All language subtitles for Project.Wolf.Hunting.2022.BluRay.REMUX.108S-HD.MA5.1-HDS polen

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German Download
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil) Download
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

The Contents On przedstawia

Producent wykonawczy: Kim Sang-yoon

Producent: Gu Sungmok

Widzą państwo przestępców za moimi plecami.

W 2016 roku oba kraje porozumiały się w sprawie policyjnego śledztwa.

Dziś o 16.00, niemal rok później, pojawiają się pierwsi deportowani.

47 koreańskich przestępców zbiegłych na Filipiny przed organami ścigania

ma być sprowadzonych do kraju.

Na zatłoczonych ulicach ponad 180 policjantów

oraz oddział antyterrorystyczny pozostają w pełnej gotowości...

Jung Dong-pil!

Ty skurwysynu!

Zatrzymajcie go!

Jebany gnoju, pracowałem na te pieniądze całe życie!

Zakończmy to! Ty i ja!

Kurwa mać!

Dnia 12. sierpnia Bulwar Manila Roxas, Filipiny

Koreańscy więźniowie aresztowani na Filipinach

odpłyną dziś statkiem towarowym z portu w Manili o 17.00.

Dwa dni później, o 19.00, dotrą do portu w Busan.

W związku z pierwszą deportacją,

podczas której eksplozja zabiła siedmiu policjantów

i ponad 30 podróżnych,

policja zmienia swoje plany,

wykorzystując statek towarowy, by uniknąć kontaktu z cywilami.

Dzięki pomocy zarządu portu Busan

udało się w tym celu

pozyskać 58 000-tonowy frachtowiec Frontier Titan.

Wraz z więźniami wyruszy również ponad 20 detektywów,

każdy z przeszło 10-letnim doświadczeniem.

Na pokładzie dwóch międzynarodowych poszukiwanych...

To miała być tajna misja.

- Zgadza się. - A jest w wiadomościach.

- To oni! - Stop. Dobra.

Jak się pan ma?

Zbierzcie więźniów!

- No już! - Szybciej!

Wstawaj.

- Czekaj. - Ruszaj się, cholera.

Rozkujcie mi stopy!

- Szybciej, kurwa. - Już, już.

No dalej!

A on gdzie?

Tam.

- Idź! - Rusz się, kurwa.

Tędy.

- Nie zatrzymywać się. - Łapy precz, kurwa!

Ty tutaj, tędy.

- Idę, puść mnie. - Chodź tędy.

Ale tutaj jebie!

- Sukinsyn. - Obrzydliwe!

Lee Do-il. Poszukiwany przez Interpol.

Gotowe! Wszyscy na pokładzie.

Musisz mieć dziewięć żyć.

Myślałem, że już dawno nie żyjesz.

Twoja córka to teraz niezła dupa.

Jong-du.

Ty chory pojebie. To nie jest wycieczka.

Lepiej bądź grzeczny.

Cisza!

- Widziałem zdjęcie. - Staje mi na samą myśl.

To jest przemoc policji!

- Zamknij się. - To nie w porządku!

Znaj swoje miejsce i zachowuj się, gnojku!

Zawsze, kurwa, taki sam.

Dlaczego tak wieje?

- Ty śmieciu! - Proszę pana!

Nie idę tam. Co to, kurwa, jest?

- Odbiło ci? - Zabieraj łapy!

Przepraszam.

Już jest cyrk. Oby nic się nie stało.

Detektywie, kim są ci ludzie?

To jest lekarz i pielęgniarka.

Chyba wszyscy koreańscy przestępcy są na Filipinach.

Lekarz policyjny zrezygnował,

więc wczoraj cały dzień szukałem miejscowego.

Już tego żałuję. Po co się zgłaszałam?

- Puść mnie! - Zabije go pan!

Ty pieprzony chuju.

Dobra, puśćcie.

Na co się, kurwa, gapisz?! Wszyscy na pokład!

- Wstawać! - Ruchy!

Witamy na pokładzie.

Zapraszam.

WILCZE STADO

Seo In-guk

Jang Dong-yoon

Park Ho-san

Jung So-min

Tędy.

Cisza!

Go Chang-seok, Jang Young-nam

Son Jong-hak, Jung Moon-sung

Cisza.

Lee Sung-wook, Hong Ji-yoon

- Co? - Kim wy jesteście?

Co się dzieje?

oraz Sung Dong-il

Kim wy jesteście, co?

Uwaga.

Uwaga! Zróbmy to szybko.

Jestem szefem ds. działań specjalnych.

Mój zespół przejmuje od teraz kontrolę

nad wszystkim związanym z Frontier Titan.

Więc możecie wszyscy wyjść tędy, w tej chwili.

Przepraszam, nie może pan po prostu wejść i nas wyrzucić.

Nie było żadnych rozkazów.

Oto rozkazy.

Dziesięć minut.

Chcę mieć interfejs na ekranie i wszystko przygotowane.

Tak jest!

Proszę się odsunąć.

"Projekt: Wilcze stado". Ale chłam.

Nie zatrzymywać się.

Nie pchaj mnie!

Twój samolot odleciał.

Przestań się mazać.

- Może grzeczniej? - Zamknij się.

Dacie mi maskę na miejscu?

- Do środka. - Musicie tak ostro?

Ko Gun-bae, jesteś aresztowany za zabójstwo dnia 23. kwietnia 2013 r.

Wedle prawa międzynarodowego jesteś teraz na terenie Korei a nie Filipin.

Panie Park Jong-du,

zostałeś aresztowany o 16.20, 12. września,

zgodnie z art. 250.

Dwa, siedem...

Za 13 zabójstw i udział w zabójstwie

oraz gwałt...

Przepraszam, detektywie.

Jestem chory, moje kostki nie dają rady.

Siadaj. Przesadzasz.

Panie Ko.

Odgrzebywanie zwłok oraz 17 napaści pierwszego stopnia.

Nie dziwię się, że cię szukają. Niezły repertuar.

No nic,

masz prawo do adwokata i do wniesienia odwołania.

Masz też prawo podważyć aresztowanie.

No, kurwa.

Podróżowanie z klasą.

Odbiło ci, ty dziwko?

Ty wiesz, kim ja jestem?

Puść!

Powoli, dziewczyno! Mam bardzo delikatną skórę.

Choi Myung-ju, jesteś aresztowana zgodnie z art. 250

za zamordowanie męża oraz obojga teściów.

Uwaga!

Macie dwa posiłki i jedno wyjście do łazienki dziennie.

Dla bezpieczeństwa dostaniecie pastę bez szczoteczki!

- Pojebało was. - Morda w kubeł.

Jestem za ciemny, żeby dbać o wasze prawa.

Nie ma tu kamer.

Więc jeśli chcecie bezpiecznie wrócić do ukochanej ojczyzny,

żadnych, kurwa, sztuczek.

Popłyniemy w spokoju.

Pamiętajcie: tu nie ma dokąd uciekać.

Kapitanie, gotowe.

Możemy płynąć.

Odbiór. Wyruszamy, jak tylko dostaniemy sygnał od kontroli. Odbiór.

Wszystkie stacje w gotowości.

Trzymajcie się wachty i szkolenia kryzysowego.

Nie spuszczajcie ich z oczu.

Nie muszę wam mówić, co się stało z pierwszym transportem.

Miejcie się na baczności.

Jasne?

Tak jest!

Kapitanie, tutaj centrum kontroli.

Proszę ustawić VHF na kanał 16.

Pasmo wąskie gotowe.

Jesteśmy w kontakcie z Filipinami i Tajwanem.

System ostrzegania na statku sprawny.

Frontier Titan. Odpływa o 17.00 czasu filipińskiego.

Statek opuszcza dok w tej chwili.

Pięć, sześć...

Sporo zabraliśmy.

Chyba bez powodu...

Dwa, cztery...

- Doktorze! - Tak?

Nie zabrał pan czasem alkoholu?

Nie. Nie piję.

A niech to.

Pod koniec dnia lubię napić się piwa.

Co robić...?

Od pięciu tygodni nie byłem w domu.

Młody pewnie już nie pamięta twarzy taty.

Dlaczego musimy tu być?

- Cholera. - Tylko sobie psujesz nastrój.

To jak karmienie na komisariacie. Już to robiliśmy.

Gnojki mają lepiej od nas.

Karmią ich, utrzymują, zabierają na łódkę. Ciule.

Wiem, że macie dosyć. Wytrzymacie. Zostały trzy dni.

- Powinien się pan przespać. - Tak jest.

Zajmiemy się patrolem.

Idę.

Dobry wieczór.

- Pan jest doktorem? - Tak.

- Właśnie mieliśmy przynieść jedzenie. - Nie trzeba, sam wezmę.

- Wychodzę. - Tak jest.

Niech Da-yeon i Su-jin w końcu coś zjedzą.

Dzięki wielkie za waszą pomoc.

- Na razie, szefie. - Miłego odpoczynku.

Gorące.

- Tak jest. - Gotowe.

Minimalna prędkość.

No i płyniemy.

- Chodźcie jeść. - Dzięki.

- Dla nas też masz? - No pewnie.

Dzięki za wszystko. Doceniamy to.

- Nie pomińcie nikogo. - Tak jest!

Ale hałas.

Rusz ręce.

Kurwa.

Kolana do góry.

No już, śmieciu.

Bawi cię to?

Jesteś pojebany.

Trzymaj.

Podnieś kolana.

Kolana.

- Też mi się chce pić. - W porządku.

Jestem głodny.

Jedzmy.

Dobra.

Przepraszam.

Dzień dobry.

Przyniosłem jedzenie i parę innych rzeczy.

On ma coś w buzi!

Mam mu tylko wstrzyknąć znieczulenie?

Nie zadawaj pytań.

Zrób, co musisz i wynoś się.

Szerokość 18’ 06”, długość 119’ 38”.

Prędkość 12 węzłów. Wszystko gra.

Zbliżamy się do wód międzynarodowych.

Jaka pogoda?

Ostrzeżenie przed ulewami na Morzu Wschodniochińskim.

30 mm na godzinę.

Prędkość wiatru, 13,5 m/s. Stan morza umiarkowany.

Nie powinno być problemów. Tylko uwaga na stan morza.

Czy w kontenerach są materiały wybuchowe?

Tylko chlorek wapnia, żelazo i cement.

Frontier Titan wpłynie na wody międzynarodowe za siedem minut.

To już 12 lat!

Ktoś słyszał, że Gator znowu sprzedaje fetę na ulicy.

Więc ciągle ustawialiśmy zasadzki.

Po dwóch tygodniach dał się złapać.

Stary, wiesz gdzie go złapałem?

Wiesz, co to busking?

No wiesz, uliczni grajkowie, tacy, co śpiewają i tańczą.

Grają na instrumentach.

- Busking? - No, busking!

Tam go złapałem!

To skurwysyn, ale romantyk.

No jasne.

Ale nic przy sobie nie miał. Nawet telefonu.

No to pytam: "masz telefon i tak dalej?".

- Mówi, że zostawił w łazience. - W łazience?

Poszedłem za nim.

Sukinsyn otwiera drzwi i wyciąga zza pleców nóż!

Byłem ja i dwóch innych.

- Dowiesz się, jak sprawdzisz. - Ja pierwszy?

Wszystko jedno.

No to już.

Set!

Czy to zaskoczenie? O, a to dla mnie!

Strit.

Jak to?

Wsadź sobie w dupę swojego seta.

Naprawdę miałeś strita? Skąd wiedziałeś?

Oszuści!

Byliśmy we trójkę.

Ten atakował na oślep.

Jak szaleniec.

- Dziabnął cię? - Trzy lata temu, i dalej boli.

To dlatego tyle marudzisz?

- Widzisz to? - Gdzie? Nic nie widzę.

O tutaj. To jest 30 szwów!

Nie ma szans, że aż 30.

Widzisz to? O tu, na boku.

Tak wygląda dokładnie 30 szwów.

Chyba się jarasz, gdy dostaniesz nożem.

Niech to szlag.

W ogóle się nie przespałem przed zmianą.

- Cholerne karty... - Ty chciałeś grać!

No kurwa.

Co to?

Kretynie.

Mówiłem ci, żeby schować gnata. Na co się gapisz?

Good...

evening.

Co on mówi?

Cholera, jak jestem za granicą, to słabiej mówię po angielsku.

Też tak macie?

Co, do kurwy nędzy?!

Skurwysyny! Skąd się tu wzięliście?

Kurwa!

Puść mnie!

Ty popierdoleńcu!

Musieliśmy wciągnąć drzwi, żeby ich załadować na ostatnią chwilę.

Szef się wścieknie, gdy się dowie.

To gliny. Na pewno się tym zajmą.

Jasne. Kryją nas.

Jest! Idealnie.

No, to kiedy znowu deszcz? Zawsze mi psuje sygnał.

Miał być o dziewiątej, ale wiesz, jak jest z prognozą.

Co pan tu robi?

Umiecie sterować statkiem, zgadza się?

Tak.

Włączcie górne światła.

Jak się połączyć z Koreą?

Tym tutaj.

Co jest?

Coś się stało.

Szefie, straciliśmy sygnał.

O czym ty mówisz?

Nie mam ich na Inmarsacie.

To niemożliwe.

Może AIS nie działa.

- Zadzwoń do nich na VHF. - Tak jest.

Nie było alarmu? Nie włączył się?

Nie było żadnego ostrzeżenia, zanim zniknęli z radaru.

VHF też nie działa.

To mało prawdopodobne, żeby wszystkie sprzęty padły naraz.

Hej, pajacu, pytał cię ktoś o zdanie?

No. frajerze?

Powiedz mi coś nowego i znajdź, kurwa, rozwiązanie.

Dzwońcie do IMO i proście o zresetowanie satelity. Cokolwiek!

Tak jest!

Tu A-1.

F-1, słyszysz mnie?

Co jest? Coś nie tak?

Nie ma sygnału.

Tu Da-yeon.

F-1, jesteście tam? Kapitanie Lee?

Jeśli ktoś mnie słyszy, odpowiedzcie!

A-1! A-1!

Odpowiedzcie dziewczynce, skurwysyny.

Zachowujesz się jak kretynka. To nie jest wycieczka.

- Idę do kapitana. - Radio zawsze się zacina.

Znowu ci się oberwie za opuszczanie posterunku.

Detektywie.

Rób, co chcesz.

Hej, kochanie, przyślesz mi tu przystojnego pana detektywa?

Ale zadufana cipa.

Aua, moja szyja...

A-1! A-1!

Lepiej się zamknij.

Skarbie,

u mnie przynajmniej jest sygnał.

Czy mogę iść do łazienki?

Śpisz?

Nie śpię.

- Idziemy spać zaraz po tym? - Nie.

Ale jestem zmęczony.

Śpisz w pracy?

Kurwa...

Przymknąłem tylko oczy.

Co wy robicie?

Co, do cholery?

Pojebało cię? Jak to zrobiłeś?

Przepraszam, dam się zakuć!

Co... Co jest, kurwa?

- Skąd się tu wzięliście? - Nieważne.

Co się tu dzieje?!

Ty chuju!

To obrzydliwe.

Statek może być w niebezpieczeństwie.

- Alarm mógł wyjść z opóźnieniem. - Widać ruch na radarze?

Sprawdziłem wspomnianą lokalizację,

ale nie ma problemu z sygnałem satelitarnym.

Żaden inny statek nic nie zgłosił. To na pewno nie problem ze statkiem?

Nie jestem pewien, sprawdzamy wszystko.

Nie sądzę, żebyśmy znaleźli...

Alarm na trzecim piętrze!

Dobry wieczór, proszę pana.

Stary.

Idźcie najpierw po Gun-bae. Pewnie czeka.

Moment.

Daj mi to.

Ktokolwiek nie jest na linii,

ma szukać zdjęć satelitarnych z ostatniej znanej pozycji.

Dzwonić do Chin i Japonii jeśli trzeba!

Wszystko, co możecie i znajdźcie pieprzony statek.

O tak...

Raz, dwa, trzy!

Jest tam kto? Błagam, odpowiedz!

A-1! A-1!

Proszę pana!

Nie ruszaj się.

Co pani robi? Jestem tu lekarzem.

Tak, wiem. Co robisz na dole?

Da-yeon, co robisz?

Ostrożnie z tą giwerą.

Przepraszam.

Przepraszam, doktorze. Jest nieco nadgorliwa.

Właściwie to pana szukałam. Działają wam radio i telefon?

Nie. Właśnie idziemy to sprawdzić.

Tam na górze ktoś jest.

Niech pan spojrzy!

Co u licha?

Czy to jest topór?

Te skurwysyny.

- Idziemy. - Tak jest!

Przepraszam, a co ze mną?

- Moje ręce... - Musimy iść.

Dziękuję.

- Jestem wdzięczny. - Już, już.

O, tak jest o wiele lepiej.

- Dzięki, młody człowieku. - Nie ma za co.

Dzięki Bogu ktoś nam ofiarował amnestię.

A gdzie dziewczyny?

Ta policjantka była całkiem niezła.

Idziesz z nami?

- Spierdalaj. - O co ci chodzi?

Co za frajer.

Ta dziwka jest moja.

Jong-du!

Dlaczego zawsze jak cię widzę, jesteś cały we krwi?

Dobrze znowu postrzelać.

Proszę, proszę.

Znacie go, co?

Pierdolony celebryta.

Lee Do-il. Wygląda niewinnie jak na mordercę.

Jak się znalazłeś w takim rynsztoku?

To już ile? 10 lat?

W ogóle się nie postarzałeś.

O co ci chodzi? Nie widzisz?

Uciekamy stąd. Będziemy wolni.

Zresztą nie ma za co, niewdzięczny śmieciu.

Płyniemy do Korei. Trzymamy się kursu.

Nie rób niczego, czego pożałujesz.

Ciebie chyba popierdoliło.

Ktoś jeszcze chciałby płynąć do Korei?

Niech podniesie rękę. Chętnie mu zmiażdżę twarz.

Szlag.

Ty skurwysynie!

Jeb się!

Stać!

Detektywie!

Zbyt głośno.

Powiedzieć Gu-tae, żeby zrobił to po cichu.

Po prostu...

za bardzo się podnieca.

Bracie, może ty pozmywasz?

Znowu sprzątać? Ubliża mi to.

Potem idź po Myung-ju.

No tak, Myung-ju. Oszaleje tam.

- Zaprowadzisz mnie do maszynowni? - Tak.

Jeśli chcecie, dołączcie się.

A jak nie...

to spierdalajcie.

- Ja idę. - Dobra.

Jaka szkoda, że już nie żyjesz.

Pies!

Ja naprawdę muszę wrócić do Korei.

Co ja mam teraz zrobić?

To nie miało być tak.

Kurwa!

Kurwa, podnieciłem się.

Poddaj się. Wszyscy twoi chłopcy już nie żyją.

Gówno prawda! Twoi chłopcy nie żyją jeszcze bardziej!

Jong-du pewnie już ich pokroił na plasterki.

Park Jong-du...

Ten skurwiel.

Rzućcie broń.

No już!

Wstawać.

Ty suko.

Padnij!

- Jesteś cała? - Tak.

- Żyjesz? - Tak.

Wiem, że jesteś w szoku, ale muszę zadzwonić do Korei.

Maszynownia. Telefon satelitarny.

To były wystrzały.

Nie nabijaj się.

Pewnie coś naprawiają.

Skąd wzięłaś piwo?

Z kambuza.

- Chcesz? - Mówiłem, że nie piję!

Gdzie byłeś?

Na... To nieistotne! Mówię ci, że to były strzały.

Ci detektywi stali tam z pistoletami w ręku!

Jeżeli tak cię to martwi, to pójdę sprawdzić.

Nie! Nie idź tam! Na statku roi się od bandytów.

Co za tchórz. Dziewczynie tak nie zaimponujesz.

Zupełnie nie w moim typie.

- Strachajła! - To się nie dzieje naprawdę...

Przepowiedziano mi, że nie zginę w tym roku za granicą.

Żałosne.

Jak można nie lubić piwa?

Dziękuję.

- Przenieśliśmy wszystkich. - Dobra robota.

Niestety nie mam soju.

Chociaż sobie zapal przed ostatnią podróżą.

Musieliśmy ją trzymać włączoną na postoju, nie było wyjścia.

- Myślisz, że rura pękła? - To nie to.

Sprawdzimy w Korei. Dopóki statek jest na chodzie.

Tutaj nie wolno być! Proszę stąd wyjść!

Spokojnie. Wszystko jest w porządku.

Gdzie telefon satelitarny?

ECR...

- Po koreańsku, kurwa mać! - Maszynownia...

Na górze.

Wy dwaj.

Zajmijcie się tym.

Idź z nimi.

Kim jesteście?

To pan!

Co...

Gdzie reszta?

Jung-woo?

Co z resztą?

Nie mam pojęcia.

Wybiegliśmy, gdy usłyszeliśmy strzały.

Tym razem ścierwo naprawdę się popisało.

Wszystkie połączenia są odcięte.

Ustawili to od początku.

Zrobili z nas idiotów.

Musimy znaleźć połączenie z Koreą.

Maszynownia - podobno stamtąd da się zadzwonić.

Po co go przyprowadziłeś?

Beze mnie statek nie popłynie.

Zabawne, ci mówili to samo.

Ja jestem głównym inżynierem.

Mam to w dupie.

Kończymy tutaj. Wracamy na górę.

Wykonałeś swoją pracę.

Co ty robisz?

Wystarczy.

Park Jong-du! Ty chory śmieciu!

Gu-tae, jebany pasożyt.

Tu nie wolno strzelać! Statek stanie!

- Tutaj jest silnik! - Zamknij mordę!

Psom wolno strzelać do byle kogo!

Od teraz wszystko w obronie własnej, gnojku!

Nie pomagam im! Pomocy!

- Ani ja! - Nikogo nie zabiłem...

Dzieciaki!

- Bierzcie zabawki. - Tak jest!

- Wracamy do domu. - Nie strzelać!

Kurwa, ty dalej żyjesz?

Ręce do góry!

Jesteś zupełnie jak zombiak.

Po prostu nie chcesz umrzeć.

- Rzuć broń! - Cofnąć się!

- Do tyłu! - Nie ruszać się!

- Stój! - Pierdol się!

Przecież mówiłem, stąd nie ma ucieczki.

Ty głupi fiucie, kto ci powiedział, że dokądś uciekam?

To jest teraz mój statek.

Zajebię cię!

Chuj wam w dupę!

Nie jestem z nimi! Nie strzelać!

Cofnąć się!

Ręce do góry.

Nie podnoś, kurwa, głowy!

Kurwa!

Dawaj, kurwa!

Spierdalamy!

Zejdź mi z drogi, frajerze.

Da-yeon, ruszamy!

Sukinsynu!

Gińcie, skurwysyny!

Masz magazynek?

Odejdź ode mnie!

Kurwa!

Czy jestem w piekle?

To musi być piekło.

Tędy! Szybko!

Tu jest wyjście!

- Idziemy! - Strzelaj!

Szybko!

Chodźmy, już!

Widzieliście jego kombinezon?

On pochodzi z innej epoki.

Pamiętam, byłem w zakładzie karnym Muntinlupa przez 30 lat.

Najpierw musimy iść do lekarza.

No tak. Chodźmy.

Szefie.

Mamy zdjęcia z kontroli na Tajwanie.

Niedaleko od ostatniej znanej pozycji.

Pokażcie je.

- Kiedy je zrobili? - Pół godziny temu.

Nie wygląda na tonący.

Pokaż szalupę.

Pokład i rufa są całe.

Gdzie to? Co tam tak jasno?

Zbliżcie na mostek.

Niech mnie jasna cholera.

Wiedziałem, że więźniowie zrobią tam zadymę.

Po co wysłali tyle policji, skoro na gówno się zdała!

To na to idą te wszystkie podatki?! Banda debili!

KOMISARZ PYO

Sprawozdanie?

Pomogłem ci w twoim małym doświadczeniu, ale nie jestem twoim pachołkiem.

Robię, co kazałeś. Wszystko pod kontrolą.

Pod kontrolą?

Ani słowa więcej. Słuchaj uważnie.

Udasz się tam osobiście.

Po niego? Ja?

Ten statek jest na środku oceanu!

Chyba ci się coś pomyliło.

A straż przybrzeżna i wojsko będą po prostu patrzeć?

Na pokładzie są dziesiątki skazanych!

Nie zabierzemy go ot tak.

- To nonsens. - Sam go tam wsadziłeś.

Mówiłeś, że nie potrzeba więcej ochrony.

- Wszystko robiliśmy po twojemu... - To co mam, kurwa, robić?!

Miał być sam na pokładzie!

Nie banda brutalnych morderców!

Ty na to pozwoliłeś!

A teraz to moja wina?

Wiedziałeś, jak będzie i nie kiwnąłeś palcem!

- Co niby mam robić? - Zamknij się już!

Słuchaj.

W bazie naprzeciwko ciebie jest amerykański helikopter.

Przestań marnować mój czas

i sprowadź mi Alfę, ale już!

I co jeszcze? Słuchaj, kutasie...

Hej!

Co za jebany gnojek.

Mam dosyć tej cipy.

Zamknij się, wywłoko!

- Ale tu śmierdzi! - Gdzie twoje maniery?

Pierwszy raz widzisz dziewczynę na kiblu?

Gdzie byłeś tyle czasu, Gun-bae?

Przyznaj się. Zapomniałeś, co?

Bzdura.

Już jestem. Nie złość się.

Pierdol się.

Siostro.

Nie złościć się na tę parszywą gębę?

Co tak trzęsiesz rękami, kretynko?

Przestań!

Kłamałaś z tym kursem, co?

Niech to szlag.

Widzisz, co mi zrobiłaś?

Zasrana oszustka.

Nie patrz.

Jestem w szoku, że tak mało tu krwi.

Musiałabym potem się umyć, a nie mam nic na przebranie.

Czekaj no. Wciągnij mi to.

Nigdy nie zgodziłem się, żeby zabrać tu skazańców!

- Sam za tym głosowałeś! - Niby kiedy?!

Pośpiesz się!

No co jest?!

Nie ma ciepłej wody.

Strach ci minął, co?

Dlaczego musi spać w moim pokoju?

Niech doktor wstaje.

Słyszałam coś na zewnątrz.

Co znowu? Strzały?

O co ci chodzi z tymi strzałami? To nie były strzały.

To brzmiało, jakby ktoś wrzeszczał...

Albo jakby coś upadło.

Szalupa się odwiązała!

Jakim cudem się odwiązała?

Biegnijcie! Już!

Doktorze, co ci jest?

Nie ma czasu, on tu zaraz będzie!

Puść mnie, widziałem go! Pani Song...

Dlaczego się na mnie uwzięłaś, kobieto?

Niech się pan opanuje!

Co się stało pielęgniarce?

Nie żyje.

Jest w ambulatorium. Wcześniej był w maszynowni...

Wydawało mi się, że go uśpiłem...

Gadaj!

Ten... potwór.

Z zaszytymi oczami. Wygląda jak trup.

Miał taki kombinezon.

Kto to jest? Mów, co wiesz!

Nic nie wiem. Robiłem, co mi kazali.

Kto ci kazał co?!

Aeon Genetics.

Kazali mi wstrzykiwać środek znieczulający co sześć godzin.

Dobrze płacili. Robiłem tylko, co kazali.

Aeon?

Aeon Genetics?

Ta firma farmaceutyczna?

Która sprzedaje witaminy na odmładzanie skóry?

Tak.

Na dolnym pokładzie byli ludzie, którzy dla nich pracują.

Oni wszystko wiedzą.

Tego już za wiele!

Czy w szalupie nie ma jakiejś apteczki?

Jest, ale...

Szalupa jest...

kompletnie roztrzaskana.

Niech to szlag!

Zostawiłem niektóre zapasy na dolnym pokładzie.

Powinny tam być.

Ty idź poszukać. Ja zobaczę, czy jest ich więcej.

Sam?

To niebezpieczne. Pójdę z tobą.

Poradzę sobie.

To miejsce zbrodni. Ktoś musi tu zostać.

Ale...

Tędy. Chodźmy.

Chodź.

Dosyć strojenia się. Jong-du na nas czeka.

Jaki on jest kochany. Porwał dla nas statek.

Jak na takiego skurwysyna, chłopak naprawdę jest inteligentny.

Kurwa!

Kim ty, kurwa, jesteś?!

Gun-bae, uciekajmy stąd.

- Ty uciekaj. - Chodźmy stąd!

Poczekaj...

Wstawaj, idiotko!

Pomocy! Pomocy!

Już! Biegnij!

Czekajcie...

To ile będziemy jeszcze szli?

- Co? - Cicho.

Te drzwi powinny być zamknięte.

- Gdzie jesteśmy? - Prawie na miejscu.

- To tutaj. - Co tak cuchnie?

Co to jest?

Matko boska...

Doktorze...

A, tak...

Jezus Maria...

Co tu się, kurwa, stało?!

Niech pan siada.

Moje biedne nogi...

Pocisk tylko pana drasnął.

Rana nie jest głęboka.

A i tak boli.

Proszę ostrożnie.

Nie potrzebujesz niczego?

Wygląda na dużą ranę. Mocno krwawiła.

- Może zszywaczem? - Nie!

I tak będzie bolało.

Nie mam czym znieczulić...

Doktorze, tylko delikatnie, proszę.

Oczywiście.

Spokojnie. Nie jest tak źle. Nie ruszaj się.

Jak się pan będzie ruszał, trzeba będzie od nowa.

Wszystko po japońsku.

Dobrze, teraz opatrzymy.

To on. Ten skazaniec, którego widzieliśmy.

Kim Han-gyu.

- Urodzony w 1911 roku. - 1911?

Wtedy urodził się mój dziadek.

To się nie trzyma kupy.

W 1943 r. wcielony siłą do japońskiej armii,

walczył w kampanii filipińskiej,

stracił rękę podczas walki,

przetrzymywany w japońskim obozie na wyspie Mindanao.

Obiekt badań nad żywą bronią w ramach Projektu Kemono

gdzie otrzymał wyróżnienie za najlepszy wynik.

Żywa broń?

Obiekt testowy?

- No i co z tego? - Ja to zrobię.

To znaczy, że żył w czasach japońskiej okupacji?

Ale dlaczego miał być na tym statku?

Co to, kurwa, było?

Ten pieprzony potwór.

Szybciej!

Tędy!

Gun-bae, chodź tu! No już! Biegnij!

"Obiekt testowy Alfa.

Obserwuje się

skrajną i bezwzględną brutalność obiektu Alfa

w wyniku przebytej lobotomii

oraz stresu pourazowego wykształconego

w rezultacie stałego doświadczania bólu".

Czemu się nie otwiera?

Zacięło się!

Czego ty od nas chcesz?!

"Obiekt Alfa reaguje tylko na gwałtowne ruchy

i zmiany w temperaturze ciała.

Posiada wrodzone cechy wilka, wykształcony słuch i węch.

Siłą pięciokrotnie przekracza zwykłego człowieka".

Idź pierwsza!

Dlaczego to gówno się nie otwiera?

Do kurwy nędzy!

Gun-bae, co robić? Nie otwiera się.

Ponadto białka Alfy nie wykazują zmian związanych ze starzeniem komórek.

Uważamy go za klucz do badań nad starzeniem i długowiecznością.

Alfa ma szanse nas wprowadzić w nowy etap ludzkiego rozwoju.

To zupełnie jak nowotwór.

Oni kompletnie zwariowali. Tylko po to, żeby dłużej pożyć.

Matko boska...

To naprawdę czasy ostateczne.

Nie ma nic więcej?

Poczekaj.

Wygląda na to, że tak.

Sprawdźmy.

TRZECIE LABORATORIUM OBOZU DLA WIĘŹNIÓW WOJENNYCH ZAMBOGA, FILIPINY

Ty! Żadnych zdjęć.

Tak jest!

Panowie, z powodzeniem zakończyliśmy ostatnią operację.

Proszę pana!

Co się dzieje?

- Zabijcie tę przebrzydłą bestię! - Tak jest!

Zgiń!

Pomocy...

Nie ruszaj się!

Nie, czekaj!

Myung-ju, biegnij!

O nie... O nie...

Puść go!

Błagam, puszczaj...

Gliniarz! Chodź tu i zrób coś!

Musisz uciekać!

Nie zostawię go.

Spierdalaj, ale już!

Gun-bae, wyjdź stamtąd!

Ty skurwielu.

Nigdzie się nie wybierasz.

Uciekaj!

Gun-bae...

Myung-ju...

Źle wyglądasz. Wyłaź stamtąd!

Nie, nie!

Uciekaj!

Co to za hałas?

- Musimy stąd iść. - Racja.

Gun-bae...

- Wstawaj. Idziemy stąd. - Ale Gun-bae...

Kapitanie, tu Kim.

Mamy współrzędne statku sprzed 20 minut.

Chyba się zatrzymał.

Odbiór.

Przygotować się!

Rany...

Chodź tu.

- Co robisz? - Nie wychodź stąd.

Musiałem przynajmniej urwać ci rękę.

Nie mógłbym spojrzeć w oczy chłopakom po drugiej stronie.

Ty żałosny śmieciu.

To helikopter!

Wysłali nam kogoś na ratunek?

Prosiliście o pomoc?

Nie, wszystkie linie są odcięte.

Może to kapitan Lee?

Dobra, idziemy!

- Dokąd idziesz? - Szybciej!

Czekaj!

To wy tu przylecieliście?

Przeżyłam...

Ten potwór zaczął zabijać wszystkich na całym pokładzie.

Jaki potwór?

Wszystkich jednakowo.

Każdego, kto stanął mu na drodze, jak robaka.

Ja już nie mogę...

Musimy stąd iść! Nie ma czasu na tłumaczenie!

Myślałem, że nigdy się nie zamknie.

Hałaśliwa suka. Ja też nie mam czasu!

Policja!

Ani kroku.

Tacy policjanci to wstyd.

Nie umiecie wykonać prostego zadania.

Mieliście tylko doprowadzić statek do Korei.

Takie trudne?

Pieprzeni, bezużyteczni kretyni.

Idziemy stąd, szybko!

Opuśćcie broń.

- Kim ty jesteś? - Nic się nie zmieniłeś.

Równie zepsuty jak zawsze.

Wiedziałem!

To ty jesteś tym bandytą!

Dawnośmy się nie widzieli.

- Stać! - Ręce do góry!

Więc wsadziłeś Alfę na ten statek,

żeby śledzić go aż do Korei i znaleźć nas?

To dlatego Pyo tak bardzo chciał, żebym tu przyleciał.

Więc ty będziesz wiedział.

Po co to zrobiliście?

I tak byliście bandą parszywych śmieci.

Ja je po prostu utylizowałem.

Co w tym złego?

To nie my to zrobiliśmy.

Wal się. Zabiliście mi brata!

Nie.

- To nie my! - Giń, kurwa!

Dzisiaj wyjątkowo świeża dostawa.

Kim ty do cholery jesteś?

Wnieście ich raz, dwa.

Wypuśćcie świnie.

Smacznego, świnki.

Niech idą.

Co jemy na obiad?

U Sung-gu podobno jest świetny tuńczyk.

- Co powiesz na tuńczyka? - Jasne!

Co się dzieje?

Przywróciłem cię do życia, niewdzięczny sukinsynu.

Ale musiałeś uciec, co?

Nigdy nic ci nie jest ani się nie starzejesz.

Czy jest coś lepszego?

Rozumiem cię, ale powinieneś był dać się zabić za pierwszym razem.

Sam musiałem po ciebie iść.

Czy to był chłopiec?

Czy dziewczynka?

Sam już nie pamiętam.

Ty mały gnojku.

- Potwór wrócił. - Co robimy?

Dlaczego ten staruszek nie śpi?

Zabierzemy samą głowę.

Strzelać.

Ruszaj się!

Jesteście do niczego.

Tędy.

Dużo kosztowałeś. Szkoda, że muszę cię zabić.

Odpalaj śmigło!

Ani drgnij!

Kim wy jesteście?

Nieważne.

Zabierz nas do Korei.

Nie mogę. Muszę zatankować.

On żartuje?

To gdziekolwiek bliżej! Byle nie tutaj!

Jaka szkoda.

On już nie żyje.

Więc muszę zabrać chociaż ciebie, żeby zachować twarz.

Nieprawdaż?

Jebane zwierzę

nie powinno udawać, że jest człowiekiem.

Chodź ze mną po dobroci, albo sczeźnij w piekle.

Ta żałosna mina.

Teraz pamiętam.

Tato, tato...

Twojego jebanego dzieciaka.

Przeniesienie ich wszystkich to za dużo kłopot.

Będzie trzeba nad nimi pracować tutaj zamiast w Korei.

To duży problem, żeby ich przenieść.

Lepiej zająć się tym tutaj, zamiast w Korei.

Nie jestem przekonany.

Są nieokiełznani i agresywni. To będzie trudne.

Nie wspominając o kosztach.

Koszty to nie problem, pokryjemy wszystko.

Nic mi nie jest.

Wszyscy znamy...

ryzyko związane z tą pracą.

Nic się nie stało.

Często podejmujemy ryzyko, by dobrze wykonać pracę.

To tylko biedne, brudne zwierzęta.

Mam nadzieję, że państwo rozumieją.

Trzeba mieć litość dla tych zwierząt. Dziękujemy za wyrozumiałość.

Proszę.

Scenariusz i reżyseria: Kim Hongsun

Alfa: Choi Guyhwa

Napisy: Mikołaj Golecki

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.