Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
- Poprzednio w "Resident Alien"...
- Jak mogłam nie pamiętać?
- Kiedy ludzie doświadczają utraty czasu,
często dzieje się tak dlatego, że zostali uprowadzeni przez kosmitów.
- Jestem kosmitą.
Jesteśmy bardzo dobrzy w zmienianiu ludzkich wspomnień.
- FBI. Mordercą nie jest Harry Vanderspeigle.
- Zgadnij co, nie dostaniesz z powrotem swojej piłki.
Ukryłam ją tam gdzie nigdy jej nie znajdziesz.
- Abigail Hodges, jesteś aresztowana.
za zabójstwo Sama Hodgesa.
- Zbudowałem radio.
Sygnał powie moim ludziom
żeby nie przyjeżdżali i nie zabijali wszystkich...
przez 50 lat.
- Musimy to powstrzymać! - Nie!
Odbiera sygnał.
To numer telefonu z Nowego Jorku.
- Sunny nagle zaczęła rodzić.
- Ja mogę to naprawić. - Pozwól lekarzowi wykonywać jego pracę.
- Trzymałam wiele dzieci odkąd urodził się Jay.
- Teraz rozumiem dlaczego czujesz się winna.
♪
- Idź za nim.
Wykurzyć go. Spotkamy się po drugiej stronie.
- Mam to.
Policja, rzućcie broń!
- Cholera.
Centrala, tu jednostka 92. Padły strzały.
Potrzebuję wsparcia w mojej lokalizacji.
Jesse! Jesse! - Zrozumiałam.
Wsparcie w drodze.
- Jesse?
Jesse?
Mam rannego funkcjonariusza.
- Mike.
Daj spokój, stary, Wiem, że tam jesteś.
- Bill, nie mogę tego zrobić, stary.
Mike, jesteś jedyną osobą, której bym zaufał.
♪
- Dbaj o siebie, dobrze?
- Dzięki. Dzięki, stary.
Ja też za nim tęsknię, Cletus.
Witaj w swoim nowym domu.
♪
- 1,900 mil--
To tak blisko Jestem blisko Nowego Jorku,
dla jednego z moich ludzi.
1 900 mil od stanięcia przed istotą
kto wie to, co ja wiem...
kto stał na pustyni z lodowym wiatrem jako dziecko.
Teraz jestem inny.
Asta zna tę wersję mnie,
ale jestem 1,900 mil od bycia z kimś
kto wie. Obca część mnie--
prawdziwy ja.
Dlaczego więc nie mogę wybrać tego numeru?
- ♪ Hoodoos
♪
♪ Do not take their shape for you ♪
♪ Trace your eye down their rocky spire ♪
♪ Laced with limestone and wind and fire ♪
♪
- Hej. - Oh.
Hej.
♪
- Miło było porozmawiać z tobą wczoraj wieczorem.
Czułem się znowu jak za starych czasów.
Co? - Aha.
- Co... co... jesteś zdenerwowany?
Nic się nie stało. Rozmawialiśmy tylko o Jayu.
- Tak, wiem. - Asta.
- Nie powinnam była tu przychodzić. - Ja...
Proszę, nie musisz iść. - Tak, muszę.
- ♪ It lives in a fistful of sky ♪
♪ Just beyond your reach
♪
- Miło było cię zobaczyć u Lauranta wczoraj wieczorem.
- Mm, mm.
- Widziałam, że wyszedłeś dość szybko.
Wiesz, jeśli kiedykolwiek coś się stanie
o czym chcesz porozmawiać, to nic wielkiego,
ale możesz ze mną porozmawiać.
Dziękuję, zastępco.
Skoro już o tym wspomniałaś,
Chciałabym wiedzieć, co notowałaś
w swoim małym notesiku.
Prowadzisz kolejne samodzielne śledztwo?
- Czy pamiętasz moją sukienkę, którą odebrałeś z pralni?
Tęj, której nie pamiętam zostawienia?
- A o jakiej sukience o której mówisz?
Mówisz o tej zielonej sukience,
czy mówisz o tej sukience, o której mówisz każdego dnia
jakby to był jakiś rządowy spisek?
- Musisz przyznać, że to dziwne.
- Zasadniczo cały dzień jest bez zmian.
Czy pamiętasz to? - To znaczy, nie.
Ale ja nie pamiętam, co jadłem na śniadanie dziś rano.
Wiesz, zapytaj mnie jaki kolor skarpetek mam na sobie.
- Jakiego koloru skarpetki masz na sobie?
- No cóż, właściwie, Mam na sobie czarne skarpetki,
bo to wszystko, co mam... to czarne skarpetki.
Ale gdybym miał własne skarpetki to byłyby innego koloru,
Nie pamiętałbym jaki kolor miałem na sobie.
Wiesz dlaczego? To nie ma znaczenia.
- Proszę pana, może zechce pan spojrzeć na to.
- Co ona do cholery robi? To rower panny Taylor.
O, cholera. Do diabła, nie. Do diabła, nie!
Hej, zejdź z tego roweru! Zsiadaj z tego cholernego roweru!
To nie jest twój rower. - Chodź, szeryfie!
- Hej, mogę wyprzedzić ten rower!
- Ellen?
Hej, Ellen, możesz mnie kryć?
Muszę się czymś zająć.
- Jasne. - W porządku. Dzięki.
To nie potrwa długo.
- Niewiele brakowało.
Prawie tak blisko jak ty
do wydłubania sobie oka przez drzewo.
- Na swoją obronę powiem, że właśnie miałam obiad z rodzicami.
Poza tym to drzewo falowało dość dziko.
- Posłuchaj, jako profesjonalista w dziedzinie medycyny,
sugeruję, żebyś piła trochę mniej.
Ale jako samotna suka żyjąca w tym martwym mieście,
Proponuję, żebyś mnie zaprosiła następnym razem.
- Wow.
W porządku.
- Tak, jest tego więcej. - Dobrze.
♪
- Co to znaczy, że dostałeś numer telefonu od kosmity?
Dlaczego nie powiedziałeś mi wcześniej? Co oni powiedzieli?
- Cóż, nie dzwoniłem. To może być pułapka.
- To nie jest pułapka.
- Gdybyś bardziej martwił się o pułapki,
to nadal byłbyś w oceanie
a nie w skrzyni z wodą w górach.
- Czy to musi ciągle wpadać do mojej głowy?
- Myślisz, że mi się to podoba? tam?
Jest ciemniej niż w lesie w filmie Tima Burtona.
- Zamknij się do cholery o tym, co jest w mojej głowie
i przestań włączać telewizor przed tym czymś.
- On nie dzwoni,
bo boi się, że jego ludzie go odrzucą.
Boi się, że jest zbyt ludzki.
- To jest kłamstwo!
Kłamcy nie dostają jedzenia. - Żartuję.
Nie umiesz żartować? To oczywiście pułapka.
- Dobra ośmiornica.
- Ok. Nie mamy żadnych innych tropów.
A jeśli nic nie zrobimy, wszyscy zginą.
Więc, jeśli nie zadzwonisz pod ten numer telefonu, ja to zrobię.
- Dobrze.
- Dobrze.
- Mhm.
- Hello. Czy mogę porozmawiać z kosmitą, proszę?
Mhm.
Rozłączył się.
On zna moją matkę.
I odbyli stosunek.
- Pizzeria Demelio's, East Third Street.
Pakuj walizki. Jedziemy do Nowego Jorku.
- Nie mogę jechać do Nowego Jorku. Ośmiornica ma rację.
Zmieniłem się. Jestem zbyt ludzki.
A co, jeśli obcy nie pomoże mi?
- Słyszałem to. Właśnie się do tego przyznał.
- Wynoś się z mojej głowy.
- No to odbierz. To mogą być oni.
♪
- Halo?
- Dzień dobry, doktorze. Tu szeryf.
- Cześć, tato.
- To jest dziwne... Ona wygląda jak ja,
gdybym wpadł twarzą w twarz w kupę metalu.
- Na początku, myślałem, że to tylko
jakimś hipisowski włóczęga z Boulder,
ale, uh, potem pokazała mi to właśnie tutaj.
Pamiętam to.
To był ten dzień kiedy usiadła mi na kolanie,
i spojrzeliśmy w kamerę,
i ta osoba zrobiła nasze zdjęcie.
- Tak, ta córka, o której tak dużo mi opowiadasz,
z twojej pierwszej żony przed Isabelle,
a jej imię to...
na samym końcu mojego języka.
- Chyba powiedziała "Liza".
- Liza to jej imię.
- Liza to jej imię. - Mm-hmm.
Jestem bardzo płodny.
To jest moja słodka mała dziewczynka.
- Cóż, złapaliśmy twoją słodką, małą dziewczynkę
próbującą ukraść rower.
Okazało się, że jest notowana
za kradzieże sklepowe w Nowym Meksyku.
Jej mama wysłała ją na obóz dla nastolatków z problemami,
ale uciekła, bo ma problemy.
- Ona też pociągnęła mnie za włosy.
Ale to nie bolało. Mam mocne korzenie.
- Czy ty w ogóle zdajesz sobie sprawę z tego, co się dzieje
z pańską córką, doktorze? - Tak.
Dziękuję za aresztowanie jej i wrzucenie jej do więzienia.
- Chwila... Nie sądzę, nie ma takiej potrzeby,
przynajmniej jeszcze nie teraz.
Nie mam nic przeciwko oddaniu jej pod twoją opiekę.
- Nie, wrzuć ją do więzienia.
On żartuje.
On zabierze ją do domu.
- Czy tak się czują ludzie kiedy mają dziecko...
zły i urażony, że musi opiekować się malutką istotą?
Gdyby była ptaszkiem domowym,
Zostawiłbym drzwi do klatki otwarte
i włączony wentylator sufitowy.
- Więc, Liza, obóz przetrwania, co? Dlaczego cię tam wysłano?
- Morderstwo. - Fajnie.
Może powinniśmy zadzwonić do twojej mamy, żeby po ciebie przyjechała.
- Powodzenia... Moja mama jest teraz we Włoszech,
na Vespie.
- Dobra rozmowa.
- To jest zła - to jest zła rozmowa. To było złe.
- Dlaczego tak dziwnie się zachowujesz?
Czekaj, jesteś na haju?
- Tak.
Tak, jest. Ugh.
- To jest legalne w Kolorado.
Nie podważaj mojego kamienia, człowieku.
Idź do domu, do swojej matki.
Asta zabierze Cię na lotnisko.
- To było szybkie.
Zazwyczaj przynajmniej udajesz
przez kilka dni zanim każesz mi odejść.
Bardzo ci to ułatwię. Miłego życia.
- Dobrze, zrobię to.
Gdzie jest ta pani od bekonu?
- Nie możesz pozwolić jej tak po prostu odejść. - Mhm?
Ona chce odejść.
- Ona chce do swojego ojca. Musimy jej pomóc.
- Godzinę temu, chciałaś pojechać do Nowego Jorku
żeby uratować resztę ludzi.
Masz klapki na oczach.
- Tak się składa, że ona jest jednym z tych ludzi.
Zabiłeś jej ojca,
więc zostaniemy tutaj dopóki nie zabierzemy jej bezpiecznie do domu.
- Ona nie potrzebuje naszej pomocy.
Ona już zdobywa przyjaciół.
- Cholera.
- Myślę, że możemy to zrobić, tak.
Byłaś już kiedyś na takim? - O, tak.
- Zróbmy to.
- Hej, fajny motor. - Dzięki.
- Miałam taki sam w liceum.
Ona ma 16 lat, więc wynoś się stąd.
Szybciej.
- Nie jesteś moją matką.
- Wiem. Ona przebywa na Vespie.
Słuchaj, chcę ci pomóc.
- Bo jesteś najnowszą zabawką seksualną mojego taty?
- O mój Boże, przestań. Po prostu pracujemy razem.
- Tak, jesteś trochę za stara dla niego.
- Słuchaj, moja mama zostawiła mnie kiedy byłam dzieckiem,
więc wiem kilka rzeczy o byciu porzuconym.
- Więc teraz ja jestem twoją terapeutką?
- Wiesz co? Zjedz to gówno.
- Tak. Śmiej się z tego.
I urządź sobie małe przyjęcie współczucia w tym czasie.
Nie pozwolę ci wsiąść na motocykl
i dać się pobić przez jakiegoś dupka motocyklistę, dobrze?
♪
- Czy naprawdę miałaś kiedyś ten motocykl?
- Nie, mój dupek chłopak motocyklista.
♪
- Nie sądzę, żeby moja mama nawet chciała jechać do Włoch.
Myślę, że po prostu potrzebowała pretekstu, żeby mnie odesłać.
Domyśliłam się...
Nie widziałem mojego taty od jakiegoś czasu.
Pożyczałam ten rower żeby dostać się do domku.
Nie jestem złodziejem.
Nie bardzo.
To znaczy, kradnę dużo rzeczy.
Coś jest inaczej.
Przynajmniej zwykł udawać bycie ojcem.
- Tak, cóż...
to nie jest ten sam człowiek, którego kiedyś znałaś.
Może po prostu daj mu szansę.
- Naprawdę za tobą tęsknię, ciociu Cathy.
Byłaś jedyną osobą kiedykolwiek powiedziałam
o UFO, które widziałam kiedy byłam dzieckiem...
oprócz Johna.
On uważa mnie za wariatkę ale i tak mnie kocha.
Boże, naprawdę mam nadzieję, że mnie słyszysz.
Ciociu Cathy, jeśli słuchasz,
proszę, daj mi jakiś znak.
- Liv! - Oh!
- Hej, Liv. - Hej.
- Właśnie przyprowadzam Maxa.
Jego pierwsza wyprawa ojca z synem na cmentarz.
- Co to jest ta wysoka rzecz? - Ach.
To jest pomnik upamiętniający 59.
Gwiazda na górze symbolizuje
człowieka, który wrócił by go uratować.
- To coś więcej niż pomnik.
Oni wszyscy są właściwie pochowani pod ziemią.
To jest masowy grób coś w tym rodzaju.
- Niesamowite.
- Naprawdę? Huh.
Cóż, ucieszy cię usłyszeć, że w tym roku
na Dniu Rodziny Patience hasłem przewodnim jest "Pamiętasz kiedy".
Więc będziemy czcić 59... Max przestań kopać.
Próbuję przemianować całą narrację,
wiesz, przypomnieć ludziom, że
to nie jest tylko 59 martwych ludzi.
Wiecie, to są... to są bohaterowie.
- Mm, to brzmi świetnie.
- Tak. Będziemy mieli gry o tematyce górniczej.
Dzieci wystawią sztukę
napisaną przez Ciebie. - Ah.
- Hej, może nawet prawdziwy autentyk...
Wymień papier toaletowy w kabinach
na łuski kukurydzy. - Tak, może nie to.
- Ah, ja już już zacząłem łuskać.
Cóż, dobrze cię widzieć. - Tak.
- Dobra. Chodź, Max.
- Hej, Max, chciałam cię o coś zapytać.
Wiesz, że ten szkic który kazałeś mi zrobić...
ten... ten z kosmitą?
- Oh, um... tak, zmyśliłem to wszystko.
Obcy nie są prawdziwi.
♪
- Cóż, wygląda na to, że już tu kiedyś była.
Miło się z tobą rozmawiało.
- To jest zły pomysł. Nie lubię dzieci.
- Tak, lubisz.
Widziałam, jak patrzyłeś na dziecko Sunny.
- To co innego. Dziecko jest malutkie.
I nie mówi.
- Cóż, każde dziecko wyrasta na Lizę.
- To dlaczego je karmisz?
- Bo jeśli tego nie zrobisz, umrą.
Nie, mm-mm. Nawet o tym nie myśl.
Jeśli coś jej się stanie albo jeśli odejdzie,
będziemy mieli dużo większe problemy.
Dobra, niech bedzie żywa i szczęśliwa
dopóki jej mama nie wróci do domu za kilka dni,
a my pojedziemy do Nowego Jorku i uratujemy ludzkość.
Staraj się też zachowywać tak normalnie, jak to tylko możliwe
i trzymaj drzwi do bunkra obcych aby były zamknięte,
a gadającą ośmiornicę w swoim pokoju.
- Mam to.
Mogę być dobrym ojcem.
Widziałem dużo telewizji.
- Ugh, co się stało z Wi-Fi?
I śmierdzi tu trupami.
- Więc powinnaś wziąć prysznic...
moja kochana córeczko.
- ♪ Adiós, mi amigo, adiós
- Hej, hej, hej!
♪
Kolego, zająłeś moje miejsce.
- Cieszę się, że widzę, że masz nową ciężarówkę.
To był, uh, problem z hamulcem awaryjnym
w ostatnim, prawda? - Och, jesteś naprawdę zabawny.
Mogłeś kogoś zabić.
- Teraz udajesz, że troszczysz się o innych ludzi.
Hej, może pokażesz mi, jak bardzo ci zależy, używając swojej pięści.
Tak się robi różne rzeczy, prawda?
- Wygląda na to, że już przegrałaś jedną walkę dzisiaj.
Ale graj ze mną dalej, a zrobimy z tego dwie.
- To byłby zaszczyt mojego życia
skopać ci tyłek.
W zasadzie zrobię to dwa razy. raz dla mnie, raz dla Asty.
- Skoro jest taka zdenerwowana,
dlaczego została w moim domu zeszłej nocy?
Mhm.
- Gówno prawda.
- Tak, dobrze cię widzieć.
- Hej, hej.
- Mam dobre wieści.
- O, tak, Nats wygrali cztery mecze z rzędu.
- Nie mówię o Nationals.
Moja biopsja wyszła negatywnie.
- Biopsja? Jaka biopsja?
- To ty ciągle mnie nagabywałeś
żeby zbadać moje znamiona.
Zawiozłeś mnie do kliniki.
Co? Kiedy?
- Dwa tygodnie temu.
- Cóż, oczywiście nie powiedziałeś mi, że to na biopsję,
inaczej bym pamiętał.
- Oczywiście, że ci powiedziałem.
Nie jesteś już taki sam od czasu D.C.
Musisz sobie z tym poradzić.
Zgłoś się do lekarza, psychiatry,
do diabła, kogokolwiek. - Mm-hmm.
Powiedz mi, dlaczego dokładnie powinienem korzystać z porad psychiatrycznych
od kogoś, kto zaszył się w domu,
odmawiając rozmowy z kimkolwiek przez sześć miesięcy,
kiedy mama umarła, co?
Tak, cóż, to nie ja noszę śmiercionośną broń.
- Dobra, w porządku, wiesz co?
Czy to jest to... to, co mamy teraz? Czy to jesteśmy my?
Będziemy się kłócić przez cały czas?
Ja mam przyjaciół. Oni mają ojców.
Chodzą na mecze. Chodzą na ryby i takie tam.
Nic takiego nie robiliśmy odkąd byłem dzieckiem.
Zamiast tego, wszystko co mam to ty siedzący naprzeciwko mnie
mówisz mi o wszystkich rzeczach co według Ciebie coś jest ze mną nie tak.
- Jesteś młodym człowiekiem.
To nie jest normalne zapominać takich rzeczy.
♪
♪
- Co jemy?
- Czegoś tu brakuje. Co to jest?
A tak, smaku.
Czy słyszałeś kiedyś o soli albo o warzywach, może?
- Miałem trochę warzyw,
ale rosły na nich organizmy.
- Wiesz, że nie mogę jeść glutenu.
Zapomniałeś o tym, czy czy celowo próbujesz mnie zabić?
- Czy gluten by cię zabił?
- Po prostu będę głodować. - Mhm.
- Musisz zadzwonić do mojego obozu i powiedzieć im, że jestem z tobą,
i jestem zbyt chora, żeby wrócić.
- To by było kłamstwo.
Kłamstwo jest złe, młoda damo.
Teraz ja cię zdyscyplinuję.
wysyłając cię do łóżka bez kolacji.
♪
- Już ci mówiłam...
Nie będę jadła twojego gównianego makaronu z jelitami.
- Dobra. Dobrze. W porządku.
Więcej - więcej glutenu dla mnie.
- Smacznego.
- Jestem.
- Wiem, że czujesz się, że jesteś inna.
Jesteś inna.
Widzisz, co się dzieje.
Obcy są prawdziwi.
- Hej, zastępco, gdzie jesteś?
Ten samochód miał być godzinę temu.
- Właśnie na rynku odbieram zapasy
do pokoju wypoczynkowego. - Hej, Dep.
Wiesz co? Skoro już tam jesteś,
idź i kup mi kupon lotto.
Idź i kup jeden dla Cletusa też.
- Jasne, szeryfie.
- Chce pan los na loterię?
- Spędziłaś noc u Jimmy'ego?
- To nie jest tak, jak myślisz. - Co jest z Tobą nie tak?
Jak ty się w ogóle dostałaś w odległości dziesięciu stóp do tego dziwaka
nie rozrywając mu twarzy? - Ciii.
- Musieliśmy dostarczyć dziecko mojej kuzynki Sunny, ok?
To mi namieszało w głowie.
- Dobra, świetnie. Więc zadzwoń do swoich przyjaciół.
- Ty nie rozumiesz. - Nie, naprawdę nie rozumiem.
- Cóż, Jimmy rozumie, więc to nie jest straszna niespodzianka,
że chcę porozmawiać z nim o tym, a nie z Tobą.
- Chyba po prostu jestem kimś kto nie lubi oglądać
jak ich najlepszy przyjaciel rujnuje swoje życie.
- Och, naprawdę?
I ja mam tylko coś z tym zrobić?
- Co to ma to znaczyć?
Myślisz, że ja nie wiem, że tu przychodzisz
po kroplówki na kaca?
- Przepraszam, D'arcy.
- Chcesz porozmawiać o patrzeniu, jak przyjaciele rujnują sobie życie?
Porozmawiajmy o tym. - Wiesz, to dziwne.
Nie wyglądałaś na zmartwionego o to
dopóki nie zaczęłam pomagać Jayowi.
- Oh, czy to jest to, co robisz?
Ty jej "pomagasz"?
- Tak.
Ona potrzebuje kogoś, z kim mogłaby porozmawiać.
Może posłucha moich rad dotyczących randek.
- Nie jestem pewna, że jesteś najlepszą osobą
do udzielania rad na temat mężczyzn.
- Wow.
- D'arce.
- Ok.
♪
- Gdzie jest Murphy?
♪
"Jeśli kiedykolwiek chcesz zobaczyć swojego psa,
zwróć moją piłkę - Obcy".
To nawet nie jest twój pies.
Znowu wygrywamy. - Nie, nie wygrywamy.
Murphy to moja odpowiedzialność.
Jej właściciele płacą mi za wyprowadzanie jej na spacer.
Musimy ją odzyskać.
- Ludzie mają obsesję na punkcie zwierząt domowych.
Jeśli dam Lizie tę obślinioną grudę futra,
będzie tak rozproszona zajmując się psem,
Nie będę musiał zajmować się nią.
Liza, drogie dziecko, mam dla ciebie prezent.
- Mm-hmm.
- Pies?
Co ja mam zrobić z tym czymś?
Wiesz, że mama jest uczulona.
- To będzie trudniejsze niż początkowo sądziłem.
- ♪ Can't you see me smiling, baby? ♪
♪ Can't you see this face of mine? ♪
♪ Can't you see I'm getting tired? ♪
♪ Even though I seem all right ♪
♪
♪ It's not my life I'm worried about ♪
♪ Or my health, if it's weak or strong ♪
♪ Ooh, it's just who I need, girl ♪
- Ew.
- ♪ And who I hurt
♪ Go on by
- Nie, tam jest...
Ty -
- Uruchomiłem łuk z balonów.
Ten facet, stary poszukiwacz... Świetnie wyglądacie.
- Cześć, Kayla. - Hej, Kate.
- Czy ta kabina nie powinna być
kilka metrów z tyłu? - Tak, tam był kamień.
- Widzisz, wszystkie kabiny powinny być oddalone od siebie o 30 stóp.
Czy wiesz, że ludzki mózg
czerpie przyjemność z symetrii?
- Czy wiesz, że ludzka kostka odczuwa ból
od złamania się o skałę?
- O, nie.
Dlaczego jest tu morderca?
- Niewinny, dopóki nie udowodni się mu winy. - Niewinny?
Ona trzyma broń.
- Kochanie, to pędzel. - To jest broń.
"Cześć. Co chciałbyś, żebym namalowała na twojej twarzy--
ładnego, małego ptaszka?".
"Weź to dziecko."
Miej na nią oko.
- Dobrze cię widzieć.
- To jest głupie. - To nie jest głupie.
To jest Dzień Rodziny Cierpliwości.
W Patience jesteśmy rodziną,
i to jest to, co rodziny w Patience robią w tym dniu.
Gdyby była ze mną w domu jeszcze przez jedną sekundę,
zabiłbym ją i nakarmił moją głodną ośmiornicą.
- Czy mogę chociaż prowadzić samochód?
- Czy przestaniesz narzekać? - Tak.
- Dobrze. - Tak!
♪
Pośpiech.
- Dobrze.
♪
Dobra. Postaraj się nas nie zabić.
- Uspokój się. Wszystko jest w porządku.
- To jest koszmar.
Jak ludzcy rodzice uczą jazdy samochodem swoje dzieci
nie będąc przy tym przerażonymi?
Ciężarówka wydaje dźwięki, jakby chciała, żebyś zmieniła bieg.
- Włączmy jakąś melodię.
- Zaczekaj, uważaj!
- Przestań być kierowcą siedzącym z tyłu. - Nie ma żadnego tylnego siedzenia.
To jest ciężarówka.
Jest ładny dzień i...
Piękny znak stopu zbliża się.
Widzisz to? - Gdzie?
- Tam.
- Uważaj, dupku!
Stój! To jest to! Wysiadaj z tej ciężarówki!
Jesteś najgorszym kierowcą jaki kiedykolwiek widziałem!
- Jesteś kretynem. W końcu dobrze się bawiłam.
- Cholera.
- Chodź, musimy się pospieszyć. Spóźnimy się na przedstawienie.
- Nie chcę oddawać piłki z powrotem.
- Nie mamy wyboru.
Czy wiesz, co to jest przegląd porwań
wpłynie na mój cały biznes związany z wyprowadzaniem psów?
Poczekaj.
Ktoś tu był. Nie ma anteny satelitarnej.
O, nie.
♪
Piłka.
Kto ją wziął?
- Jest tylko jedna możliwość.
♪
♪
- Asta.
- Hej, Harry.
Jeszcze raz bardzo ci dziękuję za za pomoc Sunny przy jej dziecku.
Byłeś niesamowity.
- One są łatwe kiedy są dziećmi.
Nie potrafią jeszcze uciekać
albo prawie cię zabić w wypadku samochodowym.
- Uciekła? Czy Liza wyjechała?
Oh! - Oh!
- Uh, znalazłam ją. - O, tak, nastoletnia córka.
- Och, Harry, może powinieneś...
- Nie. To jest to.
Jesteś równie kiepsa w rzucaniu
jak w prowadzeniu samochodu!
- Cóż, muszę być całkiem dobrym kierowcą,
bo jesteś przemoczona.
- Jesteś najgorszą córką jaką mam.
- Jestem twoją jedyną córką, ty idioto!
- Gdybym miał inną córkę i byłaby zła,
ty byłabyś gorsza!
- Proszę, przestańcie, ludzie.
Uh, mamy tylko ograniczoną liczbę balonów.
I, Judy, doceniam to, że ubierasz się zgodnie z tematem,
ale czy mogłabyś zakryć dekolt?
Tu są dzieci.
- Czy jest tu jakiś motyw?
- Nie jest w porządku!
Nie! Hej!
Nie, nie w porządku. Hej! - Bierzcie go.
- Letnia zabawa, letnie podchody.
Słuchaj, musisz zejść na dół.
Hej! - Ha ha ha!
- Dobra, w porządku.
Nie jest dobrze! Oh!
♪
- Wiem, że nie zabiłaś Sama.
- Aha...
nie masz pojęcia jak wiele to dla mnie znaczy.
Dobra. Ptak czy motyl?
- Uh, myślałam bardziej o czymś w stylu Ziggy'ego Stardusta.
- Dobra, podoba mi się. Zobaczmy teraz.
♪
- Czy jedzenie, które jesz zaplątuje się w metalową wargę?
Jesteś inny niż wcześniej,
jak po urazie głowy.
Zmieniłeś się. - Tak, wiem.
- Porzuciłeś mnie jakoś trzy lata temu .
Myślałam, że mnie nienawidzisz,
- Więc dlaczego tu przyszłaś?
- Szczerze, bałam się.
To znaczy...
Ja też się zmieniłam, oczywiście.
Nie jestem już tą małą dziewczynką, którą kiedyś zabierałeś na ryby.
Ale ty jesteś moją rodziną.
Miałam nadzieję, że to wystarczy,
Bo gdyby nie wystarczyło,
musiałabym wrócić do tego obozu w piekle.
- Wybierz ich numer telefonu.
Witam, nazywam się Dr Harry Vanderspeigle,
a moja córka Liza nie wróci
do twojego głupiego obozu.
To jest głupie.
Ty jesteś głupi.
Jeśli jeszcze raz się z nią skontaktujesz,
znajdę ciebie i twoją rodzinę.
- To powinno wystarczyć.
- Mm-hmm.
Hej...
Wygrasz dla mnie nagrodę?
- Wygram sobie nagrodę i zastanowię się, czy nie dać jej tobie.
- W porządku.
♪
- W porządku, czas na 52. doroczny Dzień Rodziny
Gorąca papryczka chili Konkurs Jedzenia.
- Powinnaś więcej jeść.
- Nie. Trzeba napełnić żołądek.
Zaufaj mi, wygrywałam ten konkurs co roku, odkąd skończyłam 13 lat,
z wyjątkiem tego roku, w którym etiopski uczeń z wymiany
rzucił mi się w oczy.
Biniyam! - Na pewno wygrasz.
Czy widziałaś wszystkich innych przy stole?
Oni wszyscy są dorośli.
- Ja jestem dorosła.
- Zamknij się. Nie, nie jesteś. - Dobra.
- Wszyscy pozostali uczestnicy
proszę udać się do stołu?
Zaczynajmy. - Whoo! Do dzieła, D'arce!
- Ćwiczyłam z gorącymi rzeczami...
jak, dostaję, dużymi, gorącymi rzeczami w moich ustach.
To znaczy, to jest pierwszy raz z pieprzem.
- Okej, jesteśmy właśnie zaczynamy.
- Co ty robisz? - Co? Uwielbiam ostre jedzenie.
- To nie jest pikantne jedzenie.
To jest to, co wkładają odrobinę w
żeby zrobić pikantne jedzenie.
- Boisz się, że cię pobiję? - Boję się, że umrzesz.
- Pójdziesz na dno w tym roku, dziwko.
- Nie tak często jak ty. - To prawda, prawda.
- Na początek jest bardzo łagodna papryka bananowa.
Jedz!
Płonę!
Nie, nie, nie, nie, jestem na zewnątrz! Jestem na zewnątrz!
Ow. Nie, nie, nie.
- Och, hej, doktorku...
mogę z tobą porozmawiać na osobności przez chwilę?
- Miły kosmita.
- Dzięki. Mój tata mi go ukradł.
- Och, to... to jest trochę nielegalne.
- To jest, jak, super tanie, więc...
- Tak, nie do końca... chodzi bardziej o zasadę.
- Ok. - Tutaj.
Słuchaj, uh, Zrobię to szybko.
W porządku, dwa tygodnie temu, zabrałem mojego tatę na biopsję,
z tym, że nie pamiętam, że go zawiozłem.
Nic nie pamiętam... w gruncie rzeczy,
Nic nie pamiętam z tego dnia w ogóle
poza rozmową z FBI.
To nie jest normalne, prawda?
- On ma rację. To nie jest normalne.
I to jest też bardzo złe dla mnie.
- Dobra, teraz posłuchaj tego... to staje się jeszcze dziwniejsze, prawda?
Nie powiedziałem zastępcy Liv
nic o tym, że zapomniałem o tamtym dniu
bo nie chcę, żeby się przestraszyła,
ale ona ma luki w pamięci
również tego samego dnia.
Myślisz, że gdybym przyszedł do biura, to mógłbyś mnie sprawdzić?
- To jest złe.
Jeśli zacznie to badać,
może sobie przypomnieć, że jestem mordercą
i być może wilkołakiem.
Tak.
Zrobię, co w mojej mocy, żeby pomóc z twoją pamięcią.
- Doceniam to.
Wiesz, mój tata - mówi mi, że to jest emocjonalne, prawda?
Że to jest w mojej głowie.
Straciłem przyjaciela kilka lat temu, i...
Prawda jest taka, że nie sądzę od tamtej pory nie miałem dobrego dnia.
Czy to ma sens?
- Tak, to ma sens.
- Wszystko, co mi teraz zostało to mój tata i...
kto wie, na jak długo, prawda?
Jeśli nie mogę zapamiętać czasu który z nim spędzam, to...
- Usiądź. - Tutaj?
- W porządku. - Dobrze.
- Pozwól, że poprowadzę cię przez medytację,
która pomoże ci uporać się z żałobą. - Ok.
- I umieść wspomnienie w swojej głowie
żebyś zostawił mnie w spokoju.
- W porządku.
♪
- Wchodzimy na górę.
Następny jest Trinidad Scorpion o mocy 1,2 miliona jednostek Scoville'a.
- To się może źle skończyć.
- Dlaczego to robisz? Weź swoje mleko.
- Czuję się świetnie.
- W porządku, D'arcy! Możesz to zrobić, Asta!
Whoo, Asta! Tak.
- Mm-mm.
- O Boże, to nie jest sposób w jaki powinno się to jeść.
- Nic mi nie jest, nic mi nie jest. - Nie, nie jest.
Nie będzie dobrze. - O, Boże.
- W porządku.
- Nie ma mnie, nie ma mnie, nie ma mnie.
- A zwycięzcą i nowym mistrzem jest
Ellen Cho!
- Ukłon dla mnie! Ukłon!
- Przedstawienie zaraz się zacznie. Zajęłam wam miejsca.
- Och, jestem podekscytowana. - Nie gram w żadnych przedstawieniach.
Nie gram. Nie oglądam przedstawień.
Nie chcę - nie chcę robić żadnych przedstawień.
- Och, daj spokój, daj spokój, daj spokój.
Chodźcie, idziemy.
- Ty to napisałeś? - Tak.
- Wow, kilof na moje dziesiąte urodziny?
Dzięki, tato!
wszyscy: Teraz wszyscy jesteśmy górnikami.
- Górnictwo zbudowało miasto Patience w Kolorado.
W pewnym okresie, każdy zdolny do pracy mężczyzna,
który tu mieszkał pracował w kopalni.
Pewnego zimnego styczniowego dnia w 1884 roku,
narodzili się bohaterowie.
- O, nie! To może zawalic się!
- Uciekajcie, by ratować swoje życie!
- Pomocy! Pomocy!
- Jest jeden człowiek nadal w kopalni!
- Musimy po niego wrócić!
- 59 odważnych mężczyzn odmówiło by zostawić jednego człowieka w tyle.
Byli bohaterami.
- Jaką część budżetu miasta przeznaczyłeś na tę sztukę?
- Osiem procent. - Osiem procent...
Co się stało w kopalni po jej zawaleniu.
- Jesteśmy głazami, i jesteśmy tu, żeby zabijać górników.
- Wszyscy muszą zginąć.
♪
- Wszystkie moje organy krwawią.
- Moja noga, moja noga.
- 59 mężczyzn odniosło ranom postrzałowym tego dnia.
A jeden mężczyzna, który został uwięziony w kieszeni powietrznej,
zmarł z samotności i pragnienia trzy dni później.
- Jestem taki spragniony i taki samotny.
- Za 59 i za Air Pocket Pete'a.
- Nie sądzę, żeby miał na imię Pete,
ale, wiesz, to działa, i działa dobrze.
- ♪ Where have all the daddies gone? ♪
♪ Where did they all go?
♪ My uncle is my daddy now
♪ And soon there will be snow
♪ Where did Mommy's happy go?
♪ She drinks wine all day
♪ My uncle daddy gets real mad ♪
♪ I don't think he will stay - What are you thinking?
Straszne, stary.
♪
♪
- Proszę, to pomoże.
Dzięki. Potrzebuję, sześć albo siedem takich.
- ♪ Sole dependency
Nie powinnam była mówić o tym co powiedziałam o tobie i Jayu.
Nie chciałam tego powiedzieć.
- Nie, ty to miałaś na myśli.
- Dobrze, chodziło mi o to.
Byłam zła i nie miałam racji.
Nie, nie byłaś.
Miałaś rację.
Moi rodzice zabrali mnie na kolację,
a moją odpowiedzią było upicie się do nieprzytomności.
- Twoi rodzice to dupki.
To znaczy, kocham ich, ale daj spokój.
- Powinnam być lepsza w radzeniu sobie z nimi do tej pory.
Nie mam 15 lat.
Jestem w rozsypce.
- Nie.
Jestem w rozsypce. Spójrz na mnie.
Nie chcę być niechlujna.
- Ja też tego nie chcę.
Nie możemy być bałaganiarzami w tym samym czasie.
Inaczej to będzie chaos.
♪
- Pójście do Jimmy'ego było takie głupie.
Ja tylko...
On po prostu przez to przeszedł, wiesz?
To znaczy, był dupkiem,
ale był tam, kiedy urodziła się Jay,
i był tam dla mnie przez te wszystkie wybryki
po tym, jak ją oddałam.
- ♪ I would never take from you... ♪
- Chyba jestem tak przyzwyczajona do bycia smutną z nim,
coś w tym jest.
- Nie wydaje mi się, że to powinno być normalne.
Wiesz, nie było mnie w pobliżu kiedy to wszystko się wydarzyło,
ale jestem tu teraz.
I zawsze będę.
Wiesz o tym, prawda?
- Racja.
- Kiedy się obudziłam na jego kanapie...
Zobaczyłam nasze zdjęcie z ostatniego roku,
na którym mam na sobie tę głupią bluzę piłkarską.
Ta rzecz jest nadal w moim bagażniku.
- Myślę, że powinnaś iść wziąć tę bluzę.
♪
- Yeah. Tak. - Dlaczego?
- Tak. - Dlaczego?
- Tak. - Dlaczego?
- Co zamierzasz zrobić?
- Co zamierzasz zrobić?
♪
- ♪ And we
♪
♪ We are the same
♪
- Nie będzie nas tylko kilka dni.
Jesteś pewny, że będzie ci tu dobrze samemu?
- Ach, oczywiście.
Kogo to obchodzi jeśli wszyscy nienawidzili tej sztuki
i mnie za to, że ją napisałem?
- Nie wszyscy na widowni go nienawidzili.
A ta kobieta, która na ciebie krzyczała
jest jedną z tych narzekających mam ze szkoły.
- ♪ Where have all the daddies gone? ♪
♪ Where did they all go?
- Śpiewasz tę piosenkę.
- Tak, to najlepsza piosenka w historii.
A gra była świetna. Krew wyglądała tak fajnie.
Do zobaczenia za kilka dni.
♪ Where did Mommy's happy go?
- Wow. Widziałaś to? Maxowi się podobało.
- Widzisz. Wkurzyłeś się o nic.
W przyszłym roku wszyscy zapomną o tym wszystkim,
i będziesz mógł zrobić kolejną sztukę.
- Nie ma mowy. To znaczy, słyszałeś Maxa.
Sztuka się udała.
Nie, zrobimy... zrobimy to w przyszłym roku jeszcze większe.
No wiesz, większe głazy, może... może nawet więcej krwi.
- Świetnie.
Ok. Pa, kochanie. - Okej, pa.
Pa pa. Okay.
Baw się dobrze u swojej mamy.
- Pa, tato! - Pa, kochanie!
- Dzięki.
- Po prostu dbaj o siebie.
Na koniec dnia,
nie możesz polegać na nikim innym, tylko na sobie.
- Moja mama nigdy nie powiedziałaby czegoś takiego.
Ale myślę, że masz rację.
Dzięki.
- I--
♪
- Jesteś lepszym ojcem niż pamiętam.
Cieszę się, że mogliśmy spędzić razem czas.
Może nawet trochę za Tobą tęsknię.
- Cieszę się.
Ja też tęsknię za moją rodziną.
- W porządku, ludzie.
- Ja też się zmieniłem.
- Proszę o bilet.
- Ale obcy w Nowym Jorku to moja rodzina.
Więc może oni i tak mi pomogą.
Muszę spróbować.
Jestem gotowy, żeby pojechać do Nowego Jorku.
♪
Nie martwię się.
Wiem, że jestem bardziej obcy niż człowiekiem.
- Szeryfie, czy mogę coś panu powiedzieć?
- W porządku, śmiało. Połóż to na mnie.
- Wiesz, że tego dnia przyszedł facet z FBI,
dzień, którego żadne z nas nie pamięta?
Myślę, że jakiś kosmita wymazał naszą pamięć.
No i proszę, powiedziałam to.
- Cóż, nie mogę mówić za ciebie, zastępco,
ale pamiętam dokładnie co robiłem tamtego dnia.
To był dobry dzień. Właściwie to bardzo dobry dzień.
- Ok.
"]
- Tylko kosmita mógłby w stanie umieścić pamięć
w głowie szeryfa.
♪
A jeśli to wspomnienie dało mu dobry dzień...
to jest to tylko zbieg okoliczności.
Tłumaczenie : Dark
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.