Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
POPRZEDNIO
Góra jest jak żywa istota.
Jeśli zaśpiewasz jak należy, odpowie ci, pokazując,
gdzie szukać złoży, gdzie kopać tunel...
I gdzie najlepiej niczego nie ruszać.
Ojcze...
To więcej, niż sądziliśmy.
- Królu Durinie... - Dość!
Pojmać elfa.
Elrond jest mi bratem,
jakby wyszedł z łona mojej matki.
Jak śmiesz!
Powoływać się na pamięć matki,
by usprawiedliwiać decyzję o zdradzie swojego ludu?
To ty go zdradziłeś!
Zniesławiasz koronę na swojej głowie!
Odłóż to.
Nie należy już do ciebie.
Z cienia wyszłyście.
Wracajcie w cień!
Znów miałeś ten sen, prawda?
W moim śnie pojawia się... gałąź.
Pod gwiazdami.
Ktoś nas śledzi.
Przeglądałam księgę Sadoka.
To wskazówki.
Oto kraina Rhûn.
Czemu tak na to patrzysz?
Jakbyś już tu był.
Tylko w snach.
Wyjaw mi swoje imię.
Nosiłem wiele imion.
Gdzie jest Halbrand?
Odszedł. I nie sądzę, że tu wróci.
A gdyby wrócił, nie wolno nam z nim rokować.
Wiem od Elronda, że twój towarzysz nie był tym, za kogo się podawał.
Nie tym, kogo udawał.
To Sauron.
Do rąk własnych Celebrimbora.
Musi wiedzieć, że Halbrand to Sauron.
Wybacz, panie, przybył posłaniec.
Wpuścić go?
Gulasz z krecich ogonów. Gulasz...
Czekaj.
- To za drogie. - Co?
Aż tak nie biedujemy.
Sam mówiłeś, że musimy zacisnąć pasa.
Chyba że nie miałeś na myśli siebie.
Poślubiłaś księcia.
A przyszło ci żyć z wyrzutkiem.
Przyszło mi żyć z krasnoludem, którego kocham.
I nie zamieniłabym jego serca na kopalnię ognistych opali.
Nie ma co gardzić opalami.
Też prawda.
Próbowałeś rozmawiać z ojcem?
Disa, sama wiesz, że nie chce mnie znać.
Nie o to pytałam.
Czemu to ja mam prosić o audiencję?
To on się mnie wyrzekł!
Nic go nie wzruszy.
Prędzej zgięłabyś cegłę.
Zapomnij...
Disa?
Przygotuj się.
Przygotujcie się!
Disa!
Durin.
Nie.
Tylko nie to.
WŁADCA PIERŚCIENI: PIERŚCIENIE WŁADZY
Ta ziemia raz jeszcze
słodki wyda kwiat.
Ukochany bracie.
Celebrimborze.
Nie wiedziałam, że przybyłeś.
Przynosisz wieści?
Miałem niespodziewanego gościa.
Już powrócił?
Galadrielo?
Czyż nie ty zasiałaś te nasiona?
Trzy Pierścienie dla królów elfów pod otwartym niebem.
Siedem dla władców krasnali w ich kamiennych pałacach.
Dziewięć dla śmiertelników, ludzi śmierci podległych.
Zaatakujmy Mordor od północy.
Wkroczmy między Ered Lithui a Ephel Arnen.
Radziłbym zaatakować Adara od wschodu.
Wiemy, gdzie jest Sauron?
Szpiedzy donoszą, że zmierzał do Mordoru.
Sądzimy, że zamierza obalić Adara i przejąć jego armie.
Jeśli się pospieszymy,
zgnieciemy dwa pająki jednym butem.
Co na to dowódczyni Armii Północy?
Galadrielo?
Poślijmy statki w górę Anduiny
i najedźmy Mordor od zachodu.
Dopilnujcie przygotowań.
Nie trzeba orlego wzroku,
by dostrzec, że twoje myśli błądzą gdzie indziej.
Co cię niepokoi?
Sauron mógł udać się do Mordoru,
ale nie wiemy, czy nadal tam jest.
Skąd ta myśl?
Sauron...
nie uważa się za pana jałowych pustkowi,
lecz całego Śródziemia.
Planuje nim władać nie tylko poprzez podbój,
lecz podporządkowując sobie wolę i umysły jego mieszkańców.
Do tego nie potrzebuje armii...
lecz Pierścieni.
Nie zdoła ich wykuć bez Celebrimbora.
Sauron jest sam. Nie ma armii ani sojuszników.
Eregion okalają dwie rzeki
i długi kamienny mur kurtynowy gruby na trzy metry.
Zapewniam cię, Celebrimbor i sekrety jego rzemiosła
są bezpieczne.
Uwierz mi, jakieś ukryte zło czyha na Celebrimbora.
Sauron realizuje swój plan. Już teraz.
Wiem to.
Skąd?
Od kiedy noszę ten Pierścień, czuję...
jawią mi się...
przebłyski z niewidzialnego świata...
niczym nieproszone sny, które nawiedzają mnie za dnia.
Sądzisz, że Pierścienie dały ci zdolność
widzenia tego, co dopiero ma się ziścić?
A tobie?
Widziałem walące się góry.
Wysychające wody. Czarne chmury kłębiące się nad białymi wieżami...
- Wyślij mnie do Eregionu. - Galadrielo...
- Jeśli Sauron tam jest... - Nie zbliżaj się do niego.
Zwodziciel, gdy raz zdobędzie czyjeś zaufanie,
potrafi wpływać na myśli tej osoby.
Zwodzić nie tylko jej serce i umysł, ale też wzrok i słuch.
Zmieniać to, jak postrzega rzeczywistość.
Już raz na ciebie wpłynął.
Owszem.
Przeniknął mój umysł.
A ja jego.
Dlatego muszę się z nim zmierzyć.
I tylko ja potrafię go zgładzić.
Brałaś go za przyjaciela.
- Halbrand nie był... - Sauron.
Nie stawisz mu czoła sama.
A gdybym nie była sama?
EREGION KRÓLESTWO ELFICH KOWALI
Pan Celebrimbor z żalem zawiadamia, że nie może cię wpuścić.
Mogę sam zamienić z nim słowo?
Mój pan jest zajęty.
Ale życzy ci pomyślnej drogi.
Odprawiasz mnie?
Odprawia cię władca Eregionu.
Jednak tu zaczekam.
W razie gdyby zmienił zdanie.
Poszedł sobie?
Nie. Odmawia, panie.
Niech sobie odmawia.
Obiecałem pani Galadrieli, że nie będę już z nim rokował.
Coś jeszcze?
Zdaje się, że jest ranny, panie.
Zostaw go.
Wkrótce odejdzie.
Posłańcy z Lindonu przybędą lada dzień.
CARAS GAER ZACHODNIE RHÛN
Jakie wieści przynoszą białe skrzydła?
Cień Saurona się pogłębia.
Podobno przybrał nową postać, by zwieść swych wrogów.
A Istar?
Słyszę szepty poszukiwaczy soli i złodziei mûmakili.
Mówią o starcu w łachmanach idącym na wschód z niziołkami.
Jest zagubiony, bezbronny.
Wkrótce to się zmieni.
Musimy go schwytać, zanim okiełzna swoje moce.
Może krew, którą przelałem, by cię tu ściągnąć,
nie poszłaby na marne, gdybym wybrał pożyteczniejsze sługi.
Panie.
Powrócił jeden z twoich tropicieli.
Znalazłeś go?
Mało tego. Wiem, jak go schwytać.
Zdejmij klątwę z naszych ciał, a sprowadzimy Istara w kajdanach.
Sądzisz, że śmiertelnik twojego pokroju
zdoła pokonać Istara,
choć nie dali mu rady moi najpotężniejsi akolici?
Istar mi ulegnie, w przeciwnym razie
zamorduję niziołki, z którymi się zaprzyjaźnił.
To może Doderick?
Doderick?
No dobra. Andwise?
To zacne imię. Jednak nie dla mnie.
Wiem.
Fredagard.
Nie rozumiesz?
Imienia się nie nadaje.
Ono już jest twoje.
Mówi, kim jesteś.
Na jego dźwięk, rośnie ci serce.
Kiedyś je usłyszysz.
Jestem pewna.
Dowiemy się, kim jesteś.
Wiedziałam!
Idąc na północny wschód,
skrócimy drogę o połowę.
Tamtędy. Chodźcie!
Nie szedłbym drogą,
która wiedzie daleko od wody,
a na drugi dzień wykończyłby nas żar.
Może tylko ja tak to widzę?
To może Doderick?
Już proponowałaś.
Nieprawda.
- Prawda. - Prawda.
Jak poszło tym razem?
Znalazłam tylko skorpiona i kępkę kaktusa.
Skorpion mnie użądlił, przewróciłam się i...
- Tak znalazłam kaktus. - Tak znalazłaś kaktus.
Nie mógłbyś przypadkiem wyczarować trochę wody?
Boi się, że bez laski znów straci kontrolę.
Znajdźmy mu jakąś. Pełno tu różnych badyli.
To tak nie działa.
Cisza.
O co chodzi?
Wiatr niesie dźwięk. Słyszycie?
- Brzmi jak... - Kopyta.
Są blisko. Na koń!
Co to za jedni?
Nie wiem.
Obserwują nasz szlak.
Lepiej poszukajmy innego.
Już go znaleźliśmy.
Nikt nie zbacza ze szlaku.
- Nikt nie wędruje sam. - ...nie wędruje sam.
Ogrody powiędły po trzęsieniu ziemi.
Nie tylko ogrody ucierpiały.
Krążą słuchy o mrocznych omenach w całym królestwie krasnoludów.
Powiadają, że na górę padła klątwa, gdy książę wpuścił tu elfa.
Chyba nie bawicie się w domysły?
- Nie. - Nie śmiałabym.
To dobrze. Bo plotka jest jak skowronek.
Z daleka brzmi apetycznie, ale marna z niego uczta.
Więc to nieprawda?
Że dzieje się coś strasznego?
Udowodnimy, że nie.
- Królu Durinie. - Królu Durinie.
Diso.
Narvi, melduj.
Panie.
Niedawno obudziła się ognista góra.
I choć znajduje się daleko na południu,
wybuch wywołał wstrząs,
który poruszył kośćcem Ziemi pod naszymi kopalniami,
zawalając szyby świetlne
i niwecząc nasze uprawy.
Oczywistym rozwiązaniem
byłaby naprawa szybów
i wykopanie nowych. Jednakże...
Żadnej Zaklinaczce Skał nie udało się ustalić, gdzie można kopać.
Niestety to prawda.
Za twoim zezwoleniem, panie, odnajdziemy światło.
Zezwalam.
Przez dziewięć wieków
Śpiewające Skałom podtrzymywały naszą świętą więź z tą skałą.
Przez te wszystkie lata nigdy,
ani razu nas nie zawiodły.
Teraz jednak, z jakiejś przyczyny,
owa więź została zerwana.
Mroczna pięść zaciska się wokół Khazad-dûmu.
Działaj ostrożnie, nadsztygarze.
Diso.
Pozwól na chwilę.
Naprawdę każesz mi pytać?
O wnuki? Mają się dobrze.
Chciałyby poszarpać cię za brodę...
Niepotrzebnie mi to utrudniasz.
Ciekawe. Jemu powtarzam to samo.
Durin pewnie wie, że poniósł mnie gniew.
Jeśli to przeprosiny, to niech usłyszy je mój mąż.
Czemu to ja miałbym go przepraszać?
To on mnie obraził.
Mówię ci, jest...
Uparty jak przerośnięty pasternak.
Kolejna cecha, jaka was łączy.
To, co zwiesz uporem,
inni zwą siłą.
Wiele siły potrzeba, by dźwigać tak ciężką urazę.
By tak mocno zakuć zranione serce, że ledwo bije.
Owszem.
Nie mylisz się.
Nic dziwnego, że nie słychać góry.
Jej król jest głuchy na troski własnego syna.
Nie pozwalaj sobie!
Chcesz pokazać prawdziwą siłę?
Wezwij do siebie syna.
A on się stawi.
Jeśli będziesz na niego czekać, prędzej stopnieją szczyty Zirakzigilu
niż wasza wzajemna wrogość.
Wciąż brak prześwitu.
Kolejny ślepy zaułek.
Całą noc będziemy tyrać. No cóż.
Odciski? To żaden wstyd. Też się ich nabawiłem.
- Naprawdę? - Tak. Jak miałem pięć lat!
Arystokratyczne rąsie.
Całe życie polerował klejnoty.
Nie martw się, książę, jeszcze tylko 13 godzin.
To on wpakował nas w te tarapaty.
I jego ojciec.
Jeszcze raz mnie tknij, a odgryzę ci ten paluch.
Jak było w kopalni?
Jak zwykle.
Gdzie nasze pędraki?
Znowu mówią, że nie są głodne.
Nie dziwię im się.
Smakuje jak zeszłoroczny chleb.
Bo to zeszłoroczny chleb.
Nie lepiej utargować świeżego ziarna z góry?
Genialny pomysł.
Ale któż w Dimrill Dale zdołałby przekonać twojego ojca?
- Nie zaczynaj. - Niech pomyślę...
Przestań.
Przełknij dumę i przeproś.
- Nabawię się wrzodów. - Trudno! Słuchaj intuicji!
Słucham!
I wciąż mi mówi, że miałem rację.
Gdyby nie wyrzucił Elronda na zbity pysk,
mielibyśmy zapasy na 500 lat!
Myślisz, że tu chodzi o jedzenie?
Góry przestały nam odpowiadać.
Boję się, Durinie.
Boję się.
Disa... Chodź tu.
Jesteśmy krasnoludami.
Znajdziemy sposób.
Jak zawsze.
Ale jak?
Celebrimbor nie odpisał na żaden z naszych listów.
Obawiam się, że Sauron jest w Eregionie.
Najwyższy Król wysyła mnie tam z małym oddziałem,
by strzec miasta i Celebrimbora.
Przyłącz się, proszę.
Jak sama często mi wypominasz,
jestem tylko politykiem.
A Najwyższy Król darzy cię zaufaniem.
Wierzy w twoją lojalność.
Można ją znaleźć i u psa. Zwłaszcza na końcu smyczy.
Nie wyśle mnie bez ciebie.
A to czemu?
- Wiesz czemu. - Pytam, czy ty wiesz.
Najwyższy Król sądzi, że mierząc się z Nieprzyjacielem sama,
mogłabym dać się zwieść.
Skąd taka myśl?
Przestań.
Łamałaś już królewskie rozkazy.
Czemu nie tym razem?
Bo ma rację.
Sauron mnie wykorzystał.
Zmienił mnie w instrument grający obcą mi melodię.
To była twoja melodia.
Sauron przejrzał cię na wskroś
i odtworzył melodię twojej duszy, nuta po nucie,
i odegrał kogoś, kogo potrzebowałaś.
„Zaginiony król”, obietnica laurów.
Dałaś mu to, czego chciał, i jeszcze podziękowałaś.
A teraz omotał Gil-galada.
I resztę elfów w Lindonie.
Dlatego cię potrzebujemy. Pomóż nam pokonać ten labirynt.
Nie da się go pokonać.
To jego labirynt.
Błądząc po nim, już przepadłaś.
- Teraz zwabia cię do Eregionu. - Proszę cię.
Nie mogę znów go wpuścić.
Nie mogę.
On cię nigdy nie opuścił.
Zakładając te Pierścienie,
staliście się jego wspólnikami.
Nie będę brał w tym udziału.
Obiecałeś mi kiedyś,
że jeśli potwierdzi się „choćby cień moich obaw”,
nie spoczniesz, aż ich nie rozwiejesz.
Jeśli droga ci była nasza przyjaźń...
odejdź, proszę.
Nie chcesz żyć w otoczeniu piękna?
Mistrzu Círdanie, nie mogę ufać tym Pierścieniom.
Czymże jest piękno zrodzone po części ze zła?
Jest równie piękne.
Nie dla mnie.
Spaliłbyś zbiór poezji Rúmila
dlatego, że był pijakiem?
Rúmil był pijakiem?
Nawet nie pytaj o Daerona.
Nie do zniesienia.
Za to jego głos...
Na jego dźwięk samo Słońce płakało ognistymi łzami.
Oceniaj dzieła,
a ocenę tych, którzy je stworzyli,
pozostaw Wszechwidzącemu.
To mnie przerasta.
Na tym polega pokora.
Wielu przychodzi z trudnością.
Ale pozwala zachować niezmącone spojrzenie.
Chciałbym zaznać takiego spokoju.
Możesz.
Jeszcze nie w pełni pojmujemy te Pierścienie.
Ale spójrz, jak wpływają na każdą formę życia.
W rękach Saurona mogłyby zdziałać zło nie do pomyślenia,
usidlić wolę i umysły wszystkich stworzeń.
Dlatego muszą pozostać w rękach elfów.
Słusznie obawiasz się tej mocy, Elrondzie.
Ale nie pozwól, by strach nie dał ci dostrzec, że potrafi też czynić dobro.
Tych Pierścieni nie noszą twoi wrogowie.
Lecz twoi najbardziej zaufani przyjaciele.
Jeśli sądzisz, że zbłądzili, nie porzucaj ich.
Otwórz oczy i poprowadź ich,
zanim mrok ogarnie całe Śródziemie
i oślepi nas wszystkich.
Musisz odpocząć.
Wcale nie...
Obudź się!
Co robisz? Wracaj!
Wiem, że ją widziałam. Chodź!
Przestał oddychać.
Jest! Nori, widzę!
Co widzisz?
Wodę.
Jak można tak długo nic nie jeść
i nadal tyle ważyć?
Prędko!
Proszę.
Szybciej, Poppy!
Pospiesz się!
Mam!
No już.
Już.
Nic ci nie będzie.
Na kozie kopyta, ty żyjesz!
Przez moment myślałam, że cię straciłyśmy.
Nikt tu nikogo nie straci.
Popłakałabym się, gdybym miała czym.
Co to?
Chyba nie...
Wygląda jak laska, którą widziałem we śnie.
Nori...
Zaczerpnęliśmy tylko trochę wody.
Co robisz?
Schyl się!
Powstrzymaj to!
Czemu tego nie powstrzyma?
Nie potrafi!
Pomóż nam!
Nori!
Już idę!
Czekajcie!
Nori!
Nori!
Zniknął.
Czyżby?
Nazwałem go ithildin.
Powstał z ostatniego skrawka mithrilu.
Bez światła księżyca staje się niewidzialny.
To prawda.
Niewidzialny.
A nasz gość, czy on nadal...
Noc jest zimna, panie.
Zanieść mu okrycie?
Bez względu na powód twojej wizyty,
jeśli nie odejdziesz dobrowolnie, przegnamy cię siłą.
Nie będę z tobą rokował.
Ostrzegała, że tak powiesz.
Galadriela? Rozmawiałeś z nią?
A ty nie?
Nie.
Od kiedy wyjechała do Lindonu.
Zatem nie wiesz, co się stało?
Z Pierścieniami.
Co z nimi?
Zadziałały?
Lepiej sam ją zapytaj.
Jej tu nie ma.
Za to ty jesteś.
A Najwyższy Król?
On z pewnością wysłałby wieści...
Rozumiem.
Stara śpiewka, czyż nie?
Prawdziwi twórcy harują w pocie czoła,
a oni biorą to, co przynosi im największe korzyści,
i o nas zapominają.
Podziwiam cierpliwość.
Dokąd idziesz?
Nie będę się pchał tam, gdzie mnie nie chcą.
Zaczekaj.
Halbrandzie, proszę. Powiedz mi.
Pierścienie... Zadziałały?
Zdziałały cuda.
Zatem elfowie...
Tak.
A Lindon?
Tak.
- Płaczesz? - Nie.
Raduję się.
Nie masz najmniejszego pojęcia...
co to za uczucie.
Po tylu latach, stuleciach
wreszcie stworzyć coś takiego?
Otworzę wino z Pierwszej Ery.
Wreszcie mam okazję.
Celebrimborze...
Jesteś moim przyjacielem?
Oczywiście.
Czemu pytasz?
Bo nie ma miejsca na półprawdy,
gdy połączyła nas tak bliska współpraca.
A ty nadal o wielu sprawach nie wiesz.
Tyle chcę wyznać.
Ale...
Boisz się.
Nie potrafię niczego przed tobą ukryć.
Cóż...
Nie obawiaj się.
Cokolwiek powiesz, przyjmę z otwartym sercem.
Nie chcę wznosić toastu za Pierścienie Elfów.
Chcę cię prosić, byś wykuł je dla ludzi.
Pierścienie dla ludzi?
Ocaliłeś elfów.
To nie ludzie.
Ludzie są chciwi.
Dużo łatwiej ich zdeprawować.
Choćbym chciał wykuć więcej,
krasnoludowie nie dadzą mi mithrilu.
Krasnoludowie mają teraz własny dylemat.
Dylemat? O czym mówisz, Halbrandzie?
Nie nazywam się Halbrand.
Słucham?
Galadriela odtrąciła mnie, poznawszy prawdę.
Nie chcę, by to się powtórzyło.
Zatem, jak mniemam, nie jesteś królem.
Nie. Nie jestem królem.
Ani Południowcem.
Czy nawet śmiertelnikiem.
Kim zatem?
Na tym świecie działają nie tylko siły zła.
I czasem wysyłają one pomoc
w postaci wysłannika.
Posłańca, by przekazał mądrym umysłom wskazówki.
Jakie wskazówki?
Nastanie Mordoru to tylko początek.
W tej chwili Śródziemie chwieje się na skraju przepaści.
Wkrótce upadną wszystkie królestwa.
Nie tylko elfów, ale i krasnoludów. I ludzi.
Ciemność rośnie w siłę.
Pierścienie Władzy to ostatnia nadzieja na przywrócenie światła.
Bierzmy się do pracy.
Nie myślisz chyba, że uwierzę,
że jesteś posłańcem Valarów...
Halbrandzie?
Halbrandzie!
Halbrandzie!
Przemierzyłem zakurzone, pustynne drogi odległych krain,
by znaleźć artystę, którego dzieło ocali całe Śródziemie.
Nadciąga burza, Celebrimborze.
Pomogę ci zdobyć wyjątkową wiedzę.
Odkryć najdoskonalsze umiejętności.
A gdy dopełnimy dzieła,
świat przestanie widzieć w tobie jedynie potomka Fëanora,
a zacznie po wieki cię wysławiać...
jako Władcę Pierścieni.
Nie musisz mi się kłaniać.
Ujrzałem twoje prawdziwe oblicze.
Powstań.
Pora rozpocząć nasze dzieło.
Jak mam się do ciebie zwracać?
Jestem twoim partnerem.
Nic więcej, nic mniej.
Dzielę się darami.
Annatar.
Annatar.
Pan Darów.
Wezwałeś mnie.
Masz nowe rozkazy.
O świcie wyruszysz do Eregionu z pięcioma najodważniejszymi elfami.
Dziękuję, że to przemyślałeś.
Nie mnie powinnaś dziękować.
Elrond.
Jestem wdzięczna, że dołączysz do mojej drużyny.
Źle to zrozumiałaś, Galadrielo.
Elrond nie ma przyłączyć się do twojej drużyny.
Tylko ją poprowadzić.
Co to? Od Elronda?
To jakieś zaproszenie...
od pana Celebrimbora.
Wzywa krasnoludów do Eregionu.
Napisy: Ewa Nowicka
Nadzór kreatywny nad tłumaczeniem Zofia Jaworowska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.