Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Dale, gapisz się na ten czekoladowy fondant od 20 minut.
-To nie biblioteka. -Mamy to.
-Trzy paczki, czysty cukier. -Taki cukier lubię... czyściutki.
To była cudowna platoniczna wymiana.
Widzimy się w przyszłym tygodniu.
NASZE MIEJSCE ZA 15 MIN
Chodźmy.
NIE WCHODZIĆ SZKODY POWODZIOWE
Dokąd idziemy? Mieszkają tu sami dziwacy.
Jeszcze kawałek.
Ostatni jest zgniłym Skittle.
Zaraz, czy tu jest bezpiecznie?
No co ty, boisz się malutkich rekinów?
Mark! Ty palancie!
Nie rób tak.
-W porządku? -Tak. Czułam tylko...
Allie!
O mój Boże. Allie.
Nie!
Wszyscy zapięci?
-Jasne! -Zamknij się, kurwa.
Wygłoszę krótką zajebistą przemowę.
Statek znów jest na chodzie,
i nareszcie możemy opuścić na dobre tę nędzną dziurę klasy M.
-Dziękuję. -Jak w zeszłym roku.
„Bla, bla, bla, Ziemia jest do bani, wyjeżdżamy”.
Zmień płytę. Ta jest do bani.
To się dzieje naprawdę. Aisha, aktywuj sekwencję przedstartową.
Po pierwsze, do kogo ty mówisz tym tonem?
Po drugie: aktywowany.
Mówię „teraz”. Suko.
To doniosły dla nas dzień, a przede wszystkim dla mnie,
jako szef misji wykonałem całą robotę,
a wy zupełnie wszystko spieprzyliście.
Uruchomienie przerwane. Brak części załogi.
O czym ty mówisz? Wszyscy są zapięci i...
Tak, Korvo!
Cholera. Zawsze nabieram się na dyktafon.
Zostałeś wyruchany na maksa.
Tak.
Nieskończona ślizgawka?
Wiecie, że nie mogę uruchomić statku bez was.
Moja stopa! Rozpuszcza się. Dlaczego was to nie obchodzi?
Spójrzcie na mnie. Przestańcie. Stapiam się.
Tym się dziś zajmujemy, rozwiązaniem. Przestańcie.
Planeta Shlorp była rajem, aż nie uderzyła w nią asteroida.
Stu dorosłym z replikantami
otrzymało Pupę i uciekło w przestrzeń kosmiczną,
by znaleźć nowy dom na niezamieszkałych planetach.
My rozbiliśmy się na przeludnionej planecie, Ziemi.
To ja gadam, dobrze widzicie.
Ten z Pupą na rękach.
Jestem Korvo. To serial o mnie.
Upuściłem Pupę. Widzicie mnie?
To niedorzeczne. Nie znoszę Ziemi. Okropna planeta.
Ludzie są głupi i zagmatwani.
Ciągle zamawiają skomplikowane napoje kawowe.
Po co pić kawę, skoro można spożyć
porcję energonu o normalnej temperaturze?
Nie mów do mnie, aż zjem swoją porcję.
Mam opróżnić to wiadro?
Nie, tam wciąż jest część mnie.
-Wiem, śmierdzi gównem. -Przepraszam, że czekaliście.
Czas balów. Mnóstwo aborcji dzisiaj.
Praca, praca.
Zanim przekażę naszą diagnozę,
na pewno nie macie żadnej własnej technologii,
której wolelibyście użyć do oceny?
Postanowiliśmy to zmienić. Mamy dużo problemów ze statkiem.
Dużo.
Cóż, nie uczą zbytnio o obcej mazi
na medycynie. Ale znalazłem artykuły
o psiej opryszczce i może tu pasować.
Korvo, masz coś, co nazywamy Alfa DNA.
Elementy budulcowe twoich komórek mają receptory aktywowane tylko,
jeśli stado spełnia swe role.
-Zaraz, jesteśmy stadem? -Nie brzmi to dobrze.
Gdy niewydolność twego zespołu trwa zbyt długo,
receptory ulegają rozpadowi, wywołując „sekwencję mazi”
aby cię zabić i aby następny pies lub kosmita mógł przejąć kontrolę.
-Ciekawe. -Leniwi idioci dosłownie mnie zabijacie.
Na szczęście to odwracalne,
ale tylko wtedy, gdy te głupki wezmą się za swoje zadania na poważnie.
Co? Nie mogę na nich polegać.
Walić to, dawaj chemię. Chcę chemię.
Nie bardzo możemy wrzucać chemię na problemy rodzinne.
OK, daję cię na kanapę tutaj z dużą ilością płynów.
-Piwo korzenne, Sunny D i szczochy. -Szczyny są gorące?
-Chcę gorące szczyny. -A tutaj porządnie i mocno,
i twoja śmierdząca maź nie wypłynie.
Nie traktuj tego jak worka na śmieci. To jak pielucha na całe ciało.
Wiem, czemu jesteście dla mnie mili. Czujecie się winni. Spadajcie.
Wasze poczucie winy nie wzmocni moich nóg.
OK, wiem, że to do mnie niepodobne,
ale czuję się winny, że roztopiłem Korvo swoim lenistwem.
Tak, ja też.
Może zrobimy coś związanego z misją,
tylko tyle, żeby mógł wyzdrowieć.
A może by tak trochę wykorzystać sytuację,
jakby Korvo się stopił, my robilibyśmy, co tylko chcemy.
Fajne jest to, że nie musielibyśmy wykonywać naszej roboty.
Ale współpraca.
Nie pozwolimy, by Korvo zamienił się w maź.
Wyciągnijmy go z niedoli.
Czy ktoś może dolać mi szczyn?
Nie zabijemy Korvo. Kto wypierze koszulki?
To on robi wszystkie zakupy i chowa wszystkie ciała.
Kurde, bez niego wszystko spadnie na nas.
Róbmy więcej misyjnych zadań,
ale tylko tyle, by nie wyrzucać śmieci.
-Bułka z masłem. -Mamy to.
A znacie swoje role podczas misji?
-Ni chu-chu. -Nie potwierdzę.
Aisha, wyjaśnij replikantom, jakie mają zadania.
I wiesz co? Przejrzyjmy też moje, tak dla zabawy.
Szczegółowo, proszę.
Mam odtworzyć kryształy orientacyjne?
Kryształy orientacyjne?
Brzmi jak brednie, które mieliśmy obejrzeć.
Miały być oglądane codziennie. Cymbalica.
Od początku swojej misji pamiętajcie, o co toczy się gra.
-Shlorp jest zależny od waszego... -Nuda, nuda.
Yumyulack, protektor i szef bezpieczeństwa.
Zapobiegasz wszelkim zagrożeniom dla misji.
Silny i żarliwy, gotowy na śmierć, aby ochronić zespół.
Zmieńmy „gotowy na śmierć” na być może.
Jesse, kronikarz. Bądź sumienny.
Zapisuj wasze przygody przejrzyście, w sukcesach, jak i w porażkach,
by przyszli Shlorpianie uczyli się na waszych błędach.
Jestem jak JK Rowling w tej ekipie. Spoko!
TO ODCINEK Z 2009 ROKU
Terry, masz najważniejsze zadanie.
Pupa dorośnie, by terraformować waszą nową planetę.
Musisz nad nim czuwać.
Bo jako specjalista od Pupy, odpowiadasz za niego.
Zaraz, kurwa. Mam opiekować się Pupą?
-Korvo cały czas to mówi. -Tak, to nic nowego.
Nie jestem na to gotowy. Sam wciąż próbuję się odnaleźć.
Chcę pojechać do Cabo, kurna.
Przestałbyś biadolić Terry.
Bycie odpowiedzialnym jest przerażające, ale czas dorosnąć
i zacząć pracować nad misją. Dla Korvo!
Dla Korvo!
-Co wy, do cholery, robicie? -Cholera! Zapomnieliśmy o Korvo.
-Ziemia nas rozprasza. -Ciężko tu robić swoje,
z laluniami szukającymi rozgłosu.
Muszę zaparkować ciężarówkę w małym garażu.
Jeśli mamy się skupić, to musimy to zrobić na nowej planecie.
Dobra. Aisha, przygotuj start, zanim ci idioci zmienią zdanie.
-W porządku. Jest zainicjowane. -Pora na start, malutka.
-Nie cała załoga jest obecna. -Skurwiele!
Czekaj, ale wszyscy są tutaj.
Cała załoga to wszystkie części ciała, odcięte i pozostawione na mieście.
-Że co? -Weź swego fiuta.
Ktoś zostawił gdzieś części ciała?
No tak. Żyję pełnią życia.
Myślisz, że mam czas na zbieranie części swojego ciała przez cały dzień?
Pudło.
Nie patrz na mnie. Ja się trzymam.
Aktywuj Shlorpiański Triangulator Kończyn.
Skanuje planetę i szuka ciał Shlorpian. Przerażające, ale teraz idealne.
OK, wszystkie moje kawałki są na statku.
Wszędzie zostawiasz kończyny.
Pięć w Home Depot?
To było latem, jak chciałam być Pogromcą Mitów.
Te dwie rude mumie nie zostawiły nam żadnych mitów.
Miało być opisywanie, a nie obalanie popularnych mitów.
-Moja ulubiona ręka. -Odnajdźmy części,
nim on się stopi, albo trzeba będzie skumać podatki.
To cholernie trudne.
Powodzenia w ustaleniu amortyzacji
butów do podróży w czasie w celach biznesowych.
I tak po prostu zostawimy tu Pupę, Terry?
Nie umie wyjść z fotelika.
A nawet gdyby umiał, nigdy by się nie odpiął.
Krowa mówi...
Eddie! Wcześnie wróciłeś do domu.
Katie. Kochanie, pocałuj mnie.
Wchodź.
Nadal nie mogę uwierzyć, że rok temu był
dzień, w którym uklęknąłeś i dałeś mi to.
Pamiętasz? To była nasza druga randka.
Myślałam, że zwariowałeś.
Zwariowałem. Dla ciebie.
Przysięgałam, że nie umówię się z pracownikiem ojca.
Ale nie jesteś jak oni. Jesteś inny.
Jak wyjazd biznesowy?
-Fantastycznie. -Tata będzie zachwycony.
Znaczy, że nie zauważy, kiedy go okradniemy za jego plecami.
Dobra, coraz więcej mazi.
Zbierzmy te kończyny i bierzmy się
za opuszczanie tej zasranej planety.
Niedobry lód.
Nie pytajcie, jak to się tam dostało.
Zapytaj ich, czemu nigdy tego nie sprzątali.
Hej, to mój... Drapak do pleców.
Wal się, Cooke.
-Dobrze zrobiłeś. -Wszyscy mamy swoje części ciała?
Prawie. Jeszcze tylko Wietrzne Miasto, po dwie ostatnie.
Pojechałaś do Chicago sama?
Wiesz, jak lubię outlety.
Ostatnim razem zmarnowaliśmy czas, czekając na ciebie w jednym z nich.
Ja i Yumyulack dojeżdżamy do Chi-town,
by ćwiczyć z Chicago Pro Tumblers.
To legendarny pokaz akrobatyczny w przerwie meczu.
Robię to, by pozostać zwinnym.
I spędzamy czas z Pippenem.
Wpadliśmy na siebie podczas ostatniego treningu i puknęliśmy się
tyłkami po całości.
Tutaj są.
Jesse i Yumyulack wrócili.
Co u ciebie, Emily?
Alyssa, jak się masz?
No nie, Josh i Sophia, co się stało?
Złamanie kostek w rozgrzewce w przerwie
w półfinale mistrzostw.
-Co? -Ale to dzisiaj.
Ty i Yummy musicie wskoczyć do finałowej potyczki.
Nie, dzięki, mamy mało czasu.
Chicago Pro Tumblers na parkiet.
Co wy... nie wkładaj tego,
nie wkładaj stroju gimnastycznego.
Rzuć te podkolanówki, kolego.
-Ja cię widzę. -Gdy gimnastyka wzywa,
zgadzasz się na warunki.
Wracajcie mi tu!
Chciałbym to zobaczyć.
Te idiotyczne bzdury naprawdę wiele dla was znaczyły, co?
To najbardziej satysfakcjonująca rzecz, jaką zrobiłam.
Więc chyba cieszę się, że to zrobiliśmy.
-Nadal wolałbym uniknąć tej mazi. -Terry, twoja kolej.
Jaka kolej? Jak mówiłem, ja się trzymam.
Nie obrażaj mnie. Nie jestem replikantem.
Tak, to dużo ramion.
Dziesiątki gęsto skupionych nad oceanem. Terry, ty zasrańcu jeden!
-Nakarmiłeś ramionami wieloryba? -Nie.
Nie. Co ja zrobiłem?
-Gladwell. -A kto to?
Socjolog kultury Malcolm Gladwell. Używaliśmy sobie razem regularnie
przez jakiś czas i każdego ranka
wolałem odgryźć sobie rękę, niż go obudzić.
Inaczej to cały ranek gadalibyśmy o ludzkim losie.
Facet się nie zamykał.
Ramiona są na pokładzie jego prywatnego jachtu, Miejsce Dostawy.
To intelektualny rejsowiec dla jego fanów.
No co ty nie powiesz? Gladwell?
Nie bądź zazdrosny. Jest źle.
Nie jestem. Seksualna relacja ze znanym autorem?
Jestem pod wrażeniem. U mnie tylko ręczna robota
dwóch gości, śledzących imiona koni
dla George'a RR Martina.
Kochany, ale co z planem?
Mieliśmy czekać, aż ten pajac da ci awans, a potem go okraść.
-Jutro. Jutro. Bez kłótni. -Ostatni lot do Meksyku.
Musisz dziś pogadać z tatą.
Uważaj. Ma potężnych przyjaciół. Musisz to idealnie rozegrać.
Zrelaksuj się, zrelaksuj. Taki jestem.
Boże, wszystko będzie tego warte, kiedy będziemy w Zihuantanejo.
Weź mnie ponownie.
Boże, tak bardzo kocham twoje ciało.
MRUGNIĘCIE Autor: Malcolm Gladwell
Przepraszam. Jesteśmy GzG, Goście z Gladwell.
-Terry. Powinno być na liście. -Terrence. Świetnie wyglądasz. Ta koszula.
-To wełna jagnięca? -Glady.
Jak zawsze spostrzegawczy.
Widzę, że przyprowadziłeś rodzinę. Jak słodko.
-Panie Gladwell. -Po prostu Gladwell.
Gladwell, podpiszesz mój promień na 10 000 godzin?
Symuluje naukę przez 10 000 godzin, twa książka Obcy mnie zainspirowała.
Kluczowe spostrzeżenie: jeśli spędzasz dużo czasu,
robiąc coś, to możesz być w tym dobry. Teraz to norma,
ale w tamtym czasie było to nieznane.
Tak, geniusz Gladwell. Więc słuchaj, jest powód, dlaczego tu jesteśmy.
Niech zgadnę. Terrence potrzebuje ramion.
Kurna, jest dobry.
Skoczmy do mnie i je weźmy.
Tymczasem czy reszta z was chce bilety VIP
na pokaz, Malcolm Dragwell?
Drag queens ruszają ustami do nagrań audio z moich książek.
Spoko! Zróbcie to, a ja zaraz wrócę z ramionami.
Miłego oglądania.
Co Zjadł Pies MALCOLM GLADWELL
Pamiętasz ten balon nad Portugalią?
Kosz był tak gorący, że balon uniósł się o dodatkowe 30 metrów.
Tak. Tego lata wiele się działo.
A jak mnie brałeś na sterowcu?
Tak się denerwuję, że poznam królową Malcolm Dragwell.
Nie jestem ubrana po królewsku.
Ciężko uwierzyć w popyt na Gladwella,
by uzasadnić tę całą kulturę Stana.
Oby były tematy z Mrugnięcia.
Uwielbiam tę książkę.
Jest o tym, że czasem coś wiemy tak z siebie.
Czuję to nieustannie.
Zrób drinka, ja poszukam ramion.
Zrób też dla siebie.
Straszny dzień. Nie wiem, czy wiesz, ale Korvo topi się.
-Jest przeczulony na tym punkcie. -Boże. Chodź, opowiedz mi.
Żadnych sztuczek.
Nie będę pił ani tu siedział.
Daj mi... Włosy masz dziwniejsze niż zwykle.
Inaczej je stylizujesz? Są urocze.
Po prostu pocieram balonem po kąpieli.
Co? To nie są włosy. To są moje ramiona.
-Coś ty zrobił? -Zostawiłeś je, by zgniły.
Znalazłem im cel. Dałem im nowe życie. Piszą moje książki.
Niestety tak się zajęły bazgraniem, że połączyły się, tworząc króla szczurów.
To jest po prostu obrzydliwe.
Są bardziej kreatywne niż przedtem.
Mój najnowszy bestseller „Wąchane - sprzedane”
był ich pomysłem.
Nie zmusisz moich ramion do pisania pierdół.
Już to zrobiłem.
David Remnick przeprowadził ze mną wywiad godzinę temu. Łapać go.
Czy to jest droga do pokoju VIP? Na początek wezmę rum i dietetyczną.
Cholera! Wrzucą nas do oceanu.
Rozpuszczę się i wydali mnie milion obrzydliwych kałamarnic.
Gladwell na to się zgodził?
Tak to się robimy w Chi-raq, pipo!
Tak, pipy. Po mojej śmierdzącej mazi i prosto na śmierć.
Zagarnij mnie do plecaka.
Sprzedaż. Zawsze. Duży, duży wzrost.
Zyski w górę. Pieniądze... tak, tak.
Eddie. Jak to jest, że nigdy nie ma cię w biurze?
a pobiłeś mój rekord sprzedaży w drugim kwartale?
Mów mi „mistrzu”.
Dobra chłopcy, wracajcie do pracy. Eddie, zostań na chwilkę.
Teraz posłuchaj, sukinsynu.
Możesz oszukiwać wszystkich, ale ja wiem o tobie od samego początku,
że coś jest z tobą nie tak.
Nie mogłem znaleźć przyczyny.
Ale schrzaniłeś sprawę, gdy wyrwałeś moją córkę.
Sprawdziłem cię, Eddie. Wiesz, co znalazłem?
Nic. Jesteś tym, za kogo się podajesz.
Ale to nie zmienia tego, co mnie dręczy.
Jedyną rzeczą, którą kocham bardziej niż zyski, jest moja mała dziewczynka.
Więc wypisuję ci czek na 10 milionów dolarów. To jest łapówka.
Wynoś się z życia Katie.
Więc czego chcesz? Jaka jest twoja cena?
Czyś ty, kurwa, zwariował?
Dzwoni Katie
Przestań się bić.
-Szydera. -Tak.
Ale trafna i chyba wyraziłem swój punkt widzenia.
Twoje ramiona są mi posłuszne. Mówię, by biły cię, i biją.
Każę im napisać książkę, one piszą dobrane anegdoty
potwierdzające moje tanie mądrości.
Daję ci ostatnią szansę. Zamieszkaj ze mną na otwartym morzu.
Będziemy się kochać, a ramiona napiszą TED Talks. Idealne życie.
Gdyby to zależało ode mnie, robiłbym to cały dzień.
Ale mam już ekipę.
Szkoda. Temat jest zamknięty.
Ramiona Terry'ego utworzyły króla szczurów i służą Gladwellowi.
Skąd te pochopne wnioski?
Bo jestem młoda i dorosłość nie osłabiła mojej wyobraźni.
Cholera jasna.
Przestańcie, ramiona Terry'ego.
Korvo, jego ramiona cię słuchają.
Jestem ich szefem. To biologiczny imperatyw.
-Ramiona, dość tego. -Nie, ramiona Terry'ego. Ja jestem szefem.
To ja pozwalam ci natłuścić mnie przed snem.
Nie zrobiliście niczego dobrego w swoim życiu.
Jesteście do niczego. Ale można to zmienić.
Chodźcie z nami, ramiona.
-Wracajcie do domu. -Nie, moja kariera upadnie.
Bez tych ramion będę mógł tylko pisać
erotyczną fikcję Luigi's Mansion,
która przychodzi mi tak naturalnie że nie mogę do tego wracać.
Nie wrócę do tego.
-Gladwell. Jestem Yumyulack. -I co z tego?
Odpowiadam za bezpieczeństwo misji, więc twój głupi tyłek jest bezpieczny.
-Co mu zrobiłeś? -Jest głupszy o 10 000 godzin.
Mam zamiar napisać powieść o grach wideo i filmach z lat 80.
Spadnie na cztery łapy.
Chciałbym mieć nogi. Czuję się trochę do dupy.
Korvo!
Już prawie, kolego. Trzymaj się jakoś.
Kim był ten psychol?
LODY
Aisha, uruchom statek.
Wszyscy członkowie załogi obecni. Uruchomienie aktywowane.
Mamy to. Naprawdę wyjeżdżamy!
Nie. Kurwa! Nie!
Nie!
-Co się stało? -Wszystkie systemy statku zagrożone
przez wysoki poziom żelaza w ptysiach.
Skąd to się wzięło?
Chyba to byłem ja? Pamiętam, jak pakowałem trochę, aby Pupa
miał ulubione przekąski na podróż.
Próbowałeś być dobrym opiekunem Pupy.
Możemy to posprzątać.
Możesz nam wytłumaczyć, co naprawić.
Proszę, właśnie zacząłem kronikę
i nie chcę, by tak skończył się mój pierwszy wpis.
Możemy cię uratować.
Nie, ptysie zniszczyły obwody. Uszkodzenia są zbyt poważne.
Zostaniecie na Ziemi na stałe.
-A co z tobą? -Obawiam się, że czeka mnie maź.
Przepraszam, że zawiodłem jako lider. Dziś wiem, że każdy z was
w dziwny sposób wypełniał swoje misyjne zadania.
Nie stworzyłem należytych warunków do rozwoju dla mojego zespołu.
Powinienem był osiąść na Ziemi,
znaleźć równowagę w życiu, a nie naprawiać stale ten cholerny statek.
Żegnaj, stary.
OK, idźcie się bawić i zostawcie mnie, bym zamienił się w maź.
To mój ostatni rozkaz jako dowódcy misji.
Cholera, Korvo.
To wielki emocjonalny rozwój.
I wiesz, mogłabym pozbyć się tych ptysiów w jakieś dwie minuty.
-Tak, zdaję sobie sprawę. -Więc dlaczego kłamiesz?
Ziemia to dla mojego zespołu najlepsze miejsce, nawet jeśli dla mnie najgorsze.
Widziałaś? Wyrosła mi noga.
Jasny gwint. Kolejna noga.
Moje poświęcenie. Byłem szefem zespołu i on współpracował.
-Wracam do formy. -To jest obrzydliwe.
Możesz to robić gdzie indziej?
Słuchajcie, pomóżcie mi. Odzyskuję swoje ciało.
Może trochę pomożecie?
Halo? nie zostawiajcie mnie na śmierć.
Już nie umieram. Chcę moich szczyn.
Wreszcie powrót do normy. Dobrze jest nie lepić się już.
Naprawdę zamierzasz w tym roku zapuścić tu korzenie?
Tak. Jeśli do wyboru mam worek glutów
albo nauczyć się żyć na Ziemi, to chyba muszę spróbować.
To ekipę spoza układu czeka dobra zabawa w tym roku.
I zacznie się teraz, bo oglądamy wszystkie filmy Toma Clancy'ego
od Polowania na Czerwony Październik.
Co? Nie. To filmy dla dorosłych. A może Johna Wicka?
Nie! Zapuszczam korzenie, tak jak chcę.
A to oznacza Jack Ryan i dramaty sądowe.
Sorki, jeszcze raz. Którego Jacka Wicka oglądamy?
Jack Ryan, głupolu. Nadążaj.
Będzie tak teraz cały czas, Jesse?
Nienawidzę się powtarzać.
Mam skurcz ręki.
Użyj może tego dyktafonu,
którym tak mnie zwodzisz, i przepisz to później?
Przyznaję, Pupo. Nie ma jak fioletowy ptyś.
Jej stary poszedł na układ, tak jak myśleliśmy.
Pyszne.
Jesteś strasznym sukinsynem, Pupo.
Kto następnym celem?
Spadkobierczyni fortuny Popchipsa? Tak, wchodzimy w to!
Proszę pani, to ostatnie wezwanie. Muszę zamknąć drzwi.
Nie! Nie możesz. Mój narzeczony jest w drodze.
Jestem tego pewna.
Tak. Zabiorę panią do sekcji dla osób wystawionych
przez ukochanych.
WITAJ, SWIETŁANA!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.