Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Czech
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soran卯)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Sinhalese
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Prywatne liceum we Wroc艂awiu. Zatrudnisz si臋 tam.
Potrzebuj臋 ci臋. Pomo偶esz mi napisa膰 nowe CV.
Macie co艣? Cokolwiek?
Co to jest?
Nangar Khel.
- Id藕 poszuka膰 gdzie indziej. - Przychodzi艂 tu?
Ty chyba masz problem z j臋zykiem polskim.
- Co ci powiedzia艂? - Po co pan to dr膮偶y?
W Internecie kr膮偶膮 bardzo dziwne plotki.
- A propos Karoliny i Karola. - To kompletne bzdury.
Rozkocha艂e艣 w sobie nasze dziecko.
- Od niej wysz艂y wszystkie plotki? - I co teraz?
Trzeba si臋 dowiedzie膰, kim jest.
Mo偶e najwa偶niejsze jest to, 偶e ty i ja mamy farta.
Co ty robisz?
Wr贸ci艂 po ni膮.
- Hej, Marta. Cze艣膰. - Hej, Pawe艂. Cze艣膰.
Trzeci miesi膮c.
To ty.
To ja.
To ty si臋 tak wierci艂a艣 ca艂膮 noc.
Nie, to ty.
Ty.
Powinnam ci臋 wczoraj zostawi膰.
Mo偶e powinna艣, ale nie zostawi艂a艣.
- Za wcze艣nie. - Nie, nie, co艣 tam czuj臋.
Musimy znale藕膰 jakie艣 normalne mieszkanie, i to szybko.
A dlaczego to jest nienormalne?
Nie wiem, jako艣 go nie lubi臋.
Trzeba przemalowa膰, zmieni膰 par臋 drobnych rzeczy.
Ono jest... akustyczne.
Akustyczne? Ja od wczoraj tutaj nic nie s艂ysza艂am, dzisiaj te偶 nie.
Pos艂uchaj.
To, co si臋 tutaj dzieje, nie jest do ko艅ca bezpieczne.
I dlatego w艂a艣nie przyjecha艂am.
No to musimy znale藕膰 ci jak膮艣 pracy.
I co?
- Dorw臋 j膮. Tylko kwestia czasu. - Jakiego?
Godzin, kilkunastu.
We wszystkim jeste艣 takim kowbojem?
Tak, we wszystkim.
W porz膮dku?
Magda, okej?
- Okej? - A co si臋 sta艂o?
Chyba to do niej teraz dociera.
Co?
No wiesz co. Wszystko.
Siema!
Papu偶ki nieroz艂膮czki.
- Uciekam, nie przeszkadzam wam. - W czym?
Jaka艣 przemiana osobowo艣ci?
- Tak, odkry艂am Jezusa, Patryk. - On ci kaza艂 chodzi膰 w tym swetrze?
- Ja do pana Ebiga. - Wypisany.
Aha.
Wypisali ci臋?
Mam lekarza na miejscu.
No i jak si臋 czujesz?
Progresywnie.
Co艣 艣ciemniasz.
A ty co艣 zdenerwowany jeste艣.
- Moja dziewczyna przyjecha艂a. - I to ci臋 martwi?
Dodatkowe okoliczno艣ci?
Jakby艣 zgad艂.
Czyli podw贸jne zmartwienie.
Znam wariat贸w, kt贸rzy z tego powodu poszliby na tydzie艅 w tango.
Potrzebuj臋 dla niej roboty na par臋 miesi臋cy.
Popytam. A jak moi uczniowie? Teatr?
Pr贸bujemy poprawi膰 star膮, fataln膮 koncepcj臋 na lepsz膮.
- Niby w czym? - Mniej gadania, wi臋cej grania.
My艣my te偶 pr贸bowali to skraca膰. Tylko z Iwo by艂y o to awantury.
Jakie awantury?
Przecinka nie dawa艂 usun膮膰, kocha艂 ka偶de zdanie.
Od kiedy pami臋tam, by艂 radykalny.
Musz臋 ko艅czy膰. Mam tu gorszy szpital ni偶 w szpitalu.
Na razie, cze艣膰.
Okej, hej.
To pseudonim tajnego wsp贸艂pracownika, co donosi艂 na Pyjasa.
Dobrze, Patryk. Dlaczego taki pseudonim?
Kamufla偶?
Tak, Luiza, to jest kamufla偶. To jest ukryta forma obrony.
- Kto艣 wie przed czym? - Przez zniewoleniem, praniem m贸zgu.
My艣licie, 偶e dzisiaj musimy si臋 broni膰 przed praniem m贸zgu?
- U偶ywa膰 ketman贸w? - Jak nigdy przedtem.
To ciekawe, dlaczego?
Wystarczy tylko wsadzi膰 g艂ow臋 w telefon,
siedzie膰 tam ca艂y dzie艅 i dawa膰 si臋 og艂upia膰.
S艂awek, powiedz jeszcze o Iluminatach i Reptilianach.
Konsumpcjonizm - to jest nowa religia. Kupowanie.
Kup, obejrzyj, zjedz, wysraj. I tak w k贸艂ko.
A fejs daje ci iluzj臋, 偶e masz prawo g艂osu.
Walczy z oble艣n膮 konsumpcj膮, ale najeczki z 5 st贸w go kosztowa艂y.
- Jutro przyjd臋 w chodakach. - Trzeba by膰 konsekwentnym.
Tw贸j tata ju偶 wie, w kt贸rej sp贸艂ce skarbu pa艅stwa b臋dziesz mia艂 sta偶?
Mocne latte ci podali, 偶e taka lotna jeste艣.
Musisz by膰 chamski?
Nie wszystko jest s艂odkie jak twoje r贸偶owe kucyki na vlogu.
Uspok贸j si臋, rozmawiamy o ksi膮偶ce.
Fajnie, 偶e Mi艂osz tak was nakr臋ca. To znaczy, 偶e moja robota ma sens.
Sko艅czymy sobie jutro.
I, bardzo prosz臋, bez osobistych wycieczek.
Magda?
Nie chc臋 tego zdj臋cia zobaczy膰 na Instagramie ani...
- Za kogo pan mnie ma? - Za m膮dr膮 dziewczyn臋.
Wszystko w porz膮dku?
Nie mog臋 by膰 dzisiaj na pr贸bie. Mam pogrzeb.
Moje kondolencje. Kogo?
S膮siadki.
"Wi臋c niech si臋 nie odrabia to, co ju偶 zrobione.
Si臋gn臋艂a r臋ka g艂owy, znalaz艂a koron臋".
"Nosisz prawdziw膮 koron臋 Popiel贸w".
"Jak czapka s艂u偶y do tych samych cel贸w".
Widz臋, 偶e s艂u偶y ludziom do tych samych cel贸w, co czapka. Kryje uszy.
M贸wi艂em, 偶e to trzeba wywali膰. Ca艂e strony gadaj膮 o stroju.
- Nie wida膰, 偶e wygl膮dam jak kr贸l? - Jeszcze ci za du偶o tekstu?
Zr贸bmy pantomim臋, to nie b臋dziesz musia艂 si臋 go uczy膰.
Zamiast ramoty z XIX wieku zr贸bmy fajnie o艣wietlony spektakl z muzyk膮.
Tekst musimy wywala膰.
Z czasem widz臋, 偶e Iwo mia艂 racj臋. Skr贸ty robi膮 z tego komiks.
Nie idziemy po rekord Guinnessa. Dasz 4-godzinne przedstawienie?
Jak b臋dzie trzeba, to 8-godzinne.
Jak b臋dzie trzeba, to zaczniesz do nas strzela膰 z tego powodu?
A mo偶e zapytajmy naszego konsultanta? Panie profesorze?
S艂ucham?
Skracamy sceny, czy lecimy S艂owackim?
Szymon, ty od pocz膮tku chcia艂e艣 usun膮膰 ten fragment?
Tak, od pocz膮tku. Ale co to ma do rzeczy?
Nie, nie, ja te偶 jestem za drog膮 na skr贸ty.
No? To kto艣 ma jakie艣 pytanie jeszcze?
- Szymon? - Tak?
To nie jest przypadkiem tw贸j egzemplarz?
Tak, m贸j. A o co chodzi?
Dlaczego Iwo go zostawi艂, kiedy Karol wyrzuci艂 go z pr贸by?
Z Iwo ci膮gle by艂y jaja.
Wszyscy chcieli skr贸t贸w, a on nie.
Kiedy艣 si臋 wkurzy艂, wyszed艂 z pr贸by i przypadkiem wzi膮艂 m贸j scenariusz.
A wi臋c ty masz jego tekst?
Wydrukowa艂em sobie nowy, bo jego by艂 pobazgrany.
To gdzie mo偶e by膰 tamten?
Je艣li gdziekolwiek, to tylko tam.
To chyba jego.
Tak! Poznaj臋 po tych bazgro艂ach.
To na pewno jego. Znam to miejsce.
To jest jakie艣 konkretne miejsce?
Nangar Khel.
Halo?
Hej, znalaz艂am ginekologa.
- Przystojny? - To starsza pani, Pawe艂.
Gorzej z prac膮.
Tym si臋 nie martw. Gada艂em z kumplem. Pomo偶e nam.
A m贸wi艂e艣 mu, 偶e zaraz p贸jd臋 na macierzy艅ski? Halo?
Marta? Halo?
Halo, Marta? Ja b臋d臋 troch臋 p贸藕niej. Halo?
Bez sensu. Wygl膮dam jak d偶uma.
Sp贸jrz.
Albo lepiej nie patrz.
Dobrze wygl膮dasz. Taki by艂 plan. Jedziemy.
- Witajcie, kochani. - Dobre.
Wyci膮gnij to.
Witajcie, kochani. Dzisiaj nie szwendamy si臋 po mie艣cie.
Dzisiaj szukamy ekscytuj膮cych przyg贸d w moim pokoju, w domu.
Fuck.
Co jest?
- Ta laska, Gudrun. - Co z ni膮?
Co to w og贸le za imi臋?
Gudrun Esslin. Baader Meinhoff. Lewicowi terrory艣ci...
Co艣 mi majaczy.
呕ongluje kontami, zmienia IP.
Nie jest pierwsz膮 lepsz膮 kretynk膮 z dobrym zasi臋giem wi-fi.
Ty te偶 nie jeste艣. Masz te swoje supermoce.
Wa偶ne, 偶e j膮 przestraszyli艣my.
Nie dam rady namierzy膰 Gudrun.
Dobra.
Nagrywamy jeszcze raz, z termometrem?
- Tymek... - Dawaj.
- Mo偶e gdzie艣 wejdziemy co艣 zje艣膰? - Nie, nie zd膮偶臋.
Cholera. Chyba to ju偶 koniec tej bajki, co?
Tak. Tylko niepotrzebnie zwracasz na siebie uwag臋.
Teraz... Co to za ciuchy z kontenera Caritasu?
Przesta艅. Zreszt膮 ty te偶 zwracasz na siebie uwag臋.
Ona ci si臋 podoba, nie?
Tak, chyba tak.
No to id藕 w to. To fajna dziewczyna.
A Patryk?
Nie ma wagonika, kt贸rego nie mo偶na odczepi膰. Pami臋taj o tym.
- B膮d藕 grzecznym ch艂opcem. - Uwa偶aj na siebie.
Abonent jest czasowo niedost臋pny.
Sorry.
Zgubi艂em si臋 kompletnie.
Przepraszam, ja nikomu nie powiem... Kurwa.
O czym pani m贸wi?
To si臋 jeszcze oka偶e!
Mecenas Wo藕niak prze艣le oficjalne pismo.
C贸rka nie mo偶e ju偶 nic opowiedzie膰,
ale zrobi膮 to jej koledzy z tego parszywego teatrzyku.
Zaraz b臋d膮 tu media w tej sprawie. Z ca艂ej Polski!
Ja ju偶 tu mam media z ca艂ej Polski.
Karol?
Mam dla ciebie z艂e wiadomo艣ci.
O, kur...
Halo?!
Halo! Jestem tutaj!
Ratunku!
Hej!
Ratunku!
Ratunku!
Po dw贸ch miesi膮cach roz艂膮ki powiedzia艂a mu pani, 偶e jest w ci膮偶y,
a on wyszed艂 na nocy i do tej pory nie wr贸ci艂, tak?
Czy pani膮 co艣 艣mieszy?
- A gdzie pracuje pan Zawadzki? - Jest nauczycielem.
W liceum im. S艂owackiego.
- Czy to ten nauczyciel...? - Tak. Ratowa艂 dzieci w strzelaninie.
Wie pani co? To my jeszcze co艣 sprawdzimy...
Herbaty si臋 pani napije?
Tymek?
- Wejdziesz? - Nie, ja tylko na chwil臋.
Strasznie pada.
Ja tylko musz臋 ci co艣 powiedzie膰.
No to m贸w.
Ja i Magda nie jeste艣my ju偶 razem.
Na pewno si臋 dogadacie. Wszystko si臋 u艂o偶y.
Ja tego nie chc臋, ona te偶 nie.
Tymek...
Jeste艣 cudownym facetem... B臋dzie dobrze.
Przecie偶 my艣lisz tak samo, jak ja.
To supermoc te偶 posiadasz? Czytanie w my艣lach?
Tak.
Luiza, twoja mama wo艂a na kolacj臋!
O!
Siema!
- Co tam? - Przyszed艂em tylko po dysk.
W tak膮 pogod臋? Masz na dysku dane NASA?
M贸j vlog, do zmontowania. Zaraz przynios臋.
- Masz jaki艣 plecak na ten dysk? - Mam wodoszczeln膮 kiesze艅.
Masz.
Chcesz parasol? Mog臋 zam贸wi膰 taks臋.
Jestem autem, dzi臋ki.
O, kurwa.
Kurwa, no poka偶 si臋!
Poka偶 si臋, psycholu!
Kurwa, no poka偶 si臋!
Przyszed艂 funkcjonariusz, specjalista od tych spraw.
Witam pani膮.
To pan?
- Co si臋 tu dzieje? Gdzie on jest? - Znajdziemy go.
Prosz臋.
Niech mi pani wszystko opowie.
Przepraszam za tych kretyn贸w.
Ta sierota b臋dzie tu b艂膮dzi膰 p贸艂 dnia.
Nie doceniasz jej.
Widez臋, 偶e wzi臋艂a sobie do serca temat Genius Loci.
Zaraz wyjdzie nie Luiza, tylko dybuk z siekier膮.
Ty si臋 boisz, nawet jak ogl膮dasz "Puchatka", czy prze偶yje.
Przepraszam wszystkich.
- Gotowa? - Nie kr臋cimy.
- Nie kumam. - Zawieszam vloga.
Dlaczego?
Niewa偶ne. To po prostu nie ma... To moja decyzja, okej?
Na pewno twoja?
Przepraszam, 偶e zmarnowa艂am wasz czas.
Wynagrodz臋 wam to jako艣. Upiek臋 co艣.
Sorry, ale musz臋 i艣膰.
Lu! My nie jeste艣my ju偶 razem.
Bardzo mi przykro z tego powodu.
Gdzie leziesz?! To nie tu.
Byliby艣cie superpar膮. On jest w ciebie mega-wkr臋cony.
Wybierasz kolesia, kt贸ry ci臋 zniszczy.
Nigdy nie wybieram tego, co naj艂atwiejsze i super.
Mog艂aby艣 to uszanowa膰.
Nie rozumiem. Czy ciebie wychowali mormoni?
Wiesz co? Pierdol si臋.
Lu! To nie jest ten kierunek. Wyj艣cie jest tam.
Nie wiedzia艂em, 偶e b臋dzie mia艂 dzieciaka. I on pewnie nie wiedzia艂.
Dlatego spierdoli艂 z Wroc艂awia. Spierdoli艂 przed ni膮, przed tob膮,
i ca艂ym tym g贸wnem w szkole.
I mia艂 przed czym. Jest granica ludzkiej wytrzyma艂o艣ci na stres.
Ka偶dy ma j膮 gdzie indziej, ale u ka偶dego p臋ka tak samo.
To dopiero trzy dni. Mo偶e si臋 znajdzie.
- Ile ty mu w og贸le p艂aci艂e艣? - Nie chcia艂 pieni臋dzy.
Co? Nauczyciel?
Wiesz, 偶e s膮 r贸偶ni ludzie. S膮 r贸偶ne metody.
Darmowy uchol z dzieckiem w drodze.
W艂a藕.
Masz trzy dni, 偶eby go znale藕膰, albo nowy pomys艂.
Witam nadkomisarza.
"Bodaj rana gni艂a, a偶 cienie 艣mierci na ca艂膮 twarz pad艂y.
A moje zio艂a nie ukradn膮 piek艂u 偶adnego b贸lu".
"Starcze, biada tobie!".
"Co, ty mi grozisz, kiedy ja chorobie obmy艣lam leki?
"Aby t臋 ran臋 zmaza膰 z twego czo艂a"...
- Spokojnie, to tylko sufler. - Profesor!
Karol!
Tak my艣la艂em, 偶e tu b臋dziecie.
- Jak si臋 czujesz? - Ju偶 lepiej. S艂uchajcie, ja...
- Masz z艂e wie艣ci. - Nie wracasz?
Dyrektorka kaza艂a zwin膮膰 przedstawienie.
Postanowi艂em powiedzie膰 wam o tym osobi艣cie.
- Przez to pom贸wienie? - Walczymy z tym. Nagrali艣my...
Wiem. Ja te偶 zrobi臋, co mog臋.
B臋dziemy jej dr膮偶y膰 dziur臋 w brzuchu, ja i...
Pawe艂? Gdzie jest wasz opiekun?
Zawadzkiego nie ma trzeci dzie艅. Nie odbiera telefonu.
I nikt o niczym nie wie?
Pewnie nie wytrzyma艂. Jak ta Kuli艅ska od francuskiego.
On by mi powiedzia艂. Naprawd臋 nie wiecie, gdzie mo偶e by膰?
Szymek?
Panie profesorze!
Pawe艂!
Pawe艂!
Panie profesorze!
Pawe艂!
W cysternie, na dole! Tutaj!
Jeste艣 ca艂y?
Wzywam pogotowie.
Tutaj nie ma zasi臋gu.
Faktycznie. To musimy ci臋 jako艣 wydosta膰.
Mam lin臋 w samochodzie.
Zaparkowa艂em przed wej艣ciem do rezerwatu.
- Tam nie ma 偶adnego samochodu. - Co? Zajebi艣cie.
Potrzebujemy czego艣 d艂u偶szego.
S艂awek, le膰 do mojego auta.
No ju偶.
S艂awek... kluczyki.
Przepraszam. Prosi艂 pan, 偶eby nikomu nie m贸wi膰.
Fajnie, 偶e nie zawsze jeste艣 taki s艂owny.
Dzi臋ki.
Nie chcia艂em pyta膰 przy ch艂opakach... Ale po kiego grzyba tam 艂azi艂e艣?
Nie mo偶esz tych spraw zostawi膰 policji?
No w艂a艣nie, powinienem.
A trzeba by艂o.
S艂uchaj, gdzie ja tutaj mog臋 zg艂osi膰 kradzie偶 auta? Tak najbli偶ej?
Tak najbli偶ej? Na Trzemeskiej.
Okej.
- Ale najpierw si臋 wykuruj. - Tak zrobi臋.
"Kolega z pracy".
Co? Nie pami臋tasz?
Jedziesz ze mn膮.
Wariaci od Iwo.
Wpad艂em na ich 艣lad.
Jak wpadniesz na jaki艣 艣lad,
to masz si臋 ze mn膮 widzie膰 w ci膮gu pi臋ciu minut,
a nie strzelasz samob贸ja.
Nie.
Co, kurwa, nie?
Mia艂em ci da膰 zna膰, jak si臋 czego艣 dowiem.
- Sk膮d wiedzia艂e艣 o tych bagnach? - Sk膮d艣.
- Co to jest? - S艂u偶b贸wka.
Inaczej WD-40.
Wal, 艣mia艂o. Dobre dla zdrowia.
A teraz pos艂uchaj mnie, pajacu. Poszed艂e艣 na wsp贸艂prac臋? Okej.
Informowanie prowadz膮cego to nie jest twoje widzimisi臋.
To tw贸j, 偶e tak powiem, jebany obowi膮zek.
Strzelili do mnie. Chyba strza艂k膮 do usypiania zwierz膮t.
Wrzucili mnie do do艂u, nie uda艂o mi si臋 wyj艣膰.
Maj膮 tam co艣 w rodzaju takiej bazy w zabudowaniach starego fortu.
Du偶o sprz臋tu. Mo偶e bro艅.
Nie wiem, ale wygl膮daj膮 na takich, kt贸rzy s膮 zdolni do wielu rzeczy.
Jakich rzeczy?
Na przyk艂ad ataku terrorystycznego.
To teraz...
Teraz odwie藕cie mnie do domu, albo na ostry dy偶ur.
Ja pi艂em.
Nie chwal si臋, tylko ogarnij transport.
I chc臋 si臋 przeprowadzi膰.
- Nie ma mowy. - Nie b臋d臋...
Nie ma mowy, m贸wi臋! Tylko tam mog臋 ci臋 chroni膰.
Jezu...
Hej.
Jeste艣.
- Jeste艣... - Jest okej.
Wszystko jest okej.
Nic nie jest okej.
Nic nie jest okej. Ja si臋 nigdy w 偶yciu tak nie martwi艂am.
Jeszcze ten gliniarz powiedzia艂 mi, 偶e ty po prostu z kim艣 zwia艂e艣.
Co za bzdura. Jaki gliniarz?
Ten z CB艢.
Jezu, tu ci trzeba... Ten z Dobrowic.
Nachodzi艂 ci臋 tutaj?
Nie, nie. Ja u niego by艂am na komendzie.
Pawe艂, ty mi musisz powiedzie膰...
Ty mi musisz powiedzie膰, co tu si臋, do cholery, dzieje.
Dzieje si臋 tyle, 偶e na razie nie mo偶emy razem mieszka膰.
- Co?! - Tylko przez jaki艣 czas.
Obiecuj臋 ci to. To jest sprawa twojego bezpiecze艅stwa.
Czysto!
Czysto!
Nic tu nie ma.
Ledwo przylaz艂e艣 i ju偶 wiesz, 偶e nic nie ma?
A to?
Parabellum? Jaki艣 pistolet?
"Chcesz pokoju, szykuj si臋 do wojny".
No to 艂adnie.
Odchodzisz?
Teraz?
Stary, a co mam zrobi膰?
Bij si臋.
Ja nie mog臋 im tego zrobi膰, uczniom i nauczycielom.
Tu b臋dzie potworny syf. Dziennikarze, prawnicy... Cz艂owieku.
Tato, jaki on jest g艂upi!
Spok贸j tam!
S艂uchaj, znalaz艂em robot臋 tej twojej Marcie.
Policealne studium, p贸艂 etatu.
Fajnie.
Tylko wiesz, bo... ona teraz...
Tylko ona ju偶 nie szuka pracy?
Nie etatu. I musz臋 wyremontowa膰 to mieszkanie. Tam jest zaraza i syf.
Nie chc臋, 偶eby oddycha艂a py艂em przez 2 miesi膮ce, tak偶e...
Jestem w kropce z tym.
Musz臋 by膰 za godzin臋 na basenie, a mama nie odbiera.
No i widzisz.
Wiesz co? Mam pewien pomys艂.
Wszyscy chyba poszli sobie w pizdu.
A gdzie jest to ca艂e "pizdu"?
To i ja bym si臋 do艂膮czy艂.
Gdzie pan by艂, m艂odszy inspektorze?
A co to ci臋 obchodzi, Orzechowski?
Inspektor Kowalczyk, rozumiem, zapomnia艂 ci powiedzie膰.
B臋d臋 potrzebowa艂 wgl膮du w ca艂膮 t膮 twoj膮 zabaw臋.
Na razie przejmuj臋 nadz贸r.
To jest wbrew procedurom.
A wr臋cz przeciwnie.
Widzisz, ja kocham procedury.
Kocham je jak dzieci. Jutro rano komplet materia艂贸w na moim biurku.
A gdzie ty, kurwa, masz biurko, co?
Mo偶e by膰 tamto.
Chc膮 ci臋 posun膮膰.
Co tam, 偶uki? 呕yjecie?
- Nic nie sp艂on臋艂o? - Tytus znowu widzia艂 potwora.
- Jakiego potwora? - Pupura.
Tata m贸wi, 偶e musi podciera膰 ty艂ek, bo przyjdzie po niego.
Matko Boska! Jeste艣 chory.
To wszystko jest straszne!
Dobry wiecz贸r. Melduj臋 si臋 na pok艂adzie.
To jest Marta.
- Dobry wiecz贸r. - Cze艣膰.
Pomieszka z nami troch臋. Macie j膮 szanowa膰 jak ojca i matk臋.
Mam ci臋 szanowa膰 jak ojca, czy jak matk臋?
Grono os贸b do opieki nam si臋 powi臋ksza.
Pok贸j na g贸rze, z 艂azienk膮. 艁贸偶ko "dla go艣ci", ale wygodne.
Super.
Zaprowadz臋 ci臋.
- Superdzieciaki macie. - S膮 twoje, za darmo.
Dorzuc臋 ci komplet zim贸wek.
Wchodzisz tu, jak do siebie, co?
Srebrna Oktawka. Stoi naprzeciwko bramy.
Troch臋 przechodzona, ale po przegl膮dzie.
Dokumenty w schowku.
Po偶yczam.
Nie jest moja.
Czego ty chcesz ode mnie, co?
Ekipa, kt贸ra wyci膮gn臋艂a ci臋 ze studni.
Wiedzieli, gdzie szuka膰.
Nikt nie wiedzia艂.
Na chwil臋 z艂apa艂em zasi臋g, to si臋 oznaczy艂em na mapie.
Kiepski z ciebie bajarz.
Potrzebuj臋 tego zucha, kt贸ry ci臋 wyczai艂.
Jutro w moim biurze na Grottgera 5.
Wypiszemy mu zwolnienie, nawet na kilka dni.
Nigdy nie wystawi臋 ci ucznia.
Mo偶esz mnie nawet wsadzi膰 do pierdla.
A pies goni艂 ciebie i wi臋zienie.
Pomy艣l lepiej o swojej rodzinie.
S艂uchaj, chuju. Moi starzy nie 偶yj膮, nie mam rodze艅stwa,
a laska wyjecha艂a do Dobrowic, bo j膮 rzuci艂em. Tyle w temacie rodziny.
Wiesz, dziecko... To 艂膮czy na ca艂e 偶ycie, nie?
A ludzie s膮, potem ich nie ma, nie?
Masz trzy dni.
Nie podoba艂o mi si臋. Nie wiem, o co w tym chodzi艂o.
Ten ch艂opiec by艂 antychrystem, czy tej matce si臋 tylko tak wydawa艂o?
Zreszt膮 chyba ten, kto to zrobi艂, te偶 nie wiedzia艂, o co chodzi.
B臋d臋 lecia艂.
Ej, m贸wi艂am, 偶e mama wraca dopiero w niedziel臋.
Tak, ale w domu musz臋 jeszcze co艣 zrobi膰.
- Co? - Mam trening.
Jaki trening?
Co艣 si臋 zmieni艂o.
Jest inaczej.
Co ty sobie wymy艣lasz?
Przesta艂am kr臋ci膰 videobloga. Czego jeszcze chcesz?
Chcia艂em, 偶eby艣 rozwija艂a umys艂, nie wiem, czyta艂a ksi膮偶ki,
a nie udawa艂a jak膮艣 durn膮 gimbaz臋. Za m膮dra jeste艣 na to.
Zmusi艂e艣 mnie, 偶ebym odstawi艂a Tymka. Nie k艂am.
Ja nie mam problemu z Tymkiem.
Chyba powinienem by膰 zazdrosny o jakie艣 panny.
- Co ty bredzisz? - Nic. Musz臋 lecie膰.
Przepraszam ci臋 bardzo... Hej!
Co to za insynuacje?
- Zo艣ka i Ada ci臋 w to wkr臋ci艂y? - O czym ty m贸wisz?
O podrywaniu lasek w Internecie. Ca艂a szko艂a o tym m贸wi.
To ty.
Co, ja? Co, ja?
Ty to wszystko wymy艣li艂e艣. Te plotki o Karolu.
- Nie wiem, o czym ty m贸wisz. - Zarywa艂am tylko jedn膮 lask臋.
Gudrun. Czyli ciebie.
We藕 co艣 na uspokojenie, id藕 do psychiatry. Masz halucynacje.
To dlatego og艂osi艂e艣 siebie liderem do walki z hejtem.
Nie mog艂e艣 wymy艣li膰 nic bardziej perfidnego.
Co ty, kurwa, bredzisz?
- Kurwa! - Wyno艣 si臋 st膮d.
Wyno艣 si臋 st膮d!
- Awansowa艂 pan. Gratuluj臋. - Nie wiem, czy jest czego.
Mamy tych dw贸ch od w艂amania do domku letniskowego.
A co oni w ko艅cu wzi臋li?
- Dzie艅 dobry. - Dzie艅 dobry.
Poro偶e jelenia.
To ja potem wpadn臋.
U nas to wszystko si臋 jeszcze...
...nie zagoi艂o.
- 呕eby si臋 nie powt贸rzy艂o. - Na zdrowie!
Ale co poza tym? Co艣 nowego?
Gdzie? Dawny burmistrz z Molend膮 ci膮gle interesy kr臋c膮.
W ekologi臋 poszli. Wiatraki.
Niezatapialni.
Nie ma kto o nich pisa膰. "G艂os Dobrowic"...
Gra偶ynka zamkn臋艂a "Kozaczka", wyjecha艂a.
Co ona teraz robi?
Nie wiem. Wyjecha艂a. Du偶o ludzi wyjecha艂o.
Jak pana znam, to nie przyjecha艂 pan tak sobie pogada膰.
Tak... Potrzebuj臋 od pana bardzo wa偶nej dla mnie informacji.
Przepraszam, mog艂aby艣 przenie艣膰 si臋 do tamtej sali?
Dzi臋ki.
Co ty, normalna jeste艣?
Wiedzia艂e艣.
Co?
Wiedzia艂e艣, 偶e Patryk to Gudrun.
Hej!
Chcia艂e艣 o czym艣 pogada膰?
- S膮 dwa wyj艣cia. - Nie rozumiem.
- Jedno nie jest fajne. - Stary, nie wiem, o co ci chodzi.
Wszyscy si臋 dowiedz膮.
Ca艂a szko艂a. Nauczyciele, Karol...
Jak si臋 nazywa ta zajebista uczelnia, do kt贸rej chcesz zdawa膰?
A drugie wyj艣cie?
P贸jdziesz do rodzic贸w Karoliny i wszystko im powiesz.
呕e chcia艂e艣 przestraszy膰 Karola, bo ci臋 gn臋bi艂
i uwa偶a艂 za przem膮drza艂ego frajera.
- Nie uwierz膮 mi. - Lepiej, 偶eby uwierzyli.
Naprawd臋 niez艂e skillsy z tym maskowaniem IP. Szanuj臋 to.
Co jest?
Ja do niej.
- Jeste艣 jej starym? - No a co?
Leci mi trzysta za ostatni miesi膮c. Plus dwie艣cie, bo rozjeba艂a zlew.
Dogadamy si臋.
Hej.
Hej!
Napisy
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.