Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Zeznacie, 偶e Walewsk膮 zabi艂 Ku艣.
Pewnie tak ich, kurwa, zakitrali, 偶e ich nie znajdziemy.
Tu masz zapisany tylko m贸j numer.
Pami臋tasz ten dom wypoczynkowy pod Wyp艂owem?
"Le艣ny Raj".
Jedziemy na wycieczk臋.
- Kt贸ry z was j膮 uderzy艂? - Shrek bi艂, ja wi膮za艂em.
Kurwa, nie pierdol, Kijana! Ty j膮 bi艂e艣!
Co艣 ty zrobi艂?
Odjeba艂em dwie szmaty, co zabi艂y dziewczyn臋.
Kto jeszcze by艂 na tym ognisku, co?
Kto艣 jej obci膮艂 w艂osy.
My艣li pan, 偶e pijany dres zabawia si臋 w ten spos贸b?
Jakub nas tutaj przyprowadzi艂.
"To by艂y 偶arty, to by艂y 偶arty", krzycza艂.
Chc臋, 偶eby艣 si臋 ba艂, tak jak moje ch艂opaki ba艂y si臋 Kusia.
Adrian, kurwa!
Odsu艅cie j膮.
Wyborowy z pana strzelec.
Odbi艂o ci?
Nie b臋dziesz mi nigdy wi臋cej, kurwa, rozkazywa艂!
Koniec ko艅c贸w ka偶dy wiedzia艂, 偶e to by艂y tylko 偶arty.
To by艂y tylko 偶arty.
"To by艂y tylko 偶arty.
I po co ci to by艂o?"
Pan powa偶nie min膮艂 si臋 z powo艂aniem.
To bardzo mocny trop.
Potrzebujemy jeszcze r贸wnie mocnych dowod贸w.
A czy w domu Molend贸w w pa藕dzierniku
przeszukali艣cie te偶 rzeczy Ja艣ka i Julki?
Je艣li tak, to bardzo pobie偶nie.
Na celowniku by艂 ojciec. To on by艂 podejrzanym.
Julka na pewno czuje si臋 zdemaskowana.
Nie, sta艂em odwr贸cony ty艂em.
Sk膮d mog艂a wiedzie膰, 偶e jest filmowana?
Ale podczas dyktanda poczu艂a zagro偶enie.
I pewnie zatar艂a wszystkie 艣lady.
Nie znam nastolatka, kt贸ry potrafi艂by dobrze zaciera膰 艣lady.
To jest c贸rka swojego ojca.
Nie mo偶na jej nie docenia膰.
Po wnikliwej analizie prawnej
wy偶ej wymienionych dokument贸w
dopatrzyli艣my si臋 kilku istotnych b艂臋d贸w w dokumentacji,
kt贸re wskazywa膰 mog膮 na nieustalony status prawny
ca艂o艣ci grunt贸w obj臋tych umow膮.
W zwi膮zku z powy偶szym
z dniem dzisiejszym odst臋pujemy od negocjacji,
jak r贸wnie偶 podpisania umowy
o sprzeda偶y grunt贸w w gminie Dobrowice.
Decyzja nasza jest ostateczna i nie podlega negocjacjom.
Pierdolone 艣ledziojady...
- Nie no, to jest tragedia po prostu. - Co tragedia?
Dochodz臋 do cytadeli, a ten je艂op z toporem
zabija mnie zawsze przy wyj艣ciu do wie偶y.
I co, nie przejdziesz tego?
Za g艂upi jeste艣. Daj.
No i jak?
Jest dobrze, bardzo dobrze.
Wci膮gaj膮 to jak odkurzacze.
Nie wyjd膮 bez tego na imprezk臋.
Jest tyle, ile mia艂o by膰?
Wierz臋 ci.
Jest! Jest! Masz, chuju!
Jogi, zamknij mord臋.
Ty, Zawadzki idzie?
No, z Mirsk膮.
Skubaniutki...
Dojad臋 go.
On jeszcze nawet nie wie, jak ma przejebane.
A co ci zrobi艂?
Wstawi艂 ci pa艂臋 z klas贸wki?
Ryje pod moj膮 rodzin膮.
Odk膮d tu przyjecha艂.
Pawe艂, zauwa偶y艂am, 偶e z Ol膮 jest co艣 nie tak.
Mo偶e za du偶o jej da艂em materia艂贸w do olimpiady.
Nie, nie s膮dz臋, 偶eby to by艂a kwestia przepracowania.
Ona jest totalnie rozkojarzona...
A momentami taka jaka艣...
Nie wiem, jak to powiedzie膰. Nadaktywna...
Ale co, mam j膮 wys艂a膰 na testy na obecno艣膰 narkotyk贸w?
Panie profesorze, przepraszam, 偶e si臋 wtr膮cam,
ale Ola ju偶 nie bierze.
Ju偶 nie bierze? Czyli bra艂a?
No tak, ale powiedzmy, 偶e z ni膮 rozmawia艂am.
Musz臋 kaza膰 si臋 jej zbada膰.
Ale je艣li pan j膮 wy艣le na testy, to ona si臋 za艂amie.
Ona zarywa艂a ca艂e noce, 偶eby przygotowa膰 si臋 do tej olimpiady.
Ale ja nie m贸wi臋 o nauce. Ja m贸wi臋 o 膰paniu.
Ona nie 膰pa, naprawd臋.
Dzisiaj wieczorem idziemy j膮 przepyta膰, co nie?
Trzymamy r臋k臋 na pulsie. Ona naprawd臋 wysz艂a na prost膮.
Spr贸buj臋 wam zaufa膰,
ale je偶eli cokolwiek wzbudzi moje podejrzenia...
Maciek.
- Jak, synu? - Dobrze.
- Dzie艅 dobry. - Dzie艅 dobry.
Chod藕cie.
"Poezja pod kontrol膮 totaln膮: 1948-55"
Z czym ci si臋 kojarzy ten okres?
Z niczym szczeg贸lnym.
Soc...
Socjalizm?
Blisko.
Nawet Szymborska napisa艂a par臋 wierszy dla Stalina...
Socrealizm.
No w艂a艣nie.
Czyli pami臋tasz?
Maciek, ja ju偶 teraz nic nie pami臋tam, mam dreszcze.
Nie mam dzisiaj si艂y na 偶adnego Stalina.
Ola, ogarnij si臋, prosz臋.
Skup si臋.
Zawadzki chce ci zrobi膰 testy.
- Jakie testy? - No, na obecno艣膰 drag贸w.
- On to mo偶e zrobi膰 w ka偶dej chwili? - Wyluzuj.
Zar臋czyli艣my, 偶e ju偶 nie bierzesz.
Powiedzia艂, 偶e do olimpiady da ci szans臋.
Ale tu nie chodzi o olimpiad臋, Olka.
Naprawd臋 przeginasz z tym wci膮ganiem.
Zrobisz sobie krzywd臋.
Wsad藕 sobie w dup臋, t臋 trosk臋, wiesz?!
Ola?
Jedziemy dalej?
Mo偶na?
No i jak tam nasza olimpijka, mordeczki?
- Przesy艂ka dostarczona? - Nie, Ewelina jej pilnuje.
A na olimpiadzie Belfer b臋dzie j膮 obstawia膰.
Cicho.
No to zajebi艣cie. Najciemniej pod latarni膮.
Nie b臋d臋 tego robi艂a, kurwa.
Molenda, jak chcesz, to sam jej to sprzedaj.
Dobra, ja jej to o偶eni臋, tylko st贸wa dla mnie, okej?
No to mamy.
Zobaczycie, po takim dopingu napisze i od razu...
jebs do fina艂u.
- I po chuj si臋 by艂o tak spina膰? - We藕, kurwa...
Ej!
Zawo艂aj Ol臋.
Ola, zrobi艂a艣, te 膰wiczenia na matm臋?
Jaka maska?
Ten stary film o zielonym go艣ciu, nie wiesz?
Gombrowicz! "Ferdydurke".
To jest troch臋 taka ksi膮偶ka o was.
Dlatego chcia艂em, 偶eby艣cie j膮 przeczytali.
Kto przeczyta艂?
Uuu...
Kto tak naprawd臋 przeczyta艂?
Bujak, opu艣膰 r膮czk臋, prosz臋.
Maska. Forma. G臋ba.
Gombrowicz twierdzi, 偶e nosimy j膮 wszyscy.
A pan si臋 z tym zgadza?
No wiesz, wszyscy odgrywamy jakie艣 spo艂eczne role.
Jak na przyk艂ad chcemy co艣 osi膮gn膮膰, komu艣 si臋 spodoba膰.
Albo 偶eby si臋 przed kim艣 ukry膰, na przyk艂ad, w t艂umie.
A jak膮 mask臋 pan nosi?
W tej chwili? Nauczyciela j臋zyka polskiego.
Czyli nie mia艂by pan odwagi by膰 przy mnie sob膮, bo jestem uczennic膮?
Gombrowicz by powiedzia艂, 偶e nie da si臋 uciec przed form膮.
Nici z romansu, Julka.
Za艂贸偶my, 偶e szczerze wyznaj臋 panu co艣,
co ukrywam przed lud藕mi, jaki艣 problem.
Gada艂by pan dalej o maskach czy spr贸bowa艂 mi pom贸c?
Gombrowicz by powiedzia艂, 偶e tylko odgrywasz szczero艣膰.
- Wi臋c jest pan tch贸rzem? - Ka偶dy troch臋 jest.
Dlatego nosimy maski, Julka.
Mieli艣my si臋 dzieli膰 zyskiem, to podzielmy si臋 te偶 strat膮.
A moje straty s膮 wi臋ksze ni偶 wasze, bo to ja straci艂em na Kumitylu.
Przecie偶 dosta艂e艣 grunt w centrum miasta pod supermarket.
Wi臋cej ju偶 nic nie dostaniesz. Wsp贸lny biznes si臋 sko艅czy艂, Rysiu.
A to do mnie przyjdzie prokurator i zapyta o te mapy i podpisy.
Wszyscy jeste艣my w ciemnej dupie, panowie,
i to przez tych skurwysyn贸w, kt贸rzy s膮 przeciwko nam.
Przez skurwysyn贸w? Przez jakich skurwysyn贸w?
To nie oni s膮 skurwysyny!
To my jeste艣my skurwysyny, ludzie skorumpowani!
To przez takich jak my ten 艣wiat idzie na dno.
Co ty bredzisz?
Tak, Grzesiu, zajebali艣my to miasto do reszty.
Nigdy wi臋cej nie b臋dzie takiej inwestycji jak ta.
Ludzie mogli mie膰 prac臋. Chodniki mog艂y by膰 proste.
Kurwa wasza ma膰.
P艂yniemy w tej samej 艂贸dce, Ryszard, nie zapominaj o tym, dobrze?
To niech szlag nas trafi, razem z t膮 艂贸dk膮!
To Julka albo Jasiek.
Nie drzyj si臋!
Otwarte!
Dzie艅 dobry.
Dzie艅 dobry.
A wy tu czego?
Nie powinien pan by膰 w pracy?
Ja... tutaj wykonuj臋 czynno艣ci s艂u偶bowe.
Jedyn膮 czynno艣膰, jak膮 ma pan na dzi艣,
to odebra膰 swoje zwolnienie dyscyplinarne
w komendzie w Elbl膮gu.
W imieniu CB艢 Policji, wraz z aspirantem Papi艅skim,
pe艂ni膮cym od dzi艣 obowi膮zki komendanta w Dobrowicach,
musimy przeszuka膰 pa艅skie mieszkanie.
To jakie艣 jaja s膮? Co to jest?
Nakaz.
Pozosta艂ych pan贸w prosz臋 o wyj艣cie.
Wszyscy艣my na to zapracowali. Pami臋taj.
Ewelina!
- Ewelina, poczekaj. - Czekam.
Chc臋 napisa膰 artyku艂 o Les艂awie. Pomo偶esz mi?
Nie mog臋. Jestem przecie偶 "ma艂o wiarygodna".
Ale przepraszam, 偶e ci臋 wtedy potraktowa艂em nieelegancko.
Ale pomy艣la艂em, 偶e Les艂aw zas艂u偶y艂 na ten artyku艂.
Poza tym to on mnie odci膮gn膮艂 od ciebie,
bo ba艂 si臋, 偶e co艣 ci zrobi膮 ci wasi gangsterzy.
To jak b臋dzie?
Je偶eli si臋 zgodzisz,
to zrobi臋 ci臋 lokalnym korespondentem na Dobrowice.
Ale mi awans. No, normalnie spuch艂am z dumy.
Napiszemy ten artyku艂 razem.
Okej.
Masz m贸j numer, jakby co. Musz臋 ju偶 i艣膰.
Poczekaj, musz臋 ci臋 jeszcze o co艣 zapyta膰.
Czy domy艣lasz si臋, kto jest odpowiedzialny za 艣mier膰 Les艂awa?
Nie domy艣lam si臋.
Ja to wiem.
- Debiut Staffa? - "Sny o pot臋dze".
- Nobel dla Szymborskiej? - 1996.
Dobrze.
Obowi膮zuj膮cy nurt w poezji po 1948 roku?
Socrealizm. Maciek mnie tym katowa艂.
"Katowa艂" to akurat bardzo dobre s艂owo.
Dam ci d艂ugopis na szcz臋艣cie, bo swoim nie mo偶na pisa膰.
Nie ma czego艣 takiego, jak szcz臋艣cie,
po prostu trzeba by膰 dobrze przygotowanym.
To s膮 rzeczy osobiste mojej c贸rki.
Mo偶e pan st膮d wyj艣膰?
Czysto.
Gabinet.
Zapraszam.
- Niez艂y t艂umek. - No.
Nie mog臋 si臋 ju偶 doczeka膰.
- Zapraszam. - Id臋...
Ola!
Ola! D艂ugopis!
Pozwolenie na bro艅 dla osoby fizycznej.
Dla ochrony osobistej, os贸b i mienia.
Mog臋 mie膰 ten pistolet.
Na balistyk臋, natychmiast.
- Co si臋 sta艂o?! - Nie wiem.
W pewnym momencie zupe艂nie straci艂a kontakt z rzeczywisto艣ci膮.
Mo偶e to nerwy?
Hej?
Dzie艅 dobry.
S艂ucham pani膮.
Nazywam si臋 Ewelina Roz艂ucka.
Jestem korespondentem "Gazety Codziennej".
- M艂odo pani zaczyna. - Tak.
Pisz臋 artyku艂 na temat 艣mierci Les艂awa Dobrza艅skiego.
Nie zajmujemy si臋 tym. Ta sprawa jest ju偶 zamkni臋ta.
A co, je艣li kto艣 go doprowadzi艂 do samob贸jstwa?
No to zapraszam do sk艂adania zezna艅.
Ale ja te偶 chcia艂abym otrzymywa膰 informacje na temat 艣ledztwa.
Pisz臋 artyku艂...
Kto doprowadzi艂 do samob贸jstwa?
Ryszard Kumi艅ski.
S艂ucham dalej.
Moja mama jest w艂a艣cicielk膮 baru "Kozaczek" i...
No wi臋c, moja mama posz艂a zanie艣膰 pierogi Les艂awowi
i widzia艂a, jak wychodzi od niego Kumi艅ski i jeszcze kilku facet贸w.
Les艂aw by艂 przera偶ony, a jego dom zdemolowany.
- Mama s艂ysza艂a ich rozmowy? - No nie...
A co Les艂aw jej powiedzia艂?
Nic jej nie powiedzia艂. Ba艂 si臋.
Jak b臋dziesz mia艂a wi臋cej konkret贸w, to zapraszam.
Tym razem dzi臋kuj臋, jestem zaj臋ty.
Ten artyku艂 i tak si臋 uka偶e.
A wtedy b臋dzie pan biega艂 po Dobrowicach
i prosi艂 mnie o informacje.
To mog艂o by膰 wszystko.
To m贸g艂 by膰 jaki艣 rodzaj ketaminy
albo inny dopalacz 艣ci膮gni臋ty z Internetu.
Co pan zrobi艂 z moim dzieckiem!?
Pani Bo偶eno, nie znamy jeszcze diagnozy.
Najwa偶niejsze, 偶e stan Oli jest stabilny.
Ale ja nie z pani膮 rozmawiam!
Lekarz mi przed chwil膮 powiedzia艂, 偶e to by艂y jakie艣 narkotyki!
To wszystko przez pana!
Najpierw pan j膮 katowa艂 tymi ksi膮偶kami,
po nocach nie spa艂a, a teraz to!
No co, pan nie zauwa偶y艂, 偶e co艣 jest nie tak?!
- A pani zauwa偶y艂a? - Jaki bezczelny!
Prosz臋 st膮d wyj艣膰!
Na takich jak pan to s膮d jest.
Konkurs piosenki angielskiej. Nie wzi臋艂aby艣 udzia艂u?
Julka?
Mog臋 ci臋 zawie藕膰 do szko艂y dzisiaj.
Ile jeszcze b臋dziesz si臋 wydurnia膰? Powiedz mi.
D艂ugo to jeszcze potrwa? Julka?
Julka, wsiadaj do samochodu!
Julka!
Julka, wsiadaj do samochodu, s艂yszysz?
Julka!
Co tu si臋 dzieje? Co to jest, kurwa?
Co ty ochuja艂e艣, idioto? Przecie偶 to jest dziecko!
Adriana Kusia zamordowano z pa艅skiej broni.
Na broni s膮 odciski pa艅skie i pana c贸rki.
Cz艂owieku, o czym ty m贸wisz? Przecie偶 to jest dziecko!
Pan ma alibi. Widzieli pana s膮siedzi.
I ca艂a ta wasza restauracja na bankiecie.
To jest jaki艣 absurd.
Dlatego pa艅ska c贸rka
zostanie oskar偶ona o zamordowanie Adriana Kusia.
Radzi艂bym dzwoni膰 do adwokata.
Julka, Julka!
Julka!
Julka!
- Dzie艅 dobry. - Dzie艅 dobry.
Panie Pawle.
Tak?
W imieniu dyrekcji naszej szko艂y,
w obecno艣ci pani Kazimiery i pana Cezarego,
chcia艂em pana poinformowa膰, 偶e z dniem dzisiejszym
zostaje pan bezterminowo zawieszony w obowi膮zkach nauczyciela.
- S艂ucham? - Dobrze pan s艂ysza艂...
Kuratorium zosta艂o ju偶 powiadomione o naszej decyzji.
A dlaczego?
Pa艅ska uczennica dostaje zapa艣ci na olimpiadzie.
W pa艅skiej obecno艣ci zreszt膮.
A jej matka m贸wi nam, 偶e w jej krwi wykryto substancje odurzaj膮ce.
Pan podobno widzia艂, 偶e z ni膮 jest co艣 nie tak, prawda?
Dlaczego pan tego do mnie nie zg艂osi艂?
Dlaczego pan nie przeprowadzi艂 test贸w na obecno艣膰 narkotyk贸w?
Panie Pawle, prosz臋 w trybie natychmiastowym
opu艣ci膰 budynek szko艂y.
Wiesz, tak sobie my艣l臋, 偶e mo偶e by warto rozwin膮膰 skrzyd艂a.
Kupi艂bym jak膮艣 chat臋 w Elbl膮gu, przyda艂oby si臋 na melan偶e.
Rynek wi臋kszy.
No, przyjemne z po偶ytecznym.
Dzie艅 dobry.
Co jest, tato, kluczy zapomnia艂e艣?
Wstawaj.
Co?
Wstawaj, kurwa!
Co jest?
Co ty sobie wyobra偶asz, gnoju jeden, co?
Gangsterki ci si臋 zachcia艂o?
Pogangsterzy膰, kurwa, postrzela膰?
To teraz poka偶, kurwa, jaki z ciebie bandyta.
Chuju bezczelny, wsta艅 i poka偶 mi, kurwa.
Do widzenia.
Zabierzcie go st膮d.
Mo偶e szampon ci chocia偶 przynios臋?
Juleczko!
Jest taki adwokat, nazywa si臋 Hoffman...
Nie b臋d臋 rozmawia膰 z 偶adnym adwokatem, mamo.
- Kochanie, to jest powa偶na sprawa... - A ja mam to gdzie艣!
Ale ja nie mam. I ojciec te偶 nie.
Adrian by艂 przest臋pc膮. Czy tego chcesz, czy nie.
A tw贸j m膮偶 to jest, kurwa, ministrantem.
- To jest tw贸j ojciec. - Pytam si臋. Kim jest?!
Co艣 ci powiem, mamo.
Kocha艂am go. Tylko jego.
Was nigdy. Rozumiesz?
Ja nie mam ojca i nie mam matki.
Nie mam nikogo.
Dlatego nie chc臋 was nigdy wi臋cej, kurwa, widzie膰.
Mam syna frajera, 偶on臋 dziwk臋, c贸rk臋 psychopatk臋.
I w艂a艣nie mi przepad艂 interes 偶ycia...
Mog艂o by膰 gorzej.
Gorzej?
M贸g艂by艣 mie膰 raka... prostaty.
Nie?
To jest jaki艣 kiepski 偶art, kurwa.
Wszystko si臋 zacz臋艂o jeba膰 w Dobrowicach,
jak si臋 pojawi艂 jeden cz艂owiek.
Ten belfer.
Jebany warszawiaczek.
Ale nie wszystko sobie z nim jeszcze wyja艣ni艂em.
Nie wszystko.
Ostatnia zosta艂a.
Pawe艂, ja ci chyba b臋d臋 musia艂a co miesi膮c z renty odsy艂a膰...
Nie ma mowy o 偶adnym odsy艂aniu ani oddawaniu.
- Ile razy mam ci powtarza膰? - Uparty jak ojciec!
Kiedy wracasz do Warszawy?
Nie wiem, jeszcze jedn膮 spraw臋 musz臋 za艂atwi膰.
Dzi臋kuj臋.
Nie, to ja dzi臋kuj臋 za wszystko.
Zmykaj. Ja sobie tu ze wszystkim poradz臋.
- Na pewno? - Na pewno.
Jasiek, przynios艂am ci kanapki.
Jak si臋 czujesz?
Zjedz co艣.
Musz臋 teraz wyj艣膰 do miasta.
Zjedz co艣, dobrze?
Nie m贸g艂 pan mnie dopa艣膰 bez pomocy 偶ony?
Rzeczywi艣cie, 偶ona troch臋 mi pomog艂a, ale nie mam z艂ych zamiar贸w.
Musi pan porozmawia膰 z moj膮 c贸rk膮.
- Nie musz臋. - Julka jest niewinna.
Zostawi艂a odciski palc贸w na broni,
z kt贸rej przypadkiem zastrzelono Adriana.
Du偶o tych przypadk贸w w pana rodzinie...
Niech pan z ni膮 porozmawia, prosz臋.
A pan nie mo偶e?
Mnie nie chce pos艂ucha膰, a pana na pewno pos艂ucha.
Pomo偶e mi pan?
Prosz臋.
Pami臋tasz, jak mi powiedzia艂a艣, 偶e mog臋 do ciebie przyj艣膰?
Ja go nie zabi艂am!
No wiem, 偶e go nie zabi艂a艣.
Chcia艂a艣 mu pom贸c, nie?
Mia艂am t臋 bro艅 w r臋kach, ale celowa艂am do ojca.
Oni mi uwierz膮?
Nie, nie uwierz膮 ci.
Twojemu ojcu te偶 nie uwierz膮, z oczywistych wzgl臋d贸w.
By膰 mo偶e uwierz膮 mnie.
Jak to panu?
Ja tam wtedy by艂em, Julka. W nocy, w lesie.
Widzia艂em policj臋, kt贸ra jedzie po Adriana.
Widzia艂em ciebie, jak sz艂a艣 szos膮 w stron臋 lasu.
Wtedy pad艂 strza艂.
Niemo偶liwe! Pana tam nie by艂o. Sk膮d by pan si臋 tam wzi膮艂?
By艂em, by艂em.
Pali艂a艣 papierosa, tak jak teraz.
Jak pad艂 strza艂, rzuci艂a艣 go i zacz臋艂a艣 biec.
To niech im pan to powie! Na co pan czeka?!
Nie, Julka, ja nic nie powiem.
Dop贸ki nie przyznasz si臋, co tak naprawd臋 zrobi艂a艣.
Ja nic nie zrobi艂am! Czego pan chce ode mnie?
Co si臋 tam sta艂o na tym ognisku?
Na jakim ognisku?!
Na ognisku, na kt贸rym zosta艂a pobita Asia.
By艂a艣 tam wtedy, ja to wiem.
Co si臋 tam wydarzy艂o?
Powiedz mi.
Je偶eli nie powiesz mi, co si臋 tam wydarzy艂o,
p贸jdziesz siedzie膰 za zab贸jstwo Adriana. Wybieraj.
Sk膮d pan to wie?
- Dlaczego musia艂a zgin膮膰 Asia, co? - Nikogo tam nie by艂o...
Nie k艂am. Powiedz mi prawd臋.
Bardzo dobrze, 偶e zgin臋艂a! Bardzo dobrze, 偶e ta kurwa zgin臋艂a.
Gdyby nie ona, Adrian by 偶y艂.
Gdyby nie ona, byliby艣my, kurwa, daleko st膮d.
Co ona ci zrobi艂a?
Wyda艂a mnie. Wysypa艂a mnie przed ojcem.
- By艂a jego kochank膮. Wiedzia艂 pan? - Wiedzia艂em.
Powiedzia艂a mu, 偶e spotykam si臋 z Adrianem.
I zmieni艂a moje 偶ycie w piek艂o.
To dlatego pr贸bowa艂a艣 obci膮膰 jej w艂osy?
Tak. W艂a艣nie dlatego.
Cnotka niewydymka, co?
Wystarczy!
Podaj kos臋.
Trzymaj j膮.
No i po co ci to by艂o?
Ej, to by艂y 偶arty!
To by艂y tylko 偶arty.
B臋dziesz musia艂a z艂o偶y膰 oficjalne zeznanie, Julka.
Mo偶e pan i艣膰 do c贸rki. Rozmawia艂em z ni膮.
Spotka si臋 z panem.
Dzi臋kuj臋.
Julka nie odpowie za zab贸jstwo Adriana Kusia.
To absurdalny zarzut.
Natomiast odpowie za wsp贸艂udzia艂 w morderstwie Asi Walewskiej.
Pan zwariowa艂?!
Nie, nie zwariowa艂em. Julka z艂o偶y艂a ju偶 zeznania.
Przyzna艂a si臋, 偶e to ona nam贸wi艂a wtedy A艣k臋,
偶eby przysz艂a na ognisko.
Nam贸wi艂a koleg贸w Kusia, 偶eby dali jej nauczk臋.
- Obci臋艂a jej w艂osy. - Nauczk臋 za co?
Chcia艂a si臋 zem艣ci膰 za to,
偶e A艣ka powiedzia艂a panu, 偶e ona i Adrian s膮 razem.
Bzdura!
Bzdura?
Asia nigdy by mi nie donios艂a na Julk臋.
Co pan m贸wi?
To by艂a bardzo dyskretna osoba.
Jest pan pewien?
A je艣li nie ona, to kto?
Kto panu powiedzia艂?
Kto panu powiedzia艂, 偶e Julka spotyka si臋 z Adrianem?
Kryzys za偶egnany?
No tak. Pomoc przyjaciela.
Dobrze mie膰 przyjaci贸艂. Herbatk臋 poprosz臋.
Ju偶 robi臋.
Jak to si臋 sta艂o, 偶e Molenda zacz膮艂 wam pomaga膰?
No, Asia Walewska pracowa艂a u niego w zaje藕dzie
i to przez ni膮 Ewelinka poprosi艂a o pomoc.
Zawsze j膮 bardzo lubi艂.
- I teraz te偶? - Tak, tak.
Teraz Ewelinka rozmawia艂a z nim
przy okazji tego artyku艂u o Les艂awie, czy jako艣 tak...
W艂a艣nie, a propos, pani Gra偶ynko,
co pani tam robi艂a u Les艂awa...
przed jego 艣mierci膮?
No...
bo Ewelinka mia艂a ci臋偶ki czas...
i ubzdura艂a sobie, 偶e...
偶e Les艂aw si臋 do niej dobiera艂 po pijanemu.
No i posz艂am, 偶eby to jako艣 wyja艣ni膰.
Dobiera艂?
Pan wie, jak to jest z dziewczynami w tym wieku.
A co by艂o z tym wuefist膮?
I to ona pani膮 nam贸wi艂a, 偶eby tam p贸j艣膰?
No, ale on by jej tego nigdy w 偶yciu nie zrobi艂.
Przecie偶 ja Leszka znam od dziecka. To ona sobie co艣 nawymy艣la艂a.
W艂a艣nie, a gdzie ona teraz jest?
My艣lisz o tym swoim tek艣cie?
A co, chcia艂by艣 czyta膰 w moich my艣lach?
I tak ci si臋 nie uda.
Odp艂ywasz mi gdzie艣.
Nie b膮d藕 zazdrosny o moje my艣li.
My艣l臋 tylko o tobie, g艂uptasie.
Musisz znowu zapu艣ci膰 w艂osy. W zesz艂ym roku wygl膮da艂e艣 super.
Zrobisz to dla mnie?
- Cze艣膰. - Dzie艅 dobry.
Ewelina jest tutaj?
- Popro艣 j膮, ja poczekam. - Dobrze.
My艣la艂am, 偶e pan wyjecha艂.
Chcia艂em si臋 z tob膮 po偶egna膰.
Przecie偶 i tak bym si臋 do pana odezwa艂a.
Za tydzie艅 uka偶e si臋 artyku艂 o Les艂awie.
Ca艂a Polska dowie si臋, dlaczego zgin膮艂.
Tak? To 艣wietnie.
Pewnie zapomnia艂a艣 napisa膰 jednej rzeczy o Les艂awie.
A pan si臋 czego艣 dowiedzia艂?
No.
Nie wspomnia艂a艣 panu redaktorowi,
偶e to ty sama oskar偶y艂a艣 Les艂awa, 偶e dobiera艂 si臋 do ciebie.
A on zabi艂 si臋 dlatego, 偶e nie by艂 w stanie 偶y膰 z tym oskar偶eniem.
To nieprawda!
Nieprawda, 偶e si臋 dobiera艂, czy nieprawda, 偶e go oskar偶y艂a艣?
Mo偶e i si臋 nie dobiera艂. I co z tego?
Nie wiem, nie pami臋tam.
By艂am na niego wkurwiona, bo by艂 z艂odziejem.
A na kogo by艂a艣 wkurwiona, kiedy powiedzia艂a艣
Grzegorzowi Molendzie o Julce i Adrianie?
Sk膮d pan to wie?
Wiem te偶, 偶e to ty zwali艂a艣 wszystko na Asi臋.
I dlatego Julka nas艂a艂a na ni膮 Kijan臋 i Shreka.
To ty zabi艂a艣 Asi臋.
W bia艂ych r臋kawiczkach.
A potem to samo zrobi艂a艣 z Les艂awem.
- Les艂aw ukrad艂 mi artyku艂! - A Asia co ci ukrad艂a?
Za 艂adna by艂a? Fajny mia艂a dom?
Chcia艂a pojecha膰 na studia do Hiszpanii?
Adorowa艂 j膮 Molenda? Szala艂 za ni膮 Maciek?
A ty co?
Ca艂y czas musia艂a艣 zasuwa膰 w "Kozaczku" i robi膰 za t臋 drug膮.
Trzeba by艂o wzi膮膰 sprawiedliwo艣膰 w swoje r臋ce, co?
A najlepiej zrobi膰 to cudzymi r臋koma.
G贸wno mi zrobisz! Plotkowanie jeszcze nie jest karalne!
呕al mi ci臋, Ewelina.
To mi ciebie 偶al!
Wystarczy艂o jedno moje s艂owo i wyrzucili ci臋 ze szko艂y!
Wi臋c id藕 ju偶 sobie, dobra?
To ty powiedzia艂a艣 dyrektorowi o Oli?
- 呕e nie wys艂a艂em jej na testy? - A wys艂a艂e艣?
Ty 偶yjesz w piekle, dziewczyno.
A jeszcze o tym nie wiesz.
Wszyscy 偶yjemy w piekle.
Ty wiesz chyba o tym najlepiej, co nie?
Co艣 si臋 sta艂o?
Ewelina ci powie o wszystkim.
Musimy trzyma膰 si臋 razem.
Tylko to nam zosta艂o.
- Dzie艅 dobry. - Dobry.
Zostaw.
Na pewno przyjedziesz?
Na pewno. Ju偶 wzi臋艂am wolne.
Potrzebuj臋 ci臋.
Pomo偶esz mi napisa膰 nowe CV.
Panie profesorze.
A co to jest?
To kopia mojego listu do kuratorium.
Napisa艂am, 偶e to nie by艂a pana wina. 呕e nie m贸g艂 pan wiedzie膰.
Dzi臋ki, przyda si臋.
- Na pami膮tk臋. - No...
Nasze zdj臋cie z ubieg艂ego roku.
Jeszcze byli艣my wszyscy...
Cze艣膰.
Cze艣膰 wszystkim.
Ola?
Spierdalaj.
呕e co?
By艂am u Julki w wi臋zieniu. Wszystko wiadomo.
Maciek!
Maciek...
- Wszyscy wszystko wiedz膮. - Nic nie wiedz膮.
Maciek, oni nic nie wiedz膮.
Jak si臋 Roz艂ucka zdecydujesz, to zapraszam.
Dzie艅 dobry.
Klatka by艂a otwarta.
Zapraszam.
- Herbaty? - Nie, dzi臋kuj臋, ju偶 pi艂em.
Bardzo szybko wyjecha艂 pan z Dobrowic,
a ja zapomnia艂em zapyta膰 pana o jedn膮 rzecz,
kt贸ra nie daje mi spokoju.
Wtedy, kiedy zgin膮艂 Adrian Ku艣,
a pan zobaczy艂 Julk臋 Molend臋 na szosie,
co pan tam wtedy robi艂 po nocy?
Biega艂em. Uprawiam jogging.
- Ca艂a Polska biega... - No w艂a艣nie.
Dobre dla zdrowia.
Wiem, dlaczego biega艂e艣 blisko "Kumitylu".
By艂e艣 tam, kiedy Ku艣 zabi艂 tych ch艂opak贸w.
艢lady Kusia zosta艂y. Drugie kto艣 starannie pozaciera艂.
Ty to zrobi艂e艣.
Ludzie gin膮, ale 艣lady zostaj膮. Ju偶 kiedy艣 o tym rozmawiali艣my.
Zawsze co艣 zostaje.
Wsp贸艂udzia艂 w porwaniu...
Wsp贸艂udzia艂 w morderstwie z premedytacj膮.
Powa偶ne paragrafy.
Mam prawo do adwokata.
- Co to jest? - Prywatne liceum we Wroc艂awiu.
Od jakiego艣 czasu dziej膮 si臋 tam dziwne rzeczy.
Niedawno trzeci ucze艅 zagin膮艂 bez wie艣ci.
Zatrudnisz si臋 tam jako nauczyciel.
Jeste艣 dobry. Pomo偶esz nam.
Rozumiem, 偶e nie mam wyboru.
Masz.
Adwokata.
Gest dobrej woli...
Ostatni telefon, jaki Ku艣 mia艂 przed 艣mierci膮.
Jest tam tylko jeden kontakt.
Powiedzmy, 偶e tak w艂a艣nie nazwiemy t臋 nasz膮 ma艂膮...
- Operacj臋? - Tak... operacj臋.
Zak艂adam, 偶e si臋 dogadali艣my.
Napisy dla nies艂ysz膮cych
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.