All language subtitles for Den sommeren jeg fylte 15.hr

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
da Danish
nl Dutch
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hmn Hmong
hu Hungarian Download
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Dobra. Twoja koszula jest spakowana.

To wszystko. Och!

Ciep艂y sweter, kt贸ry ciocia Linn wydzierga艂a ci go na Bo偶e Narodzenie.

Prawdopodobnie jest dla Ciebie za ma艂y.

Twoje skarpetki te偶 spakowa艂em.

Tak, i chusteczki do nosa!

Nie zapomnijcie o nich, na mi艂o艣膰 bosk膮!

I nie zapomnij z nich korzysta膰!

I znowu nie trzaskaj drzwiami -

Tak jak to zwykle robisz w domu.

Wujek Kristen i ciocia Linn nie s膮 przyzwyczajeni do ha艂asu. Nie maj膮 dzieci.

Obiecaj mi, Piotrze.

Carsten!

Carsten!

Za 45 minut musi zd膮偶y膰 na poci膮g!

- Tak, to te偶 nie jest daleko. - Dojazd zajmuje 45 minut...

- Tak, chwileczk臋, jeszcze nie sko艅czy艂em! - C贸偶, oczywi艣cie, Twoja sprawa jest wa偶niejsza!

- S艂uchaj, nie zawracaj mi g艂owy! - Tak, nie obchodz膮 mnie twoje sprawy.

Sp贸藕ni si臋 na poci膮g!

Ok. Dobra! Trzymaj w艂osy przy sobie!

C贸偶 to za cz艂owiek!

Gotowi?

M贸j ch艂opiec! B臋d臋 za tob膮 t臋skni膰.

To prawda, prawda, Carsten? Dom b臋dzie wydawa艂 si臋 pusty.

Baw si臋 dobrze na mnie.

- Do widzenia! - P贸藕niej!

Bezpiecznej podr贸偶y!

Za chwil臋 przyjrzyj si臋 na t臋 ma艂膮 rzecz.

Przyda Ci si臋 w wiosce.

Nale偶y do Ciebie.

Bardzo dzi臋kuj臋!

To jest pi臋kne.

I nie zapomnij pisa膰. Przynajmniej czasami.

B臋dziemy si臋 te偶 zastanawia膰 jak sobie radzisz.

- Min臋艂o sporo czasu, odk膮d odwiedzili艣cie Fagerlund贸w. - No tak. Dwa lata.

O, jasne, by艂e艣 tam rok przed rokiem ubieg艂ym. Teraz sobie przypominam.

Przeka偶 im moje pozdrowienia.

Tamtego lata mia艂em 15 lat.

Pojecha艂em do cioci Linn i Wujka Kristena Fagerlunda.

By艂em tam wiele razy kiedy by艂em ma艂y.

Ale tamto lato by艂o wyj膮tkowe.

Zosta艂em tam zaproszony.

Ale nie mog艂em si臋 otrz膮sn膮膰 nie mog艂em pozby膰 si臋 tej my艣li, -

- 偶e da艂o to mojemu ojcu i matce troch臋 wolno艣ci.

Musieli rozwi膮za膰 swoje problemy.

A najlepiej by艂o si臋 mnie pozby膰.

Lato, w kt贸rym sko艅czy艂am 15 lat

Na podstawie powie艣ci Knuta Faldbakken "Letnie wakacje"

Obsada: Steffen Rothschild

Anne Lise Tangstad Kaare Kroppan

Grethe Ryen

Carina Rude Arne Lendl

Inger Teien Wilfred Breistrand

Helge Linaae Dag Sandvig Knut Hultgren

Directed by: Lasse Sther Wsp贸艂pracownik Producent: Anniken Lindaas Kolstad

Rekwizyty: Ingeborg Kvamme Projektantka kostium贸w: Eva Lendl

Makija偶: Mette Lange-Nielsen Asystent re偶ysera: Brit Hartmann

Producent d藕wi臋ku: Leif Erlsboe Asystent ds. d藕wi臋ku Dan Taksbro Fotograf: Bjorn Jegerstedt

O艣wietlenie: Per Engebretsen Operatorzy: Niels Jorgen Hansen, Arne Sandvik, Dagfinn Kleppan

Produkcja: TEAMFILM Laboratorium: JOHAN ANKERSTERNE Dystrybutor: NORENAFILM

Napisane przez: Knut Faldbakken, Knut Andersen

Monta偶: Bente Kaas Muzyka: Eyvind Solas

Zdj臋cia: Knut Gloersen Producent wykonawczy: Svein Toreg

Re偶yseria: Knut Andersen

- Dzie艅 dobry, Piotrze. - Cze艣膰.

- Dobrze si臋 czujesz? - Tak.

Wezm臋 twoj膮 walizk臋.

- Tamta maszyna. - Tak. Nadal je藕dzisz t膮 sam膮 zielon膮?

Tak, ta sama stara dobra taczka. Nie tak 艂atwo si臋 jej pozby膰.

Pracuje jak w zegarku.

Ale troch臋 nieprzewidywalne!

A wi臋c. Wchod藕cie, wchod藕cie.

- I jak? Jak si臋 偶yje w mie艣cie? - Tak dobrze.

- Pozdrowienia od mojej rodziny. - Tak, dzi臋ki.

Mi艂o jest wr贸ci膰 do wioski.

Ciocia Linn, Maria i...

...Maria... co si臋 sta艂o?

Maria ju偶 tu nie mieszka, Peter.

Czy ju偶 nie pracuje...?

Znikn臋艂a.

- Cze艣膰! - Cze艣膰!

Jak ty uros艂e艣! Czy wszystko w porz膮dku?

Troch臋 si臋 sp贸藕nili艣my.

No dalej, wezm臋 to.

Jak si臋 masz? Wszystko w porz膮dku?

Zjedzmy porz膮dnie, Piotrze.

Dzi臋kuj臋, ale ja...

Mo偶e masz ochot臋 na deser? 艢liwki z kasz膮!

Dzi臋kuj臋, dzi臋kuj臋.

Czy m贸wi艂 co艣 o Marii...?

Nie.

Po prostu powiedzia艂a, 偶e... znikn臋艂a.

Czy to nie jest straszne?

Trzy tygodnie temu znikn臋艂a. Chod藕, zjedz troch臋 kremu.

Przyjecha艂a do nas policja. Szukali艣my wsz臋dzie.

By艂a szcz臋艣liwa.

Nie denerwuj si臋, pami臋tasz?

Wszyscy s膮 przekonani, 偶e uciek艂a do lasu. Mo偶e zaw臋drowa艂a na bagna?...

Mog艂a uciec Uciek艂a, gdy ci臋 nie by艂o.

Tak. Mo偶e.

Jedzmy.

Peter? Mmm?

- Obiecaj mi jedn膮 rzecz. - Co?

呕e nie zwracasz nie zwracasz uwagi na wszystkie plotki.

To prawda, 偶e ludzie m贸wi膮.

B臋dzie Ci tu dobrze.

C贸偶, nadszed艂 czas odwiedzi膰 ma艂膮 chatk臋.

- Czy nie chodzisz tam do艣膰 cz臋sto? - A kto inny przyni贸s艂by jej mleko?

- Tak, ka偶dego wieczoru ci膮gnie Ci臋 tam. - Linn...

Id藕cie, id藕cie.

Jeste艣 gorsza ni偶 ha艂a艣liwe kobiety na rynku!

Wybierasz si臋, Piotrze?

Dzi臋kujemy za pocz臋stunek!

Ty... zabierasz go ze sob膮?

Tak, wiesz, uzgodnili艣my, 偶e Piotr b臋dzie mieszka艂 sam w przybud贸wce.

Czy zamierzasz spa膰 tam sam, Piotrze?

Jak zwykle po艂o偶y艂em ci臋 na 艂贸偶ku pi臋trowym.

- Ale... - Oczywi艣cie, b臋dzie mieszka艂 osobno.

Jak wszyscy ch艂opcy, z wiekiem.

Czuj si臋 jak u siebie w domu, Peter.

Ciocia Linn przyniesie Ci po艣ciel.

- A je艣li nie, to sam je zdob臋dziesz. Dlaczego? - No tak.

- Dobranoc. - Dobranoc.

Piotr! Piotr!

Piotr! Piotr!

Piotr! Piotr!

Hej Jo! Chod藕 tu!

- Cze艣膰! - Cze艣膰!

- Wow! Czy tu mieszkasz? - No tak.

- Czy zamierzasz mieszka膰 tu przez ca艂e lato? - Oczywi艣cie.

- Ja jestem ju偶 prawie doros艂y, a Ty? - Ja te偶.

Trzeba by艂o widzie膰, co by艂o na w zesz艂ym tygodniu. W kinie pokazywano tancerk臋.

- Czy widzia艂e艣 j膮? - Nie.

Ta艅czy艂a w przezroczystej sukience.

Prawie w og贸le nic nie jest w艂膮czone.

- Czy czyta艂e艣 "Kochanka Lady Chatterley"? - Nie, ale zobacz, co mam.

"I oto jestem z moim ch艂opakiem!".

"Ja po prostu za nim szalej臋!".

Och, ty niegrzeczny ch艂opcze!

Dok膮d idziesz? Zaczekaj, zadaj臋 ci pytanie!

- Nie w ten spos贸b! - Tak, wszystko jest w porz膮dku.

No dalej, spr贸buj.

Nie, trzymaj j膮 prawid艂owo. Na przyk艂ad w ten spos贸b. I wyceluj. No dalej!

- Nie... - O cholera. Chod藕, poka偶臋 ci.

Chwileczk臋. Jeszcze raz? Op!

O m贸j Bo偶e. Zwariowa艂a艣?

Wiesz, wypr贸bujemy nowe ostrze, Peter.

- Dobrze, jedzmy. - Pierwszy op艂atek - Piotr.

- Czy chcesz mie膰 na nim d偶em? - I czy chcesz du偶o?

O, oczywi艣cie!

Masz, Piotrze.

O tak.

Au膰, skaleczy艂em si臋.

No to mo偶e zmieszamy krew?

- Wtedy zostaniemy bra膰mi na zawsze! - Tak, uspok贸j si臋!

- Przynios臋 plaster. - Nie, usi膮d藕.

S艂uchaj, Linn, nie boisz si臋 krwi?

Pami臋tasz, jak przynios艂e艣 mnie z kiedy rozci膮艂em sobie nog臋 w lesie?

Pami臋tasz, prawda?

Co, nie pami臋tasz?

Jak si臋 mn膮 wtedy opiekowa艂e艣?

Nie mog艂e艣 o tym zapomnie膰!

M贸j Bo偶e, Kristen, to by艂o tak dawno temu!

I pami臋tam to bardzo dobrze, Linn.

Kristen, kapiesz na obrus!

Daj spok贸j, nie martw si臋.

A czy nie znalaz艂e艣 偶adnego listu?

Cz臋sto osoby, kt贸re uciekaj膮, zostawiaj膮 kartk臋.

Nie, z jej strony nie by艂o nic.

Gdybym kiedy艣 napisa艂 wiersz...

Nie, nawet 偶adnych ma艂ych karteczek. Szuka艂em ju偶 wsz臋dzie.

I nikt nic nie wie.

Dobra, wystarczy tego.

- A ty w og贸le o mnie nie my艣lisz! - Nie wiesz, o czym m贸wisz!

- Po prostu nie mo偶esz si臋 doczeka膰, 偶eby j膮 zobaczy膰! - Nie, mylisz si臋!

I czy nie wstydzisz si臋 przed Piotrem!

Nie, nic z tych rzeczy!

Nie dotykaj mnie! Odejd藕!

Linn! Uspok贸j si臋!

- Czego chcesz, co? - Linn! Otw贸rz drzwi!

- Co si臋 z tob膮 dzieje? - Nie chc臋, 偶eby艣 zaczyna艂 w ten spos贸b!

I co si臋 sta艂o? Co si臋 sta艂o?

Wyno艣cie si臋 st膮d! Dlaczego przychodzisz do mnie?

Dalej, ruszaj! Id藕 do tego... Linn...

Tylko sp贸jrz!

Wow!

O cholera, te cycki!

- Tak ona wygl膮da! - Kto?

Ten, kt贸ry mieszka w domu Vesselya!

- Widzia艂e艣 j膮! - Jest co艣, co warto zobaczy膰!

Ona wychowuje dziecko.

- Czy j膮 znasz? - Tak.

Znam moj膮 siostr臋 Gerd. Wygl膮da ona tak.

O m贸j Bo偶e!

Ona 艣ni. Pi臋knie.

Marzenie o ch艂opakach. Ch艂opakach - to jest jej spe艂nienie marze艅.

- Ojej! - I wszystkie s膮 takie!

Dam ci go. Pod jednym warunkiem.

- Na co? - Na to, 偶e nauczysz mnie walca.

Noga do przodu... prawa do ty艂u...

Wi臋c, chod藕...

Na przyk艂ad tak...

Wi臋c. Wi臋c...

A wi臋c. Good...

艢led藕 moje ruchy!

- Ja co艣 wiem. - A co ty wiesz?

- O twoim wujku. - A co ty o nim wiesz?

I to nie jest Twoja sprawa.

- No dalej, powiedz mi. - Powiem ci, je艣li zwr贸cisz czasopismo.

No dobrze. I jak?

Mia艂 romans z Mari膮.

- G贸wno prawda! - Tak, wszyscy o tym wiedz膮!

- Wszyscy k艂ami膮! - Ale przecie偶 nie mog膮 wszyscy k艂ama膰!

- Jeste艣 zwyk艂ym plotkarzem! - O ty...

G贸wno! Ouch!

Czy s艂yszysz? Tw贸j wujek mia艂 romans z Mari膮!

A on j膮 zap艂odni艂!

- Czy widzia艂e艣 si臋 dzisiaj z Jo? - Tak, pok艂贸ci艂y艣my si臋.

- Co艣 si臋 sta艂o? - Nie.

My艣l臋, 偶e trzeba to wymy艣li膰.

Tak, to zwyk艂y dupek.

Ale on jest twoim jedynym przyjacielem, Piotrze.

- Cze艣膰! - Cze艣膰.

Czy Jo jest w domu?

Nie, jest z ojcem w lesie.

- Dobrze. - Hej?

- Huh? - Znam kogo艣, kto ci臋 zna.

- Zna mnie? - Tak. Cathrine.

Mieszka w ma艂ym domku Vesselya.

Powiedzia艂a, 偶e zna kogo艣, kto uczy si臋 z Tob膮 w tej samej szkole.

Tak, ale... ona nie wie wie, do jakiej szko艂y chodz臋.

No c贸偶... Powiedzia艂am jej.

Czy jest w tym co艣 z艂ego?

Nie, wszystko jest w porz膮dku.

Cathrine - to super dziewczyna.

- Wiesz, co powiedzia艂a? - Nie.

Powiedzia艂a, 偶e je艣li chcesz j膮 odwiedzi膰 -

Mo偶esz wi臋c czasem do nas wpa艣膰.

- Ja? - No tak.

Gdy si臋 j膮 pozna.

Za艂o偶臋 si臋, 偶e b臋dzie to bardzo mi艂e.

No c贸偶, nie wiem. Wpadn臋 czasem.

Dzi臋kujemy za jedzenie.

C贸偶, wezm臋 mleko i p贸jd臋.

Mo偶e Piotr we藕mie je dzisiaj?

- Ja? - No tak. Nie masz nic przeciwko temu, prawda Piotrze?

Nie, ja mog臋 i艣膰.

No to idziemy. Czy pami臋tasz drog臋?

Wejd藕 na stron臋.

Nie wiem, Cathrine w domu?

To ja.

A ty, Piotrze?

Tak, przynios艂am mleko.

艢wietnie!

Dzi臋kuj臋. Chod藕, usi膮d藕.

I wkr贸tce wr贸c臋, wystarczy zajrze膰 do kuchni.

Pocz臋stuj si臋 papierosem.

Dzi臋ki, ale...

Co, nigdy nie pr贸bowa艂e艣?

Tak, ale...

Zatrzyma艂em si臋.

Jeste艣cie tu przez ca艂e lato?

Tak, wszystkie 艣wi臋ta. A Ty?

Nie wiem.

- Zrobi艂em kaw臋, czy masz cukier i 艣mietank臋? - Tak, bardzo dzi臋kuj臋.

Bo偶e, tutaj nie ma absolutnie nic do zrobienia.

Umieram z nud贸w. Ty te偶?

Ja? Nie. Mam mn贸stwo zainteresowa艅.

Naprawd臋? A co ty robisz?

Ucz臋 si臋 o wszystkich owadach wyst臋puj膮cych w przyrodzie.

- Owady? - Tak. Wiesz, to ciekawe.

My艣l臋, 偶e owady s膮 o wiele bardziej interesuj膮ce ni偶 my, ludzie.

S膮 one znacznie silniejsze, je艣li bior膮c pod uwag臋 ich rozmiar...

S膮 o wiele lepsi od W robieniu wielu rzeczy s膮 od nas lepsi.

- I wiesz co? - Co?

Ka偶da osoba ma swojego owada.

- Czy naprawd臋 tak my艣lisz? - Tak.

Ka偶da osoba pasuje do jakiego艣 owada.

A jaki jest Tw贸j?

Ja jestem paj膮kiem.

- Daj spok贸j! - Paj膮k - to tylko super-robak. Kt贸ry potrafi puszcza膰 paj臋czyny!

Mo偶esz 艂apa膰 rzeczy znacznie wi臋ksze od siebie!

A poza tym tkaj膮 sie膰 paj臋czyn w powietrzu!

- Ha ha, no c贸偶, czy偶 nie jeste艣 marzycielem! - Wujek Kristen! Wiesz, kim on jest?

Co艣 wielkiego, dobrego i...

呕uk gnojarz. Ka偶dy, kto zag艂臋bia si臋 w w ziemi臋, jest du偶y i silny...

A kim ja jestem?

Nie wiem. Mo偶e motyl?

Motyl?

No tak. My艣l臋, 偶e jeste艣 motylem.

Ale mo偶e jestem nocn膮 膰m膮.

"Ptak"? A wi臋c... "Ptak".

Mam potr贸jne punkty.

- Potr贸jne? - Och, podw贸jny. Przepraszam.

C贸偶, to niewiele.

Tak. Dwa... dwa... cztery...

- Dziesi臋膰 punkt贸w. - Dziesi臋膰 punkt贸w.

To mi nic nie daje. D...

Pos艂uchaj, Cathrine?

Dlaczego zosta艂e艣 tu przys艂any?

Nie musia艂aby艣 mieszka膰 tu sama.

Z Henriette.

To znaczy, by艂 偶onaty.

...Jej ojciec.

Wi臋c to...

Dosz艂o do skandalu.

Wiesz, jak zachowuj膮 si臋 ludzie.

Potrafi膮 jedynie czyta膰 mora艂y.

I moja matka i ojciec zdecydowali, 偶e -

Najlepiej by艂o wys艂a膰 mnie do wioski

Po tym ca艂ym zamieszaniu.

Wi臋c siedz臋 tutaj w w tym domu i nudz臋 si臋.

C贸偶, wpad艂e艣 z wizyt膮.

Widzicie, jak ten czas leci! Jest wiecz贸r, wi臋c pora...

- My艣l臋, 偶e jutro przyjd臋. - Przyjdziesz?

Tylko nie zapomnij o wiadrze!

- A wi臋c, czy wr贸cisz do nas? - C贸偶, je艣li masz czas, to...

Wow, jak ty jeste艣 zaj臋ty!

My艣la艂em troch臋 o polowaniu, strzelaniu do ptak贸w. Polowanie - to jest takie fajne!

I w臋dkarstwo. Dzisiaj z艂owi艂em tutaj tak膮 du偶膮 ryb臋.

Wejd藕, je艣li masz czas.

- Do widzenia. - P贸藕niej.

Postaraj si臋 nie zapomnie膰 o tym, o co prosi艂em.

Zwoje czarnych nici, kilogram kawy i zap艂ata za radio.

Tak Tak Tak Tak.

Do widzenia!

Mia艂 romans z Mari膮.

Wszyscy o tym wiedz膮.

Hej, powiedz mi, co widzia艂e艣?

Znowu, znowu, znowu...

Normalnie, tak?

Czy wesz艂a艣 do domu?

Powiedz mi, co si臋 sta艂o? - C贸偶... tam... - by艂o troch臋 ca艂owania i og贸lnie...

Czy dotyka艂e艣 jej cyck贸w?

Czy pozwoli艂a Ci si臋 dotkn膮膰? Naprawd臋?

No, nie do ko艅ca...

Ale ty i ona spikn臋li艣cie si臋?

Ale jakie to ma znaczenie?

Jak偶e by inaczej? Ona ma dziecko! ju偶! No to jeste艣 desk膮! Peda艂!

Zamknij si臋!

Ty... geju...

No dalej, postaraj si臋, powiedz mi jeszcze raz!

Mieszka艂a w domu dziecka.

Nie, ona nie mia艂a matki, nie mia艂a ojca, wiesz?

A ja i wujek Christen nie mamy dzieci, wi臋c...

By艂o nam bardzo mi艂o 偶e mo偶emy si臋 ni膮 opiekowa膰.

Chocia偶 nie by艂a ju偶 dzieckiem.

No tak.

Wiesz, by艂a taka mi艂a.

A ile mia艂a lat, kiedy tu przyjecha艂a?

My艣l臋, 偶e 13-14 lat.

Strasznie za ni膮 t臋skni臋, nie macie poj臋cia.

Chod藕 ze mn膮.

A wi臋c kto艣 tu by艂?

To nie by艂em ja.

By膰 mo偶e Maria by艂a tutaj i grzeba艂a w swoich rzeczach.

A ty?

Ty sam, co tu robi艂e艣?

Tak, po prostu wpadnij. Maria cz臋sto mawia艂a.

呕e co艣 trzeba by艂o naprawi膰.

Piotr! Dok膮d idziesz?

Piotr!

Piotrze, przyjd藕 do mnie!

Piotru艣, chod藕my si臋 pobawi膰!

Ruszamy!

Piotr!

A wi臋c, zobaczmy... Tutaj.

Mo偶e to jest to?

Musisz by膰 absolutnie szalony z nud贸w, kupuj膮c jakie艣 zabawki?

- To nie jest dla mnie. Wujek Kristen poprosi艂 mnie, 偶ebym kupi艂... - My艣l臋, 偶e ma z niego po偶ytek.

Powiedzia艂, 偶e to by艂 prezent.

I, c贸偶, wiem, kto to kto to jest. Doskona艂y wyb贸r, tak.

Pieprzony idiota!

Prawdopodobnie jest to Auge Brenden.

By艂 kochankiem Marii, zanim ona znikn臋艂a.

- Och! Naprawd臋? - Niekt贸rzy ludzie m贸wi膮, 偶e si臋 zar臋czyli.

Heck!

- Piotrze, mo偶esz mi troch臋 pom贸c? - Tak.

Czy potrafisz to naprawi膰?

No tak. Wi臋c...

Zobaczmy wi臋c...

Nale偶y go wymieni膰.

A co zamierzasz Co b臋dziesz robi膰, kiedy sko艅czy si臋 szko艂a?

My艣l臋, 偶e trzeba si臋 dalej uczy膰.

- Mo偶e b臋d臋 lekarzem albo in偶ynierem? - A co z tob膮?

Chc臋 by膰 stewardess膮 stewardess膮. Wiesz, co m贸wi Jo?

- Nie. - Jestem zbyt p艂aski.

Co o tym my艣lisz, Piotrze? Czy jestem p艂aski?

No c贸偶, nie wiem.

Dotknij.

Wystarczy ich dotkn膮膰.

Chod藕, pozwol臋 ci.

Czy s膮 one wystarczaj膮co du偶e?

Nikt nie ma tak pi臋knych r膮k jak ty.

Nie ma w tym nic z艂ego.

- O m贸j Bo偶e! - B臋dziesz o tym pami臋ta膰 w zimie!

No tak!

A jednak masz takie d艂ugie rz臋sy.

Nigdy wcze艣niej nie widzia艂am tego u ch艂opc贸w.

Nikt nie ma tak pi臋knych r膮k jak ty.

A jednak masz takie d艂ugie rz臋sy.

Nigdy wcze艣niej nie widzia艂am tego u ch艂opc贸w.

Na przyk艂ad tak...

Hej! Peter?

Witaj!

Czy chcesz si臋 z nami poopala膰?

Nie... 艁owi臋 ryby.

No c贸偶, rozumiem.

Jeszcze lepsze miejsca znajduj膮 si臋 troch臋 dalej. - Co?

Powiedzia艂em, 偶e s膮 jeszcze Niedaleko s膮 jeszcze lepsze miejsca.

Czy zdarzy艂o Ci si臋 zgubi膰 kaczk臋?

Och, jakie to pi臋kne!

Na pewno wr贸c臋, Henrietto.

Gdzie j膮 znalaz艂e艣?

Tak, przyp艂yn膮艂 sk膮d艣.

Au膰!

"Sailed"...

To wspaniale, 偶e j膮 znalaz艂e艣. j膮. Henrietta bardzo j膮 kocha.

- Serdecznie zapraszamy. - Dzi臋kuj臋!

- Do widzenia. - P贸藕niej!

Henrietta, ju偶 jad臋!

Drodzy Mamo i Tato!

Wszystko jest doskona艂e.

Wejd藕!

- Kto tam jest? - To jest Cathrine.

Taka jest prawda! W przeciwnym razie, nie m贸wi艂bym tego!

Byli tam razem! Siedzieli tam zupe艂nie nadzy!

- I widzia艂a艣 to? - Oczywi艣cie, 偶e widzia艂em!

- A na g贸rze i na dole? - Tak!

Jasna cholera!

A potem wsta艂a. Mog艂em zobaczy膰 wszystko, co chcia艂em.

- Ta suka! - I pewnie b臋dzie ich jeszcze wi臋cej.

Musz臋 to zobaczy膰!

Mo偶e p贸jdziemy pop艂ywa膰?

No c贸偶... Nie mam k膮piel贸wek przy sobie.

No dalej, jeste艣 m臋偶czyzn膮! Chod藕.

- Wybierasz si臋, Piotrze? - No tak. A ty?

Nie.

Piotr!

Daj mi n贸偶!

...By艂a pod wod膮.

Zapl膮ta艂a si臋 w trzciny, musia艂em j膮 odci膮膰 -

jej sukienk臋.

Musimy powiadomi膰 policj臋.

Upu艣ci艂em tw贸j n贸偶, Kupi臋 ci nowy.

Z prochu powsta艂e艣.

I w proch si臋 obr贸cisz.

I z popio艂贸w powstan膮 na nowo.

A teraz za艣piewamy hymn 865...

- Wiesz, co us艂ysza艂em? - Nie.

- 呕e nie by艂o jej trzy miesi膮ce. - Kto?

Maria.

- Powiniene艣 cz臋艣ciej nas odwiedza膰, Gerd. - Tyle naczy艅 do wytarcia.

C贸偶, kiedy jest co艣 do zrobienia.

Ja zajm臋 si臋 reszt膮, a ty mo偶esz i艣膰. Dzi臋kuj臋 za pomoc.

To dla mnie przyjemno艣膰.

Tak, tak, wszystko gotowe.

Czy widzia艂e艣, dok膮d poszed艂 Piotr?

- Nie, on... prawdopodobnie gdzie艣 wyszed艂. - Tak, dok艂adnie, nie ma go w domu.

To bardzo mi艂o z Twojej strony, 偶e pom贸c. Bardzo dzi臋kuj臋.

- Do widzenia. - Przyjemno艣ci!

- Sk膮d si臋 tu wzi膮艂e艣? - Z lasu. Po prostu postanowi艂em si臋 przej艣膰.

Czy to prawda, 偶e mieszkasz sam w przybud贸wce?

- Tak. - To jest super!

Mo偶e chcesz zobaczy膰, jak mieszkam?

- 艢wietny pomys艂! - Oczywi艣cie, 偶e tak! Chod藕cie!

Tutaj, tutaj.

Dalej, dalej, dalej...

Czuj臋 si臋 brzydki jak troll morski. Dzisiaj.

Daj spok贸j...

Nie mog臋.

Mam takie... no wiesz...

- Co? - Okresy, natychmiast!

Przepraszamy.

Tak, to nie jest straszne.

Wkr贸tce to minie.

A ty doskonale si臋 tu zadomowi艂e艣.

No c贸偶, tutaj jest dobrze.

Wiesz, 偶e w tym domu jest miejsce, gdzie Mary i Auge Brenden si臋 spotykali?

- Dzi臋kuj臋 za odprowadzenie mnie do domu. - Tak, wcale nie.

- C贸偶, p贸jd臋. - P贸藕niej.

P贸藕niej!

Wi臋c, okej...

Wi臋c dobrze...

By艂e艣 taki dobry!

- Chod藕 do mnie... - Nie, nie mog臋!

Po prostu my艣l臋... 呕yj臋 tylko dla ciebie.

- Zawsze tak m贸wisz. - M贸wi臋 powa偶nie.

- A co z Linn? - Kim jest Linn...

Nie my艣l臋 o Linn, ale o Tobie.

Prosz臋 zosta膰...

No dalej, jeszcze jedna minuta! Jeszcze jedna minuta!

"Moja droga Kristen!"

"Znalaz艂em si臋 w beznadziejnej sytuacji".

"To ja jestem winien".

"Pr贸bowa艂em znale藕膰 drog臋 wyj艣cia, ale to by艂o bezu偶yteczne".

"Je艣li spotkasz Auge'a, nie nie m贸w mu o tym li艣cie".

"Wie wszystko, co powinien wiedzie膰".

"呕egnaj, Kristen".

"呕egnaj. By艂e艣 dla mnie jak ojciec".

"Ale to nie wystarczy艂o. Przynajmniej dla mnie".

"By膰 mo偶e teraz rozumiesz".

"Nie chc臋, aby komu艣 sta艂a si臋 krzywda".

"By艂oby lepiej dla dla wszystkich, je艣li znikn臋".

Linn!

Linn! Ugotowa艂am ci 艣niadanie!

Prawdopodobnie jej stan si臋 pogorszy艂 z powodu wiadomo艣ci o Marii.

I te wszystkie plotki... Nie ma nic gorszego.

Daj im troch臋 siana, Piotrze.

"By艂e艣 dla mnie jak ojciec".

"Ale to nie wystarczy艂o".

"Przynajmniej dla mnie".

- Nie musisz tego robi膰, Linn. - To trzeba zrobi膰!

- A mo偶e chcesz zrobi膰 to sam? - Nie, nie, to w niczym nie pomog艂o.

Ale to nie jest Twoja sprawa.

- Czy chcesz, 偶eby przysz艂a na imprez臋? - Kto?

- Ta, kt贸ra mieszka w domu Vesselya? - Cathrine?

Czy my艣lisz, 偶e przyjdzie?

Chod藕cie, ju偶 czas na nas.

- Na co patrzysz? - Tam jest Cathrine.

Kt贸ry z nich?

Ten z blond w艂osami.

- To jest ten? - Tak.

- Wi臋c id藕 i zata艅cz z ni膮! - Yah you!

Ona ju偶 jest zaj臋ta!

Tak, jasne, cholera.

- Czy mog臋 si臋 napi膰? - Kto ty?

- Tak. - C贸偶, dzisiejsze dzieci!

- Ile masz lat? - 15. Wkr贸tce.

No to mo偶e go pocz臋stujemy?

Dobra, napij si臋.

On lubi miejskie dziewczyny!

Tak, te wszystkie bzdury!

Nonsens? A to, 偶e widzia艂e艣 j膮 nago, to te偶 chyba nonsens?

- On b臋dzie z ni膮 ta艅czy艂. - Zamknij si臋!

Zamierzasz to zrobi膰 czy co?

Zata艅czysz z ni膮? No dalej, stary!

Tak, nie ma problemu!

Cze艣膰! Piotrze, jeste艣 pijany?

- Zata艅czymy? - Tak, ale...

No ju偶, ju偶.

Czy偶 Cathrine nie jest pi臋kna? Sp贸jrzcie na ni膮!

Chod藕my.

Doskona艂y taniec! Kurwa!

Nie, nie!

Co, do diab艂a?

Piotr!

- Daj mu to! - Daj mu to, na co zas艂uguje!

Niech...

Cathrine! Jestem tutaj.

Wi臋c chodzi ci o t臋 dziewczyn臋?

Po tej dziwce?

Kristen! Ju偶 wr贸ci艂a艣?

Och, Piotrze...

No prosz臋, sp贸jrz na siebie! Co si臋 sta艂o?

- Tak, wda艂em si臋 w b贸jk臋. - O m贸j Bo偶e! Co to by艂o?

Ta, kt贸ra nazywa si臋 Cathrine...

...Dziwka.

Nie powiniene艣 by艂 si臋 wtr膮ca膰, Peter.

I popchn膮艂 j膮 tak, 偶e upad艂a.

Nie by艂o potrzeby, aby艣 si臋 anga偶owa膰. Chod藕 tu na chwil臋.

Chcieli j膮 pobi膰.

I wtedy pojawi艂 si臋 m贸j wujek...

Kristen? I on tam by艂?

Tak. Odwi贸z艂 j膮 do domu.

- O czym ty m贸wisz? - Oni ju偶 dawno wyjechali.

Nie, nie tak dawno temu. Chyba z p贸艂 godziny.

Na pewno nie wi臋cej ni偶 p贸艂 godziny

Mo偶e to by艂o gdzie艣 gdzie indziej si臋 wybiera艂...

Bang!

- Dok膮d on, do cholery, szed艂? - Dok膮d艣.

Wejd藕!

S艂uchaj, w艂a艣nie postanowi艂em si臋 ogoli膰.

- A ty nigdy si臋 nie goli艂e艣... - Nie.

Ja... widzia艂em ci臋. Na imprezie.

A ty nawet nie podszed艂e艣, nie zaprosi艂e艣 mnie do ta艅ca.

Jestem pewien, 偶e ta艅czysz o wiele lepiej ni偶 te chamki.

Widzia艂em te偶 b贸jk臋...

To straszne. Nie m贸wcie o tym.

Pos艂uchaj, Piotrze. Czy my艣lisz, 偶e m贸g艂by艣 co艣 dla mnie zrobi膰?

Tak. Co dok艂adnie?

Strasznie trudno to wyt艂umaczy膰...

Pewnie o tym wiedzia艂e艣...

Kristen i ja... my...

...jeste艣my zakochani.

Wiem, 偶e to g艂upie, ale...

Obieca艂am sobie, 偶e to si臋 ju偶 nigdy nie powt贸rzy si臋 z 偶onatymi m臋偶czyznami.

Ale i tak si臋 sta艂o.

A ten dom...

Czy my艣lisz, 偶e m贸g艂by艣 mi go po偶yczy膰?

Twoja ciotka wie wszystko.

Nie mo偶e mnie wyrzuci膰 z g艂owy.

Wiesz, Peter, chc臋 to zako艅czy膰.

Ale ja po prostu nie mog臋.

I tak sobie pomy艣la艂em...

Gdyby艣my mogli si臋 tu cho膰 raz spotka膰...

Nic o tym nie wiedzia艂a.

I b臋dziemy w stanie zako艅czy膰 to w spos贸b polubowny.

Czy to ci odpowiada, Piotrze?

Tylko raz!

To by艂oby takie wspania艂e wiesz? Rozumiesz?

- Oczywi艣cie, dom do Pa艅stwa dyspozycji. - Dzi臋kuj臋!

Ale pod jednym warunkiem.

呕e w 艣rod臋 przyjdziesz na moje przyj臋cie urodzinowe.

- Sko艅cz臋 15 lat. - Urodziny!

- Ale czy to mo偶liwe?... - Chod藕. Powiedzia艂am Jo, 偶e przyjdziesz.

B臋d臋 tam.

Piotr...

Piotr...

Piotr...

Piotr...

"Pani Linn Fagerlund"

- Poprosz臋 jeden znaczek. - Nie ma problemu.

Przyklej臋 go dla Ciebie.

Podnie艣 wi臋c nos...

- Au膰! - Uspok贸j si臋! Nie zrobi臋 ci krzywdy.

Trzymaj g艂ow臋 prosto. Wi臋c...

A teraz zaczynamy. Wi臋c...

Jak to, tak?

Nie mo偶esz by膰 nieogolony w w swoje urodziny?

A teraz spr贸buj sam.

Nie, nie w ten spos贸b!

W ten spos贸b. Delikatnie w d贸艂...

Teraz wszystko jest w porz膮dku.

Robisz si臋 za du偶y, 偶eby na tort w dniu urodzin?

Nie, ciasto - to moje ulubione!

Zaprosi艂em te偶 Cathrine.

Tak?

A czy ona przyjdzie?

- Oczywi艣cie, 偶e przyjdzie. - Nie ruszaj si臋, bo ci臋 potn臋!

Hurra, masz dzi艣 urodziny!

Chcemy Ci pogratulowa膰!

- Wszystkiego najlepszego! - Dzi臋kuj臋!

Gratulacje!

No dalej, otw贸rz go.

Bardzo dzi臋kuj臋! To naprawd臋 wspania艂e!

Hej! No dalej, zjedz to!

- Tam! Idzie! - Czy to Cathrine?

Super, ja tylko wyjd臋 na chwil臋 na zewn膮trz.

- Cze艣膰. - Cze艣膰.

Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.

Oto ma艂y prezent.

- Czy nie chcesz zobaczy膰, co to jest? - Ach, tak.

Olaf Byk. "Mi艂o艣膰" (zbi贸r poezji)

Dzi臋kuj臋.

Czy nie zaprosisz Piotra do domu?

- Witamy. - Dzi臋kuj臋.

Co za urocze dziecko!

Kto wi臋c jest taki pi臋kny?

Tutaj. Uwielbiam kie艂bas臋.

Tak, wszyscy je tu uwielbiamy.

- Pom贸偶 sobie. - Zapraszamy! Kie艂baski!

Zjedz troch臋 sosu.

Tak, masz racj臋, masz ca艂kowit膮 masz racj臋. Z sosem jest o wiele lepszy.

Chod藕, pocz臋stuj臋 si臋.

Piotr! No i jak to jest jak to jest mie膰 pi臋tna艣cie lat?

Tak, jak zwykle.

C贸偶 mog臋 powiedzie膰? Nied艂ugo sko艅cz臋 czterdzie艣ci lat.

I czuj臋, 偶e mam dwadzie艣cia lat.

- Naprawd臋? - Tak, szczerze m贸wi膮c.

Chod藕, ja nalej臋.

Pami臋tam, jak mia艂em 15 lat, chcia艂em zosta膰 marynarzem.

By膰 mo偶e, tak jak tw贸j ojciec, Piotr.

Ale w ko艅cu chcia艂 studiowa膰, zosta膰 geniuszem.

I chcia艂em zobaczy膰 艣wiat.

Wszyscy si臋 tylko 艣miali, nikt mi nie wierzy艂.

Spakowa艂am wi臋c swoje rzeczy i wyjecha艂am.

A zatem...

Uda艂o mi si臋 przej艣膰 pieszo wi臋kszo艣膰 Wi臋kszo艣膰 drogi do miasta pokona艂em pieszo.

Bo tam wiedzia艂am, 偶e 偶e mog臋 co艣 osi膮gn膮膰.

A potem rozmawia艂em z szefem w jego biurze.

Przy okazji by艂 bardzo mi艂y.

Zapyta艂 mnie, jak si臋 nazywam i gdzie mieszkam.

A potem zapyta艂, czy moi czy rodzice wiedz膮, gdzie jestem.

"Tak, tak, tak, oczywi艣cie" - powiedzia艂em. "Wszyscy o tym wiedz膮!"

No, a potem musia艂em zosta膰 tam i czeka膰.

Musieli co艣 sprawdzi膰.

I tak siedzia艂em tam i siedzia艂em. Le偶a艂em tam przez kilka godzin.

Ale by艂em cierpliwy.

W ko艅cu nadszed艂 wiecz贸r... Nie pami臋tam nie pami臋tam, jak d艂ugo tam by艂em.

I w艂a艣nie wtedy, gdy mia艂em zamiar odej艣膰...

w艂a艣nie wtedy... drzwi si臋 otworzy艂y.

- A sta艂 tam... zgadnij kto? - Tw贸j ojciec?

Dok艂adnie tak. By艂 tam m贸j ojciec.

Tak wi臋c, kiedy siedzia艂em - w biurze

Powiedzia艂am mu wszystko.

Wr贸ci艂 wi臋c pospiesznie -

- Przy pe艂nej pr臋dko艣ci. Wyobra藕cie sobie jak wielkie by艂o oburzenie.

- Dzie艅 dobry! - Dzie艅 dobry!

Mam dla Ciebie dwa listy.

- Do us艂ug! - Dzi臋kuj臋!

- Czy mog臋 co艣 zrobi膰, 偶eby pom贸c? - Nie, poradz臋 sobie.

Oto list dla Ciebie.

Och, to od mamy i taty!

- Ojej, przeprowadzamy si臋! - Jakie to ciekawe!

Mam nadziej臋, 偶e w nowym miejscu b臋dzie dobrze.

Chod藕, wracamy do jadalni.

No i? Czy kto艣 chce dok艂adk臋?

"Do: Lynn Fagerlund"

- No dalej, poka偶 mi. - Tak, z 艂atwo艣ci膮 poradzi sobie z jedzeniem bez z臋b贸w.

Mo偶e chce wi臋cej?

- Ciii! Chyba prawie zasn臋艂a. - Dok艂adnie tak.

A ile zjad艂e艣?

- Trzy kawa艂ki! - Wow!

- Trzy kawa艂ki! - O m贸j Bo偶e!

- Nie! Pobawmy si臋 w chowanego! - W chowanego?

Dzi臋kuj臋 za ciasto, by艂o pyszne!

Jo, mo偶esz by膰 "tym"!

No dalej!

Ja wezm臋 reszt臋 ciasta.

- Raz, dwa, trzy, cztery, pi臋膰... - Hej, bez podgl膮dania!

18, 19, 20...

Hej, Cathrine!

Znam takie miejsce...

Poczekaj chwil臋, musz臋 Musz臋 i艣膰 w krzaki.

- Mo偶e schowam si臋 w stogu siana? - Chod藕cie!

Nadchodz膮, gotowi czy nie!

Ka偶dy, kto nie jest ukryty - po prostu st贸jcie spokojnie!

Cathrine, czy to ty?

To tylko ja!

Cicho! To oni!

- Czy nie powinni si臋 wstydzi膰? - Tak, maj膮 ca艂e lato...

Zupe艂nie straci艂a g艂ow臋.

Pr贸bowa艂a to zako艅czy膰, ale... Nie mog艂a.

Cholera, szuka艂em wsz臋dzie!

Jeste艣 taka gor膮ca...

O... m贸j!

Pu艣膰 go, palancie!

Peter! Widzia艂e艣 Kristen?

- Kristen! - Nie, czekaj! Nie wchod藕 tam!

Och, Piotrze, wr贸ci艂e艣! My艣lisz, 偶e...

Co si臋 z tob膮 sta艂o?

Czy podr贸偶 by艂a udana?

Cze艣膰! Tak, to ja.

Witaj! Czy to ty, Kristen?

Tak, jest tutaj. W艂a艣nie wszed艂.

Nie... nie, dlaczego?

Co艣 si臋 sta艂o? Co艣 z Linn?

Tak. Czasami pojawiaj膮 si臋 problemy.

Ale mam nadziej臋, 偶e wszystko si臋 uda!

Och, rozumiem.

Nie, nie.

Nie, on odszed艂.

Potrzebowa艂 troch臋 czasu w samotno艣ci.

Jest w klinice neurologicznej w klinice neurologicznej. Je艣li musisz wiedzie膰!

My艣l臋, 偶e nie powinni艣my teraz m贸wi膰 o tych problemach w tej chwili.

Prawd臋 m贸wi膮c, Kristen, jestem jestem w totalnym szoku. Czy wiesz...

Halo?

Halo?

Wr贸ci艂e艣! Tak czy inaczej, to bardzo dobrze, 偶e wr贸ci艂e艣 do domu.

- Jeste艣 taki podobny do swojego ojca! - I co, jest bardzo chory?

Nie, wr贸ci za kilka dni. Przez Przy okazji, mamy co艣 dla ciebie...

A gdzie s膮 wszystkie moje torby dok膮d? Z powodu tej przeprowadzki...

Wygl膮da na to, 偶e tam jest.

Wszystkiego najlepszego, Piotrze.

- Bardzo Ci dzi臋kuj臋! - No艣 go dla zdrowia.

To jest pi臋kne. - Naprawd臋?

Mo偶e j膮 zwiniesz?

Napisy zredagowane przez catweasel, Torrenty UE, 2016

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.