Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Tłumaczenie: JENOVA64
Początek XI wieku. Minęło już 20 lat odkąd
Wielki książę Władimir Swiatosławicz ochrzcił Ruś.
Ruś złożona była z ziem, które były
skupione wokół wielkiego księcia.
Sam Władimir stał na czele Księstwa Kijowskiego.
A z podległych mu ziem pobierał daninę.
Dzięki której utrzymywał silną armię,
która broniła podległe mu ziemie przed najeźdźcami.
Na służbie księcia znajduje się wiele najemnych wojów.
Z których najsłynniejsi są Normanowie, których na
Zachodzie zwano Wikingami, a na Rusi Waregami.
Najbardziej oddalone od Kijowa jest Księstwo Rostowskie.
Gdzie zamieszkują słowiańskie i fińskie
plemiona: Krywiczów, Vepsów, Mari i Slowenów.
Jako władce tych terenów, ustanowiony był młody syn Włodzimierza.
Jarosław.
Od tego czasu minęły lata.
Książę Jarosław przyłączył do Rostowa nowe ziemie.
Ale to nie było łatwe.
W lasach grasowały zbrojne grupy bandytów.
Rabusie uprowadzają ludzi z wiosek i zniewalają.
Transportują ich rzeką Wołgą i sprzedają.
Opuściwszy Rostow wraz ze swoją drużyną,
Jarosław zastaje zdewastowane i spustoszone wsie Słowian i Mari.
Wokół miasta Rostowa panuje bezprawie.
Przywrócić porządek może tylko silny władca.
Książę, tędy.
Właśnie co... dwadzieścia osób zostało uprowadzonych.
Dogonimy ich, za mną!
Poczekajmy na posiłki. Nie ma czasu!
Wspaniały towar.
Co to ma być?
Zaczekaj! - Czekaj, czekaj...
- Towar jest najlepszej jakości.
Książę, co zrobić z więźniami? - Uwolnić ich.
Za mną.
- Książę, spójrz, to obóz.
Przeszukać wszystko.
Sprawdź to.
.
Naprzód!
Formować szyk!
Chronić księcia!
Wycofujemy się!
Gdzie jesteśmy?
- W Niedźwiedzim rogu, pogańskim miejscu kultu.
Zrób to.
Wycofać się!
Wycofujemy się.
.
Szybko, szybko.
.
- Czyja ta kaplica... Była? - Plemienia niedźwiedzia.
A on to Veles - pogański główny bóg.
Takie piękne miejsce, skalane. Wybacz Panie.
Taka u nich wiara.
Ich wioska znajduje się po drugiej stronie rzeki.
A co z nich za ludzie pomagają bandytom?
Lud Velesa to lud odizolowany oni pomagają tylko swoim.
Wszystko zostało spalone, a bandyci uszli rzeką.
Już tu nie wrócą. - Wrócą!
Z powodu położenia miasta. Wszystkie szlaki handlowe tędy przechodzą.
Muszę wybudować fort.
Z czego, książę?
Nie możemy zebrać daniny. Za jakie pieniądze wybudujemy fort?
Jeśli nie utrzymamy Rogu Niedźwiedzia, nigdy nie pokonamy rabusiów.
Z fortecą wszystkie rzeki będą nasze. - Masz na myśli tutaj?
Zabierzcie broń. Ty i ty, za mną.
Czego się boisz? Spalonego drewna?
Zjedz, książę! Musisz być silny.
Znaleźliśmy ją u rozbójników.
Jaka zdobycz.
Niewierna.
Kim jesteś? Rozwiąż ją.
Usiądź! Daj jej trochę jedzenia.
No, jedz!
No weź, nie bój się.
Książę... - Co boisz się kobiety?
Puść ją.
Nie bój się. Nikt cię nie dotknie.
Tato!
Puść mnie.
Jak śmiesz? - Uciekała, księże. Złapałem ją.
Mówiłem ci, żebyś została przy ognisku. Nikt by cię tam nie dotknął.
Nienawidzę was wszystkich.
Rano pojedziemy do twojej wioski. Pokażesz nam drogę.
Wszyscy, oprócz strażników, spać.
Narobiliśmy sobie wrogów. Bóstwo spalone, teraz ta dziewczyna.
Jesteś stary, Wiszata.
Wracaj do Rostowa. Ja sam odwiozę ją do jej plemienia.
O czym ty mówisz, książę. Wypuść dziewczynę i po sprawie.
Plemię nie płaci mi daniny. Muszę się z nimi rozmówić.
Jak chcesz się rozmówić bez drużyny, książę?
Ze mną Harald pójdzie.
Przemyśl to, książę! - Nie pouczaj mnie, staruszku!
Nie jestem już dzieckiem, którego uczyłeś.
Teraz jestem księciem, a ty jesteś moim bojarem.
Zabierz wszystko do Rostowa i wróć z drużyną.
A ty zacznij przygotowania. Kiedy wrócę, zaczniemy budować.
MIASTO ROSTOW.
Budaj, czy to tata przyjechał? - Tak, twój tata.
A czemu ty siedzisz na koniu jak kobieta? - Inaczej nie potrafi.
Wariatka.
Co tak stoisz! Dalej, szybciej!
Dokąd prowadzisz tych bandytów, Budimir? - witaj Swetozar, robotę ci przywiozłem.
Gdzie Jarosław? - Dziadku Wiszata, gdzie jest mój tata?
Książę udał się do wioski niedźwiedzi. - Dlaczego?
Złapaliśmy jednego bezbożnego i poszedł go zwrócić.
Wszyscy wojewodzi do mnie. - Pojechał z Haraldem, nie jest sam.
Jak mogłeś go zostawić samego? - A kim ja jestem... Sam tak zdecydował!
Kazał mi przygotować wszystko na budowę fortu na Rogu Niedźwiedzia.
Swetozarze, co robić? - Dostałeś rozkazy - więc wykonaj!
Odzyskaliśmy wszystko, co zabrali bandyci.
Nikt nie wiedział, dokąd zmierza drużyna,
a rabusie wiedzieli, gdzie został zebrany podatek.
Skąd?
Rozejść się.
Wiszata, przygotuj ludzi do budowy.
Za co ty nas tak nienawidzisz. Uratowaliśmy cię
przed złodziejami, nakarmiliśmy, napoiliśmy...
A ty co. Dzicy wy ludzie.
My jesteśmy dzicy?
A twój człowiek który na mnie napadł nie dziki!?
Jak ci, którzy przegnali nas z naszej ziemi?
Kto was przegnał? - Tacy, jak wy!
Przez których ukrywamy się, jak zwierzęta.
To mogli być Waregowie.
Anarchia tutaj panuje i każdy robi to, co chce.
Ojcze!
Kiedy wrócą książę i Harald? - Niedługo wrócą, żywi i zdrowi.
Nic się z Jarosławem nie stanie.
Lepszej, od ciebie żony książę nie znajdzie.
Jesteś bardzo piękna, a i jego syn cię lubi.
Nie obchodzi mnie twój, Książę! - O Haraldzie zapomnij!
Nie dla ciebie on.
To Wareg, za pieniądze walczy. A najemnicy nie żyją długo.
Dziś żyw, jutro już nie.
WIOSKA NIEDŹWIEDZIA
Dlaczego sama poszłaś do kaplicy?
A gdyby Wend cię nie uratował? - Nie wyjdę za tego twojego Wenda!
Rozumiem, że nie możesz zapomnieć o mężu.
Ale Welimir nie żyje i nie wróci.
Nie jestem wieczny, córko. A po mnie Wend będzie przywódcą plemienia.
Ojcze, nie kocham go.
Ludzie nie pokochają go tak jak ciebie, będą się tylko go bali.
A kiedy pojawi się niebezpieczeństwo, wszyscy jesteśmy straceni.
Wend nie umie się dogadywać.
Zostań jego żoną, zrób z niego prawdziwego przywódcę.
Obiecaj, że nie zdradzisz naszych ludzi.
Dobrze, obiecuję.
Znaczy to żeśmy się dogadali.
Niech tak będzie... A kiedy?
Wyjdź.
Spalili nasz modlitewnik. - Odkryj, kim są i ilu ich jest.
- Wykonać!
Może chciałbyś się napić?
Pij.
Dlaczego spaliłeś modlitewnik? - Rozbójnicy go spalili.
Uratowałem waszą dziewczynę przed nimi.
Zwracam ci ją i przychodzę do was w pokoju.
Ci, którzy przychodzili do nas w pokoju, zabijali nas.
Nie wiem, kto do was przychodził.
Jestem Książę Rostowski - Jarosław.
Przybyłem spotkać się z waszym przywódcą.
Obetnę ci nogi
i posadzę cie na mrowisku.
Wend! Milej cię szuka.
Kto decyduje, na co i kiedy zaatakujesz?
Powiem ci wszystko. Aldan o wszystkim decyduje.
A w jaki sposób Aldan dowiedział się, że w wiosce zostanie złożona danina?
Nie wiem nic więcej. Oszczędź mnie.
Aldan ma swojego człowieka w Rostowie.
W Rostowie powiadasz. Kogo? - Tylko Aldan wie.
Znaczny człowiek.
Jak ma na imię? - Nazywają go Fillin.
Co się stało, Wend?
On jest księciem. Zabiję go, i nikt nam więcej tu nie przylezie.
Przestań, Wend! Trzeba się dokładnie zastanowić.
No to zastanów się. I zdaje się, że już zdecydowałeś?
Poprosisz wroga o pokój.
Przez ciebie połowa plemienia zginęła. - Nie, Wend!
Połowa plemienia przeżyła, wszyscy mogli zginąć.
Moja rodzina zginęła przez ciebie! Ty stary, tchórzliwy...
Twój ojciec był moim przyjacielem, Wend.
OBOZOWISKO ROZBÓJNIKÓW
Piękna.
Przybył Aldan, wysłannik Fillina.
Plemię Niedźwiedzia pojmało księcia Rostowa.
Fillin przykazał spalić wioskę a Jarosława zabić.
Przykazał... A za moich ludzi na
Niedźwiedzim Rogu rozliczyć się nie chce?
Tego nie wiem. Ale należy to zrobić natychmiast.
Kird, pozwól mi przejść. - Nie dam.
Mnie?
Uważaj na głowę.
Przyszłaś mnie otruć?
Po twoje życie i tak dużo chętnych. Pij!
Pij, polepszy ci się.
Muszę zmienić bandaż.
Nie uciekniesz jeśli cię rozwiąże?
Kird!
Tędy.
Bóg Veles zesłał nam na pomoc niedźwiedzia.
Spójrzcie, wymknął się podziemnym tunelem.
Zwiąż go i odwróć do góry nogami.
Aldan, co mam przekazać Fillinowi?
Dopóki nie spłaci wszystkiego, niech się nie pokazuje.
Uwaga!
Popatrz ilu ludzi tu zagnali.
Twierdze budują.
Nie zatonie, Pośpiesz się!
Czy to rabusie? - A kto jeszcze mógłby?
- Wiszata obiecał za wszystkich nagrodę.
Stać!
Stój! Bierz go!
Wojewodo, pojmaliśmy tych bandytów nad rzeką.
Daruj nam, wojewodo! Aldan zmusił nas wszystkich.
Ledwie udało nam się ujść podczas ataku na niedźwiedzią wioskę.
Dlaczego Aldan zaatakował niedźwiedzią wioskę?
- Chce pojmać księcia.
Co? - Chce pojmać księcia!
Którego księcia? - Księcia Rostowa, Jarosława.
Czy rabusie schwytali księcia?
- Nie, on jest w wiosce plemienia niedźwiedzi.
To nasza dziewczynka, a to jest, a jak myślisz, książę Rostowski?
Kiedy się ocknąłem, księcia nie było, a drużyna została rozbita.
A co z księciem? - Nie wiem.
Kto cię zaatakował? - Nie wiem, to była zasadzka.
Gdzie to było.
- Tu jest Niedźwiedzi Róg, pojechaliśmy tędy.
Zasadzili się gdzieś w tym miejscu. Czekali tam na nas.
To z pewnością rabusie. Ci, którzy was zaatakowali.
Co powiesz Wielkiemu Księciu,
kiedy zapyta o swojego syna Jarosława?
Jeśli książę żyje, będziemy musieli go wykupić.
A jeśli nie
wtedy wszyscy jesteśmy skończeni.
Książę został uwięziony we wsi Niedźwiedzia.
Bandyci próbowali go odbić,
ale zawiedli.
Jak się dowiedziałeś? - Od dwóch zbiegłych bandytów.
A po co nasz książę był potrzebny bandytom? - A skąd mam wiedzieć?
Jedna drużyna nie wystarczy.
Wszyscy musimy się zebrać, aby uratować księcia!
Budimir!
Przygotuj wojów! - Mówiłem ci, że byli rozbójnikami!
Przyszedłem do was w pokoju! - I w pokoju odejdziesz.
Mów.
- Ci, którzy zaatakowali was dziś wieczorem,
nie uznają ani waszych bogów, ani Chrystusa.
Zrozumcie, że wszystko wokół was zostało zniszczone.
Palą i spustoszą osady,
ze zdrowych i silnych robią niewolników, a słabych zabijają.
Kłamiesz, psie! Nie trzeba nam Rostowa!
Tylko ja i moja drużyna możemy pokonać takiego wroga.
I wszyscy będziemy żyć wolni na naszej ziemi.
Więc teraz... Słyszysz głos ludu?
Poświęć go! Ofiarować go bogom!
Poświęcić go Velesowi.
Panie, przebacz im i ocal ich dusze.
Rodimie, zmiana przyszła. - Wreszcie.
Gdzie byłeś co?
Chcą zabić księcia Rostowa. Chciałem popatrzeć.
Chcesz? - Nie, trzymaj!
Czy wszystko jest w porządku? - Tak, w porządku!
Co tak stoisz, zakrywaj.
Wszechmocny Valesie!
Przynosimy ci tego nieznajomego. Daj nam siłę i ukarz naszych wrogów!
Oferujemy księcia jako ofiarę. Jego śmierć sprawi radość Velesowi.
Śmierć! Śmierć!
Veles! Veles!
O wielki Velesie, zmiłuj się nad nami.
Zabił Pana! Zabić go! - Przestańcie!
Veles pokazał swoją wolę!
Darował księciu życie. Taka jest jego wola.
Niech Ciurilo się nim zajmie.
Ojciec dowiedział się o nas.
I co powiedział?
Że mam o tobie zapomnieć...
Dlaczego?
Dlatego że jesteś najemnikiem. I obcym.
Dlaczego milczysz, Harald?
Może ojciec ma rację?
Może mogę zostać księżniczką? Może powinnam wyjść za księcia.
Co mi doradzisz? - Oczekujesz ode mnie porady?
Jeśli to możliwe. - W takim razie doradzę ci.
Bądź posłuszną córką i słuchaj swojego ojca.
Zaczekaj, Harald!
Bardzo mnie przestraszyłeś...
Dlaczego poszedłeś do wioski niedźwiedzi? Mogli cię zabić.
Dlaczego nie spytasz mojego ojca?
Poproś o moją rękę. Dlaczego, boisz się... Czy mnie nie lubisz?
Porozmawiam ze Swetozarem, kiedy wrócę.
Zostawisz mnie samą?
Podaruje ci nóż.
Jest zaczarowany. Sam zabija swoich wrogów.
A co będę z nim robić? - Bronić się.
Nie lękaj się nikogo.
Nie boję się nikogo, kiedy jesteś obok mnie.
A więc, Newzor i Kuriło?
Gdzie oni są?
- Pozwoliłem im odejść, dlaczego miałbym ich trzymać?
A oni ze strachu poszli do rozbójników.
Stało się. - Tak, stało.
Prawda.
A ta twierdza, powiedziałem mu, że nie jest potrzebna.
Wysłaliśmy ludzi do budowy bez pozwolenia Wielkiego Księcia.
Daniny nie zbieramy, ale budujemy twierdzę.
Wszystko przez upór Jarosława.
Twierdzisz, że forteca jest niepotrzebna?
Wielki Książę będzie niezadowolony.
Władimirem się zasłaniasz?
Wynocha!
I rozbójników wypuściłeś.
Głupcem się stajesz.
Fillinie.
A co masz na sobie? Amulet?
Nie, to jest znak Chrystusa.
Każdy chrześcijanin go nosi. Wzmacnia duszę i chroni przed chorobą.
Wszystko jasne.
Zostałem ochrzczony jako dziecko. I tego się trzymam.
I dlaczego ten twój Bóg tak ci pomaga? - Pomaga wszystkim.
On kocha wszystkich. - Naprawdę.
Spójrz, książę.
Listek.
Proste piękno...
I każdy listek niepodobny do drugiego.
Ale rosną na jednej gałęzi.
Masz odpowiedź na wszystko.
Zobacz grzyby.
Ten jest biały.
A ten jest piegowaty. Wszystkie są inne.
Ludzie też się różnią. Dlaczego walczyć z naturą?
Ponieważ w przeciwnym razie bylibyśmy jak zwierzęta.
Bogowie decydują o tym.
.
Nic nie jest dobre dla wszystkich i jednakowe dla wszystkich.
A u bogów jeśli wszystkie liście są różne, kochają je - różne.
Jeśli chcesz dobrze, zrobisz to samo.
Czytałeś Biblię, staruszku?
Co tam jest napisane? O twoim grzesznym bogu?
Dobre na różne dolegliwości.
Weź to, wypij!
Opowiedziałbyś mi.
O tym twoim bogu.
Dlaczego opuszczasz miasto, Swetozarze? - Nie bój się, nie zostało bez obrony.
Oddajecie kobiety i dzieci na pastwę bandytów.
Czy nie boisz się Boga?
Kiedy ostatni raz byłeś u spowiedzi pamiętasz?
Nie pamiętasz.
Wiszata jest w więzieniu. Upewnij się, że nie umiera.
Lepiej pójdę z tobą. Jeśli oświecę słowem Bożym
dzikich, nie będzie trzeba przelewać krwi.
Oświeć wszystkich, którzy przeżyją. Pobłogosław, ojcze Fiodorze.
Może zostawić część Waregów, żeby strzec miasta i twojej córki?
Myśl o walce, a nie o kobietach.
Idźcie z Bogiem!
Tato.
Tato.
Przyszłam ci podziękować.
Zabił wszechmocnego. Jak on śmiał?
Ciurilo daj nam porozmawiać.
Oni ci tego nie darują.
- Milej, powiedział, że sam Veles mnie uratował.
Tak powiedział Milej.
A Wend i inni szukają twojej śmierci za zabicie niedźwiedzia.
Pomogę ci uciec dziś wieczorem.
I nigdy tu nie wracaj.
Nigdzie się nie wybieram, dopóki nie dogadam się z Milejem.
Właśnie dlatego przybyłem.
Oni cię zabiją. - Jeśli taka jest wola Boża.
Poza tym...
Jeszcze nie wyleczyłaś mojej rany.
To nie... oczywiście, siedzę...
I pracuję... Popatrz.
Żeby poprawić klej. - Gdzie jest Rajda?
A co ty taki.
A książę jest taki, że nie może naprawić jednego ogrodzenia.
Klapa, płot... Ogrodzenie...
Zostań, starcze.
Co ty tutaj robisz?
Przyniosłam mu lekarstwo.
On udaje chorego, aby uciec. - Nigdzie nie pójdzie.
Chce porozmawiać z Milejem. Zapytaj go. - Komu ty wierzysz?
Nie idź do niego. Nie idź!
Zdjąć to. Zdjąć to!
Zdejmijcie łańcuchy! - Byłem wierny przez tyle lat.
Patrzyliśmy śmierci w oczy, a teraz mówią, że jestem zdrajcą.
Chcą żebym przyznał, że jestem zdrajcą. - Wiem, że jesteś niewinny.
Nie wybaczę mu! Nigdy nie wybaczę!
Ilu ich tam jest?
Setki. - Jesteś pewien?
Na podejściu do naszego lasu, Rostowcy rozbili obóz.
Jeśli tylko wejdą do naszego lasu, zabiję cię.
Pozostało wam tylko jedno. Wypuście mnie a walki nie będzie.
Ja ci nie wierzę. - Wyślij człowieka do Rostowian.
Przekaż im, że żyję i że nic mi nie grozi.
Ciurilo pójdzie.
Przekaż im: Książę żyje i ma się dobrze i każe wam się zatrzymać.
A co jeśli w to nie uwierzą? - jeśli nie uwierzą.
Powiedz im, że jeśli zaatakują, zostanę zabity.
Ciebie na pewno tak czy inaczej zabiją, a mnie na starość biegać po lasach.
Wreszcie, kto inny, jeśli nie Ciurilo!
Krewnych tutaj mi się już nie ostało.
A co?
Ciurilo i książę Rostowski ocalą plemię, co?
Gotuj się w drogę! - Dobrze.
Ciebie zabiją.
Może z rana.
Ale to będzie dopiero jutro.
Co za dziewka uparła się jechać z nami, zamiast siedzieć w domu.
A ty dlaczego z nami pojechałeś, siedziałbyś w tym swoim Rostowie?
Głupia. Ja bardzo miłuję księcia. Nie będę czekał w opustoszałym mieście
Przejrzałem cię, wiem że się podkochujesz w księciu.
- Na co mi twój książę?
Jak to na co, jesteś jak każda kobieta.
Mój drogi, zrobię dla ciebie wszystko, zajmę się twoim dzieckiem.
- A idź ty! - Uważaj, chcesz dziecko księciu zabić?
Hej, zastanów się, nie chcesz chyba iść pieszo?
Taka piękna i niemądra!
Budaj, co ty chcesz od Żelany?
Żelana, zaczekaj! On nie jest złym człowiekiem, po prostu za dużo mówi.
Nie bój się go. - I nie boję się.
Chcesz, żebym był twoim obrońcą? - Chcę.
- No to chodźmy. - Chodźmy.
Dobra już, wsiadaj.
OBOZOWISKO ROSTOWIAN
Żelana, złap mnie! - Nie odchodź za daleko.
Jarosław powiedział: "Ciurilo, idź i uratuj moich Rostowian."
W przeciwnym razie moja drużyna zostanie zniszczona
przez dzielnych wojów plemienia niedźwiedzia.
Tak powiedział? - Właśnie tak.
Cokolwiek się przydarzy, to Ciurilo zawsze pomoże.
Z bogami rozmawiam i ludzi ratuję.
I też do pomocy mnie księciu przydzielili,
no i tak właśnie było.
A ja zaraz każę ciebie w dyby zakuć.
Prawdę powiesz.
Co to takiego te dyby? - Dowiesz się.
Wskażesz kto cię przysłał i co zrobili z księciem.
Ukarz mnie najostrzejszą kaźnią,
tylko uwierz mi, bo inaczej
wiele niewinnej ludzkiej krwi zostanie przelane.
Może i samego Jarosława.
Pojedziesz na negocjacje z plemieniem?
- Byłem z księciem, kiedy go złapali, to i ja powinienem go uratować.
- No to wspaniale, a ja cię zabiorę do wioski do samego Mileja.
Ojciec powiedział, że u niedźwiedzi będziesz?
- To nic takiego, wrócę dziś wieczorem.
Będę na ciebie czekała.
Stójcie!
Dalej, twoja straż nie będzie ci potrzebna.
Waregowie zostańcie tutaj.
Poza obozem. Zaczekajcie na mnie i bądźcie gotowi.
Zrozumiano!
Zatrzymaj się, musimy zejść z trasy.
W przeciwnym razie daleko nie zajdziesz.
Wymiń pułapkę.
Rzuć broń.
Chodź za mną.
Harald, myślałem, że nie żyjesz.
Jak tam mój syn? - Żyw i zdrowy, jak u ciebie?
Usiądźmy przy stole.
Każdy pokój jest lepszy od niezgody.
Jesteśmy gotowi na pokój z Rostowem.
I na dołączenie do twojego księstwa, jeśli nadal
będziemy mogli żyć zgodnie z naszymi zwyczajami.
No cóż, jestem zadowolony z twojej mądrej decyzji, Wodzu.
Nie zamierzam ingerować w zwyczaje waszego plemienia.
Uściśnijmy sobie ręce.
Odtąd Rostow będzie waszym obrońcą.
Powiedz coś, Wend.
Na początek niech Rostowowcy wycofają swoje wojska.
- To będzie dobry znak.
Zaczniemy rano.
- Do czasu wycofania wojska Jarosław zostanie tutaj.
Harald, wróć i przekaż Swetozarowi, żeby wycofał wojska.
Tutaj nic mi nie zagraża.
Słowo księcia jest prawem. Wypijmy za pokój!
Nie, wyborne Ramejskie wino.
Za pokój!
Nie ma co tracić czasu, idź! - Puśćcie go.
Idź z Bogiem.
OBOZOWISKO WAREGÓW
Zobacz jaka dziewczyna.
Przyszła, żeby pocieszyć Haralda przed bitwą.
- A może niech ona nas wszystkich pocieszy?
Milej, pozwól mi poślubić twoją córkę.
Rajda jest moja. - Siadaj, Wend.
Ja chcę, żeby została Rostowską księżniczką.
Dziękuję za ten zaszczyt, książę. Zastanowię się nad tym.
Dam ci odpowiedź, kiedy plemieniu przestanie zagrażać niebezpieczeństwo.
Gorazd, co się stało? - Chodź musimy porozmawiać.
Cicho, obudzisz się Iliusze. - Chodź.
Cicho, cicho...
Księcia nie widziałem, on może już dawno nie żyć.
Co ci powiedział wódz?
- Że mamy zapłacić okup wtedy księcia wypuszczą.
Zapłaćmy im. A jeśli książę żyje. Nie możemy ryzykować.
Jeśli boisz się tych dzikusów?
Ja i moi Waregowie pójdziemy, sami księcia uwolnimy.
Uspokój się, Harald.
Zaczniemy o świcie, szykujcie się do bitwy.
Posłuchaj Swetozar, poślij najpierw mnie i
Waregów, zapamiętałem gdzie rozstawili pułapki.
Milej!
Zatrzymaj się! Zdrada. Otruli go. On umiera. Pomóż nam, Wend.
Ciurilo, Rajda, wyjdźcie! Musimy porozmawiać.
Idźcie.
Miecz.
Oddaj.
Musimy się dogadać, Wend.
Fillin! W końcu jesteś.
Wszystko w porządku? - Cicho, Gorazd.
Na twój znak, Waregowie zaatakują i rozbiją wojska Roztowców i Niedźwiedzi.
Nie martw się oni sami się pozarzynają nawzajem.
Ukryłem małego księcia. Co mam z nim zrobić?
Powiemy, że rozbójnicy go porwali i żądają okupu.
On widział moją twarz... Nie możemy go zostawić żywego.
Zabierzesz go i weźmiesz okup, a potem go zabijesz.
Znajdą go martwego i to nie będzie moja wina.
Żelana!
Idź już.
Boisz się?
Chodź. Chodź! Chodź!
No co z tobą? Drżysz. Wszystko będzie dobrze.
Wkrótce wszystko się skończy. - Co się skończy?
Gdzie Iliusza? - Iliusza?
Czemu tak to przeżywasz, Żelana? Robię to wszystko dla ciebie.
Dla nas dwojga. Czy pamiętasz o czym marzyliśmy?
- Pamiętasz.
Nie, puść mnie.
Puść mnie, chcę iść! - Dlaczego?
Pochowaj ją.
Rostowcy! Przed wami znajdują się zdrajcy i niegodziwi ludzie.
Nie oszczędzajcie nikogo. Dalej!
Nie zabijajcie! Wszystko wam powiem.
Nigdy nie zapomnę Wenda.
Aldan, zawracaj.
W Rostowie pełno wojów, to zasadzka.
No to nieźle nas wykiwałeś Fillin.
Gadaj, gdzie oni są! Mów!
To nie byłem ja. To Harald ją zabił!
Harold.
Kop.
Nie zabiłem Iliuszy. Dostarczyłem go Haraldowi żywego.
Gdzie jest mój syn? - On żyje, związany w lesie.
To wszystko z winy Haralda.
Za co ty mnie tak karzesz?
Tato! Tato!
Zamknij się!
Też straciłem matkę i ojca. Nie pamiętam już ich twarzy.
Zapamiętałem tylko zapach... A twarzy zapomniałem.
Zapach krwi, zapamiętałem.
Nie mogę tego zapomnieć.
Przez ciebie nie udało mi się
wyjechać z kobietą, którą kochałem.
Wujku Haraldzie, ty mnie zabijesz?
A co boisz się?
Czy wiesz...
Ja także boję się śmierci. Nie wierzysz mi?
Harald! - Chodźmy.
Tato! - Oddaj mojego syna!
Harald, uciekaj, nikt cię nie tknie, obiecuję.
Zatrzymać się wszyscy, albo oberżnę mu głowę!
Wszyscy do tyłu!
Nie zbliżaj się do mnie.
Harald, oddaj mi mojego syna, proszę!
Czy nie boisz się Boga?
Ty masz swojego Boga, a ja swojego.
Moim bogiem jest Odyn i pozwala mi zabijać.
Odin jest bogiem wojów. Harald, spójrz na siebie
Jakim ty jesteś wojem? Jesteś zabójcą i tchórzem.
Dalej, zobaczmy kto jest lepszym wojem. Zabijesz mnie, uratujesz swojego syna.
Powiedz swoim, żeby się wycofali. - Wszyscy wycofać się, szybko!
Cofnąć się.
No dalej.
Odynie!
Nadchodzę.
Tato!
Trzymając
miecz w ręku.
Otwórz rajskie wrota! Walhalli.
Tato, z lasu wychodzą ludzie.
Niedźwiedzie, książę.
Cieszę się, że przyszliście.
Chcę powiedzieć że...
to bardzo dobrze, że wszyscy jesteśmy teraz razem.
Bez was nie moglibyśmy założyć fortecy.
Twierdza będzie początkiem przyszłego miasta.
Wszyscy jesteśmy różni, jak liście na drzewie.
Jest nas dużo, ale Bóg jest jeden.
I on nas wszystkich kocha.
Jeśli będziemy się dzielić na swoich i obcych, nie przetrwamy.
Zarówno ciała, jak i nasze nieśmiertelne dusze zostaną zgubione.
W jedności nasza siła. W jedności i miłości.
Mądry... jak Ciurilo.
Po co przyszedłeś, Wiszata? Pragniesz przeprosin?
Wybacz mi, Wiszata.
Niech Bóg ci przebaczy, Swetozar. - Bóg mnie ukarał.
Rajda.
Mądrze tam przemawiałeś. Liście na drzewie są różne.
I nasze drogi są różne.
Jesteś Księciem, czeka na ciebie wspaniała przyszłość.
I obiecałam ojcu, że zostanę z moim ludem.
Idź, twoi ludzie czekają na ciebie! Idź.
Książę a jak chcesz nazwać fortecę?
Jak twierdzę nazwać?
Niech ludzie zdecydują sami.
Wokół fortu wyrosło miasto a ludzie nazywali je - Jarosław.
Na znak szacunku dla księcia-założyciela.
A pamięć o ludzie który tu żył zachowała się również w herbie miasta:
niedźwiedziu z siekierą na ramionach.
W historii Jarosław został zapamiętany jako "Mądry".
Pod jego rządami Ruś przeżywała wielki rozkwit.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.