All language subtitles for Ber.S01E07

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Bogdan nie mo偶e si臋 o tym dowiedzie膰.

Obiecaj mi to.

Mieli pa艅stwo idealn膮 c贸rk臋.

Mo偶e dlatego nie 偶yje.

By艂a w ci膮偶y, w trzecim miesi膮cu.

Wystarczy por贸wna膰 pr贸bki, pod k膮tem genetycznym.

Julka, zapraszam do 艣rodka.

Chcesz mi j膮 zabra膰?

Mo偶e wola艂by艣, 偶eby jej tatu艣 ci j膮 zabra艂?

Wp贸艂 do pierwszej jeste艣 w domu i odbierasz telefon stacjonarny. Tak?

Od roku kryj臋 Julk臋 i ciebie przed moim starym.

A co ty, kurwa, starym b臋dziesz straszy艂?

Policja! Cofnij si臋!

Bierzemy, co nasze.

A studia?

A Barcelona?

Ca艂e 偶ycie przed tob膮...

Ilu dziewczynom da艂e艣 tak膮 kopert臋?

Masz dopiero 17 lat.

Dzi臋kuj臋. Wystarczy na dobry w贸zek i zapas pieluch.

- Prosz臋 ci臋, nie r贸b tego... - Zostaw mnie...

Dobrze, urodzisz.

Spr贸bujemy to jako艣 ogarn膮膰. Asia...

Rozwiod臋 si臋. Wychowamy dziecko razem, Asia.

A艣ka...

To koniec, Dyziek.

Czekaj, czekaj. Rozmawiamy spokojnie.

Poczekaj, poczekaj.

Powiedzia艂em co艣 g艂upiego, przepraszam...

Jestem ju偶 um贸wiona.

Z kim jeste艣 um贸wiona? Z tym swoim ch艂opaczkiem?

A艣ka, nie r贸b mi tego! Przecie偶 wiesz, 偶e ci臋 kocham.

Asia!

Nie martw si臋, nikomu nie powiem.

Ewa, musz臋 z tob膮 jak najszybciej porozmawia膰.

Oko艂o drugiej albo trzeciej nad ranem

Grzegorz Molenda odwi贸z艂 mnie samochodem swoim

do domu z Przystani.

Nie wysiada艂 z samochodu...

Wcze艣niej rozmawiali艣my o tym,

偶e proponowa艂 mojej c贸rce pieni膮dze...

Ciszej b膮d藕.

Co, kurwa, "ciszej"?! W nog臋 mi wyjeba艂e艣!

Dostaniesz z ubezpieczenia. Widzisz, zobacz.

Co z ubezpieczenia?

Oficjalna wersja jest taka, 偶e nas napadli i zajebali nam tira.

Rozumiesz?

Spok贸j, spok贸j, spok贸j...

- Co ty odpierdalasz? - Cicho, kurwa.

Spokojnie, Kijana, wiem, co robi臋.

Spokojnie.

Gdzie ty dzwonisz?

Do Molendy.

Przecie偶 m贸wi艂e艣, 偶e on siedzi w puszce!

- Pierwsze s艂ysz臋. - Trzymaj si臋, Kijana.

Trzymaj si臋.

Halo.

Siemasz, m艂ody, jest ojciec?

Po chuj ty tu dzwonisz?

No kurwa, 偶eby pogada膰 z twoim ojcem.

Ojca nie ma w mie艣cie.

To przeka偶 mu, 偶e mieli艣my delikatne turbulencje na trasie.

Ty wiesz, kt贸ra jest godzina? Ojca mi obudzisz!

Ja w艂a艣nie do niego.

O co ci, kurwa, stary, chodzi, co?! Chcesz mnie wyda膰?

Dobra, kurwa, bud藕 ojca.

Nie dotykaj mnie.

Dobry wiecz贸r, panie Tarczy艅ski.

- O co chodzi? - Problem na granicy.

Id藕 do domu.

Id藕 do domu.

- O co chodzi? - Niech pan we藕mie sprz臋t.

Jaki?

Krawiecki.

Dobranoc, Pawe艂.

Ewa...

Wiesz co, spierdalaj z Dobrowic.

Dlaczego?

Niszczysz ludziom 偶ycie.

Grzebiesz, bru藕dzisz w cudzych sprawach.

Nie jeste艣 ojcem Asi.

Jeste艣 tylko dawc膮 spermy.

Masz telefon? Po艣wie膰.

Chod藕 na chwil臋.

Co ty tu robisz?

A co, masz jaki艣 problem?

Znaczy, widz臋, 偶e masz. Robi臋 za kierowc臋.

Przesz艂a na wylot.

Dam ci znieczulenie miejscowe. Troch臋 b臋dzie bola艂o. Spokojnie.

A co tu si臋 sta艂o?

Zajechali nam drog臋, ostrzelali, zabrali tira.

Ale co, wam tutaj zajechali drog臋, na parkingu?

Nie na parkingu, kurwa, tylko na drodze.

Tam, gdzie jest krew.

Kijana wyskoczy艂 z szoferki i wy艂apa艂 kulk臋.

Zamachali nam kopytami, zabrali tira i pojechali w pizdu.

A my艣my go tu przytachali, kurwa, 偶eby nie zwisa膰 przy szosie.

Adrian, chod藕, potrzymasz go.

- B臋dzie bola艂o. - We藕, kurwa, uspok贸j si臋.

Spok贸j, spok贸j, trzymaj go!

Kurwa!

Kt贸ra godzina?

Nie wiem, nie mam telefonu. Jako艣 wp贸l do dwunastej.

Fajnie, 偶e przyjecha艂e艣, synek.

Ja poprowadz臋.

Czy z panem wszystko w porz膮dku, panie Pawle?

Tak.

Nie wygl膮da pan ostatnio najlepiej.

Poprosz臋 polonist臋 r贸wnoleg艂ej klasy,

偶eby zast膮pi艂 pana w temacie olimpiady.

- Nie, nie ma takiej potrzeby. - Ja mam tak膮 potrzeb臋.

Nie mog臋 si臋 od pana doprosi膰 wytypowania kandydat贸w.

Za chwil臋 b臋dzie za p贸藕no.

Dzisiaj dostanie pan nazwiska.

Dzi臋ki, synek, 偶e schowa艂e艣 bro艅.

Spoko, oddam ci od razu, jak dojedziemy do domu.

Ty w og贸le s艂ysza艂e艣 ju偶 o tej strzelaninie na akcji Kusia?

Jakiej strzelaninie?

Podobno kto艣 im zajecha艂 drog臋. Postrzelili Kijan臋 i ukradli tira.

Podobno.

- A sk膮d to wiesz? - Zobacz.

No i nas wyjebali, tato.

W sensie na kas臋.

Ja pierdziel臋.

Widzia艂a艣? Masakra.

Jezu... Gdzie to jest?

Nie wiem. Gdzie艣 na p贸艂nocy w parku...

- Siemka. Co tam ogl膮dacie? - No, zobacz...

Ty, co za faza...

Widzieli艣cie to?

Ale g贸wno. Patrzcie.

Jak takie co艣 przecieka od chuj wie kiedy do wody,

to ja si臋 nie dziwi臋, 偶e Yogi ma tak膮 mord臋!

Ty masz akurat nie lepsz膮...

Ale kto to wklei艂?

Green Polska?

To chyba photoshop...

Twoja matka to photoshop.

I co, stary D膮browy nic o tym nie wie? Nie wierz臋.

Dzie艅 dobry. Przepraszam za sp贸藕nienie.

- Widzia艂 pan to? - Co to jest?

- To w Dobrowicach? - W parku krajobrazowym!

Po偶yczam na czas lekcji. Przeczytam. Chod藕cie.

I nie poogl膮dasz sobie pornoli, co nie, 艁ukaszku?

Oko艂o drugiej albo trzeciej nad ranem

Grzegorz Molenda odwi贸z艂 mnie samochodem swoim

do domu z Przystani.

- Widz臋, 偶e panu weso艂o. - M贸wi艂em, 偶e facet jest niewinny.

Niszczycie cz艂owiekowi 偶ycie.

Ma pan racj臋. Gratuluj臋 intuicji.

Molenda nie ma nic wsp贸lnego z t膮 spraw膮. Zupe艂nie.

Poza tym, 偶e by艂 ojcem dziecka denatki,

co stara艂 si臋 zatuszowa膰, sk艂adaj膮c fa艂szywe zeznania

i podmieniaj膮c pr贸bki krwi.

Pani prokurator, czy on zabi艂 t臋 dziewczyn臋?

Nie.

Trzeba by艂o wysy艂a膰 na niego CB艢?

Nie.

Przyznaj臋, pomyli艂am si臋.

Ja po prostu powinnam tych ch艂opak贸w z CB艢

wys艂a膰 po pana.

A po co?

W pa艅skim komisariacie dosz艂o do sfa艂szowania wynik贸w bada艅 krwi.

To pan odpowiada za to bezpodstawne aresztowanie, nie ja.

I to pan zap艂aci za ten burdel stanowiskiem.

Ja sobie wypraszam, my mamy wyniki...

te s艂owa s膮 niepotrzebne, wie pani...

Nie mamy o czym m贸wi膰. Wnosz臋 o dyscyplinarne zwolnienie.

Radz臋 poszuka膰 sobie pracy i adwokata.

Teczka.

Wie pani co?

Tego zab贸jc臋 to ja mog臋 pani w tydzie艅 przynie艣膰.

- Co艣 pan zatai艂? - Nie.

Ale mnie ol艣ni艂o.

Tydzie艅.

Je偶eli nie wypali, wojew贸dzka przejmuje 艣ledztwo.

Nie zostanie po was nawet smr贸d.

- Cze艣膰! - Cze艣膰.

A ja to co? C贸rka szklarza?

Przecie偶 powiedzia艂em, nie?

By艂 u dentysty?

By艂, by艂.

W dupie by艂, a nie u dentysty.

O co ci chodzi?

Przes艂uchujesz mnie jak tw贸j ojciec!

O to mi chodzi, 偶e po to ci daj臋 pieni膮dze,

偶eby dzieciak chodzi艂 czysty, najedzony i bez dziur w z臋bach.

A nie, 偶e ty sobie, kurwa, kupujesz po pi臋膰 browc贸w i flaszk臋.

Chod藕, chod藕.

Uspok贸j偶e si臋!

Cicho.

Siadaj.

Wyje偶d偶am na jaki艣 czas.

Znowu?

Taka praca.

A b臋dziesz na Miko艂aja?

Wiadomo, mordeczko.

To znaczy, ja ju偶 wiedzia艂em, jak tylko zobaczy艂em ran臋.

Strza艂 by艂 oddany z bardzo bliskiej odleg艂o艣ci.

A to si臋 da tak na oko oceni膰?

Zbyszek przez par臋 lat robi艂 dla s膮du w Olsztynie.

Czyli nie ma szans, 偶eby go postrzelili go z miejsca,

w kt贸rym Jasiek znalaz艂 艂usk臋?

Dwadzie艣cia metr贸w od szosy? Wykluczone.

Ja wiem, czy oni maj膮 tyle m贸zgu, 偶eby co艣 takiego wymy艣li膰?

Wymy艣li膰 co艣 takiego to mo偶e ka偶dy idiota...

Ale tak to zrobi膰, 偶eby si臋 nikt nie zorientowa艂,

do tego to ju偶 s膮 potrzebne ze dwie szare kom贸rki.

Ja w to wpieprzy艂em kilkadziesi膮t tysi臋cy euro.

Ja te pieni膮dze musz臋 odzyska膰.

A potem to tych gnoi si臋 trzeba pozby膰...

Wiecie co, panowie, mo偶e ja p贸jd臋 si臋 przewietrzy膰.

艢wietny pomys艂, Zbysiu.

Pojeba艂o ci臋? Przy Tarczy艅skim? Przy moim synu?

A ja mam lepszy pomys艂, co zrobi膰 z tymi ma艂olatami, Grzesiu.

No?

Wrobi膰 ich w 艣mier膰 Walewskiej. Wszystkich trzech.

To jest robota na pi臋膰 minut.

I t臋 pani膮 prokuratork臋 b臋dziemy mieli z bani...

To s膮 g艂膮by, ale potrafi膮 gada膰.

Wszystko wy艣piewaj膮, co o nas wiedz膮 w prokuraturze.

Nie, inaczej trzeba... nie wiem...

Najpierw sobie z Kusiem pogadam na osobno艣ci.

Dzi臋kuj臋.

Ola, zosta艅 chwilk臋, chcia艂em porozmawia膰 z tob膮.

I Ewelina - z tob膮 te偶.

Ola, ty robisz post臋py.

Ty my艣lisz nad tym, co przeczytasz, a to nie jest powszechny zwyczaj.

S艂uchaj, chcia艂bym, 偶eby艣 wystartowa艂a w olimpiadzie.

A ja?

A ty? Ty te偶.

Te偶 chcia艂bym, 偶eby艣 wystartowa艂a w olimpiadzie.

My艣la艂am, 偶e te偶 robi臋 post臋py.

Przepraszam, mog臋 wreszcie ten tablet?

Oczywi艣cie, 偶e robisz post臋py.

A oczytanie pomo偶e ci w dziennikarstwie.

Wiesz, 偶e reporta偶 te偶 jest gatunkiem literackim?

To co?

Podejmujecie r臋kawic臋?

Nie zosta艂o za du偶o czasu, co?

Nie, i trzeba przerzuci膰 stos ksi膮偶ek.

- Mo偶e we dwie damy rad臋, co, Ewela? - Ty sama sobie dasz rad臋.

Ja musz臋 pomaga膰 w "Kozaczku" i odwiedza膰 Ma膰ka.

Sorry, nie wchodz臋 w to...

Mam dla ciebie zab贸jc臋 Walewskiej.

Sk膮d to masz?

Jedziemy do Hiszpanii, kotek.

Na po艂udnie.

Nikt nas, kurwa, nie znajdzie.

Dzi艣 wieczorem o 22.00, b膮d藕 pod chat膮 Shreka.

Patrz na mnie.

We藕 sobie jakie艣 tam majtki, kosmetyki.

Reszt臋 si臋 kupi.

Adrian, kurwa, sk膮d masz ten hajs?

Zarobi艂em.

Pojutrze b臋dziemy nad ocenem...

Nad oceanem...

Jezu, Adi, a szko艂a? Dzisiaj?

Chcesz zosta膰?

To zosta艅...

I ucz si臋...

matematyki, 艣rodowiska, czy co wy tam, kurwa, macie...

Hej, b臋dziemy jak Bonnie and Clyde?

B臋dzie jak w filmie.

- Nachy w d贸艂! - Co?!

No co, gacie 艣ci膮gaj...

Kurwa, nie wierz臋...

O, czy偶by si臋 znalaz艂 podpalacz?

Niestety nie... Ja w innej sprawie.

Ostatnio w Internecie pojawi艂y si臋 zdj臋cia beczek z chemikaliami,

zrobione gdzie艣 w naszym lesie.

Czy m贸g艂by pan mnie skontaktowa膰 z kim艣, kto zrobi艂 te zdj臋cia?

W szkole?

Podejrzewam, 偶e to kt贸ry艣 z uczni贸w.

Na jakiej podstawie?

Ostatnio nasi uczniowie interesuje si臋 ekologi膮.

呕aden si臋 panu nie zwierzy艂?

Nie, jako艣 nikt mi si臋 nie zwierza.

Trudno, b臋d臋 musia艂 przes艂ucha膰 kilku z nich.

Przepraszam! Dlaczego nagle interesujecie si臋 beczkami w lesie,

skoro macie nierozwi膮zan膮 spraw臋 morderstwa w lesie?

W sprawie morderstwa te偶 dzia艂aj膮.

Dzia艂aj膮? Kto dzia艂a? Przecie偶 to pan prowadzi t臋 spraw臋.

Ja zosta艂em odsuni臋ty, jak pan widzi, do innych zada艅.

Dobra, ko艅czymy z tym pieprzeniem.

Ile ci Ku艣 zajecha艂 za t臋 nog臋?

Nikt mi nic nie zajecha艂, ja nic nie wiem.

Nie no, pi膮tk臋 ci da艂. Dych臋?

Pi臋tnastaka?

Sam wa艂a skr臋ci艂 na 400 tysi臋cy.

呕e ty czyta膰 nie potrafisz, to ja wiedzia艂em,

ale 偶e pieni臋dzy liczy膰 nie umiesz?

A ty, kurwa, nie b膮d藕 taki wyrywny,

bo my tyle wiemy, 偶e trafisz do celi obok.

A wtedy wiesz, co si臋 czeka?

A wiesz, ile ty dostaniesz za wsp贸艂udzia艂 w zab贸jstwie ma艂olaty

i pr贸b臋 gwa艂tu?

Co ty, kurwa, pierdolisz?!

Ja to pierdol臋,

偶e p贸jdziecie we trzech siedzie膰, kurwa, razem z Kusiem,

za wsp贸艂udzia艂 w zab贸jstwie Walewskiej.

- No, co ty, kurwa... - No, nie macie alibi, no.

Przecie偶 nikt nie potwierdzi, 偶e byli艣cie w tej "Kalifornii".

Ten wasz Jurij te偶 nie b臋dzie chcia艂 specjalnie zeznawa膰.

Chyba... chyba 偶e...

we dw贸ch mi tu zeznacie, 偶e Walewsk膮 zabi艂 Ku艣.

- Ewelinka, chod藕 tutaj. - Co jest, wujek?

Pos艂uchaj, to jest bardzo niebezpieczne...

- Ale co jest niebezpieczne? - To, co wrzuci艂a艣 do Internetu.

Sk膮d wiesz, 偶e to ja?

Tw贸j nauczyciel historii opowiedzia艂 mi o wyprawie z wykrywaczem metalu.

No i co chcesz przez to powiedzie膰?

No, 偶eby teraz tego nie publikowa膰.

Co?! Mamy nie publikowa膰 materia艂u o tym,

偶e "Kumityl" schowa艂 w parku narodowym tony toksyn?

呕e mamy ska偶on膮 wod臋?! O czym ty wujku m贸wisz?!

Ewelina, oni mog膮 przyj艣膰 w nocy i was spali膰.

Tak jak spalili dom ciotki Paw艂a. Nie r贸b tego teraz.

Co tu si臋 dzieje?

Rozmawiamy.

C贸rcia, id藕, umyj naczynia, dobrze?

Tu chodzi o Dobrowice, wujek.

W co艣 ty j膮 wpl膮ta艂, Leszek?

Pope艂ni艂em b艂膮d, Gra偶ynka, pope艂ni艂em b艂膮d...

Widz臋. Widz臋, 偶e znowu pope艂ni艂e艣 b艂膮d.

- Ty si臋 gdzie艣 si臋 wybierasz? - Na chwil臋 do kole偶anki...

- Telefon. - Co?

Telefon.

Chcia艂a艣 uciec do swojego ch艂opaczka, co?

Tato, przecie偶 wiesz, 偶e nas ju偶 nic nie 艂膮czy...

Nie do艣膰, 偶e si臋 puszczasz z bandytami, kurwiszonie,

to jeszcze k艂amiesz!

M贸wi艂em, trzymaj si臋 z daleka od tego gnoja,

bo inaczej b臋d膮 konsekwencje.

I te konsekwencje w艂a艣nie si臋 zaczynaj膮.

Troch臋 sobie tutaj posiedzisz.

To nie jest 偶adna kara. Tu chodzi o twoje bezpiecze艅stwo.

Jakie bezpiecze艅stwo? O czym ty m贸wisz?

W艂a艣nie si臋 dowiedzia艂em, 偶e tw贸j kocha艣 zabi艂 Asi臋 Walewsk膮.

Co?

Co ty ludzi straszysz?!

Co艣 niedobrego dzieje si臋 ze 艣ledztwem.

Odsun臋li Papi艅skiego. Co艣 kombinuj膮.

Mo偶esz si臋 czego艣 dowiedzie膰?

- No co si臋 dzieje? - Nic si臋, kurwa, nie dzieje.

Les艂aw jest stary i idzie na emerytur臋.

Nale偶y mu si臋, jak psu ko艣膰.

S艂uchaj, powiedz mi tylko jedn膮 rzecz:

czy to mo偶e mie膰 co艣 wsp贸lnego

z tymi truj膮cymi beczkami z Internetu?

- Rozum ci odebra艂o. - Asia mog艂a co艣 wytropi膰...

Asia nie ma z tym zwi膮zku.

Ewelina odkry艂a te beczki...

Ewelina jest u ciebie na sta偶u.

Tak, zgadza si臋.

Ja nam贸wi艂em dziecko, 偶eby grzeba艂o w bombie,

kt贸rej sam nie potrafi艂em rozbroi膰.

Dlatego nie chcesz mi nic powiedzie膰?

Oni mi teraz nie odpuszcz膮.

Kto ci nie odpu艣ci?

Panowie ze zdj臋膰:

Rysiek Kumi艅ski, Molenda...

i ten dziwkarz Przybylski,

trzeci z ekipy, co go sobie burmistrzem zrobili...

Oni mnie ju偶 wcze艣niej ustawili.

Ja wiedzia艂em o tych beczkach.

Oni si臋 dogadali na boku z niemieckimi zak艂adami,

偶e przejm膮 te chemikalia.

Wtedy w Polsce nie by艂o 偶adnych regulacji.

Ja w臋szy艂em wok贸艂.

"Tygodnik Solidarno艣膰" mia艂 bra膰 ten materia艂.

Ale nie rozumiem, co si臋 sta艂o?

Ja ju偶 wtedy chla艂em.

Uderzy艂em dziewczyn臋 na pasach.

Pijany jak 艣winia.

Wi臋zienie jak nic.

Kumi艅ski mi wtedy pom贸g艂, ugada艂 si臋 z komendantem,

a ja z Kumi艅skim siedzia艂em ca艂膮 podstaw贸wk臋 w jednej 艂awce,

tylko musia艂em przesta膰 pisa膰 o tych beczkach.

Zrobi艂em zbi贸rk臋 na rehabilitacj臋 tej dziewczyny, wiesz?

Ona do dzisiaj chodzi o kulach.

Pierwsza grupa inwalidzka.

Widz臋 j膮 czasami z matk膮 w sklepie, na zakupach...

To ju偶 jest doros艂a kobieta...

Pawe艂, sam musisz sobie poradzi膰.

Policja! Nie ruszaj si臋! R臋ce szeroko, szeroko!

Wyrzu膰 tego peta! Do przodu i kl臋kaj!

Za co, kurwa?

Adrian Ku艣, jeste艣 aresztowany pod zarzutem

zab贸jstwa Joanny Walewskiej.

Was, kurwa, pojeba艂o do ko艅ca?

Pojeba艂o was, kurwa.

Pojeba艂o was, kurwa!

- Jasiek, otw贸rz! - Julka, co chcesz?

- Prosz臋 ci臋, musz臋 do 艂azienki... - Co chcesz?

Do 艂azienki. Otw贸rz!

- Gdzie? Gdzie? - Jasiek, wypu艣膰 mnie. Pom贸偶 mi.

Nie mog臋. Ca艂y d贸艂 jest zamkni臋ty.

Obieca艂em ojcu.

Jasiek, on tego nie zrobi艂...

Oni ju偶 go maj膮.

On nas okrad艂, Julka, rozumiesz?

Popatrz si臋 na mnie, okrad艂 nasz膮 rodzin臋.

Ale nie zabi艂 A艣ki Walewskiej.

Ja mog臋 powiedzie膰 na procesie wszystko, jak by艂o...

On nie do偶yje 偶adnego procesu, dziewczyno.

O czym te rozmowy?

Julka, do pokoju.

Mamo, ja musz臋 wyj艣膰, prosz臋 ci臋.

Ty nigdzie nie wyjdziesz,

dop贸ki nie zrobi膮 porz膮dku z tym bandyt膮.

- Czy kto艣 widzia艂, jak to zabierasz? - Nikt nie widzia艂.

Matko Boska, ile tu jest kasy. 150 tysia euro...

Dobra, przelicz to jeszcze raz, w foli臋 i do szafki.

- I nie wpisuj do raportu. - Ale ja ju偶 raport...

Do niszczarki.

Na 艣wi臋ta dostaniesz premi臋, 偶onie co艣 艂adnego kupisz.

Popatrz, to jest ta oryginalna mapa

z archiwum w Elbl膮gu.

Wygl膮da na to, 偶e chc膮 sprzeda膰 Szwedom

fragment parku krajobrazowego, tylko nie mam poj臋cia po co.

Poczekaj, mo偶e jest tak, 偶e te beczki le偶膮 na terenie,

kt贸ry chc膮 kupi膰 Szwedzi.

I teraz Molenda i sp贸艂ka pozmieniali mapy tak,

偶eby Szwedzi zamiast terenu z beczkami,

kupili kawa艂ek parku krajobrazowego, kt贸ry jest obok.

A ten teren z beczkami w艂膮czyli w granice parku,

偶eby jego og贸lna powierzchnia si臋 zgadza艂a.

I afer臋 z beczkami maj膮 z g艂owy.

To by si臋 klei艂o.

Do czasu sprzeda偶y gruntu b臋d膮 wszystko zamiata膰 pod dywan.

Julka, co tam?

Dobry wiecz贸r. Czy ja mog臋 porozmawia膰 z panem Paw艂em?

- Wchod藕. - Pewnie, wejd藕.

Nie, i tak musz臋 zaraz i艣膰 do domu.

Co si臋 dzieje?

Niech mi pan pomo偶e. On tego nie zrobi艂.

- Kto? Czego? - Adrian. On nie zabi艂 Asi.

Julka, spokojnie od pocz膮tku. Adrian?

Aresztowali Adriana. My艣l膮, 偶e zabi艂 Asi臋 Walewsk膮.

Ale on tego nie zrobi艂. Ja to wiem.

A sk膮d ty to wiesz?

Bo oni byli tej nocy w Kaliningradzie.

Wszyscy trzej. Adrian, Kijana i Shrek.

A dlaczego nie powiedz膮 tego policji?

Byli tam u jakiego艣 Jurija. Ale on nic nie powie.

Bo?

Bo to taki cz艂owiek, kt贸ry nie rozmawia z policj膮.

Musz臋 i艣膰. Ojciec mnie zabije, jak si臋 dowie, 偶e tu by艂am.

Dobra, Julka, spokojnie.

Porozmawiajmy o tym jutro jeszcze raz, dobrze?

Jutro? Jutro mo偶e by膰 za p贸藕no. Oni chc膮 go zabi膰.

Kto?

B艂agam pana, niech mi pan pomo偶e.

- Jacy oni? - Musz臋 i艣膰.

Adrian powiedzia艂, 偶e pan jest w porz膮dku...

Ju偶 ja im wszystkim dokopi臋.

Sama, bez Les艂awa, bo mnie zostawi艂.

Ale nie jest mi do niczego potrzebny.

A wiesz, wczoraj na fejsie napisa艂 do nas dziennikarz z Warszawy.

I uwaga: przyje偶d偶a dzisiaj do Dobrowic.

Maciek!

Jezu! Panie doktorze! Siostro! On si臋 poruszy艂!

- Co si臋 sta艂o? - Maciek D膮browa ruszy艂 palcem!

Dziwne.

Mo偶e jaki艣 impuls?

Ale on jest nadal w 艣pi膮czce, tak jak by艂.

Adrian Ku艣 tego nie zrobi艂.

By艂 w Kaliningradzie z tamtymi dwoma.

Co pan chce zrobi膰?

Pojecha膰 tam, do Kaliningradu.

Niech pan poczeka.

To jest zorganizowana grupa przest臋pcza.

To s膮 bandyci, nie leszcze.

Niech pan chocia偶 poczeka na wynik 艣ledztwa...

Nie ma na to czasu.

Przywioz臋 panu dowody.

Zdj臋cie jest?

Czy to prawda, 偶e w dniu 29 sierpnia o godzinie 23.00

zwabi艂e艣 Joann臋 Walewsk膮 do lasu w celu wsp贸艂偶ycia?

A czy to prawda,

偶e od wielu dni powtarza艂e艣 na temat Walewskiej...

ja to zacytuj臋:

"呕e j膮 zer偶niesz, wyruchasz,

a ta szmata dostanie to, o co si臋 sama prosi"?

Nieprawda.

A czy to prawda, 偶e Walewska ci si臋 opiera艂a,

i w ferworze kopn膮艂e艣 j膮 w brzuch, w wyniku czego p臋k艂a jej 艣ledziona

i dosta艂a wewn臋trznego wylewu i straci艂a przytomno艣膰?

A ty uciek艂e艣...

- A kto tak powiedzia艂? - 艢wiadkowie.

- Shrek i Kijana po艣wiadcz膮, 偶e... - Ju偶 po艣wiadczyli.

No i co, Ku艣?

No, otwieraj, otwieraj. Dawaj.

To inna ni偶 wczoraj.

Ale tutaj s膮 wygodniejsze prycze, a my lubimy dba膰 o swoich go艣ci.

Okej.

Dzie艅 dobry.

Jestem Pawe艂, z Polski.

Jurij jest?

Pos艂uchaj. Jestem z Polski, od Adriana.

Chc臋 si臋 spotka膰 z Jurijem.

Ja tu wr贸c臋 za trzy godziny. Dobrze? Za trzy godziny.

Wr贸c臋 tu.

- Ty musisz by膰 Ewelina. - Tak, to ja.

Si膮d藕my.

Nie, mo偶e lepiej gdzie艣, gdzie mo偶na co艣 zje艣膰?

A to ja pana potem zaprowadz臋 do baru mojej mamy.

艢wietne pierogi. Ale pogadajmy tutaj.

Mo偶e przejd藕my na ty.

Kamil.

Siadaj.

Ja i m贸j kolega chcieliby艣my dalej wsp贸艂pracowa膰 przy pana materiale.

- Tw贸j kolega? - Krystian Wr贸blewski.

Odkryli艣my to razem.

Pan my艣li, 偶e ten artyku艂 si臋 uka偶e?

Oczywi艣cie.

Szykuje si臋 og贸lnopolska, bardzo du偶a afera.

Tu wszystko jest jedn膮 wielk膮 afer膮.

Kto艣 musi o tym opowiedzie膰.

Chcecie by膰 podpisani jako wsp贸艂autorzy?

Wie pan, my du偶o ryzykujemy...

Ale na przyk艂ad jakby艣my dostali szans臋 sta偶u

w pa艅skiej gazecie na wakacje, 偶eby si臋 dalej uczy膰...

B臋d臋 musia艂 dosta膰 od was

jak najwi臋cej sprawdzonych, rzetelnych i dobrych informacji.

Musimy pokaza膰 t艂o tego wszystkiego.

Wiem, 偶e tutaj ma by膰 jaka艣 inwestycja...

Tak...

Moja nauczycielka robi艂a t艂umaczenia dokument贸w dla nich.

- Mo偶e co艣 wiedzie膰. - Te chemikalia.

Jak d艂ugo one tam s膮 i co to w艂a艣ciwie jest...

Wszystkiego si臋 dowiemy. S艂owo harcerza.

Dobrze, Ewelina. Gdzie s膮 te twoje pierogi?

A to ja pana zaprowadz臋.

Mieli艣my by膰 na ty.

Kurwa ma膰! We藕 no zobacz, czy 偶yje.

Ku艣, g艂upio robisz.

- G艂upio robisz, Ku艣. - Zamknij mord臋, psie.

Spokojnie, spokojnie, spokojnie...

- Ty mi, kurwo, grzeba艂e艣 w aucie? - Nie, ja... nie.

Torba z pieni臋dzmi i kluczyki od cywilnego samochodu, raz.

Dobra, podaj臋.

Kurwa ma膰, za kraty.

Do widzenia.

Otwieraj.

Kurwa, jebany...

St贸j, bo strzelam.

- Ma艅ka, w porz膮dku? - Wal go!

No, strzelaj, kurwa!

Ja... przyjecha艂em tylko uratowa膰 dup臋 Adriana.

Co? Ja nie jestem z policji...

My艣lisz, 偶e jestem z policji... pierdol si臋.

Pos艂uchaj mnie.

29 sierpnia w sobot臋 by艂 u ciebie Adrian i dw贸ch kumpli.

Pami臋tasz to? Powiedz mi. Prosz臋 ci臋.

Pami臋tasz? Powiedz mi.

Adrian i dw贸ch kumpli, tak?

Co?

Napisy dla nies艂ysz膮cych

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.