Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Statek naprawiony.
Opuścimy tę gównianą planetę i znajdziemy taką,
którą terraformuje Pupa.
Wyhodujemy więcej Shlorpian z nasion, które mamy w kriokapsułach.
Nara, ziemscy frajerzy. Miłego globalnego ocieplenia.
Oby silnik spalinowy był tego wart.
Żegnaj, bogata w tlen atmosfero. Żegnajcie, szczeniaczki. Żegnaj, Maroon 5.
Fajnie, że w końcu wylądujemy na planecie bez głupich zasad.
Mówienie „przepraszam” po puszczeniu bąka? Powinno się mówić przed.
Do dupy.
Gdybym był liderem, pilibyśmy kremowe piwo
u Harry'ego Pottera i latali na różdżkach.
Masz pecha. Nie jesteś nim. Zapiąć pasy.
Zaraz ruszamy. Jesse, co to ma być?
M&M'sy z oliwkami w środku. Oleiste i kwaśne.
Oddawaj! Każdy gram ma znaczenie.
Moglibyśmy zboczyć z kursu i trafić na Słońce.
Równowaga przywrócona. Startujemy.
Działa! Chwila.
-Ekipa Geeków. Mówi Michael. -Tu Korvo, obcy.
Pieprz się, Michael. Za długo ci schodzi z moim Lenovo.
-Wsadź sobie go w dupę. -Sędzia mówił, że nie wolno ci dzwonić.
Pieprzyć ciebie i twoją ekipę. Pieprzyłem ci matkę.
O nie.
Zaburzona równowaga.
Ktoś miał w kieszeni monetę, soczewkę kontaktową albo pióro?
Możliwe, że ukryłem coś na statku.
Coś, co waży więcej niż gram?
Co jest? Worki z piaskiem? Kule do kręgli? Flipper?
Dożywotni zapas plastelinowych jajek?
Musiałeś wziąć wszystkie sezony Cops na płycie i kasetach?
Nie wiem, jaki będzie odtwarzacz w hotelu.
Nie ma żadnego hotelu. Terry, ty idioto. To pusta planeta!
Wróciliśmy do punktu sprzed roku.
Boże. Zrób z tego większy problem, gburze.
-Wciąż jesteśmy uwięzieni na Ziemi. -Przepraszam.
Planeta Shlorp była rajem, dopóki nie uderzyła w nią asteroida.
Stu dorosłych z replikantami
otrzymało Pupę i uciekło w kosmos,
poszukując domu na niezamieszkałych planetach.
My rozbiliśmy się na Ziemi, która jest już przeludniona.
Tak. To mówię ja.
Ten z Pupą. Jestem Korvo.
To mój program. Upuściłem Pupę.
Widzicie?To niedorzeczne.
Nienawidzę Ziemi. Jest okropna. Ludzie są głupi.
Są spragnieni, ale nie piją swojego moczu. Nie rozumiem tego.
Wypijcie swój mocz.
Będą płatki w kształcie bohaterów serialu Sukcesja.
-Będzie Roman, Logan i fioletowa Shiv. -Autopilot jest doszczętnie zniszczony.
Musimy wszystko zrobić od nowa.
Wykrywacz niepokoju w zamrażarce?
Ciągle pikał. Miałem go dość.
Pika, gdy wyczuje zmartwionego Shlorpianina.
To znaczy, że w tym kwadrancie są nasi rodacy.
-Od dawna tak pika? -Od roku? Może nawet od półtora roku?
Cholera. Musimy im pomóc.
Pewnie są na planecie klasy M w sektorze Gamma...
Co? Są na Ziemi.
Przybysze spoza układu lecą do Londynu!
Nie wierzę, że używamy szybującej platformy.
Myślałam, że to jednorazowe.
Przybysze spoza układu szybują do Londynu.
Skończ z tym. Co to znaczy?
Nazwijmy się „przybyszami spoza układu”.
To głupie. Gdzie są Yumyulack i Pupa?
Cholera. Jesteśmy w tym tragiczni. Terry, powinieneś pilnować Pupy.
Bez obaw. Yumyulack na pewno go pilnuje. Co mogłoby pójść nie tak?
Jeśli nie pozwala mu oglądać RoboCopa, to wszystko będzie dobrze.
-Żywy czy martwy, idziesz ze mną. -Ssij mi cycki, RoboCopie.
ZDJĘCIA DO ROCZNIKA NA WTOREK BEZ GOLIZNY
Jaeden, Aaden, Braden. Tak samo fajni jak rok temu.
Zgadza się, ale zmieniliśmy politykę.
Jaeden jest liderem. Zdegradowano mnie.
Moi dorośli wyjechali.
Możemy posiedzieć u mnie, upić się
i zmniejszyć szanse na życie dłużej niż 65 lat.
Według wróżki umrę w wieku 25 lat. Wchodzę w to.
Cisza. Przemawia twój alfa.
Yumyulack, możemy urządzić imprezę z nocowaniem.
-Wpadną wszyscy fajni ludzie. -Myślałem, że mnie nienawidzisz.
To było za czasów panowania Aadena.
Boski obóz pomógł nam zrozumieć, że trzeba się integrować.
Nie, że bliżej Boga. Po prostu było bosko. To będzie impreza roku.
Przybysze spoza układu dotarli do Londynu. Przymknij się. Za mną.
Teraz i on nas tak nazywa?
Nie mogę się doczekać, aż ich poznam.
Może badają stężenie jonów wodorowych albo stratosferę?
I to, i to brzmi nieźle. Ciężko wybrać. Może obie opcje?
Mój Boże. Byłoby niesamowicie.
MUZEUM SPICE GIRLS
Dziwne. Z jakiegoś powodu żyją w kanałach.
Patrzcie, jaki statek. Nieźle.
-Halo? Czy ktoś tu potrzebuje pomocy? -Co wy robicie? Do środka.
Podążaliśmy za wezwaniem pomocy.
Nie wyglądasz, jakbyś był w opałach.
Jestem Kabronius, lider załogi tego statku.
To Zelvod, drugi lider. A to nasi replikanci, Tivo i Damasculon.
Oszaleliście? Gdzie wasze maski?
Nie wiedziałem, że ich potrzebujemy. Od roku wdycham powietrze.
Nie. Maski na twarz, żeby ukryć się przed Terranami.
Chodzimy w nich wśród Terran, żeby nas nie złapali i nie pokroili.
Tam, gdzie żyjemy, w Ameryce, nie nosimy masek.
Widzą nas cały czas.
Nasz statek stoi na dachu domu,
a raz pokryliśmy całe miasto lodową lawą. Dobrze nas znają.
My też często ukrywamy się przed Terranami.
Wcale nie.
Nie boicie się, że porwie was rząd?
Oczywiście. Jesteśmy wśród nich ostrożni.
-To oni są obcy. Mam rację? -Nigdy tak o tym nie myślałem.
-To prawda. -Pokażemy im układ neutronowy?
Dobrze. Jest bardzo ładny. Mamy piękny układ neutronowy.
-Kto mówi na Ziemię „Terra”? -Ci kretyni są zupełnie jak Korvo.
Na koniec, w statku nie może zabraknąć soczewki Havacord.
-Dwustronna? -Tak jest.
-Gość zna się na rzeczy. -Też chciałbym taką mieć.
-Nasza emituje tylko z lewej. -Niesamowite.
Ludzie, chcecie zjeść tikka masala i pozwiedzać zamki?
-Możemy wpaść do Ramsaya Gordona. -Tak!
Chodźmy do Pippy! Nikt jej nie rozumie.
Nie. Żywimy się jedzeniem ze śmietników, które zdobywamy po zmroku.
Jak nas zauważą, kasujemy im pamięć.
Może uda nam się przeniknąć do rządu i wyprać parę mózgów.
Moglibyście wtedy tam pracować.
Macie dużo fajniejszy statek.
A nasz dom jest zawalony zabawkami i czasopismami.
Trzymamy tu tylko shlorpiańskie rzeczy. To przypomina nam o domu.
-Słyszałeś, Terry? -„Słyszałeś?”. Morda.
Dołączycie do cogodzinnej modlitwy?
Modlimy się tylko na Wielkanoc albo jak grozi nam śmierć.
I nawet wtedy nie jest to szczere.
-Zaklepuję pierwsze 300 psalmów. -To nie fair.
Dobrze wiedzieć, że nie jesteśmy tu sami.
Gdybyście potrzebowali shlorpiańskiej kryjówki, nasz właz stoi otworem.
Mamy dużo miejsca i mnóstwo resztek z węgorza.
-Dziękuję. Chcę tylko powiedzieć... -Możemy już wracać?
Wybaczcie. Chciałem tylko podziękować...
-Korvo, nudzę się. -Pa! Bawcie się dobrze!
Przybysze spoza układu lecą do Ameryki.
-Trzeba było lecieć samolotem. -Lubię tę platformę.
Dacie wiarę, że te brytyjskie dziwaki modlą się co godzinę?
Następnym razem zignorujemy sygnał.
Tępaki. Jak Jar Jar Binks. „My ukrywać się przed Terranami”.
Powinniśmy brać z nich przykład.
I wykradać się nocą po resztki ze śmietnika? „My jeść śmieci”.
Oni są zwyczajni, a my ekstra.
-Zwyczajni. -Wcale nie.
Dziwne, że nie mają latającego spodka.
Każdy z nich byłby jak ALF. „Absurdalnie Lamerski Frajer”.
Szanują tradycje ojczystej planety. My też powinniśmy.
Dziś, jako rodzina, będziemy medytować wokół obsydianowej świecy.
-Jasne. Pasuję. -Nie ma mowy.
To ważne. Chodzi o nasze dziedzictwo.
Ty też odciąłeś się od korzeni.
Uwielbiasz serowe brzegi z Pizza Hut.
Masz karnet na siłownię, a nigdy nie poszedłeś.
-Jesteś podróbką kosmity. -Chyba wy!
-Co ty robisz? -Jadę do Londynu,
zamieszkam z obcymi, którzy mnie doceniają.
Ten to potrafi dramatyzować, nie?
Ciężko się z nim żyje.
Bardzo się cieszymy, że postanowiłeś stać się częścią naszej misji.
Zdaje się, że jesteś ulepiony z tego samego zarbu co my.
Miło być w zespole, który dba o kulturę
i chce ją utrzymać.
Traktuj ten statek jak część ojczyzny.
Pora przejść się wokół Grangnaru i pouderzać się linami.
Brzmi wspaniale.
Co za cudowny ból.
Członkowie twojego zespołu zgodzili się, żebyś do nas dołączył?
Na pewno żałują, że byli dla mnie tacy chamscy.
Już nigdy nie zdejmę tej piżamy w stylu Poego Damerona!
Co robimy po śmierci Korvo? To znaczy po odejściu.
Adoptowałam starszą suczkę, która wymaga opieki.
Będziemy czyścić jej uszy,
smarować tyłek i oczyszczać gruczoły odbytowe...
Błagałam o te obowiązki.
-Pobawimy się maszyną do złota? -Korvo byłby wściekły. Jestem za.
Korvo postradałby zmysły, jakby mnie zobaczył.
Anulowałam rodzinny abonament i przeniosłam nas do Boost Mobile.
Dorzucają Crackle Plus.
Mają filmy ze znajomymi Adama Sandlera, ale żadnego z nim.
Co jest? Mieliście być w Londynie.
Korvo zostawił rodzinę, a ja adoptowałam basseta.
Mam to gdzieś.
Popularni ludzie wpadną tu na imprezę z nocowaniem.
-Możecie wyluzować? -Może będą chcieli walczyć w złocie.
Nie przynieście mi wstydu. Żadnego rozdawania złota.
Wspaniale! Będziemy jeść odpadki przez cały tydzień.
Nie widziałem terrańskich żołnierzy. Nie wykryto nas.
Tylko głośno myślę, ale może wcale was nie szukają.
Jasne. Brzmisz jak wielbiciel ludzi.
Korvo, może wyrecytujesz świętą liczbę przed jedzeniem?
To zaszczyt.
Osiem, siedem, pięć, zero.
Zero, a potem cztery?
Trzy. Przepraszam. Dawno nie wymawiałem świętej liczby.
Nie wymawiasz jej w domu?
Oczywiście, że tak! Niech pomyślę... Osiem, siedem, cztery, pięć, siedem.
-Brzmisz, jakbyś dopiero kiełkował. -„Cztery”?
-Cyfry się nie powtarzają. -Stałeś się tubylcem.
Jestem Terrym tego zespołu? To niemożliwe.
Mówisz do siebie, jakbyś był gwiazdą serialu?
Boże. Jestem Terrym.
Jesse, gdzie mamy kasę?
Przyszedł ogromny rachunek za ketchup z Postmates.
-A maszyna do złota? -Co z tobą? Zatrułaś się?
Pies wymaga opieki, nie zmrużyłam oka.
Nie! Pomylił mnie z zabawką! A ja nią nie jestem, tylko ją przypominam.
Kurde. Zamieniła się w złoto.
Jak mam teraz wyprodukować złoto? Głupia kupa złomu.
Tu Andrew z Postmates! Wisicie mi 50 tysięcy dolarów!
Od kiedy tak się spinają o rachunki?
Ciężko ich zbajerować.
Korvo nie naprawi maszyny ani nie pozbędzie się wierzycieli,
więc muszę iść do pracy.
Centrum handlowe
Przychodzi klient, wybiera ciacho, wybiera polewę.
-Ważysz to i wystawiasz paragon. -A kiedy wypłata?
Pod koniec miesiąca, ale po zamknięciu dostaniesz darmową polewę,
bo nieużywana maszyna zasycha.
Nie róbcie tego! Musicie za to zapłacić.
Kabronius, możemy pogadać?
Pewnie, Korvo. O co chodzi?
Chcę, by zespół traktował mnie jako oddanego Shlorpianina.
Mogę mieć funkcję? Na przykład mechanika statku?
Potrzebny nam specjalista od Pupy.
Gdzie wasz Pupa? Mogę spróbować.
Nie mamy Pupy.
-Co się z nim stało? -Nigdy nie mieliśmy Pupy.
Opuściliśmy planetę, zanim powstały Pupy. Bogacze nie czekają.
Nie przydzielono wam Pupy, gdy opuściliście planetę?
Z nami było trochę inaczej.
Planeta Shlorp była rajem.
Niektórzy Shlorpianie byli robotnikami, stworzonymi, by służyć.
Co? Naprawdę?
Inni należeli do niewidzialnej, rządzącej grupy uzależnionej od wypoczynku.
BOGACZE! ZOSTAŁO 30 DNI
Uprzedzono nas, że w planetę uderzy asteroida.
Kupiliśmy drogie statki i dużo wcześniej opuściliśmy ojczyznę.
Wylądowaliśmy na zaludnionej planecie
i czekamy, aż jakaś Pupa ją terraformuje,
a my wrócimy do bycia bogatymi.
Nie słyszałem o bogatych, niepracujących Shlorpianach.
I dlatego było świetnie.
Jeśli nie macie Pupy, to po co wam specjalista?
Potrzebujemy Pupy.
Terry stał się tubylcem. Nie jest dobrym opiekunem.
Pupa wolałby terraformować planetę w gronie prawdziwych Shlorpian.
Brzmi to nieźle...
Chcemy, żebyś uratował swojego Pupę i dostarczył go nam. Stworzymy nowe życie.
Nowe życie dla Shlorpian.
Zrobię to. Ale musimy zabezpieczyć statek.
Pupa lubi wkładać głowę do gniazd. Je wszystko, co niebieskie.
Praca w Ookie Cookie jest do bani.
Jest bardziej wymagająca, niż mówi nazwa.
A piżama w stylu Poego Damerona zaczyna cuchnąć.
Pies mnie nienawidzi.
Kazał mi założyć obrożę i ciągle zakopuje mnie w ogródku.
Mam!
Jeśli zmienimy się w Korvo, lepiej o siebie zadbamy.
Więc musimy naprawiać statek i ciągle narzekać?
Czemu powiedziałeś: „Mam!”?
Zawsze to mówię, jak coś wymyślę. Zabierajmy się do pracy.
Co by powiedział Korvo?
„Przestań wcinać płatki i dobrze się baw”.
„Nie jesteś moim ojcem”. „Rób, co mówię”. „Będę w swoim pokoju”.
-Nienawidzę tego. -Brawo.
Jakbym słyszał Korvo.
Znajomi spóźniają się już trzy godziny. Chyba mają zły adres.
Biorę wykrywacz frajdy. Znajdę ich.
Terry nie lubi zajmować się Pupą. Ucieszy się.
TERRY - WYBIERANIE NUMERU
Terry, co to ma być? Przeniosłeś się do Boost Mobile?
To jeden z wielu naszych błędów.
Daliśmy ciała. Potrzebujemy cię i tęsknimy.
Boję się, że zje mnie pies.
Jaki pies? Zakazałem psów do czasu, aż dowiem się,
jak sprawić, by widziały we mnie alfę. To szaty ceremonialne?
Proszę, wróć do domu. Miałeś rację.
Poprawimy się, Korvo. Tęsknimy za tobą.
Tęsknicie? Jak wrócę, nie wyśmiejecie mnie za to,
że nie znam świętego numeru?
O czym ty, do cholery, mówisz?
Pomóż nam.Bez ciebie jesteśmy kupą gówna.
Przyznajecie się do błędu, błagacie, nazywacie się kupą gówna.
Tego chciałem. Niedługo wrócę. Zostańcie nieszczęśliwi.
Jaeden! Przypadkowo imprezujecie w złym domu.
Cholera. Znalazł nas.
Nikt nie chce imprezować z obleśnym kosmitą,
który pachnie jak penis.
Miałeś zorganizować imprezę, żeby nie dowiedzieć się o naszej.
Ale mówiłeś, że jestem spoko.
Jesteś do bani. Doleję oliwy do ognia...
Wal się, niebieski gnoju.
Korvo, jesteś gotów przejąć Pupę?
-Zmieniłem zdanie. Nie dostaniecie go. -Przecież Terry jest idiotą.
Tak, ale jest w moim zespole. Muszę im przewodzić.
A co z planem? Kiedy terraformujecie Ziemię,
żebyśmy mogli odzyskać bogactwo?
Musicie robić, co robicie i czekać, aż Pupa ewoluuje. Tak jak i my.
Kabronius. Co, do cholery?
Wypuśćcie mnie stąd.
Nie. Ten Pupa należy do nas.
-Ciężki jesteś. -Wal się.
Zostawcie mojego Pupę, bogate ćwoki.
Wypuśćcie mnie stąd.
Pupa będzie szczęśliwszy wśród prawdziwych Shlorpian.
Wal się, Zelvod. Ty kupo gówna. Walcie się wszyscy.
Jesteście bandą ALF-ów.
Chwila. Święta liczba. Osiem, pięć, dziewięć, cztery, dwa...
Wykryłem Pupę. Zapisałem współrzędne.
Pięć, dwa... Cholera! Sześć.
Znałem tę głupią liczbę! I kto tu teraz jest idiotą?
Kurwa. Osiem, pięć, siedem...
Kosmita wychodzący z kanałów? Żyjemy w pięknych czasach.
-Witaj w Wielkiej Brytanii. -Którędy do London Eye?
Piechotą? Daj spokój, podwiozę cię.
Myślałem, że po prostu nim zakręci.
Pewnie przez ten brak kreatywności jestem tylko policjantem.
-Oddajcie Pupę! -Dobra. Ale po co?
Na nic ta gadka. Broń palna!
Walcie się! Nie oddamy Pupy! Aktywować środki obronne!
Na mój znak! Rozpętamy piekło jak w sci-fi. Trzy, dwa, jeden.
SYDNEY, POPROŚ HULU O DODATKOWY MILION.
MUSIMY NAKRĘCIĆ ODJECHANĄ SCENĘ NICZYM Z FILMU AKCJI! - MIKE M.
Cholera jasna. Nie widziałem szaleńszej bitwy.
Wszystko w jednym ujęciu? To musiało kosztować z milion dolarów!
Oddajcie Pupę, a przestaniemy strzelać.
Wysadźmy go i weźmy Pupę.
Możecie go zabrać, ale musimy was nauczyć, jak się nim opiekować.
Jeśli umrze, nie odzyskacie bogactwa.
Zgoda. Masz pół minuty.
Korvo, Pupa jest jak nasze dziecko. Nie możesz go oddać.
Zamknij się, to ja tu dowodzę! A oni nie widzieli nigdy Pupy.
Co z tego?
Jeśli nie wypali, schowaj się pod kołdrą z bronią.
Oto Pupa. Cały Pupa, to właśnie on.
Czekaj.
Bardziej uroczy, niż się spodziewałem. To zaszczyt cię poznać, szlachetny Pupo.
Wyprowadzajcie ją cztery razy dziennie.
Nie zapomnijcie, bo wszystko zasika.
Wycierajcie jej pupę wilgotną chusteczką. Gotujcie dla niej
kurczaka z ryżem. Ma być świeży, bo dostanie wysypki.
Poza tym tak mi przykro, ale jej uszy są w złym stanie.
-Zwolnij. -To podstawy opieki nad Pupą.
Jak doprowadzić do terraformacji?
Jeśli nie terraformuje, to znak, że nie jest szczęśliwa.
Poświęcimy życie, by jej dogodzić.
Powodzenia. Gdy zaszczeka, musicie uderzyć się w twarz.
Ma rację. To prawda.
Coś właśnie wypadło z jej śmierdzącej dziury.
To znak, że jest gotowa rozpocząć terraformację!
A tobie co się stało?
Wrzucili mnie na drzewo, więc zabiję ich satelitą.
Myślałam, że używasz jej do szukania opalających się lasek.
Stopię nią łobuzów.
-Kto ty? -Darryl. Wpadłem na imprezę z nocowaniem.
-Serio? -Tak. Nadal ją urządzasz?
-Przyszedłeś tylko ty. -Super. Nienawidzę ludzi.
Ja też. Chcesz zobaczyć ścianę z ludźmi, których skurczyłem?
Jasne.
-To coś w stylu farmy mrówek? -Tak, wiem. To głupie.
Nie. Podoba mi się.
Chcesz pograć na telefonach i poobgadywać ludzi?
Tak. Miliard razy tak.
To był szalony dzień.
Cieszę się, że wszystko wróciło do normy.
Dostaliśmy nauczkę. Przyjemne uczucie. Przyjemnie było tu z wami.
Nauczyłem się, żeby być surowszym
i jeszcze bardziej oddanym misji.
-Korvo, nie. -Tak,
już nigdy nie będę mniej ortodoksyjny od innych kosmitów.
Więc ja będę jeszcze płytszy i będę gadał więcej głupot.
-Nie rób tego. -Robię, co chcę. Jestem Lil' Terry.
-To rozkaz lidera. -Mam to gdzieś.
-Nie słyszę cię. -Wal się!
Boże. To broń Pupy?
O nie.
Jasna cholera. Pupa zabił RoboCopa.
Jestem z ciebie taki dumny.
Tłumaczenie: Maria Karpińska
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.