All language subtitles for How I Met Your Mother S02E05 Worlds Greatest Couple (1080p x265 Joy)

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal) Download
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

www.napiprojekt.pl - nowa jako艣膰 napis贸w. Napisy zosta艂y specjalnie dopasowane do Twojej wersji filmu.

/Wujek Barney /zawsze by艂 troch臋 tajemniczy.

/Odk膮d mieszka w Nowym Jorku, /nikt nigdy nie postawi艂 nogi w jego mieszkaniu.

/A偶 pewnego dnia, /kto艣 z nas zrobi艂 to.

/To naprawd臋 pi臋kna opowie艣膰.

/Wierzcie albo nie, /ale alkohol nie odegra艂 tu 偶adnej roli.

/Wszystko zacz臋艂o si臋 dwa tygodnie, /przed tym jak Lily wprowadzi艂a si臋 do nowego mieszkania.

2 TYGODNIE WCZE艢NIEJ Witajcie w moim nowym domu.

Lily, to jest...

To jest wszystko.

Wiem, 偶e jest ma艂e, ale ma to co艣.

Dzi臋ki.

No i naucz臋 si臋 litewskiego od moich s膮siad贸w.

S膮 wspaniali.

Zawsze s膮 gdzie艣 na korytarzu, gotuj膮, graj膮 w karty albo gol膮 si臋.

To mi艂e.

Toaleta jest w kuchni?

Czy to kuchenka jest w 艂azience?

To nie jest zwyk艂a kuchenka.

To zlewokuchlodnik:

po艂膮czenie zlewu, kuchenki, lod贸wki i piekarnika.

Zlewokuchlodnik.

Czy to nie jest futurystyczne?

Bo偶e, oby nie.

Fajne 艂贸偶ko.

Tak, ale nie zd膮偶y艂am go po艣cieli膰 dzi艣 rano...

Wiesz co? Za艂o偶臋 si臋, 偶e spanie w tym k膮ciku wyjdzie ci na dobre.

Z jakiego艣 powodu.

Mam je.

To by艂o co艣tam, co艣tam, chyba ci臋, co艣tam,

ty, co艣tam, o艣le.

Inne kultury.

Mo偶e opr贸偶nimy kosz z owocami.

Kto zjad艂 wszystkie...?

How I Met Your Mother [2x03] World's Greatest Couple "NAJLEPSZA PARA NA 艢WIECIE"

Musimy znale藕膰 Lily inne mieszkanie, bo szopa jako wsp贸艂lokatora.

Mog艂aby zamieszka膰 u mnie, ale mam pi臋膰 ps贸w, a ona jest na nie uczulona.

Psy? Ja mieszkam z jej by艂ym ch艂opakiem. Na niego jest chyba bardziej uczulona.

A co z twoim mieszkaniem, Barney? Wiem, 偶e jest okryte tajemnic膮,

ale chyba masz jak膮艣 kanap臋.

W Fortecy Bartno艣ci? Nie ma mowy.

Daj spok贸j. Jest desperatk膮.

Warunkiem przyprowadzenia kobiety do domu,

jest moja zgoda.

Jeden z was jest wielkim szcz臋艣ciarzem, poniewa偶 mam darmowy bilet na kocert Alanis Morissette. Kto idze?

- Absolutnie nie. - Nie.

Cholera! Zdoby艂em te bilety jaki艣 miesi膮c temu dla mnie i Lily,

a teraz nie mog臋 znale藕膰 nikogo kto by ze mn膮 poszed艂.

To jest w艂a艣nie to, za czym t臋skni臋 w byciu par膮.

Zawsze mia艂em kogo艣, z kim mog艂em i艣膰 na koncert, do sklepu albo na obiad.

Bo偶e, jak ja t臋skni臋 za obiadem!

Wydaje mi si臋, 偶e na obiad mo偶esz i艣膰 sam.

My艣lisz, 偶e nie pr贸bowa艂em?

Jeden stolik.

Dla pary?

Nie, tylko dla mnie.

Naprawd臋?

Na obiad?

Masz racj臋. Kim jestem, 偶eby tak 偶artowa膰?

Biszkopotowa Spi偶arnia. 艢wietne miejsce. Mo偶e p贸jdziemy tam jutro na obiad?

Oczywi艣cie, kochanie.

Mog臋 i艣膰 z wami?

M贸wisz serio? Na obiad?

Bo偶e, nienawidz臋 bycia samotnym!

Dobrze, wezm臋 gr臋 o Pittsburgu.

Och, od P. do S., nie bra艂em wyp艂aty z Seattle od dw贸ch tygodni.

Tak. Nie dzwo艅 do mnie w sprawie komisji hazardowej wisz膮cej nad tob膮.

Jestem pewien, 偶e b臋d膮 chcieli si臋 dowiedzie膰 co si臋 tam dzieje.

Jasne? Jasne?

Dobra, te偶 ci臋 kocham Mamo. Trzymaj si臋.

Cze艣膰, Lily.

W jaki艣 spos贸b omin臋艂a艣 moj膮 ochron臋.

Jak to zrobi艂a艣?

Ted da艂 mi zapasowy klucz.

Zapasowy klucz, genialne!

Przepraszam, ale wiesz, 偶e przychodz臋 tutaj, bo nie mam innego wyboru.

Kiedy dzisiaj chcia艂am i艣膰 spa膰...

Dzie艅 dobry.

To okropne.

No to na razie.

Mog臋 tu zosta膰?

Pozwoli艂bym ci, ale nie mam wolnego pokoju.

Mieszkasz w dwupokojowym apartamencie.

W jednym pokoju trzymasz tylko garnitury.

Moje garnitury to moja rodzina.

Rozejrzyj si臋 Lily.

Jeste艣 w stolicy kraju wolnego od ma艂偶e艅stw.

Jako kobieta, jeste艣 tu nielegaln膮 emigrantk膮.

Mo偶esz teraz wzi膮膰 sekswiz臋, ale tylko na 12 godzin.

14 je艣li zakwalifikujesz si臋 na jeszcze kilka wej艣膰.

To troch臋 kiepskie, rozs膮dna laska powiedzia艂aby,

偶e to nie wystarczy.

Naprawd臋 jeste艣 zdesperowana.

Naprawd臋.

Dobra, mo偶esz zosta膰 na dwa dni.

Jest tylko jedna zasada. Masz nic nie zmienia膰.

Dlaczego mia艂abym co艣 zmienia膰? Tutaj jest tak...

...idealnie.

Pomijaj膮c fakt, 偶e nie masz telewizora.

Widzisz t膮 艣cian臋?

300-calowy, p艂aski ekran.

Sprzedaj膮 go tylko w Japonii, ale mam tam znajomo艣ci.

Nawet zwyk艂y statek wygl膮da tu jak przera偶aj膮cy King Kong.

Bol膮 mnie od tego oczy.

Tak. Ale nie mog膮 si臋 od tego oderwa膰.

- Cze艣膰. - Gdzie by艂e艣?

Na koncercie Alanis Morissette.

Sam?

Nie, by艂em z kumplem ze szko艂y prawniczej.

Serio? Kto to?

Brad.

- Alanis Morissette wymiata! - Ca艂kowicie!

Nie mog臋 uwierzy膰, 偶e niewiele brakowa艂o, a bym tam nie poszed艂.

Niech zgadn臋: Kupi艂e艣 te bilety dla siebie i Lily,

przed tym jak ci臋 rzuci艂a.

Tak, ale sk膮d o tym wiesz?

Ja te偶 jestem sam.

Kara zerwa艂a z tob膮?

Przykro mi. To jest do bani.

Brad, p贸jdziesz ze mn膮 na obiad?

Zaprosi艂e艣 go na obiad?

Tak, zaprosi艂em go na obiad. Co w tym dziwnego?

Dlatego si臋 pytam, "Zaprosi艂e艣 go na obiad?"

Dlaczego dw贸ch kumpli nie mo偶e i艣膰 wsp贸lnie na obiad?

Bo obiad jest taki...

Dziewcz臋cy.

Dziewcz臋cy? 艢niadanie nie jest dziewcz臋ce.

Lunch nie jest dziewcz臋cy. Dlaczego obiad jest dziewcz臋cy?

Nie wiem.

Nie ma nic dziewcz臋cego w koniu.

Nic dziewcz臋cego w rogu,

ale po艂膮cz to, a powstanie jednoro偶ec.

Nie obchodzi mnie twoje zdanie.

Id臋 do Biszkoptowej Spi偶arni z Bradem.

Jeste艣my tu. Jeste艣my g艂odni.

Zwykle jemy obiad.

- Cudownie pachnie. - Dzi臋kuj臋.

Nie by艂o jedzienia w lod贸wce, wi臋c przynios艂am...

Co ty robisz?

Lily, jaka by艂a pierwsza zasada?

Nic nie zmienia膰.

A druga zasada?

- Nie by艂o drugiej zasady. - No w艂a艣nie!

Jest tylko jedna regu艂a i ty j膮 z艂ama艂a艣.

Zrobi艂am zakupy. Czy to si臋 zalicza do zmian?

Lily, je艣li bym chcia艂, 偶eby ta lod贸wka by艂a pe艂na,

偶ebym mia艂 艣wie偶膮 kaw臋 codziennie rano,

by艂bym w zwi膮zku.

Ale ja nie chc臋 by膰 w 偶adnym zwi膮zku.

To dlatego ka偶da dziewczyna, kt贸ra przekroczy te drzwi jest kryszta艂owo czysta.

Nie mo偶e zosta膰 po niej nawet szczoteczka do z臋b贸w.

Nie mo偶e zosta膰 nawet szk艂o kontaktowe.

W og贸le ona nie mo偶e tu zosta膰.

Chod藕, oprowadz臋 ci臋.

Tylko bez fotografowania prosz臋.

Witamy w sypialni.

Patrz na to: kr贸lewskie 艂o偶e,

du偶y koc, jedna poduszka.

To 艂贸偶ko m贸wi, 偶e "nasza robota tutaj jest sko艅czona."

Nast臋pnie witamy w 艂azience.

Co, tylko jeden r臋cznik?

Co, nie ma suszarki?

Wiesz gdzie to trzymam? U ciebie. Doko艅cz to.

No i na koniec...

Tak, to prawda.

Patent czasowy.

Witamy w korytarzu.

Podczas kiedy Ted i Marshall musz膮 kry膰 pornosy...

Marshall nie ma pornos贸w.

To s艂odkie.

Podczas kiedy Ted i Marshall musz膮 kry膰 pornosy,

ja mam je... profesjonalnie pod艣wietlone.

Kiedy dziewczyny to zobacz膮, to szybko chc膮 st膮d spada膰.

Nawet jak sobie p贸jd膮, to zawsze pozostaje ci szturmowiec.

On jest tylko niesamowity.

Jak widzisz, jakakolwiek dziewczyna by si臋 tu obudzi艂a,

zawsze m贸wi臋 jej, 偶eby zbudowa艂a sobie gniazdko gdzie indziej.

Moje mieszkanie jest dla mnie.

Bo偶e, kocham obiad.

O cholera...

Ten chleb z cukini jest boski.

To nie jest dziwne, nie?

W pewnym sensie mo偶e tak,

ale og贸lnie nie.

Przy okazji, nie przeceni艂e艣 jaj Benny'iego.

Prawda? Prawda?

Dlaczego dw贸ch kumpli nie mo偶e po prostu i艣膰 razem na obiad w niedziel臋?

Ot贸偶 to. Dzi臋ki, to w艂a艣nie chcia艂em powiedzie膰.

To musi by膰 przeznaczenie.

O czym ty m贸wisz?

Mam dwa bilety na Mamma Mia w pi膮tek wieczorem.

Lubisz Abb臋, nie?

Co ja m贸wi臋. Kto ich nie lubi?

W ka偶dym razie, mia艂em wzi膮膰 Kar臋, ale teraz zostali艣my tylko ja i ty.

Jedziemy na Broadway, w braterskim stylu. Co ty na to?

No jasne!

Cze艣膰. By艂o ci tak zimno, 偶e si臋 obudzi艂a艣?

Nie, ja tylko patrzy艂am jak 艣pisz.

Chcia艂a艣 wzi膮膰 prysznic? Przepraszam, ale mam tylko jeden czysty r臋cznik.

Nie wm贸wisz mi, 偶e codziennie trzeba bra膰 prysznic.

No dobra.

Zaproponowa艂bym ci kaw臋, ale nie mam 偶adnej, tak偶e b臋dziesz musia艂a...

Nie pij臋 kawy.

Mo偶e i robisz dobr膮, ale nie lubi臋 kolumbijskich prostak贸w.

Bo偶e, kocham to miejsce.

Ci臋sz臋 sie, 偶e nie mam pracy, bo mog臋 by膰 tutaj przez ca艂y czas.

Chyba zostawi艂em co艣 na p贸艂ce.

O nie. Nie patrz na to.

Jestem tym zniesmaczony.

Tak otwarcie wyra偶asz swoj膮 seksualno艣膰

i to jest jeden z powod贸w, dla kt贸rego ci臋 kocham.

Czy ja to powiedzia艂am?

P贸jd臋 wypakowa膰 torb臋.

Kocham ci臋.

No tak, pip, pip. Popieram to...

Witaj, Barney. Och...

O m贸j Bo偶e. Jeste艣 偶onaty? To twoja 偶ona?

Co? Nie.

Tak!

- Tak? - Tak.

Ty sukinsynu!

Nie mog臋 uwierzy膰, 偶e pozwoli艂am ci na wej艣cie do mojej 艣wi膮tyni.

Daj spok贸j. Prosz臋, nie. Nie rozumiesz.

Co zrobi艂em? To najgorsze. Jak mo偶esz...?

Nigdzie si臋 nie wybierasz.

By艂o blisko.

Ta g艂upia laska nie chcia艂a st膮d wyj艣膰.

Chcia艂a tu zamieszka膰.

A widzia艂a twoj膮 skacz膮c膮 muszl臋 klozetow膮?

By艂a uodporniona na wszystko w moim mieszkaniu...

opr贸cz ciebie.

Jeste艣 lepsza ni偶 pornos.

Dzi臋ki.

Chcesz tu dalej mieszka膰?

Jedyne co musisz robi膰, to udawa膰 moj膮 偶on臋

i odstrasza膰 moje jednonocne partnerki.

Wiem, wiem. To niezbyt etyczne. Masz swoje zasady...

Zrobi臋 to.

Naprawd臋?

Barney, przecie偶 ty wyczy艣ci艂e艣 kilka prawdziwych, matczynych spraw,

a odpowiednikiem twojej emocjonalno艣ci mo偶e by膰 艣rodek czyszcz膮cy 艂ajdak贸w takich jak ty.

Ale w moim innym mieszkaniu, musia艂abym 偶y膰 razem z innym 艂ajdakiem, tak偶e wygra艂e艣.

Zgoda.

- Mamma Mia? - Mamma Mia.

To jest 艣wietne przedstawienie, dobra?

Zdoby艂o mn贸stwo nagr贸d.

No jasne. Brzmi jak naprawd臋 zabawna, ciekawa, trzecia randka.

Trzecia randka. Wiesz co to znaczy.

To nie jest randka.

Po prostu dw贸ch kumpli idzie na Broadway.

Kumple, kt贸rzy zamierzaj膮 przed tym i艣膰 razem na obiad?

Zam贸wili艣my stek.

Gdzie?

Cafe L'Amour.

Brad powiedzia艂, 偶e jest tam naprawd臋 dobre 偶arcie.

Brzmi jakby Brad zaplanowa艂 ju偶 noc.

Lepiej we藕 gr臋 "A".

To znaczy 偶adnych babcinych majtek.

Dobra, wiecie co? Jeste艣cie zagro偶eni,

bo samotny facet wkracza w grup臋 kumpli.

Wiesz co? To moja sprawa.

Nie obchodz膮 mnie te wszystkie obiady i przedstawienia.

To prawda. Brad i ja idziemy na Broadway.

W co si臋 ubierzesz?

My艣la艂em o tej koszuli z ko艂nierzem i tych...

Wiesz co? Zamknij si臋.

Podasz mi Sztuki i Czas Wolny?

Podasz mi Sztuki i Czas Wolny?

Przecie偶 ci da艂am.

Kochanie, ja...

Barney, co si臋 tu dzieje?

Lily, mog臋 to wyjasni膰...

Jak mog艂e艣? W naszym domu?

Ty draniu!

- Przepraszam. Nie wiedzia艂am, 偶e on... - Wyno艣 si臋.

To jest to co mam po tym jak przez cztery lata pracowa艂am jako striptizerka, 偶eby艣 ty m贸g艂 i艣膰 na medycyn臋?

Powi臋kszy艂am sobie piersi dla ciebie.

Zarabiam na tym p艂aczu.

Brawo.

To by艂o niesamowite.

A to spoliczkowanie genialne. Nie powstrzyma艂a艣 si臋.

Tak, zawsze chcia艂am to zrobi膰.

Wystarczy.

Musz臋 powiedzie膰, 偶e to jedzenie to dobra zmiana.

Wiesz...

zreszt膮 niewa偶ne.

Co?

Jeste艣 moj膮 偶on膮. Mo偶esz mi m贸wi膰 o wszystkim.

Je艣li naprawd臋 chcesz tu zak艂ada膰 pu艂apki,

musimy to miejsce uczyni膰 troch臋 bardziej...

no wiesz, domowym.

Jakby mieszka艂a tu kobieta.

Co masz na my艣li?

O, ju偶 w domu.

My艣la艂em, 偶e nie zobacz臋 ci臋 wcze艣niej ni偶 jutrzejszego poranka.

Ha, ha, ha. To nie by艂a randka.

Dobra, to by艂a randka i to bardzo dziwna.

Nie musisz tego robi膰.

Nie, musz臋. Jeste艣 moim go艣ciem.

Dzi臋ki, Brad.

Masz czekolad臋 na podbr贸dku.

Jeszcze.

Ja to zrobi臋.

Mog艂o by膰 gorzej.

M贸g艂 pa艣膰 przed tob膮 na kolana.

By艂o gorzej.

Poradz臋 sobie, Brad. Dzi臋ki.

Jest sobota.

Chcesz wpa艣膰?

Chcesz, 偶ebym wzi膮艂 z tob膮 艣lub?

Dobra, nie by艂o tak 藕le.

Dwoje samotnych facet贸w grasuje. To jak S臋py 艢lubne.

Po prostu trzymaj si臋 z dala od bukiet贸w od Brada.

By艂o gorzej.

B臋dzie dobrze.

Li艣cie w Vermont s膮 tylko raz w roku.

Vermont?

Tak, na 艣lubie jest fajne B&B.

Kara i ja zwykle tam chodzili艣my.

Jest jeden pok贸j wolny, wi臋c bierzemy go.

Bierz garnitur od Walta Whitmana.

Nie zgodzi艂e艣 si臋, prawda?

No jasne.

Rozumiem.

W porz膮dku.

To pierwszy raz, kiedy spotykam si臋 z kumplami ze studi贸w, odk膮d Kara ode mnie odesz艂a.

Ja...

Ja tak za ni膮 t臋skni臋.

Pojad臋 z tob膮 do Vermont.

To 艣wietnie!

Zarejestrowa艂em nas w Ceramicznej Stajni.

Przepraszam. To nie jest ju偶 艣mieszne.

G艂upi obiad!

On zwariowa艂, prawda?

On nie zwariowa艂.

On cierpi po tym jak rzuci艂a go ta dziewczyna.

A ty jeste艣 jego nikotynowym plastrem.

A teraz powiniene艣 uczyni膰 to co ka偶da kiepska para musi zrobi膰:

Rozsta膰 si臋.

Masz racj臋. Masz racj臋. Obieca艂em Bradowi,

偶e p贸jd臋 z nim na 艣lub i potem to zrobi臋.

Dobry cz艂owiek.

Podj臋li艣my dobr膮 decyzj臋 id膮c do w艂oskiego sklepu z r臋cznie szyt膮 po艣ciel膮.

Je艣li moje 艂贸偶ko jest odpowiednio ubrane, to robota b臋dzie dobrze sz艂a.

Chcesz sobie tu pole偶e膰?

Dobra, musz臋 wyjrze膰 zza tych krat.

Co zamierzasz robi膰?

Mia艂am obejrze膰 Zdobywc臋, ale to 艂贸偶ko jest takie wygodne.

Szkoda, 偶e nie masz tu telewizora.

Dobra, ale powa偶nie, jak ty robisz, 偶e tu mieszkasz?

Prosz臋.

My艣la艂am, 偶e wychodzisz.

Po przem贸wieniu.

/Nast臋pnego poranka, /kiedy S艂o艅ce wzesz艂o nad Manhattanem,

/wujek Marshall poszed艂 /do mieszkania Brada,

/偶eby jecha膰 z nim /na 艣lub w Vermont.

/Ale kiedy ju偶 si臋 zjawi艂...

Nie.

Nie...

Nie.

Nie!

Nie.

Ted.

Brad przyni贸s艂 mi kwiaty.

Czekaj.

Brad przyni贸s艂 mu kwiaty.

Przepraszam. Ale to znowu jest 艣mieszne.

- Och, cze艣膰... - Nie Brad, nie chc臋 tego s艂ucha膰.

Lubi臋 ci臋. Kalie to moje ulubione kwiaty.

Nie wiem sk膮d o tym dowiedzia艂e艣. Chcia艂e艣 tylko mnie zabra膰 na przedstawienie,

ale to niefajne cz艂owieku. Nie mog臋 uwierzy膰, 偶e ty...

- Cze艣膰 kochanie. - Cze艣膰.

- Cze艣膰, Marshall. - Cze艣膰, Kara.

Wi臋c znowu jeste艣cie razem?

Tak. Od ostatniej nocy.

Przepraszam.

- Powinienem zadzwoni膰. - Tak, powiniene艣.

- Nie chcia艂em ci臋... - Nie, Brad.

Nie.

Co z nim?

Nie wiem.

Chyba si臋 we mnie zakocha艂.

Nie mog臋 uwierzy膰, 偶e my... ty i ja...

- Co my zrobili艣my? - Nic.

Nic nie zasz艂o. Po prostu poszli艣my spa膰.

Poszli艣my spa膰? Nie 艣pi臋 w 艂贸偶ku z kobiet膮, z kt贸r膮 "tego" nie zrobi臋.

Jak mo偶esz... Ty.

Nabra艂a艣 mnie wbrew mojej woli.

Przytuli艂e艣 si臋 do mnie.

Przerobili艣my moje miejsce.

Zostali艣my tutaj w pi膮tkow膮 noc, 偶eby ogl膮da膰 Zdobywc臋,

spali艣my razem i nie uprawiali艣my seksu?

O m贸j Bo偶e, jeste艣my w zwi膮zku.

My艣lisz, 偶e tym jest zwi膮zek?

Powinna艣 by膰 zaszczepiona, ale i tak mnie zarazi艂a艣. Musisz ju偶 i艣膰.

Barney.

Nie jeste艣 z艂y na mnie. Jeste艣 z艂y na siebie.

Opu艣ci艂e艣 barier臋 ochronn膮 i pozwoli艂e艣 wej艣膰 komu艣 w twoje 偶ycie

i czujesz si臋 z tym dobrze.

I to ci臋 przera偶a.

Musisz ju偶 i艣膰.

Nie mo偶esz mnie wyrzuci膰! Za du偶o pracy w艂o偶y艂am w to miejsce.

Zreszt膮 ju偶 przyzwyczai艂am si臋 do pewnego standardu 偶ycia.

Pewnego standardu 偶ycia? Nie zap艂aci艂a艣 za...

/I tak pan i pani Stinson, /dwa tyodnie po zawarciu ma艂偶e艅stwa,

/zdecydowali si臋 rozej艣膰.

/Na szcz臋艣cie /uda艂o im si臋 pogodzi膰.

/I to jest historia o tym /jak ciocia Lily umeblowa艂a swoje mieszkanie.

/Marshall spotka艂 Brada /jaki艣 czas p贸藕niej.

O m贸j Bo偶e, to Brad.

艢miej si臋, jakbym powiedzia艂 co艣 naprawd臋 zabawnego.

Racja, racja.

Cze艣膰 Marshall.

No cze艣膰, jak leci?

Nie藕le.

- Jestem... - Tak, wiem kim jeste艣.

Musz臋 lecie膰. Mam spraw臋 do za艂atwienia.

Tak, ja te偶, ale moja jest wa偶niejsza.

No to do zobaczenia.

Jasne. Jasne.

Nawet je艣li tak nie uwa偶asz, powiedz mi, 偶e wygl膮da艂 na grubasa.

Wygl膮da艂 na grubasa.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.