Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Tutaj mamy słynny stolik do kawy Rorreta.
Został pomalowany na brązowo i posiada niezniszczalną
strukturę oraz wizerunek dwóch pięknych dam
z kości słoniowej, pokryty doskonałym sztucznym złotem.
To szwedzki projekt.
Możecie postawić go w salonie, w sypialni
lub w każdej innej części domu, jeśli chcecie uzyskać
elegancki i stylowy wygląd.
To będzie wasz ulubiony stolik,
jeśli będziecie chcieli napić się kawy lub aperitifu ze swoimi bliskimi.
Gwarantuję wam, że ten stolik, dzięki swojemu wyglądowi i standardowi,
odmieni wasze życie na zawsze.
Wasz dom wypełni się szczęściem.
-To gówno. -Kochanie, wiesz, że chcę to gówno!
Jesus, on jest straszny.
Nie pasuje do naszego wnętrza.
To szkło i to straszne, sztuczne złoto.
Nie przynośmy tego do domu, proszę.
Pozwólcie, że się nie zgodzę,
ale ta złota struktura to czysty, chiński design.
I wcale nie powiedziałbym, że to złoto jest paskudne.
Szkło jest nietłukące, więc wasz stolik będzie na wieki.
Został tylko ten ostatni,
więc jest to okazja.
Podoba się panu ten stolik?
Bardzo. To najlepszy stolik, jaki widziałem.
A siedzę w tym biznesie od 30 lat i jestem ekspertem.
Rozumiem więc, że ma pan taki sam stolik w domu.
Nie... Podobny.
Nie dokładnie model Rorreta.
Jeśli on jest najlepszy, to dlaczego pan takiego nie ma?
Nie stać mnie na niego.
W takim razie to nie jest okazja. Przyznaje więc pan, że jest drogi.
To jest okazja. Droga... Ale okazja.
Pamiętajcie, to styl vitage.
-Vitage! -Cena jest nieważna.
Powiedziałaś, że będę mógł wybrać stolik do kawy. Chcę ten!
Nie chcę tego gówna w swoim domu.
Posłuchaj, kochanie. Wybrałaś kolor ścian,
datę naszego ślubu,
garnitur, który założyłem suknię dla mojej mamy,
żeby nie wspomnieć o... W każdym razie.
O czym nie chcesz wspomnieć? No dalej, mów. O czym?
O tym, że nie uważałem, że to właściwy moment na dziecko.
To nie był właściwy moment? To kiedy będzie? Gdy skończę 80 lat?
Dla mnie nie był właściwy.
Odrzucasz własnego syna?
Nie, nie odrzucam go.
Wiesz, że bardzo go kocham. Nie mogłem nawet wybrać imienia.
-Dała mu na imię Cayetano. -Tak miał na imię mój dziadek.
To tandetne imię dla jakiegoś faszystowskiego torreadora.
Ja też mam na imię Cayetano.
Pan też?
Jak mój ojciec, dziadek, jego ojciec i wiele innych generacji.
Pasuje do pana, nie do mojego syna.
Nie chodzi o imię pańskiego syna,
na to już nie ma rozwiązania.
Musimy podjąć decyzję, co zrobimy z tym stolikiem.
Muszę wiedzieć, czy bierzecie go, czy nie.
Muszę obsłużyć innych klientów.
Nie wiem, dlaczego w ogóle ich pan ma,
Jest pan strasznym i ślamazarnym sprzedawcą,
-tak jak ten stolik! -Nie mów tak do niego.
On powiedział, że stolik przyniesie nam szczęście! Co za nonsens.
To żaden nonsens.
Myśli pan, że będziemy szczęśliwi dzięki temu pieprzonemu stolikowi?
Myśli pan, że przyniesie nam szczęście?
Jeśli kupicie ten stolik i będziecie go dobrze traktować,
on sprawi, że będziecie szczęśliwi.
Traktować stolik dobrze... Uważa pan, że to pies?
Przedmioty powinny być traktowane jak nasi najbliżsi.
Muszą być kochane.
Jezu, ten facet jest stuknięty...
Poza tym jest również kłamcą.
Wcale nie kłamię. Prawie nigdy nie okłamuję klientów.
To nietłukące szkło... Jest kuloodporne?
Nie ma nietłukących się rzeczy.
Można zepsuć wazę. Można zepsuć jakiś mebel,
małżeństwo również można zepsuć.
Kochana, daję ci moje słowo...
tego szkła nie da się zepsuć!
Poza tym, że jest pan okropnym sprzedawcą, jest pan również palantem!
Jak mam stąd wyjść? Ach, już wiem.
Więc bierze go pan?
Biorę. Nawet jeśli robię to tylko z dumy.
To mi się podoba. Ma pan swoją osobowość.
Biorę go, OK?
Tak między nami i szczerze, Podoba się panu ten stolik?
Nie.
Proszę pójść ze mną. Wypełnimy dokumenty.
INSTRUKCJA
STOLIK KAWOWY
Jesteśmy.
Proszę, proszę. Gratulacje!
Jestem chyba jedyną sąsiadką, która nie widziała jeszcze dziecka.
Z dzieckiem i z przeprowadzką, nie mieliśmy czasu...
Spójrzcie, jakie śliczne maleństwo!
Wygląda zupełnie jak tata!
To jego sobowtór!
Patrz, Ruth! Patrz jaki słodki. Przywitaj się.
Ja już go widziałam, mamo.
Kochanie, nie możesz być taka niegrzeczna.
Wygląda jakby miała chłopaka
i nie wszystko było z nim w porządku, dlatego cały czas ma zły humor.
To nie jest mój chłopak, mamo. To zupełnie coś innego.
Tak to jest z nastolatkami. Zakochują się, ktoś je rzuca...
On mnie nie rzucił. On mnie kocha, ale nie przyzna
się do tego, gdyż jest tchórzem.
Cieszcie się.
Cieszcie się, ponieważ rosną tak szybko, a później
-nic tylko te humory. -Gwarantuję ci, że będziemy się cieszyć.
-Do zobaczenia.
Przesuń to.
Gratulacje, tatusiu!
Teraz kolej na drugie! Być może to już czas dla twojej żony.
Dwójka jest lepsza niż jedno. Z jednym dzieckiem...
Sam zobaczysz. Szaleństwo, jak z tą moją.
Idziemy, Ruth.
-Wezmę to pod uwagę -Pa.
Widzę, że nadal o nas nic nie powiedziałeś żonie.
Ruth, wystarczy już. To nie jest śmieszne.
-Nie pamiętasz, co się stało? -Co?
Próbowałaś pocałować mnie w windzie, a ja uciekłem.
Zachowałaś się bardzo głupio.
-Głupio? -Ruth.
Wiem, że to trudny wiek.
I rozumiem to. Po prostu przestań.
-To nie jest śmieszne. -A te nasze rozmowy?
Te miłe wiadomości, które mi wysyłałeś?
To były wiersze, Ruth. Poleciłem ci tomik poezji
do szkolnego projektu. Prosiłaś mnie o to.
-Wiersze miłosne. -Mówiłaś, że na tym polegał projekt.
-Posłuchaj, dzieciaku... -Ruth.
Ruth, Ruth. Przykro mi, jeśli zrobiłaś sobie jakieś nadzieje.
-Wystarczy już tego. -Jeśli pokażę rodzicom te wiadomości,
-nie pomyślą sobie o tym dobrze. -Jakie wiadomości?
-Wiersze miłosne! -Pochodziły z książki!
Do szkolnego projektu! Nie były osobiste.
Ruth, czy ty mnie szantażujesz?
Chcę, żebyś powiedział, że mnie kochasz.
Maria cię nie podnieca,
chciałbyś zacząć od nowa,
być ze mną i przez cały dzień się pieprzyć. Przyznaj to.
Co ty wygadujesz?
Kiedy pomagałam ci w przeprowadzce, przez cały czas na mnie patrzyłeś.
-To oczywiste. -Co?
Lubisz moje wszystkie zdjęcia na Instagramie. Wszystkie.
Ruth, polubiłem jedno zdjęcie, na którym twój pies bawi się z misiem. To wszystko.
Powiedz, że mnie kochasz. Chcę, żebyś to przyznał.
Posłuchaj, bądźmy nadal przyjaciółmi.
Bardzo cię lubię, wydajesz się miłą dziewczynką,
ale masz 13 lat.
Ja mam partnerkę, mam dziecko... I jestem tatą.
Zostaw Marię i swojego syna. Możemy wieczorem razem uciec.
Gdziekolwiek zechcesz. Jestem gotowa na wszystko.
Muszę już iść.
Piękny, piękny...
Czy to nie zabawne, że ten sprzedawca też miał na imię Cayetano?
-Dlaczego to ma być dziwne? -Nie wiem. Myślę, że to zabawne.
Ja nie.
Jak to możliwe, że dwoje ludzi w tym samym miejscu ma takie samo gówniane imię?
-To imię twojego syna. -Niestety.
Odrzucasz jego imię?
Wcale nie odrzucam!
Nie podoba mi się, chciałem normalne imię.
Normalne... Przede wszystkim wcale nie chciałeś dziecka.
Gdybyś wybrał, nie byłoby go tutaj!
Czy to z powodu tego stolika? Dosyć już tego.
Cholera, brakuje śrubki.
Wal się.
Cholera, brakuje śrubki.
Ci cholerni Szwedzi nie dali jednej śrubki.
Nie wiń Szwedów, kochanie,
tylko tego cholernego sprzedawcę, który orżnął cię na tym stoliku.
Zadzwonię do niego.
-Dzwoń. -Powiem mu, żeby zaraz ją przywiózł.
Tak, dzwoń do niego.
Jestem klientem z dzisiejszego rana,
który kupił stolik Roneta.
Rorreta.
Nie, jest doskonały.
Bardzo podoba mi się, jak pasuje do naszego salonu.
Tak. Chodzi tylko o to, że brakuje jednej śruby.
Tej, która trzyma szkło. Tak...
Ta, która pasuje do tego drewnianego klocka na górze...
Pamięta pan? Tak. Są cztery, ale potrzebuję pięciu.
Nie. Chcę, żeby przywiózł mi ją pan jeszcze dzisiaj.
Potrzebuję jej na dzisiaj, ponieważ...
Ja nie pojadę... Nie.
Nie przyjadę. Straciłem już na niego mnóstwo czasu.
Mógłby an przynajmniej... OK, chwileczkę.
Tak? Doskonale.
Na adres z faktury.
Tak, jesteśmy. Proszę się nie martwić. Będziemy czekać.
No i mamy śrubę.
Postawisz go tutaj?
Tak, kochanie. Po to go kupiliśmy.
Widzę, że nie zależy ci na mojej opinii.
Kochanie, wybrałaś wszystko inne do domu.
Jedyną rzecz, jaką ja wybrałem, jest te, stolik.
Spójrz, jak się zachowujesz.
Więc wszystko inne jest moje?
-Dziecko również? -On jest nasz.
Więc jeśli kiedyś się rozwiedziesz, będę mogła wszystko zatrzymać.
Tak, wszystko. Zatrzymaj wszystko. Ja będę pod mostem
z tym stolikiem. Nasza dwójka. A raczej trójka.
Trójka. Zadowolona?
-Idę na zakupy. -OK.
Twój brat pedofil i jego dziewczyna dzisiaj przychodzą.
Co mam kupić?
Sama zdecyduj. Ja dzisiaj wybrałem już zbyt dużo.
Mogę wybrać jedynie jedną rzecz w ciągu dekady.
Dosyć! Co mam kupić?
Nie wiem, to co zwykle...
Chleb, pomidory, jajka na omlet.
Kup wędlinę. To mój brat, wyluzuj.
On nie je wędlin ani jajek. Mówił, że jest weganinem.
Mój brat jest weganinem?
Odkąd jego 18-letnia dziewczyna została weganką.
Gdyby była kanibalem, jadłby mięso po to, by ją przelecieć. Faceci tacy są!
W każdym razie nieważne. Zobaczę, co kupię.
Mój brat weganinem.
To osobisty wybór.
Niektórzy zostają weganami, inni kupują gówniane stoliki.
Wychodzę. Nie biorę kluczy.
Zostań z dzieckiem.
-Nie zabierasz go? -Muszę być sama.
Kup wino. Chyba się napiję.
Ja też bym się napiła, ale nie mogę. Przez dziecko.
Mógłbyś mnie wspierać.
-Dzisiaj chcę się napić. -Dobra, idę.
Pilnuj dziecka i może uda ci się położyć go spać.
OK.
-Pa. -Pa.
A byłeś tak cicho...
Włączyć ci jakąś muzykę? Mam ci coś włączyć?
Nie podoba ci się? On chyba nie lubi muzyki.
Proszę, proszę.
Co robiła mamusia? Czy ona cię obudziła?
Twoja mama jest taka niedobra!
Obudziła takie piękne dziecko.
Piękny dzidziuś...
Co jest? Dlaczego tak płaczesz?
Ach, masz takie brzydkie imię. To dlatego tak płaczesz.
Tak? Z powodu imienia? Moje ty biedactwo!
Tatuś. Dobry tatuś.
Tatuś jest dobry, tak? Jak bardzo tatuś cię kocha?
Jak bardzo tatuś cię kocha? Czy kocha cię niezmiernie?
Zaraz cię zjem! Zaraz cię zjem!
Zaraz cię zjem. Stolik...
Podoba ci się ten stolik, kochanie?
Nowy stolik tatusia? Podoba ci się?
Spójrz. Zobacz jaki stolik.
Zobacz. Nowy stolik. Podoba ci się?
Widziałeś kiedyś taki ładny stolik?
Przepraszam, mogłaby pani polecić mi jakieś dobre wino?
To zależy od tego, co pan lubi.
To nie jest zbyt drogie, a ja je lubię.
Dziękuję.
Maria? Maria!
-Cześć! -Kochanie, uważaj.
-To twoja córka? -Tak!
Jest śliczna!
-Pamiętasz moją przyjaciółkę, Marię? -Nie.
-Trzymałam cię na rękach.
-Jak się masz? -Dobrze, nie mieszkam teraz w okolicy.
Rozwiodłam się, nie wiem, czy o tym wiesz.
Słyszałam, że to nie skończyło się zbyt dobrze.
No nie. Drań uciekł z młodszą i ładniejszą.
-Jak zwykle. -Tata jest draniem?
Tak, kotku. Tata jest draniem.
-A ty jak się masz? -Dobrze. Tak myślę.
Tak czy siak, gratulacje!
Słyszałam, że wreszcie zostałaś mamą!
Tak, wreszcie! Szczerze mówiąc, nie było łatwo.
Jesus nie był przekonany na 100%. Wiesz, jak jest...
Kiedy już się zdecydowaliśmy, nie było już drogi...
Tak, dwa lata leczenia.
Naprawdę trudne czasy, Ana. Ale teraz mamy swoje dziecko
-i jesteśmy tacy szczęśliwi. -To cudownie!
Jak ma na imię?
Cayetano.
Cayetano?
Bycie mamą to najlepsza rzecz na świecie.
Jest ciężko, ale masz rację.
Życie kompletnie zanika.
Ale kiedy widzisz swoją córkę, ta miłość jest nieporównywalna z niczym.
Poczułam to, kiedy wzięłam go po raz pierwszy na ręce.
-To wspaniałe. -A jak twój mąż?
Nie widziałam go od lat. Tak bardzo się z nim śmiałam!
Zawsze żartował. Jak sobie radzi jako tata?
Dobrze, jest naprawdę szczęśliwy. Jest delikatny, znasz go.
Przeprowadziliśmy się do domu jego babci. Ona umarła...
-Przykro mi. -Dzięki. Jesus jest teraz z dzieckiem.
Pierwszy raz są sami.
Pewnie się obudził, ale musi się do tego przyzwyczaić.
Właśnie. A ja potrzebowałam wyjść...
I zrobić w spokoju zakupy.
Nie będziesz miała na to teraz zbyt wiele okazji.
Ciesz się więc. Nawet jeśli miałabyś wynosić nocami śmieci, ciesz się.
Ciesz się chwilami spokoju.
Halo?
Jesus, ktoś chce się z tobą przywitać.
Cześć, fajny tatuśku!
Gratulacje! Słyszałam, że pojawił się Cayetano.
To prawda? Jesus?
Halo, Jesus?
Chyba się rozłączyło.
Pewnie skończyła mu się bateria albo zajmuje się dzieckiem.
Zadzwonię do niego kiedy indziej.
Dobrze.
W każdym razie nie teraz. W domu jest bałagan,
ale kiedy już skończymy się urządzać, wpadnij na kawę.
Przyprowadź córkę i poznacie Cayetano. Co ty na to?
-Tak, wpadniemy kiedyś.
Wpadniemy.
-Co się stało? Rozłączyło się?
Dobrze, kupię wino.
Twój brat jest wkurzający bez alkoholu.
Jest ta droga Rioja, którą kupiliśmy,
żeby uczcić moją ciążę, i to tańsze, które zawsze kupujemy,
i które nam smakuje. Które mam kupić?
Wszystko jedno.
Pomóż mi! Będziesz pił tylko ty i twój brat.
Które? Droższe czy tańsze?
-Tak. -Tak, które?
Tak.
Kupię to, co zwykle, OK?
Carlos Asienta, proszę o zgłoszenie się do informacji.
Hej... Rozłączyłeś się?
Jak możesz się tak rozłączać?
Kupuję wino na przeprosiny, a tak się rozłączasz?
Jesteś głupi czy co?
Halo?
UŚMIECHNIJ SIĘ DO ŻYCIA
-Cześć, Ruth. -Po co przyszedłeś?
Potrzebuję przysługi.
-Malujesz? -Tak, maluję pokój na czerwono.
Powiedziałeś już o nas żonie? -Ruth, może innym razem, co?
-W tej chwili potrzebuję twojej pomocy. -Kiedy jej o nas powiesz?
-Musisz jej to powiedzieć od razu. -Powiem jej po południu, dobrze?
-Obiecujesz? -Po południu.
Tylko nie mów tak po to, żebym siedziała cicho.
Jeśli jej nie powiesz, przyjdę po spacerze z psem
i sama jej powiem. Poważnie.
-Dłużej tego nie zniosę. -Cześć!
-O czym rozmawiacie? -O naszych sprawach.
-Co to za plamy? -Maluję pokój na czerwono.
-Potrzebuję jakiegoś środka do czyszczenia. -Jasne. Jakiego?
Detergentu, bleacha, odplamiacza...
-Oddam jutro. -Po południu.
Oddaj je, albo po nie wpadnę.
Może oddać jej jutro. Ruth, przygotuj wszystko.
-Dzięki. -Malujesz pokój dziecka?
Tak, na czerwono.
Moim ulubionym kolorem jest różowy. Mam w domu różne odcienie.
Zwłaszcza w sypialni. A twój?
-Co? -Jaki jest twój ulubiony kolor?
-Czerwony... Chyba.
-Proszę. To jest to, co mamy. -Dzięki. Oddam później.
Wpadnę po południu po spacerze z Nicolasem.
Pa.
Pa!
-Co pan tutaj robi? -Drzwi były otwarte.
Przywiozłem śrubkę.
Śrubkę?
Nie wiem, co się stało. To pewnie błąd w fabryce.
Wziąłem zapasową z zestawu, który leżał w magazynku.
Porozmawiam z producentem i przyślą mi jeszcze jedną.
Klient jest najważniejszy. A skoro pańska sprawa była pilna...
Oto ona.
Przepraszam za kłopot. Został zaprojektowany w Szwecji,
ale tak naprawdę zrobiono go w Chinach.
Oczywiście to nie to samo, ale dzisiaj wszystko robi się w Chinach.
Tak, wszystko. Dziękuję.
Coś się stało? Nie wygląda pan dobrze.
-Tak. -Pomóc panu...
-przykręcić tę śrubę? -Nie, dziękuję.
Trzeba mocno połączyć części.
Śruby trzymają szkło. Muszą być mocno przykręcone.
Szkło jest bardzo ciężkie, może się zbić, jeśli nie będzie właściwie przykręcone,
chociaż mówiłem panu, że jest prawie niezniszczalne.
Dziękuję.
Nie mówiłem tego wcześniej, ale przywiozłem ten kupon.
Można wygrać wiatrak.
Proszę wypełnić, a będzie pan brał udział w losowaniu.
-Nie, dziękuję. Nie jestem zainteresowany. -Jeśli zrobi to pan teraz...
Zabiorę go i dołączę do konkursu.
Nie, nie lubię takich rzeczy.
Robię to dla takiego klienta jak pan...
Żeby wynagrodzić za tę śrubę.
Jestem pewien, że pan wygra.
Proszę wziąć mój długopis. To zajmie tylko chwilkę.
To dość luksusowy wiatrak.
Jest piękny. Zrobiony w Japonii.
-Pobrudzę go farbą. -Maluje pan mieszkanie?
-Dekoruje je pan dla dziecka. -Tak.
Proszę się nie martwić. Wypełnię za pana.
Proszę podać mi dane i odwrócić się, żebym mógł się na panu oprzeć.
Pełne nazwisko.
Jesus Casas Borobia.
Jesus Casas..
Borobia przez B czy V?
-Przez B. -Pierwsze B...
-A drugie? -Oba.
Dobrze. Numer telefonu?
615.35.14.
I na koniec adres e-mail.
Dearbabyjesus76@gmail.com
Dear baby Jesus... Świetnie.
Wszystko razem, bez żadnych podkreślników?
Wszystko razem.
Już. "Dear baby Jesus... Jest pan dzieckiem. Jak ja.
Za to kocham cię i oddaję ci serce".
"Wszyscy coś ci przynoszą, ja dam ci słoiczek smalcu,
i garneczek słodkiego miodu". Widzi pan, że ją znam?
To bardzo ładna modlitwa, naprawdę.
-Jestem bardzo religijny. A pan? -Nie bardzo.
Moglibyśmy pójść na kolację,
albo do kina, lub na drinka, co?
Naprawdę pana lubię. Nie wiem...
Chyba mamy...
Chyba jest jakieś uczucie.
Szczerze mówiąc, nie mam wielu przyjaciół,
ale moglibyśmy spotkać się od czasu do czasu. Jeśli pan chce.
Przywiozę ten wiatrak, kiedy już go pan wygra
i wytłumaczę panu, jak działa.
WRÓCĘ ZA JAKIEŚ 30 MIN. IDIOTA.
SZCZĘŚLIWEGO DNIA OJCA
Jesus!
Jesus!
Dlaczego nie otwierałeś? Dlaczego się rozłączyłeś?
Możesz mi odpowiedzieć?
-Dziecko. -Co z nim? Co się stało?
-Kładłem go spać. -I?
To dlatego nie otwierałem. Trudno było go uśpić.
Zaczął płakać, kiedy wyszłaś.
Teraz nie możesz tam wchodzić, OK?
-Śpi bardzo mocno. -Dobrze.
-Zrobił kupę? -Nie.
-A sprawdziłeś? -Tak.
Prawie zwariowałam, kiedy nie otwierałeś.
Kurwa, myślałam, że coś się stało.
Bo coś się stało.
Co takiego?
Jesus, odpowiedz! Ogłuchłeś?
Szkło ze stolika się zbiło.
Z twojego nowego stolika?
To nietłukące szkło?
Taka karma.
Wiesz o tym, prawda?
Karma cię ukarała.
Co to?
To krew. Moja.
Przeciąłem się, kiedy pękło szkło.
-Krwawiłeś aż tak bardzo? -Tak.
-Wszystko dobrze? Jesteś blady. -Tak, czuję się trochę słabo.
To nie zejdzie. Ta plama nie zejdzie.
Będziemy musieli wyrzucić dywan i kupić nowy.
Twój pieprzony stolik trochę kosztował.
-Jak to się zbiło? -Nie wiem.
-Nie wiesz? -Nie.
Co za gówniany stolik.
Ten cholerny sprzedawca mówił, że jest niezniszczalne...
Jaki dobry wybór, kochanie. Gratulacje.
Wspaniale.
Przesuń się.
Przygotuję lunch. Wkrótce będzie twój brat.
Pomożesz, czy będziesz się tak gapił?
Niezniszczalne szkło...
Co cię tak śmieszy?
Szkło się tłucze, do kurwy nędzy!
Nie przetrwało nawet jednego dnia!
Daj spokój... Co robiłeś, że się potłukło?
Jak mogłeś zbić je tak szybko?
Chciałabym to zobaczyć.
Pewnie miałeś świetną minę.
Dałabym wszystko, żeby to zobaczyć.
Proszę..
Dawno już tak się nie uśmiałam.
Dla tej chwili warto było kupić ten stolik.
Dziękuję!
Pójdę... zobaczyć do dziecka
i przyniosę monitor.
Maria...
Ja go popilnuję, dobrze? Ja to zrobię. Skończ ten lunch.
Tylko spojrzę. Dawno go nie widziałam.
W porządku. Nie mogłem go uśpić.
Zrelaksuj się. Ja się tym zajmę.
Wkrótce będę musiała go nakarmić. To też zrobisz?
Zapomnij na chwilę o dziecku. Na dwie godziny...
Daj mi dwie godziny.
W porządku, ale przynieś monitor, żebyśmy słyszeli, czy się obudził.
Kochanie...
Tak?
Wiesz, że cię kocham?
-O co ci chodzi? -Chcę, żebyś wiedziała.
Przez tę twoją ciążę... Troszkę się od siebie oddaliliśmy.
Tak.
Nie dramatyzuj tak.
Już nie jestem zła o ten stolik.
Zrelaksuj się teraz... Kiepsko wyglądasz.
Chcę ci tylko powiedzieć, że jeśli kiedykolwiek cię skrzywdziłem,
lub też jeśli cię skrzywdzę, proszę, wybacz mi.
Jestem człowiekiem i czasami popełniam błędy. Życie jest ciężkie.
Hej...
Kochanie..
Nie martw się.
Ja też przepraszam. Nic się nie stało.
Odkąd jesteśmy rodzicami, zachowujemy się dziwnie.
Ale..
Jesteśmy razem i przez wszystko razem przejdziemy.
Tak.
-Kocham cię. -Ja też cię kocham.
Nie słyszysz?
-Co? -Brzmi jak kapanie. Posłuchaj.
Czy coś kapie w sypialni?
-Zobaczę. -Nie martw się. Wiem co to.
Pójdę.
-Co to było? -Monitor nie był dobrze podłączony.
Co jest? Na co się tak gapisz?
-Słyszałaś? -Co?
-To u drzwi. -Teraz jesteś psem?
Słyszysz wszystko wcześniej. Dziwnie się dzisiaj zachowujesz.
Boże, nie zdążyłam się nawet przebrać.
Cześć, piękni ludzie!
Jak się ma najpiękniejsza mama na świecie?
Bardzo dobrze. Zmęczona, ale bardzo szczęśliwa.
Pozwólcie, że was sobie przedstawię. Cristino, to moja szwagierka.
-Cześć! Gratulacje! -Dziękuję. Miło cię poznać!
Dopiero w zeszłym tygodniu dowiedziałam się, że jesteście razem.
Cóż, nie jesteśmy razem od aż tak dawna...
Przepraszam za bałagan, ale ta przeprowadzka i dziecko...
Nadal musimy tu poukładać, pomalować meble...
Nie przejmuj się. Mój pokój z pewnością jest gorszy.
A gdzie Cayetanin? Mamy dla niego prezent.
Cayetanin... śpi.
Twój brat pije wino w salonie.
Hej, jak tam najbardziej żałosny tata w tym kraju?
-Cześć. -Cristino, to mój brat, Jesus.
-Cześć. -Miło cię poznać.
Coś się stało? Wyglądasz na zmartwionego.
Jest zły i słabo się czuje. Właśnie zepsuł stolik,
który dzisiaj kupiliśmy.
Zbił szkło i spójrz... Skaleczył się.
-Spójrzcie, jaki zrobił bałagan. -Takie duże skaleczenie?
-To nic... -A dziecko?
-Co z nim? -To wszystko mogło go wystraszyć.
Nic mu nie jest. Śpi.
Nadal jest trochę krwi.
Tak, rozprysnęła się. Wyczyszczę to i tyle.
I to wszystko?
Będziemy musieli tapicerować, jeśli się nie doczyści.
-Plamy z krwi są straszne.
Chyba pasta do zębów pomaga.
Widzieliśmy to w jakimś filmie.
Tak, mordercy używają jej do sprzątania.
Dobrze wiedzieć, jeśli chce się kogoś zabić.
Głuptas z ciebie.
I co myślicie o stoliku?
Nie znam się na nich.
Nie wstydź się, Cris. Powiedz, co myślisz.
-Nie jest ładny. -Mówiłam ci.
Nawet sobie nie wyobrażacie, jaką mieliśmy o niego kłótnię.
-To dlatego jest taki poważny. -Bez sensu. To tylko stolik.
Dzisiaj głupio się zachowuje.
Jest taki wrażliwy i słabo się czuje.
Przyszliśmy, żeby dobrze się bawić, więc zapomnij o tym.
To gdzie jest ten mój Cayetanin?
Założę się, że nie może się doczekać, żeby poznać wujka.
-Nie możesz teraz. Śpi. -Tylko na chwilkę, chcę go przytulić.
-Możesz to zrobić później. -Chcę, żeby zobaczyła go Cris.
-Nie kogę nawet wejść. -Usypiałem go tyle czasu.
A jeśli wejdziemy ostrożnie i nie narobimy hałasu?
Uwielbiam patrzeć na śpiące dzieci! Mamy dla niego prezent!
Nie trzeba było!
Wszystko mamy.
Jejku! Spójrz, jaki śliczny!
Z tym kapelusikiem będzie wyglądał po prostu słodko!
Moja babcia to zrobiła. Ona kocha takie rzeczy.
Załóżmy mu go. Chcę zobaczyć, jak bosko będzie wyglądał!
I kapelusik! Spójrz tylko!
Kurwa, nie możesz! On śpi!
Hej, uspokój się, stary.
Co się stało? Możesz być sobie zły, ale bądź grzeczny.
-Przepraszam. -Jestem szczęśliwy...
Nie psuj wszystkiego swoimi humorami.
Cristino, chcesz zobaczyć, jak wygląda pokój dziecka?
Dobrze, jeśli to nie kłopot... Jeśli tak, to zobaczę innym razem.
Możemy wejść do pokoju dziecka?
-Oczywiście. -Chodźmy.
To jedyny pokój, który skończyliśmy.
Wszystkie pozostałe... Spójrz tylko na dom...
Co jest? Nie mów, że to przez ten gówniany stolik.
Chodzi o sąsiadkę? Nadal cię stresuje?
Mówiłem ci, że powinieneś gdzieś ją zgłosić. Jest szalona.
Jak mam to zrobić? Ona ma trzynaście lat...
Co z tego? To wariatka!
Zapomni o tym.
No powiedz mi. Wiesz, że we wszystkim ci pomogę.
Powiedz mi, co się stało.
Nic. Idź do sypialni.
Powiem ci później.
Pewnie, że powiesz. Nie wyjdę, dopóki nie dowiem się, co ci jest.
Widziałeś swoją minę?
Daj spokój.
-Co to? -Kurczak.
Ale słodki. Jaka ładna piosenka!
-Bardzo ładnie, Mario.
Wszystkie te zabawki należały do Jesusa. Zachował je wszystkie.
Niesamowite.
A to zdjęcie? Wyglądacie pięknie.
Tak, to tuż po wyjściu z kliniki.
Jesus tam płakał.
Jakie śliczne zdjęcie.
Ma oczy jak pomidorki!
Spójrz, jeden z nielicznych widoków na twojego płaczącego brata.
Do kogo jest podobny?
-On? -Nie wiem.
-Zjemy lunch? -Kochanie, do kogo jest podobny?
Nie wiem. Uśmiechnij się troszkę!
Twój syn wygląda na szczęśliwego, a ty wyglądasz jak truposz.
No dalej, uśmiechnij się! To nie jest takie trudne.
-Do kogo jest podobny? -Wszystkie dzieci... wyglądają tak samo.
Wygląda jak ty, Jesus. Będzie tak przystojny jak jego tata.
Dzięki.
Kurwa... He-Man!
Co to jest He-Man?
Taka figurka z włosami jak Raffaella Carra.
Jedna z najlepszych figurek, jakie kiedykolwiek zrobiono.
Byłam fanką Monster High.
Widzisz tę jego pieluchę?
Drań nie pozwalał mi jej dotykać.
Kiedyś przez przypadek złamałem nogi jego Szkieletorowi
i nie odzywał się do mnie przez sześć miesięcy.
-Mogę w to uwierzyć. -Poważnie.
Kochał swoje zabawki bardziej niż mnie.
Co za czasy...
-Nie! -Co?
Żółw ninja! Co za czasy...
Uwielbiam ten klimat lat 80-tych w tym pokoju.
Przypomina mi Stranger Things.
Wybrałam kolory i meble, ale to Jesus wszystko malował.
Miał niezły ubaw.
To taki pokój, jaki sam chciałby mieć.
Spędził nad nim mnóstwo czasu.
Był podekscytowany. Prawda, kochanie?
-Ile dni ci to zajęło? -Nie wiem, dużo.
To jedyny pokój, który jest ukończony.
Obiecaliśmy sobie, że zdążymy do pojawienia się dziecka.
I udało się.
Kolory na ścianach, światła, te wszystkie zabawki...
Niesamowite. Uwielbiam to.
Cayetanin będzie tutaj bardzo szczęśliwy. Wiem o tym.
Draniu!
Ten statek kosmiczny był mój, prawda? Ukradłeś go!
Chcieliśmy, żeby ten pokój był jego małym schronieniem, prawda?
I nie wiem... Może będzie wystarczająco duży,
jeśli pojawi się następny.
Co? Już myślisz o małym braciszku?
Albo o siostrze. Zobaczymy, jak to się ułoży
z Cayetanim i wtedy zdecydujemy.
Ale będziemy musieli porządnie o tym porozmawiać.
Nie tracisz czasu, co?
Mówiłem, że najlepsze, co można zrobić to wazektomia.
Podczas wojen karlistowskich, po jednej z ciężkich bitew,
Generał zatrzymał się w posiadłości należącej do jednej damy z Navarry.
Był bardzo głodny, ale kobieta była biedna.
Jedyne co miała to jajka, pomidory i cebulę.
-Podaj talerz, kochanie. -Dziękuję.
-Chcesz wody? -Poproszę.
Zdecydowała, że wymiesza to wszystko,
a Generałowi smakowało tak bardzo,
że ten prosty przepis upowszechnił się
i karmił tym tysiące swoich żołnierzy.
To stąd pochodzi hiszpański omlet.
Naprawdę sporo wiesz!
Nie, czytałam o tym na Wikipedii.
-Ale wiesz to! -Hiszpański omlet to mój ulubiony.
Jest pyszny. Na pewno nie chcesz?
Dziękuję, ale nie mogę. Teoretycznie Carlos również nie powinien go jeść.
Moja miłość do Cris sprawiła, że przerobiłem się na weganina.
Tylko że... Również uwielbiam hiszpański omlet.
-Jest wspaniały, Mario. -Podaj proszę chleb.
Wiecie, co jeszcze jest wspaniałe? Hummus i oliwki.
Nawet nie spróbowałeś! Właściwie to niczego nie zjadłeś.
Nic nie jesz ani nie mówisz. Pijesz tylko wino.
Nie jestem głodny.
Zjedz chociaż trochę omletu.
Chrapiesz, kiedy pijesz.
Przez to i przez dziecko, prawie wcale nie śpię.
On jest taki sam.
Robi to przez całą noc... To wkurzające.
Smaczne czy nie?
Tak, ale nie czuję się zbyt dobrze.
-Co się dzieje? -Kiepsko się czuję.
Jesteś blady. I bez przerwy się pocisz.
To pewnie to skaleczenie. Dobrze je odkaziłeś?
Tak. Nic mi nie jest. Nie martw się.
Nie pij tyle i zjedz coś. Chcesz troszkę?
Nie, nie. Dziękuję, ale nie piję.
Jest za bardzo przerażony tym, że jest ojcem. To wszystko.
Jak to jest być rodzicem?
Co... Co czujesz?
To coś wyjątkowego.
Moja przyjaciółka, która urodziła w zeszłym roku, mówiła, że kiedy
się urodziło, kochała je najbardziej na świecie.
Bardziej niż własnego męża! Bardziej niż własnych rodziców!
To naprawdę niezłe. Dziecko ma tylko kilka sekund życia,
a jest tą osobą, którą kocha się najbardziej!
-Straszne, co? -Rozumiem...
Rozumiem, jak to może się stać.
Ty też tak miałaś?
Ja... Ja bardzo kocham Jesusa.
Ale... Mój syn...
Jego chciałam najbardziej na świecie.
Nie sądzę, żebym kiedykolwiek zrobiła coś równie ważnego.
Warto żyć, żeby poczuć to, co do niego czuję.
Nie potrafię tego lepiej wyjaśnić.
Nie przejmuj się. Cieszę się, że jesteś taka szczęśliwa.
To niesamowite.
Przykro mi bracie, ale na liście rzeczy, które Maria kocha najbardziej,
jesteś dopiero drugi.
-Szczerze. -Aczkolwiek na liście Cris...
-Jestem pierwszy. -Nie bądź taki pewien.
Nie.
-Co? Drugi? -Pierwsza jest mama.
-Oczywiście. -Później, moje czworo rodzeństwa.
Uwielbiam ich i wiesz o tym.
Później, mój tata.
Moje babcie i dziadkowie... Carmen i Montse,
moje najlepsze przyjaciółki od czwartego roku życia...
Bardzo kocham również wujka,
ale... ty troszkę go przebijasz.
Carlos, jesteś numerem 13. Nie jesteś nawet w pierwszej dziesiątce.
Chryste.
Numer 13?
A twój wujek prawie mnie przebił.
Nie martw się. Jeśli będziesz taki dalej, przesuniesz się, kochanie.
Dobrze, dobrze...
Moja babcia Mercedes jest w mojej pierwszej piątce,
niech spoczywa w pokoju.
-Twoja babcia Mercedes. -Poznałeś ją!
To prawda. A ty, bracie?
Kto jest w twojej piątce?
Włączając w to zmarłych.
Cóż...
Najbardziej kocham Marię.
Kochasz mnie bardziej niż dziecko?
Kocham was oboje.
No tak, ale to swojego syna powinieneś kochać najbardziej.
Prawda? Czy jak? Co sądzisz?
Mario, on mówi takie śliczne rzeczy.
To chyba zasługuje na całusa.
Całus, całus!
-Całus! -Pięknie.
Wznieśmy toast.
Toast za miłość i za wasze dziecko!
Owoc tej miłości.
Spójrz mi w oczy!
Tutaj masz swój słynny stolik do kawy Rorreta,
pomalowany na brązowo. z niezniszczalną strukturą
oraz wizerunkiem dwóch pięknych dam
pokrytym doskonałym sztucznym złotem.
To będzie wasz ulubiony stolik
żeby napić się kawy lub aperitifu ze swoimi bliskimi.
Gwarantuję, że ten stolik dzięki swojemu projektowi i standardowi
odmieni wasze życie na lepsze.
Zapełni wasz dom szczęściem.
Na pewno nie chcesz omletu?
Naprawdę mi przykro, ale weganie jedzą jajek.
-My nie... -Tylko nie ten żart!
Nie tęsknisz za szynką i kiełbaskami?
Jestem weganką od dwóch lat i czuję się znacznie lepiej.
Czuję się lżej, a poza tym to forma aktywizmu.
Przywiązanie do zwierząt.
Chronić zwierzęta.
-Ale ty zostałeś weganinem dla niej. -Oczywiście.
Poprosiła mnie o to, no i jestem.
A gdyby poprosiła cię teraz, żebyś nas zabił?
Byłabyś martwa.
Nie mam własnej osobowości,
robię to,co ona mówi.
Nie zabiłbym Cayetanina, tylko was dwoje.
-Zatrzymalibyśmy Cayetana, prawda? -Oczywiście.
Wtedy mielibyśmy parkę.
Parkę?
Ty paplo, mówiliśmy, że jeszcze nikomu nie powiemy!
-Co? Co? -Jeszcze nie!
Cóż... Zazdrościłem wam i...
Będę tatą! Zostaniemy rodzicami!
Będziecie ciocią i wujkiem.
Cayetanin będzie miał kuzynkę do zabawy.
-Dziewczynka? -Byliśmy dzisiaj u lekarza.
-Jestem w czwartym miesiącu. Dziewczynka! -Gratulacje!
-Będzie miała na imię Cayetana. -Nie, nie będzie.
Nie będzie miała na imię Cayetana.
-Nie. Nie Cayetana. -Nie.
Pewnie wariujesz.
Zawsze wiedziałam, że będę młodą mamą.
Cóż, skłamalibyśmy mówiąc, że dziecko było planowane.
Jednak naprawdę jesteśmy szczęśliwi. Nigdy nie miałem specjalnie szczęścia,
ale... Czuję, że nadszedł czas, żeby nareszcie być szczęśliwym.
Bycie wujkiem i tatą to najlepsze, co mogło się zdarzyć.
Oczywiście..
Powiedz coś, kochanie. Twój brat oznajmił właśnie, że zostanie tatą.
Nie wiem, co powiedzieć.
Co jest z tobą, do diabła?
Jesteś nadal zły? Właśnie powiedziałem, że zostanę tatą...
Niczego nie powiesz?
Nadal myślisz o tym pieprzonym stoliku?
Kurwa, powiedz coś!
Mam gdzieś to, że jesteś w ciąży z tą biedną 18-latką.
To jedna z tych historycznych wpadek i dobrze o tym wiesz.
Skomplikujesz sobie życie i zrujnujesz jej życie.
A czy to z powodu stolika?
Kupno tego stolika było największym błędem, jaki kiedykolwiek zrobiłem.
To brzmi głupio, ale to prawda
Pójdę do toalety.
Nie wiem, co się z nim stało. Nie wiem. Tak mi przykro.
Świruję... to znaczy...
Naprawdę świruję, ale...
-Przepraszam. -On już wcześniej miał tę paranoję.
Czasami taki jest. Porozmawiam z nim, dobrze?
Zostań. Ja to załatwię.
Zostań z Marią.
Naprawdę mi przykro.
Kochanie, kiedy tego słuchasz, ja jestem już martwy...
Zabiłem naszego syna.
To był głupi wypadek, niestety się wydarzył.
Nie mogę tego znieść.
Jestem zbyt słaby, żeby powiedzieć ci to prosto w twarz
i patrzeć, jak płaczesz z powodu tego, co zrobiłem...
Nie mogę i nie chcę tego doświadczyć.
Mam nadzieję, że mi wybaczysz... Że wszyscy mi wybaczycie...
To, że uczyniłem wasze życia koszmarem.
Kocham cię.
Żegnaj, kochanie.
Zapomnij o mnie, jeśli możesz.
Dla kogo ta wiadomość?
Nie powinnaś tyle pić.
To tylko jeden kieliszek.
Nie martw się. Na pewno jakoś to załatwią,
-a on o tym zapomni. -To dziwne.
Tak głupio się pokłóciliśmy o ten stolik.
A teraz spójrz. Stolik jest zepsuty, a my jesteśmy źli. To głupie.
Nie martw się. Jakoś to załatwimy.
Zobaczysz.
Dlaczego chcesz go zobaczyć?
Nie wierzę w to, co powiedziałeś.
On nie ma głowy.
Szkło ją obcięło.
Gdzie ona jest?
Pod fotelem. Nie miałem odwagi, żeby ją podnieść.
Zdecydowałem, że wyskoczę z balkonu.
Daj mi pomyśleć, Jesus.
Daj mi chwilę pomyśleć i nie gadaj takich bzdur.
Już nie mogę. Muszę odpocząć.
Daj mi trochę czasu.
Nie wywieraj większej presji.
Muszę pomyśleć.
To ja.
-Cześć. -O czym rozmawiacie?
Braterskie sprawy. Nic ważnego.
Dziecko nadal śpi?
Tak. Ciągle śpi.
-Dobrze. -Wracaj do Cris, proszę...
Nie chcę, żeby była sama po tym, co się stało.
Dobrze.
Za dziesięć minut muszę go obudzić na karmienie, OK?
Tak, oczywiście.
Daj nam dziesięć minut i zaraz wrócimy.
Wszystko rozwiążemy, Mario.
Dobrze, dziękuję.
Nie rób hałasu.
-Nie martw się. -Pa.
Mamy dziesięć minut, zanim wrócimy i Maria się dowie.
Co możemy zrobić, żeby to było dla niej mniej traumatyczne?
Niczego nie możemy zrobić.
A co, jeśli to przydarzyłoby się tobie i twojej córeczce?
Jak powiedziałbyś o tym Cristinie?
Co?
To był wypadek, Jesus. To mogło przytrafić się każdemu.
To wszystko jest śmieszne.
-Muszę umrzeć. -Nie mów tak, Jesus.
Posłuchaj, wrócimy teraz do stołu.
Niczego nie mów. Bądź cicho i słuchaj się mnie.
Opowiem Marii o wszystkim, co się stało.
Musi się dowiedzieć.
Nie ma jednak mowy, żeby zobaczyła dziecko bez głowy.
To nie może się stać.
Tylko nie gadaj bzdur. Proszę, Jesus.
Maria będzie cię potrzebować.
Maria nawet nie będzie chciała na mnie spojrzeć.
-Cześć, Ruth. -Cześć, Mario. Jest Jesus?
Tak, ale jest zajęty, kochanie.
Chcę z nim porozmawiać.
Chcesz z nim porozmawiać?
-Powiedział ci o czymś? -O czym?
Muszę natychmiast powiedzieć wam o czymś ważnym. Mogę wejść?
O co chodzi?
Wpuść mnie, to wyjaśnię.
Dzisiaj nie jest dobry dzień. Przyjdź jutro.
To pilne. Muszę porozmawiać z wami obojgiem.
Posłuchaj, Ruth. Dzisiaj naprawdę nie jest dobry moment. Wróć jutro.
Porozmawiamy i wtedy powiesz nam, co takiego jest takie ważne. Nie teraz.
To jasne? Uważaj z drzwiami.
Twój mąż pocałował mnie w windzie.
Przyszła do nas Ruth. Mówi, że chce z nami porozmawiać...
I że ją pocałowałeś.
Masz zamiar wreszcie jej o tym powiedzieć?
No dalej, mów. To chyba ma coś wspólnego z twoim dzisiejszym nastrojem.
Mów, Jesus.
Jesus, będzie lepiej, jeśli to ty jej powiesz.
Jesus, co się stało?
Posłuchaj, Jesus. Nie sądzę, żeby ten gówniany dzień mógł być jeszcze gorszy,
więc powiedz cokolwiek, po prostu nie denerwuj mnie więcej.
Każ swojemu psu przestać szczekać!
Łap tego psa!
Możesz mi, do cholery, powiedzieć, co się dzieje?
Do kurwy nędzy, powiedz mi!
Dlaczego pies jest cały we krwi?
Co ty ukrywasz, Carlos?
To głowa!
Głowa?
Wyjdź z mieszkania, Mario.
Cristino... Zabierz Marię i wyjdźcie z mieszkania, proszę!
Posłuchaj mnie. Natychmiast zabierz ją z mieszkania!
Czy możesz mi powiedzieć, co się dzieje?
Jesus?
Mario, proszę. Wyjdź z Cristiną z mieszkania. Porozmawiamy później.
Zaufaj mi. Proszę, idźcie już.
Pokaż mi to! Pokaż mi to!
Pokaż!
Posłuchaj mnie. Nie chcesz tego widzieć.
Wyjdź, a później wszystko wyjaśnimy!
-Wynoś się! Proszę! -Pokaż mi to!
Pokaż mi to!
Powiedzcie mi, co się stało. Morderstwo, samobójstwo?
Nie wiemy, ale to, co się stało, to jakieś szaleństwo.
Przemoc domowa? Nie wygląda.
Para wypadła z balkonu swojego mieszkania.
Ich nowo narodzone dziecko również.
-Ciało dziecka było bez głowy. -Bez głowy?
-Matka miała główkę w rękach. -Jasna cholera.
Co mówią świadkowie?
13-letnia sąsiadka miała atak paniki,
a lekarze zajmują się teraz dziewczyną w ciężkim szoku. To wszystko.
To brat ofiary. Próbowaliśmy z nim rozmawiać, ale...
Jest w szoku i powtarza jakieś przypadkowe zdanie.
Zdanie? Jakie zdanie?
Stolik kawowy.
STOLIK KAWOWY
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.