All language subtitles for Brothers.Keeper.2021.TURKISH.1080p.HMAX.WEBRip.DD5.1.x264-SiGLA

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Nast臋pni!

Nie oci膮ga膰 si臋.

Wszyscy pod natryski!

Zabra艂 mi r臋cznik!

Ruchy!

Odkr臋膰 ciep艂膮 wod臋!

My膰 si臋! Nie 艂azi膰!

Dawaj misk臋, bo nie dam ci myd艂a!

Spadaj!

Ty pa艂o!

Zamydli艂e艣 wod臋!

Oczy mnie piek膮, daj misk臋!

Wal si臋, zamydli艂e艣 wod臋!

Co tu si臋 dzieje?

Zada艂em pytanie.

Co si臋 dzieje?

Nie chcia艂 da膰 miski.

Myd艂o wpad艂o.

Chyba nie chcecie ciep艂ego prysznica.

To was nie dotyczy. Id藕cie si臋 my膰.

Dy偶urny!

Dy偶urny!

- Ty jeste艣 dy偶urnym? - Tak.

I jak traktujesz obowi膮zki?

By艂em na drugim ko艅cu 艂azienki. Nie widzia艂em.

Zachowujcie si臋 z godno艣ci膮,

a nie jak zwierz臋ta.

Odkr臋膰 zimn膮 wod臋. Nape艂nij misk臋.

Dzisiaj myjecie si臋 tylko zimn膮 wod膮. Nalewaj.

O w艂a艣nie. Nalej.

W艂a艣nie tak.

Tylko zimna woda.

Myjcie si臋.

Ruchy!

Dalej!

Wy艂膮cz wod臋.

Sypialnia 9 wychodzi.

Do 艂贸偶ek i spa膰.

- To wasz pok贸j? - Nie.

- To zmyka膰. Kt贸ry to Evliya? - Ja.

- Gdzie 艣pisz? - Tutaj.

Na艂贸偶cie.

艢cieli膰 艂贸偶ka, migiem.

Wszyscy do siebie.

Do 艂贸偶ek!

Gasi膰 艣wiat艂o!

Marsz do sypialni.

Wy艂膮czy膰 艣wiat艂a i spa膰.

Yusuf?

- Co jest? - Na zewn膮trz s膮 ha艂asy.

- Jakie ha艂asy? - Nie wiem.

To go艂臋bie na dachu, m贸wi艂em ci.

Yusuf.

Mog臋 spa膰 dzi艣 z tob膮?

Ludzie b臋d膮 gada膰. Id藕 spa膰.

Do 艂贸偶ek!

Yusuf.

Tylko dzisiaj.

Id藕 spa膰, Memo.

Id膮 czarne drzewa.

Jak za艣niesz, to one te偶.

Cicho tam, i spa膰!

JAK BRAT BRATU

Pobudka!

Wstawa膰!

Obud藕 koleg臋!

Na lekcje!

Memo, wstawaj, bo si臋 sp贸藕nimy!

No chod藕.

Czyj to zasikany koc?

Co ty odstawiasz?

Zeszcza艂e艣 si臋 i zwalasz teraz na mnie?

Odwal si臋!

Nienormalny jeste艣?!

Podmieni艂 sw贸j obsikany koc na m贸j!

Sk膮d wiesz, 偶e to tw贸j? Wszystkie s膮 takie same.

Chod藕 tu, Sacit.

M贸wi艂e艣, 偶e to ci z sypialni Faruka zabrali m贸j koc!

Nie m贸wi艂em, 偶e oni.

To kto?!

Kto艣 z si贸demki.

Nie widzia艂em ich twarzy, bo by艂o ciemno.

K艂amca!

We藕 ten obsikany koc!

Podejd藕 no tutaj.

No chod藕.

Bli偶ej.

Podnie艣 to.

呕eby to by艂o...

Pozwoli艂em ci p贸j艣膰?

Zachowuj si臋, bo dostaniesz kar臋.

Jasne? Zanie艣 to do pralni.

Ten dalej 艣pi? Pobudka!

Jest chory, prosz臋 pana.

Teraz udajesz, bo gania艂e艣 w nocy?

Wstajemy, ksi臋偶niczko.

Co ci jest?

Boli mnie g艂owa.

- G艂o艣niej! - Okropnie boli mnie g艂owa.

殴le si臋 czujesz?

Mo偶e jest w ci膮偶y!

Zmiataj na lekcj臋, dowcipnisiu!

Ty te偶.

- Nazywasz si臋 Yusuf? - Tak.

We藕 go do ambulatorium, daj jaki艣 lek

i id藕 do klasy.

Dobrze.

Marsz na lekcje!

Poczekaj, poszukam dy偶urnego.

Za chwil臋 wr贸c臋.

Odsu艅cie si臋.

Co ci jest?

Boli go g艂owa.

Podnie艣 go.

Nie ma innych?

S膮, ale nie wiem na co.

Otw贸rz usta.

We藕 aspiryn臋, poczujesz si臋 lepiej.

Id藕 lepiej na 艣niadanie.

Zostan臋 z nim.

Biegnij.

Pa艅stwo daje wam gdzie spa膰. Daje wam je艣膰.

Macie k膮piel raz w tygodniu

i kieszonkowe co miesi膮c.

A wy jeszcze narzekacie!

Za moich czas贸w

codziennie chodzili艣my 10 kilometr贸w do szko艂y.

Wasz wygl膮d, ubi贸r i postawa

maj膮 nawet z odleg艂o艣ci 100 metr贸w

dawa膰 innym do zrozumienia,

偶e jeste艣cie uczniami tej szko艂y.

Macie 艣wieci膰 przyk艂adem.

S膮 tysi膮ce ch艂opc贸w, kt贸rzy wam zazdroszcz膮.

Macie zatem

je艣膰

i spa膰, kiedy nale偶y.

Musicie da膰 z siebie wszystko,

by by膰 godnymi obywatelami

naszego kraju.

Brawa!

Wystarczy.

Przyprowad藕 tu tego ucznia.

Dotar艂 do Stambu艂u?

By艂 nawet w burdelu.

Cicho tam, kretyni!

Lubicie sta膰 na mrozie?

Na miejsce.

Drogie dzieci...

Niekt贸rzy z was maj膮 fryzury i mundurki w nie艂adzie.

Zrobi艂a si臋 moda na d艂ugie w艂osy.

Komu na tym odludziu chcecie nimi zaszpanowa膰?

Macie by膰 kr贸tko przystrzy偶eni, zrozumiano?

Tak jest!

Nie biega膰! Ile razy m贸wi艂em?

Jeszcze raz si臋 powt贸rzy i wylecicie.

Na lekcje! Ju偶 dawno by艂 dzwonek.

Migiem!

- Co tam masz? - Nic.

Wyjmij.

Natychmiast to spu艣膰.

Wrzu膰 do klozetu i spu艣膰 wod臋.

Umyj r臋ce.

Zg艂upieli艣cie? W tym wieku palicie?

Chod藕 tutaj.

Do szeregu.

Podnie艣 twarz.

Podnie艣 twarz.

Wszyscy do gabinetu wicedyrektora.

Obiecuj臋, 偶e si臋 nie powt贸rzy.

Id藕cie ju偶.

Zawiesili mnie, prosz臋 pana?

Podnie艣 twarz.

I do widzenia!

Sio!

- Przepraszam... - Zmykaj na lekcj臋!

Ile razy mam m贸wi膰? Do klasy!

Obecny.

Mehmet Solmaz?

Rozchorowa艂 si臋.

Memo ma gru藕lic臋, raka, t臋偶ec, odr臋 i polio.

I tak z nim lepiej ni偶 z tob膮.

Wystarczy.

Przepisujcie z tablicy.

O czym by艂a ostatnia lekcja?

O b艂臋dach j臋zykowych.

Kontynuujemy dzi艣 temat.

"Wystrasz臋 ci臋 znowu na 艣mier膰".

Co jest nie tak z tym zdaniem?

"Wystrasz臋 ci臋 znowu na 艣mier膰".

Re艧at.

Tak, ty. Wsta艅.

Jaki jest tu b艂膮d?

Nie ma.

- Czego? - B艂臋du.

Siadaj.

W tym zdaniu mamy b艂膮d logiczny.

Powinno by膰: "wystrasz臋 ci臋 na 艣mier膰".

Je艣li powiemy "znowu",

to tak jakby艣my mieli kilka 偶y膰,

a przecie偶 mamy tylko jedno.

Prosz臋 pana, Faruk musi mie膰 dziewi臋膰.

Tyle go bij膮, a wci膮偶 dycha.

Przejd藕my do drugiego zdania.

"Wszystkie szko艂y pa艅stwowe i prywatne

s膮 zamkni臋te dzi臋ki 艣niegowi".

Jaki jest tu b艂膮d? Co tu jest nie tak?

Czy nasz膮 szko艂臋 te偶 zamkn膮?

A ju偶 my艣la艂em, 偶e cho膰 raz zab艂y艣niesz.

Mo偶e w nast臋pnym 偶yciu.

A zamkn膮 szko艂臋?

Tu przez p贸艂 roku pada 艣nieg.

Gdyby za ka偶dym razem zamykali szko艂臋,

to trzy lata by wam zaj臋艂o, 偶eby nauczy膰 si臋 czyta膰.

Ahmetowi tyle zaj臋艂o!

Spieprzaj.

Nie przeklina膰.

Przed szko艂膮 w og贸le nie zna艂em tureckiego.

Niekt贸rzy ewidentnie wci膮偶 nie znaj膮.

Czy gdzie艣 jest otwarte okno?

Strasznie zimno.

Od kiedy nie grzej膮?

Od rana.

W艂贸偶cie kurtki, bo si臋 poprzezi臋biacie.

Przepracowa艂em 17 godzin, a tu stoi 13.

Mo偶e nie podpisa艂e艣 ewidencji.

Zawsze podpisuj臋 od razu.

Mam dy偶ur ju偶 trzeci tydzie艅 z rz臋du.

- Prosz臋 pana. - Tak?

- Mehmet jest bardzo chory. - Kt贸ry Mehmet?

Wys艂a艂 go pan rano do sali dla chorych.

- Co mu jest? - Zwymiotowa艂.

- Da艂e艣 mu leki? - Tak.

To co jeszcze mog臋 zrobi膰?

Prosz臋 pana, bij膮 si臋 na trzecim pi臋trze.

Ani chwili spokoju.

- Z kt贸rej klasy? - Z si贸dmej.

Do sali! Na lekcje! Ale ju偶!

By艂 dzwonek, a wy tu stoicie!

Biegiem do sali.

Dzisiaj b臋dziemy m贸wi膰 o regionach geograficznych Turcji.

Lekcja si臋 zacz臋艂a!

Siadajcie i s艂uchajcie.

Nie gada膰.

Kto poka偶e na mapie, gdzie jeste艣my?

Chod藕 i poka偶.

- Gdzie jeste艣my? - Tutaj.

- W jakim regionie jeste艣my? - Kurdyjskim.

Siadaj. Nie ma regionu kurdyjskiego.

To jest wschodnia Anatolia.

Region wschodniej Anatolii

jest na wschodzie Turcji.

Jest po艂o偶ony na wysoko艣ci ponad 2000 metr贸w.

Kto rzuca papierami?

Lekcja jest, zachowujcie si臋.

Yusuf.

Na co tak patrzysz?

M贸wi艂am co艣. Wsta艅.

Wymie艅 regiony geograficzne Turcji.

Ile ich jest?

Siadaj.

Masz przychodzi膰 na zaj臋cia z o艂贸wkiem i zeszytem.

Daj koledze kartk臋 i co艣 do pisania.

A jaka jest g臋sto艣膰 zaludnienia?

- Du偶a. - Dlaczego?

W ka偶dej rodzinie co najmniej o艣mioro dzieci.

- Ile jest w twojej? - Dziewi膮tka.

Siadaj.

Cisza.

G臋sto艣膰 zaludnienia jest niska

z powodu znacznej emigracji.

Ludzie wyje偶d偶aj膮 do miast

ze wzgl臋du na bezrobocie, niskie uprzemys艂owienie

i brak perspektyw rozwoju.

- Szyba si臋 zbi艂a! - Siadajcie!

- Pomog臋. - Dam rad臋, odsu艅 si臋.

Id藕cie do klasy!

Nie mamy lekcji.

Bawcie si臋 gdzie indziej!

Siadajcie.

Siadaj tutaj.

Chod藕 tu!

Cisza!

Nie nak艂adaj im.

Co masz w r臋ce?

Co trzymasz pod tac膮?

Czemu wzi膮艂e艣 drugi chleb?

Przyznaj si臋!

呕eby si臋 naje艣膰.

Co ty sobie my艣lisz?

Nie dostaniesz je艣膰, bo ukrad艂e艣 komu艣 porcj臋.

Odstaw to i wyjd藕.

Nie ma zabierania cudzych porcji!

Mo偶esz nak艂ada膰.

- Wszyscy ju偶 maj膮? - Tak.

Wsta膰!

Chcemy wi臋cej, nie mniej!

Je艣膰, a nie marnowa膰!

Bogu niech b臋d膮 dzi臋ki!

Niech 偶yje kraj i nar贸d!

Smacznego.

Dzi臋kujemy.

Nie ma gor膮czki.

Spr贸buj zje艣膰.

- To tw贸j krewny? - Znajomy.

- Z tej samej wsi? - Nie.

Zostaw go, nie je.

Jedz, Memo.

Prosz臋 pana, z Mehmetem jest bardzo 藕le.

Nie m贸wi i nie je.

Kto to jest?

Ch艂opak z pi膮tej klasy.

Zajm臋 si臋 tym. Chod藕my.

Co z Memo?

Panie dyrektorze...

jeden z ch艂opc贸w...

Znajd藕 go i przyprowad藕 tu, Selim.

Co z tym ogrzewaniem?

Zajmuj臋 si臋 tym.

Ca艂y dzie艅 to trwa!

Rura by艂a ju偶 p臋kni臋ta.

Zupe艂nie si臋 rozpad艂a.

To co mamy zrobi膰?

Rura jest cz臋艣ci膮 obiegu zamkni臋tego,

wi臋c bojler nie dzia艂a.

Wiele razy m贸wi艂em, 偶e trzeba j膮 wymieni膰.

Dobrze ju偶, wracaj do pracy.

Potrzebne s膮 opony zimowe. Te nie przetrwaj膮 zimy.

Chyba troch臋 za p贸藕no.

Tak, ale wozi pan dzieci. Lepiej zapobiec przykro艣ciom.

Mo偶emy sfinansowa膰 wymian臋 opon z funduszu szkolnego.

Da si臋 tak?

Nie do ko艅ca, ale je艣li pan chce,

mog臋 to zapisa膰

jako kupno opon do busa szkolnego.

Ty tu jeste艣 ksi臋gowym. Zr贸b, co trzeba.

Jasne.

Podejd藕. Jak si臋 nazywasz?

Re艧at.

Dlaczego zbi艂e艣 szyb臋?

Tylko zamyka艂em okno.

Sp贸jrz na mnie! Zabierz r臋k臋!

Sp贸jrz na mnie!

Posprz膮taj szk艂o.

Jeden z ch艂opc贸w si臋 rozchorowa艂.

Bo pali艂 tyto艅!

To nie dlatego.

No to daj mu jaki艣 proszek.

Dali艣my, ale jest z nim coraz gorzej.

Musi i艣膰 do lekarza.

Murtaza go zawiezie. Zadzwo艅 do niego.

W porz膮dku.

Nie ma zasi臋gu.

Cze艣膰, Murtaza.

Dobrze, a ty?

Ch艂opiec nam si臋 rozchorowa艂, musi jecha膰 do szpitala.

Nie mo偶esz wr贸ci膰?

Czemu w og贸le jeste艣 we wsi w 艣rodku tygodnia?

Nic si臋 nie da?

Rozumiem.

Popro艣 o zwolnienie, 偶eby siedzie膰 z koleg膮.

Musimy poczeka膰 na kierowc臋.

Przejd藕 bokiem, w艂a艣nie umy艂em.

I wytrzyj buty.

Prosz臋.

Powiem, 偶eby mnie skierowali.

A偶 tak 藕le?

Nie mog臋 w og贸le spa膰.

M贸wi臋, 偶e plecy mnie bol膮, to ka偶e mi 膰wiczy膰.

Boli mnie w klatce - mam 膰wiczy膰.

Na co mi on, skoro mam wszystko sam robi膰?

Sama udr臋ka.

Pojad臋 do rodzic贸w w Ankarze.

Przyda si臋 zmiana otoczenia.

Przysy艂a mnie pan Selim.

I co?

Kolega si臋 rozchorowa艂.

Co w zwi膮zku z tym?

Musz臋 przy nim by膰. Mam pana poprosi膰...

Chcesz zwolnienie, 偶eby wymiga膰 si臋 z lekcji.

Mahmut!

S艂ucham.

Co z ogrzewaniem? Od rana marzniemy.

Nied艂ugo naprawi臋.

Oby!

"Naprawi臋" i "naprawi臋", w k贸艂ko to samo.

Trzeba ich ze czterdziestu, 偶eby cokolwiek zrobi膰.

Nie ma z nich po偶ytku.

Gdyby nie ta awaria,

nikt by nie wiedzia艂, 偶e w og贸le tu pracuj膮.

Trzeba ich si艂膮 zaci膮ga膰 z domu.

Skaranie boskie z nimi.

- Jak masz na imi臋? - Yusuf.

Nie mog臋 da膰 ci zwolnienia. Wiesz dlaczego?

Bo jestem po pracy.

Czy mo偶na udziela膰 zwolnie艅, jak si臋 nie jest w pracy?

Nie wiem.

Nie mo偶na. Id藕 do pana Hasana.

Hasan jest w mie艣cie.

Id藕 do kolegi.

Jak dostaniesz nieobecno艣膰, to przyjd藕 do mnie.

Dobrze.

Zamknij drzwi.

Id臋 na lekcj臋, skoro z nim siedzisz.

Mam pozwolenie.

- Jak sytuacja? Zjad艂 co艣? - Nie, prosz臋 pana.

- Ma jakie艣 rany czy siniaki? - Chyba nie.

Nie ma gor膮czki.

Jak ju偶 jest ambulatorium,

mogliby zatrudni膰 jak膮艣 艂adn膮 piel臋gniark臋.

Jak ma na imi臋?

Mehmet.

S艂yszysz mnie?

Nie jest w stanie m贸wi膰.

Wiesz, gdzie 艣pi?

Jestem z nim w pokoju.

- W nocy nic si臋 nie dzia艂o? - Nie.

Ma jakie艣 rany czy siniaki?

Nie zauwa偶y艂em.

Wczoraj pod prysznicem dosta艂 kar臋 od pana Hamzy.

- Jak膮 kar臋? - My艂 si臋 zimn膮 wod膮.

Wyja艣nij, bo nie rozumiem.

Mehmet k艂贸ci艂 si臋 z dwoma innymi pod prysznicem.

Przyszed艂 pan Hamza i da艂 im kar臋.

Musieli my膰 si臋 tylko w zimnej wodzie.

Na chuj mi ta kom贸rka...

Hamza!

Hamza! Pozwolisz?

O co chodzi?

Co mu jest?

Przezi臋bi艂 si臋.

Jak to?

Nie ma gor膮czki.

Podobno wczoraj kaza艂e艣 mu my膰 si臋 w zimnej wodzie.

No i co?

W t臋 pogod臋?

Nie oni pierwsi dostali kar臋.

Jest 35 na minusie.

Kwadrans w zimnej wodzie i zamarzniesz na 艣mier膰.

Przecie偶 nie zamarz艂.

Jest ledwo 偶ywy.

Ju偶 ja ich znam.

I tak zaraz w艂膮czaj膮 ciep艂膮 wod臋.

My艂 si臋 w zimnej do ko艅ca.

- Gdzie tam. - M贸wi臋 ci.

Te偶 byli艣my uczniami. Wiem, jak to jest.

Dy偶urny sta艂 przy nich ca艂y czas.

Nie kaza艂em mu.

Id藕.

Skupcie si臋 i r贸bcie notatki.

Wczoraj da艂em tym ch艂opcom kar臋 pod prysznicem.

Zgadza si臋.

- Sta艂e艣 przy nich ca艂y czas. - Tak.

Kto ci kaza艂?

Zg艂upia艂e艣? Jest ledwo 偶ywy!

Zabierz r臋k臋.

Murtaza?

Jak sytuacja?

Nie mo偶esz wr贸ci膰?

S艂yszysz mnie?

Sprawd藕, czy ma przy sobie legitymacj臋.

Nie ma.

P贸jd藕 po ni膮 do sypialni.

Dobrze.

Nie da rady.

Sprawd藕, czy s膮 艂a艅cuchy w baga偶niku.

Nie ma.

Gotowi?

Trzy, cztery!

Pchamy!

Mocno!

Jeszcze.

Mocno.

To na nic.

Zostawcie.

Nie uda si臋.

Mo偶e od艣nie偶y膰 podjazd z dzieciakami?

Mo偶na spr贸bowa膰.

Ale gdzie zacz膮膰?

W艂a艣nie. Jak od艣nie偶y膰 taki kawa艂?

Z wierzchu jest 艣nieg, ale pod spodem tafla lodu.

Samoch贸d i tak nie przejedzie.

艢niegu po kolana.

- Nie mo偶emy zwleka膰. - Masz jaki艣 pomys艂?

Kto jeszcze mo偶e mie膰 艂a艅cuchy?

Hasan, ale akurat dzi艣 go nie ma.

Zreszt膮 艂a艅cuchy nic nie dadz膮, ugrz臋藕niemy.

Pom贸偶 mi go wyci膮gn膮膰.

Nie idzie pan na lekcj臋?

Id藕cie do sto艂贸wki i pom贸偶cie kucharzowi.

Ja p贸jd臋 po dziennik.

Otw贸rz mi drzwi, Yusuf.

- Zamkni臋te? - Tak.

P贸jd臋 po klucz.

Biegiem.

Pomo偶esz mi?

Strasznie ci臋偶ki.

Wchod藕.

Przykryj go.

- Gdzie by艂e艣? - Na lekcji.

Dlaczego poszed艂e艣 i wzi膮艂e艣 klucz?

Uzna艂em, 偶e lepiej zamkn膮膰 drzwi.

A gdyby by艂a nag艂a sytuacja?

Nie wiem, co robi膰.

Tylko daj臋 aspiryn臋.

- Nie uda艂o si臋 z autem? - Utkn臋li艣my w 艣niegu.

Nie ma gor膮czki.

D艂ugo to trwa?

Od rana.

Jak si臋 nazywa?

Mehmet, prosz臋 pana.

Mehmet. S艂yszysz mnie?

Otw贸rz oczy.

Podnie艣cie go.

Podeprzyj mu g艂ow臋.

Ostro偶nie.

Zupe艂nie bez si艂y.

Po艂贸偶cie go. Powoli.

Tu nie ma zasi臋gu.

Trzeba stan膮膰 na krze艣le.

Poka偶臋 panu.

Wysoko przy oknie da si臋 z艂apa膰 sygna艂.

Dzwoni臋 ze szko艂y...

Burhan Demir, dyrektor.

Mamy tu chorego ucznia.

Potrzebujemy karetki.

44.

A, pacjent?

Ko艂o 10.

- 11. - 11 lat.

Le偶y nieprzytomny.

Nie ma z nim kontaktu.

Nie m贸wi, nie rusza si臋.

To pilna sytuacja, potrzebujemy karetki.

Dobrze, s艂ucham.

Obr贸ci膰 pacjenta na bok,

偶eby swobodnie oddycha艂 i nie przygryz艂 j臋zyka.

Szko艂a regionalna. Halo?

Kurwa...

S艂yszy mnie pani?

Dobrze, poczekamy.

Hamza, we wsi u偶ywaj膮 sanek.

My艣lisz, 偶e warto spr贸bowa膰?

Racja.

Na wsi poruszaj膮 si臋 na sankach, ale to daleko.

Niestety.

I jest troszk臋 zimno.

Zamarznie nam po drodze,

a wtedy b臋dziemy si臋 u偶era膰 wiesz z kim.

Halo, Bekir?

U mnie dobrze.

Mamy tu chorego ch艂opca.

Le偶y ledwo przytomny.

Nie ma gor膮czki.

Gdyby si臋 zatru艂, to inni te偶.

Co jad艂?

O sz贸stej by艂 ry偶 z okr膮.

Ry偶 i okra wczoraj wieczorem.

On jad艂 tylko ry偶, bo nie lubi okry.

Tylko ry偶, nie lubi okry.

- Wymiotowa艂? - Tak.

Wymiotowa艂.

Upad艂 albo si臋 uderzy艂?

Chyba nie.

Otw贸rz okno.

Mo偶na, ale dzwonili艣my ju偶 po karetk臋.

Nie maj膮 wolnych woz贸w.

Na pewno nie dasz rady?

Dzi臋ki, na razie.

Choruje na co艣 przewlekle?

Nie. Nie wiem.

殴le si臋 czu艂, gdy pan Kenan odprowadzi艂 go w nocy do sypialni.

A gdzie byli?

Nie wiem, przysypia艂em.

Id藕 po Kenana.

Albo nie. Zadzwo艅 do niego.

Dlaczego p艂aczesz?

Podejd藕. Spytaj go, czemu p艂acze.

Dlaczego p艂aczesz?

Dlaczego p艂aczesz?

Dlaczego p艂aczesz?

Chc臋 do domu.

Chce do domu.

Ja te偶, ale nic nie poradz臋.

Poogl膮daj sobie kresk贸wki w 艣wietlicy.

Nie ma ogl膮dania w czasie lekcji.

Pan dyrektor prosi o sze艣膰 kubk贸w herbaty.

Kacper stoi przed s膮dem, gdy偶 post臋puje wbrew naszym zasadom.

W 偶aden spos贸b nie straszy ludzi, lecz pr贸buje si臋 z nimi zaprzyja藕ni膰.

Wysoki S膮dzie, oto niezbite dowody.

Ile?

Wszyscy si臋 艣lizgaj膮.

Dopiero ja si臋 wywali艂em.

Nic nie z艂ama艂e艣.

Gdyby z艂ama艂, nie siedzia艂by tak spokojnie.

Gdzie mam wytrze膰?

Ostro偶nie, Kenan.

O co chodzi?

Wszystko gra, Mehmet?

Nie ma gor膮czki.

Co si臋 sta艂o?

Potrzymaj.

Cze艣膰, Bekir.

Trudno powiedzie膰, le偶y bez ruchu.

Dzi臋ki, na razie.

Podaj szklank臋.

Pa艅ska herbata.

Mamy go po艂o偶y膰 na boku.

呕eby swobodnie oddycha艂 i nie przygryz艂 j臋zyka.

Ty mia艂e艣 w nocy dy偶ur?

Zgadza si臋.

Co艣 mu si臋 sta艂o?

Obudzi艂em si臋. Nie spa艂. M贸wi艂, 偶e 藕le si臋 czuje.

Nie brzmia艂o powa偶nie, wi臋c poszed艂em spa膰.

Kto艣 widzia艂, jak odprowadzasz go w nocy do sypialni.

Gdzie byli艣cie?

Co pan insynuuje?

Obudzi艂em si臋 w nocy, bo kto艣 wali艂 do drzwi.

Sta艂 tam i dr偶a艂 z zimna.

Powiedzia艂, 偶e bra艂 prysznic w kot艂owni.

Prysznic w kot艂owni?

Czasem tam si臋 myj膮,

bo zawsze jest ciep艂a woda.

I wy o tym wiecie?

Ch艂opcom nie wystarcza prysznic raz w tygodniu.

Prawda, Selim?

Wspaniale!

Pe艂na samowolka za waszym przyzwoleniem.

Pyta艂e艣 ch艂opca?

Tak, ale nie odpowiedzia艂.

Przemarzni臋ty, wi臋c wys艂a艂em go do 艂贸偶ka.

Nie zg艂osi艂e艣 tego, jak obejmowa艂em dy偶ur.

Nie mam kiedy sk艂ada膰 sprawozda艅.

Widzia艂e艣, w jakim jest stanie.

Mia艂e艣 dy偶ur. Jak si臋 wydosta艂?

Nie wiem. Jak robi艂em obch贸d, wszyscy spali.

Zamkn膮艂em sypialnie na klucz.

Odpowiadasz za nich ca艂膮 noc!

Ca艂y dzie艅 lekcje, ca艂膮 noc dy偶ur, cztery godziny snu.

Nie jestem robotem.

Na lito艣膰 bosk膮! Mia艂e艣 klucze. Jak wyszed艂?

Nie wiem.

Masz obowi膮zek wiedzie膰.

Jestem nauczycielem, nie str贸偶em.

Dzie艅 k膮pieli nie by艂 w艂a艣nie wczoraj?

Tak. Wczoraj by艂 dzie艅 k膮pieli, ale...

Uwa偶ajcie przy przechodzeniu przez p艂ot.

Nie dajcie si臋 przy艂apa膰.

Powiedzcie mamie, 偶eby nie u偶y艂a wszystkiego naraz.

Pan dyrektor pana prosi.

To chod藕my.

Wiesz, 偶e nie wolno pali膰.

Wali膰 to.

Cz臋stuj si臋. Nikt nie zobaczy.

Dzi臋ki.

Kto艣 mo偶e patrze膰.

Niech uwa偶aj膮 na siebie.

Szkolny bus przejecha艂by przez 艣nieg, prawda?

Ma du偶e ko艂a i 艂a艅cuchy.

Pojecha艂 po ser. Te偶 co艣.

Wiesz, jak to jest.

Jak masz wp艂ywy,

to mo偶esz wysy艂a膰 ludzi, po co tylko chcesz.

Za偶yczy艂 sobie perfumowanej srajta艣my!

Skoro ma wp艂ywy, to co tu robi?

- Pewnie co艣 przeskroba艂. - Mo偶liwe.

Jak to p艂ug si臋 wywr贸ci艂?!

Ch艂opiec jest chory.

Co mamy zrobi膰?

Wezwali艣my ambulans, a samoch贸d utkn膮艂.

Machn膮膰 r臋k膮, niech umrze?

Daj papierosa.

Czemu pozwalasz im si臋 my膰?

Jak to?

Nie r偶nij g艂upa.

K膮pi膮 si臋 w kot艂owni.

Nic o tym nie wiem.

To Akif ma nocny dy偶ur, nie Mahmut.

Naprawi艂e艣 ogrzewanie?

- Wezwa艂em hydraulika. - No i?

B臋dzie najwcze艣niej w poniedzia艂ek.

- I co teraz? - Nalega艂em, ale nie da rady.

Wracaj do roboty i przy艣lij Akifa.

Czy mog臋 wr贸ci膰 do klasy?

艢ci膮gnij tu tych, kt贸rzy dostali kar臋.

- Kt贸rzy to? - Znam tych gnojk贸w.

Do klasy!

P贸jd臋 po nich.

Nie pyskuj.

Smarkacz!

Ch艂ystek!

Mog臋 telefon?

Jaki telefon?

Prosz臋 ci臋.

- 呕eby nikt nie widzia艂. - Jasne.

Yusuf! Mi艂o ci臋 s艂ysze膰. Jak si臋 masz?

Dobrze, a wy?

Wa偶ne, 偶e u ciebie dobrze, kochany.

Tat臋 znowu po艂ama艂o, wi臋c nie chodzi do pracy.

Zbudowali艣my mu 艂贸偶ko.

Mamo?

Tak?

Kolega bardzo si臋 rozchorowa艂.

Nie przejmuj si臋 kolegami.

Masz wa偶niejsze rzeczy na g艂owie. Sam dobrze wiesz.

W tobie ca艂a nasza nadzieja. Przyk艂adaj si臋 do nauki.

Mam pe艂ne r臋ce roboty z dzie膰mi. Nie s艂ysz臋 ci臋.

Jeste艣 tam?

Nic si臋 nie da zrobi膰?

To pilna sprawa.

Mo偶e kierownik by z kim艣 pogada艂

i za艂atwi艂 p艂ug?

Mamy tu samoch贸d.

Dzwoni艂em, ale nie mog臋 przyjecha膰.

Nic si臋 nie da?

Dobrze, dzi臋kuj臋.

- To wy dostali艣cie kar臋? - Tak, prosz臋 pana.

Co si臋 sta艂o?

Chcia艂em misk臋, ale Mehmet j膮 trzyma艂.

Poprosi艂em o ni膮, ale nie chcia艂 odda膰,

wi臋c poprosi艂em jeszcze raz.

Nauczyciel nas us艂ysza艂...

Prawie sobie g艂owy urwali艣cie!

Co si臋 sta艂o waszemu koledze?

Je偶eli co艣 wiecie, to powiedzcie.

Nie wiemy. Yusuf m贸wi艂, 偶e Mehmet 藕le si臋 czuje.

Nie k艂am!

Spa艂, gdy wychodzili艣my.

Nie obudzi艂 was, jak wr贸ci艂 w nocy?

Sk膮d wr贸ci艂?

Co ci odbi艂o?

Mnie?

Kenan gdzie艣 z nim 艂azi,

ale to moja wina?

Dajesz im kar臋 i obwiniasz mnie?

Nie mo偶e si臋 ruszy膰, bo si臋 przezi臋bi艂?

Trzeba by艂o wezwa膰 lekarza.

Wezwa艂bym, gdybym wiedzia艂, co si臋 sta艂o.

Przecie偶 wida膰, 偶e jest chory.

Poszed艂em do dyrektora, ale on kaza艂 wys艂a膰 go tutaj.

Kaza艂em ci zadzwoni膰 do Murtazy.

Dzwoni艂em, ale wys艂a艂 go pan po ser.

- Ja wys艂a艂em? - Tak.

I tak jecha艂 do wsi,

wi臋c poprosi艂em o ser.

Poczekajcie na zewn膮trz, ch艂opaki.

Pilnuj swoich rzeczy.

- Po kiego nas w to pakujesz? - Odwal si臋.

Spierdol臋 ci 偶ycie!

Nie wsypa艂em tych debili!

Uspok贸jcie si臋!

Przynie艣cie czyst膮 po艣ciel z pralni.

W podskokach!

T臋 dobr膮, nie jakie艣 szmaty.

Dzie艅 dobry.

Wy tu po co?

Pan Selim prosi o czyst膮 po艣ciel. T臋 dobr膮.

Nie zgrywacie si臋?

M贸wi臋 prawd臋.

Gdzie pan Selim?

W ambulatorium.

Z dyrektorem i innymi nauczycielami.

- Dyrektorem? - Tak.

- Sprawdz臋. - Dobrze.

- B臋dzie inspekcja? - Nie wiemy.

Przynie艣cie stare.

Dobrze.

Pozwoli艂e艣 temu ch艂opcu my膰 si臋 w kot艂owni?

- Tak. - Dlaczego?

M贸wili, 偶e s膮 nieczy艣ci, wi臋c ich wpu艣ci艂em.

Inaczej to by艂by grzech.

By艂 kto艣 jeszcze opr贸cz niego?

Tak, drugi ch艂opiec.

Kt贸ry艣 z tych?

Nie, by艂 ni偶szy.

Przebiegli艣my tutaj.

Zapukali艣my.

Pan Akif spa艂.

Memo nie umy艂 si臋 porz膮dnie.

A potem?

M贸w dalej.

Chcieli艣my wzi膮膰 prysznic,

ale si臋 nie zgodzi艂.

Powiedzieli艣my, 偶e jeste艣my nieczy艣ci,

ale m贸wi艂, 偶e b臋dzie mie膰 k艂opoty.

Dali艣my mu paczk臋 papieros贸w

i nas wpu艣ci艂.

To nieprawda.

Co dalej?

Weszli艣my do kot艂owni i pod prysznic.

Wyg艂upiali艣my si臋.

Memo wyrywa艂 mi r膮czk臋 od prysznica, ale nie puszcza艂em.

Uderzy艂em r臋k膮 o co艣 metalowego

i to spad艂o.

Potem rura p臋k艂a

i spad艂a mu na g艂ow臋.

Co dalej?

Chcieli艣my si臋 wspi膮膰 po prze艣cierad艂ach,

po kt贸rych zeszli艣my,

ale Memo nie da艂 rady.

Powiedzia艂em, 偶eby zapuka艂 do drzwi

i wszed艂 normalnie.

I co?

Reszt臋 znamy.

Chod藕.

Ty te偶.

Sk膮d pomys艂, 偶eby si臋 my膰 w 艣rodku nocy?

Memo si臋 zmoczy艂.

Tutaj.

Nosze.

Podnosimy.

Odsu艅cie si臋!

Pojed藕 z nim, Selim.

Nie tarasujcie drogi.

Odsu艅cie si臋 od karetki.

Wszyscy na dziedziniec!

Biegiem. Wszyscy na plac.

Wychodzi膰.

Bierzcie myd艂o.

Jeszcze trzech.

RE呕YSERIA

SCENARIUSZ

WYST膭PILI

ZDJ臉CIA

Wersja polska na zlecenie HBO HIVENTY POLAND

Tekst: Adam Nyczek

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.