Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Asia!
On ją tu posuwał.
Zrobił dziecko, a potem dał pieniądze na skrobankę.
I on jej dał te jebane badyle.
Ktoś z tej teczki ma interes, żeby morderca był na wolności.
Trzeba szybko zamieść tę sprawę, żeby nam się nie przeziębiło to i owo.
No proszę cię, nie mów mi, że nie wiesz, że zrobiłeś dzieciaka!
Trzeci miesiąc!
Urządzajcie sobie tajne przesłuchania, ale bez mojego syna.
- Ta rozmowa musi się odbyć! - Możesz mi naskoczyć!
Ja jej to ukradłam z szafki. Myślę, że ktoś powinien to zobaczyć.
Umawiasz się z nimi na korepetycje?
O, głodnemu chleb na myśli.
Ile mają lat? 22? Trochę starawe, nie?
Sadurska!
Odpowiesz za to!
Co jest, panienki? Do szatni! Raz!
Co jest? Wszystkie dzisiaj niedysponowane jesteście?
Ma pan gości.
Puść mnie! Kurwa!
Paweł!
Musiałbym się tam przejechać.
Siema.
Weź se tam poczekaj, co?
I w tym momencie zwalniam dyscyplinarnie Daniela Porębę.
Nie mamy z nim więcej nic wspólnego.
I bardzo proszę o nie udzielanie żadnych informacji gazetom,
bo może niedługo nie będziemy mogli się od nich opędzić.
Za jakiś czas wystosuję oficjalne oświadczenie.
On mi się od początku nie podobał.
Prostak taki. Oblech. Wiadomo, po co tu pracował.
To chyba nie jest takie oczywiste.
Ale nie jest przecież wykluczone.
Drodzy państwo, a może wstrzymalibyśmy się z osądami,
zanim policja nie zbierze wszystkich dowodów?
Moje drogie dziecko, na jakim ty świecie żyjesz?
Przecież po niego przyjechali.
Przyjechali, bo dwie dziewczynki wskazały go palcem. To żaden dowód.
Pani broni mordercy! Pani oszalała?!
Prosiłbym o spokój.
Niezależnie od oskarżeń pan Poręba narobił szkole wstydu.
A jeżeli Daniela wypuszczą
i zlinczowaliście niewinnego człowieka?
To szlachetne, co pani mówi, ale...
proszę mieć na uwadze dobre imię naszego miejsca pracy.
Panie Pawle, wytypował pan już kogoś?
Nie rozumiem.
Na olimpiadę. Czy uczniów pan wytypował?
Nie jeszcze.
Dlaczego damska?
Widziałeś tu jakąś laskę o tej porze?
Jutro macie połowinki, nie?
No i bardzo pięknie. Trochę sobie potruchtasz.
- Szrek da ci szuwaks. - No właśnie...
Bo ja nie chcę już biegać.
W szkole jest gorąco przez tę Walewską, co nie żyje.
Policja jest, przesłuchują.
A co ty myślisz, że to jest fanklub Myszki Miki?
Że się wypisujesz, kiedy chcesz?
A ktoś ci każe towar ciągnąć do szkoły?
- No nie... - Nie ma żadnych ale.
Połowinki są w "Kalifornii".
Jutro po imprezie dajesz hajs.
Masz papierosa?
Czemu tak broniłaś Daniela?
Przeze mnie go aresztowali.
- Dawać ich? - Dawaj, dawaj!
Poznajesz?
Dostałaś to od Jowity i poleciałaś prosto na policję?
- Obiecałaś ze mną najpierw pogadać. - Wiem. Ale musiałam im to dać.
A oni sobie dodali dwa do dwóch i wyszło im pięć.
DNA na bransoletce, zeznania dziewczyn... i aresztowali Daniela.
A skąd ty wiesz, że on jest niewinny?
Znam go kupę czasu.
Widziałaś, jak on traktuje uczennice?
To pozory.
Daniel szanuje kobiety.
Nawet te, które mu dają kosza.
A to rzadkie, wiesz?
Jak przyszłam do tej szkoły,
Daniel próbował ze mną romansować.
- To prostoduszny chłopak. - Świetnie kłamie.
Ale nienawidzi przemocy wobec kobiet.
Raz pod "Kalifornią" jakiś facet szarpał dziewczynę za mocno,
no i dostał od Daniela.
To dziewczyny, które zeznawały przeciwko niemu, kłamią?
Kłamią albo powtarzają głupie plotki.
W życiu nie dałem kobiecie żadnej biżuterii!
Jasne. Zwłaszcza że twoje imię nie zaczyna się na "D"!
W noc z 29 na 30 sierpnia gdzie byłeś?
W pracy.
W nocy?
Kogo ty trenujesz w nocy? Hokeistki?
- W innej pracy. - Jakiej innej pracy?
Kto ci uwierzy, człowieku?
Mam alibi. Jest człowiek, który to potwierdzi.
- Kto? Imię i nazwisko. - Ratajczak Krzysztof.
Jakiś telefon masz do niego?
Wybierz numer.
Dawaj to!
Halo? Pan Krzysztof Ratajczak?
Tutaj komisarz Sławomir Słota z komendy policji w Dobrowicach.
Dzwonię w sprawie Daniela Poręby.
Mam takie pytanie. Czy 29 sierpnia byliście razem?
Słucham?
Dobra, rozumiem.
Mówi, że cię nie zna.
- Kurwa! Jak to? - Tak to.
I mówi, żeby do niego nie wydzwaniać.
Jest jeszcze ktoś.
To teraz ja ci powiem, jak było naprawdę.
Zapisz to.
Wpadła ci w oko.
Zwabiłeś ją prezentami i zrobiłeś dzieciaka. Siedź!
Dałeś jej pieniądze na skrobankę.
Ona pieniądze wzięła, ale dzieciaka nie usunęła.
- Bo się w tobie zakochała. - Kurwa! Sami żeście to wymyślili!
Przecież ja nawet w miesiąc tyle nie zarabiam!
Zwabiłeś ją do lasu i tam zamordowałeś.
Ja mam tutaj zeznania twoich uczennic. One cię obciążają.
Nie wywiniesz się z tego!
Co?
Tak? Dobra, cicho.
A co do drugiego alibi, to właśnie poszło się jebać.
- Tak? - Tu Ratajczak.
Coś ty, kurwa, namieszał z tą fryzjerką? Policja dzwoniła.
- Z jaką fryzjerką? - O, kurwa!
Halo?
- Podpiszesz? - Nie. Nie podpiszę.
Podpisz.
Nie podpiszę.
Jak posiedzisz w celi z "Gołębiem", wszystko sobie przypomnisz.
- Dzień dobry. Można? - Dzień dobry.
Ale u nas trzeba się zapisywać. Ktoś nas panu polecił?
Daniel mnie przysłał... Poręba.
Ja nie znam takiego.
- Ja od Daniela Poręby. - Jakiego Poręby?
Dziękuję.
Dzień dobry. Paweł Zawadzki z tej strony.
Chyba udało mi się załatwić to, co pani obiecałem.
Hej!
Co tam? Pokaż, co się dzieje. Gdzie się tak spieszyłeś?
- Antoś mnie gonił. - Antoś cię gonił?
Dziękuję bardzo. Ja to zrobię.
- Coś nawywijał, sieroto? - Syn?
Co tak staro wyglądam? Brat.
Dziękuję.
- Wybawił mnie pan z opresji. - Żaden problem,
tylko musi pani to odesłać jak najszybciej do ministerstwa
i poprawić ten błąd w kosztach kwalifikowanych.
Bomba. Jestem pana dłużniczką.
W życiu bym się sama w tym nie połapała.
Nikt normalny by się nie połapał.
Lubi pan piłkę? Będzie pan miał blisko.
Lubię biegać. Może być za piłką.
Panie Pawle, ja pana przepraszam, ale muszę biec do księgowej.
Trzeba to uczcić.
Zapraszam na kolację i szampana do przystani.
Nie wiem, czy nie za wcześnie na fetowanie?
Mój mąż robi przyjęcie z okazji pewnej inwestycji jutro.
Chciałby pana bliżej poznać. Ja zresztą też.
Przyjdzie pan?
Nie mam planów na jutrzejszy wieczór.
Odradzam przyjazd samochodem.
Mówiłem ci tyle razy: stratny nie będziesz. Wszyscy na tym zarobią.
Ja, ty, burmistrz. Jeszcze paru innych. Tylko kwestia czasu.
Na razie to wszystko jest na papierze.
A pół mojej ziemi z pakietu jest nagle, kurwa, chronione.
Tych działek Szwedy już nie kupią.
Kupią, kupią. Moja w tym głowa.
Umowa tłumaczy się na angielski. Przez prawników jest klepnięta.
Kupowaliśmy po równo, a zarabiacie dwa razy więcej.
Rysiu, czego ty chcesz konkretnie?
Chcę tego kawałka ziemi przy szkole. Mogę legalnie wykupić od gminy.
Na taki mały supermarket, co myślałem, to by wystarczyło.
Gadałem z burmistrzem. Roszczeń nie ma, dzierżawy też nie.
Tyle razy ci mówiłem, nie gadaj z nikim za moimi plecami, dobrze?
Co?
Dobra, niech ci będzie.
No.
Dzień dobry.
- A pan do kogo? - Ja od Daniela.
Jakiego Daniela?
- Samanta, ty znasz jakiegoś Daniela? - Nie.
A ty, Danka?
Męski jest przy dworcu.
Dziękuję.
- Kiedy mnie przenosicie? - Cierpliwości, Gołąb.
Może nawet za kwadrans. Cześć. Do jutra.
Ja bym wolała jakąś komedię romantyczną.
To wpadaj. Pa.
Zamknięte już jest!
Przepraszam, że panią nachodzę, ale chciałem porozmawiać o Danielu.
Ale ja go prawie nie znam.
Daniel siedzi w areszcie podejrzany o morderstwo.
Prawdopodobnie niesłusznie.
No i co ja mam z tym wspólnego? Ja go raz w życiu chyba widziałam.
W ten wieczór, kiedy zginęła dziewczyna z liceum?
Dobrze, że jesteś.
- Danka, kto to jest? - Nie wiem.
Gada jakieś bzdury. Nie znam go.
- Co ty cudze laski dręczysz? - Nikogo nie dręczę. Już wychodzę.
- Widzę, że nie kleisz. - Już wychodzę.
Wypuść mnie! Kurwa twoja mać!
Głowa mnie boli od twego darcia mordy, pedale jeden.
Kurwa! Wypuść mnie!
Jesteś tam, spaślaku, jesteś?
Kurwa! Będę się tak darł, dopóki mnie nie wypuścisz!
Ja lubię ciszę i spokój.
Cześć.
Co tam?
Zapowiada się impreza roku?
To zależy dla kogo.
- Ktoś cię pobił? - Co? Nie, nic się nie stało.
Pilnujesz ich tam na tych połowinkach?
Tak.
- A może poszedłbyś ze mną? - Dzisiaj?
Tak. Prosiłam dyrektora, żeby mnie zwolnił, ale...
uparł się, że mam tam być. Miałam iść z Danielem.
A co u niego?
Nie wiem. I to mnie martwi.
Boję się o niego, bo oni mu chyba nie dali nawet zadzwonić.
Może trzeba mu jakoś pomóc.
Postaram się, tylko nie wiem o której, bo mam spotkanie.
Na razie.
- Hej, Ewelina. - Hej.
Z kim idziesz na połowinki?
- Jeszcze nie wiem. - Sama?
Bo ja to nie mam jakiegoś ciśnienia z tymi połowinkami.
Najwyżej na miejscu sobie kogoś wyjmę.
Przejdziesz się ze mną do sklepu?
- Sorry za wczoraj. - Głupku, za co?
Za to, że musiałaś mnie szukać. Za całą tę akcję.
Naprawdę nie musisz się o mnie tak martwić.
Ale ja się nie martwię.
Możesz na mnie liczyć. Po prostu.
Hej.
Wieczorem są połowinki. Ustawiamy się?
Ustawcie się.
Ja bym wolał przejrzeć książki twoich starych.
Powiesz im, że wpadnę?
Dobra.
To co, połowinki są tylko raz. Pójdziesz ze mną?
Nie wiem.
Do wieczora jeszcze dużo czasu.
Co się stało?
Krzywo się wyszczał.
Przecież on mnie, kurwa, tu zajebie!
Porębę trzeba przenieść do innej celi, natychmiast.
Ten cep go zabije.
Przyszło mi to do głowy, Papiński.
To jest średniowiecze.
A molestowanie i zabójstwo nastolatki to co to jest?
Jebane oświecenie?
Ciało w celi to jest kłopot. Wojewódzka, prokurator...
Zrywaj się stąd!
Won!
Grzegorz? Sprawy idą w dobrą stronę.
No.
- Dzień dobry. - Słucham?
Chciałbym się zobaczyć z osadzonym. Daniel Poręba.
A pan z rodziny?
Nie. A to jest istotne?
- Nie ma takiej możliwości. - Dlaczego?
- Czy pan rozumie język polski? - Rozumiem.
Nawet go uczę.
Panie Pawle!
Pański kolega już mi wszystko wyjaśnił.
My naprawdę nie możemy pana wpuścić, jeśli pan nie jest z rodziny.
Ten facet nie ma tutaj rodziny. Ja jestem jego kolegą z pracy.
Nie powinienem panu tego mówić, ale jest źle.
Co to znaczy?
Przejdźmy się.
Poręba potrzebuje adwokata.
- Nie sądzę, żeby go było stać. - Musi.
Komendant wrzucił go co celi z facetem,
którego za kilka dni wywozimy do Sztumu.
Po tej nocy Poręba będzie w takim stanie, że przyzna się nawet
do napadu na Polskę w '39.
Postaram się mu jakoś pomóc.
Niech mi pan powie, co grozi
za składanie fałszywych zeznań w sprawie o morderstwo?
Kuba!
Kuba!
Nie siedź na ziemi, bo się przeziębisz.
Kuba!
Kuba gdzieś poszedł.
Cześć, Maciek. On ma dzisiaj taki niespokojny dzień.
Chodź.
Na twoim miejscu też bym nie chciała iść na imprezę.
To chyba bardziej na studniówkę.
Nigdy tego nie założę! To blacharskie.
Na twoim miejscu założyłabym butik na Allegro albo coś w tym stylu,
jak masz nie nosić połowy tych ciuchów...
Daria...
Dzisiaj muszę być sexy. Dla niego. Sama rozumiesz.
Skromnie, ale sexy.
Skromnie, ale sexy...
O Matko Boska!
Wychodzę. Masz swoje klucze?
Stroicie się na bankiet w "Zajeździe"?
Nie. Stroimy się na połowinki w "Kalifornii".
- Które kończą się o... - O dwunastej.
Ale pomyślałam, że mogłabym spać u Darii, bo nie mam jak wrócić.
Czyli o 00.30 jesteś w domu i odbierasz telefon stacjonarny.
- Tak? - Tak.
Bawcie się dobrze.
Cześć, dziewczyny!
W pracy będziesz mnie nachodził, skurwysynu?
Przychodzę z ważną informacją dla ciebie.
Jeżeli jej nie wysłuchasz, zrobisz duży błąd.
I przestań machać łapami.
Daniel Poręba, facet stąd, nauczyciel. Może go znasz, może nie.
Został oskarżony o zabójstwo. Grozi mu dożywocie.
Jak zabił, to niech zgnije w pierdlu.
Jemu grozi dożywocie, a twojej dziewczynie 3 lata.
Co ty bredzisz?
Trzy lata za składanie fałszywych zeznań. Powiedziała, że go nie zna.
Była z nim w ten wieczór, kiedy zginęła dziewczyna.
- Co znaczy "była"? - Nie wiem, co to znaczy.
Wiem, że okłamała policję, a za to idzie się siedzieć.
Skąd to wiesz?
Kurwa! Wiedziałem!
Kurwa! Wiedziałem!
- Plecak, kolego. - Przecież tam nic nie ma.
- Może mnie pani przeszuka? - Marzę o tym.
To zostaje. Wchodzicie.
To jest przywłaszczenie!
Jasiek, wchodź, mnie nie wkurzaj.
Hej! Plecak.
Wzywany abonent ma wyłączony telefon...
I wiesz, jak te zombie z Czarnobyla cię zaatakują, to jest jak w życiu.
Raz cię ugryzie, i kaplica.
- Mała? - Co ty, kurwa, do mnie mówisz?
Próbuję...
Yogi, chodź na bajerę.
Chodź, kurwa!
Człowieku, ja już się prawie z nią lizałem.
Co jest?
Chcesz zarobić hajs?
Nie męcz go tak. Zaraz tu będzie.
Wiem, że będzie, ale chcę, żeby się pospieszył.
Zdążysz.
Papieru w męskim zabrakło?
W męskim strasznie wali.
Pół grama sprzedajesz za dwie dychy, 17 dla mnie, a trzy...
Ja pierdolę! To ty nie tylko leki teraz masz?
- A skąd to jest? - Z dupy. Wchodzisz w to?
Jasne, że wchodzę.
- Dobry wieczór. - Dobry wieczór.
Nie uprzedziła mnie pani, że będzie tak wytwornie.
To może spróbujemy to przełamać.
- Wytworność? - To "pan" i "pani".
- Jestem Kasia. - Paweł. Bardzo mi miło.
Biłeś się z kimś, Paweł?
Z framugą. Było ciemno. Nie miałem najmniejszych szans.
- Gdzie małżonek? - Spóźnia się, jak zwykle.
Co pijemy? Riesling?
Ja o winach to wiem mniej więcej tyle, że Cabernet
to jest czerwone, a Sauvignon - białe.
Dobry wieczór. Sebastian.
- Paweł. - Bardzo mi miło.
- Czego się napijecie, mamo? - Rieslinga, wiesz którego.
Mamo?
Macocha brzmi okropnie.
Syn męża z pierwszego małżeństwa.
Siema, pedały. Co tam?
Yogi, jaka morda niewyraźna. Pijesz?
Też się napiję.
Co by było, gdybym tak twojego towaru nasypał do tych soczków?
Nieźle by ich wszystkich pogięło, nie?
Kurwa! Pojebało cię? Dawaj to!
Yogi, ty sam jesteś zjebem.
Najgorszy jest moment, kiedy dziecko kończy 15 lat.
Kiedy nagle ktoś, w kogo wpakowało się tyle czasu, emocji i forsy,
wstaje przed tobą i krzyczy: "Nienawidzę cię!".
I naprawdę cię nienawidzi.
Moi uczniowie nienawidzą mnie przez 3 lata, a potem im przechodzi.
Nigdy nie chciałeś mieć dzieci?
Byłbyś świetnym ojcem.
Nie wiem. Nie jestem pewien.
Praktykę zawodową już masz.
Jeszcze jedną?
Nie, chyba nie, bo ja jeszcze dzisiaj
będę musiał być apostołem trzeźwości.
Połowinki.
Poczekajmy jeszcze chwilę na Grześka.
Poza tym jesteś pewien, że zdołasz uchronić ich przed upiciem się?
Dobrze, że nas nikt nie pilnuje.
Może ktoś powinien.
Zaraz wracam.
Zatańczymy?
Wzruszam się przy takich kawałkach.
- Bo jesteś nawalony. - To prawda.
- Jesteś totalnie nawalony! - Nie podoba ci się?
Nie. Dobra. Albo tańczysz, albo gadasz.
Niezła wiocha, co?
Zajebiście.
Masz tego więcej?
Możemy mieć tego, ile chcesz. Za frajer.
Tylko musiałabyś...
Seks za dragi? Weź trochę uwierz w siebie.
Chciałbym, żebyś pomogła mi w dilowaniu.
Część mojej hodowli.
Przepraszam, drzwi były uchylone.
Większość ludzi przechodzi obojętnie obok kwiatów.
Te są bardzo piękne.
Chyba je już gdzieś kiedyś widziałem.
Tylko w ogrodach botanicznych.
Nie. U jakiejś dziewczyny.
To nie są kwiaty, które daje się w prezencie.
A jeżeli dziewczyna jest wyjątkowa?
Nawet jeśli jest wyjątkowa.
Myślałem, że czasami robi pan jakieś wyjątki.
Ja? Nigdy.
Paweł, chodź, porywam cię z tej dżungli.
Bo Sebastian gotów zanudzić cię
swoimi wykładami o szczepach i krzyżówkach.
Słucham?
- Chciałam złożyć zeznania. - W sprawie?
W sprawie Poręby Daniela.
Dawaj! Kręć się!
- Dobry wieczór. - Dobry wieczór.
Mamy gości. Niestety, dzisiaj panowie tu nie wejdziecie.
Wejdziemy. Ja o tym decyduję.
Jak tam impreza?
Wchodzimy do środka?
Wszystko okej?
U mnie tak. Panowie mają jakiś problem.
- Ale to jest impreza zamknięta. - Zaraz zamknę ci ryj, lamusie.
To też pański brat?
Kuzyn.
Brat fajniejszy.
Rodziny się nie wybiera.
Zawijka.
Julka! Zapraszam do środka.
Chcesz mi ją zabrać?
Może wolałbyś, żeby jej tatuś ci ją zabrał?
Daj spokój.
Zdzwaniamy się.
Skąd go masz?
Skąd go masz, Kuba?
Gdzie go, kurwa, znalazłeś?
Gdzie?!
To były żarty.
Były żarty.
To były tylko żarty.
Były żarty.
Napisy dla niesłyszących
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.