Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
/Metylen, metamfetamina.
/E, super marios, /klubowy narkotyk, mi艂osny narkotyk
/X, E, MDMA. /100% czystej ekstazy.
/Ludzie du偶o gadaj膮 o E. /Z艂a, dobra, ale w wi臋kszo艣ci to bzdety.
/Jak ju偶 spr贸bujesz, /to, kurwa, wiesz.
/E to pierdolona magia.
/To ja, Lloyd Buist, /twoja funkuj膮ca bratnia dusza.
/Wpadam na parkiet i wpadam w trans.
Lassie z r贸偶owymi w艂osami
Ochroniarz Solo
/DJ symuluje nasze psychiki /i genitalia.
/Wszyscy w to wchodz膮, /a muzyka jest jak rakieta-
/serotonina i dopamina /po kres czasu.
/To najlepszy moment na zakochanie. /Nie w 艣wiecie, ale w tej jedynej.
/W chwil臋 /zmieni膰 艣wiat na sta艂e.
/Zr贸b to. /Szybko.
/Nie, to kolejna forma rozrywki.
.:: GrupaHatak. pl::.
Irvine Welsh's Ecstasy
T艂umaczy艂: j贸zek.
Matka b臋dzie przera偶ona, Lloyd. Ca艂a noc poza domem.
- Z臋buszka zostawi艂a kas臋? - Musz臋 lecie膰.
Trzeba op艂aci膰 rachunki.
- Dzwoni膮 po kas臋. - Wiem.
- Co z tym zrobisz? - Tato, musze spada膰 do pracy, dobra?
Do pracy? Jakiej pracy?
/M贸wi膮, 偶e 艣mier膰 zabija. /Ale to 艣ciema.
/Nuda i oboj臋tno艣膰 zabija.
- Biznes czy rozrywka? - Biznes.
/Biznes rozkoszy.
/Podr贸偶owanie z pr臋dko艣ci膮 艣wiat艂a.
Maroka艅ska mi臋ta. Najlepsza.
Dzi臋kuj臋, s艂odka Ingo.
Mam dla ciebie podarki, Lloyd.
Przez wojn臋 z terrorystami uszczelniono kontrol臋 graniczn膮.
To wojna z wolno艣ci膮. Wolno艣ci膮 wyboru.
Mamy saldo dodatnie, a cena MDMA spad艂a.
Dostaniesz te偶 proszek jako bonus.
- M贸g艂bym...? - 艢mia艂o.
呕ycie to seria kwa艣no-s艂odkich chwil.
I troch臋... witaminki K.
Ostro偶nie, to niebezpieczne substancje.
Cenne substancje traktuj z uwag膮...
Gdzie 艣nie偶ek?
Lloyd, pokochasz to.
Ostatni raz, kiedy przyjmuj臋 od ciebie prezent.
- Gotowy? - Nie.
We藕 g艂臋boki oddech i nie ruszaj si臋.
Malutka gra wst臋pna by艂aby mile widziana przed...
/Sven da艂 mi 20% wi臋cej.
/20% o kt贸rych nie wie Solo.
/Jak to sprzedam, /b臋d臋 m贸g艂 go sp艂aci膰.
/Przemyt to sztuka. /Pozytywne my艣lenie.
/Wszystko opiera si臋 na pewno艣ci siebie. /Ch贸d, gadka, styl, u艣miech.
/Zero strachu.
/- Oni wyczuwaj膮 strach. - Przepraszam!
Przepraszam, s艂abo s艂ysz臋 po ca艂onocnej imprezie.
- Paszport. - Jasne.
- Gdzie pan pracuje? - Jestem asystentem. Asystentem re偶ysera.
Pomagam.
Posiada pan jakie艣 narkotyki?
A wygl膮dam na takiego?
Prosz臋 po艂o偶y膰 torb臋 na ladzie i otworzy膰 j膮.
- Prosz臋 nie na艣wietli膰 kliszy. - My艣la艂em, 偶e takie filmy przesz艂y do lamusa.
Asystent fotografa musi mie膰 torb臋 do otwierania filmu.
Prosz臋 wybra膰 pojemnik.
- Ten. - Nie, wol臋 ten.
Dobra, witamy w domu
Bardzo dzi臋kuj臋. Panie.
/Jeste艣my niepokonani, TV si臋 chowa, /same laski na imprezach, a my dajemy rad臋.
- Wszystko gra? - Jasne!
Fajna miejsc贸wa, Ally. Zaczynamy robi膰 post臋py.
Sukces jest tu偶, tu偶.
Co my tu mamy?
Voila!
- Chcesz spr贸bowa膰? - Mog臋 wybrac tw贸j towar?
- Co za szajs? - Nektar bog贸w. Niebiesko-zielone algi.
- Odchudza? - Wyp艂ucze toksyny z systemu.
Kawa i fajki robi膮 to codziennie.
Ally! Szkoci nie s膮 weganami. Wi臋cej nie wypij臋.
- Czas wszystko zmienia... - Jak zainwestujesz.
Lloyd, musisz w co艣 zainwestowa膰.
Wega艅ska kawiarnia Fair Trade z produktami organicznymi.
- Niestety, kiepski rynek. - Sk膮d wiesz?
Bo urodzi艂em si臋 ze zmys艂em do biznesu.
My艣la艂e艣 te偶, 偶e Internet jest z艂y.
- Surowe 偶arcie serwuje si臋 od wiek贸w. - Genesis 1:29:
Niech ziemia rodzi wed艂ug swego gatunku owoce, w kt贸rych s膮 nasiona.
Wydane przez drzewa owoce s膮 dla ciebie.
A ty co, jebany Jedi?
Cwaniak sie znalaz艂.
Zaczynajmy, czeka nas kupa roboty.
Nie mo偶esz ci膮gle szmuglowa膰.
S艂yszycie, co tu pierdolicie? Zr贸bcie co艣 dla mnie.
Przypilnujcie mi tego. I trzymaj go z dala od towaru.
- Powodzonka. - Nie藕le posz艂o.
- Jeszcze raz. - To nie moja wina.
Nie moja.
Gdzie艣 ty si臋, kurwa, szlaja艂?
- Wybaczam ci. - Serio?
Sp贸jrz mi w oczy.
艢mia艂o, podejd藕 bli偶ej i sp贸jrz mi w oczy.
Ja pierdol臋!
Powiniene艣 czeka膰. To twoje zadanie.
Cierpliwo艣膰 nie jest cnot膮, tylko cech膮.
Wiem. Co艣 ci, kurwa, przynios艂em, Solo.
Nie gry藕 艂apy, kt贸ra ci臋 karmi.
Babcia zawsze mi to powtarza艂a. Jest tam. Sp贸jrz jej w oczy.
Jest, kurwa, 艣wi臋ta!
Wypierdalaj.
Lloyd! Gdzie m贸j towar? No, kurwa, gdzie?
Masz szcz臋艣cie, to rodzinna pami膮tka. Bezcenna.
Super. Ma艂e w臋偶e. Rewelka.
Fantastycznie. Czekaj.
Czekaj...
Chyba za lekkie. Podprowadzi艂e艣 co艣?
Nic nie wzi膮艂e艣, nie? Nie przyci膮艂by艣 w chuja jak pizda?
Zabawne, nie? Da艂e艣 si臋 z艂apa膰.
Kup sobie nowe majty.
/Solo zarabia kas臋 /na sieciowych dilerach.
/By艂o 偶o艂nierz, by艂y cz艂onek SAS, /itede, itepe.
/Wielkolud to bomba nuklearna /i powie to ka偶dy, kto wlaz艂 mu w drog臋.
Dobra robota.
Prosz臋.
- Solo si臋 nie kapn膮艂? - Za膰pany by艂.
Skoro Sven m贸wi, 偶e to bonus, to czemu mam p臋ka膰?
B贸g powiedzia艂 mi, 偶e z艂o karmi si臋 naszym strachem.
- Wtedy w parku... - Zaczyna si臋.
- Niech sko艅czy. - Wtedy w parku...
...zobaczy艂em 艣wiat艂o na niebie. Przysz艂o do mnie trzech 艣wi臋tych.
- Zesra艂em si臋 w gacie. - W to wierz臋.
I B贸g przem贸wi艂, 偶e Ecstasy jest jego darem, by przez taniec pozna膰 艣wiat.
- 艢wietna idea. - To jaki艣 maniak.
- Lit pomaga mu zachowa膰 r贸wnowag臋. - Pami臋tasz szko艂臋 druid贸w?
Idealna nier贸wnowaga.
Woodsy...
- Ile mo偶na zarobi膰 na rave? - Zale偶y gdzie.
Piwnica 艣w. Marii. Dorzucam ekstra pigu艂臋 do proszku.
Mo偶e Solo si臋 nie dowie.
Ja ju偶 mam si臋 o co martwi膰.
Ja dostarczam E.
Dzielimy sie zyskiem. Bez kasy nie ruszysz.
- Zr贸bmy to. - Sprzedane.
Za wolno艣膰.
Mo偶e chcecie?
/Jestem tu z Hazel. /Ona 19, a ja 28 lat.
/M贸g艂bym mie膰 grub膮 偶on臋, /dom na przedmie艣ciach
/i sta艂膮 prac臋, /w kt贸rej pisa艂bym raporty.
/Ale jestem tu z Purple Haze.
- Zajebisty towar, co? - Spoko.
艁eb mnie napierdala, Hazel.
To b臋dzie 艣wietna noc!
Zwolnij troch臋. B臋dziesz mi potrzebny.
Jeste艣 z wagi pi贸rkowej, synek.
Pilnuj si臋. Mam na ciebie oko.
I mam pro艣b臋.
Spr贸buj nie zesra膰 si臋 w gacie na moim parkiecie.
Jakie rodzaje? Lasie?
S膮 lasie, szmaty i cze艣ci贸wki.
- Co? - Cze艣ci贸wki s膮 najlepsze...
bo zawsze krzycz膮: "cze艣膰".
- Zawsze to samo. - Nie.
Ale musicie uwa偶a膰, bo czasem szmaty te偶 m贸wi膮 "cze艣膰".
Nazwa艂e艣 mnie szmat膮 czy co?
Nie, nie.
Wszystko zale偶y od tego, jak wypowiesz te s艂owa.
Jak powiesz w ch艂odny spos贸b...
Jeste艣 cze艣ci贸wk膮.
- S贸l ziemi. Chcesz? - Nie, wystarczy.
Chcesz krech臋?
Ma艂a Hazel? Ale faza.
Ja jebi臋, Lloyd!
A ta ci si臋 podoba?
Dzikuska.
Szukam takiej, co nadaje na moich falach. Szukam psychicznej komunii.
Przelotny seks mnie nie kr臋ci.
Nie wewn臋trzny rytm, ale pokrewno艣膰 dusz.
Po艂膮czenie dusz.
Kobieta, kt贸ra wpu艣ci ci臋 do g艂owy, a ty j膮 do swojej.
No tak, magia.
Zauwa偶y艂e艣, 偶e byli艣my najstarsi w klubie?
Dobry!
Panie. Po co si臋 drze膰?
Og艂uch艂e艣?
Kto us艂yszy m贸j 艣piew?
Podejd藕, synu!
U艣ciskaj ojca.
Na 艣wiecie tak ma艂o mi艂o艣ci.
Tato, wr贸膰 do wyrka.
Wyczekuj臋 twojej matki.
Nie przyjdzie.
Co?
We藕 prysznic.
Woda zmyje b贸l.
- 艢wietna akustyka. - Na pewno.
- Zgodnie z umow膮 500 funt贸w. - Jasne.
Jeden warunek. Sko艅czcie, nim zacznie si臋 msza.
- I zero alkoholu. - Spokojnie, Brian.
Kiedy艣 wierzy艂em w klasyczny wizerunek Boga, ale to przesz艂o艣膰.
Jak postrzegasz Boga, ojcze?
Kiedy艣 my艣la艂em, 偶e B贸g jest 艣wiat艂em...
albo mi艂o艣ci膮 i muzyk膮.
Czasem le偶膮c w nocy kontempluj臋 cisz臋 i mrok...
kt贸ry czeka na nasze czyny.
B贸g jest wszystkim.
B贸g...
jest tu.
Nie mog臋 pozwoli膰 na narkotyki w mojej parafii.
- A gdzie s膮 parafianie? - To sztuczny raj.
M贸j B贸g jest chemicznie udowodniony. Co z twoim?
To istnieje!
Zgodzi艂em si臋 na pota艅c贸wk臋, bo potrzebuj臋 wsparcia finansowego.
- Nie pozwol臋 wymkn膮膰 si臋 temu spod kontroli. - Dostaniesz kas臋, ojcze.
Hypokryta. Gdzie twoja duchowo艣膰?
To Ecstasy jest jedynym medium mi臋dzy mn膮 a Bogiem.
Zgubi艂e艣? Jeste艣 peda艂em, czy jak?
To dlaczego chcesz mnie dyma膰? Co to?
Lloyd mnie okrada, a ty nie wiedzia艂a艣. Ostatni raz mnie zawiod艂e艣!
Za艂atwi臋 go, ty 艣lepa i g艂ucha cipo!
Jestem panem ta艅ca - rzek艂.
Zaprowadz臋 was tam, gdzie jeszcze nie byli艣cie.
Do rave'u, kurwa!
Boj臋 si臋, tyle o tym s艂ysza艂am.
Wi臋kszo艣膰 to 艣ciema. To na pewno bezpieczniejsze od w贸dy.
Wi臋cej kasy jak w banku.
- Witaj, Solo. - Zrobi艂e艣 imprezk臋?
Kilku ziomk贸w. Mia艂em do ciebie dzwoni膰.
Chuj k艂ad臋 na twoje zaproszenie, cipo.
Ci go艣cie nie przyszli do klubu.
Zap艂acisz mi podatek.
Dodaj sobie 1000 funt贸w do d艂ugu.
- Tysi膮c? - Dok艂adnie. Wszystko mam w bani.
20 funciak贸w za trzy, bo jeste艣 艣liczna.
Udanej zabawy.
Spokojnie, to nie cuksy.
- Mog臋 ci臋 u艣ciska膰? - No.
Wiedzieli艣cie?
Wiedzieli艣cie?
Zwariowa艂e艣. Chryste!
Nie!
Nie uciekniesz!
Chyba si臋 nie przedstawi艂em. Lloyd.
- Sk膮d jeste艣? - Z Kanady.
- A konkretnie? - Toronto.
Kumpela Je藕d藕ca Znik膮d?
- Nie wygl膮dasz na bywalczyni臋 klub贸w. - Bo ni膮 nie jestem.
- To co robi艂a艣 tam wczoraj? - Pr贸bowa艂am zapomnie膰.
O czym?
Nie wiem. Zapomnia艂am.
- Zimno ci? - Troch臋.
Dam sobie rad臋.
- Nigdy nie ucieka艂am od policji. - Czyli to tw贸j pierwszy raz?
- Daj mi d艂o艅. - Po co?
Numer.
Chc臋 ci臋 znowu zobaczy膰.
- Masz. - Nie.
Nast臋pnym razem.
/Mog臋 g贸ry przenosi膰.
Daleko od cynicznego 艣wiata, a tak blisko nieba.
Jaki艣 艂ysol ci臋 szuka艂.
Wisisz mu kas臋.
- Dragi? - Nie zajmuj臋 sie dragami.
Nie! Jak chcesz zmarnowa膰 偶ycie,
nie ma sprawy. Ale ja nie b臋d臋 na to patrzy艂.
Jedyne, na co patrzysz, to jebany telewizor podczas zapijania si臋 na 艣mier膰.
Ca艂e 偶ycie opiekowa艂em si臋 tob膮 i matk膮.
Wszystko robi艂em tylko dla was.
Najpierw w wojsku, potem w fabryce.
Po tym wszystkim zas艂u偶y艂em na troch臋 spokoju
przy szklance.
Chcesz spokoju, spr贸buj tego.
U艣miechniesz si臋 i wszystkie problemy znikn膮.
- Wyjd藕. - To nic z艂ego.
- Spr贸buj. - Wynocha.
Sp贸藕nimy si臋!
Widzia艂a艣 p艂yty? Cholera...
Widzia艂a艣 moje p艂yty z muzyk膮 country?
Widzia艂a艣 p艂yty?
Wszystko w tym domu ginie.
Zapomnia艂a艣 czego艣?
A ty?
Wiem, 偶e powinienem unika膰 w臋glowodan贸w, ale nie mog艂em si臋 oprze膰.
Nie mog艂e艣.
- Mo偶esz tu pomieszka膰. - Co tak wali?
- To. - Co to?
Durian. Kr贸l owoc贸w. Najbardziej od偶ywczy na 艣wiecie.
Chuj mnie to.
Tryptofan wytwarza serotonin臋. Takie Ecstasy bez skutk贸w ubocznych.
- Dasz to temu czubkowi? - Jest na obserwacji w szpitalu.
Po kwasie 艣wiadomo艣膰 eksploduje.
S艂yszy mnie pan?
Nie ma innej drogi. Pan powiedzia艂: "We藕 Ecstasy".
Terapeutycznie.
Wszystkie neurony zacz臋艂y 艣piewa膰:
"Jestem jaki jestem".
Co w ciebie wst膮pi艂o?
Znowu zacz臋艂am my艣le膰.
Jest tyle ksi膮偶ek, p艂yt...
Wszystko w porz膮dku?
/Rz膮d zatwierdzi艂 bud偶et /w wysoko艣ci 10 milion贸w "Szkocji przeciw narkotykom".
/Ma艂a grupa /socjopatycznych wykoleje艅c贸w
/psuje moralno艣膰 Szkocji.
Obc臋gi.
/Co najbardziej dziwi,
/cz臋艣膰 z nich ma gdzie艣 /czy prze偶yje, czy te偶 umrze.
Pierdol si臋, dziadu!
- Jak sp艂acisz Solo? - Jako艣 to ogarn臋.
No to do nast臋pnego tygodnia.
S艂ysza艂e艣 dowcip o irlandzkim 膰punie?
Ojciec nakry艂 syna na wci膮ganiu koki i m贸wi:
"Jak ci臋 jeszcze raz na tym z艂api臋, wepchn臋 tw贸j nos w to g贸wno".
Tw贸j na艂贸g to 偶enada. Ka偶dy poradzi艂by sobie lepiej.
- 25 tysi do ko艅ca miesi膮ca. - Kto, kurwa, sprzeda wi臋cej?
Id藕 w chuj!
- Jak ma si臋 moje cudo? - Dobrze.
Wci膮gn膮艂em ci臋 do naszej nowej kampanii.
Super.
Lepiej p贸jd臋. Raporty si臋 same nie zrobi膮.
Nie mog臋 si臋 doczeka膰 twojej kuchni.
- Gdzie, do chuja, moja kasa, Lloyd? - Dostaniesz j膮, gdy tylko...
Podwajam sum臋!
Masz tydzie艅.
Tydzie艅, Lloyd. Mars, planeta wojny si臋 zbli偶a.
Wiesz, co si臋 stanie, jak mnie nie sp艂acisz.
Chuj!
Kurwa.
- Masz m臋偶a? - 呕yjemy w separacji.
Jak zarabiasz na 偶ycie?
Pracuj臋 w organizacji "Szkocja przeciw narkotykom".
- Serio? - No.
- To chyba mamy konflikt interes贸w. - Mo偶e.
A co robisz ty?
Co chcesz robi膰?
- Chcia艂bym by膰 wolny. - Od czego?
Mojego 偶ycia.
Patrze膰 na ciebie.
- Na pe艂en etat? - Czemu nie? Jeste艣 przepi臋kna.
Pewnie nie jestem pierwsz膮, kt贸rej to m贸wisz.
Powaga.
Pi臋kniejszej od ciebie w 偶yciu nie spotka艂em.
Wierzysz w bajki?
Czasem.
Ty te偶?
Jak mia艂am jakie艣 sze艣膰 lat, ale nikomu o tym nie m贸wi艂am.
呕artujesz?
Ona sprawia, 偶e chc臋 by膰 kim艣 lepszym.
膯wiczy艂e艣, co, Tommy? Brzmisz du偶o lepiej.
Tony, nie chc臋 s艂ysze膰 tego, co odpierdoli艂e艣 wczoraj.
Z lepsz膮 gitar膮 od razu lepiej brzmisz.
Brzmisz jak pierdolony George Martin.
Dmuchaj w tr膮bk臋, Tommy. Niech wielkolud ta艅czy!
Sami sp贸jrzcie, zazwyczaj siedzia艂 na krze艣le.
Niczym pierdolony Bez z pierdolonego Happy Mondays!
Napierdalaj w b臋bny, Tom! Jeste艣 jedynym b臋bniarzem.
- Jak si臋 masz, pi臋kna? - Witam, panie Woods.
- Czas na leki. - A jakie pani ma?
- Takie, po kt贸rych jest lepiej. - Kurde, nie mog臋 trze藕wo my艣le膰!
Nie wiecie nawet, jak leki og艂upiaj膮!
Moje s膮 lepsze.
Jeste艣my zwierz臋tami stadnymi. Powinni艣my si臋 spotka膰 i zabawi膰!
Nie mam, kurwa, racji? To nasz obowi膮zek.
Jeste艣cie lud藕mi. Musimy balowa膰.
Musimy imprezowa膰 i dobrze si臋 bawi膰.
Moje leki s膮 lepsze!
- Moje dragi s膮 najlepsze, nie? - No.
- Widzisz w臋偶a? To ja. - Wiem.
- Sk膮d je masz? - Znalaz艂em.
- Tak po prostu? - No.
- Sp贸jrz mi w oczy! - Przysi臋gam.
Mam je z imprezy w 艣w. Marii.
Ludzie 艂apali kas臋 i pigu艂y. Pierdolony deszcz pigu艂.
Pierdolony Lloyd.
Jak samopoczucie?
Przynios艂em herbat臋 rumiankow膮 i ziarna kakaowca. Surowa czekolada.
To dopamina, serotonina, tryptofan i fenyloetyloamina.
- Obie wal膮 prosto w m贸zg. - Kocham czekolad臋.
Co zamierzasz, Woodsy?
Mam plany.
Mam zamiar jecha膰 na Goa. Mog臋 偶y膰 jak kr贸l, bez, kurwa, problemu.
Rusz trzeciego go艅ca.
Szach.
Za rok o tej porze b臋d臋 ogl膮da艂 wsch贸d s艂o艅ca w Indiach.
- Wypas. - Tylko przy艣lij kartk臋.
Hetman bije pionka. Szach i mat.
Schizofrenik paranoidalny to go艣膰, kt贸ry dopiero si臋 dowiedzia艂 co zasz艂o.
Odkry艂em, czym jest z艂o.
Konflikt kreuje 艣wiadomo艣膰.
Wieloryby s膮 na planecie od 50 milion贸w lat,
delfiny od 15.
My jeste艣my tu obcy. My jeste艣my jebanymi paso偶ytami.
Globalne ocieplenie i wojny wyko艅cz膮 wszystko.
Uspok贸j si臋.
- A jak randkowanie? - Ma na imi臋 Heather.
Ona nie jest st膮d. My艣l臋 ci膮gle o jej oczach.
Na haju ka偶da laska jest przepi臋kna.
- Mi艂o艣膰 to najwi臋kszy narkotyk. - Nie nazywaj tego od razu mi艂o艣ci膮.
Mi艂o艣膰 nie przystoi imprezowiczom.
Nie bro艅 sie przed tym. Widzia艂em was razem.
Nie b贸j si臋 mi艂o艣ci.
P艂ywam w szcz臋艣ciu.
Patrz臋 jej w oczy i rozmawiam z dusz膮.
Czuj臋 si臋 jakby艣my byli razem ca艂e wieki.
Masz z艂amane serce, prawda?
Czuj臋 to.
Wszyscy nosimy na barkach ci臋偶ar przesz艂o艣ci.
To by艂a najlepsza noc w moim 偶yciu.
Powt贸rzmy to. Wyjd藕my dzi艣 do klubu.
A mo偶e zostaniemy w domu i pogadamy?
- Mo偶emy pogada膰 w klubie. - M贸wi臋 powa偶nie, Lloyd.
Ty nie pracujesz, a ja musz臋 wsta膰 rano.
Niewiele gadamy. 艁atwo nie b臋dzie.
Pr贸buj臋 z艂apa膰 z tob膮 wi臋藕.
M贸wi臋 o sobie.
Kluby, narkotyki, muzyka...
to jedyne, co ma dla mnie znaczenie.
Tak, ale nigdy nie m贸wisz o drobiazgach.
- O czym m贸wisz? - Ma艂e rzeczy bywaj膮 najwa偶niejsze.
Twoje l臋ki, pragnienia, uczucia.
Uczucia, Lloyd.
A mo偶e wymienimy si臋 jakimi艣 sekretami?
Zosta艂am w pracy, kt贸rej nie znosz臋, bo boj臋 si臋 zaczyna膰 co艣 nowego.
Serio?
Ale teraz czuj臋 inaczej. Czas nas zmienia.
Moja kolej... Niech pomy艣l臋.
Pisz臋 wiersze i zostawiam je w bibliotece mi臋dzy stronami ksi膮偶ek.
Udaj臋, 偶e czytam w miejscach publicznych, by pods艂uchiwa膰 rozmowy ludzi.
Ludzie my艣l膮, 偶e wreszcie przesta艂em k艂ama膰, a ja po prostu jestem w tym lepszy.
- Ok艂ama艂e艣 mnie ju偶? - Jeszcze nie.
Kiedy by艂em ma艂y, lubi艂em chodzi膰 do ko艣cio艂a.
艢piewa膰 i modli膰 si臋.
Brakuje mi tego i pewnie dlatego tak lubi臋 taniec.
Wydaje mi si臋, 偶e Lloyd to facet dla mnie.
Znowu czuj臋 si臋 ca艂o艣ci膮.
M贸j ojciec du偶o pije, zapewne jak tw贸j ojciec.
Jedyny wyj膮tek, to 偶e mieszka w Leith, a nie w Kanadzie.
Mama umar艂a kilka lat temu.
Ojciec nie chce o tym gada膰.
Ma z艂amane serce i boi si臋 przed sob膮 do tego przyzna膰.
Nasze relacje s膮 dziwne.
Dla niego wszystko wydaje si臋 takie proste.
"Narkotyki przynosz膮 g艂upot臋 i destrukcj臋".
Nie mo偶e mi wybaczy膰 z艂amania mu serca.
Zawiod艂em go.
Zawiod艂em wielu ludzi. To bez sensu.
A ty chcesz dowiedzie膰 si臋 czego艣 o moich uczuciach.
Nie chc臋 by膰 z tob膮 na zawsze.
Ja pragn臋 by膰 z tob膮 na zawsze.
Czyta艂a艣 kiedy艣 bajki na dobranoc?
Znasz Piotrusia Pana?
Ch艂opca, kt贸ry nie chcia艂 dorosn膮膰?
/Zm臋czenie ust臋puje, /a adrenalina narasta.
/Prze艂amujesz kaca.
/Cia艂o i umys艂 znowu /nabiera obrot贸w.
/Tak dzia艂a jedynie dobre E.
Rewan偶ujesz si臋 za przesz艂o艣膰? Dobra, odegra艂a艣 si臋, wracamy do domu.
Id藕 do domu i nie o艣mieszaj si臋.
Nie chc臋 takiego 偶ycia.
Spotka艂am kogo艣, kto mnie rozumie i s艂ucha.
Nie wiem, jak d艂ugo to potrwa, ale czuj臋 si臋 przy nim wyj膮tkowa.
Por膮ba艂o ci臋?
Bra艂a艣 co艣? Bo pierdolisz jak pot艂uczona.
- Ty i ta twoja pierdolona 膰punka Marie! - Masz racj臋.
- To chcia艂e艣 s艂ysze膰? No to teraz id藕. - Nie to chcia艂em us艂ysze膰!
- Potrzebuj臋 ci臋. - Wcale nie.
Jak sobie chcesz.
To koniec. KONIEC! - Zacznij 偶y膰, Hugh.
I naucz si臋 goli膰.
Jestem ogolony jak gwiazda porno, suko!
Kurwa.
Wybacz sp贸藕nienie, kochanie.
- Ma艂e k艂opoty. - Spoko, wa偶ne, 偶e dotar艂e艣.
- Francuskie... - Wszystko w porz膮dku?
Bra艂e艣 co艣?
Ma艂y wspomagacz. Nie mog艂em si臋 oprze膰.
A mo偶e st膮d wyjdziemy i p贸jdziemy do klubu?
Mam E.
- Ci膮gle co艣 bierzesz. - Czekaj.
Wiem. Bez nich s艂aby ze mnie kompan.
Emocjonalny hipokryta.
Nie deklaruj uczu膰, kt贸rych nie czujesz bez narkotyk贸w.
Niczego nie udaj臋. Na haju jestem sob膮.
- Kim jeste艣 teraz? - Kim?
Pierdolonym wrakiem emocjonalnym.
Jestem produktem 艣wiata stworzonym do bycia marionetk膮.
Najgorsze jest to, 偶e wcale go to nie bawi.
- A ty dobrze si臋 bawisz? - Przynajmniej chwilami.
W weekendy.
A czemu, kurwa, nie? Spierdalaj.
Przepraszam.
Heather!
Otwieramy w nast臋pnym tygodniu.
Gdzie go znajd臋?
Kogo?
Gdzie go znajd臋?
- Zg艂odnia艂e艣, Kyle? - Tutaj si臋 nie pali.
Najmocniej, kurwa, przepraszam.
- Ju偶 go gasz臋. - Nie, prosz臋...
Gdzie艣 ty, kurwa, by艂? Masz.
Wybacz, Ally. Jako艣 to wyprostuj臋.
Nie b膮d藕 taki.
Panie Woods.
Co my tu mamy.
"Nie bierze lek贸w, sk艂贸ca innych pacjent贸w,
krzyczy bez powodu"?
Nie potraficie si臋 ju偶 艣wietnie bawi膰, wi臋c chcecie wp臋dzi膰 innych w poczucie winy.
Chcecie wsadzi膰 nas do szuflady i zmusi膰 do
p艂odzenia kolejnych pokole艅 niewolnik贸w i 偶o艂nierzy!
Ale ja mam dusz臋. Nie jestem typem 偶o艂nierza.
Dla pa艅skiego bezpiecze艅stwa postanowili艣my pana zatrzyma膰.
Nie.
Chcia艂em je sprzeda膰 i sprezentowa膰 ci kask臋.
Taka niespodzianka? Kurewsko nienawidz臋 niespodzianek.
Ci臋偶ko by艂o ci臋 znale藕膰.
- Wisisz mi 20 000. - Nie mam takiej kasy.
Wiesz, co jest najtrudniejsza rzecz膮 w mojej pracy?
By膰 na szczycie wok贸艂 ludzi, kt贸rym nie mo偶na ufa膰.
Ufam tylko sobie. Wierz臋 w got贸wk臋.
Ty wisisz mnie, ja wisz臋 Wielkoludowi. Nachodzi mnie...
a ja nachodz臋 ciebie, twoich kumpli i ukochan膮.
W艣ciek艂y? Masz trzy opcje:
Sp艂acasz mnie, wyjazd do Svena albo przynosisz kawa艂ek kutasa
i zjadasz go na moich oczach.
Jasne?
/Nie chc臋 jecha膰 do Svena. /Tym razem sko艅cz臋 w pierdlu.
Prosimy o kaw臋, pani Thompson.
- Musisz s艂ucha膰 tego fiuta? - Co tu robisz?
Mam d艂ug.
Pomy艣la艂em, 偶e mo偶esz mi pom贸c.
M贸wi艂am ci, 偶eby艣 znalaz艂 sobie prac臋. Wyszed艂 na prost膮.
Z tob膮 wszystko jest nierzeczywiste.
- Wiem, ale pos艂uchaj... - Prosz臋 nie zapomina膰 o kawie.
B臋dzie sze艣膰, mo偶e osiem os贸b.
Lepiej niech si臋 pani pospieszy.
/Tato, zanim zaczniesz...
/Chc臋 wr贸ci膰 do domu.
/Obiecuj臋 przesta膰.
/Musze tylko sp艂aci膰 d艂ugi.
Czytaj.
Du偶a ilo艣膰 bia艂ych krwinek? Co to znaczy?
Mam raka.
- Ile czasu ci zosta艂o? - Nie wiedz膮.
Operacja prostaty, radioterapia...
chemioterapia.
A co m贸wi膮 o piciu?
Nie ma sensu nic zmienia膰. S艂yszysz?
Co m贸wi膮 lekarze?
B臋d臋 pi艂, p贸ki nie spotkam si臋 z matk膮.
We藕 to.
Napraw swoje 偶ycie.
Tak zrobi臋.
Obiecuj臋.
- Kto tam? - W艂a艣ciciel, mamy problem.
Lloyd wisi mi fors臋. Morda!
Teraz wiem dlaczego mojemu ch艂optasiowi pojeba艂o si臋 w g艂owie.
- Co si臋 sta艂o? - Twoi kumple gangsterzy.
Kurewsko mi przykro.
Wyjd藕, prosz臋.
- Musz臋 ci wyja艣ni膰... - Wynocha.
- Najwy偶szy, kurwa, czas. - Ona nie mia艂a z tym nic wsp贸lnego.
Ma. Przez ni膮 zachowywa艂e艣 si臋 jak jebany dzieciak.
Gdzie moja pierdolona forsa?
Oddam ci j膮.
I zrobisz to, bo wiem, gdzie ona mieszka.
Zajebi臋 j膮, ka偶臋 ci na to patrze膰, a potem zajebi臋 ciebie.
Chujku!
Nie mam wyj艣cia.
Ostatnia podr贸偶 do Svena..
- Dobra. - Dobra.
Sven? Tu Lloyd.
Niebia艅sko czysta, ojcze Lloyd.
- Ile dostan臋 za to? - Wi臋cej.
- A co? - To moja ostatnia podr贸偶.
Nigdy wi臋cej. Ten biznes jest z dupy.
- Na pewno? - Jak chuj.
/- Wszystko gra? - Zaraz wyjd臋!
/- Prosz臋 wr贸ci膰 na miejsca. - Zaraz!
Kurwa, tylko nie on.
Nast臋pny!
- Cel podr贸偶y? - Sprawy Ko艣cio艂a.
Pr贸bowa艂em przywr贸ci膰 Bogu m艂odych ludzi...
kt贸rzy ulegli okropnej pokusie narkotyk贸w.
- Niech b臋dzie pochwalony, Ojcze. - Na wieki wiek贸w.
Nast臋pny.
Mam przejebane.
Przesy艂ka wyciek艂a.
Nie na policj臋.
Dzwon do Marie, to piel臋gniarka. Chyba si臋 przekr臋c臋.
Chc臋 si臋 zobaczy膰 z Heather. Musz臋 jej co艣 powiedzie膰.
Powiedz, 偶e mog臋 umrze膰.
- Marie! - Do 艂azienki.
Do wanny z nim.
Obud藕 si臋.
- Zmu艣cie go do wymiot贸w. - Posad藕my go.
Wyjd藕cie.
O kurwa!
Zapierdol臋 go!
- Cofnij si臋, Solo. - Odejd藕, zanim wsadz臋 ci to w dup臋.
Zaraz do ciebie wr贸c臋.
Wyno艣 si臋.
- Rozetn臋 go. - Zostaw go!
- Mordy w kube艂. - Sp贸jrz mi w oczy.
- Kurwa. - Nie rusza膰 si臋.
Nawali艂e艣 po raz ostatni, Solo!
Sp贸jrz na mnie. Zosta艅 z nami.
Lloyd!
Obud藕 si臋, Lloyd. Lloyd!
Wszystko gra?
Wszystkim nam brakuje Jamesa Thomasa Buistia.
Jego syn powie nam kilka s艂贸w.
Ojciec nauczy艂 mnie szczero艣ci.
Ca艂e 偶ycie ci臋偶ko pracowa艂...
by艣my mogli godnie 偶y膰.
Nigdy na nikogo i na nic nie narzeka艂.
Poza mn膮.
Jim Buist by艂 zwyk艂ym cz艂owiekiem.
Mo偶e poza tym, 偶e kocha艂 moja matk臋.
Nawet po jej 艣mierci kocha艂 j膮 nad 偶ycie.
Czego nauczy艂 mnie jeszcze ojciec?
Trzeba by膰 uczciwym wobec siebie.
By膰 szczerym z samym soba, je艣li chcesz pokocha膰...
Szczerze kogo艣 pokocha膰.
Dzi臋ki, ojcze.
P贸jd藕cie, b艂ogos艂awieni Ojca mego! Odziedziczcie kr贸lestwo
/wam zgotowane od za艂o偶enia 艣wiata...
/Mo偶emy wybra膰 wiar臋 /i odnale藕膰 stan 艂aski.
/Samych najlepszych dni. /Pok贸j z wami. Woodsy.
- Co czytasz? - Kartk臋 od Woodsy'ego.
- Gdzie jest? - Goa, Indie.
Pok贸j z tob膮, Woodsy.
- Cze艣膰. - Kocham ci臋.
- Co wci膮gn膮艂 LLoyd? - Tylko napoje energetyczne.
Nie chce niszczy膰 perspektywy.
- Co艣 bra艂e艣? - Nic.
Tylko czysta mi艂o艣膰.
Powt贸rz mi to w poniedzia艂ek. Uwierz臋, jak zobacz臋 ci臋 trze藕wego.
M贸j ojciec zmar艂. Rak.
Przestraszy艂em si臋.
Pracuj臋 u Alley'a. Jestem czysty i szcz臋艣liwy.
Bardziej ni偶 kiedykolwiek.
Nigdy wi臋cej?
Nigdy nie m贸w "nigdy".
Do nast臋pnego razu.
/Wiem, co my艣lisz. /Ja wci膮偶 jestem dobrej my艣li.
/Zajebiste uczucie.
/To moja bogini /i sk艂adam jej ho艂d.
/Mam szcz臋艣cie, 偶e j膮 spotka艂em.
/W mi艂o艣ci daj膮c siebie /dostajemy wi臋cej.
/W tej chwili ludzie gdzie艣 w 艣wiecie /zakochuj膮 si臋 w sobie.
.:: GrupaHatak. pl::.
T艂umaczy艂: j贸zek
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.