Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Ktoś z tej teczki ma interes, żeby morderca był na wolności.
Oni nas wyjebali, tato. W sensie na kasę.
Ja te pieniądze muszę odzyskać.
Mam dla ciebie zabójcę Walewskiej.
Jedziemy do Hiszpanii, kotek.
Ty się gdzieś wybierasz?
Zeznacie, że Walewską zabił Kuś.
Do przodu i klękaj!
Jesteś aresztowany pod zarzutem zabójstwa Joanny Walewskiej.
Oni byli tej nocy w Kaliningradzie, wszyscy trzej.
Adrian i dwóch kumpli, tak?
Co?
Paweł Zawadzki.
Halo? Adrian?
- Posłuchaj... - Widziałeś się z Julką?
Julka ma areszt domowy...
Przysłała mnie tutaj, bo chciała dowodu,
że tu byłeś, kiedy ktoś zabił dziewczynę w Dobrowicach...
Spokojnie, kurwa. Oni mają dobre zamiary.
Nie, kurwa, nie mają dobrych zamiarów.
- Dobra, daj mi go. -Chce rozmawiać z tobą.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
- Tylko go dziś nie zamęcz! - Dlaczego?
Bo nie będzie mógł gadać tyle, co ty.
Maciek!
Ewelina.
Maciek, tak się cieszę, Jezus...
Lepiej żyć, niż nie.
Z wyjazdem aktualne?
Z jakim wyjazdem?
Mówiłaś, że gdzieś uciekniemy...
Lesław!
Lesław? Hej!
- Co jest? - Chodź. Wstawaj.
Paweł, cuchniesz, jakby ktoś cię oblał benzyną.
Posłuchaj mnie. Będziesz musiał coś dla mnie zrobić.
Musisz znaleźć tego Kijanę i Shreka.
Mamy bardzo mało czasu.
- Kogo? - Pomagierów Kusia: Kijanę i Shreka.
Musisz ich dla mnie znaleźć.
Wpadasz tutaj jak rażony prądem, mówisz coś do mnie...
Ja mam Ewelinę na głowie,
ona może wylądować na cmentarzu obok Walewskiej.
A ja mam na głowie tych, którzy mogą ją tam wysłać.
Więc bardzo cię proszę, ja pomogę tobie, a ty pomożesz mnie.
Dobrze? Chodź.
- Tu będzie okej? - Daj to tam.
Akta na prawo.
Witam. Widzę, że kolega tu zawiaduje...
Młodszy inspektor Radosław Kędzierski,
Centralne Biuro Śledcze policji. Tak, ja tutaj dowodzę.
Miło mi, komisarz Sławomir Słota.
Raport o podejrzanym.
Gdzie chodzi, gdzie trzyma kasę, jego matka, jego ojciec,
sklep, w którym robi zakupy.
Chcę wiedzieć, z kim był pierwszy raz pod namiotem
i kto mu tam wtedy zwalił konia.
Przez telefon go nie namierzymy, bo w porę wyrzucił aparat.
Myśmy już parę miejsc przeszukali.
Ja też przeszukałem parę miejsc.
I tu na przykład Kusia nie znalazłem.
Kolega, widzę, taki bardziej dowcipny, tak?
Nie znam tego miasta i nic o nim nie wiem,
poza tym, że wszyscy powinniście pracować
w pierdolonych stróżówkach.
Macie mordercę na wolności, i wy sprawdziliście parę miejsc?
Ja tu jestem dowcipny?
Zaproszenia trzeba wam, kurwa, drukować do roboty?
Dupa w troki i w teren!
- Maciek się obudził! - Słucham? Naprawdę?
To świetnie. Jak on się czuje?
Jest słaby, ale wszystko rozumie.
Ewelina twierdzi, że słyszał wszystko, co się do niego mówiło.
To trzeba mu było czytać podręczniki,
nie miałby teraz zaległości.
Dobrze. Musimy go odwiedzić.
Po lekcjach?
Dlaczego po lekcjach? Zbieraj klasę i idziemy.
Dobra, to idę po nich.
Ola, Maciek się obudził, idziemy do niego.
To zajebiście.
Jezu, co ty tam masz? Cegłówki?
Młoda Polska. Poczekaj, ja to zrzucę do szatni.
Witaj, Sławek.
Leszek. Co cię sprowadza?
A tak wpadłem pogadać.
- Mogę usiąść? - Nie, nie możesz.
Co się głupio pytasz? Siadaj.
Ale to mi stąd zabierz.
No, ale ja jestem tu jako dziennikarz.
No...
Nic takiego się nie wydarzyło.
Chociaż czekaj, był wypadek.
Jakieś dzieciaki zawinęły się na drzewie pod Wójtowicami.
Ale to wszystko ci powie Mariola.
Podobno macie zabójcę Walewskiej.
Leszek, nie mamy zabójcy.
- Ale wiemy kto. - Adrian Kuś.
Dziwnie trzeźwy jesteś. Zaszyłeś się?
No, daj mi porozmawiać z tymi dwoma jego klakierami.
Jak im tam? Żaba i ten...
Na razie jeszcze jest za wcześnie, Leszek, za wcześnie.
Ale wiesz, że w ogólnopolskich mediach
robią sobie prasówki z gazet lokalnych?
Wiesz, że napiszę, jak świetnie po długim śledztwie
poradziła sobie policja dobrowicka.
Ale w dobrym materiale potrzebna jest rozmowa ze świadkami.
Nawet nie wiesz, jak się cieszę,
że tak sobie świetnie poradziłeś z gorzałą.
No...
A o facecie możemy powiedzieć, jak go złapiemy.
- Póki co nie ma się co chwalić. - Ale daj mi ich na 10 minut.
No co ty?
Leszek, idź do Mariolki, ona ci wszystko powie.
Tam w tym Wójtowie, oni jechali ponad 200 na godzinę.
Jeden dzieciak nie żyje, no.
Leszek, ty mi powiedz,
co się dzisiaj z tymi dzieciakami dzieje?
Dużo mam do nadrobienia?
Naprawdę w tej chwili o tym myślisz czy szukasz tematu do rozmowy?
Nie żeby mi to spędzało sen z powiek, ale trochę...
Naprawdę słyszałeś wszystko, co się do ciebie mówi?
Tak, słyszał, jak mu wyznawałeś, że jesteś gejem.
Chłopaki...
Naprawdę, Łukasz, wcale mi to nie przeszkadza.
Ale jak się czujesz, tak ogólnie? Boli cię coś?
Nie wiem, stary. Cały czas jestem na lekach.
A gdzie jest twoja siostra?
Została w szkole, bo cię nienawidzi.
Ma anginę ropną.
Jeszcze jedno?
- Myślisz, że jesteś taka sprytna? - Nie wiem, co to jest.
"Nie wiem, co to jest?"
To ja zostawiłem ten sznur w twojej szafie na górze?
- Grzegorz. - O co ci chodzi?
I jeszcze udaje idiotkę. Dobrze, jak chcesz.
Pomieszkasz sobie tydzień w moim gabinecie.
Pośpisz sobie na gołym materacu, bo prześcieradła lubisz niszczyć.
Grzegorz, uspokój się!
To ty ją tak wychowałaś! To jest twoja wina!
Na górę, już! No, ruszaj się!
Panie Pawle? Poproszę do mnie na chwilę.
Pani profesor, możemy porozmawiać?
No mów szybko, Ewelinka.
Wiem, że pani robiła tłumaczenia o tym parku krajobrazowym.
A dlaczego pytasz?
Czy nie było tam czegoś dotyczącego tych odpadów?
Jakiejś wzmianki? Coś, co by się wydawało pani dziwne?
Ewelinka, ja wiem, że ty się poczułaś bardzo ważną panią dziennikarz,
ale ja podpisałam klauzulę poufności.
Nie mogę z tobą rozmawiać na takie tematy.
Z nikim nie mogę rozmawiać, a już na pewno nie z moimi uczniami.
Ale pani profesor...
Czy nikt nie rozumie, że to dotyczy naszego miasta?
Panie Pawle, co to za samowolne wyjścia ze szkoły?
Byliśmy odwiedzić grupą Maćka Dąbrowę w szpitalu.
Czy pan regulaminu nie zna?
Przecież tu chodzi o bezpieczeństwo tych dzieci.
Miałem tu rodzica ze skargą.
Chyba się nawet domyślam kogo.
Wie pan, w ogóle mamy problem, panie Pawle.
Testy semestralne poszły panu najgorzej ze wszystkich polonistów.
No i niejednokrotnie, mówiąc szczerze,
widzę pana w dziwnym stanie.
Jak dla mnie przychodzi pan do szkoły wczorajszy,
a to się kwalifikuje pod dyscyplinarkę.
Ja nie chcę zgłaszać sprawy do kuratorium, ale chyba będę musiał.
Molenda cię poinstruował?
Słucham?
Na twoim miejscu z kuratorium to bym uważał,
bo znajdą tutaj wiele ciekawych rzeczy.
Źródło finansowania niektórych remontów...
Albo też warunki promocji podejrzane, niektórych uczniów...
Pan mi grozi?
Nie, tylko mówię, że ty masz swoje znajomości, a ja swoje.
- Posłuchaj... - Nie, to ty mnie posłuchaj.
Trzęsiesz się przed Molendą, jak każdy tutaj.
Bo jak każdy tutaj, myślisz, że świat kończy się na Dobrowicach.
Nie kończy się!
Nie radzę ci wchodzić mi w drogę.
Miłego dnia, panie dyrektorze.
Kuś zostawił telefon małemu,
a w nim numer na swoją zapasową komórkę.
Pierdolisz, CBŚ go zaraz namierzy i będzie po zawodach.
- Kuś im wszystko wyśpiewa. - Niczego im nie wyśpiewa.
Przecież ten pajac z CBŚ nie ma pojęcia, że jest drugi telefon.
No i chwała Bogu. Co zrobisz?
Ten Kuś jest jak ojciec dla tego małego.
Świata poza nim nie widzi.
Więc jak ten mały zacznie mu beczeć w słuchawce,
jest szansa, że do nas zawita.
A wtedy go zwiniemy.
Filipku, Adrian jest w niebezpieczeństwie,
musimy mu pomóc.
A gdzie mama?
Mama jest w domu, zaraz pojedziemy do mamy, dobra?
Pani kłamie.
- Dlaczego bym miała kłamać? - Policja kłamie.
No dobra, to ja idę po bachora, a ty się zmywaj, tylko tak wiesz...
Jakby co, to byłeś u mnie z zaproszeniem na bankiet ze Szwedami.
- No, na razie. - Cześć.
No i co się dzieje? Co to jest?
Wstydzimy się...
No...
Czemu?
Proszę, częstuj się.
A czemu mielibyśmy cię okłamać, co?
Zadzwoń do brata.
Ja wiem, że ty potrafisz wybrać numer.
Wiem...
To niech pan zadzwoni.
Ale on nam nie ufa.
Pomyśli, że policja kłamie.
No, synek.
Twój brat nie wie, że ktoś chce mu zrobić krzywdę.
Jak go nie ostrzeżesz, to możesz go już więcej nie zobaczyć.
No, zadzwoń...
Halo.
Adrian, ja chcę ciebie jeszcze zobaczyć.
Przyjedź po mnie... Nie podoba mi się tu bardzo...
Filipek, gdzie ty jesteś?
Halo, Filipek, gdzie ty jesteś?
Dobra, zabierz go stąd. Kup mu jakąś czekoladę czy coś.
Jezus Maria! Nie strasz ludzi!
Co ty taka zdenerwowana?
Nie jestem zdenerwowana.
Olimpiada?
Tak, olimpiada. Nie wyrabiam na zakrętach...
Ale chyba warto?
Nie wiem, czy warto.
Co to jest?
Pomoc naukowa.
Ja nie ćpam.
Ja też nie.
Ty? Pogadamy?
Chodź.
Oni mają mojego brata. Rozumiesz?
Odbiorą mojej matce prawa,
bo jest, kurwa, alkoholiczką na rencie,
a ja nie będę wiedział, gdzie i do kogo go posłali.
To jest pułapka na ciebie, nie daj się.
A o brata się nie martw. Mam dobre układy, namierzę go.
Na pewno?
Co chcesz w zamian?
Muszę pogadać z twoimi kumplami.
Z Kijaną i Shrekiem?
To się dobrze się składa, bo też chętnie z nimi pogadam.
Tylko że pewnie tak ich zakitrali, że ich nie znajdziemy.
A po co ty chcesz z nimi gadać?
Oni mogą coś wiedzieć o morderstwie?
A coś ty się tak uczepił śmierci tej dziewczyny?
To jest moja sprawa.
Słuchaj, jeżeli mamy razem iść na akcję, to też jest moja sprawa.
Palisz?
To była moja córka.
To gdzie byłeś do tej pory?
Szanowałem decyzję matki.
Aha...
Ojciec mojej dziewczyny nie chce, żebym się z nią w ogóle widywał.
Mam szanować jego decyzję?
No, właśnie.
Tu masz zapisany tylko mój numer.
Jak coś, wiadomo.
A jak ja ich pierwszy namierzę, to co?
To sobie z nimi porozmawiamy. Tak jak chciałeś.
Tylko musisz mi coś obiecać.
Co?
Że nic im się nie stanie.
Kurwa.
Ciężko takie rzeczy obiecywać.
Jak mamy razem iść na akcję, to chcę to od ciebie usłyszeć.
No dobra, jak sobie życzysz.
Weź to ode mnie. Mówisz lepiej po angielsku.
Nie no, z ceną...
Cześć, właśnie zamknęli "Kumityl".
Chyba twój koleżka ze szkolnej ławy idzie na bezrobocie.
Dobry moment, żeby go docisnąć.
Dobra, na razie.
Dzień dobry.
Rysiu, chodź na stronę.
Rysiu, co ty odpierdalasz? 20 minut spóźnienia?
Dobrze, że w dresach nie przyszedłeś.
Zamykałem zakład, do cholery!
Wywalałem ludzi na L4, księgowość...
Co ty myślisz, że co to 5 minut trwa?
Ty ciągle robisz interesy, jakby był 1991.
Budy z zapiekankami.
Oligarcha się znalazł, kurwa jego mać.
Coś ty powiedział?
Grzesiek, możesz mieć garnitur za stówkę,
ale dalej będziesz chamem, który przemyca spirytus i odrolnia działki.
Idź tam i przeproś, kurwa. Albo nie, lepiej nic nie mów.
Znasz angielsku tak samo, jak tamten debil.
Grzesiek, przecież tobie tylko chodzi o podpis.
O moją ziemię i o to, żebym trzymał mordę w kubeł.
Kto ci daje zarobić, chuju?
Weź się...
Panowie, Szwedzi się niecierpliwią...
Do roboty, Grzesiu.
Wypij se meliskę, żebyś troszeczkę ochłonął.
W noc zabójstwa Kuś był w Kaliningradzie.
Nie wierzę, że pan tam pojechał, przecież to jest bandyterka.
Istotne jest to, że Kuś jest niewinny.
Jestem tego absolutnie pewien.
Jak ja mam to udowodnić?
Przecież żaden zbir nie przyjedzie tutaj zeznawać.
- A moje zeznania? - Mało.
Jak pan myśli, dlaczego nikt nie wyłapał Kusia na granicy,
skoro dotarł do Kaliningradu?
Przeszedł przez zieloną?
Może przejechał na lewym paszporcie.
Może...
Jeśli tak, to na nagraniach z kamer na przejściu w Bagraniotowsku
musi być jakiś ślad z tamtego piątku.
To ma sens.
Dobra, dzwonię do straży granicznej i sprawdzamy, czy ma pan rację.
Okej.
Ma pan coś dla mnie?
To są zeznania pomagierów Kusia. Nikt nie może tego zobaczyć.
Jak pan to przeczyta, proszę to od razu spalić.
Gdzie oni teraz są?
Wyciągnęli ich z dołka i gdzieś wywieźli.
No i przyszła góra do Mahometa.
- Napijesz się? - Napiję się.
Mów, z czym do mnie przychodzisz, Leszek.
Wiem, kto wstawił do Internetu te zdjęcia.
- A to nie ty? - Nie.
Dobra, to kto?
Nie powiem.
Mówią, że to jakaś podpuszczona przez ciebie gówniarzeria.
Jeżeli to prawda, to wiesz, co ci grozi.
Zrobię tak, że te zdjęcia znikną z Internetu i świat o nich zapomni.
Jesteś tego pewien?
Posłuchaj, Rysiek.
Są już ludzie z ogólnopolskich mediów. Węszą.
Ja mam z nimi kontakt i mogę ich odkręcić.
Ale musisz mi wystawić dwóch twoich ludzi: Shreka i Kijanę.
A może Rumcajsa i Gargamela?
A skąd ja mam wiedzieć, jak na nich wołają?
Wiesz których.
Muszę z nimi porozmawiać do artykułu o ucieczce Kusia.
Zaraz, a co ma jedno do drugiego?
Napiszę artykuł o polowaniu na zbrodniarza.
To odwróci uwagę od twoich spraw.
Molenda i Sławek boją się, że z tego będzie afera.
Trzęsą się o tę Walewską, trzęsą się o odpady.
A co Szwedów obchodzi Walewska? Skażenie to co innego.
Jak Szwedzi dowiedzą się o tym, to koniec i ty za to bekniesz.
A morderstwa zdarzają się wszędzie.
Będziesz robił wszystko, co chce Molenda z komendantem?
Oni grają ważniaków, a ty co? Przerzucasz padlinę.
Nawet już nie przerzucam.
- Zakład jest zamknięty. - No właśnie.
Ja ciebie nie poznaję.
Zawsze grałeś na swoje, jeszcze za dzieciaka.
Pokaż tym gnojom, że nie jesteś jakiś latawiec.
Ty nie jesteś głupi, Leszek. Zawsze to mówiłem.
Pamiętasz ten dom wypoczynkowy pod Wypłowem?
To tam, gdzie za młodu żeśmy dupy podglądali.
"Leśny raj".
Nic ci nie mówiłem.
Nic mi nie mówiłeś.
U mnie się nie pali.
Żartowałem.
Proszę siadać!
Dzwoniłem, bo chciałem zaczerpnąć informacji u źródła.
Rozmawiałem z pana asystentką Eweliną,
i widziałem te zdjęcia w Internecie.
- Odpady w lesie. - Dokładnie.
Dobrze, że pan do mnie przyszedł.
Na dorosłe tematy powinni rozmawiać dorośli.
Dzieci, jak to dzieci, lubią bajki.
Nie rozumiem.
Te zdjęcia nie są z Polski.
Słucham?
- Czyli co, nie ma żadnych odpadów? - Oczywiście, że są.
Cały koktajl. Biocydy, PCB, dibenzofuran...
Klasyczny interes z przełomu ustrojów.
Gromadzę te dokumenty od wielu lat, ale potrzebuję jeszcze trochę czasu.
Ale ja jestem zainteresowany, żeby pchnąć to dalej w Polskę.
To ja w takim razie jestem zainteresowany,
żebyśmy to pchnęli razem.
A pani Ewelina? Ona jest bardzo zaangażowana w ten projekt.
Ewelina angażuje się we wszystko - taką ma naturę.
Ostatnio tropi Marsjan w Dobrowicach −
ja nie twierdzę, że to nieciekawy temat.
Co zamierzasz po wszystkim?
A co ty się tak mną przejmujesz?
Poradzę sobie. Za 24 godziny nie będzie mnie w kraju.
Jak będziesz miał farta...
Ty miałeś farta z Jurijem, nie?
Chuj wie, czy by ci tak naprawdę coś zrobił.
- Lubi sobie pożartować. - Tak, wesołek z niego. Zauważyłem.
Wyłaź z tego sracza.
Szczymryj!
Kurwa, bola bym zajarał...
Myślisz, że jakbym po dziwki zadzwonił, to by przyjechały?
- Masz hajs? - Na jedną dla siebie bym miał.
Makao.
I po makale.
- Stary, pogadajmy... - Pogadamy.
Mamy od chuja tematów.
Wstawaj.
- Ty też. - Ręce.
- Stary, weź. - Zamknij mordę.
Co?
Pójdziemy na wycieczkę.
Co się stało?
Mogła się o nas dowiedzieć cała Polska.
Wszyscy by gadali o Dobrowicach. Czy ty oszalałeś? Co mu nagadałeś?
- To nie jest tragedia. - No może dla ciebie nie, chlorze.
Bo ty dalej będziesz tu siedział
i pisał o tym, że krowa wlazła w szkodę,
a ciężarówka walnęła w słup.
Dopóki się nie zachlejesz, oczywiście.
To dla twojego dobra.
A może ty chcesz sam o tym napisać?
Tylko jakoś przez 20 lat nie starczyło ci na to odwagi.
To nie jest koniec świata.
A co, ty mi załatwisz staż w Warszawie?
- Ewelina, proszę cię... - Nie dotykaj mnie.
Wypad.
Zamknij się.
Następna będzie w łeb. Wstawaj.
Kurwa...
No?
Mordini, kurwa no, dychę chcieli mi wklepać, rozumiesz?
A tobie, Shrek, ile chcieli wbić?
Ćwiarę?
Dożywocie?
Ja nic nie wiem! Ja nic nie mówiłem! To oni sobie coś w łeb pierdolili!
Ja nic! Rozumiesz?
Powinienem was odjebać już na tamtym parkingu.
Ale na wasze szczęście
jest z nami człowiek z ramienia fundacji Wspomóż Kurwa Konfidenta.
Człowiek ten wynegocjował ze mną,
że jeden z was wyjdzie stąd żywy.
A będzie to ten, który lepiej wytłumaczy parę spraw.
Powiedzieliście policji,
że 29 sierpnia Adrian Kuś chciał zgwałcić Asię Walewską,
zamiast tego pobił ją ze skutkiem śmiertelnym.
W dodatku, jakby tego było mało, zgodziło się wam obu, jak nigdy,
że Adrian zaplanował sobie, że zrobi to wieczorem na ognisku.
Gdzie było to ognisko?
Jak to gdzie, kurwa, w lesie...
Adrian, ja nic takiego nie zeznałem!
Nic, kurwa. Spójrz mi w oczy. Oszukałbym cię?
Wszyscy, jak tu jesteśmy, wiemy dobrze,
że wtedy na ognisku Adriana nie było.
Bo był w Kaliningradzie.
No więc, na mój rozum,
chcecie wrobić kolegę, żeby uratować swoje dupy.
Który z was ją uderzył?
Ene, due, rike, fake...
Który z was ją uderzył?!
- Shrek bił, ja wiązałem! - Nie pierdol, Kijana, ty ją biłeś!
Nie wiem. Zamieszanie było.
- Ty ją tylko wiązałeś? - No, do haka. Bo się miotała.
Jak ją odwiązaliśmy, to poszła w pizdu...
- Gdzie jest ten hak? - Na drzewie przy ognisku!
A dlaczego obcięliście jej włosy?
Jakie włosy? Nie! Włosy to nie my!
To nie my.
Dobra, dobra.
Powiemy wszystko, ale tylko Adrianowi.
Dokładnie, Adrianowi tylko powiemy!
Śpiewać, kurwa.
Coś ty zrobił?!
Policyjny.
Co ty, kurwa, zrobiłeś?!
Odjebałem dwie szmaty, co zabiły dziewczynę.
No, to wszystko już wiesz, nie?
Możesz wypierdalać do tej swojej Warszawy,
czy skąd tam przyjechałeś.
Co oni ci powiedzieli? Co się tam wtedy stało?
Nic.
Kto jeszcze był na tym ognisku, co?
Stój, kurwa!
O czym gadka?
Pan dyrektor mówi, że chuj, że jutro niczego nie podpiszą.
Mówiłem ci, że teraz będą sto razy tutaj przyjeżdżać...
Spytaj pana dyrektora, jak się impreza podoba,
czy rybka smakowała.
Dzień dobry.
Rozumiem, że wszystko idzie ku dobremu!
Tak, bardzo dobrze.
Przepraszam.
Za chwilę zdjęcia znikną z Internetu.
A wtedy odpierdalacie się ode mnie i otwieram zakład.
Jasne?
Julka!
Adrian! Tu jestem!
Adrian!
Jestem tu, jestem tu. Julka, słyszysz mnie?
Odsuń się od drzwi. Odsuń się od drzwi, słyszysz?
Zabierz mnie stąd, zabierz mnie stąd, kurwa.
Posłuchaj mnie.
Musisz tu zostać i poczekać na mnie.
Dwa, trzy miesiące i wracam po ciebie.
Jakie trzy miesiące?
Ojciec mnie stąd zabierze, wywiezie mnie.
Posłuchaj i patrz na mnie. Obiecaj mi coś.
Obiecaj mi, że zostaniesz tu i poczekasz na mnie.
Słyszysz, obiecaj mi to. Julka, obiecaj mi.
Obiecujesz?
Tak?
Kocham cię.
Czekasz.
Czekasz.
Przed nami bardzo długa współpraca.
I mam ogromną nadzieję,
że będzie ona owocną dla nas wszystkich.
Na przyjęciu jestem...
Aha...
Muszę wyjść.
Będę za 30 minut.
Chodź.
Stało się coś ważnego, musimy wyjść.
Julka!
Do kurwy nędzy, no.
Na pozycjach.
Leć!
Kuś!
Dobra!
Skurwysyn...
Spoko, spoko...
To skurwysyn...
Kurwa...
Spierdalaj stąd...
Odbierz to, kurwa, wreszcie...
Gdzie się tak śpieszysz?
Czy ty naprawdę myślałeś, że jesteś taki kozak?
Że możesz okradać mojego ojca,
rżnąć moją siostrę i wystawiać mnie na lipę z ruskimi?
Masz coś do dodania, kurwa?
Zabiłeś kiedyś kogoś?
Napisy dla niesłyszących
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.