All language subtitles for pol-ja1283471234e

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Downloaded from YTS.MX

Official YIFY movies site: YTS.MX

- No nie wiem. - Wystąpisz w tym?

Teraz dobrze.

No dobra.

- Więc, Jim. - Tak?

Jak zacząłbyś ten film?

W 1998 CARREY WPUŚCIŁ DOKUMENTALISTÓW NA PLAN FILMU,

W KTÓRYM GRAŁ ZMARŁEGO KOMIKA, ANDY'EGO KAUFMANA.

Gdyby to zależało ode mnie, to wcale. Po prostu już by był.

No i nie kończyłby się.

Rozumiesz? To chyba właściwa perspektywa.

Bo kiedy on się zaczął?

NAGRANIA PRZECHOWYWANO W BIURZE CARREYA.

NIKT ICH NIE WIDZIAŁ PRZEZ PRAWIE 20 LAT.

O, cześć.

Pierwszy raz poczułem, że rodzina widziałaby mnie

w roli Andy'ego,

kiedy dostałem jego kongi.

Jest na nich krew.

Odrobina DNA pozostawiona przez mistrza.

Witam. Ten gość jest najlepszy.

Zawsze taki pozytywny.

Potem usłyszałem, że Miloš Forman

nie myśli o mnie do tej roli.

REŻYSER

Od dawna nie byłem na castingu.

Musiałem przesadzić ego na fotel pasażera

i powiedzieć, że teraz to ja prowadzę.

Przygotowałem nagranie castingowe.

JIM JAKO ANDY KAUFMAN

Nigdy nie wiesz, że możesz coś zrobić, dopóki tego nie zrobisz.

To był też casting do roli mnie.

Gdy już skończyłem,

to uznałem, że jestem w stanie to zrobić.

JIM JAKO TONY CLIFTON

Andy'ego Kaufmana zagra komik Jim Carrey.

Jim Carrey, jeden z najpopularniejszych

i najbogatszych aktorów...

Gdy dowiedziałem się, że mam tę rolę,

siedziałem w Malibu, patrzyłem na ocean i myślałem:

„Gdzie byłby teraz Andy? Co by robił?”.

Andy'ego nie obchodziło rozbawianie publiki,

chciał ją dezorientować.

Walcz ze mną!

Na pewno próbowałby

komunikować się telepatycznie.

Może przesadziłem, tego nie wiem.

Większość osób tak twierdzi.

Nagle zobaczyłem 30 delfinów na powierzchni.

Andy Kaufman!

Pomyślałem: „Może to dobry trop”.

I wtedy postanowiłem,

że przez kolejne dni

będę rozmawiał telepatycznie.

To było całkiem absurdalne.

Ale zadziałało.

Ale pan jest...

Wtedy pojawił się Andy Kaufman,

poklepał mnie po ramieniu i powiedział:

„Siadaj. To ja zagram w moim filmie”.

Tego, co wydarzyło się potem, już nie kontrolowałem.

Zapłacę 1000 dolarów kobiecie, która pokona mnie na ringu!

Zaczniesz w momencie, w którym wchodzi Andy.

Masz na myśli mnie.

- Tak. - Dobra.

To ty grasz Andy'ego.

Wiem, ale mówisz, jakby mnie tu nie było.

Jakbym był kimś innym.

Ale wiesz, co grasz?

To bardzo dziwne. Surrealistyczne.

To szaleństwo.

Bardzo dziękuję.

Cięcie!

Doskonale.

Nie podobało mi się.

Dobra.

Chcę to powtórzyć.

- Dobra, dubel. - To szaleństwo.

DANNY DEVITO JAKO GEORGE SHAPIRO

To wspaniałe. Zachowuje się dokładnie jak Andy.

Po występie mówiłem, że jest tragiczny. Na co George:

„Jest wspaniały”.

A ja powtarzałem, że jest okropny.

To było coś.

Tłumaczyłem mu: „On to próbuje zawalić. To skecz”.

- Jak wytłumaczyć Kaufmana... - Jeśli się go nie widziało.

Powiedzmy, że właśnie na nas spogląda

i widzi jak on go dobrze gra. To przerażające.

JUDD HIRSCH JAKO ON SAM

Wyobraźcie sobie, wracacie na ziemię, a ktoś was gra.

Z drugiej strony, to musi być miłe, to znaczy, że cię pamiętają.

CAROL KANE JAKO ONA SAMA

Ja go nie znałem. Byłem jak wszyscy inni.

Pamiętam Andy'ego u Dicka Van Dyke'a, w odcinkach...

specjalnych

i w Carson Show , gdzie grał obcokrajowca.

- Gdzie go oglądałeś? - W Kanadzie.

Nie byłem jeszcze komikiem. Byłem tylko domowym komikiem.

Ale...

Zanim w ogóle zacząłem.

Zachwycił mnie.

Andy Kaufman!

Pomyślałem: „To jest coś innego”.

Jego nie obchodzi cała reszta.

Pan MacDonald farmę miał,

ija, ija, oł!

Ależ lubię tę piosenkę, panie Billy! Zaśpiewamy wszyscy?

No dobra, Tex. Gotowi?

Pan MacDonald farmę miał,

ija, ija, oł!

Andy wyłamał się z aury powagi, otaczającej telewizję.

Wszyscy się zachowywali, byli nienaganni.

Na przykład kręcili talerzami w programie Eda Sullivana.

Wymyślali skecze,

które dopracowywali latami.

A Andy wychodził i ruszał ustami do nagrania.

Mighty Mouse, to było coś wspaniałego.

Czytał całego Wielkiego Gatsby'ego,

niewiarygodny pomysł.

Rozdział 1.

„Gdy byłem młodszy i wrażliwszy...”

Obcokrajowiec był tak naprawdę wołaniem do ojca,

prośbą o miłość, o akceptację.

Wtedy nawet nosił marynarkę ojca.

Chciałbym poudawać parę osób.

Najpierw...

Ojciec go oczywiście kochał,

ale był agentem ubezpieczeniowym,

oczekiwał typowego, amerykańskiego chłopca.

A Andy był trochę zniewieściały,

dziwny, kreatywny i szalony.

Mógł cały dzień spędzić w pokoju, występując do ściany.

Myślałem, że Doodyville leży w telewizji.

Telewizor to takie pudełko, do którego bym wszedł…

Jego szczery urok,

dziecięce usposobienie

i to, że kochał piosenki jak „Rose Marie”,

a Slim Whitman był jego ulubionym wykonawcą.

Teraz muszą panowie dokończyć zdanie:

„Dla ciebie zrobię wszystko, poza...”

Poza czym?

Nie był częścią klubu.

Żadnego.

PRODUKCJA STUDENCKA

Kiedy inni uprawiali sport, on rozmawiał z drzewami.

PIERWSZY WYSTĘP W TELEWIZJI

Chciał przyciągnąć tych ludzi.

Jakby mówił: „Trzymam w rękach coś magicznego,

czego wy nie widzicie,

bo ja mam supermoce”.

Ta potrzeba bycia wyjątkowym.

Latka, nie, to ważny telefon.

Wydaje mi się, że nikt nie zagrałby tego lepiej, niż ja.

- Tak. - Wiem jak to jest...

grać do ściany i ćwiczyć dla towarzystwa.

I występować, gdy tylko ktoś cię odwiedza.

Jak to jest być trochę innym.

Myślisz, że rozmowy z jego bliskimi jakoś ci pomogły?

Zdecydowanie,

ale to jest ich wersja jego.

Oni chcieli go takim widzieć.

Nikt nie wie.

Akcja.

Trzeba to przyswoić

i samemu poczynić założenia, podjąć decyzje

i zaufać przeczuciu.

Znam go. Na tyle, na ile mogę go znać.

Ale...

kogo znamy?

Nawet kiedy mamy go przed sobą.

Jim Carrey!

THE OPRAH WINFREY SHOW 17 LUTEGO 1997

Jestem gościem, który wypisał sobie czek na 10 milionów

i któremu się udało, więc...

W drugiej klasie nauczycielka na zastępstwie powiedziała:

„Gdy czegoś chcę, modlę się do Marii Dziewicy,

obiecuję coś w zamian, a potem dostaję to, co chciałam”.

To prawda, że wypisałeś sobie czek?

Tak, czek na 10 milionów dolarów,

za usługi aktorskie,

po czym dałem sobie pięć lat.

Mojego taty nigdy nie było stać na rower.

Zacząłem modlić się o rower,

obiecałem, że w zamian odmówię różaniec

i dostałem rower.

Pojawił się w salonie.

Nowiutki mustang.

Jest w jednej ze scen Zakochanego bez pamięci,

mustang z długim siodełkiem.

W 1995, tuż przed Świętem Dziękczynienia,

dowiedziałem się, że zarobię 10 milionów.

Zwizualizowałeś...

Od tego momentu, gdy czegoś chciałem, to to okazywałem.

Stałem na polu, z otwartymi ramionami

i krzyczałem: „Jestem gotowy”.

Cięcie.

Starczy. Świetnie!

Bardzo dziękuję!

Bardzo dziękuję!

- Bardzo dziękuję! - Bardzo dziękuję!

Zauważyłem, że mam pewien dar, że wiem jak robić coś,

co wywoła reakcję.

Zupełnie jak mój tata.

Tata był bardzo zabawny, więc ja też próbowałem.

O kurka, to jest super.

Dzięki temu otrzymywałem

uwagę i miłość, a ludzie myśleli, że jestem wyjątkowy.

Bo jestem dziki i szalony!

Jim, z liceum w Aldershot...

Zacząłem naśladować ludzi.

Nazywam się Jimmy Carter…

Miałem być człowiekiem o tysiącu oblicz,

bo znałem jedną sławną osobę z Kanady, Richa Little,

więc myślałem, że tak to się robi.

Na ziemię i zbieraj jagody!

Henry Fonda i inni.

Na poziomie fizycznym mogłem być każdym.

James Dean.

W pewnym momencie podniosłem poprzeczkę.

Zrezygnowałem z żartów.

Miałem wchodzić na scenę, dawać z siebie wszystko, aż się uda.

Świetnie się dzisiaj czuję. Świetnie.

Doskonale.

Chcę tylko...

Wydawałem z siebie dźwięki.

Robiłem dziwne rzeczy.

Wracałem do domu i myślałem: „Czego oni chcą?”.

Dobra, potrenujmy.

Nie, czego ja chcę.

To wiedziałem.

Chciałem odnieść sukces, zostać sławnym aktorem.

Pytanie brzmiało: „Czego oni chcą?”.

Raz obudziłem się w środku nocy,

siadłem na łóżku i powiedziałem: „Chcą się pozbyć zmartwień”.

I zapaliła mi się żarówka.

Następnego dnia poszedłem do Comedy Store

i zacząłem od...

Dobry wieczór...

„Dobry wieczór państwu. Jak się państwo mają? To świetnie”.

Dokładnie tak.

I zrobiłem furorę.

Wszyscy ryknęli śmiechem,

wiedzieli, że mam to gdzieś.

Wtedy zdecydowałem,

tamtej nocy w łóżku, że wszyscy chcą się pozbyć zmartwień

i ja będę gościem, który ich nie ma.

Będę wyglądał na faceta, który nie ma zmartwień.

To świetnie!

Jakbym zapadał w stan fugi,

w którym wychodzi Hyde.

Kiedy zakładam maskę,

mogę robić wszystko.

Być wszystkim.

Mam w sobie pana Hyde'a.

Wychodzi, gdy patrzą na mnie ludzie.

Kiedy tysiąc ludzi kieruje na mnie wzrok

i dają mi mikrofon,

Jim znika, a pojawia się pan Hyde.

To dobry Hyde.

Nie jest nienawistny.

To kochający Hyde,

który chce, żeby ludzie się bawili, żeby miło spędzili czas.

Ale ciągle jest to pan Hyde i czasem...

po wszystkim myślę: „Kurde, znów straciłem kontrolę, a on…

ją przejął”.

Dobranoc, Andy.

- Bardzo dziękuję. - Jim, dziękuję.

- Nazywam się Andy. - Andy?

- Tak. - Dobra.

- OK. - Dobra.

- Przekażę Jimowi. - Tak zrób.

Dobra, dzięki.

Czyli muszę wstać o piątej, kurwa, dwadzieścia pięć.

Kurwa mać.

Kurwa.

Żeby tu wrócić i mówić: „Dzień dobry!”.

A nie, Tony przychodzi jutro, nie ja.

- Odpocznę. - Masz wolne.

Odpocznę sobie, mały urlop.

Zostaw otwarte. Nie martw się, mam to gdzieś.

Rozumiesz?

Jasne.

Tony dzisiaj wpadnie?

- Kto? - Clifton.

Ja nie...

- To musi być fan Tony'ego. - Skąd go znasz?

Wiem, że często wpada na twoje występy.

Tak naprawdę tylko dwa razy.

Rozumiesz.

Naprawdę! Zaproś go i sprawdź,

skoro myślisz, że to ja.

- Zaręczam, że... - Chciałbym go zaprosić.

Załatwisz to?

Nie, ale możesz znaleźć jego agenta…

Kaufman robi karierę na moim nazwisku.

I...

Nieprawdą jest, że to ty jesteś Andym Kaufmanem?

To nieprawda.

Pomówienia.

Wielu ludzi tak mówi.

Wiem. Wiele osób mówi wiele rzeczy.

Dobra, dam radę.

Dam radę!

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

Mam tu róże, dla wszystkich pięknych dziewcząt świata.

Po czasie zobaczysz, że...

Miloš zmusił go do pójścia do charakteryzacji.

Zemdlał na kanapie.

Nastawienie już miałem.

Po charakteryzacji na Tony'ego nie masz wyjścia.

Stajesz się nim.

Jest i on!

Przyjechał!

Ten nos.

Te policzki.

Na początku jest strasznie, ale po chwili stwierdzasz:

„O Boże, czuję się wyzwolony”.

Tony, oto prezes studia, Ron Meyer.

- Miło mi. - Mi również. Dziękuję za prezent.

Nie mówcie przy mnie o Kaufmanie.

Nie jestem jego fanem. Nie lubię go.

Wielki reżyser, zdobywca Oscara, autor Lotu nad kukułczym gniazdem ,

musiał przyjść i płaszczyć się

przed wielkim Tonym.

Przyszedł ze spuszczoną głową i mówił: „Słuchaj, Tony,

dużo lepiej rozumiesz tę scenę, wiem to.

Ale może jedno ujęcie

spróbujemy zrobić w ten sposób.

Będę twoim dłużnikiem do śmierci!”.

- I wtedy wchodzisz. Mów, co chcesz. - Dobra.

Może nachodzić na siebie.

- Dobra, już w porządku! - Może nachodzić na jego kwestię.

- Dobra. - Świetnie.

Jest pan reżyserem, Jima Carreya nie ma w okolicy.

- Pracuje pan z Cliftonem. - Tak.

- Czy to jest frustrujące? - Tak.

Muszę mieć reżysera z kręgosłupem.

Zakładam małą firmę producencką.

- Naprawdę? - Tak.

Akcja!

Taxi, sraxi!

Tylko faxi, Maxi!

To słowa, które rymują się z taxi.

Cięcie!

Doskonale, dobra!

Cisza!

Uważaj na siebie, wróć w jednym kawałku.

- Jasne. - Możesz też wrócić w dwóch.

W dwóch też.

Co masz na myśli? Co się dzieje?

Robią coś technicznego?

Co się dzieje?

- Próba dźwięku. - Co?

Tony, to próba dźwięku.

Próba dźwięku?

Ja sprawdzę dźwięk.

Działa.

Musimy sobie z nim radzić.

Złagodniał po lunchu.

Miał w sobie ból, który musiał jakoś ukierunkować.

Tak też robił.

Kierował go na ludzi, którzy jego zdaniem się wywyższali,

którzy mieli się za lepszych.

Zakaz nagrywania.

- Co? - Tu nie można kręcić.

Dobra.

Na terenie należącym do Universal poszedł do firmy Amblin,

wpadł im do biura, chciał się zobaczyć ze Spielbergiem.

BIURO STEVENA SPIELBERGA

Pewien pan w lobby szuka Stevena Spielberga.

Chcę zobaczyć rekina.

- Ten jest oszukany. - Przepraszam.

Chciał go zapewnić,

że nie musi robić filmów pod publiczkę.

- Tworzę potwory. - Dziś go nie ma.

- Serio. - Co pan robi?

- Jaka. - Jaka?

Dokładnie. Jaka!

Stevena nie było, ale Tony zrobił niezłe widowisko.

Wszyscy wyszli z biur, żeby zobaczyć, co się dzieje.

Chce się wkupić do nieba.

- Zakaz filmowania! - No już.

To jak plakat pokazujący ewolucję!

Zmuda to dobry człowiek. Nie obchodzi mnie, co wkłada do ust.

Chcę czegoś, do cholery! Tego właśnie chcę!

To mnie przeraża!

Porozmawiajmy o tym, po co tworzyć postać, której wszyscy nienawidzą?

Wielu osób w ogóle nie bawił, dlaczego...

W pewnym sensie bawił.

Na poziomie anarchistycznym.

Patrzcie! To Corey Feldman!

To Corey Feldman!

Wydaje mi się, że to był efekt poczucia wyobcowania.

Wszystko zależy od tego, jak duży masz żal do ludzi za to,

że czujesz się jak obcy.

- Siądę tutaj. - Dobra.

Za to, że nie czujesz się akceptowany.

Tak.

Nie tylko w społeczeństwie,

ale też trochę we własnej rodzinie.

Jak bardzo chcesz... zdobyć czyjąś uwagę.

Chyba chodzi właśnie o to.

„Jak przyciągnę twoją uwagę?”

Nazywam się Andy.

Wynocha.

Dość widziałem.

Zajmijcie się nim.

Przesadza.

- Przesadza. - Przesadza?

- Mniej znaczy więcej. - Tak.

Psuje to.

Ja to wiem.

Wytrzeszcza oczy.

- Wytrzeszcza je. - Masz rację.

Chce być lubiany. Jim Carrey chce być lubiany.

Chce być lubiany. Jest swoim najgorszym wrogiem.

W jednej ze scen Tony mówi o Jimie.

Jest tchórzem.

Mówi, co mówi, bo chce być lubiany.

- To tchórz. - Tak.

Czy...

Wtedy to było dosyć adekwatne.

Ale pamiętajmy, że jest prawda i prawda wypowiedziana z życzliwością.

Chciałem tylko przekazać, że podobał mi się rekin.

- Film o rekinie. Szczęki. - No tak.

- Tak. - Nic lepszego nie zrobił!

Przekaż Jimowi, że w piątek jemy kolację.

Kto z kim?

My.

- Jacy my? Nie mam zamiaru... - Wiem, ale...

Miloš zadzwonił w drugim tygodniu zdjęć

i powiedział:

„Nie wiem, co zrobić.

Nigdy nie pracowałem z kimś takim jak Andy.

- Pogadam z nim. - Daj mi znać.

- Dam ci znać. - Dobrze.

- Zadzwoni do ciebie. - Bardzo dobrze.

- Umowa stoi. - Jestem wykończony.

- Jestem wykończony. - Zrozumiałe.

„Tony Clifton...

Nigdy w życiu nie onieśmielił mnie

inny mężczyzna.

Tony Clifton mnie onieśmiela!”

I...

powiedziałem mu: „Cóż...

możemy ich zwolnić,

a ja mogę ich naśladować.

Jestem w tym dobry.

Chyba dobrze bym ich obu naśladował”.

Po tym cisza na linii.

I...

W końcu odpowiedź:

„Nie.

Nie chcę przestać.

Chciałem porozmawiać z Jimem”.

Jerry.

Jestem Batmanem.

Jestem Batmanem.

Kiedy tu wszedłem,

to miałem wrażenie, że niekoniecznie wchodzę sam.

- Zawsze jest taka możliwość. - Tak jest.

Jakie to uczucie, znów stać koło brata?

To niesamowite.

Tak bardzo go przypomina,

w różnych aspektach.

Umiejscowił go...

Zna go, rozumie go.

Grałeś wcześniej prawdziwą osobę?

To dziwne pytanie.

- Postać historyczną? - Tak.

Nie sądzę, chyba nie.

- Hej. - Miło cię widzieć.

- Ciebie też, tato. - Tak jest.

Wiesz co...

Jestem z ciebie dumny.

- Naprawdę? - Tak.

Dobrze.

Żegnaj, Andy.

Dobra.

GERRY BECKER JAKO OJCIEC ANDY'EGO

Cała rodzina,

wszyscy przyjęli mnie, jako Andy'ego,

jakbym był częścią rodziny.

Jakbym wrócił.

Myślę, że ten film będzie celebracją...

CAROL KAUFMAN SIOSTRA ANDY'EGO

-...ale też okazją do leczenia ran. - Tak.

Dla ciebie również.

Dla nas.

Momentami nikt nie wiedział, co dzieje się naprawdę.

Ja tego nie wiedziałem.

Szło się za Andym i Tonym tam,

gdzie cię prowadzili.

Bardzo często emocje były prawdziwe.

Mam nie mówić, co naprawdę czuję?

Tak.

Dobra, tyle muszę wiedzieć.

Nie powiem ci, co mnie martwi.

Potrzebuję wsparcia.

Gdy dokonuję wyboru, to powinieneś mnie wspierać.

Nie rozumiem czemu zawsze jesteś negatywnie nastawiony i...

Gerry Becker, który grał mojego ojca,

nagle zaczął krzyczeć w przyczepie,

krzyczał na Andy'ego, będąc w roli ojca.

Jestem zły, bo cię kocham.

Nie złoszczę się, żeby cię nie wspierać.

Za późno!

Dobrze. W porządku.

Przypomina mi mojego ojca.

Nie wierzę w to.

Przepraszam.

Jestem okropny.

Jestem okropny.

- Chcę, żebyś tu był. - Jestem.

To szaleństwo. Po prostu...

Wszędzie mieliśmy takie sytuacje.

Wszędzie ten szalony melodramat.

Nie próbuj jeszcze raz!

Jestem gwiazdą

i jak się tu następnym razem pojawię, to macie paść na kolana

i złożyć mi pokłon!

Całujcie moje stopy, gdy koło was przechodzę!

Bando obmierzłych prostaków z Memphis!

- Prostaki! Wyprowadzić ich! - Dobrze.

Z powrotem na wieś, małe prostaczki!

Powiem ci coś, nie jesteś tu mile widziany.

JERRY LAWLER JAKO ON SAM

Dobra, Lawler?

Nie boję się ciebie.

- Czekaj. - Chce być groźny.

- Nie boję się. - Musisz iść pracować.

Andy, jesteś w pracy.

Andy!

Tak się mówi w Memphis, panie Lawler?

- Tak się mówi? - Andy!

Musisz mi dać szansę na zrobienie tego filmu.

Nie potrzebuję tego filmu. Chcę stoczyć z nim pojedynek.

Dobra.

- To co zrobimy? - Nie wiem.

- Nie wiem. - Lawler!

Kaufman jest znany z tego, że w trakcie występów

zapraszał kobiety z publiczności i walczył z nimi.

Po czym zaczął tytułować się mistrzem wszech płci.

Poszedł o krok za daleko, gdy zmierzył się z Jerrym Lawlerem.

- Pamiętasz to? - Jasne.

Lawler dowiedział się, że Kaufman jest komikiem,

a nie zapaśnikiem.

Lawler schodzi z drogi, a Andy idealnie trafia Kolosa.

Dorwał go!

Hart próbuje uwolnić wielkoluda z lin,

a Lawler bierze się do pracy!

Podnosi Andy'ego.

Zaraz zrobi suples.

Z tego jest znany...

z walki ze mną.

To dzięki mnie wrestling ciągle istnieje.

Hogan zawdzięcza mi karierę.

W tym filmie musisz...

Koniec końców musisz się z nim zaprzyjaźnić.

To bardzo hollywoodzkie.

Wiem, ale...

Tak naprawdę było...

Nie wierzę w to.

Ale zrobię, o co prosisz.

Znajomość z Jerrym Lawlerem

była wynikową pochodzenia z różnych światów

i on był wspaniały.

Ale...

Naprawdę go lubiłem.

Ale Andy uważał, że istotne jest,

by nie wychodzić z roli,

więc nie wyszedł z roli.

Mam gdzieś twoje zdanie.

Weź te swoje wymyślne zapaśnicze techniki.

Chcesz się bić? Znam wszystkie punkty witalne.

- Walcz z dziewczynami. - Tak?

Dobra.

Nie, nic nie mówiłem do Jima.

Z tego, co zrozumiałem, nie rozmawia się z Jimem.

- To jest Andy albo nikt. - Racja.

Wszystko tam psujesz.

Chyba rozumiem, co próbuje osiągnąć.

Bardzo chce nie wyjść z roli.

Chce być Andym Kaufmanem.

Jest przezabawny.

Pytał: „Kiedy to się skończy?

W prawdziwym życiu byliśmy przyjaciółmi,

wszystko razem planowaliśmy”.

Nie przyszedłem tu, żeby mnie obrażano.

Ja występuję na wielkich arenach, a nie na lokalnych festynach.

Ale to się nie udało...

nie tym razem.

Nie wytrzymam dłużej. Jerry, mam dla ciebie niespodziankę.

Jest tuż za tobą.

CHCĘ BYĆ HULKIEM

Siedzimy za kulisami z ludźmi, z którymi pracujemy,

a on przykleja mi na plecach kartkę...

Oblewa wodą, robi coś mojej dziewczynie,

takie rzeczy.

Znów udowadniam teorię Darwina.

O stary.

Kiedy tylko będę chciał, rozumiesz?

On tylko żartuje, stary!

- Z tym żartem przegiął. - Dobra.

- Mogę to robić, kiedy zechcę! - Dobra.

Rozumiesz? Kiedykolwiek!

Kiedykolwiek.

To zapaśnik.

Czasem go poniesie.

Czasami robi się zbyt poważnie, czasami nie.

Jeśli ktoś wyjdzie ze złamanym nosem,

to trudno, tak będzie.

Myślę, że Andy miał kłopoty na samym początku,

a Jim później.

To wszystko...

go trochę wybiło z równowagi,

no i się wkurzył.

I...

On wyrażał siebie, rozumiesz?

Na wiele sposobów.

W tym, co robił, zawsze był gniew, ale...

Boi się, że jeśli wyzdrowieje,

to straci tę kreatywność.

- Jim? - Tak.

Moim zdaniem, czasem podejmuje świadomą decyzję,

żeby całkiem się zatracić.

Kiedy patrzę na te nagrania zza kulis,

to myślę, że powinny były znaleźć się w filmie.

Powinniśmy je byli połączyć z filmem,

bo dla wielu osób film dział się za kulisami.

Dobra, jeszcze jedna próba.

Andy?

Co się działo z tymi materiałami?

Jakie mieliście zamiary i na czym się skończyło?

Jedną z rzeczy, które zawsze mnie denerwowały,

jest patrzenie na sztywnych aktorów,

którzy stoją przed kamerą i grają.

A potem dorabiają materiały zakulisowe.

Zawsze się zgadzam, ale nie lubię faktu,

że ktoś śledzi mnie z kamerą.

Nigdy tego nie lubiłem.

Kiedy powiedzieli, że chcą taki materiał,

to odparłem: „Mam tu Lynne Margulies, dokumentalistkę.

Do tego byłą Andy'ego.

Zna go bardzo dobrze.

Jest tu Bob Zmuda.

Kreatywny geniusz,

który pracował z Andym”.

Jak się nazywasz?

- Bob Zmuda. - Bob co?

- Bob Zmuda. - Zmuda?

Bob co, Zmuda?

Bob Zmuda?

Powiedziałem, że oni się tym zajmą.

Będziemy kręcić każdego dnia

i nie będą mi przeszkadzać.

Zadzwonił do mnie wczoraj Jimmy

i powiedział, że robią, co mogą, żeby, po prostu,

zablokować te materiały.

WSPÓŁSCENARZYSTA ANDY'EGO

- Twierdzi, że się uparli. - Kto?

Universal.

Universal, Meyer, oni wszyscy.

Powiedzieli tyle: „To jest nasz projekt.

Mamy gdzieś, czy Carrey chce sobie cały dzień walić,

może robić, co chce,

ale to nasz film i nasza koncepcja, więc oddacie materiały”.

Universal nie chciało, żeby te materiały

ujrzały światło dzienne...

żeby ludzie nie mieli mnie za dupka.

To były właśnie ich słowa:

„Nie chcemy, żeby ludzie mieli Jima za dupka”.

Szybka scenka.

Jackie Kennedy.

O Chrystusie!

Kurwa!

O Chryste.

Nazywam się Jim Carrey, a oto moje przesłuchanie do SNL .

PRZESŁUCHANIE DO SNL

W dniu castingu do Saturday Night Live

wyszedłem z samochodu i usłyszałem głos:

„Nie skacz”.

Popatrzyłem do góry, a na szczycie budynku stał pracownik NBC.

Stał na ich logo

i próbował zebrać w sobie odwagę do skoku.

Powiedziałem sobie: „To się nie uda”.

Pracowałem w fabrykach. Skończyłem dziewiątą klasę.

To była seria druzgocących rozczarowań,

a ja tylko zmieniłem bieg.

Wrzuciłem bieg „Nie wiem jak, ale wszystko się odmieni”.

Nie wiem jak.

W Hollywood jest od 10 miesięcy, a już narobił trochę szumu.

Oto jego pierwszy występ w amerykańskiej telewizji.

Jim.

Ojciec powiedział: „Świetnie, może coś z tego wyjdzie”.

A ja mu odpowiedziałem: „Już wyszło.

Udało mi się. Wystąpiłem w The Tonight Show ”.

Na co wszyscy mówili: „Dobra, dobra. Oby to wypaliło”.

Tuż przed tym, kiedy wszystko zaczęło się układać,

chyba już grałem w In Living Color ,

jechałem przez Melrose Boulevard, koło The Improv...

Zobaczyłem szyld wróżki.

I...

poszedłem do niej.

Powiedziała mi:

„Zrobisz trzy rzeczy,

trzy filmy,

które odniosą sukces

i będą bardzo ważne.

I...

po tym...

nikt już nie strąci cię z twojego miejsca”.

Zaraz po tym nakręciłem Ace Venturę , Maskę i Głupiego i głupszego.

W 1994 ACE VENTURA: PSI DETEKTYW, MASKA I GŁUPI I GŁUPSZY

POBIŁY REKORDY KASOWE NA ŚWIECIE.

CARREY STAŁ SIĘ JEDNĄ Z NAJWIĘKSZYCH GWIAZD ŚWIATA.

Właśnie tak.

- Courtney dzisiaj przyjeżdża. - Serio? Super.

Świetnie.

To zabawne, to moja stara okolica.

COURTNEY LOVE JAKO LYNNE

- Cześć! - Witaj!

Mamy to na taśmie.

- Przestań! - Żartuję.

- Tylko żartuję. To minie. - Jesteś słodka.

Mało rozmawiałyśmy, ale natychmiast zobaczyłam siebie.

Wyłapała takie małe manieryzmy.

- Takie małe... - Jest wspaniała.

Jest wspaniała. Myślałam, że to ja.

WOKALISTA R.E.M.

Naprawdę skopie mi tyłek.

Silna jest.

Jest silna.

Od robienia prania i takich rzeczy, od rozciągania.

Nie wycofasz się z tego?

- Będziesz z nią walczył? - Oj tak.

Czemu nie z mężczyzną?

Wolę z kobietą.

Ludzie nie rozumieli tych zapasów,

tych wyzwisk,

tego naginania norm emocjonalnych i społecznych.

Nie twierdzę, że kobiety są mentalnie słabsze,

bo jeśli chodzi o gotowanie, sprzątanie,

mycie ziemniaków, wychowanie dzieci...

robienie dzieci, sprzątanie podłóg.

Są lepsze. Głęboko w to wierzę.

Ale gdy chodzi o zapasy...

Zamknij się!

Cisza! Teraz mówi mężczyzna!

Wtedy rodziły się różne ruchy kobiece,

on szedł w inną stronę,

mówił, że powinny siedzieć w kuchni.

Nadawał na swoich własnych falach.

Albo się je odbierało, albo nie.

On wydawał się czerpać siłę z ludzi, którzy ich nie odbierali.

Bóg, mężczyzna, kobieta, pies.

Trochę jak kiedy Jezus powiedział: „Jedzcie moje ciało i pijcie moją krew”.

To był sposób na odsianie ludzi...

którzy rozumieją tylko to, co dosłowne...

Proszę o obcokrajowca.

- Proszę. - Nienawidzę go.

Nie chciało im się szukać skrytej, absurdalnej prawdy.

- Tymi ludźmi nie był zainteresowany. - Zrób Latkę!

Zrób Latkę!

Oto dupa Latki.

Wychodziliśmy z ery Wietnamu i Nixona, z pokolenia bitników.

A Andy był bitnikiem.

Nie lubił ustalonych schematów.

Bardzo dziękuję.

Cieszę się, bo udało mi się uchwycić to:

„Bardzo dziękuję”.

Komicy, którzy wymyślają takie hasła, przesadzają z nimi.

To ich numer popisowy.

Koniec końców to może wykończyć

i chyba w pewnym momencie tak było.

To, co czyni cię sławnym, doprowadza cię do pasji.

Tak.

Po chwili jesteś ulubieńcem tłumów.

WIADOMOŚCI TORONTO

To nie Jim Carrey, który może iść ulicą i...

robić, na co ma ochotę, bo ujdzie mu to na sucho,

bo nikt go nie zna.

Mam nadzieję, że w pewnym momencie,

nie będę w stanie wyjść na ulicę. Byłoby super, prawda?

Nie móc wyjść, bo wszędzie cię rozpoznają.

W pewnym momencie,

gdy pracujesz nad samym sobą,

musisz pozwolić kreacji przejąć kontrolę

i...

zaryzykować, dać się kochać albo nienawidzić, za bycie sobą,

albo musisz zabić prawdziwego siebie

i stoczyć się do grobu,

desperacko chwytając się kogoś, kim nigdy nie byłeś.

Nie będziesz za nim tęsknić? Jeśli on odejdzie, zostanę tylko ja.

Wszystko do mnie przemawia, to dziwne.

Mógłbym wrócić do każdego z moich filmów

i wytłumaczyć w jaki sposób każdy z nich,

był odzwierciedleniem mojego aktualnego stanu świadomości.

Byłem Trumanem, żyłem wtedy pod kloszem.

Peter Weir to wiedział. Dlatego mnie obsadził.

Halo? Majorze Burbank?

Zakochany bez pamięci był ciężki .

Miałem wtedy złamane serce.

Patrzy na mnie, jakby nie wiedziała, kim jestem.

Przepraszam?

Mogę panu w czymś pomóc?

W tym wszystkim chodziło o uczucie:

„Boże, muszę o tym zapomnieć”.

Patrick!

Skarbie!

I o to uczucie, że ta druga osoba zapomniała o tobie.

Czułem się zapomniany.

W razie czego służę pomocą.

Nazywam się Joel Barish

i przyszedłem zapomnieć o Clementine Kruczynski.

Gdy spotkałem Michela Gondry,

on spojrzał na mnie znad obiadu i rzucił: „Boże, jesteś piękny.

Wyglądasz przepięknie.

Złamano cię.

To wspaniałe.

Obyś nie wydobrzał”.

Mieliśmy zacząć zdjęcia dopiero za rok,

więc nie chciał, żebym wydobrzał.

Ten przemysł jest popieprzony.

Degenerat.

Wy nie palicie.

- Po co to robicie? - Palenie, chodzenie, bawienie.

Pawienie.

To niedorzeczne.

Ja nie palę.

W twoich snach? Widzisz siebie, Andy'ego czy Tony'ego?

Wszystkich. Wszyscy są we śnie. Walczą ze sobą.

Zeszłej nocy walczyłem z Andym i Tonym.

Każdy aktor tak ma, gdy wejdzie w rolę na tak długo.

Słyszałeś o tym.

Muszę się napić. Mogę dostać drinka?

- Nie. Idź sobie! - Co?

- Idź sobie! - Czemu?

Nie chcemy, żeby Tony wrócił.

Śmierdzisz!

Gdzie mój fotel?

To przyczepa producencka.

To przyczepa producencka.

- Producencka? - Czego pan szuka?

- Myślałem, że to charakteryzatornia. - Nie.

- Wszystkie wyglądają tak samo! - Wiem.

Spróbujemy z nim iść, czy od razu go niesiemy?

- Przejdźmy się. - Dobra.

Przypnijcie go!

Jedno pytanie: czy Tony rzeczywiście pił?

Nie wiem, ale strasznie śmierdział.

- Tak. - Więc pewnie tak.

Nie wiem.

Zostaje czasem Tonym aż do domu?

- Tak. - Tak?

Tak, zwłaszcza Tonym.

- Budzi się czasem jako Tony? - Tak.

KIEROWCA JIMA

- Za czyją to przyczepę płacimy? - Chyba Carreya.

W ogóle nie przychodzi do pracy.

Niewiele robi,

a dostanie pełne gratulacje.

To prawda.

Jim może próbować mnie udawać, ale nigdy nie stanie się mną.

Chciałem się z nim niedawno napić.

A on się obruszył.

Jim się zdenerwował, powiedziałem mu, że to tylko strach.

To był strach.

- Strach? - Tak.

Boi się, że ludzie nie dostrzegą jego potęgi,

jego wszechmocnej kreatywności!

Gdy tylko zaczynasz mówić, poznajesz siebie.

Zwłaszcza kiedy kogoś grasz. Kiedy improwizujesz,

twoje wybory dużo o tobie mówią.

Jego dziadkowie byli alkoholikami.

Nie pozostaje wtedy nic poza prawdą.

Nie owija w bawełnę.

Skąd pochodzi ta postać?

Wokół jakich paskudztw...

zbudowano tę perłę?

Perła to osobowość, którą się obudowujemy,

to ona nas broni przed tą myślą:

„Jak dowiedzą się, że nic nie jestem wart,

jak dowiedzą się, że nie wystarczam,

to będzie koniec”.

Tony, co sądzisz o tym komiku, Jimie Carreyu?

Jest w porządku.

Wiecznie się uśmiecha. Ewidentnie udaje.

No i proszę.

Ból jest cenny. Cierpienie jest cenne.

Miałem siedem lat,

kiedy zobaczyłem obitą twarz ojca

i dziadka, który przez trzy godziny

powtarzał mu, że jest śmieciem.

Gdy wyszli, stałem się dziadkiem Jackiem.

„Cholera, Percy!

Jesteś śmieciem, Percy.

Śmieciem, ale świetnym gościem!”

No wiesz.

W końcu zrobiłem z tego skecz o dysfunkcyjnej rodzinie

w In Living Color .

Synu, kocham cię.

Jesteś świetnym gościem.

Powiesz mi coś o swoim ojcu?

Był nie tylko najzabawniejszym gościem na świecie,

ale też świetnym saksofonistą.

Zanim się urodziłem, grał w orkiestrze w Toronto.

Ale żeby zostać kimś,

trzeba było wyjechać do Stanów

i tam się sprawdzić.

Bał się tego,

musiał się zajmować rodziną,

więc został księgowym.

Z czasem

go to wykończyło.

Wykończyło go i stał się zgorzkniały,

zwłaszcza gdy stracił pracę, miał wtedy 51 lat.

To go pokonało.

Poszedł na kompromis ze względu na rodzinę,

a i tak mu się nie udało.

To boli.

Bardziej niż porażka w czymś, co się kocha.

Był dla mnie przykładem.

Niewiele osób o tym wie, ale...

kiedy miałem 15 lat, mój ojciec stracił pracę.

I przez chwilę byłem bezdomny.

Oczywiście to była Kanada, myślałem, że to wyjazd pod namioty.

Ale...

Skoro możesz polec w czymś, czego nie kochasz,

to lepiej robić to, co się kocha.

To nawet nie jest kwestia wyboru.

Kim chcesz być?

Ojciec nie doczekał tego wszystkiego,

ale widział na tyle,

że mój sukces to również jego sukces.

Dlatego się wzruszam.

Każdy się wzrusza, mówiąc o swoim ojcu, ale...

był niesamowitym człowiekiem.

PERCY CARREY UMARŁ WE WRZEŚNIU 1993 ROKU,

TRZY TYGODNIE PO PREMIERZE MASKI.

JIM WŁOŻYŁ CZEK NA 10 MILIONÓW DOLARÓW DO KIESZENI MARYNARKI,

W KTÓREJ GO POCHOWANO.

O tak, śniadaniowe burrito.

Oni należą do Hell's Angels.

Oni nie żartują.

Nie.

Nie żartujemy.

Róbcie, co tylko chcecie.

Jak skończymy zdjęcia,

przynajmniej osiem osób z ekipy

pozwie producentów za straty moralne.

Czym się to różni od innych filmów?

Osiem dolarów za butelkę wody. Zdzierstwo!

To prawa ręka Andy'ego Kaufmana.

- Serio? - Przysięgam.

Widziałeś skecze z zapasami? To on był sędzią.

Mieliśmy dwóch Tonych Cliftonów, Andy'ego i Boba Zmudę.

Bob od małego był rozrabiaką.

Kiedy szli do zoo,

to on biegł krzycząc: „Lwy wyszły z klatek!”.

Pokażę ci, czym jest humor. To jest humor!

Był w równym stopniu twórcą Tony'ego.

Zawsze byli w zmowie.

To jest świetne, jak się całują.

To Andy czy ty?

- To Andy. - Nie, to Bob.

- To test. - Dobra, to Bob.

To był Bob?

Andy miał występować w Lake Tahoe, ale nie pojechał tam.

Wtedy to Bob Zmuda występował jak Tony Clifton

i robił wszystkie te szalone rzeczy.

Ludzie myśleli, że to Andy.

Potrzebuję tej roboty tak samo, jak kulki w łeb!

Boże, co za szaleniec.

O tym właśnie mówię!

Chcecie humoru?

Oto humor.

Wiele osób nie wie, że to Jim.

Myślą, że naprawdę się nade mną znęcał.

- Nic nie wiedzą? - Bardzo mi współczują.

Pytają się ciągle: „On tak na serio?

Jesteś statystą, tak?”.

To odpowiadam: „Co ja mu zrobiłem?”.

I to jest humor! Teraz siedź i się tym naciesz!

Śmieszne!

- Jeszcze jeden dowcip. - Jeden!

Potem sprawiał tyle problemów, co ja.

Zobaczył jak daleko z tym idę

i sam stał się starym Bobem,

to go ożywiło,

wrócił do gry.

- Z kim pan przyjechał, panie Clifton? - Z kim?

- Tak jest. - Z Lynne.

Jim Carrey dostał zaproszenie do willi Playboya.

Moi ludzie zadzwonili do nich

i powiedzieli:

„Słuchajcie, Jima nie ma teraz na tej planecie.

Jest Andym i jest Tonym.

Tony chętnie wpadnie”.

Potrzebuję wsparcia przy drzwiach.

Spytajcie Hefa,

bo już tu nie wrócę!

- Jakiś dupek stoi przy bramie. - Kto to powiedział?

Który z was to powiedział?

Hugh zaczął z nim żartować,

zaczął z nim odgrywać scenkę,

myśląc, że to Jim Carrey.

Ja siedziałem w In-N-Out,

jadłem burgery i piłem szejki.

Jak się macie?

Gdzie pani będzie potem?

- To nie jest Jim Carrey. - Niemożliwe.

Jeśli to on, to jest niewiarygodny.

Nienawidzę go!

Nienawidzę!

Po dwóch godzinach, gdy już wszystkich rozbawił ,

gdy Hugh zaprosił go do środka,

gdy pozował z króliczkami,

wtedy się pojawiłem.

Cześć, jak się macie?

Hugh stał z Bobem Zmudą,

popatrzył na mnie

i zbladł.

Zrobił się biały jak duch.

Ponoć ktoś zadzwonił do jego biura.

Jak mogę stąd wyjść?

Weźcie tę kamerę.

Wyprowadzili Boba tylnym wejściem.

Musi pan wyjść.

- No świetnie, wyrzucili mnie. - Potrzebujemy też taśmę.

Wyrzucają mnie.

Jeszcze taśma.

- Polecenie pana Hefnera. - Dobra.

Poprosił, żebym dla niego pisał.

I przez dwa i pół roku nie wykorzystał niczego.

Był już w Saturday Night Live,

miał swoją listę skeczy.

Krowa muczy, Mighty Mouse, wszystkie.

- Nie potrzebował... - Właśnie.

Jak już odhaczył wszystko z listy,

jak już skończył mu się materiał,

wtedy poprosił, żebym przyjechał z San Diego,

bo on sam był kreatywnym bankrutem.

I wtedy przejąłem jego robotę.

I od tego momentu film jest o Zmudzie!

Każdy w tym filmie,

każda rola to ktoś, kto miał kontakt z Andym,

ktoś wyjątkowy w jego życiu,

więc wszyscy chcą...

każdy chce być tą najważniejszą osobą.

Albo najważniejszą osobą z tego zestawu.

Tu chodzi o tożsamość.

I na Boga...

ten film okazał się być właśnie o tym.

O naszych tożsamościach. Naszych potrzebach.

Dobra, Andy, nagrywamy.

Jesteśmy gotowi.

PRZESŁUCHANIE DO SATURDAY NIGHT LIVE

Już nagrywamy.

Wiosna nigdy na nas nie czekała, kochanie.

Zawsze była o krok przed nami,

a my tanecznym krokiem za nią, między podartymi stronicami,

przytłoczeni rozgrzanym żelazem miłości...

Czy to mój tata?

To on. O jejku.

O kurka, ale odlot.

I wiem, że oni wiedzą, że nie jestem ich synem,

ale to było prawie jak terapia.

OJCIEC ANDY'EGO

- Tak. - Rozumiesz?

Moment, w którym z nim rozmawiają.

Wpadliście, to wspaniałe.

Tego dnia...

Andy dowiedział się, że jego córka chce wpaść do studia,

żeby z nim porozmawiać.

Przyszła,

i...

To była córka z nieprawego łoża,

kiedy był nastolatkiem...

oddali ją do adopcji

i nie wiedziała, kim jest jej ojciec, aż zagrał w Taxi.

Ktoś w jakiś sposób ją znalazł...

i powiedział jej, że...

jej ojcem

jest Latka z Taxi .

I...

Nie zdążyli się spotkać przed jego śmiercią.

Tego dnia,

przyszła do przyczepy Andy'ego

i...

rozmawiała z ojcem...

przez ponad godzinę.

I...

Mówili sobie jak bardzo się kochają,

rozmawiali o tym, czemu tak się stało

i o tym, gdzie on teraz jest.

To było wzruszające.

Rozmawialiśmy o tym z Lynne,

gdzie byłby teraz Andy?

Wierzyła, że w niebie.

Opiekowałby się dziećmi.

No wiecie.

Bawił się z dziećmi.

Nazywam się Andy Kaufman i w zeszłym roku...

stoczyłem pojedynek z zapaśnikiem, Jerrym Lawlerem.

Moim zdaniem, była to nieuczciwa walka. Lawler jest większy,

a ja nie byłem na to gotowy.

Zastosował na mnie niedozwoloną technikę,

polegającą na uderzeniu moją głową o matę…

Hej wam!

Jak się macie?

Wyglądali na miłych.

Nie fikaj, a unikniesz kłopotów.

To chyba Dracula!

Dzwonił Elvis, chce swoje ciuchy!

Wtedy...

to nie byłem ja, rozumiesz?

Nie dokonywałem wyborów, myśląc jak Jim.

Myślałem jak Andy.

A on zachowywał się tak, że chciało się przeskoczyć barierkę

i go udusić.

Zamknąć się!

Ja myślę sobie o prawdziwym Andym

i, z tego co pamiętam, Andy zawsze był bardzo uprzejmy.

Zwracał się do mnie „panie Lawler” i tak dalej.

Wiecie...

Jim skrada się za mną,

robi dziwne rzeczy, popycha mnie.

Popchnął mnie.

- Aż do momentu, jak cię podniesie. - Dobra.

Potem suples od boku i cię odstawi. Dobra?

Obrócił mnie, obrócił Andy'ego

i go odłożył.

Zorientują się, bo zobaczą cięcie. „Oho, teraz wchodzi kaskader”.

- Publiczność jest dziś wyczulona. - To fakt.

Poznają kaskadera z daleka.

Podobno ubezpieczyciel się nie zgodził.

Mieli zakończyć produkcję i tak dalej.

Nie jest mi z tym dobrze. Czuję się oszukany.

No coś ty!

Naprawdę!

Myślisz, że żartuję. Ale nie.

Zrobię to niezależnie od tego, czy będziecie to kręcić.

Wtedy się zaczęło, wtedy Andy oskarżył go

o bycie częścią establishmentu,

o bycie gościem, który boi się ubezpieczyciela,

który boi się wielkich rzeczy, boi się być artystą.

Myślę, że będzie gotowy,

bo wiem jak go irytować.

Miał wpaść do Jima Carreya na kolację!

Zamknąć się!

Miał przyjść do Jima...

Wyłącz to.

Wszyscy do tyłu.

Myślałem sobie, jako aktor...

jak daleko mam to ciągnąć?

Jak daleko ciągnąłby to Andy?

Jest źle. Wykonuję moją pracę.

Nikt nie wiedział.

Moi ludzie nie wiedzieli, czy coś mi się stało.

Mój manager tego nie wiedział.

Nikt.

Jesteśmy rozczarowani.

Pan Lawler, zawodowy zapaśnik,

zachował się nieprofesjonalnie.

Widoczny jest niewielki obrzęk mięśnia mostkowo-obojczykowo-sutkowego.

Ponoć Jim Carrey prowokował Lawlera,

ponoć nawet go opluł.

Owszem, opluł go,

jak Andy lata temu w Memphis.

Jim grał Andy'ego

i zachowywał się tak jak Andy wtedy.

Jim Carrey kręcił scenę...

Grał Andy'ego Kaufmana.

To miał być wrestling ze statystami wśród publiczności.

Jerry się wściekł...

To niesamowite.

Na kolejnym kanale, patrz.

Jim Carrey odmawia dalszej współpracy z Lawlerem.

To wszystko się na siebie nakłada.

Zrobił się z tego skecz.

To leci w prawdziwych wiadomościach.

Dla tych, którzy pamiętają, to wygląda kaufmanowsko, prawda?

Naprawdę. Jeszcze zobaczymy.

Tam były kamery. Miał po prostu wystąpić.

Patrzcie na to.

Czy Carrey go opluł?

O Boże.

Stoją na płotach, na balkonach.

Czy choć na chwilę wrócił Jim

i pojawiło się poczucie odpowiedzialności, może trochę poczucia winy...

Tak, czułem się winny.

Pytałem sam siebie: „Może przesadziłem...

O jejku, to...

to już za dużo. Obym nie wpadł w kłopoty.

Powiedzieć im? A może nic nie mówić?”.

Chyba nie powinienem był mówić, ale kto to wie.

Nie jestem Andym. On by nigdy nie powiedział.

Połóżcie go na noszach i zawieźcie do szpitala.

HALA WIDOWISKOWA W MEMPHIS, 1982

Jemu chodziło o burzenie tej granicy...

on nigdy nie przestawał.

Kaufman leży na noszach. Możemy tylko...

Dla niego nie istniał moment,

w którym przestawał grać daną postać.

On przyszedł, żeby postawić rzeczywistość na głowie.

Leży na SOR-ze w szpitalu św. Franciszka.

On chciał, żeby granice były niewyraźne.

Gotowi?

Jim Carrey!

Zainspirował mnie do bycia szalonym.

Pamiętam występ u Arsenio Halla...

podczas zamieszek...

miałem w ręce butelkę wina

i grałem narąbanego.

Hej. To nie jest Jay.

Myślałem, że przesadziłem, ludzie naprawdę się martwili.

Byli poważnie zmartwieni.

Nazwałem go czarnym skurwielem,

niemrawo się na niego zamachnąłem i upadłem na ziemię.

Ty czarny skurwielu!

- Teraz czas na reklamy, zaraz wracamy. - To za Reginalda Denny'ego!

Po tym występie mój manager...

Poszedłem za kulisy, a on opierał głowę o ścianę

i wyglądał jakby...

cała krew z niego odpłynęła.

Powtarzał tylko: „No nie wiem, stary.

To mogło być coś nieodwracalnego.

Chyba...

Chyba to zaprzepaściłeś”.

To był moment, w którym rzuciłem:

„Tak właśnie czuł się Andy.

Z tym właśnie się zmagał cały czas”.

To ich pierwsze spotkanie w telewizji.

Oto Andy Kaufman i Jerry Lawler.

To ewoluowało. Nie byliśmy ciągle w zmowie.

Po prostu myśleliśmy w ten sam sposób.

To się po prostu zdarzyło,

a koniec końców wszystkim wyszło na dobre.

Patrzcie na twarz Dave'a! Nawet nie spojrzy!

Nawet tam nie popatrzy!

Trzeba być gotowym

na każdą ewentualność.

Oby się udało.

- Jerry, co tam? - A u ciebie?

- Świetnie. - To miło.

No dobra.

- Sporo się zdarzyło. - Oj tak.

- Chciałem powiedzieć, że dzisiaj... - W ruch poszły jaja.

- Chwilę temu w ruch poszły jajka. - Co?

Ktoś rzucił we mnie jajkiem.

To tylko mała część.

Przyszedł kaskader, zaczął tłumaczyć, że ma spudłować i...

i...

Andy, a może ja, to nieważne,

pochylił się tuż przed startem i rzucił:

„Uderz mnie.

Uderz mnie na serio”.

Kim ty naprawdę jesteś?

Chyba to ja potrzebuję prawnika.

Czas na przerwę.

Natychmiast przeproś.

Jesteś białym śmieciem, więc...

No i co zrobisz?

O kurwa.

Mam już tego dość, kurwa, jasne?

Jesteś gówno warty, Lawler. Pozwę cię.

Nie sądzę, że naprawdę chciał mnie zabić.

Pierdol się!

To była kreatywność.

Pierdol się!

To nie ma znaczenia.

Wychodzę z restauracji Mr. Chow albo z The Ivy

na Robertson Boulevard,

te miejsca to dla paparazzich...

mekka.

I...

Pewnego dnia wyszedłem i pomyślałem:

„Będę tu sobie stał.

Nic nie powiem, będę czekał”.

I nagle zrobiło się cicho.

Po prostu stałem przed restauracją.

A oni spytali: „Co robisz?”.

Odpowiedziałem: „Nic”.

Cięcie!

Cięcie!

Świetnie. To było idealne!

Andy, nałóż to proszę. Potem to zawiniemy.

Czas na słońce.

Która jest?

Christof, co się dzieje?

Chodzą plotki, że umarł, wiesz o tym?

Chodzi o patrzenie na życie jak na film,

o nic więcej, to jest iluzja

i powinniśmy ją oglądać, nie dać się w nią wciągnąć...

Przeszedłem przez drzwi.

Zdałem sobie sprawę,

że to, że my,

to...

jest morze.

To jest kopuła.

To ta kopuła.

To nie jest prawdziwe. To opowieść.

To pewne wcielenie

i kadencja, którą wymyślasz, bo sprawia innym przyjemność,

pozwala im zapomnieć o problemach, czyni cię znanym,

aż w pewnym momencie musisz się jej pozbyć.

To nie jesteś ty.

Ma najbardziej rozpoznawalną twarz świata, nie zniknie.

W pewnym momencie musisz zacząć żyć i być sobą.

W tym sensie Truman Show

był dla mnie proroczy.

Ciągle przybiera coraz to nowe znaczenia,

niczym przypowieść,

jak odzwierciedlenie tego, przez co przeszedłem w karierze

i przez co każdy przechodzi, gdy tworzy samego siebie,

gdy chce być popularny albo odnieść sukces.

Nie tylko w show-biznesie. Tak jest na Wall Street, wszędzie.

Idziesz do biura w garniturku,

zachowujesz się w dany sposób, mówisz i kłamiesz kiedy trzeba

i robisz, co tylko musisz, żeby wyglądać jak zwycięzca.

W pewnym momencie życia stwierdzasz:

„Mam gdzieś, jak to będzie wyglądać.

Znalazłem w mojej psychice wyłom i przez niego przejdę.

Będę wpatrywał się w otchłań niewiedzy

czy innym się to podoba, czy nie”.

Czasami, zupełnie jak w filmie,

wszyscy próbują utopić cię w tej otchłani.

Mówią: „Bądź tamtym gościem. Twierdziłeś, że nim jesteś.

Mówiłeś, że jesteś Andym.

Mówiłeś, że jesteś Tonym”.

Nikt nie może tak ciągle żyć.

ANDY KAUFMAN NA ŻYWO

Kocham cię, stary!

Bardzo dziękuję.

Kocham cię!

Ja ciebie lubię, ale...

Nie kocham cię.

Jak się czułeś, występując w Carnegie Hall?

To było straszne.

To przerażające...

próbować coś tak odtworzyć.

On po prostu wychodził i robił jedną rzecz za drugą.

Nie przestawał, dopóki wszyscy nie byli zachwyceni,

póki nie bawili się najlepiej w życiu.

Wiedzieli, że to coś wyjątkowego.

To Mormoński Chór Tabernakulum!

To Rockettes!

Nie do wiary!

To Święty Mikołaj!

A równocześnie spoglądał w otchłań.

Brał ludzi do tego cudownego miejsca,

a równocześnie wiedział, że dzieje się coś,

czemu musi stawić czoło i…

to jest przerażające.

Dowiemy się, po co tu przyszliśmy?

Ja...

Mam raka.

Daj spokój!

Daj spokój!

To w tak złym guście, że nie chcę mieć z tym nic wspólnego.

Możemy to zagrać. Mogę go wozić na wózku.

Słuchajcie...

To zabawne...

ale ja nie żartuję, Bob.

Mam raka płuc.

Andy...

popatrz mi w oczy i powiedz, że nie żartujesz.

Przepraszam.

- Przepraszam. - Hej.

Lynne?

No coś ty.

To dobra piosenka na dzisiaj.

Myślę, że czasami ludzie, którzy...

tak bardzo zatracają się w granej postaci,

nie wiedzą, jak z niej wyjść,

jaką inną drogę wybrać i wybierają drogę ostateczną,

rozumiesz?

Muszą naprawdę opuścić...

tę planetę.

Wiesz, wydostać się.

Chcemy tylko naszej nieobecności.

Koniec końców.

Chcemy tego, co czeka po śmierci.

„Już nie muszę się tym martwić?”

Naprawdę czuję, że...

jeśli spytasz gdzie teraz jestem,

gzie jest prawdziwy ja,

to powiedziałbym, że jest takie ciche, spokojne miejsce

we wszechświecie,

które wydaje się...

zawierać wszystko

i to tam jestem.

Niczego nie chcę. To jest najdziwniejsze,

zwłaszcza w takim kraju jak Ameryka,

że nie mam ambicji.

Naprawdę, nie mam.

Jak się czujesz?

Dobrze się czuję, Andy.

Jak myślisz, dokąd to prowadzi?

Donikąd.

Nigdzie nie muszę iść.

To jest dla mnie fascynujące,

to znikanie.

Otworzyłeś mi oczy na tak wiele rzeczy…

których się nie spodziewałem.

Bo młodsza wersja ciebie,

ta która dopiero zaczynała, na pewno...

- Tak. -...myślała inaczej.

Kiedy nastąpiła zmiana?

Gdzieś pośród...

całkowitej dezorientacji,

całkowitego rozczarowania,

całkowitego...

spełnienia moich snów.

Miałem wszystko, o czym można w życiu marzyć,

a byłem nieszczęśliwy.

Cięcie!

- Tak! - Dobra, świetnie.

Obsada i ekipa, wszyscy tak bardzo kochali Andy'ego,

że naprawdę byli zasmuceni,

gdy pozostała po nim tylko poświata.

Dla mnie był taką poświatą,

iskrą bożą,

która powoli gasła.

Myślisz, że byłbyś teraz tą samą osobą,

gdybyś nie zagrał Andy'ego?

Nie. Kojarzysz efekt motyla.

Byłbym kimś zupełnie innym.

To nie my podejmujemy wybory.

Nie wierzę w wolną wolę...

Piję herbatę, bo chce mi się pić.

Czy to jest wolna wola?

Czy chce mi się pić?

Co sprawiło, że napiłem się herbaty?

Dobra.

Tam są chyba niewłaściwe papierosy.

Tło i akcja!

Andy wrócił, żeby nakręcić film

i zrobił to, co zawsze.

Postawił wszystko na głowie,

a i tak się udało.

To było radosne, cudowne doświadczenie dla wszystkich,

co udowadnia ostatni dzień.

Wszyscy z torbami na głowach, wszyscy płakali,

ludzie płakali.

Co za okropny człowiek.

Chcę wam podziękować.

Chcę wszystkim za to podziękować.

My dziękujemy!

Chciałem tylko powiedzieć, że...

może nigdy go nie lubiłem,

ale Andy Kaufman był geniuszem.

I...

dużo zmienił,

otworzył wiele drzwi wielu osobom.

To zaszczyt...

brać w tym udział.

Podziękujmy naszym szczęśliwym gwiazdom za Andy'ego Kaufmana.

Na zdrowie!

- Tęsknisz za Tonym, czy... - Nie.

- Po spędzeniu razem czasu? - Nie.

- W tym okresie? - Nie.

Za niczym nie tęsknię.

Chcę tylko dodać, jak bardzo żałuję,

że nie wystąpiłem w teledysku R.E.M.

W tamtym okresie

nie chciałem już być Andym.

Chcieli mieć w teledysku Andy'ego,

a ja nie chciałem już do tego wracać.

Chciałem znowu zrozumieć kim jestem.

Nie chciałem już wracać do bycia Andym.

Jim Carrey, Człowiek z księżyca.

Witajcie!

Wiesz skąd jest tytuł piosenki?

Dla mnie na pewno znaczy coś innego, niż dla Michaela Stipe'a,

ale dla mnie Andy uosabiał życie po śmierci.

Gdy skończyliśmy film, nie wiedziałem, kim jestem.

Nie wiedziałem, jakie mam poglądy. Nie pamiętałem, o co mi w życiu chodzi.

Byłem nieszczęśliwy

i zrozumiałem, że wróciłem do moich problemów.

Wróciłem do mojego złamanego serca.

I pomyślałem:

„Tak ci było dobrze, jak byłeś Andym.

Byłeś wolny od siebie.

Miałeś wolne od Jima Carreya”.

Przeszedłeś, nie wiedząc, co jest po drugiej stronie,

a po drugiej stronie jest wszystko.

No wiesz, wszystko.

Poczułem ulgę,

że wysiadłem z tego pojazdu,

który leci przez kosmos

i próbuje się uczepić rzeczy,

takich jak pieprzone kraje i religie...

To wszystko jest dla mnie abstrakcją.

Czemu jestem z Ameryki?

Czemu jestem z Kanady?

O co tu chodzi? Co to znaczy?

Ktoś narysował granicę i powiedział: „To wszystko”.

A jesteśmy czymś więcej.

Rodzimy się w rodzinie, poznajemy nasze nazwisko.

Potem rodzice wybierają imię i mówią: „Nazywasz się Joel.

To znaczy...

niesamowita siła Jahwe.

Musisz stanąć na wysokości imienia.

Liczymy na ciebie, nie zawiedź nas.

Pójdziesz na Harvard

i będziesz lekarzem...

W ogóle to jesteś katolikiem albo żydem,

albo czymkolwiek”.

Wszystko jest takie...

dostajesz pewne abstrakcyjne schematy,

które mają cię utrzymać.

A ja się poddałem.

Nic nie musi mnie utrzymywać.

Dobrze mi, kiedy po prostu się unoszę, zupełnie jak Andy.

Wiesz, po prostu...

lecę wokół słońca z prędkością 9500 kilometrów na godzinę.

Rozumiesz.

Stoję na płytach tektonicznych, które płyną na lawie.

Jestem gotów na koniec świata

czy co tam się wydarzy.

I jest mi świetnie.

To jest świetne.

Każdy bierze udział w duchowej podróży

i wszyscy skończymy w tym samym miejscu,

o ile ono istnieje.

Może nie istnieje. Może jest tylko tu i teraz.

Tylko ja i filiżanka. I tyle.

To my jesteśmy wszechświatem.

To mi się podoba.

Tak jest.

Więc...

Nie wiem, co jeszcze mogę dodać.

Chyba się poddaję.

- Dobra. - No, chyba że...

Myślę sobie...

co jeśli mogę to zrobić z kimś innym?

Co by się stało, gdybym uznał, że jestem Jezusem?

Cholera, weszliśmy w szalone rejony.

To koniec.

Tak jest.

Wezmę tę kamerę.

Mam gdzieś, czy Carrey chce sobie cały dzień walić.

Może robić, co chce,

ale to nasz film i nasza koncepcja,

więc oddacie materiały.

Ale wtedy możesz nie zgodzić się na wykorzystanie wizerunku.

Chyba że mnie wkręcasz.

Ależ z ciebie gnojek.

Co tu się, kurna, dzieje?

Jesteście chorzy!

I jakie to uczucie?

Nosił wilk razy kilka!

Pierdol się! I ty też!

Napisy: Jędrzej Kogut

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.