Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
By艂em kiedy艣 u cioci mojej w czasie wakacji.
Pami臋tam.
By艂a c贸rk膮 Bogdana, nie twoj膮.
Przecie偶 Joasia te偶 mia艂a swoje marzenia.
Podobno chcia艂a wyjecha膰 na studia do Barcelony.
Pierwsze s艂ysz臋.
To by艂a jej tajemnica. Tylko ja o tym wiedzia艂am.
Mamy dla pana propozycj臋. Za groszowy czynsz, na p贸艂 wieku.
Cz艂owieku, nie pierdol, bierz, jak daj膮.
Skurwysyn.
Rozbieraj si臋!
To s膮 ch艂opaki z Kaliningradu. My si臋 tam nie wpierdalamy.
Bo co, kurwa? Bo ci臋 nastraszyli?
Na poniedzia艂ek chc臋 mie膰 krew do bada艅 DNA
od wszystkich trzech: ojciec, syn i syn.
Przecie偶 to jest klosz. St膮d nie wida膰 z艂a.
Sprz臋t zabierz. Robot臋 mam dla ciebie.
Nie przejedzie pan t臋dy. Po偶ar.
Ciociu? Jezus Maria, nic ci si臋 nie sta艂o?
Nie. Od razu wybieg艂am. Obudzi艂 mnie jaki艣 ha艂as...
jakby kto艣 zbi艂 szyb臋, a kiedy zesz艂am do kuchni,
wszystko by艂o w ogniu, w dymie by艂o...
Ja nie wiem, sk膮d ten ogie艅, przecie偶 ja wszystko sprawdzam...
艢picie dzisiaj u nas.
Po偶ar ju偶 opanowany.
Na razie nie mo偶emy wykluczy膰 偶adnego powodu zapr贸szenia ognia.
Pami臋ta pani, kiedy ostatni raz by艂a naprawiana instalacja elektryczna?
Rafa艂, chod藕 na chwileczk臋. Przepraszam pa艅stwa.
Przepraszam, musimy pobra膰 krew.
Wy艣cie to wybili?
Drzwi wej艣ciowe by艂y otwarte, niczego nie musieli艣my wybija膰.
Krata jest zamkni臋ta...
Kto艣 chcia艂 ostrzec ciotk臋...
Podpalacz?
Dobra, dzwoni臋 po kryminolog贸w z Elbl膮ga.
Zabezpieczamy ceg艂臋...
Zaczekaj!
Zostaw mnie!
Nie b贸j si臋.
Kim ty jeste艣?
Spokojnie, to ja.
Zawioz臋 ci臋 do domu.
Poznaj臋 ci臋.
Pomog臋 ci.
Pojedziemy razem do szpitala, dobrze?
Ju偶 mi w niczym nie pomo偶esz.
Da艂am Krysi tabletk臋. W ko艅cu zasn臋艂a.
To powinno pasowa膰.
Dzi臋kuj臋.
Doceniam to, co robisz, ale to stypendium...
Nie ma najmniejszego sensu. Nie chc臋 go.
Nie chc臋 takiej pami臋ci, Pawe艂.
Jasne.
Rozumiem.
Powiniene艣 odpocz膮膰.
Musz臋 si臋 czym艣 zaj膮膰.
To wszystko musi by膰 te偶 ponad twoje si艂y, prawda?
Kolejna dostawa smrodu z "Kumitylu".
Daj, ja zrobi臋 zdj臋cia.
- Czekaj, czekaj, chod藕... - Spierdalamy!
- Szybciej, szybciej! - Pr贸buj臋!
Ju偶 tu s膮!
Nawet 艣niadania nie potrafisz zje艣膰 bez telefonu? Gotowy?
Daj mi z baga偶nika p艂yn do wycieraczek.
Masz?
Mam, mam.
- Cze艣膰, m艂ody. - Cze艣膰, brat.
Chod藕 na chwil臋, pogadamy.
Musz臋 wyjecha膰 na kilka dni.
Nawet si臋 nie zorientujesz, tak szybko wr贸c臋.
Tu masz telefon, masz go ca艂y czas mie膰 przy sobie.
Jakby co艣 si臋 dzia艂o, od razu do mnie dzwo艅. Dobra?
Wstukujesz sobie "A" i wyskakuje ci Adrian.
Mama si臋 obudzi艂a.
B臋dzie spa艂a. Na dzisiaj masz kanapki w lod贸wce.
Jutro p贸jdziesz sobie do "Kozaczka" do pani Gra偶ynki,
da ci obiady.
Dla ciebie i dla mamy. Dobra?
Jakby co艣, tu masz pieni膮dze.
Tylko nie dawaj ich mamie, nawet jej nie pokazuj.
Nawet jak b臋dzie krzycza艂a. Dobra?
Kocham ci臋, brat.
Ja ciebie te偶.
Do lekcji.
Dzie艅 dobry.
Dzie艅 dobry.
Przyjad臋 po ciebie.
- Po co? - Po to. Mam tu co艣 do za艂atwienia.
- Ko艅czysz po drugiej, tak? - No, tak.
Co ty b臋dziesz mnie tak ca艂y czas filowa艂?
Nie chodzi o ciebie. No, zmiataj do szko艂y.
Pani Marto!
- Pani Marto. - Do zobaczenia.
W艂a艣nie mia艂em oddzwania膰 do pani.
- Dzie艅 dobry. - Dzie艅 dobry.
Praktycznie sko艅czy艂am, ale dokumenty s膮 niekompletne.
Jak to?
Jest tylko ta aktualna mapa terenu, kt贸ry ma by膰 sprzedany Szwedom.
To znaczy, rozumiem, 偶e aktualna,
bo data sporz膮dzenia jest sprzed tygodnia.
A pan mia艂 mi dostarczy膰 jeszcze t臋 poprzedni膮 map臋 z 1996.
- Prosz臋 si臋 tym nie martwi膰. - Ja si臋 nie martwi臋.
Ja po prostu wola艂abym p贸藕niej nie by膰 zawalona
stosem dokument贸w do zrobienia na wczoraj.
Ten dokument naprawd臋 nie ma 偶adnego znaczenia.
Niech pani jeszcze dzisiaj wy艣le do firmy to,
co pani do tej pory zrobi艂a.
Panie Grzegorzu, ta mapa jest na li艣cie dokument贸w...
Prosz臋 pani, my m贸wimy, co t艂umaczy膰,
a pani to tylko t艂umaczy. A my to po艣wiadczamy notarialnie.
To chyba proste?
Proste.
No. Do widzenia.
Dzie艅 dobry.
Mo偶e lista obecno艣ci?
Tak.
Nie ma Krystiana, Eweliny i Magdy.
Panie profesorze, pan straci艂 wszystko w tym po偶arze?
Nie, Daria, nie wszystko, ale dzi臋kuj臋.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, 偶e ocala艂y wasze testy.
Wypad艂y fatalnie i du偶a cz臋艣膰 z was,
je偶eli nic si臋 nie zmieni, nie ma szans na zdanie matury.
Julka, Daria.
Dante napisa艂 "Bosk膮 komedi臋". Ale "Nie-Boskiej" - ju偶 nie.
Przykro mi.
Bujak, "inferno" to piek艂o, a nie przedsionek.
I jak mo偶na nazwa膰 rze藕b臋 Piety, "Pieti膮"?
Masz ch艂opaka po drugiej stronie granicy?
- Kutas. - S艂ysza艂em to.
Ikar pope艂ni艂 b艂膮d, a nie zbrodni臋.
Za wysoko chcia艂 lata膰, Jasiek.
A Dostojewski napisa艂 "Zbrodni臋 i kar臋".
Rozdaj reszt臋, prosz臋.
Du偶a cz臋艣膰 z was nie zda艂a test贸w w og贸le.
Pozostali, ledwo co.
Wydaje mi si臋, 偶e to jest troch臋 tak, 偶e 艣wiat nie oczekuje ode mnie,
偶ebym wiedzia艂 wszystko, co jest w tym te艣cie.
A 艣wiat oczekuje ode mnie,
偶ebym zda艂 ten test, sko艅czy艂 t臋 zasran膮 szko艂臋,
znalaz艂 sobie prac臋 i p艂aci艂 podatki, i tyra艂, a偶 do 艣mierci.
Prawda, panie profesorze?
Nie, Jasiek, 艣wiat niczego od ciebie nie oczekuje.
Nawet tego.
- Zaraz... - Wujku!
Mamy dowody!
Macie szcz臋艣cie, 偶e was nie dorwali i nie zakopali jak te nutrie.
Artyku艂 ju偶 mam w g艂owie. Do wieczora to spisz臋.
- Kiedy ty zamykasz numer? - We藕 zimny prysznic.
Masz dobry materia艂 i chcesz go spisa膰 na kolanie?
We藕 to wszystko jako艣 uporz膮dkuj i wpadnij jutro.
No, ale jutro chcieli艣my zorganizowa膰 demonstracj臋 pod "Kumitylem".
My艣la艂am, 偶e artyku艂 nap臋dzi ludzi.
To nie jest brukowiec, same zdj臋cia nie wystarcz膮. Jasne?
Ju偶? Matma trwa z pi臋膰 minut.
Ju偶, kurwa!
Tyle nam nie wystarczy!
Nie mam wi臋cej. Tyle zosta艂o.
Nie macie swojego kibla?
Ja pierdol臋, Molendziak, nie strasz.
Adrenalinka skoczy艂a, co?
艁ukasz!
Chc臋 kupi膰 dych臋. Egzaminy id膮.
To we藕 sobie prosto od swojego kole偶ki, Adriana.
Nie chc臋, 偶eby wiedzia艂, 偶e bior臋. Kwestia zaufania, rozumiesz.
Wol臋 przez ciebie.
Dobra, to podbij w poniedzia艂ek. Dopiero w poniedzia艂ek mam dostaw臋.
Przecie偶 on gdzie艣 na weekend wyje偶d偶a, nie?
Co艣 tam wspomina艂...
Ale kwestia proszku zostaje mi臋dzy nami, okej?
Okej.
Pojed藕my gdzie艣 w weekend, co?
Powiem starym, 偶e jad臋 z Dari膮 i jej rodzicami na dzia艂k臋...
Nie mog臋.
Dlaczego?
M贸wi艂em ci. Musz臋 jecha膰 do Ruskich.
Do Ruskich...
A ja m贸wi艂am, 偶eby艣 tego nie robi艂, prawda?
To jest jedyny spos贸b.
Jeszcze kilka takich ruch贸w i mo偶emy si臋 st膮d zwija膰.
Gdziekolwiek?
Gdziekolwiek.
Do Tajlandii?
Gdziekolwiek.
Naprawd臋 mam z艂e przeczucia.
Wszystko b臋dzie dobrze.
Na pewno?
Dzie艅 dobry, panie Pawle!
- Co pan tu robi? - Jak to co?
Przyjecha艂em po syna.
S艂ysza艂em o po偶arze.
Bardzo panu wsp贸艂czuj臋. Naprawd臋.
Gdybym m贸g艂 panu jako艣 pom贸c, to wie pan,
偶e zawsze mo偶e na mnie liczy膰.
Nawet sobie pomy艣la艂em,
偶e mo偶e zechcia艂by pan zamieszka膰 w tamtym domku.
Jest, co prawda, dosy膰 daleko st膮d, ale za to cisza, spok贸j...
My艣li mo偶na pouk艂ada膰, na nowo, co pan na to?
Spodoba艂o si臋 tam panu.
Prosz臋 bardzo.
On nie chcia艂, 偶eby ci膮偶a wysz艂a na jaw...
Pr贸bowa艂 j膮 zmusi膰 do milczenia...
Nie umiem sobie tego wyobrazi膰.
Moja ciotka leczy艂a mu z臋by, jak by艂 dzieckiem.
A wczoraj spali艂 jej dom. To sobie mo偶esz wyobrazi膰?
Byli ze sob膮 bardzo blisko. Zna艂 jej sekrety.
Takie, kt贸re zna艂a tylko ta Ewelina...
Wiedzia艂, 偶e chce studiowa膰 w Barcelonie.
- I te kotki ca艂e... - O co chodzi?
Widzia艂em takiego samego w pokoju Asi.
Sta艂 na biurku jak jaki艣 talizman.
A tego znalaz艂em w domu Molendy, ma tego ca艂y karton.
M贸wi艂e艣, 偶e pojecha艂e艣 tam razem z nim...
Wr贸ci艂em tam w nocy.
Musimy posadzi膰 tego gnoja.
Ty przecie偶 znasz t臋 prokurator...
Wchod藕, wchod藕.
Nie wiem, jak ci za to wszystko podzi臋kuj臋,
ale mog臋 ci obieca膰, 偶e si臋 bardzo szybko wyprowadz臋,
jak tylko co艣 wynajm臋.
Nie ma po艣piechu.
Tu jest kuchnia,
wi臋c jakby jaka艣 kawa, herbata czy cokolwiek, to tam...
Si臋 nie kr臋puj.
Mam nadziej臋, 偶e si臋 nada...
Jasne, 偶e si臋 nada.
Nigdy jej nie rozk艂ada艂am.
Damy rad臋. Du偶o roboty?
A nie, to jaka艣 fucha.
Czasami t艂umacz臋 dokumenty dla Molendy.
Widzia艂am, 偶e mia艂e艣 z nim jakie艣 spi臋cie przed szko艂膮.
Nie jest nam ze sob膮 po drodze.
A to z pozoru taki mi艂y facet.
Taki zagro偶ony gatunek,
co to ca艂uje w r膮czk臋, przepuszcza w drzwiach.
P艂aci na czas.
Tylko...
Tylko co?
Nie wiem.
Co艣 si臋 nie zgadza. Jakie艣 dokumenty gin膮.
Co艣 kr臋ci.
To co?
Mo偶e dobrze nam zrobi lampka wina?
Wiesz co? Nie. Ja chyba dzi臋kuj臋.
A, okej, jak wolisz. Przygotuj臋 ci jak膮艣 po艣ciel.
- Na pewno kto艣 jeszcze przyjdzie. - Kto?
Po domach wszyscy narzekaj膮, 偶e w ca艂ych Dobrowicach 艣mierdzi,
a jak trzeba przyj艣膰, pokaza膰 si臋 publicznie, zaprotestowa膰,
to nagle wszyscy si臋 boj膮.
- Nawet Les艂aw nie przyszed艂! - Les艂aw to przyjdzie.
To na dzi艣 by艂a ta manifestacja?
Tak, na dzi艣. Kilkadziesi膮t os贸b potwierdzi艂o udzia艂.
Jeszcze jakie艣 p贸艂 godzinki to mo偶emy poczeka膰, ale nie d艂u偶ej.
W Elbl膮gu mamy jeszcze jeden materia艂 do obsmyczenia.
- Warto to kr臋ci膰? - No, warto!
Dzie艅 dobry.
Nazywam si臋 Ewelina Roz艂ucka, mieszkam w Dobrowicach,
kt贸re nie s膮 w艂asno艣ci膮 偶adnych zasmradzaczy!
呕e to trzeba ca艂e 偶ycie si臋 u偶era膰 z ludzkim ot臋pieniem, no.
Najgorsze jest to, 偶e nie wiadomo, ile tu natruli.
Miko艂aj, to s膮 plotki...
Jakie plotki?
R贸偶ne plotki.
Na przyk艂ad, sk膮d w og贸le Molenda z Kumi艅skim wzi臋li fors臋.
Mo偶esz dzieciakom w g艂owach nie miesza膰?
No, m贸w!
W latach 90. wszyscy m贸wili,
偶e r贸偶ne trucizny pozakopywali w lesie...
odpady z enerdowskich hut, wszystko w metalowych beczkach...
W markach im p艂acili.
- W parku krajobrazowym? - Przecie偶 kto艣 by to znalaz艂.
No, ale jak znalaz艂, jak zakopane jest?
Jakby si臋 przedosta艂o do w贸d gruntowych, to mo偶e...
No, ale pono膰 to plotki. Nikt ich nigdy za r臋k臋 nie z艂apa艂.
Nawet Les艂aw?
- Les艂aw pr贸bowa艂. - No i co?
Ewelinka...
ty st膮d nied艂ugo wyjedziesz na studia,
a my tu zostaniemy...
Przepraszam.
- Odprowadzisz mnie do szko艂y? - Tak, ju偶.
Chyba czego艣 zapomnia艂am z szatni.
Do widzenia.
- Cze艣膰. D艂ugo czekasz? - Nie.
- Trzymasz si臋 jako艣? - Trzymam si臋.
Wiesz co, jest jeden problem,
bo Ewa jednak nie chce tego stypendium.
- Spokojnie, porozmawiam z ni膮. - Nie chc臋, 偶eby艣 z ni膮 rozmawia艂a.
Ona naprawd臋 tego nie chce. A skoro ona tego nie chce, to ja...
Nie rozumiem.
Po prostu...
pewnym sprawom trzeba si臋 po艣wi臋ci膰 na sto procent albo wcale.
To nie wymaga艂o nigdy od ciebie stu procent.
Wiem.
Wiem, ale...
my艣l臋, 偶e bardziej b臋d臋 ci przeszkadza艂, ni偶 pomaga艂.
- Nie przeszkadzasz mi. - Ale i nie pomagam.
Doskonale radzisz sobie z tym wszystkim sama.
Nie ma tu miejsca dla mnie...
C贸偶, mi艂o si臋 z tob膮 wsp贸艂pracowa艂o, Pawe艂.
Z tob膮 te偶.
Mo偶e kiedy艣.
Narobi艂e艣 ha艂asu i nawet na protest nie przyszed艂e艣.
Przecie偶 Wr贸blewscy si臋 odwo艂ali. Dosta艂em wczoraj SMS-a.
Wszyscy dostali tego SMS-a, bo to ja go wys艂a艂em.
Czego chcesz?
Wiesz, Lesiu...
Im wi臋cej ha艂asu wok贸艂 mojej ziemi, tym gorzej.
Wiesz, ile miejsc pracy mo偶na zrobi膰 w tej gminie,
jak Szwedzi grunty kupi膮?
Pewnie wi臋cej ni偶 przy wywalaniu ludziom 艣cierwa pod domy.
Leszek, wyluzuj.
Pomy艣l troch臋 o sobie.
Nowy komputer by ci si臋 przyda艂, samoch贸d... No, pomy艣l.
Leszek, nie wyg艂upiaj si臋.
Przecie偶 my艣my do jednej klasy chodzili.
A ty teraz podobno na stare lata licealistki wyrywasz?
Tak m贸wi膮.
Zostawcie Roz艂uck膮 w spokoju. Ona o tamtej sprawie nic nie wie!
Nic?
Wie, 偶e zakopywa艂e艣 艣cierwa ko艂o Wr贸blewskich, to wszystko.
A ja wiem, dlaczego ty kiedy艣 straci艂e艣 prawo jazdy!
Pami臋taj, kto ci wtedy pom贸g艂!
Nie ty mi pomog艂e艣, a swoje d艂ugi dawno sp艂aci艂em.
My艣my ci pomogli. My.
A teraz ty masz zrobi膰 porz膮dek z t膮 g贸wna偶eri膮.
I to raz na zawsze.
Jak ci臋 spotkam ko艂o domu jeszcze raz,
namierz臋 ten tw贸j stary syf
i p贸jdziesz prosto do pierdla, zamiast na bankiet do Szwed贸w.
A teraz si臋 wyno艣 st膮d. Spierdalaj st膮d!
He艂m radziecki i he艂m pruski...
Panie profesorze?
O, w艂a艣nie sko艅czyli艣my. A wy pewnie przyszli艣cie na zaj臋cia?
Nie, mamy spraw臋...
A to poczekajcie chwil臋.
Przymierz.
Piln膮 spraw臋.
Chodzi o pozosta艂o艣ci bunkr贸w. Tych w parku krajobrazowym.
Tak?
S艂ysza艂 pan o tym, 偶e w parku krajobrazowym
mog膮 by膰 resztki bunkr贸w poniemieckich?
Nie, to jest jaka艣 plotka. Ona jest niepotwierdzona.
Nie ma 偶adnego pokrycia w mapach sztabowych...
A je艣li nie wszystkie bunkry by艂y na mapach?
Jest taka strona internetowa bunkryponiemieckie.pl.
I tam jest napisane, 偶e niedaleko Dobrowic
by艂o kiedy艣 centrum komunikacyjne...
Kochani, ja o tym czyta艂em, ale to ma艂o prawdopodobne.
A nie chcia艂by si臋 pan sam przekona膰?
Wzi膮膰 sw贸j wykrywacz metalu i przej艣膰 si臋 z nami w niedziel臋?
Zrobimy zdj臋cia i b臋dzie relacja na szkolnym Facebooku?
Relacja...?
Pasek.
Panie Pawle. Rozumiem i doceniam pana zaanga偶owanie.
Ale przyni贸s艂 pan same poszlaki. Zero twardych dowod贸w.
Molenda si臋 wywinie. To jest pana s艂owo przeciwko jego s艂owu.
Ale przecie偶 doskonale wiemy, 偶e to on.
- To jest oczywiste. - Nie zaprzeczam.
Rozumiem motyw, tak jak pan go przedstawi艂.
To wszystko si臋 zgadza. Ale nie mamy dowod贸w.
A badania genetyczne?
W艂a艣nie.
Dzisiaj rano dosta艂am wyniki.
Ani Molenda, ani 偶aden z dw贸ch jego syn贸w
nie mo偶e by膰 biologicznym ojcem dziecka Joanny Walewskiej.
Co? Jak to...?
Badania wykluczy艂y ojcostwo.
Przykro mi, ale nie mamy podstaw do aresztowania.
Krew nie k艂amie.
Pani prokurator, to my nie b臋dziemy wi臋cej zabiera膰 czasu.
Prosz臋 przyj艣膰 do mnie,
je艣li panowie b臋d膮 mieli jeszcze jakie艣 informacje.
Panowie...
O kurwa.
- Mog臋 co艣 powiedzie膰? - Ca艂y czas m贸wisz...
- Ale mog臋? - Prosz臋.
Powiem szczerze!
Ja nie s膮dzi艂em, 偶e Grzechu tak to wszystko pi臋knie dopnie!
Ojciec zawsze stawia na swoim.
Grzechu, szczerze, ja bym sobie nie poradzi艂
i z t膮 prokurator... jak jej tam?
- Ko艂odziej? Rymarz? - Bednarz.
Bednarz!
I z tymi Szwedami... Ja ci臋 piernicz臋.
S艂uchajcie, wznosz臋 toast za ten m膮dry 艂eb na tym twardym karku!
A teraz tak...
Dobra!
Panowie, Sebcia, we藕 troch臋 miejsca na stole zr贸b,
nasze podpisiki i mamy Szwed贸w w kieszeni!
Swoj膮 drog膮, ja si臋 dziwi臋, Szwedzi to taki dok艂adny nar贸d,
a si臋 nie po艂apali w tych mapach, 偶e im si臋 nie zgadza!
Co si臋, kurwa, nie zgadza?! Wszystko si臋 zgadza, Rysiu.
Przepraszam bardzo, poda膰 co艣 jeszcze?
Pawe艂, nic nie zmienisz.
Ona ma racj臋: krew nie k艂amie.
Mo偶e i krew nie k艂amie.
Ludzie k艂ami膮.
- A co je艣li zamienili pr贸bki? - Spokojnie, panie Pawle.
- Co je艣li Molenda podmieni艂 pr贸bki? - Jak niby mia艂 to zrobi膰?
Podobno mo偶e wszystko w tym mie艣cie.
I robi wszystko, co chce.
Nie chce pani mu si臋 w ko艅cu dobra膰 do dupy?
Jak?
Wystarczy por贸wna膰 pr贸bki, pod k膮tem genetycznym.
M贸wi艂a pani, 偶e pobrano krew od Molendy i jego dw贸ch syn贸w.
Tak!
Je偶eli Molenda podmieni艂 swoj膮 krew na krew obcego cz艂owieka,
to w testach wyjdzie,
偶e nie jest ojcem ani Jana Molendy, ani Sebastiana Molendy.
Wystarczy por贸wna膰 kody genetyczne.
Niech pan poczeka.
W XII wieku z owym Kamieniem Boruty
wi膮偶臋 si臋 pewna fascynuj膮ca opowie艣膰.
S艂uchajcie, ja chyba musz臋 troch臋 odsapn膮膰,
bo ma艂o chodzi艂em w tych butach
i co艣 mnie chyba tam obciera.
Musz臋 za艂o偶y膰 plaster.
- To mo偶e ja teraz poszukam? - No to dawaj.
- Mog臋 i艣膰 z tob膮? - Spoko, ale niesiesz to 偶elastwo.
- Smacznego. - Dzi臋ki.
Tylko nie zapuszczajcie si臋 za daleko,
偶ebym was przynajmniej s艂ysza艂.
- Zwiewamy? - Co?
Zostawiamy go?
Jak mamy wykrywacz, to ten g艂upek nie jest nam potrzebny.
Policja! Na ziemi臋!
Policja! Cofnij si臋!
Szeroko r臋ce!
Siadasz!
W zwi膮zku z faktem, 偶e jest pan podejrzany o pope艂nienie przest臋pstwa
na podstawie art. 244, paragraf 1 kodeksu prawa karnego,
ma pan prawo do z艂o偶enia lub odmowy...
Wyj艣cie.
Czysto.
Baga偶nik.
...wniesienia do s膮du za偶alenia na zatrzymanie
w terminie 7 dni od dnia zatrzymania.
Okulary mi podaj.
Czysto, wychodzimy.
Zabra膰 go.
Wstajesz!
Halo?
Bardzo dzi臋kuj臋 za informacj臋. Dzi臋kuj臋.
Jedziemy na ryby jutro?
Dojedziemy na rano pewnie.
No i elegancko, bierzesz w臋deczk臋,
na motorek i jedziesz sobie na odstresowanie.
No, we藕, kurwa, 艣wirujesz pawiana.
Nawijaj.
Dobra...
Dobra, na razie.
CB艢 zawin膮艂 starego Molend臋.
Co ty, kurwa, pierdolisz?
- Co chc膮 mu wjeba膰? - O to bym si臋 nie martwi艂.
I co teraz zrobimy?
Bierzemy, co nasze.
Kurwa...
Odbierz, kurwa, ten telefon.
Pom贸偶 mi.
Z艂ap si臋 tego, z艂ap.
Nic ci nie jest?
Ja pierdol臋. Ja dalej nie id臋.
Ale to ju偶 niedaleko.
B臋d臋 uwa偶a膰! Jak chcesz, mog臋 i艣膰 pierwsza.
Nie ma opcji! Ja id臋 pierwszy.
Jest okej?
Po chuj my tu stoimy?
Jak ci dam znak, otworzysz klap臋.
- Co jest, kurwa? - Spokojnie.
Co ty, kurwa, zrobi艂e艣?!
Ja pierdol臋, o kurwa.
Czekamy p贸艂 godziny i dzwonimy do Molendy.
Co, kurwa?
Nie liczy艂bym, 偶e odbierze.
Trzymaj si臋, Kijana, kurwa!
A ty si臋, kurwa, nie ma偶, bo za kulk臋 dostaniesz bonus.
W ko艅cu spe艂nisz swoje marzenie.
Kurwa.
Kurwa.
Co jest...?
Pierdol臋, dalej nie id臋!
Krystian, chod藕, tutaj!
Ewa, maj膮 go.
Kogo?
Molend臋.
Morderc臋 Asi.
Okaza艂o si臋, 偶e podmieni艂 pr贸bki krwi.
Przyzna艂 si臋, 偶e mia艂 z ni膮 romans,
z Asi膮...
Ewa, z艂apali go.
Sp臋dzi w wi臋zieniu reszt臋 偶ycia.
S艂odzisz?
O co chodzi?
Wiedzia艂am o tym, 偶e maj膮 romans.
Co?!
Wiedzia艂am o tym, 偶e maj膮 romans... i 偶e da艂 jej pieni膮dze na aborcj臋.
Sk膮d?
Od niej i od niego.
On jej nie zabi艂, Pawe艂.
Z艂apali nie tego cz艂owieka.
Sk膮d ty to wiesz?!
Bo tej nocy, kiedy zgin臋艂a, przyjecha艂 tutaj.
Wcze艣niej widzia艂 si臋 z ni膮, potem przyjecha艂 tu.
Siedzia艂 tam, a ona do niego zadzwoni艂a. Przy mnie.
Wiedzia艂a艣 o romansie naszej c贸rki z trzy razy starszym facetem i...
Ciszej...
Opiekowa艂 si臋 ni膮.
Powiedzia艂, 偶e ja nie musz臋 si臋 martwi膰 o jej przysz艂o艣膰...
Ja pierdol臋.
A co ona mia艂a robi膰 tutaj, Pawe艂, w tej dziurze?
Za膰pa膰 si臋 ze swoimi r贸wie艣nikami?
On jej nie zabi艂, Pawe艂.
On j膮 kocha艂.
Napisy dla nies艂ysz膮cych
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.