Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Nie rób tego, Jun-hui...
- Wszystko dobrze? - Boże!
Widzicie? Mówiłem.
Oni są parą!
Dlaczego wszyscy traktują mnie jak wariata?
Wszystkich was pozwę!
Proszę się uspokoić i usiąść.
Jasne? Proszę siadać.
Jin-a.
Hej.
- Później pogadamy. - Czemu później?
Gyu-min!
Mamo.
Boże święty, Gyu-min. Co się stało?
Kto ci to zrobił?
Chwileczkę, ty jesteś Jin-a?
Dzień dobry.
Biliście się?
Przepraszam.
Nie do wiary.
Jak można tak pobić chłopaka?
To ona jest tu ofiarą.
Później to sobie państwo wyjaśnią.
Muszę porozmawiać z opiekunami. Pani jest z nim?
Tak.
A kto jest jej opiekunem?
Proszę dowody osobiste.
A tyle się wypierałaś. Wstydź się.
ODCINEK 7
Wsiadaj.
Jin-a, muszę z tobą porozmawiać.
Wszystko wyjaśniliśmy, o czym tu rozmawiać?
Może pani mówić ze mną.
Kim jesteś, że się wtrącasz?
Kiedy pani będzie rozmawiać z moją siostrą,
ja sobie pogadam z pani synalkiem.
- Coś ty powiedział? - Oczekuje pani, że będę miły?
Seung-ho, wystarczy.
Powinna pani już iść.
A ty to niby kto?
To też twój brat?
Ja...
- jestem kolegą jej... - To mój chłopak.
Nie wchodzisz?
Co tak stoisz?
Chodź do środka.
- Na litość boską. - Przepraszam, Seung-ho.
Jin-a, czekaj!
Nie wyglądasz na skacowaną.
Przecież nie było cię do późna.
- Nie poszłaś wczoraj pić? - Nie.
To co robiłaś z Gyeong-seon całą noc?
Dlaczego mi nie powiedziałaś, że to Jun-hui
zawiózł cię na delegację?
Odpowiedz.
Seung-ho, już wychodzisz?
Czekaj.
Porozmawiam z Seung-ho.
A potem co?
Będziemy na zmianę
to wszystkim tłumaczyć?
Czemu to takie skomplikowane?
Czy jesteś tego wart?
Zrzucasz wszystko na mnie?
To proste. Poznaliśmy się i zaczęliśmy spotykać, jak każda para.
Nic w tym złego.
Kiedy tak o tym mówisz,
to naprawdę brzmi niewinnie.
Kiedy to prawda.
Więc dlaczego to takie trudne?
Na razie tylko Seung-ho o nas wie.
Nie przejmuj się, wezmę wszystko na siebie.
Nie pozwolę na to.
Dobrze, w takim razie ty możesz oberwać za mnie.
Boże.
Nie martw się. Będę lepszym chłopakiem.
No ja myślę. Inaczej ci przywalę.
Widzi tam pani coś?
Nic a nic.
Czego pani tam szuka?
Niczego.
Nie widzę żadnych problemów.
Centrala pomyśli, że dałam pani fory.
Bo mam pani pomóc?
Mogłaby mi pani pomóc
i dać mi pretekst do bycia pobłażliwą.
Następnym razem będzie nieposprzątane.
Jak było w Gangwon-do?
Była tam pani z Jin-ą.
Podobno pani Geum też pojechała.
Pani nie?
Pierwsze słyszę.
Byłaś w Gangwon-do z Jin-ą?
PANI TAMBURYN
Co się dzieje?
KIM SEUNG-CHEOL
Dzień dobry, tutaj Geum Bo-ra.
Mówi Geum Bo-ra.
Geum Bo-ra.
Tak, pani Geum. Jak mogę pomóc?
Jun-hui?
Jasne.
Jun-hui.
Dzwoni pani Geum.
Do mnie?
Słucham?
Tak.
Tak.
Jestem ci winny kolację.
Wyślę ci mój numer. Następnym razem dzwoń do mnie.
Co jest?
Tak.
Jasne.
Zwykle jestem wolny, to ty musisz znaleźć czas.
Dobrze.
Czy...
To była ona?
To była ona, nie jakaś mężatka?
Nie gadaj bzdur.
Jun-hui.
W końcu odzyskałeś rozum.
Dobra robota.
- Zaraz... - Dobrze.
Dobrze się zaopiekuję Se-yeong.
Co?
Zajmę się tym.
Co za głupek.
Pani kawa.
Naprawdę były w Gangwon-do.
To niedorzeczne.
Czemu mnie nie wzięły?
Może je pani zaniedbywała?
Wcale nie.
Może Jin-a tak, ale Bo-ra nie jest typem, który jeździ na wycieczki z koleżankami.
Czy Jun-hui kiedyś pani o niej wspominał?
Nazywa się Geum Bo-ra, to koleżanka z pracy.
On nie rozmawia ze mną o dziewczynach.
A co, coś między nimi jest?
Właściwie to nie.
Ale chyba są blisko.
To możliwe, skoro to koleżanka Jin-y.
Racja.
Cóż...
Wie pani, jaki typ kobiet
podoba się Jun-huiemu?
Chce pani wiedzieć, czy jest w jego typie?
Właściwie to tak.
Z jakiej rodziny pochodzi pani Geum?
Z jakiej rodziny?
Są dobrze sytuowani?
Muszą być ponadprzeciętni.
Im bardziej szanowni, tym lepiej.
Właśnie tego chcą dla nas rodzice.
Jun-hui nie jest łatwym celem, prawda?
Przy takich uszkodzeniach
lepiej kupić nowy telefon
niż go naprawiać.
Tak myślałam. I tak chciałam go wymienić.
- W takim razie... - Tak.
Jest zarejestrowany na Lee Gyu-mina.
- Tak. - To pani rodzina?
Nie.
Zgodnie z prawem
właściciel musi zjawić się osobiście.
A jeśli nie może przyjść?
To nie może pani wymienić telefonu.
Nawet jeśli to ja płaciłam rachunki i wszystkie raty?
To nie ma znaczenia.
Czyli nie mogę sama wymienić telefonu?
Według przepisów – nie.
Czemu nie odbierasz telefonu?
Nie mów mi o telefonach.
I tak musisz mnie wysłuchać.
Co?
Zaraz, o co chodzi?
Teraz musisz mnie dobrze traktować, bo mam na ciebie haka.
To może nie wystarczyć.
Lepiej oddam ci całe życie.
I tak dziękuję.
Wiesz, że cudze problemy
- mnie nie obchodzą. - Wiem.
Ale nieważne, ile bym o tym nie myślała, nie potrafię was zrozumieć.
Czemu się nie ujawnicie?
Przecież to nie twój brat ani żadne z was nie jest po ślubie.
W czym problem?
Powiedzmy, że próbuję być odpowiedzialna.
To żart, tak?
Lepiej żartować niż płakać.
Boże.
W każdym razie...
twierdzisz, że dla niego warto przez to wszystko przechodzić.
Jest aż taki cudowny?
Jest najcudowniejszy.
Nie wiesz, kiedy przestać, co?
- Szczerze mówiąc... - Co?
No wiesz...
Zawsze, gdy go widzę,
serce szybciej mi bije.
I czuję takie miłe ciepło
mniej więcej tutaj.
- Miałaś tak kiedyś? - Pokaż, to chyba
jakiś problem z sercem.
Rety.
Nie sądziłam, że dam się tak wplątać
w cudzy związek.
A ja nie sądziłam, że kiedykolwiek będę z tobą rozmawiać na takie tematy.
Życie jest pełne niespodzianek.
Skoro tkwimy w tym razem, mogę pożyczyć twój telefon?
Masz.
Rety.
Aż tak go lubisz?
- „Chłopak Pani Tamburyn”? - Zmienię to.
Zmień.
Spokojnie, zrobię to.
Tutaj nie pani Geum.
Zgadnij, kto dzwoni.
Oczywiście, że Jin-a.
Przepraszam.
- Pracujesz? Dobrze. - Ja już pójdę.
Jak zjemy, możemy ci kupić nowy telefon.
Mogę zaczekać jeszcze kilka dni.
I tak go nie potrzebuję, bo ciągle siedzę w sklepie.
To miłe, zero telefonów od nieznajomych.
- A co ze mną? - Co?
Widujemy się prawie codziennie.
Możemy się umawiać dzień wcześniej.
A jeśli coś nam wypadnie i się miniemy?
To zbyt niewygodne.
Dobrze, kupię telefon.
Pójdę z tobą i ci go kupię.
Nie trzeba. Sama to załatwię.
Napijemy się wina?
Racja, dzisiaj masz nockę.
Nie o to chodzi. Muszę prowadzić.
- Rozumiem. - Odwiozę cię.
Nie, pojadę metrem.
Chodzi o to,
że możemy wpaść na moją matkę. Musimy uważać.
Poza tym
to spory kłopot, bo jak mnie podwieziesz,
to i tak musisz wrócić do biura.
Jeszcze wcześnie. Nie martw się.
Ukrywasz coś przede mną?
Skąd!
Czemu pytasz?
Czemu miałabym coś ukrywać?
I tak od razu byś mnie przejrzał.
Racja, przejrzałbym.
Pojedź taksówką.
Metrem jest wygodniej.
- Aleś ty uparta. - Pozwól mi zrobić to po swojemu.
Zawsze pozwalam.
Nie.
Nikt nie patrzy. I kogo to obchodzi?
Przestań.
Jak tylko wrócisz do domu...
Tak, zadzwonię. Dobrze.
Wracaj bezpiecznie.
Wciąż tu jesteś.
Wiesz, od ilu lat jeżdżę metrem?
Znam drogę na pamięć.
Weź mój telefon. Zadzwonię z pracy.
Błagam...
Żebym się nie martwił.
A jak zadzwoni Gyeong-seon?
Nie odbieraj.
Możesz go wyłączyć, jak już do mnie zadzwonisz.
A jak zadzwoni dziewczyna?
Masz mnie za jakiegoś amatora?
Powiedziałem im, że mają nie dzwonić.
Poważnie? To usunę stąd numery wszystkich dziewczyn.
Pokaż mi na chwilę ten telefon.
- Przegapiłeś szansę. - Co?
- Oddaj. - Jestem ciekawa, ile ich tam masz.
Pa.
Dlaczego się zatrzymaliśmy?
Ruszajmy.
- Czy ty mi właśnie zrobiłeś zdjęcie? - Nie.
Daj mi swój telefon.
Po co ci on?
Daj, zanim ci przywalę.
Ale z ciebie despotka.
Przestań żartować i daj mi telefon.
Zrobiłeś zdjęcie.
Miałbym cię fotografować, jak się ślinisz?
Jak opublikujesz to zdjęcie,
pójdziesz siedzieć za bezprawne wykorzystanie wizerunku.
To zdjęcie i tak nikogo nie zainteresuje.
Wydaje ci się, że jesteś taka ładna.
Lepiej okaż trochę szacunku. Jestem starsza.
Wykorzystuję swój wiek, prawda?
Dobrze, że to widzisz.
Tylko przy tobie mogę się tak zachowywać.
Dziękuję za dzisiaj.
Kiedyś postawię ci obiad.
Do zobaczenia.
Zrobiłam z siebie idiotkę.
Chciałabym usunąć te wspomnienia!
Kretynka ze mnie.
Przyprawiłam ci sporo zmartwień.
To prawda.
Zawsze robisz mi na przekór.
Nie jestem aż taka zła...
Zawsze zamartwiasz się o coś,
co jeszcze się nie wydarzyło,
i obwiniasz się za to.
Czyli twierdzisz, że robię same głupie rzeczy?
Ale czemu wciąż cię lubię?
Bo nie możesz się oprzeć mojemu urokowi?
- Pa. - Halo?
Co...
Naprawdę się rozłączył?
Rany, nie wierzę, że to zrobił.
SIOSTRA
Co mam robić?
Tak?
Halo?
- To ja, możesz mówić. - Skąd wiedziałeś, że to ja?
Gyeong-seon?
Spójrz na siebie. Z kim tym razem flirtowałeś?
Przed chwilą dzwonił Seung-cheol.
Myślałem, że to znowu on.
Musisz uważać.
Wpadłeś w oko
nie tylko Kang Se-yeong.
To żadna nowość.
Wszystkie laski w tym budynku na mnie lecą.
Nieprawda. Jin-a nie.
Racja, ona jest wyjątkiem.
A czemu nie odebrałeś komórki?
Dlatego dzwonię do biura.
Musiałem ją gdzieś zostawić.
Pewnie w sali konferencyjnej.
Nie musisz być dla mnie miły,
ale chociaż odbieraj, żebym wiedziała, że żyjesz.
Dobrze. Spróbuj dożyć mojego powrotu do domu.
Spróbuję.
Ale mnie przestraszyła.
Czy Jin-a...
No proszę, akurat w tej kwestii mnie posłuchała.
Boję się, że domyślą się, kto to napisał, nawet jeśli to anonimy.
Ja też.
Czy na pewno możemy wskazać sprawcę po imieniu?
Niby mówili, że nie spotkają nas żadne konsekwencje.
ANKIETA DLA PRACOWNIKÓW: DYSKRYMINACJA W MIEJSCU PRACY
YOON JIN-A
LEKCJE GOLFA: JAK ŁATWO WYJŚĆ Z BUNKRA
MOJE PYSZNE ŻYCIE
Dlaczego nagle to robimy?
Nie mów tak. To ty to sprowokowałaś.
Do widzenia.
Próbowałam im tylko zasugerować, kiedy powinni przestać,
bo ciągle przeginali.
Ale i tak zaczęło się od ciebie.
Pytanie, czy po tym wszystkim zostaniesz bohaterką
czy buntowniczką.
Czyli bez względu na to, co się stanie, i tak wszyscy będą winić mnie.
Przy okazji...
ostatnio ty i Bo-ra bardzo się zbliżyłyście.
Pojechałyście razem na wycieczkę.
Obiecałaś jej, że ją spikniesz z Jun-huim?
Rany, to był spontaniczny wypad.
Dlaczego musiałaś z nią jechać?
Nigdy się nie kolegowałyście.
Uspokój się.
Nie mam zamiaru wtrącać się w cudze związki.
Nawet gdybyś miała, to i tak nic by nie dało.
Pamiętasz, jak chciałam, żebyś mi z tym pomogła?
Siostra Jun-huiego powiedziała,
że ich rodzice bardzo się troszczą o dobre pochodzenie.
Chcą, żeby jego partnerka pochodziła z dobrze sytuowanej rodziny.
Nie obchodzi mnie to, ale i tak nie było mi miło to usłyszeć.
To jacyś bogacze czy co?
Co robią ich rodzice?
Nie wiem. Sama jestem ciekawa.
Już późno. Dokąd idziesz o tej porze?
Czemu nie odpowiadasz?
- Powiedz. - Powiem, jak wrócę.
Nie możesz mi powiedzieć teraz?
Zachowujesz się, jakby to było coś poważnego.
Późno wrócisz?
Jeśli tak, to zadzwoń wcześniej.
Zadzwoń.
Witamy.
Ten facet, o którym mówiłeś... Chodziło ci o Jun-huiego?
Nie wiem, jak się nazywa.
To kumpel Seung-ho, poznałem go u was w domu.
On i Jin-a są razem.
Sama to powiedziała.
- Cześć. - Do zobaczenia.
Pa.
Co tutaj robisz?
Wiesz co.
Nie powinieneś się tak do mnie odzywać,
wiesz o tym?
Tu będziemy gadać?
I co z tego?
Dlaczego chciałeś się ze mną spotkać?
Chcę przeprosin.
Traktowaliście mnie, jakby to była moja wina.
Macie mnie za to przeprosić.
Nie wydaje mi się,
żebyśmy mieli za co przepraszać.
Słyszał pan. Jin-a też widywała się z kimś innym.
Ty zdradziłeś ją pierwszy.
- Ma prawo spotykać się z kimś innym. - Tak. Ma pan rację.
Ale spotyka się z przyjacielem swojego brata.
Panu to nie przeszkadza?
Cieszę się ich szczęściem.
Znam go, od kiedy był dzieckiem. Jest dla mnie jak syn.
Wiem, że jest pracowity i dobry.
Więc cieszę się, że ktoś taki jak on
jest chłopakiem Jin-y.
Traktowaliśmy go jak członka rodziny,
więc Jin-a chciała to utrzymać w sekrecie, żeby nas nie zszokować.
Dziękuję, że się pofatygowałeś,
żeby mi to powiedzieć.
Bawi cię to? Czemu się nie odzywasz? Gdzie jesteś?
Gdzie jesteś?
Czemu nie odpowiadasz?
Jestem z kolegą.
- Nie wypiłem dużo. - Wracaj już do domu.
Dzisiaj prześpię się w biurze.
Tylko masz pracować.
Dobrze.
Dobranoc.
Liczę, że będziesz odpowiadał szczerze, bez pomijania żadnych szczegółów.
Właśnie po to tu przyszedłem.
Kiedy to się zaczęło?
Czy to ważne?
Odpowiedz na pytanie.
Nie masz prawa mi pyskować.
A co zrobiłem źle?
To, że chodzę z twoją siostrą?
Byłoby lepiej, gdybym był starszy?
Jesteś przeciwko, bo chodzi o mnie.
To mnie nie akceptujesz.
Z jakiego powodu?
Nie wiesz?
Nie.
Straciłeś rozum?
Nie wiesz, kim jesteś dla moich rodziców?
Kim?
Synem.
Słuchaj, idioto.
Kim jest dla nich Jin-a?
Córką.
Więc pozwól, że zadam ci pytanie.
Co z Gyeong-seon?
To bez znaczenia, że nie jesteście spokrewnieni
ani że nie łamiecie prawa, będąc razem.
Czemu to musi być Jin-a?
Możesz się widywać z kimkolwiek.
Na świecie jest tyle kobiet. Czemu to musi być moja siostra?
- Bo to Jin-a. - Boże.
Żartujesz sobie?
Wyglądam, jakbym żartował?
Jak chcesz. Możesz się starać, ale i tak nie możecie być razem.
Cokolwiek byś nie powiedział, nie poddam się.
Nie zrezygnuję z Jin-y.
Chciałem, żebyś wiedział.
Hej.
Myślisz, że Gyeong-seon to zaakceptuje?
Nie będzie jej to przeszkadzać?
- Jeśli będzie, to trudno. - O rany.
Kompletnie straciłeś rozum.
I niby co wy teraz zrobicie?
Martwisz się o nas?
Przestań chrzanić, świrusie.
Możesz się wkurzać, ile chcesz. Ale wyżyj się na mnie, a nie na niej.
Zrób coś dla mnie.
Nie bądź dla niej taki ostry.
Wracasz na uczelnię...
Boże, stary.
Jak chcesz mnie bić, idźmy w spokojniejsze miejsce.
Wariat.
Przysięgam, jeśli złamiesz jej serce, to cię zabiję.
Nie dojdzie do tego.
Nie śmiej się, fiutku. Mam ci przywalić?
Nie.
Rany, co za świrus...
Seung-ho, czekaj.
Hej.
O nie.
- Matka cię przysłała? - Tak.
Zadzwoniłam, bo strasznie dużo wypił.
O rety.
- Tato. - Ojej.
Tato!
- Tak? - Czemu piłeś sam?
Dalej, ocknij się.
- To moja córka. - Czemu tyle wypiłeś?
Spałeś tutaj?
Chodźmy do domu.
- Czy coś się stało? - Co jest, tato?
- Co jest? - Nic, ja tylko...
Po prostu się cieszę.
Moja córka...
Cieszę się na widok moich córek.
- Ja... - O rety.
Jestem taki...
Dobrze, słyszymy. Chodź do domu. Mama nie da ci spokoju.
Na litość boską.
Wypiłeś sam trzy butelki?
Uważaj.
- Wszystko w porządku. - Ostrożnie.
- Najpierw załóż kurtkę. - Dobrze.
Ten pijus doprowadza mnie do szału.
- Tato. - Powiedz mi
Nie wiem, czy jest w dobrym humorze, czy w złym.
- Boże, tato. - Co mam zrobić...
Ty pijaku! Straciłeś rozum?
Co ty wyprawiasz o tej godzinie?
Moja żonka!
Rety, wali od ciebie alkoholem.
Ileś ty wypił?
- Stój prosto. - Mi-yeon!
Ja...
- Ja będę dla ciebie dobry. - Rety.
Mówię ci!
Będę bardzo dobry, dobrze?
Przestań.
Pił sam.
- Przewróci się. Panie Yoon, stop! - Powiedz mi
- Co z nim? - Co mam zrobić
Wychodził gdzieś dzisiaj?
- Nic mi nie powiedział. - Powiedz mi
Z kim on się spotkał?
- Co mam zrobić - Co się z nim dzisiaj dzieje?
Proszę.
Sprawdziłem, że pracownice rzeczywiście wypełniają ankietę.
Ale pan Jo nie otrzymał jeszcze wyników.
Czemu musiałeś...
Rety.
Nie powinieneś był tak przeginać.
Ani na wspólnej kolacji, ani kiedykolwiek indziej.
Wszyscy pracownicy powinni się szanować. Nie tak powinno być?
Zawsze gdy wypijesz, za dużo sobie pozwalasz.
Nie umiesz się powstrzymać?
Chodzi też o delegację. Przecież prosiłem.
Miałeś ich tylko przekonać,
że się o nich troszczymy, bo to moja rodzina.
Trzeba było zjeść z nimi kolację i rzucić kilka komplementów.
Tyle razy to powtarzałem.
- Ale ja... - I co ty teraz zrobisz?
Panie Nam, innych rzeczy nie będę się wypierał,
ale co do delegacji... Potraktowałem tak panią Yoon,
bo kazał mi pan zabrać ich na drinki.
Nie wmawiaj mi takich rzeczy.
Kazałem ci wziąć panią Yoon ze sobą?
Nawet nie wspomniałem jej imienia.
O czym ty gadasz?
Jak sytuacja z pracownicami?
Są trochę zdezorientowane, wcześniej to się nie zdarzało.
Zakładam, że możemy liczyć na wiarygodne wyniki.
Niektóre chcą po prostu wyrazić swoje zdanie.
Jak ty?
Ja tylko przyglądam się z boku.
Cenię twoją opinię bardziej od innych.
To zaszczyt.
Jak poszło dzisiaj?
Naprawdę?
Muszę tam pojechać na ryby.
Kolacja smakuje?
Chyba dobrze ci płacę.
To jest...
Panie Kong, wszystko w porządku?
Tak.
To nic takiego.
- Dong-u. - Tak?
Czy dziewczyny coś ci mówiły?
To pan nie wie?
Teraz nawet nie spojrzą na innych pracowników.
Dobrze.
Może...
Po pracy...
zjedlibyśmy razem kolację?
Dobrze.
Po co przyszedł?
Zaprosił mnie na kolację.
I pójdziesz?
Wygląda na to, że chce mi coś powiedzieć.
Niby co?
Powiedz nie. Odmów.
Nie mogę tego zrobić.
Czemu się denerwujesz?
Mam się nie denerwować, jak wychodzisz z tym zboczeńcem?
Dobrze. Szybko to załatwię.
Czemu nie powiesz mi, że nie pójdziesz?
Naprawdę mnie nie słuchasz.
Nie idźcie gdzieś daleko.
I wyślij mi adres.
Nie mam telefonu.
Coś wymyślę.
Dlatego właśnie chciałem ci kupić nowy.
A ty znowu swoje.
Rozumiem.
Dobrze.
O matko.
Naprawdę będę pana musiała zabrać kiedyś na obiad.
- Częstuj się. - Dobrze.
- Proszę też jeść, panie Kong. - Jasne.
Nie napije się pan czegoś?
A pani by chciała?
Nie, pytałam tylko o pana.
Nie mam ochoty na alkohol.
- Proszę spróbować tego. - Dziękuję.
Pan Nam pana tu przysłał?
Gdzieżby, skąd.
Zawsze chciałem
zaprosić panią na smaczną kolację
i dzisiaj w końcu znalazłem czas.
Poza tym bardzo ciężko
pracowała pani na delegacji. To dlatego.
Cóż...
Tak, proszę pana?
Chodzi o to, że...
Słyszała pani o tej ankiecie, która krąży wśród pracownic?
Tak, ja też ją dostałam.
Rozumiem. Napisała pani coś?
Chyba tego nie zrobię.
Musiałabym opisać dużo incydentów,
a nie mam talentu pisarskiego.
Chyba zgłoszę to wszystko ustnie.
- Muszę skorzystać z łazienki. - Oczywiście.
To się przypali.
Przepraszam.
Aż tak się o mnie martwiłeś?
Nie musiałeś przychodzić.
Więc po co wysłałaś mi adres i telefon do restauracji?
- Przyszedłem, bo tęskniłem. - Za późno.
Będę siedział obok.
Co?
Przestań się wygłupiać.
Nie zniosę tego, że siedzi naprzeciwko ciebie.
Niedługo wyjdę. Bądź cierpliwy.
Pomyślę o tym.
Lepiej mnie słuchaj, jak grzecznie proszę.
Rety.
Dziękuję bardzo za kolację.
To nic takiego.
Następnym razem zaproszę panią w lepsze miejsce.
Nie musi pan.
I tak czuję się niekomfortowo. Naprawdę nie trzeba.
Pani Yoon.
Jestem w sytuacji, kiedy muszę brać pod uwagę opinię wielu osób
i nie mogę obierać stron.
Więc jeśli...
Jeśli kiedykolwiek rozczarowałem panią w jakikolwiek sposób,
proszę zrozumieć moje położenie.
Zawsze możemy podyskutować.
Jestem trochę zaskoczona. Nie spodziewałam się tego.
Skoro mowa o zaskoczeniu, to ja jestem zdziwiony pani przemianą.
Zresztą nie tylko ja.
Ostatnio jest pani inną osobą.
Nikt pani o tym nie mówił?
Niektórzy mówili.
Widzi pani?
A skoro już przy tym jesteśmy,
to skąd ta nagła zmiana?
Chciałam komuś pomóc.
Wcześniej...
nie zdawałam sobie sprawy z własnej wartości.
Ale spotkałam kogoś, kto ceni mnie bardziej,
niż ja cenię samą siebie,
i próbuje mnie ochronić.
Chcę pomóc tej osobie.
Powinnam sama o siebie zadbać,
żeby ten ktoś
nie musiał się tak o mnie martwić i był spokojny.
Użyłam twojego telefonu.
Mój się zepsuł, wiesz.
Powinnaś dać go do naprawy albo kupić nowy.
Wkrótce jakiś kupię.
Dobrze się czujesz? Podobno cały dzień leżałeś skacowany w łóżku.
Już mi lepiej.
Co za ulga.
Czy jest coś, co chcesz mi powiedzieć?
Nie.
Możesz mi powiedzieć o wszystkim.
Jestem gotów cię wysłuchać.
Nie szykuj się na żadne wyznania.
Ostatnio poprosiłam cię,
żebyś jeszcze trochę zaczekał.
Na razie to wszystko,
co mogę powiedzieć.
W porządku. Powiesz mi, kiedy będziesz miała ochotę.
Pójdę do siebie.
Co mam zrobić?
O rety.
Boże.
Czemu idziesz w tę stronę?
Sklep jest przy skrzyżowaniu.
Idę do samochodu.
Gdyby nie chodziło o...
zmianę właściciela telefonu...
nie zadzwoniłabyś, prawda?
- To chyba normalne? - Czemu?
Bo twój młody chłopak mógłby być zazdrosny?
Nie wciągaj go w to.
Nawet nie mogę o nim wspomnieć?
Co w nim takiego wspaniałego?
Ma bogatą rodzinę?
Ze wszystkich facetów musisz się spotykać akurat z kumplem własnego brata?
Zaraz zamkną sklep.
Muszę to jak najszybciej załatwić, więc ruszajmy.
Jun-hui.
Jun-hui.
Jun-hui, to ja.
Chciałam ci tylko coś nagrać,
skoro już mam ze sobą twój telefon.
Dziękuję.
Dziękuję, że się o mnie troszczysz i że mnie kochasz.
Nie wiedziałam,
że ktoś może mnie tak mocno kochać.
Pewnie nawet nie wiesz,
jak bardzo jestem wdzięczna i szczęśliwa
w ostatnich dniach.
Poza tym wiele się od ciebie uczę.
Nauczyłam się,
że miłość polega na pełnym oddaniu się...
tej drugiej osobie tak bardzo,
jak tylko się potrafi.
Dlatego, kiedy ktoś kocha,
powinien kochać tak jak ty.
Jun-hui.
Kocham cię...
całym sercem.
I będę cię kochać już zawsze.
Dokąd jedziemy?
Mów, dokąd jedziemy!
Hej.
Jun-hui.
Jun-hui, to ja.
Co ty wyprawiasz?
Straciłeś rozum?
Zatrzymaj auto!
W tej chwili!
Nie rób tego.
Gyu-min, proszę, nie rób tego.
Co chcesz zrobić?
Czego chcesz?
Zginę.
Zginę razem z tobą.
Dalej, z drogi.
Z drogi!
Byłem pewien, że coś ci się stało.
- Liczyłem, że się mylę. - Jin-a, gdzie teraz jesteś?
Tak bardzo żałowałem...
Powinienem był przyjechać po ciebie, a nie zostawiać cię samej.
Pomyśl, co by było, gdyby padło na nas.
Widziałbyś Jin-ę w takiej rodzinie?
Nie chcę dłużej ukrywać naszego związku.
Ogłośmy to, zanim ktoś nas przyłapie.
Przyszłam spotkać się z chłopakiem.
Rozumiem.
Jestem w związku z Jun-huim.
Serce nie sługa.
A weź się zabij. Przepraszam.
Musisz być bardzo szczęśliwa.
- Jestem. Tak, że aż się trochę boję. - Przestań.
Jeśli ciągle będziesz mnie krył, będzie mną jeszcze bardziej rozczarowana.
Będę cię kochał dłużej...
i jeszcze mocniej.
Napisy: Magdalena Adamus
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.