All language subtitles for Chaw.2009.1080p.BluRay.x264.AAC5.1-[YTS.MX].POL

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Prze偶uwacz

/Dzikie zwierz臋ta s膮 zagro偶one.

/Przez k艂usownik贸w i brak po偶ywienia...

/To jest nieludzkie.

Oficerze Park! Informowa艂 pan ju偶 central臋?

Spokojnie, to tylko zw艂oki!

Czemu na nasz posterunek zawsze trafiaj膮 takie mi臋czaki?

Oficerze Park!

Mo偶e pan st膮d po prostu wyj艣膰.

Co za chory dra艅

rozkopuje gr贸b i kradnie zw艂oki?!

Czy w trumnie by艂o co艣 warto艣ciowego?

Tylko pier艣cionek z 14 karatowego z艂ota.

- Co, do diab艂a? - Cholera!

Pochowali艣my go ledwie dwa dni temu...

Mia艂 jakich艣 wrog贸w?

Nie.

Co to?

Tw贸j ojciec musia艂 kocha膰 czapki, skoro zabra艂 jedn膮 do grobu.

Major League Basketball, prosz臋 pana.

- Dow贸d rzeczowy nr 1. - Tak jest.

Jakie艣 wie艣ci z centrali?

Maj膮 pe艂ne r臋ce roboty. Detektyw zjawi si臋 dopiero wieczorem.

Zagini臋cie zw艂ok najwyra藕niej nie jest priorytetem.

Nie szanuj膮 naszego wiejskiego posterunku!

Chod藕my spisa膰 pa艅skie zeznanie.

- Je艣li zezna pan nieprawd臋... - Tak, wiem.

- Zostanie pan aresztowany. - Chod藕my ju偶!

Sk膮d pan pochodzi?

Z USA.

- Nie m贸wi pan po korea艅sku? - Nie m贸wi臋.

Daj... daj mi. Prawo... jazdy!

Niech to szlag.

- Puszczaj! - Wsiadaj!

Puszczaj! Spadaj!

Jest pan pijany, prawda? Prosz臋 prawo jazdy.

Dobra robota.

Nazywam si臋 Jang. Jestem prokuratorem w Seulu.

Prawo jazdy prosz臋.

Spiesz臋 si臋. B臋dziemy w kontakcie.

G艂upcze!

Nie gap si臋 na mnie!

Masz ze sob膮 prawo jazdy, Min?

Jazda bez prawka! Tutaj!

Puszczaj!

Jazda po pijaku jest z艂a, nie?

Tak.

Idziemy.

Nic nie zrobi艂em! Draniu!

Co?

Ty gnojku! Jak 艣miesz si臋 na mnie gapi膰!

Ty skurwysynu!

Ty draniu!

Puszczaj!

St贸j, dupku!

Wracaj tu!

- Dzie艅 dobry. - Witam.

Kolejna szamotanina?

Chod藕 tutaj, zjesz zupk臋 z torebki.

Znowu zdrapki?

Nie, teraz przerzuci艂em si臋 na gr臋.

Co m贸wi艂 kapitan?

Wygl膮da艂 na wkurzonego.

Kto艣 zadzwoni艂 i powiedzia艂, 偶e wlepiam za du偶o mandat贸w.

Czy to w porz膮dku, by policjant obrywa艂?

Mog膮 mnie wywali膰.

To g艂upota.

To tw贸j ostatni tydzie艅 w Seulu. Zluzuj.

Co masz na my艣li?

Co? Kapitan ci nie m贸wi艂?

O czym?

O tym, 偶e przenosz膮 ci臋 na wie艣?

Jako drug膮 opcj臋 wpisa艂e艣 "gdziekolwiek".

To by艂 偶art.

/Na zdrowie!

/Idealnie!

/Miastowi zap艂ac膮 3 razy tyle,

/je艣li powiesz im, /偶e nie u偶ywa艂e艣 nawoz贸w sztucznych.

/Dobrobyt to jest to!

/Miejscowi dorabiaj膮 si臋 na sprzeda偶y produkt贸w po zawy偶onych cenach.

Ale co ze mn膮?

艢mia艂o, nak艂adaj.

Wygl膮da na 艣wie偶膮!

Parzy!

Libido!

Dupa nie libido! Usma偶臋 si臋 pr贸buj膮c to zje艣膰.

Cholernie 艣wie偶a!

Projekt rolniczy jest tw贸j.

Dam ci 3 km kwadratowe sadu za twoj膮 ci臋偶k膮 prac臋.

- To na pewno podnosi libido? - Oczywi艣cie!

To czemu odnosz臋 wra偶enie, 偶e si臋 ze mnie nabijasz?

My艣lisz, 偶e mo偶emy na tym zarobi膰?

Miastowi maj膮 sporo forsy!

Mo偶emy rozparcelowa膰 dzia艂k臋 i czerpa膰 z tego doch贸d.

Gor膮ce 藕r贸d艂a, pole golfowe, a teraz grunty uprawne.

Reszta miejscowych burzy si臋, 偶e mamy specjalne wzgl臋dy.

Chod藕my do miasta si臋 napi膰.

Cholernie gor膮ce!

Sam-mae-ri - wioska bez przest臋pstw

Pan so艂tys!

Wypi艂 pan kilka butelek, prawda?

Kapitanie Yoo! Jedzie pan z nami do miasta si臋 napi膰?

Wci膮偶 jestem na s艂u偶bie.

Tu nie ma przest臋pstw. Jed藕my w jakie艣 mi艂e miejsce.

Naprawd臋?

S艂ysza艂em dzi艣 o tej sprawie w g贸rach.

- Sprawie? - To nic takiego.

Jaki艣 g艂upiec wykopa艂 zw艂oki i zwia艂!

A niech mnie!

Badam t臋 spraw臋. Bez obaw.

Poziom ekonomiczny miasteczka wzrasta.

Kilka plotek i miastowi tu nie przyjad膮.

Prosz臋 to za艂atwi膰 po cichu.

Skoro jest pan zaj臋ty spraw膮, to napijemy si臋 innym razem.

Jedziemy.

Zawsze musi podwa偶a膰 m贸j autorytet.

Tutaj!

Prosimy o kolejny talerz g艂owizny.

Spakowany?

- Tak, ale... - Ale co?

Pomy艣l tylko.

Przeprowadzka na wie艣 z ci臋偶arn膮 偶on膮 i chor膮 matk膮.

Cholera.

Napij si臋.

Gdy jest si臋 m艂odym

to praca w takim miejscu jest dobrym do艣wiadczeniem.

Obserwujesz ci膮gniki i chodzisz na ryby.

To lepsze ni偶 zepsucie w Seulu.

Stary, jestem zazdrosny.

Cholera.

Co si臋 sta艂o?

My艣la艂em, 偶e z艂ama艂em z膮b.

Co to?

To 艣wi艅ski kie艂!

Wygl膮da na to, 偶e masz szcz臋艣cie.

Dziadku!

Dziadku!

/Wnuczka

Co to by艂o?

- Nie 偶yje? - Jeszcze 偶yje.

Co robimy?

Zabierzemy j膮 do szpitala.

Zaczekaj!

I tak ju偶 po niej.

No i co z tego?

Prowadzi艂em po pijanemu, bez prawa jazdy.

Chcesz j膮 tu po prostu zostawi膰?

W takiej sytuacji pasa偶erowi r贸wnie偶 stawia sie zarzuty.

Wiedzia艂e艣 o tym?

Przepraszam. Sied藕 spokojnie, mamo!

Musz臋 wraca膰 do domu.

- Puszczaj! - To moje!

Przepraszam.

Mamo, zostaw go!

Nie zapomnij sp艂uka膰.

Prosz臋 zawr贸ci膰.

Natychmiast!

Zawracaj!

Na mi艂o艣膰 bosk膮! Co ty wyprawiasz?

Sam-mae-ri 11 km

Soo-ryun!

Jane Goodall

Co?

/Soo-ryun!

Co?!

Znalaz艂e艣 co艣?

Chod藕 tutaj!

Tam...

To tylko jakie艣 czasopismo.

Hej, ma艂y.

Jak ci na imi臋?

Duk-goo.

Co rysujesz?

- To list. - List?

Makrele, g贸ry, 艣winie...

A to wygl膮da jak wied藕ma.

Co robisz, skarbie?

Nic.

Znowu piszesz list do kosmit贸w?

Nie.

Mamusia m贸wi艂a ci, by艣 nie zostawia艂 dziecka samego.

Przepraszam, prosz臋 pani.

M贸wi艂am ci, 偶eby艣 m贸wi艂 do mnie "mamusiu"!

"Mamusiu"! Powt贸rz!

Mamusiu...

W艂a艣nie tak... "mamusiu".

Dostaniesz za swoje! Ju偶 po tobie!

Wszyscy faceci s膮 tacy sami!

/Wiecznie niepos艂uszni!

Prosz臋 nie zwraca膰 na nich uwagi. To dziwna rodzina.

Mieszka艂 ze swoj膮 babci膮 znachork膮 w g贸rach.

Ale po jej 艣mierci, ta wariatka zacz臋艂a si臋 nim opiekowa膰.

- My艣li, 偶e jest jego matk膮. - Naprawd臋?

Ale ona go bije.

To niezbyt normalne.

Jest pan nowym policjantem?

Tak.

Jestem so艂tysem Sam-mae-ri.

Witam. Nazywam si臋 Kim Kang-soo.

A ja Park Man-bok.

Pana 偶ona to prawdziwa pi臋kno艣膰.

To moja matka.

Naprawd臋?

Mam nadziej臋, 偶e spodoba si臋 tu panu.

Dzi臋kuj臋.

Gdzie mieszka kapitan policji?

Kapitan Yoo?

Wszyscy s膮 na ranczu, pracuj膮 przy sprawie.

Sprawie?

Obserwowali艣cie dzikie zwierz臋ta?

Nasza praca dotyczy zmian 艣rodowiskowych i ich wp艂ywu na dziki.

O kt贸rej znale藕li艣cie cia艂o?

Oko艂o 10:00 rano.

Zesz艂ej nocy byli艣cie pijani i nic nie pami臋tacie?

Tak, ca艂kowicie odp艂yn膮艂em.

Wiecie, co wam grozi za fa艂szywe zeznania?

Nie, co?

Aresztowanie.

Rozumiem...

- Znale藕li艣cie co艣? - Tak!

Psiakrew!

To wszystko?

Szcz膮tki s膮 porozrzucane po okolicy.

B臋dziemy musieli je zebra膰 za dnia.

Przez ca艂e 10 lat s艂u偶by nie widzia艂em tak zmasakrowanego cia艂a.

Jutro wr贸cisz nad gr贸b.

Tak jest.

Kapitanie!

Mo偶e pan z rana pozbiera膰 szcz膮tki?

Kto? Ja?

- Oficerze Park! - Tak?

S艂ysza艂 pan? Pozbiera pan jutro reszt臋.

Nie powinien by膰 pan bardziej pomocny?

Jest pan s艂awny w centrali.

Z jakiej racji?

Prosz臋 to zrobi膰 osobi艣cie, kapitanie.

- Tak jest. - Kapitanie Yoo!

Panie so艂tysie.

Co si臋 dzieje?

Morderstwo w naszej wiosce, nareszcie.

A niech mnie! Por膮bana?

W weekend mamy wizyt臋 z Seulu.

- Kto to? - Ach, on.

To oficer Kim, przeniesiony z Seulu.

Oficer Kim Kang-soo melduje si臋...

To zb臋dne.

Ale kapitanie...

Razem z oficerem Parkiem zbierzecie rano pozosta艂e szcz膮tki.

Tak jest.

My艣la艂e艣, 偶e b臋dziesz tu tylko obserwowa艂 ci膮gniki

i 艂owi艂 ryby, co?

S艂ucham?

Mam racj臋, prawda?

Jak pan widzi, to nie jest spokojna wioska.

- Idziemy, oficerze Park! - Tak jest.

Cholerny obornik! Dzie艅 dobry!

Witam.

Przepraszam, nie znosz臋 tego.

Nie ma sprawy. Mo偶esz p贸藕niej umy膰 nasze buty?

Jasne.

Cholera, ale smr贸d.

Sko艅czy艂e艣 raport?

W艂a艣nie ko艅cz臋.

Czemu tak d艂ugo?!

/Ksi膮偶k臋 piszesz?!

Sko艅czyli艣cie zbieranie szcz膮tk贸w?

Tak jest. Przekaza艂em je do autopsji.

Pozbierali艣my je z samego rana.

Ofiara nie zosta艂a zidentyfikowana,

dlatego zacznij sporz膮dzanie listy os贸b zaginionych,

p贸ki nie zadzwoni膮 technicy.

Tak jest.

Kto jedzie ze mn膮 na autopsj臋?

Ja pojad臋.

Nie pojecha艂 pan na miejsce zbrodni, prawda?

Pojecha艂em.

O kt贸rej?

O kt贸rej pan wsta艂?

Nie pojecha艂. Wiedzia艂em.

Panie Chun! Dzi艣 ma pan egzamin strzelecki?

Nie. S艂ysza艂em, 偶e ofiar膮 by艂a kobieta.

Mog臋 zobaczy膰 kto to?

Po co?

Moja wnuczka nie wr贸ci艂a do domu!

Naprawd臋?

W艂a艣nie mieli艣my jecha膰.

Niech pan z nimi jedzie.

Idziemy.

- Do widzenia. - Idziemy.

Detektyw Shin. Czy to sprawa o zab贸jstwo?

Tak. Pochodzi z rozkopanego grobu.

Rany nie zosta艂y zadane no偶em ani pi艂膮.

S膮 zbyt poszarpane.

W takim razie czym?

Co艣 ostrego, w taki oto spos贸b...

rozerwa艂o cia艂o na kawa艂ki.

By艂y dwie ofiary?

Dwie?

Ten palec nale偶y do starszej osoby.

Ale ten fragment g艂owy do kogo艣 oko艂o 40-tki.

W dodatku jest mniej nadpsuty.

Musieli zgin膮膰 w r贸偶nym czasie.

To nie jest sprawka cz艂owieka.

Dokona艂o tego zwierz臋.

Tylko g贸rskie zwierz臋 mo偶e zada膰 takie rany.

Jakie zwierz臋?

Nie mam pewno艣ci.

Ale to z pewno艣ci膮 robota zwierz臋cia.

Naprawd臋...

du偶ego.

/Zajmiemy si臋 waszymi produktami,

/jakby by艂y nasze.

Dbamy o wasze zdrowie produkuj膮c zdrow膮 偶ywno艣膰.

W dodatku wi臋cej zarobimy dzi臋ki sprzeda偶y bezpo艣redniej.

To interes korzystny dla ka偶dej ze stron.

艢mia艂o!

Dzi臋kuj臋.

/M贸wi pan, 偶e powinni艣my

odwo艂a膰 weekend rolniczy z powodu tego morderstwa?

To mo偶e by膰 zbyt ryzykowne. Nic jeszcze nie wiemy.

Zwariowa艂 pan? To czas 偶niw!

Nie mo偶emy teraz odci膮膰 dojazdu w g贸ry!

Tylko na kilka dni, p贸ki nie rozwi膮偶emy sprawy.

To zrujnuje rok ci臋偶kiej pracy!

Skoro jest niebezpiecznie, to czy policja nie mo偶e sta膰 na warcie?

Sta膰 na warcie?

W porz膮dku.

Trzymajcie to w tajemnicy przed reszt膮 wioski.

Je艣li to si臋 rozniesie, miastowi powyje偶d偶aj膮!

Rozumiemy si臋?

Dobra robota.

- Dobranoc. - Do zobaczenia.

Cholerny dra艅 podwa偶a m贸j autorytet.

- Oficerze Kim. - Tak?

Staniecie jutro na warcie z Parkiem i pozosta艂ymi.

Tak jest.

Ale ja mam jutro wolne.

- Oficerze Kwon? - Tak jest!

Przynie艣 mi pa艂k臋 z magazynu.

- Nie, chwileczk臋! - Tak jest!

Co powiedzia艂e艣?

Ale偶 kapitanie!

Jak 艣miesz?!

- Kapitanie! - Przynie艣 pa艂k臋!

Spokojnie.

Puszczaj!

Dorw臋 ci臋!

/- Niech si臋 pan uspokoi! /- Kapitanie!

I ty nazywasz siebie glin膮?!

- Detektywie Shin? - Tak?

My艣li pan, 偶e to zwierz臋, jak twierdzi Chun?

Nie wygl膮da艂o, 偶eby 偶artowa艂.

To niemo偶liwe.

Ludo偶erne zwierz臋ta? W tych czasach?

Nigdy nic nie wiadomo.

艢wiat jest zwariowany.

Zamierza pan si臋 odla膰?

- Przy okazji... - To ja te偶.

Na pewno mog臋 si臋 u pana zatrzyma膰?

Oczywi艣cie. I tak mieszkam tylko z 偶on膮.

My艣la艂e艣, 偶e b臋dziesz m贸g艂 tu czyta膰 ksi膮偶ki i chodzi膰 w臋dkowa膰?

Ostatecznie wlepia膰 mandaty kierowcom ci膮gnik贸w?

Do艣c ju偶 z tymi ci膮gnikami!

To nie tak.

Witajcie...

Co, do diab艂a?

Po prostu chod藕.

Pr臋dzej!

Zaczekajcie na mnie.

Znasz j膮?

P贸藕niej ci opowiem.

- Czemu ona za nami idzie? - Mieszka w s膮siedztwie.

- Przepraszam, 偶e tak niewiele. - Grunt, 偶e smaczne. Dzi臋kuj臋.

Naprawd臋 ci smakuje?

/- Mamo! /- Ty dziwko!

/Ukrad艂a艣 mi jedzenie!

- Mamo. - Ty dziwko!

- Ze偶ar艂a艣 moj膮 porcj臋! - Mamo, ona jest w ci膮偶y!

/Przesta艅!

Przesta艅! To twoja matka!

Mamo, przynosisz mi wstyd!

Nie mo偶esz robi膰 tego, /czego naprawd臋 chcesz?

/Zamknij si臋!

Zawsze robisz to, co kto艣 ci rozka偶e!

Nawet w podaniu napisa艂e艣 "gdziekolwiek"!

Cholera jasna!

/Dok膮d idziesz? /Oddaj mi moje jedzenie!

Nie przeszkadzaj sobie.

Lubisz 偶re膰, samolubie?

Ile misek ju偶 opr贸偶ni艂e艣?!

Mamo, prosz臋!

/Nie prosi艂am o buta!

Miastowi maj膮 艣wira na punkcie zdrowej 偶ywno艣ci.

- Smaczne. - M贸wi臋 powa偶nie.

Co to?

Nie wiem.

Nigdy czego艣 takiego nie widzia艂am.

Zbierajcie 艣wie偶e.

Co艣 nowego?

Nie. Znalaz艂 pan jakie艣 poszlaki?

Nie, 偶adnych.

Oczywi艣cie, 偶e nie. Jest pan z Seulu.

Jak si臋 pracowa艂o w Seulu?

To by艂o istne piek艂o.

Racja, to nie miejsce do 偶ycia.

Ludzie s膮 niemili.

Dorasta艂em w Daejeon, w mie艣cie o艣wiaty.

To do艣膰 spore miasto.

Przy okazji, s艂ysza艂em, 偶e urodzi艂 si臋 pan w '78.

Ja jestem z '77.

No i?

Mo偶e mogliby艣my darowa膰 sobie formalno艣ci?

Poza tym, mam tu dwuletnie do艣wiadczenie.

Brzmi zach臋caj膮co.

- Hej. - Tak?

Chcesz zgin膮膰?

To si臋 zamknij.

/- Jae-eun! Nie! - Co to?

- Mamusiu! - O nie!

- Niech nam kto艣 pomo偶e! - Co si臋 sta艂o?

Co艣 j膮 ugryz艂o. Nic ci nie jest, skarbie?

Nie ruszaj si臋. Ju偶 dobrze.

Ju偶 dobrze.

Nic ci nie b臋dzie.

To by艂 jaki艣 jadowity w膮偶.

Jed藕cie do szpitala.

- 呕mija? - Co si臋 dzieje?

Zabierzcie j膮 do szpitala, szybko!

- Krzy偶 mnie boli! - No ju偶!

- Tutaj. - Nic jej nie b臋dzie!

Prosz臋 przys艂a膰 pozosta艂ych!

Nie jest jadowity.

- Zwyk艂a 偶mijka kukurydziana. - Jest jadowity!

- Nie machaj tym w臋偶em! - Cholera!

Sp贸jrz, radiow贸z. Mam nadziej臋, 偶e nic si臋 nie sta艂o.

Ja r贸wnie偶.

Chod藕my ju偶. Robi si臋 p贸藕no.

Jeszcze kilka, kochanie.

Po co? 呕eby艣 m贸g艂 je jej da膰?

Przesta艅. To nieprawda.

Jak mo偶esz si臋 u艣miecha膰?!

Daj spok贸j, wiesz, 偶e ci臋 kocham.

- Zawo艂aj Seo-hyun! - Ok.

/Seo-hyun!

Chod藕 do tatusia, ksi臋偶niczko.

Co to by艂o? Tylko nie znowu!

Co si臋 sta艂o?

Tam! M贸j m膮偶!

Prosz臋 wsp贸艂pracowa膰 i nie przekracza膰 ta艣my.

/Niebezpiecze艅stwo /Zakaz wst臋pu!

Wr贸膰cie do dom贸w, zaryglujcie drzwi i nie obawiajcie si臋.

Co z naszymi zbiorami, skoro nie mo偶emy wej艣膰 na pole?

Dajcie nam kilka dni na rozwi膮zanie sprawy.

Je艣li teraz nie zbierzemy 偶niw,

to nasza fasola i kukurydza si臋 zmarnuj膮!

Racja?

To przeze mnie...

To wszystko moja wina.

Moja jedyna wnuczka...

Co to za g贸rskie zwierz臋, o kt贸rym pan m贸wi艂?

- Dzik. - Dzik?

Dziki nie po偶eraj膮 ludzi.

G贸ry zmieniono w pola golfowe,

a k艂usownicy wybili wi臋kszo艣膰 zwierzyny!

Dlatego dziki zacz臋艂y rozkopywa膰 groby.

Zasmakowa艂y w ludzkim mi臋sie.

Je艣li to prawda, to mo偶e by膰 naprawd臋 nieprzyjemnie.

艁owcy naj臋ci przez pana Gwaka przyje偶d偶aj膮 jutro.

Ma pan zamiar siedzie膰 i si臋 przygl膮da膰?

Moje przeczucie si臋 sprawdzi艂o.

No co ty.

Widzia艂e艣 to przecie偶!

Tak, ale...

Wiem, 偶e tym razem si臋 pojawi.

Wr贸膰my tam cho膰 raz, prosz臋.

Soo-ryun, daj spok贸j.

Opublikujemy to i narobimy sztucznego szumu.

Czas przesta膰 si臋 maza膰.

Zamierzasz si臋 o偶eni膰?

Soo-ryun, prosz臋!

Tylko ten jeden raz.

Tym razem mo偶e nam si臋 uda膰!

P贸jdziesz ze mn膮, prawda? Masz.

Ok.

Na pewno go znajdziemy!

G艂upia! Co to ma by膰?!

Przepraszam.

Nie mo偶ecie by膰 odrobin臋 ciszej?

- Przepraszam. - Nie zwracaj na nie uwagi.

Naprawd臋 jeste艣cie zbyt g艂o艣no.

Przepraszam, ju偶 b臋dziemy cicho.

- Widzisz? Po prostu pijmy. - Ok.

Czekajcie.

G艂upi sukinsynu!

Ty zdziro!

- Puszczaj! - Nic ci nie jest?

Znowu ty!

/Puszczaj!

/Nie mo偶ecie si臋 napi膰 w spokoju?! /Przesta艅cie!

/Podczas weekendu rolniczego w Sam-mae-ri

/mia艂o miejsce okropne zdarzenie. /Dzik zaatakowa艂 m臋偶czyzn臋.

/Jako, 偶e w ca艂ym kraju

/ataki dzik贸w si臋 nasilaj膮

/wymuszono, zakrojone na szerok膮 skal臋, /polowania na te zwierz臋ta.

艁owca Baek!

Dawno si臋 widzieli艣my, panie Gwak.

Zbyt zaj臋ty zarabianiem szmalu, by zapolowa膰 na jelenie, co?

Dzi臋kuj臋 za przybycie.

Kim oni s膮?

Zaprosi艂em ich. To do艣wiadczeni 艂owcy dzik贸w z Finlandii.

Pozna艂em ich, gdy by艂em tam na szkoleniu.

S膮 naprawd臋 dobrzy.

Finlandia? Witam!

Jestem so艂tysem Sam-mae-ri.

Nokia! Nokia!

Co?

Xylitol! Xylitol!

Guma? Hyva! Hyva!

- Co ty pierdolisz? - Spokojnie.

Czekaj!

On nie 偶uje gumy.

Szybko si臋 z tym uwiniemy, wi臋c rozpalajcie grilla.

Mickey! Mighty!

20 centymetr贸w. Jest kurewsko ogromny!

To dzik czy nied藕wied藕?

Wa偶y pewnie powy偶ej 300 kg.

Nie.

Du偶o wi臋cej ni偶 300 kg.

My艣lisz, 偶e si臋 dzi艣 pojawi?

Wsz臋dzie roz艂o偶yli艣my przyn臋ty. Pojawi si臋.

Zaufaj mi.

Baek.

Musz臋 si臋 odla膰.

Zauwa偶y艂e艣 co艣?

Szybko, za艂atwmy go.

Szybko, ruchy!

Jest tutaj!

Jest tutaj! Id藕 zobacz! Szybko!

- Sama id藕. - Pr臋dko!

Pospiesz si臋!

/Tam!

/Tutaj!

Uwa偶aj na siebie!

Nie!

Tutaj! Szybko, ruchy!

T臋dy!

Dorwali艣my go!

Zdejmijmy go.

Hasta la vista, baby!

O m贸j Bo偶e. Zadziwiaj膮cy.

Pozw贸lcie, 偶e wam przedstawi臋 morderczego dzika!

Raz, dwa, trzy!

Niesamowity, prawda?

Osoba, kt贸ra schwyta艂a t臋 besti臋, jest najlepszym 艂owc膮 w kraju...

Pan Baek Man-bae!

Powitajcie go oklaskami!

Szkoli艂 si臋 w Finlandii...

Przepraszam.

To pan by艂 bohaterem dokumentu "艁owca", prawda?

Tak...

Poprosz臋 autograf.

Prosz臋 tutaj podpisa膰.

Prosz臋 pana! Szmat czasu.

Baek Man-bae...

S艂ysza艂em, 偶e prowadzi pan sklep na po艂udniu.

By艂 pan w tamtych stronach?

To tylko ma艂y sklepik.

Taki legendarny 艂owca marnuje si臋 w takim miejscu...

Za艂atwi膰 panu prac臋 w Stowarzyszeniu 艁owc贸w?

Nie ma takiej potrzeby.

Uparty jak zawsze.

- Czy to ten? - Nie.

Upolowali go w pobli偶u miejsca zbrodni.

Sp贸jrz na jego z臋by!

Prawdziwy zab贸jca wci膮偶 grasuje w g贸rach.

Ciszej. Dziennikarze us艂ysz膮.

Sprawa rozwi膮zana.

Je艣li to wydarzy si臋 ponownie, we藕mie pan odpowiedzialno艣膰 na siebie?

Sko艅cz z tymi bzdurami.

Ju偶 posz艂o w wiadomo艣ciach. To koniec.

- Dobra robota. - Do widzenia.

Co, je艣li nie?!

Wszyscy m贸wi膮, 偶e to ten!

Nawet je艣li to nie koniec,

poniesie pan odpowiedzialno艣膰 za straty, jakich dozna miasteczko?

Co pan wyprawia?!

Straci艂em jedyn膮 rodzin臋, jaka mi zosta艂a - moj膮 wnuczk臋!

呕ycie ludzkie jest warte wi臋cej ni偶 ziemniaki!

W porz膮dku! Niech pan mnie pu艣ci!

Macie otworzy膰 dzi艣 szlak dla wszystkich!

S艂ysza艂 pan, kapitanie?

Prosz臋 pana?

Na pocz膮tek otw贸rzmy mu brzuch.

Potrzeba 3 dni na strawienie czegokolwiek.

Ju偶 dobrze.

Mo偶e si臋 poruszy膰, je艣li trafi si臋 nieodpowiedni nerw.

Nie robi艂em tego od 10 lat...

Zjad艂 nawet deser i popi艂 kaw膮.

Po艂kn膮艂 w ca艂o艣ci.

To czasopismo znalezione w pobli偶u zw艂ok pa艅skiej wnuczki.

Podzielili si臋 zdobycz膮.

Co?

Samiec przyni贸s艂 zdobycz i podzieli艂 si臋 ni膮.

Wi臋c zab贸jc膮 jest "m膮偶" tej lochy?

Cholernie weso艂a parka, co?

Wr贸ci do wioski.

Pozamykajcie wszystkie magazyny.

Najpopularniejszy zesp贸艂 undergroundowy,

kt贸ry sprowadzi艂 pan Gwak, by uczci膰 schwytanie dzika!

Przedstawiam wam, Love Space!

Sam-mae-ri jeste艣cie tu ze mn膮?

Sam-mae-ri jeste艣cie tu ze mn膮?

/Tak!

Gotowi? Zaczynamy!

Widz臋 pierdolone r膮czki w g贸rze!

/Jeste艣 miejskim w艂贸cz臋g膮!

/Ja jestem gangsterem!

/Gangsterem dla panienek!

/Oddaj mi swe serce!

/Wiesz, kim jestem?

Hej, Man-bae?

Sk膮d ta smutna mina?

Za ma艂o ci zap艂acili?

Pieni膮dze to nie wszystko, stary.

Co艣 mi chodzi po g艂owie.

Ukrywasz co艣, prawda?

G艂upcze! Zostaniesz ukarany za z艂e czyny!

Zamknij si臋!

Dobra, dobra. Ale艣 ty pod艂y...

Prawdziwy zab贸jca wci膮偶 grasuje w g贸rach.

Musimy si臋 do niego dobra膰 przed 艂owcami!

Taka bestia nie istnieje!

Pomy艣l logicznie!

Daj sobie spok贸j.

Da膰 sobie spok贸j? Teraz?

Stracili艣my 3 lata na ten projekt!

/Oto wskaz贸wki, /jak prze偶y膰 spotkanie z dzikiem.

/Po pierwsze, nie krzyczymy /ani si臋 nie ruszamy.

/W przeciwnym wypadku /dzik mo偶e zaatakowa膰.

/Nie odwracamy si臋 do niego plecami, /tylko patrzymy mu w oczy.

/Nie okazujemy strachu.

/Je艣li mamy ze sob膮 parasol, /otwieramy go i chowamy si臋 za nim.

/Uzna go za kamie艅 i zignoruje.

/Dziki maj膮 bardzo s艂aby wzrok...

Dziki naprawd臋 mog膮 pomyli膰 parasol z kamieniem?

Kto zabiera parasol w g贸ry?

To nonsens.

Dzik naprawd臋 mo偶e zaatakowa膰 dom cywila?

To mo偶liwe.

- Musi by膰 teraz bardzo g艂odny. - No to mamy k艂opoty.

Centrala my艣li, 偶e sprawa jest ju偶 zamkni臋ta.

Kontaktowa艂e艣 si臋 z nimi ponownie?

Kazali mi przesta膰 si臋 wydurnia膰 i wraca膰.

Ale dwoje ludzi nie 偶yje!

Nie mo偶emy nic zrobi膰. To nie jest przypadek morderstwa.

Oczywi艣cie, 偶e jest!

To raczej katastrofa naturalna.

Naprawd臋 pan si臋 tam wybiera?

/Bez wzgl臋du na wszystko

/Zawo艂aj mnie w potrzebie

/Przyjd臋 do ciebie o ka偶dej porze

/Je艣li kto艣 inny mnie zawo艂a /to si臋 zastanowi臋

/Lecz je艣li to b臋dziesz ty, /zjawi臋 si臋 bez wzgl臋du na wszystko

/Poniewa偶 kocham ci臋 bez pami臋ci

/Moja mi艂o艣膰 do ciebie jest na sz贸stk臋

/Przep艂yn臋 Pacyfik i Atlantyk

/Jesli mnie zawo艂asz, /zjawi臋 si臋 bez wzgl臋du na wszystko

/Poniewa偶 kocham ci臋 bez pami臋ci

Odsu艅cie si臋!

Co si臋 tu, u diab艂a, dzieje?!

Zabarykadowa膰 bram臋!

Pozw贸l mi wej艣膰! To rozkaz!

Wpu艣膰 mnie! Przepraszam za wszystko.

Odsu艅 si臋!

Z drogi!

Nie strzelaj!

Rusz si臋!

Oficerze Park!

Oficerze Kwon!

Rzu膰cie mi lin臋!

Pom贸偶cie mi!

/Wioska bez przest臋pstw

Mamo!

/Przyrzekam by膰 lojalnym i oddanym /wobec kraju i jego mieszka艅c贸w.

/Chroni膰 i s艂u偶y膰 spo艂ecze艅stwu

/oraz pilnowa膰 porz膮dku.

O co chodzi, oficerze Park?

Dzik zab贸jca w艂a艣nie atakuje hal臋.

Tam jest moja matka!

Nie ma potrzeby, by艣 przyje偶d偶a艂.

Ochroni臋 Sam-mae-ri.

Co si臋 sta艂o?

Dzik zaatakowa艂 hal臋. Wezwij wsparcie!

Ok.

- Man-bae wiedzia艂. - O czym?

Mi-young!

Nic ci nie jest?

- Jeste艣 ranna? - Nie.

- Co z dzieckiem? - Nic mu nie jest.

- A z mam膮? - Jest ca艂a.

Bo偶e, miej lito艣膰.

Panie, ulecz rannych...

- Co si臋 sta艂o? - Nie jestem pewien.

- Nic ci nie jest? - Prze偶yj臋.

To kolejny dzik, prawda?

Oficer Park, ten dra艅...

Gdzie on jest?

Tam...

Wszystko w porz膮dku?

Tak.

- Panie so艂tysie? - Tak?

- Widzia艂 pan Gwaka? - Poszed艂 zap艂aci膰 dziesi臋cin臋.

- Do ko艣cio艂a? - Tak.

- Widzia艂 pan dzika? - Tak.

Ile ich by艂o?

Jeden by艂 tutaj, p贸藕niej wtargn膮艂 drugi i...

- Dwa dziki? - Nie, jeden!

Jeden dzik...

Czemu to tyle wa偶y?

Widzieli艣cie moj膮 paczk臋 papieros贸w?

Otwieraj!

Otwieraj, natychmiast!

Co ty tam robisz?!

Dzik...

Ju偶 jest po wszystkim! Wy艂a藕!

Nie mog臋 m贸wi膰 st膮d?

Wy艂a藕 i wszystko opowiedz.

Te偶 musia艂e艣 si臋 nie藕le przestraszy膰.

No wy艂a藕.

Wszed艂em tu, by odp臋dzi膰 dzika...

Wi臋c w pojedynk臋 przegoni艂e艣 dzika?

- Tak. - Jakie艣 ofiary?

Chwyci艂 jedynie pieczonego dzika i nawia艂.

Durne bydle nawet nie wiedzia艂o, 偶e to jego krewny.

My艣lisz, 偶e to zabawne?

- Nie, prosz臋 pana. - Zabierz kapitana do szpitala!

- Sun-bae! - Moje plecy!

Sun-bae!

Ostro偶nie!

Nie martw si臋 o mnie!

Doczekam twojego 艣lubu.

Wyjdzie z tego?

Zwariowa艂e艣!

Wiedzia艂e艣, prawda?!

Wiedzia艂e艣, 偶e wyczuje loch臋 i przyjdzie!

Nigdy nie trz臋s艂em si臋 ze strachu przed zwierzyn膮,

w ca艂ej mojej 20-letniej karierze.

Przez ciebie ca艂a wioska mog艂a zgin膮膰!

To ty nauczy艂e艣 mnie, 偶e aby upolowa膰 trzeba ryzykowa膰.

Nigdy nie uczy艂em ci臋, by艣 posuwa艂 si臋 do tak nikczemnych czyn贸w!

Ju偶 zapomnia艂e艣?

Zapomnia艂e艣, jak uk膮si艂 mnie w膮偶 i umiera艂em?

Powiedzia艂e艣, 偶e poszukasz zi贸艂, i mnie tam zostawi艂e艣!

Wystawi艂e艣 mnie na przyn臋t臋.

To ty mnie oszuka艂e艣 i zostawi艂e艣!

Ludzie ju偶 tacy s膮.

Jedz i zosta艅 zjedzonym. Oszukany...

Jedz i zosta艅 zjedzonym.

Najpierw zostaniesz zjedzony.

Wspomnisz moje s艂owa!

Zap艂acisz za to!

/Man-bae!

/Co to za smutna mina?

/Nie smu膰 si臋. /Nied艂ugo znowu sie spotkamy.

Ty te偶 idziesz w g贸ry?

Kapitan Yoo jest w szpitalu. Kto inny ochroni wiosk臋?

Ul偶y艂o mi.

Nie pozw贸l mamie wychodzi膰 i pozamykaj drzwi.

Dobrze.

Wr贸c臋 wcze艣nie.

Pilnuj mamy, twardzielu.

- Tatu艣 nied艂ugo wr贸ci. - Co ze mn膮?

Nastaw bu藕k臋.

Mog臋 i艣膰 z wami?

Jeste艣my zaj臋ci, panienko.

Prosz臋? Musz臋 uwieczni膰 dzika na filmie!

Pozw贸l jej i艣膰.

Co, je艣li co艣 si臋 tam wydarzy?

Wracaj, panienko.

- Do widzenia. - Ja musz臋 i艣膰!

Musz臋 go sfilmowa膰! Prosz臋, zabierzcie mnie.

- Panienko! - Czekaj!

- Id藕 ju偶. - Musz臋 sfilmowa膰 dzika!

Nie utrudniaj mi tego!

Id藕 ju偶, uparta babo.

Pewnie ma swoje powody.

W po艂owie drogi stoi stara chata.

Rozbijemy tam ob贸z i troch臋 si臋 rozejrzymy.

Sama przyn臋ta b臋dzie strasznie ci臋偶ka.

Trafi艂em go 3 razy, ale nawet nie poczu艂.

Jego sk贸ra jest twarda. Normalne pociski nic tu nie dadz膮.

Co to?

M贸j ojciec polowa艂 nim na nied藕wiedzie.

Mosin-Nagant - rosyjski.

Nie, fi艅ski.

Mamo!

Mamo!

Mamo!

Mamo!

Mamo!

- O co chodzi? /- Mama gdzie艣 znikn臋艂a .

Co? Szuka艂a艣 jej?

/Szuka艂am, ale nigdzie jej nie ma.

M贸wi艂em ci, by艣 jej pilnowa艂a! Co艣 ty robi艂a?!

/Zasn臋艂am.

/Man, zosta艅 w domu! /Zaraz b臋d臋!

Mamo!

Mamo!

Widzieli艣cie moj膮 matk臋?

Mamo!

Mamo!

Mamo!

Co si臋 sta艂o?

- Moja matka znikn臋艂a. - Co?

Dzieciak s膮siad贸w m贸wi艂, 偶e posz艂a w g贸ry.

Wracasz z g贸r?

Poszed艂em na g贸r臋 za wiosk膮, ale jej tam nie by艂o.

- Zabierzcie mnie ze sob膮. - Jed藕my w takim razie.

Czekajcie, jad臋 z wami!

To znowu ty?

Czemu tak si臋 upar艂a艣?

Prosz臋, we藕cie mnie ze sob膮.

To niebezpieczne. Zosta艅 tu. Zadzwoni臋, gdy go z艂apiemy.

Potrafi臋 gotowa膰 i zapewni膰 rozrywk臋.

Prosz臋, zabierzcie mnie.

Jak zamierzasz nas rozerwa膰?

Zabierz j膮. Im nas wi臋cej, tym weselej.

Dzi臋kuj臋!

Podczas wojny rosyjsko-japo艅skiej

armia japo艅ska rozpocz臋艂a hodowl臋 艣wi艅 mieszanych,

by mie膰 艣rodki na finansowanie wojny.

Nowy gatunek dzik贸w wypuszczono w g贸rach.

Wzg贸rza szybko si臋 od nich zaroi艂y.

Eksperymentalne dziki by艂y agresywne i po偶era艂y wszystko w zasi臋gu wzroku.

Niekt贸re osi膮ga艂y wag臋 480 kg.

Szar偶uj膮c z pe艂n膮 pr臋dko艣ci膮,

by艂y w stanie przebi膰 stal o grubo艣ci 10 cm.

呕aden czo艂g ani inny pojazd nie m贸g艂 si臋 z nimi mierzy膰.

Dok膮d idziesz, synu?

- Prosz臋 pani... - Chod藕 tutaj.

Wi臋c ca艂y czas podci膮ga艂e艣 jedzenie?

M贸wi艂am ci, by nie karmi膰 dzika, to niebezpieczne!

Przepraszam pani膮.

M贸wi艂am ci, by艣 m贸wi艂 do mnie "mamusiu"!

Mamusiu...

W艂a艣nie tak! "Mamusiu".

Prosz臋 pani...

Witaj! Szmat czasu.

Pami臋tasz mnie?

Jestem nastarszym synem Chuna, 艂owcy.

Dzwo艅 w razie czego艣.

Co powiedzia艂a?

Nadal si臋 nie znalaz艂a.

My艣l pozytywnie.

Rozstawili艣my mn贸stwo pu艂apek. Poczekajmy.

Tak, my艣l pozytywnie.

Czemu tak ci zale偶y na schwytaniu tego dzika?

S艂ysza艂e艣 o Jane Goodall?

Vidal Sasoon?

Nie, jest s艂ynn膮 zoolo偶k膮, kt贸ra bada艂a szympansy w Afryce.

Chcia艂am podr贸偶owa膰 po 艣wiecie, tak jak ona.

Co to?

Sier艣膰 i 艂ajno dzika.

Ma ponad 10 cm.

- 艁ajno? - Nie, sier艣膰.

To znaczy, 偶e jest du偶o wi臋kszy od tego, kt贸rego upolowali艣my.

艁ajno? Ohyda.

- To nie jest zwyk艂y dzik. - Ci臋cie!

Oka偶cie wi臋cej emocji.

Wygl膮dajcie na bardziej zaskoczonych.

Ok.

Prosz臋, wi臋cej emocji!

Akcja!

- Sp贸jrzcie na to! - Co to?

- Sier艣膰 i 艂ajno dzika! - Niesamowite!

Ma ponad 10 cm!

- 艁ajno? - Nie, sier艣膰!

O nie!

To znaczy, 偶e jest du偶o wi臋kszy od tego, kt贸rego upolowali艣my!

- Musi by膰 wielko艣ci s艂onia! - Bestia!

To nie jest zwyk艂y dzik...

- O m贸j Bo偶e! - Niesamowite!

To kara.

Dawno temu pewni rolnicy chcieli stworzy膰 tu pola.

By tego dokona膰, pod艂o偶yli ogie艅.

W po偶arze zgin臋艂o wiele zwierz膮t. Wtedy te偶 zaatakowa艂 ogromny dzik.

Ostatecznie odeszli,

a na ich miejsce pojawili si臋 艂owcy poluj膮cy na dzika.

Poszed艂em w 艣lady ojca i si臋 tu wtedy zjawi艂em.

Uda艂o ci si臋 w贸wczas upolowa膰 dzika?

- Ojcu si臋 uda艂o. - Jak?

Zastawi艂 ogromn膮 pu艂apk臋 z zapadni膮 przed wej艣ciem do wioski.

Bardzo wielu 艂owc贸w wtedy zgin臋艂o lub zosta艂o rannych.

Kim z Bul-kyo zosta艂 kalek膮.

Mama!

Mama!

Bong z Shin-eui-ju straci艂 g艂ow臋.

A tw贸j ojciec straci艂 oko.

Wtedy te偶 ludzie przestali przybywa膰 i g贸ra pozosta艂a nienaruszona.

Ta stara pu艂apka wci膮偶 powinna gdzie艣 by膰 w pobli偶u rzeki.

Czym jest pu艂apka z zapadni膮?

Dawniej u偶ywano jej do chwytania tygrys贸w.

Linka, kilka bali jako podpora oraz przyn臋ta.

Gdy tygrys chwyta艂 przyn臋t臋...

spada艂y ci臋偶kie kamienie.

Co to ma by膰? Epoka kamienia 艂upanego?

Dupa nie pu艂apka.

S艂yszeli艣cie kiedykolwiek o kulcie Baek-baek?

Kulcie Baek-baek?

Wytworzy艂 si臋, gdy Korea by艂a pod rz膮dami Japonii.

Przyw贸dca kultu zabi艂 2000 swoich wyznawc贸w.

Uciek艂 wymiarowi sprawiedliwo艣ci,

by ostatecznie pope艂ni膰 tu samob贸jstwo.

Co by艂o potem?

Gdy policja znalaz艂a jego zw艂oki...

zosta艂a z nich tylko g艂owa!

Jego cia艂o zostalo po偶arte.

Istnieje co艣 takiego jak ludo偶erny dzik?

'Horochoros Minor Chageni'

Mieszanie z innymi gatunkami mo偶e spowodowa膰 mutacj臋 DNA.

Ludo偶erne gatunki nale偶膮 do rzadko艣ci, ale istniej膮.

Mo偶e ten dzik to w艂a艣nie taki mutant.

Mutant, kt贸rego nauka jeszcze nie pozna艂a.

W艂a艣nie tak.

Ale to nadal tylko dzik.

- Przerwa艂 t臋 link臋? - Porwa艂 przyn臋t臋.

Czai si臋 na nas.

Czekaj!

Mamo!

- Mo偶emy je艣膰 nietoperze? - Oczywi艣cie.

Prosz臋.

艢wie偶e i mi臋siste. Ci臋偶ko je znale藕膰.

S膮 naprawd臋 zdrowe.

To p臋draki. 艢wietna sprawa.

Jedzcie i idziemy.

Zabior臋 mam臋 z powrotem.

Uwa偶ajcie na siebie.

Chcecie by膰 kolejnym posi艂kiem dzika?

Rozstawili艣my pu艂apki dooko艂a.

Nie znacie drogi.

Zaczynasz wymi臋ka膰?

Nie, ale co z moj膮 matk膮?

Mo偶e tu zosta膰 do twojego powrotu.

Jest tu bezpiecznie.

To 艣wietny pomys艂. Dzi臋kuj臋!

W takim razie ruszajmy.

Ta bestia tu spa艂a?

Nie, 艂o艣.

Czekaj.

To 艣wie偶y 艣lad.

Jak 艣wie偶y?

Ma z p贸艂 dnia.

Musi by膰 niedaleko.

Chod藕my.

艢ci膮gnijcie mnie!

Da艂e艣 si臋 z艂apa膰 w pu艂apk臋?

艢ci膮gnij mnie, i to ju偶!

Pr臋dzej!

- Panie Chun? - Moja g艂owa.

- Cholerni k艂usownicy. - Nic panu nie jest?

Oto i zapadnia.

Jest ogromna!

Wystarczaj膮co du偶a, by schwyta膰 s艂onia!

Jest w dobrym stanie! Wystarczy j膮 lekko podreperowa膰.

Co to?

Czujnik po艂膮czony z GPS-em.

Do艂o偶臋 odrobin臋 dynamitu, i powstanie mina kierunkowa.

Wygl膮da jak wyj臋ta prosto z filmu.

Nie schwytamy go w tak prymitywny spos贸b!

Czekaj i obserwuj. Zabij臋 go osobi艣cie.

艢mierdzi! Ma raptem kilka godzin.

Tutaj!

To odci艣ni臋ty 艣lad.

Jego bar艂贸g musi by膰 w pobli偶u jakich艣 100 metr贸w.

Czym jest odci艣ni臋ty 艣lad?

Dziki udaj膮c si臋 do bar艂ogu na sen, st膮paj膮 na czubkach racic.

Nie mia艂em poj臋cia, 偶e tu jest jaskinia.

My艣lisz, 偶e tam jest?

Jaskinia jest wi臋ksza ni偶 my艣la艂em.

Je艣li chcemy go schwyta膰, musimy tam wej艣膰.

- Warchlaczki! - Cicho!

To nie piknik.

Wyszed艂 po po偶ywienie.

Rozstawmy pu艂apki przed jaskini膮.

S膮 s艂odziutkie.

Ruszajcie si臋!

Chcesz je zabi膰?

- A co? Chcesz kolejnych bestii? - Nie, ale mimo wszystko...!

We藕my jednego.

Po co?

Przyda nam si臋.

Musisz to robi膰?

Musimy je wyko艅czy膰 na dobre.

Biedne warchlaczki.

Lepiej chod藕my! Co, je艣li wr贸ci?!

T臋dy! Szybko!

Jeste艣 ca艂y?

Nie czuj臋 ty艂ka!

- Nie wejdzie tu. - Przemy艣l to!

Poczekajmy tu na niego.

Poniewa偶 zabili艣my jego m艂ode, przyjdzie po nas.

Je艣li si臋 nie pojawi, powinni艣my wr贸ci膰 do jaskini?

Prawdopodobnie poszuka nowej.

Z pewno艣ci膮 wr贸ci.

Rana kiepsko wygl膮da.

Je艣li jej nie zdezynfekujemy, b臋dzie musia艂 go odci膮膰.

W艂贸偶 mu to w usta.

Co zamierzasz zrobi膰?

- Powiedz, "A"! - Co ty robisz?!

Przytrzymaj go!

Co robisz?

Poczujesz uk艂ucie.

Cholera! G艂upi staruchu! Parzy!

- Uwa偶aj na j臋zyk! - Cholera!

Sam by艣 tego spr贸bowa艂! Cholera!

Naprawd臋 pan my艣li, 偶e odszed艂em z powody pieni臋dzy?

Od pocz膮tku nie pasowa艂e艣 na mojego ucznia.

Wyst臋py w telewizji...

drogie samochody, ubrania...

To wszystko okaza艂o si臋 bezu偶yteczne.

Jak pan powiedzia艂, 艂owca powinien mieszka膰 w g贸rach.

Tam jest jego miejsce.

Detektywie Shin.

Ile czasu zaj臋艂o panu awansowanie na sier偶anta?

Blisko 10 lat.

Jak mo偶na dosta膰 awans?

My艣la艂em, 偶e to pana nie interesuje.

Mo偶e w przysz艂o艣ci m贸g艂bym kierowa膰 takim wiejskim posterunkiem.

Po tym wszystkim zamierza pan tu zosta膰?

Nadal jest tu lepiej ni偶 w Seulu. Ludzie s膮 milsi i w og贸le.

Czemu zosta艂 pan policjantem?

By mie膰 za co 偶y膰. To oczywiste.

Ale nigdy nie s膮dzi艂em, 偶e b臋d臋 艣ciga艂 dzika...

Nie tak to sobie wyobra偶a艂em.

Je艣li nie mo偶esz 偶y膰 wed艂ug wyobra偶e艅,

uk艂adaj wyobra偶enia pod swoje 偶ycie.

Czyj to cytat?

Sam to wymy艣li艂em.

- Dziwne? - Tak.

Co, do diab艂a?

Man-bae!

- Zastrzel go! - Strzelaj!

Chod藕! No chod藕!

Zaklinowa艂 si臋! Uciekajmy!

Ratujcie Man-bae!

Prosz臋 pana!

Co mi si臋 sta艂o?

Prosz臋 wsta膰! Szybko!

- Poci膮gnijcie za sznur zapadni! - Niech pan wstaje!

Idziemy! Pr臋dko!

Co si臋 sta艂o?

Nie dam rady dalej i艣膰. Id藕 beze mnie.

- Wstawaj! Nie mamy czasu! - Idziemy!

Nie!

Ju偶 i tak po mnie.

- Wstawaj! - Szybko!

Id藕cie, bo zginiemy wszyscy! B臋d臋 was kry艂!

Zamknij si臋! Idziemy!

Po prostu wsta艅! Wstawaj!

- Wstawaj! - Zostaw go!

On nie da rady wsta膰.

Ruszajmy.

Mowy nie ma! Wstawaj! Idziemy!

Pospiesz si臋! Wstawaj!

Idziemy!

Uciekajcie!

/Uwa偶aj na siebie, panienko.

Ten dzik wisi nam na ogonie!

Pozb膮d藕 si臋 go!

Nie r贸b tego!

Zamknijcie si臋!

Zabije nas, a p贸藕niej uda si臋 do wioski.

Oficerze Kim! Zabior臋 go do wioski i wezw臋 wsparcie.

Ty odci膮gnij dzika.

Zaczekaj! Czemu ja?

Chcesz, 偶eby艣my zgin臋li wszyscy razem?

To twoja szansa na awans!

- Mo偶esz dosta膰 awans! - Ale...

Zastan贸w si臋.

Obiecujesz?

Id藕! My艣l o swoim nienarodzonym dziecku!

Dobrze, zrobi臋 to.

- Podnie艣 go w g贸r臋 i biegnij! - P贸jd臋 z tob膮!

Czekaj!

Je艣li co艣 mi si臋 stanie, przeka偶 mojej 偶onie, 偶e j膮 kocham!

- Id藕 ju偶! - Przeka偶 jej to!

Tutaj, draniu!

Co, u diab艂a?!

G艂upia suka!

Pom贸偶 mi!

艢ci膮gaj spodnie!

Nie pozw贸l, by ci臋 z艂apa艂a!

Niech to szlag!

Kurde!

Nic ci nie jest?

Nie.

Pospiesz si臋!

T臋dy!

Nie mam si艂y ju偶 biec!

To czemu ze mn膮 posz艂a艣?!

Naciskaj!

Mocniej!

Naciskaj!

Szybciej! Szybciej!

Szybciej!

Nisko g艂owa!

Hamuj! Hamuj!

Uciekaj!

Nie widzia艂 nas?

- Poszed艂 sobie, prawda? - B膮d藕 cicho.

Na g贸r臋, szybko!

Cofnij si臋!

Nie zdo艂a tu wej艣膰, prawda?

Nie widz臋 go.

B臋dzie czeka艂 na nas a偶 zejdziemy.

Detektyw Shin, a to dra艅!

Nie mo偶emy pozwoli膰, by zniszczy艂 wiosk臋!

To co robimy?

Zabijemy go.

Jak? Nie mamy 偶adnej broni!

Jest w g贸rach. Musimy schwyta膰 tego dzika!

Ta cholerna bestia zaatakowa艂a hal臋!

Ale przeciwstawi艂em si臋 jej!

Nast臋pnie wyci膮gn膮艂em bro艅...

- Id藕cie po niego! - Tak jest!

Baczno艣膰!

Jakie艣 wie艣ci od Kima?

Jego telefon od wczoraj nie odpowiada.

Jak to jest mo偶liwe

w Sam-mae-ri, wiosce bez przest臋pstw?!

Wskakuj na motor!

Bezu偶yteczny...

- Kapitanie Yoo! - Uciekaj, oficerze Park!

- Winda! - Co z ni膮?

Zapadnia!

Zapadnia?!

We藕miesz m艂odego i zwabisz besti臋 pod wind臋.

Ja wejd臋 na g贸r臋.

Kiedy znajdziesz si臋 pod ni膮, spuszcz臋 wind臋 i zmia偶d偶臋 dzika.

- Co, je艣li mnie te偶 zmia偶d偶ysz? - Wyskoczysz w ostatniej chwili!

Ok.

Uwa偶aj.

Mam zej艣膰 na d贸艂?

Ja p贸jd臋 na g贸r臋, a ty t臋dy.

Jak mam niby t臋dy zej艣膰?!

- Za艂贸偶 to! - Tu nie ma 偶adnej drabinki!

- Schod藕, i to ju偶! - Ale jak?

Pospiesz si臋!

Czemu to ja zawsze musz臋 robi膰 za wabia?!

Wyczucie czasu jest wa偶ne!

To szale艅stwo!

Ze偶ryj to, draniu!

W艂a藕 na g贸r臋! Szybko!

Ju偶 prawie jestem!

Przygotuj si臋!

Pospiesz si臋!

Skurwysyn!

Nadchodzi! Przygotuj si臋!

Tam jest tw贸j ma艂y!

Jest pod wind膮?

Oficerze!

Jest pod wind膮?

Jest pod wind膮?

Mamy go! Spuszczaj! Szybko!

Tak! Dorwali艣my go!

Uda艂o nam si臋! Dorwali艣my go!

Zapadnia zadzia艂a艂a!

Czekaj. Mo偶e spr贸bowa膰 si臋 podnie艣膰.

Gdzie艣 tutaj powinien by膰 m艂ot.

Dynamit!

- Wysad藕my go przy pomocy tego. - Zaczekaj.

Gdzie ty idziesz?!

Po co go wyci膮gn臋艂a艣?

On ju偶 nawet nie mo偶e chodzi膰.

Masz racj臋. Ma po艂amane nogi.

Cholera!

Wracajmy.

Centrala zajmie si臋 reszt膮.

- Chod藕my. - Zaczekaj!

Powinni艣my zako艅czy膰 jego cierpienie.

Co?

呕eby by艂a jasno艣膰, to ja go schwyta艂em.

Lont jest troch臋 kr贸tki.

O nie! Uciekaj! Szybko!

Jak si臋 czujesz? Zdenerwowany?

Sam nie wiem.

Pocz膮tkowo tak.

- To ch艂opiec czy dziewczynka? - Ch艂opiec.

Mam nadziej臋, 偶e nie odziedziczy charakteru po 偶onie.

Dosta艂e艣 awans i urodzi艂 ci si臋 syn. Musisz by膰 szcz臋艣liwy.

- Chyba jestem. - Pewnie, 偶e tak.

- Mi-young! - Cze艣膰.

- Witaj, skarbie. - Dobrze si臋 czujesz?

Tak.

Dzi臋ki Bogu.

- Gdzie maluch? - Nasze dziecko?

- Z matk膮. - Mamo...

- Przyszed艂e艣? - Pozw贸l mi go zobaczy膰.

Tatu艣 tu jest.

- To tw贸j tatu艣! - Co to ma by膰?

Potrzymaj go, skarbie!

Wszystko w porz膮dku?

Skarbie, nic ci nie jest?

Gdzie dzik?

Czym ty go wysadzi艂e艣?

C贸偶...

P贸藕niej wam powiem.

Ju偶 im powiedzia艂am.

Nie mog艂a艣 zaczeka膰?! Jeju...

Mo偶e zostaniesz 艂owc膮?

Mowy nie ma. Prawie zgin膮艂em.

Prasa szaleje.

- Czemu? - Nie mog膮 si臋 doczeka膰 wywiadu z tob膮!

Chod藕my!

Dostan臋 awans, prawda?

Poniewa偶 nie jest to sprawa o morderstwo...

Kapitanie, m贸g艂by pan pozbiera膰 szcz膮tki dzika przed zachodem?

Shin, s艂ysza艂e艣 detektywa.

Mam dzi艣 wolne, kapitanie.

Przynie艣cie mi moj膮 pa艂k臋!

Ale kapitanie!

Kto ostatni na posterunku ten gapa!

Co?

Gdzie ja jestem?

Dobrze spa艂e艣, Duk-goo?

Kim pani jest?

Pani?

M贸wi艂am ci, by艣 m贸wi艂 do mnie "mamusiu".

Wszyscy ch艂opcy s膮 tacy sami.

Nazywaj mnie "mamusi膮".

"Mamusi膮".

Ma... mu... siu.

Mamusiu.

G艂o艣niej!

Mamusiu!

Mamusiu!

Mamusiu!

Mamusiu!

Mamusiu!

Przepraszam, mamusiu!

Przepraszam, mamusiu!

Mamusiu!

Kocham ci臋, mamusiu.

.::T艂umaczenie - Chudy::. devilex@wp.pl

.::Koretka - techniacz::.

.::DarkProject SubGroup::. Dark-Project.org

KinoMania.org

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.