All language subtitles for Exportert

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
cs Czech
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian Download
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soran卯)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

KR脫LESTWO W臉GIER, 1526 ROK

Za kilka godzin Imperium Osma艅skie rozbije wojska Ludwika II W臋gierskiego.

Uciekaj膮cy przed nieuchronn膮 kl臋sk膮 monarcha utonie w bagnie,

a kr贸lestwo W臋gier utraci niepodleg艂o艣膰 na sto lat.

- Niemowa? - Straci艂 g艂os w dzieci艅stwie,

zatem to ja, Imre, prowadz臋 interesy parafii.

A wi臋c do interes贸w.

Mam co艣, co uczyni wasz膮 parafi臋...

celem pielgrzymek z ca艂ych W臋gier.

Kupiec... bez bajer贸w.

Nie przepadamy z Istvanem za gr膮 wst臋pn膮.

W XI wieku Europejczycy zacz臋li poszukiwa膰 przedmiot贸w

zwi膮zanych z ziemskim 偶yciem Jezusa Chrystusa.

Przedmioty te dowodz膮, 偶e B贸g istnieje...

a przynajmniej istnia艂.

- Do najbardziej cenionych nale偶膮... - Co masz?

Co艣...

co sprowadzi tu nie tylko lokalnych pielgrzym贸w,

ale i tych z Kr贸lestwa Polskiego, a mo偶e nawet i Wielkiego Ksi臋stwa.

Gwo藕dzie?

- Korona cierniowa? - Nie.

Nic zwi膮zanego z Pasj膮.

- Napletek? - Nie.

Mleczny z膮b Zbawiciela.

Poka偶.

Nie mog臋.

Je艣li otworz臋 szkatu艂k臋,

z膮b si臋 utleni i rozpadnie w proch.

A prochu nie sprzedam.

Co m贸wi?

呕e to fake.

Powiedz mu, 偶e si臋 myli.

Jak mamy ci zaufa膰?

Sami si臋 przekonacie.

Pozwol臋 ci go dotkn膮膰...

i um贸wimy si臋 na spotkanie za tydzie艅. Je艣li w tym czasie spotka ci臋 cud,

kupicie go.

Dotkn膮膰 wskazuj膮cym

- czy 艣rodkowym? - Jak chcesz.

- Co m贸wi? - 呕e 艣rodkowym b臋dzie wygodniej.

Jest d艂u偶szy, wi臋c nie trzeba si臋 tak wyci膮ga膰.

Jak d艂ugo mam go dotyka膰?

Wystarczy.

I...?

Czujesz co艣?

Nie bardzo.

Gdy spotkamy si臋 tu za tydzie艅, b臋d臋 mia艂 tylko jedno pytanie:

czy spotka艂 ci臋 jaki艣 cud?

MOJE MY艢LI S膭 CICHE

FILM ANTONIO 艁UKICZA

Wadimie Aleksandrowiczu...

zabieg wstawienia implant贸w...

Przepraszam, wystarczy po prostu "Wadim".

Wadim... zabieg wstawienia implant贸w

b臋dzie w twoim przypadku troch臋 dro偶szy ni偶 zwykle.

Ile?

750 dolar贸w.

Za wszystkie?

Za jeden. I to bez ubezpieczenia.

A dlaczego... tak drogo?

Wynika to ze skomplikowanej budowy twojej szcz臋ki

i z艂o偶onej natury urazu.

- 殴le si臋 czujesz? - Czuj臋...

艣cisk w gardle.

W okolicy grdyki.

Mam wra偶enie, jakby mi tam utkn臋艂o jab艂ko.

Jakiej wielko艣ci? Jak idared?

Raczej anton贸wka.

A gdy prze艂ykam...

to jak ligol.

Tracisz g艂os?

Tylko podczas... seksu.

- Cz臋sto? - Raz w miesi膮cu.

- Ja o g艂osie. - Ja te偶.

I艣膰 z panem?

Wszystkie symptomy w naszym ciele to wo艂anie 艣wiadomo艣ci o pomoc.

Rozumiesz, o czym m贸wi臋?

呕e si艂膮 umys艂u mo偶na uleczy膰 wszystko?

Wszystko. Opr贸cz pr贸chnicy.

Sp贸jrz...

niezdecydowanym klientom pokazuj臋 takie co艣.

Na g贸rze jest zdrowy z膮b, a na dole chory.

Oto, co si臋 dzieje, gdy si臋 go nie leczy.

Trzyma si臋, wczepia, pr贸buje wdrapa膰...

ale na ko艅cu... wypada.

My, stomatolodzy, nazywamy to nieuchronno艣ci膮.

Gotowy?

艢miech starego cz艂owieka z kaszlem, dubel 4.

- Gramy. - Nie mog臋.

Dlaczego?

- Nie ma si臋 z czego 艣mia膰. - Nie?

Mo偶e spr贸buj臋 pana roz艣mieszy膰, dobrze?

"呕yd krzyczy 'Bo偶e, co robi膰?', a B贸g na to 'Zaufaj mi i pu艣膰 ga艂膮藕'.

呕yd krzyczy 'Jest tu jeszcze kto艣?'".

No...

- 艢miech! - Nie mog臋.

A mo偶e pan zakaszle膰?

Zakaszle膰.

Kaszle膰 mog臋, a 艣mia膰 si臋 - nie.

- Co to? - Homerycki.

- A sardoniczny? - Nast臋pny.

Fajnie. A gdzie stary?

Nagra艂em tylko... kaszel.

Nie przejmuj si臋. Dzi臋ki za prac臋. Przelej臋 kas臋 przez WebMoney.

Dzi臋kuj臋.

- Mo偶emy przej艣膰 na ukrai艅ski? - Pewnie.

Chcia艂bym po膰wiczy膰. Nie b臋d臋 super, ale to dla mnie wa偶ne.

- Dobrze, Petrze Oleksiejiczu. - Petro.

Przepraszam.

Petro Oleksiejczu,

ma pan dla mnie jeszcze jak膮艣 prac臋?

Zwolni艂em si臋 z planu filmowego, ale mam kredyt do sp艂acenia.

- Mieszkaniowy? - Nie. Zrobi艂em sobie z臋by.

- A co ze starymi? - Uraz zawodowy.

Mam co艣, ale czy dla ciebie? Jeste艣 chyba za dobry.

- Sk膮d zlecenie? - Z Kanady, a sk膮d?

Ze studia Jamiego Tkachuka.

Jamie Tkachuk? Serio?

Przeczytam ci brief. Kawy?

Jamie m贸wi, 偶e potrzebuje d藕wi臋k贸w ukrai艅skiej fauny.

- Dzikiej i udomowionej. - Do czego?

Do gry wideo, tym si臋 zajmujemy.

P艂aci 25 dolar贸w kanadyjskich za nagranie.

- Ile to? - Z 20 prawdziwych.

Potrzebuj膮 艣wi艅, koni,

ps贸w, owiec... Im wi臋cej, tym lepiej.

- A papuga? - Je艣li m贸wi po ukrai艅sku, mo偶e by膰.

To Jamie Tkachuk, nasz cz艂owiek!

Zale偶y mu, by zwierz臋ta m贸wi艂y j臋zykiem jego ojczyzny.

艢winie, konie, owce... Co to za gra?

"Arka Noego".

- Arka Noego? - Patrz. Przys艂a艂 nam demo.

Wsp贸艂czesna. Z g艂臋bok膮 muzyk膮. To trap czy cloud?

Nazywaj膮 to chrze艣cija艅skim trapem.

Biblijne motywy prze艂o偶one na muzyk臋.

Pos艂uchaj tego...

To zwyk艂y retrowave.

Masz. Przys艂ali referencyjny soundtrack.

Powiedzia艂em Jamiemu, 偶e pochodzisz z Zakarpacia. To prawda?

- Tak. - Dzie艅 dobry. - Dzie艅 dobry.

Odlecia艂, bo w tamtych g贸rach 偶yje Anas Trepidus.

- Kto? - Kaczka p艂ochliwa.

Podobno bardzo rzadka.

Gatunek: kaczka p艂ochliwa. Nazwa 艂aci艅ska: Anas Trepidus.

Nazywana te偶 od miejsca wyst臋powania kaczk膮 rachowsk膮,

po 艂acinie Anas Rachivus.

Oficjalnie posiada status gatunku na skraju wygini臋cia.

Obiecuje dodatkowy 1000 dolc贸w, je艣li nagrasz jej 艣piew.

- Kanadyjskich? - Nie, prawdziwych, ameryka艅skich.

Ale ten 1000 to nic, bo je艣li to zrobisz,

Jamie znajdzie ci prac臋 w Kanadzie, legaln膮.

Mo偶e ci臋 nawet zatrudni.

To nie komponowanie muzyki czy film, ale teraz zarabia si臋 na tym.

Na grach.

Pan 偶artuje? To moje nowe marzenie.

- Mog臋 pana u艣ciska膰? - Nie! P贸藕niej.

Los kaczki rachowskiej by艂 jednym z temat贸w

XIII 艢wiatowego Kongresu Ornitologicznego,

kt贸ry odby艂 si臋 w sierpniu 1966 r.

w Pa艂acu Pa藕dziernikowym w Kijowie.

Jeden z raport贸w dowodzi艂, 偶e w ci膮gu trzech stuleci...

... liczebno艣膰 kaczki rachowskiej dramatycznie spad艂a.

Przyczyn膮 jest pi贸ro kaczki o rzadkim fio艂kowym odcieniu,

kt贸re d艂ugo stanowi艂o przedmiot po偶膮dania

modnisi贸w z Mukaczewa i ca艂ej Europy Wschodniej.

M贸wi si臋, 偶e w艂a艣nie owemu zagro偶eniu kaczka rachowska

zawdzi臋cza swoj膮 drug膮 nazw臋:

p艂ochliwa.

Dzi艣 jedynym miejscem wyst臋powania kaczki rachowskiej

jest niewielkie g贸rskie jezioro nieopodal wioski Cichy Szelest

w rejonie rachowskim na Zakarpaciu.

Co ciekawe, jezioro po艂o偶one jest na ukrai艅sko-rumu艅skiej granicy

i w ci膮gu jednego dnia kaczka potrafi przekroczy膰 granic臋 sto razy,

w zale偶no艣ci od poziomu strachu.

W pocz膮tku XX w. nad jezioro przyby艂a

wyprawa ornitolog贸w z Drezna pod kierownictwem Otto Koeniga.

Ale nie interesowa艂 ich wygl膮d kaczki, ani nawet jej nazwa.

Badali ptasie g艂osy.

Wiadomo, 偶e wszystkie kaczki kwacz膮 w zasadzie jednakowo:

kwa-kwa.

I to czyni kaczk臋 rachowsk膮 wyj膮tkow膮,

albowiem raz w roku naprawd臋 艣piewa.

Oto jej pie艣艅. Przyzywaj膮c inne,

kaczka rachowska 艣piewa tak przenikliwie,

偶e porusza serca nie tylko zwyk艂ych ludzi,

ale nawet niemieckich naukowc贸w.

艢piew kaczki rachowskiej

wraz z pie艣niami kozackimi z Dniepropietrowszczyzny

zosta艂y wpisane na list臋 dziedzictwa kultury niematerialnej UNESCO.

Poni偶ej widnieje jej zapis nutowy.

Herbata, kawa?

- Tiramisu? - Nie, dzi臋kuj臋.

Widzisz? Przeszkadza艂o im, 偶e biegasz, to b臋d膮 s艂ucha膰, jak wyjesz.

Ucisz si臋, prosz臋.

Cicho b膮d藕!

Nie wlecz si臋 tak... No chod藕 ju偶.

Wita pana s艂awny U偶horod, serce Zakarpacia.

- Dok膮d? - Na Szacht臋.

Prosz臋 wsiada膰 i przygotowa膰 na niezapomniane wra偶enia.

Jak pogoda w Kijowie?

Taka jak tu.

Mo偶e troch臋 cieplej.

- Nikt nie protestuje? - Nie.

W Kijowie jest super.

- Mog臋 zapali膰? - Nie.

Podobno rzuci艂a艣 taks贸wk臋.

Bo rzuci艂am.

- Ale zrobi艂o si臋 smutno. - A dziadek?

- On mia艂 mnie odebra膰. - Wo艂odia nie mo偶e.

- Dlaczego? - Lekarze zabronili mu prowadzi膰.

Ja mog臋 ci臋 zawie藕膰. Wzi臋艂am par臋 dni wolnego.

Cieszysz si臋?

- Bardzo. - Serio?

Buty pasuj膮?

Jak my艣lisz?

- Jaki to rozmiar? - 48.

To s膮 za ma艂e.

- Za ma艂e czy firma nie ta? - Firma te偶 s艂aba.

Znasz powiedzenie: "Niewa偶ne w czym, je艣li w Pary偶u"?

A ja my艣l臋, 偶e niewa偶ne, po jakim chodzisz mie艣cie,

je艣li masz na nich napisane North Face.

Zabraniam ci kupowa膰 rzeczy w secondhandzie. Noszenie cudzych...

W jakim secondhandzie, mamo!

- To si臋 nazywa outlet. - Dobra...

Potrzymaj kierownic臋.

Palisz?

- Nie. - Przepraszam.

Witaj, synku.

To nasz rytua艂, 偶eby dziecko czu艂o energi臋 taty.

- Kocham ci臋, p膮czku. - A ja ciebie.

I ciebie kocham.

I ciebie, ciociu Galu.

A my was, prawda?

Pewnie. Amen.

Amen.

No dobrze, na co czekamy?

Bierzcie parmezan, pomidory, pesto.

Bernardo przekazuje pozdrowienia z W艂och.

- Nawzajem. - Przeka偶臋. Bierz r臋kami.

- Nie przekaza艂 salami? - Mo偶e, ale dzi艣 jest post.

A parmezan mo偶na?

O parmezanie ka偶dy decyduje sam.

Nie chcesz, bierz grzybki.

Nie zepsute? Pr贸bowa艂a艣?

Nigdy sama nie pr贸buj臋. Daj臋 rano Wo艂odii i je艣li nic mu nie jest, jem.

- Czemu s膮 jakie艣 zielone? - Doda艂am oliwy.

Oliwy doda艂a... oliwy...

Wo艂odia...

nie k艂贸膰 si臋, dzi艣 nie wolno.

Dzi艣 to zabronione.

Wed艂ug jakiego prawa?

Cerkiewnego. Prawda, Pawlik? Dzi艣 Archanio艂 Gabriel...

nawiedzi艂 Mari臋 i powiedzia艂 jej, 偶e b臋dzie mam膮 Jezusa.

Zgadza si臋. Widzisz, Wadim...

jest 艣wi臋to zwane Zwiastowaniem.

W tym dniu nie wolno kopa膰 kartofli, kosi膰 trawnika...

zamiata膰, u偶ywa膰 brzydkich s艂贸w.

Ty te偶, Wo艂odia.

- Nie wolno si臋 k艂贸ci膰. - A strzyc?

Lepiej nie.

- Ciocia si臋 ostrzyg艂a? - Nie, chcia艂am p贸藕niej.

B贸g uchowa艂.

B贸g uchowa艂, co?

Mog臋 powiedzie膰? Bior膮 go do Kanady.

Kogo? Jego?

- Z Kijowa wybrali tylko jego. - Nied艂ugo wyje偶d偶am

- Do Kanady? - Mo偶esz zaj膮膰 m贸j pok贸j.

- Pomy艣lcie: jedyny z Kijowa. - Super.

Na d艂ugo?

Nie my艣la艂em o powrocie.

- Ekstra. - Jedyny z Kijowa, co?

- Ma bardzo specjalistyczn膮 prac臋. - Jak膮?

On... s艂ucha d藕wi臋k贸w...

- po czym je nagrywa. S艂ucha, nagrywa... - I p艂ac膮 za to?

Tak!

On... Jak si臋 nazywa ten zaw贸d?

JEZIORO CZENDESZ, REJON RACHOWSKI

Mamo... mamo, obud藕 si臋.

Nie 艣pi臋.

Widzisz?

Patrz...

A偶 si臋 troch臋 boj臋.

Przywioz艂am ci to z Watykanu.

呕eby艣 si臋 nie ba艂.

- Co to? -"Ojcze nasz", po 艂acinie.

Od "Pater noster" do "wybaw nas ode z艂ego".

Victoria Beckham ma taki sam. Czyta艂am w gazecie.

Skoro Victoria Beckham...

Vicktoria Beckham jest stylow膮 kobiet膮, wzorow膮 matk膮 i 偶on膮.

Wzorow膮? Da艂a synowi imi臋 od dzielnicy, w kt贸rej zosta艂 pocz臋ty.

Brooklyn. Brzmi pi臋knie.

Mo偶e w Kijowie nie ma 艂adnych nazw. Gdzie mieszkasz?

Na Syreci. A wcze艣niej na DWRZ.

Pojedziesz ze mn膮 do term?

Mamo... znajd藕 sobie faceta i jego zabieraj do term. Serio.

Z facetami sobie radz臋.

To prezent od Bernarda, wi臋c nie ple膰 bzdur.

Zapomnij o Bernardzie. Ma 30 lat.

- Tobie potrzebna jest realna opcja. - Z Bernardem jest nam cudownie.

Jak w bajce. Rozmawiamy godzinami...

chodzimy do kawiarni, na wschody s艂o艅ca.

Mo偶esz sobie ogl膮da膰 wschody, z kim chcesz,

ale chodzi o to, z kim b臋dziesz si臋 starze膰.

Do艣膰 o facetach.

Chc臋 poby膰 z tob膮. Ty jeste艣 moim najwa偶niejszym facetem.

Mamo...

zrozum, nie mog臋 pojecha膰 z tob膮 do term.

Mam zlecenie, to nie 偶arty.

Nagranie tego ptaka otworzy艂oby przede mn膮 偶yciow膮 szans臋.

A偶 tak chcesz jecha膰 do tej Kanady?

Tak. To moje nowe marzenie.

A my tu jak, bez ciebie?

Dla dziadka to b臋dzie cios.

I tak mnie tu nie ma.

Kij贸w a Kanada to r贸偶nica.

Z Kijowa czasem przyje偶d偶asz,

a z Kanady, o ile wiem, nikt nie wraca.

To jak? Idziemy?

Kurcz臋, zapomnia艂em k膮piel贸wek.

No to id藕 w majtkach.

Lepiej pos艂ucham muzyki w samochodzie.

Dobra, kupimy ci k膮piel贸wki w 艣rodku. Jak si臋 bawi膰, to si臋 bawi膰.

Tam na pewno nie kupi臋.

- B臋d膮 trzy razy dro偶sze. - Sk膮py jeste艣, jak tw贸j ojciec.

Nie sk膮py.

- Oszcz臋dzam... dla sportu. - On te偶 tak m贸wi艂.

Wiesz, jak trudno przychodz膮 mi te pieni膮dze?

Ile, kurwa, starc贸w i g贸wnianej muzyki musz臋 s艂ucha膰?

Czekaj.

Przysu艅 si臋, przy艂o偶臋 ci za "kurw臋".

Dobra. Przepraszam.

B臋d膮 dziewczyny?

Same dziewczyny.

Powiedzmy, 偶e psuje si臋 wabik na kaczki.

By nie nadwer臋偶a膰 strun g艂osowych my艣liwych,

stosujemy tzw. metod臋 pier艣cienia i nakr臋tki.

Za pomoc膮 mechanicznego kr臋cenia...

uzyskujemy kr贸tki, jednostajny kwak.

Wiesz, po czym si臋 zorientowa膰, jak kto艣 ci臋 widzi?

- Nie wiem. - Popro艣, 偶eby zrobi艂 ci zdj臋cie.

Naprawd臋 tak mnie widzisz?

Sp贸jrz, jak ja ciebie sfotografowa艂am.

I por贸wnaj.

- Nie藕le... - Co robisz?

To Bernardo?

- Daj to. Daj. - Kogo艣 mi przypomina.

Dawaj.

Przystojniak, co?

Nie widzisz...?

Obud藕 mnie wcze艣nie.

O kt贸rej?

O pi膮tej.

Czemu a偶 tak?

Um贸wi艂em si臋 na rozmow臋.

Dzie艅 dobry.

- Bez mamy? - Pojecha艂a zatankowa膰.

- Jak si臋 nazywa pani papuga? - Tolik.

Po moim by艂ym m臋偶u.

- Jest gadatliwy? - M膮偶?

By艂.

Prosz臋 wybaczy膰.

Nie wiedzia艂em...

偶e on...

Czemu pani nie powiedzia艂a?

Jako艣 mu si臋...

Chyba jest zm臋czony.

Szkoda. Nie mo偶na go jako艣 zach臋ci膰?

- Szkoda. - Czego?

Niczego.

Mo偶emy porozmawia膰?

Gdzie?

W korytarzu.

Dlaczego?

Tylko si臋 nie 艣miej. Tolik jest zazdrosny.

Niedawno odwiedzi艂 mnie znajomy. Mia艂 wyczy艣ci膰 filtr w pralce.

I zacz臋li艣my ogl膮da膰 film.

Jaki?

"Mi艂o艣膰 nie zabawa".

I wyobra藕 sobie, 偶e w trakcie filmu Wiktor Iwanowicz zasn膮艂 mi na ramieniu.

A Tolik do razu narobi艂 rabanu.

Spr贸bujmy go tak sprowokowa膰.

Mam pani zasn膮膰 na ramieniu?

Milczy.

S艂ysz臋.

Masz takie d艂ugie w艂osy....

mo偶e wzi膮艂 ci臋 za kobiet臋 i nie zazdro艣ci.

Czekaj...

Co to?

Czapka mojego by艂ego. Schowaj pod ni膮 w艂osy.

Nie patrzy.

Wadik...

chod藕.

Dok膮d?

Zapomnia艂am powiedzie膰,

偶e Wiktor Iwanowicz zasn膮艂 z d艂oni膮 na mojej piersi.

Mo偶e Tola zareagowa艂 na to?

Czasem mam wra偶enie, 偶e dusza mojego m臋偶a zamieszka艂a w nim.

W kim? W Wiktorze Iwanowiczu, hydrauliku?

W Toli! W papudze.

Powa偶nie?

Mam z pani膮 flirtowa膰?

Gdyby艣 m贸g艂.

- Mo偶e r臋k臋? - Spr贸bujmy.

- Przepraszam, mog臋? - Prosz臋.

- Przepraszam... - 艢mia艂o.

No dobrze.

艢mierdzi.

Nadal nie rozumiem...

czym r贸偶ni si臋 odg艂os krowy na Ukrainie i w Kanadzie?

Czemu nie mo偶e sobie tego nagra膰 tam?

Jamie jest tw贸rc膮 gry, jest re偶yserem.

M贸wi, 偶e zwierz臋ta powinny by膰 strwo偶one.

Twierdzi, 偶e kanadyjskie brzmi膮 spokojnie,

syto, szcz臋艣liwie.

S膮 nudne. Niczego si臋 nie boj膮.

- Nawet 艣mierci? - W艂a艣nie.

W odr贸偶nieniu od naszych, ukrai艅skich.

Nasze stworzenia wyczuwaj膮 nadej艣cie... potopu.

Powodzi. Rozumiesz?

Stokrotka, m贸w: "Meee".

- Ty palisz? - Nie.

- Poka偶 r臋ce. - Co?

R臋ce!

Musimy powa偶nie porozmawia膰.

Niedawno mnie okradli.

A wiesz, kto?

Dwa dresiki z Radwanki, zabrali 800 hrywien.

Dobrze, 偶e nie pobili. Powiedzieli: "Masz szcz臋艣cie, babcia".

Taka przykro艣膰.

Nie, 偶e zabrali osiem st贸w, cho膰 to te偶 pieni膮dz.

Ale...

jeszcze nazwali babci膮.

A ja nawet wnuk贸w nie mam.

I patrz膮c na ciebie zaczynam w膮tpi膰, czy si臋 doczekam.

- Z m臋sko艣ci膮 wszystko gra? - Tak.

Kiedy ostatnio uprawia艂e艣 seks?

G艂upio si臋 czuj臋. To nie twoja sprawa.

- Moja... - Przesta艅.

Tw贸j seks to sprawa rodzinna!

- Czym ty si臋 zajmujesz? - Ja?

Pytasz mnie, czym si臋 zajmuj臋? Jestem jednym z nielicznych w tym kraju,

kt贸rzy z powodzeniem zajmuj膮 si臋 eksportem. Tak mo偶esz m贸wi膰.

- Jakim eksportem? - Eksportuj臋 na zach贸d

odg艂osy naszych stworze艅.

S膮 dla mnie wa偶niejsze rzeczy od dzieci i wnuk贸w.

Na przyk艂ad?

Na przyk艂ad to.

Tak zwana tw贸rczo艣膰. Kojarzysz?

Bardzo si臋 mylisz. Nic nie jest wa偶niejsze od dzieci.

呕adna muzyka, odg艂osy nie s膮 warte po艣wi臋cenia dla rodziny.

Wed艂ug ciebie.

G艂upek.

Nie g艂upek, muzyk.

Miksuj臋 trap.

Unikam tego s艂owa, ale jestem tw贸rc膮.

Wadik, kiedy wreszcie zaczniesz normalnie 偶y膰?

Przepraszam, co m贸wisz?

Pytam, kiedy zaczniesz normalnie 偶y膰?

A co to znaczy "normalnie"?

Mo偶e ty mi poka偶esz, jak 偶y膰 normalnie?

Jakbym wiedzia艂a.

No 艣mia艂o, poka偶 mi to normalne 偶ycie.

Popatrz臋 jak nim 偶yjesz i te偶 zaczn臋.

Mog臋 ci tylko pokaza膰 nienormalne.

Patrz na mnie i r贸b odwrotnie.

TWIN PEAKS

Dobry wiecz贸r.

Poprosimy pok贸j dwuosobowy.

Pa艅stwa godno艣膰?

Rott. Galina i Wadim Rott.

Pa艅stwo Rott. Niestety, mamy wy艂膮cznie pokoje z pojedynczymi 艂贸偶kami.

Prze偶yjemy.

To m贸j syn, nie musimy razem spa膰.

Wszystko w porz膮dku?

Mamo?

A ju偶 my艣la艂am, 偶e nie spytasz.

Strasznie mnie uciska w okolicy serca.

Mo偶e to zawa艂.

- Gdzie ci臋 boli? - Tu...

Usta nie zsinia艂y?

Nie. Mo偶e troch臋.

- A paznokcie? - Co? - Sine?

- Czerwone. - Czerwone?

Pod lakierem nie wida膰.

Wadik...

potrzebuj臋 pilnej pomocy lekarskiej.

Dam ci nosp臋.

Zawie藕 mnie do lekarza, p贸ki nie jest za p贸藕no.

Chc臋 偶y膰.

Nie umiem prowadzi膰. Umar艂aby艣 ze strachu.

Siadaj za kierownic膮.

Po co?

Gdybym zn贸w si臋 藕le poczu艂a, musisz umie膰 prowadzi膰.

- Got贸w? - Tak.

Wci艣nij sprz臋g艂o.

- Wci艣ni臋te. - Zapal.

Jedynka.

Jedynka, nie tr贸jka.

A teraz wci艣nij gaz i lekko pu艣膰 sprz臋g艂o.

Nic nie rozumiem, jako艣 nagle zgas艂.

Zr贸b mi tu zdj臋cie...

tak tu pi臋knie.

Co jest?

Nie ja powinienem je robi膰.

To kiedy mam si臋 fotografowa膰?

W mojej m艂odo艣ci aparaty by艂y do bani.

Teraz s膮 dobre...

a ja si臋 starzej臋.

Wkr贸tce b臋dzie za p贸藕no.

Bierz kole偶anki, niech ci robi膮. Proste.

Zapami臋taj: 偶e艅skie przyja藕nie nie istniej膮.

To kto ci zostaje?

Ty.

Mam ciebie.

Jeste艣 moim wszystkim.

Nie masz mnie, nie jestem twoj膮 w艂asno艣ci膮.

Zachowujesz si臋 jak wariatka.

Boj臋 si臋, 偶e czeka ci臋 samotna staro艣膰.

My艣la艂am, 偶e mam ciebie.

Ju偶 tak nie my艣l臋.

Teraz naprawd臋 nie mam nikogo.

Mamo, przepraszam... Nie o to mi chodzi艂o.

- Zrobi臋 ci to zdj臋cie. - Nie trzeba.

Nie r贸b mi zdj臋cia, nie chc臋!

Nagrywajmy twoje zwierz臋ta. Skoro mam by膰 wariatk膮, to b臋d臋.

Samoch贸d i dom zapisz臋 Pawlikowi i Leroczce,

a ty jed藕 do swojej Kanady.

Oddawaj obr膮czk臋... pier艣cie艅.

- Powiedzia艂a艣: obr膮czk臋. - 艢ci膮gaj. - Prosz臋.

呕eby ci nic mamy nie przypomina艂o.

Bierz.

Unie艣 r臋k臋.

艁apy. Zabieraj 艂apy!

Co robisz?

Zostaw mnie.

Chc臋 pi臋knie umrze膰.

Niech mnie przejedzie jakie艣 zagraniczne auto i ju偶.

Wy艣wiadcz臋 ci przys艂ug臋.

Nie b臋d臋 ci ci膮偶y膰 na sumieniu.

- Pojedziesz sobie do Kanady... - Wsta艅, samoch贸d jedzie.

Nie chc臋.

Nie zagraniczny.

A jaki?

Chyba Slavuta. Nie najnowsza.

Niech b臋dzie Slavuta. Widocznie taki m贸j los.

Jest blisko, wsta艅.

Przepraszam.

Nikomu nie jestem potrzebna!

Nikomu!

B臋d臋 sama!

Sama!

- Co robisz? - Pu艣膰!

Zepsu艂e艣 skrzyni臋 bieg贸w!

- Czemu jej nie naprawi艂a艣? - Bo nie mia艂am za co!

- A gdzie pieni膮dze? - Po偶yczy艂am Bernardo!

- A gdzie Bernardo? - Znikn膮艂!

Nie przyjecha艂 po mnie!

Nie przyjecha艂.

Ca艂y tydzie艅 siedzia艂am we W艂oszech sama...

nikomu niepotrzebna.

Nikt mnie nie potrzebuje.

Dzia艂a tylko wsteczny.

Nie wiem, co robi膰.

Do Rachowa zosta艂o z 30 km.

Mo偶emy tam podjecha膰 do warsztatu.

RACHOW

Pokazaliby艣cie mi, jak si臋 tam dosta膰...

Pewnie.

I nast臋pnego dnia mogliby艣my si臋 tam spotka膰.

Mo偶e i masz racj臋.

Powinnam poszuka膰 powa偶niejszej opcji.

Jeden facet zn贸w do mnie napisa艂, nie chce si臋 odczepi膰.

Poka偶.

Przystojnym nie mo偶na go nazwa膰, ale wygl膮da powa偶nie.

Zaprasza do siebie.

Dok膮d?

Do Genk.

Genk? Gdzie to?

W Belgii.

Jak ma na imi臋?

Enzo.

Masz.

M贸wisz, 偶e jestem z艂膮 mam膮. Ale z ciebie te偶 marny synek.

Nigdy nie zapytasz, jak si臋 czuj臋.

Czasem pytam.

Kiedy prawie umieram.

Pewnie nie wiesz, 偶e jestem chora.

Co ci jest?

Lekarze m贸wi膮, 偶e mam chroniczne zapalenie trzustki.

Wszystko boli, miesi膮cami jestem na diecie,

nie mog臋 spa膰, je艣膰.

Nic t艂ustego, nic s艂onego, nawet kawy. Co to za 偶ycie?

A kiedy mnie doprowadzasz, jak dzi艣, jeszcze si臋 pogarsza.

Cz艂owiek ma ochot臋 kt贸rego艣 dnia...

zje艣膰 groch贸wk臋 i niech si臋 dzieje, co chce.

Pami臋tasz, jak mnie spyta艂e艣, czy jest pytanie,

na kt贸re najbardziej na 艣wiecie chcia艂abym zna膰 odpowied藕?

Przypomnia艂am sobie.

Jak by艂am ma艂a, uwielbia艂am bawi膰 si臋 przy krowach.

Jad艂y traw臋 i obserwowa艂y 艣wiat.

Nie wtr膮ca艂y si臋...

po prostu patrzy艂y.

A ja lubi艂am patrze膰 na nie.

I nigdy nie widzia艂am, by spogl膮da艂y w g贸r臋.

Kiedy na przyk艂ad przelatywa艂 samolot albo dudni艂 grzmot.

Jakby by艂o im wszystko jedno.

Wszystko dzia艂o si臋 gdzie艣.

Zawsze by艂am ciekawa...

czy krowa potrafi spojrze膰 w g贸r臋?

Mamo, czekaj...

nie jedz groch贸wki, nigdy. Prosz臋...

A gdyby ci si臋 zachcia艂o...

zadzwo艅 do mnie na Skypie, dobrze?

I ja ciebie odwiod臋.

Nie, dzi臋kuj臋.

Ja nie...

Mam swoj膮.

Z oliw膮 z oliwek.

Nie...

Pan we藕mie. Pan sobie we藕mie.

Ano, przechowaj to, co? Tak nale偶y.

Dobrze.

- A co to? - Nie przejmuj si臋, b臋dzie dobrze.

Dobra.

- Pochwalony, bombowcy. - Serwus, Jonczi. Ry偶a si臋 okoci艂a?

Czw贸rk臋 oddali艣my, dw贸jk臋 utopili艣my. Starczy tych kot贸w.

- Daj im Bo偶e. - Daj Bo偶e.

A co wy tak, w te i we wte po moim rewirze?

Jedziemy na Maramuresz, zi贸艂 nazbiera膰.

Zi贸艂? Jasne.

A co to za blondyn? Spotkali艣my si臋 ju偶?

- Mo偶e. - Gdzie?

- Je艣li bywasz w U偶horodzie... - Nie.

- Podejrzany jaki艣. W oczy nie patrzy. - Przyjecha艂 z Kijowa.

A po co ci taka armata, na zio艂a?

Jaka armata? To nie armata, tylko bom.

Bom? Co to za be艂kot?

M贸wi, 偶e ten bom jest do nagrywania odg艂os贸w,

ja tam nie wiem. Mo偶esz normalnie wyt艂umaczy膰?

To si臋 nazywa "dead cat", pod nim jest zeppelin,

- do niego pod艂膮cza si臋... - Dobra, smarkaczu, wysiadka.

No ju偶, bo ci臋 rozpyl臋!

- To nie bro艅... - Ja ci zaraz dam bro艅.

- Wysiadaj, bo ci pojad臋... - Co on m贸wi?

R臋ce. R臋ce.

- Chwileczk臋, jakim prawem pan... - Stul pysk.

- A to co? - Mo偶e pan zobaczy膰.

Chyba twoja matka. Co to?

- Mog臋? - Spr贸buj.

To pomadka do ust.

Jaka?

- Z ekstraktem z oliwek. - Poka偶.

- Podoba ci si臋? - Niech pan spr贸buje.

- Powa偶nie? - Jonczi, to 艣wietna pomadka, kup 偶onie.

- Co m贸wisz? - 呕e jest dobra, mo偶esz kupi膰 偶onie.

Matka takiej u偶y艂a i twarz jej spuch艂a.

Nie mo偶na przesadza膰. Trzeba odrobink臋.

Wiesz, 偶e jest maksymalistk膮.

Michaj艂o, spisz dane wszystkich: paszporty i tak dalej.

A od blondyna we藕 te偶 pesel.

Podejrzany typ, rozumiesz?

Dobra, ch艂opaki, wiecie, 偶e zbi贸r p艂onnika jest zabroniony?

- Jonczi... - Kategorycznie.

Sprawdz臋 ka偶dego z was,

zw艂aszcza tego d艂ugiego, bo mi si臋 nie podoba.

- Dzi臋ki, mam u ciebie d艂ug. - Pewnie.

JEZIORO CZENDESZ

Ratunku!

Po kolei. Jak ci臋 wo艂aj膮?

- Prosz臋? - Imi臋, nazwisko.

Wadim Rott.

"Rot" jak "pysk"?

- Tak, tylko przez dwa T. - Pracujesz, uczysz si臋?

Pracuj臋.

Gdzie?

Jako freelancer.

Nie ma tak. Co konkretnie robisz?

Zajmuj臋 si臋 eksportem.

Biznesmen?

Eksportuj臋 na Zach贸d odg艂osy naszych stworze艅.

Misza, zr贸b nam herbaty, bo czuj臋, 偶e to potrwa.

Zr贸bmy tak: p贸ki robi herbat臋,

odpu艣膰 sobie 偶arciki i opowiedz, co tam szpiegowa艂e艣.

Nie szpiegowa艂em, s艂owo.

To co tu robisz?

- Powiem, jak jest. - Jasne.

Tu sami swoi, mo偶esz opowiada膰.

Pr贸bowa艂em nagra膰 odg艂os kaczki rachowskiej,

- Michaj艂o Iwanowiczu. - M贸w, jak jest, ale bez poufa艂o艣ci.

Michaj艂o Iwanowicz to jestem dla Wa艣ki, dla ciebie: tow. major.

Gdzie pr贸bowa艂e艣 nagra膰 tak zwan膮 kaczk臋 rachowsk膮?

Przepraszam, tow. majorze... pr贸bowa艂em na jeziorze Czendesz.

Jezioro wysch艂o. To bagno, takie, w jakim si臋 ubabra艂e艣.

Poka偶, co nagra艂e艣 na granicy. Koniec 偶art贸w.

Widzi pan, 偶e niczego nie ma.

Przyznaj si臋, bo inaczej Wasia obna偶y ci臋 w pe艂ni.

- M贸wi臋 prawd臋. - Wasia.

Nie mam na to czasu.

Podnie艣 dup臋. Wstawaj.

Jeszcze w pracy.

I co tam? Sze艣膰?

Ma艂o. Jak膮 da艂e艣 cen臋?

Trzeba by艂o opu艣ci膰.

Ja siedz臋 w robocie...

Nalep kartk臋 "promocja", nie wiem...

Przynajmniej do 10 litr贸w i b臋dzie dobrze.

- Poka偶, co masz w ustach. - Nic.

Otwieraj.

Nie. Nie macie prawa.

Moje usta nale偶膮 do mnie, nie mo偶ecie do nich w艂azi膰.

I musi si臋 pan przedstawi膰, okaza膰 dokumenty.

Michaj艂o Iwanowiczu, znalaz艂em kart臋 32 mega.

Takiego formatu nie znam.

Przepraszam...

Ch艂opcy, gotowi?

Zobaczmy, co tam ma. Pu艣膰 od pocz膮tku.

Dalej.

Dalej.

Tak my艣la艂em.

Wszystko jasne.

Zobaczmy, co ma w aparacie.

- Jak si臋 w艂膮cza? - Na g贸rze jest przycisk.

Tu?

No i prosz臋.

- Sk膮d to? - Prosz臋 pokaza膰.

To pod Mukaczewem.

Nie kojarz臋 tam czego艣 takiego.

Z膮b boli?

Otw贸rz usta.

Zaci艣nij.

Trzymaj i s艂uchaj.

Albo kasujemy wszystkie pliki, d藕wi臋k i obraz,

zapominamy o sytuacji i jutro wyje偶d偶asz do Kijowa...

albo nadajemy bieg sprawie o szpiegostwo

i wysy艂amy wszystkie pliki do ekspertyzy.

Wadim, tak szczerze...

lubisz mi贸d?

Zale偶y jaki.

Lipowy.

Nie. Na lipowy jestem uczulony.

"Cze艣膰, synku. 呕yczymy Ci z Enzo weso艂ych 艣wi膮t

i przesy艂amy 偶yczenia z samego serca Flandrii,

z pi臋knego miasta Genk.

Nie jest to typowa Europa,

raczej co艣 pomi臋dzy Debreczynem a Donieckiem.

I szczerze m贸wi膮c, nie jest to serce Flandrii, a raczej prawa nerka.

Deszcz, fabryki i czekoladowe fondue.

Bynajmniej nie W艂ochy.

Wybacz, 偶e rzadko dzwoni臋, ale mam tu sporo problem贸w.

Enzo ma liczn膮 rodzin臋 i miesi膮c wybierali艣my prezenty.

Dobrze, 偶e nie zapomnieli艣my o tobie. Wybrali艣my prezent razem.

Enzo chcia艂 kupi膰 ci nowy mikrofon albo wycieczk臋.

Ale w ko艅cu nam贸wi艂am go na firmow膮 puch贸wk臋.

Tu wszyscy w takich chodz膮.

Jest nie tylko modna, ale i zakrywa okolic臋 miednicy.

Wiesz, o co mi chodzi.

Wkr贸tce ma nas odwiedzi膰 dziadek.

Enzo obieca艂 op艂aci膰 mu leczenie.

Gdyby艣 by艂 w cerkwi, prosz臋, postaw za dziadka 艣wieczk臋.

Popro艣, by operacja si臋 uda艂a.

Postaw 艣wieczk臋 tam, gdzie podyktuje ci serce,

ale najlepiej blisko 艢w. Miko艂aja.

A pami臋tasz, jak m贸wi艂am ci o krowach? Czy potrafi膮 spojrze膰 w g贸r臋?

W niedziel臋 wybieramy si臋 z Enzo na farm臋.

Zapewnia mnie, 偶e belgijskie potrafi膮.

Wyr贸b paszport i przyje偶d偶aj. Wszyscy bardzo chc膮 ci臋 pozna膰.

No艣 puch贸wk臋 na zdrowie, jest bardzo droga. Bardzo.

Uca艂owania, Mama".

DLA WSZYSTKICH MATEK

Tekst: Micha艂 Kwiatkowski

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.