnić. - Możesz to rozwinąć?
Myślałam o seksie z wieloma facetami, na wiele różnych sposobów.
Myślałam o uwodzeniu pokoju pełnego władczych mężczyzn,
takich jak sędziowie, prawnicy i lekarze,
a oni nie mogli oprzeć się mojemu urokowi.
Zamieniali się w zwierzęta. Nie dosłownie...
ale dzikie, wyuzdane stworzenia.
Zaczynali brać mnie siłą...
i przekazywać sobie od rąk do rąk.
Myślałam o uwiedzeniu chłopca, który nigdy wcześniej nie uprawiał seksu,
a ja musiałabym go wszystkiego nauczyć.
Myślałam o seksie z piękną kobietą...
o seksie z parami.
No wiesz...
cały czas seks.
Nie mogłam przestać o nim myśleć.
Frances, może się już zamkniesz?
Tom, wiesz, że mogę zrobić ci dobrze.
- Bądź cicho i wyjdziesz za godzinę. - Godzina to dużo czasu.
Właź.
Wyobraź sobie być z nią skutym.
Niezła nagroda, co?
Tak, cycata.
Znasz się na tym. Właśnie tak.
Davida poznałam rok temu. To był wtorek.
Jechałam do pracy. Była moja zmiana w barze.
Żeby się nie spóźnić przesadziłam z prędkością.
Zatrzymał mnie i wypisał mandat.
Tydzień później sam go zapłacił, zostawił żonę i się zaczęło.
Przez kilka miesięcy David był niesamowity.
Jeszcze żaden mężczyzna mnie tak nie traktował.
Jakbyśmy stanowili jedną osobę.
Kiedy zabrakło pieniędzy, zaczęły się problemy.
Ciągle martwił się o rachunki.
Hipoteka na dom była strasznie wysoka.
Pracował coraz więcej, nie mieliśmy czasu dla siebie.
Stworzyłam sobie w głowie inne życie.
Wymyślałam tych wszystkich mężczyzn, zauroczonych mną.
- Kiedy to się skończyło? - Nie skończyło się.
I tak nasze związek zaczął się rozpadać.
Postanowiłam sprawić, by David ponownie zwrócił na mnie uwagę.
Joanne!
Radny Fletcher Ross uczestniczył w ceremonii w schronisku dla dzieci.
Ross opisał schronisko jako kolejny punkt dbania o miasto.
Tymczasem Ross zyskuje poparcie wyborców.
Sondaże pokazują, że ma niewielką przewagę nad burmistrzem Garibaldim.
Cześć.
Cześć młoda. Myślałem że śpisz.
Czekałam.
I co ty na to?
Ładnie wyglądasz.
Pomyślałam, że może ci się spodobać.
Nawet bardzo.
Nie teraz, kochanie.
Dlaczego?
Bo jestem zmęczony.
Muszę uporządkować kilka spraw.
A ten cholerny telewizor wylatuje.
- Pewnie czułaś się odrzucona. - Był naprawdę wycofany.
Myślałam, że jest ze mnie nieszczęśliwy i że ma mnie dość.
Nie wiedziałam, że jesteśmy o krok od przełomu w naszym związku.
Wciąż się zastanawiałam, gdzie popełniłam błąd.
Co takiego zrobiłam, że stracił zainteresowanie?
- Kto tam? - Kablówka.
Zgłaszaliście problem?
- Czy musi pan wejść? - Tak, muszę sprawdzić wtyczki.
Coś do picia?
Nie, dziękuję.
Na pewno?
No może, jeśli to nie kłopot.
Żaden kłopot.
Co mam do wyboru?
A co byś chciał?
Co pije twój mąż?
Głównie piwo.
Więc co to będzie?
Jest gliną?
Zgadza się.
Spełnia chłopięce fantazje.
Więc nigdy go nie ma, walczy z bandytami.
Brzmi niebezpiecznie.
Lubię niebezpieczeństwo.
- Jestem żonaty. - Mamy dużo wspólnego.
No i usunął problem?
Przepraszam.
To się już nigdy nie powtórzy. Przysięgam i przepraszam.
To tak się dowiedziałam.
Lubił patrzeć.
Właśnie to go kręciło.
Taki był sekret.
Oglądanie mnie z innymi mężczyznami,
kiedy robiłam świńskie rzeczy.
Kochał to.
Tak to się zaczęło.
Czyim pomysłem było ogłoszenie? Twoim, czy jego?
Chyba moim. Powiedziałam to dla żartu...
ale David był za.
Piękna młoda kobieta poszukuje hojnego, odnoszącego sukcesy sponsora
na bardzo dyskretne, wieczorne spotkania.
Oczywiście, że chcę.
Możesz przesłać prosto do domu.
Masz mój adres, prawda?
Chcę, żebyś wiedziała, że nigdy nie chodziło o pieniądze.
To było jak terapia dla nas obojga.
Wiem, że to dziwnie zabrzmi,
ale to uratowało nasze małżeństwo.
Byliśmy dwojgiem kochających się ludzi.
Nadal tak jest.
Mamy obraz.
Uśmiechnij się do mnie.
Cześć!
W porządku.
Może rozchyl te usta?
Joanne, jesteś petarda.
Wyglądasz fantastycznie.
- Denerwuję się. - Tak, ja też.
Jesteś pewna, że tego chcesz?
Więc baw się dobrze.
I pamiętaj, że jestem w pokoju obok.
To chyba on.
Kocham cię.
Cześć. Ken?
W sądzie zeszło trochę dłużej.
Wejdź.
Dla ciebie.
Dziękuję. Niezły wybór.
Płacę tylko za najlepsze.
Jesteś prawnikiem?
- Można tak powiedzieć. - A ty jak byś to nazwał?
Jestem asystentem prokuratora okręgowego.
Jestem pod wrażeniem.
Moja pozycja odpycha niektóre kobiety.
Weź przestań. Taki seksowny facet?
Masz jakieś kieliszki?
Może wygodniej będzie w sypialni?
Właściwie, jeśli nie masz nic przeciwko,
to może przez chwilę pogadamy?
Nie rozumiesz tej presji.
Nie masz pojęcia.
Pracuję w prokuraturze od sześciu lat.
Trzeba znosić straszne gówno.
To naprawdę ładny dom.
Masz najseksowniejszy głos, jaki kiedykolwiek słyszałam.
Naprawdę?
Mówią, że inteligencja jest dla pewnych ludzi afrodyzjakiem.
Na wszystkie tak wpływasz?
Chciałbym.
Przerwałam...
mówiłeś o swojej pracy.
Pracy?
To co zwykle.
Polityka biurowa,
ego,
własne ambicje.
Nieznaczące rzeczy.
Mów dalej.
Od dawna to robisz?
Na tyle długo, by umieć przekonać prawnika do zrzucenia majtek.
Podobało Ci się?
To przed chwilą?
To ci się podobało, wiem o tym.
Chodzi o to wcześniej.
Wcześniej?
To wcześniej było niesamowite.
Czułem każdy twój dotyk na nim.
Ja też.
Zwłaszcza, gdy lizał moje uda.
Czym się ode mnie różnił?
- Naprawdę chcesz wiedzieć? - Tak, pani Cole. Chcę wiedzieć.
On myślał...
nie tylko o sobie.
Wczuł się w to, co ja czuję.
Dotykał mnie i głaskał,
aż myślałam, że eksploduję.
To dziwne...
ale chciał, aby to właśnie mi było dobrze.
Może przyszedł tu dziś, by sprawić komuś przyjemność.
Tak.
A może po prostu chciał zamoczyć.
Zaakceptowaliśmy siebie nawzajem.
I to było super.
Byliśmy razem, całkiem we dwoje.
Nie do końca tylko we dwoje.
Ilu ich było na początku?
Na początku był jeden, dwóch w tygodniu.
Prawie wszyscy byli żonaci,
samotni faceci szukający odmiany.
Czyli tego, co ja.
Pocałuj mnie, kotku.
Wejdźcie.
- Miło was poznać. - Dziękujemy za zaproszenie.
To przyjemność.
Cześć.
Listonosz.
Darmowe próbki.
- Dla mnie? - Tak.
Sprechen Sie Deutsch?
Zapytałam, czy mówisz po niemiecku.
Nie, nie chodziłam na studia.
Chciałam, ale rodzice nie chcieli marnować pieniędzy.
Nie zapewniono ci wielu rzeczy, Joanne.
Kupiłabym ci pałac, wiesz?
Mogłabyś to zostawić i nie martwić się już o pieniądze.
To bardzo miłe, Ingrid, ale mnie się tu podoba.
Dlaczego to robisz, sypiasz z byle kim?
Żebym mogła poznać takie osoby jak ty.
Gdybym tego nie chciała, tobym tego nie robiła.
Naprawdę było mi żal Ingrid.
Byłabym jak ona, gdyby nie zmiany w moim życiu.
Ale znalazłam sposób na szczęście. A David mnie kochał.
Moglibyśmy tak trwać do końca życia.
Cześć David.
Tutaj Lamberti.
Słuchaj, potrzebuję pomocy.
Ten cały Fletcher Ross nasłał na mnie jakiegoś palanta.
No i?
Cóż, chciałbym żebyś coś z nim zrobił.
Wiem, że lubisz patrzeć na taniec moich dziewczyn.
Jestem hojnym człowiekiem. Nie proszę o nic za darmo.
Niczego od ciebie nie chcę, więc się odpieprz.
- O co chodziło? - O nic.
Jakiś wariat.
Wiesz, że chcą nam obciąć pensję?
Jakby tu było mało problemów.
Mówią tak co roku.
Każdego dnia narażamy za nich nasze życie
i co z tego mamy?
- A miałem iść na lekarza. - To tylko kasa.
A nie na nich ci zależy?
Są w życiu rzeczy, których nie można kupić.
- Na przykład? - Miłość.
I idealna kobieta.
- Wejdź. - Dzięki.
- Jesteś od sędziego Keatona? - Tak.
Miał rację co do ciebie.
- Jesteś prawnikiem? - Ja?
Nie, jestem lekarzem.
- Jakiego rodzaju? - Specjalistą od serc.
Specjalista od serca?
Słyszałam, że wieczorny kieliszek wina zapewnia zdrowie.
- Czy to prawda? - Jasne.
No to na zdrowie.
Zostawiamy światła?
Czy...?
Tak, jak ty chcesz.
Myślę, że je zostawimy.
Kocham lekarzy.
Zawsze są tacy zadbani.
I są w świetnej formie.
Wydaję na to dużo pieniędzy.
Nie sądzę.
Są rzeczy, których nie można kupić.
To zabawne?
Mój partner mówił dziś to samo.
Partner?
Nie wiedziałam, że lekarze mają partnerów.
- Miałem na myśli pielęgniarkę. - Aa, pielęgniarkę.
To ona jest twoją partnerką?
No cóż.
Następnym razem musisz zabrać ją ze sobą.
Dam ci leżak. Nie wyspałeś się?
Miałeś rację.
Gdzie dokładnie, oficerze "z niską pensją"?
Nie chodzi o forsę, więc sam to rozgryź.
Tak? Randka?
I jaka była?
Pytanie brzmi, jak nie była.
- To znaczy, że była dobra? - Dobra?
O stary, ona robiła wszystko.
Nie ma jednej rzeczy, której by nie zrobiła.
Pieprzysz. Pewnie ma 50 lat i masę dzieci.
Coś ci powiem, partnerze.
Robiła rzeczy, których twoja żona przenigdy by nie zrobiła.
Może mi opowiesz?
Było dziko i trwało godzinami.
Rod był wspaniałym partnerem dla nas obojga.
Davidowi to nie przeszkadzało?
Nie.
Nie nudziło mu się podglądanie?
Nie, ale po jakimś czasie chciał, żebym oglądała z nim,
żebyśmy mogli kochać się przed ekranem.
Chciał robić to samo, co widzieliśmy w tv.
Ja byłabym kobietą z ekranu,
a on byłby facetem...
lub kim tam chciał,
i tak moglibyśmy oboje czegoś się nauczyć.
Będę tak szybko, jak się da.
Upewnij się, że taśma nie jest zabezpieczona.
Wciśnij nagrywanie. Dobrze.
Do zobaczenia później.
- Nie ma kobiety, która to potrafi. - To nie jest zwykła kobieta.
Otwarte drzwi oznaczają zaproszenie.
Nie wiedziałam, że są otwarte.
Jesteś tym, kim myślę?
Spodziewasz się jeszcze kogoś?
Nie.
Zatem to ja.
Przepraszam, możesz przypomnieć swoje imię?
Nie imię się liczy, a kasa. Prawda?
Moja forsa jest tak samo dobra jak innych.
Zrobię ci drinka.
Na co masz ochotę?
- Zobaczmy, co tam mamy. - To czego chcę, masz przy sobie.
Tracimy czas.
Wiesz co to jest?
Nie.
Wyjmij.
Powiedziałem, wyjmij to.
Ramiona na boki.
- Nie, poczekaj chwilę. - Cicho!
Piękna, młoda kobieta, poszukuje...
hojnego, odnoszącego sukcesy sponsora...
na bardzo dyskretne, wieczorne spotkania.
Widzisz?
Nie jest tak źle.
- Może chcesz ciaśniej? - Nie.
Tak myślałem.
Zamknij oczy.
Tak ci będzie lepiej.
Rzuć to. Zejdź z łóżka.
Moment.
Nic nie zrobiłem, panie władzo.
David.
Ta pani mnie tu zaprosiła.
- Zrobił ci coś? - Nie.
- Jesteś pewna? - Chcę, żeby stąd poszedł.
To twoja dziewczyna?
A może żona?
Wypierdalaj stąd.
Nie wiesz, co tracisz, kochanie.
Jebana łajza.
Tej nocy się przeraziłam.
Do tej pory przychodzili mili ludzie,
ludzie cywilizowani.
Na pewno nikt, kogo się bałam.
David wiedział, że nic już nie będzie takie samo.
Próbował udawać, że wszystko wróci do normy,
ale wiedział co i jak.
Na jednym się znam, na talencie.
Sześć miesięcy, może rok i będziesz gwiazdą.
Mam coś ważnego.
Barbaro, odejdź.
Interesy.
Spotkałem twojego przyjaciela.
Myślę, że mógłby nam pomóc.
Hej, panie władzo.
Tu William Powie, albo Niepowie. Zależy od ciebie.
Zgrywam się.
Tu Lamberti.
Mam świetną ofertę.
Oddzwoń.
Chcę z tobą porozmawiać o bieżących sprawach.
Ciao, kochanie.
Kim jest ten Lamberti?
Odsłuchałaś?
Facet jest nikim, szumowina.
Nie myśl o tym.
Co to za dziwna wiadomość?
Poradzę sobie z tym.
Interesujesz się polityką, czy podoba ci się moja kampania?
Podoba mi się to, co robisz dla kobiet.
A patrząc po biurze widzę, że zatrudniacie głównie kobiety.
Robię co mogę.
Wierzę, że...
politycy mogą coś zmienić.
I nie myślą tylko o sobie, jak to wszyscy mówią.
Myślę, że możesz się przydać.
Proszę dzwonić o każdej porze.
- Nadgodziny to nie problem. - To dobrze.
Są noce, kiedy potrzebuję dodatkowej pomocy.
Wybacz. Myślałem, że jesteś sam.
Witaj David. Co u ciebie?
Diane, zrób mi filiżankę kawy, dobrze?
Przepraszam.
Czyli to co zwykle, nie?
Trzeba zadowalać wyborców.
- Zwłaszcza na wsiach. - Tak, te lemingi też.
Mam napięty grafik. Co mogę dla ciebie zrobić?
Właściwie to jest coś, co ja mogę zrobić dla ciebie.
Naprawdę?
Rozmawialiśmy z chłopakami, że zrobiłeś kilka dobrych rzeczy dla policji.
Chcielibyśmy zobaczyć cię jako nowego burmistrza.
Przyda się wsparcie.
Chcemy ci pomóc zamknąć pewne kluby ze striptizem.
Wejdziemy, zrobimy przeszukanie, uprzykrzymy klientom zabawę.
Gdzie jest haczyk?
Obniżki płac.
Nie martw się, Davidzie. Nie będzie żadnych obniżek.
Oto pańska kawa, sir.
Diane, możesz przynieść teczki Goober'a z tamtego biura?
Masz oko do pracownic.
- Nadal jesteś żonaty? - Tak.
Słyszałem, że ty się ponownie ożeniłeś.
Nie jesteś zbytnio zachwycony.
Nie, jest w porządku.
Ale są w życiu rzeczy, po które sięgasz poza domem.
Wiem coś o tym.
Byłem wczoraj z jakąś laską, a szczerze...
zawsze pociągały mnie piękne kobiety.
Ale ta była wyjątkowa. Cóż, muszę iść.
Hej, poczekaj chwilę.
Opowiedz mi o niej.
- O żonie? - Nie. głupolu.
O tej z wczoraj.
Zabrzmi głupio, ale zobaczyłem ogłoszenie w gazecie.
Jakaś agencja?
Nie, to prywatne ogłoszenie.
Bardzo wyjątkowe.
Czy możemy przez chwilę być poważni?
Dziś wieczorem możesz zdjąć wszystko, oprócz maski.
Dlaczego?
- Będę się głupio czuła. - Nie chcę twojej twarzy na taśmie.
- Nic nie mówił o masce. - Bo to mój pomysł.
Rozumiem.
To dla jakiegoś kolegi, by mógł pokazać to wszystkim znajomym?
Nie, Joanne.
Więc chcę wiedzieć, o co w tym chodzi.
Od tamtej nocy nie chodzi już tylko o nas.
To dla naszego bezpieczeństwa.
Jeden taki numer,
i nasze życie wraca do normy.
Powiedz, co się dzieje.
Po prostu się zabawmy, dobrze?
Jestem twoją żoną.
Zaufaj mi kochanie.
Wiem jak działa świat i wiem, co robię.
Chodź, poczuj tę pościel.
Po co ta maska?
Jestem twoją fantazją.
Każdą kobietą, której chciałeś, i każdą kobietą, której nie mogłeś mieć.
Miałem każdą kobietę, której pragnąłem.
Zatem idź do domu.
Nie potrzebujesz mnie.
Co jest kurwa?
Nie wiesz, kim jestem?
Jeszcze nie.
A ja nie znam ciebie.
Mamy tych samych znajomych.
Naprawdę?
Jestem dość ważną osobą.
Niby czemu jesteś taki ważny?
Sprawiam, że całe cholerne miasto działa jak trzeba.
Troszczę się o takie kobiety jak ty.
Sukinsyn.
Można powiedzieć, że ja tworzę system.
Wiesz co mówią?
Pieprzyć system.
Mam cię, Fletch.
Świetne ujęcia, świetne.
Dużo zbliżeń.
Tak, ale wiesz jak się czuję?
- Czuję się... pomszczony. - Tak myślałem.
Poważnie.
Dwie rzeczy rządzą światem.
Seks i pieniądze.
Działamy w tym samym biznesie. Ty i twoja żona.
Kierują nami te same instynkty.
Są dwa rodzaje zwierząt. Zżerane i te, co zjadają.
Wiesz, co chcę zobaczyć?
Chcę zobaczyć upadłego Fletchera, a potem zjedzonego.
Wyobrażasz sobie?
Wybiegasz do przodu. Najpierw warunki.
Warunki?
O jakich warunkach mówisz?
Taśma jest twoja za 50 tysięcy w gotówce do piątku.
Oszalałeś? Myślałem, że rozmawiam z rozsądnym człowiekiem.
Skąd ja wezmę 50 patyków?
Masz koneksje.
Hej, dlaczego miałbym ci coś dawać?
O twój tyłek tu chodzi. Mogę po prostu zabrać taśmę na gliny.
A znam wielu gliniarzy.
Tak, ja też.
I to dało mi do myślenia. Byłem w policji ile, siedem lat?
Siedem lat bez jednej nagany.
Więc komu uwierzą, tobie czy mnie?
Masz jakiś dowód?
Tak! Mam ogłoszenie.
To nic nie znaczy.
Masz słowo Imelcho Hernandeza.
Ale założę się o 50 kawałków,
że tego pokręconego sukinsyna nie ściągniesz na posterunek.
Będziemy w kontakcie, co?
Nie powiesz mi o co chodzi?
Sprawdź czy herbata nie za mocna.
Szantażujesz Fletchera Rossa?
Osobiście?
Nie.
Ale jeśli naszym celom posłuży pomoc jego wrogom,
to kogo to obchodzi?
Facet to dupek pierwszej klasy.
Patrzysz na czystego gliniarza.
Nikt mnie nie dociska. Ani nas.
Po prostu odwracam sytuację.
No nie wiem.
Nie martwiłbym się na twoim miejscu.
O wszystko zadbałem.
Myślę, że odwaliłem robotę.
Otwórz usta.
Pięknie.
Miałam wątpliwości.
Ufałam, że załatwi sprawę.
To było silniejsze od niego.
Ale Lamberti był równie zdeterminowany jak my.
David powinien był to wiedzieć.
Jeśli wywołujesz takie rzeczy, nie wiadomo co się stanie.
Imelcho.
Nie chcę ci przerywać, kolego,
ale mam mały problem, który trzeba załatwić.
Mów.
Chodzi o tego policjanta.
Tego Cole'a.
Co z nim?
Cóż, chce...
chce 50 kawałków za taśmę.
Chyba nie mam wyboru, co?
Nie.
Chodzi o to, że będę musiał prosić cię o pożyczkę.
Bez problemu.
Nie o tym mówiłem.
Tak będzie taniej.
Dzięki stary.
Co jeśli zmieni zdanie?
Jest biznesmenem. Wybierze co trzeba.
A co z Rossem?
Fletcher nie jest głupcem.
Znajdzie coś nowego, na czym może się skupić.
Ktoś przyjechał.
To ta cholerna lesba.
- Porozmawiam z nią. - Pozbądź się jej.
Joanne, tu Ingrid.
- O co chodzi? - Proszę, muszę z tobą porozmawiać.
Nie mogę rozmawiać, musisz wyjść.
Próbowałam dzwonić. Mam bilety.
Zabieram cię do Francji. Wszystko zaplanowałam.
- Nie mogę odejść. - Kupię ci ubrania, zadbam o ciebie.
- Nie mogę. - Ale ja cię kocham.
Ingrid, wiesz co?
Nie interesuje nas twój pieprzony problem.
Co ty niby robisz?
To nagły wypadek. Proszę o pomoc.
Widziałam mężczyznę z bronią w domu u przyjaciółki.
Tak.
650 Paloma Avenue w...
Woodland Hills.
Dziękuję.
Dokąd miała cię zabrać?
Do Francji.
To musi być on.
Wpuść go. Tylko upewnij się, że jest sam.
Cieszę się, że Ci się udało.
Masz wszystko?
Co do centa.
To chyba dziewczyna, od której się zaczęło.
Zostaniesz wielką gwiazdą filmów.
Otwórz walizkę, Lamberti.
Nie zaproponujesz drinka?
Po prostu otwórz tę cholerną walizkę.
Jeśli mamy być partnerami,
musisz zacząć mi ufać.
Nakarm oczy.
Niespodzianka.
Wyciągnij broń zza pleców i rzuć ją tam.
Nie dotykaj jej! Mam ją tutaj.
Widzisz?
Odkładam.
Leży.
Teraz daj mi taśmę.
I lepiej żeby była ta taśma.
Oczywiście, że jest ta jebana kaseta.
W porządku.
Włóż to do teczki razem ze swoimi 50 tysiącami.
Ty cwaniaku.
Ja?
Stój natychmiast!
Przestań!
Stój!
Nie strzelaj.
To mój partner.
Co tu się kurwa dzieje?
Ten szaleniec włamał się do mojego domu.
To jest twój dom?
- Polował na moją żonę. - Żonę?
Chciał mnie zabić.
Dlaczego nie opowiesz im o tym twoim szantażu,
powiedz im o kasetach wideo z twoją żoną i kolesiami.
- Porozmawiamy na posterunku. - Wiesz, że o wszystkim się dowiedzą?
Tak to się kończy, partnerze. Chodźmy.
Może weźmiemy...
Jak się czułaś, kiedy media podłapały twoją historię?
Nie zdawałam sobie sprawy, że to będzie tak głośne.
Nie wiedziałam, że nasza historia przyciągnie tyle uwagi.
Nie byłam na to gotowa.
Z tego, co słyszę, są dziesiątki osób które zrobiłyby wszystko,
byleby nie wyszły ich nazwiska.
Nic o tym nie wiem.
Jaki jest status sprawy, panie Craven?
W tej chwili bez komentarza.
Nie znamy jeszcze wszystkich szczegółów.
Coś o kasetach wideo?
Bez komentarza.
Ale ludzie zidentyfikowali wiele znanych osób.
- A co z Fletcherem Rossem? - A sędzia Keaton?
- Bez komentarza. - Co z notatnikiem?
Ci ludzie są świadkami przestępstwa, ich nazwiska muszą być upublicznione.
Chwileczkę, jakiego przestępstwa?
Pan Van Horn, jako adwokat Cole'ów,
powinien pan być świadomy zarzutów przeciwko nim, prostytucji i szantażu.
Nie ma prostytucji, nie ma szantażu,
- żadnego rodzaju przestępstw. - Co z taśmami?
- Dojdziemy do tego. - A notatnik?
Odpowiem na wszystkie pytania.
Dajcie mi tylko szansę, by powiedzieć prawdę.
To, co zostało zakwalifikowane jako przestępstwo,
tak naprawdę jest tragedią.
To, co zostało nazwane perwersją, pod swoją zewnętrzną otoczką
jest tak naprawdę czystą historią miłosną.
Mamy tutaj kochającą się parę,
z problemami w sypialni.
Joanne Cole cierpi na nadmierne popędy seksualne,
nimfomanię, medyczne schorzenie,
wywołaną i zaostrzoną przez zażywanie leków
przepisanych jej przez własnego lekarza.
Dzięki swej głębokiej miłości do siebie,
poradzili sobie z tym ciosem w stabilność małżeństwa
w zdrowy i racjonalny sposób.
Dostosowali się.
Gdyby to była wyniszczająca choroba,
David Cole byłby chwalony za wspieranie swojej żony.
Zostałby nazwany bohaterem, a ona byłaby świętą.
Podjęła leczenie, odbyła terapię w bezpiecznym środowisku
całkowicie pod nadzorem i opieką męża.
Potrzebowali siebie i polegali na sobie.
Bo się kochają.
Jest notatnik z datami, nazwiskami i kwotami pieniędzy.
Są filmy sędziów i polityków w łóżku z pańską klientką.
Jak to się ma do teorii terapii?
Dla moich klientów nie było istotne kim byli ci ludzie.
Poprzez kamerę David oceniał aktualny stan swojej żony.
Dokładnie jak prześwietlenie lub rezonans.
Mam nadzieję, że każdy kto usłyszy historię Cole'ów
rozpozna jej powszechność.
Być może będzie podobna do ich własnych przeżyć.
Myślę, że publika zareaguje wielkodusznie...
nie tylko ze współczuciem, ale ze zrozumieniem.
Pan Van Horn...
Sprzedają koszulki z twoim zdjęciem,
byłaś w radiu, w telewizji. Jesteś teraz celebrytką.
To niesamowite, prawda?
Teraz, kiedy zaakceptowałaś ugodę, zostawisz to wszystko za sobą?
Nie.
Myślę, że to będzie we mnie jeszcze długo.
Dlaczego?
Bo myślę, że to zaspokaja pewną potrzebę.
Wiele ludzi chciałoby doświadczyć tego co ja, ale nie mogą.
Albo się boją.
Dlatego im więcej szczegółów usłyszą,
tym bardziej realne stanie się dla nich to doświadczenie.
A co z kasetami wideo?
Czy rezygnacja Fletchera Rossa z wyścigu wyborczego
miała coś wspólnego z tobą?
Wiem to, co powiedział publicznie. Że ma problemy zdrowotne.
Poza tym, nie ośmieliłabym się komentować jego motywów.
Jakie macie dalsze plany?
Nasze plany?
Mieliśmy wiele ciekawych ofert.
Myślę, że spędzimy trochę czasu na Barbados.
Przepracujemy pewne sprawy na plaży, zabawimy się.
Może masz ochotę się przyłączyć?
Gdybyś mogła cofnąć czas, zrobiłabyś to ponownie?
Kilka rzeczy bym wyrzuciła,
ale tak, jasne.
Dostałam, czego zawsze chciałam. Czyż nie?
Co to takiego?
Miłość.
Dobre podsumowanie.
Czy jest coś jeszcze, co chciałabyś powiedzieć?
Tak.
Pozdrawiam was mamo i tato, jeśli to oglądacie.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.