Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Dzie� dobry, Straszna pogoda, prawda?
Mieli�my kolejn� dostaw�, Pomy�la�em, �e zaoszcz�dz� pani wyjazdu.
Nie doskwiera tu pani samotno��?
- Mog� jeszcze w czym� pom�c? - Nie, dzi�kuj�.
Co pani o tym my�li?
Podoba mi si�.
Horyzont? Zna si� pani na malarstwie?
Nie.. ale mi si� podoba.
Dobrze si� pani czuje?
- Czemu pan pyta? - Bez powodu...
Zastanawiam si�, gdzie wczoraj pani by�a..
Musz� si� panu t�umaczy�?
Nie, chyba �e pani chce?
Nie chc�.
Witam! Mog� wej��?
O takiej porze zwykle odwiedza pan ludzi?
Niestety, sko�czy�o mi si� drewno. Zostawi�em je na zewn�trz, i prosz� zobaczy�.
Prosz� wej��.
My�la�em, �e zamarzn�!
Czy to b�dzie zbyt wiele jak si� pocz�stuj�?
�mia�o.
A ile musz� zap�aci� za rozmow�?
Oh, prosz�!
Powiem pani, co zrobi�, napij� si� i b�d� m�wi�.
A pani nie musi nic robi�, tylko s�ucha�.
Albo nawet tego nie, wystarczy jak b�dzie tam pani sta�.
O czym chce pan m�wi�?
O wszystkim!
O moim �yciu.. .. Dlaczego zosta�em malarzem...
Dlaczego tu przyjecha�em szukaj�c samotno�ci...
I dlaczego mam jej ju� do��.
Nie jestem zainteresowana.
A czy przynajmniej napije si� pani?
Chyba nie..
Mam na imi� Artur. Mam 37 lat.
Jestem w�a�cicielem jeepa i ma�ego studia. A pani?
- Nie jestem �onaty! - Wystarczy.
I nigdy nie by�em zakochany.
Nie wierzy mi pani?
Nie obchodzi mnie to.
Chcia�bym pani� namalowa�.
Czy to przez natchnienie, czy butelk� brandy?
Mo�e to i to, no i czuj� si� samotny.
- Napi� si� pan? - Chyba tak.
- Wi�c na tym koniec? - Tak.
I prosz� nie wraca�.
Czym mog� s�u�y�?
Sko�czy�o mi si� drewno.
Jestem Carla.
Carla?
Nie ma jej tutaj, wyjecha�a wcze�nie rano.
- Gdzie? - Nie wiem.
Zabra�a wszystko...
.. Z wyj�tkiem tego.
Luis
- Halo? - Cze�� moja droga! Jak si� masz?
Tu Regina, jak si� czujesz dzi� rano?
To zale�y... o co chodzi?
Tym razem to bardzo wa�ny klient...
... I bardzo bogaty!
- Kto� znany? - Nie.
Chc� by� sp�dzi�a z nim weekend!
Wiesz, �e chc� zaliczk�?
Cze�c.
Luis Mendizabel
- Carla - Mi�o mi.
Dzi�kuj�
Zdj�cia nie oddawa�y twej urody.
To bardzo mi�e!
Cz�sto to robisz?
Nudz� si� podczas samotnych wyjazd�w w interesach,
i nie tylko w interesach...
Co to?
Twoja przysz�o��.
Wola�abym nie.
Dlaczego?
To wydaje si� sugerowa� jakie� zobowi�zania.
- Halo? - Carla? Tu Lola.
Jeste� tam?
Carla prosz�, Wiem, �e tam jeste�!
Musz� z tob� porozmawia�.
Dzwoni�am z tysi�c razy. Gdzie by�a�?
S�yszysz mnie?
Carla, prosz�!
Prosz�, powiedz co�!
Halo?...
Lola, idziemy?
Tak, Luis.
- Dzie� dobry panu. - Dzie� dobry
- Martini, madam? - Nie.
- Z kim rozmawia�a�? - Z przyjaci�k�.
Arthur!
Co za zaszczyt. Pami�tasz mnie.
Co ty tu robisz?
Przyszed�em po drewno.. A ty?
Wsiadaj, zabior� ci� na obiad.
Nie, nie. To ja zapraszam.
Straci�e� na wadze.
To przez szukanie Ciebie!
Chyba nie trudno mnie znale��.
Mo�e po prostu jestem g�upi!
- Hej! Tutaj jestem! - Ale jak d�ugo?
Obawiam si� odwr�ci�, bo nie wiem czy wci�� tu b�dziesz.
Nie by�o powodu zostawa�.
Dlaczego?
Nie m�w mi, �e jeste� a� tak g�upi!
Chyba jestem..
.. Odk�d ci� pozna�em.
Na pla�y?
Nie, na szczycie urwiska.
Dlaczego?
Nie m�wmy o tym.
Niech zostanie tak jak jest.
"Mam na imi� Artur, mam 37 lat.. "
Jestem w�a�cicielem jeepa i ma�ego studia!
Widzisz, od razu lepiej! Chod�my.
No chod�!
Gdzie?
Jak my�lisz?
Nie otwieraj oczu, a� ci powiem.
Teraz!
I jak?
�adne, prawda?
- Czego� brakuje? - Tak
Czego?
Tego.
Podoba ci si�?
Nie spotka�am jeszcze takiego m�czyzny!
Ani ja takiej kobiety!
Tak, ale widzimy si� tylko raz w miesi�cu.
Kto� musi uruchomi� t� fabryk�.
Nienawidz� fabryk!
Kochasz mnie troch�?
Gdybym ci� nie kocha�a, by�abym szalona!
Carla, powiedz mi.. Nie chcia�aby� ze mn� �y�?
Nie Luis, nie nadaj� si� do tego.
Je�li mi pomagasz, to dlatego, �e chcesz.
Co� wi�cej mog�oby to popsu�.
- Potrzebuj� wolno�ci. - Zapomnij, �e pyta�em.
Wiedz, �e jeste� jedyn� osob�, kt�ra nigdy mnie nie zrani�a.
Zawsze by�e� dla mnie mi�y.
To prawie jak mi�o��, prawda?
Dzie� dobry, panu
Dzie� dobry, pani �niadanie.
Dzi�kuj�, tylko bez mas�a!
A tak�e...
To ty!
- Carla! - Lola!
Co za niespodzianka!
Wygl�dasz wspaniale!
Nie wyobra�asz sobie, jak du�o my�la�am o tobie.
To by�o tak dawno!
A teraz opowiedz mi wszystko o sobie.
Tobie chyba dobrze si� wiedzie?
Nie mog� narzeka�!
To dzi�ki trafnym decyzjom biznesowym.
A ty? Chcia�a� po�lubi� in�yniera...
... Mie� dwoje dzieci. - Ch�opca i dziewczynk�.
I dom z ogrodem.
Zarabiam na �ycie.
Nie m�w mi, �e jeste� w�a�cicielk� tego miejsca?
Oczywi�cie.. Nie wygl�dam?
Jeste� bardzo �adna.
To nie wystarczy. Trzeba mie� szcz�cie.
Te� tego szukam.
Nie powinna� mi us�ugiwa�.
Tutaj mieszkam...
.. M�j dom jest twoim.
- Co ty na to? - Pi�kny!
- Podoba ci si�? - Bardzo.
- Mog�? - Oczywi�cie!
Przedstawi� ci� pewnym ludziom.
Gdzie znalaz�a� t� �licznotk�?
- Przedstaw mnie. - Ciebie?
Czemu nie? Czy jest z ni� co� nie tak?
Chod�my.
Co s�ycha�?
- Chcesz co� do picia? - Tak, prosz�.
Nie mog�am si� doczeka� powrotu do domu.
Zapraszali mnie na kolacj�.
To mili faceci ale musisz by� ostro�na.
- Prosz�. - Dzi�kuj�.
- Lepiej? - Tak.
- Podoba ci si� tutaj? - Oczywi�cie
- Jeste� szcz�liwa? - Tak
To wi�cej ni� kiedykolwiek marzy�am.
Zastanawia�am si�, jak ci si� odwdzi�czy�.
Nie trzeba.
Jeste� tutaj, przy mnie, to mi wystarczy.
Jestem taka szcz�liwa.
Nigdy mnie nie zostawiaj... nigdy...
Nie znios�abym tego.
Nie zostawi�. Obiecuj�.
- Co� si� sta�o? - Nie.
- Na pewno? - Tak!
- Prosz� pani - Dzi�kuj�.
Czy to nie jest niebezpieczne?
To dobry pilot, bez obaw.
Halo?
Chwileczk�.
Wysz�am do fryzjera, wr�c� p�niej.
Przykro mi, ale nie ma jej. Chce pan zostawi� numer?
Jestem Lola
Tak, ta sama.
Pewnie...
Nie, ale chcia�abym!
Nie mog�...
To bardzo mi�o z twojej strony.
Naprawd� nie mog�.
Oczywi�cie!
�wietne.. Dobrze..
Na razie!
Witam.
Co pan tu robi? Kim pan jest?
Mam odpowiedzie� po kolei, czy na raz?
Nazywam si� Luis Mendizabel.
Oh oczywi�cie... Przepraszam!
Nie pozna�am pana... Carla wysz�a.
- Nie spodziewa�am si� pana. - Tak, wiem.
Mam na imi� Lola, Jestem przyjaci�k� Carli.
Nie wspomina�a o mnie?
Lola, chcesz ze mn� zje�� kolacj�?
A co z Carl�?
Posz�a do fryzjera, Zadzwoni� do niej.
Po co?
- Nie boisz si� ju�? - Hm.. Nie!
Nie jestem tego taki pewien!
- Co to jest? - To moja fabryka.
A tam jest morze.
- Cudownie! - Tak...
Prosz� pana, b�dziemy l�dowa�.
L�dujemy.
Ale co tu b�dziemy robi�?
M�wi�em ci - zjemy kolacj�.
.. I ogr�d, bardziej ni� cokolwiek innego..
Ogr�d pe�an kwiat�w i drzew!
Kocham akacje... dzieci mog�yby si� tam bawi�.
- Ch�opiec i dziewczynka? - Sk�d wiesz?!
Pewnie ci si� wydaje �e opowiadam bzdury!
Lubi� ci� s�ucha�.
Carla m�wi, �e za du�o marz�.
�e �ycie jest inne.
- Ma racj�. - �ycie ma wiele do zaoferowania, dla ciebie te�.
Nie wiem... Jest ju� p�no.
Carla b�dzie si� niepokoi�, wracajmy Luis.
Chcia�bym si� z tob� jeszcze spotka�.
Jestem tu ca�y czas.
Chcia�bym si� z tob� spotyka�.
A Carla?
Powiesz jej �e si� widzieli�my?
Tak, oczywi�cie.
- Lola... - To by� cudowny dzie�..
- Lola! - Prosz�..
Nie m�w jej.
To nie by�oby w porz�dku Luis, nie mog�..
Tu jeste�!
Mog� wej��?
W�a�nie wr�ci�am.
Jak... si� czujesz?
Nigdy nie czu�am si� lepiej.
A ty?
Zosta�am zaproszona na kolacj�.
Jestem wyczerpana.
Gor�ca k�piel dobrze ci zrobi.
O tak!
Cudownie!
Gdzie� ty do cholery by�a?
Nigdy wi�cej tego nie r�b!
Hej Lola! To musi by� Luis.
Ona wie...
Niemo�liwe!
Wydaje ci si�.
Nie, m�wi� ci, �e wie.
Cze��! Poznali�cie si�?
- To jest Lola - Mi�o mi ci� pozna�
Co o tym s�dzisz? Czy� to nie pi�kne?
Chc� ci to pokaza�.. Nie idziesz?
Nie m�w mi, �e to nie jest okazja!
Jest po �miesznie ma�ej wp�acie,
a raty miesi�czne s� do przyj�cia.
Mog� zaj�� si� reszt�. Loli si� podoba, prawda?!
To idealne miejsce, mo�na nawet tu pracowa�.
Nadal nie rozumiem, po co ci dom na prowincji.
To niepoj�te! M�czyzna pyta, dlaczego chc� mieszka� na wsi!
- Oddycham �wie�ym powietrzem - Tak.. i ogr�d..
-.. Kwiaty, drzewa.. - Oczywi�cie, czemu nie?
Wr�ci. M�czy�ni s� do siebie podobni - s� g�upi.
Ale musisz mi pom�c!
Musimy jej powiedzie�.
Powiem jej.
Nie, zostaw to mnie.
- Na pewno? - Tak
Prosz�, umowa stulecia!
Sam nie zrobi�by� tego lepiej!
- Dobrze. - Jeste� pewny?
Przekona�a� mnie.
Jeste� anio�em! Najlepszy m�czyzna na �wiecie!
Wypijmy za to!
Ty te�, masz teraz sw�j dom.
Do dna!
- Lola! - Niech idzie.
Lola!
- Luis! - Co si� sta�o?
Mia�am taki koszmar.
Juz dobrze.. Uspok�j si�. Wypij to.
Co za rozczarowanie, My�la�em, �e martwisz si� o mnie!
Prosz�... Nigdy mnie nie zostawiaj.
Pom� mi!... Potrzebuj� ci�!
Jeste� ca�ym moim �yciem... .. Moim �yciem!
Nie mam nikogo innego...
Wierz� ci...
- Mog� ci powiedzie� co� g�upiego? - Mo�esz mi wszystko powiedzie�
- Uczyni�e� mnie prawdziw� kobiet�. - A ni� nie by�a�?
Hej kolego, mo�e si� podzielisz!
Hej, pyta�em czy sie nie podzielisz?
- Idioci - Daj spok�j, chod�my.
Nie, to tylko obrazy. Zabieram je jutro do galerii.
M�j portret te�?
Nie, jego sobie zostawi�.
Zostaw ich, chod�my.
Hej �licznotko, gdzie si� �pieszysz?
Uwa�aj!
Bardzo odwa�ny!
Sp�jrz na niego! Chcesz si� popisa� przed ni�!
Hej, wstawaj.
Co teraz b�dzie?
Musisz wr�ci� do domu.
- Dlaczego? - Tak b�dzie lepiej.
Nie chc� ci� do tego miesza�.
Obiecaj, �e nie p�jdziesz na policj�.
Nie martw si�, nic si� nie sta�o.
Zosta� w domu przez kilka dni. Zadzwoni� do ciebie.
"Znany przemys�owiec ginie w katastrofie lotniczej."
"Luis Mendizabel lecia� w�asnym samolotem.. "
Arthur, nareszcie.
S�ucham?
Nie.. Kto?
Lola, nie pozna�am g�osu.
Tak... w�a�nie o tym przeczyta�am.
Nie wiem, czy b�d� w stanie. Na pewno nie teraz.
Tak, oczywi�cie, przepraszam.
Nie, nie mog� nic obieca�.
Dlaczego nie tu?
Tak, jestem pewna, Spr�buj�.
Carla, to ja, Arthur. Otw�rz drzwi.
My�la�am �e oszalej�.
Znale�li cia�o, uznali to za pijack� b�jk�.
To by� najokropniejszy dzie� w moim �yciu.
Wi�c to jest twoje ma�e gniazdko?
Podoba ci si�?
Nie jad�em nic od wczorajszej nocy!
Ja te�!
A m�wi�, �e stres pobudza apetyt!
Mog�?
Nie radz�.
Zbyt wielu �wiadk�w, nie s�dzicie?
- Czego chcesz? - Teraz lepiej!
Nie domy�lasz si�?
Dra�!
Ciszej prosz� jeste�my w�r�d przyjaci�.
Jestem draniem, zgadza si�, ale to on zabi� cz�owieka.
To by� wypadek!
Mo�e, ale i tak nie �yje.
Ile chcesz?
Panu co� poda�?
- Nie, ju� wychodz�.
Ju� wiecie. Jutro o 11.. b�d� sama
- Mam jecha� z tob�? - Nie, powiedzia�, �e mam by� sama.
Carla, prosz� to niebezpieczne!
Poczekaj na mnie w swoim studio. Wyjedziemy i nigdy nas nie znajdzie.
Teraz mu p�acimy, a b�dzie chcia� wi�cej i wi�cej.
- Co jeszcze mo�emy zrobi�? - Nie wiem,
- To wszystko moja wina. - Nie martw si� kochanie..
.. Wszystko b�dzie dobrze. Zaczekaj na mnie.
Arthur?
Arth..
- Gdzie jest Artur? - Wyjecha�.
Gdzie?
- Kiedy wr�ci? - Tutaj?
Tak, tutaj.
Prosz�... to moje studio, wypo�yczy�em mu je.
Zna pan jego adres?
Gdzie mieszka?
Naprawd� nie wiem. Przychodzi, wychodzi...
.. Ale tu nie mieszka, i raczej nie wr�ci!
Przepraszam, �e przeszkodzi�am.
Carla!
Dzi�kuj�, �e przyjecha�a�.
Czu�am, �e powinnam.
- Nic wi�cej? - Lola, prosz�.. jestem tutaj, prawda?
- W ka�dym razie, jestem do�� zdenerwowana. - Rozumiem.
Naprawd�? Niby jak?
- Znam powody. - Tak my�lisz?
Zmieni�a� si�.
Starzej� si�..
Nie m�w tak, wygl�dasz cudownie!
Nie zapomnia�a� o mnie.
Nie m�wmy o tym.
- Prosz� pani. - Wszystko to na moj� cze��?
Kto zas�uguje na to bardziej?
Chcesz papierosa?
Nie
- Czego chcesz? - Porozmawia�.
O czym?
Nie wiem.. o przesz�o�ci.
Gdy by�y�my prawdziwymi przyjaci�kami.
- Mamy wiele rzeczy do om�wienia. - To ju� nie wr�ci..
Dlaczego nie?
Mamy teraz wi�cej ni� kiedykolwiek marzy�y�my.
- Ty masz. - Co za r�nica?
Pomog�a� mi kiedy�... teraz ja pomog� tobie...
Gdyby� tylko wiedzia�a, ile to wszystko mnie kosztowa�o.
- Zapomnij o tym.. - Ale dlaczego?
Bo ju� nie jest tak samo.
Nie urodzi�am si� niczyj� s�u��c�, wiesz o tym.
- Jeste� taka dumna. - To wszystko, co mi zosta�o.
Nadal mi nie wybaczy�a�?
Chcia�abym zrobi� co� dla ciebie...
.. Pokaza� ci...
Nie jeste� ju� z�a?
Zostaw mnie w spokoju!
Co si� sta�o?
To absurdalne! Niczego od ciebie nie chc�.
Wyno� si�!
- Gdzie on jest? - Na g�rze
A to niespodzianka!
Nie m�w mi, Carla...
.. �e zabrak�o ci drewna na opa�?
Powiedz jej... .. �eby st�d posz�a.
Wyno� si�!
Zn�w to samo..
Jak mnie znalaz�e�?
Bardzo �atwo.
- Wygl�dasz pi�knie. - Dzi�kuj�, nie malujesz ju�?
Nie. Jestem na wakacjach!
Dzi�ki kolegom na dole?
Na razie, do zobaczenia jutro!
Jasne dziecinko.
O co chodzi? Czekam.
Ty n�dzny skurwysynu.
To wszystko?
Pos�uchaj Carla, kobiety mnie lubi� bo daj� im to, czego pragn�.
Z tob� nie posz�o zbyt �atwo.
Nie narzekaj, mog�em zarz�da� znacznie wi�cej.
W ka�dym razie, samob�jstwo ci nie grozi.
Sp�jrz na siebie.. dobrze ci si� powodzi.
Wi�c czego chcesz? Je�li pieni�dzy, to mo�esz zapomnie�.
Mam dla ciebie propozycj�.
Propozycj�? Lepiej nic nie kombinuj!
M�g�by� jeszcze raz odegra� swoj� rol�..
.. a oboje zarobimy du�o pieni�dzy.
Wi�cej ni� sobie wyobra�asz.
- Je�li si� zgadzasz.. - Na co?
Powiesz mi teraz?
To zale�y od Ciebie.
Wszystko jest dok�adnie tak samo.
I ty te� si� nie zmieni�a�.
Czemu mie�abym si� zmienia�?
- Widzisz, wystarczy�o do mnie zadzwoni�. - Jak za pierwszym razem.
Tak!
- Mog�? - Oczywi�cie!
Pami�tasz?
"Mam zamiar pozna� ci� z wybitnymi m�czyznami szukaj�cymi m�odych kobiet."
- I by�o warto! - Naprawd� tak my�lisz?
Tak.
Wszystko w porz�dku?
Wszystko idzie dobrze, du�o si� nauczy�a�.
Mia�am dobrego nauczyciela.
- Kiedy mam j� pozna�? - Dzi�, na przyj�ciu u Hugo.
- Arthur! - Witaj Carla
- Wspania�e przyj�cie, prawda? - Znakomite.
Uwa�aj, Lola to artysta.
Zaraz wracam.
Tylko szybko.
Boisz si� malarzy?
I to bardzo!
Wyjd�cie drogie panie, Musz� porozmawia� z Hugo.
S�ysza�y�cie!
Ile lat si� znamy Carla?
Ca�e wieki! Przynajmniej tak si� wydaje.
Ale nadal ��dasz pieni�dzy z g�ry.
Traktowa�abym tak nawet w�asnego ojca.
Twoja przyjaci�ka, jest wci�� w umowie?
Nie ma mowy.
Zap�ac� podw�jnie, je�li to zrobi.
Nie licz na to, jest bardzo nie�mia�a.
- Mog� spr�bowa�. - Jak chcesz.
Chod�cie dziewczyny!
1-2-3-4-5!
I upi�am si� w 5 sekund!
Jeszcze raz!
1-2-3-4, Brawo!
Chod�my, ju� wystarczy.
Ale.. to tylko Frappe! W ka�dym razie tak mi powiedzieli?
Jeszcze raz poprosz�!
Musz� przynie�� kolejn� butelk�!
Dzi�kuj�!
Chod�, zabior� ci� od tego wszystkiego.
Jeste� s�odki!
Pozna�a�, Artura?
Jest wielkim malarzem, to geniusz!
A teraz panie i panowie! Wielka niespodzianka wieczoru!
Carla
Arthur!
Cholera, wiedzia�am �e zrobi� co� g�upiego.
To zale�y jak na to spojrze�.
Dzi�kuj�, �e mnie powstrzyma�e�.
- Gdzie jest Carla? - Jest na zewn�trz
Pewnie zn�w j� zdenerwowa�am.
Zawsze to samo...
Wszystko idzie dobrze...
.. a� nagle co� popycha mnie do zrobienia jakiej� g�upoty.
To nic niezwyk�ego, w tym otoczeniu!
Nie chodzi o otoczenie, tak jest wsz�dzie.
W rodzinnym domu... z lud�mi, na kt�rych mi zale�y..
Wiesz.. Gdy raz..
- I jak by�o? - Dobrze...
.. Ale chcia�bym zobaczy� pe�en wyst�p. Nie zapomnij..
M�wi�am ci, �e jest nie�mia�a. Nie wszyscy b�d� na twoje zawo�anie!
Nie tak jak ty!
By�em sam od dziecka.
Odk�d powiedzieli mi, �e ojciec pope�ni� samob�jstwo.
A twoja matka?
Nigdy jej nie pozna�em. Chyba odesz�a.
Ojciec nie m�wi� o niej zbyt wiele. Najdziwniejsze jednak..
�e czasem wydaje mi si� jakbym j� pami�ta�.
Jak wygl�da�a?
Nie wiem... Urocza.. pi�kna..
... jak ty.
Wspaniale! Wygl�dacie jak para m�odych kochank�w!
- Carla, ja... - Wypij to.
- Co jej da�a�? - Nic, jutro o wszystkim zapomni.
Czy to konieczne?
Nie b�dzie sobie niczym zaprz�ta� g�owy.
Wszystko p�jdzie �atwiej i szybciej.
- By�em gotowy.. - Wiem.. S�ysza�am..
I jak wysz�o?
Obrzydliwie!
To wspania�a kobieta, lepsza od was wszystkich.
- Cze��. - Cze��, jeste� niecierpliwa.
- Kiedy przyjechali�cie? - Przed chwil�.
- Co nasza ofiara mia�a do powiedzenia? - Pyta�a o ciebie.
Da�a� mi tylko jedn� noc..
I nie rozumiem, gdzie ci si� tak �pieszy?
Chc� to sko�czy� raz na zawsze. Nie znosz� czekania.
- Te rzeczy wymagaj� czasu. - Wiesz, co masz robi�.
To nie jest proste.
Ale warto si� trudzi�, prawda?
- Arthur przyjecha�. - Nasz malarz?
Co on tu robi?
M�wi, �e mnie kocha.
To k�amca! Chyba mu nie wierzysz?
Uwa�aj, to prostak!
Wydaje si� inteligentny.
Kochasz go?
M�wi, �e mo�emy zamieszka� razem i �e mnie namaluje.
- Tak, ale czy go kochasz? - Nie wiem.
Jeszcze za wcze�nie.
Boj� si�, �e pope�ni� b��d.
Wi�c nie r�b nic, tylko go sprawd�.
Nie s�dzisz, �e to szale�stwo?
Pos�uchaj mnie.
Zale�y mu tylko na pieni�dzach, przekonasz si�.
Nie wiem.
Uwa�asz, �e strzeli?
Tak, jestem pewna. Postara�e� si�.
A co z krwi�?
B�dzie w plastikowej torebce.
Trzymaj j� pod koszul�.
Wystarczy j� zgnie��.
Dobra, mam tylko le�e� i udawa� martwego.
- A co potem? - Ja zajm� si� reszt�...
.. Zostawimy ci� w domu, potem powiem ci, co robi�.
Co w tym �miesznego?
Nic. Masz wyobra�ni�.
Zrobisz co m�wi�?
To zale�y..
Od czego?
Chcia�bym o co� zapyta�.
Pytaj.
Dlaczego robisz to wszystko?
M�wi�am ci.. dla pieni�dzy.
Niczego wi�cej?
Czy to nie wystarczy?
- Pami�taj, wiele nauczy�am si� od ciebie! - Zmieni�a� si�..
Ale ci nie wierz�.
Dobra, z nienawi�ci. Zadowolony?
Jak jutro b�dzie dobra pogoda B�d� malowa� ci� na pla�y.
Niczym bogini, wy�aniaj�ca si� z morza.
Powiedzia�am jej.
Dlaczego?
Carla jest moj� przyjaci�k�.
Nie powinna�!
Ona nie znosi szcz�liwych ludzi.
Nie m�w tak!
Zrobi co b�dzie mog�a by nas rozdzieli�.
Nie prawda, nalega�a bym tu przyjecha�a.
To jedna z jej sztuczek!
Nie ufaj jej.
Znam j�... Dobrze j� znam.
Nigdy nie zrozumie czego� tak pi�knego i czystego, jak to, co jest mi�dzy nami.
Naprawd� mnie kochasz?
Lola...
.. niemal boj� si� ci� dotkn��.
Dlaczego?
Bo nie zas�uguj� na ciebie.
To ja nie zas�uguj� na ciebie.
- Gdzie idziesz? - Poczekaj tu na mnie.
Zaufaj mi, je�li mo�esz.
- A Lola? - Jest w domu
Nie przyjdzie?
Nie
Czy co� si� sta�o?
Wszystko jej powiedzia�em.
Musisz by� naprawd� zakochany!
- Powiedzia�a mi o tobie... - Tak?
Co ci powiedzia�a?
Brzydz� si� tob�.
Gdzie jest pistolet?
Dlaczego chcesz wiedzie�?
No dalej, gdzie on jest?.
Jak ci tak zale�y, sam go znajd�.
Jeste� zabawny, chcesz mi powiedzie�, �e robisz to z mi�o�ci?
Nie zrozumiesz.
Pewnie nie.
Zakocha�e� si� w niej, i b�dziesz mia� wszystko dla siebie.
Prawda? Zaprzecz, je�li potrafisz!
Zamknij si�
Znowu chcesz mnie oszuka�, ale teraz ci si� nie uda.
Powiem jej wszystko, o tym czym si� zajmujesz.
Nie musisz, ju� wie o wszystkim.
Nie wierz� ci!
Gadaj, gdzie on jest?
W tej chwili!
Zabij� ci�!
O to w tym wszystkim chodzi!
Chcia�a� mnie zabi�!
Morderczyni!
Lola, pom� mi!
Zabij go! Zabij go, Lola!
Strzelaj! ... Strzelaj!
Prosz�, chod�my. Musisz mi pom�c!
To dla twojego dobra.
S�yszysz?
Chod�!
- Gdzie on jest? - Nigdy go nie znajd�.
Dzi�kuj�.
Dobrze p�ywasz.
- Wiele rzeczy robi� dobrze! - Tak
Nasmarujesz mnie olejkiem?
Tak
Wszystko co najlepsze.
Tak!
Przyjemnie?
Wiesz, �e tak..
Co je�li powiem, �e planowa�am �mier� Artura?
Nadal b�d� ci� kocha�.
A zrobi�am to dlatego bo chcia�am, aby by� ze mn�.
Jego pragn�am.
Mog�a� zrobi� to pro�ciej..
.. wystarczy�o poprosi�!
Kocham ci�!
Jeste�my tu aresztowa� osob� podejrzan� o zamordowanie pani m�a.
Z�o�ony przypadek.
- Jego? - Tak
Przyzna� si�.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.