All language subtitles for Belfer.S02E03

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American) Download
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Prywatne liceum we Wrocławiu. Trzeci uczeń zaginął.

Zatrudnisz się tam.

Wrócili 3 dni temu.

Podróże kształcą, prawda?

Nie zostawiam odcisków.

Może będzie trzeba zrobić inne przedstawienie.

Musimy zatamować wam krew i wezwać pomoc.

Wychodzimy do pracowni plastycznej.

Kogo ja widzę?

Nie żyje.

Nie strzelać!

W dwóch trzecich się udało.

O czym ty mówisz?

Mogłem kupić ładniejszego.

Mogłeś.

Jedno pytanie, panie Zawadzki.

- Jaki jest stan nauczyciela? - Długo pan znał tego ucznia?

Boi się pan o swoje życie?

Trzymacie się jakoś?

Nie chcieli nas wpuścić do Karola.

Przynieśliśmy mu książkę i owoce.

Wydaje mi się, że mógł to już czytać.

To nowe tłumaczenie, wierne. Tamto stare to była...

- Wiem, samowola tłumacza. - Jasne.

Paweł?

Agata, żona Karola.

Dzień dobry, cześć.

Nawet nie wiem, co mam ci powiedzieć.

Chyba najpierw, że bardzo ci dziękuję.

Jak Karol?

Ledwo go odratowaliśmy. Jedna z kul otarła się o osierdzie.

Jezu.

A wie o Karolinie?

Nie. Nie powiedziałam mu.

Ale ktoś musi.

Pani dyrektor...

Pani dyrektor, to nie jest pani wina.

Mój mąż mówił mi, że niedługo będę te dzieci czipować.

- Genialny nauczyciel. - Dziękuję.

Nie miałam pojęcia, że są tacy, dopóki go nie poznałam.

Rozumiem, że nie mogę teraz wejść do niego.

Nie, jest na OIOM-ie.

To ja się przejdę do Magdy.

Kto ze mną idzie?

A pan?

Paweł, zapraszam na ortopedię, ktoś musi zobaczyć twoją szyję.

Paweł?

Chodź ze mną, proszę.

Hej.

Od uczniów. Podobno nie czytałeś.

Połóż... połóż to tu.

Kto?

Karolina.

Gdyby nie ty, to tam by była hekatomba.

Nie wolno ci się teraz rozklejać.

Nie mam siły.

Musimy pomóc dzieciakom przez to przejść. Same nie dadzą sobie rady.

Nie ja.

Jak nie ty, to kto?

- Miało ich tu nie być. - Są z psychologiem.

Chuj mnie to obchodzi. Mieli być przesłuchiwani na komendzie.

Nie ma potrzeby być fiutem alfa.

Nie ma broni, amunicji, "Mein Kampf" ani "Dzienników Turnera".

Nie ma listu pożegnalnego, nawet w gry za bardzo nie grał.

Ty jesteś, kurwa, jeszcze mniej śmieszny od Internetu.

Macie coś? Cokolwiek?

To jest coś ciekawego.

Dziękuję. Idźcie może już do domu.

Nie. Musi pan to zobaczyć. Znaczy, powinien pan.

To bzdury. Zwykły hejt.

Trochę wyżej.

To nie jest hejt, to są pomówienia.

Co to jest?

Nie wiem. Chyba pomidorowa.

- Minestrone. - Jak zwał, tak zwał.

To jest takie żarcie dla himalaistów, tak?

Dokładnie.

To nie wygląda jak pomidorowa.

Plastry morfinowe.

Co, on miał raka, czy ćpał?

Autopsja by wykazała i jedno, i drugie, no i by to rozpoczął.

Pusty. Sprawdziłem.

A co to jest?

Metalowe kapele. Przynajmniej miał gust do muzyki.

Ja wiem, co to jest "Slayer". Co to jest?

Czekaj.

Magdy raczej nie trzeba będzie wysyłać na terapię.

- Jej rodzice są w środku? - Chyba już poszli.

To tutaj.

Jak tam? Jak ona się czuje?

Lepiej niż ja.

Muszę już iść. Poradzisz sobie?

Jasne. Dzięki.

Hej!

Cześć.

Jak się czujesz?

Jakby mnie ktoś postrzelił. A jak mam się czuć?

Goi się?

Co ty robisz?

Widzi pan? Ja już jestem zdrowa.

No nie wiem.

Proszę.

Ja muszę stąd wyjść. Nie mogę tu leżeć. Ona krzyczy przez sen.

Nie teraz, w nocy. Coś o skradzionych pieniądzach.

Uspokój się. Uwierz mi, mogło być naprawdę gorzej.

Nie, pierdolę to.

- Przestań. Musisz pamiętać... - A może nie chcę pamiętać?

Może najważniejsze jest to, że żyję? I że pan żyje?

Że ty i ja mamy farta?

- Odbębnijmy to. - Nie rozumiem.

Pan się będzie darł, ja cierpliwie poczekam.

Pan powie coś o mojej matce, ja wyjdę i pierdolnę drzwiami.

- Powiedz, co będziesz robił dalej. - Nic.

Nic? To bardzo ciekawe.

Bez funduszy, bez techniki i obserwacji,

bez dostępu do materiałów śledztwa nie zrobię nic.

Oddałem ci przecież twoich ludzi.

Siedziałem nad tym, bo wiedziałem, że tam dzieje się coś dziwnego.

Raportowałem o tym, jest w dokumentach.

Pan powiedział, że dzień wagarowicza to sprawa dla dzielnicowego.

To, co się wydarzyło, nie może się więcej powtórzyć.

Fundusze, technika, obserwacja i materiały.

Nie, naprawdę nic mi nie jest.

To nie oglądaj wiadomości i nie siedź non stop w Internecie.

Poczekajmy jeszcze trochę, niech tu się uspokoi.

Muszę kończyć.

Zadzwonię. Pa.

- Kto to jest? - Kolega z pracy.

Nie znam go.

Więc teraz tak...

- W co ty mnie wpierdoliłeś? - W standardowe działania operacyjne.

Dzieciak rozwala pół szkoły, dziewczyna umiera mi na rękach.

- W co ty mnie wpierdoliłeś?! - Mówiłem ci w Warszawie.

Gdybyś cokolwiek powiedział, może by nie doszło do tego, kurwa twoja mać!

- Musimy wiedzieć się, co się stało. - To ty nie wiesz?

Mów, co wiesz, albo wypierdalaj.

Trójka małolatów znika na 3 tygodnie, a potem wraca.

I trójka małolatów nie zostawia po sobie żadnych śladów.

Zero używanych kart, nic na fejsie, nic na tym freechacie.

Nigdy czegoś takiego nie widziałem. Grube skurwysyny,

którzy hurtowo rozprowadzają dragi, broń, zostawiają ślady.

A tu mówimy o trójce dzieci.

Przecież robili sobie focie w Paryżu.

- Telefony mieli wyłączone. - To pstryknęli czymś innym.

Paweł, każda rzecz z osobna nic nie znaczy.

Ale koleś strzelał z broni dla zawodowców.

A w domu miał plastry morfinowe i liofilizowaną żywność.

Ilość jak dla wojska.

I to.

Pogrzeb za tydzień. Do tego czasu dostaniesz dokumentację na dysku.

Wszystko zaszyfrowane. Hasło: "Belfer2017", bez spacji.

Dobrze, odezwę się. Ale tylko wtedy, jeżeli się czegoś dowiem ważnego.

Prawdziwe tłumy przybyły pożegnać ofiary strzelaniny

w renomowanym społecznym liceum akademickim im. J. Słowackiego -

uczennicę Karolinę Gontarską oraz Zygmunta Michałowskiego,

który pracował w szkole jako portier.

W masakrze zginął również sam sprawca Iwo D.

Jego kolejne ofiary - nauczyciel biologii oraz aspirant policji -

walczą o życie na oddziale intensywnej terapii.

Możesz to zgłośnić?

Przyczyny tragedii wciąż nie są znane.

Rzecznik CBŚ, nadkomisarz Anna Bednarek,

zapowiedziała na jutro zwołanie konferencji prasowej.

Ludzie, do cholery, sumienia nie macie?

Przepraszam, ja jestem nauczycielem z liceum Słowackiego.

Jakim nauczycielem? Pierwszy raz cię widzę.

- Dzień dobry, profesorze. - Dzień dobry.

Ma być bez napisu. Po co ma to ktoś demolować?

Dobrze, że pan przyszedł.

Nikt ze szkoły nie chciał.

Przepraszam, nie wiem, co mam panu powiedzieć.

Pan myśli, że my coś wiemy?

Wie pan, mój ojciec miał 60 lat.

Nigdy nie zapalił papierosa.

Zawsze mieszkał nad morzem.

A jak dostał raka płuc, to po miesiącu było po wszystkim.

I teraz jest podobnie.

To tak, jakby on na nowotwór umarł.

Dlaczego?

Nie mam pojęcia.

Przepraszam.

Zostaw ją.

Tosia nie chce i nie będzie z tobą rozmawiać. Odejdź.

Co się dzieje?

- Wszystko w porządku? - To tylko niepotrzebna dyskusja.

Przepraszam na chwileczkę.

Panie Pawle, pani dyrektor prosi.

- Niech pani tu przyjdzie. - Już, proszę państwa.

Ci wszyscy ludzie chcą wypisać swoje dzieci.

Ja zostaję.

Oby miał pan kogo uczyć.

A właściwie to chciałem o coś zapytać.

W Internecie krążą bardzo dziwne plotki.

A propos Karoliny i Karola.

Każdy uczeń powie panu, że to są kompletne bzdury.

Karolina rozstała się z Iwo nie z powodu Karola.

Ja naprawdę jestem wdzięczna za to, co pan robi dla szkoły,

ale muszę ją ratować.

Panie profesorze, może pan powiedzieć moim starym,

że ja nie chcę opuszczać tej szkoły? Bo ja nie umiem.

Niech pan to zrobi.

Dzień dobry. Paweł Zawadzki.

- Marek Reiss. - Polonista.

Danuta Reiss.

Magda to bardzo odważna dziewczyna.

Wolelibyśmy, żeby była mniej odważna.

Uspokój się, przecież to pan nam ją uratował.

Tak, tato, to jest pan Zawadzki.

Cholera.

Ja dziękuję bardzo.

Ma pan u mnie przeglądy, za darmo, do końca życia.

Mamy warsztat samochodowy.

Magda prosiła, bym państwa namówił, żeby mogła zostać w szkole.

Tylko że ja na państwa miejscu też pewnie chciałbym ją przenieść.

No właśnie. Sam pan widzi.

Pomyślałbym może tylko o jednej rzeczy.

O jakiej?

Magda tutaj jest u siebie, wśród swoich.

Wszyscy tu przeszli przez to samo.

A w nowej szkole zawsze będzie "tą dziewczyną z masakry".

Jeśli państwo rozumieją, co mam na myśli.

Nie jest dobrze, panie Pawle. Dwie kelnerki zwiały.

Szkoła jest przeklęta, to nie będą pracować.

I co pan teraz zrobi?

Jak tak dalej pójdzie, to zamknę ten interes.

Chciałam panu podziękować. Zostaję.

Nie ma za co.

Jest za co.

Super. Cieszę się.

Ja też się cieszę, że będziemy się dalej widywać.

Rodzice zapraszają na kolację.

Jak można pisać takie rzeczy? To trzeba nie mieć...

Ja nie wiem, czego trzeba nie mieć.

Spokojnie.

To normalne.

Wystarczy spojrzeć na komentarze w Internecie pod czymkolwiek.

Ludzie w ten sposób wyrażają emocje. Widziałem eksperyment Zimbardo...

- Zamknij się. - Na to trzeba popatrzeć inaczej.

Ktoś obraża Karola, zmarłych, ale też nas wszystkich.

- Obraża dobre imię szkoły. - I co, chcesz pobić go?

Nie, ale możemy odpowiedzieć. Nagramy film na vloga Luizy. Wszyscy.

Luiza, nagraj mu jeszcze wideo na kampanię do samorządu.

- Za kogo ty mnie masz? - Za pajaca.

Ej, chłopaki!

No dobra.

Inny pomysł. Zróbmy tę "Balladynę".

Chcecie pokazać, że jesteśmy silni, to zróbmy to.

Myślę, że nie jest to dla was zaskoczeniem,

że łączymy waszą klasę z III A.

Znacie się mniej więcej wszyscy, więc możecie sobie oszczędzić prezentację

i po prostu zajmijcie swoje miejsca.

Znajdźcie sobie jakieś.

Pani dyrektor, mamy najpierw poważny temat do poruszenia.

Wszyscy.

- Pan z pierwszego rzędu. - Jan Madejski, Wiadomości.

Może pan zagwarantować, że do takiej sytuacji więcej nie dojdzie?

Te tragiczne wydarzenia były dla nas takim samym szokiem.

Z ostatnich ustaleń wynika, że był to jednorazowy incydent.

Co, według policji, było przyczyną masakry?

Proszę, nie używajmy terminu "masakra".

Stała się tragedia. Wrocław to nie amerykańskie Columbine.

Jak się pan odniesie do pogłosek w Internecie,

jakoby motywem zabójstwa była zemsta na nauczycielu?

A pani jakie media reprezentuje?

Jestem matką zamordowanej dziewczyny.

Dziennikarze piszą, że to gry wideo. Hajterzy wymyślają teorie spiskowe.

Ale to my wiemy, co tak naprawdę zaszło,

nie anonimowi łowcy sensacji na forach.

- Bo wiecie, że jesteście słabi. - Że przegrywacie.

Opowiadacie kłamstwa. Atakujecie bezbronnych.

Tych, których już z nami nie ma. Dlaczego to robicie?

Bo wiecie, że jesteście słabi, że przegrywacie.

Żyjecie cudzymi porażkami, bo nie potraficie znieść własnych.

I cięcie!

Dzięki, dziewczyny.

Na pewno nie chcesz się do mnie przejechać?

- Nie. - To do jutra.

- Może was gdzieś podrzucić? - Byłoby super.

Efekt pewnie będzie taki, że zaraz zrobi się tego jeszcze więcej.

- Popatrz. - Co to jest?

Od niej wyszły wszystkie plotki na temat Karola i Karoliny.

Puściła je pierwsza.

- To co teraz? - Trzeba się dowiedzieć, kim jest.

A potem?

Potem zniszczę jej życie.

- Cześć, szefie. - Cześć.

Te sklepy sprawdziliśmy. Nie rozpoznają symboli na plakietce.

Zostały te dwa.

Oj...

Witamy w świecie pryszczatych świrów.

No, dobra. Coś jeszcze?

Tak. Sprawdziliśmy broń.

Za taką nówkę ze startymi numerami trzeba dać na czarno z 8 tys.

Dobra, to ja tam pojadę. Grałem w te bzdury za dzieciaka.

Tego akurat można się było po tobie spodziewać.

Dzień dobry!

Cześć.

Co to? Co tam się u was dzieje?

Wznawiamy próby.

Dyrektorka już się zgodziła, tylko nie mamy jeszcze reżysera.

Nie wierzę. Naprawdę?

Naprawdę.

Jestem pod wrażeniem.

Nawet nie próbowałem im tego wyperswadować.

Trzeba żyć i walczyć dalej, panie profesorze.

- Do widzenia. - Do widzenia.

Sławek?! Mogę cię prosić na chwilę?

Muszę iść, starzy są teraz strasznie przeczuleni.

Wiem, ale trzy minutki.

No i co z tego? Muszę iść.

Na razie widziałem to tylko ja.

Ale wiesz, jak to jest z Internetem, wszystko wycieka.

Szantażuje mnie pan?

Jak to wyjdzie, będziesz musiał zmienić szkołę.

Może nawet wyjechać z Wrocławia.

- Co ci powiedział? - Po co pan to wszystko tak drąży?

Jak ktoś próbuje mnie zabić, lubię wiedzieć, dlaczego.

Bo był pojebany? Chory?

Co ci powiedział?

Powiedział, żebym zrobił wszystko, żeby dokończyć spektakl.

Tylko to?

Nie tylko.

Chciał się jeszcze pożegnać.

Wiesz co? Chyba szkoda nerwów twoich rodziców. Wracaj do domu.

Tymek...

To tu.

Często tu przychodził?

Tak z miesiąc przed tym ich całym wyjazdem.

Chciałem z nim tu kiedyś przejść,

ale powiedział, że nie może mnie zabrać.

A ty, co mu powiedziałeś?

Zapytałem, czy wstąpił do scjentologów.

- To ma być siłownia? - Nie do końca.

Taki bardziej crossfit, tylko hardcorowy.

Sztuki walki, bardzo, bardzo ostre treningi.

No i ktoś cię musi zaprosić, żeby tu wejść.

- A jego kto zaprosił? - Nie mam pojęcia.

Dobra, chodź, odwiozę cię do rodziców.

W czymś pomóc?

- To coś jak Tolkien? - W bardzo ogólnym sensie.

To dużo mroczniejszy świat, bardziej realistyczny. Pełen polityki, intryg.

Coś jak "Czarna kompania" Glena Cooka.

- A co to jest? - To?

Wygląda jak emblemat gildii z postapokaliptycznego LARPa.

- A po polsku? - Mogę wiedzieć, czego panowie chcą?

RPG na żywo. Przebieranki. Cosplay.

Nie znam wszystkich gier na mieście.

W Polsce nie można tego posiadać bez zezwolenia.

Ja tego nie posiadam. To kolega...

No i wali mi tu skunem.

- Czeczot! Czeczot! - Zaraz, gram.

Chodź tutaj!

Co jest?

O, kurwa. To ci.

- Jacy ci? - Nangar Khel.

Czyli ten cały postapokurwastyczny LARP?

Nie, to preppersi. Najbardziej hardcorowa grupa.

Nangar Khel mają bazę w Górach Sowich.

"Preppersi"?

Goście od survivalu, którzy przygotowują się na apokalipsę.

Ćwiczą, robią schrony i mają klany, tak jak grupy rekonstrukcyjne.

Podchodzą do tego bardziej poważnie.

Rzucili robotę, kupują broń, potem ćwiczą się w zabijaniu.

No i super. Chcę mieć tych wszystkich kurwiów za godzinę na dołku.

Tylko że nie wiadomo, czy naprawdę istnieją.

Taka miejska legenda. Ludzie gadają, ale nikt ich nie spotkał.

A mają jakąś stronę, forum?

Podobno, jak ktoś do nich dołącza, to ma zakaz korzystania z Internetu.

Hej! Po ile jest wejście?

Płaci się za godzinę, czy trzeba mieć karnet?

Chcesz karnet na siłownię, to idź na siłownię. Fitworld zaprasza.

Czyli co, za darmoszkę?

Skąd ja mam wiedzieć? Czy ja tu pracuję?

Skrzydło B, pierwsze piętro.

Tu się przynosi własne.

Sorry, nie wiedziałem, jakie tu są zasady.

Takie są tu zasady, że tu sami swoi, kolego.

A ty jesteś tu menadżerem, właścicielem?

Okej.

Słuchaj.

Kojarzysz może tego chłopaka?

Kojarzę.

- Przychodził tuj? - Kojarzę z telewizji.

A ciebie nie kojarzę w ogóle.

Często tu bywał?

Słuchaj, kolego, ty chyba masz problem z językiem polskim.

No, trochę mam.

My tutaj nie prowadzimy korepetycji. Poszukaj gdzie indziej.

Dzień dobry, panie profesorze.

Proszę przyjąć wyrazy głębokiego współczucia.

Naprawdę bardzo mi przykro.

Pamiętam z wywiadówek. Zawsze byłeś bardzo wygadany.

I tym rozkochałeś w sobie nasze dziecko.

A teraz ty żyjesz, a powinno być odwrotnie.

Odwrotnie.

Agata! Agata!

Proszę natychmiast przestać!

Dzwońcie po ochronę, natychmiast.

Wyprowadźcie ich stąd!

Odwiedzę cię, kiedy nie będziesz się tego spodziewał.

Nic państwa córce nie zrobiłem!

Co tu się dzieje, do cholery?

Nic nie zrobiłem...

Nic jej nie zrobiłem.

Proszę się uspokoić, proszę oddychać powoli.

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

Dobrze. Tak, rozumiem.

Tak.

Tak.

Jak będziecie, to będziecie. Przekażę, przeproszę.

To na razie.

Dobry wieczór.

Proszę wejść.

Rodzice mają małą awarię.

To znaczy, babcia ma awarię zdrowotną, atak kamicy.

Ale dotrą jak najszybciej.

Kolacja jest gotowa, więc proszę się rozgościć.

Cieszę się, że możemy być przez chwilę sami.

Magda, może innym razem, co?

Rzeczywiście, jak będą już twoi rodzice.

Panie profesorze, proszę poczekać.

Nie dotknę cię w żaden sposób, musisz mi zrobić przejście.

Pan mnie źle zrozumiał.

Cieszę się, że możemy być sami, bo mogę powiedzieć panu prawdę.

Jaką prawdę?

O Paryżu.

O naszym wyjeździe.

- A to kto? - Ty.

- Ale tak naprawdę? - Jakaś studentka ze Stanów.

To cały jej profil, zobacz.

Dwa tysiące znajomych? Jak w kilka godzin...?

- Kupiłem. - Gdzie?

O Jezu, Luiza... Od kogoś w Ułan Bator.

Okej.

To co mam robić?

Słuchaj, mnie się wydaje, że ta nasza Gudrun lubi dziewczyny.

Nie zareagowała na mój męski profil.

Musisz pogadać z nią tak, żeby pojawiła się na Skypie.

- Wtedy ją zobaczymy? - Nie jest taka głupia.

Ale przez Skype'a najłatwiej znaleźć jej numer IP.

Potrzebuję połączenia z nią przez 10 sekund.

Jest dostępna, dawaj.

Byliśmy w Paryżu 2 dni.

Ktoś ukradł nam bagaż ze wszystkim.

Ubrania, aparat fotograficzny, telefony.

Dobrze, że Tymek miał nerkę, a w niej dowody i gotówkę.

- I co potem? - Wróciliśmy z Tymkiem do Polski.

Na stopa. Generalnie chodziło o to,

wie pan, żeby znowu poczuć to "flow".

Do Polski, czyli gdzie?

W Bieszczady, do takiego domku nad Soliną.

Chcieliśmy się totalnie odizolować.

- Dlaczego? - Żeby odzyskać prywatność.

Prywatność? Co wy jesteście, celebryci?

Chcieliśmy zrobić sobie detoks od fejsa, snapa, tego wszystkiego.

Poza tym Tymek ma obsesję, że jesteśmy obserwowani, śledzeni.

Czy ja się mogę przy panu napić?

Jesteś u siebie.

Iwo tam z nami nie było. On nie miał z tym nic wspólnego.

Muszę już iść, dziękuję.

- Jest jeszcze sałatka owocowa. - Nie, dziękuję.

Co ty robisz?

To na dowód, jak pana dobrze ugościłam. Pochwalę się rodzicom.

Dobranoc.

Pamiętaj, udajesz głupią, że nie wiesz, jak włączyć obraz.

Okej?

Dawaj.

Nie widzę, nie mam od ciebie obrazka.

Hej, cześć. Czekaj, czekaj, bo nie wiem, co nacisnąć.

W swoje "profilowe".

- A gdzie? - Na dole.

Czekaj... Już, już, widzę, widzę.

Czekaj, mam.

Nie wiesz, co to jest "profilowe"?

Cześć! Hej! To ja.

Halo?

Coś rozłączyło.

Sama się rozłączyła.

Ta laska musi cię znać.

To ktoś od nas ze szkoły.

Jutro dowiemy się, kto.

Ci ludzie są niebezpieczni.

Daj już spokój. Też byś tak zrobiła.

Co bym zrobiła? Napadła kogoś, kto leży pod kroplówką?

Też mamy dzieci. Zrozum to.

Ja to rozumiem.

Dobra, odkładaj to, wypinaj tyłek.

- Poczekaj. - Ja mam też innych pacjentów.

Chyba wiem, skąd się tu wzięli.

Jezu...

Jeden post, a histeryzujesz.

Nie zostaniesz tu ani sekundy dłużej.

- Najbardziej stresujesz mnie ty. - Ja?

Przedwczoraj wypisali mnie z OIOM-u.

Ja cię wypisałam.

Zaufaj mi, do cholery.

Hej, Marta. Cześć.

Hej, Paweł. Cześć.

- Nie odbierasz telefonu. - Wyciszony chyba mam.

Tyle mi się rzeczy zwaliło ostatnio na głowę, że...

- Nie przeszkadzaj sobie. - Przepraszam cię.

Nie chciałem, żeby tak wyszło.

Dobra, poszukam sobie hotelu.

Marta... Przepraszam.

Zjesz coś? Napijesz się czegoś? Winka?

- Nie, nie mogę. - Czemu nie możesz?

Posłuchaj.

Przyjechałam, bo się o ciebie martwię.

Myślałam, że zwariuję, jak usłyszałam o tym w TV.

Ale przyjechałam też z innego powodu.

Trzeci miesiąc.

- Wiemy, że to ktoś ze szkoły. - Wiem to i bez twojej hakerki.

- Musisz być taka? - Jaka?

Nieważne.

A co z tym nauczycielem, Zawadzkim?

Jest totalnie w to wkręcony. Wypytywał o Francję.

- I co mu powiedziałaś? - Samą prawdę.

- A co on na to? - Nic, uciekł.

Może za bardzo na niego działasz.

Odrób lekcje.

Wrócił po nią.

Napisy

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.