All language subtitles for Láska je láska (2012) 720p Bluray

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian Download
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian Download
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian Download
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian Download
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

::Project HAVEN:: ::Prezentuje::

TO W�A�NIE MI�O��

"Dobrze widzi si� tylko sercem. Najwa�niejsze jest niewidoczne dla oczu" - Ma�y Ksi��e.

Oto m�j �wiat.

Mia�am zaledwie 10 lat, kiedy ca�kiem straci�am wzrok.

Nie zd��y�am si� nawet porz�dnie rozejrze�.

Z trudem przysz�am na �wiat. Ja si� urodzi�am...

a moja mama zmar�a.

Na akcie urodzenia w rubryce "ojciec" mam wpisane "nieznany".

Dziadek m�wi, �e �ycie to walka i nale�y j� toczy�...

do ostatniej kropli.

Bo nigdy nie wiadomo, kiedy nas spotka najwi�ksze szcz�cie.

Timi?

Tutaj jeste�.

Masz tu Gejl�. Chcesz do niej? Podstawi� ci krzes�o.

No chod� tu, chod�.

Moi kochankowie. Masz go, bawcie si�.

No dalej, spr�buj strzeli�! Doskonale, ch�opcy.

No jazda.

Jasna cholera...

Co robisz?

- Timi! Cze��. - No cze��!

Timi!

Fuj, Gejlo, fuj! Timi, idziemy.

Gol!

Prowokujesz mnie?

Wiesz, jak nie znosz�, gdy si� li�e z t� suk� Kal�t�w.

- Wiesz, ile jest bakterii w �linie? - Wiem, dlatego si� nie ca�ujemy.

Nie b�d� niesmaczny. Ostrzegam ci�.

Jeszcze raz podstawisz mu krzes�o, to ka�� to zamurowa�.

S�uchasz mnie?

Umiesz si� tylko gapi� na pi�k� no�n�.

To ten. Nie, ten.

Wyczy�cisz to, zanim wr�cimy.

I sprz�tnij po sobie ten chlew!

Pan Karel znowu dosta� ochrzan. Mo�e mu zagrasz co� weso�ego.

- Cze��! - Dzie� dobry.

- Dzie� dobry. - Cze��!

Wci�� powtarzam Honzie, �e ma czas na dziewczyny.

No pewnie, przede wszystkim szko�a.

Dok�d ma si� �pieszy�.

Chwileczk�, zaczekaj. Zaraz do ciebie oddzwoni�.

- Honzo! - Kto to?

Honz�ku, co tam robisz?

Co to...

Po prostu tak czuj�.

Co czujesz?

Co niby czujesz?

Przecie� nie jeste� ciot�.

Jeste� normalnym, zdrowym ch�opcem. Rozumiesz?

W naszej rodzinie nikogo faceci nie poci�gali.

- Z tego co wiem, to nie. - Ty si� nie mieszaj.

Wybacz, ale to troch� i m�j syn, nie?

- No i widzisz, co z tego wysz�o. - No wiesz...

On j� nami�tnie ca�uje.

Bierze piecz�tk�...

Obiecywa�em ci, �e dostaniesz na go�y ty�ek.

Co teraz robi�?

Ona si� odwraca...

on jej podci�ga sp�dnic�...

i przystawia piecz�tk� od ty�u uda.

- To jej si� podoba. - Od ty�u uda?

- Dlaczego? - No wiesz...

To takie mi�osne igraszki.

- Kolejn� piecz�tk� przystawia wy�ej. - Gdzie wy�ej?

No wy�ej, czyli na ty�ek.

Ona na to chucha, �eby si� lepiej odcisn�o.

Ale galoty.

- Jakie galoty? - No do cholery!

- Co si� sta�o, dziadku? - Stracili�my obraz.

Musimy kupi� nowy telewizor.

Pami�tasz, jak mi j� w dzieci�stwie zabiera�e� i nape�nia�e� wod�?

Ju� ci si� nie podoba?

Chyba nie.

Teraz takie bobry ju� niemodne.

Ale to nadal niez�a sztuka.

Ja bym nie pogardzi�. A ty nie?

Co� ci powiem. Jeste� moim synem.

I zawsze b�dziesz.

Rozumiesz?

Leci fina� pucharu W�gier.

Brakowa�o mu m�skiego wzorca. Dlatego to si� sta�o.

- Wi�c to moja wina? - No a czyja?

Zabierz to temu biedakowi. To jest niesmaczne.

Timi! Timi, fuj! To jest fuj!

Ja go z tego ulecz�.

Mia� niebieskie oczy i jasne w�osy.

A gdy topnia�a mu w obj�ciach, wzbudzi�a w nim ogromne po��danie.

Czu�a w nim p�omie� ��dzy, w kt�rym si� sama rozp�ywa.

Pozby�a si� wszelkich zahamowa�.

Poczu�a jego...

Ach, gdyby nie by� teraz czu�y, to by�oby okrutne,

bo by�a ca�kiem bezradna.

Mia�a wra�enie, �e jest morzem, czu�a mroczne fale,

kt�re wznosi�y si� w jej wn�trzu, opadaj�c z dala od niej.

Poczu�a, �e zosta�a trafiona, dotar�a do mety.

Narodzi�a si�...

kobieta.

- Co z tob�? - Nic.

- Nie kr��! - Nie kr�c�.

Jak mi nie powiesz, wyt�uk� to z ciebie lask�.

Mama odkry�a, �e jestem...

- �e co jeste�? - No �e jestem...

Gejem?

- Ty o tym wiesz? - Honzo, jestem �lepa, nie g�upia.

- M�wi�a� komu�? - Nie.

To nie m�w nikomu. Mam� by szlag trafi�,

- jakby s�siedzi si� dowiedzieli. - Powiniene� si� jej postawi�.

Mia�bym si� postawi� mamie? Chyba oszala�a�.

Ju� kilka razy wam to m�wi�em.

Dwa lata temu wykupi�em dzieci�ce ubezpieczenie wypadkowe.

By� wypadek i nic nie dostali�my.

Chc� rozwi�zania, kt�re to za�atwi.

Niech pan si� uspokoi, panie Knap.

- Zrobimy, co w naszej mocy. - Pozwolicie? Co� us�ysza�am.

- Dyrektor prowincjalny OVB, Fuksov�. - Knap, mi�o mi.

- Brakuje panu strategii. - Strategii? - Tak, prosz� usi���.

Jest pan typowym przyk�adem cz�owieka bez strategii.

Ale nie jest pan sam. Takich os�b jest wi�cej.

�wiat to skomplikowane, niespokojne i niebezpieczne miejsce.

A bez odpowiedniej strategii mo�na si� w nim ca�kiem zagubi�.

Ale bez obaw, my panu wytyczymy tak� strategi�,

taki plan finansowy, �e nic ju� pana nie zaskoczy.

Jaru�ko, prosz� zatroszczy� si� o klienta.

Tak? Milo�ku, jeste� skarbem.

Moment, ju� zapisuj�.

Jak? Rohl�k? A, Frohl�k.

Frol�k.

Radek Frol�k.

- Zaczekaj! - Naprz�d!

Wyobra� sobie, �e w weekend b�dzie w domu sam.

My�lisz, �e mam? Wiesz, o czym my�l�...

- To na razie. - Cze��.

Naprz�d!

Naprz�d!

Panie Bo�e, prosz�, daj mi ch�opaka.

Przecie� nie jestem gorsza od Marty. Prosz�.

I zr�b to natychmiast. Dzi�kuj�.

Gejlo!

- To s� stringi? - Tak, bia�e.

- To wezm� je. - Nie b�dzie ci w nich zimno?

- Dziadku... - To raptem trzy sznurki na krzy�.

- To si� teraz nosi, dziadku. - Naprawd�?

- Pani te� to nosi? - Tak.

A to wygodne?

Nie za bardzo. Tak my�la�em.

Widzisz, Maru�ko, pani sprzedawczyni nie jest w nich przyjemnie.

- Tego nie m�wi�am. - Dziadku,

- chcia�abym te majteczki. - No to je we�miemy.

- Ile kosztuj� te sznur�wki? - 299 koron.

Chryste Panie!

Jedna sznur�wka za 100.

- Ale jak mi si� w nich przezi�bisz... - Nie przezi�bi� si�.

Szczeg�owo�� obrazu wprawi was w zdumienie.

Do tego idealny przestrzenny d�wi�k,

- kt�ry wci�ga w akcj�. - Kupimy go, dziadku?

- Mo�e pan w��czy� d�wi�k? - Oczywi�cie.

- Nie wolno wam tam. - Z drogi!

To m�j teren prywatny! Mog� tu sobie hodowa�, co chc�.

To s� zio�a, tam bazylia.

Jakie "zakazane"? Nikt mi nie mo�e zakaza� �y�.

To zio�a lecznicze. Dok�d to?

- Panie kryminalisto... - Detektywie.

- Wolno tu pali�? - Nie.

Czaj�.

- Pan nie pali? - Nie.

I s�usznie.

Co mi pani powie?

Powiedziano mi, �e mam Alzheimera.

Za jaki� czas nikogo nie poznam, ani nie trafi� st�d do domu.

Od tego zacz�am si� j�ka�, zak�ada� ubranie na lew� stron�.

Ma�o mnie nie wpakowali do tego...

Do hospicjum.

No i widzi mnie pan?

- Widz�. - Widzi pan.

A wie pan, dlaczego mnie widzi?

Dzi�ki tym ro�linkom, kt�re mi zabrali�cie.

Gdybym ich nie... w niedu�ej ilo�ci,

to siedzia�by pan z nogami na stole, d�uba� sobie w nosie,

a nie przes�uchiwa� star� bab�, kt�ra ju� dawno mia�aby demencj�.

Pani Nov�, tylko �e pani nie hoduje tego wy��cznie na w�asne potrzeby.

Handluje tym pani po domach starc�w.

Chc� im pom�c.

Powinien pan te�... No tak, pan nie pali.

- To naprawd� pomaga. - Pomaga? - Tak.

Ale do nas potem dzwoni� piel�gniarki,

�e im po domu lataj� upalone babcie.

Wie pani, �e jest najstarszym dilerem w Czechach?

Naprawd�?

Zajebi�cie.

Bez por�wnania z tym starym. Co za d�wi�k!

- Bardzo dzi�kujemy. Super. - Nie ma za co.

- To cze��, dziadku. - Cze��.

- Odbior� ci� jak zawsze. - Do widzenia.

- Dzie� dobry. O co chodzi? - Dzie� dobry.

- Dzie� dobry. - Witam.

- Czy tu mieszka pan Radek Frol�k? - Owszem, mieszka.

Radku? Masz go�cia.

- Tato, masz go�cia! - Ano mam...

Dzie� dobry.

Dzie� dobry. Ja z og�oszenia.

Tak...

Na miejsce asystentki na waszym wydziale.

Tak...

Mo�e p�jdziemy na kaw�?

No pewnie.

Tylko wezm� co� na siebie i ju� id�.

- Dzie� dobry. - Cze��.

- Pomog� ci. Chcesz? - Gejlo, na miejsce. Le�e�.

Nie �pij, m�ody! Tu nie noclegownia!

Jak chcesz pochrapa�, to id� na dworzec g��wny.

- Kurde, skwarek, do roboty! - Jestem Marek.

Jasne, Marek skwarek.

Skwarku, czyta�em dzi� w gazecie

o tych twoich opalonych kumplach, co wyjechali do Anglii.

Pono� maj� tam jak w raju. Powiniene� si� po�pieszy�,

p�ki maj� jeszcze miejsce. Mog� ci przynie�� t� gazet�.

O ile w og�le umiesz czyta�.

Ciesz� si�, �e si� rozumiemy, panie asystencie.

Cho�by z powodu pana �ony.

Rodzina to podstawa pa�stwa, nie?

I nie wspomni pan memu synowi, �e do pana przysz�am.

Na wydziale by si� nie cieszyli, �e molestuje pan student�w.

Nie wiesz, gdzie mieszka.

Franti�ku, chcia�em zapyta�,

czy pami�tasz Libu�k� Hor��kov� ze szko�y?

Pi�kna dziewczyna z d�ugimi w�osami. Nie pami�tasz.

A mnie pami�tasz? Kal�t.

Te� nie.

No to nie wiesz, z kim teraz rozmawia�e�, co?

Ale przynajmniej sobie pogada�e�. Uwa�aj na siebie, ch�opie.

Jezus Maria, ale to szybko nast�puje.

Nic nie wie.

Mog� rozmawia� z Milo�em?

Przepraszam, nie wiedzia�em. Rok temu.

Wyrazy wsp�czucia. Chodzili�my razem do szko�y.

Vlasta Kal�t. Do widzenia.

- Bardzo dzi�kuj�. - Nie ma za co.

Ju� tu jestem.

- Cze��, dziadku. - Cze��.

- Dobrze ci si� dzi� gra�o? - Tak, cho� by�o gor�co.

Moja lady, ciebie dzi� wybra�em,

bo jeste� super babka, pi�kna, g�upia i sexy.

Cipa ju� na pierwszy rzut oka.

Ej, to jest muzyka, rap. No chod�, lady.

Nic nie widz�.

Kurde!

- "Idealna, pi�kna babka". - Jezu, jak tu ciemno.

Zapal�, lady, B�dzie jasno, baby.

Kurde! �anet!

Stary, chujek z ciebie. Co znowu odwalasz?

Sorry. Pr�bowa�em by� �lepy.

I tak nie umia�a rapowa�.

- Da�em ci pieni�dze na pr�d, nie? - Po drodze mnie okradli.

Mamy du�o �wieczek.

Ale lipa.

Radku...

Honzo, skoczymy na piwko?

- Dobra. - No to chod�.

- Bardzo dzi�kujemy. - Prosz�.

To na zdrowie.

Napij si�, to ci� och�odzi.

Wybacz, nie o to mi chodzi�o.

- Dzie� dobry, panie Jehli�ko. - Dzie� dobry.

- Chcia�em tylko zapyta�... - To niech pan pyta.

- Pan zna wielu ludzi, prawda? - Owszem, znam.

- Jak panu idzie z pani� B�lkov�? - No idzie, idzie.

Pierze, prasuje, gotuje, zagniata.

- Czyli dobrze? - Dobrze.

Te� dobrze.

Teraz czeka j� rozprawa. To taka moja pierwsza mi�o��.

Znam jedn� s�dzin�, kt�ra jest kumata.

Du�o wie i ma rozeznanie.

- I my�li pan, �e...? - Oczywi�cie.

- Prosz� sobie usi���. - Nie, dzi�kuj�. Lubimy posta�.

- Popsuje pani sobie oczy. - Grunt, �eby pan sobie nie popsu�.

Ja ju� mam popsute.

- Przepraszam. - Prosz�.

Chyba j� rzuc�.

- Kogo? - T� B�lkov�.

- Dlaczego? - Jej to ju� nie bawi,

a mnie tego potrzeba.

Przepraszam, panie Jehli�ko, ale pan jeszcze nadal...

No a jak.

Codziennie rano i wieczorem p�ucz� go sobie zimn� wod�.

�eby si� �adnie ukrwi�. Rozumie pan?

Ju� dawno pogodzi�em si� z tym, �e nie zostaniesz pi�karzem.

Mo�e gdybym mia� wnuka, to on...

- m�g�by zosta�, rozumiesz... - Wybacz.

- Wybacz, tato. - No co ty, nie wyg�upiaj si�.

Nie masz za co przeprasza�.

- Jezu... - Nie kocham jej. - Wiem.

Ale nie mo�esz tak m�wi�. To twoja mama.

- Kurde! - No jasne.

- Wiesz, czego nie kumam? - Czego? - Po co si� z ni� �eni�e�?

- Wybacz. - Spoko.

Dzi�ki.

Jezus Maria! Chryste Panie!

Niech to szlag...

Ale si� zabawiaj�, Gejlo. Zazdro�cisz, co?

Ja te�. To jest nas dwoje. Chod�my spa�.

- Mamo, jestem ciep�y! - Ja te� jestem ciep�y!

- Ja cieplejszy! - Ja jestem jak kaloryfer!

Honzo! Cicho! Chod�cie na g�r�!

- Cicho b�d�cie! - Mamo, jestem...

�adnie� go za�atwi�. W�azi�, Chryste Panie...

- Mamo, jestem cieplutki. - Potrzebny ci zimny prysznic.

Id�. Uwa�aj!

- Lepiej by� ciep�ym ni� z tob�. - To si� wyprowad�.

Rozbieraj si�!

M�wi� ci, �eby� si� rozebra�! Mnie si� nie wstyd�, jestem twoj� mam�.

- Honz�ku, nie rzygaj tu! - Co ona ci daje, biedaku?

Musisz wzi�� zimny prysznic.

Mamusiu...

Co? Niedobrze ci?

- Mamusiu... - Ju� dobrze, Honz�ku? Zobaczysz.

Zr�b mi dobrze!

Nie zrobi�.

Powiedzia� mi, �e na pierwszym miejscu stawia rodzin�.

Wola�bym dzi� nie widzie� tego idiotycznego �wiata.

- To zamknij oczy, poprowadz� ci�. - Dobra.

Pan w sprawie gazomierza? Ju� za�atwione.

Jezu, Kal�t...

Nie widzia�em ci� 46 lat. Dopiero teraz w telewizji.

- Wci�� jeste� pi�kn� kobiet�. - Ja tak, ale ty si� zestarza�e�.

- I nadal niezmiennie szczera? - B�d� si� przeprowadza� do paki.

To b�d� mia� mniej przesiadek.

�eby mi si� to nie przypali�o!

Chod� zobaczy�, Vlast�ku!

Mini zestaw ratunkowy. MZR.

Ci m�odzi policjanci chyba nie ogl�daj� telewizji.

- Pocz�stujesz si�? - Wystarczy mi kubek kawy.

Zaparz� to sobie.

- Ale ciastka zjesz? - Te� s� z tym? - No pewnie.

Troch� si� przypali�y. Ale to nie szkodzi.

To daje kopa.

Kto to? Policja?

To ja, babuniu!

Je�eli maj� psa...

- Cze��, babuniu. - Cze��.

- Witam. - To m�j wnuczek, P�t'a. - P�tros.

To m�j kolega z gimnazjum.

- Wypas. - Kal�t.

Ka�dy kumpel babuni to i m�j kumpel, kocurze.

Chod�, siadaj. Siadajcie, daj to.

P�t'a to m�j lekarz. On mi zaleci� to leczenie.

Bierz, to zdrowe. Powa�nie.

- Chcesz do tego... to bia�e. - Co?

- Od krowy. Jak to si�... - Czy chce pan do tego mleko.

- No. - Troch�, tak.

To ja przynios�.

Pierdolone psy.

Ale nie b�j si�, babuniu, ja ten towar za�atwi�.

B�dzie towar.

Nie pozwol� babci zg�upie�.

Niez�y typek.

Pan prezydent.

- Wypas. - Nie, Klaus.

Serio?

V�clav.

Jestem kr�lem raper�w. I wcale... i wcale...

nie wciskam bajer�w.

Jak ci� znajd�, lady, to ci zrobi� baby, albo raczej dwa lub trzy.

- On nie rapuje? - Nie, jest inny, ale dobry.

Dorastali�my razem w domu dziecka.

Skwarek! Skwarek, cholera!

Nie pracujesz przypadkiem w kuchni?

"Pi�kna jeste�". Od kogo to?

Nie wiem.

Mo�emy?

Pytanie nr 6. Prosz� m�wi�.

KOCHAM CI�

Jezus Maria, nie dr�cz si� z powodu �a�osnego ch�opa.

�wiat jest pe�en wspania�ych dziewcz�t!

- Chod�, m�wi� ci, wstawaj! - Mamo, prosz� ci�...

Chod�, mama wie, jak temu zaradzi�!

Nie b�j si�.

Tu przychodz� sami celebryci.

Podoba ci si� kt�ra�?

Ta wielkooka wygl�da jak kuzynka Soni�ka.

Ona ci si� zawsze podoba�a.

Jestem tu z synem. Nie macie kogo�...?

Hedu�!

- Masz tu bobaska. - We� sobie szlafrok.

- Zdejmiesz ten szlafrok sam? - Pani Hedviko...

- Niez�y dzikus. - Tak?

To m�j syn.

- Mog� co� pani postawi�? - Czemu nie.

Wiedzia�am, �e nie jeste� peda�em. To ten facet ci� omota�.

On wykorzysta� twoj� naiwno��. Tak si� ciesz�, �e jeste� normalny.

Teraz ci znajdziemy dziewczyn�.

Teraz nie jeste� ju� gejem.

Posmaruj si�.

- Po co z ni� poszed�e�? - Nie wiem.

My�la�em, �e mo�e co� si� we mnie ruszy.

- I ruszy�o? - Ani o centymetr.

Ma�o si� nie zadusi�em mi�dzy tymi wielkimi cyckami.

- Na szcz�cie jej to wyja�ni�em. - A mama?

Jej tego nie wyja�ni�.

Ju� jest m�atk�. No to s�abo.

Wybacz, prosz�. Oczywi�cie...

- Czego� potrzeba, pani dyrektor? - �ycz jej ode mnie du�o szcz�cia.

Jaru�ko, masz ch�opaka?

- Tak. - No to wracaj do pracy.

Ona ma dopiero 14 lat? Chryste Panie...

Jeszcze tego by nam brakowa�o.

Prosz� to wy��czy�!

- Szto? Da, da, da... - Czekaj... Wy��czcie!

Urod� ma pewnie po tobie.

Bardziej si� wda�a w tatusia.

Chryste Panie...

Osiemna�cie?

I chce studiowa� prawo? Kv�to, moje gratulacje.

Wszystkim nam bardzo gratuluj�.

- Nie wyd�ub mi oka. - Nie b�j si�, nie jestem �lepa.

- Nie ruszaj si�! - Wybacz.

Podaj do niego! No podaj! Dobrze.

No biegnij.

Ale jazda, sam to zrobi�. Widzia�e�?

- Cze��. - Mama!

- Wylej do kwiatk�w! - Ch�opaki!

- Cze��. - No cze��.

Co porabiacie?

Znowu pi�ka no�na.

Strzelili ju� gola?

- Tak, samob�jczego. - Tak?

W wakacje jedziemy do Lipna.

- Co? - Znajoma nas zaprosi�a.

Super.

- Bez obaw, ty nie pojedziesz. - Dzi�kuj�.

Schody. Schody.

Tak.

St�j!

Naprz�d!

St�j!

Naprz�d! Wolno.

Czego chcecie?

Zostawcie j�!

Nic pani nie jest? Wszystko w porz�dku?

Naprawd� nic pani nie jest?

- Prosz�. - Dzi�kuj�. Gejlo.

Maru�ko!

- Co si� sta�o? - Napadli j�.

Usi�d� sobie.

Siadaj.

Napadli t� niewidom�, co gra na pianinie. Ukradli jej portmonetk�!

Pono� widzieli jakich� ciemnych typk�w.

Co to za ludzie?

No jacy? Zgadnij.

- Maru�ko. - Dziadku!

Moja dziewczynko.

- Zadzwo�cie do mnie. - Jak tylko co� ustalimy.

- Dzi�ki. - Do widzenia.

- Dziadku, zaczekasz chwil�? - Naturalnie.

- Co to jest? - Chyba do ciebie.

Jaroslav �im�nek i Irenka Zemanov�.

Dobrego powrotu do domu, zw�aszcza tym spoza Pragi.

�ycz� wspania�ych wakacji.

- Mam same sz�stki. - Ja jedn� pi�tk�, ale nie szkodzi.

- Mi�ych wakacji. - Wzajemnie.

Czemu niewidome dzieci lubi� rogaliki z makiem?

- Czemu? - Bo na ka�dym jest inna bajka.

Panie Bo�e, czemu mi to robi?

Najpierw mi pisze, �e jestem pi�kna, a potem nawet si� nie poka�e.

Cze��.

Kto tu jest?

Jestem Marek.

Marek?

A ja Maru�ka.

- Cze��. - Cze��.

Mog� ci� dotkn��?

�eby sprawdzi�, czy jeste� prawdziwy.

- Mog�? - Tak.

�adnie pachniesz. To "�wiat�o ksi�yca".

Kupi�am je dziadkowi na Gwiazdk�.

Masz jasne w�osy?

Owszem.

I niebieskie oczy?

Tak.

Gejlo!

Mam co� dla ciebie.

Na pocz�tku my�la�am, �e to anio�.

Ale to mi�y, normalny ch�opak.

- Mi�y ch�opak, tak? - No, mi�y.

Czy ty nam si�, dziewczyno, czasem nie zakocha�a�?

Nie, nie zakocha�am si�.

�wietny jest. Lubi muzyk�,

studiuje hotelarstwo i ma cudowny g�os.

Ty wci�� my�lisz, �e to anio�.

My�l�, �e zes�a�a mi go mama z nieba, by mnie chroni�.

Po tym, co zasz�o.

Wiesz, �e "We�tawa" to jedna z moich najulubie�szych kompozycji?

Znam j� calutk�.

Ale zawsze mnie ciekawi�o, jak brzmi u �r�de�.

Mo�emy tam pojecha�.

Tak? A kiedy?

Nie wiem. Mo�e od razu.

Za m�oda jeste�, by wyje�d�a� z jakim� ch�opakiem.

- Dziadku, mam 18 lat! - Ju� powiedzia�em, nie.

Wszystkie inne 18-latki je�d�� z kolegami na weekendy.

- Wszystkie inne nie s� �lepe. - No.

Wi�c z powodu �lepoty nie mog� �y� jak inni?

- Przebudzisz si� zdezorientowana - Maru�ko...

Jak gwiazda w morzu gwiazd schowana

Mi�o�� otwiera schronienie

�wita, my�l�, �e �pisz

I ju� nic nie czujesz

Wiesz, �e to doskona�y poranek

Nagle wita wszystko wok� nas

Mn�stwo z�o�ci i mn�stwo pi�kna

Nagle sta� si� cud

�e zbli�yli�my si�

- Pojedziemy? - Dok�d?

No do tych �r�de� We�tawy.

Kl�ro...

- W mord�! - Co jest?

Ukradli mi fur�, Kl�ro! Moj� bawarsk� bryk�.

- A gdzie by�a? - No tutaj!

Tak, dziadku, obiecuj�, b�d� na siebie uwa�a�.

B�d� dzwoni� regularnie, rano i wieczorem.

I nie zapomnij je��. Masz jeszcze jakie� pieni�dze?

Dziadku, jestem ju� du�� dziewczynk�.

To na razie. Kocham ci�, pa.

- Co znowu? - No sam pan wie, nie?

- Dzi� tu jest jak ko�o Kol�na. - Kol�na?

Sama r�wnina.

- Z wnuczkami s� k�opoty. - No.

Niech pan sobie wyobrazi, co mi wczoraj wnuk powiedzia�.

- �e jestem premer. - Premer?

Takim normalnym pracuj�cym emerytem.

Teraz lepiej, nie?

- Nie prze�y�bym bez tej pracy. - W lecie jest tu przyjemnie.

Gejlo! Gejlo!

Idziemy si� umy�?

Dobra.

Trzymam ci�.

Teraz si� zatrzymaj. Jeste� ju� nad wod�.

Chod� do wody!

Co?

- Chod�! - Marku,

ja nie umiem p�ywa�.

Tak, i r�ce do siebie. Potem od siebie wko�o...

Do siebie...

Ca�y czas tak samo. Powtarzasz to.

- Tak? - Dok�adnie.

A nogi na�laduj� r�ce.

Dobrze?

- Utrzymasz si� sama? - Nie wiem.

- Spr�bujemy? - Dobrze.

Tak.

- Ja p�yn�! - P�yniesz!

Marku, ja p�yn�!

W porz�dku?

Jeste�my na brzegu.

Wiesz, �e jeste� moim anio�em str�em?

Mog� i ja ci� poca�owa�?

Mo�esz.

To my ze sob� chodzimy?

Chyba tak.

Ca�uj mnie jeszcze.

Ujrza�em Komet� ze z�otym warkoczem

Za�piewa� jej chcia�em, lecz znik�a mi z oczu

Raz jeszcze b�ysn�a tam w drzewach, a potem

zosta�y mi w oczach monety dwie z�ote

Monety ukry�em pod d�bem w szczelinie

Nim znowu nadleci, nasz czas dawno minie

Nas ju� tu nie b�dzie, gdy ona powr�ci

A chcia�em komecie piosenk� zanuci�

O lesie, o trawie, o wodzie

O �mierci, z kt�r� nam mierzy� si� przychodzi

O zdradzie, mi�o�ci, o �wiecie

O wszystkich ludziach, co tu, na tej �yli planecie.

Nauczysz mnie prowadzi� samoch�d?

Co takiego?

- T� nog� poma�u dodawaj gazu. - Tutaj?

Tak. A drug� popuszczaj sprz�g�o.

W lewo... W lewo, Maru�ko!

- Prowadz�! - Wolniej i p�ynniej!

W�a�nie tak! �wietnie!

- Sprz�g�o! - Ja chc� na jezdni�.

Skr�caj w lewo! Ostro�nie!

Wyr�wnaj.

- W prawo! - Co si� sta�o? - Traktor.

- Teraz hamuj! - Ale ja nie mam...

M�wi�em ci. Trzymaj kierownic�.

I w lewo.

Teraz w prawo...

Co za nogi, nie? Takie mia� stryjek z Tel�a.

- Ju� si� tym nie martw. - �atwo ci m�wi�.

Nawet nie wiem, co to za ch�opak.

A Maru�ka jest �atwowierna. Ca�kiem jak jej mama.

Patrz.

Zobacz to, czego� takiego nie widzia�e�.

Ale by�oby okropnie, gdyby wszyscy wygl�dali jak ja.

Ci�gle bym spotyka� siebie.

Vlast�ku, gdzie jeste�my?

Ju� dobrze, Libu�ko?

Pami�tasz naszego matematyka?

- Jak si� nazywa�? - He�ta.

- No, He�ta. G�upie nazwisko. - Nie przepada� za mn�.

A za mn�!

M�wi�, �e mam trociny w g�owie.

Wiesz, jakie mam wra�enie?

�e mia� racj�.

Wcale nie.

- Chcesz mnie poderwa�? - Nie. A ty mnie?

- Dobrze, �e si� rozumiemy. - Ano.

B�ogi spok�j. No nie, dzieci?

Gejlo, chod�!

Witaj, We�tawo!

Cze��!

Siemasz!

Stryjek z Tel�a!

Pani te� jest z Tel�a?

Ona nie jest z Tel�a.

Ta nie z Tel�a. Ten jest z Tel�a.

Raduje mnie trawka zielona.

Trawusia zielona, to m�j ratunek.

- Zielona trawa! - Nie b�dziemy �piewa�.

- Dzie� dobry. - Dzie� dobry.

- Pi� mi si� chce! - Pi�kna piosenka.

- No. - Pan Fuks to ligowy pi�karz.

- Mistrz futbolowy. - By�y.

- Teraz jestem mistrzem od trawy. - Co takiego?

- No od trawy. - Ty w tym robisz?

- I jak ci idzie? - Kupili mi now� kosiark�.

Ja ci�, now� kosiark�!

- Dobrej zabawy. - Kurde... kosiark�...

- To si� po�miali�my. - Vlast�ku!

Szacuneczek, kosiarz z pana, jestem zaskoczony!

- To kole�anka z klasy. - Ja to dobrze rozumiem.

Id�cie si� zabawi�.

No i jak?

Jak ciekn�ca woda. Ale mi�o.

Prosz�. Po�lijmy list do morza.

Trzy, dwa, jeden, ju�!

- Zaraz zmokniemy, co? - No, ostro�nie.

Gejlo, naprz�d!

- Teraz w lewo. - Gejlo!

I ju� masz gotowe.

A robotnicy nie b�d� �li, �e im to zjedli�my?

- Nie b�d�. - Nie?

Jakby to by�o, gdyby�my zostali razem?

Gdyby� mnie wtedy nie zdradzi�a z Hrabo�em...

- Z jakim Hrabo�em? - No Hrabo�, Bart�k.

Dawa� ci korki z matmy.

- Ten chudy blondyn? - Hrabo� by� grubym rudzielcem.

On dawa� mi korki z matmy.

Nic mi�dzy nami nie by�o.

Zawsze marzy�am, �eby� by� moim pierwszym.

To ju� nam si� chyba nie uda, Libu�ko.

Ale m�g�by� by� ostatnim.

Wezm� prysznic.

- Pavl�nko! - Chod�.

- Dzi�kuj�. - Prosz�.

Po cichu...

Bez obaw, Kv�to.

Honz�k jej pomo�e z egzaminem wst�pnym.

Pavl�nka dostanie si� na prawo.

Wybacz.

Uda si�.

Uwa�aj, tu ju� jest We�tawa.

Jezu, jaka zimna.

Uwa�aj na schodek.

Usi�d� tu sobie.

- A gdzie to �r�d�o? - Tutaj pod tob�.

Mam nowe odkrycie. Totalna seksualna bomba.

M��dki. Sze��dziesi�tka full wypas.

�eby� wiedzia�, jak daje czadu.

Niewiarygodny huragan.

- Ten zimny prysznic... - Co?

- Nie pomaga. - Nie?

- Ani troch�. Jeszcze pogarsza. - Powa�nie?

Uwaga, B�lkov�.

Prosz� ze mn�. Szybko.

To panu pomo�e na maksa.

- Potem si� rozliczymy. - Dzi�ki.

"Lider erekcji". To znaczy najlepszy.

I to faktycznie...?

Kv�to, by�o nam tu cudownie. Wy�lijcie nam poczt�wk� z Chorwacji.

- Ale� naturalnie. - Upiek�am ci babk�.

- Dzi�ki. - Spoko.

Zrobimy im frajd�?

Pi�kna para, co?

Jak Pavl�nka wr�ci znad morza, mo�ecie jecha� do nas na dzia�k�.

Dzi�kujemy!

Tu jest lada, oprzyj si� o ni�.

I daj r�k�.

- Tutaj masz spust. - Gdzie? - Pod praw� r�k�.

I celujemy.

- Strzeli�am? - Nie wiem, chyba tak.

Zdolna.

Wyci�gnij r�k�.

- Sama ustrzeli�a�. - To kwiatek?

- Nie b�j si�. - Marku, lecimy!

No, razem lecimy.

- Pana ruch! - No to zagram tak.

- To ja wezm� skoczka. - Cofnijmy si�.

�le widzia�em. Zabierz to, kapie na mnie!

- Tak s�abo gra� m�j te��. - Sam mnie pan uczy�.

- Nasz Honz�k si� zakocha�. - Kt�ra to szcz�ciara? Pan gra.

- Zakocha� si� na twoje ��danie.

- Prosz� gra�. - No ju�.

- Jeste� �enuj�cy. - Lepiej by� mu da�a spok�j.

To dopiero by by�o.

A to pa�ska Maru�ka. Wygl�da, �e i ona si� zakocha�a.

- Jaki� opalony. - Pewnie jaki� W�och.

Maru�ko! Natychmiast do domu!

Lepiej ju� p�jd�. Cze��.

Pana ruch. Ma pan szach.

- Co si� dzieje, Vlast�ku? - �le si� czuj�.

- Co panu jest? - Poddaje si� pan, Vlast�ku?

- Panie doktorze... - Mia� zawa� serca.

Jest stabilny i przytomny. Mo�na go odwiedzi�.

To jest cygan, Maru�ko.

Ale� nie.

Ok�ama� ci�.

To oszust jak wszyscy cyganie.

Ale, dziadku...

Ju� zapomnia�a�, co ci zrobili?

Ok�ama�e� mnie, Marku.

K�ama�e�.

Maru�ko, wybacz.

Ba�em si�, �e kiedy...

Maru�ko?

- Chod�, zrobi� ci dobre �niadanie. - Pewnie jest ci zimno.

- Maru�ko! - Chod�cie, dzieci!

Honzo, chod�cie do domu!

Prosz� ci�, odejd�, Marku.

Maru�ko.

Wybacz.

Chcia�em by� taki, o jakim marzy�a�.

Twoim anio�em.

Przecie� anio�y nie k�ami�.

Chcia�aby� mnie, gdybym powiedzia� ci, kim jestem?

Nie wiem.

Wiem tylko, �e to zabi�oby mi dziadka.

�egnaj.

- Honz�ku, chod�cie ju�. - Idziemy.

- Zostaniesz tu ze mn�? - No jasne.

"Nowa wiadomo�� od Marka". Przeczyta� wiadomo��?

Kocham ci�.

Odpowiedzie�. Przekaza�. Usun��.

Usun�� wiadomo��?

Wiadomo�� usuni�ta.

- Maru�ko! - Tak?

- Jest tam Honz�k? - Tak. Ju� go wo�am.

Honz�! Mama.

- Mam dla ciebie z�� wiadomo��. - No?

Dzwoni�a Kv�ta. Pavl�nka uciek�a z jakim� ch�opakiem do Hiszpanii.

Nie rozumiem tego. Po takiej nocy z tob�.

- To straszne. - Wiesz, kim jest? Kurw�.

- Jak ona mog�a? - Nie smu� si� tym.

Znajdziemy ci kogo� innego. Inn�. Lepsz�.

Dzi�ki.

- Ile pan za niego chce? - Nie wiem. Ile pan da?

Pi��set?

- Dzi�kuj�. - Dzi�ki.

Autobus regularnych linii z Pragi do Londynu

podstawiony jest przy stanowisku 22.

- Dzi�ki. - Prosz�.

Kal�t.

Pobudka.

Upiek�am ci ciastka.

Te zielone?

Nie b�j si�, te s� z twaro�kiem.

To mi�o.

S� jeszcze ciep�e. Zjesz?

Byleby� tu nie pali�a, Libu�ko.

- Nie potrzebujecie pomywacza? - Nie, przykro mi.

Przepraszam. Do mycia naczy�?

- Potrzebujecie pomywacza? - Zapytam szefa.

Bardzo za nim t�skni�.

Ja te�.

Mo�e kiedy� si� dowiesz, ile pi�kna w mi�o�ci

Daj�c wi�cej, ni� bierzesz, prze�amujesz trudno�ci

Si�� ma to tak wielk�, �e przytomno�� tracisz

A gdy brak wzajemno�ci ran� w sercu p�acisz

Na dwie po��wki p�ka i trudno je sk�ada�

Tak sta�o si� z tob�, skarbie, co ci b�d� gada�

Ju� ty wiesz najlepiej, czemu mnie odrzuci�a�

I czemu sprzed oczu swych tak mnie przep�dzi�a�

Panie Bo�e, prosz�, niech on si� poka�e.

- Ale byle nie widzia� go dziadek. - Z�o�� we mnie kipi,

- Kt�rej zdusi� nie umiem. - Dziadek to wszystko postrzega inaczej.

- Czemu ci�, g�upi, kocha�em... - Marek jest inny.

- Ju� mam wszystkiego do��... - Wiem, �e jest inny.

Lecz jeszcze si� nie podda�em...

- Jest inny. - Kochanie, wybacz mi k�amstwo.

No, znowu w domu.

Ano.

Nawet nie wiesz, ch�opcze, jaka to rado�� by� w domu.

Honz�ku,

chcia�em ci przede wszystkim podzi�kowa� za Maru�k�.

- Nie ma sprawy. - Nic nie m�w.

Ci m�odzi ch�opcy dzisiaj...

Franti�ku, wakacje ju� si� sko�czy�y!

Dzi� przerobimy pytania maturalne z harmonii.

L�ba wam rozda podr�czniki.

Maru�ko, co jest?

Usi�d�.

I co?

Jeste� w ci��y.

To niemo�liwe, Marto. Dobrze widzisz?

Widz� to wyra�nie.

My�la�am, �e anio�y to istoty bezp�ciowe.

Wida� nie.

Urodzisz je?

Nie wiem.

Ma trzy centymetry.

Panie doktorze,

mog� o co� zapyta�?

Rozpozna pan, jaki kolor sk�ry b�dzie mia�o to dziecko?

Nie, tu wszyscy s� czarno-biali.

Ja go nie mog� usun��.

S�ysza�am jego serduszko i to by� najpi�kniejszy d�wi�k na �wiecie.

Serce dziadka nie wytrzyma, jak powiem, �e to Marka.

To powiedz, �e jest moje.

Twoje?

- Ale ty przecie�... - Owszem, ale on o tym nie wie.

A zdaniem mamy jestem normalnym heteroseksualist�.

- Zgodzi�by� si� na to? - No jasne.

Jeste� super.

- Uratowa�e� dwa �ycia. - Trzy.

Swoje te�.

Jak do tego dosz�o?

- Normalnie. - Normalnie?

No, byli�my smutni...

Byli�cie smutni, wi�c zrobili�cie sobie dziecko?

No to super.

Nie mog�e� uwa�a�?

Nie tego chcia�a�?

Ale z ciebie g��b.

To dziecko naprawd� jest Honz�ka? On jest jego ojcem?

- Nie tamten...? - Nie.

Na pewno?

Na pewno.

My�my ze sob� nie...

spali.

Maru�ko, nie ok�amujesz mnie?

- Nie, dziadku. - No wiem.

Niemowl�.

No to b�dzie wesele, nie?

- Dziadku... - No?

- Nie mo�emy sobie darowa�? - Nic z tego.

Pytam was w obliczu ko�cio�a i Boga.

Czy wasza decyzja jest dobrowolna i szczera?

B�d� mie� pi�kne dzieci.

Przyrzekacie sobie mi�o��, szacunek i wierno�� na ca�e �ycie?

Tak.

Tak.

Co wi�c B�g z��czy�, tego cz�owiek niech nie rozdziela!

Niech B�g pob�ogos�awi te obr�czki, kt�re sobie ofiarujecie

jako znak swej mi�o�ci i wierno�ci. Amen.

- Nie widzia�e� taty? - Nie wiem, gdzie jest.

Zaczekaj chwil�.

Karle!

Co tu robisz?

Pal� zio�o.

Nie starczy, �e chlejesz, b�dziesz si� i narkotyzowa�?

- Chcesz maszka? - Ja ci dam maszka!

Jazda do �rodka! Wstydu nie macie!

Na �lubie naszego syna!

Nie szczyp mnie!

Nie r�b mi tu wiochy.

To przemoc domowa, to molestowanie seksualne!

Kto ty jeste�? Jeste� z naszej klasy?

- Hello... - Z Hel�? Z kt�r� Hel�?

Jestem jak huragan

Chc� �y� nonstop

Pi�knie i nonstop

A z tym, co nadejdzie

mam ch�� si� pra�

Karle!

Honzo!

- Babciu, my tu siedzimy! - Gdzie� ty by�a?

Chod�my do domu.

To cze��, pa!

To chod�...

Honz�...

- Co jest? - Wezwij karetk�!

W porz�dku?

- Dzwonisz po karetk�? - Tak.

To by�o pi�kne,

Vlast�ku.

Panie kierowco, szybciej, strasznie mi si� �pieszy.

Przemy... Jeszcze przemy, mamusiu.

To ch�opczyk. Ca�kiem zdrowy.

Jezu, jaki �liczny.

- �adny? - I to bardzo.

To g��wka.

Zmie� mnie.

- Czas resuscytacji? - Dziadku? - 35 minut.

- �renice? - Dziadku!

- Nie reaguj�. - Dziadku...

Ko�czymy.

To jest ten nasz?

Oczywi�cie.

Jaki� ciemny.

- To nie twoje dziecko. - Mamo, przecie� jestem gejem.

Ale uzna�em go za swojego, wi�c jak chcesz, mo�esz by� babci�.

Karle...

Nie b�j si�, zrobi� z niego Maradon�.

Gdzie Vlast�k?

�e te� nie przyszed�.

- Pewnie zapomnia�. - Chod�, babciu.

Ju� idziemy.

No to chod�.

Wyrazy wsp�czucia.

No chod�.

Dobry z ciebie piesek, co?

To jest m�j �wiat.

Lubi� go.

Piosenka "Kometa" Jaromira Nohavicy w t�umaczeniu Andrzeja Ozgi

Project Haven www.facebook.com/ProHaven

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.