Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
[muzyka]
[muzyka]
Mama ma strugłe jeszcze rozmyślając o tobie.
O nie,
przyszłaś jak już tego nie robiła.
Skąd to wiesz?
Masz jakieś moce?
Trochę.
Co jeszcze możesz?
Dopiero ustalam.
Musisz mnie tam zabrać.
O nie,
Zojka, nie wiesz co mówisz.
[śmiech]
A kiedy wracasz do domu?
Wiesz, że kocham cię najbardziej na świecie.
Czyli wiesz o tych facetach mamy?
To nie ma znaczenia.
Mama zachowuje się jak przygłup.
To nieprawda, robi fajne rzeczy.
Myślałam głupia, że jesteś wampirem.
A ty jesteś jak święty Mikołaj.
Wszystko wiesz.
Może byłem wampirem?
Rodzina jest ważna.
Nawet patologiczna.
[śmiech]
Jak mnie znalazłaś?
Wziąłeś moje zdjęcie.
O, no tak.
A powiedz, kiedy wstałeś z grobu?
Tydzień po pogrzebie.
W Biblii jest, że trzy dni.
Nie sądzę, żeby to był związek.
Aha, czyli z martwych wstałeś i nie wiesz po co.
Przesrane.
A czym to się różni od sytuacji,
w której nie wiesz, co robić z własnym życiem?
Uciekasz od odpowiedzi.
Bardzo się zmieniłaś przez te kilka tygodni.
Ojciec mi umarł.
Może to nic wielkiego,
ale ja naprawdę chcę się dowiedzieć,
dlaczego żyjesz.
I nie wierzę, że ty nie.
Nie wierzę, że ty nie.
[muzyka]
Dzień dobry.
Jest kostek?
Nie ma jeszcze pana doktora.
Do widzenia.
Idzie.
Chodź, nie ma jej.
Wiem, że masz ważniejsze sprawy na głowie, ale...
Ważniejsze sprawy na głowie, człowieku?
Ja nie poszedłem do pracy. Nosi mnie.
Ja chcę o nią walczyć, rozumiesz?
Ja dzięki tobie zrozumiałem, że muszę to zrobić.
Serio?
Tak. I powiem ci jeszcze jedno.
Marina grała w pornosie.
Z Agatą?
Janek, kurwa.
W liceum.
Chce, żebym wywinął kolejny zawał?
Ciekaw jestem, jak się będziesz
tłumaczył z mojego trupa tutaj.
Powiedziała, że żałuje, że ją to dusiło.
No na pewno.
Że jest jej głupio. No i uważa, że to jest coś.
Fajnie, że rozmawia cię szczerze.
Bardzo fajnie.
Jak zamierzasz ją odzyskać?
No właśnie nie wiem.
To kino, teatr, spacer?
To musi być coś ekstra.
To zaproponuj, że zagracie razem w pornosie.
Ciekawe by to było.
Tylko czy dałbym radę?
A w sumie to nic trudnego, nie?
No co w tym trudnego?
No to trudnego, że musiałbym postawić go na zawołanie.
No skoro cię kręci, mówiłeś.
A jakbyś ty na przykład nam użyczył
swoją kuźkę na zbliżenie jako dubler?
Kostrzuś, wolałbym się nie mieszać w wasze rodzinne sprawy.
Zmawiałem się z Joją. Odnalazła mnie.
Ty poważnie mówisz?
Tak.
Kurwa, Janek. Wiesz, ona jest nastolatką, zaraz wy paple.
Będziesz na insta, na fejsie, kurwa, na followersie, wszędzie.
Powiedziała, że jestem jak święty Mikołaj.
Ja pierdolę. No przecież ty będziesz gwiazdą
Instagrama, człowieku.
Orendzie szykuj. Ciebie to bawi?
Może włoskiego się ucz? Nie, hiszpańskiego.
Stary, papież przyleci, pielgrzimi przyjdą.
Radzę, żebyś wrócił na swoich zasadach,
a nie na zasadach całego świata minus ty.
Ty jeden wiesz, że zmartwychwstałem.
Inni będą uważali, że jestem oszustem, łącznie z Agatą.
A Zoya mnie nie ocenia.
Bo to kurwa dziecko jest.
W starej piekarni na Pradze, która miała swój lokalny urok,
ale zapewne poważny kryzys w dziale marketingu
i sprzedaży, odbyło się przeobrażenie
nagłe i porywające.
Jest w ich wypiekach smak z dalekiej...
Boże, co się stało?
No chodź, zobacz.
Na wszystkich portalach jest to samo.
Na fejsie, na insta.
Na insta, no. Jesteś naszym zbawcą!
Udało się!
Ja dzisiaj nie piję.
Świętuj, przebieraj się, dzieciunio.
No co, przyspieszamy?
No, Rachel.
Janek, gotowa dzierża na ciebie czeka.
Słuchajcie, pięć restauracji dzwoniło,
czy ich zaopatrzymy?
Trzeba będzie dotrudnić. Janek, dzwoń po córkę,
no nie ma czasu.
Powoli, powoli.
Telewizja tu jedzie, ktoś musi do nich wyjść.
Janek? To Janek.
Wykluczony! Janek! Nie "e"!
Dawaj!
Dzień dobry. Dzień dobry.
Dzień dobry.
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego.
Pan Starostewski, prawda?
Jest pan zatrzymany.
[dźwięk drzwi]
Zdjęcia.
Przyjął pan tożsamość zmarłego Jana Starostewskiego.
Dlaczego?
No powody osobiste.
To również?
Pana konkubentka.
Macie problem, bo ja się was
nic, a nic nie boję.
I nie będę tak rozmawiał.
Oczywiście, jeśli chcecie zaprosić mnie na wino,
bardzo chętnie.
Pogadamy o życiu.
Jest.
Przedstawiałem się. Jan Starostewski.
Nie tylko podszuł się pan pod tożsamość zmarłego,
to jeszcze do niego upodobnił. Po co?
No z pewnością ma pan jakąś ciekawą
hipotezę.
Przepraszam.
Mogę już mu zajebać?
Pawełku, nie denerwuj się.
Panianku, pokażemy panu coś.
Jakie dokładnie czynności
przeprowadził pan na tym dynacie?
Standardowe.
Nie chciałem pana prosić o rozwinięcie.
Nie było zleconych czynności prokuratorskich,
więc mycie ciała...
Założenie ubrania dostarczonego przez rodzinę,
umieszczenie ciała w trumnie
i oczywiście dyskretny
wizaż.
Wizaż?
Makijaż, innymi słowy, gdyby rodzina
zechciała zobaczyć zmarłego.
A zechciała?
Nie chciała.
Ile ma pan pacjentów, powiedzmy, tygodniowo?
Dziesięciu.
Dwadzieścia.
I tak pan wszystkich pamięta?
Jestem pewien, że ten człowiek nie żył.
Pamięta go pan?
To już trwa drugą godzinę.
Co on z martwych wstał?
Mamy bilingi pana rozmów.
Nawet do matki pan zadzwonił.
No.
A pan jest legalny?
Nie udało nam się ustalić,
kim pan jest.
Mógłby nam pan pomóc?
Też to dopiero ustalam.
Macie panowie jakieś zarzuty?
Jan Starostecki nie żyje.
Jego dowód osobisty został zdany w urzędzie gminy,
a aks gonu wydany rodzinie.
Kilkoro świadków potwierdziło
jego śmierć i fakt pochówku.
Problemem jest pan.
Każdy obywatel ma obowiązek
posiadać tożsamość i móc ją potwierdzić.
Skoro pan odmawia podania własnej tożsamości,
skierujemy sprawę do sądu,
który zapewne umieści pana w zakładzie psychiatrycznym
celem rozpoznania, czy nie mamy do czynienia
z chorobą psychiczną.
A jakbym panom powiedział, że...
Z martwych wstałem?
Ale zaraz się wkurwię.
Pawełku, spokojnie.
A z martwych stał pan?
Tak.
Nie mam do tego prawo.
Nie, no to...
Zatem tworki.
Kolega jest ze starej szkoły.
Panie Janku,
problem polega na tym,
że pan chyba faktycznie jest Janem Starosteckim.
Sprawdziliśmy zdjęcia,
wykonaliśmy kilka ekspertyz.
Trochę nam pan rozpierdala system.
Dlatego kolega czuje się niepewny.
Wie pan, że 95% ludzi w naszym społeczeństwie
uważa taką sytuację za dopuszczalną?
Uwierzyłby pan?
Widziałem pana grup.
Pana tam nie ma.
A powinien pan tam być.
Dobra.
Jestem wolny.
Na razie, tak.
Do widzenia.
Do zobaczenia.
Kto to był?
Skąd byli? Mów!
ABW.
Ja pierdolę.
Dlaczego ty mi nie mówisz, że ktoś za tobą chodzi, Janek?
Ja nic złego nie zrobiłem. Ożyłem.
Nikt mi zresztą nie wierzy.
Ty sam w to nie wierzysz, chłopie!
Nie, ja kurwa po prostu tego nie rozumiem!
Ale czego nie rozumiesz, Janek? Czego nie rozumiesz?
Przecież oni chcą zrozumieć.
Jak się dowiedzą i to popatrz na mnie, kurwa,
kto wyjdzie na jaw, będą robić na tobie eksperymenty.
Żeby się dowiedzieć, co się stało.
Chcesz tego? Pytam się, chcesz tego?
Czyli co, nie zacznę żyć, dopóki nie dowiem się, co się stało?
A co ci powiedzieć?
Kostuś, musisz mnie zabić.
Zabić? Do Agatki pójdź.
Zabiję cię od razu, jak cię zobaczę tylko.
Jeb się! A co ja mam ci powiedzieć?
Gówno! Janek!
Babski wieczorek?
Ja tylko wpadłam oddać klucze.
Fajnie, że się poznałyście.
Iza jest moją przyjaciółką z pracy.
Dobra, ja się zawijam, pewnie chcecie pogadać.
Fajnie było poznać.
Odprowadzę cię.
Do drzwi są dwa metry.
No właśnie.
Dzięki.
Polubiła mnie.
Powiedziałaś, co się dzieje?
To twoja dziewczyna?
Nie.
Szkoda. No ktoś by się tobą zajął w tej noże.
Dobra, siadaj. Zrobię ci herbatę.
Dobra.
Iza opowiadała mi o waszej pracy.
A co jeszcze opowiadała?
Co zamierzasz, tato?
Nie uważasz, że powinieneś się jakoś ukazać mamie?
Nie wiem, co się wytłumaczyć.
Iza, każdy ma czasami prawo zastanowić się nad sobą.
Właśnie to powinno być ustawowe, jak matura.
W każdym razie, nie było to miłe doświadczenie.
Tak naprawdę.
Ja staram się z niego uczynić coś sensownego dopiero.
Rozumiem cię.
A tobie nie wydaje się, że to, co mi się wydarzyło, to jest...
mało prawdopodobne?
Wcale.
Odbierz.
Kochanie, no gdzie ty jesteś?
Gdzie ty jesteś?
Nie, tego długo nie odbierałaś.
Cześć.
Nie, nie, nic.
Nie, zaniepokoiłam się po prostu.
Sama nie wiem, czemu.
Dobra, będę za chwilę. Pa.
Muszę lecieć.
Ciekawe, co by mała powiedziała na to wszystko.
Zabiłaby cię.
Skotyk!
Tu jesteś.
Znalazłem rozwiązanie naszego kryzysu.
Kryzysu?
Tak.
Zagramy razem w pornosie.
Słucham?
W ramach odbudowywania
naszej więzi i miłości.
Ciebie już zryło do reszty?
Nie. Dlaczego?
No to sobie sam zagraj, jak chcesz.
Marwienko, ciężko zagrać w pornosie samemu.
Ale co ty mi proponujesz, człowieku?
Rypanie w pornosie?
No.
Ty mnie po prostu, Konstanty, już nie kochasz.
Znikasz z domu, nie ma cię całymi dniami, czytasz Biblię.
Ja nie wiedziałam, o co chodzi, ale teraz już wiem.
Ty mnie po prostu już nie kochasz.
Kurtyna, kurwa, zapadła.
O czym ty mówisz?
Konstanty, informuję cię, nie zagram z tobą w pornosie.
Malwina!
Ty jesteś spakowana?
Poczekaj, możemy pójść coś zjeść.
Chińczyka sobie zamów.
Jeszcze dzwonili z gminy,
że mają jakąś pulę osób
do pomocy w ramach wolontariatu.
Pewnie licealiści zbierający punkty.
Prosili tylko, żebyśmy kogoś przyjęli.
Możemy, ale nie musimy.
Przyślą jakąś dziewczynę.
Może będzie fajna.
Zgadzasz się?
Przecież nie musisz się mu pytać.
Przecież razem to prowadzimy.
Nie, nie, no naprawdę chciałabym, żebyśmy były zgranym teamem.
To co?
Dzień dobry.
Mam nadzieję, że nie przeszkadzam.
Ja do pani Agaty?
Tak.
W sprawie pracy.
Nie zatrudniam.
Urząd gminy mnie przysłał.
Ale to bym miała bez licealistka.
Rekomendacja?
Warunkowe przedterminowe zwolnienie,
wzorowe zachowanie.
No gratuluję, ale to jest zakład karny.
Pracujemy też praktyki w hospicjum
w trakcie mojego przebywania w zakładzie penitencjarnym.
To jest jakiś żart?
Nie, dlaczego?
Pan chce pracować z dziećmi?
Oprócz hospicjum
pracowałem też w stolarni.
Ale w zakładzie karnym.
Tak, można by tu trochę ocieplić.
To są jakieś jaja.
Ich chyba tam całkiem już zwariowali w tej gminie.
Rozumiem, że moja rekomendacja
pani nie przekonała.
No, raczej.
Szkoda.
No cóż, pan był w niezieniu.
Tak, wiem.
Dziękuję za poświęcony czas.
Nie ma za co.
Przepraszam, przepraszam.
Przepraszam, panu, jednak za ostro pojechałam.
Przepraszam. Byłam zaskoczona.
Nic się nie stało.
Do widzenia.
A co pan miał na myśli mówiąc, że można tutaj trochę ocieplić?
Przepraszam, że ci nachodzę, ale
muszę powiedzieć coś ważnego.
Coś ważnego.
Szpizlem jesteś?
Chodziło o mnie.
Chcieli mi udowodnić,
że mnie obserwują.
No nic poważnego.
Ciebie namierzyli przy okazji.
Wiedzą, że dealujesz.
Tak cię zatrzymują i wypuszczają?
Co ty, dani brasko jesteś?
No właśnie, że jest, że w ogóle.
Dobrze, zastanowię się.
Dzięki.
Masz zajebistą córkę, Janek.
Wiem, co mówię, nie jestem zajebistą córką.
Skoro tak twierdzisz, to znaczy, że to nieprawda.
Mojej matki nawet tu nie było.
A wie, że malujesz?
Sama mnie nauczyła, ale zatrzymała się na etapie
martwych natur.
Iza, kurwa, oni mają twoje zdjęcia.
Myślę, że powinnaś przystopować.
Ja mam dzisiaj wolny.
[dźwięk drzwi]
O!
Fan do ciebie, godzinę czeka.
Powiedziałam, że nie można tu siedzieć, ale oczywiście twierdzi, że jest z rodziny!
Bardzo pani dziękuję.
Malwina się wyprowadziła, nie wiem gdzie.
Wyobrażasz sobie?
Cześć, tato, cześć, wujek.
Zoja? Co ona tu robi?
Wydaje mi się, że pracuje tutaj nielegalnie.
No, ty też.
Od dawna, wiesz?
Od dzisiaj. Wyobrażasz sobie, kochana? Dzisiaj się wyprowadziła.
O tacie czy od dawna, wiesz?
Przepraszam, ale czy możemy nie tutaj, proszę?
Tato, czemu on wiedział, a ja nie wiedziałam?
Wkurzyłeś mnie teraz, to nie jest fair.
A ciotka to mieszka u nas i bardzo jej dobrze z mamą.
Jak to dobrze?
Zoja!
O czym ona mówi, Janek? Jak moja żona z twoją żoną?
Boże, jakie to życie rodziny jest trudne.
Co on pierdoli?
Nie wiem, co on pierdoli, bo ja nie myślę racjonalnie.
Zoja! To wskakuj na zmywak, bo my się nie wyrabiamy.
Jak mam wskakiwać na zmywak, jakbyś żona zostawiła?
O, gdzież to?
Pisióweczkę?
Aneta, musimy pogadać.
Tata, wiesz, jestem, ci powiem, rozdygotana.
Nie wiem, co ja mam robić, Agata.
Będę musiała
pić,
puszczać się i
narzekać, że wszyscy faceci to chuje?
No chyba tak.
Nie, po prostu nie powinnam się w ogóle pakować w małżeństwo.
Nie nadaję się do takich rzeczy.
Kochana, według mnie jesteś naprawdę
świetną małżonką.
Spieprzyłam mu życie.
Otrząśnij się, chłopak.
No powinna być szczera.
Osoby naprawdę szczere są
diagnozowane, wiesz?
Każdy w coś gra.
Ja już się przestałam orientować.
W co ja gram, w co on gra.
No, to sobie tutaj posiedzisz
w spokoju, pomyślisz nad wszystkim, nie?
Ładne to.
No, hej.
Hej.
Jezu.
Co "jezu"?
Dobra, możecie mi powiedzieć,
na czym stoimy? Jakiś konkret by mi się
przydał.
Jesteście lesbijkami?
Zojka!
Jesteśmy? Uniwersalnie.
Zoja, chcesz pogadać?
Mamo, czy ty jesteś głucha? Przecież właśnie gadam.
Jesteś młodsza, rozumiesz coś z tego?
Bo, słuchaj, zazwyczaj za późno do mnie docierasz,
to jest burza hormonalna. A jak jeszcze się spotka
z moją... Daj jej spokój.
Zoja jest zajebista
i nie dam ci jej skrzywdzić.
Jesteście obie straszne.
Ale co, ja też? Tak, ty też.
I nie dziwię się, mamo, że tata podjął taką decyzję.
Ale jaką decyzję?
Co? Że umarł?
Właśnie.
Janek się zabił?
Może dzieci coś domawia.
Może szacunek dla ludzi ulicy.
Hej, jest mój.
Dobra.
Pierwsza pozobaczyłam.
A ja nie jestem bardziej potrzebująca?
Ja jestem w tobie.
Iś, iś,
sekar mityka.
Szantażystka.
No dobra.
Może być?
Zaraz zobaczymy.
No zaraz zobaczymy.
Pięknie.
No nie?
Tak?
Tak, policzek zrobiłeś.
Zawsze przy takich roboczych rzeczy.
Nie chcę wybrudzić.
Ona tu mieszka? Tak.
Wysoko.
Ale warto.
Jak mnie wyrzuci, będę długo leciała.
Ona raczej się ucieszy.
Psycholog rodzinny się znalazł.
Słuchaj,
piekarnia to był neutralny grunt.
To działało.
To tu.
No to ucieknę ci.
Cześć.
Dobra wiadomość jest taka, że
za chwilę wyciągnę kopyta.
Od tych schodów.
Cześć.
Przechodziłam obok,
pomyślałam wpadnę.
A on tu jest? Nie.
Odprowadził mnie.
Kawałek, tylko, że mnie tu
nie zaciukali.
Poraziłabyś sobie.
Ładne mieszkanko.
No.
Bałwa.
To chyba rodzice
dają dzieciom.
[odgłosy odpowiedzi]
On zmienił mnie.
Mój Charlie, Charlie.
To zaczęło się
latem, rok wstecz.
Mimo młodych lat
już zdążył gwiazdą być.
Jak wiesz,
bardzo dobry miał styl.
Taki słodki miał styl.
Charlie, Charlie.
Był mą podróżą,
uwolnił mnie.
Rokiem drolowym
z nami rozkoszą był.
Możesz go sobie wziąć, mama.
Jak wierzyć, że
odszedł.
Pokochać cię,
mój Charlie, Charlie.
Przepraszam cię.
Czułam, że mocna tu rzecz.
Ty masz taki czar.
Ty masz w oczach blask.
Tak łatwo mogłeś
zdobyć mnie
i mogłeś zdobyć ją.
Charlie, Charlie.
Był mą podróżą dziką,
uwolnił mnie.
Rokiem drolowym
z nami rozkoszą był.
Po tak namiętnej nocy,
jak wierzyć, że
odszedł.
Charlie, Charlie.
Na krótką chwilę
wyszedł, przepadł do dziś.
Ugrał mi serce, jeśli
spotkasz się z nim.
Wietrze lechce
tymi niebnymi
odwala.
A co ty się tak bałem, Tasz?
Co się dzieje?
Możesz mi powiedzieć,
dlaczego zmarłem?
Skąd ja mam to wiedzieć?
Nie wiem, może, może
możesz kogoś podpytać.
Nie, to tak nie działa.
Nie wiem,
może, może
może
Oczywiście sam mogę sprawdzić, czy zmarł w tych stanach drugi raz.
No, facet,
czy naprawdę macie jakąś obsesję na punkcie rywalizacji?
No.
Magda,
ja udaję przed ludźmi, że mnie nie interesuje,
co się wydarzyło.
Janko, ja nie jestem tutaj po to, żeby ci mówić, co ty masz robić.
A on, kurwa, dostawał wskazówki!
Wykończysz mnie.
Ja wracam niedługo do domu,
masz mało czasu.
Teraz?
Dobra, gdzie?
Jadę.
[odgłosy puchacza]
[odgłosy wybuchu]
Psst!
Psst!
Może sobie namiot rozstawimy?
Ona tam jest.
Uspokój się, zaraz coś ustalę.
Idź do domu i czekaj.
Dobra.
Napisze do Zoi, wyjdzie do mnie i mi powie,
no, nie możesz tu być.
Dobra. Za ile będziesz?
Za tydzień.
Dobra.
Kurwa.
Uważaj.
[odgłosy puchacza]
Jak w pondzie.
No. Cześć.
Zajciu, przyjaźń jest ważna.
Wujek jest bałwanem, a Melwina jest spoko.
Ale mieszka z wami
i wujek się niepokoi.
Tato, czy ty jesteś zazdrosny o mamę?
Też, ale to jest mój...
Tato.
Prawie powiedziałam mamie o tobie.
Tak mnie wkurza.
Mieścicie się we trzy?
No przecież mieszkaliśmy w trójkę.
No tak, ale ja spałem z mamą w jednym łóżku.
One nie śpią razem.
To było tylko raz.
Dzięki.
A, i...
jesteś dobrym przyjacielem,
niezłym tatą i kiepskim mężem.
Pa.
Dobranoc, kowali.
No, mów.
Śpią osobno.
To pewnie ze względu na Zoję.
Tego nie wiem.
Chociaż tyle.
Bardziej mi to wygląda na przysługę,
niż na romans.
Okej.
Go kurwa.
Powiedz mi, Janek, dlaczego ja się wiążę z kobietami,
które...
nie chcą mieć ze mną dzieci?
Bo takie sobie wybierasz.
Janek, Amalia, głupi jestem.
Nie, tylko musisz zaskoczyć ją czymś...
pozytywnym.
Powiedz jej, że jest dla ciebie ważna.
Nie da się siedzieć...
spijanym na trzej.
Spijany na trzej.
Zoja myśli,
że jestem wampirem.
I za...
nie wiem, kim jestem.
A ty...
chciałbyś, żebym za...
podniół pół globu.
Tak.
Do twojego dobra.
Ale...
w jednym miałeś rację.
Po wymianę...
dowiedzieć się...
co się kurwa wydarzyło.
O.
Oj.
Nie da się jej nie rzucić z miejsca.
Nie?
Tak.
No, co tam?
Masz.
Byłoby mi łatwiej, gdybyś się ucieszył.
Co to jest?
Premia za sukces.
Siegfried.
Jestem ci bardzo wdzięczny.
Muszę ci coś powiedzieć.
I od prawa w jednym.
Wiem, że nie garowałeś.
Gdyby ktoś taki jak ty siedział,
to już bym dawno wiedział.
Muszę cię wywalić.
Chodzi o policję?
Mam swoją kartotekę.
Niektórzy tutaj też nie są czyści, ale...
wiesz co, bez ciebie tak bym sobie
elegancko splajtował.
A tak mam więcej roboty.
Ludzie się nie wyrabiają i zaczynają świrować.
Nie mam nic do ciebie.
Ale nie przychodź tu więcej.
Nie przychodź tu więcej.
[muzyka]
♪ (odgłos zasadniczej melodii)
Mama może być później, więc najwyżej zjemy we dwie.
Czemu nie macie dzieci?
Mmm... Wiesz co? No...
Nie wiem.
Nie lubię tych wszystkich co regieli.
Tej celebracji, tego poczucia dumy.
Jak się czuje maleństwo, trzeba zadbać o dobro dziecka i tak dalej.
(odgłos wody)
A może po prostu jestem egoistką.
Czyli boisz się?
Trochę.
Nie bój się.
Byłabyś dobrą matką.
Tak?
A ty lubisz swoją matkę?
To skomplikowane.
Jestem.
No nareszcie.
A pobierz?
Nie.
Mogę?
Widziałem się z mamą.
W jakiej jest formie?
W wyśmienitej.
Pomogła?
Właściwie tak.
Nie zauważyła mojej niezwykłości.
Wiem o czym mówisz.
No dobra, pójdę się odwiedzić.
Ostrożnie.
Masz tam...
Gości.
(śpiew) Spróbuj powiedzieć to, nim uwierzysz, że nie warto mówić kocham.
Spróbuj uczynić gest, nim uwierzysz, że nic nie warto robić.
Nic naprawdę i nic nie pomoże.
To też twoje miejsce?
Zapaliłam ci świeczkę.
(śpiew)
Ładny masz grób.
Ładniejszy od mieszkania.
Dziękuję.
A ci ludzie?
Właśnie nie wiem.
Powiesz mi, co się stało?
Ja zmartwychwstałem.
Jak?
Wstałem z grobu tydzień po śmierci.
Po co?
To chyba nie była moja decyzja.
A czyja? Oczywiście, że twoja.
Zmartwychwstać to trzeba chyba chcieć.
A mam to w dupie.
Cieszę się życiem.
Na pewno?
Dobranoc.
Dobranoc, Janku.
Dobranoc.
Do was.
A czym jest to, na co jeszcze czekasz?
Jeśli nie na śmierć.
Jeśli?
Nie czekam.
Staram się po prostu być uważny.
Tylko obiecaj, że jak się czegoś zdobiesz, to nie będziesz tego ukrywał, dobra?
Dobra.
Wiesz, ja się myslę, że pierdolisz.
To jest mój dom.
A to moja żona.
Ta Ruda.
A ten facet?
Nie wiem, kto to kurwa jest.
Często tu przechodzisz?
Nie.
Ale ty nigdy od niej nie odszedłeś, prawda?
Takie powroty zazwyczaj się nie sprawdzają.
Skoro nigdy nie odszedłem...
Dzięki.
Janek, nie zabiję cię.
Dlaczego?
A jak nie wrócisz...
Spróbuję.
Megalom, kurwa.
A może tak kogoś wynająć?
Albo żeby...
Nie wiem, jest jakiś sposób, żeby tak jedną nogą...
...zapłacić?
Nie wiem, może...
...zapłacić?
Nie wiem, może...
...zapłacić.
Nie wiem, może...
...zapłacić.
Powulon?
Nie.
A gdyby taka jałaski więcej wypić?
To cię więcej popierdoli, Janek.
Pomóż mi! Jesteś moim lekarzem!
Ale nie doktorem Mengele!
Popatrz na mnie.
Obiecaj mi...
Dobrze, nie powieszę się bez twojej zgody.
Kocham moje nowe życie, ale chcę się dowiedzieć...
...o co tu kurwa chodzi?!
O co tu kurwa chodzi?!
[dźwięk dźwięku]
[dźwięk dźwięku]
[dźwięk dźwięku]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
[muzyka]
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.