Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hindi
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
Przyjechałaś.
Zaprosiłeś mnie.
ODCINEK 5
Strasznie za tobą tęskniłem.
Ja za tobą też.
Wejdźmy.
Kawy?
Pewnie.
Jesteś tu pierwszy raz czy co?
Wiem.
Rozgość się.
Mogę?
No to dawaj mi tu zaraz jakąś dobrą kawę.
Tylko nie przesadzaj.
Znowu masz wątpliwości.
„Czy powinnam to robić?”
Kiedy szłam korytarzem, zamknęłam oczy, żeby nie widzieć
mieszkania Gyeong-seon.
O rety.
Wiesz, co mi to przypomina?
Jak dzieciaki zapraszają znajomych,
kiedy rodziców nie ma w domu, i robią rzeczy,
których nie powinny robić.
Takie rzeczy?
Zaskoczyłeś mnie.
Seung-ho!
Jin-a znowu dzisiaj pracuje?
Kto wie. Ona nie należy do tych,
którzy mówią o swoich planach.
Nawet nie zjadłeś śniadania. Zjedz ryż, jeśli nie chcesz zupy.
- To bez znaczenia. - Niby dlaczego?
Musisz jeść to, co lubisz.
Jesteś podporą rodziny i jedynym dzieckiem, z którego jestem dumna.
Chodźmy na zakupy po jedzeniu.
Kupię ci jakieś ubrania, buty, cokolwiek potrzebujesz...
Planuję iść do Jun-huiego.
Po co? Znowu będziecie grać w gry.
W nauce ci to nie pomoże.
Mamo, nie rozumiesz.
Do takich gier trzeba być mądrym.
A Jun-hui je projektuje.
Skoro jest taki mądry, to czemu studiował sztukę?
Do czego pijesz?
Bez względu na to, jak mądry by nie był,
nie jest z twojej ligi.
Przyjaźnicie się od dzieciństwa,
więc nie każę ci zerwać z nim kontaktów,
ale od teraz powinieneś się zadawać tylko z tymi,
których przyjaźń może zaprocentować w przyszłości.
Nie chcę żebyś miał trudniej.
Musisz się zawczasu przygotować, żeby...
Skończyłem.
Przecież nie zjadłeś!
Co z tobą?
Może teraz nie chcecie o tym słuchać,
ale kiedyś przekonacie się, że miałam rację.
O Boże!
To Gyeong-seon.
Nie możesz nie odebrać?
Dzwoni już drugi raz.
Co robiłaś?
Rozmawiałam przez telefon z kimś z pracy.
Chciałam ci pokazać morze.
Ta-da!
Cudowne, prawda?
Co za widok!
Coś się stało? Wyglądasz na smutną.
Nic takiego. Po prostu ci zazdroszczę.
Mogłyśmy pojechać razem. W końcu organizuje to twoja firma.
Dokładnie.
Jesteś na zewnątrz. Gdzie?
Okolica wygląda znajomo.
Jestem tu z kimś umówiona.
To park niedaleko biura.
Spotykasz się z facetem?
Niestety nie.
- No jasne. Po co w ogóle pytam. - No właśnie.
Wyjechałam tylko na jeden dzień, więc nie płacz, dobrze?
Dobrze.
- Do usłyszenia. - Pa!
Coś nie tak?
Ja...
muszę skorzystać z łazienki.
Witaj z powrotem.
Namalowała cię natura
A gdy skończyła
Skupiły się w tobie
Wszystkie słodkości świata...
Łatwo mu przychodzą te słowa.
Tylko udaje, na pewno go skręca z nerwów.
Ta kobieta jest tak zestresowana, że nawet nie wie, gdzie patrzeć
ani co zrobić z rękami.
On tak nie ma.
Chyba tylko ona jest zakochana.
Jeśli on okaże zdenerwowanie, może ją to zaniepokoić.
Więc mężczyzna ukrywa emocje.
Skąd ona ma wiedzieć, co on czuje, jeśli jej o tym nie powie.
On na pewno ma taki zamiar.
Ale...
Ale co?
Słowa nie wyrażą wszystkiego.
Zaczynasz się martwić, prawda?
Dlatego nie mówię tego głośno.
Nieważne, ile razy to powiem,
nigdy mi nie wierzysz i ciągle pytasz o to samo.
Powinnaś mnie bardziej słuchać.
„Bardziej słuchać"?
Nie bądź bezczelny. Jestem starsza!
Jesteś moją dziewczyną.
Musisz być taki bezpośredni?
Mówię prawdę.
A co? Mam znowu być młodszym bratem twojej przyjaciółki?
Spójrz na mnie.
Nie, chcę oglądać film.
Chcę na ciebie spojrzeć.
Chcę cię objąć.
Jin-a, chcę cię objąć mocniej.
To niesamowite,
że taka piękna kobieta jest przy mnie.
Wciąż myślisz, że śnisz?
Choć przez pięć minut nie możesz być poważna?
To przez to, że się wstydzę.
Czego?
Ten etap już za nami.
Ty...
Zostaniesz na noc?
Mamo, powinnaś spać w łóżku.
Tata też. Nie śpijcie na kanapie.
Ojej, zdrzemnęłam się.
Ja nie spałem.
Może napijesz się z tatusiem piwka?
Nie, mama cię zruga. Idź do łóżka.
Nie zrugam cię, pij śmiało.
Nie. Przytyję, jeśli będę pić o tej porze.
Dziwne, myślałam, że wieczorne picie to twój ulubiony zwyczaj.
Nieważne.
Możesz się utopić w alkoholu. Nie obchodzi mnie to.
Idę spać.
Poddaję się.
Skończyły mi się pomysły.
Mam przerąbane.
Nie oszukuj!
- Oddawaj. - Co...
Chwila, ja...
Coś nie tak?
Tu jest.
Skończmy tę grę.
Nigdy do niej nie doszło.
Dotarliśmy.
Pójdę już.
Pa.
Już naprawdę muszę iść.
Należało ci się.
Do zobaczenia.
Pa.
No idź. Do zobaczenia.
Pa.
Pa.
Pa.
No idź.
Tato, już nie śpisz?
Tak. Wychodziłaś?
Tak, ćwiczyłam.
Ćwiczyłaś?
Tak, ostatnio nie czuję się najlepiej.
Jak już się obudziłam, nie mogłam zasnąć,
więc wyszłam się przejść.
Lepiej nie chodź po ciemku. Albo weź mnie ze sobą.
Nie odeszłam daleko.
- Idę do siebie. - Dobrze.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
- Dawno się nie widziałyśmy. - Jin-a.
- Przybij piątkę. - Co?
Przybij.
Jestem z ciebie dumna.
- Za co? - Podobno pokazałaś panu Kongowi.
A tam, pokazałam.
To co to było? Zwykle nie odmawiasz.
Za kogo wy mnie wcześniej miałyście?
- Za lojalną służącą. - Przy której
inni źle wypadają.
Chciałam ci tylko pogratulować.
W końcu jesteś jedną z nas.
To jakieś tajne stowarzyszenie?
Żeby było jasne, ciebie nigdy nie przyjmiemy, Dong-u.
Wcale tego nie chcę.
Ja chcę dołączyć.
Ja nie, ale powodzenia.
Pani Yoon.
Proszę za mną.
Co?
To niepodobne do Pani Tamburyn.
- Jakby była inną osobą. - Wiem.
To nie był byle kto.
To byli moi krewni.
Jak mam im teraz spojrzeć w oczy?
Tutaj zwykłe przeprosiny nie wystarczą. Rozumie pani?
Wcale nie przeprosiłam.
Panie Nam.
Nie do końca rozumiem, co zrobiłam nie tak.
Wypełniłam każde zadanie, jakie przydzielono mi w sklepie.
Czy może pan konkretnie wskazać,
gdzie popełniłam błąd?
Nie o to tu chodzi.
Niech pani nie udaje.
Mówię tylko, że zrobiłam wszystko, co musiałam jako nadzorca lokalu.
Rzeczy niezwiązane z tą pracą nie należą do moich obowiązków.
Mylę się, panie Nam?
Cóż...
Jeśli chodzi o pracę...
Nie mówiłem, że doszło do błędu.
Ale w niektórych sytuacjach należy...
Panie Kong, dlaczego rozgrywa to pan...
w taki sposób?
Jak jakiś amator.
Trzeba było się z nimi napić w czasie lunchu.
Musiał pan to tak rozdmuchać?
Przepraszam.
Hej.
Podrywanie dziewczyn wydaje się łatwe.
Ale żadna nie przyjmie
mojego zaproszenia na kolację.
Poproś, żeby to ona cię zaprosiła.
Nie wiem, czy ze mną zje, jeśli to ja zapłacę,
a co dopiero, gdyby to ona miała stawiać.
U mnie to zadziałało.
Znowu jesteś arogancki.
Ej, no weź.
Mógłbyś spróbować mnie umówić z...
To pani Yoon.
- Możesz już iść. - Co ty...
Wiem, że się przyjaźnicie, ale nie możesz się wtrącać do jej pracy.
Wiem.
Napytasz sobie biedy.
Do zobaczenia.
Proszę tak nie stać, tylko coś powiedzieć.
Jaki ma pani problem?
Przepraszam, ma pan może zapalniczkę?
Przykro mi, nie palę.
Naprawdę?
Sam też próbuję rzucić.
O, to ty. Co tu robisz?
W każdym razie...
Następnym razem proszę się postarać.
O co chodziło?
- Po co cię tu przyprowadził? - Jadłeś już lunch?
Co się stało?
Co?
Co z tobą?
To naprawdę działa. Nie słyszałam ani słowa.
- Co mówił? Słyszałeś? - O rety.
Mam zadbać o to, żeby ten zboczeniec nie mógł się już pokazać w biurze?
Nie możesz mu odpuścić.
Nie mam takiego zamiaru.
Zmężniałam, wiesz?
Dam sobie radę.
Z pomocą zatyczek?
Nie.
Taki jeden przystojniak zawsze mnie obroni.
Miło mi to słyszeć.
Zobaczę się dzisiaj z Gyeong-seon.
A co ze mną?
Jest na mnie trochę zła za to,
że ją zaniedbuję.
- Więc pójdę z tobą. - Co?
Potrafię nieźle udawać. Założysz się?
Postawimy po 50 000 wonów?
Stoi. Tylko bądź tam przede mną.
Dołączę do was później.
Parzcie no. Wszystko zaplanowałaś.
Idę.
Zgłupiałeś? Jesteśmy w pracy!
Boże.
Możemy zjeść na mieście.
Gotowanie to zawsze kłopot.
Jin-a uwielbia mojego duszonego kurczaka na ostro.
Już dawno go dla mniej nie robiłam.
Data ważności to...
Przy okazji, wyjeżdżałeś ostatnio z Seulu?
Znalazłam w aucie paragon.
Z Myeoncheon, to po drodze do Dangjin.
Z dnia, w którym Jin-a pojechała tam do pracy.
Zawiozłem ją.
Naprawdę? Dlaczego?
Nie mogłem się skupić na pracy, więc chciałem wyjechać na jeden dzień,
a słyszałem, że się tam wybierała.
Dlaczego żadne z was o tym nie wspomniało?
To nie było ważne.
Tego też potrzebujesz?
Ogórek w duszonym kurczaku na ostro?
Masz rację.
No tak.
Wcześnie przyszłaś.
Tak. Gdzie Gyeong-seon?
Tutaj!
Aha!
Zgłupiałeś?
Czekaj, moja noga...
- Odnośnie mojej delegacji... - Tak?
Jun-hui podwiózł mnie, żeby przemyśleć coś do pracy.
Jest beznadziejnym kierowcą.
I dlatego nie opłaca się być miłym dla byle kogo.
To nie byle kto. Jin-a jest rodziną.
Zadbam o to, żeby Jin-a poznała faceta,
który będzie wierny i ułożony.
Od samego słuchania takich rzeczy masz motyle w brzuchu, co?
Ale z ciebie głuptas.
Nie żartuję.
Mam już jednego kandydata.
To jeden z moich klientów.
Ile możesz wiedzieć o swoich klientach?
Chcesz ją ustawić z pierwszym lepszym?
Skąd. Ten przychodzi do lokalu już od jakiegoś czasu.
Ma dobrą pracę.
I to jest najważniejsze?
Więc ja też się nadam.
Nie jesteś mężczyzną.
A kim, kobietą?
Czemu kłócicie się o takie głupoty?
Tak naprawdę to nie mam teraz ochoty na randki.
Czemu?
To przez Gyu-mina?
Powinnaś sobie znaleźć kogoś lepszego i o nim zapomnieć.
- Przecież wiem. - Matko.
Ale w tym momencie nie mam ochoty. Przemyślę to.
Jak sobie chcesz. Nie bądź śmieszna.
Tym razem ja wszystko załatwię, więc po prostu czekaj.
- Dokąd idziesz? - Co to ma być?
Po więcej alkoholu.
Przynieś dużo!
Pójdę z nim i też coś przyniosę.
Świetnie, dobry pomysł.
Wisisz mi 50 000 wonów.
Jeszcze chwila i wypaplałbyś, że się spotykamy.
Wkurzyłem się.
Tak szybko?
Przez coś takiego?
I ja mam ci zaufać.
Czemu tak to odbierasz?
Czyli mam tego wysłuchiwać?
Chce umówić moją dziewczynę z...
Jak mam tolerować twoje randki z innym facetem?
A byłam na jakiejś?
Czy chociaż powiedziałam, że pójdę?
Ona tylko tak gada. Czemu bierzesz to na poważnie?
Bo nie chcę słuchać takiego gadania!
Aż tak mnie lubisz?
Tak.
Seo Jun-hui.
Ufam ci.
I zawsze będę ci ufać.
Więc nie powinniśmy...
przejmować się takimi błahostkami, dobrze?
Bądź profesjonalistą!
Dobrze.
Obyś więcej się tak nie zachowywał przed Gyeong-seon.
W porządku.
Nie utrudniaj mi tego.
Proszę, taksówka.
- Wsiadaj. - Dobrze.
Kolacja była pyszna, Gyeong-seon.
Dziękuję. No to idę.
- Zadzwoń, gdy dojedziesz do domu. - Dobrze!
Bezpiecznej drogi.
- Proszę ją zawieść całą i zdrową. - Dobrze.
Chodźmy.
Muszę kupić papierosy.
Od teraz nawet nie myśl o udawaniu ani zakładaniu się.
Nie założę się nawet o milion wonów.
A jak myślisz? Co to za frajda, jeśli wiem, że wygram?
I tak nie dałeś mi pieniędzy.
Nie śmiej się.
I co to była za mina, gdy wsiadałam do taksówki?
Gyeong-seon patrzyła.
W każdym razie...
Skrót?
Po co mam tam wysiąść?
Gdzie teraz jesteś?
Dziękuję. Mogę zapłacić kartą?
Oczywiście. Dać paragon?
Nie trzeba.
Właśnie wysiadłam.
Gdzie jesteś?
Już idziesz?
Wiem, że jestem ładna, więc rozumiem, czemu się o mnie martwisz,
ale jesteś nadopiekuńczy.
Chciałem trochę poćwiczyć, bo za dużo zjadłem.
Niech ci będzie. Chciałem się z tobą przejść.
Tu chciałem przeżyć pierwszy pocałunek.
A gdybym ja nie chciała?
Kto powiedział, że z tobą?
Żartowałem. Ale z ciebie amatorka.
Już mnie to nawet nie boli. Przyzwyczaiłem się.
Za często cię biję.
Nie przeszkadza mi to.
Dzięki mnie staniesz się bardziej wytrzymały.
W porządku.
Ale jesteście uroczy.
Nasze jedzenie.
- Dziękujemy. - Proszę.
- Dobre? - Przepyszne.
KOCHAM CIĘ, JIN-O
Dzień dobry.
Dla pani Yoon Jin-y, 12. piętro.
- Dzień dobry. - Mam odebrać paczkę.
Proszę wypełnić formularz.
Dziękuję.
KOCHAM CIĘ, JIN-O. WYBACZ MI.
- Naprawdę musi ją kochać. - Jakie ładne.
To dlatego Jin-a zachowywała się tak dziwnie?
- Rozczarowujące. - Spójrzcie.
Pani Yoon to ma szczęście.
Kiedy ja coś takiego dostanę?
Co to?
Jun-hui, mam wieści.
Znasz tę Jin-ę z dołu?
No co, ty też jej mówisz po imieniu.
W każdym razie dowiedziałem się, że pani Yoon ma chłopaka.
- Skąd wiesz? - Byłem w lobby.
Taki wielki.
Taki wielki bukiet dostała.
Z liścikiem: „Kocham cię, Jin-o”.
Ale nowina, co?
Hej.
Dokąd idziesz?
Jun-hui.
Poza rzeczami, które już omówiliśmy,
wprowadziliśmy nowe zasady obowiązujące w lokalach,
więc proszę się zapoznać z wytycznymi.
Zatrudniając nowych pracowników tymczasowych,
proszę zadbać o to, żeby przeszli podstawowe szkolenie.
Jego brak będzie skutkował odjęciem punktów.
- Dobrze. - Dobrze.
Dziękuję za uwagę.
- Dziękujemy. - Dziękujemy.
Może zjemy razem lunch?
To trochę dziwne - jeść z przełożoną.
- To może napijemy się kawy? - Dobrze.
Jun-hui.
- Cześć. - Co ty tu robisz?
Co?
A co ty tu robisz?
Byłam na szkoleniu
i pani Kang zaprosiła mnie na kawę.
Rozumiem.
Zaplanowaliście to?
Słucham?
Nie. Co pani...
Wcale.
Chciałam się napić kawy z panią.
Żartowałam. Proszę nie brać tego na poważnie.
Skąd wiedziałeś, że tu będę?
Nie wiedziałem.
Chciałem poprosić Jin-ę o darmową kawę,
ale zapomniałem, że jej nie ma.
Dostaniemy z siostrą darmową kawę?
Oczywiście.
Pewnie.
Dziękuję.
Głuptas ze mnie.
Proszę wejść.
Co w ciebie wstąpiło? Rzadko prosisz o przysługę.
Dla kawy zrobię wszystko.
Tędy.
Dzień dobry.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
- Co? - To właścicielka lokalu w Suseo.
To starsza siostra pana Seo.
Pewnie Se-yeong próbuje go poderwać.
W takim tempie niedługo przedstawi go rodzicom.
Proszę spojrzeć.
Nie lubię zmieniać niczego w swoim otoczeniu.
To brzmi,
jakbym chciała coś pani sprzedać.
To nowe maszyny z zagranicy.
Chciałam je pani tylko pokazać.
Jest pani taka bystra, więc nie sądziłam,
że bierze pani żarty aż tak na poważnie.
Zwykle znam się na żartach.
Ale przy pani nie czuję się jeszcze swobodnie.
Zaczniemy się częściej widywać, żeby się do siebie zbliżyć?
Nie chciałeś kawy?
Myślałem o pracy.
- Muszę już iść. - Tak szybko?
Nie chcecie ze sobą porozmawiać?
Przecież rozmawiamy w domu.
- Powinieneś już iść. - Dziękuję za to.
Do zobaczenia w domu.
Dam pani radę.
Proszę nie zakładać, że z nim pójdzie pani łatwo.
On nie jest łatwy.
- Rozumie pani? - Tak.
Dlaczego zostawiła pani pieniądze?
Nie rozbiła pani tylu kubków. Nie trzeba.
Nie, proszę je wziąć. Popełniłam błąd.
Proszę posłuchać.
Wystarczy, że musi tu pani pracować.
Nie musi pani tak spłacać małej pomyłki.
Nie zrobiła sobie pani krzywdy?
- Wie pan, że jestem silna. - Wiem.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
- Pani Yoon. - Po co tu przyszłaś?
Musi pani przyjść na działową kolację. Chodźmy razem.
Nie pójdę.
Czemu nie? Aż tak chce się pani zmienić?
Nie o to chodzi.
Już mam plany na kolację.
W takim razie ja też nie pójdę.
Kocham cię, ale czasami działasz mi na nerwy.
Same z tobą problemy.
I tak musi pani odebrać kwiaty.
Jakie kwiaty?
Nie widziała pani? Wysłałam zdjęcie.
Zapomniałam, że nie wolno pani używać telefonu.
Kwiaty?
Pani chłopak przysłał wielki kosz kwiatów.
- Mój chłopak? - Tutaj.
Ładne, prawda?
Inni pracownicy oszaleli.
Napisał: „Kocham cię”.
Przyjechałaś samochodem?
Co? Pani Yoon.
Gotowe do podpisu, proszę pana.
- Gdzie te kwiaty? - Były tutaj.
KOCHAM CIĘ, JIN-O. WYBACZ MI.
PRZEPRASZAM ZA WSZYSTKO...
Jak mogę zniszczyć tego dupka?
Zgłosić go za stalking?
Gdzie on mieszka?
Co się stało?
Wszyscy są?
Pan Jo dołączy dziś do nas na kolacji, więc wszyscy powinni przyjść.
Pani Yoon, wyraziłem się jasno?
Chodźmy.
Tak jest.
- Dobrze. - Pan pozwoli.
- Naleję panu. - W porządku.
Pani Yoon.
Jin-a.
Przepraszam.
- Co pani robi? Proszę podejść. - Przepraszam.
Dostaniemy butelkę soju?
- Butelkę soju? - I dodatkowy kieliszek.
- Ja to zrobię, panie Kong. - Ye-eun, siadaj.
Dajcie mi to. Ja to zrobię.
Czemu wciąż pani siedzi?
Daj spokój. Nie rób sceny przy panu Jo.
Panie Jo, wiem, że to niegrzeczne.
Ale najwyższy czas nauczyć pracowników dyscypliny.
To nie zespół. Nie mają poczucia koleżeństwa.
On ma rację, proszę pana.
Tak jak wcześniej wspominałem,
firma powinna...
Dobrze funkcjonować, wiem.
Co twoim zdaniem mam zrobić?
Myślę, że...
Takie spotkanie to dobra okazja,
żeby pokazać, jak ważne jest słuchanie poleceń przełożonych...
Dong-u.
Tak, pani Jeong.
Przyjdź nam pomóc.
Tak, proszę pani.
Rozumiem, że o coś takiego chodzi?
Możemy prosić wodę?
Rety! Pani Jeong!
Ostatnio zrobiłaś się odważniejsza.
Przepraszam, spieszę się.
Więc idź.
Pani Jeong.
- Jeśli chodzi o dzisiaj... - Nie trzeba.
Powinnam ci dziękować, że zachowujesz się inaczej.
Dotarło do mnie, że byłam żałosna.
To prawda, byłaś.
Naprawdę tego żałuję.
Całe szczęście, że ci przeszło. Dobra robota.
Masz kogoś, prawda?
Słucham?
Ostatnio promieniejesz.
Odprowadziłem go kiedyś, jak się upił.
Nie wiem, czy wciąż tu mieszka.
Musieliście się kumplować,
skoro go odprowadzałeś.
Myślisz, że chciałem?
To Jin-a nalegała.
Ani słowa. Nie wkurzaj mnie bardziej.
To tutaj.
Tylko nie zrób mu krzywdy.
Nie chcemy kłopotów.
- Pogadajmy o tym, co? - Przyszedł gość.
Hej!
Cholera.
Co do...
Co za dupek.
Co wy wyprawiacie?
Ty pieprzony zboku!
Chcesz zginąć?
Kazałem ci dać jej spokój!
Mam to gdzieś!
Hej!
Zabiję cię!
Miałeś się do niej nie zbliżać!
Powiedziałem, że mam to gdzieś!
Hej.
Spróbuj na nas donieść
za włamanie i zniszczenie mienia,
to wsadzę cię za to samo i dorzucę stalking z napaścią.
Co? Jaką napaścią?
- Co zrobiłeś mojej siostrze? - Czekaj.
Seung-ho, mogę wyjaśnić.
Zgłoś mnie za to na policję, gnoju!
Żyjesz?
Tylko mnie drasnął.
O co chodziło z tą napaścią?
Naprawdę ją napadł?
Zrobił scenę w kawiarni.
To chyba jasne.
Mały gnojek.
Nie powinniśmy tego zgłosić?
A jeśli zrobi to znowu?
Nie powinien.
Jak możemy być tego pewni?
Ledwo znalazłem dzisiaj czas. Zaraz muszę wrócić.
Zajmę się tym.
Ty też masz pracę.
Przez Jin-ę rozbolała mnie głowa.
Nie rób tego.
Ktoś powinien jej przemówić do rozumu.
To nie jej wina. Czemu się na nią wkurzasz?
Nie mów jej o tym.
Tylko się zestresuje.
Dobrze?
Zrozumiałeś?
Zachowujesz się, jakbyś to ty był jej bratem.
Jin-a nie powinna się z nikim spotykać. Same z tym kłopoty.
Szlag by to.
Gyeong-seon, gdzie jesteś?
W domu? Co robisz?
Pijesz? Z kim?
Sama.
A co, chcesz przyjść?
Już za mną tęsknisz?
Tak.
Podkradnę trochę piwa Jun-huiemu.
Tak.
Możesz przyjść, jeśli chcesz.
Co?
Mów głośniej.
Co?
Skąd dzwonisz?
Pracuję.
Jestem w pracy.
W biurze?
Czemu pracujesz o takiej godzinie?
Ale to nie tylko ty.
Nawet nie wiem, czy on jeszcze nie wrócił, czy już wyszedł.
Zawsze mi mówi, że pracuje do późna.
Chyba spotyka się z kimś w tajemnicy.
Nie wiesz, czy zaczął się inaczej zachowywać?
Halo?
Halo?
Jin-a?
Jin-a?
KOCHAM CIĘ
Gdzie jesteś? Robisz coś?
Nie odbierasz.
Dlaczego nie odbierasz?
Możesz odebrać?
Będę u ciebie.
Ktoś cię goni?
Co robisz w moim mieszkaniu?
Twoim?
Co twoje, to moje.
Jestem zmęczony. Idź już.
Tylko dopiję piwo. Puść.
Weź je do siebie.
I to też. Wypij i idź spać.
Nie, dokończę tylko to.
Idź.
A nie mogę iść, jak to skończę?
Proszę, braciszku.
Niech ci będzie.
Nie wiem, o co się złościsz, ale nie odgrywaj się na mnie.
Jutro ci pokażę!
Aleś ty wredny. Rety.
Pa, dobranoc.
Możesz już wyjść.
Co jest?
Czemu płaczesz?
Co...
Złapał mnie skurcz i nie mogę wstać.
O rety.
Chodź tutaj.
O nie.
Gdzieś ty był?
Przepraszam. Naprawdę.
Przepraszam.
O matko.
Mogłaś iść do domu. Czemu tu przyszłaś?
Aż tak za mną tęskniłaś?
Sprawdziłam nagrania z kamer bezpieczeństwa.
Co zrobiłeś z kwiatami?
Wyrzuciłem je.
Wyrzuciłeś? Gdzie?
A co? Chcesz je z powrotem?
O tak, zdecydowanie.
Sądziłem, że cię zdenerwują, więc je wyrzuciłem.
Myślałem, że zrozumiesz.
Rozumiem.
I jestem wdzięczna.
Ale nie chcę cię czymś takim kłopotać.
Powinnam się tym zająć sama.
Znowu zawracam ci głowę.
Nie przeszkadza mi to.
W końcu jesteś tu ze mną.
Czemu cały dzień nie odbierałeś telefonu?
Nie odzywałeś się.
Byłem zajęty w pracy.
Następnym razem dam ci znać wcześniej.
No ja myślę.
Inaczej się zemszczę i po prostu zniknę.
Schowasz się w szafie?
Następnym razem spróbuj się zawiesić na wieszaku.
Wtedy nikt nie zauważy.
Aleś ty wredny.
Chodź tu.
Nie chowaj się tak więcej.
Było mi przykro.
Nie miałam gdzie się ukryć.
Już nie będziesz musiała się ukrywać.
Obiecuję.
Co to ma być?
Co?
Sama to zrobię.
No, teraz jesteś śliczny.
Jaki słodziak!
O nie.
Gdzie moje ciuchy?
Boże, która godzina?
Co? Zaczekaj.
Gdzie on jest? Dlaczego budzik nie zadzwonił?
Czekaj.
Tato.
Wyszłaś poćwiczyć?
Tak.
Jin-a.
Chcę, żebyś...
Skłamałam.
Chcę, żeby świat wiedział, że jesteś moja, bo jesteś taka śliczna.
Niedługo skończę 40 lat.
Wymień dziesięć powodów, dla których mnie lubisz.
Lubię cię, bo ty to ty. Nie ma innych powodów.
O rety!
Gdy spotykasz się z kimś w sekrecie, od razu to widać.
O co chodzi? Czy ty też masz coś na sumieniu?
Tylko ofiara może wiedzieć.
Czemu mamy być ostrożni? Nic nie zrobiliśmy.
Co tu się dzieje?
O co chodzi? Co się stało?
- Jun-hui to widział? - Puść mnie!
- O co chodzi? - Gyeong-seon oszaleje.
- Chyba już się z kimś spotyka. - Tak?
Naprawdę?
Jak długo będziemy to ukrywać? Powinniśmy...
Jeszcze trochę. Poczekajmy jeszcze trochę.
Napisy: Magdalena Adamus
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.