Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
t艂umaczenie: grzegorz syncronizacja: fytypy
Synchro i poprawki: Henry McRobert oraz-pit300@poczta.fm
Nie pozwol臋 ju偶 nikomu nas rozdzieli膰...
Nagrywaj膮 to?
HAUTE TENSION
Pomocy!
Papierosa?
Ognia?
Nie mog臋 uwierzy膰, jaki sen w艂a艣nie mia艂am.
Bieg艂am boso po lesie.
By艂am ranna i kto艣 mnie 艣ciga艂.
Im szybciej bieg艂am tym bardziej czu艂am jak ten kto艣 si臋 zbli偶a.
Co to za facet ci臋 goni艂?
To nie by艂 facet. To by艂am ja. To jest w艂a艣nie najdziwniejsze.
Goni艂am sama siebie.
Czy ty nie mo偶esz mie膰 normalnych sn贸w jak inni ludzie?
Nie.
Bycie tak膮 jak inni to okropna nuda!
Nie powinny艣my balowa膰 wczoraj w nocy.
Padam z wyczerpania.
No to odpocznij. Obudz臋 ci臋 jak dojedziemy.
- Taa, bardzo 艣mieszne! - Mog臋 kierowa膰 je艣li chcesz.
Znaczy si臋 tak jak ostatnim razem?
Daj spok贸j. By艂o p贸藕no i by艂am zm臋czona.
Zm臋czona, co? By艂a艣 nar膮bana jak stodo艂a!
Bo to twoja wina, 偶e zostawi艂a艣 mnie na trzy godziny,
a sama znikn臋艂a艣 z B贸g wie kim!
Mam nadziej臋, 偶e przynajmniej by艂 tego warty.
Powiem tak - niesamowity!
- Zo艂za! - Lachoci膮g!
Niez艂a z ciebie suka!
- Cnotka! - Puszczalska!
Tania dziwka!
Czy tam na wsi s膮 jakie艣 miejsca, gdzie warto p贸j艣膰?
Jest ratusz i to mniej wi臋cej tyle.
Gdybym mia艂a tam mieszka膰 przez ca艂y rok,
to chyba bym sobie w 艂eb strzeli艂a...
To miejsce 偶yje odmiennym rytmem.
Jest inne.
Poza tym, jedziemy si臋 uczy膰, a nie balowa膰!
- Jeszcze nie jeste艣my g艂uche! - Wyluzuj, Marie!
Biegnij, Hendrix!
Szybciej. Nie b膮d藕 taki.
No... o to chodzi.
- Szybciej. Pospiesz si臋, Hendrix. - Tom...
przesta艅 krzycze膰 cho膰 na chwil臋.
G艂owa mnie od tego boli!
Jak d艂ugo b臋dziemy czeka膰 na Alex?
Przyjedzie po tym jak si臋 wyk膮piesz.
Nie, Alex nigdy nie widzia艂a, tego kowbojskiego przebrania...
Tom, id藕 si臋 wyk膮pa膰, a potem znowu si臋 przebierzesz, dobrze?
Chod藕, Hendrix...
Dok艂adnie tak.
Biegnij.
Szybciej. Nie zatrzymuj si臋.
Biegnij.
Patrz na mnie!
Lepiej patrz na drog臋!
Ci膮gle masz resztki makija偶u na sobie, wiesz?
Jeste艣 pewna, 偶e to dobra droga?
Jasne, 偶e jestem pewna.
Za jakie艣 50 metr贸w skr臋膰 w prawo na pole kukurydzy.
To tutaj. Skr臋膰 w prawo
Teraz prosto przez jakie艣 cztery kilometry. Naprawd臋 znasz tutejsz膮 okolic臋.
Nic nie je藕dzi t膮 drog膮 opr贸cz traktor贸w.
Cztery kilometry takich wyboj贸w i mo偶esz po偶egna膰 si臋 z samochodem.
Przywykli艣my do tego.
Nie mo偶esz si臋 tak zachowywa膰 za ka偶dym razem
kiedy jaki艣 kole艣 pr贸buje z tob膮 porozmawia膰.
- Nie ka偶demu tak odpowiadam. - Nie oszukuj si臋, Marie.
Zawsze jest tak samo.
- St贸j! - Co si臋 sta艂o?
Kto艣 tam jest!
To nie jest 艣mieszne, Alex!
Ja nie 偶artuj臋. Widzia艂am kogo艣, przysi臋gam.
Przesta艅 si臋 zgrywa膰, dobra?!
Alex, wracaj, prosz臋!
Alex!
Cholera!
Alex!
Alex!
Je艣li to 偶art to zobaczysz, po偶a艂ujesz tego!
Alex, gdzie jeste艣?
Alex,
gdzie jeste艣?
Dopadn臋 ci臋.
Je艣li wydaje ci si臋, 偶e jeste艣 zabawna, to zobaczymy kto si臋 b臋dzie 艣mia艂 ostatni!
St贸j, wredna dziwko.
Alex!
Alex!
Wracaj natychmiast!
Wracaj dziwko natychmiast!
Wracaj!
Mam do艣膰 tej g艂upiej gierki! Powiedzia艂am wystarczy!
呕eby ci臋 szlag!
Jakby艣 si臋 czu艂a, gdybym ci臋 tu zostawi艂a?
Jasne, bardzo 艣mieszne!
Przestraszy艂a艣 mnie jak jasna cholera!
Prosz臋, 艣miej si臋.
- Bardzo 艣mieszne. - Co z twoim poczuciem humoru?
No i jeste艣my.
Teraz wiem dlaczego zda艂a艣 egzamy na takim luzaku.
Jak si臋 tu siedzi we wszystkie weekendy,
to nie ma zbyt du偶o do roboty, tylko ku膰!
Je艣li chodzi o cisz臋 i spok贸j to nie ma lepszej mety.
Czasem s艂ycha膰 przeje偶d偶aj膮cy poci膮g, a poza tym cisza.
Spokojnie Hendrix, spokojnie.
- Jak si臋 macie? - Cze艣膰, tato.
Nie b贸j si臋. On nie gryzie.
Masz na my艣li mnie czy psa?
Marie, to m贸j ojciec. Tatko, Marie
Mi艂o mi pana pozna膰.
Wi臋c nareszcie ci臋 widz臋 osobi艣cie, a nie tylko na zdj臋ciu.
- Na zdj臋ciu? - Wiesz, te, kt贸re zrobi艂am w Hiszpanii.
Tak, stoi na kominku.
Tak jakby艣 ju偶 tu mieszka艂a.
A to jest Tom. Siema, kowboju.
- Cieszysz si臋, 偶e mnie widzisz? - Jasne, 偶e si臋 cieszy.
Czeka艂 na ciebie od samego rana.
A twoja matka ca艂y dzie艅 si臋 martwi艂a.
Mama zawsze martwi si臋 na zapas.
Chyba zostawi艂a wam co艣 w piekarniku.
Przecie偶 m贸wi艂am jej, 偶e poradzimy sobie.
Ale nie wiedzia艂a czy b臋dziecie mia艂y czas, zje艣膰 co艣 po drodze.
Ca艂a mama!
Po艂o偶臋 Tomcia Palucha spa膰 i poka偶臋 Marie jej pok贸j.
Dobrze. No to ja was zostawi臋.
Mam jeszcze troch臋 roboty.
- Branoc. 艢pij dobrze. - Do zobaczenia jutro.
- Dobranoc, panu. - Mi艂ych sn贸w.
To tw贸j ojciec zbudowa艂 ten dom?
Nie, wyremontowa艂 - to by艂a kiedy艣 farma.
Pe艂no ich tu w okolicy. Wi臋kszo艣膰 z nich to rudery.
Szkoda troch臋.
Staruszkowie mieszkaj膮 tu od pi臋ciu lat.
Mieli jakie艣 problemy z s膮siadami?
Z miejscowymi kmiotami?
Pocz膮tkowo, wzi臋li moj膮 rodzink臋 za jakich艣 hipis贸w,
jakich艣 eko-oszo艂om贸w, ale teraz jest w porz膮dku.
To m贸j pok贸j.
Dobra, teraz t臋dy.
Po prawej pok贸j moich rodzic贸w.
Tam pok贸j Toma. Tw贸j, go艣cinny, jest na g贸rze.
Chwila moment. Po艂o偶臋 go tylko do 艂贸偶ka.
Mamo?
Alexa, to ty?
To mama.
Id藕 sama. Zaraz przyjd臋.
Cze艣膰 mamo.
Twoja przyjaci贸艂ka si臋 ju偶 rozpakowa艂a?
Poka偶 jej, gdzie s膮 koce.
A czyste r臋czniki s膮 w szafie.
Nie martw si臋. Ma wszystko czego potrzebuje.
Dobranoc kochanie.
Dobranoc mamo.
Twoja w艂asna 艂azienka. Niez艂a, nie?
Ogrzewanie jest na pr膮d. Mam w艂膮czy膰?
Nie trzeba, sama w艂膮cz臋 je艣li zmarzn臋.
I jak, podoba ci si臋?
Tu jest jak w domku dla lalek... ... bardzo 艂adnie.
Rzecz w tym, 偶e ma dziewczyn臋
i raczej jej nie rzuci.
To dlaczego ci臋 wci膮偶 interesuje?
Kto艣, kto jest zaj臋ty nie mo偶e by膰 taki z艂y.
Samotni kolesie wydaj膮 mi si臋 podejrzani.
Prosz臋.
- Jeszcze? - Nie, dzi臋ki.
My艣l臋 sobie, 偶e zbyt 艂atwo jest by膰 podrywaczem,
gdy si臋 jest ju偶 zaj臋tym.
Mo偶e masz racj臋. Nie wiem sama.
Mo偶e sama si臋 oszukuj臋...
Mo偶e on ma mnie gdzie艣.
- A ta jego laska? - To Brazylijka.
S膮 ze sob膮 od trzech miesi臋cy.
A po co mu w og贸le Brazylijka?
To jego spos贸b na dreszczyk emocji?
Tak czy siak, musz臋 si臋 szybko opali膰
i popracowa膰 nad ty艂kiem.
呕eby艣 widzia艂a jak膮 ona ma figur臋!
Jak chcesz pota艅czy膰 sals臋, po膰wicz臋 z tob膮.
Nie zaczepiaj ich, bo nie dadz膮 nam spa膰 w nocy!
A co z tob膮?
Kiedy wreszcie dasz komu艣 szans臋?
Nie zaczynaj znowu.
Sko艅czysz jako stara panna, Marie.
Ja przynajmniej nie tr臋 udami na widok pierwszego lepszego faceta!
Nie, po prostu si臋 boisz! Wystarczy!
Zapal臋 sobie na zewn膮trz.
Te偶 chcesz?
Dzi臋ki, ale id臋 spa膰. Jestem padni臋ta.
Nie sied藕 zbyt d艂ugo.
Wstajemy o dziewi膮tej.
Jaki mamy plan?
Zaczniemy od prawa mi臋dzynarodowego.
- W porz膮dku? - Mo偶e by膰.
- Branoc, Alex. - Dobranoc.
Wiesz, Alex...
...ciesz臋 si臋, 偶e w ko艅cu pozna艂am twoj膮 rodzin臋.
Chod藕 Hendrix.
No chod藕.
Dobranoc, Hendrix
Ju偶 dobrze, id臋.
Kto to mo偶e by膰? Hendrix, cicho.
Kto tam?
Czego chcesz?
Co si臋 sta艂o mamusiu?
Nic, kochanie. Wracaj do swojego pokoju, synku.
Ale te ha艂asy?
Tom, bez gadania mi tu.
No ju偶, zmykaj do pokoju!
Daniel?
Daniel?
Cholera, to gniazdo TV!
Co ja mam...
Co ja mam zrobi膰?
Ale, dlaczego... dlaczego? Dlaczego?
Alex...
Alex...
Poczekaj chwilk臋!
Nie chce pu艣ci膰!
Czekaj!
Czekaj!
Mamo!
Mamo!
Mamo!
Mamo!
Mamo!
Mamo!
Pos艂uchaj mnie, Alex, pos艂uchaj.
Gdyby chcia艂 ci臋 zabi膰 ju偶 by艣 nie 偶y艂a. Prawda?
Alex, pos艂uchaj mnie.
Alex, pos艂uchaj mnie do cholery!
Gdzie mog臋 znale藕膰 telefon?
W kuchni?
Jest w kuchni?
Odpowiedz, Alex!
Sama nic nie zrobi臋!
Potrzebuj臋 twojej pomocy!
Wr贸c臋. Zobaczysz wr贸c臋, Alex.
Musz臋 sprawdzi膰 czy kto艣 jest w domu.
Nie wierz臋, cholera!
Linia jest przeci臋ta.
Wydostan臋 ci臋 z tego!
Obiecuj臋.
Nie tak g艂o艣no! Jeszcze nas us艂yszy!
Prosz臋, nie zmarnuj naszej jedynej szansy.
Alex...
wyjdziemy z tego. Masz moje s艂owo.
Nawet je艣li b臋d臋 musia艂a walczy膰 uda nam si臋!
Inne by艂y same. My jeste艣my we dwie!
Musi si臋 uda膰! Musi!
Jeszcze tylko troch臋...
Alex, otworzy艂am!
To jaka艣 stacja benzynowa.
To mo偶e by膰 nasza jedyna szansa.
N贸偶.
Na wypadek, gdybym nie wr贸ci艂a.
- Prosz臋 pani... - To nag艂y wypadek! Dzwo艅 na policj臋!
S艂ucham?
Prosz臋 pani, prosz臋 poczeka膰!
Cze艣膰, Jimmy.
- Jak tam? - W porz膮dku.
Sam dzisiaj jeste艣?
W weekendy tu nie ma ruchu.
Taa, jestem sam.
Wi臋c, wszyscy si臋 zmyli i zostawili ci na g艂owie sklep?
Tak jako艣 wysz艂o.
Ale to fajne miejsce, 偶eby przyprowadzi膰 sobie fruzi臋 na noc, co?
Tylko mi nie m贸w, 偶e nigdy tu jakiej艣 nie 艣ci膮gn膮艂e艣.
Szef by mnie od razu wywali艂,
gdybym kogo艣 tu sprowadzi艂.
Mog臋 si臋 za艂o偶y膰, 偶e zatrzymuj膮 si臋 tu r贸偶ne laseczki
i prosz膮 ci臋 o niewielk膮 us艂ug臋.
Poci膮gasz je.
Co, nie jest tak, Jimmy?
Ta, chyba tak.
Jak uwa偶asz, Jimmy? Podobaj膮 ci si臋?
My艣l臋, 偶e dobrze na tobie wygl膮daj膮.
- Dobrze chroni膮? - Przed czym?
Przed s艂o艅cem, Jimmy... przed s艂o艅cem.
Tak, w ko艅cu to okulary przeciws艂oneczne,
wi臋c chroni膮 oczy, jasne.
Ile jestem krewny?
To b臋dzie 28 papier贸w.
- Chcesz kupi膰 te okulary? - Nie.
Nie jestem przekonany ale flaszk膮 nie pogardz臋,
wi臋c mo偶e opchniesz mi butelk臋 J&B?
- W艂a艣ciwie to wola艂bym Campbell'sa. - Nie ma sprawy.
W艂a艣ciwie, nie wolno mi sprzedawa膰 alkoholu o tej porze.
Obiecujesz, 偶e nie powiesz szefowi?
Obiecuj臋.
Na co tak patrzy艂e艣, Jimmy?
Na co tak patrzy艂e艣?
Niech kto艣 odbierze, do cholery!
Odbierz!
Posterunek policji.
Halo? Halo, policja? B艂agam, pom贸偶cie mi!
Dobrze, prosz臋 si臋 uspokoi膰 i powiedzie膰 co si臋 sta艂o.
Soralowie, oni maj膮 farm臋 niedaleko Puyanne.
Jestem przyjaci贸艂k膮 jej c贸rki Alexi.
Jaki艣 typ si臋 w艂ama艂 w nocy.
W艂ama艂 i zar偶n膮艂 wszystkich!
Zabra艂 moj膮 przyjaci贸艂k臋 swoim trakiem,
strasznie si臋 o ni膮 martwi臋.
I jeszcze zabi艂 tego kolesia na stacji.
- Na stacji? - Tak.
- Jest tam pani w tej chwili? - Tak.
Kt贸ra to stacja?
Chwila. Musz臋 zobaczy膰.
Nie wiem co to za stacja. By艂am zamkni臋ta w traku.
To by艂 jaki艣 stary model, tyle wiem. Br膮zowy, stary i pordzewia艂y.
Zapisa艂a pani numery rejestracyjne?
A niby jak to mia艂am zrobi膰? Przecie偶 m贸wi臋, 偶e by艂am wewn膮trz!
Wie pani ile ci臋偶ar贸wek jest na drogach?
Bez numer贸w rejestracyjnych...
Jezu, stary samoch贸d dostawczy, na wiejskiej drodze, o tej godzinie.
Chyba nie jest tak trudno go zauwa偶y膰, co?!
Prosz臋 pani, prosz臋 si臋 uspokoi膰
i powiedzie膰 mi gdzie pani si臋 znajduje.
S艂uchaj no, ten skurwysyn w艂a艣nie z ni膮 odjecha艂.
Je艣li w tej chwili nie przy艣lecie kogo艣,
ona sobie nie poradzi!
Rozumiem, ale nie mo偶emy pani pom贸c,
je艣li nie wiemy, gdzie pani jest.
A mo偶e jak wysadz臋 t臋 pieprzon膮 stacj臋,
to jako艣 uda si臋 wam j膮 zlokalizowa膰, co?!
Kluczyki... kluczyki...
Gdzie ten morderczy skurwiel mieszka?
Kurwa!
Gdzie on pojecha艂?
Dlaczego tak bardzo zale偶y ci na Alex?
Podnieca ci臋?
Mnie te偶 kr臋ci.
Pogaszone 艣wiat艂a.
Jakby zamkn臋li na noc.
Lepiej to sprawd藕my.
Zajd藕 od ty艂u, Fred.
- I b膮d藕 ostro偶ny, dobrze? - Tak jest, kapitanie.
Kapitanie, tylne drzwi s膮 zamkni臋te.
Musimy...
Lepiej skontaktuj si臋 z central膮.
Tu 214.
Mamy tu denata.
Tu 214.
Mamy tu denata.
O, Bo偶e!
To ja, Alex. To tylko ja.
To ju偶 koniec.
dobra.
Tam... tam...
Nie dotykaj mnie!
Nie dotykaj mnie do cholery!
To koniec. On nie 偶yje.
Co ty pieprzysz?
- Nie 偶yje. - To nie ma sensu!
- Odejd藕! - To ju偶 koniec.
- Alex, ju偶 po wszystkim. Alex... - Wynocha!
To koniec, Alex. Zabi艂em go.
Alex...
- ... uspok贸j si臋. On... - Wyno艣 si臋!
Nie zbli偶aj si臋 do mnie!
Alex, prosz臋 ci臋 uspok贸j si臋. To ju偶 koniec.
Wszystko ju偶 si臋 sko艅czy艂o. On ju偶 nic nie mo偶e zrobi膰.
Ty wredna suko!
- Po膰wiartuj臋 tw贸j 艂eb na kawa艂eczki! - To ja...
To ja, Marie, twoja przyjaci贸艂ka.
Jestem po twojej stronie!
Zabi艂am go, Alex. To ju偶 koniec. On nie 偶yje.
Zar偶n臋艂a艣 ca艂膮 moj膮 rodzin臋! Zaszlachtowa艂a艣 ca艂膮 moj膮 rodzin臋!
Nie wiesz co m贸wisz.
Nic nie mog艂am zrobi膰, 偶eby ich uratowa膰.
Przecie偶 wiesz.
Alex, od teraz wszystko b臋dzie dobrze.
Prosz臋, musisz mi zaufa膰, Alex.
Powoli...
Zap艂acisz za to, zdziro!
Alex, zaopiekuj臋 si臋 tob膮!
Alex, zaopiekuj臋 si臋 tob膮!
Na pomoc! Pomocy! Na pomoc!
No, dalej! Jed藕! Po艣piesz si臋!
- Co si臋 dzieje? - Po艣piesz si臋! Szybko!
No, jed藕! No, jed藕!
- Szybciej, szybciej! - Co, do diab艂a...
Szybciej, szybciej!
Dawaj.
Urw臋 ci 艂eb!
- Zobacz co mam... - Chcesz mnie doprowadzi膰 do sza艂u,
pieprzona dziwko, co?
Kochasz mnie?
Kochasz mnie?
Ty mnie nie kochasz, prawda?
Nie kochasz, co?
Nie kochasz mnie?
- Nie kochasz mnie? - Tak, kocham ci臋!
Kocham ci臋! Kocham!
Nikt ju偶 nas nie rozdzieli, Alex!
Nigdy wi臋cej.
Nigdy ju偶 nie pozwol臋 nikomu nas rozdzieli膰...
Jeste艣cie pewni, 偶e ona nie mo偶e mnie zobaczy膰?
>> Napisy pobrane z http://napisy.org >>>>>>> nowa wizja napis贸w
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.