Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
T艂umaczenie i synchro: admin@czarnobialy.pl
Pier艣cionek z Rubinem.
To by艂a pi臋kna jazda.
Najlepsza przeja偶d偶ka jak do tej pory.
Musimy si臋 po偶egna膰, prawda?
Jeste艣 najlepszym koniem na ca艂ym 艣wiecie!
Ale nie mo偶emy pozwoli膰 sobie na utrzymanie ciebie, prawda?
Mieli艣my dobry sezon, prawda ch艂opcze?
Lucy!
Tw贸j ojciec w艂a艣nie znalaz艂 spos贸b.
Mo偶e Ksi膮偶臋 znowu odbije si臋 i przeskoczy.
B臋d臋 za tob膮 t臋skni膰.
Wiem co czujesz.
Wcale nie!
Jak mog艂aby艣, m贸j ojciec nie tylko w艂a艣nie straci艂 prac臋!
Wiem, ale..
Nie wiesz jak to jest straci膰 wszystko, prawda?
Prosz臋, b臋dziemy w kontakcie, do zobaczenia wkr贸tce!
Tak, jasne...
No ju偶 Lucy, sp贸藕nimy si臋.
Sp贸jrz, to zamek Langley, Lucy, robi膮 tam du偶o rzeczy
Wcale ich nie potrzebuj臋, chc臋 Ksi臋cia.
Lucy, ko艅 to ko艅.
Nie zrozumiesz tego, prawda?
Cze艣膰 babciu!
Id臋!
Jeszcze raz dzi臋kuj臋 za przyj臋cie nas Ellen, wiem ile to dla ciebie k艂opotu.
Bzdura, po to w艂a艣nie jest rodzina.
Ty i Roger mo偶ecie spa膰 w moim pokoju, jak b臋d臋 w go艣cinnym.
Dziewczyny, chod藕cie zobaczy膰 jak upi臋kszy艂am dla was strych.
艢pi臋 na strychu, no 艣wietnie..
Och Lucy...
No chod藕 Lucy!
艢wietna robota babciu, r贸偶owy i fioletowy to moje ulubione kolory!
艢pisz w tamtym k膮cie Lucy, bo ja wybra艂am ten.
W porz膮dku.
Ale ty nie jeste艣 w porz膮dku.
Jeste艣 co艣 dzi艣 w z艂ym humorze.
Wiktoria, dlaczego nie zesz艂aby艣 na d贸艂, pom贸c rodzicom?
Musz臋?
No id藕 ju偶.
To nie w porz膮dku
Chcia艂abym aby moje 偶ycie by艂o zupe艂nie inne.
Lucy, czasami rzeczy kt贸re wydaj膮 si臋 dla nas wa偶ne, wcale takimi nie s膮.
Zosta艂am zabrana od moich przyjaci贸艂, szko艂y.
A teraz nikt nawet nie pami臋ta...
O czym?
O moich urodzinach.
Wszystkiego najlepszego, Lucy!
Dzi臋kuj臋, babciu.
Co to jest?
Otw贸rz i zobacz.
Jest pi臋kny.
Moja prababcia Edith da艂a mi go na 16 urodziny.
Mieszka艂a w Indiach i Roger z Pend偶abu da艂 jej go w zamian za uratowanie go przed utoni臋ciem.
M贸wi艂, ze by艂 magiczny.
Jak ta magia dzia艂a艂a?
Sama musisz si臋 o tym przekona膰
A teraz chod藕 na d贸艂, kolacja prawie gotowa.
Tak, b臋d臋 za kilka minut.
Babciu?
Nie b贸j si臋, dziecko.
Ty mnie widzisz?
Oczywi艣cie, 偶e tak. Jestem praprababci膮 Edith.
Obr贸膰 pier艣cie艅 dwa razy i wypowiedz 偶yczenie.
呕yczenie?
Tak, cokolwiek co pragnie twoje serce.
Po艣piesz si臋, zanim magia dzia艂a.
Chcia艂abym, aby moje 偶ycie by艂o zupe艂nie inne.
Abym mieszka艂a w du偶ym domu, z koniem kt贸ry galopuje niczym wiatr!
Dobrze.
Teraz pami臋taj, mo偶esz odczyni膰 偶yczenie tylko w ci膮gu 24 godzin.
W przeciwnym razie stracisz je na zawsze...
Babciu?
Gdzie ja jestem?
To takie dziwne.
To jest takie fajne.
Niewiarygodny pok贸j.
To moje 偶yczenie.
Du偶y dom.
Co mi si臋 sta艂o?
Kim jestem?
Z艂odziejem, tym jeste艣.
Puszczaj mnie!
Nie krad艂am!
I jeszcze k艂amczuch膮.
To boli!
Pu艣膰 mnie, ty 艣winio!
Co tu si臋 dziej臋, je艣li mog臋 spyta膰?
Krad艂a srebra.
Nic nie krad艂am.
P贸jdziesz ze mn膮.
Wstrzymaj si臋!
Patricku Collins, czy mam ci przypomina膰, ze to ja wydaje polecenia w tym domu?
Mo偶esz rozkazywa膰 w ogrodach i w stajni,
Ale tutaj odpowiadam tylko przed lordem Langley
Czy to jasne?
Tak, prosz臋 pani.
I 偶ebym nie widzia艂a cie ju偶 nigdy w tych brudnych butach w tym domu!
Dobrze.
Dzi臋kuj臋.
Jeste艣 tu mile widziana.
A teraz chod藕 ze mn膮.
Sp贸藕ni艂a艣 si臋, by艂a艣 oczekiwana godzin臋 temu.
Czeka艂a艣 na mnie?
W rzeczy samej.
Wi臋c wiesz o pier艣cionku?
Oczywi艣cie.
Agnes, te r臋czniki wygl膮daj膮 na szorstkie, sprawd藕 je, nie chc臋 aby ja艣nie Pani mia艂a jakie艣 uwagi.
Teraz, poka偶臋 ci gdzie otrzymasz prac臋.
Prac臋?
Prosz臋 bardzo.
To jest kuchnia.
Uwaga s艂u偶ba!
Jak si臋 nazywasz?
Lucy McLaughlin
To jest Lucy McLaughlin, siostrzenica Brigitte
Nie znam 偶adnej Brigitte...
Cisza!
Lucy b臋dzie zast臋powa膰 Brigitte, kt贸ra, jak wiecie, wsadzi艂a sw贸j pier艣cionek w magiel.
Nieszcz臋艣liwie straci艂a palec.
To nie ten pier艣cionek o kt贸rym m贸wi艂am, mylisz si臋...
W niczym si臋 nie pomyli艂am.
I abym nie s艂ysza艂a ci臋 ju偶 m贸wi膮c膮 w ten spos贸b do lepszych od ciebie!
Do lepszych?
A kim ty niby jeste艣?
Gdzie twoje maniery?
Je艣li Pani domu us艂ysza艂aby tw贸j ton g艂osu, by艂aby艣 wych艂ostana na miejscu.
A teraz bez dyskusji.
Czas by艣 pozna艂a twoje miejsce.
Ale...
Ale nic.
Teraz do pracy, Nellie poka偶e ci co robi膰.
Noreen, co ty tu robisz?
Obawiam si臋, ze ci臋 nie znam.
Przepraszam.
Zapomnia艂am, ze si臋 nie znamy..
Nazywam si臋 Nellie.
Mi艂o ci臋 pozna膰 Lucy.
Nie wiem gdzie jestem, ale jestem ca艂kiem pewna, ze nie jest to miejsce w kt贸rym chc臋 by膰.
O m贸j bo偶e... pier艣cionek... nie ma go.
Jaki pier艣cionek?
Ten kt贸ry babcia da艂a mi na urodziny.
Musia艂 mi wypa艣膰 w salonie.
A ty dok膮d idziesz?
Zgubi艂am co艣 i musz臋 to znale藕膰.
Nic takiego nie zrobisz.
Musisz si臋 ustatkowa膰, je艣li zamierzasz tu pracowa膰.
Ja nie chc臋 tu pracowa膰, ja chc臋 wr贸ci膰 do domu.
Do domu?
Twoi rodzice nie mogli sobie pozwoli膰 na utrzymanie ci臋.
To jest teraz tw贸j dom.
I obawiam si臋, 偶e albo zostaniesz tutaj albo trafisz do przytu艂ku.
Do przytu艂ku?
Jaki mamy rok?
1886.
Czy ty naprawd臋 nic nie wiesz?
Czujesz si臋 lepiej?
Gdzie jeste艣my?
To nasz pok贸j.
B臋dzie fajnie mie膰 tu now膮 dziewczyn臋.
Przepraszam Nellie, ale jak tylko znajd臋 pier艣cionek, wr贸c臋 do swojego domu. Do XX-go wieku.
Lucy, musisz przesta膰 tak m贸wi膰
Ludzie pomy艣l膮, 偶e jeste艣 stukni臋ta i wy艣l膮 ci臋 do domu wariat贸w.
Ale ja m贸wi臋 prawd臋.
Nie jestem siostrzenic膮 jakiej艣 tam Brigitte i nie jestem pokoj贸wk膮.
Jestem nastolatk膮 z przysz艂o艣ci.
Lucy...
Wynosz臋 si臋 st膮d.
Dok膮d idziesz?
Lucy, poczekaj.
Nie mo偶esz tak prostu chodzi膰 gdzie ci si臋 podoba, Pani Puxley mo偶e nas zobaczy膰.
Czekaj膮 na nas w kuchni. Lucy, wracaj!
Musz臋 znale藕膰 m贸j pier艣cionek.
Ale musimy zacz膮膰 nasz膮 prac臋, je艣li nie, to nie dostaniesz jedzenia.
Prosz臋, b臋dziemy mieli k艂opoty.
Dok膮d idziesz?
Pani Puxley...
Co wy tu robicie?
Zamierza艂am szuka膰 mojego pier艣cionka.
Mam ju偶 do艣膰 tych bzdur. Obie idziecie do kuchni, jest tam mn贸stwo pracy.
No chod藕.
I Lucy, kiedy sko艅czysz w kuchni, chc臋 aby艣 rozpali艂a ogie艅 w pokoju Pani Elizabeth.
Lucy, nie w ten spos贸b.
Pani Puxley zawsze nalega na idealne kwadraty, w przeciwnym razie wysy艂a je z powrotem do rozk艂adania.
Nellie, pos艂uchaj, nie mam czasu na to wszystko.
Musz臋 wr贸ci膰 do salonu.
Jestem taka zagubiona, nie wiem gdzie jestem.
Co to jest?
To jest nasz dzwon, ju偶 贸sma godzina, musimy si臋 rusza膰, mamy du偶o pracy do zrobienia.
Musisz mi pom贸c znale藕膰 drog臋.
S艂u偶ba nie mo偶e wchodzi膰 do salonu kiedy chce, Lucy.
Jedynymi osobami mog膮cymi wej艣膰 do salonu, opr贸cz pa艅stwa Langley, s膮 pokoj贸wki obs艂uguj膮ce.
My jeste艣my tylko pokoj贸wkami od pomywania.
Tak czy inaczej, musimy zadba膰 o drewno, naczynia, dr贸b, puch... sama wszystkiego nie zrobi臋
Nellie, wiem, ze to zabrzmi kompletnie niedorzecznie,
Ale to by艂y... s膮 moje urodziny i moja babcia da艂a mi magiczny pier艣cionek a on spe艂ni艂 moje 偶yczenie
I 偶yczy艂am sobie abym mog艂a mieszka膰 w du偶ym domu i jako艣 trafi艂am tutaj.
A teraz musz臋 odzyska膰 ten pier艣cionek, bo je艣li nie wypowiem kolejnego 偶yczenia w przeci膮gu 24 godzin...
Nie b臋d臋 ju偶 nigdy w stanie wr贸ci膰 do domu
Brzmi to jak ba艣艅 dla mnie.
A mamy du偶o pracy, je艣li nie zrobimy jej, b臋dziemy mia艂y k艂opoty.
Czy pomo偶esz mi dosta膰 si臋 do salonu bez natkni臋cia si臋 na Pani膮 Puxley?
Nie mog臋 przebywa膰 w salonie, mog艂abym straci膰 prac臋.
To przynajmniej mi powiedz jak si臋 do niego dosta膰!
Dobrze, ale musisz zrozumie膰, ze w zamku jest mn贸stwo korytarzy i klatek schodowych.
Czasami musisz i艣膰 do g贸ry aby zej艣膰 na d贸艂.
Po prostu powiedz mi.
Kiedy sko艅czysz rozpala膰 ogie艅 w pokoju Pani Elizabeth, b臋dziesz blisko starych kamiennych schod贸w kt贸re prowadz膮 do holu niedaleko salonu.
I jak tylko sko艅czymy wszystkie nasze zaj臋cia, b臋dziesz mog艂a szybko si臋 tam dosta膰.
Dzi臋kuj臋.
To skrzynka pokoj贸wki sprz膮taj膮cej.
Szczotki do poczerniania i polerowania.
Papier 艣cierny, szmatka i sk贸ra.
Dobrze, chod藕my si臋 tym pos艂u偶y膰.
Tutaj jeste艣 Lucy. M贸wi艂am tobie, ze masz rozpali膰 ogie艅 w pokoju Pani Elizabeth, w tej chwili, je艣li mo偶esz.
Kogo my tu mamy?
Lucy. Lucy McLaughlin.
Mniejsza o to jak si臋 nazywasz, zimno tu.
Chc臋 mie膰 tu ogie艅.
Tak, ja w艂a艣nie...
To na co czekasz?
艢wi膮teczne. Jak to zrobisz, mo偶esz wzi膮膰 na d贸艂 moj膮 tac臋.
Dzi臋kuj臋 bardzo, to z pewno艣ci膮 b臋dzie dla mnie przyjemno艣膰.
A ty niby dok膮d idziesz?
Nie wzi臋艂a艣 mojej tacy.
Szybko!
Ty g艂upia, g艂upia dziewczyno!
Pani Puxley!
S艂u偶膮ca podpali艂a m贸j pok贸j!
Poparzy艂am si臋!
To twoja wina!
Id藕 do kuchni i przynie艣 troch臋 mas艂a.
Pu艣膰 mnie natychmiast!
Zimna woda ci pomo偶e.
Powiedzia艂am ci, ze masz i艣膰 po mas艂o.
Ranisz mnie!
Staram ci pom贸c!
Nie prawda, a teraz podaj mi r臋cznik.
Dobrze, nie s艂uchaj mnie.
呕e niby co?
Jaki masz problem?
Jak 艣miesz m贸wi膰 do mnie w ten spos贸b?
Jeste艣 tylko opryskliw膮 s艂u偶膮c膮, kt贸ra nie zna swojego miejsca.
Nie wierz臋...
Zrobi艂am wszystko co mog艂am, a ty tylko potrafisz by膰 nieprzyjemna, gdy kto艣 chce ci pom贸c.
Wystarczy. Mam do艣膰 twojego niewyparzonego j臋zyka.
Wzywa艂a艣, Pani Elizabeth?
O, pani Puxley?!
My艣l臋, ze powinna Pani da膰 tej dziewczynie lekcj臋.
Mo偶e kilka godzin pracy w stajniach?
Bardzo dobrze.
Lucy, chod藕 ze mn膮.
Kobiety nie powinny w ten spos贸b m贸wi膰
Jest c贸rk膮 Pani i rozpieszczonym bachorem.
Mo偶e Pani Elizabeth by艂a bardziej szorstka ni偶 zwykle,
ale to by艂o do przewidzenia.
Jej przysz艂y m膮偶 jutro przybywa w odwiedziny z Londynu.
To powinno j膮 uszcz臋艣liwi膰, chyba ze go nie kocha.
Jeszcze nie.
Masz na my艣li, ze b臋dzie po艣lubiona komu艣 kogo nie kocha?
Oczywi艣cie.
Cze艣膰 ch艂opcze.
Co ty tu robisz?
Prosz臋 wybaczy膰, Panie Collins, ja tylko t臋dy przechodzi艂am.
Nikt nie przychodzi tak po prostu do stajni, chyba 偶e pracuje.
Ale ja pracowa艂am, Panie Collins.
Ca艂kiem 艂adny drobiazg.
Dzi臋kuj臋.
Co jeszcze wiesz?
Na dzi艣 wystarczy.
Taka malutka rzecz.
To srebro.
Pani Puxley patrzy niczym s臋p.
Ale ty potrafisz ukra艣膰, wi臋c mo偶emy 偶y膰.
To jest ma艂y srebrny serwis do herbaty na kt贸ry zwr贸ci艂am uwag臋.
Moja dziewczyna.
Kto tam jest?
To tylko ja, prosz臋 Pana. Lucy.
Pani Puxley kaza艂a mi posprz膮ta膰 stajnie.
I w艂a艣nie przysz艂am.
Wi臋c nic nie s艂ysza艂a艣?
Nic.
S艂ysza艂a艣 k艂amczucho.
Naprawd臋, nic.
Nie wierz臋 takiej k艂amczusze.
Wydaje mi si臋 tez, ze jeste艣...
Nie mam poj臋cia gdzie jestem.
Je艣li potrafi艂by艣 m贸wi膰, powiedzia艂by艣 dok膮d mam jecha膰.
Wi臋c jak my艣lisz, w kt贸r膮 stron臋?
Witam panienko.
Mo偶esz mi odpowiedzie膰, nie gryz臋.
Witam.
To nie by艂o takie trudne, prawda?
Nie.
Podziwiasz zamek?
Jest uroczy, prawda?
Tak, z oddali.
Ale je艣li znajdziesz si臋 w 艣rodku, to okropne miejsce.
Naprawd臋? Nie postrzegam tego w ten spos贸b.
Oczywi艣cie ty tam nie pracujesz.
Traktuj膮 mnie jakbym by艂a ich w艂asno艣ci膮.
A ta Elizabeth jest taka stercza艂a.
Tak, to ona.
A co s膮dzisz o jej bracie, Robercie?
Nie pozna艂am go.
Ale jestem pewna, ze jest taki sam jak oni wszyscy.
Kim jeste艣 tak w og贸le?
Jestem Robert.
Przepraszam.
I widz臋, ze ukrad艂a艣 mi konia.
Utn膮 mi r臋ce, prawda?
Nie robimy tego w soboty.
W艂a艣ciwie go nie ukrad艂am, tylko go po偶yczy艂am.
Musia艂am ucieka膰.
Je藕dzi艂a艣 na moim koniu bez siod艂a?
Tak.
To niewiarygodne.
Przewa偶nie nikomu nie pozwala na nim je藕dzi膰 opr贸cz mnie.
Widz臋, ze pozna艂e艣 przyjaciela.
Ka偶dy jego przyjaciel jest i moim.
Przepraszam panienko.
McLaughlin. Lucy McLaughlin
Mog艂aby艣 potowarzyszy膰 mi w drodze do zamku?
Nie mog臋 tam wr贸ci膰, Patrick mnie zabije.
Nie zrobi tego.
Obronisz mnie?
Na moje 偶ycie.
Tam sk膮d pochodz臋, ch艂opcy nie pomy艣leli by aby chroni膰 mnie 偶yciem.
W zasadzie w og贸le nie broniliby kobiety.
My艣l膮 tylko o pi艂ce no偶nej.
Jakie dziwne!
To znaczy, lubi臋 sport, ale wiele rzeczy jest o wiele bardziej interesuj膮cych.
To takie doros艂e.
Wydajesz si臋 bardziej doros艂y od nich.
Wi臋c nie lubisz 偶adnych z tych ch艂opc贸w?
Nie bardzo.
Nie mamy ze sob膮 nic wsp贸lnego, 偶adnych wsp贸lnych temat贸w.
Wi臋c co lubisz?
Kocham je藕dzi膰.
Przynajmniej lubi艂am.
Je藕dzi艂am codziennie z Princem, zdobywali艣my razem trofea i medale.
By艂 taki jeden ch艂opak na kt贸rym mi zale偶a艂o.
Zawsze rozumia艂 wszystko co do niego m贸wi艂am.
Uwielbia艂am go.
Szcz臋艣liwy ch艂opak.
Nie, m贸wi臋 o Prince, o moim koniu.
Zatem szcz臋艣liwy ko艅.
Tak przy okazji, czym zalaz艂a艣 za sk贸r臋 Patrickowi?
Zaskoczy艂am go w stajni.
Pie艣ci艂 si臋 z jedn膮 pokoj贸wek na sianie.
Co robi艂?
Pie艣ci艂 si臋. No wiesz, ca艂owa艂.
Sprawy s膮 do艣膰 zagmatwane.
Czasami rodzice potrafi膮 by膰 kompletnie do niczego.
Przepraszam, m贸wi臋 bez sensu.
Nie, masz ca艂kowit膮 racj臋. Ludzie oczekuj膮, ze b臋dziesz zachowywa膰 si臋 w okre艣lony spos贸b.
A je艣li si臋 nie zachowujesz, sprawiasz k艂opoty.
Dok艂adnie.
Sk膮d wiedzia艂e艣?
Zawsze oczekuje si臋 ode mnie najlepszego zachowania, z uwagi na to kim jestem.
To takie nudne by膰 ci膮gle takim.
Za艂o偶臋 si臋, ze tak.
Gdy mieszka艂em w zamku, zawsze by艂em traktowany jako kto艣 wyj膮tkowy.
Kiedy trwa to zbyt d艂ugo, staje si臋 to normalne i chcesz czego艣 innego.
My艣l臋, ze to nie by艂o by mo偶liwe.
I jestem pewien, 偶e gdy nadejdzie czas pojawi si臋 okazja.
Ale w mi臋dzyczasie...
Co naprawd臋 chc臋, to by膰 wolnym od odpowiedzialno艣ci zwi膮zanych z moj膮 pozycj膮.
I uciec od mojej rodziny cho膰 na chwil臋.
No nie wiem...
My艣lenie w ten spos贸b przyczyni艂o si臋 do tego ba艂aganu.
Masz na my艣li, ze musisz pracowa膰 tu w zamku?
O tak.
Nie, niezupe艂nie.
Marzenie o ucieczce od mojej rodziny tylko pogorszy艂o sprawy.
A teraz musz臋 si臋 wszystkim zaj膮膰 sama.
Kto ci da艂 r臋k臋?
B臋dzie kiedy艣 m贸j.
Nie wiem.. to czego pragn臋 to podr贸偶owa膰 po 艣wiecie.
Widz臋, ze znalaz艂e艣 t膮 ma艂膮 z艂odziejk臋 koni.
Prosz臋 si臋 nie martwi膰, dopilnuj臋 aby zosta艂a przyk艂adnie ukarana.
Ty wr贸cisz do stajni Patrick, ja si臋 zajm臋 m艂od膮 dam膮.
Ona zas艂uguje na kar臋.
Ona z ca艂膮 pewno艣ci膮 nie zas艂uguje na lanie.
Ostro偶nie.
To wszystko Patrick.
Dzi臋kuj臋.
Inaczej patrzysz na 艣wiat.
Nie.
My艣l臋, ze jeste艣 ju偶 bezpieczna, ale dla pewno艣ci powinienem odprowadzi膰 ci臋 do pokoju.
Chc臋 ci臋 tylko spyta膰 jeszcze o jedno.
Z ca艂膮 pewno艣ci膮 mo偶esz.
Zgubi艂am co艣 w sypialni.
Z ca艂膮 przyjemno艣ci膮 tam ci臋 zaprowadz臋.
Dzi臋kuj臋.
B臋dziesz tak sta膰? Pom贸偶 mi.
Skoro jestem, w czym mam ci pom贸c?
Pier艣cionek. Rubinowy pier艣cionek.
We藕 t膮 stron臋.
Po艣piesz si臋, nie mamy ca艂ej nocy.
Moja s艂u偶ba nie m贸wi mi co mam robi膰!
Nie jestem jak twoja s艂u偶ba!
Z ca艂膮 pewno艣ci膮 nie.
Sp贸jrz. Oto on.
Jest pi臋kny,
Hej, to m贸j!
Co s艂u偶膮ca robi艂aby z tak膮 bi偶uteria?
Moja babcia mi go da艂a.
Naprawd臋?
I nosi艂a go w przytu艂ku?
Elizabeth, oddaj to. To nale偶y do Lucy.
My艣l臋, ze go zatrzymam.
Nie obracaj go!
To m贸j pier艣cionek! Oddawaj go!
Popchn臋艂a mnie.
Zabra艂a m贸j pier艣cionek.
To nie jej pier艣cionek matko, nie m贸g艂by by膰.
Robert, mo偶e ty wyt艂umaczysz o co tu chodzi.
Lucy znalaz艂a pier艣cionek, kt贸ry jak wierzy nale偶y do niej, a Elizabeth go wyrwa艂a.
Elizabeth, oddaj mi pier艣cionek.
Jest pi臋kny.
I ca艂kiem warto艣ciowy.
M贸wi艂am ci, ze nie nale偶y do niej.
Zgadzam si臋 z Elizabeth.
S艂u偶膮ca nie mog艂aby posiada膰 pier艣cionka tak cudownego jak ten.
Wi臋c postanowione.
Mog臋 go zatrzyma膰.
On nie nale偶y tez do ciebie moja droga.
Mo偶e zgubi艂 go kt贸ry艣 z go艣ci.
Powinnam zatrzyma膰 go w mojej skrzynce z bi偶uteri膮, dop贸ki nie wr贸ci tw贸j ojciec.
Mo偶e on b臋dzie wiedzia艂 kto jest jego w艂a艣cicielem.
Czy wr贸ci dzisiaj?
Lord Langley wr贸ci jutro wieczorem o si贸dmej.
Mo偶e moja matka tak chcia艂a.
To m贸j pier艣cionek, oddaj mi go!
Jak 艣miesz!
Przesta艅!
Mamo, to jest Lucy, nowa pokoj贸wka.
Dobrze, moja dziewczyno, musisz si臋 du偶o nauczy膰 na temat dobrych manier w zamku Langley.
Niech kto艣 go zatrzyma! Ucieka!
Kto艣 si臋 w艂ama艂 do pokoju Ja艣nie Pani.
My艣l臋, ze uciek艂 przez okno.
Jak wygl膮da艂?
Nie wiem, nie widzia艂am.
Mo偶e wejdziemy do 艣rodka i zamkniemy drzwi?
Je艣li tam jest, znajdziemy go.
Elizabeth, przesta艅 by膰 tak melodramatyczna.
Dok膮d idziesz? Nie zostawiaj mnie samej, Robert.
Musz臋 si臋 rozejrze膰.
Inni mog膮 to zrobi膰.
Elizabeth, nie wiemy nawet czy rzeczywi艣cie by艂 jaki艣 intruz.
Mo偶e matka po prostu przestraszy艂a si臋 burzy.
Ja poczekam w salonie, dop贸ki nie b臋d臋 pewna, 偶e jest bezpiecznie.
Znajd藕my st膮d wyj艣cie.
Lucy, gdzie by艂a艣?
W艂amano si臋 do pokoju Ja艣nie Pani.
By艂am na zewn膮trz, przekona膰 si臋, czy mog臋 pom贸c.
Lepiej 艣ci膮gnij z siebie te przemoczone rzeczy, zanim si臋 zazi臋bisz.
Masz racj臋.
No chod藕. I po艣pijmy troch臋.
Dlaczego musimy i艣膰 do ko艣cio艂a, ja zostan臋 tutaj i znajd臋 drog臋.
To doskona艂y czas, nikogo tu nie b臋dzie.
Wy艂贸偶 kieszenie, Fred.
O nie, ona przeszukuje ka偶dego.
Nie zabra艂bym niczego.
Nie wiemy kto skrada艂 si臋 ostatniej nocy. Zgin臋艂o te偶 srebro.
Nie zamierzam mie膰 tu z艂odzieja pracuj膮cego dla mnie.
Dobrze. To moja szansa ucieczki.
Zegnaj Nellie.
Obszuka mnie.
Przecie偶 nie masz niczego kradzionego.
W艂a艣nie, 偶e mam. W torbie.
Co wzi臋艂a艣?
Jedzenie dla mojej rodziny.
Po艣pieszcie si臋, jeste艣cie nast臋pne.
Uciekaj, gdy tylko nadarzy si臋 okazja.
Nie mam ca艂ego dnia, dziewczyny.
Przepraszam, ale nie zamierzam i艣膰 do ko艣cio艂a.
Nie mam zamiaru i艣膰 dzisiaj.
Zrobisz dok艂adnie jak ci kazano. Teraz podejd藕 tu.
Pa!
Lucy. Przesta艅 natychmiast. Jeste艣 niepos艂usznym dzieckiem i nie zamierzam takiego tu mie膰.
Prosz臋. Nienawidz臋 ko艣cio艂贸w. 艢mierdz膮 kurzem i starymi ksi膮偶kami.
P贸jdziesz do ko艣cio艂a jak ka偶dy. A teraz podejd藕 tu.
Otw贸rz torebk臋.
Dobrze. A teraz wsiadaj na w贸z.
Lucy, dok膮d idziesz?
Musz臋 wr贸ci膰 do zamku. Zosta艂o mi tylko 7 godzin.
Nie mo偶emy i艣膰 same do zamku, to zajmie wieki.
Prosz臋, ten dom jest przy dr贸偶ce.
Nie chcia艂aby艣 tak mieszka膰.
M贸j ojciec straci艂 prac臋.
Dlaczego si臋 nie przeprowadzili艣cie?
By艂 tkaczem.
Pracowa艂 bardzo ci臋偶ko, ale kt贸rego艣 dnia wybudowali t膮 maszyn臋 kt贸ra pracuje dwa razy szybciej.
Nie chcieli go ju偶.
Stracili艣my nasz dom, stracili艣my wszystko.
To dziwne, to dok艂adnie to co nas spotka艂o.
Wy tez stracili艣cie dom?
Tak.
I dlatego tu jeste艣?
W sumie tak.
Marz臋 w jakim miejscu mogliby艣my by膰
Wi臋kszo艣膰 dziewczyn w zamku Langley nie jest w stanie sobie na to pozwoli膰.
To takie smutne, ze musieli艣my sprzeda膰 dom w kt贸rym dorasta艂y艣my.
My nie sprzedali艣my.
By艂o tak zimno tej zimy.
Dziecko si臋 rozchorowa艂o.
A my borykali艣my si臋 ze sp艂at膮 czynszu, nic nie mogli艣my zrobi膰.
Co si臋 dzieje, gdy nie mo偶esz p艂aci膰?
To straszne. Agent przychodzi z policj膮 i gangsterami z 艂omami.
Ci膮gle widz臋 ojca wynosz膮cego nasze rzeczy na zewn膮trz.
Jeden z policjant贸w chcia艂 pom贸c, ale nie m贸g艂 niczego dotkn膮膰.
My艣la艂am, ze moja matka nigdy nie przestanie p艂aka膰 i nie uspokoi dziecka.
Nie mieli艣my nic do jedzenia.
Nigdy nie zapomn臋, tego chorego, pustego uczucia.
Nellie, tak mi przykro.
Czuje si臋 tak zwyczajnie, nigdy nie mia艂am tak 藕le jak ty.
Nie przepraszaj, teraz czuj臋 si臋 dobrze.
Niezale偶nie co my艣limy o Langley, przynajmniej dobrze ci臋 tam nakarmi膮.
Jak trafi艂a艣 do zamku?
Rodzice nie tylko nie znale藕li pracy, ale musieli uda膰 si臋 do przytu艂ku.
Wi臋c wys艂ali mnie na poszukiwanie pracy, ale 偶adnej nie by艂o.
Mo偶esz sobie wyobrazi膰 ich ulg臋, kiedy Pani Puxley przyj臋艂a mnie.
Mo偶e wydawa膰 si臋 szorstka, ale to tak naprawd臋 mi艂a kobieta.
Wi臋c cieszysz si臋, 偶e tu pracujesz?
Tak. Bardzo.
Wi臋c dlaczego ryzykujesz wynosz膮c jedzenie?
Po prostu czuje si臋 藕le, my艣l膮c, 偶e moja rodzina jest g艂odna.
Wi臋c zgarn臋艂am troch臋 jedzenia z kuchni.
Twoja rodzina musi ci臋 kocha膰, skoro tak ryzykujesz.
Ojciec zawsze m贸wi艂: "nie wa偶ne jak jest 藕le, zawsze b臋dziemy rodzin膮 i tego nikt nam nie odbierze".
Kiedy ty zobaczysz zn贸w swoj膮 rodzin臋?
Nie wiem Nellie.
Po prostu nie wiem.
I jeste艣my.
Tato!
To moja przyjaci贸艂ka, Lucy.
Witam.
No chod藕.
Niech ci臋 b贸g b艂ogos艂awi, dziecko.
Lucy, dok膮d idziesz?
Nellie. B膮d藕 z rodzin膮 kiedy mo偶esz.
Musz臋 wraca膰 do zamku.
Lucy, szuka艂em ciebie.
Czy co艣 si臋 sta艂o?
Je艣li nie odzyskam pier艣cionka, nigdy nie zobacz臋 ju偶 mojej rodziny.
Masz szcz臋艣cie. Ojciec wr贸ci艂 wcze艣niej i chce ci臋 widzie膰.
Je艣li pier艣cionek rzeczywi艣cie jest tw贸j, my艣l臋, ze to zrozumie.
Naprawd臋 tak my艣lisz?
Oczywi艣cie.
Podejd藕 bli偶ej.
Lucy, prawda?
Tak, Lucy McLaughlin
Moja zona opowiedzia艂a mi zupe艂nie niezwyk艂膮 histori臋 o tym pier艣cionku.
Ona m贸wi, ze to jej. Wyobra藕 sobie, s艂u偶膮cej.
Dam sobie rad臋.
On jest m贸j.
Jedyny spos贸b, w jaki mog艂aby go zdoby膰, to kradzie偶.
Lucy, czy ukrad艂a艣 pier艣cionek?
Nie ukrad艂am go.
Dzi臋kuj臋 Lucy.
Ale co zrobisz z pier艣cionkiem?
Dostrzegam twoj膮 szczer膮 natur臋, ale jeste艣 m艂oda i jest jeszcze czas by艣 nauczy艂a si臋 dobrych manier.
A co do pier艣cionka...
Spytam przyjaci贸艂, czy ich 偶ony nie zgubi艂y czego艣 tak cennego.
Je艣li oka偶e si臋 to nieprawd膮, oddamy go Elizabeth.
By uczci膰 jej zar臋czyny.
Zar臋czyny?
Ale mamo. My艣la艂am, ze Rupert b臋dzie tylko w odwiedzinach.
Rupert Webster b臋dzie twoim m臋偶em.
Wszystko ju偶 postanowione. P贸jdziecie na piknik dzi艣 po po艂udniu a on ci si臋 o艣wiadczy.
Ale...
Elizabeth...
Id臋 teraz do g贸ry.
Ale tato, nie mia艂am w tej sprawie nic do powiedzenia.
Elizabeth, czy matka ci nie powiedzia艂a?
Si膮d藕 tu i pocz臋stuj si臋 herbat膮.
Tak ojcze.
Dzi臋kuj臋 ci, Lucy.
Tutaj jeste艣 Lucy.
Zr贸b kosz ze s艂odyczami, ciastkami, dziczyzn膮 i jagni臋cina.
Wystarczaj膮cy dla trzech os贸b.
U偶yj najlepszej porcelany.
W tej chwili, je艣li mo偶esz.
Nellie, pom贸偶 Lucy.
Tak prosz臋 pani.
Nellie, kryj mnie.
Dok膮d idziesz?
Mary?
Widzia艂a艣 przedtem ten pier艣cionek?
Na przyk艂ad u moich go艣ci
Nie, Ja艣nie Pani.
To wszystko bardzo dziwne.
Ta m艂oda s艂u偶膮ca twierdzi, ze to jej.
Oczywi艣cie to ma艂o prawdopodobne.
Jednak, zawsze lubi艂am tajemnice.
Id臋 popracowa膰 z kucharzem nad menu na wieczorne przyj臋cie dla m艂odego Ruperta.
Oczekuj臋 ci臋 gdy sko艅czysz uk艂ada膰 moje ubrania.
Nie.
Nie uwierzysz co zdoby艂am, Patricku Collins.
Sp贸jrz.
Odpowied藕 na wszystkie nasze sny.
Jest pi臋kny.
Zachowam go w bezpiecznym miejscu.
Ukradli m贸j pier艣cionek.
Lucy, poczekaj.
Pani Puxley szuka ciebie, aby艣 towarzyszy艂a pani Elizabeth w drodze na piknik.
Gdzie by艂a艣?
Ods膮cza艂am szczotki?
Jestem pewna, 偶e twoje wyczucie czasu si臋 zepsu艂o, ka偶esz Pani Elizabeth czeka膰.
A teraz pom贸偶 Nellie z koszykiem.
Ja do艂膮cz臋 do was wkr贸tce.
Ona te偶 idzie?
Mam czas tylko do si贸dmej.
I tak ju偶 b臋dzie po.
Dlaczego?
Nigdy nie pozna艂a艣 Pana Ruperta.
Zr贸bmy ten tzw. "piknik" nad rzek膮.
Owady mog膮 pogry藕膰.
Jest ropuch膮.
Bardzo bogat膮 ropuch膮.
Nellie!
Biedna Elizabeth.
Nie wiedzia艂am, ze to powiem, ale zaczynam jej wsp贸艂czu膰.
Wszyscy jej wsp贸艂czuj膮, Lucy.
Nigdy nie mog艂em zrozumie膰, dlaczego ludzie nalegaj膮 na jedzenie na zewn膮trz, gdzie jest tam ma艂o komfortu.
Ale jak rozumiem, to romantyczna okazja.
Nie czuj臋 si臋 zbyt dobrze, Rupert.
Ja tak偶e mam problem 偶o艂膮dkowe.
Jak tam zaloty?
Elizabeth wygl膮da jakby mia艂a si臋 rozchorowa膰.
Wcale jej nie wini臋, jest odpychaj膮cy.
Lucy!
Ona ma na my艣li, ze sprawy sercowe potrzebuj膮 czasu by dojrze膰.
Naprawd臋?
My艣la艂em, 偶e to trwa moment, aby mi艂o艣膰 rozkwit艂a.
Panie.
Sp贸jrz tylko na niego.
Lucy!
Ty jeste艣 s艂u偶膮c膮, a on jest Panem.
I nigdy nie mo偶esz o tym zapomina膰.
Co si臋 sta艂o?
Nie mam zielonego poj臋cia.
O艣wiadczy艂em si臋.
Co powiedzia艂e艣?
Wspomnia艂em, 偶e powinni艣my mie膰 dziecko, jak tylko si臋 pobierzemy.
I nast臋pne po 6 latach.
Zacz臋艂a krzycze膰 i uciek艂a.
By膰 mo偶e romans j膮 po prostu przyt艂oczy艂.
Bez w膮tpienia.
Lucy, staraj si臋 potowarzyszy膰 Pani Elizabeth.
Nellie i ja rozstawimy piknik.
Tam przy drzewkach.
Rozk艂adaj膮 piknik.
Id藕 sobie!
Zostaw mnie w spokoju.
Mo偶e do niego przywykniesz.
Do niego?
Jest pr贸偶ny, s艂aby, samolubny i nudny.
I wygl膮da jak...
Ropucha?
Tak, dok艂adnie.
B臋d臋 偶a艂osna.
Czujesz si臋 smutna.
A nikt tego nie rozumie.
W艂a艣nie tak.
Sk膮d wiesz?
Bo tez tak si臋 czu艂am.
Naprawd臋?
Wczoraj.
Czu艂am si臋 tak przykro i samotnie.
Dotyczy艂o to wszystkiego wok贸艂 mnie.
Sama si臋 do tego przyczyni艂am, prawda?
Przez Ruperta te偶 bym si臋 tak czu艂a.
Przepraszam, 偶e by艂am tak膮 zmor膮, Lucy.
Ja po prostu nie mog臋 znie艣膰 my艣li po艣lubienia go.
Tam sk膮d pochodz臋, ludzie nie pobieraj膮 si臋, je艣li si臋 nie kochaj膮.
Chcia艂abym tam 偶y膰.
Elizabeth, dlaczego nie zrobisz dok艂adnie jak ty chcesz?
Sugerujesz abym odrzuci艂a o艣wiadczyny Ruperta?
Sugeruj臋, 偶e masz prawo by膰 szcz臋艣liwa.
Matka by umar艂a.
To by艂oby lepsze, ni偶 zerwanie zar臋czyn przez twoj膮 matk臋.
Biedny Rupert.
Dlaczego?
To co mu powiem, spowoduje o niego du偶e problem 偶o艂膮dkowe.
Elizabeth!
Cze艣膰!
Dzie艅 Dobry Lucy!
Spokojnie, spokojnie.
Co to by艂o?
O nie.
O m贸j bo偶e, Robert.
No dalej!
Jeden, dwa, trzy, cztery, pi臋膰!
Jeden, dwa, trzy, cztery, pi臋膰!
Moja g艂owa.
Co zrobi艂a艣?
RKO.
Resuscytacja kr膮偶eniowo-oddechowa.
To technika ratuj膮ca 偶ycie.
Jak to nazwa艂a艣?
RKO.
Mo偶esz j膮 zastosowa膰 raz jeszcze?
Lucy, przysi臋gam, jeste艣 moj膮 pierwsz膮 kobiet膮.
Jest co艣, co musz臋 ci powiedzie膰.
Co艣 bardzo trudnego.
Mo偶esz mi powiedzie膰 wszystko, Lucy.
Zamierzam wyjecha膰 bardzo nied艂ugo.
I nie wyja艣ni臋 dlaczego.
Nie..
Przepraszam paniczu, tw贸j ojciec chce ci臋 widzie膰
Mam tez twojego konia.
Co si臋 dzieje?
Zobaczymy.
Dzi臋kuj臋 Patrick.
Lucy, podejd藕 do przodu.
Pewne wa偶ne sprawy zwr贸ci艂y moj膮 uwag臋.
By艂a kradzie偶 w pokojach pani Langley.
Ale co to ma wsp贸lnego z Lucy?
Lucy krad艂a u nas.
To nie prawda.
Nie mamy na to 偶adnych dowod贸w, prawda Diana?
Pomy艣l, 偶e to nie z艂odziejka, ale m膮ciwoda.
Elizabeth wr贸ci艂a z pikniku z ca艂kowicie wymy艣lnymi pomys艂ami na temat mi艂o艣ci.
Chc臋 j膮 st膮d usun膮膰, teraz.
Nie mo偶emy tego uczyni膰 bez dowod贸w.
Lucy, pier艣cionek z rubinem zagin膮艂.
Co masz do powiedzenia w tej sprawie?
Ja go nie ukrad艂am, oni to zrobili.
To k艂amstwo, to kolejna z jej historii.
M贸wi臋 prawd臋. Patrick Collins i Mary Spencer kradli u was od dawna.
Nigdy nie zdradzi艂abym Ja艣nie Pani.
Lucy, nie mamy powodu by podejrzewa膰 Patricka albo Mary. Byli lojalnymi pracownikami od lat.
Nie widz臋 innej mo偶liwo艣ci, by przeszuka膰 tw贸j pok贸j.
Ojcze!
Je艣li dziewczyna nie ma nic do ukrycia, nic nie zostanie ujawnione.
Pani Puxley we藕mie kogo艣 ze s艂u偶by i przeszuka pok贸j Lucy.
Tak, prosz臋 pana.
Chod藕 ze mn膮, Nellie.
Mary Spencer.
Tak, prosz臋 pana.
Sprawd藕 jej odzie偶.
Nie mo偶esz mnie przeszukiwa膰, mam swoje prawa.
I znowu zaczyna te bzdury.
To nale偶y do Elizabeth.
M贸wi艂am ci, by艂a z艂odziejk膮.
Elizabeth j膮 opu艣ci艂a nad rzek膮, ja po prostu podnios艂am to dla niej.
M贸wi prawd臋. Przynios艂a mi to nad rzek臋. Musia艂am o niej zapomnie膰.
Patrick i Mary ukradli pier艣cionek, mog臋 to udowodni膰.
Sk艂adaj膮 wszystko co ukradli do ma艂ej torby w stajni.
Pier艣cionek tam b臋dzie.
Pan jej nie wierzy, prawda?
Chowaj膮 torb臋 tam, pod s艂om膮.
Zajrzyj tam, Robert.
Nic tu nie ma.
Nie paniczu, nie ma.
To tu jest, na pewno.
Musi tu by膰.
Je艣li nie znajd臋 pier艣cionka, nie wr贸c臋 do domu.
Patricku!
Zabierz j膮 st膮d.
Puszczaj mnie, zabieraj r臋ce!
Pu艣膰 j膮.
Patricku, powiedzia艂em pu艣膰 j膮.
Ci膮gle nie mamy 偶adnego dowodu przest臋pstwa.
Przepraszam Ja艣nie Panie.
Byli艣my w pokoju Lucy.
I obawiam si臋, ze znale藕li艣my ten n贸偶 do chleba.
Pod jej materacem.
Nie, on by艂 w torbie.
Przykro mi Lucy.
Tak bardzo mi przykro.
Ukryli to w moim pokoju, by wygl膮da艂o jak bym ja by艂a z艂odziejk膮.
Wierzysz mi?
To jest, co chcia艂a艣 mi powiedzie膰 nad rzek膮, Lucy?
Nie.
Dlatego odchodzisz?
Nie, Robert.
Patrick, zamknij j膮 w piwnicy do czasu przyjazdu policji.
Idziesz ze mn膮.
W艂a藕 tam.
Pi膮ta godzina. To beznadziejne.
Nigdy nie zobacz臋 mojej rodziny, prawda?
Lucy!
Nellie!
Chod藕, cicho.
T臋skni艂am za tob膮.
Ojciec czeka w lesie z koniem i wozem.
Szybko.
To policja!
Po艣pieszcie, z pewno艣ci膮 zaalarmuj膮 zamek
Masz. Nie ma tego du偶o, ale ci pomo偶e.
Nie wierz臋, ze to si臋 mi dzieje.
To jak przera偶aj膮cy sen...
Radz臋 si臋 po艣pieszy膰, nie mamy czasu.
Nie, co ja robi臋. Oni nie mog膮 uciec.
Lucy!
Je艣li teraz uciekn臋, nigdy nie zobacz臋 mojej rodziny.
Musz臋 spr贸bowa膰 dosta膰 si臋 do domu.
Je艣li wr贸cisz do zamku, mog膮 ci臋 z艂apa膰
Musz臋 zaryzykowa膰... musi by膰 spos贸b!
Poczekaj, co艣 wymy艣limy.
Co tam masz?
Warzywa dla zamku Langley.
Wi臋c nie b臋dziesz mia艂a nic przeciwko je艣li tam spojrz臋?
Ja nie, ale Pani Langley kt贸ra oczekuje mnie na sz贸st膮...
Jad臋...
Nie, nie jedziesz.
Sprawdzimy.
Naprawd臋 my艣l臋, ze to z艂y pomys艂, prosz臋 pana.
Prosz臋 pana.
Ciesz臋, ze pan przyby艂. W艂a艣nie mia艂em przeszuka膰 w贸z, a ta pokoj贸wka zas艂uguje si臋 podejrzanie.
Ja po prostu... mam bardzo cenny 艂adunek.
Tona ziemniak贸w, co w tym takiego cennego?
C贸偶 oficerze, na pewno pami臋tasz pani膮 Puxley.
Ona 偶膮da, aby wszystkie jej warzywa by艂y traktowany jak jej klejnoty koronne.
呕al mi cz艂owieka odpowiedzialnego za siniaki na jej ustach.
Mam swoje rozkazy.
No c贸偶, prosz臋 oficerze, wyjed藕my z tego lasu.
A nawet je艣li ukrywa艂aby zbiega, jecha艂aby w kierunku lasu, a nie do zamku.
Dostrzegam w tym logik臋.
Jeste艣 rozs膮dnym cz艂owiekiem oficerze.
Dzi臋kuj臋 bardzo prosz臋 pana.
Mam nadziej臋, ze powiesz to ojcu.
Przepraszam, ze pani膮 przestraszy艂em.
A teraz Nellie, co to za cenny 艂adunek?
Witaj Lucy.
Robert.
Dlaczego przyszed艂e艣?
Poniewa偶 je艣li dobrze pami臋tam, uratowa艂a艣 mi 偶ycie.
Jeste艣 taka s艂odka.
Musz臋 i艣膰, zosta艂a mi tylko godzina.
Godzina do czego Lucy?
Dlaczego wracasz do zamku, gdzie b臋dziesz z艂apana?
To w艂a艣nie chcia艂am ci powiedzie膰.
Musz臋 odzyska膰 pier艣cionek z rubinem, jest magiczny.
Wyci膮gnie mnie do przysz艂o艣ci, a ja chc臋 by膰 znowu w domu.
Lucy, naprawd臋 oczekujesz abym uwierzy艂, ze jeste艣 z przysz艂o艣ci?
To prawda! Tam sk膮d podchodz臋 mamy telewizj臋, kt贸ra pokazuje nam co si臋 dzieje po drugiej stronie 艣wiata.
Mamy komputery, maszyny kt贸re mog膮 my艣le膰 szybciej ni偶 cz艂owiek.
Samoloty, 艂odzie podwodne a nawet cz艂owieka na ksi臋偶ycu.
Sk膮d bym to wiedzia艂a, gdybym nie by艂a z przysz艂o艣ci?
Z ksi膮偶ek albo z wyobra藕ni.
Sk膮d wiedzia艂am o RKO? Nikt z tu 偶yj膮cych nie uratowa艂by ci臋 od utoni臋cia.
A co z Patrickiem i Mary Spencer kradn膮cym tw贸j pier艣cionek?
To tez widzia艂a艣 w przysz艂o艣ci?
Nie. Widzia艂am to moimi w艂asnymi oczami, z ukrytego przej艣cia.
Jakiego ukrytego przej艣cia?
Tego w salonie.
Schowanego za obrazem.
Nie wiesz o nim.
Nie. Je艣li ja nie wiedzia艂am, to sk膮d ty o nim wiesz?
Bo tak si臋 tu znalaz艂am.
Powinna艣 pokaza膰 mi to przej艣cie.
Lucy, kto艣 nadchodzi. Schowajcie si臋.
Robert, szukam Lucy.
Ty i ca艂a policja w Langley?
Nie obchodzi mnie co zrobi艂a. Ocali艂a mnie i zrobi臋 wszystko by jej pom贸c.
Co masz na my艣li?
Ocali艂a mnie przez ma艂偶e艅stwem z Rupertem, oczywi艣cie to mam na my艣li.
Nast臋pnym razem kiedy powiem ze zrobi臋 wszystko by pom贸c, przypomnij mi by ugry藕膰 si臋 w j臋zyk.
Naprawd臋 s膮dzisz, ze jestem fa艂szyw膮 Elizabeth?
Po prostu schyl g艂ow臋 i narzekaj.
Robert! Nie zas艂u偶y艂am na to!
Dzi臋kuj臋 Elizabeth.
Nigdy o tobie nie zapomn臋.
To nie jest tak, ze ju偶 si臋 nigdy nie zobaczymy.
Najdro偶sza Nellie.
Tyle si臋 od ciebie nauczy艂am.
Ode mnie?
Jestem tylko s艂u偶膮c膮.
Wiesz co naprawd臋 si臋 liczy.
Rodzina i przyjaciele.
Zegnaj Nellie.
Zegnaj Lucy.
Dzi臋kuj臋 wam obu.
To Rupert i twoja matka.
Nigdy z tego nie wybrniemy.
Co zrobimy?
Zacznij p艂aka膰.
Co?
Zakryj twarz i zacznij p艂aka膰.
Elizabeth?
Szukali艣my ci臋.
Biedny Rupert wyje偶d偶a.
Dziewczyna jest pokr臋cona.
Pewnie przez te bzdury kt贸re s艂ysza艂e艣.
Mog臋 wr贸ci膰 dopiero na przysz艂y tydzie艅.
Znasz kobiety...
Tak.
呕egnam was.
Teraz mi wierzysz?
Kto艣 idzie.
Ju偶 prawie w p贸艂 do sz贸stej.
To b臋dzie ojciec po swoj膮 whisky.
Szybko, do 艣rodka.
Je艣li tu utkniemy, mo偶emy szuka膰 wiatru.
Ta droga prowadzi do pomieszczenia gospodarczego.
Widzisz, m贸wi艂am ci.
To m贸j pier艣cionek.
Ta kradn膮ca 艣winia, zabij臋 go!
Zabieraj r臋ce!
Zostaw go w spokoju!
Paniczu, jestem wdzi臋czny. Bez tego pier艣cionka z rubinem, zabra艂oby to lata...
Puszczaj go!
Dlaczego to robisz Patrick? Zawsze dbali艣my o ciebie.
Czy ty masz jakiekolwiek poj臋cie, jakie to poni偶aj膮ce bycie niewolnikiem twojego ojca?
Sprowadz臋 pomoc.
O nie, panienko.
Puszczaj mnie!
B膮d藕 cicho.
Oszcz臋d藕 j膮 Mary.
Znajd藕 lin臋.
Co tobie m贸wi艂em o spotkaniu o si贸dmej?
To dobrze, 偶e w og贸le si臋 uda艂o.
Je艣li oboje chcemy uciec bezpiecznie, musimy zrobi膰 dok艂adnie tak jak m贸wi臋.
Nigdy z tego nie wywiniesz.
Mary, ci膮gle jest dla ciebie szansa, rozwi膮偶 nas.
Nie sadz臋, 偶eby艣 m贸g艂 wydawa膰 polecenia, paniczu Robert.
Nigdy nie zobaczysz ju偶 Patricka, prawda?
O czym ty m贸wisz, g艂upia dziewczyno?
Mo偶e sprzeda膰 pier艣cionek i zachowa膰 pieni膮dze dla siebie.
Nie m贸g艂by tego zrobi膰. On mnie kocha.
A ja my艣la艂am, ze wykorzysta艂 ci臋, aby zdoby膰 srebra z domu.
Myl臋 si臋?
S艂ysza艂am wystarczaj膮co du偶o.
Widzisz? M贸wi艂am ci.
Tam jest!
Nigdy go nie z艂apiemy.
Dopadniemy go przez pole.
Ale tam jest mur.
呕aden problem.
Lucy, jest zbyt wysoko aby przeskoczy膰, nie damy rady!
Wyr贸wnaj si臋 z nim!
Trzymaj si臋 r贸wno!
Co ty robisz?
Daj spok贸j Patrick, to ju偶 zasz艂o za daleko.
Co chcesz?
Chcesz pier艣cionek?
Ona go potrzebuje.
Chod藕 i go we藕.
Nie obchodzi mnie co ukrad艂e艣, po prostu oddaj pier艣cionek.
Dlaczego mia艂bym?
Patrick prosz臋. Musz臋 wr贸ci膰 do domu.
Pier艣cionek to jedyny spos贸b.
Nie.
Si贸dma godzina.
Ju偶 czas.
Zosta艅.
Ale moja rodzina...
We藕 mnie ze sob膮.
Nie mog臋.
Zagubi艂by艣 si臋 w moim czasie.
Poniewa偶 nie by艂by twoim.
Nigdy ci臋 nie zapomn臋 Lucy.
Kocham ci臋 Robert.
Musz臋 i艣膰.
Chc臋 by膰 w domu z moj膮 rodzin膮
Tez ci臋 kocham Lucy.
Robert...
Babciu?
Kim jest Robert, je艣li mog臋 spyta膰?
My艣la艂am, ze wci膮偶 tam jestem.
Lucy, dobrze si臋 czujesz?
Tak babciu, dobrze.
Kto艣 przyszed艂 ci臋 zobaczy膰.
Noreen!
Wszystkiego najlepszego Lucy!
Dzi臋kuj臋!
Wszystkiego najlepszego kochanie!
Musi najpierw pomy艣le膰 偶yczenie!
Nie, nie musz臋.
Mam wszystko o czym mog艂aby marzy膰.
No dobrze...
Wszyscy dmuchn膮 w 艣wieczki na "trzy"
Raz, dwa, trzy!
Dzi臋ki za przybycie.
Za nic w 艣wiecie bym tego nie opu艣ci艂a.
Zobaczymy si臋 p贸藕niej?
Tak!
Lucy, czy wszystko w porz膮dku?
Wszystko b臋dzie dobrze.
Dobrze.
No to pa!
Pa!
Tak panienko?
Wiem, ze jest p贸藕no, ale czy b臋dzie mo偶liwo艣膰 zwiedzenia zamku?
Obawiam si臋, ze ju偶 zamykamy.
Czy jaki艣 problem, Puxley?
Tylko informuj臋 pani膮, ze ju偶 zamykamy.
Dzi臋kuj臋, Puxley.
Przepraszam, czy spotkali艣my si臋 ju偶 wcze艣niej?
Nazywam si臋 Robert. Robert Langley, ale wi臋kszo艣膰 ludzi nazywa mnie Rob.
Mi艂o mi ci臋 pozna膰.
Jestem Lucy.
Jeste艣 pewna, ze nie spotkali艣my si臋...
Wygl膮dasz tak znajomo.
Zamek zosta艂 zbudowany w XVII wieku.
Zosta艂 ufundowany dla Williama Langleya przez swojego ojca w 1696 roku.
By艂 znacznie przebudowany na pocz膮tku lat 20tych.
Hej, dok膮d biegniesz?
Poczekaj chwil臋!
Wiesz o tajemnym przej艣ciu.
By艂a艣 tu wcze艣niej?
Tak czy owak.
Lady Elizabeth Langley i dr Edward Dorsey.
To moja cioteczna babka Elizabeth.
Po艣lubi艂a francuskiego doktora.
To by艂 du偶y skandal.
Wygl膮da na bardzo szcz臋艣liw膮.
I rzeczywi艣cie by艂a.
Dok艂adnie! M贸j pradziadek Robert namalowa艂 ten obraz, ale nikt nie wiedzia艂 kim jest ta dziewczyna.
Pi臋kna, prawda?
Wygl膮dasz bardzo podobnie do niej.
S艂uchaj.
W艂a艣nie wybiera艂em si臋 na spacer, jest cudowny wiecz贸r.
Chcia艂aby艣 p贸j艣膰?
Nic nie szkodzi.
Nie gryz臋.
Z przyjemno艣ci膮.
B臋dzie mi bardzo mi艂o.
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.