Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Naprawdę sądzisz, że się uda?
Oczywiście. Potrafię świetnie udawać.
Jestem pewna, że się nie domyślą.
ODCINEK 6
Drzwi się otwierają.
Tato.
Wyszłaś poćwiczyć?
Tak.
Jin-a.
Chcę, żebyś...
Skłamałam.
Czy to jest coś...
przez co będę tobą rozczarowany?
Tak.
Ale niekoniecznie.
Postaram się, żebyś nie był rozczarowany.
Ale właśnie dlatego...
nie mogę ci na razie nic powiedzieć.
Proszę, daj mi trochę czasu.
Później wszystko ci powiem.
Na razie...
proszę, zaufaj mi i poczekaj.
Czy jesteś na mnie zły?
Czemu miałbym być zły?
Czemu wbiłaś wzrok w podłogę?
Co wy robicie?
Musisz się tak krzywić? Zapytałem tylko, czy pójdziesz ze mną poćwiczyć.
Nie dbasz o swoje zdrowie,
to dla twojego dobra.
Nie wiesz, że się o ciebie troszczę?
Czemu się tak przejmujesz?
Jest jeszcze młoda. Potrafi o siebie zadbać.
Daj jej spokój, dziś ma wolne.
Nie wygłupiaj się i idź już.
Rety, co mu chodzi po głowie? Nigdy się tak nie zachowywał.
Czemu jesteś taka wzburzona?
Już się ubrałaś, żeby z nim pójść?
Pójdę z nim.
Nie zmuszaj się do tego.
Idź już!
Idź sobie!
Idź.
Poczekaj!
Taki spacer chyba wystarczy?
Tak myślę.
W takim razie wracajmy.
Tato.
Czemu mówisz, że nic ci nie jest?
Co ci powiedział?
Nie chcę, żebyś się sama z tym męczyła.
Tak naprawdę nic nie powiedział.
Szczerze mówiąc, byłoby lepiej, gdyby na mnie nakrzyczał.
Nie powinienem był prosić, żebyś została na noc.
Przecież do niczego mnie nie zmusiłeś.
Zostałam, bo chciałam.
Nie musisz mnie pocieszać.
Nie próbuję cię pocieszyć. Mówię prawdę.
Jesteś śliczna.
Mówiłam ci już, wiem o tym.
Kiedy będę mógł znów zobaczyć tę ładną twarz?
Przyjadę po ciebie później.
Dzisiaj zostanę w domu.
Przynajmniej to powinnam zrobić.
Nie martw się. Wiem, że sobie poradzę.
Mam ciebie.
W końcu mam
Seo Jun-huiego, który mnie chroni,
więc niczego się nie boję.
Ani trochę się nie boję.
- Yoon Jin-o. - Tak?
Kocham cię.
Naprawdę bardzo cię kocham.
JUN-HUI: CZEKANIE NA CIEBIE NIE JEST NUDNE.
KOCHAM CIĘ: BARDZO MI PRZYKRO. TĘSKNIĘ.
JUN-HUI: NIE SPIESZ SIĘ, ALE BARDZO TĘSKNIĘ.
KOCHAM CIĘ: TATA ZASNĄŁ! ZARAZ BĘDĘ.
JUN-HUI: POSPIESZ SIĘ, PRZYTULĘ CIĘ.
JUN-HUI: JUŻ ZACZYNAM TĘSKNIĆ.
Jadłeś już?
Nie mam apetytu.
Cały dzień się głodzisz?
Nie chcesz niczego zjeść?
Powiedz. Ja stawiam.
Nie chcę.
Musisz coś zjeść.
Na co masz ochotę?
Na nic.
No, może na coś ostrego.
Coś ostrego?
Może duszone kimchi.
Teraz zaczynam mieć na nie ochotę.
Odwiedźmy Jin-ę. Uwielbiasz duszone kimchi pani Kim.
Nie chcę zawracać jej głowy.
Zawsze nam mówi, że to żaden problem,
o ile nie wpadamy bez zapowiedzi.
Daj mi telefon. Zadzwonię do Jin-y.
Właśnie coś sprawdzam.
Czekaj, pójdę po torebkę i dam znać menedżerowi, że wychodzę.
Przyszliście.
- Cześć. - Dzień dobry.
Czemu zawsze przynosicie jakieś zakupy?
Nie trzeba.
Kupiłam tylko trochę owoców.
- Panie Yoon, przyszliśmy. - Hej.
- Witajcie. - Dzień dobry.
Wejdźcie.
Od samego rana czekał, żeby się napić.
Patrzcie, jak smaży mięso.
Pan Yoon i ja myślimy podobnie.
- Gdzie Jin-a? - Wciąż śpi.
Jak ona śmie spać, kiedy ja tu jestem?
Ty smarkulo!
Co? Kto tam?
- Hej. - Co?
Co tu robisz?
Nie mówiłaś, że przyjdziesz.
- Rany. - O rety.
Hej. O rety.
Przepraszam.
- Kiedy przyszłaś? - Rety.
Dzwoniłam do twojej mamy.
Wiem, że masz dziś wolne,
ale czemu wciąż śpisz?
Co wczoraj robiłaś?
Ja... niewiele.
Czemu się jąkasz? Dziwnie się zachowujesz.
Powiedz prawdę.
Jaką prawdą?
Daj spokój. Przestań.
Zrobiła pani tyle duszonego kimchi.
Mówiłaś, że Jun-hui ma na nie ochotę.
Dzięki niemu na pewno odzyska apetyt.
Musiało to zająć mnóstwo czasu.
- Spróbuj. - Dobrze.
Jest świetnie doprawione.
Rety, jestem głodna.
- Muszę zadzwonić. - Dobrze.
Co tu robisz?
Oszalałeś?
Nie mogłem się powstrzymać. Tęskniłem.
Kompletnie zwariowałeś.
- Tak, wiem. - Co?
Hej.
Ale serio, wyjdź stąd.
- Czemu? - Jak to „czemu”?
Czemu nic nie mówisz?
O co ci chodzi?
Powiedziałem, że cię kocham.
A, o to ci chodzi.
„A, o to ci chodzi”?
- No proszę. - Co powiedziałeś?
No proszę.
Gdzie oni są?
Rety, co tu się dzieje?
Kazałam mu wyjść, ale nie posłuchał.
- Posłuchaj jej, proszę. - No właśnie.
- Kiedy w końcu dorośniesz? - Dokładnie.
Głodna jestem. Chodźmy jeść.
Jun-hui, jedz do syta.
Możesz przychodzić zawsze, gdy będziesz miał ochotę na domowe jedzenie.
Nawet jeśli nikogo nie będzie w domu.
Możesz sobie sam coś podgrzać.
Dobrze.
Jest wybredny, gdy ja mu gotuję.
Ale zawsze smakuje mu pani jedzenie.
Po ślubie będzie mu smakowało tylko jedzenie żony.
To zależy od tego, z kim się ożeni.
- Jedna z koleżanek Jin-y... - Tak?
...coś do niego czuje.
Naprawdę? Która?
Młodsza menedżerka, która nadzoruje teraz mój lokal.
Nazywa się Kang Se-yeong.
Bardzo się stara mi zaimponować.
- Ty też to zauważyłeś, prawda? - Oczywiście.
Naprawdę?
Od razu to zauważyłem.
Musiało ci się podobać.
Jesteś strasznie niedomyślna.
Nawet ja od razu to zauważyłam.
Tylko ja nie wiedziałam.
Większość facetów z naszego budynku ją lubi. Jest ładna.
Dość już o jej wyglądzie. Czym zajmuje się jej rodzina?
Mamo.
Co? To ważne.
Co robią jej rodzice?
Skąd mam wiedzieć?
Jun-hui, pozwól, że coś ci powiem.
Umawiając się z kimś, musisz brać pod uwagę wiele czynników.
Musisz poznać wykształcenie kobiety, a także członków jej rodziny.
Sami nie mamy się czym chwalić.
Dlatego to takie ważne.
Przynajmniej wasi partnerzy powinni mieć dobre koneksje.
Przestańcie gadać o bzdurach.
Jedzmy.
Czemu nazywasz to bzdurami?
Mówię o ich przyszłości.
To dorośli ludzie. Sami o siebie zadbają.
Chcesz, żeby się czuli nieswojo?
O rety.
Chyba was nie zdenerwowałam?
Chcesz kontynuować?
Jeśli tak, to idę do siebie.
Jin-a, odpręż się.
Właśnie, twoja matka się o nas troszczy.
Dokładnie o to mi chodzi.
Może wyszło to nieco obcesowo,
ale powiedziałam to tylko dlatego, że troszczę się o Jun-huiego.
Jun-hui, rozumiesz to, prawda?
Oczywiście. Jak zwykle jestem wdzięczny.
Proszę się nie martwić. Poradzę sobie.
Dobrze. Jun-hui, spróbuj tego. Proszę.
Pani Geum, mam ważną wiadomość.
Jest afera w dziale zakupów.
Jaka afera?
Dział zakupów pił z zespołem od zasobów.
Pan Oh kupił pani Choi drinka. Powiedziała:
„Nie nalegaj, bym piła,
bo pozwę cię o naruszanie moich praw”.
Wspaniale, prawda?
Czy to Jin-a wywołała taką reakcję?
Jej działania odbiły się szerokim echem.
Nikt sobie nie wyobrażał, że właśnie ona
- zrobi coś takiego. - Prawda.
Zastanawiam się, co ją opętało.
Nieważne, czemu to zrobiła. Powinnyśmy jej przyklasnąć.
Mam nadzieję, że to nie odbije się na nas.
Też się o to martwię.
Wątpię, by kierownictwo puściło to płazem.
Jeśli tego nie zrobią,
to ja nie puszczę im tego płazem.
OGŁOSZENIE: KOLACJA Z PREZESEM JO, TYLKO DLA PRACOWNIC
Idź.
Proszę.
Czytałaś ogłoszenie?
Wybierz miejsce, które lubią nasze pracownice.
Dobrze, proszę pana.
Jeszcze jedno.
Chcę, żebyś zebrała informacje
o zażaleniach, jakie mogą mieć na temat wszelkich przejawów dyskryminacji.
Przekaż mi je przed kolacją.
Dobrze, proszę pana.
One mogą pozostać anonimowe, ale mają wymienić sprawców.
Panie Jo, sądzę, że powinniśmy wysłuchać obu stron. Inaczej będziemy stronniczy.
Później zbadam okoliczności tych zajść.
O co chodzi? Czy ty też masz coś na sumieniu?
Tylko ofiara może to wiedzieć.
Hej, dokąd idziesz?
Tak.
Nie.
- „Kocham cię”? - Co...
- Życie ci niemiłe? - Czyli randkujesz z kimś.
Nie twój interes.
Kto to?
Nie mów, że...
Co?
Spotykasz się z mężatką?
Rany.
Po twojej reakcji wnoszę, że mam rację.
Kim ona jest?
Mamy czas, więc nie spiesz się na drodze.
Oczywiście, że też tęsknię.
Dobrze. Do zobaczenia.
Musiałam zadzwonić do biura
i rozmawiałam ze współpracownikiem.
Umawiasz się z nim?
Nie, on pracuje dla innej firmy.
Czy powinienem kazać ci złożyć oświadczenie,
czy przydzielić punkty karne?
Może kupię panu obiad i będziemy kwita?
To wystarczy. Ale wiesz co?
Gdy spotykasz się z kimś w sekrecie, od razu to widać.
- Dobre? - Tak, spróbuj.
Bardzo dobre.
Co? Robiliśmy już bardziej intymne rzeczy.
Niczego się już nie wstydzisz.
Czemu? Powinnam?
Kiedy przychodziliśmy tu wcześniej,
próbowałem zaprosić cię na randkę...
chyba z 1000 razy, ale nie potrafiłem.
Wiedziałaś o tym?
Byłam taka sfrustrowana, myślałam, że padnę.
Ale gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy...
To znaczy wtedy, gdy zobaczyliśmy się pierwszy raz po długim czasie.
Czemu udawałeś, że mnie nie widzisz?
Wyprowadzałem rower z biura.
W moją stronę szła pewna kobieta.
Zaintrygowała mnie.
Wszyscy mężczyźni są tacy sami.
Nie o to mi chodzi.
Chciałem się jej przyjrzeć. Była taka ładna.
Akurat gdy pomyślałem: „Ale ona jest ładna”,
zorientowałem się, że to ty.
- Byłeś rozczarowany? - Byłem zaskoczony.
Pomyślałem: „Czy to naprawdę Jin-a?
Czy zawsze była taka ładna?”.
To naprawdę ty.
- Jakoś w to wątpię. - Myślałam, że mi się przywidziało.
- Kiedy wróciłeś? - Serio, mówię prawdę.
Na zdrowie.
- Na zdrowie. Miło was poznać. - Na zdrowie.
To się nie liczy. Spałem.
Trzeba było nie zasypiać.
- Ty pierwsza zasnęłaś. - Trzeba było mnie obudzić.
Powinienem był.
Z czego się śmiejesz?
Nie wiem. Ale to śmieszne.
Mam ogromny kłopot.
Jaki?
Chcę, żeby świat wiedział, że jesteś moja,
bo jesteś taka śliczna.
Mówię szczerze, to poważna sprawa. Jeszcze się rozchoruję.
Skoro tak mówisz.
Dlatego zastanawiałem się,
czy chcesz poznać moich przyjaciół.
Twoich przyjaciół?
Jadą na biwak ze swoimi dziewczynami.
Mogę dołączyć, ale nie sam.
Powiedziałem im, że się zastanowię.
To nic, jeśli nie chcesz.
Nie o to chodzi.
Jeśli to same pary,
mogę się czuć nieswojo.
To nie pomaga, kiedy tak na mnie patrzysz.
Pewnie byłabym tam najstarsza.
O rety.
Przestań.
To niezły szok.
Wpaść w sidła.
To jest wyrażenie, które opisuje tę sytuację.
Jak mogę na tym skorzystać?
Jestem do twoich usług.
Nie jestem taka małostkowa.
Chodzi mi o to, jak tego użyć przeciw Se-yeong.
Jest taka pełna nadziei.
Dziewczyna, która zawsze stawia na swoim, chce znowu wygrać,
ale na drodze staje jej niespodziewana rywalka.
To już jest niezła historia, prawda?
Odpuść mi choć trochę.
Tak myślałam, że musi być powód,
czemu nagle stałaś się inną osobą.
Podziwiam cię.
Już mówiłam, odpuść mi.
Nie dokuczam ci, mówię poważnie.
Gratuluję odwagi.
Mówię poważnie.
Dziękuję ci z głębi serca.
Przecież nikogo nie zdradzasz.
W każdym razie powinnaś mi później postawić kolację.
Przyjdź sama.
Nie chcę, żebyś się z nim przy mnie całowała.
Masz ochotę napić się herbaty?
Cześć.
Dzień dobry.
Przytrafiło ci się coś dobrego?
Wyglądam na szczęśliwą?
Tak, wyglądasz dziś jakoś inaczej.
Tak jakbyś zaczęła się z kimś spotykać.
Naprawdę zaczęłaś?
Dzień dobry.
- Dzień dobry. - Dzień dobry, Jun-hui.
Masz dziś dużo pracy?
Zawsze mam dużo pracy.
Muszę wyjść zaraz po naszym spotkaniu.
Chciałabym pójść w jakieś ładne miejsce,
żeby przestać myśleć o pracy.
Chciałam zaprosić cię do restauracji.
To nic, jeśli jesteś zajęta.
Będę miała pracowite popołudnie.
Masz plany na lunch?
Na szczęście nie.
To może pójdziemy coś razem zjeść?
Byłoby miło. Wybierz jakieś miejsce.
Ja stawiam.
Dobrze.
Tylko żartowałam.
Co to miało być?
Mówię o Seo Jun-huim.
Mówiłaś, że jesteś zajęta.
Szukałam towarzystwa na lunch.
Czemu jesteś taka poruszona?
To do ciebie niepodobne.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
Pani Kang, skoro pani teraz wychodzi,
podrzuci mnie pani na stację?
A od czego masz nogi?
Przejdź się.
Spotkanie poszło dobrze, więc co jej się stało?
Co się stało, pani Geum?
Nic takiego.
Przepisz to sprawozdanie.
Natychmiast, proszę pana.
O rety.
Czemu pan Jo organizuje firmową kolację?
Chyba chce zmotywować nasze pracownice.
Wiem, że to on odpowiada za organizację,
ale jeśli chce, by kierownictwo też się stawiło...
Nic o tym nie wspominał, proszę pana.
W porządku. Coś jeszcze?
Nie, proszę pana.
Możesz już iść.
Cóż...
Coś się dzieje z naszymi pracownicami.
Geum Bo-ra stała się jak Yoon Jin-a.
Nagle stała się bardzo posłuszna.
Co tu się, do diabła, dzieje?
Wiecie, o co może tu chodzić?
Nie mam pojęcia.
Ale myślę, że powinniśmy być ostrożni
w kontaktach z pracownicami.
Czemu mamy być ostrożni? Nic nie zrobiliśmy.
Jasne, kiedy wychodzimy się napić...
Właśnie tego lepiej nie robić.
On ma rację. Przez jakiś czas
nie powinniśmy urządzać zespołowych wypadów.
Kiedy przyszłaś?
Geum Bo-ra mnie pokonała.
Brak mi słów.
Co? Co zrobiła Bo-ra?
Coś się stało?
Mówię o Seo Jun-huim. Poderwała go na moich oczach.
- Co? - Trudno w to uwierzyć, prawda?
Brak mi słów.
Poważnie... Czy to ma jakikolwiek sens?
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
Na moich oczach zaprosiła go na lunch.
Co gorsza...
zgodził się z ochotą.
Rozumiem. Śmiejesz się, bo to takie dziwne.
Przepraszam.
Co mam teraz zrobić?
Muszę ją powstrzymać, zanim zrobi coś jeszcze.
Se-yeong.
Jest wielu innych mężczyzn. Podobasz się wielu facetom.
Ale czemu akurat Geum Bo-ra?
Mam patrzeć, jak mi go podbiera?
Sądzisz, że moja duma to zniesie?
Nie mogę na to pozwolić.
Zaprzyjaźnię się z jego siostrą.
Jesteś z nią blisko, prawda? To twoja najlepsza przyjaciółka.
Se-yeong.
Pomóż mi, proszę.
Rozumiem, jak się czujesz,
ale wątpię, żebym mogła ci pomóc.
Co z ciebie za koleżanka.
Przyniosę ci nową.
Hej.
Dość już. Chodź, zjedz z nami.
Nie chcę przytyć.
Od tego nie przytyjesz.
To jest bardzo dobre dla kobiet.
Kolagen zapobiega starzeniu.
No tak, kolagen. On się przyda.
- Rany. - Rety. Zaskoczyłaś mnie.
Co ty wyrabiasz?
A niech mnie.
Rety.
ABY WYGLĄDAĆ MŁODZIEJ BEZ MAKIJAŻU, SKÓRA MUSI BYĆ
NAWILŻONA I LŚNIĄCA. NAJLEPIEJ UŻYĆ KREMU BB LUB PODKŁADU.
Jesteś ładna. Nie potrzebujesz tego.
Wyglądam brzydko, bo się nie wyspałam.
Co mam zrobić?
Nie patrz.
- Czemu? Daj zobaczyć. - Nie mam czasu.
Daj spokój.
A ile oni mają lat?
Już mówiłem, nie ma powodu, żebyś się denerwowała.
Są młodzi.
Chcę wiedzieć, jak młodzi.
Dlaczego tak się denerwujesz?
Będę tam najstarsza.
Ci ludzie nawet nie są w twojej lidze.
Zaufaj mi.
Nie potrafię.
- I tak wyjdzie. - Jakoś wątpię.
- Mówię poważnie. - To jest pyszne.
Jesteś tu najmłodsza.
Mówiłem ci, prawda?
To jest ciężkie. Ja to zrobię.
- Naprawdę? - Co jadłeś?
- Przecież nie jesz meongge. - Słyszałaś?
- Ji-hye, to jest ciężkie. Ja to zrobię. - Naprawdę?
- Byłem zaskoczony. - Ja też.
Słyszałeś, Hyeong-gyu?
- Gdzie to postawić? - Tutaj.
Nie wiedziałem.
- Wiem, co zamierzasz. - Postawię to tutaj.
Jesteś dziś bardzo pomocny.
Zawsze pomagam.
Hyeong-gyu.
Możemy to zrobić później, prawda?
- Pomóc ci jakoś? - Nie.
- Musimy to później omówić. - Czujesz się niezręcznie?
- To bardzo niespodziewane. W porządku. - A nie powinnam?
A to dlatego, że...
- Jun-hui, popatrz na to. - To mój przyjaciel.
- Ciągle się kiwa. - Dobrze.
- Zaraz wrócę. - Dobrze.
Wiedziałem, że taki będzie.
Skąd wiedziałeś?
- Czy to nie dziwne? - Jak to zrobiłaś?
Miałem rację, prawda?
- Jesteś najładniejsza. - Nie mów tak.
Pierwszy raz widzę dziewczynę Jun-huiego.
Ja też.
Ładna jest, prawda?
- Rety. - Poważnie.
- Co? Co takiego? Jest ładna. - Jest.
Jest starsza od nas, prawda? Ile masz lat?
Czemu ją o to pytasz? To niegrzeczne.
Niegrzeczne?
Niedługo skończę 40 lat.
Wyglądasz tak młodo.
- Naprawdę? - Nigdy bym nie zgadła.
My to zrobimy. Odpocznij.
Nie, pomogę.
Nie trzeba. Odpocznij.
- On ma rację. Już kończymy. - Idź.
Odpocznij sobie.
- My to zrobimy. - Nie trzeba. Prawie skończyłam.
- My to zrobimy. - Ty odpocznij.
- Ale... - To nic.
- Ostrożnie. - O nie.
- Idź, odpocznij. - My to zrobimy.
Trzeba było przynieść więcej garnków.
Pospiesz się.
- Dobra robota. - Dostanę coś?
Jakąś nagrodę?
Nie możemy pić, bo będziemy prowadzić, więc zagrajmy w piłkę.
- Nie, dzięki. - Czemu mielibyśmy grać?
- Nie waż się. - Co?
- Pozwól mi. - Nie trzeba.
- Nie da się grać tylko w cztery osoby. - Ja to wezmę.
A to mały gnojek.
To co, nie zagramy?
Brzmi fajnie. Czemu nie gramy?
Chcesz zagrać?
Dobra, zaczynamy.
- Nieźle. - Nie dotykaj jej.
Aut.
- O nie. - Co mam teraz zrobić?
Pięknie.
Kopnij ją.
Udało jej się.
Moja!
- Jun-hui, odbierz. - Wiatr...
Z główki. Ładnie.
Świetnie. Dobrze ci poszło.
Dobrze.
- O rety. - Udało mu się.
Dobrze. Główka!
Co to było?
Udało jej się.
- Dalej. - Moja!
Dajcie spokój.
Mogłeś to odebrać.
Dobrze było.
Zagrajmy jeszcze raz.
Spadło ponad 40 centymetrów śniegu...
Czemu pojechała na wycieczkę?
DUŻE OPADY ŚNIEGU W GANGWON-DO
Jin-a dzwoniła?
Tak. Powiedziała, że zostaną tam do jutra przez ten śnieg.
Sądzisz, że naprawdę pojechała z ludźmi ze swojej pracy?
Opady deszczu i śniegu
potrwają do jutrzejszego popołudnia.
- Zrugała cię? - Tylko się martwiła.
Może źle zrobiliśmy.
Nie mówisz tego poważnie.
Masz rację.
Dziękuję.
Wiem, że starałaś się dla mnie.
O czym ty mówisz? Świetnie się bawiłam.
Musimy to kiedyś powtórzyć.
Rety, ale ty jesteś urocza.
Wciąż czujesz się tu dziwnie?
Będziesz mogła przy nich spać?
To bez znaczenia.
Ale żałuję, że to same dziewczyny.
Tu masz faceta.
Wiem.
Rety.
- Wejdziemy do środka? - Śnieg mocno sypie. Chodźmy.
Wybierz dowolną restaurację.
- Dobrze. - Wszystkie są świetne.
- Mówię serio. - Co jadłaś?
Mają sushi i ramen.
- Kocham sushi. - I udon.
- Rety, udon. - Jest też nabe.
- Nabe też jest pyszne. - Co to nabe?
To takie jedzenie, które sama gotujesz w kociołku.
Jin-a, możesz używać wszystkiego.
Nie wiem, czy będą ci pasować.
Mogę używać wszystkiego.
Sama też mam kosmetyczkę,
ale nie umywa się do waszych.
Trzymam rzeczy do makijażu w aucie chłopaka,
właśnie na takie wypadki.
Ty sama aranżujesz takie wypadki.
Tak, pewnie to przez nią dzisiaj pada śnieg.
Jest wszechpotężna.
Skąd wiecie?
Jin-a, pracujesz w biurze, prawda?
Bardzo ci zazdroszczę.
Ja robię doktorat, bo nie mogłam znaleźć pracy.
Słyszałam, że ostatnio często tak jest.
Przynajmniej robisz doktorat.
Ja mam pół etatu i wszystko wydaję
na poprawę swoich kwalifikacji.
Zdobycie pracy to nie wszystko.
Weźmy mnie na przykład. To moja czwarta praca i znowu chcę ją zmienić.
Czemu?
Wszędzie, gdzie pracowałam,
kobiety tylko robiły kawę.
Ciężko pracowałam, żeby zdobyć etat.
Ale traktują mnie jak sekretarkę
i wykluczają ze wszystkich ważnych zadań.
Sama przez to wszystko przeszłam.
- Ty też? - Oczywiście.
Jesteśmy w buddyjskiej świątyni? Czemu nie rozmawiamy?
W takim razie ty zacznij.
Nudno jest, gdy jesteśmy sami.
Czemu dziewczyny siedzą tak cicho?
Serio?
To szaleństwo.
Kiedy mówią coś takiego, należy dać im nauczkę.
- To prawda. - Tak.
- Jesteś przezabawna. - Chyba się w niej zakochałam.
- Co robicie? - Na zdrowie.
- Na zdrowie. - Na zdrowie.
Momencik.
- O rety. - Hej.
- Wynoście się. - Idźcie sobie.
- Wracajcie na dół. - Na dół.
- Wynocha. - Idźcie.
O rety.
- Cześć. - Cześć.
- Do zobaczenia. - Na pewno.
- Zadzwonię do ciebie. - Dobrze.
- Będę tęsknić. - Cześć.
Idę. Zadzwoń do mnie.
- Cześć. - Cześć.
Cześć.
- Pierwszy raz zazdroszczę kobietom. - Zadzwoń.
- Uważaj. Mogą ci mnie ukraść. - Cześć.
Wsiadaj.
Pani kawa.
Dziękuję.
Czemu przyniosła pani tyle rzeczy? O rety.
Wiedziałam, że będę w okolicy, pomyślałam, że przyniosę ci przystawki.
Przyniosła pani pikle. Wyglądają pysznie.
Dziękuję bardzo.
Idzie pani na jakieś przyjęcie?
Na zwykłe spotkanie.
Córka mojej przyjaciółki w zeszłym roku wyszła za mąż,
a jej syn wkrótce się żeni.
Stawia mi obiad, bo jest jej głupio.
Ale jak taki posiłek miałby mi smakować?
Jin-a zawsze sprawia problemy, prawda?
Nawet nie zaczynaj.
Może znasz jakiegoś miłego mężczyznę, z którym mogłabyś ją umówić?
Proszę tak nie mówić. Wspomniałam o tym, kiedy spotkałam się z nią i Jun-huim.
Strasznie się na mnie wściekli.
Patrzyli na mnie, jakby oszaleli.
Rozumiem, że Jin-a się wściekła, ale Jun-hui?
Uważa, że nie powinnam jej umawiać
z kimś, kogo nie znam dobrze.
Zostawmy ją.
Odpowiedni facet zjawia się niespodziewanie.
- Cóż... - Tak?
Chyba już się z kimś spotyka.
Naprawdę?
- Ostatnio pojechała na delegację. - Wiem.
Mówiła, że jedzie ze swoim szefem,
ale nasza sąsiadka zobaczyła, kto po nią przyjechał.
Jakiś młody, przystojny facet.
Pani Kim, to był Jun-hui.
Jun-hui?
Podwiózł ją. Chciał się przejechać i pomyśleć.
Niedawno się dowiedziałam.
O rety.
Oczywiście. Czego ja się spodziewałam?
Głupia jestem, myślałam, że kogoś znalazła.
Teraz pojechała na wycieczkę
do Gangwon-do z koleżankami z pracy,
dlatego pomyślałam, że faktycznie się z kimś spotyka.
Pojechała na wycieczkę? Z kim?
Z panią Geum i kimś jeszcze. Skąd mam wiedzieć?
Wiem tylko to, co sama mi powie.
Przyda jej się.
Musi się odprężyć, bardzo się stresuje.
W każdym razie mówiłam poważnie.
Proszę cię, znajdź jej jakiegoś miłego mężczyznę.
Wiesz, że zawsze słucha twoich rad.
To prawda.
Dobrze, będę wypatrywać odpowiedniego kandydata.
Powinnam...
Naprawdę powinnam już iść.
Jeszcze tylko minutę.
Dobrze, 59, 58, 57,
- 56, 55... - Za szybko liczysz.
O rety!
To moja mama, prawda?
Tak myślę.
- Co mamy zrobić? - Widziała nas?
Nie widziała.
Poczekaj.
Poszła sobie?
Tak.
Czemu musimy się tak kryć?
W końcu nie łamiemy żadnego zakazu.
Czemu zachowujemy się, jakby to była zbrodnia?
To nic nowego.
Wiem o tym,
ale może niepotrzebnie się kryjemy.
Kto wie?
Może się ucieszą, kiedy im powiemy.
Moi rodzice zemdleją,
a Gyeong-seon oszaleje.
To akurat prawda.
Więc czemu o tym mówisz?
Jak długo będziemy to ukrywać?
Prędzej czy później wszyscy się dowiedzą.
To tylko kwestia czasu.
Powinniśmy...
Jeszcze trochę.
Poczekajmy jeszcze trochę.
Nie zasługuję na ciebie, prawda?
No to o co chodzi?
Ty to potrafisz robić problemy.
Czy ty próbujesz to zrzucić na mnie?
Oczywiście, że nie. Jestem gotowy.
Mogę teraz pójść i wszystko im powiedzieć.
Powiem: „Pani Kim, panie Yoon, kocham Jin-ę.
Czy mogę się z nią spotykać?”.
„Mowy nie ma. Po moim trupie”.
„Wtedy się poddam”.
To ty mnie uwiodłeś. Jaki mężczyzna tak szybko się poddaje?
Chodź tutaj.
Jak mógłbym z ciebie zrezygnować?
W końcu znalazłem tę jedyną.
Wymień dziesięć powodów, dla których mnie lubisz.
Czy to zbyt wiele?
Tak. Jest tylko jeden powód.
Tylko jeden?
Lubię cię, bo ty to ty.
Nie ma innych powodów.
Ale gdybyś miał wymyślić inne powody, na pewno coś byś znalazł...
No tak, jesteś śliczna.
Bardzo śliczna.
Mówisz tak, bo nie potrafisz wymyślić dziesięciu powodów.
Cóż, jesteś śliczna. Wyglądasz niewinnie i...
Jesteś piękna.
Nie utrudniaj.
Twój chłopak musi pracować całą noc.
Tak trudno jest dać mi buziaka na pocieszenie?
Jak możesz odmawiać?
Stracisz pracę przez te wygłupy.
Ta firma przypomina kogoś, kogo znam. Nie przeżyje beze mnie.
Jest ktoś taki?
Kto nie przeżyje bez ciebie?
Może oleję pracę i przyjadę do ciebie.
Rób, co chcesz.
Myślisz, że nie mogę?
W porządku.
Chyba śnisz!
Rety.
GŁOWA DO GÓRY!
Czemu nałożyłaś szminkę?
Jest nowa, wypróbowuję ją. A co?
Gyu-min się odzywał?
Czemu o nim wspominasz?
Co to takiego?
Nie chciałem ci mówić.
Ale nie mogę tego tak zostawić.
Czy zawsze był takim draniem?
Skąd to masz?
Z koszyka z kwiatami. Jun-hui go przyniósł.
Jun-hui to widział?
Poszedł do domu Gyu-mina i o mało nie zabił tego dupka.
Jun-hui rozwalił mu laptopa i parę innych rzeczy.
Jin-a.
Co robisz?
Czemu to robisz?
Jin-a, zwariowałaś? Co ty wyrabiasz?
Uspokój się. Daj spokój.
O co chodzi?
Co się dzieje?
Uspokój się!
Serio, co ty robisz?
Hej!
Co z tobą?
Co ci jest?
Serio, o co ci chodzi?
Puszczaj!
Halo?
Co?
- Dokąd idziesz? - Spotkać się z Jun-huim.
Czemu tak późno?
Rety.
Powinien spotykać się z ludźmi, którzy będą mogli mu kiedyś pomóc.
Jaka siostra, taki brat.
Czemu tak ich ciągnie do Jun-huiego i Gyeong-seon?
Czy Jin-a nie poszła spotkać się z Gyeong-seon?
Właśnie dlatego to mówię.
- Jesteś u siebie? - Mamy problem.
Co się stało? Gra ci nie działa?
Mówię poważnie. Jin-a jest na policji.
O co chodzi? Co się stało?
Nie wiem dokładnie.
Poprosiła, żebym tu przyszedł, nie mówiąc nic rodzicom.
Niepotrzebnie powiedziałem o Gyu-minie.
Jak mogę panu pomóc?
- Ty sukinsynu. - Spokojnie.
- Puść mnie. Puszczaj! - Hej!
- Proszę się uspokoić. - Hej!
- No dalej, puść mnie. - Co z tobą jest?
- Cholera! - Daj spokój.
Co za gnojek.
Puść mnie!
Rozumiem pański gniew, ale nie można się tak zachowywać.
Mogą pana oskarżyć o utrudnianie pracy policji.
Przepraszam, panie oficerze. Porozmawiam z nim.
- Rety. - Przepraszam.
Przykro mi.
Czemu się tak denerwujesz?
Chodź, zabierzemy stąd Jin-ę. Dobrze?
Zostań tu.
Kompletnie oszalał.
Nie rób tego, Jun-hui...
Przyprawiłam ci sporo zmartwień.
Nie martw się. Będę lepszym chłopakiem.
Ukrywasz coś przede mną?
Jak było w Gangwon-do?
Była tam pani z Jin-ą.
Pierwsze słyszę.
- A weź się zabij! - Jestem gotów cię wysłuchać.
Aż tak się o mnie martwiłeś?
To bez znaczenia, że nie jesteście spokrewnieni
ani że nie łamiecie prawa, będąc razem.
Czemu to musi być Jin-a?
Bo to Jin-a.
- Przepraszam, Seung-ho. - Jin-a!
Nie wiedziałam,
że ktoś może mnie tak mocno kochać.
Kocham cię...
całym sercem.
I będę cię kochać już zawsze.
Napisy: Krzysiek Ceran
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.