Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
movie info: H264 624x352 29.97fps 312.7 MB /SubEdit b.4066 (http://subedit.com.pl)/
T³umaczenie ze s³uchu: Bi$hop
Korekta i synchro: Sabat1970
>>> TAMY Z POUGHKEEPSIE
CZÊÆ 1: TAMY
Czeæ. Nazywam siê...
Jeste gotowy?
/Tak, przepraszam.
Nazywam siê Alice Endrisart. Jestem w³acicielk¹ tego domu, tutaj...
i jeszcze kilku domów tutaj, w Poughkeepsie.
Mia³am lokatora, który mieszka³ w tym domu,
który jest bardzo strasznym cz³owiekiem.
To jest dom, w którym znaleziono tamy z Poughkeepsie.
Zanim weszlimy w posiadanie tam z Poughkeepsie, mylelimy...
wiedzielimy, ¿e dosz³o do zabójstw i bylimy wiadomi,
¿e niektóre z nich zdawa³y siê byæ zaplanowane, ale...
dopóki nie znalelimy tych tam,
nie mielimy pojêcia, z czym mamy do czynienia.
Zielonego pojêcia...
Moim zadaniem by³o ogl¹dniêcie i opisanie ca³ych 240 godzin tam z Poughkeepsie.
Pamiêtam, ¿e pewnej nocy, przynios³em jedn¹ z tam do domu i pracowa³em.
Bez mojej wiedzy, moja ¿ona ogl¹dnê³a... mo¿e pó³ godziny z jednej z tam i...
...min¹³ rok, zanim znów pozwoli³a mi siebie dotkn¹æ.
To w³anie jest na tych tamach.
Mylê, ¿e tortury i morderstwa podnieca³y go.
Mylê te¿, ¿e te tamy s¹ czym w rodzaju domowej roboty filmu porno,
lub pami¹tk¹, któr¹ móg³by zachowaæ na d³ugo po morderstwach.
Zapewne, w trakcie dokonywania wielu z tych zabójstw,
przerywa³ tylko po to, ¿eby zmieniæ tamy.
Gdy przeszukalimy podwórze, znalelimy cia³a dwóch kobiet.
Tam... i tam.
Znalelimy g³êbok¹ dziurê tutaj,
gdzie zakopano m³ode ma³¿eñstwo i ich 10 miesiêczne dziecko.
Znalelimy cia³o mê¿czyzny tam... prawdziwy dzier¿awca...
i kolejne cztery kobiety,
tam,
tam,
tam...
i tam.
Nawet po wstêpnych oglêdzinach, by³o wiadomo,
¿e wszyscy zostali zabici w okrutny sposób.
Tamy znaleli w tej szafie.
A tutaj...
wiecie.
Gdy ludzie myl¹ o seryjnych mordercach, przychodzi im do g³owy 4, 5 nazwisk...
Ted Bundy, Dammer, Gacy itd.
Ale wiêkszoæ nie zdaje sobie sprawy, ¿e jest ich o wiele wiêcej.
Przez ca³y czas, dzia³a pomiêdzy 25 a 50 aktywnych seryjnych morderców,
w samej tylko Ameryce.
To naprawdê znacznie wiêkszy problem, ni¿ myli wiêkszoæ ludzi.
Tamy s¹ obecnie przedmiotem obowi¹zkowym dla ka¿dego,
kto zajmuje siê profilami psychologicznymi...
i nieodzownym materia³em na kursach, które ucz¹ tego przedmiotu.
Prawdopodobnie s¹ ca³e godziny materia³u, którego nie ogl¹da³ nikt, poza mn¹.
Na przyk³ad, ponad 100 godzin nagrania, to jakie kompletne banialuki.
W ten sposób?
/Tak.
- W ten sposób? /- Tak.
/- Teraz go rozwal. - Co?
/Rozwal go!
CZÊÆ 2: PIERWSZA KREW
Wynios³em jedno z tych wyk³adów. Mianowicie:
Po tym, co tu dzi zobaczymy,
troje z was wróci dzi wieczorem do domu
i dojdzie do wniosku, ¿e to nie jest to, czym chce siê zajmowaæ.
Na tym wiecie ¿yj¹ okropni ludzie,
którzy dopuszczaj¹ siê niewiarygodnie okropnych rzeczy.
Zatem, jest bardzo wa¿ne, ¿ebycie zadali sobie pytanie:
Czy naprawdê chcê mieæ do czynienia z takimi okropnociami...
do koñca mojego zawodowego ¿ycia?
W porz¹dku, jeli nie chcecie.
Mogê siê domylaæ, ¿e co mog³o siê wydarzyæ w jego ¿yciu,
pok³óci³ siê z kim, straci³ pracê, opuci³a go ¿ona, co takiego.
Wsiad³ do samochodu i w pewnym momencie stwierdzi³:
"Zabijê pierwsz¹ osobê, która mi siê napatoczy."
/Czeæ.
/Podobaj¹ mi siê twoje lalki.
/Powiedzia³em, ¿e podobaj¹ mi siê /twoje lalki.
/- Jak ma na imiê ta? - Suzy.
Nie powinnam rozmawiaæ z obcymi.
/Nie powinna te¿ byæ niegrzeczna.
/Wiesz, gdybym by³ wielkim, z³ym wilkiem, /nic nie mog³aby na to poradziæ.
/Chcia³aby powiedzieæ co /do kamery?
Co?
/Nie wiem... mo¿e... /mo¿e mog³aby powiedzieæ:
/"Jestem, szczêliw¹, liczn¹, /ma³¹ dziewczynk¹"?
Nie.
/- Chcesz popatrzyæ przez kamerê? - Nie.
/Popatrz.
/Jezu...
Na pierwszy rzut oka, wygl¹da³o,
jakby zosta³a uderzona w g³owê têpym przedmiotem.
Zaginion¹, omioletni¹ dziewczynkê, Jennifer Gorman,
z hrabstwa Pottnam, znalelimy 75 kilometrów dalej.
Ubranie pasowa³o do tego, w którym ostatnio j¹ widziano.
/Chyba co sta³o siê mojej córce! /Chyba kto j¹ porwa³!
/- Kto? /- Sk¹d mam wiedzieæ kto?!
/Przyjedcie tu! Proszê, zróbcie co! /Kto j¹ porwa³!
/W przypadku zaginionych osób, /musimy czekaæ 24 godziny.
/Nie! Przyjedcie tu! /Przylijcie policjê! Teraz!
Oczywicie, nie mo¿na siê z czym takim pogodziæ.
Mylimy, ¿e ból musi ust¹piæ i...
¿e bêdzie lepiej.
- Ale tak siê nie dzieje. - Nie...
- Po tym wszystkim, chcia³em siê wyprowadziæ. - Ale ja nie chcia³am.
Bo jeli sobie tylko gdzie posz³a, to potem nie mog³aby nas znaleæ.
Znaczy...
co za chory drañ gwa³ci ma³¹ dziewczynkê?
By³a tylko dzieckiem. Mia³a ledwo 8 lat...
Co za chory, pierdolony potwór robi co takiego?
To wszystko, dobrze? Wy³¹czcie ju¿ to...
To jest nic. Sam jeszcze nie wie, co robi.
CZÊÆ 3: STAJ¥C SIÊ LEPSZYM
Problem z samochodem?
/Tak. Czasem, po prostu, /nie chce jechaæ.
/Mo¿ecie podwieæ mnie /do najbli¿szego miasta?
Pewnie, nie ma sprawy. Wskakuj.
/Nie macie nic przeciwko, /¿e bêdê filmowa³?
/Robiê ma³y film o swojej podró¿y.
Nie krêpuj siê.
Kochanie, bêdziemy gwiazdami filmowymi.
- Jak ci na imiê? /- Ed.
Ed, ja jestem Frank, a to Jeanette.
/Jeli skrêcisz tutaj, móg³by wysadziæ /mnie na ma³ej stacji benzynowej.
Dobra.
/Tutaj w prawo... /tylko kilka kilometrów od g³ównej drogi.
Dobra.
Pochodzisz st¹d?
/Niezupe³nie.
Sk¹d jeste?
/Ta stacja jest chyba /tu¿ za zakrêtem.
To morderstwo odkrywa przed nami zupe³nie nowy rodzaj zabójcy.
Nie pozosta³o w nim prawie nic z impulsywnoci,
jak¹ objawi³ przy Jennifer Gorman.
Tu widzimy cz³owieka, który doszed³ do wniosku, ¿e jest w czym dobry.
Wyobracie sobie, jak to wykonaæ.
Siedz¹c na tylnym siedzeniu,
wyci¹gn¹³ praw¹ rêkê ze szmatk¹, nas¹czon¹ jakim rodkiem chemicznym
i przytkn¹³ jej do ust.
Lew¹ rêkê, w której mia³ kamerê, wyci¹gn¹³ do przodu
i trzyma³ j¹ przed jej twarz¹, w ten sposób.
To nie jest co, co robi siê tak, po prostu...
Musia³ æwiczyæ ten manewr, ¿eby prawid³owo go wykonywaæ.
Zaparkowa³ samochód na poboczu.
Wie, gdzie jest nastêpna stacja benzynowa.
Wie, ¿e to tylko nieca³e dwa kilometry od g³ównej drogi.
Wie te¿, ¿e to ca³kowicie odludny teren.
W dodatku, stacja jest opuszczona.
Ale o tym tak¿e wie.
Oczywicie, ma gotowe wyt³umaczenie dla kamery.
Osobnika takiego nazywamy zabójc¹ mieszanym.
Planuje i organizuje koszmarne zbrodnie,
ale z cia³ami swoich ofiar... mo¿na powiedzieæ, ¿e postêpuje podobnie,
jak zabójca niezorganizowany.
/Obud siê.
/Obud siê. /No, dalej, obud siê.
/mia³o, obud siê. /Mam dla ciebie niespodziankê.
/Obud siê... obud siê...
/Spodoba ci siê to.
Tak... wiem.
Tu przechodzimy do kolejnej kwestii:
zostawiamy pracê w pracy.
Wiem, ¿e gdy widzi siê co takiego,
nie³atwo wyrzuciæ to z g³owy.
Ale musicie.
Gdy mia³em 7 lat, zniknê³a moja m³odsza siostra i nigdy nie zosta³a odnaleziona.
Zniszczy³o to bardzo szczêliw¹ rodzinê, jak¹ bylimy do tamtego czasu.
Przysi¹g³em, ¿e bêdê tropi³ drani, którzy uprowadzaj¹ ma³e dziewczynki.
A prowadzê te wyk³ady dlatego,
poniewa¿ nie potrafi³em pozostawiæ pracy w pracy.
Niektórzy uwa¿ali mnie za najlepszego specjalistê od profili psychologicznych,
a ja posun¹³em siê w tym odrobinê za daleko.
Dozna³em kompletnego za³amania psychicznego i emocjonalnego.
Musia³em leczyæ siê psychiatrycznie w zak³adzie zamkniêtym.
Nie mówiê tego po to, ¿ebycie mnie ¿a³owali.
Mówiê wam to, bo praca ta niesie ze sob¹ naprawdê wielkie ryzyko.
Nie wolno wam myleæ o Jennifer Gorman,
kiedy wasza ma³a córeczka bawi siê na podwórku.
Musicie znaleæ sposób, ¿e zostawiæ pracê w pracy.
Dobrze...?
Przywieli cia³o kobiety, które zosta³o strasznie okaleczone.
Zw³oki mia³y g³owê, umieszczon¹ w okolicy brzucha,
jakby w efekcie jakiego przedziwnego obrz¹dku.
Przyjrza³em siê czaszce.
Górne krawêdzie oczodo³ów by³y g³adkie,
a sklepienie czaszki sztywne,
co znamionuje du¿¹ masê miêniow¹.
Stwierdzi³em, ¿e to g³owa mê¿czyzny i cia³o kobiety.
To dwa zabójstwa, nie jedno.
Po rozmowach z rodzin¹ i przyjació³mi, bylimy w stanie stwierdziæ,
¿e Andersonowie wracali z Pittsburgha do Poughkeepsie, gdzie mieszkali.
Dystans to oko³o 525 kilometrów.
Co by³o dla nas dobre, to ¿e mieli tylko kilka logicznych tras do wyboru.
W najlepszych warunkach, ta konkretna marka samochodu
jest w stanie przejechaæ 300 kilometrów na baku paliwa, a raczej 225,
zatem ruszylimy od tego miejsca 300 kilometrów w obu kierunkach,
odwiedzilimy ka¿d¹ stacjê benzynow¹ na tej trasie
i poprosilimy o nagrania z kamer przemys³owych z tamtego dnia.
By³o to nieco pracoch³onne,
ale w ten sposób uzyskalimy pierwszy obraz video naszego mordercy.
Co robi z rêk¹?
- Miga. - Zgadza siê.
Kto wie, co to znaczy?
Czerwony dom.
Dobrze.
Drugie cia³o znalelimy w lesie,
za miejscem, o nazwie: "Tawerna Czerwony Dom".
Oko³o 5 kilometrów stamt¹d.
Ale musicie zapamiêtaæ,
¿e miga³ to, zanim w ogóle spotka³ Andersonów.
Czynnik czasowy jest najwa¿niejszy w ka¿dym ledztwie,
szczególnie w sprawie morderstwa.
Jeli trafimy na wie¿e miejsce zbrodni,
mo¿emy uzyskaæ znacznie wiêcej informacji i... na przyk³ad,
szkielet.
Bardzo czêsto, mordercy, którzy unikaj¹ wykrycia i pojmania,
s¹ wyj¹tkowo dobrzy w pozbywaniu siê cia³.
Morderca, udokumentowany na tamach z Poughkeepsie,
jest w tym bardzo, bardzo dobry.
Nie tylko wie, jak pozbywaæ siê cia³,
ale jak pozbywaæ siê ich na mnóstwo ró¿nych sposobów.
Dla przyk³adu, Elizabeth Jackson zosta³a porwana w hrabstwie Hanson,
oko³o 150 kilometrów od miejsca, w którym póniej znalelimy tamy.
Morderca, u¿ywaj¹c pi³y ko³owej, odci¹³ ofierze g³owê i rêce.
Nastêpnie, porzuci³ jej tu³ów w hrabstwie Puttnam,
a g³owê i rêce w hrabstwie Broon.
Gdy kto zostaje w ten sposób porzucony,
jest prawie niemo¿liwe, ¿eby posk³adaæ to w jedn¹ ca³oæ,
poniewa¿, nawet gdyby poszczególne hrabstwa wymienia³y informacje,
czego nie robi¹, ale nawet gdyby tak by³o,
minê³oby piêæ lat miêdzy znalezieniem g³owy i tu³owia takiego cia³a.
Przygl¹dam siê temu i mylê:
"W porz¹dku, oto zabójca, który rozumie biurokracjê."
Zabójca z Poughkeepsie, jest jedynym, o jakim kiedykolwiek s³ysza³em,
który nie ulepsza warsztatu. Chodzi mi o to,
¿e zazwyczaj zabójcy nie obmylaj¹ swojego pierwszego rozcz³onkowywania.
Maj¹ w domu cia³o, które trzeba poæwiartowaæ, wiêc id¹ do gara¿u po pi³ê i...
spêdzaj¹ kilka godzin, próbuj¹c odci¹æ g³owê.
Wiêc nastêpnym razem, kupuj¹ lepsz¹ pi³ê, zanim kogo zabij¹.
Idzie im trochê lepiej, ale jeli naprawdê chc¹ zrobiæ to porz¹dnie,
zaopatruj¹ siê w konkretn¹... pi³ê, która tnie szybko i bez wysi³ku.
Potem nigdy ju¿ nie wracaj¹ do pi³y rêcznej,
zmieniaj¹ mnóstwo innych rzeczy, ¿eby zakamuflowaæ swoje zbrodnie,
ale nigdy nie wróc¹ do pi³y rêcznej.
Oprócz tego faceta. Robi³ to bez przerwy.
Czasem u¿ywa pi³y ko³owej, czasem pi³y rêcznej.
To absurdalne.
Pewnie dlatego nie moglimy powi¹zaæ ze sob¹ jego morderstw.
Byæ mo¿e dlatego tak postêpowa³.
Ale po tych wszystkich wysi³kach, by zamaskowaæ swoje morderstwa,
ka¿de æwiartowanie pokazuje nam na tych tamach.
Mylê, ¿e chcia³, ¿eby kto doceni³, jaki jest w tym dobry, ¿e...
byæ mo¿e, w jaki dziwny sposób nam to zaimponuje.
/- A zaimponowa³o? - Nie.
Po tym, jak zobaczy³am, co zrobi³ Cheryl Dempsey,
nie czujê do niego nic, oprócz obrzydzenia.
CZÊÆ 4: CHERYL DEMPSEY
/...takie s³odkie...
/...zawsze jest tak¹ suk¹...
/...na ile wyjechali...?
/...na tydzieñ...
/- ...bêd¹ w rodê, tak? /- Tak.
/Nie...
/...co masz na myli?
/...wydaje mi siê, /¿e to siê ju¿ wydarzy³o...
/- Co...? /- ...to dziwne...
/...s¹ tacy dobrzy... /...zdaj¹ siê byæ szczêliwi...
/...jest takie zbyt doskona³e... /wiesz...?
/Tak...
/Tak...
/...mówiê powa¿nie...
/...jeste zestresowana, /nie przejmuj siê tym...
/Halo?
/To ty?
/Tim!
/Halo?
/Halo? /To ty?
/- Mam zrobiæ co do jedzenia? /- mia³o.
/- Ogl¹dniemy co póniej? /- Pewnie.
/Jeszcze co?
/Wiem, ¿e wci¹¿ tu jeste.
/Daj spokój... /nie nastraszysz mnie.
/- Jakie chcesz lody? /- Obojêtnie... czekoladowe...?
/Dobra.
Przestraszy³e mnie. Nie wyskakuj tak.
Przepraszam.
- Przynios³em ci lody i piwko. - Dziêki.
- Czemu prze³o¿y³e moje rzeczy? - Nie prze³o¿y³em.
By³y na swoim miejscu.
- Chod tu. - Po co?
Zobaczysz.
- Chodmy ogl¹dn¹æ jaki film. - Jaki?
Wypo¿yczy³am kilka.
Mo¿e zostaniemy przez chwilê tutaj?
Mo¿e przez chwilê...
Zaczê³am zasypiaæ.
- Idziemy do ³ó¿ka? - Tak... dobrze.
- Zostaniesz na nastêpn¹ noc? - Tak.
Fajnie... trochê siê bojê zostaæ tu sama.
Chyba te¿ bym siê ba³.
- Chcê tylko zrobiæ siusiu i umyæ zêby. - W porz¹dku...
Ten weekend zakoñczy³ siê tragicznie dla dwóch rodzin w Reading.
Victoria i James Dempsey wrócili do domu, po tym,
jak zostawili swoj¹ 19 letni¹ córkê, Cheryl, sam¹ na weekend.
Cheryl zaginê³a, a jej ch³opak, Tim Surrey, zosta³ brutalnie zamordowany.
Pamiêtam, mo¿e trzy dni przed porwaniem Cheryl,
zapyta³a mnie, czy nie mam wra¿enia, ¿e kto mnie obserwuje.
Odpowiedzia³am, ¿e nie.
Powiedzia³a mi, ¿e czasem zdawa³o jej siê, ¿e chyba kto j¹ ledzi.
Odpowiedzia³am, ¿e pewnie ma przywidzenia, a ona na to, ¿e chyba tak.
Wiecie, cz³owiek m¹dry po szkodzie.
Co siê dzieje? Gdzie jestem?
Nie zbli¿aj siê do mnie! Nie zbli¿aj siê!
Czemu mi to robisz?
Proszê, nie rób mi krzywdy!
Zrobiê wszystko, co zechcesz!
/Wiem, ¿e zrobisz.
/Stul pysk!
/Jak siê nazywasz?
- Cheryl Dempsey... /- le!
/Nazywasz siê: Niewolnica.
/- Jak siê nazywasz? - Cheryl...
/Nazywasz siê: Niewolnica!
/- Jak siê nazywasz? - Nazywam siê Niewolnica!
/- Jak siê nazywasz? - Niewolnica!
/- Jak... siê... nazywasz? - Niewolnica!
/Dobrze.
Poniewa¿ cia³o Tima znalelimy w tak makabrycznym stanie,
mielimy niewielkie nadzieje na odnalezienie Cheryl ¿ywej.
Mylelimy po prostu, ¿e morderca straci³ panowanie nad sob¹...
i, ponownie, bior¹c pod uwagê stan cia³a,
uznalimy, ¿e zabi³ j¹ tutaj i przypuszczalnie porzuci³ w lesie.
/Dlaczego wygl¹d cia³a sprawi³, /¿e tak pomylelicie?
Jak obrazowo mam to opisaæ?
/- Tak obrazowo, jak pan uwa¿a. - Dobrze.
To doæ makabryczne.
Jego g³owa zosta³a zmia¿d¿ona, w ten sposób i...
zosta³ rozciêty od odbytu po gard³o, a wnêtrznoci zosta³y wyci¹gniête
i porozwieszane dooko³a jak lampki choinkowe.
Jego genitalia zosta³y usuniête i umieszczone w szufladzie komody,
w g³ównej sypialni.
Tak...
a w usta mia³ wepchniête zwierzêce odchody.
MIEJSCOWY MʯCZYZNA BRUTALNIE ZAMORDOWANY
MAKABRYCZNE MORDERSTWA
Przyjrzelimy siê miejscu zbrodni
i uznalimy to za dzie³o mordercy niezorganizowanego.
Prawda, jak¹ póniej poznalimy na tamach z Poughkeepsie,
by³a taka, ¿e morderca bardzo starannie spreparowa³ miejsce zabójstwa,
¿eby nas zwieæ.
I uda³o mu siê.
Co ciekawe, zdolnoæ by dokonaæ morderstwa i zbezczeciæ cia³o w taki sposób,
zachowuj¹c przy tym zimn¹ krew,
w po³¹czeniu z jego przedziwnym zmys³em ohydy,
wiecie, wszystkie te kostiumy i maski,
dowodzi, ¿e ten cz³owiek cierpi na powa¿n¹ chorobê psychiczn¹.
/Dlaczego p³aczesz?
/Nie mówi³em ci?
O czym?
/Zabi³em ich... /zabi³em ca³¹ twoj¹ rodzinê.
/Tylko ja ci zosta³em.
/Powiedz mi!
/Powiedz mi, ¿e jeste szczêliwa, /¿e zabi³em twoj¹ rodzinê.
Nie!
Nie! Nie!
/Powiedz to!
/- Mów! - Co?! Co?!
/Jeste szczêliwa, /¿e zabi³em twoich rodziców!
- Jestem... jestem... /- Co?
Jestem szczêliwa, ¿e zabi³e moich rodziców.
/Powtórz!
Jestem szczêliwa, ¿e zabi³e moich rodziców.
/Nie masz rodziców! /Jeste Niewolnic¹.
/Ci ludzie...
Wierzê ci...
/Co?
/Czemu?!
Bo ich nie lubiê...
/Kogo lubisz?
Ciebie.
/Kogo?
Tylko ciebie.
/Dlaczego?
Bo ty jeste panem... /Mam tylko ciebie...
/Chcia³a, ¿ebym zabi³ tych ludzi?
Tak... nie wiem... tak... nie wiem... tak!
/Dlatego ich zabi³em!
/Zrobi³em to dla ciebie.
Dziêkujê, panie! Dziêkujê!
/Powiedz to.
Jeste moim panem...
Ludzie przyjechali a¿ z hrabstwa Lancaster,
by pomóc w przeszukiwaniu lasu za domem Dempseyów,
maj¹c nadziejê odnaleæ cokolwiek, zwi¹zanego ze znikniêciem ich córki, Cheryl.
Rozmawia³am dzisiaj z matk¹ Cheryl.
Chcê tylko powiedzieæ co osobie, która to zrobi³a:
Proszê, pozwól mojej córce wróciæ do domu.
Cheryl to mi³a dziewczyna, która...
To dobra dziewczyna. Proszê, pozwól jej wróciæ do domu.
/Jeli móg³bym w czym pomóc, /proszê mi powiedzieæ.
Dziêkujê.
Chwileczkê...
Zaczekaj...
O, mój Bo¿e...
O, mój Bo¿e.
Wci¹¿ widzê tamt¹ sytuacjê w mojej g³owie.
Wiedzia³am, ¿e to on i nie zatrzyma³am go, bo by³am przera¿ona.
/Jeste spragniona? /Chcesz wody?
/Jeli wyjmê ci knebel, /zrobisz co dla mnie?
/Chcê, ¿eby to za³o¿y³a.
Latem 1993 roku, zaczêto odczuwaæ prawdziwe efekty dzia³alnoci tego cz³owieka.
Wiêkszoæ morderców, znajduj¹c siê w centrum zainteresowania mediów,
zrobi³oby jedn¹ z trzech rzeczy:
po pierwsze, uznaliby, ¿e w danym miecie
zrobi³o siê zbyt niebezpiecznie dla seryjnego mordercy i odeszli.
Po drugie, daliby sobie spokój na jaki czas i zaczekali, a¿ sprawa przycichnie.
Po trzecie, robiliby nadal swoje, mo¿e nawet zwiêkszyliby iloæ zabójstw,
a¿ zostaliby z³apani.
Ale ten morderca zrobi³ co ca³kiem niespotykanego.
Zabija³ dalej, ale zmieni³ swój "modus operandi".
CZÊÆ 5: NOWE "MODUS OPERANDI"
Dzisiaj znaleziono trzecie cia³o na zachodnim brzegu rzeki Hudson.
Równie¿ okaleczone.
Czy to nastêpna ofiara mordercy, którego niektórzy zaczêli nazywaæ...
Rzenikiem Znad Rzeki?
Po szczegó³owym badaniu, jestemy przekonani,
¿e ostatnie cia³o jest ofiar¹ Rzenika Znad Rzeki.
/Ile to ju¿ ofiar?
Uwa¿amy, ¿e to szóste morderstwo.
/Panie komisarzu, czy na brak postêpów /w ledztwie ma wp³yw fakt,
/¿e wszystkie ofiary /by³y prostytutkami?
/Co tu robisz?
/Czekam na kole¿ankê.
/Nie wiesz nic o facecie, /którego tu obrabowano, tej nocy?
/To nie by³am ja.
W tym samym czasie, zaczêlimy otrzymywaæ informacje od prostytutek,
pracuj¹cych w tym rejonie.
Dziewczyny zostawa³y aresztowane i gin¹³ po nich wszelki s³uch.
/Zabieraj ³apy! /Puszczaj mnie!
- Pomó¿... pomó¿ mi. - Nie.
- Proszê... podejd tu... - Nie, nie spodoba mu siê to.
- Proszê... nie powstrzyma ciê... - Nie spodoba mu siê to...
Nie!
Proszê... nie!
Proszê! Nie rób mi krzywdy!
/To bêdzie twoja kara.
Cia³a wszystkich ofiar zosta³y okaleczone i czêciowo pokryte ladami ugryzieñ.
Wszystkie mia³y rozciête policzki, od ust do ucha...
i wszystkie zosta³y zgwa³cone... pomiertnie.
Na czterech cia³ach znalelimy pasuj¹ce do siebie próbki spermy.
Wiele lat temu, przypad³ mi mroczny zaszczyt przeprowadzenia wywiadu...
z Theodorem Robertem Bundy'm... w zwi¹zku z innym dochodzeniem.
Ale informacje, jakie uzyska³em tam, znalaz³y zastosowanie tutaj.
Pamiêtam, ¿e pierwsze pytanie, jakie mi zada³, to...
Zgwa³ci³ j¹?
Tak.
Przed czy po?
Przed czy po... czym?
Wiesz... zabiciem jej.
Po.
Widzisz, Mike...
- mylê, ¿e to zasadnicza ró¿nica. - Tak?
To mo¿e zabrzmieæ trochê dziwnie, ale...
zabójstwo i gwa³t ma za sob¹, ale nadal bêdzie uprawia³ seks z cia³em,
tak d³ugo, jak to bêdzie mo¿liwe.
Lekki rozk³ad, robaki i tak dalej... mog¹ nawet go podniecaæ.
Kiedy nastêpnym razem znajdziecie wie¿e cia³o, zostawcie je,
nie mówcie o tym, nie zabierajcie go. On do niego wróci.
Niestety, nigdy nie znalelimy wystarczaj¹co wie¿ego cia³a.
Ale istnia³ dowód, ¿e rzeczywicie wraca³ do tych cia³,
z pobudek seksualnych.
Czeæ. Sprzedajemy ciasteczka. Chce pan kupiæ?
/Pewnie... pewnie. /Mo¿e wejdziecie do rodka?
Nie powinnymy tego robiæ.
/Bardzo m¹drze. /Pe³no tu ró¿nych dziwaków.
/Ale ja jestem policjantem, /wiêc wszystko jest w porz¹dku.
Dobrze.
/- Chcecie napiæ siê coli? - Pewnie.
/Dobrze.
Dziêkujê.
/Jedzi³ycie tu dzi /na rowerach?
Nie. Mieszkam w Deer Point.
/- Wiêc mieszkasz w okolicy? - Tak.
Ja nie. Mieszkam ko³o Saint's Row.
/Zanim wyjdziecie z domu, /mówicie rodzicom, dok¹d idziecie?
- Czasami. - Tak.
- Co to? /- Co?
Zdawa³o mi siê, ¿e co us³ysza³am.
/Zostawi³em w³¹czony telewizor /w piwnicy.
/Obawiam siê, ¿e dzisiaj nie bêdê /móg³ kupiæ ciasteczek.
/Czasem do mojej piwnicy /w³azi szop.
Przecie¿ tutaj nie ma szopów.
/Ale¿ s¹.
/Chcecie zobaczyæ szopa, /którego z³apa³em w piwnicy?
Pewnie.
/Jest strasznie wredny.
Nie wierzê panu.
Chcê ju¿ iæ.
/Kupiê od was ciasteczka innym razem. /Mo¿e wyjdziecie same?
/Chyba tam, na dole, /co siê uwolni³o...
Wybacz, panie. Myla³am, ¿e ju¿ czas...
/Zrobi³o ci siê go ¿al. /Próbowa³a go wypuciæ.
Nie, panie. Nigdy bym ciê nie zdradzi³a.
/- To twoja wina. - Nie...
Nagle mielimy dziesiêæ cia³.
Na szeciu znajdowa³y siê pasuj¹ce lady nasienia.
Wtedy nast¹pi³ prze³om.
W mieszkaniu jednej z ofiar, znalelimy nie umyt¹ szklankê wody.
Mielimy odcisk palca i DNA ze liny.
Odcisk palca, znaleziony na szklance mia³ odpowiednik w bazie danych.
By³ to mój partner... Jim Foley.
Natychmiast aresztowalimy go i rozpoczêlimy dochodzenie.
By³ w miecie podczas dokonania wszystkich zabójstw.
By³y trzy zabójstwa w Pensylwanii, dokonane w ten sam sposób...
a on by³ w Pensylwanii na rodzinnych wakacjach.
Nie mia³ wystarczaj¹cego alibi na ¿adne z zabójstw.
Przeszukalimy jego samochód i dom.
Znalelimy bi¿uteriê i lady krwi, pochodz¹ce od ofiar.
Wówczas wiedzielimy ju¿, ¿e mamy naszego sprawcê.
Dzi rano aresztowalimy Jamesa Foleya, by³ego, lokalnego funkcjonariusza policji,
jako g³ównego podejrzanego w sprawie morderstw Rzenika Znad Rzeki.
EKSTRADYCJA FOLEYA DO PENSYLWANII STAN ¯¥DA KARY MIERCI
By³am g³ównym prokuratorem podczas sprawy Pensylwania vs James Foley.
Dokonalimy ekstradycji do Pensylwanii, w nadziei na egzekucjê.
Przyszli i aresztowali mojego tatê jako Rzenika Znad Rzeki.
To by³ koszmar.
Ciê¿ko to nawet wyjaniæ, nie mog³em spaæ, rzuci³em szko³ê,
sta³em siê dziwol¹giem nawet dla przyjació³.
Narzeczona mnie rzuci³a, bo nie chcia³a urodziæ wnuków seryjnego mordercy.
Wszystko zmieni³o siê w jednej sekundzie.
Foley nie mia³ alibi na czas morderstw, poniewa¿ by³ policjantem,
który przez wiêkszoæ czasu patrolowa³ okolicê w nieoznaczonym radiowozie.
Mia³ wystarczaj¹co du¿o czasu, ¿eby pope³niæ te zbrodnie.
Oprócz tego, wiadomo by³o, ¿e zabiera³ prostytutki.
Prawdopodobnie, pan Foley by³ ich regularnym klientem.
Jedna z prostytutek, Cindy Jackson, wsta³a i potwierdzi³a,
¿e widzia³a go w okolicy w czasie trzech z uprowadzeñ.
Jako obroñca, mia³em naprawdê zwi¹zane rêce,
poniewa¿ odmawia³ jakiegokolwiek przyznania siê do winy.
Wci¹¿ mu powtarza³em, ¿e go zabij¹, jeli siê nie przyzna.
Odpowiada³, ¿e mnie zwolni i bêdzie broni³ siê sam,
jeli nie przestanê o tym gadaæ.
To by³o naprawdê frustruj¹ce.
"WINNY"
To mój ojciec...
Ju¿ po wszystkim... i musi zostaæ ukarany.
/Wierzy pan, ¿e to zrobi³?
Tak... wierzê.
Sala s¹dowa wype³niona jest dzi rodzinami ofiar,
które chc¹ zostaæ wys³uchane podczas skazania Rzenika Znad Rzeki.
Nigdy nie wybaczê ci tego, co zrobi³e i mam nadziejê,
¿e sprawia ci to wiele bólu w twoich mylach i w twoich koszmarach.
Ale uwa¿am, ¿e powinni darowaæ ci ¿ycie.
Bo my nie jestemy tacy, jak ty.
To jest z ca³¹ pewnoci¹ sprawa o karê mierci.
Proszê, oddajcie rodzinom sprawiedliwoæ.
Poka¿cie temu potworowi, ¿e bycie policjantem nie stawia go ponad prawem.
Dzi wieczór, relacjonujê "na ¿ywo" z Waynesburg w Pensylwanii,
gdzie James Foley, by³y funkcjonariusz policji stanu Nowy Jork,
znany równie¿ jako Rzenik Znad Rzeki,
zostanie za kilka godzin stracony.
Wielu przysz³o tutaj by protestowaæ lub popieraæ tê egzekucjê.
Dowiedzielimy siê, ¿e skazany, na swój ostatni posi³ek wybra³...
pieczony stek z ziemniakami.
ODTWORZENIE
ZAPIS AUDIO Z EGZEKUCJI
/Cz³onkowie grupy egzekucyjnej /przygotowuj¹ zestawy iniekcyjne.
/Jestemy gotowi.
/Skazany ma prawo do ostatniego s³owa.
/Czy skazany ¿yczy sobie wyg³osiæ /ostatnie owiadczenie?
/Czy skazany chce siê pomodliæ?
/Skazany równie¿ odmówi³.
/Wykonujemy pierwsz¹ fazê egzekucji.
/Wykonujemy drug¹ fazê egzekucji.
/Wykonujemy trzeci¹ i ostatnia /fazê egzekucji.
/Pierwszy z naszych lekarzy /przystêpuje do badania.
/Drugi przeprowadza badanie.
/Trzeci i ostatni lekarz /przeprowadza badanie.
/Badanie zosta³o ukoñczone.
/Superintendent pragnie /poinformowaæ wiadków,
/¿e mieræ nast¹pi³a o 12.24 /dnia dzisiejszego.
JAMES FOLEY UMAR£ PRZEZ MIERTELNY ZASTRZYK
O 12.24 RANO
9 WRZENIA 2001 ROKU
CZÊÆ 6: NIEODNALEZIONA
Gdy wróci³em do domu, w skrzynce znalaz³em mapê.
By³ na niej punkt, podpisany: "nieodnaleziona".
Potem zadzwoni³ telefon... powiedzieli: "Musisz przyjechaæ i to zobaczyæ."
By³o to kolejne cia³o. Od razu wiedzia³em...
Zaraz gdy przyszed³em do pracy, przyjecha³a policja i wrêczy³a mi próbkê DNA,
¿¹daj¹c, abym j¹ natychmiast zbada³. By³em bardzo zdenerwowany.
Okaza³o siê, ¿e to DNA Rzenika Znad Rzeki, Jamesa Foleya.
Wci¹¿ nie mamy pewnoci...
Prawdopodobnie by³ w klinice p³odnoci kilka lat wczeniej.
Uwa¿amy, ¿e byæ mo¿e stamt¹d... ale nie jestemy pewni.
Naprawdê ³atwiej jest broniæ winnego, ni¿ niewinnego.
Nic nie jest takie samo.
Powód jest taki, ¿e osoba winna podejmuje logiczne decyzje.
Cz³owiek niewinny natomiast,
jest opêtany potrzeb¹ upewnienia siê, ¿e wszyscy wiedz¹, ¿e jest niewinny.
Jim Foley odmawia³ jakiejkolwiek formy przyznania siê do winy.
Utrzymywa³ o swojej niewinnoci do samego koñca.
To wszystko bzdety.
Trzy dni po egzekucji mojego ojca, zdali sobie sprawê, ¿e by³ niewinny.
Mieli umieciæ sprostowanie w gazecie i wtedy wydarzy³ siê 11 wrzenia.
Artyku³ o moim tacie wyl¹dowa³ na szóstej stronie.
By³y policjant oczyszczony z zarzutów po egzekucji...
Ludzie wci¹¿ ¿artuj¹, kiedy siê przedstawiê...
"Rzenik Znad Rzeki to twój krewny?"
Odpowiadam, ¿e Jim Foley nie by³ Rzenikiem Znad Rzeki.
Dowiedziono, ¿e by³ niewinny.
Wtedy rozumiej¹, ¿e to naprawdê mój krewny i powoli siê ode mnie odsuwaj¹.
Do dzi nikt mi nie wierzy, ¿e dowiedziono jego niewinnoci,
bo s³yszeli mnóstwo o rozprawie i egzekucji,
ale nikt nie s³ysza³, ¿e udowodniono, ¿e by³ niewinny.
Przez 11 wrzenia.
To stek bzdur.
Ka¿dy inny tydzieñ w amerykañskiej historii
i by³aby to narodowa sensacja.
Seryjny morderca zabija gliniarza, wykorzystuj¹c system sprawiedliwoci.
Dajcie spokój...
Ale wydarzy³ siê 11 wrzenia i ka¿dy mia³ w dupie wszystko inne.
Po ponad 10 latach planowania i mordowania,
co ja uzna³bym za zbrodniê stulecia...
nikt nawet o tym nie wie.
Gdy ludzie przeczytaj¹, ¿e w miecie grasuje seryjny morderca,
staj¹ siê czujni. I tak siê sta³o.
Potem, gdy przeczytaj¹, ¿e morderca atakuje tylko prostytutki,
jeli nie jeste prostytutk¹, twoja czujnoæ znacznie opadnie.
Wiêc wykreowa³ postaæ Rzenika Znad Rzeki,
¿eby ludzie zapomnieli o strachu przed tym nieznanym morderc¹,
aby móc nadal ¿erowaæ na wszystkich.
/- Czeæ. /- Czeæ. Problem z samochodem?
/Tak, po prostu zgas³. /Nie wiem, co siê sta³o.
/Mam zadzwoniæ po pomoc drogow¹?
/Dziêkujê, panie oficerze. /By³oby wspaniale.
/Utknê³am tu od godziny.
/Nie powinna byæ tu sama, /kiedy Rzenik Znad Rzeki jest na wolnoci.
/Myla³am, ¿e on atakuje /tylko prostytutki.
/Niedaleko st¹d jest stacja benzynowa, /gdzie bêdziesz bezpieczna.
/Podwiozê ciê tam, ¿eby nie musia³a /czekaæ tu sama.
/- Móg³by pan to zrobiæ? /- Oczywicie.
/Dziêkujê.
/Mam tu trochê gratów. /Mo¿esz usi¹æ z ty³u?
/Oczywicie. /Czemu nie?
Dziêkujê.
Wiêc tak to wygl¹da, jak siê zostanie aresztowanym?
/By³a ju¿ aresztowana?
Kiedy mnie aresztowali za jazdê po alkoholu, to wszystko.
To by³ d³ugi dzieñ.
Tam by³ chyba zjazd do stacji benzynowej.
Przepraszam.
Czy to nie by³ zjazd do stacji benzynowej?
/Có¿, chyba by³.
Mo¿e lepiej pan zawróci?
/- Mogê o co spytaæ? - O co?
- Mo¿e pan zawróciæ? /- Dlaczego nazwa³a mnie "oficerem"?
Przepraszam, nie rozumiem.
/Zanim wsiad³a do samochodu, /nazwa³a mnie "oficerem".
/Dlaczego tak mnie nazwa³a?
Myla³am, ¿e tak siê zwraca do policjantów.
/Bo tak jest, ale... /ja nie jestem gliniarzem.
- Nie jest pan? /- Nie.
To nie jest mieszne.
Nie ¿artujê.
Rozumiem. Wiêc kim pan jest?
/Jestem Rzenikiem.
- Zabawne. /- Wcale nie.
/Nie powinna wsiadaæ /do samochodów nieznajomych.
/Trzeba mieæ na uwadze /przebierañców.
/Zrobi¹ wa³a z ciebie /i ze mnie.
Dok¹d jedziemy?
/Zobaczysz.
Proszê tego nie robiæ...
Proszê mnie nie krzywdziæ...
mam... mam rodzinê i...
bardzo przepraszam... proszê tego nie robiæ...
/Co ty na to? /Zaproponujê ci uk³ad.
/Zatrzymamy siê i zgwa³cê ciê,
/ale potem... potem, /je¿eli bêdziesz grzeczna,
/jeli nie zrobisz nic g³upiego, /nie zabijê ciê.
Dobrze.
/Myla³a, ¿e w to uwierzê? /Nie pozwolisz mi siê zwyczajnie zgwa³ciæ.
- Tak, pozwolê... /- Nie wierzê ci!
Dlaczego?
/Wiesz...
/jeli mam byæ szczery,
/chyba oboje nie chcemy, ¿eby ¿y³a, /kiedy zrobiê ci to, co zamierzam.
Przepraszam! Wypuæ mnie!
/Przykro mi, skarbie. /Wymontowa³em klamki z drzwi.
Ten morderca dok³adnie wie, jak odgrywaæ wymylon¹ przez siebie postaæ.
Tak jak bardzo dobry aktor,
który potrafi sprawiæ, ¿e mylimy, ¿e naprawdê p³acze lub mieje siê.
¯eby daæ pañstwu przyk³ad, przeczytam kilka z tych profili psychologicznych.
"Podejrzany to bia³y mê¿czyzna, w wieku od 18 do 25 lat."
"Bia³y mê¿czyzna, w wieku 25 - 35 lat."
"Czarny mê¿czyzna, w wieku 25 - 30 lat."
"Niezorganizowany."
"Wysoce zorganizowany."
"Seryjny morderca."
"Raczej na pewno jego pierwsze zabójstwo."
"Pierwsze zabójstwo."
"Zdecydowanie nie jego pierwsze zabójstwo."
"Mieszka sam, prawdopodobnie w bardzo brudnym domu."
"Jego dom jest czysty i schludny."
"Sadystyczny."
"Sadysta."
"Leczony w zak³adzie zamkniêtym przez wiêkszoæ ¿ycia."
"Wysoce sprawny."
"Mo¿liwa ograniczona percepcja."
"Bardzo inteligentny. Mo¿liwe, ¿e dobrze wykszta³cony."
"Nigdy nie ukoñczy³ liceum."
"Mo¿e pracowaæ w wymiarze sprawiedliwoci."
"Byæ mo¿e policjant albo ochroniarz."
"Mo¿liwe, ¿e w jaki sposób upoledzony."
"Przypuszczalnie nie potrafi utrzymaæ posady."
"Zna siê na profilach psychologicznych. Mo¿liwe, ¿e zatrudniony przez FBI."
CZÊÆ 7: ZNALEZISKO
Skupi³em siê na mapie, któr¹ przys³a³ mi morderca.
Zosta³a wykonana na internecie, programem "Map Quest".
Skontaktowa³em siê ze specjalist¹, który mia³ co z tego wyci¹gn¹æ.
Uzyskali dostêp do danych "Map Quest".
Tê konkretn¹ mapê ci¹gniêto tylko raz, w czasie, który nas interesowa³.
Póniej namierzylimy adres IP.
Potem co z ISP... czy co takiego...
nie bardzo siê na tym znam.
Nazywam siê kapitan Harvey Scroggs.
Dowodzi³em wejciem do domu, wiêc, jakby to powiedzieæ...
przywalilimy z grubej rury.
Helikoptery, S.W.A.T., psy, oddzia³ bombowy... wszystko.
Tak na wszelki wypadek.
ARCHIWALNE ZDJÊCIA POLICJI
Czysto!
Ludzie pytaj¹ mnie, jak go znalelimy,
a ja odpowiadam... po pierwsze: nie znalelimy go.
Tylko jego dom.
Po drugie: nie znalelimy go. On nam go odda³.
Chcia³, ¿ebymy go znaleli.
Wiemy o tym, poniewa¿ w ca³ym domu nie by³o ani jednego odcisku palca.
Tutaj, na cianie, lad krwi.
A tutaj... daj tu kamerê, to poka¿ê.
1, 2, 3, 4, 5 pude³ek z kasetami, z kolejnymi numerami...
/Ch³opaki...
/Ch³opaki, chodcie tutaj.
Chod tutaj, Sean. Przejd tutaj.
Gotowi?
Mój Bo¿e...
¯yje?
O, mój Bo¿e... ¿yje. Dajcie lekarza. Dajcie tu lekarza!
ZAGINIONA KOBIETA Z PENSYLWANII PRZETRZYMYWANA W "LOCHU SEKSU"
Przez te wszystkie lata, ludzie próbowali uwiadamiaæ mnie,
¿e Cheryl prawdopodobnie nie ¿y³a.
¯e powinnam zacz¹æ ¿yæ dalej.
Ale nie potrafi³am.
Powtarza³am wszystkim, ¿e muszê mieæ nadziejê, dopóki siê nie przekonam.
Kiedy zadzwoni³ telefon i policjant powiedzia³, ¿e znaleli moj¹ córkê,
pomyla³am, ¿e mia³ na myli cia³o.
Wtedy zda³am sobie sprawê, ¿e chyba nie mia³am wystarczaj¹co du¿o nadziei.
Nigdy nie widzia³am istoty ludzkiej, urodzonej i wychowanej w USA,
która zosta³aby poddana takim torturom.
By³a przypiekana, ciêta...
Piêæ zêbów usuniêto przy pomocy kombinerek lub m³otka.
Mia³a wiele z³amanych koci.
Nie tylko nie pozwolono im siê zrosn¹æ,
niektóre zosta³y dodatkowo zniekszta³cone przy pomocy jakiego krêpulca.
Zosta³a równie¿ ekstremalnie wycieñczona.
W rezultacie, jej organy wewnêtrzne by³y w bardzo z³ym stanie.
Zosta³a równie¿ poddana okrutnym torturom seksualnym.
W tym, ra¿enie pr¹dem genitaliów oraz rzeczy...
które s¹ zbyt drastyczne, ¿eby o nich mówiæ.
Gdy przebywa³a w szpitalu, wiêkszoæ obra¿eñ zdawa³a siê pogarszaæ,
zamiast siê goiæ. Nie potrafilimy tego wyjaniæ.
Póniej zda³am sobie sprawê, ¿e ból, nie zwyczajny, lecz brutalny ból,
by³ tak wa¿n¹ czêci¹ jej ¿ycia, przez tak d³ugi czas,
¿e nie umia³a bez niego ¿yæ.
Nie wiedzia³a, jak egzystowaæ, jeli nie przez straszliwy ból.
Torturowa³a siê, kiedy nikt nie patrzy³.
By³am taka zdenerwowana, kiedy przyjecha³am do szpitala.
Wyobracie sobie, nie widzia³am mojej córki od omiu lat.
Kiedy tam przyjecha³a, by³a przytomna.
Zakrywa³a oczy i szepta³a: "Proszê, zabierz mnie do domu...
proszê, zabierz mnie do domu... proszê zabierz mnie do domu..."
W³anie tak.
Tydzieñ póniej zabralimy j¹ i przywielimy do domu.
Ale ona wci¹¿ to powtarza³a.
Wtedy zrozumia³am, ¿e nie mia³a na myli naszego domu...
Dziwnie by³o zobaczyæ Cheryl po tym ca³ym czasie.
Od czasu gdy zaginê³a,
z licealistki zmieni³am siê w matkê dwóch dziewczynek.
Ciê¿ko by³o widzieæ dziewczynê, któr¹ kocha³am i tê, która powróci³a.
PO MIESI¥CU PRZEKONYWANIA DEMPSEYÓW,
OTRZYMALIMY ZGODÊ NA WYWIAD Z ICH CÓRK¥
CHERYL
Nie wiem...
nie wiem, co chcecie, ¿ebym powiedzia³a.
/Jakie to uczucie, /znów byæ w domu?
Nie wiem...
Co mam mówiæ?
/Dobrze by³o znów zobaczyæ /mamê i tatê?
Tak.
Mo¿e...
nie wiem, co chcecie, ¿ebym mówi³a.
/Co sprawi³o ci najwiêksz¹ radoæ?
Nie wiem... chyba nie chcê ju¿ dalej tego robiæ.
/Dlaczego?
Bo nie wiem, co chcecie, ¿ebym mówi³a.
/Mo¿esz mówiæ co tylko chcesz.
On mnie kocha³.
Nie pozwalaj¹ mi tego mówiæ, ale to prawda.
Kocha³ mnie.
Nie chcia³ mnie zostawiæ...
i pewnego dnia wróci do mnie...
i mnie zabierze.
DWA TYGODNIE PO TYM WYWIADZIE,
CHERYL DEMPSEY ODEBRA£A SOBIE ¯YCIE.
W LICIE, KTÓRY ZOSTAWI£A,
WYZNA£A SWOJ¥ DOZGONN¥ MI£OÆ
DO SWOJEGO "PANA".
Tragedia znów dotknê³a ma³ej rodziny z Reading,
gdzie wie¿o pogrzebane cia³o Cheryl Dempsey
zosta³o skradzione zesz³ej nocy z grobu na cmentarzu Woodland.
Nie pozosta³o nic, poza roztrzaskan¹ trumn¹.
Policja rozwa¿a mo¿liwy zwi¹zek pomiêdzy t¹ makabryczn¹ zbrodni¹,
a seryjnym morderc¹, nêkaj¹cym wschodnie wybrze¿e,
znanym jako Rzenik Znad Rzeki.
Mam przeczucie, ¿e przeniós³ siê gdzie indziej.
Bardzo mocno w¹tpiê, ¿e przesta³ zabijaæ.
Bardzo mocno w¹tpiê, ¿e kto w ogóle zdaje sobie sprawê, ¿e on tam jest,
ale w jakim miecie, zaginiêcia i liczba morderstw rosn¹
i gdzie tam...
on jest za to odpowiedzialny.
Co wydaje siê interesuj¹ce, to ¿e tamy by³y ponumerowane kolejno,
ale brakowa³o 27 tam, kiedy je znalelimy.
Zastanawiam siê, co na nich by³o.
Byæ mo¿e by³y zbyt osobiste, ¿eby kto móg³ je ogl¹daæ?
Mo¿e jego twarz by³a tam widoczna, albo zbyt wiele o nim ujawnia³y?
A mo¿e by³o na nich co gorszego, ni¿ to, co ju¿ widzielimy?
Na pewno bêdziemy obserwowaæ jedno miejsce.
Jeli ten dokument, który krêcicie, kiedykolwiek trafi do kin,
nie bêdzie móg³ siê powstrzymaæ.
Bêdzie ogl¹da³ ten film tyle razy, ile siê da.
Bêdziemy mieæ na oku tyle kin, ile bêdziemy w stanie, poniewa¿...
on tam bêdzie.
DLA CHERYL DEMPSEY
TWÓRCY FILMU S¥ G£ÊBOKO WDZIÊCZNI RODZINOM
ZA PODZIELENIE SIÊ Z NAMI SWOIMI HISTORIAMI.
NASZE SERCA S¥ Z WAMI...
ORAZ Z TYMI, KTÓRYCH STRACILICIE PRZEDWCZENIE...
...NIECH NIGDY NIE ZOSTAN¥ ZAPOMNIENI.
T³umaczenie ze s³uchu: Bi$hop
Korekta i synchro: Sabat1970
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.