All language subtitles for powrot 3

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

[muzyka]

[muzyka]

[muzyka]

Mam nadzieję, że nie ma czas palców w moim zmartwychwstaniu.

Ani tata.

[muzyka]

Czy w ogóle byłeś szczęśliwy?

[muzyka]

Zastanawiam się, czy nie żałujesz oglądać to wszystko przez dwa tysiące lat.

Przecież on nie odpowie.

[muzyka]

Był szczęśliwy?

No jasne.

[muzyka]

A ty?

[muzyka]

[śmiech] Jeszcze nie wiem.

[muzyka]

Przepraszam, nie poznałem pani.

Jesteśmy na ty.

[muzyka]

Wtedy w hotelu byłeś naprawdę w poważnej epifanii.

[muzyka]

A wy wszyscy jesteście w kontakcie?

No jasne.

[muzyka]

Przecież to jest porozumienie dusz.

[muzyka]

[muzyka]

[śmiech]

Ty żyjesz naprawdę?

[muzyka]

Niestety.

[muzyka]

Podobnie jak ty.

[muzyka]

Czy ty się do niego porównujesz?

[śmiech]

[dźwięk otwierania drzwi]

[muzyka]

Odsuń się!

[muzyka]

Za mąkę ci oddam.

[muzyka]

To nie chodzi o mąkę.

[muzyka]

My jesteśmy przeszłością.

Dobrze, ale...

[muzyka]

Jak na drukarce chleba nie wydrukujesz.

Wóda i chleb zawsze będą potrzebne.

Ty kurwa nic nie rozumiesz. My bankrutujemy.

[dźwięk otwierania drzwi]

Oni wiedzą?

Nie, nie umiem tego powiedzieć.

Ale musisz.

Wiesz jak ciężko jest się przyznać?

Do tego, że się dało ciała.

[dźwięk otwierania drzwi]

No wiem.

[muzyka]

[dźwięk otwierania drzwi]

Cześć.

Pa.

[dźwięk otwierania drzwi]

Kto to był?

Co jest?

Kto to był?

[śmiech]

[dźwięk otwierania drzwi]

Dobra, Janek.

Raz w roku do Polski przyjeżdżają pewni ludzie

na pewien rytuał.

Pewni ludzie. Nie brzmi fajnie.

Brzmi fajnie.

To jest rytuał spożycia takiego indiańskiego narkotyku,

który otwiera ci świadomość.

Aha. Chcesz mnie nacipać kwasem?

Jasiu, to jest silniejsze niż kwas.

I my tam pojedziemy, przyjmiemy i może coś zrozumiemy.

Ty?

Tak, ja. Bo ty możesz mieć w dupie.

Wiadomo, jak zwykle. Ja nie mam.

[dźwięk otwierania drzwi]

To tutaj.

Ale twierdzisz, że od tego się nie umiera?

Dobrze zapamiętałem?

[dźwięk otwierania drzwi]

O kurwa.

[dźwięk otwierania drzwi]

Szczęść Boże.

Witajcie.

[dźwięk otwierania drzwi]

Ja to pewnie nie umrę, ale ty, że się nie boisz.

Ty, motyle tryptamina.

Może czegoś się dowiemy.

[dźwięk otwierania drzwi]

Dziękuję.

[dźwięk otwierania drzwi]

[muzyka]

[krzyk]

[muzyka]

[oklaski]

Witam, witam, witam.

Dziękuję.

W dzisiejszym odcinku zaprezentuję Państwu kilka wyśmienitych dodatków do chleba.

[oklaski]

Najnaturalniejsze składniki.

[oklaski]

W starożytności chłosta tą rośliną miała przywracać ochotę do życia.

Chrześcijanie święcili ją podczas Bożego Działa, a na kresach smagano nią młode dziewczęta, żeby zapewnić owocne plony.

Bardzo, bardzo miła pokrzywa.

Solidny garść rozdrobnionej pokrzywy dodajemy pod koniec wyrabiania ciasta.

Garść zdrowego szalenia.

[oklaski]

[muzyka]

Było bardzo fajnie.

Idziemy?

Chcesz sobie jeszcze posiedzieć, przyjacielu?

Przyjacielu.

Ma niezwykle ciepłą aurę.

Myślę, że jego przeżycia były dobre. A twoje?

Dowiedziałeś się tego, czego chciałeś?

Że zmarł swój stan.

Wszyscy do tego dążymy.

Naprawdę?

Jasne.

Dziękuję za gościnę.

Ziółka.

No nie.

Zaraz się pobrzygam.

Co to było?

Aja łaska.

Następnym razem możesz mnie tam zabrać.

Córka.

Konkretny facet.

Nie gada za dużo.

Nie rozkminie niepotrzebnych rzeczy.

Nie ma niepotrzebnych rzeczy.

Dobrze mi się z tobą gada.

Nie wmówisz mi, że jesteś gejem.

Nie.

Ale możemy się kumplować, jak chcesz.

Fajnie.

Wymiękniesz.

Nie sądzę.

Spacer dobrze by cię zrobił.

Spaceruję tylko w nocy.

Jesteś nadmiernym dżentelmenem.

Trochę sztywny.

Cześć, Jółku.

Ty, a niezły.

No, ale czegoś mu jeszcze brakuje.

Z tych samych produktów, z takiej samej ilości materiału,

można robić inny asortyment i wyżej go targetować.

Nie możemy konkurować w tym segmencie, więc musimy otworzyć się na inne.

Co?

Z tej samej ilości mąki można robić lepszy chleb

i drożej go sprzedawać.

Prawda?

No, prawda.

Janek, nie mądrz ludziom w głowach.

Stracilibyśmy dotychczasowych klientów.

To się nie uda.

A przyjdą inni.

Nie przyjdą. Ludzie liczą pieniądze.

Słuchajcie, piekarnia rzemieślnicza.

Ile zajmie zmiana produkcji?

Ludzie, czy wyście poszaleli?

Zmiana receptur, próbne wypieki z tydzień.

Tydzień? Takie rzeczy się robi miesiącami.

Max dwa tygodnie.

Ale czemu my w ogóle o tym rozmawiamy? Co się dzieje?

Plajtujemy.

Dobra, idę się wyspać.

Mamo, wymień trzy ulubione miejsca taty w Warszawie.

Ale kiedy? W młodości?

Nie no, teraz.

Ja wiem.

Biuro.

To złośliwość?

Nie.

No nie wiesz gdzie lubi chodzić, spacerować, cokolwiek.

Kochanie, posłuchaj.

Musimy zacząć normalnie...

Ale co zacząć?

Żyć.

Nie płakujesz taty.

A co mam robić?

Ja z nim tak mało rozmawiałam jak żył.

Pewnie byłam za młoda, ale...

Teraz mi tego brakuje po prostu.

Jest słaba.

[muzyka]

Jeśli chcecie chłopaki, to możecie sobie je zabrać.

Wody nie mają.

Gdzie jest łazienka?

Tam z tyłu.

Trzeba o nie zadbać.

[muzyka]

Masz kanapki?

Nie, przepraszam, nie.

Na co? Wszyscy jesteście głodni?

Wszyscy.

No to co tam? Coś zorganizuję.

No ale to trzeba zalegalizować jakoś.

No, urząd gminy, zaświadczenie z ZUS, prawo własności lokalu.

No.

I co, same to przyszło?

Nie, tylko w przyszłość.

W sumie jakby to połączyć z taką, wiesz, kawiarenką dla mamy.

Nie, ale bez alkoholu.

A dlaczego bez alkoholu?

No bo dzieci by nie przyszło.

Alkohol.

Alkohol mają w domu.

Wiecie co?

Napiłabym się.

Musisz powiedzieć, że jesteśmy bardzo złymi przedszkolankami zdrowia.

I matkami.

Czekaj, idziemy za nim dojechać.

Zaraz, poczekaj, tylko to Zoi, to Zoi zadzwoń.

Zoia, Zoieczka, Zoieczka, Zoieczka.

Przepraszam cię, Pani, ale ja tu jeszcze siedzę z Ciotką Balwiną.

Jaką Ciotką? Sama jesteś Ciotka.

Dobra.

Pa.

[muzyka]

[muzyka]

Jak za starych dobrych czasów, pamiętasz?

Jak trzeba było się nawalić przed pójściem do klubu, bo nie było cię stać niż ty nawalić się tam w środku.

Tylko butelka była inna.

No tak, fakt.

Ale bazar na Stadionie Dziesięciolecia to widzę pamiętasz.

Lewe kompakty.

I ruska wódka.

Oj tak.

A pamiętasz jak szturmem zdobywałeś mi pierwszego burgera w Warszawie?

Na Marszałkowskiej, już nie istnieje.

O tak, zapomniałem.

Jak płakaliśmy, jak Beksiński zmarł.

No w '99 to wszyscy srali w gacie, jak szło nowy milenium.

Oczekiwali końca świata.

A tak, kurwa, tak.

Uja, zawirował świat.

Może kupił panowie królika dla dziewczyny?

Królika? A skąd go masz?

Dostałem.

A od kogo?

Walsi dziadu.

Kurwa, co to było?

Co to kurwa było?

Kiedyś do dzieci koksem ziołem handlowałem, dolarami, a teraz co? Królikami?

Kurwa, świat się kończy. Janek.

Iza, to jest mój stary przyjaciel Konstancjusz.

Cześć. Iza.

Bardzo miło, Kostek.

Idziemy?

Idziemy.

Boże, jak ona jest piękna i młoda.

Nie pochwalam, Jasiu, nie pochwalam.

Ja też nie pochwalam, Konstancjusz.

Nie czujesz się tu staro?

Przy tobie? Nigdy.

Okej, czyli to jest twoje nowe życie, tak?

Ja przypominam, że wczoraj naczpałeś nas nie wiadomo czym.

Oj, wiadomo, wiadomo, wiadomo.

To miejsce dla dzieciaków.

To jest mała szansa, że kogoś spotkam.

Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że to dostrzegłeś, przyjacielu.

Dla przyjaźni.

Co teraz?

Długo znasz Jasia?

Trochę.

Ze szkoły?

Słucham?

Ze szkoły?

Dokładnie!

Nie chcesz gadać?

Nie chcesz.

Znaczy, nie o nim.

Zazdrosny?

No, bardzo.

Męska lojalność.

To nic ciekawego nie ma do powiedzenia.

Jesteś interesujący, więc się interesuję.

Kim ty jesteś, Jasiu, co?

Chyba nie typem robola?

Czy mam wyżej targetować?

Mogę być kim chcę.

Ale czegoś się boisz.

[MUZYKA]

[MUZYKA]

[MUZYKA]

Szybko, szybko, się odpala, się odpala!

[MUZYKA]

[MUZYKA]

Wiesz, gdzie jesteś?

Na Majowsze.

Dokładnie, Malwinka czeka w tym domku z kolorowymi drinkami.

No, dojdziesz?

Ja bym cię tak nie zostawiła.

Malwinka nie czeka.

Czeka, czeka.

Hej, gość, cicho!

Hej!

O!

Gość!

Jan!

Janek!

Tu jestem, chodź.

Cicho!

Pobudzisz wszystkich.

Wstawaj!

Nie wstanę.

Tak będę klęczał.

[MUZYKA]

[MUZYKA]

Zdaniem mojej córki powinna opłakiwać Janka.

No, nastolatki są ekstremalne.

Świruje mi ta dziewczyna, naprawdę.

Przygląda mi się jak jakiemuś, nie wiem, owadowi.

A w pokoju sobie urzędziła izbę pamięci Janka.

No, ale co ty byłaś normalna w jej wieku.

Nie, na pewno ma... Nie, no ja to byłam nie straszna.

To są kochane hormony.

Popijałam relanią i wódką.

Podrywałam dwa razy starszych od siebie facetów.

A cnotę naprawdę straciłam z gościem w moim obecnym wieku.

Co?

Z takim starcem?

[ŚMIECH]

Można?

Dokończy pan to, co ostatnio pan mówił?

Małe rzeczy?

No.

Że czasami duże sprawy stają się małymi, a małe ważnymi?

Ale w sensie, jak się zjarasz?

Tak myślisz?

Jak masz z kimś przelot, wtedy się wszystko zmienia?

Że drugi człowiek?

Wtedy niewiele trzeba?

W tym rzecz.

Dzięki.

Cześć Tobą.

Dobra, chodźcie.

To jest chleb za trzy zeta, a to za dychę.

No.

Kto nie ryzykuje, nie pije szampana.

Musisz?

Mhm.

Mam gadżety.

Jak próba?

Muszę sobie przypomnieć jeden ze składników.

No dobrze, a mi się wydaje, że musimy coś tu zmienić.

Nie możemy się zmienić bez zmiany.

Dobra, dajmy sobie jeszcze ze trzy dni na szkolenia i dalsze próby, ewentualnie na zmianę wystroju.

Nie mamy kasy.

Wszyscy wiemy, że to jest szaleństwo.

No to odwołajmy to.

Ale ty jeden nie powinieneś tego okazywać.

Nie rozumiem.

Dlatego z Tobą rozmawiam.

Jak się uda, wyjdziesz na bohatera.

A jak będziesz męczył, to wyjdziesz na fiuta, który bał się sukcesu.

Coś Ci nie gra?

Jestem szefem, nie?

Głucem.

Iza, to nie jest normalny facet.

Ratuję Ci dupę.

On nie zawsze był uczciwym człowiekiem, nic o nim nie wiesz.

Wiem, że zatrudniasz go na czarno.

Dobra, jak mam być tacy hipsterscy w tym pierdolniku, to uważam, że nasi klienci powinni widzieć, jak pracują piekarze.

Tak się robi na zachodzie.

Nic z tego.

Dobra, idea padła.

Cieplutkie.

Dzięki.

Jak Ci się podoba?

Jak dla mnie to za bystra.

Nie w moim typie.

Zresztą i tak nie mam szans.

Ale ja o ścianę pytałem.

Ściana zajebista.

Kurczę.

Jak Wy to robicie?

Że tacy jesteście.

Jacy?

No.

Ty nic nie masz.

Nikt Cię nie chce.

I masz to gdzieś.

Ja tu mam przejebane.

Wszyscy mamy.

Ale ja się staram.

Ale nie wychodzi mi nigdy nic.

Odkąd tylko pamiętam. Od szkoły nawet już.

Zawsze wiem, że mi się nie uda.

Biorę się za coś.

Nie?

I mnie zatyka.

Czegoś takiego to bym nie zaproponował.

Wiesz, ale zawsze może nam się nie udać, nie?

Raczej się nie uda.

Ale zaproponowałeś.

Już niewykluczone, że musi wydarzyć się coś wyjątkowego w Twoim życiu.

Coś co mnie skłoni Cię do zmiany, nie?

Co gadacie?

A co może gadać dwóch facetów?

Siedzących na schodkach, jedzących serek topiony z kefirem.

Patrzących na piękną kobietę, która maluje mura.

Dobra, już przestań.

No mogą rozpaczać.

Skąd wiedziałaś?

Jaki jest taki zielony składnik, który dodaje się do ciasta?

Gówno.

Maryja.

Ej!

Ej, czekaj Ty!

Stój! Ej, kolego, no stój, kurde, no!

Janek, kurwa, starostecki!

No Hubert z liceum!

Kojarzysz?

A!

No!

Hubert!

No!

Stary, kurwa, mi ktoś powiedział, że Ty nie żyjesz.

Jakiś, kurwa, fake news!

No zmartwychwstałem.

Zmartwychwstałem!

No to chodź się napić!

No, logiczne, ale wiesz co, jakoś chyba dzisiaj nie bardzo mogę, no.

Przestań, chodź, no!

Ja zapraszam.

No chodź.

No chodź, no!

Zmartwychwstałem!

Janek, chodź, kurde!

Wiesz co, może zazwaję do Kostka.

Do Kostka?

Czekaj, no.

No to zwoń.

Kostuś!

Wyobraź sobie, że spotkałem Huberta z liceum.

No.

Hubi proponuje, żeby się gdzieś spotkać.

No, pogadać, wiesz, napić się.

Na jakieś fajne miejsce.

No, Kostek, chodź się napić!

To co, wpadniesz?

No, wyślę ci pineskę.

Okej.

Wpadnie.

Zajebiście!

Ty, to może jeszcze kogoś?

Nie, nie, nie, wytrzechwiesz najlepiej, no.

Inaczej to już się chleb zrobi.

Tak?

No.

Huberta, powiedz mi tak szczerze, co tam nie myślałeś w liceum?

Ty, kurwa!

No jakie to ma teraz znaczenie?

Nie no, powiedz, no.

Śmiało.

Słuchaj.

Nie, nie pytaj mnie.

Ja nie umiem kłamać, no.

Nie no, dawaj, no.

No co ci powiem, no.

No co myślałem, no.

Wiesz, to...

Że ty frajer jesteś.

Ale przecież nie jesteś, kurwa, nie?

[śmiech]

Co my tu robimy, powiedz?

Hubert stawia.

A odniósł sukces.

Ja nigdy nie byłem, więc pomyślałem, że to idealna okazja.

Co ty, kalifornijski guru?

A naczpać mi mogłeś?

[śmiech]

Kojarzysz go?

W ogóle.

Panowie się decydują?

Jak?

Decydują się panowie?

Ej, chłopaki!

Przystójcie się.

Przystójcie się, zobaczcie jakie fajne dziewczyny siedzą, no!

Ej, dziewczyny!

[śmiech]

Chodźmy stąd.

Poczekaj.

[muzyka]

[muzyka]

Chciałem porozmawiać.

Uczę się rozmawiać z ludźmi.

Jak to kurwa na spacer?

Zwyczajnie.

Pojebało was?

Kupuś, pan chce się po prostu przejść.

A ja nie wiem, ja...

Mogę iść.

Tylko musisz mi powiedzieć, czy jak będzie chciał, żebym mu zrobiła laska w parku, to mogę czy nie mogę.

Panie, ta kwestia kluczowa nie jest.

Dobra, muszę do szefa zadzwonić.

Takiego pojebaństwa to jeszcze nie widziałem, jak dziesięć lat robię w tym kurwa ruchanym interesie.

To gdzie pan wcześniej pracował, jeżeli można zapytać?

W modelingu próbowałem.

Dzień dobry, panie doktorze.

[muzyka]

Ma na imię Robert.

Mhm.

Kręci go, że tutaj pracuje.

A nie jest zazdrosny?

Yyy...

Jego chyba nikt nigdy nie kochał, wiesz.

Myślę, że jestem pierwszą osobą, która go tego uczy.

Jak się nauczy, zacznie być zazdrosny.

No właśnie.

Będziesz musiała poszukać nowej roboty.

W tym rzecz.

Jakieś pomysły?

Żadnych.

No żadnych.

Dobrze mi się z tobą rozmawia.

Większość facetów przychodzi pogadać.

Dlaczego w domu nie rozmawiają?

No wiesz, łatwiej się rozmawia z obcym.

Możesz poudawać kogoś, kim nie jesteś.

Albo właśnie możesz tak na maksa szczerze pojechać.

Ja z tych szczerych?

No tak.

Janek, może ty chcesz coś tak na szybko jednak, co?

A takie największe to jakie pan zrobił?

Piersi?

Dede, to ostatnio.

Takie, nawet więcej chyba.

To były już takie potężne.

Ty straszną gadułą jesteś.

Może.

Eskorta mówi, że koniec spaceru.

Ale nie musisz iść.

Odprowadzę cię.

Okej.

Dzięki.

To jak daje się sylikon do piersi, to dajemy do dupy.

Przesinamy pośladki o tu.

Ciekaw jestem, czy mieli otwarty w pandemię.

Wyobrażasz sobie, że dowiedziałem się o niej więcej niż przez dziesięć lat o swojej żonie?

A widzisz?

Przeciwna analogia.

Nie mam poczucia winy.

Jak po wizycie w burdelu, mój drogi.

Z Agatą nie rozmawiałem w ogóle.

Janek, Janek, Janek.

Dwie osoby to para.

Nie wiem, co mam robić.

Więcej go nie ma niż jest.

Wychodzi wieczorami.

Ma jakieś sprawy, o których mi nie mówi.

Wczoraj wrócił nawalone, a dzisiaj go nie ma.

No.

A ja ciągle myślę o seksie.

Jak facet.

Dzień dobry.

Cześć, Zojka.

Słyszałaś?

O czym?

Chodź tu do nas.

Chciałam pogadać z mamą, ale to nic pilnego.

Ale na pewno, bo nie mogę z tobą pójść.

Nie, spoko, zajrzę do Poli. Może u niej zanocuję.

Okej. Tylko daj znać koniecznie.

Do Poli?

Do Poli? Nie ma chłopaka.

Nie mówi mi dziewięćdziesięciu procent rzeczy, ale to o to mi akurat powie.

Pochwaliłaby się.

Chciałabym jej pokazać, jako jestem sztywniarą.

Ale ty nie jesteś sztywniarą.

Wiesz co?

Pokażę ci moją największą tajemnicę.

Chcesz?

No.

Masz laptopa?

Nie.

[muzyka]

Co to jest?

Porno?

Domyślałam się.

Co, podoba ci się?

[muzyka]

Dobra. Rozchodziłem to.

Chcę iść na chatę.

A czemu nie wybrałeś żadnej laski tam?

Bo jestem romantykiem.

Ja wiem, że ciebie to bawi, że monogamia nie istnieje, ale...

Warto być uczciwym.

Najgorsze, że Malwina też gdzieś wyszła.

Może już wróciła?

Wątpię.

Poradzisz sobie.

Na pewno.

A ty idziesz dzisiaj pod domek?

Święty Jan wpadnie dzisiaj na wyro jak martwy trup.

Po co ty tam w ogóle chodzisz, co?

Lepiej się czuję, kiedy wiem, że zasnęłem.

Teraz już na pewno śpią.

[muzyka]

[muzyka]

[muzyka]

Elegancko.

On dekorator nie dojechał.

Wystarczy mi kanapę.

Stało się coś?

Nic.

Ale ty nie masz kanapy.

[muzyka]

[muzyka]

[muzyka]

Mama?

Ej, dziewczyny.

[muzyka]

Patrząc na to, pomyślałam sobie, że też bym tak mogła.

Nie musiałaś tego mówić.

Myślałam, że mówimy sobie wszystko.

A to co, pokażesz?

Mój tata.

No i?

On żyje. Zrobiłam to wczoraj.

Zojka, to niemożliwe.

On żyje. Wychodzi tylko w nocy.

[muzyka]

[muzyka]

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.