All language subtitles for In.The.Court.Of.The.Crimson.King.King.Crimson.At.50.2022.1080p.BluRay.x264.AAC5.1-[YTS.MX]

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian Download
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian Download
cs Czech
da Danish
en English Download
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French Download
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian Download
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish Download
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Najgłębsze doświadczenie jakie mam

To doświadczenie ciszy.

Kiedy cisza wchodzi do sali i trwa z nami.

Aby cisza była słyszalna,

wymaga nośnika.

i tym nośnikiem

jest muzyka.

Dla mnie występ jest święty. To jest święta przestrzeń.

Publiczność przychodzi z zewnątrz, w wydarzeniu zapośredniczonym przez komercję.

Strefa graniczna, przestrzeń pośrednia, jest potrzebna do pogodzenia

zewnętrza z wnętrzem, aby umożliwić przejście pomiędzy nimi.

I taka jest funkcja Soundscapes przed koncertem King Crimson.

one dostrajają powietrze.

Dobrze się bawisz Robercie?

To wymaga złożonej odpowiedzi.

Jest dużo radości w tym co robimy,

ale też jest to bardzo trudne, bo

zespół ma potencjał, którego jeszcze nie osiągnął,

co powoduje u mnie głębokie cierpienie.

Jak daleko musisz iść?

King Crimson powstał w piwnicy zachodniego Londynu w 1969 roku.

Pomimo transkontynentalnego sukcesu

dwóch współzałożycieli zespołu

Michael Giles i Ian McDonald

odeszło po pierwszym roku.

Robert Fripp musiał zwerbować nowy zespół, rozpoczynając proces

dzielenia i odkrywania na nowo, który trwał ponad 50 lat.

NA DWORZE KARMAZYNOWEGO KRÓLA 50 LAT KING CRIMSON

A teraz jego ulubiona.

Istnieją dwie wersje tej gitary, które są takie same, prawda?

-Tak, Numer 1 i Numer 2. -Która to jest?

-To jest Numer 1 -Dlaczego to jest 1?

- Bo najwyraźniej bardziej ją lubi. -A czym się różnią?

Istnieją drobne różnice, nie jestem pewien, jakie.

Czy byłoby uczciwie powiedzieć, że w twoim obszarze działania

te drobne różnice stają się znaczące?

Tak, wydaje mi się, że można tak powiedzieć.

Chcę, żeby wszystko było dla niego przygotowane idealnie, rozumiesz?

Tylko o to się troszczę.

Bez wątpienia oczekuje pewnego stopnia perfekcji.

Nie mogę nie zauważyć, że ten zespół jest pełen

indywidualistów, którzy równie dobrze mogliby stwierdzić,

że jeśli nie są najlepsi w swojej dziedzinie, to są w pierwszej piątce.

A jednak tylko jeden z nich spędza

4-5 godzin dziennie na ćwiczeniach.

Cześć.

Chcesz przyjść i zobaczyć, jak zdejmuję ubranie?

Jeśli to możliwe, z chęcią, dziękuję.

Nie możesz, po prostu zapytałem, czy chcesz.

Oczywiście, że tak, dużo o tym mówisz.

-Chcę tylko... -Zniżyć się do mojego poziomu.

Chcę tylko nakreślić granicę w naszej relacji.

Teraz wiem czego chcesz i

wiem czego mogę ci odmówić

pokazując kto tu rządzi.

Myślę, że otrzymując

ten niewiarygodny sygnał,

że twoje życie się kończy,

odczuwasz

potrzebę szybszego działania

a ciekawe jest, że to

ponaglenie...

Mógłbym powiedzieć, że pilność

jest jedną z cech muzyki Crimson.

Pierwszą rzeczą, o którą chcę zapytać

jest dlaczego chcesz nakręcić film o King Crimson.

Pięćdziesiąta rocznica

wydaje mi się oczywista

aby rozwinąć perspektywę tego, co robiliśmy.

Podsumowaniem mojego osobistego zaangażowania w King

Crimson jest to, że byłem niesamowicie nieszczęśliwy,

nieszczęśliwy, jednym słowem,

od 1969 do 2013.

Krwawe tortury; drut kolczasty,

Polityczny stos pogrzebowy,

Niewinni ludzie napalmem paleni,

Schizofrenik 21 wieku.

Z zewnątrz wygląda to jak zespół marzeń.

Zespół, w którym możesz robić, co chcesz.

Zespół, który potrafi wszystko.

Zespół, który potrafi odrzucić cały swój repertuar

i zmienić go na zupełnie nowy.

Stanowi wyzwanie dla całej relacji między publicznością a muzykami.

Przebywanie w Crimson przypomina trochę łagodną infekcję.

Nie jesteś chory, ale też nie czujesz się dobrze.

Myślę, że złamałem Robertowi serce, wtedy...

Robert zawsze był dobry w zapraszaniu innych głosów do udziału.

Wie, że nie może zrobić wszystkiego sam.

Zwerbował Billa Bruforda,

Adriana Belewa, Tony'ego Levina.

To zrozumiałe, że jeśli KC jest twoim dzieckiem,

chcesz mieć wiele położnych.

Zawsze myślałem, że Robert i ja byliśmy partnerami.

Nie sądziłem, że jestem w czyimś zespole.

Więc kiedy zwolnił mnie ze swojego zespołu, poczułem

ale jak to? Myślałem, że to nasz zespół.

Jak to powiedzieć?

Problem nie leży we mnie.

Problemy są gdzie indziej.

Oświadczył, że jest szczęśliwszy niż kiedykolwiek,

ponieważ otacza się ludźmi gotowymi robić wszystko

na sposób Roberta i on tego właśnie wymaga.

A jeśli nie zrobią tego tak jak on chce, bierze swoją gitarę i idzie do domu.

Już go widziałem jak to robił.

To pierwszy King Crimson

gdzie nie ma nawet jednego członka, który aktywnie sprzeciwia się mojej obecności.

Nawet jednego.

Przestań mnie śledzić.

-W przypadku Billa... -Albo chodź tutaj.

Bill jest tak samo szalony jak ja

albo tak samo zdrowy na umyśle.

Jedyny mój osobisty przyjaciel, który dołączył do King Crimson.

W wielu King Crimson czułem

„Nie mogę być jedynym zdrowym na umyśle w tym domu wariatów”.

Bycie w King Crimson daje członkom

dar odpowiedzialności

A więc...

do mnie należy odpowiedzialność

Jakie są jej parametry? Cóż...

Parametry są proste:

graj właściwe dźwięki we właściwym czasie.

Robienie tego to moja praca.

Nie mogę tam nagrywać, prawda?

Nie potrzebuję... Nie powinieneś mnie o to pytać.

W porządku.

To pytanie faktycznie odwraca moją uwagę.

To stawia mnie w sytuacji, w której muszę się tym przejmować...

Nie przejmuj się tym.

-Dobrze. -W porządku.

Dzięki.

Nie możesz wejść do Crimson, nie wiedząc dokładnie, co zamierzasz zrobić.

Chyba że Robert ci ufa.

Czasami niektórym członkom poświęca więcej uwagi.

-Jesteś pod obserwacją... -Pod mikroskopem.

Jest to trudniejsze, ponieważ wszystko

może być postrzegane jako problem.

A ja zgadzam się na to, bo po prostu lubię mieć kogoś

tak wymagającego, żeby wszystko poszło jak najlepiej.

Zostawmy to tam.

-Co czyni cię wyjątkowym muzykiem, Jakko? -Prawie nic.

-A poważnie? -Szczęście.

-Dobra odpowiedź, ale nie wierzę ci... -Ale to prawda.

Gdybyś nie był wyjątkowym muzykiem, nie byłbyś w zespole, ale jednocześnie...

...to prawda.

skoro jesteś...

to prawda.

Znajdujecie się w cieniu bardzo ważnych postaci.

Podążasz śladami wielkich.

I musi być...

Zapewne trudno odnaleźć w tym kontekście własny głos.

Powiedz mu, że gada bzdury.

To nonsens, to okropne pytanie.

Jakie byłoby lepsze pytanie? -Właśnie o czymś pomyślałem.

Nie, powiedziałbym, że...

To jest muzyka, której słuchałem, kiedy dorastałem.

Na mój sposób śpiewania mieli wpływ muzycy, których wtedy słuchałem.

To nie tak, że udaję

że śpiewam jak ktoś inny, bo taki mam materiał, śpiewam jak ja, ale zdarzyło się,

że na mój styl wpłynęli

właśnie ci sami muzycy, więc

jeśli to działa, to właśnie dlatego.

Jest inna, dużo prostsza odpowiedź.

- Co, "pieprz się"? -Nie, odpowiedź brzmi

King Crimson

To nie tylko część twojego muzycznego DNA

-ale to jest twoje muzyczne DNA. -Podoba mi się.

I to śmieszne stwierdzenie

o byciu w cieniu innych

to nonsens.

Jakko nie jest w niczyim cieniu.

Jest gigantem w swojej dziedzinie.

Nie czujesz się jak ukochany syn?

Nie chcę, żebyś teraz filmował.

Czuję, że to jest moja praca.

Dlatego mówienie o tym jest niebezpieczne.

Gavin zawsze mi powtarza: „Oczywiście, że jesteś niezastąpiony,

tak jak ten facet przed tobą”.

Usłyszałem Crimson w wieku 11 lat i zmieniło to

moje postrzeganie tego, czym jest i czym może być muzyka.

Pamiętam, jak leżałem na podłodze

z głową na poduszce i dwoma głośnikami

po jednym z każdej strony głowy

przy zgaszonych światłach,

żeby uciec od tego, jak się czułem.

Jako dziecko zostałem adoptowany

przez polskiego imigranta i jego francuską żonę.

Był bardzo surowy, moje życie było

surowe i samotne, nie miałem krewnych,

moja rodzina mieszkała za żelazną kurtyną,

albo gdzieś we Francji.

A ta muzyka wydawała się pochodzić z innego miejsca, z innej planety.

Mogłem się w nią

zanurzyć i uciec w nią.

Wydawała mi się taka

magiczna i tajemnicza.

Usłyszałem ten album i muzyka mnie wzruszyła,

ogarnęła mnie obsesja, analizowałem okładki...

Czytałem wszystko, co mogłem o tym zespole, miałem 13 lat

i nawet mojego psa nazwałem „Fripp”, do cholery.

Dlatego zostałem muzykiem, a teraz jestem w tym zespole, tyle lat później...

Pierwsze próby były trudne.

ale Robert powiedział mi „Jakko, to nie jest przesłuchanie,

ty już masz tę robotę.

Zrób to i tyle”.

Czy trudno jest ci zdjąć tę maskę? Ja wciąż czuję się, jakby to był element występu.

Rzecz w tym, że tak jest.

Czy możesz podać mi rękę?

Delikatna.

Pewnego dnia po raz pierwszy od dłuższego czasu uścisnąłem dłoń Robertowi,

a on jest taki precyzyjny, i zawsze ubiera się jak

angielski dżentelmen, ale ma ręce wieśniaka.

Są pełne odcisków,

-On tak dużo ćwiczy, to niezwykłe. -Tak, on zawsze gra.

To jeden z niewielu palców, których nie używam,

z tym, którego używam, widać różnicę w wielkości.

Minęły lata używania tego, chyba

wszystkie są twarde jak szpatułki.

Był bardzo fajny moment z zespołem z lat 80-tych, formacją,

którą lubię najbardziej. Belew, Levin, Robert i ja,

dwóch Anglików i dwóch Amerykanów. Anglicy, Robert i ja, rozmawialiśmy

o wszystkim, co działo się w zespole, bardzo dużo,

taka jest nasza filozofia bycia, podczas gdy Amerykanie

grali w bilard, jedli hamburgery, robili to, zazwyczaj robią amerykanie

a potem bez słowa zbieraliśmy się do gry, a amerykanie grali niesamowicie.

Pomimo całego naszego brytyjskiego słownika,

ciągłej analizy tego, co powinniśmy robić,

istniała piękna i zrównoważona kombinacja amerykańskiej zdolności do działania

i strategicznego myślenia analitycznych Brytyjczyków.

Czekam na każdą chwilę

Czekam, czekam na okazję

Kiedy zespół, do którego dołączyłem, powstał w 1981 roku, Robert nazwał go Discipline.

i będąc jednym z mieszkańców Ameryki Północnej w zespole

Nie podobała mi się ta nazwa, ma ona negatywne konotacje w moim kraju.

-Jakie jest znaczenie tego słowa w USA? - Cóż... dyscyplina...

To kara.

- Zacząłem rano od zimnej kąpieli. - Zimna kąpiel?

Twoje ciało nie chce rano iść do zimnej kąpieli, więc mówisz swojemu ciału:

"Rób co mówię."

-Dyscyplina. -Tak, dokładnie.

Jednym słowem: Dyscyplina.

Zabrałeś sztućce?

Tak, sztućce, pościel,

-Dobrze. -Dużo rzeczy. Ładne łóżko, prawie nowe.

-Rozwód to okropna rzecz. -Tak.

Powiedział mi: „Wiem, że to wydaje ci się

trudne i smutne, jak żałoba i tak dalej,

i będą chwile wielkich wzruszeń.

ale potem zaczniesz coś zupełnie nowego”.

A ja mu na to: „Może gdybym miał 45 lub 50 lat, ale mam 60”.

A on: „Ależ jesteś gwiazdą rocka, wy tam macie inne zasady”.

Cóż, pojedziemy w trasę, Jakko, i będziesz singlem.

-Będziesz jedynym kawalerem w zespole. -Masz rację.

Coś mnie ominęło, Paul?

Czy coś straciłeś?

Cenne chwile swojego życia.

Tracisz właśnie tutaj.

Bo mógłbyś robić coś znacznie

lepszego niż to, co my tutaj robimy.

Codziennie te same bzdury.

Potem oni wchodzą, a chłopcy to uwielbiają, dają świetne rockowe show,

Potem wychodzą, a my robimy to samo w innym miejscu. Zawsze to samo.

Kolejna ciemna i brudna dziura.

Czasem dziury są ciemne, brudne i śmierdzące.

Ciemne i straszne dziury.

Zimą jeździmy w okropnie zimne miejsca.

Nigdy nie są ładne. Zawsze okropne, zimne, ciemne dziury.

Ale człowiek się przyzwyczaja. Tracisz wzrok.

Tracisz słuch dla muzyki. To normalne.

Bolą cię kości, plecy od noszenia tych pudeł. Nie jest łatwo.

Ale to robota dla starych ludzi. Dzisiejsza młodzież nie daje rady.

Mel, możesz dać mi autograf? Dziękuję Ci.

-To miło z twojej strony. -Powrót do historii.

-Przynajmniej części. -Jasne.

-Joan Armatrading. -To chyba wszystkie.

-Nie, przepraszam... jeszcze -Some Girls

Dziękuję za te płyty, doceniam to.

Pójdziesz dziś na koncert? Tak, pomyślałem, że to najwyższy czas.

Nie sądzę, żebym miał więcej okazji.

Czy lepiej ci w tym wcieleniu King Crimson niż w innych?

-Tak. -Dlaczego?

Mówisz o formacji z lat 70.

Chciałem wtedy grać inne rodzaje muzyki, inne style,

niż zanurzać się w czymś tak poważnym jak King Crimson.

W rzeczywistości nie byłem zainteresowany powrotem do King Crimson przez 40 lat,

ale teraz widzę, że mam tu więcej swobody niż w jakimkolwiek innym zespole.

Innymi słowy, zatoczyłem koło.

I teraz mam tu przyjemność, której nie było w latach 70., wtedy to było...

coś traumatycznego - Traumatycznego w jaki sposób?

Ponieważ miałem problemy z Robertem i Robert

miał problem z nami, to była bardzo trudna sytuacja.

w tamtym momencie.

Wszystko było bardzo poważne, a jeśli popełniłeś błąd

to było jak koniec świata.

Popełnianie błędów było verboten, jak to mówią w Deutsch.

A jeśli się pomyliłeś, to było coś bardzo brzydkiego.

Niektórzy z nas przeżyli tu...

prawdziwe piekło.

Pokój to słowo morza i wiatru

Pokój to ptak, który śpiewa, gdy się uśmiechasz

-Jakko Jakszyk doszedł do King Crimson -Zadzwonił do mnie Robert

-po jego pobycie w 21st Century Schizoid Band -kiedy miałem próby z Schizoid Band.

-zespół utworzony -Nigdy wcześniej nie rozmawialiśmy.

przez byłych członków Crimson.

Byłem bardzo zdenerwowany, powiedział: „Jak leci?”

Powiedziałem: „Szczerze?”

Powiedział, że tak, a ja odpowiedziałem: „To były trzy najgorsze tygodnie

w moim życiu jako muzyka”. Powiedział: „Tak, myślałem, że tak powiesz”.

Wielu nie zdaje sobie sprawy, że oryginalny

skład King Crimson to banda skurwysynów.

A największym sukinsynem jest...

Potrzebują trzech perkusistów, żeby cię zastąpić.

Nie zaczynaj. Mówili mi to przez całą noc.

Wszyscy tak mówią i jest to bardzo krępujące.

Pani supermarket z jabłuszkiem w koszyku

puka w kierownika drzwi.

Pląsa przy muzaku, obok butów na stojaku

Kładzie swój towar na podłodze.

Kiedy tworzysz muzykę

zwłaszcza, jeśli jest to muzyka spontaniczna

akt wchodzenia w nią

daje ci możliwość odpuszczenia wszystkiego, co wiesz.

Wszystkego, co grałeś, czego doświadczyłeś,

i słuchałeś, aby wejść w nieznane.

... podczas polerowania miecza, wie, jak doprawić gulasz.

Greg Lake.

„Chcę być gwiazdą”. W tych jego nieskazitelnych aksamitnych spodniach.

Był paranoikiem żądnym władzy,

a także narcyzem.

Pompatyczny i pozbawiony manier.

A potem jestem ja. Nie wiem, co ze mną zrobisz.

Pewnie przedstawisz mnie jako błazna skaczącego na wszystkie strony.

Pisałem teksty...

ładowalem sprzęt i tym podobne.

-Tak się czułeś? Jak błazen? -Błazen jest potęgą za tronem,

Lubię o tym myśleć w ten sposób.

Peter uważał się za „magiczną wróżkę”

King Crimson.

Ale związek przestawał funcjonować

a pod koniec 1971 roku Robert i Peter...

przestali być razem

z mojej inicjatywy.

Zmiana jest...

częścią tego, czym jest zespół. Zmiana jest niezbędna.

W przeciwnym razie staniesz się The Moody Blues, na Boga.

Twoja matka jest obłąkana kocie żarcie, kocie żarcie...

Jednym z powodów, dla których

opuściłem Crimson, było to, że zacząłem

nienawidzić, co słyszałem.

Graliśmy tę... bardzo mroczną

rzecz i pamiętam, myślę, że to było

w San Francisco, a może w Los Angeles,

pomyślałem: „Nienawidzę tego”.

„Coś takiego tu podajemy publice ”.

Nauczyłem się niczego nie żałować, wykorzystywać

swoje doświadczenia w każdy możliwy sposób.

Zwymyślał mnie za to, że opuściłem Crimson,

kiedy to zrobiłem, po pierwszej płycie.

Ale później...

życie wskoczyło na nowe tory

i nie rozpamiętuję już tego, jak kiedyś.

Ian nie był w stanie podjąć decyzji.

Wiem.

A on o tym nie wie.

A jedyna decyzja, jaką podjął, była błędna.

Myślę, że bardzo go zraniłem.

Ja też...

Zawsze tego żałowałem.

Myślę, że Ian myślał przez wiele lat

że celowo grałem na jego emocjach, żeby

zemścić się na nim za odejście w 1969 roku,

- co nigdy nie miało miejsca. -Jego odejście pozostawiło cię obojętnym?

Nie, to złamało mi serce.

Jechaliśmy z Los Angeles do San Francisco.

Ian siedział na tylnym siedzeniu,

i powiedział mi, że on i

Michael postanowili odejść

A moje serce pękło.

Absolutnie złamał mi serce.

Kocham Cię Robercie. Przepraszam, że złamałem ci serce. Przebacz mi.

Powiedziałem im, że to ja zrezygnuję

jeśli Michael i Ian zostaną.

Dla mnie ważniejsze od bycia w King Crimson, było to, żeby zespół nadal istniał.

Ale Ian powiedział: „Nie, zespół jest bardziej twój niż nasz”.

Kiedy wróciliśmy do domu

na Boże Narodzenie, w 1969 r.

David i John powiedzieli: „w styczniu mamy

europejską trasę koncertową, a kiedy wracamy

jedziemy do Azji”.

I pomyślałem: „Dłużej tego nie zniosę”.

Już nie mogłem.

Są ludzie, którzy mogą.

I podziwiam ich.

Wszystko w porządku?

Ciężko mi oddychać.

Boli mnie klatka piersiowa.

Zapraszamy wszystkich na gorącą randkę z King Crimson.

Zespół ma prośbę:

Prosimy o powstrzymanie się od nagrywania dźwięku lub obrazu

swoimi wspaniałymi gadżetami.

Uzyskajcie dostęp do tej chwili

używając uszu i oczu do nagrywania,

i bawmy się razem.

Jutro rano zdążę tylko zjeść śniadanie

I spakować walizki. Nie będzie czasu na ćwiczenia.

-Tak.

Jeśli opuszczę dzień

ćwiczeń i podobnie

jeśli się nie wyśpię

wpłynie to na mój występ.

-Znacząco. -Rozumiem.

-I... -Nie możesz odpocząć przez jeden dzień, Robercie?

Nie, jeśli mam grać wymagające

utwory, takie jak Larks' IV czy Fracture.

zapytaj sportowca

„Dlaczego nie poświęcisz dnia lub dwóch na nicnierobienie?”

Odpowiedź brzmi: tracisz kalistenikę.

Spójrz, kolejny korytarz.

Dlaczego ważne jest, żebyś teraz ćwiczył?

Dla mnie, bo jestem stary i każdego

dnia czuję, że beton płynie w moich żyłach.

Jestem strasznie spięty, jestem spiętym

facetem, mam napięte ścięgna podkolanowe i nogi.

Czy kiedykolwiek czułeś ciężar bycia

odpowiedzialnym za gitary Roberta Frippa?

Nie z powodu gitar, z powodu "racka".

-Dlaczego? -To proste.

Jest sercem sceny. "Rack" musi działać,

są w nim części, których nie możemy wymienić, a pliki muszą być

zapisane w różnych formatach na wypadek, gdyby coś się stało.

Nie możesz kupić zamiennika.

Całą resztę mógłbym wymienić w ciągu 24 godzin.

Ale to jest niezastąpiony artefakt z

niezastąpionym dźwiękiem, który on budował przez lata.

Wiesz, na to trzeba uważać.

Jak długo zamierzasz zostać?

-Dopóki z tym nie skończą. -Kto tam przyszedł, chłopcze?

Zakonnica.

-Zakonnica? -Postępowa zakonnica.

-Naprawdę? -Naprawdę.

Ta, która przychodzi na koncerty?

Co jest postępowego w zakonnicy?

Widzisz moje skarpetki?

Mam wszystko.

Jaka szkoda.

Ładnie się tu zlewam z tłem, prawda?

Raczej jesteś kontrastem do tego, co się dzieje.

-Kontrastem? -Jako zakonnica.

Idziemy na skróty?

-Czy istnieje skrót do nieba? -Tak.

Naprawdę? Co to?

Miłość.

Dla mnie King Crimson

jest jak słuchanie tego, co mówi do mnie przyjaciel,

co we mnie widzi.

Czasem się z nim zgadzam, czasem nie.

Czasami to boli.

Czuję się jak u dentysty.

Drąży głębiej i głębiej.

W liturgii bardzo ważne jest, aby zrobić krok w tył,

aby zrobić miejsce dla Słowa, dla dźwięku.

Oto my, modlący się.

Pomiędzy jednym wejściem chóru, a drugim.

To jak wypowiedzenie jednego zdania,

które następnie przepływa z boku na bok.

Bardzo ważne jest, aby nie

próbować tworzyć własnych solówek

i myśleć bardziej o rzeczach, które mają być powiedziane

niż o tym, co ty chcesz powiedzieć

do innych.

Robert mówi, żeby nie grać niczego

dopóki nie będziesz musiał.

Niektórzy muzycy potrafią stać na scenie

i nic nie grać, po prostu słuchają.

Ta muzyka wymaga wsłuchania.

Kiedy patrzysz na King Crimson,

To tak, jakby patrzeć na twarz człowieka

Patrzysz na nowe zmarszczki a to,

co nigdy się nie zmienia

to głębia jego spojrzenia.

A starzenie się jest piękne.

Naprawdę jest piękne.

Jeśli mówimy o sztuce, wcale nie wydaje mi się

interesujące malowanie nagiej pani,

która przed nami pozuje.

Piękno tkwi głebiej.

Daj mi lepiej tego staruszka.

Nie mam bohaterów, ale gdybym miał, Casals byłby jednym z nich.

W wieku 82 lat wciąż ćwiczył i został zapytany:

„Pablo, dlaczego ciągle ćwiczysz?” i on powiedział:

"Myślę, że jestem coraz lepszy."

Ja, każdego dnia trasy, w szatni, jeśli nie mam wywiadów,

ćwiczę...

Przez ostatnie kilka dni

przepisywałem moją partię w Neurotice

i udoskonalałem pewne specyficzne

aspekty mojej kalisteniki.

Nie wiem, czy ktokolwiek z

publiczności może teraz dostrzec różnicę,

ale za rok mogą to zauważyć.

Ponieważ będzie to miało wpływ na zespół.

Ale muszę powiedzieć, że odpowiedzi na twoje pytania

i rozmowa z tobą w tych dniach...

wpłynęła na mój wczorajszy występ.

W zespołach, w których grałem,

poza jazzem, w świecie popu,

zwykle uczą się piosenki, ćwiczą

ją i grają co do nutki każdej nocy.

W King Crimson tak się nie dzieje.

Czy to dlatego, że improwizowaliśmy,

czy popełniliśmy błąd, każda noc jest inna.

Nie możesz po prostu iść na próbę dźwięku

a potem zagrać koncert. Musimy ćwiczyć.

Teraz mamy ogromny repertuar

i co wieczór zmieniamy program.

I to staje się problematyczne,

pamiętanie piosenek,

bo jeśli nie grałeś ich od tygodni, a my nie gramy ich wszystkich na próbie dźwięku,

może dojść do katastrofy, jeśli nie będziemy uważni.

Pat zapomniał przejścia.

-Słucham? -W którym momencie?

Musisz zmiękczyć ten bit, a

potem wrócić z pełną głośnością na…

Ty i Jeremy gracie

na końcu tej frazy.

Robię drugie okrążenie, Pat, dlatego...

Drugie, mówisz? Dla mnie to jest trzecie.

Nie, dobrze to rozegrałem, bo idę po...

-A ja... -To co grasz, jest tym drugim.

Zrobię drugie, dobrze?

Dobry profesjonalny muzyk wie, co robić i robi to.

Mi chodzi o to, żeby robili tylko to, na czym się znają.

Prosiłbym o trzy rzeczy.

Możliwość kierowania,

możliwość wspierania...

i możliwość nie robienia niczego.

Trzeba łapać wspólny puls,

a w tym zespole gramy na klik, ale nie gramy klik.

Grasz z innymi członkami zespołu, grasz dla nich i z nimi.

Nie liczysz „1,2,3,4,5,6,7,1,2...”

Czujesz to.

I akcenty.

To, co opisujesz, to groove, ale nie matematyka.

Tak, zajęcia z matematyki zaczynają się, gdy masz trzech lub

czterech muzyków grających w różnych metrach i w pewnym momencie

następuje zmiana na jednej nucie.

Liczenie nie jest zabawne,

a ja nie liczę dużo,

ale są takie momenty na koncercie, kiedy muszę

to zrobić, bo popełnialiśmy za dużo błędów.

I nie mam już odwagi, by powiedzieć „możemy to zagrać bez popełnienia błędu”.

Czasami, zwłaszcza gdy proszą mnie o zagranie

solówki, co zwykle zdarza się każdej nocy,

zaczynasz odkrywać, kim jesteś.

Jeśli wspinasz się po górach, wiesz, gdzie umieścić swoje zabezpieczenie,

I wisząc tam, dowiadujesz się czegoś o sobie

ponieważ jesteś tam całkiem sam.

Czymś wspaniałym jest doświadczenie odpuszczania, kiedy wszystko działa

ponieważ nie czujesz, że cokolwiek robisz.

Kiedy wszystko idzie dobrze, czujesz się niezwyciężony.

Możesz słuchać nagrania i może już ci się nie podobać,

ale w chwili, gdy to się dzieje, cieszysz się każdą sekundą.

Nie czujesz, że to ty, to robisz,

to po prostu nurt, który cię porwał.

Brzmi to tak, jakbyś chciał powiedzieć, że musisz przestać wtrącać się w muzykę.

Powinieneś raczej przestać wchodzić sobie w drogę.

To nie jest zejście z drogi muzyce, to zejście z własnej drogi.

Wybrał ciebie, ponieważ robisz to w

określony sposób i on czuje, że to się uda.

Robert wchodzi do pokoju i w zasadzie mówi

„Gram to. A ty co zamierzasz zrobić?”

A ty musisz znaleźć rozwiązanie.

W 2013 roku powiedział mi: „Musisz na nowo odkryć rockową perkusję”.

„Musisz na nowo odkryć sposób

działania perkusisty w rockowej orkiestrze”.

Podoba mi się przywództwo Roberta.

Na początku był trochę jak Miles Davis.

Zbierasz pięciu najbardziej interesujących

ludzi, których znasz, zamykasz ich w studiu,

wyrzucasz klucz, a po tygodniu wymyślą coś ciekawego.

Jeśli się nie pozabijają.

To był najlepszy koncert w moim życiu.

Oglądam ich już trzeci raz i zdecydowanie najlepszy.

Co to jest King Crimson?

To diabeł, bez dwóch zdań.

Wiele osób bez wątpienia

miało szczytowe doświadczenie

Na koncertach. Dla niektórych może to

być nawet najpiękniejsze doznanie w ich życiu.

Ale ciekawe jest też to,

że chcą to powtórzyć.

I wtedy wszystko się komplikuje. Nigdzie indziej nie miałem

z tym do czynienia, tylko w King Crimson.

Na widowni są ludzie, którzy przeżyli tu chyba coś najpiękniejszego w swoim życiu.

Właśnie na koncercie King Crimson, i wracają, i oczywiście chcą tego znowu.

Kiedy zacząłem to dostrzegać,

zacząłem bardziej rozumieć Roberta.

W kontaktach z publiką czasami

wydaje się wrogo nastawiony lub wręcz arogancki,

I zrozumiałem to, bo co masz zrobić z kimś,

kto chce tu znów przeżyć swoje szczytowe doświadczenie?

Wołają na nią Dziecię Księżyca,

tańczące na mieliznach rzeki.

Samotne Dziecię Księżyca,

Śniące w cieniu wierzby.

Mówiąc dziwnie do pajęczych drzew,

Śpiące na stopniach fontanny.

Potrząsając srebrnymi różdżkami do śpiewu nocnych ptaków...

W pewnym momencie możemy zauważyć,

że nie ma dystansu

między nami a muzyką i w tym momencie

wszystkie słowa znikają.

Jeśli nastawiamy się na kolejne szczytowe przeżycie

sami go sobie odmawiamy.

Ale jeśli odłożymy na bok nasze żądania i oczekiwania,

powrócimy do punktu ciszy w nas samych,

to będzie ono w naszym zasięgu.

Bezpośrednie doświadczenie

połączenia z muzyką, z ciszą,

z rzeczywistością, autentycznością, prawdą...

jest w naszym zasięgu, jeśli usuniemy się z tego obrazka.

Patrzenie na rzeczy jak dziecko

porzucenie wszelkich koncepcji tego, czym jest King Crimson...

i interakcja z King Crimson stawia to doświadczenie znów w naszym zasięgu.

Kiedy już raz przeżyliśmy to doświadczenie,

Co mamy zrobić, aby znów uzyskać dostęp

do tej otwartej, niewinnej i cichej przestrzeni

gdzie znowu wszystko jest możliwe?

A więc:

I jest.

To nigdy nie odchodzi.

To nigdy, przenigdy nie zniknie,

ta jakość doświadczenia zawsze będzie obecna.

Ale my nie.

Musi się zmienić cel naszych osobistych wysiłków.

Nie szukajmy muzyki, ponieważ muzyka nigdy nie znika.

Naszym celem jest osobista obecność.

Tu będzie OK.

-Jest jak jest. Wiem, nie musimy tutaj.

-Możemy iść gdzie indziej, Toby. -Jest OK.

Chcę cię zapytać o twoją specyficzną sytuację.

Możesz mi nie odpowiadać, możesz mi podpowiedzieć, jak mam o to pytać

albo możesz dać mi faka, jeśli zechcesz.

Opowiedz mi o swojej wyjątkowej sytuacji.

O czym mówisz? O moim worku na kolostomię?

-O twoim zdrowiu. -Cóż... moja wyjątkowa sytuacja...

Nie jest wyjątkowa, ona jest straszna.

Ale wiele osób cierpi w ten sposób.

Mam raka okrężnicy w czwartym stadium.

Diagnozę postawiono mi sześć lat temu.

Usunęli mi 20% okrężnicy, prostatę,

jedną trzecią wątroby, woreczek żółciowy,

połowę lewego płuca,

fragmenty obu płuc,

Otrzymałem promieniowanie i ablacje.

I od tamtej pory jestem nieszczęśliwy.

Ból jest stały, a życie w trasie jest trudne.

Mój onkolog

dał mi "kazanie".

Zasugerował, żebym zaczął myśleć o robieniu

wszystkiego, co chcę jeszcze zrobić w życiu,

póki jeszcze mogę.

Powiedział mi: „Masz jeszcze rok, do trzech lat”.

Dlaczego jest to dla ciebie ważne?

by spędzić ten czas występując? -Czemu to robię? Akurat TO?

Jest wiele powodów.

Najprostszym, ale i najbardziej bezpośrednim,

jest to, że właśnie tym się zajmuję.

Mniej więcej do tego właśnie jestem stworzony.

Jeśli chcesz mnie zapytać, czym

jest muzyka, co robi lub co potrafi

sprowadzić na świat, myślę, że może przywrócić

stan łaski, choćby na chwilę, w czyimś życiu.

A tylko takie rzeczy mogą zmienić ten świat.

I myślę, że to jedna z tych rzeczy, które

sprawiają, że ludzkie życie jest czymś szczególnym.

Możliwość zapamiętania czegoś

Może nawet nie wiesz, z czym ci się to kojarzy,

ale nagle masz z tym czymś kontakt.

Kiedy stajesz twarzą w twarz ze śmiercią, wszystko się zmienia.

To już nie jest jakaś dziwna idea,

to rzeczywistość, z którą trzeba się zmierzyć.

Ktoś przychodzi i mówi ci: „Umrzesz”.

I to dużo wcześniej niż chciałeś.

A dla mnie to oznaczało

że spojrzałem na swoje życie i

poczułem się bardzo nieszczęśliwy i niezadowolony

z tego jak je przeżyłem,

co zrobiłem, a teraz podjąłem wysiłek

żeby być lepszym człowiekiem i robić lepsze rzeczy.

Weź to!

Pewnego dnia obudziłem się i te słowa odbijały się echem w mojej głowie:

„Akceptuję nieuchronność własnej śmierci”.

Nie wiem, czy miałeś takie doświadczenie,

że wszechświat rozszerza się i na moment się otwiera

i wszystko się zatrzymuje.

Czas się zatrzymuje, wszystko się zatrzymuje.

A została już tylko chwila

której jesteś częścią

Powiedział mi kilka razy: „David, część mnie

chce rzucić wszystko i iść do pubu na cydr”.

Ale celowo stworzył sobie życie, w którym nie jest to możliwe.

Jedną z rzeczy, która mu w tym pomaga jest brak pieniędzy

gdy dostaje dużą kwotę, natychmiast ją wydaje

Jego żona jest wściekła. Ale on robi to celowo.

Buduje, powiedzmy, szklarnię, która kosztuje 100 000 funtów

i mówi: „Mój Boże, nie mam pieniędzy, muszę wracać do pracy”.

Stwarza to sytuację, która zmusza go do dużo cięższej pracy

aby móc pracować w tym środowisku.

Już trzeci lub czwarty raz

widzę King Crimson i kocham ich.

A co jest w nich szczególnego lub wyjątkowego?

Uwielbiam Tony'ego Levina.

Jest wyjątkowy.

Mam nadzieję, że zespołowi się tu spodoba, że będą bawić się dobrze.

Mam nadzieję, że będą zadowoleni.

I myślę, że to podstawowa interakcja międzyludzka.

Nie przyszedłem śpiewać i tańczyć, pić piwo,

upić się i nie pamiętać jaki zespół widziałem.

Zobacz, co tu napisali.

Wyrzucą nas, jeśli będziemy robić zdjęcia na koncercie.

Dopiero pod koniec koncertu albo konfiskują kamerę.

Nie mieszkasz w pobliżu. -Mieszkam w Seattle w stanie Waszyngton.

-A samolotem przyleciałeś... -Tylko na ten koncert.

-Mogę zapytać, ile cię to kosztowało? - Myślę, że 4 do 5000 dolarów.

Robert nie zawsze jest miły dla fanów.

Czy uważasz, że jest coś masochistycznego w byciu fanem King Crimson?

Myślę, że to piękna rzecz. To część doświadczenia.

Jest wierny sobie i szanuję go.

Kiedyś osobiście kazał wyrzucić mnie z koncertu.

Wyciągnęli mnie z Paramount w Seattle w połowie lat 90.

Byłem w pierwszym rzędzie i miałem przepustkę fotograficzną podczas drugiego bisu

miałem aparat i pomyślałem „nic się nie stanie, jeśli zrobię kilka zdjęć?”

I nagle zaatakowali mnie.

Zostałem wyrzucony z sali podczas Matte Kudasai

A facet mi powiedział:

„Fripp się sra”.

Zabrali mi rolkę z aparatu, ale pozwolili mi wejść i obejrzeć resztę koncertu.

Czy czujesz, że relacja między zespołem a jego fanami

jest dwustronna czy jednostronna?

- Całkowicie obustronna. -Tak?

Muzycy i publiczność muszą być

obecni, aby muzyka mogła się wydarzyć.

To jest właśnie King Crimson.

To jest jak scjentologia czy coś.

Jak quasi-naukowe lub religijne bzdury.

Klub dziwaków.

To tajemne, okultystyczne przeżycie.

Ta cała "dyscyplina".

Większość tego nie rozumie, ale ci, którzy to łapią, łapią to naprawdę.

Grałem w kilku zespołach

i czasem zdarza się coś magicznego.

Czujesz, że muzyka tworzy się sama, że ​​dotknąłeś energii.

King Crimson to ma, Led Zeppelin.

Kiedy się bawią, myślisz: „Oni fruwają. Są jak opętani”.

przez coś większego niż oni." I czuję, że aby tak się stało,

warunki muszą być idealne.

A jeśli palant z publiczności zrobi zdjęcie, kiedy nie powinien

struktura się rozpada, chwila jest stracona.

To bardzo intensywne doświadczenie, ale proces

i warunki, aby się wydarzyło, są bardzo kruche.

Nie filmuj mnie.

Praca z Robertem jest wyzwaniem, ponieważ ludzie uważają go za boga.

Nie wiem, czy on zdaje sobie z tego sprawę, czy zachęca ich do tego, czy też tego nienawidzi, ale tak się dzieje.

Cały czas ciężko było mi się z tym uporać.

„Co powiedziałby na to Robert? Co pomyśli sobie Robert?”

Nie pytaj mnie, zapytaj Roberta.

Adrian, jako frontman, zasadniczo nie jest muzykiem zespołowym.

I nie sądzę, żeby był zainteresowany byciem muzykiem zespołowym.

Przy tworzeniu tej muzyki wypadły mi włosy.

Bycie pod mikroskopem było

naprawdę bardzo stresujące.

W mojej współpracy z nim wiele rzeczy uchodziło mi

na sucho, bo chciał wyciągnąć ze mnie jak najwięcej.

Był gotów pozwolić mi podążać za własną wizją.

Od początku zawsze czułem, że to jest

partnerstwo, że jesteśmy współscenarzystami.

i byliśmy partnerami gitarowymi. Na scenie byliśmy dwoma gitarzystami

o kontrastujących stylach, ale graliśmy razem, jak dwie strony jednego medalu.

Na scenie była dynamika,

gitarzysta bawiący się jak szczeniak,

w różowym lub niebieskim garniturze

i czarnowłosy nauczyciel siedzący na ławce,

patrzący z pewną dezaprobatą na szczeniaka, który odwrócił

się, udzielił informacji zwrotnej i przekręcił gryf gitary.

Jakby mówił: „Co myślisz? Nieźle, co?”

Idźmy dalej.

Przez 90% czasu działo się coś innego.

Piękne partnerstwo.

To było coś wyjątkowego i bardzo to kochałem

i szanowałem, przed, w trakcie i po.

Było to coś, czego nie można dostać nigdzie indziej.

Robert stwarza sytuacje do powstania muzyki, które inaczej

nie byłyby możliwe, a dla mnie to było warte wszystkiego.

I dobrze się bawiliśmy, śmialiśmy się

i nadal jesteśmy przyjaciółmi, i to fakt

chciał iść dalej i zrobić coś nowego beze mnie

to boli, szkoda, że ​​tego nie zrobił ze mną,

i szczerze myślę, że on mnie potrzebuje.

To, co mnie teraz ciekawi, to: gdzie jest to nowe?

Ten nowy materiał, bo King Crimson zawsze coś tworzył.

Nie graliśmy tylko muzyki, którą już stworzyliśmy.

Czy uważasz, że trzeba cierpieć dla sztuki?

"Jak się nie przewrócisz...

to się nie nauczysz."

Niektórzy przyzwyczajają się do

tych stłuczek, do siniaków i ran,

lepiej niż inni.

Ogólnie uważam się za dość odpornego,

I jak widzisz nie jestem

całkowicie zrujnowany jako człowiek.

Proces wykonywania muzyki nadal wydaje mi się trochę absurdalny,

ale jeśli nie widzisz w tym absurdu, to myślę, że jesteś zgubiony.

To, co mnie pociągało, to ten elektryzujący świat.

To elektryczny wir, a ty jesteś w oku cyklonu,

i musisz tam stać...

i konsekwentnie odtwarzać muzykę.

Osobowość King Crimson

była bardzo czytelna.

Coś na kształt królewskiej, majestatycznej, ukrytej postaci...

...próbującej się wydostać,

z czegoś monumentalnego. Trochę jak niedokończona

rzeźba Michała Anioła, ogromny blok marmuru

i postać wyłaniająca się w połowie bloku.

Taki właśnie był King Crimson.

Jak ryk majestatycznego zwierza

próbującego się podnieść.

A Robert wybrał osoby o wyjątkowych osobowościach.

Mył ręce dziesięć razy dziennie...

i moje hałasowanie stało się dla niego problemem.

Zaczął wariować. Zaklejałem talerze taśmą, żeby

tłumić te moje hałasy. Aż w pewnym momencie odszedłem.

Kiedy wychodzisz na scenę, jaka jest stawka? Co masz do stracenia?

Zapytałbym: co mamy do zyskania?

Zacząłbym od pozytywów, a nie od negatywów.

Jeśli opiszemy lub zadeklarujemy, co możemy

zyskać, będziemy wiedzieć, co mamy do stracenia.

Czy to ma sens? To dlaczego o to nie zapytałeś?

Bo jestem pieprzonym idiotą. -Rozumiem.

Co więc mamy do zyskania?

Możesz poczuć obecność muzyki, kiedy wchodzi na salę.

Być razem z publicznością, przy muzyce, która wchodzi na salę.

Tyle możemy wygrać. Więc co możemy stracić?

Wydarzenie.

Jakie są konsekwencje takiej straty?

Złamane serce.

Złamane serce.

Jak to opiszesz? Jak to przeżywasz?

Jakby umarła moja mama.

A kiedy dzieje się tak z powodu

egoizmu muzyków, wpadam w złość.

Chodzili po mojej matce, nieostrożni,

ignoranci, i to doprowadza mnie do szału.

Naprawdę cieszę się, że nie jestem w zespole. Cieszyłem się, że mogę go opuścić.

To nie jest zbyt miłe miejsce.

Żyjesz w ciągłej niepewności.

Kiedy to się skończyło, czułem się, jakbym wyszedł z dziesiecioletniej infekcji.

Jako młody człowiek chciałem grać z najlepszymi i zrobić coś wyjątkowego i niezwykłego, i zrobiłem to.

Pomysł kontynuowania robienia tego samego, z tymi samymi muzykami w tym samym kontekście,

To nie miałoby sensu.

Byłbym bardzo nieszczęśliwy w obecnym zespole.

Bardzo nieszczęśliwy.

Opuściłem King Crimson w latach 70.

Potem nastąpił okres 40 lat, kiedy nie wiedziałem,

co się dzieje z King Crimson, i nie chciałem wiedzieć.

Skończyłem z tym.

Robert zadzwonił do mnie 30 lat później,

kiedy grałem w Schizoid Band i przeprosił.

za pewne rzeczy, które mógł powiedzieć,

za to, że był dla mnie okrutny w tamtych czasach,

i powiedział, że cierpienie, które mi sprawił, zostało

spowodowane przez niego pomnożonego przez dziesięć.

Miło było dla mnie oczyścić atmosferę.

Udało mi się lepiej zrozumieć Roberta

i podróż, którą podejmuje. -Co zrozumiałeś?

Że teraz jest z nim dobrze. Zmiękł. Jest dobrym człowiekiem.

Ale stoczył wiele bitew.

W tamtym czasie powiedział mi wiele bolesnych rzeczy,

i oczywiście przeżył też własne traumy.

Świat, w którym przebywałem, był szalony, wywrócony do góry nogami.

W jednej chwili mogło się okazać,

że nie istnieję.

To było przerażające.

Niedługo potem pojechałem na wykłady,

w Sherborne House, Międzynarodowej Akademii Kształcenia Ustawicznego pana Bennetta.

Jedno ze zdań, które tam zapamiętałem to:

„To, że masz niesympatyczną naturę i ludzie cię nie lubią

nie może być przeszkodą w pracy”.

Tak!

Ten człowiek mówi do mnie!

Poznałem go

miesiąc przed jego śmiercią

i z perspektywy czasu widzę, że spotkanie z nim było bardzo ważne.

Zszedłem na dół po wysłuchaniu przemówienia pana Bennetta,

podszedłem do niego i powiedziałem: „Panie Bennett,

Chciałbym pojechać do Sherborne w przyszłym roku.

Spojrzał na mnie i powiedział...

"Jak się nazywasz?"

"Robert Fripp," powiedziałem, a on odpowiedział...

Był trochę głuchy, powiedział "jak?"

„Robert Fripp”. I on powiedział...

Pan Bennett powiedział

"Zapamiętam cię".

Najlepszy koncert trasy.

- Poszło dobrze? -Ups...

- Popełniłem bardzo brzydkie błędy. -Naprawdę?

Pomyliłem nuty, nie słyszałeś tego?

-Grałem C zamiast Cis. -Gdzie?

- Palec mi się ześliznął na moim pierwszym solo. - „Palec mi się ześliznął, oficerze”

-Idziesz z nami? -Nie.

-Dobrze, -Nie idziesz?

-Nie. –Kiedy się widzimy, Toby?

-23 grudnia, Robercie. -Wspaniale.

-Wspaniale było cię zobaczyć. -Kocham cię.

Czas na zabawę w Bredonborough.

Pozdrowienia.

Dzięki za zaproszenie.

Sześć miesięcy później SEATTLE, USA

Cześć Toby!

Witaj Billu. Podoba ci się ten kapelusz?

-Nie jestem pewny. -OK.

Wyglądam jak kaznodzieja.

Zwykle nie lubi mieć przed sobą kamer.

Sprawdźmy to.

W tej chwili sytuacja jest ryzykowna.

Nie postrzegamy już tego jako coś, co można wyleczyć.

Ból jest stały, zmienia się tylko natężenie.

A co jeśli wpadnę na ten autobus?

Jeśli brzmi to mniej więcej dobrze i szaleńczo, pieprzyć to!

Zostawmy to, dopóki tego nie znienawidzimy.

Możemy potem wrócić i to zmienić.

Co myślisz o tej strategii? "Zostaw dopóki nie znienawidzisz"

A może nawet to pokochasz.

Czy istnieje jakaś przewodnia zasada tworzenia muzyki?

Tak Bądź obecny, uważny.

Są to zasady przewodnie,

które rządzą każdą dziedziną życia.

Co to znaczy być obecnym?

Istnieć tak bardzo, jak to tylko możliwe

w chwili obecnej, tu i teraz.

Liczy się tylko praca.

Wszystko inne też się liczy, ale pozostaje tylko praca.

Więc lepiej żeby była dobra.

I jeśli tak właśnie robię ze swoim życiem...

to nie tylko dla siebie, żeby wypełnić pustkę.

Robię to, aby dać coś światu i mam nadzieję,

że uczyni to świat lepszym, a ludzi szczęśliwszymi.

-Mam pewien dylemat. -Mamy dylemat.

Co z tego mogę użyć?

Cóż, nie wiem.

Wybierz najlepsze kawaki.

Wybierz fragmenty, które lubisz,

użyj ich, a następnie zapytaj mnie.

-Myślisz, że to fair? -OK.

Dobre jest to, że jeśli zgasnę, nie będziesz mieć tego problemu.

Mam obowiązek zrobić to, co będzie dobre dla ciebie.

W porządku. Nikogo to już nie będzie obchodzić.

Innymi słowy, będziesz miał swobodę robienia tego, co chcesz.

Jak powiedziałby nekrofil, „on się nie skarżył”.

Muszę się zdrzemnąć.

-W porządku. -Idę do łożka.

To będzie ostatnia rzecz, którą dziś nagrywamy?

Nie wiem. Niekoniecznie.

Niekoniecznie.

Wezmę kolejną tabletkę

i zobaczę czy zadziała.

-Jeśli to mnie ogłuszy, ty prowadź. -W porządku.

-Chcesz powiedzieć coś zwięzłego i rozstrzygającego? -O mój Boże.

Jestem bardzo zmęczony.

„Bycie Billem” Billa jest niezastąpione.

Bill był wiarygodnym punktem odniesienia.

Mógłbym go zapytać: „Bill, czy ten muzyczny pomysł działa?” A on mówił "tak" lub "nie".

Poczucie poprawności Billa mieściło się w

tym samym zakresie częstotliwości co moje.

Bill jest nadal członkiem tego King Crimson, choć na odległość.

Mam coś dla ciebie.

Aby grać ciszej, od 2014 roku używam

pałeczek Billa Rieflina do jednego z kawałków,

Starless, każdej nocy.

Tych samych pałeczek, używałem przez 4 lata.

Dał mi ich więcej, kiedy zaczął chorować.

Powiedział: „Będziesz ich potrzebować bardziej niż ja” i dał mi całe pudełko.

Dziś spróbuję zagrać nimi cały koncert.

Nie tą parą, tą drugą, którą przyniosłem.

Co będzie dziś najtrudniejsze?

Nie tyle trudne, co...

zaśpiewać Peace w Albert Hall.

Rozpoczynam a capella,

A potem gram na gitarze.

Przeraża mnie to, ponieważ będę maksymalnie wyeksponowany.

-Rozumiesz mnie? -Nie, nie bardzo.

Powiedziałeś mi wcześniej, że będziesz zdenerwowany

graniem na gitarze przed Robertem Frippem,

że ją dotykasz, w jego obecności.

na scenie w Royal Albert Hall.

-Powiedziałem tak? -Tak.

Tamto usuń.

Moi rodzice przyjechali dzisiaj.

-Jesteś podekscytowany? -Oczywiście, że tak.

A twój brat przyjeżdża? -Nie dzisiaj, jutro.

Jestem spokojniejszy, choć mogę jeszcze...

Stracić pewność siebie.

Skąd ta niepewność siebie?

Bo jestem adoptowany i...

byłem chorowitym dzieckiem, nie chodziłem do szkoły

tak często jak inni, miałem astmę, zapalenie oskrzeli,

byłem małym mięczakiem.

Muszę się jeszcze czegoś nauczyć.

Wybaczysz mi na chwilę...

-Zostanę tutaj, jeśli nie przeszkadzam -W porządku.

Czego musisz się nauczyć?

Peace. Muszę to przejrzeć, zagramy to dzisiaj.

A ja nigdy tego jeszcze nie grałem.

Nigdy nie grałem tego na klawiszach.

Ostatnie pytanie.

-Nie będzie łatwe. -Jakie?

Czy Robert jest wzorem ojca dla niektórych członków zespołu?

Może dla niektórych.

Zapytaj go.

Jasne, dzięki.

To jest mój syn.

Django.

A to ci, którzy sprzedają mu narkotyki.

Django.

-Jesteś dumny ze starego? -Bardzo dumny.

Użyłem dzisiaj dwóch dźwięków jako bazy.

Jeden w B, drugi w C.

A teraz pytanie...

Myślę, że dziś będziemy mieć oko na Jeremy'ego.

Co to jest?

Do tej pory Kacze Oko,

obserwowało Jakko przez całą trasę.

A teraz przerzucił się na Jeremy'ego.

Przypuszczam, że oko będzie teraz wędrować.

„W dziesiątym składzie King Crimson, obecnie siedmioosobowym,

gra aż trzech perkusistów.

Prezentacja na pierwszym z ich koncertów w Londynie

bardziej przypominała klasyczny recital niż koncert rockowy.

Dwa rzędy muzyków, mnóstwo kamizelek

i krawatów, i żadnych rozmów na scenie.

Precyzyjne serie wystrzeliwane ze sceny nie były oczywiście gładkie.

Muzycy przemierzali kanciaste kontury

muzyki Crimson, starożytnej i współczesnej.

Czasem aranżacje były wierne, czasem były to nowe interpretacje.

Trio perkusistów łączyło swoje wysiłki lub

rozpętywało chaotyczną burzę w ryczącym unisono.

Wokalista/gitarzysta Jakko Jakszyk wykonał niewiarygodną robotę,

śpiewając teksty wykonywane wcześniej przez Grega Lake'a,

Gordona Haskella, Johna Wettona czy Adriana Belewa.

Jeśli chodzi o lidera zespołu, gitarzystę Roberta Frippa, wydawał się,

jak zwykle, oderwany od rzeczywistości. Siedząc po prawej stronie sceny,

wyglądał jak sprzedawca nieruchomości z Dorset, którym miał zostać zgodnie z wolą ojca.

A brzmiało to wszystko apokaliptycznie.

Były nieprawdopodobne palcowania, jazz, metal

banjo rodem z piekła, drżące piękno.

Koncert zakończył się, jakżeby inaczej, utworem 21st Century Schizoid Man

wzmocniony końcową eksplozją perkusji

i ognistym gitarowym duetem.

Nawet sztywniak Fripp pozwolił sobie na uśmiech”.

-Podoba ci się? -Lepsze to niż kopnięcie w jaja, prawda?

Co robi ze mną muzyka?

Zmienia mój stan.

Jaką cenę zapłaciłbym za utrzymanie tego połączenia?

Każdą.

Kiedy opuszczę ten ziemski padół,

Czy boję się śmierci?

Wcale. Czemu? Ponieważ świadomość ma kontinuum.

Mogę przejść do następnego pokoju.

Idealnie. Więc to mnie nie martwi.

Czeka na mnie przyjęcie.

-Co mnie ominęło? -Wszystko.

Wszystko. Ominęło cię wszystko.

Była krytyczna, mocna

i decydująca scena, w której

historia, pochodzenie i przyszłość King Crimson

zostały przedstawione, a ciebie nie było.

Przez to twój film nie będzie efektowny, użyteczny ani interesujący.

Dzięki.

Napisy: S O S E N

Tęsknię za Tobą Mamo.

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.