All language subtitles for Something.In.The.Rain.S01E04.720p.NF.WEB-DL.DDP2.0.x264-ExREN_pol

af Afrikaans
ak Akan
sq Albanian
am Amharic
ar Arabic
hy Armenian
az Azerbaijani
eu Basque
be Belarusian
bem Bemba
bn Bengali
bh Bihari
bs Bosnian
br Breton
bg Bulgarian
km Cambodian
ca Catalan
ceb Cebuano
chr Cherokee
ny Chichewa
zh-CN Chinese (Simplified)
zh-TW Chinese (Traditional)
co Corsican
hr Croatian
da Danish
nl Dutch
en English
eo Esperanto
et Estonian
ee Ewe
fo Faroese
tl Filipino
fi Finnish
fr French
fy Frisian
gaa Ga
gl Galician
ka Georgian
de German
el Greek
gn Guarani
gu Gujarati
ht Haitian Creole
ha Hausa
haw Hawaiian
iw Hebrew
hi Hindi
hmn Hmong
hu Hungarian
is Icelandic
ig Igbo
id Indonesian
ia Interlingua
ga Irish
it Italian
ja Japanese
jw Javanese
kn Kannada
kk Kazakh
rw Kinyarwanda
rn Kirundi
kg Kongo
ko Korean
kri Krio (Sierra Leone)
ku Kurdish
ckb Kurdish (Soranî)
ky Kyrgyz
lo Laothian
la Latin
lv Latvian
ln Lingala
lt Lithuanian
loz Lozi
lg Luganda
ach Luo
lb Luxembourgish
mk Macedonian
mg Malagasy
ms Malay
ml Malayalam
mt Maltese
mi Maori
mr Marathi
mfe Mauritian Creole
mo Moldavian
mn Mongolian
my Myanmar (Burmese)
sr-ME Montenegrin
ne Nepali
pcm Nigerian Pidgin
nso Northern Sotho
no Norwegian
nn Norwegian (Nynorsk)
oc Occitan
or Oriya
om Oromo
ps Pashto
fa Persian
pl Polish
pt-BR Portuguese (Brazil)
pt Portuguese (Portugal)
pa Punjabi
qu Quechua
ro Romanian
rm Romansh
nyn Runyakitara
ru Russian
sm Samoan
gd Scots Gaelic
sr Serbian
sh Serbo-Croatian
st Sesotho
tn Setswana
crs Seychellois Creole
sn Shona
sd Sindhi
si Sinhalese Download
sk Slovak
sl Slovenian
so Somali
es Spanish
es-419 Spanish (Latin American)
su Sundanese
sw Swahili
sv Swedish
tg Tajik
ta Tamil
tt Tatar
te Telugu
th Thai
ti Tigrinya
to Tonga
lua Tshiluba
tum Tumbuka
tr Turkish
tk Turkmen
tw Twi
ug Uighur
uk Ukrainian
ur Urdu
uz Uzbek
vi Vietnamese
cy Welsh
wo Wolof
xh Xhosa
yi Yiddish
yo Yoruba
zu Zulu

Original subtitles

Czy ona wie, jakim jesteś frajerem?

Frajerem? O czym ty mówisz?

Chwila.

Naprawdę musi ci się podobać.

Wyglądasz na zdesperowanego.

Przestań.

Pomówmy o czymś innym.

Innymi słowy to jeszcze nic pewnego.

Mam rację?

Cóż...

jeszcze nie...

Skąd ta czkawka? Już jesteś pijany?

Nie jestem.

To dziwne.

Na zdrowie.

- Na zdrowie. Miło was poznać. - Na zdrowie.

Czy czkawka jest zaraźliwa?

Mieszkasz w Mok-dong, prawda? A ja w Hwagok-dong. Podrzucę cię.

Nie musisz.

To prawie po drodze.

Masz szczęście.

Poproś go o podwózkę.

Zostawiłem plecak w biurze.

Ja też.

Idziesz do domu, nie do szkoły. Po co ci plecak?

Muszę coś z niego wyjąć.

Mam się nim znowu zająć?

Gdzie pani mieszka, pani Yoon?

W Bundang.

Może pani pojechać z nami.

Wysadzimy panią po Seung-cheolu.

Jasne.

Właśnie mi się przypomniało.

Siostra kazała mi coś ci dać. Mam to w aucie.

No tak.

Zastanawiałam się, kiedy będę mogła to wziąć, bo rzadko jestem w biurze.

- Powinnaś to wziąć teraz. - Powinnam.

Dobrze.

No to chodźmy.

O rany.

Dlaczego złapałaś mnie za rękę?

Bo tam była.

Czemu? Nie podobało ci się?

Nie o to chodzi.

Ty też trzymałeś moją rękę.

Czemu zrobiłaś to pierwsza?

Ja chciałem to zrobić jako pierwszy.

To by zajęło całe wieki.

Nie masz pojęcia, jak ważne jest wyczucie czasu w związku.

A jesteśmy teraz w związku?

Tak tylko powiedziałam.

Czemu ciągle czepiasz się słówek?

Jakby cieszyło cię stawianie mnie w niezręcznej sytuacji.

Ty pierwsza to zrobiłaś.

Jestem durniem, który nie wykazał się inicjatywą.

Nie miałam serca ci tego sama powiedzieć.

Cieszę się, że ty to zrobiłeś.

Gdzie pójdziemy?

Masz ochotę na kawę?

Masz przed sobą ekspertkę.

To prawda.

Chodźmy do biura.

Tam ktoś może wciąż pracować.

Nie w moim biurze. Chodźmy.

Dobrze.

Mam trochę pracy.

Ja przyszłam po coś.

Rozumiem. Miłego wieczoru.

- Nawzajem. - Dziękuję.

Jestem, przyjacielu.

Czemu...

Co ty tu robisz?

Czemu przyszedłeś?

Po plecak, tak jak ty.

Czemu go tu zostawiłeś?

Pomyślałem, że brak ci towarzystwa.

Nie, wstawaj. Idź do domu.

Czemu? Musisz tu coś zrobić?

Rób swoje.

- Obudź mnie, wychodząc. - Rany.

Czekaj.

Słyszałeś coś?

Nie. To nic.

- Ty mały... - Czekaj.

Rany.

Hej.

- Kim jest ta kobieta, o której mówiłeś? - Co?

Przez kogo czujesz się taki nieważny i zdesperowany?

Jak ona miała na imię?

A tak, So-jeong.

Lubisz ją bardziej od So-jeong?

O czym ty mówisz? Rany.

Dziwnie się zachowujesz, stary.

Nie udawaj, że nie wiesz, o czym mówię.

Kiedy byłeś w wojsku,

byłeś po uszy zakochany w So-jeong, tak czy nie?

Powinieneś już iść.

Ale muszę przyznać,

że So-jeong była bardzo ładna.

Zamknij się, proszę.

Czujesz zapach kawy?

Musisz być kompletnie nawalony.

Nie czuję kawy.

Czekaj, alarm.

Zostaw go...

Jest wyłączony.

No i proszę.

Proszę chwilę poczekać. Chodź tu.

No chodź.

Chodźmy.

Wracaj do domu.

A ty czemu nie wsiadasz?

Ty pierwszy.

Mówiłem ci, muszę gdzieś pojechać z siostrą.

- Mówiłeś? - Tak.

Nie mów,

że wsadzasz mnie do taksówki, żeby zaoszczędzić.

Masz i jedź.

- Proszę. Może pan ruszać. - Dobrze.

- Cześć. - Kocham cię, stary.

Ja ciebie też. Jedź.

Proszę ruszać.

Czemu nie odebrałaś? Martwiłem się.

- Jun-hui. - Tak?

Boję się. Kiedy przyjdziesz?

Policz do stu. Nie, do dziesięciu. Zaraz będę.

Jaki szybki.

Jin-a!

Nie ma jej tu.

Jin-a.

Gdzie ona się podziała?

Jin-a!

Rany, serio?

Ale ty jesteś wkurzająca.

Droczę się z tobą. Czemu jesteś taki ponury?

Nie jestem ponury.

Owszem, jesteś.

Nie dostaniesz kawy.

Nie chcę kawy.

W porządku.

Jutro chyba zjem lunch z Seung-cheolem.

Chcesz dołączyć?

Czemu miałabyś jeść z nim lunch?

By posłuchać o So-jeong.

To nie było nic poważnego.

Mówiłam, nie wstawaj.

To nic takiego.

Pewnie patrzysz na to inaczej, bo studiowałeś sztukę.

Dramatyzowałeś, a to nie był poważny związek.

Jesteś bardzo wrażliwy.

Każdy ma jakąś przeszłość. Poza tym

to ty mi powiedziałaś,

że zakochani ludzie szaleją.

I że namiętność jest potrzebna.

Że jej brak jest brakiem szacunku do drugiej osoby.

Powiedziałaś tak, czy nie?

Zapamiętałeś to co do słowa.

Oczywiście. Jestem bardzo wrażliwy.

Chodź tutaj. Coś ci pokażę.

Hej.

Wróciłeś już do domu?

„Już”?

Wróciłem jakiś czas temu i wziąłem prysznic zanim zadzwoniłem.

Popatrz, przebrałem się.

Piwo smakuje lepiej zaraz po wyjściu spod prysznica.

Trzeba było mnie obudzić.

Zawsze budzi cię budzik.

Myślałam, że dzisiaj zaczynasz pracę później.

Pożyczę twój samochód.

Jedź bezpiecznie.

Zapomniała nastawić budzik?

Chyba z kimś rozmawiała całą noc.

Z kim? Myślisz, że to jakiś facet?

Kto wie?

Nie bądź wścibska. Zostawmy ją.

Jemy injeolmi na śniadanie?

Czemu nie zupę?

Czy ty znowu piłeś po kryjomu?

Nie.

Jakoś w to wątpię.

Jesteś częściowo odpowiedzialny

za rozpad jej związku z Gyu-minem.

Co? Może się mylę?

Jego rodzice są lepiej sytuowani,

ale powinniśmy byli udowodnić,

że Jin-a jest go warta.

Czy zawsze byłem bezrobotny?

Pracowałem ponad 30 lat.

Wszyscy ojcowie tak robią.

Ojciec musi mieć porządną pracę,

inaczej dzieci będą zbyt niepewne siebie, by cokolwiek osiągnąć.

Zastanów się, jak teraz spędzasz dni.

Rany.

Mam tego dość.

Cześć.

Ja?

Właśnie wyjeżdżam. Czemu?

Już prawie jesteś?

Rozumiem. Nie, wciąż jestem w domu.

Właśnie schodzę na dół.

Dobrze, świetnie.

Trzeba było zadzwonić. Mogliśmy się minąć.

Miałaś wyłączony telefon, nie mogłem się dodzwonić.

Bateria mi padła.

No tak.

Właśnie wyszłaś z domu?

Oczywiście.

Z czego się śmiejesz...

Wszystko widziałeś?

Nie od samego początku.

Gdy się rozłączyłem...

Bardzo dobrze cofasz auto.

Aż tak chciałaś mnie zobaczyć?

- Otwórz drzwi. - Są już otwarte.

Jak to jest, że jesteś taka urocza?

Przestań.

Zobaczę to jeszcze, jeśli będę cię codziennie podwoził?

Przestań, powiedziałam.

Czemu? Wyglądałaś uroczo.

Naprawdę?

Uwierzyłaś mi?

Puszczaj.

Nigdy cię nie puszczę. Tyle na to czekałem.

W każdym razie...

myślisz, że nam wyjdzie?

Musi.

Nie boisz się?

Przecież to nie zbrodnia.

O nic się teraz nie martw.

W razie czego poradzimy sobie.

Można na tobie polegać.

Ale na mnie lecisz.

Panie Kong. Jeśli chodzi o lokal w Dangjin...

Proszę to załatwić.

Proszę się nie martwić. Przyłożymy się.

Usiądźcie na moment.

Jeśli chodzi o lokal w Dangjin...

Dyrektor galerii i właściciel nowego lokalu

to krewni pana Nama.

A to znaczy, że są również spokrewnieni z panem Jo.

Niech poczują, że się staramy.

Więc ja się nim zajmę.

JA TAM NIE PÓJDĘ!

I chciałbym wziąć ze sobą jednego z naszych nadzorców.

Od przyszłego tygodnia będę nadzorował mniej lokali, więc...

W takim razie możesz nadzorować inne lokale w wolnym czasie.

Tak, proszę pana.

Wykorzystajcie tę szansę.

Powinniście podejmować nowe wyzwania.

Omówcie to i zadecydujcie. Ye-eun, poinformuj mnie, co ustalicie.

- Tak jest. - Dong-u.

Tak, proszę pana.

Nie mogę wziąć w tym udziału.

Ja tam nie pojadę.

Ja też nie.

Czego oni ode mnie oczekują?

Czy ktoś ma czas w przyszłym tygodniu?

Ja nie. Nie pojechałabym tam nawet, gdybym miała.

A zwłaszcza z panem Kongiem. Nigdy w życiu.

Żartujesz? Myślisz, że możesz ot tak zrezygnować?

Musimy to najpierw omówić.

Czy tak zaczynasz dyskusję? Kim ty, do diabła, jesteś...

Szybko załapałaś. Mądra jesteś.

Za kogo ty się uważasz? Mówisz, że nie pojedziesz?

Wolę rzucić pracę niż pojechać.

Czy to ma być groźba?

Nie musicie się kłócić.

Ja pojadę, bo mam najkrótszy staż.

Mówiłam ci, żebyś nie była tak uległa jak Jin-a.

Nie próbuję cię chronić.

Po prostu otaczający cię ludzie zostaną uznani za nieodpowiedzialnych.

Przykro mi. W takim razie będę szczera.

Naprawdę nie chcę jechać z panem Kongiem.

To jest straszne.

Witamy ponownie.

- Dzień dobry. - Cześć.

Idzie szczęściara.

Co? Czemu jestem szczęściarą?

Pani Yoon.

PODRÓŻ SŁUŻBOWA DO DANGJIN

„Podróż służbowa do Dangjin”.

Jesteście zajęte, bo musicie nadzorować moje lokale.

Pojechałabym, gdyby nie lokal w Gasan.

- Ale nie chcę nikogo tym obciążać. - Nie.

To żaden problem.

Nadzorowanie jednego lokalu więcej przez jeden dzień to nic.

Prawda, Ye-eun?

No, tak.

Naprawdę? W takim razie pojadę, jeśli jedna z was mnie zastąpi.

Powiedziałaś, że pojedziesz.

- To już ustalone. - Dobrze, pojadę.

W takim razie zastąpię cię w lokalu w Gasan.

Dziękuję.

- Pójdę już. - Dobrze.

Ja mam spotkanie. Powodzenia.

Wszystkim się zajmiemy.

Przykro mi. Nie powinnam pani tego robić.

Czemu jest ci przykro?

Delegacja do Dangjin potrwa dwa dni.

A pani pojedzie z panem Kongiem.

- Co? - Przykro mi.

Delegacja? Dokąd? Mogę pojechać?

Oczywiście, że nie. Poza tym jadę na dwa dni.

To miło.

Będziemy mogli pozwiedzać, kiedy już skończysz pracę.

Będzie miło.

Chyba oszalałam.

Czemu się na to zgodziłam...

Czyli nie jedziesz sama.

Jedziesz z facetem?

Twoja firma jest straszna.

Jak mogą cię wysyłać z facetem?

Kim on jest? Ile ma lat?

Nie o to chodzi.

Chodzi o to, że on jest strasznie irytujący.

Mówisz o tym zboczeńcu?

O gościu, który obmacywał pracownice?

Nie jedź.

Ja też nie chcę jechać.

Ale zgłosiłam się na ochotnika.

Nie wiedziałam, że będę musiała jechać z nim. Nikt mi nie powiedział.

Chciałam pojechać z tobą...

Chciałaś pojechać ze mną.

Tak, chciałam.

Ale po co o tym mówić? Teraz to niemożliwe.

Czemu tak mówisz? Wciąż możemy pojechać razem.

Myślałaś, że puszczę cię samą z tym szurniętym zboczeńcem?

A co z pracą? Trudno ci będzie wziąć wolne.

Jeśli nie dadzą mi wolnego, zwolnię się.

Jesteś szalony.

Szaleję za kimś.

Chcę dzisiaj

odwiedzić jeszcze Gyeong-seon, po wizycie w lokalu.

Ostatnio rzadko się widzimy. Chyba jest zła.

Nie jest zła. Usycha z tęsknoty.

Dobrze, ja też tam wpadnę.

Ty też?

Czy to nie będzie dziwne, jeśli będziemy przy niej we dwoje?

To będzie ekscytujące.

Zobaczmy, kto lepiej udaje.

Co za absurdalny pomysł.

Jeszcze pani pracuje?

Może pan wyjść pierwszy. Ja muszę zadzwonić do dostawcy.

To nie potrwa długo.

Dzisiaj ciężko pan pracował, bo mnie tu nie było.

Proszę nie pić, tylko wrócić wcześnie do domu i odpocząć.

- I żadnych spóźnień jutro. - Dobrze.

Za bardzo się pani boję, żeby się spóźniać.

- Do jutra. - Dobranoc.

Zostawił pan coś...

Skąd wiedziałeś, że tu jestem?

Mogę najpierw dostać kawę? Zapłacę.

Nie powiedziałeś mi, że przyjdziesz.

Powinienem był zadzwonić? I tak zawsze tu jesteś.

Miałaś właśnie wyjść?

Nie, Jin-a powiedziała, że przyjdzie,

ale teraz nie odbiera.

O co chodzi?

Myślałam, że to dlatego, że nie może korzystać z telefonu w pracy.

Ale powinna być już wolna.

Nie odbiera ani nie czyta moich esemesów.

Cóż...

Jin-a, chcę, żebyśmy byli znowu razem...

Nie. Powiedziałam ci, że nie chcę.

Co z tobą? Jak długo chcesz to robić?

Dopóki do mnie nie wrócisz.

Posłuchaj uważnie.

Nie robisz tego dlatego, że mnie kochasz.

Nic już do mnie nie czujesz.

Jesteś przyzwyczajony, że zawsze dostajesz to, czego chcesz.

Po raz pierwszy zostałeś odrzucony i nie wiesz, co robić.

Jesteś uparty.

I co z tego?

Liczy się to, że chcę cię odzyskać.

To właśnie takie nastawienie jest problemem.

Nie możesz mnie mieć, kiedy masz na to ochotę.

Nie wywyższaj się.

Co z tobą jest?

Jesteś absolwentem dobrej uczelni, twoja rodzina jest bogata.

Mam tego naprawdę dość. Nie róbmy tego więcej.

Idź sobie, proszę. Muszę zamykać.

Co z tobą?

Rany.

Co do...

Powinieneś się wstydzić. Myślisz, że to coś zmieni?

Chcesz udowodnić, że kontrolujesz sytuację?

Faceci, którzy używają siły, są absolutnie najgorsi.

Nie, nic się nie stało. Po prostu nie odezwała się do mnie dzisiaj.

Wie pani, jakie jesteśmy zżyte.

Dobrze.

Na pewno zadzwoni później.

Niedługo panią odwiedzę, pani Kim.

Skończyło mi się kimchi.

Tak.

Tak. Dobrze, spokojnej nocy.

Do widzenia.

W domu też jej nie ma. Co się dzieje?

Zaraz oszaleję.

Nie wiedziałem, że możesz być taka podła.

To jeszcze nic.

Oskarżę cię o napaść, jeśli natychmiast nie wyjdziesz.

Zaraz to zrobię.

Będzie śmiesznie, jeśli nasi rodzice spotkają się na komisariacie.

Jeszcze się doigrasz.

Jin-a.

Jin-a.

Ale bałagan.

Co tu się stało?

- Nic takiego. - O co chodzi?

Kto to zrobił? Powiedz mi.

Nic mi nie jest.

Proszę.

Dziękuję.

Jak mogłabym mu to odpuścić?

Jak możesz tak mówić po tym, co się stało?

Jak możesz oczekiwać, że wybaczę temu szaleńcowi?

Nie chcę, żebyś go prowokowała. Możesz pogorszyć sytuację.

Może się boisz.

O czym ty mówisz?

Czemu boisz się...

takiego śmiecia jak on?

Sądzisz, że on przestanie?

Mowy nie ma.

Poczekaj na zewnątrz.

Nie pogarszaj sytuacji. Poczekaj na zewnątrz.

Hej.

Czemu nie zadzwoniłaś?

Trzeba było zadzwonić do mnie albo na policję. Choćby do Jun-huiego.

Czemu sama się z nim zmierzyłaś?

Myślałam, że sobie pójdzie, jeśli przemówię mu do rozumu.

Czy on cię kiedykolwiek posłuchał?

To zawsze tobie dzieje się krzywda,

a ty nigdy nie wiesz, jak się przeciwstawić.

Nie należy być dumnym z bycia miłą.

To jest wada, ty idiotko!

Nie zaczynaj. Denerwuję się przez ciebie.

Nie masz prawa płakać.

Nie płacz.

Wiem, że byłem dla ciebie surowy, nie miałem takiego zamiaru.

Wiem o tym.

Wejdź do środka. Gyeong-seon będzie cię szukać.

Kazała mi zjeżdżać. Mam się przejść.

Powiedziała, że posprząta.

Jesteś zły?

Nic na to nie poradzę. I nie powinienem.

To zrozumiałe, że jestem zły.

Przepraszam.

Za co?

Wiesz, o co mi chodzi.

Martwiłeś się o mnie.

Nie miałam jak do ciebie zadzwonić.

Ja...

chciałam, żebyś tam ze mną był.

To tylko małe zadrapanie. Wcale nie boli.

Mnie boli.

Już nigdy nie zostawię cię samej.

Powinnaś już iść.

Zadzwoń, jeśli coś się wydarzy.

- Cześć. - Cześć.

- Cześć. Dobranoc. - Dobranoc.

Chcesz się napić?

Pójdziemy do ciebie?

Jestem zmęczony. Chcę się wyspać. Cześć.

Nie ma większego?

Zawsze korzystałaś z tego.

Tym razem nie jadę sama.

Jadę ze swoim szefem.

Ale to nic. To wystarczy.

Co?

Mówiłaś, że jedziesz w podróż służbową,

ale się odstawiłaś. Ten cały makijaż i ciuchy.

O co ci chodzi? Założyłam to, co miałam pod ręką.

Cześć.

Uważaj na siebie.

Dobrze.

Myślałem, że jedzie w podróż służbową.

Tobie też się wydaje, że dziwnie się zachowuje?

Chyba się z kimś spotyka. Nie sądzisz?

Ostatnio ładniej się ubiera.

To na pewno z kimś się spotyka.

Ciekawe z kim.

Może z Gyu-minem.

Wiedziałam. Nie może go wypuścić z rąk.

Jesteś niesamowita.

Ten drań ją zdradzał.

Powinnaś być przeciwna temu, żeby się znowu zeszli.

- Nie martwisz się o swoją córkę? - Tak tylko mówiłam.

Rany.

Jedźmy.

Na koń!

Głowę dam, że pamiętasz czasy dynastii Joseon.

Jak śmiesz?

Proszę o wybaczenie.

BIURO PREZESA

Pani Jeong.

Zatwierdzał coś?

Nie o to chodzi. Pytał o zeszłoroczne wydatki na promocję.

Czemu akurat teraz?

Sprawdza je co rok.

Nie cierpi wydawania pieniędzy na niepotrzebne rzeczy.

To...

To się tyczy wszystkich.

Powinni myśleć o tym, jak zaoszczędzić.

Ja też o tym pomyślę, proszę pana.

Nowy lokal mieści się w Galerii Dangjin.

To świetne miejsce.

Dyrektor galerii i właściciel lokalu to moi krewni.

Powiedzieli, że będą się wyjątkowo przykładać do pracy.

Mamy się o to nie martwić.

Skorzystają na tym pokrewieństwie.

Więc lepiej, żeby się przyłożyli.

Powinniśmy poszukać nowych oszczędności.

Co pan myśli

o instruowaniu właścicieli, jak oszczędzać na dobrach konsumpcyjnych?

Słyszałem, że Jin-a pojechała na delegację.

To prawda. Pojechała z panem Kongiem.

Jak bardzo leniwi są pozostali, że to ona musiała jechać?

Nie ograniczymy spożycia dóbr konsumpcyjnych.

Powinniśmy ograniczyć liczbę leniwych pracowników.

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

Gdzie twój kolega?

Jun-hui? Wziął dzisiaj wolne ze względu na sprawy rodzinne.

Co się stało?

Nie jestem pewien.

Bardzo cię to interesuje.

Wcale nie. Po prostu zawsze jesteście razem.

Bez niego musisz się czuć samotny.

Nie powinienem spędzać tyle czasu z facetami.

- Muszę szybko znaleźć miłą dziewczynę... - Powodzenia.

- Do zobaczenia. - Na razie.

Miłego dnia.

Jak on śmiał.

Nie interesujesz się panem Seo...

Myślisz, że to nie moja liga?

Nie, wprost przeciwnie.

Wygląda na kobieciarza. I to zainteresowanego tobą.

Tak sądzisz?

Nie obchodzi mnie, że to kobieciarz.

Poskromiłabym go.

Przestań tak na mnie patrzeć.

Jak?

Wyglądasz jak bezrobotny mąż, obserwujący wychodzącą do pracy żonę.

To brzmi nieźle.

Ups.

Będą ci potrzebne buty.

Dziękuję.

A ty co będziesz robił?

Poczekam tutaj.

Nie zaczepiaj mnie w pracy, tak jak poprzednio.

Znajdź sobie coś do roboty. Pozwiedzaj okolicę.

Samemu to by było nudne.

Moja nieobecność bardzo ci doskwiera, prawda?

Wysiadaj.

Zero poczucia humoru.

Do zobaczenia.

Powodzenia.

Dzięki.

Poczekaj chwilę.

Co?

Co powiedziałeś? Co?

Ładnie wyglądasz!

- Zwariowałeś? Cicho bądź. - Co?

- Dzień dobry. - Dzień dobry.

Podróż musiała pana zmęczyć.

Czemu chciała pani przyjechać osobno?

Mój tata miał coś do załatwienia w okolicy i mnie podwiózł.

Proszę się przyłożyć do pracy.

Krewny pana Nama jest właścicielem lokalu.

Zawsze przestrzegam procedur.

Dzisiaj musi pani się skupić.

Dokąd pan idzie?

Przywitać się z dyrektorem galerii.

On też jest krewnym pana Nama.

Na pewno wysłał mnie,

żebym nawiązał z nimi dobre relacje.

- Proszę. - Dziękuję.

Tu jest plan szkolenia.

Czemu zbieracie razem właścicieli lokali z całego kraju?

Żebyście mogli się zapoznać ze sobą i wymienić informacjami.

Już pani była na jednym.

Wiem, czym one się kończą.

Ludzie piją do nieprzytomności, a potem śpią do późna.

Jest to jakiś sposób, żeby się zżyć.

Przy okazji, czy u pani rodziny wszystko w porządku?

U mojej rodziny? Tak. Czemu pani pyta?

Mam wrażenie, że pani bardzo nie chce jechać,

więc zastanawiałam się, czy chodzi o jakąś rodzinną sprawę.

Narzekam, bo to niepotrzebne zamieszanie. Rodzina ma się dobrze.

Jin-a mówiła, że jedzie w podróż służbową.

Tak, zgadza się.

Mi-yeon.

A niech mnie, naprawdę jesteś uzależniona.

Czemu ćwiczysz dwa razy dziennie? Rety.

Wciąż za mało.

Ty też powinnaś zacząć ćwiczyć, zanim będzie za późno.

Nie mam zamiaru niczego zmieniać.

Widziałam rano twoją córkę.

Jej chłopak odwoził ją do pracy.

Chłopak? Gdzie ją widziałaś?

Na parkingu. Siedziała w jego aucie.

Pojechała w delegację ze swoim szefem.

Co? Ten mężczyzna wyglądał bardzo młodo.

Teraz wszystko się pozmieniało.

Nawet prezesi są młodzi.

Rozumiem. Był bardzo przystojny.

Dlatego założyłam, że to jej chłopak.

Rety.

Powinnam kupić owoce, gdy będę wracała ze swoich ćwiczeń.

- Na razie. - Do zobaczenia.

Wszystko gotowe?

Tak, proszę pana. Trzeba jeszcze załatwić parę rzeczy,

ale omówię je z firmą odpowiadającą za wystrój.

Jutro trzeba będzie sprawdzić składniki.

W porządku. W takim razie...

Dyrektor galerii i właściciel lokalu chcą z nami zjeść,

więc proszę już kończyć.

Trochę boli mnie brzuch.

- Powinnam wrócić do hotelu... - Co pani mówi?

- Mam problem z żołądkiem... - Chodźmy.

Zarezerwowałem stolik w świetnej restauracji.

Mogliśmy zjeść zwykły makaron. Nie trzeba było.

Bardzo mi przykro. Rano zjadłam coś, od czego rozbolał mnie brzuch.

Jutro rano przyjdę wcześniej i wszystko dokończę.

Dziękuję za wszystko.

W takim razie...

Brzuch ją boli. Przepraszam. Proszę dać mi chwilę.

Chwila, pani Yoon!

Co to ma znaczyć? Nie może pani się tak wycofać.

O co panu chodzi?

Zwykle nie jest pani taka.

Zwykle się pani na to zgadza.

„Na to”? O czym pan mówi?

Wie pani, o czym mówię.

Możemy coś razem zjeść i wypić.

- A potem... - A potem mogę pójść na karaoke

i znosić to, jak mnie pan obmacuje?

Mam tego dość.

Nie będę tego dłużej tolerować.

Idę sobie, proszę pana.

Co jej się stało?

O rety!

Co się stało?

Nic.

Jesteś zaskoczona?

Co tu robisz?

Szedłem do kawiarni, bo tak długo nie wychodziłaś.

Musiałam dokończyć parę spraw.

Przepraszam, że musiałeś czekać.

Jesteś głodny? Ja umieram z głodu.

Chodźmy zjeść coś dobrego.

Po prostu powiedz, że dobrze zrobiłam.

Bardzo dobrze.

Dzięki.

Wciąż trudno mi uwierzyć...

że jesteśmy razem.

Szczerze mówiąc,

trochę się martwię.

Zastanawiam się, czy możemy to zrobić.

Możemy.

Mówiłem ci. Razem damy sobie radę.

A co jeśli...

kiedyś zacznę żałować,

że trzymałam cię za rękę?

Wtedy bardzo się na ciebie wścieknę.

Będę dla ciebie dobry, żebyś nigdy tego nie pożałowała.

Dotrzymasz słowa?

Dotrzymam.

A jeśli zacznę żałować?

Będzie, co ma być.

Będę dla ciebie dobry. Tylu rzeczy już żałowałem.

Dlatego możesz mi zaufać.

Czego żałowałeś?

Że nie wyznałem ci uczuć jako pierwszy.

Że to ty pierwsza złapałaś mnie za rękę.

Jest zimno.

Trzeba było się cieplej ubrać, tak jak ja.

Większość facetów zaoferowałaby swoją kurtkę.

Ale mi też jest zimno.

Ale z ciebie głupek.

Idealnie leżysz w moich ramionach.

Znowu się nabijasz, że jestem mała, co?

Nie obwiniaj mnie o to, dobrze?

O co?

Dzień dobry. Zadzwonię po pracy.

Kobieta na rysunku.

Proszę się mną nie przejmować.

Mówiłem pani, że wpadłem tylko na kawę.

Teraz nie mamy wielu klientów.

Czy coś ma się zmienić w tym lokalu?

Zajdą pewne zmiany, jeśli będą potrzebne.

Wszyscy się zmieniamy, kiedy trzeba.

Czy pani Yoon pojechała na tę delegację z zamiarem wszczęcia rewolucji?

Pan Kong chce jej dać nauczkę.

- Czemu? - Rozmawiałem z nim przez telefon,

- omawialiśmy kwestię nowego lokalu. - Tak?

Mówił, że pani Yoon ciągle robi coś sama i niczego z nim nie ustala.

Też bym z nim nie poszła.

Ale przecież to Yoon Jin-a.

Pewnie chciała coś zmienić.

Nic mi nie jest. Ciebie pewnie wykończyło prowadzenie.

Widzisz? Mówiłam, że powinniśmy się zmieniać.

Jestem świetnym kierowcą.

Następnym razem?

Planujesz kolejny wypad?

Później zadzwonię.

Kto to był?

Bo-ra. Zajmowała się lokalem pod moją nieobecność.

Ile lat ma szef, z którym byłaś na delegacji?

Nie jestem pewna. Jest po czterdziestce.

Jest przystojny?

Co?

Sąsiadka spod numeru 704 mówi, że jest bardzo przystojny.

Widziała cię w jego aucie.

Pewnie kiepsko go widziała przez szybę.

Powiedziała, że widziała cię z młodym, przystojnym mężczyzną.

Musisz uważać, jak się zachowujesz.

Inaczej pojawią się plotki.

Nic nie zrobiłam. Rugasz mnie za nic.

Ależ ty masz temperament. Tak tylko mówiłam.

Wyjdź.

Gyeong-seon przyjdzie jutro z Jun-huim.

Czemu?

Jak myślisz? Seung-ho wraca,

będzie miło, jeśli zbierzemy się wszyscy na kolacji.

Poza tym odkąd Jun-hui wrócił, nie mieliśmy okazji, żeby go zaprosić.

I co z tego? Gyeong-seon dobrze się nim zajmuje.

Jest jego siostrą. Robi, co może.

Byli bardzo młodzi, gdy stracili rodziców,

więc jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że sami sobie radzą, ale żal mi ich.

Czemu ci ich żal?

Oboje świetnie sobie radzą.

O niczym nie masz pojęcia.

Myślisz, że świetnie sobie radzą?

Posiadanie pracy to nie wszystko.

A nawet jeśli, to oni i tak mają tylko siebie.

Pomyśl, jak to będzie, gdy każde będzie brało ślub.

Spójrzmy prawdzie w oczy. Żadna rodzina ich nie zechce.

Mówisz podłe rzeczy.

Mówię prawdę.

Poczekaj, przekonasz się. Tak będzie.

Świat jest okrutny.

- Mamo. - Tak?

Nie mów przy nich o Gyu-minie.

Nie wspominaj o niczym nieistotnym, dobrze?

Czyli jednak masz poczucie wstydu.

Nic nie powiesz, dobrze?

- Jak chcesz. - Nie mów o nim, dobrze?

Tak, Gyeong-seon właśnie mi powiedziała.

Czemu się martwisz?

Mówiłem ci, że musimy naruszyć tabu.

Nie żartuję.

Nie martw się na zapas.

Pomartwimy się, gdy przyjdzie czas.

Błąd? Nie popełnię żadnego błędu.

- Skąd znasz kod? - Co?

Parę razy widziałem, jak Seung-ho go wstukuje.

Czemu się przyglądałeś, gdy to robił?

To nieuprzejme.

- Naleję ci. - Dzięki.

Panie Yoon, proszę do nas dołączyć!

Podaj mi to.

- Naleję panu. - W porządku.

To bardzo miłe.

A niech mnie. Minęło sporo czasu,

odkąd wszyscy się tak zebraliśmy.

Wznieśmy toast, zanim zaczniemy jeść.

- Na zdrowie. - Na zdrowie.

- Smacznego. - Smacznego.

- Smacznego. - Proszę, Jun-hui.

Odpręż się.

Czemu? Dziwnie się zachowuję?

Tak. Spostrzegawczy ludzie od razu to zauważą.

Naprawdę? Co mam robić?

Uśmiechaj się. Zazwyczaj często to robisz. Masz śliczny uśmiech.

Myślałam, że wszyscy rodzice będą tacy jak wy.

A już na pewno myślałam, że nasz tata będzie taki jak wy.

Jak mógł zostawić nas dla innej kobiety, niecałe półtora roku po śmierci mamy?

Jak mógł zostawić mnie i Jun-huiego?

Nie mogę uwierzyć, że porzucił własne dzieci.

Czemu znowu o tym mówisz?

Nie masz pojęcia, jaka byłam wtedy zdruzgotana

i smutna.

Nie mieliśmy nikogo.

Szczerze mówiąc...

chciałam umrzeć.

Nie mów tak.

Przecież otacza cię rodzina. Czemu mówisz, że nie masz nikogo?

On ma rację.

Jest mi przykro, kiedy tak mówisz.

Oboje zawsze myśleliśmy

o tobie i Jun-huim jak o własnych dzieciach.

Oczywiście, wiem o tym.

Byłabym niewdzięczną wywłoką, gdybym kiedykolwiek o tym zapomniała.

Nie pij więcej.

Już i tak musimy znosić ją.

Ty mały...

Jesteście już takie stare.

Tak jest zawsze, gdy pijecie.

Hej.

Jest w tym trochę prawdy.

Ale ona jest w porządku.

Wiecie, ilu facetów za nią szalało?

Jasne.

Ja nic nie powiem,

ale gdybyście usłyszeli o facetach, z którymi się umawiała,

bylibyście bardzo zaskoczeni.

Upiła się. Zawsze gada bzdury, gdy jest pijana.

- Taka już jest. - Nie jestem pijana.

- Hej. - Mam im opowiedzieć?

- Mogę... - Powinnaś przestać pić.

- Widzicie, Lee Gyu-min... - Hej.

O co ci chodzi?

- Przestań. - O co chodzi?

Wciąż się z nim spotyka?

Nie spotykam się z nim.

Wiesz coś na ten temat?

Nic nie wiem. Po prostu chciałem ją powstrzymać.

Musisz coś wiedzieć.

Siedź cicho, dobrze?

Moment. Jin-a, o co tu chodzi?

Kazałaś mi nie wspominać o Gyu-minie. Coś jest na rzeczy, prawda?

To wspaniale!

Nie powinniście byli tak nagle zrywać.

Mamo, proszę.

Daj spokój. Oni są rodziną.

Nie masz powodu się wstydzić.

Wszystkie pary wiele razy zrywają i schodzą się na nowo.

- Dobrze mówię? - Mówię ci, nie jesteśmy razem.

Już nigdy się z nim nie zejdę.

Przecież byłaś w nim taka zakochana.

Ty mały... Uważaj, co mówisz.

Jesteś wredny.

Nie bij go po głowie, on się musi uczyć.

Nic mu po nauce. Najpierw musi wyrosnąć na porządnego faceta.

Jin-a ma rację.

Bycie porządnym człowiekiem jest ważniejsze od doktoratu.

Nic innego się nie liczy.

Najważniejsze jest to, by traktować innych ludzi z szacunkiem.

Jeśli Jin-a przyprowadzi kogoś takiego, od razu się do niego przekonam.

Zgadzam się.

Co się dzieje z tą trzydziestopięcioletnią staruszką?

Czemu tak się mną interesujesz?

Nie interesuję się.

Pytam, bo ostatnio wyglądałeś na zdenerwowanego.

Nie byłem zdenerwowany.

Faceci spotykają się ze starszymi kobietami.

Kto wie? Może kiedyś ty też to zrobisz.

Nie jestem taki jak ty. Nie lubię starszych kobiet.

- Halo? - Zamawiał pan kierowcę, prawda?

Tak. Proszę wjechać bardziej do środka.

- Dobrze, zaraz tam będę. - Dziękuję.

Kierowca przyjechał.

- Dobrze. - Wsiadaj. Już prawie tu jest.

Dobrze. No to...

Wracajcie bezpiecznie. Zadzwoń do mnie.

Daj znać, czy z Gyeong-seon wszystko w porządku.

Dobrze. Cześć.

- Dobra. - Cześć.

Chłodno dziś jest, prawda?

O co chodziło z Gyu-minem?

To nic takiego.

Pokłóciliśmy się ostatnio, a oni o tym wiedzą.

- Co? - Następnym razem zadzwoń do mnie.

Nawet nie mieszkasz w pobliżu.

Zawsze jesteś zajęty nauką.

Poza tym to się nie powtórzy. Wszystko sobie wyjaśniliśmy.

Nie ma pewności, że da ci spokój.

Weź się w garść. Nie rób znowu zamieszania.

Poczekaj.

- Ostrożnie. - Rety.

Wyłączyłeś transmisję danych.

- Jakich danych? - Włącz ją.

- Jest włączona. - Nie.

Włącz transmisję danych.

Ty jesteś ekspertem.

- Czy to nie działa bez Wi-Fi? - Teraz powinno działać.

Nie działa.

- Spróbuj tego. - Tutaj?

- Teraz działa. Jesteś geniuszem. - Proszę.

Tak, to ja.

Muszę wracać do środka.

- Co robisz jutro? - Jutro?

Jutro mam wolne, więc śpię do późna.

Poza tym nie mam planów. Czemu pytasz?

Ty coś zaplanowałeś?

Nie do końca.

Chyba masz coś na myśli.

Co takiego? Powiedz mi?

Jutro...

Gyeong-seon wyjeżdża na dwudniowe szkolenie.

Chciałabyś wpaść?

Dziękuję.

- Miłego dnia. - Nawzajem.

Przyjechałaś.

Zaprosiłeś mnie.

To niepodobne do Pani Tamburyn.

Jakby była inną osobą.

To niesamowite,

że taka piękna kobieta jest przy mnie.

Zgłupiałeś? Jesteśmy w pracy.

- Jin-a. - Mam zadbać o to, żeby ten zboczeniec

nie mógł się już pokazać w biurze?

Chyba spotyka się z kimś w tajemnicy.

Nie wiesz, czy zaczął się inaczej zachowywać?

Zgłupiałeś?

- Zostaniesz na noc? - O rety.

Czemu cały dzień nie odbierałeś telefonu?

Nie odzywałeś się.

Jak mogę zniszczyć tego dupka?

Już nie będziesz musiała się ukrywać.

Obiecuję.

Napisy: Krzysiek Ceran

Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.