All language subtitles for Possible Loves (2001)

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian Download
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

t艂umaczenie napis贸w: Rioriel

POSSIBLE LOVES

Nie 艣pisz? - Mia艂em dziwny sen.

Koszmar?

Nie, w艂a艣ciwie by艂 bardzo przyjemny.

Opowiedz mi. - Nie warto.

Dzie艅 dobry.

Dziewi膮ta rano.

Wiesz jakiego bzika ma Lourdes na punkcie punktualno艣ci.

Nie sp贸藕nij si臋 jak zwykle.

Raczej poka偶臋 si臋 tylko w przerwie na kaw臋.

Ty zawsze dyskutujesz z Lourdes.

Nie cierpi臋 jej obiad贸w, przyj臋膰, wszystkiego....

Zawsze dobrze si臋 bawisz.

Po kilku g艂臋bszych, bawi艂bym si臋 nawet na pogrzebie.

My艣lisz, 偶e powinnam za艂o偶y膰 t臋 niebiesk膮 sukienk臋?

Jestem zm臋czona noszeniem czerni. Czy to nie nudne kiedy wszyscy...

ubieraj膮 si臋 dok艂adnie tak samo?

W czer艅.

Carlos, szuka艂em ci臋. Zgadnij co to jest!

Dzia艂 prawny podpisa艂 nasz kontrakt.

Teraz reprezentujemy ich w ka偶dym latynoameryka艅skim porcie.

Statki, 艂adunek, za艂oga. Chcesz zajrze膰?

M贸g艂bym odm贸wi膰? - Oczywi艣cie, 偶e nie.

Starali艣my si臋 o to od roku...

i reagujesz w ten spos贸b?

Powiem ci p贸藕niej. - Nie, dalej...wszystko w porz膮dku?

W porz膮dku.

W艂a艣nie widz臋.

Sam nie wiem, mia艂em dziwny sen. -Sen?

O by艂ej dziewczynie.

C贸偶, nie wyst臋powa艂a w nim, mieli艣my si臋 spotka膰 w kinie.

I wtedy? - Wtedy...nic.

Obudzi艂em si臋, rozejrza艂em do ko艂a, popatrzy艂em na pok贸j, meble, Mari臋.

Nie cierpi臋 sn贸w.

Je艣li sen jest z艂y, masz zimny pot.

A dobry sen to po prostu sen.

Nie znaczy nic. Do zobaczenia na miejscu.

Pedro?

By艂by艣 zdolny czeka膰 na kogo艣?

Czekam.

Powa偶nie, czy m贸g艂by艣 czeka膰 na kobiet臋 przez d艂ugi czas?

W艂a艣ciwie nie jestem znany z zbytniej cierpliwo艣ci co do p艂ci przeciwnej.

Jak d艂ugo?

- 15 lat. - 15 lat?!

My艣la艂em 偶e masz na my艣li p贸艂 godziny, 20 minut!

47

呕adna kobieta nie jest warta by tyle czeka膰. Cze艣膰!

Dalej, Carlos, wy艂膮cz to.

Przepraszam...

Obudzi艂em si臋 ca艂y oszo艂omiony. - Co si臋 sta艂o?

Mia艂em dziwny sen.

By艂em w nim?

Nie by艂 a偶 taki dziwny.

Dalej, czas wstawa膰. - nie, jest sobota!

Obud藕 si臋 Pedro.

Lucas b臋dzie z艂y je艣li nie przyjdziemy.

Julia te偶 b臋dzie z艂a.

Twoja by艂a jest zawsze z艂a z jakiego艣 powodu.

Dzi艣 sobota, jest 8 rano.

Prawdopodobnie nie wymy艣li艂a jeszcze powodu, by si臋 z艂o艣ci膰.

Zadzwo艅 do niej i powiedz, 偶e nie przyjdziesz po Lucasa...

b臋dzie ci wdzi臋czna.

Dasz jej wspania艂y pow贸d by mie膰 fataln膮 sobot臋.

W porz膮dku, mama przygotowa艂a ju偶 twoje rzeczy?

Ju偶 wychodzimy. Pa.

Dalej, Pedro.

Dalej. Prosz臋.

Mo偶esz si臋 wzi膮膰 do kupy?

Zmobilizowa艂em si臋 by wsta膰, ale obudzenie si臋 zajmie mi nast臋pne 2 godziny.

Nie mamy 2 godzin. - Nie mamy?

Wic zapomnijmy o wszystkim i wracajmy do 艂贸偶ka.

Nie Pedro, Lucas na nas czeka.

Prosz臋.

Staram si臋 spieszy膰, tylko moje cia艂o mnie nie sucha.

Wszystko jest w torbie synku.

Kiedy zmienisz ubrania w艂贸偶 stare z powrotem, wtedy niczego nie zapomnisz.

Nie ostrze偶esz mnie przed Pedrem?

Jasne. Uwa偶aj na siebie przy tym facecie, zrozumia艂e艣?

Je艣li p贸jdziesz do 艂azienki, zamykaj za sob膮 drzwi.

Nie chc臋 by ten cz艂owiek widzia艂 ci臋 nago.

Masz obsesj臋 na punkcie Pedra i taty.

Obsesje? Gdzie nauczy艂e艣 si臋 tego sowa?

Powtarzasz je do taty, bez przerwy.

Nie b膮d藕 taki post臋powy.

Jeste艣 zbyt mody, by zrozumie膰.

Tw贸j tata dzwoni.

Pa mamo. - Baw si臋 dobrze.

Wi臋c wszystko gotowe? - Cze艣膰, Pedro!

W porz膮dku? Sp贸jrz, jaka 艣wietna czapka!

Kto ci j膮 kupi艂? - Tata.

Jeste艣 zazdrosny? - Musze uwa偶a膰

Pewnego dnia obudzi ci臋 dziwny sen, rozejrzysz si臋 wok贸艂...

i stwierdzisz, 偶e to nie twoje 偶ycie.

Wi臋c?

My艣lisz, 偶e m贸j sen by o Julii?

Wszystko co wiem, to 偶e nie by o mnie. Chod藕, Lucas!

To nic wielkiego tato. - Wskakuj!

Carlosie Eduardo, ju偶 czas.

No dalej, nie b膮d藕 leniem. Wstawaj. - Co robisz?

Budz臋 ci. Wiesz, kt贸ra godzina?

Po艂o偶y艂em si臋 o czwartej rano, Ledwo mobilizuj臋 m贸zg...

by odpowiedzie膰 na to pytanie! -Masz spotkanie o 9.

Cholera, zapomnia艂em.

Co si臋 dzieje? - Jest tu kto艣?

Oczywi艣cie, 偶e nie.

Co jest grane?

Hej. - Hej. Powiedz hej, mamo.

Ona zawsze ci tak budzi? - Mam spotkanie w interesach.

Gdzie jest 艂azienka?

Tam.

Co to do cholery by艂o? - Sk膮d mam wiedzie?

Masz papierosy? - Chyba tak, gdzie.

Tam.

Jak masz na imi臋? - Dandara.

Dandara, czy by艂oby ci przykro gdybym poprosi艂...

偶eby艣 zebra艂a swoje rzeczy i posz艂a? Wiesz czemu?

Jestem sp贸藕niony, musz臋 zd膮偶y膰 do pracy.

呕aden problem,

spadam w takim razie.

Hej! - Co?

Zobaczymy si臋 jeszcze? - Jasne, kt贸rej艣 nocy.

Co za noc mamo!

Jak na wtorek, musia艂o by膰 ca艂kiem nie藕le.

Nie pami臋tam zbyt wiele szczeg贸艂贸w, ale by艂o do艣膰 ostro.

Mia艂a z ty艂u wytatuowan膮 czaszk臋.

Czaszk臋?

Nie zauwa偶y艂em.

I gw贸藕d藕 tutaj. - To piercing, mamo.

Pos艂uchaj synu, gw贸藕d藕, piercing, na jedno wychodzi.

Nie zwr贸ci艂em uwagi. Wyczu艂em tylko jeden na jej j臋zyku.

J臋zyku? Oh Carlos, to okropne!

Taki s艂odki inteligentny ch艂opak...

i taki czaruj膮cy, idzie do 艂贸偶ka z jak膮艣 wytatuowan膮 pankuw膮...

kt贸ra wygl膮da jak plakat. To przekle艅stwo.

To dlatego, 偶e zawsze znajdujesz wady...

w ka偶dej ze swoich dziewczyn. - Wszystkie mia艂y problemy.

Co by艂o nie tak z Mart膮? - Za du偶o m贸wi艂a.

A Renata? - M贸wi艂a za ma艂o.

A Verinha? - By艂a nadpobudliwa,

nie umia艂a usiedzie膰 spokojnie -A Lais?

Lais by艂a dziwna, lubi艂a ira艅skie filmy.

A Flavinha?

Wiem, 偶e bardzo j膮 lubi艂e艣, taka czaruj膮ca dziewczyna, subtelna.

Tak, by艂a bardzo mi艂a, ale...

To zabrzmi okrutnie, ale jeste艣 moj膮 mam膮, wi臋c nie mog臋 ci powiedzie:

ona pierdzia艂a.

Co? - W艂a艣nie tak.

Pierdzia艂a bardzo grzecznie, cicho i powoli, ale pierdzia艂a.

Jak mo偶esz tak o niej m贸wi膰?

Mamo to si臋 zdarza w najlepszych rodzinach.

Nie martw si臋 mamo.

Kt贸rego艣 dnia znajd臋 kobiet臋 idealn膮...

i w贸wczas nast膮pi koniec dzikich nocy i szalonej nami臋tno艣ci.

W ko艅cu odnajd臋 spok贸j. - Jasne.

Jeste艣my.

Co ja bym bez ciebie zrobi? - Dalej, jeste艣 sp贸藕niony.

Po co mi inna kobieta, kiedy mam ciebie?

Ale ze mn膮 nie mo偶esz i艣膰 do 艂贸偶ka.

Zawsze co艣 musi by nie tak. Cze艣膰 mamo.

Podoba艂 ci si臋 film?

Tamtej nocy, pami臋tasz, obejrza艂e艣 film?

Julia?

Tak si臋 zmieni艂a艣. - Zestarza艂am.

Nie, nie to mia艂em na my艣li, ty...

Nie mia艂em o tobie 偶adnych wie艣ci. Co porabia艂a艣?

Pojecha艂am do Stan贸w na 2 lata i zamieszka艂am tam.

Chcia艂a艣 studiowa膰 sztuk臋, histori臋 sztuki.

Tak. Min臋艂o kup臋 czasu, prawda?

Tak.

O偶eni艂e艣 si臋, prawda?

C贸偶, niekt贸re rzeczy si臋 zmieni艂y.

Nie u mnie.

Wci膮偶 to samo mieszkanie, wci膮偶 sama...

i wci膮偶 oddana historii sztuki.

I wci膮偶 pi臋kna. - Ty r贸wnie偶.

Nie my艣la艂am, 偶e wyro艣nie z ciebie taki przystojny m臋偶czyzna...

Przysi臋gam, powinnam by艂a pojawi膰 si臋 tamtej nocy.

Carlos!

Cze艣膰 kochanie, zgubili艣my si臋.

W臋drowa艂em tu i natkn膮艂em si臋 na star膮 znajom膮.

Witam. - Jak si臋 masz?

Przepraszam, Julia, Maria.

C贸偶, robi si臋 p贸藕no, B臋d臋 si臋 zbiera膰.

Mi艂o by艂o ci臋 spotka膰. - Mi r贸wnie偶.

Cze艣膰.

Pi臋kna ta twoja znajoma.

Tak uwa偶asz?

Tato, to mama!

Hej, Julia. - Hej, synu.

Pom贸c ci? - Nie trzeba.

Ale to ci臋偶kie!

Nigdy nie rozmawiamy.

Na wszystko co mi drogie, nie mamy o czym wi臋cej rozmawia膰.

Nie powinna艣 by膰 taka zawzi臋ta, to ci szkodzi.

To zabawne, 偶e si臋 o mnie martwisz po wszystkich cierpieniach jakie spowodowa艂e艣.

Pos艂uchaj Julio, nie toczmy wojen w obecno艣ci Lucasa.

On bardzo cierpi, 偶e nie potrafimy 偶y膰 w zgodzie.

Zaczekaj chwilk臋, chc臋 ci臋 o co艣 spyta膰.

Kiedy uprawiasz sex ze swoim partnerem...

u偶ywacie kondom贸w?

Jasne. - Szkoda.

Poniewa偶 ka偶dej nocy ma偶臋, 偶e pewnego dnia umrzesz na AIDS.

Rozumiesz teraz, czy nadal uwa偶asz, 偶e mo偶emy zosta膰 przyjaci贸艂mi?

Daj mi to.

Zjesz z nami tato!

Nie mog臋, nie dzi艣.

Nast臋pnym razem, dobrze?

Zn贸w si臋 pok艂贸cili艣cie ?

Chod藕 synku.

Co ja takiego zrobi艂em, 偶e traktuje mnie tak 藕le?

Nic, po prostu rzuci艂e艣 j膮 dla faceta...

z kt贸rym gra艂e艣 w pi艂k臋 we wtorkowe wieczory.

Chcesz lepszego powodu ni偶 ten?

Takie rzeczy si臋 zdarzaj膮. - Oczywi艣cie.

Ale zwykle faceci graj膮c z kumplami...

rozmawiaj膮 o bzdurach, po czym wracaj膮 do domu 艣mierdz膮c piwem.

Niezupe艂nie to przytrafi艂o si臋 tobie.

Pos艂uchaj, rozumiem, no wiesz

To jest co艣, co kobiecie trudno jest zaakceptowa膰.

Zw艂aszcza komu艣 takiemu jak Julia.

Tak czy inaczej, je艣li chcesz wiedzie膰, ca艂a ta nienawi艣膰..

ca艂a ta gorycz... Podnie艣 to, mo偶esz?

To dlatego, 偶e w g艂臋bi wci膮偶 jest na ciebie napalona

To nie ma 偶adnego sensu. -Oczywi艣cie, 偶e ma.

Po prostu tego nie dostrzegasz. Albo udajesz, 偶e nie.

Nie wiem czemu jeste艣 taki niepewny.

Jeste艣my razem tak d艂ugo.

Jakby nie by艂o, wybudowali艣my to miejsce.

Po prostu ci臋 sprawdzam.

A mo偶e 艂api臋 ci臋 na komplementy.

Jak ci smakuje spaghetti?

Wspaniale.

A kucharz?

Uwielbiam mojego kucharza.

Jakie艣 wiadomo艣ci?

Catarina, Silvia, Luisa, Glria, Catarina zn贸w...

Jezu, to wszystko w 2 godziny?

Nigdy nie wiem z kt贸r膮 rozmawiam, to takie zagmatwane.

Ok, uspok贸j si臋.

Nast臋pnej, kt贸ra zadzwoni powiedz, 偶e si臋 o偶eni艂em,

i jestem w podr贸偶y po艣lubnej, albo 偶e zmieni艂em p艂e膰.

Pos艂ucham ci臋....prosz臋 bardzo. - Co to?

Masz ogie艅? - Nie.

Prosz臋.

Wygl膮dasz jako艣 inaczej.

Po prostu mam dosy膰 takiego 偶ycia.

Chc臋 znale藕膰 wspania艂膮 kobiet臋, w艂a艣ciw膮 kobiet臋.

A taka istnieje? - Istnieje, mo偶esz by膰 tego pewny.

Gdzie艣 na ziemi, tylko na mnie czeka.

Jasne, ale musisz by膰 na to gotowy.

Oh, nie zaczynaj zn贸w. Co jest ze mn膮 nie tak?

Powiedz mi, zrobi臋 wszystko. Ka偶dy rodzaj terapii...

Mog臋 m贸wi膰 o swoim dzieci艅stwie, krzycze膰, wrzeszcze膰, medytowa膰...

zagl膮da膰 pod latarnie, Robi艂em ju偶 wszystko.

To nie ja jestem problemem, one wszystkie s膮 do niczego!

Poczynaj膮c od twojej mamy, kt贸ra wci膮偶 ci臋 psuje.

Jezu, no prosz臋, czemu mnie tak ranisz?

Nie zgodzili艣my si臋 nigdy wi臋cej

nie rozmawia膰 na jej temat?

Pami臋tasz? Mama i ja mamy uk艂ad, to wszystko.

Ona mnie chroni, a ja dotrzymuj jej towarzystwa.

Chroni przed czym? - No wiesz.

Przed molestowaniem seksualnym.

M贸g艂by艣 sobie wyobrazi膰, jak wszystkie te kobiety wprowadzaj膮 si臋 do mnie?

Sp贸jrz na to, mo偶esz.......

Nie r贸b mi tego. - Nie wyrzucaj!

Sp贸jrz, to jest to czego mi trzeba!

To m贸j szcz臋艣liwy dzie艅. Claudia!

Szczerze m贸wi膮c nie jestem nawet pewien, czy wierz臋 w tego typu rzeczy.

Chc臋 tylko znale藕膰 swoj膮 bratni膮 dusz臋.

Zanim zaczniemy musz臋 wyja艣ni膰, 偶e to nie jest 偶adna terapia...

ani religia.

Mo偶na by powiedzie膰, 偶e badamy duchowe wn臋trze.

Wi臋c nie ma konieczno艣ci wierzy膰...

tylko odpowiada膰 na pytania, tak szczerze jak to mo偶liwe.

Gotowy!

P艂e膰 twojej bratniej duszy? - Kobieta oczywi艣cie.

Musimy bra膰 pod uwag臋 ka偶d膮 mo偶liwo艣膰, bez uprzedze艅.

Co jeszcze? - Chc臋 kobiety niezale偶nej.

Ale jednoczenie musi by膰 ca艂kowicie oddana swojemu partnerowi.

Nie lubi臋 uleg艂ych kobiet, ale z drugiej strony...

musi wiedzie膰, 偶e jej najwa偶niejsz膮 rol膮 w 偶yciu jest uszcz臋艣liwia膰 mnie.

Kropka.

Wygl膮d? - Wysportowana sylwetka, ale niezbyt umi臋艣niona.

Piersi, kt贸re wielko艣ci膮 wpasowuj膮 si臋 w d艂o艅.

Ani mniejsze, ani wi臋ksze. Pe艂ne usta, nie cierpi臋 w膮skich ust.

Mi臋kki brzuch,, wystarczaj膮co mi臋kki, by u艂o偶y膰 na nim g艂ow臋.

Nie jestem zbyt wymagaj膮cy, je艣li chodzi o wygl膮d.

Co dalej? - A usposobienie?

C贸偶, nie cierpi臋 wylewnych...

ale musi by uczuciowa.

Nie jedna z tych z wiecznym zespo艂em napi臋cia przedmiesi膮czkowego.

Inteligentna?

W 偶adnym wypadku, kulturalna tak, ale nie inteligentna.

Powinna by膰 wyrafinowana, m贸wi膰 w 2 lub 3 j臋zykach...

Gustowa膰 w poezji, muzyce jazzowej i kinie.

Mo偶e Woody Allen i Truffaut, je艣li to mo偶liwe.

I powinna by膰 gor膮ca w 艂贸偶ku, nie zbyt nie艣mia艂a.

Umie艣膰 to, gor膮ca w 艂贸偶ku.

To chyba wszystko. Szukam zwyk艂ej, normalnej kobiety..

Jestem naprawd臋 bardzo otwarty, je艣li chodzi o moj膮 druga po艂贸wk臋.

Sko艅czy艂e艣? To wszystko?

艁adny ty艂ek.

Umie艣膰 to, ty艂ek to podstawa.

Musi mie膰 艣wietny ty艂ek.

C贸偶...

z tymi informacjami w bazie...

poszukamy idealnej partnerki dla naszego klienta.

A jak j膮 znajd臋? - Za pomoc膮 tego.

Nazywamy to "lokalizatorem". Ka偶dy nasz klient ma jeden.

309

I to dzia艂a?

Nigdy nie zawodzi.

A jak d艂ugo to zajmie? - Zwykle ko艂o 48 godzin.

Co tu robisz? - Czekam na ciebie.

Od dawna?

Od 15 lat.

Wygl膮dam strasznie?

Je艣li o to chodzi, to musisz postara膰 si臋 bardziej.

Czy to komplement?

Komplement?

Mo偶e pro艣ciej. Twoja mama jest 艂adna?

Pomijaj膮c 偶akiet, kt贸ry ci臋 postarza, jeste艣 boska.

Chyba masz racj臋.

Oczywi艣cie!

Jest za ciep艂o na 偶akiet.

Trzymaj si臋. - B膮d藕 roztropna!

Powinna艣 robi膰 to cz臋艣ciej...

wyj艣膰, zaszale膰, um贸wi膰 si臋 z facetem.

Racja.

Wiesz, min臋艂o tyle czasu odk膮d by艂am z m臋偶czyzn膮...

Nie pami臋tam nawet jak to jest.

Poczujemy to dzi艣 wieczorem, czuj臋 to

sk膮d wiesz? - Nie czujesz pozytywnych wibracji?

Nie patrz teraz, ale w艂a艣nie wesz艂o dw贸ch 艣wietnych facet贸w.

Zachowaj zimn膮 krew, nie mo偶na okaza膰 im zbyt wiele uwagi.

Nie wierz臋. - Witaj Julio.

Witaj Carlos.

Nie zamierzasz przedstawi膰 swoich przyjaci贸艂?

to Carlos, a to...

Jestem Pedro.

Cze艣膰, Pedro, jak si臋 masz? -艢wietnie, a ty?

Cz臋sto tu przychodzisz? - Pewnie, co drugi dzie艅.

Tylko dzi艣 wybrali艣my z艂膮 noc.

Czego si臋 napijesz?

O Bo偶e, ten Pedro jest boski. Twoim te偶 bym nie pogardzi艂a.

Moim? Niech go szlak.

Mam potworny b贸l g艂owy. Mo偶emy ju偶 i艣膰?

346

My te偶 ju偶 si臋 zbierali艣my. - Jest wcze艣nie, zata艅czmy najpierw.

Jasne, ok.

Zawsze lubi艂a艣 ta艅czy膰. - Wci膮偶 lubi臋.

Wi臋c zata艅czmy. - Z tob膮? Po moim trupie.

Czemu? - Poniewa偶 ci臋 nienawidz臋.

Powinni艣my pogada膰.

- Zamknij si臋.

Zdaje si臋, 偶e chcia艂e艣 zata艅czy膰?

Wi臋c zata艅czmy.

Ale Carlos, to tylko chwilowy rozejm.

Chod藕my. Idziesz czy nie?

Cze艣膰 Pedro.

Pedro jest boski. Jest wolny? - Nie, jest zaj臋ty.

Czemu oni zawsze albo s膮 gejami albo s膮 zaj臋ci

C贸偶, ten jest gejem i jest zaj臋ty. -Szcz臋艣cie, 偶e si臋 dowiedzia艂am.

Carlos, co to jest?

Lokalizator bratnich dusz. Nied艂ugo spotkam kobiet臋 swojego 偶ycia.

B膮d藕 powa偶ny.

To nauka mamo, najnowsza technologia!

Je艣li chcesz pozna膰 ludzi, jed藕 na wycieczk臋.

Mam do艣膰 pomy艂ek, tym razem musi si臋 uda膰.

Jestem w szoku Carlos. - Czemu to nie dzia艂a?

To wszystko tylko twoja imaginacja, nie widzisz, 偶e to tylko fantazja?

Nie mo偶liwe, odpowiedzia艂em na wszystkie pytania, co jest grane?

Zostaw to...

nie ma czego艣 takiego jak bratnia dusza.

呕yjesz w 艣wiecie fantazji!

Wyrzu膰 to. - R臋ce z daleka! Dzia艂a!

Sp贸jrz mamo!

Ty? - Julia?

Carlos!

Co za zbieg okoliczno艣ci! Min臋艂o tyle czasu!

Pi臋tna艣cie lat.

To spotkanie robi z nas kompletnych g艂upc贸w.

Wi臋c ty jeste艣 moim idealnym partnerem?

A ty moj膮 bratni膮 dusz膮?

Szczerze m贸wi膮c... - 艢mia艂o.

Nie, prosz臋. - Tak si臋 zmieni艂a艣...

Chcia艂em w艂a艣nie zapyta膰 co si臋 z tob膮 dzia艂o przez te 15 lat.

Jestem artystk膮. - Artystk膮?

Tak, chcesz zobaczy膰 moje atelier?

Jasne. - Chod藕my.

T臋dy? - Tak, chod藕.

Znikn臋艂a艣 zaraz po szkole 艣redniej, nie mia艂em o tobie 偶adnych wie艣ci.

Co si臋 wydarzy艂o? - Najpierw by艂am modelk膮 w Pary偶u.

Potem mieszka艂am w Wenecji, Monako, Barcelonie.

Potem zm臋czy艂 mnie bur偶uazyjny luksus i wyjecha艂am do Afryki.

Afryki?

Sp臋dzi艂am 2 lata mieszkaj膮c w namiocie, troszcz膮c si臋 o cywilnych uchod藕c贸w wojennych

Potem pojecha艂am pracowa膰 na plantacji na Kubie.

Kuba by艂a wspania艂a.

Potem znudzi艂am si臋 i pojecha艂am szuka膰 szcz臋艣cia w Nowym Yorku

Nowy York? Robi艂a艣 tak wiele!

A co u ciebie?

Moje 偶ycie nie by艂o tak interesuj膮ce jak twoje.

Szczerze m贸wi膮c nic szczeg贸lnego si臋 nie wydarzy艂o.

O偶eni艂e艣 si臋?

Nie, czeka艂em na ciebie od tamtej nocy przed kinem.

Zapomnia艂am, jakim jeste艣 niepoprawnym romantykiem.

A ja jak pi臋kna jeste艣. - Zapomnia艂am, jaki jeste艣 uwodzicielski.

Mog臋 ci co艣 powiedzie膰?

Pachniesz tak intensywnie, 偶e tw贸j zapach wype艂nia pok贸j.

Wiem, nastolatki m贸wi膮 zwykle takie rzeczy.

Ale to w艂a艣nie teraz czuj臋...

kochaj膮c si臋 z kobiet膮, o kt贸rej marzy艂em ca艂e 偶ycie.

Gdybym wiedzia艂a, jak cudownie jest przy tobie...

Przysi臋gam, 偶e nie czeka艂abym tak d艂ugo.

Chcesz po偶eglowa膰 ze mn膮 jutro?

Nie mog臋, musz臋 popracowa膰. Mam sporo zaleg艂o艣ci.

I nadal b臋dziesz je mia艂 jutro.

Nie zrobi艂e艣 niczego produktywnego od wiek贸w.

Prawie nigdy nie widz臋 ci臋 przy biurku.

Po prostu gapisz si臋 w przestrze艅, czekaj膮c na telefon od tej dziewczyny.

Julia by艂a wielk膮 mi艂o艣ci膮 mojej m艂odo艣ci. Zostali艣my roz艂膮czeni.

呕adna kobieta nie jest warta czekania 15 lat.

Julia jest.

Naprawd臋? Zamierzasz powiedzie膰 偶onie...

czy b臋dzie czeka膰 15 lat nim si臋 dowie?

Nie, tu Pedro.

艢wietnie.

Tak jest, daj臋 go. To ona... Maria.

Clarice wygl膮da艂a piknie, prawda?

Wci膮偶 wygl膮da na 20. Jest w niej co艣. Sama nie wiem...

stan umys艂u. Ona potrafi cieszy膰 si臋 偶yciem.

Nie idziesz? - Id臋.

Nienawidzisz proszonych obiad贸w, prawda?

Ale偶 sk膮d Mario. - Ale偶 tak, znam ci臋.

Nawet nie dyskutowa艂e艣 z Lourdes. - Prosi艂a艣 mnie bym tego nie robi艂.

Zawsze prosz臋, ale kiedy si臋 z ni膮 nie spierasz...

nie masz 偶adnej frajdy. - Jestem zm臋czony Mario, to wszystko.

Masz ochot臋 na sex? - Je艣li ty masz.

Wynosz臋 si臋.

Zostawiam Mari臋, dom, wszystko...

Nie mog臋 znie艣膰 bycia z dala od ciebie.

A co z ni膮, twoj膮 偶on膮?

Maria zrozumie, b臋dzie musia艂a.

To b臋dzie trudne. Tak d艂ugo razem. - Tak d艂ugo czasu i tak ma艂o mi艂o艣ci.

Jezu! Gdzie si臋 pali? - Czemu ma si臋 gdzie艣 pali膰?

Musi si臋 gdzie艣 pali膰, skoro budzisz mnie o takiej porze.

Przepraszam, nie chcia艂em, Id臋 zobaczy膰 si臋 z Lucasem.

Czy u niego jest po偶ar? - Nie ma 偶adnego po偶aru!

Wi臋c czemu odwiedzasz go tak wcze艣nie? - T臋skni臋 za nim.

ale dzi艣 nie wypada nawet tw贸j dzie艅 odwiedzin Lucasa.

Nie, to nie jest m贸j dzie艅, ale poczu艂em, 偶e chc臋 go zobaczy膰 i...

nikt nie mo偶e powstrzyma膰 ojca od zobaczenia si臋 z synem, prawda?

S膮dz臋, 偶e Julia mo偶e. To jej si臋 nie spodoba.

Przepraszam, 偶e przychodz臋 bez zapowiedzi, chcia艂bym zobaczy膰 Lucasa.

Jest w szkole.

Co艣 wa偶nego? - Nie, po prostu si臋 za nim st臋skni艂em.

Sprz膮tanie? - Tak.

M贸g艂bym poczeka膰? Obiecuj臋 nie przeszkadza膰.

Wejd藕.

Zmieni艂a艣 tu sporo.

Tak, to miejsce przypomina mi o tobie.

Czasem zastanawiam si臋...

jak wszystko mog艂o si臋 tak bardzo pozmienia膰?

Jednego dnia byli艣my szcz臋艣liwi, zakochani, razem...

a nast臋pnego...

Nast臋pnego rzuci艂e艣 kobiet臋 swojego 偶ycia...

dla faceta, kt贸rego pozna艂e艣 graj膮c w pi艂k臋.

Nigdy nawet nie zapyta艂e艣 jak bardzo jest to trudne dla mnie, Carlos?

Dla mnie to r贸wnie偶 jest trudne, Julio.

Ale to ja ponios艂am strat臋.

Oboje ponie艣li艣my strat臋.

A co ty straci艂e艣, Carlos?

Straci艂em ciebie.

Sukinsynu, chcesz doprowadzi膰 mnie do szale艅stwa, o to ci chodzi?

Pos艂uchaj. - Nie, ty pos艂uchaj, ja b臋d臋 m贸wi膰!

Kopn膮艂e艣 mnie w ty艂ek, zostawi艂e艣 mnie z tym ca艂ym g贸wnem przez 3 lata...

robi膮c ze mnie potwora Sta艂am si臋 uprzedzona,..

z艂a, ura偶ona. Nie mog臋 nawet spojrze膰 na geja na ulicy bez...

ch臋ci spalenia go 偶ywcem, wszystko z powodu tego peda艂a.

Nie m贸w tak. - Ciota!

Punk, zniewie艣cia艂y pederasta!

Przesta艅, porozmawiajmy. - Porozmawiajmy o czym?

My艣lisz, 偶e mo偶esz zmanipulowa膰 ka偶dego g艂adk膮 gadk膮?

My艣lisz, 偶e mo偶esz przyj艣膰 tu ze swoimi s艂odkimi s艂贸wkami...

dotyka膰 mnie i robi膰 co ci si臋 podoba?

To nie tak, chcia艂em ci臋 tylko poca艂owa膰.

Czemu nie jeste艣 w szkole? - Ostatnia lekcja zosta艂a odwo艂ana.

Twoja mama i ja w艂a艣nie rozmawiali艣my.

Ale tata ju偶 wychodzi, prawda Carlos? - Tak, zadzwoni臋 do ciebie.

Id臋 do swojego pokoju.

Synu, ubranie si臋 nigdy nie zajmowa艂o ci wi臋cej ni偶 minut臋!

Kim jest ta nowa kobieta? - Wspania艂a kobieta...

inna ni wszystkie jakie kiedykolwiek spotka艂em.

Ju偶 ty doszukasz si臋 i w niej wad.

Mamo w niej nie ma wad. Jest doskona艂a.

Skoro tak Si臋 zachowujesz, musi by膰 wymagaj膮ca.

Tak, s膮dz臋, 偶e jest wymagaj膮ca. - I elegancka?

Ma niepowtarzalny styl. - Te偶 jest prawnikiem?

Nie, pracuje w sztuce. - Marszand, jak szykownie!

Mo偶e sysza艂am o niej, jak si臋 nazywa?

Julia. - Julia jak?

Jezu, co to jest, przes艂uchanie?

Ale synu, je艣li mam ci臋 straci膰, to musi by膰 kto艣 wyj膮tkowy.

Ona jest wyj膮tkowa. To kobieta, kt贸r膮 kocham.

Teraz daj mi i艣膰, jestem sp贸藕niony. Cze艣膰.

To zabawne, ale...

za ka偶dym razem, kiedy si臋 kochamy,

jest jak za pierwszym razem.

A to 藕le? - Nie, ale to dla mnie nowe.

Dla mnie te偶.

Wspania艂e.

W tym jest zwierz臋! - To tylko robak.

Ohydne, jak mo偶esz to pi膰?

Nie b膮d藕 idiot膮. To w艂a艣nie si臋 pije w Meksyku.

Dalej, to dobre.

Co ty masz za gust. - Uwa偶asz, 偶e jest niedobre?

Nie, mo偶naby si臋 przyzwyczai膰.

Zawsze potrafi臋 ci臋 czym艣 zaskoczy膰.

Sp贸jrz co mam dla nas na dzi艣.

Julia, nie mo偶emy uprawia膰 normalnego seksu...

chocia偶 raz, dla odmiany? - Nigdy!

Co, chyba nie zamierzasz mnie tym przyku膰?

Cicho!

Na mi艂o艣膰 bosk膮, powiedz, 偶e ju偶 ko艅czysz, to boli!

Uspok贸j si臋.

I musia艂a艣 zgubi膰 klucz. - Ju偶 prawie otwarte.

Musia艂em by膰 szalony albo pijany, 偶eby da膰 si臋 zaku膰. Albo obydwa!

Carlos, to na nic, b臋d臋 musia艂a pos艂a膰 po 艣lusarza.

Co? Nie ma mowy!

Wolisz zosta膰 nagi do ko艅ca 偶ycia?

To upokarzaj膮ce

Mog艂aby艣 mnie przynajmniej przykry膰? Mo偶esz to dla mnie zrobi膰?

Biedaczek!

Dalej, 艣miej si臋. Chcia艂bym zobaczy膰 ci臋 tutaj...

nag膮, przykut膮, z facetem...

obrzucaj膮cym ci臋 spro艣nym spojrzeniem, m贸wi膮cym: "do艣膰 perwersyjne, prosz臋 pana".

Przykro mi, ale nigdy nie przepada艂em za hardcorowymi gad偶etami.

A mylisz, 偶e ja tak?

My艣lisz, 偶e nadal lubi臋 dziwactwa Julii?

Czasami zastanawiam si臋, czy trac臋 rozum.

To zabawne, zdaje si臋, 偶e m贸wi艂e艣, 偶e jest twoj膮 bratni膮 dusz膮?

Powinna by膰. Mo偶e 藕le odpowiedzia艂em na te pytania.

Ale my艣la艂em, 偶e j膮 uwielbiasz, nie mielicie wspania艂ego seksu?

To podstawa stary. Te ca艂e dusze, to dzia艂ka boga.

Nami臋tno艣膰 jest najwa偶niejsza.

Mo偶e masz racj臋.

Wi臋c po co marnowa膰 czas, doszukuj膮c si臋 w niej wad?

Kto艣 m贸g艂by pomy艣le膰, 偶e lubisz si臋 umartwia膰.

To jest to. Ty jeste艣 masochist膮, a ona sadystk膮.

Widzisz, zostali艣cie dla siebie stworzeni.

Cze艣膰 mamo.

Chcesz si臋 przejecha膰?

Sk膮d masz samoch贸d? - Nale偶a艂 do mojego dziadka.

Zainstalowa艂am odtwarzacz. Ruszamy?

To mi si臋 nigdy wcze艣niej nie przytrafi艂o, nikt nigdy nie pozwoli艂 mi u偶y膰 kajdanek.

To by艂o g艂upie z mojej strony. - S膮dz臋, 偶e to by艂o genialne...

to by艂 akt zaufania, albo oddania...

dow贸d mi艂o艣ci. Bezgranicznej i bezwstydnej mi艂o艣ci.

Wszelkie w膮tpliwo艣ci, czy jeste艣 m臋偶czyzn膮 mojego 偶ycia, znik艂y...

Podbi艂e艣 mnie, wygra艂e艣

Jeste艣 nie z tej ziemi. -Wypijmy za to.

呕adnych robak贸w? - Nie, mam wspania艂e wino.

Jeste艣 taki przystojny.

Poca艂uj mnie.

Je艣li chcesz, mo偶esz sku膰 mnie nast臋pnym razem.

Nie potrzebuj臋 kajdanek, 偶eby ci zniewoli膰.

Wybierasz si臋 gdzie艣?

Czemu nie poprosi艂e艣 bym ci臋 spakowa艂a, zawsze czego艣 zapominasz.

Dowiedzia艂em si臋 przed chwil膮, nie by艂o czasu, 偶eby da膰 ci zna膰.

D艂ugo ci臋 nie b臋dzie?

Nie, tydzie艅, albo dwa, najwy偶ej. - Tak d艂ugo?

Ale zadzwoni臋 do ciebie jak tylko dotr臋 do hotelu.

W porz膮dku. Dobrej drogi.

To wszystko mnie wyka艅cza...

Nigdy nie my艣la艂em, 偶e b臋d臋 mia艂 odwag臋, by si臋 wyprowadzi膰.

Masz dok膮d i艣膰?

Masz wolny pok贸j? - Nie, wszystkie s膮 zaj臋te.

Ale mo偶esz zosta膰 w moim je艣li chcesz.

Przykro mi, ale moja religia zezwala tylko na jeden grzech dziennie...

a dzisiejszym jest drink.

Wi臋c zawrzyjmy uk艂ad. Je艣li obiecasz zachowywa膰 si臋...

Pozwol臋 ci zosta膰 na noc. - Obiecuj臋 by膰 bardzo niegrzecznym...

a wtedy p贸jd臋 do hotelu.

Witaj Ethel, spodoba艂 mi si臋 tw贸j e-mail i jestem zachwycona...

偶e chc膮 opublikowa膰 moj膮 prac臋. Ale je艣li chodzi...

o zaproszenie do wzi臋cia udzia艂u w wystawie, obawiam si臋, 偶e odpowied藕 brzmi nie.

To nie jest dobry moment.

Uporz膮dkowuj臋 swoj膮 przesz艂o艣膰 i przewarto艣ciowuj臋 swoje priorytety.

Spotykam si臋 z dawnym ch艂opakiem i to czego razem do艣wiadczamy jest wspania艂e.

Og艂oszenia.

Szukam mieszkania. - Rzeczy przybieraj powa偶ny obr贸t.

Wyprowadzi艂em si臋. - Powiedzia艂e艣 Marii?

Nie zupe艂nie...

Odszed艂em, ale powiedzia艂em, 偶e wyje偶d偶am na jaki艣 czas.

A co powiedzia艂e艣 Julii?

Powiedzia艂em, 偶e porzuci艂em swoje 偶ycie. - Ty bydlaku.

Nic dziwnego, 偶e jeste艣 dobrym prawnikiem. - Tylko na jaki艣 czas, dop贸ki...

Wiem, co robi臋. - Nie jeste艣 zakochany w Julii?

Oczywi艣cie, 偶e jestem...

ale nie mog艂em powiedzie膰 Marii prosto w oczy,....wi臋c mam w膮tpliwo艣ci.

Nadal ja lubisz.

My艣l臋, 偶e to poczucie winy. - Lubisz j膮.

Nie jestem pewien Pedro.

Wiem, 偶e to wstr臋tne, m贸wi膰 co艣 takiego,

ale zd膮偶y艂em przyzwyczai膰 si臋 do niej.

Ona wie, co lubi臋, ja wiem, co ona lubi, z偶yli艣my si臋.

Co za wspania艂a para. 艣wiec膮cy przyk艂ad!

Nie dra偶nij si臋 ze mn膮, potrzebuj臋 pomocy!

Nie pr贸buj mnie wci膮ga膰 do tego ba艂aganu

Jestem twoim wsp贸lnikiem, a nie twoim wsp贸艂winnym

Gdzie Pedro, nie jedzie z nami?

Nie. - Witaj Carlos.

Pedro gra w pi艂k臋.

Wi臋c mama mog艂aby z nami jecha膰?

Nie jestem pewien, czy by chcia艂a.

Nie b臋d臋 wam przeszkadza膰? - Oczywi艣cie, 偶e nie.

W porz膮dku, przebior臋 si臋 i zaraz wracam.

Ur贸s艂. - Tak, czasem mnie to przera偶a.

Mog艂aby艣 mie膰 kolejne dziecko. - Ty te偶.

Geje nie maj膮 dzieci. Co najwy偶ej koty...

ale ja nie cierpi臋 kot贸w.

Pami臋tasz kiedy by艂 niemowl臋ciem? Najpi臋kniejszym niemowl臋ciem na 艣wiecie.

I te wszystkie zdj臋cia, kt贸re mu zrobili艣my? A potem pokazywali艣my go...

naszym przyjacio艂om, setkom przyjaci贸艂, ka偶demu z osobna.

Musieli艣my by膰 nie do zniesienia

Prosz臋, zatrzymaj to zdj臋cie.

Nie Julio, Mam inne.

ale to jest wyj膮tkowe, Carlos.

To zdj臋cie z naszych ostatnich wsp贸lnych dni.

Nasza ostatnia fotografia.

Nie wida膰 na nim, jakby rzeczy mia艂y potoczy膰 si臋 tak 藕le.

My艣la艂am o tym setki razy.

To zdj臋cie stanowi dla mnie zagadk臋...

W bezsenne noce le偶臋 pr贸buj膮c to rozgry藕膰.

To tylko zdj臋cie.

To my.

Lucas!

Oto sportowiec. - Mam do艣膰.

Pi艂ka jest dla dzieciak贸w...

w moim wieku powinienem zosta膰 komentatorem.

Wstawaj, jeste艣 brudny.

Kiedy wychodzi艂em to miejsce by艂o jeszcze moje.

Jest kto艣 jeszcze? - Lucas zostaje na noc.

Prosz臋, prosz臋...

Odwr贸c臋 si臋 na chwil臋 i ju偶 sadzasz kogo艣 na moim miejscu!

Cze艣膰 Pedro.

w porz膮dku? -Tak.

Masz na sobie pi偶am臋?

Wyszli艣my i poprosi艂, by m贸g艂 tu zje艣膰 i spa膰, zadzia艂a艂o.

I jego matka mu pozwoli艂a? - By艂a z nami.

To 艣wietnie. Wezm臋 prysznic.

Nie zjesz z nami kolacji?

Nie, chyba p贸jd臋 i wezm臋 ga艣膰r tabletek nasennych.

Co si臋 sta艂o Pedro?

On tylko 偶artuje. Nie martw si臋, jedzmy.

F9.

Masz m贸j lotniskowiec. H2.

Pud艂o!

F11.

Pud艂o!

Cholera, S4.

s czy F?

S jak szlak, 4!

Wystarczy, nie chc臋 ju偶 gra膰, mam prac臋 do zrobienia.

To tylko gra. - Nie mam ochoty.

Co jest?

No wiesz...

dochodzimy do tego niebezpiecznego etapu w zwi膮zku:

Za偶y艂o艣ci.

Jestem beznadziejna w sprawach codziennych.

A do tego wszystkiego...

jeszcze ten obiad z twoj膮 matk膮.

Mo偶emy go odwo艂a膰 je艣li chcesz, wymy艣l臋 jak膮艣 wym贸wk臋, nie ma sprawy.

Nie, nie k艂opocz si臋. P贸jd臋.

ale tylko dlatego, 偶e naprawd臋 ci臋 uwielbiam.

Nie wiem co si臋 sta艂o mamo, wszystko by艂o ustalone

Kobiety cz臋sto si臋 sp贸藕niaj膮 synu, ale tym razem to chyba troch臋 za du偶o.

Ale to pierwszy obiad z jej te艣ciow膮...

i to jak te艣ciow膮, prawda mamo?

My艣l臋, 偶e ona si臋 boi.

W g艂臋bi duszy wie, 偶e 偶adna kobieta...

nie umia艂aby si臋 troszczy膰 o ciebie tak jak ja.

Julia jest wspania艂a, sama si臋 przekonasz.

Przepraszam...

wybrali pa艅stwo?

Nie chc臋 nic, straci艂em apetyt.

Dla mnie te偶 nie.

Tylko rachunek.

Przepraszam za sp贸藕nienie.

Julia.

To twoja Julia? - To ja Pani Soniu!

W艂a艣nie wychodzili艣my...

ale skoro tu jeste艣, chyba mo偶emy zje艣膰.

Tak, 艣wietny pomys艂 mamo.

Przynie艣 mi podw贸jn膮 tequil臋. - Oczywi艣cie, prosz臋 pani.

Julia...

nie powinna艣 lepiej najpierw czego zje艣膰?

Pani tequila.

- Dziki.

Mamo...

Julia...

Tak!

Ten tw贸j komputer si臋 pomyli艂. - Co?

Nie Julio, nie mo偶esz tutaj pali膰.

Przepraszam pani膮, ale to cz臋艣膰 dla niepal膮cych.

Nie, nie rozumiesz.

Przepraszam, ale widzisz tego przystojniaka...

Szalej臋 za nim...

Kocham go i spotykam si臋 z jego matk膮...

ona po prostu musi mnie zaakceptowa膰.

Julia!

Widzisz, co si臋 sta艂o. Jestem taka zdenerwowana...

ona pomy艣li, 偶e jestem pijana... i musz臋 zapali膰

Przepraszam, zawo艂am kierownika zmiany.

A kierownik zmiany ma matk臋? - Co u licha...?

Mam do艣膰.

Co w ciebie wst膮pi艂o Julio? Czemu wywo艂ujesz skandal?

M贸wi艂am ci, 偶e ta sprawa z matk膮 mnie stresuje...

wi臋c wypi艂am kilka g艂臋bszych, 偶eby si臋 uspokoi膰, ale nie zadzia艂a艂o.

Wi臋c wzi臋艂am kilka proszk贸w, ale nie pomog艂y, nic nie pomog艂o.

Jeste艣 wariatk膮. - Wariatk膮?!

Ona nie jest w najmniejszym stopniu zainteresowana poznaniem mnie...

i to ja jestem wariatk膮? - Pos艂uchaj.

Nienawidz臋 by膰 egzaminowana. - Nikt ci臋 nie egzaminowa艂.

Nie?! Najgorsze jest to, 偶e zosta艂am skre艣lona zanim jeszcze tam dotar艂am.

Ona s膮dzi, 偶e 偶adna kobieta nie jest dla ciebie do艣膰 dobra.

To nonsens. - W jej mniemaniu.

W porz膮dku, je艣li chcesz zadzwo艅 do matki.

Zadzwoni臋 do niej zaraz, je艣li chcesz.

Nie, zajm臋 si臋 mam膮.

Najlepiej b臋dzie je艣li p贸jdziesz do domu i przepisz tego kaca.

Zawsze troszczy艂am si臋 o siebie.

Wygl膮da na to, 偶e niezbyt dobrze.

Co?

Jest OK, troch臋 przypomina hotel.

Ale tym w艂a艣nie jest Julio. - W takim razie.

Spodziewa艂em si臋 jakich艣 komentarzy, nie tego....

Ale jest mi艂e, przytulne.

Jak to?

Nie, zapomnij o tym. - Ale to mo偶e by wa偶ne.

Co si臋 sta艂o Mario?

Ju偶 nied艂ugo. Wyst膮pi艂y komplikacje.

Ale czy ten obiad musi by w tym tygodniu?

Pos艂uchaj, porozmawiamy p贸藕niej.

Pozdr贸w Lourdes. Buziaki.

Nie b膮d藕 dziecinna, to nie moja wina, 偶e do mnie dzwoni.

A teraz by艂e艣 tak nieuprzejmy...

偶e wi臋cej nie zadzwoni, tak?

Nie mog臋 by膰 dla niej nieuprzejmy. Nie mam powodu.

Mo偶e ja stanowi臋 dobry pow贸d.

746

Masz racj臋.

Zapomnia艂em jak to jest si臋 k艂uci膰. - To nie by艂a k艂贸tnia.

Nie?

Daj mi zna膰, kiedy b臋dzie, ok?

Nie martw si臋, dowiesz si臋 pierwszy.

Zamierzasz sp臋dzi膰 ca艂y dzie艅 za komputerem?

Potrzebujesz pomocy?

Teraz si臋 pyta!

Zapomnij o tym, tw贸j niewolnik wszystko pozmywa艂.

O co chodzi? - O nic.

Co si臋 sta艂o Pedro? - Nic.

W czym tkwi problem? - Nie ma 偶adnego problemu.

Co ci chodzi po g艂owie? - Ty i Julia.

Co z Juli膮?

Co艣 si臋 wydarzy艂o i nie masz odwagi mi o tym powiedzie膰.

Julia jest matk膮 mojego syna.

Przesta艅! Nie u偶ywaj Lucasa jako wym贸wki.

Nie potrzebuj臋 wym贸wki!

Sp贸jrz na mnie.

Powiedz mi, 偶e to nie prawda.

Nie potrafi臋 ci臋 ok艂ama膰.

Wi臋c co powinienem zrobi膰? - Czemu mnie pytasz?

Jeste艣 jedyn膮 osob膮, jakiej ufam.

Wr贸膰 do niej. - B膮d藕 powa偶ny.

Jestem powa偶ny. Wr贸膰 do niej.

Po prostu b膮d藕 ostro偶ny, 偶eby nie upa艣膰 na twarz.

Nie mo偶esz udawa膰, 偶e nie 偶y艂e艣 przez 3 lata z innym facetem.

Pos艂uchaj, r贸b co uwa偶asz za s艂uszne.

Musisz to wszystko sam pouk艂ada膰.

I m贸wi臋 to ze szczerego serca. Kocham ci臋 stary.

Ale nie my艣l, 偶e b臋d臋 kr膮偶y艂 wok贸艂, czekaj膮c na ciebie.

Oh, zn贸w ty. Nie, nie ma go tutaj.

Nie mo偶esz zrozumie膰, Carlos nie chce z tob膮 rozmawia膰!

Kto to by mamo? - Ta wariatka.

Co zrobia艣? - To samo co zwykle, pozby艂am si臋 jej.

Nie spyta艂a艣 mnie. - Po co, ona jest stukni臋ta!?

Bo偶e, jeste艣 uprzedzona...

ledwo j膮 spotka艂a艣 i od razu uwa偶asz, 偶e jest stukni臋ta.

Widzia艂am wystarczaj膮co du偶o. I nie podoba艂o mi si臋 to co widzia艂am.

Julia nie zwariowa艂a, zawsze taka by艂a, nawet w collegu.

Co masz na my艣li, to wy si臋 znali艣cie?

Julia by艂a moj膮 pierwsz膮 mi艂o艣ci膮...

By艂em zbyt nie艣mia艂y 偶eby j膮 gdzie艣 zaprosi膰, a kiedy to zrobi艂em, wystawi艂a mnie.

I zrani艂a twoj膮 m臋sk膮 dum臋.

Teraz wszystko jasne.

I pozby艂e艣 si臋 jej. Gratuluj!

Nie wy艂膮czasz si臋 mamo!

Carlosie Eduardo!

Mamo!

M贸j Bo偶e, mamo.

Pos艂uchaj, Carlosie Eduardo, tym razem posuwasz si臋 za daleko!

Orgia w naszym domu?

Prosz臋 daruj sobie kazanie mamo, mam potwornego kaca.

My艣la艂am, 偶e nabierasz rozumu, 偶e si臋 zmieni艂e艣.

Daj mi spok贸j mamo.

Nie cierpia艂a艣 Julii, wi臋c zerwali艣my.

Nie umawiamy si臋 ju偶, nie tego chcia艂a艣?

Ale nie przestan臋 umawia膰 si臋 z kobietami, je艣li to sobie wyobra偶a艂a艣.

To nie tak...

Po prostu my艣la艂am, 偶e przestaniesz zachowywa膰 si臋 jak nastolatek.

Jasne, a ja my艣la艂em, 偶e spotka艂em kobiet臋 swojego 偶ycia.

Ta wariatka to musia艂 by膰 jaki艣 b艂膮d komputera.

Hej mamo, podsun臋艂a艣 mi pewn膮 my艣l.

Jak膮?

Oczywi艣cie, mo偶e to naprawd臋 by艂 b艂膮d w programie.

Pozw贸l 偶e spojrz臋.

Chod藕my. - Co si臋 sta艂o?

Maria. Co za pech.

C贸偶, tak czy inaczej natkn臋liby艣my si臋 na ni膮 kt贸rego艣 dnia.

Ale ja nie chc臋 z ni膮 rozmawia膰, nie mog臋 z ni膮 rozmawia膰.

W porz膮dku, ja mog臋.

Julio!

Maria.

Julia.

Spotka艂y艣my si臋 kiedy艣 na jednej z wystaw, pami臋tasz?

Jak si臋 masz? - 艢wietnie, a ty?

Przysz艂am wybra膰 jakie艣 wina na obiad z przyjaci贸艂mi.

Nie zamierza艂am nawet i艣膰, nie znosz臋 wychodzi膰 sama.

Ale z Carlosem nigdy nic nie wiadomo.

Rozumiem.

W ostatnich miesi膮cach wiele wyje偶d偶a艂 w interesach.

Rzadko kiedy wychodzimy gdzie艣 razem. Kiedy jest w domu, jest zbyt zm臋czony...

偶eby gdzie艣 wyj艣膰.

Przepraszam, naprawd臋 musz臋 ju偶 i艣膰.

Powiem Carlosowi 偶e ci臋 spotka艂am.

Mi艂o by艂o ci臋 widzie膰. Cze艣膰.

Tch贸rz!

Nie mog艂em powiedzie膰 prawdy.

Ani tobie, ani jej. Nie chcia艂em zrani膰 偶adnej z was.

I chcesz, 偶ebym ci by艂a za to wdzi臋czna?!

Nie, chcia艂bym po prostu, 偶eby艣 spr贸bowa艂a zrozumie膰.

Pr贸buj臋.

Prawda jest taka, e zaanga偶owa艂am si臋 bardziej ni偶 powinnam.

Gdzie jest napisane jak bardzo powinno si臋 kogo艣 kocha膰?

W czym to jest mierzone? - W uczciwo艣ci.

Wszystko mo偶na darowa膰 opr贸cz k艂amstw. - Wi臋c co teraz powinni艣my zrobi膰?

Potrzebuj臋 troch臋 czasu. Potrzebuj臋 czasu, 偶eby to przemy艣le膰.

Julio, czeka艂em na ciebie 15 lat.

Niech tym razem nie trwa to tak d艂ugo.

Julio, musz臋 ci o czym艣 powiedzie膰.

Wracasz do Marii. - To jedyne wyjcie.

Kocham ci臋, ale to nie wystarczy.

Naprawd臋?!

Gdyby艣 przysz艂a tamtej nocy, by艂aby艣 kobiet膮 mojego 偶ycia.

Ale nie zrobi艂a艣 tego.

Wi臋c Maria wkroczy艂a w moje 偶ycie i stali艣my si臋 swoimi zak艂adnikami.

Mo偶e by艂bym szcz臋艣liwszy z tob膮, a mo偶e nie.

Prawda jest taka, 偶e moje 偶ycie potoczy艂o si臋 w艂asnym torem...

kt贸ry jest wa偶niejszy ni偶 kt贸rekolwiek z nas.

Co za ohydny konformizm.

Nie jest tak 藕le. - Albo B贸g.

To jest to co osi膮gn膮艂em.

Mo偶e powiniene艣 postara膰 si臋 bardziej, by to zmieni膰.

859

Stara艂em si臋.

Ty da艂a艣 mi t臋 szans臋. - Ale ty nie da艂e艣 mi 偶adnej.

Kocham ci臋 Julio.

I nigdy ci nie zapomn臋.

To wszystko co masz do powiedzenia?

Carlos?

Witaj Mario. - Mia艂e艣 dobr膮 podr贸偶? Wygl膮dasz na zm臋czonego.

Jestem troch臋 zm臋czony.

Mo偶e we藕miesz prysznic?

P贸藕niej.

Najpierw chcia艂bym ci o czym艣 powiedzie膰.

To ju偶 koniec podr贸偶y. - Naprawd臋?

To dobrze.

Zrobi臋 co艣 specjalnego do jedzenia.

Jeste艣 godny?

Pos艂uchaj, ca艂a ta sprawa z bratni膮 dusz膮 ...

po prostu nie dzia艂a. Nie daje mi spokoju.

Co masz na myli?

Nie przestaj臋 o niej my艣le膰.

To cecha zakochanego m臋偶czyzny.

My艣la艂em, 偶e b臋d臋 mia艂 troch臋 spokoju, kiedy si臋 zakocham...

ale jest dok艂adnie odwrotnie. Jestem taki zdenerwowany...

Wszczynam nawet k艂utnie z matk膮.

Mam na my艣li, prosz臋 to sprawdzi膰, mo偶e nast膮pi艂 b艂膮d.

Sprawdz臋 dane ponownie.

Wszystkie dane si臋 zgadzaj膮. To jest twoja bratnia dusza.

Gdzie?

Jest naszym klientem nr 1010. Ty jeste艣 numerem 1020.

Ale to nie jest Julia! - Nie? Przepraszam.

Nie przejmuj si臋, pomy艂ki si臋 zdarzaj膮.

Wszyscy zas艂ugujemy na drug膮 szans臋.

Po prostu daj mi nazwisko i adres...

偶ebym m贸g艂 j膮 znale藕膰.

To niemo偶liwe.

Cz臋艣膰 klient贸w nie podaje prawdziwych danych, aby zachowa膰 anonimowo艣膰.

Ale zapewniam, 偶e tym razem lokalizator zadzia艂a.

Jeste艣 pewna, 偶e tym razem spotkam w艂a艣ciw膮 kobiet臋?

Pos艂uchaj, nigdy nie wierzysz w to co m贸wi臋.

Czemu mia艂bym wierzy膰 takiemu szale艅cowi jak ty...

kto uwierzy艂by w te bzdury o bratnich duszach?

M贸wi艂em ci milion razy, mi艂o艣ci trzeba szuka膰...

偶eby j膮 znale藕膰.

Naprawd臋 s膮dzisz, 偶e znajdziesz...

idealn膮 kobiet臋, stworzon膮 specjalnie dla ciebie?

Dok艂adnie. - Musisz poczeka膰...

ona istnieje tylko w kiepskich romansach.

Zamierzam poczeka膰 spokojnie, na pojawienie si臋 mojej bratniej duszy...

kogo艣, na widok kogo masz wra偶enie, 偶e znasz go od zawsze ...

i masz pewno艣膰 co do swojego uczucia.

Ta kobieta przyniesie spok贸j mojej duszy.

Spok贸j duszy? Czego ty chcesz, zakonnicy?

Mi艂o艣膰 to ci臋偶ka praca stary!

Hej, zaczekaj, to dzwoni.

Ona musi by niedaleko.

Wol臋 si臋 trzyma膰 z dala od tej komedii.

Trzymaj si臋, id臋!

Potrzebuj臋 ci臋!

No dalej.

C贸偶...

Zadzwoni艂em do ciebie, ...

bo chcia艂em z tob膮 porozmawia膰. - O czym?

My艣la艂em, 偶e mo偶e ty mi powiesz.

Przepraszam Julio.

Tak nie mo偶na.

Oszukuj臋 ci臋. Oszukuj臋 samego siebie.

Co?

Kim ty jeste艣?

Sadyst膮?

Jakby wszystko co mi zrobie艣 nie wystarczy艂o...

wracasz i robisz to samo jeszcze raz!

Przepraszam.

Przepraszam?! Oby艣 zdech艂!

Uspok贸j si臋 Julio.

Kocham ci臋 tak bardzo.

Ja te偶 ci臋 kocham Julio.

By艂a艣 kobiet膮 mojego 偶ycia.

Co si臋 z nami sta艂o?

wyjd藕.

Wyno艣 si臋 na mi艂o艣膰 bosk膮.

Tata?

Nie pisz? - Us艂ysza艂em, jak mama p艂acze.

Co si臋 sta艂o?

Trudno to wyja艣ni膰. - Co tu robisz?

My艣la艂em, 偶e m贸g艂bym wr贸ci膰.

Lubisz mam臋 czy Pedro?

Ich oboje synku. W inny spos贸b.

Gdybym tylko m贸g艂 mie膰 ich oboje.

Nie mo偶esz? - Nie.

Cholera.

Synku, opiekuj si臋 mam膮. Jeste艣 teraz...

panem domu.

Przytul mnie.

Cze艣膰 tato.

Tak!

Dalej! Dalej!

艢wietnie gra艂e艣. Nawet strzeli艂e艣 bramk臋.

Co tu robisz?

Przyszed艂em ci臋 zobaczy膰. - Jeste艣 teraz dobrym sportowcem?

Chcesz mnie kupi膰 do lnter Milanu?

Powinienem ci臋 ostrzec, jestem bardzo drogi.

St臋skni艂em si臋 za tob膮.

Tak, jak tylko to mo偶liwe.

Kocham ci臋 Pedro.

M贸g艂by艣 mi wybaczy膰?

W porz膮dku.

Okropnie jest gra膰 samemu.

Idziemy do domu? - Chod藕my.

艢wietna bramka. - Widzia艂e艣?

Czu艂em, 偶e kt艣o na mnie patrzy.

Gram lepiej, kiedy mam publiczno艣膰.

Do艣膰 mamo. Wystarczy, nie potrafi臋 ta艅czy膰.

Ani ja. - Jest co艣 o czym chc臋 ci powiedzie膰.

Ja te偶. -B膮d藕my powa偶ni.

Wyprowadzam si臋. - Ja te偶.

Nie, wyprowadzam si臋 sam mamo!

Naprawd臋? A kto ci b臋dzie robi艂 na 艣niadanie tosty...

kto ci臋 b臋dzie budzi艂 do pracy?

Nauczy艂em si臋 jednej rzeczy w 偶yciu!

Chc臋 by膰 wielki. - 艢wietnie!

Mamo, przesta艅 ta艅czy膰. Popatrz na swojego syna.

Soniu, przyszed艂 czas w naszym 偶yciu, kiedy powinni艣my si臋 rozsta膰.

Zdradz臋 ci sekret.

Co to takiego? - Pozna艂am m臋偶czyzn臋.

Jezu mamo, o czym ty m贸wisz?

S艂ysza艂e艣.

Od 艣mierci taty nigdy nie interesowa艂a艣 si臋 m臋偶czyznami.

Tylko z lenistwa.

Kiedy kogo艣 spotykasz musisz wys艂ucha膰 ca艂ej historii jego 偶ycia...

przyzwyczai膰 si臋 do jego nawyk贸w, to m臋cz膮ce.

Co za bzdury wygadujesz?

Nie mog艂am sobie wyobrazi膰 siebie nagiej przy innym m臋偶czy藕nie.

Zrobi艂a艣 to?

Tak! I zamierzam 偶y膰 z wspania艂ym starszym m臋偶czyzn膮...

kt贸rego pozna艂am graj膮c w tenisa na pla偶y.

Oszala艂a艣? Tenis pla偶owy tak ci臋 denerwowa艂!

I wci膮偶 denerwuje, odrobin臋.

C贸偶, pierwszy raz w 偶yciu uda艂o ci si臋 mnie zadziwi膰.

Tylko tyle, 偶e...

Odkry艂am, 偶e r贸偶nice mog膮 by膰 czym艣 wspania艂ym.

Mamo, uratowa艂a艣 mi 偶ycie

D艂ugo czeka艂e艣? - 15 lat!

t艂umaczenie napis贸w: Rioriel

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.