Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
English
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Nie wiem, co to mog艂o mie膰 lat. 17?
Ch艂opcy przed chwil膮 znale藕li cia艂o.
Znale藕li. I widzi pan, w jakim s膮 stanie.
Pa艅stwo nie wiedzieli, 偶e c贸rka bierze leki psychotropowe?
呕adnych lek贸w nie bra艂a. 呕adnych.
Pawe艂 Zawadzki b臋dzie w IIa nowym polonist膮.
Dyrektor potwierdzi艂 pa艅sk膮 to偶samo艣膰.
Jak b臋dziecie rozmawia膰 z dzieciakami, zr贸bcie to w szkole.
Zabij臋 ci臋, ty kurwo! Zabij臋 ci臋!
Gdyby si臋 otru艂a, toby zwymiotowa艂a.
A tam by艂o czysto.
呕eby taka 艣ledziona p臋k艂a, pewnie kto艣 j膮 kopn膮艂 albo uderzy艂.
Wykrwawi艂a si臋 w kilka minut.
Walewska zosta艂a prawdopodobnie zamordowana.
Co si臋 dzieje? Ewa?
Ja dobrze znam te dzieciaki! To b臋dzie dla nich trauma!
Musimy si臋 dowiedzie膰, kto z naszych uczni贸w podrzuca艂 te anonimy.
Niewykluczone, 偶e to przez nie Asia odebra艂a sobie 偶ycie.
Ale policja nie powinna dzia艂a膰 na terenie szko艂y.
To chcia艂aby pani, 偶eby ich ci膮gali na komend臋?
Tutaj mamy nad tym jak膮艣 kontrol臋.
A poza tym komendant obieca艂 mi,
偶e to b臋dzie bardziej rozmowa ni偶 przes艂uchanie.
No tak, tylko w takich przypadkach musi by膰 obecny psycholog.
To raczej nam by si臋 przyda艂 psycholog.
A ja mam dosy膰 tego gadania o "bezstresowym wychowaniu".
Ten g贸wniarz, kt贸ry podrzuca艂 anonimy,
te偶 by艂 na pewno bezstresowo wychowany.
Dok艂adnie.
Przecie偶 torturowa膰 ich tutaj nikt nie b臋dzie.
Jako wychowawczyni tej klasy ja si臋 nie zgadzam.
Obawiam si臋, 偶e pani Marta ma racj臋 co do procedur.
Jakby co, ja mam dyplom z psychologii.
Tak?
Je艣li si臋 nie myl臋, Pawe艂 po studiach pracowa艂 z trudn膮 m艂odzie偶膮.
Czyli kiedy? 20 lat temu?
Go艣ciu moczy kija. Tam nie ma brania.
Jeszcze drugi przyszed艂.
- Co艣 nowego przy nim robi艂e艣? - Budzik podkr臋ci艂em.
Gdzie on, kurwa, jest?
A co ja, kurwa, wygl膮dam jakbym wiedzia艂?
Trzeba nalicza膰 za sp贸藕nianie st贸wk臋 od minuty.
Tylko sk膮d on we藕mie ten hajs?
Starego opierdoli. O, masz, kurwa, idzie.
Siema.
Sorry, ale ojciec, dom, takie tam...
Randk臋 masz, 偶e艣 si臋 tak odjeba艂?
Pi膮tek w "Kalifornii". Tysiak dla mnie, reszta dla ciebie.
I si臋 kurwa nie sp贸藕niasz.
I nie wysiupaj sam, bo wykr臋ca w chuj.
Idealna przestrze艅, prawda? Dobrze znana uczniom, komfortowa.
- Rzeczywi艣cie komfortowa. - No, prawda?
Wszystko ju偶 gotowe. Mo偶emy zaczyna膰.
To jest pan Pawe艂 Zawadzki, polonista i psycholog.
Marta Mirska, wychowawca klasy.
Wszystko b臋dzie dobrze, je艣li nie b臋dziecie zbyt...
Natarczywi? Rozumiem.
To nawet nie b臋dzie przes艂uchanie, tylko zwyk艂a rozmowa.
Dzi臋ki obecno艣ci psychologa, my艣l臋, 偶e wszystko p贸jdzie w porz膮dku.
- Mog臋 ju偶 przyprowadzi膰 klas臋? - Tak, oczywi艣cie.
- Co my艣lisz? - Ju偶 widzia艂am. Wycinanki z gazet.
Widzia艂a艣 ich zeszyty z milion razy. Mo偶e co艣 ci si臋 skojarzy.
Oddaj mi go! Daj mi go!
Kurwa, Yogi! Bo si臋 posrasz!
Stary, mia艂e艣 mi po偶yczy膰 to, kurwa.
Bo pobrudzisz tymi t艂ustymi 艂apskami.
Co si臋, kurwa, gapisz?
Tableta nie widzia艂e艣?
Tableta widzia艂em, ale skacz膮cej 艣wini jeszcze nie.
S艂uchajcie, prosi艂am!
Jowita, chod藕.
Przepraszamy, pani Marto.
- Wiesz, kto to m贸g艂 zrobi膰? - A sk膮d ja mam to wiedzie膰?
Jowita, odpowiedz po prostu na pytanie.
A czy jest kto艣, kto naprawd臋 nie lubi艂 Asi?
Ka偶dy?
W sensie... opr贸cz Eweliny, bo one si臋 przyja藕ni艂y.
No i musia艂a mie膰 jaki艣 problem, o kt贸rym z nikim nie gada艂a.
Podobno pop艂yn臋艂a w tablety.
A po polsku?
Leki bra艂a. Klony. Clonazepam, takie tam.
Sk膮d ty wiesz?
S艂ysza艂em. W klasie mamy specjalist臋.
- Jego zapytajcie. - Masz kogo艣 na my艣li?
Skoro kto艣 czym艣 handluje, to chyba si臋 na tym...
Dobrze, Mioduszewski, id藕 ju偶. Jeste艣 wolny.
Mamy w klasie dilera? Kogo?
Czy m贸g艂by mi kto艣 wyt艂umaczy膰,
co my mamy wsp贸lnego z samob贸jstwem A艣ki?
Do samob贸jstwa mo偶na kogo艣 doprowadzi膰. Albo mu w tym pom贸c.
Sp贸jrz na te anonimy i powiedz, z czym ci si臋 kojarz膮.
Urz膮dzajcie sobie tajne przes艂uchania, ale bez mojego syna!
Ta rozmowa musi si臋 odby膰. Mamy psycholog, jest wychowawca.
Mo偶esz mi naskoczy膰.
- Wiedzia艂am, 偶e to si臋 tak sko艅czy. - Zajm臋 si臋 tym.
Panie Tarczy艅ski, w szkole nie szarpiemy uczni贸w!
- Co艣 pan powiedzia艂? Zosta艅! - Nie szarpiemy uczni贸w!
Ta rozmowa b臋dzie musia艂a si臋 odby膰.
Swoje dzieci niech pan wychowuje na bandyt贸w. Kto to wymy艣li艂?
Ja to wymy艣li艂em. Pawe艂 Zawadzki, jestem nauczycielem 艁ukasza.
Wo艂a艂by pan przes艂uchanie na komisariacie?
Znam komendanta policji i pa艅skiego dyrektora.
Postaram si臋, 偶eby艣cie dostali po dupie.
- Dzie艅 dobry, panie doktorze. - Witam, pani Kasiu.
Pani wie, 偶e policja przes艂uchuje nasze dzieci?
Tak. Mia艂am telefon w tej sprawie. Policja musi robi膰 swoje.
艁ukasz to bardzo prze偶ywa. Podejrzewam, 偶e ma nerwic臋.
Mo偶e jak si臋 uspokoi, to wtedy...
- Mo偶e wtedy. - Do widzenia.
Przewra偶liwieni lekarze.
Wpad艂am po Julk臋 i Ja艣ka. Przepytali艣cie ich ju偶?
Nie, czekaj膮 na rozmow臋.
To b臋d膮 musieli wzi膮膰 taks贸wk臋 do domu.
Musz臋 by膰 w fundacji za p贸艂 godziny.
- Witam, pani Katarzyno. - Dzie艅 dobry, panie Danielu.
- No i jak? B臋d膮 te nasze boiska? - Pracujemy nad tym.
Elbl膮g blokuje nam ci膮gle Orlika.
Zwalaj膮 wszystko na Warszaw臋. Nawet m贸j m膮偶 jest bezradny.
W ko艅cu si臋 ugn膮... przed tak膮 kobiet膮 jak pani...
Dzi臋kuj臋 bardzo. Do widzenia.
Przeka偶e pan moim dzieciom, 偶e by艂am, ale musia艂am jecha膰?
Jasne. Oczywi艣cie.
Kurwa! To plantacja kokos贸w.
Szwedzi b臋d膮 zadowoleni. 25 pa艅stwowych hektar贸w.
Wszystko si臋 zmie艣ci. Tartak. Fabryczka. 艢wietnie to wymy艣lili艣my.
B臋dzie dobrze w Dobrowicach.
Dobre, Grzechu, dobre! To b臋dzie has艂o mojej nast臋pnej kampanii.
Co to jest?
To jest ten... otulina parku krajobrazowego.
Jaka, kurwa, otulina?
Jaka, kurwa, otulina na mojej dzia艂ce?
- Na kawa艂ku dzia艂ki. Spokojnie. - Kurwa! Po艂owa to nie jest kawa艂ek!
Ale to ministerialnie posz艂o. To jest taki program "Przyroda 2020".
Tw贸j grunt si臋 troch臋 za艂apa艂.
Kurwa, za艂apa艂 si臋?
Nawet jak Szwedzi od nas kupi膮 t臋 ziemi臋, to dla mnie jeden chuj.
Szwedzi to na tej pierdolonej otulinie mog膮 sobie sza艂as wybudowa膰.
Wyja艣nimy to. Nie stresuj si臋.
P艂acili艣my po tyle samo za ten pakiet.
Tylko ja jestem w dupie! Po艂owa mojej forsy w plecy!
Ale Rysiek...
Wiecie co? Chuj z takim interesem, kurwa ma膰.
Interesy pierdolone.
Z艂apa艂 faz臋, wie艣niak jeden. Ju偶 si臋 ode mnie nie odczepi.
Czemu?
Bo wie, 偶e mam dobre serce.
Ewelina, mog臋 ci臋 prosi膰 na chwil臋?
- Wszystko w porz膮dku? - Nie by艂abym taka pewna.
Co masz na my艣li? Przes艂uchania?
Panie profesorze, tam nikt nic nie powie.
- Wszyscy si臋 boj膮. - Czego si臋 boicie? Policji?
Czy kogo艣 w szkole?
Kogo艣 z nauczycieli?
Od patologa. Wyniki sekcji.
- Jakie艣 niespodzianki? - Komendant ci powie, jak przeczyta.
Gadali艣cie cz臋sto ze sob膮?
A o czym ja mia艂bym z ni膮 rozmawia膰?
O tym, 偶e ma do艂a, bo dosta艂a pi膮tk臋 z plusem, a nie sz贸stk臋?
Wkurza艂a ci臋?
Powiedzmy, 偶e to nie by艂 m贸j klimat. Taka kujonica.
W sumie to dziwne, 偶e mia艂a ch艂opaka.
Co ona mog艂a robi膰 z takim wariatem, to ja nie wiem.
Dlaczego wariatem?
Nie... nie do ko艅ca wariatem.
On bardzo du偶o czyta.
Jest inteligentny.
Tylko nie wiadomo, co mu czasem mo偶e odjeba膰.
Maciek potrafi si臋 rzuci膰 na dwa razy wi臋kszego ch艂opaka,
je藕dzi膰 w nocy bez 艣wiate艂 samochodem.
Poza tym wkr臋ca ludzi w r贸偶ne g艂upoty,
np. kto skoczy z wy偶szej wysoko艣ci,
kto zabierze r臋k臋 przed no偶em w ostatniej chwili?
- Maciek by艂 zazdrosny o Asi臋? - By艂.
Zdarza艂o mu si臋, 偶e robi艂 jej awantury.
Widzia艂am, jak si臋 szarpali.
Dzi臋kujemy.
- Kolej na Ma膰ka D膮brow臋. - Ale musimy by膰 bardzo delikatni.
To jest wra偶liwy ch艂opak.
Maciek jest teraz na komendzie. Komendant go przes艂ucha.
- S艂ucham? Gdzie ty si臋 wybierasz? - Na komisariat.
To przes艂uchanie ju偶 si臋 rozpocz臋艂o. Nie wpuszcz膮 pana.
Co robi艂e艣 w nocy z 29 na 30 sierpnia?
By艂em w domu.
- Kto to mo偶e potwierdzi膰? - M贸j pies.
No dobra. Po偶artowali艣my, a teraz powa偶nie.
- Sk膮d ta kasa? - O co panu chodzi?
Raz cz艂owiek o gumie zapomnia艂 i ca艂a m艂odo艣膰 posz艂a si臋 jeba膰.
Sk膮d ta kasa? Staremu zawin膮艂e艣 ze skarpety?
A jej da艂e艣 na skrobank臋, tak?
Jak膮 skrobank臋?
Mo偶e ona wzi臋艂a kas臋, a na skrobank臋 nie posz艂a?
- O co tu chodzi? - Nie m贸w mi, 偶e nie wiesz,
偶e zrobi艂e艣 dzieciaka. Trzeci miesi膮c.
Takimi buciorami wystarczy raz kopn膮膰 w brzuch i 艣ledziona posz艂a.
Ja nie m贸wi臋, 偶e zrobi艂e艣 to specjalnie.
Pewno by艂e艣 wkurzony.
Mo偶e chcia艂a urodzi膰.
- Tu si臋 nie pali, gnoju! - Doktor Tarczy艅ski w艂a艣nie dotar艂.
P贸jdziesz teraz na pobranie krwi. Potrzebujemy twojego DNA.
Czemu czepn臋li艣cie si臋 Ma膰ka?
Czemu nas za niego m臋czycie,
zamiast poszuka膰 w艣r贸d prawdziwych zbocze艅c贸w?
O czym ty m贸wisz?
O oble艣nych facetach, kt贸rzy molestuj膮 m艂ode dziewczyny.
Z nimi porozmawiajcie, a nie z nami.
Masz kogo艣 konkretnego na my艣li?
Mogliby艣my ju偶 zako艅czy膰 to traumatyzowanie moich uczni贸w?
Najpierw musimy i艣膰 porozmawia膰 z dyrektorem.
Ja zamkn臋 klas臋.
- Pan Daniel jest w kantorku. - Dzi臋kuj臋.
Takie uraziki to mo偶na rozmasowa膰... O, Pawe艂ku, cze艣膰.
Do zobaczenia, panie trenerze.
Tylko 偶eby艣 na turniej by艂a dysponowana.
Nie mog臋 dzisiaj. Wczoraj by艂em wolny, nie wpad艂e艣.
Umawiasz si臋 z nimi na korepetycje?
G艂odnemu chleb na my艣li, co?
- Pytam o to, co widz臋. - Nie jebnij pa艂ki.
Piwko jutro mo偶emy zrobi膰, dzisiaj si臋 um贸wi艂em.
Ile mamy czeka膰, trenerze?
Id臋.
Widzia艂e艣 je, jak przebieraj膮 nogami?
Lec臋. Fajnie, 偶e wpad艂e艣. Chcesz popatrze膰?
Co jest? W dwutakcie zbi贸rka! Raz!
Strasznie du偶o roboty mam. I nie jestem g艂odny.
A co, ja twoja matka jestem?
Jak b臋dziesz g艂odny, to sobie sam zrobisz.
Go艣cia masz.
- Mo偶na? - Oczywi艣cie.
Prosz臋 bardzo.
No to...
Pogadajcie sobie, ja id臋 na m贸j serial.
- Czemu zawdzi臋czam... - Mia艂e艣 racj臋. Kto艣 j膮 zabi艂.
Musia艂 j膮 kopn膮膰 albo uderzy膰 tutaj. 艢ledziona p臋k艂a.
Sk膮d pan wie?
I to b臋dzie wszystko w "G艂osie Dobrowic".
Mo偶e z wyj膮tkiem jednej rzeczy.
Jakiej?
By艂a w ci膮偶y. W trzecim miesi膮cu.
No, znowu pali. Herbat臋 przynios艂am.
Dzi臋ki.
Na dole mam ciasto, jak ju偶 pogadacie.
Oni nie rozwi膮偶膮 tej sprawy.
Zakopi膮 j膮. Wszystko inne zakopywali, to i to zakopi膮.
W tym lesie. Nikt nic nie znajdzie.
Obserwuj臋 ich od lat.
Wszystko, co mog臋 zrobi膰, to ich obserwowa膰.
Robi膮 tu, co chc膮.
To jest ich kr贸lestwo. Folwark.
Musi ich kto艣 powstrzyma膰.
A pan?
Ja jestem starym wariatem, kt贸rego nikt nie traktuje powa偶nie.
My艣li pan, 偶e tu mo偶e by膰 jaki艣 trop?
Pewnie nie bezpo艣rednio, ale za艂o偶臋 si臋, 偶e kto艣 z tej teczki ma interes,
偶eby morderca by艂 na wolno艣ci.
P贸jd臋 do Krysi na d贸艂, 偶eby ciasto si臋 nie zmarnowa艂o.
Halo?
Dobry wiecz贸r. Pawe艂 Zawadzki z tej strony. Przepraszam za por臋.
Kto m贸wi?
Jestem nowym polonist膮 Julki i Janka.
Tak, tak. Dobry wiecz贸r. Pora jak ka偶da inna.
Pomy艣la艂em sobie, 偶e mo偶e m贸g艂bym pom贸c pani fundacji z tymi Orlikami.
Wracaj do domu! Wracaj!
Pami臋tasz tego nowego polonist臋 z Warszawy?
Zadzwoni艂 przed chwil膮. Zapyta艂, czy mo偶e jako艣 pom贸c z Orlikami.
Zdaje si臋, 偶e ma jakie艣 kontakty w ministerstwie.
艢wietnie. Je偶eli nic nie 艣ciemnia.
Zobaczymy. Dajmy mu szans臋.
Kasiu, przepraszam. Jestem bardzo zm臋czony, padam z n贸g.
Mia艂em dzisiaj spotkanie z Kumi艅skim i z burmistrzem.
Ostatnio ci膮gle jeste艣 zm臋czony.
Na widok Kumi艅skiego odechciewa mi si臋 nawet je艣膰.
Przepraszam, p贸jd臋 si臋 po艂o偶y膰. Dobranoc.
Jeste艣 pi臋kna.
- Dosta艂a艣 moj膮 wiadomo艣膰? - Dosta艂am.
Ale jeszcze nic nie sprawdzi艂am, nie mia艂am kiedy.
- Wszyscy s膮? - S膮. Jowita w 艂azience.
Nie ma Ma膰ka D膮browy. Na lekcji te偶 go nie by艂o.
No chod藕, chod藕, idziemy ju偶.
Jowita jest. Idziemy. Spokojnie, po cichu, z godno艣ci膮.
Bez papieroch贸w, panie Molenda.
Ca艂a szko艂a chyba przysz艂a.
Ca艂e miasto przysz艂o.
Macie mie膰 oczy i uszy szeroko otwarte.
Kto przyszed艂, kto nie przyszed艂, jakie wie艅ce,
kto wyszed艂 przed czasem, zrozumiano?
Dyskretnie, 偶eby nie by艂o potem, 偶e艣my 艂eb do trumny wsadzali.
- Dzie艅 dobry. - S艂awek, id藕cie.
Trzeba szybko zamie艣膰 t臋 spraw臋, rozumiesz?
呕eby nam si臋 nie przezi臋bi艂o to i owo.
Ja robi臋, co mog臋.
Ten Les艂aw zasrany znowu si臋 musia艂 spru膰 w tym swoim szmat艂awcu.
S艂uchasz mnie?
To p艂ochliwe skurwysyny s膮 ci Szwedzi.
A nasze miasto to nie jest jedyna miejsc贸wka w okolicy.
W naszym wieku stres to jest ci臋偶ka rzecz, Grzesiu.
Musi kto艣 bekn膮膰 za to. Im szybciej, tym lepiej.
Maciek nie wr贸ci艂 wczoraj na noc do domu. Rozmawia艂am z jego ojcem.
Telefon ma pewnie wy艂膮czony.
Poczekamy do ko艅ca ceremonii, mo偶e si臋 jeszcze zjawi.
A jak nie, to zg艂osimy policji.
Wyrazy wsp贸艂czucia.
Dzie艅 dobry.
Ja si臋 nazywam Pawe艂 Zawadzki, jestem nowym nauczycielem w szkole.
Pani mo偶e mnie nie pami臋ta膰,
by艂em kiedy艣 u cioci mojej w czasie wakacji.
Pami臋tam.
Moje najszczersze kondolencje.
Je艣li pan zechce, zapraszamy na styp臋 i ma艂y pocz臋stunek.
Dzi臋kuj臋 bardzo.
Pan nie powinien tu przychodzi膰!
Niech pan tak na mnie nie patrzy, jakby pan nie rozumia艂.
Nie rozumiem.
Odpowiesz za to.
Mo偶na?
Maciek D膮browa gdzie艣 znikn膮艂. Podobno nie wr贸ci艂 na noc do domu.
- Zajmiemy si臋 tym. - Ju偶 wczoraj si臋 zaj臋li艣cie.
- Co tam si臋 sta艂o? - Przes艂uchiwali艣my go.
W艂a艣nie w takich sytuacjach jest potrzebny psycholog.
Porozmawiam z jego ojcem i poszukamy go.
Jak si臋 pan czego艣 dowie, prosz臋 do mnie zadzwoni膰.
Cze艣膰, 艂obuzie.
- Jak by艂o w szkole? - Dobrze.
Jad艂e艣 obiad?
No nie, Filipek.
S艂uchaj, kupi艂em ci obiady po to, 偶eby艣 je jad艂.
Obiady s膮 do jedzenia. Rozumiesz?
Zapomnia艂em. Gania艂em si臋 z Bartkiem.
Kt贸ry to Bartek? Zrobi艂 ci co艣?
Panie Ku艣! Zapraszam na pokoje.
- Teraz? - Afera jest, musimy pogada膰.
Twoi znajomi ju偶 tam s膮. B臋dzie ci ra藕niej.
Dobra, tylko brata do matki odwioz臋.
Dobra, b臋d臋 jecha艂 za tob膮.
Mieli艣my jecha膰 do "Kozaka".
To w sklepie ci co艣 kupi臋.
A potem pojedziemy do "Kozaka" na pierogi.
Stoi?
Dzi臋kuj臋, 偶e przyszli艣cie. Zapraszam.
Siadajcie.
- Nie ma kawy. - Poczekaj, ja to za艂atwi臋.
Gdyby Asia 偶y艂a, to pewnie by pan j膮 uczy艂.
Podobno mia艂a bardzo dobre oceny.
Doskonale si臋 uczy艂a.
Mia艂a zdawa膰 na psychologi臋 do Warszawy.
Pewnie by si臋 dosta艂a.
Przekonali艣my j膮 jednak do medycyny.
- Ewa j膮 przekona艂a. - Przekonali艣my.
Dobra.
A gdzie byli艣cie w nocy z 29 na 30 sierpnia?
- Wiadomo, gdzie byli艣my. - Komu wiadomo?
Mnie nie wiadomo.
Jak b臋dziecie ze mn膮 zagadkami rozmawia膰,
to ja was tu mog臋 trzyma膰 na do艂ku do kolacji.
- U Ruskich w Kaliningradzie. - Co?
U Ruskich w Kaliningradzie.
Jeszcze raz zapytam.
Gdzie byli艣cie, barany?
A masz 艣wiadk贸w, kt贸rzy potwierdz膮, 偶e byli艣cie w Kaliningradzie?
No to byli艣my na baletach w "Kalifornii".
I to jest poprawna odpowied藕.
A o tej m艂odej Walewskiej jakie艣 ploty s艂yszeli艣cie?
My nie jeste艣my majciarze. Nas ma艂olaty nie interesuj膮.
Jego ekscelencja Ku艣. Witamy.
Co jest zgrane?
Twoi koledzy zeznali przed chwil膮, 偶e w dniu 艣mierci Walewskiej
byli艣cie razem w "Kalifornii" do 4 nad ranem.
Pilnowa艂em, 偶eby nie przepierdolili wszystkiego na maszynach.
No, to podpisz mi tu 艂adnie.
Po co przyjecha艂e艣?
- Bo zadzwoni艂a艣. - Nie prosi艂am, 偶eby艣 przyje偶d偶a艂.
A jak to sobie wyobra偶a艂a艣?
- 呕e z艂o偶臋 ci kondolencje? - Cicho b膮d藕.
- Pos艂uchaj, Asia by艂a... - By艂a c贸rk膮 Bogdana, nie twoj膮.
- Zdecydowali艣my o tym dawno temu. - Ty zdecydowa艂a艣.
Tak, ja.
Mia艂am wa偶ne powody.
Nie mam si艂y z tob膮 rozmawia膰.
Bogdan nie mo偶e si臋 o tym dowiedzie膰. Obiecaj mi to.
I obiecaj mi, 偶e wyjedziesz st膮d najszybciej, jak si臋 da.
I wr贸cisz do Warszawy.
Wyjad臋, jak si臋 dowiem, kto j膮 zabi艂.
Halo? No nie wiem, za jakie艣 2 godziny.
Ile maj膮 lat? 22? Troch臋 starawe, nie?
Nie pytaj. Przejebane mam. Boj臋 si臋, 偶e kto艣 co艣 wyczai艂.
Nie wiem sk膮d. Dobra, zostawmy. B臋d臋.
Jak m贸wi臋, 偶e b臋d臋, to b臋d臋. Serwus.
Kluczyki...
Kur...
Tak, tak, widzia艂am, Jacku, co mia艂am nie widzie膰.
Ja tu wszystko widz臋.
O tutaj, przed moim domem.
Szed艂 Maciu艣 i pies za nim ujada艂.
A on do auta wsiad艂, o tam.
- Jaki to by艂 samoch贸d? - Taki przewozowy?
Jakby tarpan troch臋, ale niepolski.
Pick-up?
Ja tam si臋 nie znam, m贸j Heniek to bardziej...
- A jakiego koloru? - Pomara艅czowy.
Ale jaki艣 taki brudny by艂.
W Kumitylu maj膮 taki samoch贸d.
Przepraszam. Szuka艂em...
Prosz臋.
Ja normalnie nie pal臋. Ewa ma hopla na tym punkcie.
Mieli pa艅stwo idealn膮 c贸rk臋.
- Mo偶e dlatego nie 偶yje. - Nie rozumiem.
- Bogdan jestem. - Pawe艂.
Bydl臋. Skurwysyn...
Ka偶dego dnia w mojej wyobra藕ni, w mojej g艂owie go艂ymi r臋kami zabijam.
I to mi pozwala wsta膰 rano, ogoli膰 si臋,
zrobi膰 sobie kaw臋.
Ale 偶e ona tego nie zauwa偶y艂a
i nie zwr贸ci艂a uwagi, 偶e on mo偶e jej zrobi膰 krzywd臋, to jest moja wina.
Nie mo偶na tak my艣le膰.
Zobacz, Pawe艂, rozejrzyj si臋.
Przecie偶 to jest klosz.
St膮d nie wida膰 z艂a.
Co jest? Teren prywatny. Won!
Kto je藕dzi艂 wczoraj tym br膮zowym pick-upem ko艂o le艣nicz贸wki?
- Kto je藕dzi艂 wczoraj... - A jest nakaz?
Bo jak nie, to won na zewn膮trz i czeka膰 na szefa.
Kto je藕dzi艂 tym br膮zowym pick-upem ko艂o le艣nicz贸wki?
Tam D膮browy syn zgin膮艂.
- Na lewo. - Gdzie?
Na lewo.
We藕cie maski, bo tam naprawd臋 jebie.
Kt贸ry, kurwa, wczoraj je藕dzi艂 pick-upem?
St贸j!
O co chodzi?
Szukamy Ma膰ka D膮browy. Podobno by艂e艣 wczoraj jego szoferem.
Co to zabronione jest podwozi膰 kumpli?
Przy skr臋cie na Bejkuty go wyrzuci艂em, przy kapliczce.
I co?
Nic. Wysiad艂 i poszed艂.
- Gdzie poszed艂? - Do lasu poszed艂.
Cze艣膰, Pawe艂 m贸wi. Spotkamy si臋 dzisiaj?
Musz臋 och艂on膮膰 po tym pogrzebie, nie ruszam si臋 z 艂贸偶ka.
Zadzwoni臋 jutro, okej?
Jasne. To na razie. Nie ma sprawy.
Spierdalaj.
- Halo? - Maciek uciek艂 do lasu.
Idziemy z jego ojcem go szuka膰.
- To poszukamy go razem. - Trafimy tam?
Tak, chyba wiem, kto mo偶e nam pom贸c.
A gdzie jest ojciec Ma膰ka?
Powiedzia艂, 偶e zna las i sam b臋dzie szuka艂.
Szkoda, bo Ewelina wie, gdzie wysiad艂 i dok膮d poszed艂. Chod藕.
Sami nie traficie na bank. Ale mog臋 was zaprowadzi膰.
Wsiadaj.
To by艂a ich tajna miejsc贸wka. Nikt o tym nie wiedzia艂.
- Ty te偶 tam chodzi艂a艣? - Ja?
Ja musia艂am j膮 kry膰 przed matk膮, 偶e 艣pi u mnie.
Chod藕cie, poka偶臋 wam skr贸t.
Ty wiesz, czyje to jest?
Ojciec Ma膰ka m贸wi, 偶e jakich艣 warszawiak贸w.
Ale chyba z 10 lat tam nikogo nie by艂o.
Dobry wiecz贸r, Marta. Co艣 si臋 sta艂o?
Ja do twojej c贸rki. Jest?
Jest, jak s艂ycha膰.
Mam z ni膮 do om贸wienia projekt pozalekcyjny.
Nie mogli艣cie tego zrobi膰 w szkole?
Ale skoro ju偶 si臋 pofatygowa艂a艣, to wejd藕, prosz臋.
Nie przeszkadzam wam.
- Co ona tu robi艂a? - Nie rozumiem.
Co najlepsza uczennica w klasie robi艂a w miejscu z horroru?
To, co dziewczyna robi z ch艂opakiem, panie profesorze.
Ja jej nic nie zrobi艂am, przysi臋gam. Ja tylko...
Co tylko?
Co tylko?!
Ja tylko chcia艂am, 偶eby ona przez chwil臋 przesta艂a by膰 taka wspania艂a.
To by艂o g艂upie. Ale ja tak mam, 偶e jak si臋 nakr臋c臋, to...
Opowiesz to na policji. Pojedziemy tam zaraz.
Jak j膮 zabili, to ja by艂am z ojcem na plenerze. 20 os贸b mnie widzia艂o.
Prosz臋 zapyta膰.
Musisz z艂o偶y膰 zeznania.
Ja jej to ukrad艂am z szafki. My艣l臋, 偶e kto艣 powinien to zobaczy膰.
Ju偶 nie kradn臋.
Pani zobaczy, co tu jest wygrawerowane.
Maciek!
Szukacie mordercy? No to mnie macie.
Mo偶e zejd藕 na d贸艂 i spokojnie porozmawiamy.
Po co? Czy to cofnie czas?
Wyt艂umaczysz wtedy policji, 偶e to nie ty zabi艂e艣 Asi臋.
A sk膮d ty to, kurwa, wiesz?
Bo tamtej nocy z Krystianem naprawia艂e艣 komputer Eweliny.
Przecie偶 tak by艂o, Maciek.
Specjalnie 艣ci膮gn膮艂e艣 na siebie win臋, co ty g艂upi jeste艣?
Ten grubas, tw贸j szef, wiele ciekawych rzeczy mi powiedzia艂.
Znajd臋 i go zabij臋 dok艂adnie tam, gdzie on zabi艂 Asi臋.
Jak skr臋cisz kark, to nikogo nie zabijesz.
Chocia偶 to ona mnie zawiod艂a. Bardzo zawiod艂a.
Maciek, zejd藕 na d贸艂, to pogadamy.
Zostaw mnie!
Dlaczego si臋 zawiod艂e艣 na Asi?
Kto tu jeszcze przychodzi艂 poza mn膮 i A艣k膮?
- Ty by艂a艣 tu tylko raz. - O czym ty m贸wisz?
Jeszcze on tu przychodzi艂, ten chuj.
On j膮 tu posuwa艂, zrobi艂 dziecko, a potem da艂 pieni膮dze na skrobank臋.
I on jej da艂 te jebane badyle.
To jest nowy dow贸d w sprawie. Niech pan to od艂o偶y!
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.