Afrikaans
Akan
Albanian
Amharic
Arabic
Armenian
Azerbaijani
Basque
Belarusian
Bemba
Bengali
Bihari
Bosnian
Breton
Bulgarian
Cambodian
Catalan
Cebuano
Cherokee
Chichewa
Chinese (Simplified)
Chinese (Traditional)
Corsican
Croatian
Danish
Dutch
Esperanto
Estonian
Ewe
Faroese
Filipino
Finnish
French
Frisian
Ga
Galician
Georgian
German
Greek
Guarani
Gujarati
Haitian Creole
Hausa
Hawaiian
Hebrew
Hmong
Hungarian
Icelandic
Igbo
Indonesian
Interlingua
Irish
Italian
Japanese
Javanese
Kannada
Kazakh
Kinyarwanda
Kirundi
Kongo
Korean
Krio (Sierra Leone)
Kurdish
Kurdish (Soranî)
Kyrgyz
Laothian
Latin
Latvian
Lingala
Lithuanian
Lozi
Luganda
Luo
Luxembourgish
Macedonian
Malagasy
Malay
Malayalam
Maltese
Maori
Marathi
Mauritian Creole
Moldavian
Mongolian
Myanmar (Burmese)
Montenegrin
Nepali
Nigerian Pidgin
Northern Sotho
Norwegian
Norwegian (Nynorsk)
Occitan
Oriya
Oromo
Pashto
Persian
Polish
Portuguese (Brazil)
Portuguese (Portugal)
Punjabi
Quechua
Romanian
Romansh
Runyakitara
Russian
Samoan
Scots Gaelic
Serbian
Serbo-Croatian
Sesotho
Setswana
Seychellois Creole
Shona
Sindhi
Slovak
Slovenian
Somali
Spanish
Spanish (Latin American)
Sundanese
Swahili
Swedish
Tajik
Tamil
Tatar
Telugu
Thai
Tigrinya
Tonga
Tshiluba
Tumbuka
Turkish
Turkmen
Twi
Uighur
Ukrainian
Urdu
Uzbek
Vietnamese
Welsh
Wolof
Xhosa
Yiddish
Yoruba
Zulu
To ten gość!
O czym ty mówisz, jaki gość?
Kto? Jun-hui?
Musisz to wyjaśnić.
Puść ją.
Hej.
Chodź ze mną.
- Przestańcie! - Hej!
- Co z wami? - Boże.
- Hej, puszczaj! - Jun-hui!
- Hej! - Co mamy robić?
- Idziemy. - Jun-hui, o co chodzi?
- Z czym masz problem? - Cicho bądź.
- Co tu się dzieje? - Puszczaj.
- Odpowiedz! - Cicho.
- Porozmawiajmy na zewnątrz. - Niech to.
Gyu-min, ty go znasz?
- A ty? - To mój przyjaciel.
Co? Przyjaciel? Rety.
To znaczy, że jesteś ode mnie młodszy.
Nie wierzę. Na co się gapisz?
Zobaczysz, nie zapomnę ci tego.
Co tu się dzieje? Dlaczego tak się zachowujecie?
- O co chodzi? - Pogadamy na zewnątrz.
Szlag.
Znalazłeś ich?
Nie.
Dokąd oni poszli?
Nie ma ich na zewnątrz.
O co tutaj chodzi?
Powiedziałam, że wyjaśnię później.
- Dlaczego... - Wystarczy.
Przestań. Idź do pokoju się przebrać.
Czułam, że coś się święci, gdy zobaczyłam cię w tej sukience.
To dlatego tak dziwnie się zachowywałaś.
Na litość boską...
Boże!
Cholera.
Chłopaki, proszę!
Musicie mi chociaż powiedzieć, co się dzieje.
Dlaczego tak się zachowujecie? Zwariuję przez was.
To ja tutaj zwariuję!
Jin-a go lubi. Sama tak powiedziała.
O czym ty mówisz?
Mówiłem, że to mój przyjaciel.
I to mnie tak szokuje.
O czym on mówi?
Powiedz coś!
Ostatnio kazałem ci się odpieprzyć.
Prześladujesz ją czy co?
Życie ci niemiłe?
- Ty mały... - Hej!
Co powiedziałeś? Sugerujesz, że jest stalkerem?
Zdradzał ją.
Dlatego z nim zerwała.
To straszny gnojek.
- Naprawdę ją zdradziłeś? - Chwila. Nie...
Właściwie to...
To nie tylko ja! Jin-a też mnie zdradziła z tym gościem.
Mówiłem ci.
Powiedziała rodzicom, że go lubi.
Tak było!
- Idź. - Seung-ho.
Po prostu idź.
Idź, zanim stłukę cię na kwaśne jabłko.
Głuchy jesteś?
Odpieprz się, gnoju!
Czyli mi nie ufasz?
Dobrze. Jak sobie chcesz.
Kiedyś tego pożałujecie.
Yoon Jin-a, ty idiotko.
Kiedy się dowiedziałeś?
Trzeba mi było wtedy powiedzieć.
Zachowujesz się, jakby jej życie cię obchodziło.
Rety.
Trzeba było mu przywalić.
Miałeś się nie wtrącać.
Nie widziałeś, co się dzieje?
Matko, aleś ty tępy.
Powiedział, że moja siostra cię lubi.
Jak miałem trzeźwo myśleć?
Rety.
Co się stało? Biliście się?
Gyu-min ją zdradzał.
I co?
Ale najpierw, Jun-hui, dlaczego...
Mamo.
Gyu-min wciąż mnie nachodził,
więc Jun-hui miał udawać mojego chłopaka,
żeby tamten się odczepił.
- Mówiłaś, że coś czujesz do... - Nie mówiłam poważnie!
Musiałam to powiedzieć, żeby dał mi spokój.
Mam to tłumaczyć?
Nie mogłam uwierzyć własnym uszom.
Byłam w szoku!
Daj spokój, nie besztaj jej.
Nie zrobiła nic złego.
Dziękujemy, Jun-hui.
Nie ma za co. Przepraszam za zamieszanie.
Nie musisz przepraszać.
To my powinniśmy przeprosić ciebie.
Ale wstyd, Jin-a.
Jesteś za stara na takich, co grają na dwa fronty.
- Z nikim nie powinnaś się już spotykać. - Ucisz się!
- Powinniście coś zjeść. - Nie trzeba.
Przyjdę innym razem.
Chodź tu.
Powiedz prawdę.
To z Gyu-minem to prawda.
A to z Jun-huim już nie?
- Mamo, błagam. - Boże!
Nie wstyd ci tak przy Jun-huim?
To przyjaciel twojego brata. Co on sobie o tobie pomyśli?
Pewnie to, że jesteś nienormalna i nie potrafisz funkcjonować w związku.
A co z Seung-ho?
Jego przyjaciel jest w to zamieszany, pewnie mu wstyd.
Czemu zawsze przyciągasz takich nieudaczników?
Czemu robisz coś, o co nie prosiłam?
Dlaczego zaprosiłaś Gyu-mina?
Wydałabyś mnie za pierwszego lepszego.
Małżeństwo to dla ciebie żart?
Nie podnoś na mnie głosu!
Posłuchaj.
Gdybyś była dla niego dobra, Gyu-min nigdy by cię nie zdradził.
Tyle razy ci mówiłam...
Mamo!
Boże.
Tylko ty wciąż jesteś sama.
Córki znajomych nie miały problemów
z wyjściem za mąż i ustatkowaniem się.
Co jest z tobą nie tak? Żeby w twoim wieku być panną?
Nie jestem jak tamte dziewczyny!
Może one mają milsze matki!
Jak śmiesz...
Puść mnie.
Przyszłam ukraść twoje piwo. Przyłapałeś mnie.
Ktoś ma zły humor.
Biłeś się?
Jestem zmęczony.
Czyli jednak.
Dobrze, że cię nie pokiereszowali.
Wygrałeś?
Idę się umyć.
Chcesz trochę piwa?
Nie, dzięki.
Chyba naprawdę się bił.
Nie obchodzi mnie,
czy wyjdzie za mąż, czy umrze jako stara panna.
Przecież mam rację.
Powiedziałam to, bo się o nią martwię.
- Czemu ona nie rozumie... - Idź już spać.
Nie zasnę, jestem wściekła!
Jin-a pewnie jeszcze bardziej.
A ty wcale nie pomogłeś.
Nigdy nie byłeś nieustępliwy.
To dlatego nie zostałeś kierownikiem.
Czemu teraz o tym mówisz?
Czemu nie?
Gdybyś nie odszedł na emeryturę,
Jin-a nie miałaby takich problemów.
Wszystko przez to, że Gyu-min miał nas za gorszych.
Przepraszam.
Nie musisz przepraszać.
Nie biłeś się z nim, prawda?
Próbował uderzyć Jun-huiego.
Uderzył go?
Tylko próbował.
Mogłaś wybrać kogoś innego do roli swojego chłopaka.
Gyu-min nie mógł znieść, że to mój przyjaciel.
Odbiło ci?
Rozmawialiście o czymś jeszcze?
Niby o czym? Powiedzieliśmy mu, że ma się odpieprzyć, bo go zabijemy.
Co jest z tobą nie tak?
Mam już dość kazań na dziś.
Nie dokładaj kolejnego.
Cześć.
Co ty tu robisz o tej porze?
Przyszłam, bo wyczułam alkohol.
- Dobra dziewczynka. - No jasne.
- Chwila, czy ty... - Co?
Pewnie przyszłaś tu, bo nie otworzyłam drzwi.
Dzwoniłam, ale nie było cię w środku.
Wiedziałam, że będziesz tutaj.
Przyszłam ukraść więcej piwa. Chodź.
Gdzie Jun-hui?
Był tu, ale szybko wyszedł.
Miałam dość picia w samotności. Uratowałaś mnie.
Dokąd poszedł Jun-hui?
Nie wiem.
Chyba z kimś się bił.
Był nie w sosie.
Nie odpowiadał na moje pytania
i nie chciał się napić.
Wydaje się być taki silny, ale w środku jest delikatny.
Musi być strasznie zły i sfrustrowany.
Pewnie dlatego wyszedł.
Zawsze gdy się złości, robi mi się go żal.
Nie ma ojca ani brata,
z którymi mógłby pogadać.
No i nie ma też czuwającej u jego boku matki.
Ma tylko mnie, a ja nie pomogę mu we wszystkim.
Więc przynajmniej staram się nie suszyć mu głowy.
Wcale nie przyszłaś pić.
Skąd, przecież piję. Zdrowie.
Nie oszukasz mnie.
Mów wszystko!
Nic się nie dzieje, Wasza Wysokość.
Zdrówko.
Powinnaś tu zostać na noc.
- Dobrze. - Aż tak mnie lubisz?
No jasne.
Wciąż żyjesz.
Matko.
Co?
To tylko żart. Coś ty taki wrażliwy?
Chce pan próbkę?
To nasz nowy produkt.
Wcześnie przyszedłeś.
O wiele za wcześnie.
Co do wczoraj...
Dziękuję.
Zadziwiasz mnie.
Myślałem, że będziesz wściekła za to, że się wtrąciłem.
Co?
Spóźnisz się. Idź.
Proszę spróbować tego.
Co masz na myśli? To nie ma sensu.
Nie odpowiadasz na moje pytania, jakbym mówiła do ściany.
Dlaczego myślałeś,
że będę na ciebie zła?
Bo zniszczyłem szansę na to, że ty i Gyu-min się zejdziecie.
Czy wyglądam, jakbym chciała się z nim zejść?
Więc dlaczego się wystroiłaś i zaprosiłaś go do siebie?
Dobrze.
Mój strój mógł być trochę mylący.
- Ale miałam ku temu powód. - Oczywiście, że miałaś.
Nie zaprosiłam go.
Dla ciebie to miałoby sens?
- Niby jaki? - To bez znaczenia.
Nie przyszedłby,
gdybyś postawiła sprawę jasno.
To zdrowy rozsądek.
Skończyliśmy?
Pójdę już.
Rety.
Pani Yoon, zapraszam.
Co się stało w lokalu w Gasan?
Co pani zrobiła, że właściciel zagroził nam pozwem?
Ale się nasłuchałem od pana Nama.
Jak pani mogła tak nawalić?
Co pani zrobiła,
że franczyzobiorca chce walczyć z centralą?
Proszę tak nie stać, tylko to naprawić.
Jeśli pani tego nie naprawi, wszystkich nas zwolnią.
Rozumie to pani?
- Mogę wejść? - Proszę.
Pan przodem.
- Proszę usiąść. - Dobrze.
- Jak się pan ma? - Dobrze.
Nie miałem wyboru.
Centrala miała nam zagwarantować jakieś korzyści.
A wydusza z nas pieniądze,
każąc kupować drogie składniki.
Mój rozsądek mówi, że to bez sensu.
I znów ten rozsądek.
Przepraszam, jestem sfrustrowana.
Rozumiem,
że skoro wysłał pan pismo,
zamierza pan walczyć do końca.
Moja cierpliwość ma swoje granice.
Nie pozwolę się dłużej wykorzystywać.
Racja.
- Niech pan nie pozwala. - Dokładnie.
Powinien pan dać im nauczkę.
Walczyć do samego końca.
Jeśli to tylko blef, nic pan nie zyska,
a tylko się upokorzy, prawda?
Pracując w centrali, nie powinna pani mówić takich rzeczy.
Wkrótce odejdę.
Dłużej tego nie zniosę.
Mam dość bycia mediatorem
pomiędzy centralą a właścicielami lokali.
Może będzie pan musiał iść do sądu.
Jeśli się to przyda, mogę zeznawać.
Naprawdę zamierza pani odejść?
I co pani zrobi?
Nie mówiłam?
Mój ojciec przeszedł na emeryturę i nic nie robi.
Dołączę do niego.
Chce pan się przyłączyć?
Tylko go złapałeś za kołnierz, nie wierzę, że aż tak cię boli.
Wstawaj.
- No dalej. - Boli.
Rety.
Pokaż.
Biedaczek.
Musisz pamiętać, że już nie jesteś taki młody.
Trzeba było to przemyśleć, zanim się na niego rzuciłeś.
Polepszy ci się,
gdy zażyjesz lekarstwo i odpoczniesz.
Ale najpierw musisz zjeść.
Nie kładź się, bo drugi raz cię nie podniosę.
Przyniosę ci jedzenie.
Nie powinienem dostać owsianki?
Zachowujesz się, jakbyś zrobił coś niesamowitego.
- Hyeon-jeong. - Słucham?
- Sprawdziłaś stojak z dodatkami? - Tak.
- Dzień dobry. - Dzień dobry, co podać?
Jestem z centrali.
- Nazywam się Kang Se-yeong. - Rozumiem.
Pani jest właścicielką?
Zgadza się. Co panią sprowadza?
Nic ważnego. Byłam w okolicy i wpadłam się przywitać.
Podobno Yoon Jin-a jest pani przyjaciółką.
- Zgadza się. - Wiele o pani słyszałam.
Rozumiem.
Jest pani również siostrą pana Seo Jun-huiego, prawda?
Tak.
Poznałam go przez panią Yoon.
- Naprawdę? - Tak.
Skoro pani tu jest,
może chce pani sprawdzić, czy nasza kawa jest dobra?
Co za poczucie humoru.
Chętnie,
ale muszę za to zapłacić.
Chyba zaproszę panią innym razem.
Musi pan oddać wypożyczony sprzęt do centrali,
a resztę sprzedać.
Zamówię ekipę...
Po co się tak spieszyć?
Trzeba jak najszybciej zamknąć lokal, żeby ograniczyć koszty.
Robię to dla pana.
Nie prosiłem o to!
Dziękuję za troskę,
ale najpierw porozmawiajmy.
Nie sądzi pani, że trochę przesadza?
To przez moje ciężkie życie.
Dlaczego musi być tak skomplikowane?
Cicho! Jest pani taka młoda.
Proszę tak nie mówić.
Niech pan nie zakłada, że mi łatwo, bo jestem młoda.
Byłam już oszukana i skrzywdzona.
Gdy znajdę jakąś pociechę,
biorę się w garść,
ale później i tak kończę nieszczęśliwa.
Mimo to wciąż poszukuję nadziei.
Wszyscy tak żyją.
Na pewno wszyscy tak czujemy.
Wiem, każdy próbuje związać koniec z końcem.
Głowa do góry.
- Głowa do góry. - Właśnie.
Znowu praca po nocy?
Od kiedy tak ciężko pracujesz?
Zawsze ciężko pracuję.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
Chyba kogoś wam brakuje.
Pani Yoon musiała jechać do...
Ma dzisiaj randkę.
- Ach tak. - Niemożliwe.
Widziałam ją z chłopakiem.
Byłam wcześniej w kawiarni twojej siostry.
No proszę.
Więc jedna jest na randce, a wy gdzie teraz idziecie?
Do domu.
Jeszcze nie zdecydowałam.
Pewnie masz plany.
Coś sobie zorganizuję.
Jun-hui, kiedy zabierzesz mnie do jakiegoś klubu?
Chodźmy teraz.
Mówiłeś, że musisz pracować...
Chodziło ci o to, że będziesz całą noc imprezować.
- Wezmę torbę. - Ja też.
Serio idziemy do klubu?
Nie jestem ubrana, mogłam założyć coś ładniejszego.
Typowa imprezowiczka.
Bo-ra, pewnie nie chcesz z nami iść?
Chodź, popatrzymy, jak oni się bawią.
Jasne, czemu nie.
O czym ty mówisz?
Jin-a kogoś ma? Przestań zmyślać.
Nawet ja widziałem ich razem. Jak możesz o tym nie wiedzieć?
Gdyby kogoś miała, wiedziałabym.
Ale o niczym nie słyszałam, więc coś ci się pomyliło.
Przed tobą też to ukrywa.
Hej!
Widzisz, widziałem go u niej w domu.
I powiedziała rodzicom prosto w twarz...
że coś do niego czuje.
Wiesz, co jest jeszcze śmieszniejsze?
To jakiś kumpel Seung-ho.
To kumpel jej brata!
Mówisz o facecie, który odebrał ją z pracy?
Więc jednak go znasz! Czemu udajesz?
Głowa mnie przez ciebie rozbolała. Idiota!
Dopiero co dałam ci znać. Skąd wiedziałaś, że tu będziemy?
A gdzie indziej mielibyście być?
Racja.
- Gyeong-seon. - Tak?
Powinnaś już iść.
Muszę przyznać, że jesteś dzisiaj bardzo agresywna.
Pokłóciłaś się z kimś?
Ostatnio wszyscy działają mi na nerwy.
To musi być trudne.
Gyu-min jest taki tępy.
Myśli, że widujesz się z Jun-huim.
Mogłaś mi powiedzieć, że widział go u ciebie.
Miałam taki zamiar.
Sama rozmowa na ten temat mnie zirytowała.
Wiesz, jak to jest,
kiedy nie masz ochoty o kimś mówić.
Dlatego nic nie mówiłam.
Rozumiem, co chcesz powiedzieć.
Ale czy dasz sobie z nim radę?
Prędzej umrę, niż się poddam.
Jesteś zdeterminowana, więc ci ufam.
Obyś to wreszcie zakończyła.
YE-EUN
Powinna pani do nas dołączyć.
Dziękuję.
Hej, Lee Gyu-min!
Że niby dokąd idziesz? Do mnie?
Chyba upadłeś na głowę.
Wcale nie. Muszę oczyścić swoje imię!
Przez ciebie wyszedłem na drania! To nie fair!
Muszę powiedzieć twoim rodzicom, że ty też mnie zdradziłaś!
To oni będą musieli mnie przeprosić!
- Hej! - I ten fiut też!
Kumpel Seung-ho, czy kim on tam jest.
Będzie mnie przepraszał na kolanach!
Zawsze byłeś taki porypany?
- I kto... - Zawsze byłeś taki żałosny?
I kto to mówi? Taka jesteś z siebie dumna?
Chodziłaś do lepszej szkoły albo masz bogatszą rodzinę?
Nie wierzę, że mnie do tego doprowadziłeś.
Powiedziałam pani Yoon, że tu jesteśmy, ale nie odpisała.
Niech robi, co chce.
Nie żartuję, zabiję się.
- Proszę bardzo. - Myślisz, że blefuję?
Zgadza się.
Jesteś niemożliwa. Aż tak mnie nienawidzisz?
Chcesz, żebym zginął?
Naprawdę ze mną skończyłaś?
Ile razy mam ci to jeszcze powtarzać?
To przez tego śmiecia, prawda?
Przestań go obrażać.
Nie zasłużył na to.
Nie robię tego dla kogoś innego.
Wkurza mnie to, że byłam aż tak głupia, żeby cię kochać.
Nienawidzę się za to.
Gyu-min.
Zapomnijmy o wzajemnej niechęci
i zajmijmy się własnym życiem, dobrze?
Żegnaj.
Nigdy się nie poddam!
Sprawię, że znowu mnie pokochasz!
Co to?
Co wy robiliście?
To jakiś modny ruch?
Myślałam, że byłaś zajęta tańcem. Kiedy je zrobiłaś?
To ty byłaś zajęta tańcem.
Nie chciałaś iść, a najlepiej się bawiłaś.
Wiem.
Zawsze daję z siebie wszystko.
Dzień dobry.
- Pani Yoon, pisałam do pani wczoraj. - Cześć.
Jak poszła rozmowa z chłopakiem?
- Skąd o tym wiesz? - Co?
Nieważne.
Ważne jest to, czy do siebie wróciliście.
Dobrze wczoraj poszło?
Można tak powiedzieć.
Nic dziwnego.
Chciałam napisać znowu, ale pani kolega mnie powstrzymał.
Tak, panie Jo?
Martwiłem się lokalem w Gasan,
ale Jin-a chyba się tym zajęła.
Tak. Wygląda na to, że właściciel chciał tylko
zwrócić naszą uwagę.
Nie możemy tego tak zostawić.
Na pewno wciąż jest niezadowolony.
Inni franczyzobiorcy mogą pójść w jego ślady, jeśli mu odpuścimy.
Trzeba ukarać go dla przykładu...
W dzisiejszych czasach to nie takie proste.
Ma pan rację.
Skupmy się na tym, żeby lokal pracował.
Sytuacja musi wrócić do normy,
więc niech Jin-a przejmie tę kawiarnię.
To najlepsze, co możemy zrobić dla firmy i tego lokalu.
Był pan na lunchu?
- Ach tak, pani Yoon. - Tak, proszę pana.
Odnośnie tego, co wydarzyło się na otwarciu...
Miała pani zapłacić.
Wkrótce się tym zajmę.
Nie, w porządku.
To byłoby nieuczciwe,
gdyby kazać pracownikowi za to płacić.
Firma pokryje koszty.
To już załatwione, więc proszę się nie przejmować.
Panie Nam, taka troska o pracowników jest godna szacunku.
To nic takiego.
Co pani wyprawia?
Proszę podziękować.
- Cóż... - Nie trzeba. Wszystko w porządku.
Dziękuję, panie Nam.
Kryła mnie pani, prawda?
W sprawie wydatków...
Nie mam takiej władzy.
Po prostu takie są procedury.
Nie pracuję tu od wczoraj.
Wiem, jak to działa.
Lepiej wracaj do swojego biurka,
zanim inni zaczną plotkować.
Dziękuję, że pani mi pomaga.
To coś więcej niż pomoc.
Czyli nie będziesz już pracować w biurze?
Nie, w kawiarni.
Twoim lokalem będzie zarządzać Kang Se-yeong.
Znam ją.
Była tu wczoraj, gdy przyszedł Gyu-min.
Nie próżnuje.
- Co masz na myśli? - Nic takiego.
Jest dobra, więc w pracy nie będzie ci robić problemów.
A w innych rzeczach?
Tak tylko mówię.
Boisz się, że się zaprzyjaźnimy, więc jesteś zazdrosna?
To nieprawda, Wasza Wysokość.
Głodna jestem. Chodźmy coś zjeść. Ja stawiam.
Innym razem. Dzisiaj jest rocznica śmierci mamy.
Dzisiaj? Zupełnie zapomniałam.
Nie szkodzi. Pomożesz mi w zakupach.
- Wezmę torebkę. - Dobrze.
Ale ten czas leci.
Minęło już dziesięć lat.
To prawda.
Zmarła tuż po tym, jak Jun-hui zdał egzaminy na studia.
Było wtedy strasznie zimno.
To prawda.
Wasz tata się nie odzywał?
Boję się, że zadzwoni
i zapyta, czy może do nas wrócić.
Naprawdę bywasz nieugięta.
Tylko dzięki temu przetrwałam.
Nie było łatwo dorastać z Jun-huim bez naszych rodziców.
Gdy pójdę do nieba i spotkam mamę,
powiem, że ma mi zapłacić za to,
jak dobrze wychowałam jej syna.
Chyba zasłużyłam, nie?
Oczywiście. Bardzo dobrze go wychowałaś.
Nie wiem, z jaką kobietą się ożeni,
ale będę wredną szwagierką.
Nie dam go zamienić w pantoflarza.
Pokażę jej, kto tu rządzi.
Już mi jej żal.
Będzie śmiesznie. Wystarczy się przyglądać z boku.
Racja.
Czyli skończyłaś już z Gyu-minem?
Nie rozmawiajmy o nim.
- Ostatnie pytanie. - Tak?
Jak durnym trzeba być, żeby uwierzyć,
że między tobą a Jun-huim coś jest?
To prześmieszne.
Nie sądzisz?
- Wiem. - Karkówka tylko za 1000 wonów!
Karkówka tylko za 1000 wonów!
To godziny szczytu,
więc możemy nie złapać taksówki.
Jun-hui po nas przyjedzie.
Chcesz siedzieć z przodu?
Nie, przejdę się.
Mieszkasz niedaleko. Podrzucimy cię.
Lepiej wracaj gotować.
Odwiozę wózek.
Hej.
Smarkula.
Mogłeś jej zaoferować podwózkę.
- Przecież nie chciała. - Drań.
Wciąż jesteś zły po tej ostatniej bójce?
Co to za mina?
Nic mi nie jest.
Jin-a przyszła do kawiarni?
Tak.
Przez jakiś czas będzie pracować w innym lokalu.
Centrala próbowała go zamknąć,
ale ona go uratowała. To dla niej typowe.
Nic dziwnego, że nie potrafiła ostatecznie zerwać z Gyu-minem.
Podobno u niej byłeś. Czemu mi nie powiedziałeś?
Nie było okazji.
Powiedziała ci?
Nie, Gyu-min do mnie przyszedł.
Był w rozsypce.
Przyszedł do ciebie? Kiedy?
Wczoraj.
Ta dziewczyna z centrali tam była. Jak ona się nazywała...
Kang Se-yeong.
Rozmawiałam z nią, kiedy przyszedł Gyu-min.
Chwilę później wpadła Jin-a.
Musieli się strasznie pokłócić. Jin-a była wściekła.
Martwię się o nią.
Szkoda, że nie mieszka bliżej mnie.
Pamiętasz, jak wróciłeś taki zły i szybko wyszedłeś?
Poszłam do ciebie po piwo.
Ktoś pukał, więc wyjrzałam, a tam stała Jin-a.
Przyszła do mnie?
Nie mogła mnie znaleźć. Myślała, że jestem z tobą.
Skręć w prawo!
No tak.
Gdzie ty masz głowę?
Wróciłam.
Cześć.
Gdzie kupiłaś te owoce?
Gyeong-seon mi je dała.
Byłyśmy na zakupach.
Dzisiaj rocznica śmierci ich mamy.
- Są dla ciebie. - Rety.
Dlatego traktuję ją jak własną córkę.
- Usiądź na chwilę. - Po co?
Usiądź.
Z Gyu-minem to już naprawdę koniec?
- Mamo. - Posłuchaj.
Wiem, że to wyłącznie jego wina. Nie powinien był tego robić, ale...
Dlaczego sobie nie odpuścisz?
To przez jego wykształcenie? Dobrze sytuowaną rodzinę?
Za kogo ty mnie masz?
Mówię, że w przyszłości, powinnaś sobie znaleźć kogoś lepszego.
Nie daj się zwieść pozorom.
Nie dojdzie do tego.
Pamiętaj, że obiecałaś! Będę cię mieć na oku!
Co by o nas pomyślała?
Byłaby z ciebie dumna
i na pewno stwierdziłaby, że jestem zbyt przystojny.
Jin-a to uwielbia.
Mogłam ją zaprosić.
Ludzie pomyślą, że to twoja córka.
Czasami czuję, jakby była moją córką. Albo moją matką.
Kiedy ojciec ponownie się ożenił,
a my zostaliśmy sami, na kim, twoim zdaniem, mogłam polegać?
Nie na moim młodszym bracie.
Jin-a zawsze mnie wspierała.
Nawet prawdziwa siostra by tak nie zrobiła.
Mam w życiu dwa cele. Zgadnij jakie.
Jeden musi być związany ze mną.
A drugi – nie wiem.
Żeby Jin-a wyszła za dobrego mężczyznę.
Wystarczy, że o niej mówię, a już za nią tęsknię.
Sprawdźmy, co robi.
Halo.
Co porabiasz?
Zapominasz o przeszłości? Kasujesz pamięć?
Co? Wszystko wyrzucasz?
Znowu marnujesz pieniądze. Nie bądź śmieszna.
Posłuchaj.
Te ciuchy nic ci nie zrobiły.
Dobrze.
Tak, jasne.
Co...
Co ty tu robisz?
Podobno u mnie byłaś.
Po co?
Gyeong-seon powiedziała coś jeszcze?
Powinna była powiedzieć wszystko. Po co zostawiać takie niedopowiedzenia.
Poszłam do niej, ale nie było jej w mieszkaniu,
więc poszłam jej szukać do ciebie. Tam ją znalazłam.
Czyli to jej szukałaś?
A kogo innego?
Pytam, czy przyszłaś do mnie.
To znaczy...
Niech ci będzie.
Przyszłam do ciebie.
Chciałam cię przeprosić i podziękować.
Ale wciąż mnie krytykowałeś.
Uznałam, że to dobrze, że cię wtedy nie było.
Narobiłbyś mi tylko wstydu, mówiąc to przy Gyeong-seon.
Jakiego wstydu? Mówiłem prawdę.
Po co tu przychodzisz i mnie denerwujesz?
- Wyglądam ci na popychadło? - Dokładnie.
Czemu dla niego byłaś popychadłem i pozwoliłaś się tak traktować?
Jak...
Jak mogłaś do tego dopuścić?
Nie byłam popychadłem!
Boże, zaraz wybuchnę śmiechem. Jesteś niepoważny.
Nie śmiejesz się. Co w tym niepoważnego?
Uznajmy, że masz rację.
To wszystko, prawda?
Nie.
Po co ci ta parasolka?
Wzięłam ją, bo miało padać. A co?
Myślałem, że wszystko wyrzucasz, żeby zacząć od nowa.
To zostawiasz?
- Daj, ja ją wyrzucę. - Nie, wzięłam ją z...
Wzięłaś ją?
- Lubisz tę parasolkę. - Szlag,
- ty mały... - Hej.
- Zatrzymaj ją. - Wracaj tu.
Przestań się ze mną drażnić.
Dupek.
Jesteś zła?
Musisz iść do domu?
A dokąd miałabym pójść?
O czym właśnie pomyślałaś?
O niczym.
Co?
Nieważne.
Zabawmy się.
Dobrze.
- Chcesz coś zjeść? - Nie.
Nie? Napijmy się coli.
Nie chcę, żebyś płacił. Nie wzięłam portfela.
To znaczy, że beze mnie nie wrócisz.
Rety, znowu mnie masz.
Wykorzystam to.
Kupę ci colę.
To może dorzuć do tego popcorn?
- To moje. - Co?
Racja.
Dziękujemy za oglądanie.
Dziękuję.
Dobry był ten film.
Chyba go nie oglądałeś.
Widzieliśmy ten sam film?
Nie.
Głodna?
Tak.
Więc poproś, żebym kupił ci coś smacznego.
Chcesz zginąć?
Daj mi to.
Kupisz mi coś do jedzenia?
Kupisz?
Ale piękne rysunki.
Nie chwal przy mnie cudzych rysunków.
Przepraszam. Nie wiedziałam.
Powinienem ci pokazać, na co mnie stać.
Za bardzo jak u Rodina?
Modelka nie jest zbyt...
Długo jeszcze?
To takie trudne.
Moja modelka jest taka pospolita.
Nie mam czego podkreślić.
To nie rysuj mnie.
- Skończyłem. - Pokaż.
Najpierw zapłać.
Mówiłam, że nie mam pieniędzy.
To nie muszą być pieniądze.
A co?
Naprawdę nic nie mam.
- Mam coś. - Co?
Moją urodę?
O rety. Trzymaj.
Zobaczmy.
Tak wyglądam?
Dokładnie tak.
To niemal jak zdjęcie.
Tak wygląda moje ciało?
Tak, jesteś naprawdę mała.
Hej.
To przesada.
Tak właśnie wyglądasz. Malutka i urocza.
Nie jestem urocza.
Zapomniałeś, ile mam lat?
Niektórzy powiedzieliby, że jesteś urocza bez względu na wiek.
Coś w tym jest.
Ale jestem za stara na takie komplementy.
Chociaż przed trzydziestką
ludzie ciągle tak o mnie mówili.
Znałem cię wtedy
i nie byłaś aż tak urocza.
Racja. Dobrze wiesz, jaka byłam kiedyś.
Zapomnij o tym.
Jeśli się zastanowić, to jednak byłaś urocza.
Racja, byłaś urocza.
Wyglądałaś jak ta aktorka...
Obiecuję, że zwrócę ci dziesięciokrotnie
za wszystko, co mi dzisiaj kupiłeś.
Lepiej się przygotuj.
Totalnie cię oskubię.
Tylko zostaw ubrania.
Ale masz zboczone myśli.
Przecież żartowałam!
Skoro odrzucasz przeszłość,
to znaczy, że miałaś mnie za kogoś ze swojej przeszłości?
Co masz na myśli?
Dlaczego próbowałaś wyrzucić parasolkę razem z innymi rzeczami?
O czym ty mówisz?
Wzięłam ją ze sobą przez przypadek.
Wcześniej mówiłaś co innego.
Użyłabym jej w razie deszczu,
a gdyby nie padało, to bym jej nie użyła.
Od tego są parasolki. Czy muszę mieć jakiś ukryty motyw?
Właściwie to nie.
Po prostu jej nie wyrzucaj.
Nie mówiłam, że tak zrobię.
A jeśli ją wyrzucisz?
Nigdy jej nie wyrzucę.
Jak to „nigdy”?
Robisz z igły widły.
Czego chcesz?
Dbaj o nią.
Dobrze.
Pójdę już.
Co będziesz robić?
Co?
Pójdziesz spać?
Nie od razu.
Czemu pytasz? A ty?
A co powinienem robić?
Nie wiem. A co chcesz?
Chcesz to zrobić razem?
O rety.
- Rany, o nie. - O nie!
Dokąd mam iść? Dobrze robię?
- Zostań tam. - Dobrze.
Ja pójdę. Zostań tam.
Tak.
O nie.
Idź za mną.
Idę, czekaj.
Jeszcze ci pokażę.
Idziesz?
No dalej!
Jesteś za mną, prawda?
Jak długo będziesz pracować w Gasan?
Jeszcze nie wiadomo. Zajmijcie się moimi lokalami.
Odwdzięczę się, gdy wrócę.
Będę na to czekał. Muszę już iść.
Miłego dnia.
Bo-ra, przypisałam cię do dwóch lokali,
które są najbliżej twoich.
Mam być za to wdzięczna?
Czemu się tak zachowujesz?
Przecież Jin-a nie miała wyboru.
Powinnam coś wiedzieć o lokalu w Suseo?
Jakieś prośby od właścicielki albo jej upodobania?
Po co ją pytasz? Zapytaj brata właścicielki.
Bo-ra to niezła mądrala.
Masz u mnie dług.
Jasna sprawa.
To ona powinna być pani wdzięczna.
Strasznie się cieszy z tego lokalu.
Oby się to przełożyło na poziom jej pracy.
Przecież to nie dla pracy.
Próbuje poderwać pana Seo.
Nie chcesz, żeby im wyszło?
Nie, ale...
Jak by się pani czuła, gdyby pani Kang chodziła z pani bratem?
- Z moim bratem? - Tak.
To szaleństwo. Bzdury opowiadasz.
Ale skoro pan Seo jest bratem pani przyjaciółki,
nie powinien być dla pani jak brat?
To prawda,
ale ja już mam brata,
a brat mojej przyjaciółki nie jest naprawdę moim bratem.
To coś innego.
Jakie mamy teraz ziarna?
Zobaczymy się później.
Pyszne. Naprawdę dobre.
Tak? Nawet nie sprawdziłam, co zaparzyłam.
I wyszło takie dobre?
Ekspertka z ciebie.
Zgadza się.
Kto to zrobił?
Chwileczkę.
Sceny akcji, w których bohaterowie tylko walczą i wszystko niszczą,
to dzisiaj za mało.
Może spróbujemy czegoś innego?
Na przykład kusze i młoty...
Kusze i młoty? To klasyka.
Jun-hui niedawno o tym wspominał.
Tak jakby.
Hej.
Dobrze się czujesz?
Trochę mnie mdli i głowa mnie boli.
Słabo się czuję.
Weź to.
Dziękuję.
Lepiej idź do lekarza.
Chyba powinienem. Niedługo wrócę.
Cóż...
Przecież powiedział, że jest chory.
To prawda.
Mogłam zamówić taksówkę.
Nie powinieneś pracować?
Spokojnie, wyszedłem po spotkaniu.
Wiem, co robię.
Beze mnie firma nie funkcjonuje.
Poważnie? Nie wiedziałam.
Nie wiedziałaś?
Co ty wiesz o kompetentnych mężczyznach.
Żaden z ciebie mężczyzna.
Tak tylko mi się powiedziało.
Nie musiałaś tego podkreślać.
Nie o to mi chodziło.
Jesteś mężczyzną. Prawda?
Co ty mówisz?
O której kończysz?
Dzisiaj?
Oficjalnie zaczynam dopiero jutro,
więc mogę wyjść, kiedy chcę. A co?
Przyjadę po ciebie.
Serio? Nie kłopocz się.
Poważnie to zrobisz?
O rety.
Jutro musi pan otworzyć wcześniej,
więc proszę nie pić i iść spać.
Zamówię potrzebne składniki i wyposażenie.
To tak jakby pani była właścicielką.
Wypada, żeby ktoś z centrali tak ciężko dla mnie pracował?
Niech pan się o mnie nie martwi.
Damy radę, do roboty!
Tak, damy radę.
Dzisiaj ma pani lepszy humor.
Mam? Naprawdę?
Zupełnie jak nie pani.
To przez tego chłopaka na zewnątrz?
Muszę lecieć. Do jutra.
Jin-a, tak sobie myślałem...
Czy...
Tak?
Chciałem cię zapytać...
O co?
Chodzi o to, że...
Zastanawiałem się...
Chciałem zapytać...
czy postawisz mi jutro obiad?
Zawsze stawiam ci obiady.
Dobrze, będziesz mógł się nażreć.
Poważnie?
Jasne.
W porządku.
Jesteśmy na miejscu.
To prawda.
Dobrze się dzisiaj bawiłam.
Mogło być jeszcze lepiej.
Przecież jeszcze się zobaczymy.
No jasne.
- Wejdę już. - Pewnie.
Pa.
- Proszę, pani Lee. - Dziękuję.
Spory tu u was ruch.
Musi się pani dobrze dogadywać z właścicielem.
To brzmi dziwnie.
Po prostu poznaliście się w idealnym momencie.
Związki też zależą od zgrania w czasie.
Ale faceci zwykle wszystko psują,
bo o niczym nie mają pojęcia.
Racja.
Zgadzam się.
A co jeśli nie można się zgrać?
Mamy czekać, aż do czegoś dojdzie?
Wtedy umrzecie w samotności albo sfrustrujecie na śmierć.
To nie wyjdzie, jeśli będziecie czekać.
Nawet jeśli wiemy, że coś do siebie czujemy?
Wiedzieć to jedna rzecz, ale co z frustracją?
A gdyby ktoś zaczął teraz panią podrywać?
Byłoby w nim coś świeżego. Byłby kimś nowym.
Zakochałaby się pani w tym nowym.
- Zgranie w czasie naprawdę jest kluczowe. - Tak.
ZUPKA CHIŃSKA
GIMBAP
BUDAE JJIGAE
TTEOKBOKKI
RAMYEON Z CIASTKAMI RYŻOWYMI
BOCZEK WIEPRZOWY
SMAŻONY KURCZAK
Jestem gotowy.
Szybko, strzelaj.
- Trafiło? - W które?
Wystarczy.
- Czy to stek? - Jest dobrze.
Dobra robota, panie Park.
- To ośmiornica. - Brawo.
- Chciałem mięso. - Ośmiornica jest spoko.
- Celuję w stek. - Ale czad.
- Nie szarżuj. - Tylko spokojnie.
- Koniec! Następny! - Do kolejki, teraz ja.
Tu mam stanąć?
W co celuje?
- W stek. - Wal w stek.
- Stek? - Dokładnie.
- To niemożliwe. - Tam nie trafi.
- Rety! - Udało się!
- Trafiłeś! - Boże, nie wierzę!
Jak to się stało? Idziemy chłopaki.
- Idziemy. - Dziękuję bardzo.
- Chcesz to zabrać? - Nie, dzięki.
Trafiłem stek, prawda?
Prawda!
Wieczorem muszę iść do biura.
Pracujesz jeszcze?
Mój zespół zaraz skończy jeść.
Do której będziesz w biurze?
Muszę coś skończyć, więc chwilę mi to zajmie.
Kto tak do ciebie pisze?
Ktoś znajomy.
Z lokalu w Suseo?
Siostra Jun-huiego?
Nie, ktoś inny.
Skończyłaś już?
Jestem głodna. Chodźmy coś zjeść.
Wisisz mi jedną kolację.
Muszę jeszcze coś skończyć.
Coś poza raportem?
Już go skończyłaś.
Co z tobą?
Nie chcesz mi kupić jedzenia.
Chcę. Idziemy.
Proszę bardzo.
- Dziękuję. - Dziękujemy.
Ale się najadłem.
Chodźmy się napić następnym razem.
Co jest? Przecież to nie ty stawiasz.
Nie o to chodzi.
Chcesz się dzisiaj tylko bawić?
Hej,
czy to nie ta ładna laska
- z sieci kawiarni? - Gdzie?
To ona.
Jin-a.
- Dzień dobry. - Dzień dobry.
- Gdzie idziecie? - Coś zjeść.
Widzę, że jesteś z kolegami.
Tak, pracujemy razem.
Gdzie będziecie jeść?
- Pewnie gdzieś w okolicy. - Jeszcze szukamy.
Ale wy już pewnie jedliście.
Właściwie to...
szliśmy do pubu na drinki.
Pewnie nie dołączycie,
bo tam nie da się porządnie zjeść.
I co zrobimy?
Tak naprawdę nie chciałyśmy jeść.
Prawda?
Wiele osób tak o mnie myśli,
ale to nieprawda.
Miałam tylko kilku chłopaków.
Ale Jin-a ma więcej doświadczenia.
Naprawdę?
Masz ulubiony typ?
Jakich lubisz facetów?
No wiesz...
Muszę czuć się przy nich swobodnie.
Więc nie lubisz łobuzów.
- Jun-hui, odpadasz. - Możesz iść do domu.
Jun-hui, jesteś łobuzem?
Nie, oni tylko żartują.
Akurat.
Dobrze, powiedzmy, że nie o to chodzi.
Czy kiedykolwiek jakaś ci odmówiła?
Nie, prawda?
Możesz uwieść każdą dziewczynę, jaka ci się podoba...
Przymknij się.
Czyli masz 100% skuteczności.
Nie, raczej 99%.
A brakujący procent?
To znaczy, że jest jedna kobieta, której nie udało mu się zdobyć.
Kto to?
Kim ona jest?
Co?
Po prostu pij.
Ta kobieta, o której mówił Jun-hui... Wiesz, o kogo chodzi?
Skąd mam wiedzieć?
To musi być ktoś młodszy od nas, nie?
My też jesteśmy młode.
Nie mówiłaś ostatnio, jak ciężko ci się wstaje,
bo jesteś stara?
To dlatego, że byłam strasznie zmęczona.
Ciekawe, jaka ona jest.
Jak może mu się opierać?
A tak w ogóle to czemu ciągle się uśmiechasz?
Ja?
Wcale nie.
On na pewno z kimś się spotyka.
Ale pewnie jeszcze nie poszli na całość.
To idealna okazja, żeby zrobić pierwszy krok.
Muszę zacząć działać.
Będę odważniejsza.
A co ci przeszkadza?
Coś musi stać za tym, że taki casanova jak ty
nie może jej poderwać.
Po prostu jestem ostrożny.
Co? Czy to znaczy, że nie jesteś pewien swoich uczuć?
Nie do końca.
Jestem ich pewien.
- Ale... - Dziewczyna nie jest?
Jeszcze jej nie pytałem.
Ty też się stresujesz?
Boisz się odrzucenia?
Właśnie dlatego jestem ostrożny.
Czy ona wie, jakim jesteś frajerem?
Frajerem? O czym ty mówisz?
- Spójrz na siebie. - Chwila.
Naprawdę musi ci się podobać. Wyglądasz na zdesperowanego.
Przestań.
Pomówmy o czymś innym.
Innymi słowy
to jeszcze nic pewnego.
Prawda?
Cóż,
jeszcze nie...
Nie masz pojęcia, jak ważne jest wyczucie czasu w związku.
A jesteśmy teraz w związku?
- Ładnie wyglądasz! - Zwariowałeś?
Szaleję za kimś.
Chciałabyś wpaść?
Myślisz, że nam wyjdzie?
Przecież to nie zbrodnia.
Musisz uważać, jak się zachowujesz.
Inaczej
- pojawią się plotki. - Jin-a!
Jin-a powiedziała, że przyjdzie, ale teraz nie odbiera.
- Zwykle się pani na to zgadza. - Boże!
A co jeśli...
kiedyś zacznę żałować,
że trzymałam cię za rękę?
Już nigdy nie zostawię cię samej.
Napisy: Magdalena Adamus
Can't find what you're looking for?
Get subtitles in any language from opensubtitles.com, and translate them here.