Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
SCENARIUSZ I REŻYSERIA Kwang-sik Kim
Cesarz Taizong z dynastii Tang, nazywany „bogiem wojny”,
prowadził 200 tysięcy żołnierzy na podbój Goguryeo.
Przygraniczne fortece
niemal natychmiast mu się poddały.
Generał Yeon z królestwa Goguryeo, wysłał 150 tysięcy ludzi,
aby stawili czoła Taizongowi pod górą Jupil.
Od tego zależał los królestwa.
Nie zostawać w tyle!
POLE POD GÓRĄ JUPIL
Łucznicy!
Tarcze!
Kawaleria Goguryeo
jest silnie zmotywowana.
Nie mówiłem?
Bogowie czuwają nad nami!
Wasza Wysokość, w takim tempie nasza armia zostanie zgładzona.
Nie.
Nie poddadzą się.
Nie poddawać się!
Nie poddawać się!
Zabić ich!
Do ataku!
Wróg! Za nami!
To pułapka! Żołnierze Taizonga!
Teraz! Wszyscy do ataku!
Z konia go!
Zachować szyk! Nie rozpraszać się!
Żyjesz?
Zrównają nas z ziemią! Wycofajmy się!
Dokładnie to pokazał mi Święty Król Jumong.
Samul!
Wycofują się! Musimy wracać!
Samul!
Nie! Błagam, nie!
Nic ci nie będzie...
Większość żołnierzy zginęła w walce.
Przeżyło mniej niż 10 tysięcy.
Jeszcze kawałek.
Wytrzymaj.
Generale Yeon...
Połóż go.
Poradzę sobie.
Zaniosę go do obozu.
On nie żyje.
Co to za kobieta?
Medium Goguryeo. Schwytaliśmy ją.
Podobno otrzymuje wizje od samych bogów.
Zostaw!
To święte relikwie!
To łuk Jumonga, założyciela królestwa Goguryeo.
Zabrała go na pole walki jako symbol zwycięstwa.
Obsydianowe groty.
Lżejsze od żelaznych. Mają większy zasięg.
Legendy głoszą, że nikt nie jest w stanie naciągnąć cięciwy.
Czy na drodze do stolicy stoją jeszcze jakieś przeszkody?
Tylko twierdza Ansi, Wasza Wysokość.
Twierdza Ansi?
Być może uda nam się ją zdobyć bez rozlewu krwi.
Jak?
Podobno Yeon gardzi Yangiem, dowódcą twierdzy.
Kiedy Yeon obalił króla i wezwał dowódców twierdz,
Yang się nie stawił.
Odważył się przeciwstawić generałowi Yeonowi?
Według pojmanego oficera królestwa,
tę kobietę łączą z Yangiem specjalne relacje.
Jakie?
Zanim została medium,
byli zaręczeni.
Doprawdy?
To dobry omen!
Teraz nic nas nie zatrzyma!
Zdobędziemy twierdzę Ansi i ruszymy na stolicę!
Rozkaz, Wasza Wysokość!
Poznałeś Manchuna Yanga?
Obaj jesteśmy z Ansi,
ale kiedy byłem dzieckiem, on już brał udział w bitwach,
a kiedy wrócił,
ja byłem w stolicy, dlatego nigdy się nie poznaliśmy.
Mimo to...
znasz jego reputację, prawda?
Dawniej był znany jako zwycięski wojownik,
obecnie nazywany jest zdrajcą.
Wielu moich ludzi zginęło dziś na polu walki.
Gdzie był Yang?
Ignorowanie mnie mu nie wystarczyło,
musiał stchórzyć przed tą bitwą.
Co o tym sądzisz?
To niewybaczalne.
Dlatego cię wezwałem.
Mimo tego, że pochodzisz z Ansi,
zrobiłem cię dowódcą oddziału kadetów,
bo jesteś lojalny,
w przeciwieństwie do Manchuna Yanga.
Bezsprzecznie lojalny.
Samul...
udasz się do Ansi.
- To znaczy... - Przenikniesz do twierdzy
i zabijesz Yanga.
Ale do Ansi zbliża się armia Tang.
Twierdza Ansi im się nie równa.
Taizong zdobywał większe fortece.
Porzucimy Ansi.
Ale jej mieszkańcy...
Jeśli podążają za Yangiem, również są zdrajcami.
Dotrzemy do stolicy.
Zbiorę pozostałe siły i tam zmierzymy się z wrogiem.
Po zabiciu Yanga,
dołączysz do nas.
Podołasz temu?
Przysięgam na własne życie,
że wykonam to zadanie.
Kim jesteście?
Schowaj miecz, jesteśmy żołnierzami Goguryeo.
Zmierzasz do Ansi?
Pozwól nam jechać ze sobą.
Armia Tang zmierza w tamtą stronę.
Nawet jeśli uciekniemy i przeżyjemy, nazwą nas tchórzami.
Będziemy walczyć. Pozwól nam jechać.
Spokojnie, koniku.
Spokojnie.
To jest Ansi.
Pojedziemy z drugiej strony wzgórza.
- Ciągnij! - Ciągnę!
Hej, tam!
Tutaj!
Pomóżcie nam!
Litości...
Do przodu!
- Pchaj z całej siły! - A co robię?
Będziecie tak stać?
No i poszło.
Dziękuję.
Jesteście z Ansi?
Chcę się przywitać z dowódcą.
Zaprowadzicie nas do niego?
Nie ma takiej potrzeby.
To ja.
Jestem Manchun Yang.
Zaskoczeni?
Tym, że stoi przed wami dowódca?
- A może jesteście szpiegami? - Szpiegami?
Sprawdzić ich konie.
Coś tu śmierdzi.
Podczas wojny
nasi żołnierze mają pod siodłami dodatkowe racje.
Ale ci nic nie mają.
Słyszałem, że Taizong wysłał szpiegów znających nasz język.
To pewnie oni.
Zdychajcie!
Chu, weź jednego żywcem.
- Mniejsza z tym. - Mamy żywego.
Nie jestem szpiegiem.
Jestem najstarszym synem rodu Eulbul. Kadetem, zbiegłym wrogowi.
Eulbul?
Ten ród niedawno przestał istnieć.
Nie.
Są tu ludzie, którzy znają moją rodzinę.
Może i nie jest szpiegiem, ale coś z nim nie tak.
Zabić go?
Pójdzie z nami.
Przesłuchamy go.
Żeby nie było potem na mnie.
To jeszcze dzieciak.
Wyrośnięty dzieciak.
To dowódca! Otworzyć bramę!
Dowódco,
mój brat w końcu dosiadł konia.
Już?
Niedługo dołączysz do naszej kawalerii.
Naprawdę? Będę mógł?
Bądź wytrwały,
a poproszę kapitana, aby zachował dla ciebie miejsce.
Matko!
Matko!
Dlaczego tak lubisz się wałęsać?
Wszędzie ciebie szukałem.
Znaleźliśmy ją podczas patrolu. Jest cała i zdrowa.
Dziękuję panu.
Chodźmy.
Zamknijcie go.
- Później go przesłucham. - Rozkaz.
Idziemy.
Panie dowódco!
Potrzebują pana na rynku.
- Co się stało? - Ci dwaj porucznicy...
Znowu się biją?
Przestańcie!
Cherlawi szermierze!
Bezużyteczni idioci!
Masz kamień zamiast głowy?
Nic nie bolało, dupo wołowa!
- Będziesz tak stał? - I tak nic nie zdziałam.
- Puść mnie. - W życiu.
Zwarty szyk!
Zwarty szyk!
Co się stało?
Nie pamiętacie, dlaczego się biliście?
- O co poszło? - O jedzenie.
Hwalbo i jego ludzie
wepchali się w kolejkę po wikt,
a po moim sprzeciwie, zdjęli koszule
i wszczęli bójkę.
Co za brednie.
Umacniamy mury i nie mamy czasu na kolejki.
Tak ci to przeszkadza, bezduszny draniu?
Nie przeszkadzałoby, gdybyście zostawili coś dla reszty.
Jesteście jak świnie.
Świnie?
Powinienem obić ci ten durny łeb.
Dosyć!
Tak jest.
Poong.
Kiedy się zdenerwujesz, policz do dziesięciu.
- Co? - Do dziesięciu!
Hwalbo.
Nie zbliżaj się do Poonga na mniej niż pięć kroków.
Tak jest.
Jeśli kucharki ugotują coś jeszcze, podzielcie się tym po równo.
Hwalbo, bierz ludzi i kończcie umacniać mury.
Jesteś jeszcze kadetem?
Po akademii szerzą się podłe plotki. Jak jest naprawdę?
Nie wiem, o czym pan mówi.
Byłeś prześladowany za pochodzenie z Ansi?
Dlaczego miałbym być?
Ludzie Yeona nazywają mnie zdrajcą.
Masz przed sobą świetlaną przyszłość, ale zamiast jechać do stolicy,
wracasz do fortecy zdrajcy.
Uciekałem tutaj przed wrogiem.
Czy mi się to podoba, czy nie, Ansi to mój dom.
Nie mogę siedzieć bezczynnie, kiedy nadciąga armia Tang.
Chcę dzielić swój los z Ansi.
Dzielić swój los?
- Za wszelką cenę? - Tak.
Samul!
- Wróciłeś! - Panie.
Samul...
To ostatni żywy członek rodu Eulbul.
Byli jak rodzina dla mojego rodu,
ale wszyscy zginęli na wojnie.
Zostaliśmy tylko my dwaj.
To moi towarzysze broni.
Chu już poznałeś. Jest moją prawą ręką.
Chu.
Traktuj go z szacunkiem.
Sam powiedziałeś, że to jeszcze dzieciak.
A także oficer. Kiedyś będzie tobą dowodził.
Jestem Chu. Wybacz za wcześniej.
Ja nazywam się Poong. Dowódca szermierzy.
Hwalbo. Topornik.
Wroga tnę na kawałki.
I je wszystko, co się rusza.
Sam się o to prosisz.
Tak?
Zaraz cię naprostuję ciosem w łeb.
Nie mniej niż pięć kroków.
Tak jest.
Samul, naprawdę chcesz podzielić los z Ansi?
Tak.
Więc stań przy mnie z moim proporcem.
Proporcem?
Dowódco...
Walcz u naszego boku jako mieszkaniec Ansi.
Proporzec informuje o mojej pozycji w trakcie bitwy.
Samul, natychmiast podziękuj!
Dziękuję, panie dowódco.
Dowódco.
Tutaj, proszę.
Przyniósł nam pan alkohol?
Nawet mięso.
Pofatygował się pan do naszej rudery. Jak mamy dziękować?
Miałbym nie odwiedzić nowego mieszkańca Ansi?
Wiecie już, jak go nazwiecie?
Jeszcze nie?
- Wybraliśmy już imię. - Próbowałam zmienić jego zdanie,
ale uparł się przy swoim.
Jak go nazwaliście?
Neut-bom.
Zgadza się pan na to imię?
To moje imię...
- w chińskiej transkrypcji? - Tak.
Raz, dwa!
Na co tak patrzysz?
Jakim człowiekiem jest dowódca?
Dowódca Yang?
Tak.
Jak odbierają go mieszkańcy Ansi?
Wystarczy!
Postrzegamy go...
jako uosobienie twierdzy.
Bez niego Ansi nie istnieje.
Wstałeś już.
Gdzie się podział Paso?
Pewnie odsypia nocny patrol.
Cholera.
Dzień dobry!
Czego pan szuka?
Wyjdź.
Już!
Jestem tu sam.
- Beckha? Skąd się tu wzięłaś? - Bracie...
Co pan robi? Nie, proszę zaczekać.
Naprawdę strzelił!
Niech pan ochłonie!
Chce pan zabić kapitana kawalerii?
A kto mi zabroni?
Manchun!
Chu, zrób coś.
Ostatnio mnie nie słucha.
Nie waż się go tknąć!
Nie dotknę go, tylko zastrzelę.
Wpierw zastrzel mnie. Sama do niego przyszłam.
Kazałem ci wstrzymać się do zakończenia wojny.
Co byś zrobiła, gdyby zginął?
To już nasze zmartwienie.
Dowódco.
Dziękuję, Beckha.
Ty jesteś Samul?
Też jestem z akademii.
Nikogo więcej nie widzę.
Zwiadowcy.
Przyglądają się twierdzy.
A to oznacza, że Taizong jest niedaleko.
Nie spodziewałem się ich tak szybko.
Spieszy mu się do stolicy.
Przygotować się!
Niedługo zjawi się cesarz Tang.
Zacieśnić szyki!
Nikt nie może wspiąć się na te mury!
Zrozumiano?
Ramię w ramię!
Zabić jak najwięcej!
Samul, pokaż swój sztylet.
Świetne ostrze.
- Przytnij mi nim brodę. - Słucham?
Przed potyczką, mężczyzna musi skrócić brodę.
Śmiało, tnij.
Nie czas na to.
Będziesz miał wiele okazji, ale nie teraz.
Jesteśmy gotowi.
Dzierży sztylet. Nic ci nie jest?
Nie.
Mówiłem, żeby mu nie ufać.
Yeon go przysłał?
Trzeba się go pozbyć, bo jeszcze wbije ci nóż w plecy.
To wciąż człowiek z Ansi.
Niedługo poznamy prawdę.
Jeśli czegoś spróbuje, zabiję go.
Armia?
Chyba tak.
Samul!
Bierz proporzec.
Tak jest.
Spora armia jak na tak małą twierdzę.
Ilu ich tam może być?
Byłeś na odprawie, 200 tysięcy.
Nie jęcz.
Nas jest tylko pięć tysięcy. To będzie nierówna walka.
Nie mogłem się jej doczekać, ale widząc ich teraz...
czuję się przytłoczony.
Naprawdę chcesz walczyć?
Kiedy ludzie usłyszeli o nadciągającej armii Tang,
pytali mnie,
co zrobię.
Odpowiedziałem, że będę walczył.
Co mogę zrobić?
Nie wiem, co to odwrót.
Nigdy przed nikim nie klękałem.
Nigdy się nie poddałem.
Nauczyłem się,
że kiedy trzeba stanąć do walki, to stajesz!
Kiedy ktoś próbuje zniszczyć to, co kochasz,
ryzykujesz dla tego życiem!
Nadeszła ta chwila!
Spójrzcie za siebie.
To mieszkańcy Ansi.
Ludzie, których kochamy!
Walczmy, aby ich chronić.
Do boju!
Do boju!
To dowódca Ansi?
Tak, Wasza Wysokość.
Ma zapał.
Ale to na nic.
Tak, Wasza Wysokość.
Żadna twierdza nie oparła się cesarzowi.
Zezwalam na splądrowanie twierdzy!
Możecie zabrać, co tylko zechcecie!
Zabierzcie ich mienie!
Zniewolcie ich dzieci!
I zgwałćcie każdą kobietę!
Do oblężenia!
To szaleństwo...
Atakować.
Do ataku!
Trebusze!
Kontynuować ostrzał!
Zaciekli są.
Przeładować!
Ognia!
Uwaga!
Kryć się!
To ogromny głaz!
Może was zabić. Padnij.
Uwaga!
Doskonale.
Dlaczego mury jeszcze stoją?
Zdają się być wzmocnione ziemią.
Dzięki temu konstrukcja pozostaje nienaruszona.
Zatem wespniemy się na nie.
Naprzód!
Na pozycje!
Ostrzelać!
Tarcze!
Łucznicy!
Wypuszczać!
Zabić tych, co się wycofują!
Naprzód!
Jazda!
Na mur!
Wspinać się!
Do góry!
Odeprzeć ich!
Nie zatrzymywać się!
Rozstawić wilcze zęby i wiszące głazy!
Wilczy ząb!
Wiszący głaz!
Pchać!
Paso, nie powinniśmy im pomóc?
Czekamy na rozkaz dowódcy.
Co robimy?
Bez obaw, zaufajcie dowódcy.
Utrzymać pozycje!
Głęboko się wbił.
Podszedłem bliżej niż pięć kroków.
Cholera!
Głupi barbarzyńca.
Wyłamać wrota!
Asanasi, lewa flanka.
Zabić ich!
Naprzód! Zabić wszystkich!
Dalej!
Gwardia królewska na prawą flankę!
Naprzód!
Do ataku!
Lina!
Beckha!
Ruszamy!
Paso!
Wasza Wysokość, za chwilę padną wrota!
Doskonale!
Zabić ich!
Przedostali się.
Dalej nie wejdą.
Zewrzeć szyk!
Zewrzeć szyk!
Pchać!
Rozstawić balisty!
Odwrót.
Zwycięstwo!
Jak?
Odpocznij.
Pewnie też jesteś zmęczony.
Znasz, panie, moje zadanie. Dlaczego mnie ocaliłeś?
Po co cię zabijać?
Przyśle kolejnego.
Większość blizn zadali jego szpiedzy.
Uważa pan, że wygramy?
To jeszcze nie koniec.
Zaatakują z większą siłą.
Będziecie dalej walczyć?
Samulu...
Walczysz tylko w zwycięskich bitwach?
Najedzcie się i odzyskajcie siły.
Jedz powoli, barbarzyńco.
Nie wtrącaj się, dupo wołowa.
Patrzcie! Co to jest?
Zjadłaś?
Zdrajco! Buntujesz się przeciw mnie?
Wciąż używają zasłon dymnych.
Co zamierzają?
Dlaczego zbuntowałeś się przeciwko generałowi Yeonowi?
Bo zabił naszego króla.
Król słuchał Taizonga i wydał wrogowi więźniów.
Dzięki nim Taizong przeprowadził udaną inwazję.
Dlatego Yeon zabił króla.
Ja również dałem Taizongowi powód do wojny.
Nie powinno było do tego dojść.
Ale doszło.
A ty...
nie przysłałeś wsparcia na rozkaz Yeona,
przez co nasi ludzie zginęli.
Widziałeś, co się dzisiaj działo.
Walka z armią Tang na otwartym polu to samobójstwo.
Gdybym wysłał posiłki, oni też by zginęli!
A z tej twierdzy pozostałby gruz.
Brzmisz jak tchórz unikający walki!
Ty zdrajco, upadniesz wraz z Ansi.
Powiedz, że jesteś posłuszny generałowi Yeonowi!
Powiedz to!
Teraz!
Słuchanie czyichś rozkazów nie jest istotne.
Jako dowódca
muszę chronić twierdzę.
A to co?
Dowódco!
Jak śmiesz?
Nie daruję mu tego!
Najpierw Taizong.
Pożar!
Szybko, ugasić go!
Szybciej!
Nie zatrzymywać się!
Czy bogowie ukazali ci coś takiego?
Patrz uważnie.
Yang i Ansi dzisiaj polegną.
Nie wycofywać się!
Odeprzeć atak! Walczcie!
Wieże oblężnicze...
Nie wytrzymamy takiego naporu.
Musimy zniszczyć wieże.
Panie dowódco!
Przygotować worki z naftą.
Przygotować worki z naftą!
Worki gotowe.
Rzucać!
- Dowódco! - Bracie! Jak się czujesz?
Dowódca się obudził.
- Długo byłem nieprzytomny? - Cztery dni.
- Armia Tang? - Taizong wycofał się na tyły.
Nie będzie ryzykował.
Uratowałeś mnie.
Tak.
Zginąłbyś, gdyby nie Samul.
Podbiłem rozległe tereny,
po tysiące kilometrów w każdą stronę,
ale nie mogę zniszczyć małej twierdzy?
Jeszcze padną przed moją armią na kolana.
Co Wasza Wysokość zamierza?
Przyprowadźcie mi medium.
Nie możecie tego zrobić!
Przewidziałaś klęskę Ansi.
Kto idzie? Stać!
Łuk Świętego Jumonga.
Skąd się tu wzięłaś?
Przysłał mnie cesarz Taizong.
Daje ci wybór przed ostatnią ofensywą.
Ostatnią ofensywą?
Postawi kopiec wyższy od Ansi
i zaatakuje.
Kopiec?
Powiedział...
że nie będziecie w stanie się obronić.
Pchać!
Mocniej!
Nie przestawać kopać!
Szybciej!
Naprawdę tworzą górę.
Jednak to prawda. Szaleńcy.
Co robimy?
Znowu zaatakują całą siłą.
Dzięki tej bitwie znowu jesteśmy razem.
Manchun...
Przybyłam cię ocalić.
Taizong zmusił mnie do ujrzenia przyszłości Ansi.
Twierdza upadnie.
Jego ludzie zasypią was strzałami ze wzniesienia,
a z ciał twoich ludzi utworzą górę.
- Wystarczy. - Poddaj się.
Cesarz obiecał mi,
że jeśli się poddasz, da ci to, czego zapragniesz.
Kiedy usypią ten kopiec, nadejdzie wasz kres.
Będę...
dalej bronił Ansi.
Meldujcie.
Budowa idzie szybciej niż przewidywaliśmy.
Powinniśmy ją zakończyć za dwa miesiące.
Skończcie przed zimą.
Rozkaz, Wasza Wysokość.
Ruszać się! Szybciej!
Musimy poprosić stolicę o wsparcie.
Wsparcie? Yeon ma nas za zdrajców.
- Nikogo nie przyśle. - Jeśli powiesz, że jesteś z Ansi,
- przypłacisz to głową. - Nie mamy wyjścia.
Wyruszę za pozwoleniem dowódcy.
Rozumiem cię, Samul,
ale Yeon obstaje przy swoim.
Zostaje ostatnia możliwość.
Bezpośredni atak na Taizonga.
Żołnierze są zajęci budową, mamy szansę na powodzenie.
Jego ochrona jest sfatygowana.
Jego złoty namiot da się dostrzec nawet nocą.
Kto miałby to zrobić?
Moja kawaleria, najszybszy oddział.
Nie narażę was na niebezpieczeństwo.
Już dawno omówiłem to z moimi ludźmi.
Uda nam się.
Kiedy usypią ten kopiec, zgładzą nas.
Sam wiesz, że to nasza ostatnia szansa.
Czekam na rozkaz.
Wtargnięcie do ich obozu to samobójstwo.
Czy tego dokona, czy nie,
nie wróci żywy.
Wiem, też tego nie chcę.
Ale nie zaprzeczę,
że to jedyny sposób.
Chciałeś wyruszyć bez pożegnania?
Bo wrócę.
Obiecaj,
że naprawdę wrócisz.
Wrócę,
zanim wstanie słońce.
W oczekiwaniu, nie zmrużę oka.
Kto to?
Otoczyli nas.
To pułapka, spodziewali się nas.
Ktoś nas wydał.
Kryć się!
Nie udało się?
Dowódco, to Paso!
Paso!
To była zasadzka...
Mamy szpiega...
Paso, nie umieraj!
- Słuchaj. - Proszę...
powiedz Beckhce...
Powiedz jej...
żeby nie czekała.
Paso!
Paso...
Medium...
Jego dusza musi wciąż tutaj być.
Proszę,
niech jego dusza wróci do ciała.
Proszę...
Ocal go...
Nie jestem w stanie...
bo to ja doprowadziłam do jego śmierci.
Ja ich powiadomiłam.
Wystrzeliłam z łuku wiadomość o zasadzce.
Dlaczego?
Wybacz mi, Beckho...
Chciałam tylko ocalić twierdzę.
Nie dostaniemy więcej szans na poddanie się.
Paso...
Panie dowódco,
Paso zginął przez medium.
Nie możemy jej tego wybaczyć.
Trzeba ją zabić.
Naprawdę to zrobiłaś?
Bogowie nam nie pomogą,
opuścili nas.
Pójdź ze mną do cesarza.
Wtedy przeżyjemy.
Przestań.
Porażka jest nieunikniona, taka jest wola bogów.
Przestań!
Skoro mnie odtrącasz...
to mnie zabij.
Zabij teraz.
Błagam,
nie prowadź nas na śmierć!
Ansi...
nie upadnie.
Naprawdę nas opuściłeś?
Mamy problem!
Pani Beckha jedzie do Taizonga!
Zatrzymać ją!
Zrzucić z konia!
Giń!
Zatrzymać ją!
Jedna kobieta?
To odwaga czy głupota?
Chronić cesarza!
Imponujące.
Zwróćcie jej ciało.
Nie chowajcie ich jak pozostałych.
Poślijcie ich z prądem rzeki.
Spotkają się ponownie na morzu.
Stać!
Żołnierz Goguryeo! Brać go!
Za nim!
Stój!
Niedługo ta twierdza będzie moja.
Jak im idzie z kopcem?
Ukończą go za jakieś...
dziesięć dni.
Widziałem we śnie moich martwych żołnierzy.
Byli w nim też Paso i Beckha.
I Samul...
Myślisz, że zginął?
Dowódco,
nie myśl o martwych, tylko o tych, co żyją.
Oni na tobie polegają.
Są tutaj, bo ci ufają.
Nie możesz im ukazać swojej słabości.
STOLICA
Wysłać posiłki do Ansi?
Tak, generale.
Dowódca twierdzy i jego ludzie poświęcają życie dla jej obrony.
Dzielnie o nią walczą.
Ale kiedy wróg usypie kopiec,
Ansi będzie zagrożona.
- Wesprzeć zdrajcę? - Może tak będzie lepiej.
Przepadnie wraz z tą twierdzą.
To nie jest zdrajca!
Więc kim jest?
Odpowiedz.
Obywatelem Goguryeo.
Zdrajca obywatelem Goguryeo?
Mnie też się wyprzesz?
Oczywiście, że nie, ja tylko...
Nie po to wysłałem cię do Ansi!
Może i nie słucha pańskich rozkazów,
ale ryzykuje życiem odpierając armię Tang.
A dlaczego walczy?
Bo jest obywatelem tego królestwa.
Mimo piętna zdrajcy, mieszkańcy walczą wraz z nim.
Robią to, bo także są obywatelami Goguryeo!
Nie możecie ich tak zostawić!
Proszę, pomóżcie Ansi.
Ocalcie ich.
To dobrzy ludzie!
Obsypujesz błoto piaskiem...
i tak powstaje tunel.
Zawalił się...
Zawalić kopiec?
Tutejsza ziemia jest kamienista.
Nie miesza się dobrze z inną
i jest wrażliwa na wstrząsy.
Czyli drążąc pod kopcem, można doprowadzić do zawalenia?
Tak, to ciężka konstrukcja. Zawali się, jeśli ją podkopiemy
i jednocześnie zniszczymy jej podpory.
Podkopanie się nie będzie takie łatwe.
Wyrobicie się na czas?
Tutejsze tereny są bogate w żelazo.
Dlatego jest tutaj tak wielu górników.
Jest jeszcze jeden problem.
Stroma część kopca jest skierowana w naszą stronę,
więc zawali się na nas,
co pozwoli im na łatwiejsze sforsowanie naszych murów.
Musimy zawalić kopiec w odpowiednim momencie.
Ufam ci, Woo-dae.
Zrobimy to.
Żwawo! To prawie koniec!
Szybciej!
Imponujący widok.
Przygotować ucztę dla żołnierzy.
Ansi jutro upadnie.
Tak jest, Wasza Wysokość!
Panie dowódco.
Jak wam idzie?
Prawie kończymy.
Naprawdę uda nam się go zawalić?
Zostawimy to w mocy bogów.
Słyszałeś tę wariatkę.
Bogowie nas opuścili, idioto.
Nie zapeszaj, dupo wołowa.
Cokolwiek się wydarzy, nie waż się ginąć przede mną.
Jeśli zaplanujesz umrzeć, policz najpierw do dziesięciu.
Głupcze...
Jeśli uda ci się trafić do zaświatów,
trzymaj się ode mnie z dala na pięć kroków...
dupo wołowa.
Deszcz zaleje podkop, zanim zdążymy zawalić kopiec.
- Spalić kolumny! - Nie żałować nafty!
Panie dowódco!
- Kolumny są zbyt wilgotne. - Co teraz?
Możemy je ściąć toporkami.
Nie zdołacie uciec.
Jeśli nie zawalimy kopca, i tak czeka nas śmierć.
Zrobiliśmy podkop i go zawalimy.
My to zrobimy, Woo-dae.
Ścinanie toporem to nasza specjalność.
Powinniście walczyć z wrogiem.
To nasze zadanie.
Więc my je...
Matko, co tutaj robisz?
Matko,
nie wychodź już sama z twierdzy.
Dobrze?
I odżywiaj się dobrze.
Dowódco.
Proszę zaopiekować się moją matką.
I bronić tej twierdzy za wszelką cenę.
Woo-dae...
Bywajcie.
Idziemy.
Do dzieła!
Wysunąć most.
Wysunąć most!
Musimy się spieszyć.
Niedługo tu będą.
Ruszajmy.
Mocniej!
Jeszcze trochę! Nie przestawać!
- Do ataku! - Naprzód!
Dobra robota.
Zapada się!
Uwaga!
Kopiec się wali!
Wycofać się!
Do tyłu!
Kopiec...
Co się dzieje?
Ruszamy na nich!
Do boju!
Straciliśmy kopiec.
Formacja obronna.
Tak jest.
Formacja obronna!
Fufuai.
Wasza Wysokość.
Co robiliście, kiedy oni zajmowali kopiec?
Wasza Wysokość...
Wasza Cesarska Mość,
musimy zawrócić armię.
Minęły trzy miesiące, odkąd wkroczyliśmy do Goguryeo.
Jeśli stolica przyśle wsparcie,
nie będziemy mieć wyjścia.
Nie zawrócę w taki sposób.
Nawet jeśli nie podbiję Goguryeo,
chcę dostać głowę Yeona na tacy!
Wasza Wysokość...
Odzyskać kopiec.
Nie spocznę,
dopóki znów nie będzie nasz!
Atakować bez ustanku.
To ostateczna potyczka.
Tutaj wszystko się rozstrzygnie.
Od naszej waleczności zależy los Ansi.
Dla waszego domu, dajcie z siebie wszystko.
Do ataku! Naprzód!
Do boju!
Odzyskać kopiec!
Strzelać!
Ostrzał!
Podpalać!
Puszczać!
Nie przestawać atakować!
Puszczajcie je dalej!
Napierać dalej!
Naprzód!
Kończą nam się strzały.
Nie zatrzymywać się! Kontynuować atak!
- Przynieś mi święty łuk. - Święty łuk?
Jest w moim namiocie.
Tak jest.
Nie ma strzał?
Wasza Wysokość, nie atakują już strzałami i płonącymi kołami.
Doskonale, kończą im się zapasy.
Gwardia królewska, na pole walki!
Dowódco!
Nie jesteśmy w stanie się bronić. Zrobiliśmy, co się dało.
Dowódco.
Przyniosłem łuk.
- Co chcesz zrobić? - Zabić cesarza.
Jest poza zasięgiem.
To dalekosiężny łuk.
Nikt nie jest w stanie go naciągnąć.
Tylko Święty Król Jumong potrafił go używać.
Jeśli nas nie opuścił,
naciągnie tę cięciwę ze mną.
Chronić dowódcę. Walczcie do samego końca.
Nigdy się nie poddamy.
Skończymy, kiedy powiemy „Koniec”.
Do ataku!
Odzyskać ten kopiec!
Bogowie Goguryeo, dopomóżcie.
Z waszą pomocą,
zakończymy tę wojnę.
Nieście tę strzałę.
Nieście ją.
Wasza Wysokość!
Nadciągają posiłki! To armia Goguryeo!
Wasza Wysokość.
Wycofujemy się...
Ja...
przegrałem.
Przybyły posiłki!
Dowódco!
To Samul!
Panie dowódco.
Trzy lata po powrocie do domu,
cesarz Taizong umarł z odniesionej rany.
Ostrzegł wszystkich przed najazdem na Goguryeo.
Wracasz do stolicy?
Nie zakończyłem szkolenia.
Panie dowódco.
Dziękuję.
Za obronę Ansi.
Oraz...
ocalenie królestwa.
Dokonaliśmy tego wspólnie.
Wróć, kiedy zechcesz.
Flaga nadal będzie tu powiewać.
WIELKA BITWA
Tekst polski - Altair87 Korekta - Sveilla
facebook.pl/AzjaFilm
facebook.pl/GrupaHatak
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.